Imitator dźwięku, zwany czasem „foley artist”, to osoba, która na planie lub w studiu tworzy efekty dźwiękowe na żywo – na przykład odgłos kroków, trzaśnięcie drzwiami czy szeleszczenie ubrania. Jednak postsynchrony dotyczą zupełnie innej części pracy nad dźwiękiem w filmie. Chodzi tu głównie o podkładanie lub dogrywanie dialogów do zrealizowanego już obrazu, czyli tzw. ADR (Automatic Dialogue Replacement, czasami nazywane postsynchronem). W tej fazie najważniejsi są aktorzy (odtwarzają swoje kwestie; muszą idealnie zgrać się z ruchem ust na ekranie), reżyser (pilnuje zgodności z zamysłem artystycznym i kontroluje interpretację), a także realizator dźwięku (dba o jakość nagrania, technikę i sprzęt). Do realizacji postsynchronów nie korzysta się z usług imitatora dźwięku, bo nie chodzi tu o dogrywanie efektów czy odgłosów otoczenia – to zupełnie osobna kategoria pracy dźwiękowej. Moim zdaniem często można spotkać się z myleniem tych funkcji w produkcji filmowej, ale w praktyce branżowej granica jest dość sztywna: postsynchrony to dialogi, a nie efekty. Przykładowo, kiedy na planie były trudne warunki akustyczne i mikrofony nie zebrały dobrze głosu aktora, wtedy w studiu nagrywa się postsynchron właśnie z nim, nie z kimś, kto potrafi naśladować dźwięki kroków czy zgiełku miasta. To właśnie rozdzielenie ról i kompetencji gwarantuje czystość i profesjonalizm ścieżki dźwiękowej. Takie podejście to podstawa w filmowych standardach realizacyjnych.
Wiele osób może się nabrać na pozorną analogię między postsynchronami a szerszym pojęciem pracy dźwiękowej w filmie. Tymczasem, w praktyce, każda z wymienionych w pytaniu profesji ma bardzo konkretną rolę w procesie postsynchronizacji dialogów. Aktorzy są wręcz kluczowi — to oni wcielają się ponownie w swoje postacie, aby dograć kwestie nagrane słabo podczas zdjęć, często musząc odtworzyć emocje i intonację sprzed tygodni lub miesięcy. Bez ich udziału nie byłoby możliwe osiągnięcie naturalności synchronizacji głosu z obrazem. Z kolei rola reżysera w tym procesie jest nie do przecenienia — to on nadzoruje całą sesję nagraniową, dba o zgodność wypowiedzi z pierwotnym zamysłem sceny oraz pilnuje, by aktor zachował konsekwencję gry aktorskiej. Realizator dźwięku odpowiada za stronę techniczną – mikrofony, akustykę, czystość nagrania, a także późniejszy montaż i miks – jego praca jest niezbędna, bo bez niego nawet najlepszy aktor czy reżyser nie nagrają niczego użytecznego. Natomiast imitator dźwięku, choć faktycznie bardzo potrzebny, realizuje zupełnie inną funkcję: generuje efekty dźwiękowe (tzw. foley), ale nie bierze udziału w nagrywaniu postsynchronów, chyba że dany projekt wymaga dogrania efektów dźwiękowych w osobnych sesjach. Wydaje mi się, że często spotykanym błędem jest łączenie wszystkich specjalności związanych z dźwiękiem w jeden worek, podczas gdy w praktyce podział ról jest bardzo ścisły. Sedno sprawy polega na tym, że postsynchronizacja dotyczy wyłącznie dialogów i pracy aktora, a nie efektów imitowanych na żywo. Niezrozumienie tego prowadzi do nieporozumień w planowaniu produkcji filmowej i niepotrzebnego zamieszania w zespole realizacyjnym.