Prawidłowo, tak właśnie się to robi w branży – gdy chcemy mieć w filmie tzw. muzykę oryginalną, czyli taką, która powstała specjalnie pod dany projekt, to najlepszą i najczęściej stosowaną praktyką jest zamówienie jej u kompozytora. To pozwala na pełną personalizację ścieżki dźwiękowej, idealne dopasowanie do emocji czy dynamiki scen, a także daje swobodę w zakresie praw autorskich – producent filmu od razu z kompozytorem może ustalić licencję i warunki korzystania z utworu. W branży filmowej przyjęło się nazywać taką muzykę „score” i praktycznie każdy profesjonalny film fabularny albo serial ma ścieżkę napisaną specjalnie pod obraz. Przykładem mogą być ścieżki Hansa Zimmera do filmów Christophera Nolana czy Wojciecha Kilara do „Pana Tadeusza” – w obu przypadkach muzyka powstała na konkretne zamówienie i idealnie współgra z warstwą wizualną. Dodatkowo zamówienie muzyki u kompozytora rozwiązuje wiele problemów z prawami autorskimi – nie trzeba martwić się o clearing, tantiemy za każde wyświetlenie czy ograniczenia czasowe. To także daje ogromną elastyczność na etapie montażu: można poprosić o zmiany, dopasować długość, wyciąć fragmenty pod konkretne ujęcia. Moim zdaniem, z punktu widzenia profesjonalisty, to najrozsądniejsze wyjście, szczególnie jeśli zależy nam na jakości i unikalności projektu.
Wybór muzyki do filmu to temat z pozoru prosty, ale w rzeczywistości pełen niuansów prawnych i praktycznych. Wiele osób sądzi, że wystarczy sięgnąć po istniejące nagrania – na przykład użyć muzyki z oryginalnej płyty albo wybrać coś z narodowej taśmoteki czy nawet po prostu wykorzystać kompozycje dostępne w fonotekach. W praktyce jednak te rozwiązania znacząco ograniczają swobodę twórczą, a przede wszystkim napotykają ogromne bariery prawne. Muzyka użyta z gotowych nagrań, nawet jeśli jest „oryginalna” w sensie jakości lub wykonania, to jednak nie jest oryginalna w rozumieniu filmowym – nie powstała specjalnie dla konkretnego obrazu, przez co nie oddaje unikalnego charakteru filmu i bywa trudna do perfekcyjnego zsynchronizowania z obrazem. Co więcej, korzystanie z istniejących nagrań często wymaga bardzo kosztownych i czasochłonnych negocjacji licencyjnych, a czasem wręcz nie jest możliwe ze względu na ograniczenia prawne lub wysokie opłaty za prawa do synchronizacji. W Polsce i na świecie standardem branżowym jest zamawianie muzyki napisanej specjalnie na potrzeby filmu – to zapewnia pełną kontrolę nad tym, jak dźwięk współgra z obrazem, pozwala na dowolne modyfikacje utworów oraz eliminuje ryzyko sporów prawnych dotyczących praw autorskich. Wielu młodych twórców błędnie zakłada, że wystarczy legalnie kupić płytę czy uzyskać dostęp do taśmoteki – niestety, prawa do publicznego odtwarzania i synchronizacji w filmie są zupełnie oddzielne i często bardzo restrykcyjne. Z mojego doświadczenia wynika, że tylko muzyka napisana na zamówienie przez kompozytora daje pełną wolność artystyczną i komfort pracy na etapie postprodukcji. To też gwarantuje, że film ma własną, niepowtarzalną tożsamość dźwiękową, a nie korzysta z gotowych, czasem oklepanych motywów.