Okres montażu i udźwiękowienia w produkcji filmowej zaczyna się właśnie po ostatnim dniu zdjęciowym, czyli wtedy, kiedy całość materiału filmowego została już zrealizowana na planie. To bardzo logiczne z punktu widzenia organizacji pracy, bo bez pełnego zestawu ujęć montażysta nie jest w stanie świadomie budować narracji ani dokonać selekcji najlepszych fragmentów. W praktyce – od razu po zakończeniu zdjęć, materiał z kamer trafia na stół montażowy (teraz raczej komputer z odpowiednim oprogramowaniem typu Adobe Premiere, Avid albo DaVinci Resolve), gdzie montażysta wraz z reżyserem zaczynają układać film według scenariusza, ale też – co bardzo ważne – reagując na to, co faktycznie udało się zarejestrować. Dopiero wtedy można też zająć się udźwiękowieniem, czyli nagrywaniem postsynchronów, efektów dźwiękowych, podłożeniem muzyki czy miksowaniem całości. Moim zdaniem, znajomość tej kolejności to podstawa dla każdego, kto chce pracować w branży filmowej. Takie podejście wynika nie tylko z doświadczenia wielu ekip, ale też ze standardów światowych: w Hollywood czy w Europie kolejność etapów produkcji jest bardzo zbliżona. Warto wiedzieć, że czasami drobne montaże podglądowe robi się jeszcze w trakcie zdjęć (na potrzeby reżysera), ale pełnoprawny montaż zaczyna się dopiero po zakończeniu zdjęć. To daje pewność, że niczego nie zabraknie i można spokojnie przejść do kolejnych etapów postprodukcji.
W praktyce produkcji filmowej, moment rozpoczęcia montażu i udźwiękowienia jest ściśle powiązany z zakończeniem etapu zdjęciowego. Często pojawia się mylne przekonanie, że działania te można rozpocząć już po zatwierdzeniu planu produkcji lub po wybraniu lokalizacji zdjęciowych, ale to nie do końca tak działa. Wybór obiektów zdjęciowych i planowanie, choć kluczowe dla sprawnego przebiegu zdjęć, dotyczą wyłącznie fazy przygotowawczej. Dopiero po ich ukończeniu ekipa wchodzi na plan i realizuje zdjęcia – a więc, zanim powstanie właściwy materiał do montażu, nie ma jeszcze z czym pracować w postprodukcji. Z kolei po zatwierdzeniu szczegółowego planu produkcji wciąż nie mamy nagranych scen, więc montażysta po prostu nie miałby materiału do składania. Bardzo częstym błędem myślowym jest także przekonanie, że montaż i udźwiękowienie ruszają dopiero po kolaudacji filmu, czyli po ostatecznym przeglądzie i zatwierdzeniu gotowej wersji przez producentów czy komisję – to kompletnie odwrócona logika. Kolaudacja jest ostatnim etapem procesu, gdzie ocenia się już w pełni zmontowany i udźwiękowiony film. Gdyby czekać z montażem aż do tego momentu, produkcja nigdy by nie ruszyła dalej. Z mojego doświadczenia wynika, że świadomość tych etapów pozwala uniknąć wielu nieporozumień na planie i w zespole. Branżowe dobre praktyki jasno rozdzielają fazę zdjęciową i postprodukcyjną, podkreślając, że tylko komplet materiału zdjęciowego pozwala przystąpić do właściwej pracy montażowej i dźwiękowej. Takie uporządkowanie procesu jest standardem na świecie i zdecydowanie ułatwia efektywną realizację filmu.