Samochód używany przez aktora w scenie filmowej traktowany jest jako rekwizyt, czyli tzw. prop. Branżowo przyjęło się, że wszystko, co wchodzi w fizyczną interakcję z aktorem na planie i służy do budowania świata przedstawionego, zamawia się właśnie w dziale rekwizytów. To nie jest tylko broń czy filiżanka, ale często też większe rzeczy, jak właśnie samochody, rowery, maszyny – pod warunkiem, że są integralną częścią akcji i mają zagrać w kadrze. W praktyce, kiedy reżyser lub scenarzysta przewiduje np. scenę pościgu albo rozmowę prowadzoną w aucie, kierownik rekwizytorni dostaje taką informację i na tej podstawie organizuje pojazd. W odróżnieniu od transportu, którego zadaniem jest przewóz ekipy i sprzętu, czy działu scenografii, który odpowiada za tło, dekoracje oraz zabudowy planu, rekwizyty odgrywają swoją "rolę" na ekranie. Z mojego doświadczenia wynika, że to bardzo istotne rozróżnienie, bo błędne przypisanie zamówienia skutkuje potem chaosem na planie. Warto pamiętać, że nawet jeżeli samochód trzeba sprowadzić specjalnie i zadbać o jego przygotowanie techniczne, to formalnie zamawia się go w zapotrzebowaniu na rekwizyty, a nie transport czy scenografię. Tak po prostu działa branża filmowa – trochę nieintuicyjnie na początku, ale logicznie, jak się już wdrożysz. Moim zdaniem to dobra praktyka, bo jasno rozdziela odpowiedzialności między działami.
Często można się pomylić przy rozróżnianiu, który dział odpowiada za zamówienie określonych elementów na planie filmowym, szczególnie gdy chodzi o takie rzeczy jak samochód. Sporo osób zakłada, że skoro samochód wiąże się z przemieszczaniem, to powinien podlegać pod dział transportu, jednak transport zajmuje się przede wszystkim przewozem ludzi, sprzętu oraz logistyki planu, a nie elementami wykorzystywanymi bezpośrednio w scenie. Z kolei scenografia odpowiada za całość wizualnego tła, dekoracje oraz wszelkiego rodzaju zabudowy sceniczne, ale nie za przedmioty, z którymi aktorzy mają fizyczny kontakt lub których używają w rozwoju fabuły. Takie podejście często wynika z nieznajomości specyfiki podziału obowiązków na planie – myli się funkcje techniczne z funkcjami stricte fabularno-wizualnymi. Jeszcze inny błąd to uznanie, że samochód to po prostu sprzęt, więc można go zamówić w ramach zapotrzebowania na sprzęt. W branży filmowej jednak sprzętem nazywa się urządzenia służące do realizacji zdjęć, np. kamery, oświetlenie czy nagłośnienie. Samochód, który staje się widocznym elementem sceny, to zawsze rekwizyt – dokładnie tak samo jak broń, telefon komórkowy czy nawet zwykły kubek, jeśli korzysta z niego bohater. Przypisanie samochodu do niewłaściwego działu może prowadzić do wielu nieporozumień i opóźnień – choćby dlatego, że inny zespół zajmuje się pozyskiwaniem i przygotowaniem rekwizytów, a inny obsługą sprzętu zdjęciowego czy transportem ekipy. Moim zdaniem największy błąd to nieświadomość, jak precyzyjnie są podzielone role na planie, co w praktyce pozwala na sprawną organizację i uniknięcie chaosu. Dlatego tak ważne jest rozumienie tych niuansów i korzystanie z dobrych praktyk branżowych, gdzie każdy dział ma jasno wyznaczone zadania i odpowiedzialności.