Final Cut Pro, czyli popularny zestaw nieliniowy do montażu wideo, został zaprojektowany z myślą o dynamicznej pracy z materiałem cyfrowym, zwłaszcza tam, gdzie liczy się szybki przebieg montażu i elastyczność wprowadzania zmian. W telewizji, gdzie codziennie trzeba montować newsy, relacje na żywo czy krótkie formy do serwisów informacyjnych, takie narzędzia są nieocenione. Z mojego doświadczenia, w redakcjach telewizyjnych zestawy nieliniowe typu Final Cut pozwalają na bardzo sprawną selekcję ujęć, szybkie skróty, podmiany i korekcje tuż przed emisją materiału – to praktycznie standard pracy w newsroomach i przy magazynach informacyjnych. Dzięki takim programom można też bezproblemowo eksportować różne formaty plików, co pasuje do różnych wymogów antenowych i internetowych. W praktyce montaż „szybkiego przebiegu” oznacza, że nie trzeba trzymać się tradycyjnej, liniowej metody montażu, która byłaby czasochłonna i mniej elastyczna w sytuacjach presji czasowej. Oprogramowanie Final Cut Pro wspiera także współpracę wielu montażystów równolegle na jednym projekcie, co jest kolejną zaletą przy szybkiej produkcji telewizyjnej. Sporo osób myli często możliwości programu z tradycyjnym montażem taśmowym czy realizacją na żywo, ale to właśnie praca z materiałami newsowymi czy krótkimi reportażami pokazuje pełnię możliwości zestawów nieliniowych. Przyjęło się już w branży, że szybki montaż to domena właśnie takich narzędzi jak Final Cut. Największe stacje na świecie polegają na tego typu rozwiązaniach – no i u nas raczej też nic lepszego jeszcze nie wymyślono na szybkość i elastyczność montażu.
Wiele osób nadal kojarzy Final Cut Pro z klasycznym montażem filmowym na taśmie 35 mm czy obsługą nośników wideo takich jak Betacam SP, ale w praktyce to dość archaiczne podejście. Montaż filmu na taśmie 35 mm wymaga zupełnie innego zestawu narzędzi i technologii – tu wciąż królują dedykowane stoły montażowe lub specjalistyczne systemy do montażu taśmowego, bo cyfrowy workflow nieliniowy nie ma sensu bez wcześniejszej digitalizacji. Podobnie jest z materiałami na Betacam SP – te kasety były standardem w latach 90. i na początku XXI wieku, ale montaż materiałów nagranych na tym nośniku na komputerze wymagałby uprzedniego przegrania do postaci cyfrowej, co jest czasochłonne i mało praktyczne w szybkim środowisku newsowym. Natomiast realizacja telewizyjnych koncertów „na żywo” opiera się na mikserach wizji i reżyserkach wielokanałowych, a nie montażu nieliniowym – tutaj nie ma czasu na składanie materiału, bo wszystko idzie bezpośrednio na antenę. Typowym błędem myślenia jest przekładanie możliwości programów nieliniowych jeden do jednego na całą branżę produkcji wideo, bez zrozumienia specyfiki danego zadania. Zestawy nieliniowe takie jak Final Cut powstały właśnie po to, aby umożliwić szybkie cięcie, składanie i eksport materiałów pochodzących z kamer cyfrowych, głównie na potrzeby telewizji informacyjnej czy programów, gdzie deadline'y są bardzo krótkie. Standardy branżowe już dawno wskazują, że archiwalne formaty taśmowe i realizacje live mają zupełnie inne narzędzia pracy i wymagają odmiennego podejścia technologicznego. Warto więc zawsze zastanowić się, do jakiego rodzaju materiału wybieramy konkretne narzędzie – i unikać mylenia montażu nieliniowego z reżyserką na żywo czy montażem klasycznym na taśmie.