Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Data rozpoczęcia: 12 sierpnia 2026 16:11
  • Data zakończenia: 12 sierpnia 2026 16:26

Egzamin zdany!

Wynik: 23/40 punktów (57,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Na obrazie cyfrowej angiografii subtrakcyjnej strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. pień płucny.
B. żyłę płucną górną prawą.
C. tętnicę szyjną wspólną prawą.
D. pień ramienno-głowowy.
Na tym typie obrazu – cyfrowej angiografii subtrakcyjnej łuku aorty – najczęstszy błąd polega na myleniu dużych naczyń wychodzących z aorty z naczyniami płucnymi lub z pojedynczymi tętnicami szyjnymi. Wynika to zwykle z patrzenia tylko na kształt jednego fragmentu, bez uwzględnienia całego układu anatomicznego i kolejności odejścia naczyń. W tym przypadku widoczny jest klasyczny łuk aorty, a od jego górnej części odchodzą trzy główne pnie tętnicze: po prawej stronie obrazowania pień ramienno‑głowowy, dalej tętnica szyjna wspólna lewa i najbardziej z boku tętnica podobojczykowa lewa.
Pień płucny w ogóle nie pasuje do tego obrazu – anatomicznie wychodzi z prawej komory serca, przebiega bardziej przednio i nie tworzy tak charakterystycznych, symetrycznych odgałęzień jak gałęzie łuku aorty. Na klasycznej aortografii łuk aorty jest wypełniony kontrastem, natomiast pień płucny byłby widoczny przy zupełnie innym typie badania (np. angiografii tętnic płucnych) i z reguły w innej projekcji. Mylenie tych struktur wynika często z automatycznego kojarzenia „dużego naczynia w klatce piersiowej” z pniem płucnym, bez analizy miejsca podania kontrastu i przebiegu naczynia.
Żyła płucna górna prawa to z kolei naczynie żylne, cienkościenne, uchodzące do lewego przedsionka, położone bardziej ku tyłowi. Na DSA po podaniu kontrastu do aorty praktycznie nie będzie się ona wyraźnie kontrastowała w tej fazie, a jej przebieg i średnica są zupełnie inne niż w przypadku grubego, tętniczego pnia wychodzącego z aorty. Jej wybór świadczy zwykle o braku rozróżnienia między układem tętniczym i żylnym w klatce piersiowej na obrazach angiograficznych.
Tętnica szyjna wspólna prawa jest rzeczywiście blisko anatomicznie związana z pniem ramienno‑głowowym, ale nie jest pierwszą gałęzią łuku aorty, tylko jego gałęzią pośrednią. Najpierw od łuku odchodzi pień ramienno‑głowowy, a dopiero on dzieli się na tętnicę szyjną wspólną prawą i tętnicę podobojczykową prawą. Na obrazie DSA tętnica szyjna wspólna prawa będzie więc widoczna wyżej, bardziej pionowo, po rozwidleniu. Typowy błąd to „skracanie” tego schematu i nazywanie całego segmentu od łuku aż do szyi tętnicą szyjną wspólną, bez dostrzeżenia miejsca jej odejścia od pnia ramienno‑głowowego. Dlatego przy nauce anatomii w obrazowaniu warto ćwiczyć patrzenie na cały przebieg naczynia, jego początek, rozgałęzienia i relacje z innymi strukturami, a nie tylko na fragment wskazany strzałką.

Pytanie 2

Zamieszczony obraz został wykonany metodą

Ilustracja do pytania
A. TK
B. MRI
C. PET
D. USG
Na tym obrazie widać przekrój poprzeczny głowy z bardzo wyraźnie odgraniczoną kością czaszki, która jest intensywnie biała, oraz typowy dla tomografii komputerowej rozkład szarości w mózgowiu i zatokach. Pomyłki przy tym pytaniu zwykle wynikają z mylenia różnych metod obrazowania, zwłaszcza gdy ktoś patrzy tylko na to, że jest to „czarno-biały” przekrój, bez analizy szczegółów technicznych. Ultrasonografia (USG) nie daje takich przekrojów przez czaszkę u dorosłych, bo kość bardzo silnie odbija i tłumi fale ultradźwiękowe. W USG obraz jest dynamiczny, ziarnisty, bez wyraźnej białej obwódki kości otaczającej cały przekrój. Gdyby to było USG, widzielibyśmy raczej struktury powierzchowne, a nie pełny przekrój mózgowia. Rezonans magnetyczny (MRI) daje obrazy przekrojowe, ale zupełnie inny jest charakter kontrastu: kość jest bardzo ciemna, prawie „wycięta” z obrazu, a tkanki miękkie mają bogaty kontrast zależny od sekwencji (T1, T2, FLAIR itd.). W MRI nie zobaczysz tak intensywnie białej, ciągłej obwódki kostnej jak w TK. Częstym błędem jest to, że ktoś myśli: „jest przekrój, więc pewnie MRI”, a pomija fakt, że w TK operujemy gęstością w HU, co daje właśnie taki typowy wygląd kości. Pozytonowa tomografia emisyjna (PET) to natomiast zupełnie inna bajka – pokazuje głównie metabolizm i wychwyt radioznacznika, więc dominuje mapa kolorowa lub szaroodcieniowa ognisk aktywności, a nie dokładny obraz anatomiczny kości i mózgu. PET często łączy się z TK lub MRI, ale wtedy widać charakterystyczne nałożenie obrazów funkcjonalnych i anatomicznych. Tutaj mamy czysty obraz anatomiczny typowy dla TK. Z mojego punktu widzenia dobrą praktyką jest, żeby przy każdym obrazie najpierw zadać sobie pytanie: jak zachowuje się kość, jak wygląda tło, czy widzę mapę funkcjonalną czy czystą anatomię. To pomaga szybko odsiać błędne skojarzenia i poprawnie rozpoznać technikę obrazowania.

Pytanie 3

Którą strukturę anatomiczną oznaczono strzałką na radiogramie stawu kolanowego?

Ilustracja do pytania
A. Guzek międzykłykciowy przyśrodkowy.
B. Kłykieć przyśrodkowy.
C. Kłykieć boczny.
D. Guzek międzykłykciowy boczny.
Na tym typie radiogramu stawu kolanowego bardzo łatwo pomylić podstawowe struktury anatomiczne, zwłaszcza gdy patrzy się tylko na jasne kontury kości, a nie na ich kształt i wzajemne położenie. Strzałka nie wskazuje na kłykcie kości udowej, lecz na wyniosłość położoną pomiędzy kłykciami kości piszczelowej. Kłykcie boczny i przyśrodkowy kości udowej widzimy wyżej, jako duże, zaokrąglone powierzchnie stawowe, które tworzą „daszek” nad szparą stawową. One są gładkie, półkuliste, a ich kontur jest dość regularny. Guzki międzykłykciowe są natomiast po stronie piszczeli, bardziej centralnie, i mają charakterystyczny, trójkątny, nieco „kolczasty” kształt. Typowym błędem jest utożsamianie każdej wyniosłości w okolicy szpary stawowej z kłykciem, bo słowo „kłykieć” kojarzy się intuicyjnie z czymś wypukłym. W interpretacji RTG trzeba jednak pilnować, z której kości pochodzi dana struktura. Drugi częsty problem to zamiana stron: bocznej z przyśrodkową. Bez analizy całej kości piszczelowej i udowej, szerokości szpary stawowej i ustawienia trzonów łatwo „odwrócić” sobie obraz w głowie. Z mojego doświadczenia pomaga patrzenie na charakterystyczny kształt kłykcia bocznego piszczeli – zwykle jest on trochę mniejszy i bardziej wklęsły niż przyśrodkowy, co pozwala określić, po której stronie leży guzek międzykłykciowy boczny. Guzek międzykłykciowy przyśrodkowy jest położony bardziej do środka ciała, bliżej osi mechanicznej kończyny, i na takim zdjęciu będzie po przeciwnej stronie niż wskazywana strzałką. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią, żeby przed nazwaniem struktury zawsze zlokalizować: najpierw kość (udowa czy piszczelowa), potem segment (nasada, przynasada), dopiero na końcu konkretny guzek czy kłykieć. Pominięcie tych kroków prowadzi właśnie do takich mylących skojarzeń, jak nazwanie guzka międzykłykciowego kłykciem lub pomylenie strony bocznej z przyśrodkową.

Pytanie 4

Na zarejestrowanych obrazach badania renoscyntygraficznego widać, że prawa nerka pacjenta

Ilustracja do pytania
A. wykazuje opóźnione wydalanie radioznacznika.
B. wykazuje opóźnione gromadzenie radioznacznika.
C. nie gromadzi radioznacznika.
D. gromadzi prawidłowo radioznacznik.
Na przedstawionych kolejnych klatkach badania renoscyntygraficznego widać wyraźnie, że po stronie lewej (oznaczenie L) nerka gromadzi radioznacznik, a następnie stopniowo go wydala – obraz jest dynamiczny, krzywa czas–aktywność w takiej nerce zwykle ma typowy kształt: szybki wzrost, plateau, potem powolny spadek. Po stronie prawej (P) praktycznie od początku badania brak jest wyraźnego ogniska wychwytu w rzucie prawej nerki, a w kolejnych minutach nic się tam istotnie nie zmienia. To właśnie jest typowy obraz nerki, która nie gromadzi radioznacznika – albo z powodu braku perfuzji, albo ciężkiego uszkodzenia miąższu, albo w skrajnych przypadkach braku czynnej nerki (np. nerka zanikowa, po przebytych zmianach zapalnych, niedokrwiennych, po ciężkim uszkodzeniu toksycznym itp.). W rutynowej praktyce medycyny nuklearnej przy interpretacji renoscyntygrafii zawsze porównuje się obie nerki: symetrię ukrwienia, tempo narastania sygnału, maksymalne gromadzenie oraz fazę wydalania. Jeżeli jedna nerka jest praktycznie „niewidoczna” na wszystkich fazach, a tło w tej okolicy nie różni się od reszty jamy brzusznej, mówimy o braku gromadzenia radioznacznika. Moim zdaniem ważne jest też, żeby pamiętać o możliwych przyczynach technicznych: zbyt mała dawka, zła kolimacja, przesunięcie pacjenta – ale tutaj lewa nerka jest prawidłowo widoczna, więc problem techniczny jest mało prawdopodobny. W opisie takiego badania według dobrych praktyk (EANM, SNMMI) podaje się zwykle procentowy udział czynnościowy każdej nerki; przy braku gromadzenia po jednej stronie udział tej nerki będzie bliski 0%. Klinicznie takie rozpoznanie ma duże znaczenie np. przed planowanym zabiegiem urologicznym, kwalifikacją do nefrektomii, oceną powikłań po zatorze tętnicy nerkowej lub po ciężkim odmiedniczkowym zapaleniu. Tego typu obraz nie zostawia dużego pola do interpretacji – to nie jest ani opóźnione gromadzenie, ani czyste zaburzenie fazy wydalania, tylko funkcjonalnie „niema” nerka.

Pytanie 5

Która struktura może być oknem akustycznym w badaniu ultrasonograficznym?

A. Wypełniony płynem pęcherz moczowy.
B. Przestrzeń międzyżebrowa.
C. Złóg w pęcherzyku żółciowym.
D. Wypełnione gazami jelito cienkie.
W ultrasonografii pojęcie okna akustycznego jest kluczowe dla jakości obrazu i komfortu badania. Chodzi o taką strukturę lub obszar w ciele, który dobrze przewodzi fale ultradźwiękowe, nie pochłania ich nadmiernie i nie powoduje silnych odbić czy rozproszenia. Najlepszym środowiskiem do tego jest jednorodny płyn, dlatego to właśnie wypełniony płynem pęcherz moczowy stanowi modelowe okno akustyczne w badaniach miednicy mniejszej. Pozostałe odpowiedzi kuszą, bo brzmią logicznie, ale fizycznie zachowują się zupełnie inaczej. Przestrzeń międzyżebrowa bywa wykorzystywana do badania serca czy wątroby, jednak sama w sobie nie jest idealnym oknem. Problemem są żebra – kość bardzo silnie odbija ultradźwięki i powoduje zacienienie akustyczne za sobą. Z doświadczenia wiadomo, że operator musi „manewrować” głowicą między żebrami, żeby ominąć przeszkodę kostną, a nie korzysta z niej jak z dobrego ośrodka przewodzenia fal. To raczej kompromis niż wzorcowe okno. Jeszcze mniej przydatne jest jelito cienkie wypełnione gazem. Gaz w USG to wróg numer jeden: ma ogromną różnicę impedancji akustycznej względem tkanek miękkich, przez co większość fali odbija się na granicy gaz–tkanka. Powstaje silne odbicie powierzchowne, za którym obraz głębiej położonych struktur jest praktycznie niewidoczny. To właśnie dlatego w standardach przygotowania pacjenta do USG jamy brzusznej wymaga się bycia na czczo i ograniczenia wzdęć – chodzi o redukcję gazu w przewodzie pokarmowym. Złóg w pęcherzyku żółciowym również nie może być oknem akustycznym. Kamień jest strukturą bardzo echogeniczną, tworzy wyraźne echo i typowy cień akustyczny za sobą. Ten cień bywa diagnostycznie przydatny do rozpoznawania kamicy, ale kompletnie uniemożliwia zobrazowanie tego, co leży za złogiem. Typowym błędem myślowym jest utożsamianie „dobrze widocznej struktury” z „dobrym oknem akustycznym”. Tymczasem okno to coś, przez co patrzymy dalej, a nie tylko dobrze widzimy samą strukturę. Dobra praktyka w USG polega na świadomym wykorzystaniu płynu jako sprzymierzeńca i unikaniu gazu oraz kości jako barier dla ultradźwięków.

Pytanie 6

Podczas wykonywania zdjęcia rentgenowskiego lewobocznego czaszki promień centralny powinien przebiegać

A. od lewej do prawej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny strzałkowej.
B. od prawej do lewej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny czołowej.
C. od prawej do lewej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny strzałkowej.
D. od lewej do prawej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny czołowej.
Prawidłowa odpowiedź wynika z geometrii ułożenia pacjenta i definicji płaszczyzn anatomicznych. W projekcji lewobocznej czaszki badana jest lewa strona głowy, czyli to ona powinna przylegać do detektora (kasety). Żeby uzyskać obraz lewej strony możliwie ostry i bez powiększenia, promień centralny musi przechodzić z prawej do lewej strony czaszki – od strony lampy w kierunku detektora. To jest klasyczna zasada w radiografii: część badana bliżej detektora, lampa po stronie przeciwnej. Dodatkowo promień powinien być prostopadły do płaszczyzny strzałkowej, bo ta płaszczyzna dzieli ciało na część prawą i lewą. W lewym bocznym zdjęciu czaszki płaszczyzna strzałkowa pacjenta jest ustawiona równolegle do detektora, więc prostopadły do niej promień daje prawidłową, „czystą” projekcję boczną, bez skośnego nałożenia struktur. Płaszczyzna czołowa (frontalna) w tym ustawieniu jest z kolei prostopadła do detektora, więc promień padający prostopadle do niej dałby projekcję czołową, a nie boczną. W praktyce technik ustawia pacjenta bokiem do detektora, wyrównuje linie anatomiczne (np. linia między kątem oka a przewodem słuchowym zewnętrznym), sprawdza brak rotacji i pochyleń, a potem centralny promień kieruje z prawej na lewą, pod kątem 90° do płaszczyzny strzałkowej. Tak się uzyskuje standardowe boczne RTG czaszki zgodne z atlasami i wytycznymi radiologicznymi. Moim zdaniem warto sobie to zwizualizować na modelu czaszki, bo wtedy łatwiej zapamiętać, że „boczne = promień prostopadły do płaszczyzny strzałkowej, po stronie przeciwnej do badanej”.

Pytanie 7

Jakie struktury anatomiczne uwidoczniono na obrazie USG?

Ilustracja do pytania
A. Ciężarna macica z czterema płodami.
B. Pęcherzyk żółciowy z kamieniami.
C. Nerka lewa ze złogami.
D. Pęcherz moczowy z kamieniami.
Na obrazie USG widoczny jest typowy obraz pęcherzyka żółciowego z kamieniami – jest to podłużna, bezechowa struktura (czarna, wypełniona żółcią) z wyraźnie hiperechogenicznymi ogniskami przy jego ścianie. Te jasne „kulki” dają za sobą cienioowanie akustyczne, czyli ciemny cień w głąb obrazu, bo fala ultradźwiękowa nie przechodzi przez złogi. To właśnie ten akustyczny cień jest jednym z najważniejszych kryteriów rozpoznania kamicy pęcherzyka w standardach ultrasonograficznych (m.in. zalecenia PTU i EFSUMB). W praktyce klinicznej, jeśli widzimy: bezechowy pęcherzyk, ruchome lub zalegające przy ścianie hiperechogeniczne złogi z cieniem, do tego dodatni objaw zmiany położenia przy zmianie pozycji pacjenta – myślimy w pierwszej kolejności o kamicy. Z mojego doświadczenia, w opisie badania warto zawsze zaznaczyć: liczbę złogów (pojedyncze vs mnogie), ich wielkość, obecność zgrubienia ściany pęcherzyka, płynu okołopęcherzykowego oraz ewentualny dodatni objaw Murphy’ego w USG (ból przy uciśnięciu głowicą w rzucie pęcherzyka). To pomaga lekarzowi prowadzącemu ocenić, czy mamy tylko niepowikłaną kamicę, czy już ostre zapalenie pęcherzyka. W dobrych praktykach technik wykonujący badanie zawsze optymalizuje głębokość, wzmocnienie (gain) i ognisko tak, żeby ściana pęcherzyka i cień za złogami były jak najbardziej czytelne. Dobrze jest też pamiętać o projekcjach: badamy pęcherzyk w przekrojach podłużnych i poprzecznych, zwykle w pozycji na wznak, czasem dodatkowo w leżeniu na lewym boku, żeby ocenić ruchomość kamieni. Taka systematyka bardzo ułatwia pewne rozpoznanie i odróżnienie kamieni od np. polipów czy zagęszczeń żółci.

Pytanie 8

Na obrazie scyntygrafii perfuzyjnej serca strzałką wskazano ścianę

Ilustracja do pytania
A. dolną serca.
B. przednią serca.
C. boczną serca.
D. przegrodową serca.
Na przedstawionym obrazie widzimy klasyczny wycinek z tomograficznej scyntygrafii perfuzyjnej mięśnia sercowego (SPECT) w projekcji krótkiej osi (short axis). Taki obraz pokazuje pierścień mięśnia lewej komory, a legenda z prawej strony wyraźnie opisuje orientację: po lewej mamy „septal”, po prawej „lateral”, u góry okolica podstawna, u dołu okolica koniuszka (apeksu), z przodu „anterior”, niżej „inferior”. Strzałka skierowana jest właśnie na stronę opisaną jako „septal”, czyli ścianę przegrodową serca. Ściana przegrodowa odpowiada za część przegrody międzykomorowej lewej komory i jest bardzo ważna w ocenie choroby wieńcowej, szczególnie przy podejrzeniu zwężeń w obrębie gałęzi międzykomorowej przedniej i pnia lewej tętnicy wieńcowej. W praktyce klinicznej, przy analizie takich obrazów, zawsze najpierw ustala się orientację: gdzie jest przegroda, gdzie ściana boczna, gdzie przednia i dolna. Standardem jest korzystanie z opisu orientacji na pasku referencyjnym po boku lub z szablonu „bull’s eye”. Moim zdaniem warto od początku wyrabiać sobie nawyk mentalnego „obracania” serca: pamiętać, że na ustandaryzowanych obrazach SPECT ściana przegrodowa leży zwykle po lewej stronie ekranu w projekcji short axis, a ściana boczna po prawej. Dokładna identyfikacja ściany przegrodowej ma znaczenie nie tylko przy rozpoznawaniu niedokrwienia, ale też przy planowaniu zabiegów kardiologii inwazyjnej, kontroli efektów rewaskularyzacji oraz przy kwalifikacji do terapii resynchronizującej. W dobrych pracowniach medycyny nuklearnej zawsze kładzie się nacisk na poprawne ustawienie pacjenta, korektę ruchu i prawidłową rekonstrukcję, żeby odwzorowanie ściany przegrodowej i pozostałych segmentów lewej komory było jak najbardziej wiarygodne i powtarzalne.

Pytanie 9

Dobierz dla standardowego pacjenta projekcję, pozycję i sposób ułożenia kasety o wymiarach 30 cm × 40 cm do zdjęcia przeglądowego układu moczowego.

ProjekcjaPozycjaUłożenie kasety
1.AP3.stojąca5.poprzeczne
2.PA4.leżąca6.podłużne
A. 1, 4, 6
B. 2, 3, 6
C. 2, 4, 5
D. 1, 3, 5
Prawidłowy zestaw to projekcja AP, pozycja leżąca i ułożenie kasety podłużne, czyli odpowiedź 1, 4, 6. W badaniu przeglądowym układu moczowego (tzw. KUB – nerki, moczowody, pęcherz) standardem jest projekcja przednio‑tylna, bo pacjent leży na plecach, a promień główny biegnie z przodu do tyłu. Taka projekcja AP daje stabilne warunki, małą odległość narządów od kasety i mniejsze zniekształcenia obrazu. Pozycja leżąca jest szczególnie ważna u pacjenta standardowego, bo pozwala dobrze odwzorować zarysy nerek, przebieg moczowodów i zarys pęcherza, bez wpływu przesunięć narządów związanych z grawitacją, które w pozycji stojącej mogą trochę zmieniać położenie struktur. Z mojego doświadczenia, w pozycji leżącej łatwiej też pacjentowi spokojnie wytrzymać ekspozycję i utrzymać bezruch. Kasetę 30×40 cm układamy podłużnie (dłuższy bok w osi długiej ciała), bo musimy objąć od górnych biegunów nerek aż po dolny brzeg spojenia łonowego, gdzie znajduje się pęcherz moczowy. Przy poprzecznym ustawieniu tej kasety zwyczajnie zabrakłoby nam zasięgu w osi czaszkowo‑ogonowej. W praktyce radiologicznej takie ułożenie – AP, leżąca, kaseta podłużnie – jest opisywane w podręcznikach i wytycznych jako podstawowy standard projekcyjny dla przeglądowego RTG jamy brzusznej pod kątem układu moczowego. Warto też pamiętać o prawidłowym centrowaniu: środek kasety zwykle na poziomie grzebieni biodrowych, z lekką korektą w zależności od wzrostu pacjenta, oraz o odległości ognisko–kaseta ok. 100–115 cm, co poprawia ostrość i ogranicza powiększenie anatomicznych struktur.

Pytanie 10

Pielografia to badanie układu

A. moczowego.
B. pokarmowego.
C. limfatycznego.
D. płciowego.
Pojęcie pielografii bywa mylące, bo nie jest tak często używane w codziennym języku jak np. USG czy tomografia. Łatwo przez to skojarzyć je z niewłaściwym układem narządów. Niektórzy łączą je z układem płciowym, bo urologia zajmuje się zarówno układem moczowym, jak i częścią zagadnień z zakresu narządów płciowych. Jednak pielografia odnosi się ściśle do układu moczowego, a dokładniej do obrazowania miedniczek nerkowych i moczowodów przy użyciu kontrastu i promieniowania RTG. Układ płciowy bada się innymi metodami, np. histerosalpingografią w ginekologii, USG przezpochwowym, rezonansem miednicy mniejszej, ale nie nazywa się tego pielografią. Z kolei skojarzenie z układem pokarmowym wynika czasem z ogólnego myślenia, że „jak jest kontrast i RTG, to pewnie przewód pokarmowy”. W diagnostyce gastroenterologicznej rzeczywiście używa się badań kontrastowych, jak pasaż przewodu pokarmowego, wlew kontrastowy jelita grubego czy gastrografia, ale mają one inne nazwy i dotyczą przełyku, żołądka, jelit, a nie nerek i moczowodów. Układ limfatyczny także bada się innymi technikami, np. limfografią, limfoscyntygrafią albo za pomocą rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej, ale te procedury nie są określane jako pielografia. Typowym błędem myślowym jest tu kierowanie się jedynie brzmieniem słowa, bez znajomości przedrostków medycznych. Przedrostek „pielo‑” odnosi się do miedniczki nerkowej (pelvis renalis), a nie do skóry, przewodu pokarmowego czy układu rozrodczego. Dlatego poprawne przypisanie pielografii do układu moczowego jest ważne nie tylko na teście, ale też przy rozumieniu, jakie badanie zleca lekarz i czego ono tak naprawdę dotyczy. W praktyce medycznej precyzyjne używanie nazw badań obrazowych jest elementem dobrej komunikacji i zgodne z obowiązującymi standardami diagnostyki obrazowej.

Pytanie 11

Który z nowotworów jest hormonozależny?

A. Rak żołądka.
B. Rak skóry.
C. Rak krtani.
D. Rak macicy.
Prawidłowo wskazany został rak macicy, który klasycznie zalicza się do nowotworów hormonozależnych, szczególnie w kontekście działania estrogenów. W praktyce klinicznej często mówi się o tzw. nowotworach estrogenozależnych, gdzie nadmierna lub długotrwała stymulacja hormonalna sprzyja rozwojowi zmian nowotworowych. W przypadku raka trzonu macicy istotne znaczenie ma przewaga estrogenów przy braku równoważącego działania progesteronu, co prowadzi do rozrostu endometrium i zwiększa ryzyko transformacji nowotworowej. W standardach onkologicznych podkreśla się znaczenie oceny profilu hormonalnego, a także czynników ryzyka, takich jak otyłość, cykle bezowulacyjne, wczesna menarche czy późna menopauza. Moim zdaniem, z punktu widzenia osoby pracującej w medycynie, kluczowe jest rozumienie, że hormonozależność wpływa nie tylko na etiologię, ale też na diagnostykę i leczenie. W terapii mogą być stosowane leki modulujące gospodarkę hormonalną, np. progestageny w wybranych sytuacjach, a u pacjentek zawsze zwraca się uwagę na wywiad ginekologiczno-endokrynologiczny. W obrazowaniu (USG przezpochwowe, TK, MR) często ocenia się nie tylko sam guz, ale też cechy przerostu endometrium i ogólny stan narządu rodnego, co jest spójne z wiedzą o jego zależności od hormonów. W praktyce profilaktycznej ważne jest też monitorowanie kobiet z grup ryzyka, u których występują zaburzenia hormonalne, bo w tej grupie częściej dochodzi do rozwoju raka macicy. Dobrą praktyką jest łączenie danych klinicznych, endokrynologicznych i obrazowych, żeby jak najwcześniej wychwycić zmiany podejrzane o charakter nowotworowy, co realnie poprawia rokowanie.

Pytanie 12

Do zdjęcia rentgenowskiego kręgosłupa piersiowego w projekcji AP pacjenta należy ułożyć

A. na plecach, tak by promień centralny padał na środek mostka.
B. na brzuchu, tak by promień centralny padał na wyrostek mieczykowaty mostka.
C. na plecach, tak by promień centralny padał na wyrostek mieczykowaty mostka.
D. na brzuchu, tak by promień centralny padał na środek mostka.
Prawidłowa odpowiedź wynika z zasad standardowego pozycjonowania do zdjęcia RTG kręgosłupa piersiowego w projekcji AP. Pacjent powinien leżeć na plecach (pozycja na wznak), z kręgosłupem możliwie równolegle do stołu, bez rotacji barków i miednicy. Promień centralny kieruje się na środek mostka, czyli mniej więcej na poziom Th6–Th7, co pozwala objąć na obrazie cały odcinek piersiowy w projekcji przednio–tylnej. Dzięki takiemu ułożeniu centralne promieniowanie przechodzi osiowo przez trzon kręgosłupa piersiowego, a nie ucieka za bardzo w stronę szyi albo lędźwi.
Moim zdaniem ważne jest, żeby kojarzyć, że w projekcji AP odcinka piersiowego orientujemy się właśnie mostkiem, a nie np. wyrostkiem mieczykowatym. W praktyce technik często palpacyjnie wyszukuje ręką środek mostka i tam kieruje promień centralny, korygując odległość ognisko–film i ewentualne podkładki pod głowę czy kolana, żeby wyrównać krzywizny kręgosłupa. Dobre praktyki mówią też o ustawieniu kasety tak, by górna krawędź sięgała mniej więcej do poziomu C7, a dolna obejmowała przejście piersiowo–lędźwiowe.
W literaturze i wytycznych z zakresu techniki RTG (np. standardowe atlasy projekcji) podkreśla się, że projekcja AP odcinka piersiowego wykonywana na leżąco na plecach poprawia stabilność pacjenta, ogranicza ruchy oddechowe i zmniejsza ryzyko poruszenia obrazu. W pozycji leżącej łatwiej też zastosować prawidłową kolimację, ochronę gonad, tarczycy (tam gdzie to możliwe) i dopasować parametry ekspozycji do stosunkowo dużej grubości klatki piersiowej. To wszystko przekłada się na jakość diagnostyczną zdjęcia i bezpieczeństwo pacjenta.

Pytanie 13

Zdjęcie którego zęba górnego zlecił na skierowaniu lekarz stomatolog?

Ilustracja do pytania
A. Lewego trzonowego pierwszego.
B. Prawego trzonowego pierwszego.
C. Lewego przedtrzonowego drugiego.
D. Prawego przedtrzonowego drugiego.
W tym zadaniu kluczowe jest prawidłowe odczytanie prostego, ale podchwytliwego schematu zębowego. Na rysunku mamy krzyż – pozioma linia symbolizuje podział na łuk górny i dolny, pionowa linia – na stronę prawą i lewą pacjenta. Cyfra „6” znajduje się w górnym lewym polu tego schematu, czyli oznacza ząb w szczęce, po stronie lewej pacjenta. Typowym błędem jest patrzenie na schemat „jak w lustrze”, z perspektywy osoby opisującej, a nie pacjenta. To prowadzi do pomylenia prawej i lewej strony i wyboru odpowiedzi z prawego łuku, mimo że lekarz zlecił badanie zęba lewego. Podobnie część osób skupia się tylko na numerze zęba – „6” – i kojarzy ją z pierwszym trzonowcem, ale już nie rozróżnia, czy chodzi o ząb górny czy dolny oraz po której stronie. W efekcie powstają błędne interpretacje typu: przedtrzonowiec zamiast trzonowca albo łuk dolny zamiast górnego. W standardach stomatologicznych przyjmuje się konsekwentnie perspektywę pacjenta – lewa strona pacjenta to lewa strona schematu, niezależnie od tego, z której strony patrzy operator aparatu. W diagnostyce obrazowej jest to zresztą zasada ogólna: myślimy w kategoriach anatomicznych pacjenta, nie własnego ustawienia przy aparacie. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk: najpierw określam, czy ząb jest w szczęce czy w żuchwie (góra/dół schematu), potem dopiero prawa/lewa strona, a na końcu typ zęba – siekacz, kieł, przedtrzonowiec czy trzonowiec. Takie uporządkowanie myślenia bardzo pomaga uniknąć pomyłek, które w praktyce mogą skutkować wykonaniem zdjęcia nie tego zęba co trzeba, koniecznością powtórzenia badania i niepotrzebnym zwiększeniem dawki promieniowania.

Pytanie 14

Którą patologię uwidoczniono na zamieszczonym rentgenogramie?

Ilustracja do pytania
A. Stłuczenie łopatki.
B. Zwichnięcie kości ramiennej.
C. Złamanie obojczyka.
D. Złamanie nasady dalszej kości ramiennej.
Na tym rentgenogramie większość problemów interpretacyjnych bierze się z mylenia pojęć: złamanie a zwichnięcie oraz zbyt „automatycznego” patrzenia na obojczyk i łopatkę. W złamaniu nasady dalszej kości ramiennej, czyli okolicy przynasady bliższej przy łokciu, oczekiwalibyśmy patologii widocznej w okolicy stawu łokciowego, a nie w barku. Tutaj obraz obejmuje obręcz barkową – łopatkę, obojczyk i bliższy odcinek kości ramiennej. Sama nazwa odpowiedzi sugeruje więc inną lokalizację anatomiczną niż ta, którą realnie widzimy na projekcji. To jest częsty błąd: ktoś widzi przemieszczenie i automatycznie kojarzy to ze „złamaniem nasady”, nie sprawdzając, czy chodzi o bliższą czy dalszą część kości.
Druga myląca odpowiedź to złamanie obojczyka. W złamaniu obojczyka spodziewamy się wyraźnej szczeliny złamania, załamania ciągłości zarysu kości, często z przemieszczeniem odłamów i zmianą osi obojczyka. Na tym zdjęciu obojczyk ma dość gładki, ciągły zarys, bez ostrego kąta, bez typowego „stopnia” kostnego. Można dać się nabrać, bo okolica barku jest nieco zniekształcona przez przemieszczenie głowy kości ramiennej, ale to właśnie jest istota zwichnięcia – zmiana relacji w stawie, a nie przerwanie ciągłości kości.
Stłuczenie łopatki z kolei jest rozpoznaniem klinicznym, a nie radiologicznym. W klasycznym RTG stłuczenie tkanek miękkich czy samej kości bez złamania zazwyczaj nie daje jednoznacznego obrazu. Łopatka na tym badaniu ma zachowany zarys, bez szczelin złamania. Przy samym stłuczeniu nie widzielibyśmy tak wyraźnego przemieszczenia głowy kości ramiennej poza panewkę. Typowym błędem jest tu szukanie jakiejkolwiek „dziury” czy cienia i dorabianie do tego teorii o stłuczeniu, zamiast najpierw ocenić ustawienie elementów stawu.
Z mojego doświadczenia największa pułapka polega na tym, że oko skupia się na jednym fragmencie, np. obojczyku, i ignoruje globalną geometrię stawu. Dobra praktyka w diagnostyce obrazowej mówi: najpierw orientacja – gdzie jest głowa kości, gdzie panewka, czy oś kości jest zachowana – dopiero potem szukanie szczelin złamania. Wtedy łatwiej uniknąć pochopnego rozpoznawania złamań czy „stłuczeń” tam, gdzie w rzeczywistości mamy klasyczne zwichnięcie barku.

Pytanie 15

W systemie międzynarodowym ząb pierwszy przedtrzonowy po stronie lewej oznacza się symbolem

A. 24
B. 54
C. 14
D. 84
W systemie międzynarodowym FDI logika numeracji jest bardzo konkretna, więc każda pomyłka wynika zwykle z pomieszania kilku różnych systemów albo z nieuwzględnienia, czy mówimy o uzębieniu stałym, czy mlecznym. W pytaniu chodzi o pierwszy przedtrzonowiec po stronie lewej w uzębieniu stałym, a więc o ząb w szczęce, nie w żuchwie, i nie o ząb mleczny. W systemie FDI pierwsza cyfra określa ćwiartkę: 1 i 2 to szczęka (góra), 3 i 4 to żuchwa (dół). Druga cyfra to numer zęba w obrębie ćwiartki, liczony od linii pośrodkowej: 1 – siekacz przyśrodkowy, 2 – siekacz boczny, 3 – kieł, 4 – pierwszy przedtrzonowiec, 5 – drugi przedtrzonowiec, 6–8 – trzonowce. Z tego wynika, że liczby zaczynające się od 5 lub 8, jak 54 czy 84, dotyczą zupełnie innego układu – to już uzębienie mleczne, gdzie ćwiartki oznaczone są cyframi 5, 6, 7, 8, a nie 1–4. Ząb 54 to górny prawy mleczny pierwszy trzonowiec, a nie stały przedtrzonowiec. Z kolei 84 opisuje dolny prawy mleczny pierwszy trzonowiec. To typowy błąd: ktoś kojarzy, że „4” w drugiej pozycji jest czymś pośrednim, ale nie zauważa, że pierwsza cyfra przeskoczyła już w zakres uzębienia mlecznego. Odpowiedź 14 też bywa myląca, bo 1 z przodu oznacza faktycznie szczękę, ale prawą stronę, czyli ząb 14 to pierwszy przedtrzonowiec w szczęce po stronie prawej. W praktyce obrazowej i stomatologicznej takie pomyłki są bardzo niebezpieczne: można opisać zmiany przy złym zębie albo zaplanować leczenie po przeciwnej stronie łuku. Dobrą praktyką jest zawsze: najpierw określić, czy patrzymy na ząb stały czy mleczny, potem stronę (lewa/prawa, góra/dół), i dopiero na końcu dobrać właściwą liczbę w systemie FDI. Z mojego doświadczenia pomaga też nawyk mentalnego „przeliczenia” od jedynek przyśrodkowych, zanim wpisze się numer w opisie RTG.

Pytanie 16

Które badanie zostało zarejestrowane na przedstawionym radiogramie?

Ilustracja do pytania
A. Płuc wykonane metodą Przybylskiego.
B. Dróg żółciowych metodą cholangiografii śródoperacyjnej.
C. Układu moczowego z użyciem środka kontrastującego.
D. Jamy brzusznej wykonane poziomą wiązką promieniowania.
Prawidłowo rozpoznano, że na radiogramie przedstawiono badanie jamy brzusznej wykonane poziomą wiązką promieniowania, w pozycji leżącej na boku (projekcja pozioma – tzw. boczna z poziomą wiązką). Świadczy o tym charakterystyczny układ pętli jelitowych i obecność poziomów powietrze–płyn, które bardzo dobrze uwidaczniają się właśnie przy poziomej (horyzontalnej) wiązce promieniowania. W takiej technice promień centralny biegnie równolegle do podłoża, dzięki czemu różnice gęstości pomiędzy gazem a płynem układają się w wyraźne poziomy, co jest kluczowe np. przy podejrzeniu niedrożności jelit czy perforacji przewodu pokarmowego.
Moim zdaniem to jedno z bardziej praktycznych badań w stanach ostrych brzucha. W standardach radiologii doraźnej (tzw. „acute abdomen series”) zaleca się wykonanie zdjęcia jamy brzusznej na stojąco, a jeśli pacjent nie może wstać – właśnie w projekcji bocznej z poziomą wiązką. Dzięki temu można ocenić obecność wolnego powietrza pod przeponą, ilość gazu w przewodzie pokarmowym, rozdęcie pętli jelitowych czy poziomy płynów w jelitach. W codziennej pracy technika RTG musi umieć prawidłowo ułożyć pacjenta (najczęściej leżenie na lewym boku, LLD – left lateral decubitus), dobrać odpowiednie parametry ekspozycji oraz zadbać, żeby wiązka była rzeczywiście pozioma względem podłoża, bo od tego zależy jakość diagnostyczna obrazu.
W praktyce klinicznej takie zdjęcie często wykonuje się u pacjentów z silnymi bólami brzucha, wzdęciem, zatrzymaniem gazów i stolca, podejrzeniem niedrożności mechanicznej albo po zabiegach operacyjnych w obrębie jamy brzusznej. Dobre rozpoznanie projekcji i techniki jest tu bardzo ważne, bo pozwala odróżnić klasyczne zdjęcie przeglądowe od bardziej ukierunkowanego badania na wykrycie powietrza wolnego lub poziomów płynowych. To jest dokładnie ten przypadek.

Pytanie 17

Scyntygrafia kości „whole body” jest wskazana podczas diagnostyki

A. podejrzenia zmian przerzutów nowotworowych do układu kostnego.
B. podejrzenia choroby reumatycznej.
C. wad wrodzonych.
D. osteoporozy.
Prawidłowo wskazana sytuacja kliniczna bardzo dobrze oddaje główne zastosowanie scyntygrafii kości typu „whole body”. Jest to badanie medycyny nuklearnej, w którym dożylnie podaje się radioznacznik wiążący się z tkanką kostną, najczęściej fosfoniany znakowane technetem-99m (np. MDP, HDP), a następnie gammakamera rejestruje jego rozmieszczenie w całym układzie kostnym. Z punktu widzenia praktyki klinicznej, jednym z podstawowych wskazań jest właśnie poszukiwanie przerzutów nowotworowych do kości, np. w raku piersi, raku prostaty, raku płuca czy raku nerki. Przerzuty osteoblastyczne (pobudzające tworzenie kości) dają charakterystyczne ogniska wzmożonego gromadzenia znacznika, często wieloogniskowe, rozsiane po szkielecie. Właśnie dlatego wykonuje się badanie „whole body”, czyli obejmujące cały szkielet, a nie tylko jedną okolicę – bo przerzuty potrafią być odległe od guza pierwotnego i zupełnie bezobjawowe. W standardach onkologicznych scyntygrafia kości jest często badaniem z wyboru przy podejrzeniu zajęcia kośćca, szczególnie gdy rośnie poziom markerów nowotworowych, występują bóle kostne o niejasnej etiologii albo planowana jest duża operacja ortopedyczna i trzeba ocenić stabilność kości. Moim zdaniem ważne jest też zapamiętanie, że scyntygrafia jest bardzo czuła, ale mniej swoista – wykrywa wcześnie zmiany czynnościowe, zanim będą widoczne w RTG, dlatego świetnie nadaje się do „przesiewowego” przeglądu całego układu kostnego w poszukiwaniu przerzutów. W praktyce technika „whole body” to standardowa procedura opisana w wytycznych medycyny nuklearnej i stosowana rutynowo w dużych ośrodkach onkologicznych.

Pytanie 18

Na radiogramie stawu barkowego strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. guzek większy kości ramiennej.
B. wyrostek barkowy łopatki.
C. wyrostek kruczy łopatki.
D. guzek mniejszy kości ramiennej.
Na zdjęciu RTG barku strzałka wskazuje wyrostek barkowy łopatki (acromion), czyli bocznie położoną część łopatki, która wysuwa się nad głowę kości ramiennej i współtworzy staw barkowo‑obojczykowy (AC). Na standardowej projekcji AP barku acromion widoczny jest jako gęsta, łukowata struktura kostna przebiegająca poziomo nad panewką stawu ramiennego i nad głową kości ramiennej. To właśnie nad nim oceniamy zwężenie przestrzeni podbarkowej, konflikt podbarkowy, osteofity w chorobie zwyrodnieniowej stawu AC czy następstwa przewlekłych przeciążeń stożka rotatorów. Moim zdaniem rozpoznawanie acromionu „na pierwszy rzut oka” to jedna z kluczowych umiejętności przy podstawowej analizie radiogramów barku, bo od jego ustawienia i kształtu zależy prawidłowa interpretacja wielu patologii. W praktyce technika radiologii musi umieć odróżnić wyrostek barkowy od wyrostka kruczego – ten drugi leży bardziej ku przodowi i zwykle jest nieco niżej, ma kształt haczykowaty. W dobrzej wykonanej projekcji AP oraz w projekcji Y‑łopatki acromion tworzy górne ramię litery „Y”. W standardach opisowych zawsze zwraca się uwagę na: ciągłość zarysu acromionu (pęknięcia, złamania), obecność zniekształceń pourazowych, obecność zwapnień przyczepów więzadeł oraz relację acromionu do głowy kości ramiennej (wysokość stawu, ewentualne podwichnięcia). W badaniach MRI i USG to właśnie pod wyrostkiem barkowym ocenia się kaletkę podbarkowo‑podnaramienną i ścięgna stożka rotatorów, więc dobra orientacja anatomiczna na RTG bardzo ułatwia dalszą diagnostykę obrazową i komunikację w zespole z lekarzem ortopedą czy radiologiem.

Pytanie 19

Na radiogramie uwidoczniono złamanie

Ilustracja do pytania
A. II, III, IV kości śródręcza.
B. I, V kości śródręcza.
C. paliczków palców II, III, IV.
D. paliczków palców I, V.
Prawidłowo rozpoznałeś złamanie dotyczące II, III i IV kości śródręcza. Na radiogramie widoczne są nieciągłości zarysu trzonów właśnie tych kości, z przemieszczeniem odłamów i zaburzeniem osi długiej. Kości śródręcza leżą proksymalnie w stosunku do paliczków, między nadgarstkiem a paliczkami, i na standardowej projekcji AP dłoni biegną od szeregu kości nadgarstka do podstaw paliczków bliższych. W diagnostyce urazów ręki kluczowe jest właśnie odróżnienie, czy linia złamania przebiega w obrębie śródręcza, czy dotyczy paliczków. Na tym zdjęciu widać wyraźnie, że stawy śródręczno‑paliczkowe są zachowane, natomiast trzon kości śródręcza jest przerwany, co potwierdza wybór odpowiedzi z kośćmi śródręcza, a nie paliczkami. W praktyce radiologicznej przy opisie takich badań stosuje się systematyczne „przeskanowanie” obrazu: od promienia (I kości śródręcza) do łokciowej strony ręki, oceniając po kolei zarysy kor kortykalnych, szerokość szpar stawowych i ustawienie osi kości. Moim zdaniem warto też wyrabiać nawyk porównywania symetrii – jeśli II, III i IV kość śródręcza tworzą „wachlarz” o zaburzonej geometrii, jest to mocny sygnał złamania bądź przemieszczenia. Dobre praktyki mówią, żeby przy urazach dłoni zawsze wykonywać co najmniej dwie projekcje (AP i boczną lub skośną), ale nawet na pojedynczym obrazie, takim jak tutaj, da się poprawnie wskazać lokalizację złamania, jeśli zna się anatomię radiologiczną ręki i umie się liczyć kości od strony promieniowej do łokciowej. To jest dokładnie ten przypadek.

Pytanie 20

Na przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. ząb kręgu obrotowego.
B. rdzeń kręgowy.
C. guzek tylny kręgu szczytowego.
D. otwór kręgu szczytowego.
Na tym przekroju TK bardzo łatwo jest się pomylić, bo w jednym poziomie widzimy kilka istotnych struktur: krąg szczytowy (C1), krąg obrotowy (C2), kanał kręgowy z przestrzenią na rdzeń oraz otwory kręgowe części bocznych C1. Typowy błąd polega na tym, że każdą okrągłą strukturę w kanale kręgowym utożsamia się automatycznie z rdzeniem kręgowym. Tymczasem rdzeń ma w TK stosunkowo niską gęstość, jest otoczony płynem mózgowo‑rdzeniowym i nie ma grubych, wyraźnych korowych zarysów. Strzałka wskazuje strukturę o wyraźnej gęstości kostnej, z obwodową korą – więc nie może to być ani rdzeń kręgowy, ani sam otwór kręgowy. Rdzeń w tym poziomie leży bardziej ku tyłowi, w szerszej, półkolistej przestrzeni, a tutaj widzimy masywny kostny element. Pomyłki wynikają też z mylenia pojęć: otwór kręgu szczytowego to duża przestrzeń kostna otoczona łukiem przednim i tylnym C1 oraz masami bocznymi, a nie pojedynczy „guzek” w środku. Na obrazie otwór jest widoczny jako duża, owalna, ciemna przestrzeń, a nie jasny, zwarty element. Podobnie guzek tylny kręgu szczytowego leży na łuku tylnym C1, czyli zdecydowanie bardziej ku tyłowi, przy tylnej krawędzi kanału kręgowego; tutaj natomiast strzałka pokazuje strukturę centralną, przednią. W praktyce radiologicznej dobrą zasadą jest, żeby przy ocenie odcinka C1–C2 zawsze świadomie „odszukać” ząb kręgu obrotowego pomiędzy łukiem przednim C1 a trzonem C2. Dopiero potem szukamy rdzenia, otworów kręgowych i guzków. Z mojego doświadczenia takie systematyczne podejście bardzo ogranicza ryzyko błędnej interpretacji i pomaga wychwycić rzeczywiście istotne patologie, jak złamania dens axis czy niestabilność połączenia szczytowo‑obrotowego.

Pytanie 21

Na obrazie rentgenowskim strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. rozwarstwienie aorty brzusznej.
B. rozwarstwienie aorty piersiowej.
C. tętnik aorty piersiowej.
D. tętnik aorty brzusznej.
Na przedstawionym obrazie kontrastowej angiografii widoczny jest odcinek aorty przebiegający w jamie brzusznej, czyli aorta brzuszna – i to właśnie ją zaznaczono strzałką. Świadczy o tym kilka elementów: położenie struktur mniej więcej na wysokości trzonów kręgów lędźwiowych, przebieg naczynia w linii pośrodkowej ciała oraz obecność rozdętego workowatego poszerzenia typowego dla tętniaka aorty brzusznej poniżej odejścia tętnic trzewnych. W badaniach obrazowych, zwłaszcza przy klasycznej angiografii czy angio-TK, kluczowe jest zawsze odniesienie się do orientacji anatomicznej: od przepony w dół mówimy o aorcie brzusznej, a powyżej – o piersiowej. W praktyce technika radiologiczna powinna zwracać uwagę na prawidłowe wypełnienie światła naczynia kontrastem, odpowiedni czas ekspozycji i projekcję (najczęściej AP), tak aby wyraźnie uwidocznić aortę i ewentualne patologie, jak tętniaki czy zwężenia. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „czytania” obrazu od góry do dołu: najpierw łuk aorty, potem zstępująca piersiowa, przejście przez rozwór aortowy przepony i dalej aorta brzuszna aż do jej rozdwojenia na tętnice biodrowe wspólne. W codziennej pracy technika i lekarza radiologa poprawne rozpoznanie odcinka aorty ma ogromne znaczenie, bo od tego zależy np. kwalifikacja do zabiegu endowaskularnego (EVAR), dobór długości stent-graftu czy planowanie zakresu skanowania w angio-TK. Dobre praktyki mówią też, żeby zawsze oceniać nie tylko sam tętniak, ale cały przebieg aorty brzusznej – od tętnic nerkowych aż do rozwidlenia – bo zmiany często są wielopoziomowe.

Pytanie 22

Na ilustracji przedstawiono ułożenie pacjenta do zdjęcia rentgenowskiego

Ilustracja do pytania
A. bocznego kości śródręcza.
B. bocznego kciuka.
C. dłoniowo-grzbietowego kciuka.
D. grzbietowo-dłoniowego kości śródręcza.
Prawidłowo rozpoznano ułożenie do projekcji dłoniowo‑grzbietowej kciuka. Na zdjęciu widać, że pacjent ma dłoń ułożoną na detektorze (kaseta / płyta obrazowa) powierzchnią dłoniową do dołu, czyli w stronę lampy rentgenowskiej, a promień centralny pada z kierunku dłoniowego na grzbiet ręki. To właśnie jest klasyczna projekcja dłoniowo‑grzbietowa (PA) dla kciuka. W standardach radiologicznych (również w opisach projekcji wg praktyki szpitalnej i podręczników techniki obrazowania kończyn) przy badaniu kciuka najczęściej wykonuje się dwie podstawowe projekcje: dłoniowo‑grzbietową oraz boczną. Projekcja dłoniowo‑grzbietowa pozwala dobrze ocenić stawy międzypaliczkowe, śródręczno‑paliczkowy, trzeszczki oraz ustawienie kości kciuka względem I kości śródręcza i nadgarstka. Moim zdaniem to jest taka „projekcja wyjściowa” – daje ogólny przegląd osi kciuka i porównywalność badań w czasie. W praktyce technik musi zwrócić uwagę na prawidłową rotację: paznokieć kciuka powinien być w przybliżeniu w płaszczyźnie kasety, bez nadmiernej pronacji czy supinacji, tak żeby nie nakładały się struktury. Częstym patentem jest lekkie odwiedzenie kciuka od pozostałych palców, co też widać na zdjęciu – chodzi o to, żeby wyizolować kości kciuka i uniknąć nałożenia cieni II promienia dłoni. Takie pozycjonowanie stosuje się rutynowo przy urazach (podejrzenie złamania podstawy kciuka, np. Bennetta), przy zmianach zwyrodnieniowych stawu CMC I, a także przy kontroli zrostu po zaopatrzeniu operacyjnym. W dobrze wykonanej projekcji dłoniowo‑grzbietowej możliwa jest też ocena osi obciążenia, co ma znaczenie np. u osób pracujących fizycznie lub sportowców, gdzie biomechanika kciuka jest kluczowa.

Pytanie 23

Na zamieszczonym przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. guzek tylny kręgu szczytowego.
B. rdzeń kręgowy.
C. otwór kręgu szczytowego.
D. ząb kręgu obrotowego.
Ten obraz TK bardzo dobrze pokazuje, jak łatwo na przekrojach poprzecznych pomylić poszczególne struktury kręgosłupa szyjnego, jeśli nie ma się w głowie stałego „schematu” anatomii. Struktura wskazana strzałką nie jest rdzeniem kręgowym. Rdzeń na TK widoczny jest jako obszar tkanek miękkich o niskiej gęstości (szarość), otoczony przez hiperdensyjny pierścień kostny łuków kręgowych i trzonu. Leży on w obrębie kanału kręgowego, bardziej ku tyłowi, a nie centralnie w małym, wyraźnie kostnym fragmencie. Typowym błędem jest utożsamianie każdej „dziury” lub jasnego koła w odcinku szyjnym z kanałem kręgowym lub rdzeniem, bez analizy kształtu i położenia względem reszty kręgu. Nie jest to również otwór kręgu szczytowego. Otwór ten (foramen vertebrale C1) to duża przestrzeń, w której znajduje się rdzeń kręgowy, otoczona łukiem przednim i tylnym kręgu szczytowego oraz masami bocznymi. Na obrazie widać wyraźnie, że większy pierścień kostny to właśnie element C1, natomiast strzałka wskazuje na mniejszą, wewnętrzną strukturę kostną, czyli dens C2, która wchodzi w ten pierścień z dołu. Mylenie pojedynczego wyrostka kostnego z całym otworem kręgu wynika często z patrzenia tylko na jeden przekrój, bez wyobrażenia sobie przestrzennej relacji C1–C2. Guzek tylny kręgu szczytowego także nie pasuje do tego obrazu. Guzek tylny znajduje się na łuku tylnym C1, bardziej ku tyłowi, przy brzegu zewnętrznym kanału kręgowego, i nie ma regularnego, centralnego położenia. Na TK byłby widoczny jako niewielkie zgrubienie kostne na tylnej części pierścienia C1, a nie w jego środku. Tutaj mamy typową sytuację stawu szczytowo–obrotowego w przekroju poprzecznym: ząb C2 w środku, otoczony przez pierścień C1. Moim zdaniem dobrym nawykiem przy takich zadaniach jest zawsze: najpierw zlokalizować kanał kręgowy i rdzeń, potem rozpoznać pierścień C1, a dopiero na końcu szukać charakterystycznego „bolca” – zęba C2. To bardzo ogranicza ryzyko pomyłek, które w realnej praktyce klinicznej mogłyby prowadzić do błędnej oceny urazu czy niestabilności odcinka szyjnego.

Pytanie 24

Na obrazie TK kręgosłupa strzałką wskazano wyrostek

Ilustracja do pytania
A. poprzeczny.
B. kolczysty.
C. żebrowy.
D. stawowy.
Prawidłowo rozpoznano, że strzałka na rekonstrukcji 3D TK kręgosłupa wskazuje wyrostek kolczysty. Na takim obrazie wyrostki kolczyste widzimy jako wydłużone, dość masywne wypustki kostne ustawione niemal w linii pośrodkowej tylnej części kręgosłupa. Tworzą one coś w rodzaju „grzebienia” biegnącego wzdłuż całej osi kręgosłupa. To właśnie te struktury wyczuwamy palpacyjnie przez skórę na plecach u pacjenta – od karku aż do okolicy lędźwiowo-krzyżowej.
Moim zdaniem w praktyce technika obrazowania to jedno z kluczowych miejsc, gdzie trzeba dobrze ogarniać anatomię wyrostków. Przy ustawianiu pacjenta do TK czy MR kręgosłupa często kontrolnie patrzy się na przebieg wyrostków kolczystych, żeby ocenić, czy kręgosłup nie jest skręcony (rotacja), czy nie ma znacznej skoliozy, czy oś jest prosta. W standardowych opisach radiologicznych zmiany zwyrodnieniowe, pourazowe czy pooperacyjne bardzo często lokalizuje się właśnie w odniesieniu do wyrostków kolczystych (np. złamanie wyrostka kolczystego C7, resekcja wyrostków przy stabilizacji).
Wyrostek kolczysty jest tylnym wypustkiem łuku kręgu, miejscem przyczepu więzadeł (więzadło nadkolcowe, międzykolcowe) i mięśni prostowników grzbietu. Na obrazach TK w oknach kostnych będzie on miał wysoką gęstość (biel), wyraźnie odgraniczoną od otaczających tkanek miękkich. W badaniach z rekonstrukcjami 3D, tak jak na tym przykładzie, wyrostki kolczyste szczególnie dobrze widać i łatwo je odróżnić od wyrostków poprzecznych, które są bardziej boczne, oraz od wyrostków stawowych, które tworzą stawy międzykręgowe. Z mojego doświadczenia, jeśli na obrazach bocznych widzisz pojedynczy, pośrodkowy, do tyłu skierowany „kolec”, to niemal na pewno jest to wyrostek kolczysty. W codziennej pracy z TK i MR kręgosłupa prawidłowa identyfikacja tych struktur bardzo ułatwia orientację w poziomach kręgów i ocenę patologii, np. urazów, przerzutów czy zmian zapalnych.

Pytanie 25

Przedstawiony obraz został zarejestrowany podczas wykonania

Ilustracja do pytania
A. tomografii komputerowej.
B. rezonansu magnetycznego.
C. badania radioizotopowego.
D. pozytonowej tomografii emisyjnej.
Przedstawiony obraz to klasyczna scyntygrafia kośćca – czyli wynik badania radioizotopowego układu kostnego. Widać całe ciało w projekcji przedniej i tylnej, z równomiernym, dość „ziarnistym” rozkładem znacznika w kościach, bez typowych dla TK czy MR przekrojów poprzecznych. W medycynie nuklearnej nie oglądamy samej anatomii jak w RTG czy TK, tylko rozkład radiofarmaceutyku, który pokazuje metabolizm i aktywność biologiczną tkanek. Tutaj najczęściej stosuje się 99mTc-MDP lub inny fosfonian znakowany technetem, który gromadzi się w kościach proporcjonalnie do ich ukrwienia i przebudowy. Dzięki temu takie badanie jest bardzo czułe w wykrywaniu przerzutów do kości, świeżych złamań, zmian zapalnych czy jałowej martwicy. W praktyce klinicznej scyntygrafia całego szkieletu jest standardem np. w onkologii (rak piersi, prostata, nerki), ortopedii i reumatologii. Obraz z gammakamery ma niską rozdzielczość anatomiczną, ale wysoką czułość funkcjonalną. Z mojego doświadczenia dobrą praktyką jest zawsze kojarzyć: widok „szkieletu w całości”, obraz dwuwymiarowy, bez warstw, o charakterystycznej „szarej” skali i opis typu „przód/tył” – to najczęściej właśnie scyntygrafia. W odróżnieniu od TK czy MR, pacjent dostaje dożylnie radiofarmaceutyk, czeka się zwykle 2–3 godziny na wychwyt w kościach, a potem wykonuje się powolny skan całego ciała gammakamerą. W nowocześniejszych pracowniach łączy się to potem z TK (tzw. SPECT/CT), ale sam obraz szkieletu, jak na tym przykładzie, pochodzi z klasycznej gammakamery, czyli z badania radioizotopowego.

Pytanie 26

Na przedstawionym radiogramie TK głowy strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. zatokę sitową.
B. zbiornik wielki.
C. przegrodę nosową.
D. zatokę klinową.
Na obrazie TK głowy strzałka wskazuje zatokę klinową, czyli pneumatyczną jamę kostną położoną w trzonie kości klinowej, w linii pośrodkowej, głęboko za jamą nosową. W projekcjach poprzecznych (axialnych), takich jak ta, zatoka klinowa widoczna jest jako symetryczna, powietrzna przestrzeń o niskiej gęstości (ciemna), położona centralnie, tuż przed trzonem kości klinowej i poniżej siodła tureckiego. To charakterystyczne położenie w środku podstawy czaszki jest kluczowe do jej rozpoznawania w praktyce. Moim zdaniem warto sobie to mocno skojarzyć: "ciemna, centralna bańka" z tyłu jamy nosowej to zwykle właśnie zatoka klinowa. W pracy technika elektroradiologii umiejętność szybkiego rozpoznania zatoki klinowej jest ważna np. przy planowaniu cięć TK zatok przynosowych, ocenie szerzenia się zmian zapalnych, polipów lub guzów podstawy czaszki, a także przy kwalifikacji do zabiegów endoskopowych przez zatokę klinową (dostęp do przysadki). Standardy opisów radiologicznych zalecają zawsze ocenę wszystkich zatok przynosowych: czołowych, sitowych, szczękowych i właśnie klinowej, bo zapalenie lub guz tej zatoki może dawać mało specyficzne objawy, np. bóle głowy, zaburzenia widzenia. Na TK zwracamy uwagę na stopień upowietrznienia, obecność poziomów płyn-powietrze, pogrubienie błony śluzowej lub masy tkanek miękkich. W dobrych praktykach diagnostyki obrazowej głowy i zatok zawsze porównuje się symetrię struktur, ciągłość ścian kostnych oraz relacje zatoki klinowej do tętnic szyjnych wewnętrznych, nerwów wzrokowych i przysadki – to ma znaczenie np. przy planowaniu zabiegów laryngologicznych i neurochirurgicznych.

Pytanie 27

W przedstawionym na ilustracji obrazie badania angiograficznego uwidoczniono

Ilustracja do pytania
A. guza mózgu.
B. cystę mózgu.
C. tętniaka naczyń mózgowych.
D. stenożę naczyń mózgowych.
Na tym typie obrazu kluczowe jest najpierw uświadomienie sobie, co właściwie oceniamy. Jest to klasyczna angiografia naczyń mózgowych w projekcji czołowej, czyli badanie skoncentrowane wyłącznie na świetle tętnic i żył po podaniu środka kontrastowego. Widzimy więc głównie „mapę” naczyń, a nie tkankę mózgową jako taką. To pierwsza rzecz, która odróżnia to badanie od tomografii komputerowej czy rezonansu magnetycznego. Stąd też guza mózgu na takim obrazie nie zobaczymy bezpośrednio – guz jest zmianą w miąższu mózgu, a nie w świetle naczynia. Może on ewentualnie pośrednio przemieszczać naczynia albo powodować patologiczne unaczynienie, ale tu wyraźnie dominuje obraz pojedynczego, workowatego poszerzenia ściany naczynia, a nie masy uciskającej wszystko dookoła. Podobnie jest z torbielą (cystą mózgu). Torbiele to zmiany płynowe w miąższu, które najlepiej widać w TK lub MR, często jako dobrze odgraniczone ognisko o gęstości zbliżonej do płynu mózgowo-rdzeniowego. W angiografii nie widać ich bezpośrednio, bo nie zawierają kontrastu. Można co najwyżej zauważyć przemieszczenie przebiegu naczyń, ale nie będzie to miało postaci ostro odgraniczonego „balonika” wypełnionego kontrastem, jak na tym zdjęciu. Kolejna pomyłka dotyczy zwężenia naczyń mózgowych. Stenoza w angiografii objawia się jako przewężenie światła tętnicy, czasem z nitkowatym, wydłużonym fragmentem naczynia, z nierównymi ścianami przy zmianach miażdżycowych. Tutaj zamiast przewężenia widać lokalne, ogniskowe poszerzenie – coś dokładnie odwrotnego do zwężenia. Typowym błędem myślowym jest utożsamianie każdej nieprawidłowości naczynia ze „zwężeniem” albo „guzem”, bez zwrócenia uwagi, czy światło jest szersze, czy węższe niż normalnie. W dobrych praktykach interpretacji badań angiograficznych zawsze zaczyna się od oceny: przebiegu naczynia, ciągłości ściany, zmian w szerokości światła (zwężenia vs poszerzenia), a dopiero potem myśli się o konkretnych jednostkach chorobowych. Na tym obrazie wszystko wskazuje na tętniaka – czyli poszerzenie workowate ściany tętnicy – a nie na guz, torbiel czy stenoze, które mają zupełnie inny obraz radiologiczny i zwykle wymagają innych metod obrazowania do pełnej oceny.

Pytanie 28

Na radiogramie strzałką oznaczono

Ilustracja do pytania
A. kość sześcienną.
B. staw skokowo-piętowy.
C. kość łódkowatą.
D. głowę kości skokowej.
Na tym radiogramie pokazano boczną projekcję stawu skokowego i stępu, więc łatwo wpaść w pułapkę mylenia poszczególnych kości, jeśli nie ma się jeszcze dobrze utrwalonej anatomii w obrazowaniu. Strzałka nie wskazuje kości sześciennej, ponieważ ta leży bardziej bocznie i dystalnie, w okolicy przylegającej do podstaw kości śródstopia IV–V. W projekcji bocznej cień kości sześciennej zwykle częściowo nakłada się na kości klinowate i jest nieco dalej od kości skokowej; nie przylega bezpośrednio do jej głowy. Błędne rozpoznanie wynika często z założenia, że każda „mała” kość z przodu stępu to od razu kość sześcienna, co jest dużym uproszczeniem. Głowa kości skokowej też bywa wybierana omyłkowo, bo znajduje się bardzo blisko zaznaczonej struktury. Jednak głowa skokowa jest ciągłością trzonu kości skokowej, ma wyraźne przejście od bloczka skokowego i tworzy gładką, zaokrągloną powierzchnię stawową, która łączy się z kością łódkowatą. Strzałka na obrazie nie pokazuje tej zaokrąglonej powierzchni, tylko kość leżącą już przed nią. Jeśli chodzi o staw skokowo-piętowy, to jest on położony między kością skokową a piętową, bardziej ku tyłowi stępu. Na zdjęciu bocznym widzimy go jako przestrzeń stawową z charakterystycznym ułożeniem powierzchni stawowych, często opisywaną warstwowo (podskokowa, śródskokowa). Wskazany punkt zdecydowanie nie leży w tej okolicy. Typowy błąd myślowy to utożsamianie dowolnej przerwy między kośćmi z „jakimś stawem”, bez dokładnego przeanalizowania, które kości ten staw tworzą według klasycznej anatomii. W diagnostyce obrazowej dobrą praktyką jest najpierw mentalnie „ułożyć” sobie główne kości: piszczel, strzałkę, kość skokową, kość piętową, a dopiero potem identyfikować mniejsze elementy stępu. Dzięki temu łatwiej uniknąć takich pomyłek i konsekwentnie odróżniać kość łódkowatą od sześciennej czy od samej głowy kości skokowej.

Pytanie 29

Rutynowe badanie koronarografii prawej tętnicy wieńcowej wykonywane jest w rzucie skośnym przednim

A. prawym pod kątem 60°.
B. lewym pod kątem 60°.
C. lewym pod kątem 45°.
D. prawym pod kątem 45°.
W koronarografii bardzo łatwo się pomylić w kwestii kątów i stron, bo LAO/RAO i różne stopnie odchylenia wydają się na początku trochę abstrakcyjne. W tym pytaniu chodzi o rutynowe, standardowe ujęcie dla prawej tętnicy wieńcowej. Kluczowe jest słowo „rutynowe” i „skośne przednie”. W praktyce klinicznej przyjęło się, że do oceny prawej tętnicy wieńcowej podstawą jest projekcja skośna przednia lewa (LAO), a nie prawa. Ujęcia RAO oczywiście też się stosuje, ale raczej jako uzupełniające – do innego spojrzenia na naczynie, na łuk i dystalne odcinki, a nie jako główną projekcję wyjściową. Odpowiedzi, które wskazują na rzut prawoskośny (RAO) pod 45° lub 60°, odzwierciedlają typowy błąd: intuicja podpowiada, że „prawa tętnica” to „prawy rzut”. Niestety anatomia przestrzenna i przebieg naczyń wieńcowych są bardziej złożone. W RAO cień prawej tętnicy wieńcowej często nakłada się niekorzystnie na inne struktury i nie daje tak czytelnego obrazu segmentów proksymalnych jak LAO przy większym kącie. Z kolei wybór zbyt małego kąta w projekcji LAO, na przykład 45°, to też częsty skrót myślowy: „skoro lewe skośne, to pewnie standardowe 30–45°”. Tymczasem dla dobrej ekspozycji RCA preferuje się zwykle większe odkręcenie ramienia C, w okolice 60°, co pozwala lepiej „rozwinąć” przebieg naczynia na ekranie i uniknąć nałożenia segmentów na siebie. W literaturze i w szkoleniach z kardiologii inwazyjnej podkreśla się, że dobór kąta projekcji ma bezpośredni wpływ na jakość diagnostyczną badania: w niewłaściwym rzucie zwężenie może wyglądać na mniejsze albo w ogóle być niewidoczne, bo schowa się w zarysie ściany naczynia lub na tle struktur kostnych. Dlatego przy nauce koronarografii nie wystarczy znać tylko nazw naczyń, trzeba też kojarzyć typowe kombinacje: dla lewej tętnicy wieńcowej inne kąty, dla prawej inne, a do tego różne modyfikacje czaszkowe i ogonowe. Błędne odpowiedzi w tym pytaniu wynikają głównie z mieszania tych schematów i zbyt mechanicznego dopasowywania „prawej tętnicy” do „prawego rzutu”, co po prostu nie odpowiada obowiązującym standardom obrazowania.

Pytanie 30

Obraz stawu kolanowego otrzymano metodą

Ilustracja do pytania
A. rezonansu magnetycznego.
B. tomografii komputerowej z kontrastem.
C. tomografii komputerowej.
D. rezonansu magnetycznego z kontrastem.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo większość osób kojarzy „przekroje” ciała głównie z tomografią komputerową. To jest właśnie typowy błąd myślowy: skoro widzę warstwowy obraz, to od razu zakładam, że to TK. Tymczasem kluczowa jest nie sama forma przekroju, ale charakter obrazu – czyli jak wyglądają tkanki miękkie, kość i płyn. Na tomografii komputerowej kość jest bardzo jasna (wysoka gęstość), a różnice między chrząstką, więzadłami i łąkotkami są dużo słabiej widoczne, szczególnie bez rekonstrukcji w odpowiednich oknach. TK świetnie nadaje się do oceny urazów kostnych, złamań śródstawowych, planowania zabiegów ortopedycznych, ale nie jest metodą pierwszego wyboru do oceny struktur wewnątrzstawowych kolana. W odpowiedzi z kontrastem w TK pojawia się dodatkowe nieporozumienie: kontrast jodowy do TK stosuje się głównie w badaniach narządów miąższowych, naczyń, ewentualnie w artrografii TK, ale to są raczej sytuacje szczególne, a nie standard przy rutynowej ocenie stawu kolanowego. Podobnie w rezonansie magnetycznym z kontrastem – kontrast gadolinowy używany jest przy podejrzeniu zmian zapalnych, nowotworowych, po rekonstrukcjach, czasem w MR-artrografii. Typowy, podręcznikowy obraz stawu kolanowego w MR, na którym uczymy się anatomii i podstaw patologii, jest wykonywany bez kontrastu. Jeśli obraz pokazuje bardzo dobrą różnicę między płynem stawowym, tkanką tłuszczową, chrząstką i kością podchrzęstną, z charakterystycznym „miękkim” wyglądem tkanek, to z dużym prawdopodobieństwem mamy do czynienia z MR, a nie z TK. Z mojego doświadczenia warto wyrobić sobie nawyk patrzenia najpierw na jakość odwzorowania tkanek miękkich i na obecność typowych artefaktów MR, zamiast automatycznie zakładać, że każdy przekrój poprzeczny to tomografia komputerowa. Takie rozróżnianie jest zgodne z dobrymi praktykami w diagnostyce obrazowej i bardzo ułatwia późniejszą naukę interpretacji badań.

Pytanie 31

Na scyntygramie tarczycy został uwidoczniony guzek

Ilustracja do pytania
A. gorący w płacie lewym.
B. zimny w płacie prawym.
C. zimny w płacie lewym.
D. gorący w płacie prawym.
Prawidłowo wskazany został guzek gorący w płacie prawym. Na scyntygramie tarczycy obszar „gorący” to miejsce, gdzie znacznik radioizotopowy (najczęściej technet-99m lub jod-123) gromadzi się intensywniej niż w otaczającym miąższu. W obrazie widzimy to jako ognisko o wyraźnie wyższym wychwycie – bardziej „jasne” lub o intensywniejszej barwie w skali kolorowej. Guzek gorący zwykle oznacza zmianę autonomiczną, czyli fragment tarczycy, który produkuje hormony niezależnie od kontroli przysadki. W praktyce przy prawidłowo wykonanym badaniu taki guzek bardzo często odpowiada tzw. autonomicznemu gruczolakowi toksycznemu, który może być przyczyną nadczynności tarczycy.
Moim zdaniem najważniejsza w interpretacji jest orientacja obrazu: standardowo projekcja AP tarczycy jest prezentowana tak, że prawa strona pacjenta znajduje się po lewej stronie obrazu (czyli jak w typowym RTG klatki piersiowej). Technicy i lekarze medycyny nuklearnej muszą o tym pamiętać, bo pomylenie stron prowadzi do błędnego opisu płata. W dobrych pracowniach zawsze zaznacza się kierunek projekcji (np. AP) oraz stosuje się znaczniki orientacyjne albo opis słowny w protokole badania.
Guzek gorący w prawym płacie ma też konkretne konsekwencje kliniczne. Taki pacjent będzie kwalifikowany raczej do leczenia jodem promieniotwórczym lub do zabiegu chirurgicznego, a nie do biopsji cienkoigłowej w pierwszym rzucie, bo ryzyko nowotworu w guzku gorącym jest niewielkie. W codziennej pracy technika elektroradiologii ważne jest poprawne ułożenie pacjenta (pozycja leżąca lub siedząca, szyja lekko odgięta), prawidłowe skalibrowanie gammakamery i dobranie czasu akwizycji, żeby różnice wychwytu między miąższem a guzkiem były wyraźne i nieprzekłamane przez szumy. Z mojego doświadczenia, im lepiej opanuje się zasady orientacji anatomicznej w projekcjach medycyny nuklearnej, tym mniej jest później pomyłek przy opisie takich ognisk jak ten guzek w prawym płacie.

Pytanie 32

Zaznaczona strzałką struktura anatomiczna na obrazie rezonansu magnetycznego to

Ilustracja do pytania
A. sierp mózgu.
B. komora.
C. móżdżek.
D. szyszynka.
Na przedstawionym obrazie MR w projekcji strzałkowej strzałka wskazuje strukturę o niskim sygnale, o gładkim zarysie, biegnącą wzdłuż linii środkowej mózgowia, w obrębie układu komorowego – to jest właśnie komora. W tym ujęciu najlepiej widać róg przedni i trzon komory bocznej oraz komorę III, które tworzą typowy, pusty (bezkreskowy) obszar wypełniony płynem mózgowo‑rdzeniowym. Na sekwencjach T1, które najczęściej stosuje się w takich przekrojach anatomicznych, płyn ma niski sygnał i dlatego komora jest ciemniejsza niż otaczająca istota biała i kora. Moim zdaniem kluczowe jest tu rozpoznanie typowego kształtu i położenia w stosunku do ciała modzelowatego i struktur podwzgórza. W praktyce klinicznej prawidłowa identyfikacja komór jest absolutnie podstawowa: oceniamy szerokość światła, symetrię, obecność przemieszczeń, poszerzeń w wodogłowiu, krwawień dokomorowych, a także skutki masy guzów. Zgodnie z dobrymi praktykami radiologicznymi zawsze opisujemy układ komorowy w każdej dokumentacji MR mózgowia – czy jest prawidłowo poszerzony, czy nie ma cech ucisku lub zablokowania przepływu płynu. Na dyżurach radiologicznych szybkie rozpoznanie poszerzonych komór u pacjenta z bólami głowy czy zaburzeniami świadomości może decydować o pilnej interwencji neurochirurgicznej, np. założeniu drenażu. Warto też kojarzyć, że na obrazach T2 i FLAIR komory będą wyglądały inaczej (płyn jaśniejszy lub wygaszony), ale ich położenie anatomiczne i relacja do sierpa mózgu oraz móżdżku pozostaje stała, co bardzo ułatwia orientację w badaniu.

Pytanie 33

Na obrazie TK klatki piersiowej w przekroju poprzecznym strzałką oznaczono

Ilustracja do pytania
A. oskrzele główne prawe.
B. oskrzele główne lewe.
C. aortę zstępującą.
D. aortę wstępującą.
Na tym typie zadań najczęstszy problem nie polega na nieznajomości anatomii, tylko na pomyleniu orientacji obrazu TK i podobnych do siebie struktur w śródpiersiu. W standardowych przekrojach poprzecznych TK patrzymy na pacjenta od strony jego stóp. Oznaczenie R po lewej stronie ekranu wskazuje prawą stronę pacjenta, więc wszystko po przeciwnej stronie to lewa połowa klatki piersiowej. Jeśli ktoś wybiera prawe oskrzele główne, to zwykle dlatego, że patrzy „intuicyjnie”, jak na zdjęcie od przodu, a nie jak na przekrój poprzeczny. Prawe oskrzele główne jest rzeczywiście bardziej pionowe, krótsze i szersze, ale będzie po stronie oznaczonej literą R. Strzałka na obrazie wyraźnie wskazuje strukturę po stronie przeciwnej, czyli anatomicznie lewej. Wybór aorty wstępującej lub zstępującej wynika zazwyczaj z mylenia struktur powietrznych z naczyniami. Aorta w TK z kontrastem ma gęstość wysoką, jest jasna, o okrągłym lub lekko owalnym przekroju. Na tym poziomie przekroju aorta wstępująca leży bardziej z przodu i po prawej stronie pacjenta, blisko prawej komory, natomiast aorta zstępująca jest zwykle tylno-lewostronna, przylega do kręgosłupa. Struktura wskazana strzałką ma gęstość powietrza (ciemna), co jest typowe dla światła dróg oddechowych, a nie dla naczynia wypełnionego kontrastem. Dodatkowo jej położenie – tuż poniżej rozdwojenia tchawicy, w bezpośrednim sąsiedztwie wnęki lewego płuca – jest książkowe dla lewego oskrzela głównego. Moim zdaniem dobrym nawykiem jest przy każdym przekroju najpierw zidentyfikować tchawicę, potem bifurkację, a dopiero później przechodzić do oskrzeli i naczyń. Pozwala to uniknąć typowego błędu: brania jasnych, kontrastujących naczyń za „główne drogi oddechowe” tylko dlatego, że są wyraźniejsze. W praktyce zawodowej takie pomyłki mogą skutkować błędną oceną lokalizacji guza, węzła chłonnego albo zakrzepu, dlatego standardy dobrej praktyki w diagnostyce obrazowej mocno podkreślają konieczność systematycznej analizy przekrojów i świadomego korzystania z oznaczeń orientacyjnych na obrazie.

Pytanie 34

Którą strukturę anatomiczną i w jakiej projekcji uwidoczniono na radiogramie?

Ilustracja do pytania
A. Wyrostek łokciowy w projekcji osiowej.
B. Staw kolanowy w projekcji tunelowej.
C. Guz piętowy w projekcji osiowej.
D. Wyrostek dziobiasty w projekcji skośnej.
Prawidłowo rozpoznałeś wyrostek łokciowy w projekcji osiowej. Na tym radiogramie patrzymy na staw łokciowy niejako „od tyłu”, wzdłuż długiej osi kości ramiennej i kości przedramienia. Charakterystyczny jest widok bloczka i główki kości ramiennej oraz wyraźne uwidocznienie wyrostka łokciowego, który w tej projekcji tworzy taką jakby półksiężycowatą, masywną strukturę w tylnej części stawu. W projekcji osiowej promień centralny jest skierowany wzdłuż osi wyrostka łokciowego, co pozwala dobrze ocenić jego zarys korowy, powierzchnię stawową oraz ewentualne odłamy kostne. W praktyce technik radiologii wykonuje takie zdjęcie głównie przy podejrzeniu złamania wyrostka łokciowego, awulsji przy urazach bezpośrednich, a także przy kontroli zrostu po zespoleniach chirurgicznych (np. płyty, śruby). Moim zdaniem to jedno z tych zdjęć, gdzie prawidłowe ułożenie pacjenta jest ważniejsze niż „dokręcanie kV” – jeśli łokieć nie jest odpowiednio zgięty (zwykle około 90°) i ustabilizowany, zarysy wyrostka nakładają się i obraz traci wartość diagnostyczną. Według dobrych praktyk (wg standardów radiologii narządu ruchu) w urazach łokcia zaleca się wykonanie minimum dwóch projekcji prostopadłych, ale właśnie projekcja osiowa wyrostka łokciowego jest często dodatkowo zlecana przez ortopedów, kiedy klinicznie bolesny jest tylny przedział stawu. Warto też pamiętać, że na takim zdjęciu łatwo ocenić nie tylko samo złamanie, ale też stopień przemieszczenia odłamów, co ma znaczenie przy kwalifikacji do leczenia operacyjnego lub zachowawczego. W codziennej pracy dobrze jest „nauczyć się na oko” typowego kształtu wyrostka łokciowego w tej projekcji, wtedy różne subtelne nierówności czy zatarcia warstwy korowej szybciej rzucają się w oczy.

Pytanie 35

Cholangiografia to badanie radiologiczne

A. dróg żółciowych.
B. pęcherzyka żółciowego.
C. dróg moczowych.
D. pęcherza moczowego.
Cholangiografia to klasyczne badanie radiologiczne układu żółciowego, w którym uwidacznia się przede wszystkim drogi żółciowe – wewnątrzwątrobowe i zewnątrzwątrobowe. Sama nazwa już podpowiada zakres: „chole” odnosi się do żółci, a „-graphia” do obrazowania. W praktyce klinicznej cholangiografia polega na podaniu środka cieniującego (kontrastu jodowego) do dróg żółciowych i wykonaniu serii zdjęć RTG lub obrazów fluoroskopowych. Dzięki temu radiolog może ocenić przebieg przewodów, ich szerokość, obecność zwężeń, zastoju żółci, złogów czy przecieków pooperacyjnych. W codziennej pracy szpitalnej spotyka się różne techniki cholangiografii: śródoperacyjną podczas cholecystektomii laparoskopowej, przezskórną przez wątrobę (PTC), a także cholangiopankreatografię wsteczną (ERCP), która łączy endoskopię z kontrolą radiologiczną. Moim zdaniem warto zapamiętać, że celem tego badania nie jest sam pęcherzyk żółciowy, tylko cały „system rur” od wątroby do dwunastnicy. Standardy dobrej praktyki wymagają m.in. prawidłowego przygotowania pacjenta, oceny przeciwwskazań do kontrastu jodowego (alergia, niewydolność nerek), osłony radiologicznej personelu i minimalizacji dawki promieniowania przy zachowaniu odpowiedniej jakości obrazu. W diagnostyce żółtaczki mechanicznej, kamicy przewodowej czy przed zabiegami endoskopowymi dróg żółciowych cholangiografia jest jednym z kluczowych narzędzi – pozwala nie tylko rozpoznać patologię, ale często od razu zaplanować leczenie zabiegowe.

Pytanie 36

Na obrazie ultrasonograficznym jamy brzusznej uwidoczniono

Ilustracja do pytania
A. nerkę.
B. wątrobę.
C. trzustkę.
D. śledzionę.
W rozpoznawaniu narządów w USG jamy brzusznej bardzo łatwo pomylić się, jeśli patrzy się tylko „na kształt plamy” zamiast na kilka kluczowych cech obrazu. Nerka ma typową budowę warstwową: obwodowo widoczna jest kora o stosunkowo niskiej echogeniczności, centralnie natomiast echogeniczna zatoka nerkowa z odbiciami od tkanki tłuszczowej i struktur zbiorczych. Cały narząd ma raczej fasolkowaty kształt, z wyraźnym zarysem torebki i bez kontaktu z kopułą przepony w taki sposób, jak wątroba. Jeśli na ekranie widzimy gładką, długą, mocno echogeniczną linię przepony i duży jednorodny narząd tuż pod nią, to nie będzie to typowy obraz nerki. Śledziona z kolei ma miąższ bardziej jednorodny i zwykle nieco hiperechogeniczny w stosunku do wątroby, leży po lewej stronie i jej zarys jest bardziej owalny, z charakterystycznym „półksiężycowatym” kształtem. W standardowej projekcji podżebrowej prawej śledziony po prostu nie powinniśmy widzieć – jeśli widzimy duży narząd pod prawą kopułą przepony, to praktycznie zawsze będzie to wątroba. Trzustka jest jeszcze inną historią: najczęściej widoczna poprzecznie, leży głębiej, przed żyłą główną dolną i aortą, a jej echostruktura bywa drobnoziarnista, ale nie ma tak rozległego kontaktu z przeponą jak wątroba. W dodatku trzustkę często trudno uwidocznić u pacjentów z otyłością czy gazami jelitowymi, podczas gdy wątroba zwykle jest widoczna bardzo dobrze. Typowym błędem jest sugerowanie się samym położeniem sondy bez analizy echogeniczności i przebiegu naczyń. Dobra praktyka jest taka, żeby zawsze szukać punktów orientacyjnych: przepony, żyły głównej dolnej, żyły wrotnej, wnęki śledziony, zatoki nerkowej. Z mojego doświadczenia im częściej porównuje się na żywo wątrobę z prawą nerką w jednym przekroju, tym szybciej zaczyna się „na oko” odróżniać te narządy i unika się takich pomyłek jak w tym pytaniu.

Pytanie 37

Na rentgenogramie strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. rozszczep łuku.
B. dyskopatię L₅– S₁.
C. przerwanie ciągłości łuku.
D. kręgozmyk kręgu L₅ względem S₁.
Na strzałkowym zdjęciu bocznym kręgosłupa lędźwiowo‑krzyżowego strzałka wyraźnie wskazuje na przestrzeń międzytrzonową L5–S1. Jest ona zwężona i o zmienionej strukturze, co jest typowym obrazem dyskopatii L5–S1 w klasycznym RTG. W badaniu rentgenowskim samego jądra miażdżystego nie widać, ale oceniamy pośrednie cechy – zmniejszenie wysokości szpary międzykręgowej, sklerotyzację blaszek granicznych, czasem osteofity na krawędziach trzonów. Właśnie taki zestaw objawów radiologicznych jest interpretowany jako zmiany zwyrodnieniowo‑dyskopatyczne. Moim zdaniem ważne jest, żeby kojarzyć: zwężona szpara między L5 a S1 + brak wyraźnego przemieszczenia trzonu = myślimy najpierw o dyskopatii, a nie o kręgozmyku. W praktyce technika RTG wg standardów (projekcja boczna lędźwiowo‑krzyżowa, odpowiednie ogniskowanie na L4–L5, unikanie rotacji) ma ogromne znaczenie, bo każde przekoszenie może udawać „przesunięcie” trzonu. RTG jest badaniem pierwszego rzutu, ale przy objawach korzeniowych, niedowładach czy podejrzeniu dużej przepukliny dysku zgodnie z aktualnymi zaleceniami kieruje się pacjenta na rezonans magnetyczny, który najlepiej pokazuje strukturę krążka międzykręgowego i ucisk na worek oponowy. W codziennej pracy technika dobrze jest od razu ocenić, czy szpara L5–S1 jest w pełni zobrazowana (częsty problem przy zbyt dużej otyłości albo złym ustawieniu). Jeśli nie, powtarza się projekcję z lekką modyfikacją kąta promienia. Takie „dopieszczenie” badania bardzo ułatwia późniejszą, prawidłową interpretację lekarzowi radiologowi i zmniejsza ryzyko przeoczenia istotnej dyskopatii.

Pytanie 38

Limfografia to badanie kontrastowe

A. rdzenia kręgowego.
B. układu chłonnego.
C. układu oddechowego.
D. ślianek.
Prawidłowo – limfografia to badanie kontrastowe układu chłonnego. W praktyce oznacza to, że do wybranych naczyń lub węzłów chłonnych podaje się środek kontrastowy, który „wybarwia” drogę przepływu chłonki i pozwala dokładnie ocenić przebieg naczyń limfatycznych, ich drożność oraz wygląd węzłów. Klasyczna limfografia była wykonywana głównie z użyciem promieniowania rentgenowskiego i kontrastów jodowych, dziś częściej korzysta się z nowszych metod, np. limfangiografii TK, MR albo limfoscyntygrafii, ale idea jest podobna: uwidocznić układ chłonny. Moim zdaniem warto to sobie skojarzyć: „lympha” = chłonka, więc limfo-grafia to obrazowanie chłonki i jej dróg. W diagnostyce onkologicznej używa się takich badań np. przy podejrzeniu przerzutów do węzłów chłonnych, przy planowaniu leczenia nowotworów piersi, czerniaków skóry czy guzów miednicy. Limfografia pozwala ocenić, czy węzły są powiększone, zniekształcone, czy naczynia są zablokowane, co może dawać obrzęki limfatyczne kończyn. W standardach postępowania radiologicznego podkreśla się, że dobór rodzaju badania (klasyczna limfografia, TK, MR czy medycyna nuklearna) zależy od wskazań klinicznych i dostępnego sprzętu, ale za każdym razem celem jest ten sam układ – chłonny. Warto też pamiętać, że to badanie wymaga ostrożnego podania kontrastu, dobrej techniki obrazowania i ścisłej współpracy z lekarzem kierującym, bo nie jest to badanie „przesiewowe”, tylko wykonywane przy konkretnych, dość specjalistycznych wskazaniach.

Pytanie 39

Zamieszczony rentgenogram został zarejestrowany podczas wykonania

Ilustracja do pytania
A. angiografii nerkowej.
B. urografii.
C. urografii TK.
D. angiografii nerkowej TK.
Na obrazie widać klasyczny wynik urografii – czyli badania RTG z dożylnym podaniem jodowego środka cieniującego, który jest wydalany przez nerki i wypełnia układ kielichowo‑miedniczkowy, moczowody oraz pęcherz. Charakterystyczne jest to, że widoczne są obustronnie miedniczki nerkowe i kielichy, zarys moczowodów oraz dobrze wypełniony pęcherz moczowy w projekcji AP. Nie ma tu żadnych przekrojów warstwowych ani typowych artefaktów rekonstrukcji znanych z tomografii komputerowej, tylko pojedynczy obraz płaski, jak klasyczne zdjęcie rentgenowskie. To dokładnie odpowiada urografii dożylnej (IVU, IVP). Moim zdaniem warto zapamiętać, że w urografii obraz jest „konturowy”: widzimy kontrast w drogach moczowych na tle kośćca, bez możliwości oceny przekrojowej miąższu nerki. W praktyce technik radiologii musi pamiętać o sekwencji zdjęć: przeglądowe jamy brzusznej, a następnie zdjęcia po określonym czasie od podania kontrastu (np. 5, 10, 15 minut), czasem dodatkowe projekcje skośne albo zdjęcia późne. Standardy pracowni radiologicznych zalecają też odpowiednie przygotowanie pacjenta – opróżnienie przewodu pokarmowego, nawodnienie, wykluczenie przeciwwskazań do jodowego kontrastu. W odróżnieniu od badań TK tutaj pracujemy z niższą dawką i prostszą aparaturą, ale za to z większym znaczeniem prawidłowego pozycjonowania i kontroli czasu ekspozycji, żeby uchwycić właściwą fazę wydzielniczą nerek. W codziennej praktyce urografia klasyczna jest dziś rzadsza, wypierana przez TK, ale nadal bywa wykonywana, zwłaszcza tam, gdzie dostęp do tomografii jest ograniczony lub gdy chcemy prostą ocenę drożności moczowodów.

Pytanie 40

Na radiogramie uwidoczniono złamanie nasady

Ilustracja do pytania
A. dalszej kości promieniowej.
B. dalszej kości łokciowej.
C. bliższej kości promieniowej.
D. bliższej kości łokciowej.
Na tym radiogramie bardzo łatwo o klasyczną pomyłkę anatomiczną: zamianę kości promieniowej z łokciową lub pomylenie nasady bliższej z dalszą. W projekcji AP nadgarstka widzimy głównie okolice stawu promieniowo-nadgarstkowego, czyli segment dystalny przedramienia. To oznacza, że patrzymy na nasady dalsze kości promieniowej i łokciowej, a nie na ich końce bliższe, które znajdują się przy stawie łokciowym i na takim zdjęciu w ogóle nie byłyby widoczne. Jeśli ktoś zaznacza odpowiedź związaną z nasadą bliższą, to w praktyce oznacza, że nie powiązał obrazu z prawidłowym regionem anatomicznym – tu nie ma łokcia, tylko nadgarstek. Kolejny częsty błąd to pomylenie kości promieniowej z łokciową. Na obrazie RTG kość promieniowa po stronie kciuka ma szeroką, masywną nasadę dalszą, która tworzy główną powierzchnię stawową dla kości nadgarstka. Kość łokciowa po stronie małego palca kończy się znacznie mniejszą nasadą dalszą, z wyraźnym wyrostkiem rylcowatym, która nie wchodzi tak szeroko w skład powierzchni stawowej nadgarstka. Złamanie widoczne na zdjęciu obejmuje właśnie tę szeroką, dystalną część kości – czyli promieniową, a nie łokciową. W praktyce klinicznej złamania dalszej nasady kości łokciowej oczywiście się zdarzają, ale zwykle towarzyszą złamaniom dalszej nasady kości promieniowej, a linie złamania i przemieszczenia wyglądają wtedy inaczej i są zlokalizowane bardziej przyśrodkowo. Mylenie stron (promieniowa vs łokciowa) wynika często z nieuwagi przy analizie projekcji – dobrą metodą jest zawsze najpierw zorientować się, gdzie jest kciuk, a dopiero potem opisywać zmiany. Dodatkowo trzeba pamiętać o prostym schemacie: dalsze nasady widzimy przy nadgarstku, bliższe – przy łokciu. Jeżeli więc na obrazie widać kości nadgarstka, to automatycznie odpadają odpowiedzi mówiące o nasadzie bliższej. Tego typu drobne, ale systematyczne zasady naprawdę porządkują myślenie przy interpretacji RTG i pozwalają unikać takich nietrafionych rozpoznań.