Umowa o dzieło w przypadku filmu fabularnego powinna być zawierana dla wszystkich grających aktorów, nawet jeśli ich rola jest epizodyczna czy wręcz statystująca. To wynika z tego, że aktor, niezależnie od wielkości roli, wnosi swój twórczy wkład do powstania konkretnego dzieła audiowizualnego – czyli filmu. Moim zdaniem często się o tym zapomina i niektórzy producenci traktują umowy dla epizodystów mniej poważnie, co w praktyce prowadzi do problemów z rozliczeniem praw autorskich czy późniejszą eksploatacją filmu. Jest też taki aspekt, że każda osoba pojawiająca się przed kamerą i wykonująca rolę, nawet krótką, powinna formalnie wyrazić zgodę na wykorzystanie swojego wizerunku i głosu, a taka zgoda jest właśnie elementem umowy o dzieło. Z mojego doświadczenia wynika, że w profesjonalnych produkcjach nie wyobraża się pracy bez kompletnej dokumentacji umów z każdym aktorem – to podstawa, by zabezpieczyć prawa producenta do filmu, zwłaszcza jeśli film trafia później na platformy VOD czy do telewizji. Takie podejście jest standardem nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Warto pamiętać, że to także ochrona dla aktora – zapewnia mu wynagrodzenie, a czasem również tantiemy, gdy film będzie dalej wykorzystywany. Dobrą praktyką jest przygotowanie wzoru umowy i pilnowanie, by każdy aktor ją podpisał jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć.
W branży filmowej bardzo często spotyka się nieporozumienia dotyczące rodzaju umów, jakie należy podpisywać z osobami zaangażowanymi w produkcję filmu fabularnego. Częstym błędem jest założenie, że umowa o dzieło powinna być zawierana wyłącznie z odtwórcami głównych ról. Tymczasem każda osoba pojawiająca się na ekranie jako aktor, nawet jeśli gra epizod lub statystuje, wykonuje określone, niepowtarzalne zadanie o charakterze twórczym – z tego właśnie wynika obowiązek podpisania umowy o dzieło z każdym aktorem. Dopuszczenie tylko osób odtwarzających główne role prowadziłoby do chaosu prawnego, bo nie wszystkie prawa do wizerunku i głosu byłyby należycie zabezpieczone. Osobnym problemem jest przekonanie, że umowa o dzieło powinna być spisywana jedynie z kompozytorem muzyki filmowej. To nieporozumienie – kompozytor, owszem, jest twórcą, ale jego udział dotyczy muzyki jako utworu, a nie wykonania ról aktorskich. Powinien mieć odrębną umowę, dotyczącą wyłącznie dzieła muzycznego, i nie ma to bezpośredniego związku z aktorstwem. Z kolei myślenie, że umowa o dzieło powinna być przygotowywana dla wszystkich osób pracujących przy filmie, jest równie błędne. W ekipie filmowej są technicy, operatorzy, oświetleniowcy, kierowcy czy osoby od cateringu – ich praca to usługa, nie dzieło o charakterze twórczym, i najczęściej są zatrudniani na podstawie innych umów, jak umowa zlecenie lub umowa o pracę. W praktyce warto dokładnie rozumieć, kto faktycznie wnosi twórczy wkład do filmu – w kontekście umowy o dzieło chodzi właśnie o wszystkich grających aktorów, a nie całą ekipę czy wybrane osoby.