Stosunek 10/19, czyli szerokość krokwi 10 cm do wysokości 19 cm, to odpowiedź zgodna z danymi zawartymi w tabeli dla rozpiętości dachu 5,0 m, nachylenia połaci 45° oraz rozstawu krokwi 90 cm. To rozwiązanie jest optymalne w praktyce – przy takich parametrach zapewnia odpowiednią nośność i sztywność konstrukcji, a jednocześnie nie przewymiarowuje elementów, co miałoby wpływ na koszty oraz masę całej więźby. Warto zauważyć, że pokrycie dachówką marsylką wiąże się z istotnym obciążeniem, dlatego szerokość i wysokość krokwi muszą być dobrze zbilansowane – za niska krokiew groziłaby ugięciami, a za wąska – nie zapewniłaby właściwej wytrzymałości na zginanie. Z mojego doświadczenia, często bagatelizuje się te proporcje, a potem wychodzą kluczowe błędy przy odbiorze więźby. Warto bazować na tabelach i standardach branżowych – tutaj odniesienie do Polskich Norm (np. PN-B-03150) oraz zasad stosowanych przez doświadczonych cieśli. Praktyka pokazuje też, że stosowanie się do tych wytycznych znacznie ogranicza ryzyko powstania uszkodzeń konstrukcji dachowej, szczególnie w przypadku cięższych pokryć. Moim zdaniem, dobrze jest zawsze sprawdzać i porównywać takie dane z rzeczywistością budowy i konsultować nietypowe przypadki z projektantem.
Wybór innego stosunku niż 10/19 dla tej konkretnej konfiguracji dachu – czyli rozpiętości 5,0 m, nachylenia 45° i rozstawu krokwi 90 cm – wynika najczęściej z nieprawidłowej interpretacji tabeli lub pomylenia parametrów. Stosunki takie jak 10/18, 9/17 czy 9/16 mogą wydawać się zbliżone, ale mają realne konsekwencje dla wytrzymałości oraz bezpieczeństwa konstrukcji dachowej. Krokiew o zbyt małej wysokości (np. 18 czy 17 cm zamiast 19 cm) może nie wytrzymać obciążeń, zwłaszcza przy cięższych pokryciach jak dachówka marsylka – to często spotykany błąd, gdy ktoś sugeruje się wyłącznie szerokością krokwi, zapominając o kluczowej roli wysokości w przenoszeniu sił zginających. Z kolei zbyt wąska krokiew (np. 9 cm zamiast 10 cm) obniża odporność całego układu na wyboczenie i naprężenia, co w praktyce może oznaczać konieczność wzmacniania konstrukcji w późniejszych etapach lub ryzyko powstania rys i odkształceń. Myślę, że często problem wynika z założenia, że „jakoś to będzie” albo z bagatelizowania różnic wymiarowych na korzyść oszczędności materiałowych – to niezgodne z dobrymi praktykami budowlanymi oraz standardami bezpieczeństwa. Praca według tabel i norm (np. PN-B-03150) jest kluczowa, bo uwzględnia parametry obciążeń, długości i rozstawów krokwi, a także rodzaj pokrycia. Źle dobrany stosunek przekroju krokwi prowadzi nie tylko do problemów technicznych, ale też do komplikacji na etapie odbiorów i eksploatacji dachu – moim zdaniem nie warto tutaj ryzykować. Każda zmiana przekroju musi być uzasadniona i najlepiej potwierdzona przez projektanta, bo nawet niewielkie różnice mogą zaważyć na trwałości całej konstrukcji.