Dokładnie, statyści przy rozliczeniach kosztorysowych w branży filmowej są opłacani za dniówkę. To wynika z charakteru ich pracy, bo najczęściej pojawiają się na planie tylko w wybrane dni zdjęciowe, a czasem nawet tylko kilka godzin. Praktyka dniówkowa jest mocno zakorzeniona w produkcji filmowej – to pozwala bardzo precyzyjnie planować budżet i nie generuje niepotrzebnych kosztów. Moim zdaniem to naprawdę wygodne rozwiązanie, bo produkcja może w prosty sposób rozliczyć każdą osobę dokładnie za obecność, niezależnie od długości całego okresu zdjęciowego. W branżowych kosztorysach od razu widać, ile statystów i na ile dni zaplanowano udział, co bardzo ułatwia kontrolę wydatków oraz rozliczenia z agencjami czy bezpośrednio ze statystami. Często nawet w umowach czy zleceniach dla statystów pojawia się zapis o stawce za jeden dzień zdjęciowy, tzw. dniówka. Nawet jeśli ktoś pojawia się przez pół dnia, rozliczenie i tak zwykle jest „za dzień”. Warto o tym pamiętać przy układaniu harmonogramów i przy planowaniu scen z udziałem większej liczby osób, bo każda dniówka to konkretny koszt do budżetu produkcji. W sumie, taki model daje większą elastyczność i bezpieczeństwo kosztorysowania, co z mojego doświadczenia bywa kluczowe na etapie przygotowań.
Warto przyjrzeć się bliżej, dlaczego dniówka jest standardem przy rozliczaniu statystów, a nie inne formy jak tygodniówka, rozliczenie miesięczne czy cały okres zdjęciowy. W produkcji filmowej statyści angażowani są zazwyczaj tylko na konkretne dni, kiedy są rzeczywiście potrzebni na planie – często na kilka godzin, rzadziej na dłużej. Rozliczanie ich tygodniowo lub miesięcznie nie miałoby większego sensu – trudno byłoby uzasadnić finansowo płacenie za czas, w którym nie są obecni na planie. Spotkałem się z opiniami, że skoro aktorzy mają czasem tygodniówki, to tak samo powinno być ze statystami – ale to zupełnie inne kategorie zaangażowania. Statysta nie uczestniczy w całym procesie twórczym, najczęściej pojawia się w masowych scenach, czasem tylko raz w trakcie całej produkcji. Rozliczanie miesięczne byłoby niepraktyczne, bo produkcja nie miałaby ani kontroli, ani realnego powodu, by płacić za dni, w których taka osoba nie pracuje. Co do rozliczenia za cały okres zdjęciowy filmu – to byłoby kompletnie nieopłacalne i nieprzydatne, bo statyści pojawiają się nieregularnie, w zależności od potrzeb scenariusza. Takie myślenie może wynikać z niewiedzy, jak dokładnie planuje się dni zdjęciowe czy jak działają budżety produkcyjne. Praktyka dniówkowa pozwala na dokładne rozliczenie kosztów i minimalizuje ryzyko nieplanowanych wydatków – to jedna z podstawowych zasad zarządzania kosztami w filmie i reklamie. Sugerowanie innych form rozliczania to częsty błąd wynikający z braku doświadczenia z realnymi planami zdjęciowymi i kosztorysami. Dobrze jest więc znać tę zasadę, bo ułatwia zarówno planowanie, jak i kontrolę budżetu.