Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Data rozpoczęcia: 11 lipca 2026 14:39
  • Data zakończenia: 11 lipca 2026 14:47

Egzamin zdany!

Wynik: 35/40 punktów (87,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Na prawidłowo wykonanym zdjęciu zatok w projekcji PA górny zarys piramid rzutuje się

A. poniżej zatok szczękowych.
B. na dolny brzeg oczodołu.
C. poniżej dolnego brzegu oczodołu.
D. powyżej zatok szczękowych.
W tym zadaniu kluczowe jest zrozumienie zależności między ułożeniem głowy pacjenta a położeniem piramid kości skroniowych względem zatok szczękowych na zdjęciu w projekcji PA. Błędne odpowiedzi najczęściej wynikają z mylenia zasad projekcji czaszki ogólnej z zasadami typowymi dla celowanego obrazowania zatok. Jeśli ktoś uważa, że górny zarys piramid powinien rzutować się poniżej dolnego brzegu oczodołu lub dokładnie na dolny brzeg oczodołu, to zwykle miesza kryteria jakościowe dla innych projekcji czaszki, gdzie faktycznie relacja piramid do oczodołów jest elementem oceny poprawności ułożenia. W klasycznej projekcji PA czaszki patrzy się m.in. na to, czy piramidy nie nachodzą nadmiernie na oczodoły, ale w projekcjach zatok główny nacisk kładzie się na odsłonięcie światła zatok, szczególnie szczękowych. Dlatego ustawienie, w którym piramidy kończą się na poziomie dolnego brzegu oczodołu, nie jest pożądane – część struktury może wtedy wchodzić w rzut zatok i utrudniać ocenę ich przejaśnienia. Z kolei odpowiedź, że piramidy rzutują się powyżej zatok szczękowych, jest wprost sprzeczna z techniką wykonywania zdjęcia zatok. Gdyby piramidy znalazły się powyżej zatok, to praktycznie cała ich masa kostna nachodziłaby na zatoki szczękowe, co powoduje nakładanie się struktur i utratę czytelności granic patologii. To typowy błąd myślowy: ktoś zakłada, że „powyżej” znaczy lepiej, bo nie będzie zasłaniać, ale w geometrii projekcji rentgenowskiej jest odwrotnie – to, co jest bardziej dogłowowo, częściej będzie rzutowane na struktury leżące poniżej na detektorze. Dobra praktyka w radiologii zatok mówi jasno: piramidy trzeba „ściągnąć” w dół, poniżej zatok szczękowych, poprzez odpowiednie pochylenie głowy i uniesienie brody. Jeżeli na obrazie widzisz, że piramidy pokrywają się z zatokami lub z oczodołami, oznacza to błędne ułożenie, a nieprawidłowe parametry projekcji. Z mojego doświadczenia wynika, że zapamiętanie jednego prostego kryterium – zatoki szczękowe muszą być wolne od nakładania się piramid – bardzo pomaga unikać takich pomyłek przy egzaminach i w realnej pracy na pracowni.

Pytanie 2

Na radiogramie stopy strzałką wskazano kość

Ilustracja do pytania
A. piętową.
B. sześcienną.
C. skokową.
D. łódkowatą.
Strzałka na radiogramie wskazuje kość sześcienną – jedną z kości stępu, położoną po stronie bocznej stopy, pomiędzy kością piętową a podstawami kości śródstopia IV i V. Na projekcji AP/DP stopy, tak jak na tym zdjęciu, kość sześcienna leży mniej więcej na poziomie stawu Lisfranca, bocznie w stosunku do kości łódkowatej i klinowatych. Ma dość charakterystyczny, nieco kostkowaty kształt i tworzy wyraźne stawy z kością piętową (staw piętowo‑sześcienny) oraz z kośćmi śródstopia. Moim zdaniem, jak się raz „oswoi” jej położenie względem kości piętowej i IV–V śródstopia, to później rozpoznanie jej na RTG jest już dość intuicyjne. W praktyce radiologicznej poprawna identyfikacja kości sześciennej jest ważna np. przy urazach bocznego filaru stopy, w ocenie zwichnięć w obrębie stawu Choparta i Lisfranca, a także przy zmianach przeciążeniowych u biegaczy. Standardem jest ocena stopy w co najmniej dwóch prostopadłych projekcjach (AP/DP i boczna), ale w projekcji AP to właśnie takie orientowanie się w anatomii warstwowej stępu pozwala szybko wychwycić złamania, podwichnięcia czy deformacje. W dobrych praktykach opisowych radiolog zwykle opisuje osobno kości skokową, piętową, łódkowatą, sześcienną i klinowate, więc warto mieć je w głowie jako stały „zestaw kontrolny”. Dobrze też pamiętać, że na zdjęciach pourazowych okolicy bocznej stopy zawsze dokładnie oglądamy kość sześcienną pod kątem złamań kompresyjnych, które czasem są bardzo subtelne i łatwo je przeoczyć, jeśli ktoś myli ją np. z podstawami śródstopia.

Pytanie 3

Na radiogramie TK głowy strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. przegrodę nosową.
B. zatokę sitową.
C. zatokę klinową.
D. zbiornik wielki.
Na przedstawionym przekroju osiowym TK głowy strzałka wskazuje prawidłowo zatokę klinową. W tomografii komputerowej w projekcji poprzecznej zatoka klinowa leży centralnie, w linii pośrodkowej, tuż za jamą nosową i poniżej siodła tureckiego. Ma charakterystyczny, dość symetryczny kształt, a jej światło w badaniu bez kontrastu jest hipodensyjne (ciemne), wypełnione powietrzem, otoczone grubszą warstwą kości trzonu kości klinowej. Moim zdaniem to jest jedno z tych miejsc, które warto sobie „zakodować”, bo w praktyce radiologicznej często ocenia się właśnie zatokę klinową pod kątem zmian zapalnych, polipów, guzów czy szerzenia się patologii z przysadki mózgowej. W standardowych opisach TK zatok czy TK głowy zwraca się uwagę na drożność ujść zatok, obecność płynu, pogrubienie błony śluzowej czy całkowite zacienienie zatoki klinowej. Dobre praktyki uczą, żeby zawsze porównywać obustronne struktury oraz oceniać zatokę klinową w kilku kolejnych warstwach – unikamy wtedy pomyłek wynikających z artefaktów albo nietypowego ułożenia głowy. W wielu pracowniach technik wykonujący badanie ma obowiązek sprawdzenia, czy zakres skanowania obejmuje cały kompleks zatok przynosowych, w tym właśnie zatokę klinową, bo bywa ona pomijana przy zbyt małym zakresie. W codziennej pracy klinicznej obraz zatoki klinowej ma znaczenie np. przed planowanym dostępem chirurgicznym przez zatokę klinową do przysadki (dostęp endoskopowy przez nos). Chirurdzy laryngolodzy i neurochirurdzy opierają się wtedy na dokładnym opisie TK i znajomości anatomicznych wariantów tej zatoki. Dlatego rozpoznanie jej na obrazie TK to taki absolutny „must have” w diagnostyce obrazowej głowy.

Pytanie 4

Strzałką na schemacie oznaczono

Ilustracja do pytania
A. węzeł przedsionkowo-komorowy.
B. lewą odnogę pęczka Hisa.
C. prawą odnogę pęczka Hisa.
D. węzeł zatokowo-przedsionkowy.
Strzałka na schemacie pokazuje strukturę położoną w ścianie prawego przedsionka, przy ujściu żyły głównej górnej – to klasyczna lokalizacja węzła zatokowo‑przedsionkowego (SA). Ten węzeł to fizjologiczny rozrusznik serca: generuje impulsy elektryczne, które następnie szerzą się przez mięsień przedsionków i dalej trafiają do węzła przedsionkowo‑komorowego. Moim zdaniem warto to sobie skojarzyć tak: wszystko „zaczyna się” w prawym przedsionku, wysoko, przy żyle głównej górnej. W praktyce diagnostyki elektromedycznej znajomość położenia SA ma znaczenie np. przy interpretacji EKG – rytm zatokowy oznacza, że bodźce powstają właśnie w tym węźle. Na zapisie widzimy wtedy prawidłowe załamki P dodatnie w odprowadzeniach kończynowych (np. II, aVF), z równym odstępem między kolejnymi załamkami R. W badaniach obrazowych (echo serca, TK, MR) węzła nie widać tak ładnie jak na schemacie, ale orientacja anatomiczna jest ta sama: górna część prawego przedsionka, grzebień graniczny. W praktyce klinicznej zaburzenia funkcji węzła zatokowo‑przedsionkowego prowadzą do tzw. choroby węzła zatokowego, bradykardii zatokowej czy naprzemiennych okresów tachy‑ i bradykardii. Wtedy często konieczne jest wszczepienie stymulatora serca, który przejmuje rolę naturalnego rozrusznika. W technice EKG i przy analizie zabiegów elektroterapii (ablacje, implantacje stymulatorów) rozumienie, skąd fizjologicznie startuje impuls, jest absolutną podstawą i pomaga unikać błędów interpretacyjnych. Dlatego dobrze, że kojarzysz ten mały „guzek” przy żyle głównej górnej właśnie z węzłem zatokowo‑przedsionkowym.

Pytanie 5

Na obrazie TK zaznaczono zatokę

Ilustracja do pytania
A. szczękową w przekroju czołowym.
B. czołową w przekroju strzałkowym.
C. szczękową w przekroju strzałkowym.
D. czołową w przekroju czołowym.
Na przedstawionym obrazie TK widoczny jest przekrój czołowy (koronalny) przez zatoki przynosowe, a strzałka wskazuje zatokę szczękową. Świadczy o tym kilka charakterystycznych elementów. Po pierwsze, widzimy obie połowy twarzy jednocześnie – lewą i prawą – z wyraźną przegrodą nosa pośrodku, co jest typowe właśnie dla projekcji czołowej, a nie strzałkowej. Po drugie, po bokach jamy nosowej znajdują się duże, symetryczne, powietrzne przestrzenie o niskiej gęstości (ciemne na obrazie), zlokalizowane nad wyrostkiem zębodołowym szczęki – to klasyczna lokalizacja zatok szczękowych. Zatoka czołowa leżałaby znacznie wyżej, nad oczodołami i nasadą nosa, a tutaj zaznaczona struktura jest położona niżej, w typowej pozycji zatoki szczękowej. W praktyce klinicznej umiejętność odróżnienia zatoki szczękowej od czołowej w różnych płaszczyznach TK jest bardzo ważna przy ocenie zapaleń zatok, zmian polipowatych, torbieli czy urazów twarzoczaszki. Technik elektroradiolog, który prawidłowo rozpoznaje płaszczyznę obrazu (czołowa, strzałkowa, poprzeczna), łatwiej oceni, czy rekonstrukcje zostały wykonane zgodnie z zaleceniami lekarza i czy zakres badania obejmuje wszystkie kluczowe struktury. Moim zdaniem taka „orientacja w przestrzeni” na TK to jedna z podstawowych praktycznych umiejętności – przydaje się nie tylko w zatokach, ale też np. przy ocenie podstawy czaszki czy oczodołów. W standardach opisowych radiologii laryngologicznej wyraźnie podkreśla się konieczność oceny wszystkich zatok przynosowych w co najmniej dwóch płaszczyznach, więc rozpoznanie: zatoka szczękowa w przekroju czołowym – jest tutaj jak najbardziej zgodne z dobrą praktyką.

Pytanie 6

Na scyntygramie tarczycy został uwidoczniony guzek

Ilustracja do pytania
A. zimny w płacie prawym.
B. gorący w płacie prawym.
C. zimny w płacie lewym.
D. gorący w płacie lewym.
W tym zadaniu pułapka polega głównie na orientacji obrazu scyntygraficznego oraz na prawidłowym rozróżnieniu guzka gorącego i zimnego. Na scyntygramach tarczycy wykonanych w projekcji AP obowiązuje zasada lustrzanego odwzorowania: prawa strona pacjenta jest prezentowana po lewej stronie ekranu. Jeśli ktoś automatycznie założy, że lewa strona obrazu to lewy płat tarczycy, bardzo łatwo wskaże zły płat, mimo że charakter ogniska (gorące vs zimne) rozpozna poprawnie. To jest typowy błąd myślowy wynikający z przenoszenia intuicji z USG, gdzie orientacja bywa inna, albo z braku nawyku patrzenia na oznaczenia projekcji.
Druga kwestia to różnica między guzkiem gorącym a zimnym. Guzek gorący to obszar wzmożonego wychwytu radioznacznika – świeci mocniej, ma wyższe zliczenia, w obrazowaniu kolorowym zwykle jest czerwono-biały w centrum. Guzek zimny to z kolei ubytek wychwytu, miejsce „dziurawe” lub wyraźnie ciemniejsze na tle prawidłowego miąższu. Odpowiedzi wybierające guzki zimne zakładają odwrotną interpretację skali barw albo mylą pojęcia z badaniami USG, gdzie hipoechogeniczność/hiperechogeniczność wygląda zupełnie inaczej niż rozkład aktywności radioizotopu. W medycynie nuklearnej patrzymy nie na strukturę tkankową, tylko na czynność – czyli na to, jak tarczyca wychwytuje znacznik.
W praktyce klinicznej ma to duże znaczenie: guzki zimne częściej wymagają dalszej diagnostyki onkologicznej, w tym biopsji, bo w nich może „chować się” rak tarczycy. Guzki gorące natomiast są zazwyczaj zmianami łagodnymi i kojarzą się bardziej z nadczynnością niż z nowotworem. Dlatego pomylenie gorącego z zimnym albo niewłaściwe przypisanie płata może spowodować zupełnie błędne decyzje terapeutyczne. Dobra praktyka to zawsze sprawdzić oznaczenie projekcji na obrazie (AP, PA, LAO, RAO), zapoznać się z opisem technicznym badania i w razie wątpliwości porównać scyntygram z USG tarczycy, gdzie płaty i węzły chłonne są widoczne anatomicznie. Z mojego doświadczenia pomaga też wyrobienie odruchu: „lewa na ekranie = prawa pacjenta” dla większości standardowych projekcji w medycynie nuklearnej i radiologii, co znacząco zmniejsza liczbę takich pomyłek.

Pytanie 7

Cholangiografia to badanie radiologiczne

A. pęcherza moczowego.
B. dróg moczowych.
C. dróg żółciowych.
D. pęcherzyka żółciowego.
Cholangiografia to klasyczne badanie radiologiczne układu żółciowego, w którym uwidacznia się przede wszystkim drogi żółciowe – wewnątrzwątrobowe i zewnątrzwątrobowe. Sama nazwa już podpowiada zakres: „chole” odnosi się do żółci, a „-graphia” do obrazowania. W praktyce klinicznej cholangiografia polega na podaniu środka cieniującego (kontrastu jodowego) do dróg żółciowych i wykonaniu serii zdjęć RTG lub obrazów fluoroskopowych. Dzięki temu radiolog może ocenić przebieg przewodów, ich szerokość, obecność zwężeń, zastoju żółci, złogów czy przecieków pooperacyjnych. W codziennej pracy szpitalnej spotyka się różne techniki cholangiografii: śródoperacyjną podczas cholecystektomii laparoskopowej, przezskórną przez wątrobę (PTC), a także cholangiopankreatografię wsteczną (ERCP), która łączy endoskopię z kontrolą radiologiczną. Moim zdaniem warto zapamiętać, że celem tego badania nie jest sam pęcherzyk żółciowy, tylko cały „system rur” od wątroby do dwunastnicy. Standardy dobrej praktyki wymagają m.in. prawidłowego przygotowania pacjenta, oceny przeciwwskazań do kontrastu jodowego (alergia, niewydolność nerek), osłony radiologicznej personelu i minimalizacji dawki promieniowania przy zachowaniu odpowiedniej jakości obrazu. W diagnostyce żółtaczki mechanicznej, kamicy przewodowej czy przed zabiegami endoskopowymi dróg żółciowych cholangiografia jest jednym z kluczowych narzędzi – pozwala nie tylko rozpoznać patologię, ale często od razu zaplanować leczenie zabiegowe.

Pytanie 8

Na przekroju poprzecznym TK mózgu strzałką wskazano obszar

Ilustracja do pytania
A. hyperdensyjny w móżdżku.
B. hypodensyjny w móżdżku.
C. hyperdensyjny w płacie czołowym.
D. hypodensyjny w płacie czołowym.
Na przedstawionym przekroju poprzecznym TK głowy widoczny jest obraz w projekcji osiowej na poziomie tylnego dołu czaszki. Strzałka wyraźnie wskazuje strukturę położoną w obrębie móżdżku, poniżej półkul mózgowych i powyżej otworu wielkiego. Z mojego doświadczenia w opisywaniu takich badań najczęstszy błąd to pomylenie tego poziomu z płatami potylicznymi, ale tutaj widać typowy układ półkul móżdżku i robaka móżdżku. Zaznaczony obszar jest jaśniejszy niż prawidłowa tkanka móżdżku, czyli ma większą gęstość w jednostkach Hounsfielda – mówimy więc, że jest hyperdensyjny. W TK bez kontrastu taka hyperdensyjna zmiana w móżdżku najczęściej sugeruje świeży krwotok śródmózgowy lub krwotok do guza. W praktyce klinicznej rozpoznanie hyperdensyjnego ogniska w móżdżku ma duże znaczenie, bo krwotok w tej lokalizacji może szybko dawać wzrost ciśnienia śródczaszkowego i ucisk pnia mózgu. Standardowo, zgodnie z dobrymi praktykami radiologicznymi, opisując taki obraz, zwraca się uwagę na lokalizację (półkula móżdżku, robak), gęstość zmiany, obecność obrzęku, przemieszczenie struktur pośrodkowych i ewentualne poszerzenie układu komorowego. Warto też pamiętać, że hyperdensyjny obszar w TK może wynikać nie tylko z krwi, ale też z zwapnień, materiału kontrastowego lub ciała obcego, dlatego zawsze ocenia się kontekst kliniczny i porównuje z innymi warstwami oraz z wcześniejszymi badaniami. Moim zdaniem to pytanie dobrze uczy podstawowego odruchu: najpierw lokalizacja anatomiczna (tu móżdżek), dopiero potem charakter densyjny (hyper- czy hypodensyjny).

Pytanie 9

Limfografia to badanie kontrastowe

A. rdzenia kręgowego.
B. układu oddechowego.
C. ślianek.
D. układu chłonnego.
Prawidłowo – limfografia to badanie kontrastowe układu chłonnego. W praktyce oznacza to, że do wybranych naczyń lub węzłów chłonnych podaje się środek kontrastowy, który „wybarwia” drogę przepływu chłonki i pozwala dokładnie ocenić przebieg naczyń limfatycznych, ich drożność oraz wygląd węzłów. Klasyczna limfografia była wykonywana głównie z użyciem promieniowania rentgenowskiego i kontrastów jodowych, dziś częściej korzysta się z nowszych metod, np. limfangiografii TK, MR albo limfoscyntygrafii, ale idea jest podobna: uwidocznić układ chłonny. Moim zdaniem warto to sobie skojarzyć: „lympha” = chłonka, więc limfo-grafia to obrazowanie chłonki i jej dróg. W diagnostyce onkologicznej używa się takich badań np. przy podejrzeniu przerzutów do węzłów chłonnych, przy planowaniu leczenia nowotworów piersi, czerniaków skóry czy guzów miednicy. Limfografia pozwala ocenić, czy węzły są powiększone, zniekształcone, czy naczynia są zablokowane, co może dawać obrzęki limfatyczne kończyn. W standardach postępowania radiologicznego podkreśla się, że dobór rodzaju badania (klasyczna limfografia, TK, MR czy medycyna nuklearna) zależy od wskazań klinicznych i dostępnego sprzętu, ale za każdym razem celem jest ten sam układ – chłonny. Warto też pamiętać, że to badanie wymaga ostrożnego podania kontrastu, dobrej techniki obrazowania i ścisłej współpracy z lekarzem kierującym, bo nie jest to badanie „przesiewowe”, tylko wykonywane przy konkretnych, dość specjalistycznych wskazaniach.

Pytanie 10

Na zamieszczonym radiogramie strzałką oznaczono kość

Ilustracja do pytania
A. sześcienną.
B. grochowatą.
C. łódkowatą.
D. łódeczkowatą.
Na radiogramie w projekcji bocznej stawu skokowego strzałka wskazuje kość łódkowatą (ossa naviculare pedis). W tej projekcji kość łódkowata leży pomiędzy bloczkiem kości skokowej a trzema kośćmi klinowatymi, trochę jak „łącznik” w przedniej części stępu. Charakterystyczne jest to, że na zdjęciu bocznym widzimy ją jako owalną, dość zwartą strukturę kostną położoną przed głową kości skokowej. W praktyce technika radiologiczna zakłada, że przy ocenie bocznego RTG stawu skokowego zawsze „przesuwamy wzrok” od kości piszczelowej, przez skokową i piętową, aż do właśnie kości łódkowatej i dalszych kości śródstopia. Dobrą praktyką jest świadome identyfikowanie poszczególnych kości stępu, bo urazy w tej okolicy, szczególnie zmęczeniowe, bywają łatwo przeoczone. Moim zdaniem warto zapamiętać, że kość łódkowata stopy na bocznym RTG leży dokładnie przed głową kości skokowej – jakby ją „obejmuje” od przodu. To pomaga w szybkim rozpoznawaniu jej na każdym badaniu. W diagnostyce obrazowej typowe wskazania do oceny kości łódkowatej to urazy sportowe, bóle przodostopia, podejrzenie jałowej martwicy (choroba Köhlera), a także ocena łuku podłużnego stopy przy płaskostopiu. Standardy opisów radiologicznych zalecają systematyczną analizę wszystkich elementów stawu skokowego i stępu, właśnie po to, żeby nie skupić się tylko na kostkach i kości piętowej, a pominąć subtelne zmiany w obrębie kości łódkowatej. Im częściej będziesz na takich zdjęciach świadomie wyszukiwać tę kość, tym szybciej zaczniesz ją rozpoznawać niemal automatycznie.

Pytanie 11

Który narząd widoczny jest na wydruku badania ultrasonograficznego?

Ilustracja do pytania
A. Śledziona.
B. Tarczyca.
C. Nerka.
D. Pęcherzyk żółciowy.
Na obrazie z badania USG widoczna jest nerka, co można rozpoznać po bardzo charakterystycznym układzie warstw echogeniczności. W prawidłowym badaniu nerka ma kształt zbliżony do fasolki, z wyraźnie odgraniczoną korą i rdzeniem. Kora nerkowa jest zazwyczaj umiarkowanie hypoechogeniczna w stosunku do wątroby, natomiast wnęka i zatoka nerkowa dają silnie echogeniczny obraz z powodu obecności tkanki tłuszczowej, naczyń i układu kielichowo‑miedniczkowego. W przekroju podłużnym, tak jak na typowym wydruku, dobrze widać podział na biegun górny, biegun dolny i ciągłość miąższu. Moim zdaniem to jest jeden z łatwiejszych do zapamiętania obrazów, bo ta „fasolka” z jasnym środkiem naprawdę się wyróżnia. W praktyce klinicznej ultrasonografia nerek jest podstawowym, nieinwazyjnym badaniem pierwszego rzutu przy bólach w okolicy lędźwiowej, podejrzeniu kamicy, wad wrodzonych układu moczowego czy monitorowaniu przewlekłej choroby nerek. Standardy opisowe zalecają ocenę wielkości nerek, grubości kory, zarysu torebki, echostruktury miąższu oraz obecności poszerzenia układu kielichowo‑miedniczkowego (np. wodonercze). Dodatkowo, w trybie dopplerowskim ocenia się przepływy w tętnicach nerkowych, co ma znaczenie w nadciśnieniu naczyniowo‑nerkowym. Dobra praktyka w pracowni USG to skanowanie nerki w co najmniej dwóch płaszczyznach: podłużnej i poprzecznej, z porównaniem obu stron. W technikum i w pracy warto wyrobić sobie nawyk: jak widzę strukturę fasolowatą, z jasną zatoką w środku i ciemniejszą korą dookoła – najpierw myślę o nerce, a dopiero potem rozważam inne narządy.

Pytanie 12

Który narząd został uwidoczniony na przedstawionym obrazie scyntygraficznym?

Ilustracja do pytania
A. Płuca.
B. Trzustka.
C. Serce.
D. Wątroba.
Na obrazie scyntygraficznym widoczna jest wątroba – charakterystyczne, nieregularne ognisko gromadzenia znacznika położone w prawej górnej części jamy brzusznej, przesunięte nieco ku górze pod prawym łukiem żebrowym. W badaniach medycyny nuklearnej, szczególnie w klasycznej scyntygrafii wątroby i śledziony z użyciem koloidów znakowanych technetem-99m, fizjologicznie największą aktywność obserwujemy właśnie w miąższu wątrobowym. Kolorowe mapowanie (czerwony/żółty – najwyższe wychwyty, zielony/niebieski – niższe) dobrze pokazuje rozkład perfuzji i czynności fagocytarnej komórek układu siateczkowo‑śródbłonkowego. Moim zdaniem warto zapamiętać, że w prawidłowym badaniu wątroba ma dość jednorodną intensywność, o wyraźnych granicach, bez ubytków wychwytu. W praktyce klinicznej scyntygrafię wątroby wykorzystuje się rzadziej niż kiedyś, ale nadal bywa przydatna przy ocenie rozległości uszkodzenia miąższu, funkcji resztkowej po resekcjach czy w kwalifikacji do zabiegów radioembolizacji. W standardach medycyny nuklearnej podkreśla się konieczność prawidłowego pozycjonowania pacjenta (najczęściej pozycja leżąca na plecach, detektor nad jamą brzuszną) oraz stosowania odpowiednich okien energetycznych dla Tc-99m, żeby uzyskać czytelny obraz narządu. Dobra praktyka to zawsze korelacja scyntygrafii z badaniami anatomicznymi, np. USG lub TK, ale pierwszym krokiem jest właśnie poprawne rozpoznanie, że oglądamy wątrobę, a nie płuca czy serce. Takie „czytanie z mapy izotopowej” to typowa umiejętność technika pracowni medycyny nuklearnej.

Pytanie 13

Na zamieszczonym przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. otwór kręgu szczytowego.
B. ząb kręgu obrotowego.
C. guzek tylny kręgu szczytowego.
D. rdzeń kręgowy.
Na przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałka wskazuje wyraźnie na ząb kręgu obrotowego (dens axis), czyli charakterystyczny wyrostek trzonu C2. To jest bardzo typowy element anatomiczny, który w tomografii komputerowej powinien od razu „rzucać się w oczy”, szczególnie na poziomie stawu szczytowo–obrotowego. Dens ma kształt owalnej lub nieco cylindrycznej struktury kostnej położonej centralnie, dość jasnej (wysoka gęstość, kość korowa), otoczonej pierścieniem kręgu szczytowego C1. Widzimy, że dookoła niego przebiega łuk przedni C1, a bardziej na obwodzie – masy boczne kręgu szczytowego oraz fragment kanału kręgowego. Z mojego doświadczenia, jeśli na osiowym TK szyi widzisz „kość w kości” – mniejszy owal kostny w środku większego pierścienia – to niemal zawsze jest to dens w obrębie C1. W praktyce klinicznej prawidłowe rozpoznanie zęba kręgu obrotowego ma ogromne znaczenie przy ocenie urazów odcinka szyjnego, zwłaszcza po urazach komunikacyjnych, upadkach z wysokości czy urazach sportowych. Jednym z klasycznych wskazań do TK jest podejrzenie złamania zęba C2 (tzw. złamanie dens axis typu I–III wg Andersona-D’Alonzo). Radiolog musi wtedy bardzo dokładnie przeanalizować ciągłość zarysu zęba, obecność szczeliny złamania, przemieszczenia odłamów, a także relację zęba do łuku przedniego C1 i kanału kręgowego. W dobrych praktykach opisowych zawsze zwraca się uwagę na stabilność segmentu C1–C2, szerokość przestrzeni między zębem a łukiem przednim C1 (przestrzeń atlantodentalna) oraz ewentualne uciski na rdzeń kręgowy. Umiejętność pewnego rozpoznawania dens axis na obrazach TK jest bazą do dalszej, bardziej zaawansowanej interpretacji badań urazowych i pourazowych odcinka szyjnego, ale też przy zmianach zwyrodnieniowych czy w chorobach reumatycznych (np. reumatoidalne zapalenie stawów z niestabilnością C1–C2).

Pytanie 14

Jaki kolor ma warstwa korowa kości w badaniu MR na obrazie T1- zależnym?

A. Ciemnoszary.
B. Biały.
C. Czarny.
D. Jasnoszary.
Prawidłowo – w klasycznym badaniu MR, w sekwencji T1-zależnej, warstwa korowa kości (czyli zbita kość korowa) jest praktycznie zawsze czarna. Wynika to z jej budowy: kość zbita zawiera bardzo mało wolnych protonów wodoru (prawie brak wody i tłuszczu), a to właśnie protony wodoru odpowiadają za sygnał w rezonansie. Jeśli nie ma protonów zdolnych do wzbudzenia, to nie ma też sygnału – dlatego korowa kość daje tzw. sygnał zerowy i na obrazie T1 wygląda jak czarna obwódka wokół kości gąbczastej. W praktyce klinicznej jest to fajny punkt orientacyjny: na T1 można łatwo odróżnić czarną, cienką warstwę korową od jaśniejszego szpiku żółtego w środku kości, który zawiera tłuszcz i przez to jest jasny. W opisach badań MR przyjmuje się, że prawidłowa korowa kość jest hipointensywna (bardzo niskiego sygnału) we wszystkich standardowych sekwencjach, zarówno T1, jak i T2, STIR czy PD. Jeśli gdzieś widzimy, że „kość korowa” nagle nie jest czarna, tylko robi się szarawa lub pojawia się w niej sygnał, to jest to sygnał alarmowy – może świadczyć o złamaniu, nacieczeniu nowotworowym, obrzęku lub artefakcie. Z mojego doświadczenia, dobrą praktyką jest zawsze porównywanie grubości i ciągłości tej czarnej obwódki na sąsiednich przekrojach. W nauce MR warto też pamiętać, że czarne są nie tylko kości korowe, ale też powietrze i niektóre struktury z przepływem szybkiego krwi (tzw. flow void), więc interpretacja zawsze musi uwzględniać anatomię i kontekst kliniczny.

Pytanie 15

Na jakim etapie procesu karcynogenezy dochodzi do inwazji miejscowej nowotworu i tworzenia przerzutów odległych?

A. Konwersji.
B. Promocji.
C. Inicjacji.
D. Progresji.
Prawidłowo wskazany etap to progresja i to jest kluczowy moment w całej karcynogenezie. W fazie progresji nowotwór przestaje być tylko miejscową zmianą ograniczoną do nabłonka czy tkanki wyjściowej, a zaczyna wykazywać pełne cechy złośliwości klinicznej. Komórki nowotworowe nabywają zdolność do inwazji miejscowej – przechodzą przez błonę podstawną, niszczą podścielisko, wnikają do naczyń krwionośnych i limfatycznych. To właśnie wtedy dochodzi do tworzenia przerzutów odległych, czyli zajęcia narządów takich jak płuca, wątroba, kości czy mózg. Z punktu widzenia praktyki medycznej ten etap ma ogromne znaczenie rokownicze: nowotwór w fazie progresji zwykle odpowiada zaawansowanym stopniom TNM (np. T3–T4, N+, M1), co wpływa na wybór leczenia – częściej stosuje się leczenie systemowe (chemioterapia, immunoterapia, terapia celowana), a nie tylko zabieg chirurgiczny. W codziennej diagnostyce radiologicznej i onkologicznej właśnie w tej fazie szukamy cech inwazji: naciekania ścian narządów, przekraczania powięzi, zajęcia węzłów chłonnych, obecności zmian meta w narządach odległych. Moim zdaniem warto pamiętać też, że progresja to efekt nagromadzenia wielu mutacji i niestabilności genetycznej – komórki stają się coraz bardziej agresywne, szybciej rosną, są mniej zależne od sygnałów regulacyjnych organizmu. W standardach onkologicznych uznaje się, że dopiero nowotwór zdolny do inwazji i przerzutowania jest pełnoprawnym rakiem złośliwym, a nie tylko zmianą przedinwazyjną czy dysplastyczną. Dlatego skojarzenie: progresja = inwazja + przerzuty jest bardzo praktyczne i przydatne na egzaminach oraz w realnej pracy z pacjentami.

Pytanie 16

Na rycinie rentgenogramu w projekcji AP symbolem X oznaczono

Ilustracja do pytania
A. dołek głowy kości udowej.
B. głowę kości udowej.
C. szyjkę kości udowej.
D. brzeg panewki.
Na rycinie w projekcji AP miednicy symbol X rzeczywiście wskazuje na głowę kości udowej. W obrazie rentgenowskim głowa kości udowej ma charakterystyczny, prawie kulisty kształt o jednolitej, stosunkowo wysokiej gęstości kostnej i jest położona centralnie w panewce stawu biodrowego. Od szyjki oddziela ją wyraźna zmiana zarysu – szyjka jest bardziej wydłużona, zwężona i nachylona skośnie względem trzonu kości udowej. Brzeg panewki natomiast tworzy łukowatą linię po stronie miednicy, a nie po stronie kości udowej. W praktyce opisowej radiologii, zgodnie z typowymi schematami oceny stawu biodrowego (np. standardy ESOR, zalecenia PTChR), zawsze zaczyna się analizę od położenia i kształtu głowy kości udowej: czy jest kulista, dobrze pokryta przez panewkę, czy nie ma cech spłaszczenia, osteofitów, podwichnięcia. To pozwala szybko wychwycić dysplazję, chorobę zwyrodnieniową, jałową martwicę czy świeże zwichnięcie. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk, że na zdjęciu AP miednicy najpierw „lokalizujesz kulę” – czyli głowę kości udowej – a dopiero potem identyfikujesz szyjkę, krętarze i zarysy panewki. W codziennej pracy technika elektroradiologii ta umiejętność jest potrzebna nie tylko do interpretacji, ale też do prawidłowego pozycjonowania: ustawiając pacjenta, starasz się tak ułożyć kończynę, żeby głowa była w centrum panewki i żeby szyjka nie nakładała się nadmiernie na panewkę, co jest standardem dobrej jakości projekcji AP biodra i miednicy.

Pytanie 17

Na obrazie RM uwidoczniono odcinek kręgosłupa

Ilustracja do pytania
A. L w przekroju czołowym.
B. L w przekroju strzałkowym.
C. Th w przekroju strzałkowym.
D. Th w przekroju czołowym.
Na przedstawionym obrazie RM widoczny jest odcinek lędźwiowy kręgosłupa (L) w przekroju strzałkowym, dlatego odpowiedź „L w przekroju strzałkowym” jest prawidłowa. Świadczy o tym kilka charakterystycznych cech. Po pierwsze, kształt trzonów kręgowych i wysokość przestrzeni międzykręgowych odpowiada typowemu obrazowi kręgosłupa lędźwiowego: masywne trzony, brak żeber, szeroki kanał kręgowy z widocznym ogonem końskim. W odcinku piersiowym zawsze widać przyczepy żeber i bardziej klinowaty kształt trzonów, tutaj tego nie ma, więc logika podpowiada, że to L. Po drugie, przekrój strzałkowy rozpoznajemy po tym, że oglądamy kręgosłup „z boku”: widać ułożone jeden nad drugim trzony, krążki międzykręgowe jako „placki” między nimi, ciągły przebieg kanału kręgowego i worka oponowego. W przekroju czołowym (koronalnym) obraz wygląda jak „od przodu lub od tyłu” – kręgi układają się bardziej jak kolumny po obu stronach, a kanał kręgowy jest między nimi centralnie. W praktyce technik obrazowania musi szybko odróżniać płaszczyzny skanowania, bo od tego zależy poprawna interpretacja np. dyskopatii, stenoz kanału czy zmian pourazowych. W badaniach MRI kręgosłupa standardem jest zestaw sekwencji T1 i T2 w płaszczyźnie strzałkowej oraz dodatkowe przekroje poprzeczne na wybranych poziomach – dokładnie tak, jak sugeruje ten obraz. Moim zdaniem warto przyzwyczaić się do „kluczy” anatomicznych: brak żeber = L, widoczne żebra = Th, szeroki worek oponowy z ogonem końskim = odcinek lędźwiowy/stożek rdzeniowy. To bardzo ułatwia codzienną pracę przy konsoli i późniejszą analizę obrazów w systemie PACS.

Pytanie 18

Zaznaczona strzałką struktura anatomiczna na obrazie rezonansu magnetycznego to

Ilustracja do pytania
A. sierp mózgu.
B. szyszynka.
C. komora.
D. móżdżek.
Na przedstawionym obrazie MR w projekcji strzałkowej strzałka wskazuje strukturę o niskim sygnale, o gładkim zarysie, biegnącą wzdłuż linii środkowej mózgowia, w obrębie układu komorowego – to jest właśnie komora. W tym ujęciu najlepiej widać róg przedni i trzon komory bocznej oraz komorę III, które tworzą typowy, pusty (bezkreskowy) obszar wypełniony płynem mózgowo‑rdzeniowym. Na sekwencjach T1, które najczęściej stosuje się w takich przekrojach anatomicznych, płyn ma niski sygnał i dlatego komora jest ciemniejsza niż otaczająca istota biała i kora. Moim zdaniem kluczowe jest tu rozpoznanie typowego kształtu i położenia w stosunku do ciała modzelowatego i struktur podwzgórza. W praktyce klinicznej prawidłowa identyfikacja komór jest absolutnie podstawowa: oceniamy szerokość światła, symetrię, obecność przemieszczeń, poszerzeń w wodogłowiu, krwawień dokomorowych, a także skutki masy guzów. Zgodnie z dobrymi praktykami radiologicznymi zawsze opisujemy układ komorowy w każdej dokumentacji MR mózgowia – czy jest prawidłowo poszerzony, czy nie ma cech ucisku lub zablokowania przepływu płynu. Na dyżurach radiologicznych szybkie rozpoznanie poszerzonych komór u pacjenta z bólami głowy czy zaburzeniami świadomości może decydować o pilnej interwencji neurochirurgicznej, np. założeniu drenażu. Warto też kojarzyć, że na obrazach T2 i FLAIR komory będą wyglądały inaczej (płyn jaśniejszy lub wygaszony), ale ich położenie anatomiczne i relacja do sierpa mózgu oraz móżdżku pozostaje stała, co bardzo ułatwia orientację w badaniu.

Pytanie 19

W jaki sposób należy ustawić promień centralny w stosunku do ramienia i przedramienia, by wykonać zdjęcie rentgenograficzne stawu łokciowego u pacjenta z przykurczem?

A. Prostopadle do kości ramiennej.
B. W dwusiecznej kąta zawartego między ramieniem a przedramieniem.
C. W dwusiecznej kąta zawartego między kasetą a kością ramienną.
D. Prostopadle do kości promieniowej.
Prawidłowa odpowiedź opiera się na klasycznej zasadzie projekcji w sytuacji, gdy staw nie może być wyprostowany ani zgięty do pozycji standardowej. U pacjenta z przykurczem stawu łokciowego ramię i przedramię tworzą pewien kąt, którego nie jesteśmy w stanie „naprawić” przez ustawienie, więc dostosowujemy do tego promień centralny. Ustawienie w dwusiecznej kąta między ramieniem a przedramieniem pozwala zminimalizować zniekształcenia geometryczne, skrócenie obrazu i nakładanie się struktur. Mówiąc prościej: jeżeli nie możesz ustawić kości prosto do kasety, ustawiasz promień tak, żeby „oszukać geometrię” i podzielić ten kąt na pół.
W praktyce technik patrzy, jaki jest kąt zgięcia w łokciu (np. 30°, 45°, 60°) i orientacyjnie ustawia lampę tak, żeby promień centralny przechodził przez połowę tego kąta. Dzięki temu odwzorowanie przynasadowych części kości ramiennej, łokciowej i promieniowej jest możliwie równomierne, a szpara stawowa nie jest skrajnie zwężona ani z jednej strony nadmiernie poszerzona. To ustawienie jest zgodne z ogólną zasadą stosowaną też w innych projekcjach u pacjentów z przykurczami, np. w stawie kolanowym czy nadgarstku.
Z mojego doświadczenia w pracowni, jeśli ktoś o tym zapomina i ustawia promień „na oko” bardziej do ramienia albo bardziej do przedramienia, to potem ortopeda narzeka, że staw jest zdeformowany na zdjęciu i trudno ocenić powierzchnie stawowe. Dlatego dobrą praktyką jest zawsze myślenie w kategoriach: mam dwa segmenty pod kątem – więc promień prowadzę w ich dwusiecznej. Taka technika poprawia jakość diagnostyczną badania, zmniejsza potrzebę powtarzania ekspozycji (co ma znaczenie dla ochrony radiologicznej) i jest po prostu zgodna z zasadami geometrii projekcyjnej w radiografii.

Pytanie 20

Świeżo wynaczyniona krew na obrazach TK głowy bez podania środka kontrastowego ukazuje się jako obszar

A. hiperdensyjny.
B. normodensyjny.
C. izodensyjny.
D. hipodensyjny.
Prawidłowo – świeżo wynaczyniona krew w badaniu TK głowy bez kontrastu ma charakter hiperdensyjny, czyli jest wyraźnie jaśniejsza od prawidłowej tkanki mózgowej. Wynika to głównie z wysokiego stężenia białek i hemoglobiny w skrzepie oraz stosunkowo małej zawartości wody. W praktyce na monitorze widzisz ostro odgraniczony, jasny (białawy) obszar, zwykle o gęstości w granicach ok. 60–80 HU, podczas gdy prawidłowa istota szara ma około 35–45 HU. Moim zdaniem to jest jedna z absolutnie kluczowych rzeczy w TK – szybkie rozpoznanie świeżego krwawienia śródczaszkowego, bo od tego zależy dalsze postępowanie z pacjentem (np. decyzja o trombolizie, zabiegu neurochirurgicznym, obserwacji na OIT). W standardowych protokołach TK głowy w ostrych stanach (udar, uraz) zawsze zaczyna się od badania bez kontrastu właśnie po to, żeby nie zamaskować gęstych ognisk krwi środkiem kontrastowym. Świeże krwiaki nadtwardówkowe, podtwardówkowe czy śródmózgowe typowo są hiperdensyjne względem mózgowia. Dopiero z czasem, gdy dochodzi do rozpadu hemoglobiny i wzrostu zawartości wody, krew robi się izodensyjna, a potem nawet hipodensyjna. Warto też kojarzyć, że podobna zasada dotyczy świeżej krwi w innych lokalizacjach, np. w jamie brzusznej czy w miednicy – świeże krwawienie w TK zazwyczaj „świeci” na jaśniej niż otaczające tkanki. W dobrej praktyce opisowej radiolog nie tylko stwierdza obecność hiperdensyjnego ogniska, ale też opisuje jego lokalizację, wielkość, efekt masy, przemieszczenie struktur pośrodkowych i ewentualne cechy aktywnego krwawienia, co ma duże znaczenie kliniczne.

Pytanie 21

Na scyntygramie strzałką oznaczono

Ilustracja do pytania
A. wątrobę.
B. śledzionę.
C. nerkę.
D. trzustkę.
Na przedstawionym obrazie widzisz klasyczne badanie medycyny nuklearnej – scyntygrafię nerek. Strzałka wskazuje prawą nerkę, która gromadzi podany dożylnie radiofarmaceutyk i dlatego świeci intensywnie na żółto‑pomarańczowo. Nerki leżą w górnej części jamy brzusznej, po obu stronach kręgosłupa, i na scyntygramie są zwykle widoczne jako dwa symetryczne, fasolowate ogniska wychwytu, mniej więcej na poziomie dolnych żeber. Dolne ognisko poniżej to pęcherz moczowy wypełniony radioznacznikiem wydalanym z moczem – to też jest typowy obraz w badaniach nerkowych. W praktyce klinicznej takie badanie wykonuje się głównie z użyciem technetu‑99m (np. 99mTc‑DTPA, 99mTc‑MAG3, 99mTc‑DMSA). Pozwala ono ocenić perfuzję, funkcję wydalniczą i miąższ nerek, a także podzieloną funkcję każdej nerki osobno. Z mojego doświadczenia to jedno z najczęściej spotykanych badań w pracowni medycyny nuklearnej, szczególnie u pacjentów z nadciśnieniem naczyniowo‑nerkowym, podejrzeniem zwężenia tętnicy nerkowej, wadami wrodzonymi układu moczowego czy po przebytych odmiedniczkowych zapaleniach nerek. Dobre praktyki mówią, żeby zawsze łączyć ocenę kształtu i położenia ognisk wychwytu z wiedzą anatomiczną oraz z innymi metodami obrazowania (USG, TK), bo dopiero wtedy interpretacja jest wiarygodna. Warto też pamiętać o prawidłowym przygotowaniu pacjenta: odpowiednie nawodnienie, opróżnienie pęcherza przed badaniem i unikanie leków zaburzających perfuzję nerek. Dzięki temu obraz jest czytelny, a ocena funkcji – bardziej miarodajna.

Pytanie 22

Na ilustracji przedstawiono ułożenie pacjenta do wykonania zdjęcia rentgenowskiego

Ilustracja do pytania
A. kości piętowej.
B. palców stopy.
C. stopy.
D. śródstopia.
Na zdjęciu widać klasyczne ułożenie pacjenta do wykonania projekcji AP stopy – stopa leży podeszwą na detektorze (kaseta / płyta obrazująca), palce są wyprostowane, a wiązka promieniowania będzie padała z góry, prostopadle lub lekko skośnie, na całą stopę. Strzałka wskazuje mniej więcej środek pola ekspozycji, czyli okolice środka stopy, co jest typowe dla standardowego badania RTG stopy, a nie tylko pojedynczego odcinka, jak kość piętowa czy palce. W praktyce technik elektroradiolog ustawia centralną wiązkę tak, aby objąć jednocześnie paliczki, śródstopie i tyłostopie, bo celem jest ocena całej architektury stopy: łuku podłużnego, ustawienia kości śródstopia, stawów śródstopno‑paliczkowych i stępu. Dla kości piętowej stosuje się zupełnie inne pozycjonowanie – pięta jest wtedy najczęściej odsunięta i wykonywana jest projekcja boczna lub osiowa, z wyraźnym ukierunkowaniem na kość piętową i staw skokowo‑piętowy. Z kolei zdjęcia palców wymagają bardziej precyzyjnego ogniskowania na konkretny promień (np. paluch) oraz użycia mniejszego pola ekspozycji, często też innego ułożenia, żeby uniknąć nakładania się sąsiednich struktur. Moim zdaniem warto zapamiętać, że przy „zdjęciu stopy” standardem jest objęcie wszystkich kości od paliczków aż po tyłostopie w jednym polu, co dokładnie sugeruje ta ilustracja. W praktyce klinicznej takie badanie wykonuje się bardzo często przy urazach, deformacjach (np. płaskostopie, hallux valgus) czy bólach przeciążeniowych, dlatego poprawne pozycjonowanie całej stopy jest kluczowe dla jakości diagnostycznej obrazu i zgodne z zasadami dobrej praktyki radiologicznej.

Pytanie 23

Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałką wskazano patologiczny kręg

Ilustracja do pytania
A. Th₈
B. Th₁₀
C. L₃
D. L₁
Prawidłowo wskazany został kręg L₁. Na strzałkowym obrazie MRI odcinka piersiowo‑lędźwiowego zawsze zaczynamy od orientacji anatomicznej: u dołu widoczna jest kość krzyżowa i ostatnie kręgi lędźwiowe, wyżej – przejście piersiowo‑lędźwiowe i kręgi piersiowe. Standardową dobrą praktyką w opisie takich badań jest liczenie kręgów od dołu: od kości krzyżowej (S1) w górę do L5, L4, L3, L2 i właśnie L1 jako najwyższego kręgu lędźwiowego. Na obrazie widać, że patologicznie zmieniony trzon leży tuż powyżej L2 i poniżej pierwszego wyraźnie piersiowego kręgu z przyczepem żeber, co jednoznacznie odpowiada poziomowi L₁. W codziennej pracy technika czy lekarza radiologa takie liczenie kręgów, najlepiej w korelacji z dodatkowymi sekwencjami obejmującymi kość krzyżową, to absolutna podstawa, bo od poprawnej identyfikacji poziomu zależy dalsze leczenie: planowanie zabiegów ortopedycznych, blokad nasierpowych, vertebroplastyk czy napromieniania. Moim zdaniem warto sobie wyrobić nawyk „kotwiczenia” się na charakterystycznych punktach: przejście L5–S1, zarys żeber przy kręgach piersiowych, kształt trzonów i wysokość krążków międzykręgowych. Na rezonansie często korzysta się też z sekwencji całego kręgosłupa lub przynajmniej odcinka piersiowo‑lędźwiowego, żeby nie pomylić L1 z Th12, co bywa częstą wtopą u początkujących. W nowoczesnych standardach opisu (np. według zaleceń towarzystw radiologicznych) podkreśla się konieczność jednoznacznego oznaczenia poziomu, czasem z użyciem znaczników skórnych lub korelacji z wcześniejszym RTG. Poprawne rozpoznanie L₁ w takim obrazie to właśnie przykład stosowania tych zasad w praktyce obrazowej diagnostyki kręgosłupa.

Pytanie 24

Miejscem wykonania pomiaru densytometrycznego z kości przedramienia jest

A. środek trzonu kości promieniowej strony dominującej.
B. koniec dalszy kości promieniowej strony niedominującej.
C. koniec dalszy kości promieniowej strony dominującej.
D. środek trzonu kości promieniowej strony niedominującej.
Prawidłowo wskazanym miejscem densytometrii obwodowej w obrębie przedramienia jest koniec dalszy kości promieniowej strony niedominującej. W praktyce oznacza to nadgarstek ręki, którą na co dzień mniej pracujesz – zwykle lewej u osoby praworęcznej. Ten wybór nie jest przypadkowy. Dystalna część kości promieniowej zawiera dużo kości beleczkowej (gąbczastej), która szybciej reaguje na utratę masy kostnej i zmiany metaboliczne, więc jest bardzo czułym wskaźnikiem osteopenii i osteoporozy. Z kolei użycie strony niedominującej jest standardem, bo ta ręka jest zwykle mniej obciążana mechanicznie, mniej narażona na mikrourazy i przeciążenia. Dzięki temu wynik badania jest bardziej reprezentatywny dla ogólnego stanu układu kostnego, a nie tylko dla „wyćwiczonej” ręki. W wytycznych producentów densytometrów obwodowych oraz w zaleceniach klinicznych dotyczących densytometrii przedramienia konsekwentnie podkreśla się właśnie: strona niedominująca, koniec dalszy kości promieniowej, odpowiednio ustalony dystans od wyrostka rylcowatego (zwykle kilka centymetrów, zależnie od aparatu). W pracowni wygląda to tak, że pacjent kładzie przedramię na specjalnym stoliku, nadgarstek jest stabilizowany, a technik pozycjonuje kończynę zgodnie z protokołem aparatu, żeby za każdym razem mierzyć dokładnie ten sam obszar. Moim zdaniem kluczowe jest zapamiętanie dwóch rzeczy: dystalnie (przy nadgarstku) i niedominująca strona – to jest złoty standard dla densytometrii przedramienia, szczególnie w kontekście oceny ryzyka złamań osteoporotycznych w okolicy dalszego końca kości promieniowej.

Pytanie 25

Na którym radiogramie uwidoczniona jest kamica nerkowa?

A. Radiogram 4
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Radiogram 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Radiogram 3
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Radiogram 1
Ilustracja do odpowiedzi D
Na radiogramie 2 widoczne są typowe dla kamicy nerkowej zwapniałe złogi w rzucie dróg moczowych. Mają one postać drobnych, dobrze odgraniczonych, silnie wysyconych (bardzo jasnych) cieni, zlokalizowanych w obrębie typowych pięter: w rzucie nerek, wzdłuż przebiegu moczowodów oraz w okolicy miednicy małej. To właśnie ich gęstość radiologiczna, kształt oraz położenie względem kręgosłupa i talerzy biodrowych pozwalają odróżnić złogi od innych struktur, np. zwapnień naczyniowych czy cieni kałowych. Moim zdaniem kluczowe jest tu świadome „przeskanowanie” wzrokiem całej projekcji od górnych biegunów nerek aż do pęcherza, krok po kroku. W standardach opisowych radiogramu jamy brzusznej (KUB – kidneys, ureters, bladder) przy podejrzeniu kamicy zawsze ocenia się: liczbę złogów, ich wielkość, kształt, lokalizację, a także ewentualne przemieszczenie struktur kostnych lub cechy zastoju. W praktyce technika często wykonuje się takie zdjęcie w projekcji AP na stojąco lub leżąco, z odpowiednio twardą wiązką promieniowania, żeby dobrze uwidocznić struktury kostne i zwapnienia. Z mojego doświadczenia pomocne jest też porównanie symetrii po obu stronach kręgosłupa – obecność jednostronnych, punktowych zacienień w typowej lokalizacji powinna od razu zapalać lampkę, że może to być złóg. W badaniach kontrolnych, zgodnie z dobrą praktyką, porównuje się kolejne radiogramy, aby ocenić migrację kamienia, jego rozpad lub wydalenie, co ma znaczenie przy kwalifikacji do ESWL, zabiegów endoskopowych albo tylko obserwacji zachowawczej.

Pytanie 26

Koronarografia jest radiologicznym zabiegiem diagnostycznym pozwalającym ocenić drożność

A. żył obwodowych.
B. tętnic wieńcowych.
C. żył wieńcowych.
D. tętnic obwodowych.
Prawidłowo – koronarografia służy do oceny drożności tętnic wieńcowych, czyli naczyń doprowadzających krew do mięśnia sercowego. W trakcie badania lekarz wprowadza cewnik do układu tętniczego (najczęściej przez tętnicę promieniową w nadgarstku albo udową w pachwinie) i pod kontrolą fluoroskopii kieruje go do ujść tętnic wieńcowych w aorcie. Następnie podaje środek cieniujący (kontrast jodowy), który wypełnia tętnice wieńcowe i pozwala zobaczyć ich światło na monitorze RTG w czasie rzeczywistym. Dzięki temu można dokładnie ocenić zwężenia, zamknięcia, nieregularności ściany naczynia, obecność blaszek miażdżycowych. W praktyce klinicznej koronarografia jest złotym standardem w diagnostyce choroby wieńcowej, szczególnie przy ostrych zespołach wieńcowych, niestabilnej dławicy piersiowej czy w kwalifikacji do angioplastyki wieńcowej (PCI) albo pomostowania aortalno-wieńcowego (by-passy). Co ważne, badanie ma charakter inwazyjny, ale od razu w trakcie tego samego zabiegu można wykonać leczenie – np. poszerzenie zwężonego miejsca balonikiem i wszczepienie stentu. Z mojego doświadczenia, w technice ważne jest dobre przygotowanie pacjenta (nawodnienie, ocena funkcji nerek, alergii na kontrast) oraz ścisłe przestrzeganie zasad ochrony radiologicznej, bo używa się promieniowania jonizującego i kontrastu jodowego. W pracowni hemodynamicznej standardem jest też archiwizacja obrazów w systemie PACS i dokładna dokumentacja wszystkich projekcji, żeby kardiolog mógł później porównać wyniki z kolejnymi badaniami.

Pytanie 27

Badanie cewki moczowej polegające na wstecznym wprowadzeniu środka kontrastowego to

A. cystouretrografia mikcyjna.
B. uretrografia wstępująca.
C. pielografia wstępująca.
D. pielografia zstępująca.
W tym pytaniu bardzo łatwo dać się złapać na skojarzeniach z innymi badaniami kontrastowymi układu moczowego. Kluczowe słowo to jednak „cewka moczowa”. Pielografia zstępująca i wstępująca dotyczą miedniczek nerkowych i moczowodów, a nie cewki. Wstępująca pielografia polega na podaniu kontrastu przez cewnik założony do moczowodu podczas cystoskopii, czyli kontrast idzie w górę, ale do górnych dróg moczowych. Z kolei zstępująca pielografia (dożylna urografia) opiera się na wydalaniu kontrastu przez nerki i jego spływie w dół drogami moczowymi. Oba te badania służą głównie ocenie nerek i moczowodów, np. w kamicy, guzach, wodonerczu, a nie do oceny zwężeń cewki. Cystouretrografia mikcyjna brzmi bardzo podobnie i to jest typowy błąd myślowy: skoro jest „uretro-”, to może chodzić o cewkę. Rzeczywiście, to badanie też pokazuje cewkę, ale jego założenie jest inne. Kontrast podaje się do pęcherza przez cewnik, następnie wykonuje się zdjęcia podczas mikcji, czyli opróżniania pęcherza. Przepływ kontrastu jest tu zgodny z naturalnym kierunkiem oddawania moczu, a głównym celem jest ocena pęcherza i odpływów pęcherzowo-moczowodowych, często u dzieci. W pytaniu wyraźnie podkreślono „wsteczne wprowadzenie środka kontrastowego do cewki”, czyli nie przez pęcherz, tylko bezpośrednio przez ujście zewnętrzne, pod prąd. I to jest istota uretrografii wstępującej. Z mojego doświadczenia wiele osób myli te nazwy, bo skupia się tylko na słowie „wstępująca”, nie patrząc, którego odcinka układu moczowego dotyczy badanie. Dobrą praktyką jest zawsze kojarzyć: pielografia – miedniczki i moczowody, cystografia – pęcherz, uretrografia – cewka. Dopiero potem dokładamy kierunek podania kontrastu i mamy pełną nazwę badania.

Pytanie 28

Którą strukturę anatomiczną oznaczono na skanie TK głowy?

Ilustracja do pytania
A. Szyszynkę.
B. Komorę III.
C. Wodociąg mózgu.
D. Komorę boczną.
Strzałka na przedstawionym skanie TK wskazuje przestrzeń płynową o charakterystycznym kształcie litery „V” lub odwróconej „Y”, położoną symetrycznie w obrębie półkul mózgowych, tuż przy linii pośrodkowej. To jest typowy obraz komory bocznej – dokładniej jej rogów przednich (czołowych), widocznych w przekroju poprzecznym. W tomografii komputerowej komory wypełnione są płynem mózgowo–rdzeniowym, który w oknie mózgowym ma gęstość zbliżoną do wody i dlatego wygląda na ciemniejszy (hypodensyjny) niż tkanka mózgowa dookoła. W praktyce klinicznej umiejętność szybkiego rozpoznawania komór bocznych jest kluczowa: pozwala ocenić ich szerokość, symetrię, przemieszczenie oraz obecność zastoju płynu. Na podstawie kształtu i wymiarów komór bocznych radiolog ocenia np. wodogłowie, zanik mózgu, masy przemieszcające (guzy, krwiaki) czy skutki urazu. W standardowym opisie badania TK głowy zawsze odnosi się do układu komorowego – czy jest poszerzony, zapadnięty, czy zachowana jest linia pośrodkowa. Z mojego doświadczenia, w praktyce technika obrazowania bardzo pomaga kojarzenie topografii: komory boczne „siedzą” w obrębie półkul, komora III leży bardziej w środku, przy strukturach międzymózgowia, a wodociąg mózgu i komora IV schodzą w dół w kierunku pnia mózgu. Rozpoznanie komory bocznej na takim przekroju jest więc zgodne z klasycznym obrazem anatomicznym i dobrą praktyką opisu badań TK zgodnie z zasadami neuroradiologii.

Pytanie 29

Podczas wykonywania zdjęcia rentgenowskiego lewobocznego czaszki promień centralny powinien przebiegać

A. od lewej do prawej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny strzałkowej.
B. od prawej do lewej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny czołowej.
C. od lewej do prawej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny czołowej.
D. od prawej do lewej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny strzałkowej.
Źródłem problemów przy tym pytaniu jest zwykle pomylenie płaszczyzn anatomicznych oraz kierunku biegu promienia z tym, co faktycznie chcemy zobrazować. W projekcji lewobocznej czaszki badamy lewą stronę głowy, więc ta lewa połowa powinna przylegać do detektora. Jeśli ktoś zakłada, że promień ma biec od lewej do prawej, to w praktyce ustawia lampę po stronie badanej, a detektor po stronie przeciwnej. To powoduje, że obraz struktur po stronie lewej będzie bardziej powiększony i mniej ostry, bo znajdują się one dalej od detektora. Jest to sprzeczne z podstawową zasadą radiografii: część, którą analizujemy najdokładniej, umieszczamy jak najbliżej detektora, a lampa jest po stronie przeciwnej. Drugim typowym błędem jest wybór promienia prostopadłego do płaszczyzny czołowej. Płaszczyzna czołowa dzieli ciało na część przednią i tylną, a w projekcjach bocznych w ogóle nie o nią chodzi. W lewobocznym ustawieniu pacjent stoi lub leży bokiem do detektora, więc jego płaszczyzna strzałkowa jest równoległa do detektora, a czołowa – prostopadła. Gdyby promień był prostopadły do płaszczyzny czołowej, to tak naprawdę otrzymalibyśmy projekcję typu AP lub PA (przednio–tylną lub tylno–przednią), a nie boczną. Czyli obraz nie odpowiadałby temu, co opisujemy jako standardową lewą projekcję boczną. Z mojego doświadczenia wynika, że uczniowie często mylą „prostopadle do detektora” z „prostopadle do jakiejś płaszczyzny anatomicznej” i automatycznie kojarzą płaszczyznę czołową z większością badań czaszki, bo sporo projekcji jest czołowych. Tutaj jednak kluczowa jest płaszczyzna strzałkowa, bo to ona ustawia się równolegle do detektora przy bocznych projekcjach. Dlatego poprawne podejście to: lewa strona do detektora, lampa po prawej, promień idzie z prawej na lewą, pod kątem 90° do płaszczyzny strzałkowej. Każde inne ustawienie albo psuje geometrię obrazu, albo daje w praktyce inną projekcję niż boczna, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się „prawie dobrze”.

Pytanie 30

Która struktura może być oknem akustycznym w badaniu ultrasonograficznym?

A. Przestrzeń międzyżebrowa.
B. Złóg w pęcherzyku żółciowym.
C. Wypełniony płynem pęcherz moczowy.
D. Wypełnione gazami jelito cienkie.
Prawidłowo wskazany wypełniony płynem pęcherz moczowy jest klasycznym przykładem tzw. okna akustycznego w badaniu USG. W praktyce oznacza to, że struktura zawierająca jednorodny płyn bardzo dobrze przewodzi fale ultradźwiękowe, nie rozprasza ich nadmiernie i nie tworzy silnych artefaktów, które zasłaniają głębiej położone narządy. Dzięki temu przez taki pęcherz można „podglądać” struktury leżące za nim, np. macicę, jajniki, prostatę czy fragmenty jelit, z dużo lepszą jakością obrazu. W standardach badań ginekologicznych i urologicznych USG jamy brzusznej zaleca się, żeby pacjent przyszedł z wypełnionym pęcherzem – to nie jest przypadek, tylko właśnie świadome wykorzystanie okna akustycznego. Płyn w pęcherzu jest anechogeniczny, czyli na monitorze widzimy czarny, jednolity obszar, bez wewnętrznych ech. Ułatwia to ocenę ściany pęcherza, polipów, guzów oraz umożliwia lepszą wizualizację narządów miednicy mniejszej. Moim zdaniem to jeden z najbardziej „namacalnych” przykładów, jak fizyka ultradźwięków przekłada się bezpośrednio na praktykę pracy technika elektroradiologii. W codziennej pracy dobrze jest pamiętać, że każde środowisko płynowe w ciele (torbiele, zbiorniki płynu w jamach ciała) może pełnić podobną rolę – często specjalnie wykorzystuje się wysięki lub płyn w jamie otrzewnej czy opłucnej, żeby lepiej zobrazować narządy, które normalnie byłyby częściowo zasłonięte przez gaz lub kości. To jest zgodne z dobrymi praktykami opisywanymi w podręcznikach USG i wytycznych towarzystw radiologicznych: szukamy takich „okien”, które poprawiają jakość obrazu, skracają czas badania i zmniejszają ryzyko błędnej interpretacji.

Pytanie 31

Którą kość zaznaczono strzałką na radiogramie stopy?

Ilustracja do pytania
A. Kość sześcienną.
B. Kość łódkowatą.
C. Kość skokową.
D. Kość klinowatą boczną.
Na radiogramie stopy w projekcji AP strzałka wskazuje kość sześcienną, czyli jedną z kości stępu położoną po stronie bocznej. Kość sześcienna leży dystalnie w stosunku do kości piętowej, a proksymalnie do IV i V kości śródstopia, częściowo także sąsiaduje z III kością śródstopia. Od strony przyśrodkowej łączy się z kością klinowatą boczną oraz z kością łódkowatą. Na prawidłowo wykonanym RTG łatwo ją zlokalizować właśnie jako boczną kość stępu, tworzącą jakby „kostkę” pomiędzy piętą a bocznymi kośćmi śródstopia. Moim zdaniem kluczowe jest tu świadome „czytanie” obrazu: zaczynamy od kości piętowej, idziemy dystalnie po stronie bocznej i pierwsza wyraźna kość stępu przed piętą to właśnie kość sześcienna. W praktyce technika radiologii często musi ocenić tę kość pod kątem złamań zmęczeniowych, urazów w obrębie stawu Choparta, a także przy deformacjach stopy, np. w stopie końsko‑szpotawej. W dobrych praktykach opisowych zwraca się uwagę na ciągłość zarysów korowych kości, szerokość szpar stawowych z sąsiednimi kośćmi śródstopia oraz ewentualne odłamy awulsyjne przy przyczepach więzadeł. W badaniach kontrolnych po unieruchomieniu gipsowym technik powinien zadbać o identyczne lub bardzo zbliżone pozycjonowanie, żeby lekarz mógł wiarygodnie porównać zrost w obrębie kości sześciennej. To z pozoru mała kość, ale w biomechanice stopy odgrywa dość istotną rolę, stabilizując boczny filar stopy i przenosząc obciążenia przy chodzeniu i bieganiu.

Pytanie 32

Które zdjęcie RTG stawu łokciowego zostało wykonane w projekcji skośnej w rotacji zewnętrznej?

A. Zdjęcie 4
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Zdjęcie 3
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Zdjęcie 2
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Zdjęcie 1
Ilustracja do odpowiedzi D
Na podstawie samych obrazów bardzo łatwo pomylić projekcję skośną z klasycznym AP albo z lekkim błędem ułożenia, dlatego wiele osób wybiera nieprawidłową odpowiedź. Kluczowe jest jednak zrozumienie, jak różnią się od siebie standardowe projekcje stawu łokciowego: AP, boczna oraz skośne w rotacji zewnętrznej i wewnętrznej. Zdjęcie przypominające typowe AP będzie miało dość symetryczne odwzorowanie nadkłykcia przyśrodkowego i bocznego, a kości promieniowa i łokciowa częściowo się nakładają. Gdy ktoś wskazuje taką projekcję jako skośną w rotacji zewnętrznej, zwykle wynika to z myślenia w stylu „nie jest boczne, więc pewnie skośne”, co jest trochę zbyt uproszczone. Projekcja boczna z kolei przedstawia staw łokciowy w zgięciu około 90°, z wyraźnym profilem bloczka, wcięcia bloczkowego i głowy kości promieniowej, a kości przedramienia są ustawione jedna za drugą. Jeśli taki obraz uznaje się za skośny, to jest to efekt mylenia pojęć: boczne ≠ skośne. W projekcji skośnej nadal zachowane jest wrażenie „prawie AP”, ale z kontrolowaną rotacją kończyny. W rotacji zewnętrznej promień stopniowo „odkleja się” od kości łokciowej, a boczne struktury stawu, szczególnie głowa kości promieniowej i nadkłykieć boczny, uwidaczniają się lepiej i mniej się nakładają. Ujęcia boczne, czy też prawie idealne AP, nie spełniają tego warunku, więc nie mogą być uznane za prawidłową projekcję skośną. Typowym błędem jest też ocenianie projekcji głównie po stopniu zgięcia łokcia – tymczasem o skośności decyduje głównie rotacja, a nie sama flexja. Warto sobie wyrobić nawyk patrzenia na relacje promień–łokciowa oraz na kształt i wzajemne ustawienie kłykci kości ramiennej. Z mojego doświadczenia dopiero takie podejście naprawdę porządkuje w głowie, która projekcja jest która i dlaczego wybór innego zdjęcia niż numer 1 w tym zadaniu prowadzi do błędnej odpowiedzi.

Pytanie 33

Na obrazie MR jamy brzusznej strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. trzustkę.
B. nerkę.
C. śledzionę.
D. wątrobę.
Na obrazie MR jamy brzusznej strzałka wskazuje wątrobę, czyli największy narząd miąższowy w górnej części jamy brzusznej, po prawej stronie. Na przekroju czołowym, takim jak na tym zdjęciu, wątroba zajmuje prawą górną część obrazu, tuż pod przeponą, przylega do prawej ściany klatki piersiowej i zwykle częściowo przykrywa prawą nerkę. W rezonansie magnetycznym jej sygnał jest stosunkowo jednorodny, a granica z płucem i przeponą jest wyraźna. Moim zdaniem to jedno z podstawowych ćwiczeń w radiologii: najpierw lokalizacja wątroby, potem dopiero szukanie zmian patologicznych. W praktyce klinicznej prawidłowe rozpoznanie wątroby na MR jest kluczowe przy ocenie ogniskowych zmian, takich jak naczyniaki, przerzuty, HCC czy torbiele. Standardem jest porównywanie położenia narządu względem kręgosłupa, żeber i innych narządów – to bardzo pomaga, gdy obraz nie jest idealny albo pacjent był słabo ułożony. Dobre praktyki mówią, żeby zawsze „czytać” badanie systematycznie: najpierw orientacja w płaszczyźnie i stronach ciała (oznaczenia L/R), potem narządy miąższowe (wątroba, śledziona, nerki, trzustka), a dopiero na końcu drobne szczegóły. Dzięki temu łatwiej uniknąć pomylenia wątroby np. ze śledzioną w nietypowych wariantach anatomicznych czy przy dużych guzach. W codziennej pracy technika lub młodego radiologa poprawna identyfikacja wątroby na MR to absolutna podstawa do dalszej, bardziej zaawansowanej interpretacji badania.

Pytanie 34

Co zostało uwidocznione na zamieszczonym radiogramie?

Ilustracja do pytania
A. Złamanie kostki bocznej.
B. Zwichnięcie stawu skokowego.
C. Ostroga kości piętowej.
D. Złamanie kości skokowej.
Na radiogramie widoczna jest typowa ostroga kości piętowej, czyli wyrośl kostna zlokalizowana na dolno-przyśrodkowej powierzchni guza piętowego, w okolicy przyczepu rozcięgna podeszwowego. W obrazie RTG wygląda to jak haczykowate lub dziobowate uwypuklenie kości skierowane ku przodowi stopy. Moim zdaniem to jedno z bardziej charakterystycznych znalezisk radiologicznych – jeśli raz się je dobrze obejrzy, trudno je potem pomylić. W praktyce technika i lekarze radiolodzy zwracają szczególną uwagę na tę okolicę u pacjentów zgłaszających ból pięty, zwłaszcza nasilający się przy pierwszych krokach rano. Standardowo wykonuje się projekcje boczne stopy lub stawu skokowo-piętowego, bo w tej projekcji ostroga jest najlepiej uwidoczniona. W dobrych praktykach opisowych podkreśla się lokalizację (przyczep rozcięgna podeszwowego vs przyczep ścięgna Achillesa), wielkość wyrośli kostnej i ewentualne towarzyszące zmiany zwyrodnieniowe stawu skokowo-piętowego. Trzeba też pamiętać, że sama obecność ostrogi na RTG nie zawsze koreluje z nasileniem dolegliwości bólowych – czasem pacjent ma dużą ostrogę i minimalne objawy, a innym razem odwrotnie. W praktyce klinicznej wynik badania obrazowego łączy się z badaniem fizykalnym i wywiadem. Radiogram pełni tu rolę potwierdzającą i różnicującą – pomaga odróżnić ostrogę od złamań zmęczeniowych guza piętowego, zmian pourazowych czy rzadziej zmian guzowatych. W pracy technika elektroradiologii ważne jest prawidłowe ułożenie stopy, brak rotacji oraz dobranie takich parametrów ekspozycji, żeby struktury gąbczaste kości piętowej nie były ani przepalone, ani zbyt niedoświetlone – wtedy krawędzie ostrogi są wyraźne i łatwe do oceny.

Pytanie 35

Na radiogramie uwidoczniono złamanie

Ilustracja do pytania
A. trzonu kości promieniowej.
B. trzonu kości łokciowej.
C. nasady dalszej kości łokciowej.
D. nasady dalszej kości promieniowej.
Na przedstawionym radiogramie wyraźnie widać, że linia złamania przebiega przez środkowy odcinek kości promieniowej, czyli jej trzon. Nasada dalsza znajduje się w okolicy stawu promieniowo-nadgarstkowego, tuż przy nadgarstku, natomiast na zdjęciu złamanie jest położone zdecydowanie wyżej, w części diafizalnej kości. Charakterystyczny jest obraz przerwania ciągłości warstwy korowej w odcinku środkowym kości oraz przemieszczenie odłamów, co typowo opisuje się jako złamanie trzonu. Z mojego doświadczenia w pracowni RTG duża część pomyłek wynika właśnie z mylenia „nasady dalszej” z „trzonem”, dlatego warto sobie w głowie dzielić kość na trzy strefy: nasada bliższa, trzon, nasada dalsza i patrzeć, gdzie faktycznie wypada złamanie. W praktyce klinicznej rozpoznanie złamania trzonu kości promieniowej ma wpływ na dalsze postępowanie – inaczej unieruchamia się typowe złamania nasady dalszej (np. typu Collesa), a inaczej złamania diafizalne. W przypadku trzonu kości promieniowej częściej rozważa się leczenie operacyjne, szczególnie przy dużym przemieszczeniu, żeby przywrócić prawidłową oś kończyny i rotację przedramienia. Dobrą praktyką w diagnostyce obrazowej jest też ocena całej kości w co najmniej dwóch prostopadłych projekcjach, tak jak uczą standardy radiologiczne – AP i boczna – bo czasem złamanie trzonu jest widoczne tylko w jednej projekcji lub wygląda łagodniej niż jest w rzeczywistości. Tutaj obraz jest na tyle wyraźny, że rozpoznanie złamania trzonu kości promieniowej jest jednoznaczne i zgodne z zasadami opisu RTG kończyn górnych.

Pytanie 36

Na radiogramie strzałką oznaczono

Ilustracja do pytania
A. kość łódeczkowatą.
B. kość sześcienną.
C. staw skokowo-piętowy.
D. kość łódkowatą.
Na zdjęciu bocznym stawu skokowego strzałka wskazuje kość łódkowatą stępu (os naviculare). W projekcji bocznej widać ją pomiędzy bloczkiem kości skokowej a kośćmi klinowatymi, jako stosunkowo małą, owalną kość położoną po stronie przyśrodkowej, tuż przed głową kości skokowej. To właśnie jej kształt „łódki” i typowe położenie w łańcuchu stępu pomaga ją rozpoznać. W praktyce radiologicznej bardzo ważne jest, żebyś umiał odróżnić kość łódkowatą od kości sześciennej, bo ich mylenie prowadzi potem do złej lokalizacji złamań, zmian zwyrodnieniowych czy martwicy jałowej. Kość łódkowata łączy się stawowo z kością skokową oraz kośćmi klinowatymi, odgrywa dużą rolę w łuku podłużnym stopy i stabilizacji przodostopia. W interpretacji zdjęć RTG obowiązuje zasada, że zawsze identyfikujemy najpierw duże orientacyjne struktury: kość piszczelową, strzałkową, skokową i piętową, a dopiero potem przechodzimy do mniejszych kości stępu. To bardzo ułatwia topografię. W badaniach urazowych, zwłaszcza po skręceniach i upadkach z wysokości, kość łódkowata może ulegać złamaniom awulsyjnym lub kompresyjnym – na standardowych projekcjach AP i bocznej trzeba wtedy dokładnie prześledzić jej zarys korowy i gęstość beleczkowania. Moim zdaniem warto też pamiętać o tzw. kości dodatkowej – os tibiale externum – która leży przy przyśrodkowym brzegu kości łódkowatej i na zdjęciu może wyglądać jak fragment złamania, jeżeli ktoś nie kojarzy typowego obrazu. W dobrych praktykach opisowych zwraca się uwagę na ustawienie stawu skokowo-łódkowego, szerokość szpary stawowej i ewentualne nieregularności konturu kości łódkowatej, bo to pomaga wychwycić wczesne zmiany zwyrodnieniowe czy pourazowe, zanim pacjent trafi np. na TK.

Pytanie 37

Który zestaw zdjęć narządów klatki piersiowej należy wykonać u pacjenta z podejrzeniem lewostronnego zapalenia płuc?

A. AP i prawoboczne.
B. AP i lewoboczne.
C. PA i lewoboczne.
D. PA i prawoboczne.
Prawidłowo – przy podejrzeniu lewostronnego zapalenia płuc standardem jest wykonanie zdjęcia PA (projekcja tylno‑przednia) oraz zdjęcia bocznego lewobocznego. Projekcja PA jest podstawową projekcją klatki piersiowej u pacjentów, którzy mogą stać lub siedzieć. Promień wchodzi od tyłu (posterior) i wychodzi z przodu (anterior), co daje dobrą jakość obrazu, właściwe powiększenie struktur serca i prawidłową ocenę pól płucnych. Moim zdaniem to jest taki „złoty standard” w radiografii klatki piersiowej u przytomnych, współpracujących pacjentów. Drugim, kluczowym badaniem jest projekcja boczna – w tym przypadku lewoboczna. Lewy bok pacjenta przylega do detektora, dzięki czemu struktury po lewej stronie klatki piersiowej (m.in. lewa połowa klatki, lewy płat dolny, segmenty języczkowe) są mniej powiększone i wyraźniej widoczne. Właśnie dlatego w podejrzeniu lewostronnego zapalenia płuc wybiera się lewoboczne, a nie prawoboczne zdjęcie. W praktyce klinicznej często na zdjęciu PA zmiany zapalne mogą się „chować” za sercem lub nakładać na inne struktury. Projekcja boczna pomaga wtedy ustalić, czy naciek jest w płacie górnym, dolnym, czy w segmencie języczkowym, oraz czy zmiana jest rzeczywiście w miąższu płuca, czy np. w śródpiersiu. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią też, że komplet PA + boczne daje dużo większą pewność diagnostyczną niż samo PA, szczególnie przy zmianach jednostronnych. W niektórych ośrodkach, gdy pacjent jest wydolny krążeniowo i oddechowo, taki zestaw projekcji jest traktowany jako badanie wyjściowe przy każdej podejrzanej patologii płuc. Z mojego doświadczenia technicznego wynika, że prawidłowy dobór projekcji oszczędza potem dodatkowych badań i skraca czas diagnostyki.

Pytanie 38

Na ilustracji przedstawiono pozycjonowanie pacjentki do badania mammograficznego w projekcji

Ilustracja do pytania
A. dolinowej.
B. kleopatry.
C. skośnej.
D. stycznej.
Prawidłowo rozpoznana została projekcja skośna (MLO – mediolateral oblique), która jest jedną z dwóch podstawowych projekcji w mammografii skriningowej i klinicznej. Na ilustracji widać charakterystyczne ustawienie: głowica i płyta dociskowa są ustawione pod kątem, a pierś wraz z fałdem pachowym jest „wyciągnięta” na detektor. Technicznie chodzi o to, żeby w tej projekcji uwidocznić jak najdłuższy odcinek tkanki gruczołowej, w tym ogon Spence’a, czyli fragment piersi wchodzący w dół pachowy. To właśnie w tej okolicy często lokalizują się zmiany nowotworowe, dlatego poprawne pozycjonowanie ma kluczowe znaczenie. W praktyce technik ustawia wysokość aparatu tak, aby kąt nachylenia płyty kompresyjnej był zbliżony do kąta nachylenia mięśnia piersiowego większego. Następnie dąży do tego, by na obrazie mięsień piersiowy był widoczny aż do poziomu brodawki lub niżej, a brodawka była możliwie w projekcji bocznej (bez rotacji). Z mojego doświadczenia to właśnie projekcja skośna jest najtrudniejsza technicznie, ale jednocześnie najbardziej diagnostyczna, bo obejmuje największą objętość gruczołu. Standardy jakości, m.in. EUREF i wytyczne Polskiego Towarzystwa Radiologicznego, mocno podkreślają, że prawidłowo wykonane MLO musi pokazywać dobrze ujęty fałd pachowy, brak zagięć skóry i odpowiednią kompresję piersi. Dzięki temu radiolog może wiarygodnie ocenić mikrozwapnienia, zgrubienia, architekturę miąższu oraz porównać symetrię obu piersi. W codziennej pracy warto wyrobić sobie nawyk kontroli kilku punktów: widoczność mięśnia piersiowego, położenie brodawki, równomierną kompresję i brak „ścięcia” górnych części piersi – to praktyczne kryteria dobrej projekcji skośnej.

Pytanie 39

Na zamieszczonym obrazie RM nadgarstka lewego strzałką wskazano kość

Ilustracja do pytania
A. księżycowatą.
B. główkowatą.
C. łódeczkowatą.
D. haczykowatą.
Na obrazie MR w projekcji czołowej strzałka wskazuje typową lokalizację kości księżycowatej (os lunatum) w szeregu bliższym nadgarstka. Kość księżycowata leży pośrodku między kością łódeczkowatą od strony promieniowej a kością trójgraniastą od strony łokciowej, bezpośrednio przylega do powierzchni stawowej dalszej nasady kości promieniowej. Na obrazach MR ma charakterystyczny, mniej więcej półksiężycowaty kształt, z wyraźnie widoczną warstwą podchrzęstną i gąbczastą strukturą w środku. W prawidłowym badaniu, takim jak na tym zdjęciu, widzimy równomierny sygnał ze szpiku kostnego i gładkie obrysy powierzchni stawowych. Z mojego doświadczenia w praktyce technika obrazowania nadgarstka bardzo ważne jest prawidłowe pozycjonowanie ręki i zastosowanie cienkich warstw w sekwencjach T1 i T2 z saturacją tłuszczu, bo dopiero wtedy szczegóły anatomii szeregu bliższego są naprawdę czytelne. Kość księżycowata ma duże znaczenie kliniczne: to właśnie ona jest najczęściej zajęta w chorobie Kienböcka (martwica jałowa), gdzie na MR obserwuje się obniżenie sygnału w T1 i obrzęk szpiku w sekwencjach T2-zależnych. Radiolog, opisując MR nadgarstka zgodnie z dobrymi praktykami, zawsze ocenia położenie i kształt lunatum pod kątem ewentualnej niestabilności nadgarstka, podwichnięcia czy konfliktu z kością promieniową. W standardach opisowych zwraca się też uwagę na szerokość szpar stawowych między łódeczkowatą, księżycowatą i główkowatą, bo ich zaburzenie może świadczyć o uszkodzeniu więzadeł międzykostnych. Umiejętność pewnego rozpoznawania kości księżycowatej na MR bardzo ułatwia dalszą orientację w złożonej anatomii nadgarstka, a później dokładne lokalizowanie zmian pourazowych i zwyrodnieniowych.

Pytanie 40

Pomiar densytometryczny BMD metodą DXA z kręgosłupa powinien obejmować kręgi

A. Th9 - Th12
B. Th11 - L2
C. L1 - L4
D. L3 - S1
Prawidłowy zakres pomiaru BMD metodą DXA w odcinku lędźwiowym to kręgi L1–L4 i właśnie dlatego ta odpowiedź jest uznawana za standard. Wynika to z wytycznych większości towarzystw naukowych, m.in. ISCD (International Society for Clinical Densitometry), które jasno mówią, że podstawowym miejscem oceny gęstości mineralnej kości w kręgosłupie jest odcinek lędźwiowy od pierwszego do czwartego kręgu. Ten fragment kręgosłupa jest z reguły dobrze uwidoczniony, ma stosunkowo mało nakładających się struktur, a jednocześnie jest bardzo czuły na wczesne ubytki masy kostnej, zwłaszcza u kobiet po menopauzie. W praktyce technik przy pozycjonowaniu pacjenta kładzie go na plecach, prostuje odcinek lędźwiowy, często podkładając klin pod nogi, tak aby kręgosłup był jak najbardziej równoległy do stołu. Na obrazie DXA trzeba wyraźnie widzieć trzon L1 i L4, a program analizujący automatycznie wyznacza regiony zainteresowania (ROI) dla L1, L2, L3 i L4. Jeżeli któryś z kręgów jest zmieniony, np. przez ciężkie zwyrodnienie, złamanie kompresyjne, operację z implantem, to zgodnie z dobrymi praktykami ten krąg się wyklucza z analizy i liczy się średnią BMD z pozostałych, ale nadal w obrębie L1–L4. Moim zdaniem warto zapamiętać też, że wynik DXA z L1–L4 jest jednym z głównych parametrów używanych do rozpoznania osteoporozy według kryteriów WHO (na podstawie T-score). W codziennej pracy technika czy elektroradiologa poprawne ustawienie i oznaczenie L1–L4 ma ogromne znaczenie, bo każde przesunięcie pola skanowania, pomyłka w identyfikacji kręgów albo objęcie np. Th12 zamiast L1 może zafałszować wynik. W porządnie prowadzonych pracowniach zawsze zwraca się uwagę na to, żeby widoczny był także fragment Th12 i górna część miednicy – to pomaga poprawnie policzyć, który krąg jest który, ale analizuje się właśnie L1–L4.