Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Pszczelarz
  • Kwalifikacja: ROL.03 - Prowadzenie produkcji pszczelarskiej
  • Data rozpoczęcia: 10 maja 2026 00:07
  • Data zakończenia: 10 maja 2026 00:38

Egzamin zdany!

Wynik: 40/40 punktów (100,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Obszar porośnięty maliną leśną zajmuje 2% obszaru lasu o powierzchni 50 ha. Oblicz zasób surowca miodowego, jeśli wydajność miodowa maliny wynosi 100 kg/ha.

A. 200 kg
B. 100 kg
C. 50 kg
D. 150 kg
Prawidłowa odpowiedź wynosi 100 kg. Wynika to z prostych, choć często spotykanych w praktyce obliczeń: jeżeli malina leśna zajmuje 2% powierzchni lasu, a cały las to 50 ha, to powierzchnia zajęta przez malinę to 1 ha (2% z 50 ha to dokładnie 1 ha – zawsze warto sobie to policzyć na kalkulatorze dla pewności!). Skoro wydajność miodowa maliny to 100 kg z jednego hektara, to całkowity zasób surowca miodowego również wynosi 100 kg. Takie przeliczanie jest często wykorzystywane na kursach pszczelarskich czy podczas planowania gospodarki leśnej. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu ludzi nie docenia znaczenia tych kilku procent pokrycia daną roślinnością – czasem nawet niewielki fragment lasu może stanowić główne źródło pożytku dla pasieki. W branży pszczelarskiej przyjmuje się, że dokładna znajomość powierzchni i wydajności roślin miododajnych pozwala znacznie lepiej planować rozmieszczenie uli. Standardem jest tu korzystanie z aktualnych map i danych terenowych, bo w praktyce nikt nie chce przewozić uli tam, gdzie pożytku po prostu nie ma. Warto pamiętać też, że wydajność miodowa to wartość średnia – w rzeczywistości mogą być drobne odchylenia zależnie od warunków pogodowych czy jakości gleby. Ale ogólna metoda jest zawsze taka sama: procent powierzchni razy powierzchnia całości i jeszcze razy wydajność na hektar – i już! Moim zdaniem to jedna z tych rzeczy, które naprawdę warto umieć, nawet jeśli ktoś nie planuje zawodowo zajmować się pszczelarstwem.

Pytanie 2

Jaka temperatura powinna panować w tuczarni?

A. 24-30°C
B. 2-8°C
C. 18-24°C
D. 8-18°C
Temperatura w zakresie 8-18°C to taki, który w praktyce sprawdza się najlepiej w tuczarni. Właśnie takie warunki są zalecane przez większość podręczników i instrukcji technologicznych dotyczących chowu trzody chlewnej. Moim zdaniem, to nie jest przypadek – w tej temperaturze świnie mają optymalne warunki do pobierania paszy, przyrosty masy ciała są na zadowalającym poziomie, a ryzyko chorób związanych z przegrzaniem lub wyziębieniem jest minimalne. Przekroczenie dolnej granicy może powodować spowolnienie metabolizmu i większe zużycie paszy na ogrzewanie ciała, z kolei wyższe temperatury (powyżej 18°C) – a zwłaszcza powyżej 20°C – mogą prowadzić do spadku apetytu, gorszych przyrostów i nawet udarów cieplnych. Standardy branżowe, jak np. zalecenia Instytutu Zootechniki czy wytyczne Unii Europejskiej, zawsze podkreślają znaczenie umiarkowanej temperatury. Praktycy często mówią, że jeżeli w tuczarniach panuje stabilne 10-15°C, to świnie praktycznie nie chorują i nie ma problemów z wilgotnością powietrza. Często w nowoczesnych chlewniach stosuje się systemy automatycznego sterowania mikroklimatem, które utrzymują te wartości. To trochę niedoceniany temat, bo ludzie skupiają się na paszy, a tak naprawdę temperatura ma kolosalny wpływ na wynik ekonomiczny produkcji.

Pytanie 3

Którą z wymienionych chorób pszczół opisano?

W komórkach nabłonkowych jelita środkowego pszczoł odbywa się cykl rozwojowy pasożyta. Prowadzi to do zaburzeń w trawieniu i wchłanianiu pokarmu przez pszczoły. Wiosną na wylotku i przed ulem pszczoły pełzają z nabrzmiałymi rozciągniętymi odwłokami. Dochodzi do przepełnienia jelita prostego pszczół i przedwczesnego jego opróżniania. Plastry i ściany ula zabrudzone są kałem.
A. Askosferiozę.
B. Kiślicę.
C. Nosemozę.
D. Warrozę.
Świetnie rozpoznana nosemoza! To właśnie ta choroba, wywołana przez mikrosporydię Nosema apis albo Nosema ceranae, prowadzi do opisanych objawów. Pasożyt namnaża się w komórkach nabłonka jelita środkowego pszczół, co skutkuje poważnym zaburzeniem procesów trawienia i wchłaniania składników odżywczych. Objawy kliniczne, takie jak pełzanie osłabionych pszczół z nabrzmiałymi odwłokami, przedwczesne wypróżnianie się i zanieczyszczenie ula kałem, to klasyka podręcznikowa – na szkoleniach zawsze się o tym mówi. Z mojego doświadczenia wynika, że w praktyce najwięcej strat pojawia się wiosną, bo wtedy zakażone pszczoły są osłabione po zimowli, a środowisko ula sprzyja rozprzestrzenianiu się zarodników. Standardem jest tu regularna higiena, dezynfekcja uli i stosowanie preparatów wspomagających zdrowotność rodzin pszczelich. Fajnie wiedzieć, że monitoring pracy jelita to nie tylko teoria – w praktyce oglądanie plastrów i ścian ula pod kątem zabrudzeń pomaga szybko wyłapać problem. No i pamiętaj, że bez systematycznego obserwowania wylotka i zachowań pszczół można łatwo przeoczyć początki nosemozy, co niesie ryzyko poważnych strat dla całej pasieki. Moim zdaniem to jedna z tych chorób, gdzie profilaktyka i szybkie działanie mają kluczowe znaczenie, zgodnie z dobrą praktyką pszczelarską.

Pytanie 4

Zasób roślinności nektarodajnej i pyłkodajnej jest najuboższy w Polsce

A. centralnej.
B. południowo-zachodniej.
C. południowej.
D. północno-wschodniej.
Centralna Polska jest faktycznie regionem, gdzie zasób roślinności nektarodajnej i pyłkodajnej jest najsłabszy. Wynika to głównie ze specyfiki użytkowania gruntów – przeważają tu duże połacie upraw monokulturowych, zwłaszcza zbóż, które praktycznie nie oferują pożytku dla pszczół. Mało jest tu naturalnych siedlisk, łąk kwietnych, zadrzewień śródpolnych i nieużytków, które gdzie indziej w kraju są naturalnym źródłem nektaru i pyłku. To poważny problem dla pszczelarzy, bo ogranicza potencjał rozwoju pasiek, zmusza też do wędrówek z ulami za lepszymi pożytkami. W praktyce planując lokalizację pasieki, zawsze warto sprawdzić nie tylko liczbę kwitnących roślin wokół, ale także czy teren nie jest zdominowany przez uprawy małowartościowe dla owadów zapylających. Z mojej perspektywy, warto promować tu mieszanki poplonowe, łąki kwietne czy nawet zwykłe rabaty bylinowe – każda taka inicjatywa poprawia sytuację pożytkową. W standardach dobrej gospodarki pszczelarskiej często podkreśla się znaczenie analizy bazy pożytkowej danego obszaru, a centralna Polska jest tu wręcz podręcznikowym przykładem, gdzie zachodzi potrzeba zwiększenia bioróżnorodności. Widać to także w raportach Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach czy analizach Polskiego Związku Pszczelarskiego, które regularnie pokazują, jak duże znaczenie dla wydajności pszczół ma dostępność nawet tych mniej oczywistych źródeł pożytku.

Pytanie 5

Pszczoła kaukaska zaliczana jest do grupy pszczół

A. ciemnych z północnej Afryki.
B. ciemnych z północnej Europy.
C. orientalnych.
D. bałkanów.
Pszczoła kaukaska, czyli Apis mellifera caucasica, rzeczywiście należy do grupy pszczół orientalnych. To jest taka ciekawa sprawa, bo ten podgatunek występuje naturalnie głównie w rejonie Kaukazu, a więc na pograniczu Europy i Azji, co właśnie uzasadnia tę klasyfikację. Pszczoły orientalne są generalnie przystosowane do specyficznych warunków klimatycznych i roślinnych południowo-wschodniej Europy i zachodniej Azji. Moim zdaniem bardzo istotną cechą pszczół kaukaskich jest ich wyjątkowo długi języczek – to pozwala im zbierać nektar nawet z głębokich kwiatów, których inne rasy nie są w stanie wykorzystać. W praktyce pszczelarze doceniają tę rasę właśnie ze względu na jej łagodność oraz zdolność do pracy nawet przy chłodnej czy wilgotnej pogodzie. Często stosuje się je w warunkach, gdzie inne pszczoły zawodzą, np. wysoko w górach czy na terenach bogatych w rośliny o długiej koronie kwiatowej. Dobre praktyki branżowe zalecają wykorzystanie pszczół kaukaskich zwłaszcza tam, gdzie istotna jest wysoka wydajność przy stosunkowo trudnych warunkach. Co ciekawe, w polskich pasiekach coraz rzadziej spotyka się pszczołę kaukaską, bo wymaga ona specyficznego prowadzenia rodziny i jest mniej odporna na niektóre choroby lokalnie występujące – ale mimo wszystko jej cechy użytkowe są szeroko opisywane w podręcznikach branżowych. Warto o tym pamiętać, dobierając rasę pszczół do określonego regionu, bo nie każda rasa sprawdzi się wszędzie.

Pytanie 6

Który typ aparatu gębowego występuje u pszczół?

A. Kłująco-ssący.
B. Ssący.
C. Gryząco-ssący.
D. Gryzący.
Aparat gębowy gryząco-ssący to prawdziwy majstersztyk ewolucji, szczególnie u pszczół. Właśnie taki typ uzębienia pozwala im być tak skutecznymi zapylaczami, co przekłada się na realne korzyści w rolnictwie czy sadownictwie. Pszczoła wykorzystuje żuwaczki do gryzienia i formowania np. plastrów wosku, a jednocześnie ssawkę – czyli część gębową przekształconą w rurkę – do pobierania nektaru. To taka jakby funkcja 2w1; dla mnie to zawsze było fascynujące, jak natura potrafi pogodzić różne potrzeby w jednym organizmie. Typ aparatu gryząco-ssącego znajdziemy także u trzmieli, ale już nie u większości motyli czy much. To doskonały przykład rozwiązania, gdzie sprzężenie funkcji mechanicznego rozdrabniania i pobierania płynnych pokarmów zapewnia przewagę konkurencyjną. W praktyce, kiedy ktoś pyta w terenie, dlaczego pszczoła może jednocześnie budować woskowe plastry i pić nektar, odpowiedź to właśnie ten aparat gębowy. Standardy nauczania branży pszczelarskiej podkreślają tę cechę jako kluczową dla rozpoznawania i zrozumienia biologii owadów zapylających. Co ciekawe, to również wpływa na wybór środków ochrony roślin – pszczoły przez swoją unikatową budowę są szczególnie wrażliwe na pyły i płynne preparaty. Moim zdaniem, warto to rozumieć, bo przekłada się na ochronę środowiska i efektywność pracy w zawodzie.

Pytanie 7

Według W. Ostrowskiej najlepiej zimują pszczoły, które wygryzają się

A. do połowy lipca.
B. około połowy października.
C. na przełomie sierpnia i września.
D. na przełomie lipca i sierpnia.
Według W. Ostrowskiej pszczoły, które wygryzają się na przełomie sierpnia i września, najlepiej znoszą zimowlę. Wynika to z tego, że w tym okresie warunki środowiskowe sprzyjają prawidłowemu rozwojowi młodych robotnic, a jednocześnie nie są one jeszcze narażone na przeciążenie pracami polowymi, które mocno wyczerpują starsze pszczoły letnie. Z mojego doświadczenia wynika, że takie pszczoły mają dużo więcej czasu na odpowiednie nagromadzenie zapasów białka w ciele tłuszczowym, co potem przekłada się na ich większą odporność na stresy zimowe i choroby, zwłaszcza nosemozę. Pszczoły wychodzące z komórek w tym czasie lepiej znoszą zimowe bezloty, bo mają jeszcze stosunkowo świeżą fizjologię i są mniej „zużyte” w porównaniu do robotnic późniejszych lub wcześniejszych. W praktyce pszczelarze starają się tak prowadzić rodziny, by szczyt wychowu pszczół zimowych przypadał właśnie na przełom sierpnia i września – to jest kluczowy element udanej zimowli według standardów i dobrych praktyk. Dobrym przykładem jest opóźnianie ostatnich miodobrań oraz wczesne dokarmianie, żeby matka miała warunki do czerwiu właśnie w tym najważniejszym terminie. To, moim zdaniem, takie trochę złote minimum, jeżeli chce się mieć silną rodzinę na wiosnę.

Pytanie 8

Przy zakupie rodzin pszczelich ważne jest, aby

A. pszczoły były żądliwe.
B. plastry miały dużo komórek trutowych.
C. plastry w ulu były ciemne.
D. matka miała maksymalnie 2 lata.
Przy zakupie rodzin pszczelich jednym z najważniejszych kryteriów powinna być wiek matki – im młodsza, tym lepiej. Matka pszczela do 2 lat zazwyczaj wykazuje wysoką plenność, zapewnia silny i równomierny rozwój rodziny, a jej potomstwo jest zdrowe i odporne. Z mojego doświadczenia wynika, że młode matki znacznie lepiej radzą sobie z produkcją czerwiu, co jest kluczowe dla siły rodziny, szczególnie w okresie intensywnego rozwoju wiosennego. Branżowe standardy, np. zalecenia Polskiego Związku Pszczelarskiego, jasno mówią, żeby unikać rodzin z matkami starszymi niż 2 lata, bo zaczynają one tracić zdolność do intensywnego czerwienia, a cała rodzina może stawać się słabsza i bardziej podatna na choroby. W praktyce pszczelarze często znakują matki i regularnie je wymieniają, dbając o stałe odnowienie genetyczne pasiek. Warto dodać, że młoda matka oznacza nie tylko lepszą wydajność miodową w najbliższym sezonie, ale też mniejsze ryzyko rójki oraz większą harmonię w ulu. Jak już kiedyś słyszałem od starszego pszczelarza – młoda matka to takie „serce ula”, które nadaje rytm całej rodzinie. Dodatkowo, młode matki są mniej podatne na choroby wirusowe i lepiej przystosowują się do zmieniających się warunków – szczególnie teraz, gdy pogoda potrafi zaskoczyć. Wybierając rodzinę z młodą matką, inwestujesz w stabilność i lepsze perspektywy pasieki.

Pytanie 9

Kiedy należy wprowadzić młodą matkę do rodziny pszczelej?

A. W obecności matki czerwiącej.
B. Tuż po wyrojeniu.
C. Kilka dni po osieroceniu rodziny, bez przeglądu gniazda.
D. Do 6 godz. od momentu usunięcia starej matki, bez ponownego przeglądania gniazda.
Dobrze zauważyłeś, że wprowadzenie młodej matki do rodziny pszczelej powinno nastąpić w odpowiednim czasie, czyli do 6 godzin po usunięciu starej matki, bez ponownego przeglądania gniazda. To jest kluczowe, bo pszczoły jeszcze nie zdążą zorientować się, że ich matka zniknęła na tyle, żeby wykształciły się u nich silne reakcje obronne czy tendencje do wychowywania mateczników ratunkowych. Tak naprawdę chodzi o to, żeby nie dopuścić do stanu pełnego osierocenia i związanych z tym zachowań, które mogą utrudnić przyjęcie nowej matki. W praktyce wygląda to tak, że po usunięciu starej matki pszczoły są jeszcze „zdezorientowane” i nie tworzą nastroju rojowego ani nie zaczynają intensywnie wychowywać nowych matek. W mojej opinii, to jedna z najbezpieczniejszych metod, polecana zarówno przez doświadczonych pszczelarzy, jak i w większości podręczników branżowych. Wielu zawodowców uważa, że takie działanie minimalizuje ryzyko odrzucenia nowej matki i konfliktów w rodzinie. Warto pamiętać, żeby nie zaglądać ponownie do ula przed wprowadzeniem młodej matki, bo każdy dodatkowy przegląd to stres dla pszczół, a tego lepiej unikać. Ta metoda naprawdę ma zastosowanie w praktyce, nie tylko na papierze – sam widziałem, że działa nawet w większych pasiekach!

Pytanie 10

Co należy zrobić w razie wystąpienia czerniawki spadziowej o dużym nasileniu?

A. Wywieźć rodzinę w okolice z obfitym pożytkiem nektarowym i pyłkowym.
B. Podać rodzinie dodatkową ramkę pracy.
C. Wymienić matkę pszczelą na młodą unasienioną.
D. Przesiedlić rodzinę do wydezynfekowanego ula z nowymi ramkami.
W sytuacji, gdy pojawia się czerniawka spadziowa o dużym nasileniu, najlepszym rozwiązaniem jest wywiezienie rodzin pszczelich w miejsca o obfitych pożytkach nektarowych i pyłkowych. Czerniawka spadziowa to poważne schorzenie, które wynika głównie z długotrwałego zbierania spadzi iglastej, powodując zatwardzenie jelit i powstawanie toksycznych produktów przemiany materii u pszczół. Praktyka pszczelarska pokazuje, że tylko zmiana warunków bytowania, czyli zapewnienie dostępu do świeżych pożytków, pozwala pszczołom się oczyszczać i regenerować. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet najlepiej prowadzona gospodarka pasieczna nie zastąpi pożytków naturalnych – to właśnie one umożliwiają pszczołom szybkie pozbycie się zalegających resztek w jelitach. Poza tym wywiezienie rodzin na nowe pożytki minimalizuje ryzyko dalszego osłabienia i masowych upadków. W literaturze i na szkoleniach branżowych stale podkreśla się, że to działanie, choć może wydawać się trudne logistycznie, jest kluczowe dla uratowania rodziny przed całkowitym wyginięciem. Warto też pamiętać, że dostarczenie pszczołom świeżego pyłku i nektaru przyspiesza odbudowę sił w rodzinie, co w praktyce przekłada się na jej dalszą wydajność i zdrowotność. Trzymanie się tego standardu to moim zdaniem podstawa nowoczesnego, odpowiedzialnego pszczelarstwa.

Pytanie 11

Którą metodę tworzenia rodzin pszczelich opisano?

W macierzaku wyłapać matkę do klateczki. Do podstawionego pustego ula z zakrytym wylotem przenieść z macierzaka 2-3 ramki z czerwiem na wygryzieniu razem z obsiadającymi je pszczołami. Do tworzonej rodziny dodatkowo zmieść pszczoły z kilku plastrów oraz dostawić plastry odrywowe z zapasami miodu i pierzgi. Młodą matkę pszczelą w klateczce z korkiem umieścić na plastrze środkowym. Wieczorem ocenić stan utworzonej rodziny. Korek w klateczce z matką zastąpić podziurkowaną wezą i ciastem miodowo-cukrowym. Nowo zasiedlony ul odstawić w miejsce na pasiecznisku i uchylić wylotek.
A. Zsypańce.
B. Z dwóch rodzin trzecią.
C. Odkłady.
D. Dzielenia rodziny na pół lotu.
Opisany w pytaniu sposób postępowania idealnie wpisuje się w metodę tworzenia odkładów pszczelich. Odkład to sztucznie utworzona, nowa rodzina pszczela, którą buduje się na bazie kilku ramek czerwiu oraz starszych i młodszych pszczół przenoszonych z macierzystej rodziny. Istotne jest przy tym zabezpieczenie odpowiednich zapasów, np. plastra z miodem i pierzgą, by nowy rój miał siły na rozwój. Kluczowym elementem w omawianym opisie jest wprowadzenie młodej matki do klateczki z ciastem miodowo-cukrowym. To bardzo ważne, bo matka powinna być przyjęta spokojnie przez nowe pszczoły. Z mojego doświadczenia często widuję, jak początkujący pszczelarze lekceważą etap z korkiem i wezą, co skutkuje odrzuceniem matki. W branży każde rozdzielanie rodziny przy jednoczesnym przenoszeniu czerwiu, pszczół i poddaniu nowej matki traktowane jest właśnie jako tworzenie odkładu. Ten sposób pozwala na szybkie powiększenie własnej pasieki albo odbudowę osypanych rodzin po zimie. Praktycznie rzecz biorąc, taki odkład można szybko transportować na inne pasieczysko czy też wykorzystać do produkcji miodu wrzosowego, jeśli odpowiednio go wzmocnimy. To jedna z podstawowych i najczęściej stosowanych metod według Polskiego Związku Pszczelarskiego, sprawdzona od lat przez wielu pszczelarzy.

Pytanie 12

Wiosną, brak lotów i bezsilne staczanie się pszczół z deski wylotowej oznacza

A. występowanie choroby sporowcowej.
B. występowanie warrozy.
C. głód w rodzinie.
D. brak matki.
Objaw braku lotów pszczół wiosną oraz ich bezsilne staczanie się z deski wylotowej praktycznie zawsze wskazuje na problem z głodem w rodzinie pszczelej. To typowa sytuacja, gdy po zimie pszczoły wyczerpały zapasy pokarmu i nie mają już energii, by latać czy nawet podjąć próbę poszukiwań pożytku. W praktyce pszczelarskiej często obserwuje się takie zachowanie po przedłużającej się zimie lub wczesną wiosną, gdy matka już rozpoczęła czerwienie, a zapasy szybko się kończą. Dobrą praktyką jest wtedy sprawdzanie stanu zapasów i ewentualne podkarmianie – najlepiej ciastem miodowo-cukrowym lub kandyzowanym cukrem. Jeśli zauważysz leżące, niemrawe pszczoły, które nie potrafią wrócić do ula, najczęściej powodem jest niedobór energii, a nie choroba. Warroza czy nosemoza mogą powodować inne objawy, jak deformacje skrzydeł, biegunki czy ogólne osłabienie, ale nie taki bezsilny upadek po wyjściu na zewnątrz. Moim zdaniem właśnie znajomość tych różnic sprawia, że dobry pszczelarz potrafi szybko rozpoznać i zareagować, zanim straty staną się nieodwracalne. To jeden z powodów, dla których regularny przegląd rodzin i monitorowanie stanu zapasów to podstawa wiosennych prac pasiecznych.

Pytanie 13

Którego z wymienionych nawozów nie powinno się stosować w nawożeniu mineralnym na glebach kwaśnych?

A. Mocznika.
B. Siarczanu amonu.
C. Saletrzaku.
D. Saletry amonowej.
Siarczan amonu to jeden z tych nawozów, do których trzeba mieć naprawdę sporą rezerwę, gdy gleba jest kwaśna. Najprościej mówiąc – nawóz ten ma właściwości zakwaszające, bo podczas rozkładu siarczanu amonu powstają jony wodorowe (H+), które dodatkowo obniżają pH gleby. Przy glebie już zakwaszonej możemy tylko pogorszyć sytuację, co źle wpływa na wzrost większości roślin uprawnych, zwłaszcza tych bardziej wrażliwych na kwaśny odczyn, jak pszenica czy burak cukrowy. Bardzo często podaje się wręcz, że siarczan amonu stosuje się raczej na glebach o odczynie obojętnym lub lekko zasadowym, żeby zbalansować efekt. Moim zdaniem, zwracanie uwagi na pH to jedna z podstawowych rzeczy w profesjonalnej uprawie – szkoda pracy i pieniędzy na pogłębianie problemu zakwaszenia. W praktyce, jeśli już musisz uzupełnić azot na kwaśnej glebie, to dużo lepszym wyborem będzie saletra amonowa albo saletrzak, które mają neutralny albo wręcz lekko odkwaszający wpływ. W podręcznikach i zaleceniach IUNG-PIB wyraźnie podkreśla się tę zależność – nie szafujmy siarczanem amonu w warunkach niskiego pH, bo skutki bywają bardzo trudne do odwrócenia.

Pytanie 14

Zadaniem pracy hodowlanej w pszczelarstwie jest

A. zwiększenie liczebności pogłowia pszczół w pasiece.
B. zapobieganie rójkom w pasiece.
C. tworzenie odkładów na sprzedaż.
D. doskonalenie pogłowia pszczół.
Doskonalenie pogłowia pszczół to w praktyce pszczelarskiej fundament pracy hodowlanej. Chodzi tu nie tylko o poprawę cech użytkowych – takich jak miodność, łagodność, odporność na choroby (szczególnie warrozę) czy zimotrwałość – ale również o selekcję rodzin, które najlepiej sprawdzają się w lokalnych warunkach. W praktyce wygląda to tak, że pszczelarz wybiera matki z rodzin wyróżniających się pozytywnie, prowadzi rejestry, czasem korzysta z testów wydajnościowych albo nawet współpracuje z hodowlanymi stacjami oceny wartości użytkowej. To wcale nie jest takie łatwe, bo na efekty trzeba zwykle poczekać kilka sezonów. Branżowe standardy, np. polskie wytyczne PZP czy programy hodowli zachodnich linii pszczół, mocno podkreślają wagę tej pracy, bo tylko regularne selekcjonowanie pozwala utrzymać wysoką jakość i właściwe parametry pogłowia na pasiece. Moim zdaniem, jeśli ktoś chce mieć zdrową i produktywną pasiekę, powinien zainteresować się podstawami genetyki pszczół. Świetnym przykładem jest choćby prowadzona od lat selekcja pszczół linii kraińskiej na terenach południowej Polski – jej efekty widać we wzroście odporności rodzin i lepszej adaptacji do zmian klimatu. Można powiedzieć, że właśnie praca hodowlana pozwala pszczelarzom rozwijać swoje pasieki w sposób profesjonalny i nowoczesny.

Pytanie 15

Na podstawie danych podanych w tabeli wskaż wysokość nadwyżki bezpośredniej z jednej rodziny pszczelej, produkującej 20 kg miodu.

Przychody/kosztyCena za 1 kg lub szt.Wartość zł
Przychody
Miód20 kg30,00600,00
Wosk0,3 kg20,006,00
Inne produkty25% wartości miodu150,00
Razem przychody756,00
Koszty
Cukier15 kg2,0030,00
Węza0,3 kg30,009,00
Matka pszczela½ szt.30,0015,00
Lekirównowartość ceny
hurtowej 1 kg miodu
15,0015,00
Inne kosztyrównowartość ceny
handlowej 1 kg miodu
30,0030,00
Razem koszty99,00
A. 657,00 zł
B. 756,00 zł
C. 198,00 zł
D. 855,00 zł
Nadwyżka bezpośrednia to jedno z najbardziej praktycznych narzędzi do oceny opłacalności produkcji w pszczelarstwie. W tym pytaniu trzeba było zestawić przychody z kosztami, co jest typowym działaniem w codziennej pracy każdego pszczelarza czy rolnika. Tutaj przychody wynosiły łącznie 756 zł na rodzinę pszczelą (miód, wosk i inne produkty), a suma kosztów to 99 zł (cukier, węza, matka, leki, inne koszty). Po odjęciu kosztów od przychodów wychodzi nam 657 zł, czyli dokładnie tyle wynosi nadwyżka bezpośrednia. Takie obliczenia są podstawą do podejmowania decyzji, czy opłaca się inwestować w kolejne ule lub modernizację pasieki. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu początkujących pszczelarzy skupia się tylko na przychodach, a przecież liczy się to, co zostaje po odjęciu wszystkich wydatków. Branżowe standardy, np. kalkulacje prowadzone przez ODR-y czy Polskie Stowarzyszenie Pszczelarzy, kładą nacisk właśnie na rzetelne wyliczanie nadwyżki – bo tylko taka wiedza pozwala realnie oceniać efektywność pracy. Co ciekawe, w praktyce można jeszcze brać pod uwagę koszty pośrednie, ale tutaj skupiamy się na tych bezpośrednich, czyli najłatwiej policzalnych. Taka analiza to absolutna podstawa w prowadzeniu każdej działalności produkcyjnej, nie tylko pszczelarskiej. Moim zdaniem warto regularnie aktualizować te kalkulacje, bo ceny np. cukru czy miodu lubią się zmieniać. Wniosek jest prosty – prawidłowo obliczona nadwyżka bezpośrednia daje jasny obraz tego, czy nasza rodzina pszczela rzeczywiście na siebie zarabia.

Pytanie 16

Do jakich pożytków należy przedstawiona na ilustracji roślina?

Ilustracja do pytania
A. Jesiennych.
B. Wiosennych.
C. Późnoletnich.
D. Wczesnoletnich.
Roślina przedstawiona na ilustracji to wrzos zwyczajny (Calluna vulgaris), który jednoznacznie kojarzony jest z pożytkami jesiennymi. Moim zdaniem, to jeden z najbardziej charakterystycznych przykładów roślin, które dostarczają pszczołom nektaru właśnie wtedy, gdy większość innych pożytków już się kończy. Wrzosowiska, szczególnie na terenach piaszczystych czy ubogich glebach, są wręcz nieocenione dla pszczelarzy w okresie późnego lata i początku jesieni. Kwiaty wrzosu zakwitają zazwyczaj w sierpniu i utrzymują się aż do października, co zapewnia pszczołom cenne źródło pożywienia w czasie, gdy inne rośliny już przekwitły. Z mojego doświadczenia wynika, że wrzosowy miód, uzyskiwany właśnie z takich jesiennych pożytków, charakteryzuje się wyjątkowym aromatem i lekko żelową konsystencją, co jest bardzo cenione przez smakoszy i doceniane przez branżę. W branżowych podręcznikach i materiałach edukacyjnych wrzos zawsze wymieniany jest jako kluczowy jesienny pożytek – to niemal standard wiedzy w technikum pszczelarskim. Płynność dostaw nektaru w okresie jesiennym pozwala rodzinom pszczelim wejść w zimowlę w dobrej kondycji, co ma kluczowe znaczenie dla całorocznego cyklu pasieki. Warto wiedzieć, że to właśnie dzięki takim roślinom jak wrzos można utrzymać produkcję miodu nawet wtedy, gdy reszta przyrody już zwalnia tempo.

Pytanie 17

Które z podanych roślin stanowią dla pszczół pożytek późny?

A. Nawłoć, wrzos.
B. Kruszyna, rdest.
C. Jabłoń, rzepak.
D. Agrest, klon.
Nawłoć i wrzos to klasyczne przykłady roślin, które dla pszczół stanowią tzw. pożytek późny, czyli kwitną w drugiej połowie sezonu, często nawet wtedy, gdy inne rośliny już przekwitły. Moim zdaniem, to właśnie te gatunki ratują czasem pasiekę, szczególnie w rejonach o krótkim lecie albo tam, gdzie inne pożytki kończą się szybko. Dobra praktyka pszczelarska zaleca lokalizowanie pasiek w pobliżu stanowisk nawłoci czy wrzosów, bo dają one pszczołom szansę na zebranie zapasów na zimę. Z mojego doświadczenia wynika, że miód wrzosowy jest jednym z najbardziej cenionych, choć trudny do pozyskania przez specyficzne właściwości fizykochemiczne. Nawłoć natomiast jest coraz powszechniejsza w Polsce i często można ją spotkać na nieużytkach i przydrożach. Odpowiednia identyfikacja roślin późnych jest kluczowa przy planowaniu pracy w pasiece, bo wtedy trzeba się liczyć z mniejszą ilością dostępnych pyłków i nektaru. Dobrze wiedzieć, że wrzosowiska i stanowiska nawłoci są nie tylko cenne dla pszczół, ale też wpisują się w nowoczesne standardy prowadzenia gospodarki pasiecznej nastawionej na wydłużenie okresu zbiorów i zapewnienie pszczołom lepszych warunków przez cały sezon.

Pytanie 18

Jaka jest różnica między temperaturą zewnętrzną wynoszącą -30°C a temperaturą panującą w środku kłębu podczas wychowu czerwiu?

A. 64,5°C
B. 34,5°C
C. 50,5°C
D. 60,5°C
Różnica temperatur między ekstremalnie niską temperaturą zewnętrzną –30°C a temperaturą wewnątrz kłębu pszczół podczas wychowu czerwiu (czyli ok. +34,5°C) wynosi właśnie 64,5°C. To jest niesamowite osiągnięcie termoregulacyjne pszczół. Moim zdaniem, warto się temu przyjrzeć bliżej, bo to pokazuje, jak zaawansowane są mechanizmy biologiczne tych owadów. W praktyce pszczoły utrzymują tak wysoką temperaturę w centrum kłębu nawet w trakcie silnych mrozów, korzystając z ciepła wytwarzanego przez własne mięśnie lotne, którymi wykonują drobne drżenia. Dzięki temu możliwy jest rozwój larw nawet w środku zimy, gdy na zewnątrz panują warunki niemal arktyczne. Według branżowych norm i doświadczeń pszczelarzy, zachowanie tej ściśle określonej temperatury czerwiu (od 34 do 36°C) to klucz do zdrowej kolonii i udanej wymiany pokoleń. Z mojego doświadczenia wynika, że zrozumienie tej różnicy temperatur pomaga zarówno w projektowaniu uli (lepsza izolacja, przemyślane wentylowanie), jak i planowaniu prac pasiecznych, bo pozwala określić, kiedy kłąb będzie najbardziej wrażliwy na zaburzenia. Pamiętaj, że ta ogromna różnica to wynik zbiorowego działania tysięcy robotnic i świetny przykład efektywności biologicznego systemu grzewczego. Mówiąc prosto – to modelowy przykład, jak natura radzi sobie z wyzwaniami klimatycznymi, a pszczelarze mogą tylko próbować dorównać temu w sztucznych warunkach.

Pytanie 19

Kiedy, zgodnie z danymi przedstawionymi w tabeli, należy zasiać gorczycę białą, aby poprawić pożytki występujące w drugiej połowie sierpnia?

Ilustracja do pytania
A. 15 maja.
B. 1 maja.
C. 1 lipca.
D. 15 kwietnia.
Zdecydowanie 1 lipca to najlepszy wybór, jeśli chodzi o poprawę pożytków pszczelich w drugiej połowie sierpnia. Wynika to bezpośrednio z analizy tabeli: widzimy, że gorczyca biała wysiana 1 lipca kwitnie przeciętnie od 17 sierpnia do 28 września. To oznacza, że dokładnie trafiamy z okresem kwitnienia roślin na czas, gdy pszczoły najbardziej potrzebują nowych źródeł pokarmu właśnie po okresie głównego pożytku lipowego. Moim zdaniem nie ma tutaj przypadku — ta praktyka jest szeroko stosowana w gospodarstwach, które chcą zapewnić sobie tzw. pożytek późnoletni, a nie mają możliwości uprawy bardziej wymagających roślin miododajnych. Z doświadczenia widać, że termin siewu to jeden z kluczowych czynników wpływających na przesunięcie kwitnienia, co pozwala dopasować się do lokalnych potrzeb i warunków pogodowych. Warto dodać, że późniejszy siew, jak pokazuje tabela, skutkuje przesunięciem kwitnienia na jeszcze późniejszy okres, ale niestety po 15 lipca gorczyca już nie zdąży w pełni rozwinąć kwiatów, więc siew 1 lipca to graniczny optymalny termin. Branżowe dobre praktyki wyraźnie podkreślają, żeby terminy siewu dopasowywać do oczekiwanego okresu kwitnienia, a nie do klasycznej kalendarzowej daty, bo to daje przewagę konkurencyjną w produkcji miodu i optymalizuje wykorzystanie areału. Kierując się tym, możemy elastycznie zarządzać zasobami i poprawiać efektywność pasieki.

Pytanie 20

Najlepszym terminem do nawożenia obornikiem użytków zielonych jest

A. lato.
B. zima.
C. jesień.
D. wiosna.
Nawożenie obornikiem użytków zielonych jesienią to taka klasyka w polskim rolnictwie. Przede wszystkim chodzi o to, że obornik potrzebuje trochę czasu, żeby się rozłożyć i oddać roślinom wartości odżywcze. Jesienią, gdy gleba jest jeszcze ciepła, ale już nie ma upałów, mikroorganizmy w glebie mają idealne warunki do pracy. Rozkład obornika zachodzi wtedy dość sprawnie, a azot i inne składniki mineralne są stopniowo uwalniane. Dzięki temu, na wiosnę, kiedy trawy zaczynają intensywnie rosnąć, mają pod dostatkiem składników pokarmowych. Jest to zgodne z zasadami dobrej praktyki rolniczej – nawożenie jesienne minimalizuje ryzyko wypłukiwania składników odżywczych do wód gruntowych, bo w okresie zimowym rośliny nie pobierają ich aktywnie. Z mojego doświadczenia wynika, że po jesiennym nawożeniu runo jest gęstsze, trwalsze, a użytki lepiej znoszą intensywne koszenie czy wypas. Warto też pamiętać, że jesienne rozwożenie obornika jest technicznie łatwiejsze – gleba nie jest przesuszona, sprzęt nie grzęźnie, a do tego cały zapach zdąży się rozproszyć przed wiosną. Wielu rolników potwierdza, że to po prostu działa najlepiej. Wiadomo, są różne szkoły, ale to ta metoda uznawana jest za najbardziej efektywną i przyjazną środowisku.

Pytanie 21

Która z wymienionych ras pszczół charakteryzuje się jednolitym ziemisto-ciemnobrązowym ubarwieniem ciała, krótkim języczkiem, dużą skłonnością do żądlenia, płochliwością na plastrze oraz dobrą zimotrwałością?

A. Kraińska.
B. Środkowoeuropejska.
C. Kaukaska.
D. Włoska.
Rasa pszczół środkowoeuropejskich (Apis mellifera mellifera) jest bardzo charakterystyczna, zwłaszcza jeśli chodzi o ubarwienie i zachowanie. Ich ciało ma jednolity, ziemisto-ciemnobrązowy kolor, a włoski są krótkie i słabo żółte, co odróżnia je od np. pszczół kraińskich czy włoskich. Krótki języczek (zwykle ok. 6 mm) sprawia, że te pszczoły nie są aż tak efektywne przy zbiorze nektaru z głębokich kwiatów, ale za to świetnie radzą sobie z roślinami typowymi dla naszego klimatu. W praktyce pszczelarze doceniają ich bardzo dobrą zimotrwałość – te pszczoły świetnie znoszą długie, mroźne zimy, nie zużywając przy tym nadmiernie zapasów pokarmowych. Trzeba też pamiętać o ich dość dużej agresywności i płochliwości – na plastrze szybko się niecierpliwią, mają tendencję do żądlenia, więc według mnie praca z nimi wymaga trochę więcej ostrożności i wprawy. W literaturze fachowej i praktyce zawodowej często się podkreśla, że środkowoeuropejskie pszczoły wybierane są do pasiek nastawionych na odporność rodzin i minimalizację strat zimowych. Moim zdaniem to dobry wybór do trudniejszych warunków klimatycznych, chociaż trzeba się liczyć z pewnymi niedogodnościami podczas obsługi uli.

Pytanie 22

Wykaszanie roślinności ze skarp i dna rowu melioracyjnego należy do obowiązków

A. właściwego lokalnie wójta gminy.
B. właściwego inspektora ochrony środowiska.
C. właściwego lokalnie starosty.
D. właściciela i użytkownika gruntów.
To, że obowiązek wykaszania roślinności ze skarp i dna rowu melioracyjnego spoczywa na właścicielu i użytkowniku gruntów, wynika wprost z przepisów prawa wodnego i praktyki gospodarki rolnej. Właściciel gruntu, na którym znajduje się rów melioracyjny, odpowiada za jego utrzymanie w należytym stanie technicznym. To oznacza, że musi regularnie dbać o zachowanie drożności rowu, usuwać nadmierną roślinność, wykaszać trawy i chwasty, by nie doszło do zarastania oraz zatorów. Jeżeli się o to nie zadba, bardzo łatwo o podtopienia pól, zniszczenia upraw czy nawet uszkodzenia samej infrastruktury melioracyjnej. Tak naprawdę w wielu wsiach i gospodarstwach rolnych to codzienność – latem, kiedy roślinność bujnie rośnie, prace pielęgnacyjne są niezbędne. Warto też wiedzieć, że w razie zaniedbań właścicielowi mogą grozić różne sankcje ze strony organów wodnych. Moim zdaniem, to logiczne, że skoro ktoś korzysta z gruntu i odnosi z niego korzyści, to powinien też utrzymywać urządzenia melioracyjne w dobrym stanie. To trochę jak z posesją – sam musisz zadbać o ogrodzenie czy trawnik. Takie podejście jest zgodne z zasadami dobrej praktyki rolniczej i gospodarki wodnej, bo dbałość o rowy melioracyjne to przecież dbanie o własny interes i interes sąsiadów.

Pytanie 23

Który z produktów pszczelich może być zaatakowany przez roztoczka suszowego, zwanego także mlekowym
(Carpoglyphus lactis)?

A. Propolis.
B. Wosk.
C. Miód.
D. Pyłek.
Roztoczek suszowy, znany też jako roztoczek mlekowy (Carpoglyphus lactis), to szkodnik, który rzeczywiście potrafi zaatakować miód. Dzieje się tak przez to, że miód jest produktem o odpowiedniej wilgotności oraz zawartości cukrów, co stwarza dla tego roztocza idealne warunki do rozwoju i żerowania. W praktyce pszczelarskiej spotyka się sytuacje, gdy miód przechowywany w nieodpowiednich warunkach, szczególnie przy za wysokiej wilgotności powietrza lub źle zabezpieczonych pojemnikach, staje się łatwym celem dla tego szkodnika. Roztoczek ten odżywia się nie tylko miodem, ale także innymi produktami o wysokiej zawartości cukrów prostych, jednak dla pszczelarza to właśnie miód jest najbardziej narażony. Z mojego doświadczenia wynika, że bardzo ważne jest monitorowanie magazynu i regularna kontrola stanu zapasów, bo infestacja przez Carpoglyphus lactis obniża jakość produktu i może prowadzić do dużych strat finansowych. Zgodnie z dobrymi praktykami branżowymi, miód powinno się przechowywać w szczelnie zamkniętych, czystych pojemnikach i zadbać o odpowiednio niską wilgotność otoczenia – to naprawdę ogranicza ryzyko pojawienia się roztocza. Warto też pamiętać, że raz zanieczyszczony miód traci swoje właściwości i nie nadaje się już do konsumpcji czy sprzedaży, więc prewencja ma tu ogromne znaczenie. W odróżnieniu od innych produktów pszczelich, takich jak propolis czy wosk, to właśnie miód jest najbardziej podatny na takie zagrożenia biologiczne. Dobrze, że temat jest sygnalizowany w szkoleniach, bo w praktyce coraz częściej spotyka się takie problemy w magazynach i pasiekach.

Pytanie 24

Jak należy postąpić z obnóżami pyłkowymi po ich wysuszeniu?

A. Umieścić w szczelnym, ciemnym pojemniku
B. Wyłożyć na słońcu.
C. Wywiać lżejsze zanieczyszczenia strumieniami powietrza.
D. Dokładnie przebrać, aby usunąć zanieczyszczenia.
Wybranie metody wywiewania lżejszych zanieczyszczeń strumieniami powietrza to naprawdę praktyczne i sprawdzone podejście po wysuszeniu obnóży pyłkowych. W branży pasiecznej powszechnie uznaje się, że takie oczyszczanie najlepiej zabezpiecza pyłek przed dalszymi zanieczyszczeniami, typu resztki wosku, drobne fragmenty pszczół czy inne ciała obce. Moim zdaniem, taki proces jest nie tylko szybki, ale też pozwala zachować wysoką czystość i jakość surowca, co jest kluczowe, gdy chcemy uzyskać produkt nadający się do sprzedaży lub dłuższego przechowywania. Warto przy okazji wspomnieć, że wykorzystuje się do tego specjalne urządzenia lub nawet zwykłe sita z wentylatorkiem, co świetnie się sprawdza w małych pasiekach. Dobra praktyka branżowa zaleca też, żeby ten etap wykonać zaraz po suszeniu, zanim pyłek zostanie zamknięty w pojemnikach. Przechowywanie pyłku z resztkami zanieczyszczeń może prowadzić do rozwoju pleśni albo innych mikroorganizmów, a tego przecież każdy pszczelarz chciałby uniknąć. To taki drobiazg, ale naprawdę robi różnicę w finalnej jakości. Ja zawsze zachęcam, żeby nie pomijać tego etapu, nawet jeśli wydaje się mało znaczący – w dłuższej perspektywie to się bardzo opłaca, szczególnie tam, gdzie liczy się renoma i zaufanie klientów. W literaturze fachowej i na kursach pszczelarskich podkreśla się właśnie, że oczyszczanie powietrzem pozwala pozbyć się tego, czego nie da się usunąć mechanicznie, a jednocześnie nie narusza struktury obnóży, co byłoby dużym minusem innych metod.

Pytanie 25

Którego sprzętu należy użyć, aby otrzymać baloty przedstawione na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Owijarki bel.
B. Prasy kostkującej.
C. Prasy zwijającej.
D. Agregatu ścierniskowego.
To właśnie prasa zwijająca jest odpowiedzialna za formowanie takich charakterystycznych, okrągłych balotów słomy czy siana, jak te na zdjęciu. Z mojego doświadczenia wynika, że ten sprzęt to już praktycznie standard w nowoczesnym gospodarstwie, bo pozwala bardzo wydajnie zebrać materiał z pola. Prasa zwijająca działa tak, że zbiera leżący materiał roślinny i zwija go w cylindryczne bele, które potem łatwo transportować i magazynować. Co ważne, baloty uzyskiwane tą metodą są dość mocno sprasowane, dzięki czemu zajmują mniej miejsca i lepiej się przechowują. Prasy zwijające różnią się od pras kostkujących przede wszystkim kształtem uzyskanego balota – kostkująca tworzy prostopadłościenne kostki, a zwijająca właśnie takie cylindry. Coraz częściej na polskich polach można zauważyć, że to właśnie baloty okrągłe, bo są wygodniejsze do owijania folią (gdy robi się sianokiszonkę), a także łatwiejsze do ładowania na przyczepy. No i na końcu – zgodnie z wytycznymi branżowymi oraz praktyką rolniczą, prasę zwijającą wykorzystuje się właśnie do produkcji tego typu balotów, szczególnie przy zbiorach sianokiszonki, słomy czy siana.

Pytanie 26

Na podstawie danych przedstawionych w tabeli podaj roślinę, która jest bardzo dobrym źródłem pożytku dla pszczół i dostarczy najbardziej wartościowego surowca miodowego.

Procentowa zawartość cukrów w nektarze
Roślina miododajnaGlukoza i fruktozaSacharozaRazem
Śliwy różne odmiany4,58,412,9
Jabłonie różne odmiany12,88,521,3
Lipa drobnolistna8,1-11,617,8-19,328,6
Trojeść syryjska1,3-4,026,7-27,229,6
Rzepak ozimy45,10,045,1
Jasnota biała9,632,842,4
A. Lipa drobnolistna.
B. Jasnota biała.
C. Trojeść syryjska.
D. Rzepak ozimy.
Rzepak ozimy to zdecydowanie jedna z najważniejszych roślin miododajnych w naszym klimacie. Patrząc na tabelę, uwagę przykuwa zawartość cukrów w nektarze tej rośliny – aż 45,1%, co jest absolutnie topowym wynikiem w porównaniu do innych gatunków. Taka wysoka koncentracja cukrów przekłada się bezpośrednio na opłacalność i efektywność pracy pszczół, bo zbierają one więcej surowca w krótszym czasie. Z mojego doświadczenia wynika, że pasieki ulokowane w pobliżu dużych plantacji rzepaku są w stanie uzyskać imponujące zbiory miodu – miodu bardzo cenionego ze względu na jego smak, barwę i właściwości zdrowotne. W praktyce, rzepak zapewnia pszczołom silny pożytek przez kilka tygodni, co pozwala rodzinom pszczelim dobrze się rozwinąć na początku sezonu. Branżowe dobre praktyki mówią wręcz o tzw. "rzepakowym starcie", bo właśnie na tym surowcu pszczelarze często opierają wiosenne rozwijanie pasiek. Trzeba też pamiętać, że rzepak ozimy kwitnie relatywnie wcześnie, więc jest kluczowy w okresie niedoboru innych kwiatów. Moim zdaniem to podstawa stabilnej gospodarki pasiecznej w rejonach rolniczych. Tak wysoka zawartość glukozy i fruktozy (bez sacharozy) gwarantuje miód łatwo przyswajalny nie tylko dla ludzi, ale przede wszystkim dla samych pszczół, które zużywają go na rozwój czerwiu i budowę wosku. Warto zwrócić uwagę na tę roślinę przy planowaniu lokalizacji pasieki, bo jej obecność potrafi znacznie zwiększyć wydajność i jakość produkcji miodu.

Pytanie 27

Którą metodę pozyskiwania mateczników przedstawiono na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Millera.
B. Alleya.
C. Hopkinsa.
D. Zandera.
Metoda Millera, czyli ta przedstawiona na ilustracji, jest jedną z najbardziej klasycznych i praktycznych metod pozyskiwania mateczników w gospodarce pasiecznej. Polega ona na wycinaniu fragmentów plastra z młodym czerwiem i przyklejaniu tych kawałków do specjalnych listewek lub ramki. Dzięki temu pszczoły mogą bardzo naturalnie odbudować mateczniki ratunkowe na brzegach tych fragmentów. Z mojego doświadczenia wynika, że ta technika jest szalenie wygodna dla osób, które nie chcą bawić się w przenoszenie larw łyżeczką lub stosować bardziej nowoczesnych systemów hodowlanych. Jest to również rozwiązanie polecane w sytuacji, gdy pszczelarz nie dysponuje zapleczem technicznym lub hodowla jest prowadzona w niewielkiej skali. Zauważ, że metoda Millera pozwala na uzyskanie sporej liczby dobrej jakości mateczników za jednym razem. Całość jest dosyć intuicyjna, zgodna z naturalnymi zachowaniami pszczół – stąd jej popularność w Polsce i na świecie. W branżowych standardach, np. według wytycznych PZP czy podręczników fachowych, metoda Millera uchodzi za jedną z podstawowych, na których warto oprzeć edukację na poziomie technicznym. Fajną rzeczą jest też to, że pszczoły same wybierają larwy do wychowu, co przekłada się na zdrowotność matek. Często korzystam z tej metody, bo nie wymaga dużych inwestycji sprzętowych.

Pytanie 28

Podczas pozyskiwania miodu z plastrów w skład niezbędnego sprzętu wchodzą: miodarka, stół do odsklepiania, odsklepiacz widelcowy oraz

A. cedzidło.
B. przegonka.
C. izolatory.
D. topiarka.
Cedzidło to naprawdę podstawowy sprzęt przy pozyskiwaniu miodu z plastrów i praktycznie nie wyobrażam sobie pracy bez niego. Jak już odsklepisz komórki widelcem albo nożem i wrzucisz ramki do miodarki, to po wirowaniu miód jest niby czysty, ale i tak nadal ma w sobie resztki wosku, kawałki pszczół albo inne drobne zanieczyszczenia. Normalnie, zgodnie z dobrą praktyką pszczelarską, taki świeży miód przelewa się przez cedzidło, żeby te wszystkie paproszki zatrzymały się na sitku, a do słoików trafiła już klarowna i bezpieczna do spożycia substancja. W profesjonalnych pasiekach często stosuje się zestaw podwójnych lub nawet potrójnych sit, gdzie najpierw większe odpadki zatrzymuje grubsze sito, a potem drobniejsze cząstki wyłapuje gęstsza siatka. Cedzidło zdecydowanie wpływa na jakość produktu końcowego – miód zanieczyszczony nie tylko wygląda gorzej, ale może się szybciej psuć lub fermentować. Moim zdaniem, jeśli ktoś się na poważnie zabiera za wirowanie miodu, to cedzidło powinno być na liście zakupów zaraz po miodarce. Nawet przy niewielkiej liczbie uli można się przekonać, że bez tego sprzętu późniejsze domywanie słoików i nieprzyjemne niespodzianki w postaci woskowych grudek w miodzie to po prostu strata czasu i nerwów. W zasadzie każda polska literatura pszczelarska poleca stosowanie cedzideł, bo to już taki standard branży. Warto wiedzieć, że nawet w małej pasiece domowe cedzidło znacząco ułatwia utrzymanie wysokiej jakości miodu.

Pytanie 29

Podgatunek pszczoły Apis mellifera sicula zaliczany jest do pszczół

A. bałkańskich.
B. środkowoeuropejskich.
C. orientalnych.
D. afrykańskich.
Prawidłowo wskazana została grupa pszczół, do której zalicza się Apis mellifera sicula – czyli pszczoły bałkańskie. Ten podgatunek, zwany też sycylijską pszczołą miodną, wywodzi się z Sycylii i jest klasyfikowany jako część linii bałkańskiej, podobnie jak inne pszczoły z południowo-wschodniej Europy. Co ciekawe, różnice między podgatunkami pszczół miodnych są bardzo ważne w praktyce pszczelarskiej. Apis mellifera sicula charakteryzuje się dużą odpornością na wysokie temperatury i suchy klimat, co sprawia, że sprawdza się w środowiskach śródziemnomorskich, gdzie inne podgatunki mają problemy z przeżyciem. Z mojego doświadczenia wynika, że pszczelarze coraz częściej zwracają uwagę właśnie na takie cechy, bo klimat się zmienia i trzeba dobrze dopasować typ pszczoły do lokalnych warunków. Warto dodać, że według uznanych klasyfikacji, np. Ruttnera, linia bałkańska obejmuje wiele podgatunków istotnych dla bioróżnorodności pszczół w Europie. Dobrą praktyką jest też korzystanie z podgatunków regionalnych, by utrzymać lokalne ekotypy i zapobiegać wypieraniu ich przez bardziej agresywne lub obce rasy – to jest szczególnie ważne przy prowadzeniu hodowli matek pszczelich oraz zachowaniu zdrowych populacji. Jak widać, znajomość takich szczegółów może się naprawdę przydać w praktycznym pszczelarstwie.

Pytanie 30

Którego zabiegu pasiecznego dotyczy opis?

Z dwu stojących obok siebie uli odstawia się jeden na bok, na skutek czego większość pszczół lotnych z obu uli powraca do tego pozostawionego na starym miejscu. Otrzymuje się w ten sposób rodzinę wzmocnioną w pszczoły lotne, zdolną do zgromadzenia większych ilości miodu niż dwie rodziny, nie połączone w ten sposób.
A. Tworzenia składanców.
B. Łączenia rodzin.
C. Napszczelenia.
D. Nalotu.
Wybrałeś odpowiedź zgodną z praktyką pasieczną, bo opis dotyczył typowego zabiegu nalotu. Nalot polega właśnie na odstawieniu jednego ula z dwóch stojących obok siebie, co powoduje, że pszczoły lotne – czyli te, które orientują się położeniu swojego domu po zapachu i położeniu – wracają głównie do tego ula, który pozostał na starym miejscu. Dzięki temu można uzyskać silną rodzinę o dużym potencjale zbiorczym, szczególnie przydatną na pożytkach. Nalot jest wykorzystywany np. przed głównym pożytkiem rzepakowym albo lipowym, żeby zebrać jak najwięcej miodu. Co ciekawe, to metoda dość szybka, nie wymaga skomplikowanych narzędzi, a efekty widać praktycznie od razu. W literaturze fachowej i na kursach pszczelarskich często mówi się, że nalot to taki naturalny sposób wzmacniania rodzin bez konieczności łączenia ich całkowicie. Z mojego doświadczenia wynika, że przy odpowiednim wykonaniu i monitorowaniu nastroju pszczół, ryzyko agresji czy rabunku jest minimalne. Warto pamiętać, że pszczoły lotne są bardziej nastawione na zbieranie nektaru niż na pilnowanie gniazda, więc cała kolonia jest wtedy nastawiona na pracę i przynoszenie pożytku. To też zgodne z zasadami optymalizacji pracy w pasiece i zwiększania wydajności miodowej.

Pytanie 31

Podczas głównego przeglądu jesiennego w gnieździe rodziny pszczelej stwierdzono ok. 2 kg miodu. Z ilu kg cukru pszczelarz musi zrobić syrop cukrowy (o proporcjach 3:2), aby uzupełnić brakujący "żelazny zapas"?

A. 1 kg
B. 2 kg
C. 4 kg
D. 3 kg
Odpowiedź 4 kg jest prawidłowa, ponieważ w polskich warunkach przyjmuje się, że tak zwany „żelazny zapas” na rodzinę pszczelą na zimę powinien wynosić minimum 8–10 kg zapasów pokarmowych, a najlepiej nawet 12 kg. Jeśli w gnieździe jest tylko 2 kg miodu, brakuje do bezpiecznego minimum 8 kg. Ponieważ podkarmiamy pszczoły syropem cukrowym, a nie samym cukrem, trzeba uwzględnić proporcje przygotowania syropu – czyli 3:2 (3 części cukru na 2 części wody). W praktyce, z 3 kg cukru i 2 kg wody otrzymamy około 5 kg syropu. Żeby uzupełnić brakujące 8 kg, trzeba więc przygotować dwa takie zestawy (2 × 3 kg cukru = 6 kg cukru, co da ok. 10 kg syropu) lub – co jest najczęściej praktykowane w gospodarstwach pasiecznych – stosuje się przelicznik, że z 1 kg cukru otrzymuje się ok. 1,6 kg syropu. Tak więc 4 kg cukru to ok. 6,4 kg syropu, a po dodaniu do obecnych 2 kg miodu w gnieździe daje to minimum potrzebne na zimę. Standardy pszczelarskie, jak np. wytyczne Polskiego Związku Pszczelarskiego, jasno wskazują, by nigdy nie schodzić poniżej 8 kg zapasów i przygotowywać syrop o wyższej zawartości cukru dla lepszego przerobu przez pszczoły. W mojej praktyce zawsze lepiej dać nieco więcej niż za mało, bo niedobór pokarmu to jedna z głównych przyczyn osypu rodzin na przedwiośniu. Warto jeszcze pamiętać, że syrop cukrowy musi być właściwie podany i rozłożony, żeby rodzina miała do niego dostęp nawet podczas mrozu.

Pytanie 32

Jakie urządzenie przedstawiono na rysunku?

Ilustracja do pytania
A. Szarpak kiszonki.
B. Kopaczka elewatorowa.
C. Wycinak kiszonki.
D. Chwytak do bel.
Wycinak kiszonki to urządzenie, które w praktyce rolniczej jest wręcz nieocenione, zwłaszcza przy codziennym wybieraniu kiszonki z silosu. Konstrukcja ze specjalnym, zębatym ostrzem na górnej krawędzi oraz masywną, ruchomą szczęką pozwala na precyzyjne odcinanie bloków kiszonki bez nadmiernego rozluźniania pryzmy, co pomaga ograniczać dostęp powietrza. To ogromnie ważne, bo prawidłowe wycinanie chroni kiszonkę przed wtórną fermentacją i psuciem. Moim zdaniem, wycinak znacznie poprawia komfort oraz wydajność pracy – szczególnie w gospodarstwach nastawionych na produkcję mleka, gdzie codzienne podawanie świeżej, niezepsutej kiszonki jest kluczowe dla zdrowia stada. Z mojego doświadczenia wynika, że w porównaniu do innych urządzeń, wycinak nie tylko przyspiesza pracę, ale też pozwala zachować lepszą jakość paszy. Warto też pamiętać, że stosowanie wycinaka wpisuje się w dobre praktyki branżowe – zaleca się korzystanie z narzędzi minimalizujących rozluźnianie i napowietrzanie kiszonki, co jest szeroko opisywane w literaturze rolniczej. W praktyce to urządzenie z powodzeniem współpracuje z ładowarkami i ciągnikami wyposażonymi w odpowiedni osprzęt hydrauliczny. Jeśli komuś zależy na wydajności i jakości – naprawdę nie ma lepszego rozwiązania niż dobrze dobrany wycinak kiszonki.

Pytanie 33

Przedstawiony na ilustracji przyrząd służy do oznaczania zawartości

Ilustracja do pytania
A. soli mineralnych w miodzie.
B. enzymów w miodzie.
C. wody w miodzie.
D. pyłku w miodzie.
Przyrząd widoczny na zdjęciu to refraktometr, który służy typowo do oznaczania zawartości wody w miodzie. Metoda refraktometryczna jest uznawana praktycznie na całym świecie jako jedna z najdokładniejszych i najszybszych technik oceny jakości miodu. Z mojego doświadczenia wynika, że refraktometr jest wręcz niezbędny w każdej profesjonalnej pasiece, bo pozwala natychmiast sprawdzić, czy miód nadaje się do wirowania i przechowywania bez ryzyka fermentacji. Standardy branżowe, np. polskie normy PN-88/A-77626, jasno określają maksymalną dopuszczalną zawartość wody w miodzie (najczęściej to 20%). Zbyt wysoka zawartość wody powoduje, że miód łatwo fermentuje i po prostu psuje się w słoiku. Refraktometr działa na zasadzie pomiaru załamania światła przechodzącego przez próbkę miodu – im więcej wody, tym inny jest współczynnik załamania. Praktycznie rzecz biorąc, wystarczy dosłownie kropla miodu, żeby odczytać wynik w kilka sekund. To znacznie lepsze rozwiązanie niż tradycyjne, czasochłonne metody suszenia czy ważenia. Dobrą praktyką jest regularna kalibracja refraktometru i dbanie o czystość pryzmatu, bo nawet niewielkie zabrudzenia mogą przekłamać pomiar. Moim zdaniem, znajomość i praktyczne korzystanie z tego narzędzia naprawdę wyróżnia profesjonalistów w branży pszczelarskiej.

Pytanie 34

Robinia akacjowa jest pożytkiem

A. krótkotrwałym.
B. długotrwałym ciągłym.
C. średniodługim.
D. długotrwałym przerywanym.
Robinia akacjowa, znana też jako grochodrzew, rzeczywiście zaliczana jest do pożytków średniodługich. Oznacza to, że jej okres kwitnienia trwa zwykle kilka tygodni, ale nie zalicza się ani do bardzo krótkotrwałych, ani do typowo długotrwałych roślin miododajnych. W praktyce, kwitnienie robinii zaczyna się zwykle pod koniec maja albo na początku czerwca i może trwać nawet do trzech tygodni, choć sporo zależy od pogody i warunków lokalnych. Moim zdaniem, to jest super pożytek dla pszczół, ale tylko wtedy, gdy nie ma nagłych spadków temperatur czy ulew – kwiaty są bardzo wrażliwe na przymrozki i deszcz. W polskim pszczelarstwie przyjęło się, że robinia daje intensywny, aczkolwiek ograniczony w czasie pożytek, a jej miód jest bardzo ceniony za jasny kolor i łagodny smak. Praktycznie rzecz biorąc, warto planować gospodarkę pasieczną tak, żeby pasieka była w pobliżu dużych skupisk akacji właśnie wtedy, gdy zaczyna kwitnąć – to pozwala maksymalnie wykorzystać jej potencjał. Co ciekawe, w standardach branżowych robinia jest klasyfikowana jako pożytek główny, ale nie aż tak pewny jak rzepak czy lipa, bo bywa kapryśna. W sumie, dobrze wiedzieć, jak rozróżniać pożytki na krótkie, średnie i długie, bo to podstawa planowania sezonu w nowoczesnym pszczelarstwie.

Pytanie 35

Ziarno zboża przedstawionego na ilustracji należy do pasz

Ilustracja do pytania
A. objętościowych soczystych.
B. przemysłowych.
C. treściwych.
D. objętościowych suchych.
Ziarno zboża przedstawione na zdjęciu to typowy przykład pasz treściwych, co według mnie jest kluczową informacją w żywieniu zwierząt gospodarskich. Pasze treściwe to taka grupa, która charakteryzuje się wysoką koncentracją składników odżywczych, szczególnie energii i białka, a niską zawartością włókna surowego (zazwyczaj mniej niż 18%). W praktyce stosuje się je przede wszystkim w żywieniu zwierząt o wysokich wymaganiach produkcyjnych, np. krów mlecznych, trzody chlewnej czy drobiu. Ziarna kukurydzy, które są ukazane na ilustracji, stosuje się bardzo szeroko w gospodarstwach, bo łatwo je magazynować i dawkować. Kukurydza jest świetnym źródłem energii ze względu na wysoką zawartość skrobi, a jej przetworzone formy, jak śruta, są jeszcze łatwiej przyswajalne. W standardach żywienia, zarówno w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej, przyjmuje się, że pasze treściwe powinny stanowić podstawę dawki pokarmowej dla zwierząt intensywnie użytkowanych. Moim zdaniem, znajomość tej klasyfikacji bardzo ułatwia planowanie racjonalnego żywienia, a jednocześnie pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego zboża takie jak kukurydza, pszenica czy jęczmień mają tak duże znaczenie w produkcji zwierzęcej. Wiele podręczników branżowych podkreśla, żeby nie przesadzać z udziałem pasz treściwych, bo choć są wydajne, to ich nadmiar może prowadzić do zaburzeń metabolicznych u zwierząt.

Pytanie 36

Słodyszek rzepakowy jest szkodnikiem żerującym

A. na liściach.
B. w pąkach kwiatowych.
C. na łodydze.
D. w nasionach roślin.
Słodyszek rzepakowy to jeden z najważniejszych szkodników rzepaku ozimego i jarego. Dorosłe chrząszcze oraz larwy żerują praktycznie wyłącznie w pąkach kwiatowych, co można łatwo zauważyć podczas lustracji plantacji tuż przed kwitnieniem. Moim zdaniem to ważne, bo właśnie w tym okresie roślina jest najbardziej podatna na ich szkodliwe działanie – uszkodzone pąki po prostu się nie rozwijają i nie tworzą łuszczyn, a przez to spada plon. Z mojego doświadczenia wynika, że monitorowanie plantacji pod kątem obecności słodyszka w fazie pąków jest jednym z kluczowych elementów ochrony rzepaku. Standardy dobrej praktyki rolniczej (IPM) zalecają rozpoczęcie zabiegów chemicznych właśnie w tym momencie, gdy przekroczony zostanie próg szkodliwości (najczęściej to kilka chrząszczy na roślinie). Warto też pamiętać, że stosowanie insektycydów powinno być tylko wtedy, gdy jest to naprawdę konieczne, żeby nie niszczyć owadów zapylających. Po kwitnieniu słodyszek nie stanowi już zagrożenia, bo nie interesują go ani liście, ani łodygi, ani łuszczyny – jego cykl życiowy jest mocno powiązany z fazą pąkowania. Wiedza na temat tego, gdzie i kiedy żeruje słodyszek, pozwala skutecznie chronić plon, a przy tym nie szkodzić środowisku. Dobrze jest po prostu obserwować pola kilka razy w tygodniu, zwłaszcza przy cieplejszej pogodzie, bo wtedy szkodnik jest najbardziej aktywny.

Pytanie 37

Który typ użytkowy świń przedstawiono na rysunku?

Ilustracja do pytania
A. Mięsny.
B. Smalcowy.
C. Słoninowy.
D. Tłuszczowo-mięsny.
Świnia typu mięsnego charakteryzuje się wydłużonym, dobrze umięśnionym tułowiem oraz wyraźnie widocznym grzbietem. Takie cechy budowy są typowe właśnie dla świń hodowanych z myślą o produkcji wysokiej jakości mięsa, czyli tzw. mięsnego typu użytkowego. Zwróć uwagę na stosunkowo lekką głowę, długie nogi i dobrze rozwinięte szynki – to według standardów branżowych wzorzec dla świń mięsnych, ceniony w nowoczesnych gospodarstwach. Moim zdaniem, świnie tego typu pozwalają na uzyskanie lepszego stosunku mięsa do tłuszczu, co w praktyce przekłada się na wyższą wartość rzeźną i opłacalność tuczu. W branży mięsnej preferuje się właśnie takie zwierzęta, bo ich tusze dostarczają więcej elementów kulinarnie cennych, jak schab, szynka czy polędwica. Z mojego doświadczenia, coraz częściej gospodarstwa inwestują w linie genetyczne ukierunkowane na ten typ użytkowy, bo jest on zgodny z wymaganiami rynku i konsumentów oczekujących soczystego mięsa o niskiej zawartości tłuszczu. Krótko mówiąc – praktyka jasno pokazuje, że znajomość takich cech budowy to podstawa w pracy każdego technika hodowli zwierząt.

Pytanie 38

Jaki będzie efekt prowadzenia orki zawsze na taką samą głębokość?

A. Gleba ulegnie zaskorupieniu.
B. Warstwa orna ulegnie zbryleniu.
C. Powstanie podeszwa płużna.
D. Nastąpi rozwój chwastów.
Efektem prowadzenia orki zawsze na tę samą głębokość jest powstawanie tzw. podeszwy płużnej. To jest bardzo charakterystyczne zjawisko w uprawie roli, które polega na silnym zagęszczeniu warstwy gleby bezpośrednio pod warstwą uprawną, czyli na granicy tego, jak głęboko wchodzi pług. Z mojego doświadczenia wynika, że taka podeszwa płużna potrafi skutecznie utrudnić rozwój systemu korzeniowego roślin – korzenie nie mogą swobodnie przerastać w głąb, przez co dostęp do wody i składników pokarmowych z głębszych warstw gleby jest ograniczony. Przez to rośliny są bardziej podatne na suszę. W praktyce, żeby uniknąć tego problemu, zaleca się stosowanie zmiennej głębokości orki albo wykonywanie orki pogłębiającej co kilka lat, a także korzystanie z innych narzędzi, np. głęboszy. Standardy dobrej praktyki rolniczej mówią wprost, żeby nie przyzwyczajać się do jednej, sztywnej głębokości orki. Osobiście uważam, że to bardzo ważna sprawa, bo naprawdę szkoda później kląć na słabe plony, gdy można było temu zapobiec prostą zmianą metodyki. Podeszwa płużna jest trudna do usunięcia – wymaga czasochłonnych zabiegów, więc lepiej jej nie dopuścić. Warto też pamiętać, że gleba z podeszwy płużnej jest mniej przewiewna i słabiej odprowadza wodę, co sprzyja zastojom i pogarsza warunki siedliskowe.

Pytanie 39

Która fermentacja powinna zachodzić podczas prawidłowo przebiegającego procesu kiszenia pasz?

A. Masłowa.
B. Mlekowa.
C. Propionowa.
D. Octowa.
W procesie prawidłowego kiszenia pasz powinna dominować fermentacja mlekowa. To właśnie bakterie kwasu mlekowego są kluczowe dla uzyskania dobrej jakości kiszonki – przekształcają one cukry obecne w zielonce w kwas mlekowy. Dzięki temu pH kiszonki szybko spada, środowisko staje się kwaśne i hamuje rozwój niepożądanych drobnoustrojów, takich jak bakterie gnilne, pleśnie czy bakterie masłowe. Praktyka pokazuje, że tylko wtedy, gdy fermentacja mlekowa przebiega sprawnie, kiszonka zachowuje wysoką wartość pokarmową, ma przyjemny zapach i jest chętnie pobierana przez zwierzęta. W branży paszowej zwraca się ogromną uwagę na właściwe przygotowanie surowca – odpowiednie rozdrobnienie, dobry ubój i szybkie zakiszenie. To właśnie ogranicza dostęp tlenu i pozwala bakteriom mlekowym zdominować fermentację. Często stosuje się nawet inokulanty, czyli szczepionki bakteryjne, które jeszcze zwiększają udział korzystnych bakterii mlekowych w procesie. Moim zdaniem, znajomość tych mechanizmów to podstawa w nowoczesnej produkcji pasz objętościowych. Warto pamiętać, że tylko fermentacja mlekowa zapewnia trwałość i bezpieczeństwo kiszonki, co jest zgodne z wytycznymi dobrych praktyk rolniczych.

Pytanie 40

W jakim celu stosuje się sprzęt pokazany na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Do poławiania propolisu.
B. Do cedzenia miodu.
C. Do odsączania odsklepów.
D. Do oddzielenia miodni od rodni.
Ta odpowiedź jest jak najbardziej trafiona – sprzęt widoczny na zdjęciu to tak zwana krata odgrodowa, używana w nowoczesnych pasiekach do oddzielania miodni od rodni. Moim zdaniem to jedno z tych rozwiązań, które naprawdę ułatwiają pracę pszczelarzowi i chronią zarówno pszczoły, jak i jakość produktów pszczelich. Chodzi głównie o to, że matka pszczela nie ma możliwości przejścia przez te szczeliny, bo są one zaprojektowane tak, by przepuszczać tylko robotnice. Dzięki temu matka pozostaje w rodni, składając tam jaja, a miodnia pozostaje wolna od czerwiu i jest przeznaczona wyłącznie na magazynowanie miodu. W praktyce taka krata pozwala uzyskać miód wyższej jakości, bo nie ma ryzyka obecności czerwiu w plastrach miodowych, co byłoby niezgodne z podstawowymi standardami branżowymi. Z mojego doświadczenia wynika, że stosowanie krat odgrodowych to już właściwie codzienność w gospodarstwach nastawionych na profesjonalną produkcję miodu – to też podkreślają wytyczne Polskiego Związku Pszczelarskiego. Warto pamiętać, że choć niektórzy początkujący pszczelarze czasem obawiają się tej metody, to jednak w praktyce daje ona dużo większą kontrolę nad rozwojem rodziny pszczelej i pozyskiwaniem czystego miodu. Ciekawostką jest, że dostępne są różne warianty krat – plastikowe, metalowe, elastyczne – i każdy pszczelarz może dobrać je do typu ula i własnych preferencji.