Pistolet 1 jest właściwy, bo ma cechy typowego pistoletu do konserwacji profili zamkniętych i wewnętrznych przestrzeni nadwozia. Widać przy nim elastyczny przewód oraz długą sondę, którą wprowadza się przez otwory technologiczne do progów, słupków, podłużnic, drzwi czy klapy. Taki osprzęt pozwala rozpylić gotowy środek antykorozyjny, najczęściej wosk do profili zamkniętych, mgłą w środku elementu, a nie tylko na zewnętrznej powierzchni. To jest ważne, bo korozja bardzo często zaczyna się właśnie od środka, tam gdzie stoi wilgoć i brud. Z mojego doświadczenia najważniejsze jest, żeby profil był możliwie suchy i czysty, a preparat nakładany równomiernie, bez zalewania odpływów. Dobra praktyka warsztatowa to stosowanie sondy z dyszą rozpraszającą, często 360°, kontrola ciśnienia roboczego według zaleceń producenta środka oraz zabezpieczenie sąsiednich elementów przed zabrudzeniem. Po naprawie blacharskiej, spawaniu lub wymianie progu taka konserwacja jest praktycznie obowiązkowa, bo sama farba z zewnątrz nie ochroni zakładek blach i wnętrza profilu.
W tym pytaniu łatwo pomylić pistolety, bo wszystkie wyglądają jak narzędzia pneumatyczne do natrysku jakiegoś materiału. Jednak do profili wewnętrznych potrzebne jest narzędzie, które potrafi podać środek daleko do środka zamkniętego elementu i rozprowadzić go w formie mgły. Dlatego wybiera się pistolet 1, wyposażony w sondę lub elastyczny przewód do wprowadzania przez otwory technologiczne. Pistolety widoczne na pozostałych zdjęciach mają inne przeznaczenie. Jeden z nich przypomina pistolet lakierniczy lub natryskowy do materiałów nanoszonych na dostępne powierzchnie, gdzie liczy się wachlarz natrysku i równa warstwa na zewnątrz. Inny może służyć do mas uszczelniających, natrysku struktury albo materiałów ochronnych na powierzchnie otwarte, ale nie zapewnia prawidłowego dotarcia do wnętrza progów czy słupków. Pistolet z pojemnikiem i długą rurką bywa kojarzony z konserwacją podwozia, jednak bardziej pasuje do nanoszenia środka na zewnętrzne części, np. podłogę, nadkola albo elementy dostępne od spodu. Typowy błąd polega na tym, że patrzy się tylko na długość dyszy albo na sam fakt, że narzędzie ma zbiornik. A w praktyce liczy się końcówka robocza i sposób rozpylenia. Przy konserwacji profili zamkniętych trzeba użyć sondy, najlepiej z dyszą rozpraszającą dookoła, bo inaczej środek trafi punktowo i zostawi nieosłonięte miejsca. Moim zdaniem to jedna z tych rzeczy, które w warsztacie szybko wychodzą: narzędzie może wyglądać podobnie, ale efekt zabezpieczenia będzie zupełnie inny.