Fotosy to jedna z tych rzeczy, które w branży filmowej są po prostu nieodzowne podczas okresu zdjęciowego. To są profesjonalne fotografie wykonywane na planie filmowym, najczęściej przez specjalnie do tego zatrudnionego fotografa. Takie zdjęcia pokazują aktorów w kostiumach i scenografii, a także cały plan, ekipy techniczne czy rekwizyty. Są potem mega przydatne – wykorzystuje się je w materiałach promocyjnych, katalogach, plakatach, czy nawet później w analizach pracy na planie. Moim zdaniem, fotosy mają jeszcze jedną zaletę: pozwalają uchwycić klimat i atmosferę produkcji, co czasem bywa trudne do opisania słowami. Standardem jest, że fotosy robi się podczas faktycznych nagrań, czyli w okresie zdjęciowym, a nie po zakończeniu pracy czy w postprodukcji. Branża przykłada do tego dużą wagę – nie tylko dla celów marketingowych, ale także archiwizacyjnych. Pracując na planie, często widuję, jak fotograf stara się uchwycić zarówno kluczowe ujęcia, jak i takie „zakulisowe” sytuacje, które później stanowią świetny materiał dokumentacyjny. Warto wiedzieć, że bez dobrze wykonanych fotosów promowanie filmu, zwłaszcza w mediach społecznościowych czy katalogach festiwalowych, byłoby dużo trudniejsze. Sam widziałem, ile razy takie zdjęcia robią różnicę podczas prezentacji projektu.
W branży filmowej często można spotkać się z pewną plątaniną pojęć dotyczących różnych etapów produkcji, co prowadzi do nieporozumień, takich jak mylenie okresu zdjęciowego z etapami postprodukcji czy przygotowania kopii. Postsynchrony, choć brzmią bardzo profesjonalnie, są wykonywane dopiero po zakończeniu zdjęć – polegają na nagrywaniu dialogów lub efektów dźwiękowych w studio, aby poprawić jakość dźwięku albo dodać kwestie, które nie zostały dobrze uchwycone na planie. To zupełnie inny etap procesu filmowego, który następuje, gdy reżyser i montażyści mają już gotowy obraz i mogą zsynchronizować dźwięk z obrazem. Z kolei kopie wzorcowe w ogóle nie powstają na planie, tylko pod sam koniec postprodukcji – to finalne wersje filmu, które trafiają do dystrybucji, kin czy na festiwale. W praktyce robi się je po wszystkich poprawkach montażowych, dźwiękowych i kolorystycznych, więc to naprawdę odległy etap od okresu zdjęciowego. Obiekty zdjęciowe natomiast to zwykle miejsca, scenografie lub przestrzenie wykorzystywane podczas zdjęć, a nie coś, co się „wykonuje” – to pojęcie bardziej z zakresu organizacji produkcji niż czynność realizowana w trakcie kręcenia ujęć. Uważam, że sporo osób daje się tu złapać na pułapkę słowną, bo przecież na planie pracuje się z obiektami zdjęciowymi, ale one są już wcześniej przygotowane i służą jako tło dla akcji, nie są jednak wytwarzane w trakcie zdjęć. Podsumowując, tylko fotosy są wykonywane podczas faktycznej pracy na planie – ich zadaniem jest dokumentacja i promocja filmu, a nie tworzenie nowych elementów czy naprawianie dźwięku. To dość logiczne, patrząc na standardy branżowe i praktykę zawodową.