Honorarium imitatora dźwięku to jedna z tych pozycji, które naprawdę powinny znaleźć się w kosztorysie powykonawczym filmu, szczególnie jeśli chodzi o produkcje, w których takie usługi były faktycznie potrzebne. W wielu projektach filmowych imitator dźwięku, czyli osoba zajmująca się odwzorowywaniem efektów dźwiękowych czy podkładaniem głosów, odgrywa bardzo ważną rolę – nie tylko w filmach fabularnych, ale też w dokumentach czy nawet reklamach. Kosztorys powykonawczy to narzędzie, które odzwierciedla rzeczywiste wydatki poniesione na produkcję, a nie tylko planowane inwestycje, więc powinien uwzględniać każdy wydatek, który faktycznie miał miejsce w trakcie realizacji. Z mojego doświadczenia wynika, że takie szczegółowe rozpisanie kosztów ułatwia późniejszą analizę projektu, rozliczenia z inwestorami oraz stanowi podstawę do budowania budżetów przy kolejnych przedsięwzięciach. Standardy branżowe – chociażby te, które funkcjonują w polskiej kinematografii czy telewizji – wskazują, że każda pozycja usługowa, która została faktycznie zrealizowana, powinna być rozliczona i udokumentowana. To nie tylko kwestia przejrzystości i uczciwości wobec partnerów, ale też wymóg przy kontrolach czy audytach. Często się o tym zapomina, a później są niepotrzebne nieporozumienia. Moim zdaniem warto pamiętać, że dokumentowanie takich kosztów to też szansa na uświadomienie sobie, jak duży wpływ mają poszczególne osoby na efekty końcowe filmu – a nie zawsze to widać na pierwszy rzut oka.
Wiele osób podchodząc do kosztorysu powykonawczego filmu, popełnia podstawowy błąd, mieszając różne rodzaje kosztów i nie rozróżniając, które wydatki faktycznie dotyczą produkcji, a które są związane z innymi etapami życia filmu. Najczęściej spotykam się z przeświadczeniem, że na przykład koszty dystrybucji filmu za granicą powinny być ujęte w kosztorysie powykonawczym. Jednak ten rodzaj wydatków należy już do etapu eksploatacji i promocji filmu, a nie jego produkcji. Kosztorys powykonawczy z definicji ma obejmować rzeczywiste koszty powstałe w trakcie produkcji – czyli pracy ekipy realizacyjnej, aktorów, techników dźwięku, wynajmu sprzętu, ale już nie późniejsze działania komercyjne. Podobnie jest z honorarium realizatora wizji – to stanowisko występuje najczęściej przy realizacji transmisji telewizyjnych, nie zaś przy klasycznych produkcjach filmowych, które mają swój odrębny podział zadań w ekipie zdjęciowej i reżyserskiej. Mylenie tych funkcji to częsty błąd, zwłaszcza osób zaczynających dopiero przygodę z branżą audiowizualną. Koszty wynajmu wozu transmisyjnego z kolei pojawiają się głównie w kontekście transmisji na żywo – wydarzeń sportowych, koncertów, czy innych eventów. Przy filmie fabularnym czy dokumencie taka pozycja praktycznie nie występuje, bo cały sprzęt zdjęciowy i dźwiękowy jest dobierany indywidualnie do potrzeb planu. Moim zdaniem, żeby uniknąć zamieszania i późniejszych problemów z rozliczeniami, najlepiej zawsze oddzielać koszty produkcyjne od wydatków na dystrybucję czy promocję. Warto trzymać się dobrych praktyk branżowych i korzystać z gotowych wzorów kosztorysów, które pomagają posortować wydatki według właściwych kategorii. Dobrze rozpisany kosztorys powykonawczy to podstawa rozliczeń z producentem, inwestorami i wszelkimi organami kontrolującymi, więc dokładność w tym zakresie naprawdę procentuje.