Nagrać efekty synchroniczne to kluczowy etap w postprodukcji filmu. Chodzi tutaj głównie o tzw. postsynchrony, czyli nagrywanie dźwięków, które muszą być dokładnie zsynchronizowane z obrazem – na przykład kroki, szelesty ubrań, czy nawet specyficzne dźwięki otoczenia, które trudno uchwycić na planie. Często również dogrywa się dialogi, jeśli podczas zdjęć nie udało się ich dobrze zarejestrować. W branży filmowej to już prawie standard, żeby w studiu zająć się poprawą jakości dźwięku i jego zgodnością z obrazem. Moim zdaniem bez tego film traci sporo na realizmie i odbiorze – widz wyłapuje nawet drobne rozjazdy między ruchem ust a dźwiękiem. Co ciekawe, w profesjonalnych produkcjach zatrudnia się specjalnych dźwiękowców i aktorów głosowych właśnie do takich zadań. Oczywiście, czasem robi się też tzw. Foley, czyli ręczne nagrywanie różnych efektów dźwiękowych, np. chrzęst żwiru czy odgłos zamykania drzwi. Wszystko po to, żeby finalnie film brzmiał naturalnie i profesjonalnie. Tak właśnie wygląda dobra praktyka w postprodukcji – dźwięk jest równie ważny, co obraz!
Scenopis i casting to działania typowo związane z etapem preprodukcji filmu, czyli przygotowaniami jeszcze przed ruszeniem zdjęć. Scenopis, jak sama nazwa wskazuje, to szczegółowe rozpisanie scen na podstawie scenariusza – tutaj planuje się rozmieszczenie kamer, ujęcia, kolejność zdarzeń. W tej fazie ustala się praktycznie wszystko, co będzie realizowane na planie. Jeśli chodzi o casting, to wiadomo – dobór odpowiednich aktorów, przesłuchania i wybieranie obsady. To musi być zamknięte zanim w ogóle zacznie się kręcić pierwszą scenę, bo przecież nie da się grać bez obsady. Robienie fotosów do filmu zazwyczaj odbywa się w trakcie produkcji, kiedy są już gotowe kostiumy, scenografia i aktorzy na planie. Fotosy to takie oficjalne zdjęcia z planu, często wykorzystywane potem do promocji, plakatów, materiałów prasowych. Niestety, często spotyka się przekonanie, że wszystkie te czynności rozciągają się przez cały proces produkcyjny, ale branżowe standardy jasno dzielą te etapy. Postprodukcja to czas montażu, korekcji kolorów, udźwiękowienia, czyli właśnie nagrywania efektów synchronicznych, dogrywania postsynchronów i miksowania dźwięku. W praktyce przesunięcie takich działań jak casting czy pisanie scenopisu na postprodukcję uniemożliwiłoby efektywne zakończenie projektu i byłoby poważnym błędem organizacyjnym. Z doświadczenia wiem, że trzymanie się tych etapów daje najlepsze efekty – film jest wtedy spójny, dopracowany i gotowy na rynek.