Mikroport to faktycznie bezprzewodowy mikrofon z nadajnikiem, czyli sprzęt, który w branży audio, filmowej czy teatralnej jest wręcz nieoceniony. Często widuje się je przypięte do kołnierza aktora, prezentera, czy prowadzącego konferencję – praktycznie nie rzucają się w oczy, a umożliwiają wygodny i swobodny ruch na scenie bez krępujących kabli. Najczęściej nadajnik jest schowany gdzieś pod ubraniem, a mały mikrofon tzw. lavalier (lub „pchełka”) blisko ust. Sygnał dźwiękowy przesyłany jest na żywo do odbiornika, który podłączony bywa do miksera lub bezpośrednio do rejestratora. Z mojego doświadczenia wynika, że mikroporty są podstawą profesjonalnego nagłośnienia w sytuacjach, gdzie nie da się użyć klasycznego mikrofonu dynamicznego, bo przeszkadzałby w ruchach albo psułby obraz. Warto dodać, że mikroporty muszą spełniać określone normy transmisji bezprzewodowej, w Polsce np. pracować na częstotliwościach dozwolonych przez UKE. Zdarza się, że urządzenia te mają opcje kodowania sygnału, by uniknąć zakłóceń – szczególnie ważne na dużych eventach. Dobrym zwyczajem jest też sprawdzać baterie przed każdym występem – chyba nie ma nic gorszego niż padnięty mikroport w kluczowym momencie. Mówiąc krótko: mikroport to nie tylko wygoda, ale i wymóg profesjonalizmu w branży dźwiękowej.
Myląc mikroport z magnetofonem, mikserem fonicznym czy urządzeniem do imitacji dźwięku, łatwo paść ofiarą uproszczeń lub nieścisłego rozumienia podstawowych pojęć z branży audio. Magnetofon to przecież urządzenie do zapisu i odtwarzania dźwięku na taśmie – ani nie rejestruje dźwięku bezpośrednio z mikrofonów (chyba że przez zewnętrzny mikser), ani nie zapewnia transmisji na żywo. Mikser foniczny z kolei pełni rolę centrum sterowania sygnałami audio, pozwala na ich miksowanie, kształtowanie brzmienia i kierowanie do odpowiednich wyjść, ale sam w sobie nie jest urządzeniem rejestrującym ani przetwarzającym dźwięk bezprzewodowo. Urządzenie do imitacji dźwięku raczej odnosi się do samplerów czy efektów dźwiękowych, które generują lub przekształcają dźwięki, nie mając nic wspólnego z rejestrowaniem mowy na żywo. Moim zdaniem częstym błędem jest utożsamianie mikroportu z ogólnie rozumianym sprzętem audio właśnie przez jego szerokie zastosowanie na scenach i w telewizji – niby gdzieś tam coś się nagrywa, miksuje, przesyła… Tymczasem mikroport to bardzo konkretna rzecz: bezprzewodowy mikrofon z nadajnikiem, pozwalający przesyłać sygnał głosu na odległość, bez kabli i bez ograniczeń ruchowych. Dobre praktyki branżowe wymagają wiedzy na temat sprzętu i jego funkcji – tylko wtedy można profesjonalnie planować nagłośnienie czy transmisję dźwięku. Z mojej perspektywy, podstawa to świadomość, że nazwy urządzeń w audio mają swoje wyraźne znaczenie, a mikroport nie jest ani odtwarzaczem, ani konsolą mikserską, ani generatorem efektów, tylko właśnie narzędziem do bezprzewodowego przekazywania dźwięku z mikrofonu do odbiornika.