Wybrałeś prawidłową odpowiedź, bo właśnie przegląd techniczny audycji to ten etap, na którym sprawdza się wszystkie parametry techniczne materiału gotowego do emisji. Praktycznie wygląda to tak, że przed puszczeniem audycji do eteru technik albo operator kontroluje, czy nagranie spełnia wymogi stacji – na przykład sprawdza poziomy dźwięku, jakość obrazu, zgodność formatu pliku z normami (np. MXF, MOV), czy nie ma zakłóceń, dropów albo innych błędów technicznych, które mogłyby zepsuć odbiór przez widzów. Moim zdaniem, to jest trochę taka ostatnia deska ratunku, żeby coś jeszcze poprawić, zanim materiał pójdzie „na żywo”. W telewizji to mega ważne, żeby materiał był zgodny ze specyfikacją techniczną stacji (np. EBU R128 dla dźwięku, zalecenia IRT do obrazu), bo potem mogą być problemy z emisją albo widzowie zobaczą czarny ekran. Często kontroluje się też, czy są dodane odpowiednie sygnały synchronizacyjne, paski kolorów, czasy czasówek, a nawet poprawność napisów i lektora. Takie praktyczne podejście pomaga uniknąć wpadek na antenie – w branży mówi się nawet, że dobry przegląd techniczny to podstawa profesjonalizmu. Sam nie raz widziałem, jak bez takiej kontroli drobny błąd techniczny potrafił popsuć efekt całej ekipy produkcyjnej – i wtedy jest już za późno na ratunek. Także, przegląd techniczny to nie formalność, tylko kluczowy krok w procesie przygotowania audycji!
W branży telewizyjnej często pojawia się zamieszanie wokół pojęć związanych z oceną i kontrolą audycji. Często można usłyszeć o kolaudacji, przeglądzie kopii roboczej czy nawet o kopii niemej. Jednak one nie dotyczą bezpośrednio sprawdzania parametrów technicznych materiału przeznaczonego do emisji. Kolaudacja audycji to głównie spotkanie osób odpowiedzialnych za stronę artystyczną i merytoryczną, gdzie ocenia się, czy program spełnia zamierzone cele, czy nie ma uwag do treści, montażu, zgodności z założeniami scenariusza. Z mojego doświadczenia wynika, że tu praktycznie nikt nie zagląda w histogramy ani nie mierzy poziomów sygnału – bardziej liczy się dyskusja o przekazie, rytmie, długości czy atrakcyjności. Kontrola kopii roboczej to z kolei etap, na którym materiał nie jest jeszcze finalny – tu można wychwycić błędy montażowe, literówki w planszach, ewentualne brakujące fragmenty lub niewycięte wpadki. Technicy raczej nie analizują wtedy szczegółowo parametrów sygnału, bo to zadanie zostawia się na koniec, gdy materiał jest już gotowy do emisji. Przegląd kopii niemej, jak sama nazwa wskazuje, skupia się na obrazie bez dźwięku – dawniej tak testowano warstwę wizualną, by ocenić np. płynność montażu czy efekty wizualne, ale bez oceny jakości technicznej całego sygnału. To podejście było bardziej typowe dla produkcji filmowej, niż telewizyjnej i nie obejmuje weryfikowania parametrów emisji. Typowym błędem jest mylenie tych etapów z obowiązkowym przeglądem technicznym, który jako jedyny uwzględnia dokładną analizę dźwięku, obrazu i zgodności pliku z normami emisji. W praktyce dopiero przegląd techniczny daje gwarancję, że program zostanie prawidłowo wyemitowany, bo wtedy sprawdza się np. poziomy dźwięku zgodnie z normami EBU, parametry obrazu (jasność, kontrast, kolory), oraz czy nie ma zakłóceń czy artefaktów. Pominięcie tego etapu lub jego zastąpienie którymś z wyżej wymienionych to częsty błąd początkujących realizatorów.