Kleszcze Tomesa-Bertena, te z trzpieniem od strony policzkowej, to naprawdę fajne narzędzie w stomatologii. Używa się ich głównie do usuwania górnych trzonowców, w tym zęba 16. Ich kształt i budowa sprawiają, że łatwiej chwycić korzenie zębów, co jest kluczowe, gdy trzeba je usunąć. Na pewno wiesz, że ich rozstaw jest dostosowany, żeby dotrzeć w te trudniej dostępne miejsca w górnej szczęce. Dzięki tym kleszczom można zminimalizować uszkodzenia tkanek wokół zęba i zmniejszyć ryzyko powikłań po ekstrakcji. Wiesz, ważne jest też, żeby dentysta miał dobrą wiedzę o anatomii jamy ustnej i o tym, jak różnią się korzenie zębów, bo to wpływa na to, jakie narzędzie wybierze. Myślę, że przy dobrym szkoleniu i praktyce, lekarze mogą robić to skutecznie i zadowolić pacjentów.
Jak się wybiera złe kleszcze do usunięcia zęba 16, to mogą być naprawdę poważne kłopoty. Kleszcze inne niż Tomesa-Bertena, jak te proste czy o wąskim rozstawie, nie nadają się w ogóle do zębów trzonowych górnych. Często zdarza się, że myśli się, że kleszcze proste załatwią sprawę, ale to prowadzi do złamań korzeni i uszkodzeń otaczających tkanek. Kleszcze o złym kształcie też mogą nie dać rady, bo nie mają wystarczającej dźwigni, co znacznie utrudnia usunięcie zęba. Zazwyczaj wynika to z braku wiedzy o budowie zębów czy braku doświadczenia w takich zabiegach. Kleszcze muszą być zawsze dopasowane do tego, co się zamierza usuwać, żeby zminimalizować ryzyko problemów i zapewnić pacjentowi komfort. Dlatego każdemu dentyście przydałoby się znać dobrze rodzaje kleszczy i jak je używać w praktyce.