Próby sprzętu zdjęciowego należy wykonywać właśnie w okresie przygotowawczym, bo to wtedy cała ekipa filmowa ma czas na spokojne przetestowanie i skonfigurowanie wszystkich urządzeń. Sam okres przygotowawczy jest kluczowy, bo pozwala zminimalizować ryzyko awarii czy niespodzianek na planie. Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze przeprowadzone testy sprzętu – od kamer przez obiektywy aż po rejestratory i oświetlenie – pozwalają uniknąć kosztownych przestojów podczas zdjęć. W branży to już taki standard: zanim padnie pierwszy klaps, sprzęt musi być przetestowany, skalibrowany i gotowy do pracy. W praktyce robi się to nawet na specjalnie przygotowanych próbnych planach, gdzie można sprawdzić, jak sprzęt zachowuje się w różnych warunkach oświetleniowych, jak działa na różnych obiektywach czy jakie są ewentualne błędy w konfiguracji. Do tego dochodzi jeszcze kwestia bezpieczeństwa – testy w przygotowaniach to szansa, żeby wyeliminować sprzęt, który może ulec awarii. Często mówi się, że profesjonalista nie polega na szczęściu, tylko na gruntownych próbach i przygotowaniach – i to faktycznie się sprawdza. Tak robią najlepsze ekipy, niezależnie czy to reklama, film fabularny czy dokument. Wszyscy wiedzą, że lepiej poświęcić więcej czasu na próby w przygotowaniach niż potem w panice naprawiać sprzęt podczas właściwej produkcji.
Wybór innego etapu niż przygotowawczy jako momentu wykonywania prób sprzętu zdjęciowego wynika najczęściej z nieporozumień dotyczących przebiegu produkcji filmowej i jej etapów. Okres zdjęciowy to czas, kiedy plan jest już w pełni zaangażowany w realizację poszczególnych ujęć i praktycznie nie ma już miejsca na swobodne próby czy testy techniczne – każda awaria czy niedopasowanie sprzętu oznacza kosztowne opóźnienia. Dobrą praktyką branżową jest unikanie jakichkolwiek eksperymentów sprzętowych na tym etapie, bo może to zachwiać harmonogramem całej produkcji. Z kolei postprodukcja to czas montażu, korekty barwnej i opracowania dźwięku – wówczas już nie ma sensu testować sprzętu zdjęciowego, bo cały materiał został zarejestrowany i nie da się go poprawić sprzętem. Dewelopment to natomiast faza koncepcyjna, kiedy powstaje scenariusz, zbierane są środki i tworzone plany – tutaj jeszcze nie ma nawet fizycznego dostępu do sprzętu, więc wszelkie testy są po prostu niemożliwe. Typowym błędem jest myślenie, że na etapie zdjęciowym da się "na szybko" sprawdzić sprzęt, ale w rzeczywistości prowadzi to do chaosu organizacyjnego i strat finansowych. Te dobre praktyki, o których mówi się w branży, opierają się na odpowiednim rozdzieleniu obowiązków i etapów pracy: próby i konfiguracje – tylko w przygotowaniach, później już tylko realizacja zgodnie z planem. Jeśli sprzęt nie przeszedł testów przed zdjęciami, ryzyko awarii podczas nagrania jest bardzo wysokie, co potwierdza praktyka wielu ekip. To dlatego profesjonalne produkcje zawsze w okresie przygotowawczym robią pełne próby techniczne, bo to zapewnia płynność i bezpieczeństwo późniejszych działań – i to jest taki złoty standard całej branży.