Pokrycie stalowych powierzchni, nawet tych już ocynkowanych, warstwą farby antykorozyjnej to najlepszy sposób, żeby zabezpieczyć blachę ocynkowaną przed korozją, szczególnie gdy mówimy o kotle centralnego ogrzewania. Sama powłoka ocynku działa jak bariera ochronna, ale niestety z czasem – pod wpływem wilgoci, temperatury czy czynników chemicznych obecnych w instalacji CO – może się uszkodzić lub zużyć. Wtedy właśnie farba antykorozyjna staje się kolejną linią obrony. Takie rozwiązanie jest zalecane przez wielu producentów i praktyków, bo zapewnia dłuższą żywotność urządzenia. Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze dobrana warstwa farby, nałożona zgodnie z instrukcjami producenta (najlepiej dwukrotnie, z odpowiednim czasem schnięcia), szczelnie przykrywa nawet mikrouszkodzenia w ocynku. Pozwala to uniknąć typowych problemów z tzw. punktami początkowej korozji. W branży budowlanej i instalacyjnej powszechnie stosuje się takie hybrydowe zabezpieczenie – ocynk plus farba – szczególnie w miejscach, gdzie kotły są narażone na wilgoć i zmiany temperatury, np. w kotłowniach o słabej wentylacji. Osobiście uważam, że lepiej dmuchać na zimne i nie polegać wyłącznie na jednym zabezpieczeniu. Farby antykorozyjne są dziś produkowane w różnych wariantach, niektóre z dodatkami ceramicznymi czy epoksydowymi, co jeszcze skuteczniej chroni przed rdzą. To naprawdę opłacalne rozwiązanie w dłuższej perspektywie.
Wielu osobom zdarza się mylić sposoby zabezpieczania metali przed korozją, szczególnie gdy chodzi o wyroby już ocynkowane, takie jak kocioł centralnego ogrzewania. Przeniesienie kotła do przewiewnego pomieszczenia może pomóc w odparowaniu wilgoci po produkcji, ale nie stanowi żadnej trwałej ochrony przed rdzą – to raczej tymczasowe działanie, które nie zabezpiecza przed działaniem czynników atmosferycznych czy wodą z instalacji. Zanurzenie w roztworze wodorotlenku sodu to pomysł całkowicie nietrafiony, bo ten środek jest silnie żrący i może wręcz uszkodzić warstwę cynku, a nawet naruszyć samą blachę stalową. Takie działanie prowadzi do szybszego niszczenia materiału, a nie jego ochrony. Smarowanie kotła olejem maszynowym wydaje się skuteczne tylko na pierwszy rzut oka – olej tworzy pewną barierę przed wilgocią, ale bardzo łatwo się ściera, a pod wpływem temperatury i długotrwałego użytkowania kotła traci swoje właściwości ochronne. Poza tym w kotłowniach często występują zmiany temperatury, wilgoć i kurz, przez co olejowa warstwa może szybko zniknąć. Wielu początkujących instalatorów czy użytkowników nie docenia, jak ważne jest właśnie odpowiednie malowanie powierzchni blachy specjalistyczną farbą antykorozyjną. Zabezpieczenie farbą daje dużo lepszą trwałość, bo powstaje szczelna, odporna na warunki atmosferyczne powłoka, która chroni nawet przed drobnymi uszkodzeniami mechanicznymi. To jest zgodne z dobrą praktyką branżową i zaleceniami producentów urządzeń grzewczych – farby antykorozyjne są sprawdzone, łatwe w użyciu i naprawdę przedłużają żywotność kotła. Warto zwrócić uwagę na to, że te błędne pomysły wynikają najczęściej z braku znajomości nowoczesnych materiałów i technologii ochrony metali albo z chęci zaoszczędzenia czasu i środków, co niestety długofalowo prowadzi do większych kosztów napraw czy wymiany urządzenia.