Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik szerokopasmowej komunikacji elektronicznej
  • Kwalifikacja: INF.05 - Montaż i eksploatacja instalacji wewnątrzbudynkowych telewizji satelitarnej, kablowej i naziemnej
  • Data rozpoczęcia: 12 maja 2026 18:51
  • Data zakończenia: 12 maja 2026 18:57

Egzamin zdany!

Wynik: 24/40 punktów (60,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

W instalacji przedstawionej na rysunku występuje brak możliwości odbioru jakichkolwiek programów telewizji satelitarnej przez dekoder DS1, przy jednoczesnym wykluczeniu uszkodzenia tego dekodera oraz prawidłowym funkcjonowaniu odbiorników telewizyjnych TV1 i TV2 oraz dekodera DS2. Uszkodzenie którego z wymienionych elementów instalacji jest przyczyną dla tych objawów?

Ilustracja do pytania
A. Konwertera satelitarnego Twin.
B. Gniazda abonenckie Gn1.
C. Odcinka kabla pomiędzy sumatorem, a gniazdem Gn1.
D. Toru górnego pasma konwertera sygnału satelitarnego.
W tej instalacji kluczowe jest to, że tylko dekoder DS1 nie odbiera programów satelitarnych, a jednocześnie DS2 działa normalnie, podobnie jak odbiór DVB-T na obu telewizorach. To od razu podpowiada, że konwerter Twin, sumator SAT/DVB-T oraz wspólne odcinki kabli działają poprawnie, bo gdyby tam było uszkodzenie, problemy wystąpiłyby na obu stanowiskach. Moim zdaniem to jest właśnie typowa sytuacja serwisowa: jeden punkt abonencki „pada”, a reszta sieci chodzi jak złoto – wtedy prawie zawsze winne jest gniazdo lub kawałek lokalnej instalacji. W poprawnej odpowiedzi wskazano gniazdo abonenckie Gn1. To ma sens techniczny, bo gniazdo SAT/DVB-T zawiera w sobie odpowiednie tory filtrujące i rozdzielające: osobny tor dla sygnału satelitarnego (950–2150 MHz, z możliwością przepuszczenia zasilania 13/18 V i sygnału 22 kHz do konwertera) oraz osobny tor dla sygnału naziemnego DVB-T (pasmo VHF/UHF). Jeśli w gnieździe Gn1 uszkodzi się tor satelitarny – np. przerwie się ścieżka, upali się rezystor separujący, wygnie się lub zaśniedzieje złącze F wewnątrz – dekoder DS1 nie będzie w stanie ani zasilić konwertera, ani odebrać sygnału z pasma IF SAT. Jednocześnie tor DVB-T w tym samym gnieździe może działać normalnie, więc TV1 nadal odbiera telewizję naziemną. To bardzo częsty przypadek w praktyce. Dobre praktyki mówią, żeby w instalacjach multiswitchowych i z sumatorami stosować gniazda końcowe dedykowane do SAT/DVB-T, z pełnym przelotem DC w torze SAT i odpowiednim ekranowaniem (klasa A lub lepsza, zgodnie z EN 50083). W serwisie zazwyczaj sprawdza się takie gniazdo przez: podmianę na nowe, pomiar miernikiem sygnału SAT na wyjściu SAT gniazda albo chociaż prosty test – podłączenie dekodera bezpośrednio do kabla wychodzącego z sumatora. Jeśli po ominięciu gniazda DS1 zaczyna działać, to praktycznie pewne, że winne jest właśnie Gn1. Warto też pamiętać o poprawnym zarabianiu przewodu koncentrycznego (RG-6, pełna miedź, odpowiednia długość odizolowania dielektryka), bo słabe połączenie w samym gnieździe też potrafi skutkować identycznymi objawami jak uszkodzenie elementów wewnętrznych.

Pytanie 2

Na podstawie analizy przedstawionego fragmentu instrukcji serwisowej wzmacniacza dystrybucyjnego należy stwierdzić, że

Fragment instrukcji serwisowej wzmacniacza dystrybucyjnego
WWK–861WEJŚCIA
BI/FMVHFUHF1, UHF2UHF3
Zakres częstotliwości47÷108 MHz174÷230 MHz470÷862 MHz
6 przestrajanych
torów
kanałowych*
470÷862 MHz
Wzmocnienie24 ±2 dB35 ±2 dB43 ±3 dB30 ±2 dB
Regulacja wzmocnienia
w torach
brak-20 dB
płynna
-20 dB
płynna
0, -3, -6 dB
skokowa
Selektywność torów
kanałowych UHF
(tłumienie przy odstrojeniu
±20MHz od częstotliwości
środkowej)
≥ 22 dB
Współczynnik szumów3 dB3 dB5 dB5 dB
Poziom wejściowy max.**79 dBμV85 dBμV81 dBμV88 dBμV
Poziom wejściowy min.***
- dla S/N>30dB
- dla S/N>45dB

35 dBμV
50 dBμV

35 dBμV
50 dBμV

37 dBμV
52 dBμV
Separacja między
wejściami:
- UHF - UHF
- BI/FM/VHF - UHF
- BI/FM – VHF


≥ 25 dB
≥ 50 dB
≥ 30 dB
Max. poziom wyjściowy:
- dla 2 sygnałów TV
- dla 6 sygnałów TV (DIN
  45004B (-60dB))

103 dBμV

108 dBμV

112 dBμV
107 dBμV

112 dBμV
107 dBμV
Zasilanie przedwzmac-
niaczy / max. prąd
brakbrak12 V DC / 50 mA
na każde
wejście
12 V DC / 50 mA
Impedancja wej. / wyj.75 Ω / 75 Ω
Zakres temp. pracy- 10...+ 50°C (263...323K)
Zasilanie / Moc~ 230 V, 50 Hz / 8 W
Wymiary / Masa225 x 130 x 50 mm / 0,75 kg
*)   dozwolone połączenia torów kanałowych z wejściami antenowymi przedstawiono w Tabeli 2
**)  dla wyższych poziomów wejściowych z anteny, konieczne jest zastosowanie zewnętrznego tłumika na wejściu
***) dla niższych poziomów wejściowych zaleca się zastosowanie przedwzmacniacza antenowego
A. wartość poziom sygnału - 85 dBµV, podawanego na wejście UHF3 może być za wysoka i do prawidłowego działania wzmacniacza zalecane jest zastosowanie dodatkowego tłumika na tym wejściu.
B. przy poziomie sygnału na wejściu VHF wynoszącym 30 dBµV zalecane jest zastosowanie dodatkowego przedwzmacniacza antenowego.
C. regulacja wzmocnienia dla wejścia UHF3 może odbywać się płynnie w zakresie 0-6 dB.
D. służy on do wzmacniania sygnałów w paśmie satelitarnym w oraz w pasmach VHF i UHF.
Patrząc na parametry wzmacniacza WWK-861, łatwo dojść do kilku pozornie logicznych, ale jednak mylnych wniosków. Zacznijmy od regulacji wzmocnienia na wejściu UHF3. W tabeli wyraźnie widnieje zapis „0, -3, -6 dB skokowa”. To oznacza trzy ustalone poziomy tłumienia, przełączane skokowo, a nie płynną regulację od 0 do 6 dB. Typowym błędem jest utożsamianie takiej skokowej regulacji z potencjometrem czy tłumikiem regulowanym ciągle – tutaj tego nie ma, są tylko trzy stałe pozycje, co ma znaczenie przy dokładnym bilansowaniu poziomów w instalacji. Kolejne nieporozumienie dotyczy zastosowania pasma. Wzmacniacz opisany w tabeli pracuje w zakresach BI/FM (47–108 MHz), VHF (174–230 MHz) oraz UHF (470–862 MHz). Nie ma tu ani słowa o paśmie satelitarnym, czyli typowym zakresie IF 950–2150 MHz. W praktyce oznacza to, że WWK-861 nie nadaje się do bezpośredniego wzmacniania sygnałów z konwertera satelitarnego – do tego służą inne urządzenia, multiswitche i wzmacniacze satelitarne o zupełnie innym paśmie pracy i parametrach. Problem pojawia się też przy interpretacji maksymalnych poziomów wejściowych. Na wejściu UHF3 dopuszczalny maksymalny poziom to 88 dBµV. Sygnał o poziomie 85 dBµV mieści się więc w granicach podanych przez producenta i sam z siebie nie wymaga dodawania tłumika. W instrukcji jest wręcz jasno napisane, że tłumik zewnętrzny zaleca się dla poziomów wyższych niż maksymalne wartości z tabeli. Oczywiście, w realnej instalacji czasem celowo stosuje się tłumiki, żeby wyrównać poziomy między różnymi pasmami czy wejściami, ale to już inny powód niż „bo 85 dBµV to za dużo”. Najistotniejszy błąd merytoryczny pojawia się przy ocenie, kiedy stosować przedwzmacniacz antenowy. Dla wejścia VHF minimalny poziom wejściowy wynosi 35 dBµV dla S/N>30 dB oraz 50 dBµV dla S/N>45 dB. Jeśli ktoś uzna, że przy 30 dBµV wszystko jest w porządku i nie trzeba przedwzmacniacza, to ignoruje wprost dane katalogowe i podstawową zasadę: wzmacniacz dystrybucyjny nie służy do „wyciągania” sygnału z szumu. On ma rozdzielić i wyrównać sygnał, który już jest na w miarę poprawnym poziomie. Typowy błąd myślowy polega na przekonaniu, że „wzmacniacz wzmocni wszystko, więc i tak będzie dobrze”. Niestety, wzmacniamy wtedy także szumy, zakłócenia, produkty nieliniowości. Dlatego przy niższych poziomach wejściowych producenci słusznie zalecają stosowanie przedwzmacniacza antenowego możliwie blisko anteny, a dopiero potem w torze stosuje się taki wzmacniacz jak WWK-861.

Pytanie 3

Przedstawiony na rysunku plastikowy kołek montażowy przeznaczony jest do przymocowania elementu konstrukcyjnego do ściany wykonanej z

Ilustracja do pytania
A. płyty kartonowo-gipsowej.
B. płyty OSB.
C. desek drewnianych.
D. otynkowanej cegły.
Kołek pokazany na rysunku to typowy plastikowy kołek szybkiego montażu do płyt kartonowo‑gipsowych, często nazywany potocznie „ślimakiem” lub kołkiem wkręcanym do GK. Charakterystyczny jest jego szeroki, agresywny gwint o dużym skoku, który ma się wgryźć w stosunkowo miękką strukturę płyty g‑k i zapewnić rozłożenie obciążeń na większą powierzchnię. Tego typu kołek nie wymaga klasycznego kołkowania w murze – pracuje wyłącznie w warstwie płyty. W praktyce montuje się go w ten sposób, że najpierw wykonuje się niewielki otwór prowadzący (albo od razu wkręca się kołek wkrętakiem krzyżakowym), a następnie wkręca się do niego wkręt mocujący element wyposażenia, np. listwę, lekki uchwyt, półkę na książki, karnisz czy oprawę oświetleniową. Dobre praktyki mówią, żeby dla obciążeń większych niż kilkanaście kilogramów stosować kilka takich kołków lub systemowe kotwy rozprężne do płyt g‑k zgodne z zaleceniami producenta i aprobatami technicznymi ETA. Ważne jest też, aby nie montować ich zbyt blisko krawędzi płyty, bo można ją po prostu wyrwać. Moim zdaniem przy lekkich zabudowach wewnętrznych to jeden z najwygodniejszych i najszybszych w użyciu łączników – szczególnie w remontach, kiedy ściany są z płyt gipsowo‑kartonowych na ruszcie stalowym i nie ma dostępu do pełnej cegły czy betonu za płytą. Zwróć uwagę, że w drewnie czy w płycie OSB taki kołek nie ma sensu, bo tam używa się bezpośrednio wkrętów do drewna lub wkrętów konstrukcyjnych, a w murze stosuje się klasyczne kołki rozporowe do betonu i cegły.

Pytanie 4

Który miernik należy wykorzystać do wyszukania sygnałów z anteny TV naziemnej?

A. Miernik 2
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Miernik 4
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Miernik 3
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Miernik 1
Ilustracja do odpowiedzi D
Wybrałeś miernik 2, czyli typowy wskaźnik sygnału dla DVB-T/DVB-T2, i to jest dokładnie to, czego się używa przy ustawianiu anteny TV naziemnej. Ten przyrząd jest strojony na pasmo UHF/VHF, w którym pracuje telewizja naziemna, więc jego tor wejściowy, filtry i detekcja są zoptymalizowane pod modulacje COFDM stosowane w DVB-T. Dzięki temu wskazania poziomu są w miarę powtarzalne i reagują na realny sygnał z multipleksów, a nie na przypadkowe zakłócenia z innych pasm. W praktyce podłączasz ten miernik pomiędzy antenę a odbiornik (lub zasilacz antenowy), ustawiasz czułość potencjometrem i obracasz antenę, aż wskaźnik pokaże maksymalny poziom. Tak właśnie robi się w serwisie RTV i przy instalacjach zgodnych z normą PN-EN 50083 oraz zaleceniami operatorów sieci nadawczych. Moim zdaniem to jest najwygodniejsze narzędzie na etapie „zgrubnego” ustawiania anteny na dachu, zanim zacznie się dokładne strojenie z pomocą menu serwisowego telewizora lub profesjonalnego analizatora widma. W dodatku wiele takich mierników DVB-T ma wbudowany kompas, prosty tłumik i wskaźnik zasilania, co ułatwia pracę w terenie i pozwala od razu wychwycić typowe błędy: brak zasilania wzmacniacza masztowego, zbyt silny sygnał z pobliskiego nadajnika albo całkowity brak sygnału z powodu złego kierunku. W dobrze wykonanej instalacji antenowej taki miernik pozwala szybko znaleźć optymalny azymut i kąt pochylenia anteny, ograniczyć odbicia sygnału (multipath) i zapewnić stabilny odbiór wszystkich multipleksów, także w gorszych warunkach pogodowych.

Pytanie 5

Wskaż prawidłową kolejność elementów na drodze sygnału telewizji satelitarnej do odbiornika telewizyjnego.

A. Antena satelitarna, odbiornik satelitarny, konwerter, odbiornik telewizyjny.
B. Odbiornik satelitarny, antena satelitarna, konwerter, odbiornik telewizyjny.
C. Konwerter, antena satelitarna, odbiornik satelitarny, odbiornik telewizyjny.
D. Antena satelitarna, konwerter, odbiornik satelitarny, odbiornik telewizyjny.
Prawidłowa kolejność: antena satelitarna → konwerter (LNB) → odbiornik satelitarny → odbiornik telewizyjny dokładnie odzwierciedla realną drogę sygnału w typowej instalacji SAT. Najpierw fala elektromagnetyczna z satelity jest zbierana przez czaszę anteny. Antena działa jak lustro paraboliczne – skupia bardzo słaby sygnał z orbity geostacjonarnej w ognisku, gdzie zamontowany jest konwerter. Bez poprawnego ustawienia czaszy na satelitę, konwerter nie miałby czego przetwarzać, dlatego zawsze na początku jest antena. Następny element to konwerter LNB (Low Noise Block). On wzmacnia sygnał z pasma mikrofalowego (np. Ku ok. 10,7–12,75 GHz) i przemienia go na niższe pasmo pośrednie IF (ok. 950–2150 MHz), które można już bez większych strat przesyłać po zwykłym kablu koncentrycznym 75 Ω do mieszkania. To jest zgodne z typową praktyką instalatorską i zaleceniami producentów sprzętu. Dalej sygnał trafia do odbiornika satelitarnego, czyli tunera. Tuner dekoduje strumień cyfrowy DVB-S lub DVB-S2, rozkodowuje ewentualne szyfrowanie (moduł CI, karta operatora), demultipleksuje kanały i zamienia to na sygnał AV, HDMI albo czasem jeszcze analogowy sygnał RF. Dopiero na końcu łańcucha jest odbiornik telewizyjny, który wyświetla obraz i odtwarza dźwięk. W praktyce widać to np. przy montażu platformy satelitarnej: monter najpierw ustawia czaszę i LNB, potem sprawdza poziom sygnału na tunerze, a na końcu dopiero konfigurujesz TV. W nowoczesnych telewizorach z wbudowanym tunerem satelitarnym tak naprawdę tuner siedzi już w środku telewizora, ale logiczna kolejność toru sygnałowego pozostaje taka sama: antena → konwerter → tuner → ekran. Moim zdaniem dobrze jest to sobie wyobrażać jako kolejne etapy: zebranie sygnału, przetworzenie częstotliwości, demodulacja i dopiero prezentacja dla widza.

Pytanie 6

Które wyniki pomiarów wykonane w gnieździe abonenckim są prawidłowe dla instalacji telewizji naziemnej?

A. Poziom sygnału 55 dBμV, MER 28 dB
B. Poziom sygnału 30 dBμV, MER 20 dB
C. Poziom sygnału 95 dBμV, MER 70 dB
D. Poziom sygnału 60 dBμV, MER 10 dB
Wartości podane w odpowiedzi „Poziom sygnału 55 dBμV, MER 28 dB” bardzo dobrze wpisują się w praktyczne wymagania dla instalacji telewizji naziemnej DVB-T/DVB-T2 w gnieździe abonenckim. W typowych wytycznych branżowych (np. zalecenia operatorów, normy pokroju PN‑EN 60728) przyjmuje się, że poziom sygnału w gnieździe powinien być mniej więcej w zakresie ok. 47–74 dBμV dla pojedynczego multipleksu. 55 dBμV mieści się spokojnie w środku tego przedziału, więc mamy zapas zarówno od strony za niskiego, jak i za wysokiego poziomu. To jest taki „zdrowy” poziom roboczy, z którym większość tunerów telewizyjnych radzi sobie bez stresu. MER na poziomie 28 dB to już całkiem przyzwoita jakość modulacji. Dla DVB-T2 ogólnie przyjmuje się, że MER powinien być co najmniej w okolicach 24–25 dB, a w dobrze wykonanej instalacji często widzi się wartości rzędu 26–32 dB. 28 dB to sygnał stabilny, z dużym marginesem odporności na zakłócenia impulsowe, odbicia, lekkie rozstrojenie anteny czy zmiany warunków propagacji. Z mojego doświadczenia, jeśli w gnieździe abonenckim widzimy około 50–60 dBμV i MER powyżej 26 dB, to klient praktycznie nie wraca z reklamacjami o „zacinanie” obrazu, pikselizację czy znikające kanały przy gorszej pogodzie. W praktyce instalatorskiej dąży się właśnie do takich wartości, a nie do ekstremów. Za niski poziom sygnału powoduje problemy z czułością tunera, za wysoki może przesterować wejście odbiornika lub wzmacniaczy pośrednich. MER natomiast jest takim „termometrem jakości” – jeśli jest wysoki, to wiemy, że cała trasa sygnałowa (anteny, kable, złącza, wzmacniacze, rozgałęźniki) jest poprawnie zrobiona i nie wnosi zbyt dużo szumów ani zniekształceń. Dlatego właśnie kombinacja 55 dBμV i 28 dB MER to zestawienie, które w instalacjach telewizji naziemnej uważa się za jak najbardziej prawidłowe i godne naśladowania.

Pytanie 7

Którym z wymienionych wtyków powinien być zakończony patchcord umożliwiający bezpośrednie połączenie przedstawionego na rysunku odbiornika optycznego do części światłowodowej instalacji telewizyjnej?

Ilustracja do pytania
A. FC/UPC
B. SC/APC
C. FC/APC
D. SC/UPC
W tym odbiorniku optycznym gniazdo widoczne na zdjęciu to klasyczne złącze SC w wersji APC, czyli z polerowaniem skośnym (Angled Physical Contact). Rozpoznaje się je po zielonym kolorze – w branży RTV/SAT i FTTH przyjęło się, że złącza SC/APC są zielone, natomiast SC/UPC zazwyczaj niebieskie. Żeby poprawnie podłączyć urządzenie do światłowodowej instalacji telewizyjnej, patchcord musi mieć na jednym końcu właśnie wtyk SC/APC, który będzie wpięty do tego odbiornika. Skośne polerowanie APC (kąt ok. 8°) pozwala uzyskać bardzo niski współczynnik odbicia wstecznego (typowo poniżej –60 dB), co jest szczególnie ważne w instalacjach RF over Fiber, GPON, RFoG oraz w sieciach HFC. Odbicia powodowałyby zniekształcenia sygnału TV, intermodulacje, a czasem wręcz niestabilną pracę nadajników optycznych. Moim zdaniem w telewizji kablowej i zbiorczych instalacjach SAT/TV praktycznie standardem stało się stosowanie SC/APC, właśnie ze względu na parametry odbiciowe i dużą powtarzalność. Dodatkowo złącze SC ma prostokątny kształt i zatrzask, co ułatwia montaż w panelach krosowych, splitterach optycznych i gniazdach abonenckich. W praktyce spotkasz takie same zielone gniazda SC/APC w ONU/ONT operatorów FTTH, w konwerterach optycznych SAT, w węzłach optycznych i w optycznych wzmacniaczach sygnału TV. Dobrą praktyką jest, żeby w całym torze telewizyjnym trzymać się jednego typu polerowania – czyli jak zaczynasz na SC/APC, to wszystkie splittery, adaptery i patchcordy również APC, bez żadnych mieszanek z UPC. To upraszcza serwis i zmniejsza ryzyko dziwnych, trudnych do zdiagnozowania strat sygnału.

Pytanie 8

Aby wykonać regulację i ustawienie odpowiedniego poziomu sygnału telewizyjnego, należy miernik podłączyć do gniazda

A. antenowego.
B. filtra pasmowego w szafie serwerowej.
C. wzmacniacza w szafie serwerowej.
D. abonenkiego.
Prawidłowo – przy regulacji i ustawianiu poziomu sygnału telewizyjnego miernik podłącza się do gniazda wzmacniacza w szafie serwerowej. Chodzi o to, żeby mierzyć sygnał w miejscu, w którym faktycznie możemy nim sterować: regulować wzmocnienie, korekcję nachylenia charakterystyki, ewentualnie balans między multipleksami DVB-T/DVB-C czy poziomami kanałów TV-SAT. W profesjonalnych instalacjach RTV/SAT pomiary wykonuje się właśnie na wyjściach wzmacniaczy, multiswitchy czy stacji czołowych, a nie na przypadkowych gniazdach końcowych. Dzięki temu mamy kontrolę nad całym torem sygnałowym: od wejścia z anteny, przez wzmacniacze, rozgałęźniki, odgałęźniki, aż do abonenta. W szafie serwerowej (czasem mówi się „szafa teletechniczna”) zwykle są zainstalowane wzmacniacze kanałowe, szerokopasmowe lub stacje czołowe DVB-T/DVB-C. Producenci tych urządzeń przewidują specjalne złącza testowe – często typu F, czasem opisane jako TEST, -20 dB albo MONITOR. To są właśnie miejsca, gdzie zgodnie z dobrą praktyką serwisową podłączamy miernik poziomu sygnału, miernik widma czy analizator MER/BER. Dzięki pomiarowi na wzmacniaczu ustawiamy poziom wyjściowy tak, żeby na końcowych gniazdach abonenckich uzyskać wartości zgodne z normami, np. PN-EN 60728 (dawniej EN 50083) – zwykle w okolicach 60–80 dBµV dla telewizji cyfrowej, z zachowaniem odpowiedniego odstępu sygnał/szum i brakiem przesterowania. Z mojego doświadczenia im bliżej źródła sygnału dokonujemy regulacji, tym stabilniejsza jest cała sieć. Najpierw ustawiamy parametry na wzmacniaczu, a dopiero potem korygujemy ewentualne różnice na poszczególnych odgałęzieniach. Podłączanie miernika bezpośrednio do wzmacniacza daje też możliwość szybkiej diagnostyki: od razu widać, czy problem wynika z jakości sygnału z anteny, złej konfiguracji wzmacniacza czy może z późniejszych elementów sieci rozdzielczej. I to jest właśnie ten profesjonalny, „branżowy” sposób pracy, którego wymagają poważniejsze instalacje zbiorcze i kablowe.

Pytanie 9

Aby uzyskać poprawny odbiór sygnału z anteny satelitarnej wraz z konwerterem, należy dla programów z satelity Astra ustawić

A. 4 kąty – elewacji, azymutu, konwertera, uchwytu anteny.
B. 2 kąty – elewacji, azymutu.
C. 3 kąty – elewacji, azymutu, konwertera.
D. 1 kąt – azymutu.
Poprawnie – do prawidłowego odbioru sygnału z satelity Astra trzeba ustawić trzy kąty: elewację, azymut i tzw. skręcenie konwertera (skew). Sama czasza to za mało, bo w praktyce pracuje cały układ antena + konwerter, a każdy z tych elementów musi być ustawiony w przestrzeni pod właściwym kątem. Azymut to kąt obrotu anteny w poziomie, liczony zwykle od kierunku północnego zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Dla satelitów Astra 19,2°E w Polsce to nie jest po prostu „na południe”, tylko konkretny kierunek zależny od lokalizacji – np. w centralnej Polsce jest to około 166–170° od północy. Elewacja to z kolei kąt podniesienia czaszy nad horyzont. Jeśli elewacja będzie zbyt mała, antena będzie celować zbyt nisko, w budynki lub drzewa; jeśli za wysoka – „nad” satelitę. Producenci anten często umieszczają na uchwycie podziałkę elewacji, co bardzo ułatwia sprawę, ale i tak ostatecznie robi się drobną korektę na mierniku sygnału. Trzeci kąt, o którym wielu instalatorów-amatorów zapomina, to skręt konwertera, czyli obrót LNB wokół własnej osi. Wynika on z tego, że sygnał satelitarny jest nadawany w określonej polaryzacji (pionowej i poziomej, albo lewo-/prawoskrętnej dla niektórych systemów) i żeby odbiór był optymalny, oś polaryzacji w konwerterze musi być „obrócona” dokładnie tak, jak polaryzacja fali docierającej z satelity. W Polsce dla Astry ten kąt zwykle nie jest zero, tylko kilka–kilkanaście stopni w lewo lub w prawo, zależnie od tego, w jakim mieście jesteśmy. Dobrą praktyką jest skorzystanie z kalkulatorów satelitarnych (np. zgodnych z danymi ITU i mapami pozycji orbitalnych) i na ich podstawie ustawić: azymut, elewację oraz skręt LNB, a dopiero na końcu delikatnie skorygować wszystko miernikiem jakości sygnału (MER, BER, C/N). Moim zdaniem w nowoczesnych instalacjach DVB-S/S2 bez poprawnego ustawienia tych trzech kątów nie ma co liczyć na stabilny odbiór HD/4K przy gorszej pogodzie.

Pytanie 10

Aby zaprogramować odbiornik telewizyjny, sygnał z anteny DVB-T należy podłączyć w telewizorze do gniazda typu

A. CHINCH
B. IEC
C. HDMI
D. SCART
Prawidłowo – w przypadku odbioru naziemnej telewizji cyfrowej DVB‑T sygnał z anteny zawsze podłączamy do gniazda antenowego typu IEC. To jest to okrągłe gniazdo RF (czasem opisane jako ANT IN, ANTENA, RF IN), do którego wchodzi wtyk koncentryczny z przewodu antenowego 75 Ω. Standard IEC odnosi się właśnie do złącza koncentrycznego stosowanego w RTV: zapewnia odpowiednie dopasowanie impedancji, ekranowanie przed zakłóceniami i stabilne połączenie mechaniczne. Dzięki temu tuner DVB‑T wbudowany w telewizor może poprawnie odebrać sygnał wysokiej częstotliwości z zakresu VHF/UHF, zmodulowany w standardzie DVB‑T lub DVB‑T2. W praktyce wygląda to tak: z masztu antenowego schodzi kabel koncentryczny (np. typu RG‑6), na jego końcu jest założona wtyczka antenowa IEC, którą wpinasz bezpośrednio do telewizora albo do gniazda antenowego w ścianie, a dopiero potem krótki przewód do TV. Moim zdaniem warto zwracać uwagę, żeby nie używać przypadkowych przejściówek i tanich rozgałęźników, bo w DVB‑T jakość złącza i kabla bardzo mocno wpływa na poziom sygnału i błędy bitowe. W nowoczesnych instalacjach domowych gniazdo IEC jest standardem opisanym w dokumentacji producentów sprzętu RTV oraz w wytycznych instalacji antenowych – instalatorzy zawsze prowadzą sygnał DVB‑T kablem koncentrycznym zakończonym właśnie złączem IEC, a nie żadnym HDMI czy SCART. Warto też pamiętać, że nawet jeśli używasz zewnętrznego tunera DVB‑T (set‑top box), to antena nadal idzie do złącza IEC w tunerze, a dopiero obraz do telewizora np. przez HDMI. To takie klasyczne, podstawowe połączenie w każdej porządnej instalacji telewizyjnej.

Pytanie 11

W którym zakresie może nastąpić zwiększenie funkcjonalności odbiornika telewizyjnego wyposażonego w interfejs CI w sytuacji skonfigurowania go z modułem CAM?

A. Przejęcie przez odbiornik funkcji dekodera.
B. Zyskanie zaawansowanych funkcji zarządzania poborem mocy.
C. Możliwości nagrywania programu bezpośrednio na nośnik.
D. Poprawienie synchronizacji obrazu z dźwiękiem.
Zamieszanie w tym pytaniu zwykle bierze się stąd, że wiele osób przypisuje modułowi CAM i interfejsowi CI funkcje, które tak naprawdę należą do innych bloków urządzenia. Interfejs CI/CI+ z modułem CAM odpowiada za dostęp warunkowy, czyli za odszyfrowanie zakodowanego sygnału i autoryzację abonenta, a nie za ogólną poprawę jakości pracy całego telewizora. Funkcja poprawiania synchronizacji obrazu z dźwiękiem to typowe zadanie układów przetwarzania sygnału AV oraz oprogramowania telewizora. Opóźnienia audio-wideo wynikają głównie z obróbki obrazu (skalowanie, upłynnianie, redukcja szumów) i toru audio, a korygowane są przez tzw. audio delay, buforowanie i wewnętrzne algorytmy TV. Moduł CAM nie ma żadnego wpływu na te procesy, on dostaje już zdekodowany strumień transportowy i zwraca odszyfrowane dane – nie zarządza timingiem między kanałem audio a wideo. Podobnie z nagrywaniem na nośnik – funkcja PVR (Personal Video Recorder) lub timeshift zależy od oprogramowania telewizora i jego sprzętowego wsparcia (port USB, obsługa dysków, system plików, licencje DRM), a nie od samego modułu CAM. CAM może co najwyżej ograniczyć możliwość nagrywania lub odtwarzania (np. w CI+ są flagi Copy Control, zakazy przewijania, itp.), ale nie dodaje sam z siebie opcji nagrywania. To jest częsty błąd myślowy: użytkownik kupuje moduł CAM, a nagle telewizor po aktualizacji softu dostaje PVR, więc wygląda jakby to było zasługą CAM-a. W rzeczywistości funkcjonalność PVR jest po stronie TV, a CAM tylko dostarcza uprawnień do oglądania treści. Zaawansowane zarządzanie poborem mocy to z kolei domena zasilacza, układów zarządzania energią i firmware’u telewizora, zgodnie z normami efektywności energetycznej (np. wymogi ekoprojektu w UE). Moduł CAM jest raczej dodatkowym obciążeniem energetycznym – pobiera własny prąd – i czasem wręcz utrudnia pełne wyłączenie niektórych bloków, bo telewizor musi go zasilać i z nim komunikować się. Dobre praktyki projektowe zakładają, że CAM jest urządzeniem peryferyjnym do obsługi systemu CAS, a nie kontrolerem zarządzania energią. Kluczowe jest zrozumienie, że konfiguracja TV z modułem CAM rozszerza go o funkcję dekodera płatnych kanałów i obsługę dostępu warunkowego, a nie o ogólne ulepszacze obrazu, nagrywania czy zasilania.

Pytanie 12

Które elementy należy zastosować, aby wykonać montaż kabli koncentrycznych na ścianie z cegieł by wykonać instalację podtynkową?

A. Elementy 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Elementy 4
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Elementy 1
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Elementy 2
Ilustracja do odpowiedzi D
W instalacjach podtynkowych na ścianie z cegieł, przy montażu kabli koncentrycznych, kluczowe jest zastosowanie elementów, które pozwalają pewnie zakotwić przewód w murze, a jednocześnie nie uszkadzają jego oplotu ani dielektryka. Z tego powodu prawidłowy jest wybór „Elementy 3” – są to typowe plastikowe kołki do kabli (często nazywane kołkami kablowymi lub uchwytami wtykowymi). Wwierca się w cegłę otwór o odpowiedniej średnicy, następnie kabel koncentryczny układa się w szczelinie kołka i całość wbija młotkiem. Kołek rozpiera się w murze, a pierścień obejmuje kabel, zapewniając stabilne i trwałe mocowanie. Takie rozwiązanie dobrze współpracuje z tynkiem: po wykonaniu bruzdy przewód jest unieruchomiony, nie wypływa z rowka i można spokojnie nałożyć warstwę tynku lub gładzi. Z mojego doświadczenia to właśnie takie kołki najlepiej trzymają kable koncentryczne w ścianach z cegły, szczególnie gdy instalacja jest długa i trzeba zachować stały promień gięcia. Dodatkowo kołki tego typu są zgodne z ogólnymi zasadami prowadzenia przewodów niskoprądowych opisanymi w normie PN‑HD 60364 – przewód jest mechanicznie zabezpieczony, nie ulega ściśnięciu ani przetarciu, a odstępy między mocowaniami można łatwo utrzymać w granicach 30–40 cm na odcinkach prostych i gęściej przy załamaniach. W praktyce monter najpierw planuje trasę, wykonuje bruzdy, wierci otwory pod kołki właśnie w cegle, przykleja lub spina nimi kabel koncentryczny i dopiero potem całość przykrywa tynkiem. Taki sposób montażu minimalizuje ryzyko późniejszych uszkodzeń mechanicznych, przesunięć kabla czy pęknięć tynku nad trasą przewodu.

Pytanie 13

Ze względu na problemy z odbiorem sygnału instalator zamierza zmienić lokalizację anteny i zainstalować ją na wysokim maszcie, przez co zwiększy się odległość pomiędzy anteną a odbiornikiem. Aby nie pogorszyć jakości sygnału telewizyjnego, instalator powinien zastosować kabel o

A. większym tłumieniu.
B. mniejszym tłumieniu.
C. większej impedancji falowej.
D. mniejszej impedancji falowej.
Prawidłowo – przy wydłużeniu przewodu między anteną a odbiornikiem kluczowe jest zastosowanie kabla o mniejszym tłumieniu. Chodzi o to, że każdy kabel koncentryczny wprowadza pewne straty sygnału, wyrażane w decybelach na 100 m (dB/100 m) przy określonej częstotliwości. Im dłuższa trasa i im wyższa częstotliwość (pasmo TV, DVB-T/T2, sygnały satelitarne), tym te straty rosną. Dlatego przy wysokim maszcie, gdzie dochodzi kilka–kilkanaście metrów przewodu więcej, warto wybrać kabel o jak najniższym tłumieniu, np. dobrej jakości RG-6 lub nawet lepszy typ klasy A/A+ zamiast taniego, cienkiego przewodu z marketu. Moim zdaniem to jedna z podstawowych dobrych praktyk w instalacjach TV: minimalizujemy straty po drodze, a nie próbujemy później ratować sytuację wzmacniaczami, które wprowadzają szumy i mogą przesterować odbiornik. W praktyce patrzy się na parametry typu: tłumienie przy 800 MHz czy 2150 MHz (dla SAT), ekranowanie powyżej 90 dB i zgodność z normami, np. EN 50117. Im mniejsze wartości tłumienia w dB, tym lepiej dla jakości obrazu i stabilności odbioru, zwłaszcza przy słabszym sygnale z nadajnika. Dodatkowo kabel o mniejszym tłumieniu zazwyczaj ma lepszą konstrukcję: grubszy przewodnik wewnętrzny, porządny dielektryk, podwójny ekran (folia + oplot), co ogranicza też zakłócenia zewnętrzne. W instalacjach zbiorczych czy w nowym budownictwie praktycznie standardem jest stosowanie kabli o niskim tłumieniu, właśnie po to, żeby móc prowadzić dłuższe odcinki bez widocznego pogorszenia jakości sygnału. W skrócie: zwiększasz odległość – musisz zmniejszyć tłumienie jednostkowe przewodu, żeby całkowita strata sygnału nie przekroczyła dopuszczalnych wartości.

Pytanie 14

W obwodzie elektrycznym przedstawionym na schemacie należy wykonać pomiary napięcia elektrycznego, natężenia prądu i mocy pobieranej przez odbiornik. Wskaż prawidłowe umiejscowienie poszczególnych mierników.

Ilustracja do pytania
A. 1-woltomierz, 2-watomierz, 3-amperomierz, 4-woltomierz
B. 1-amperomierz, 2-watomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
C. 1-watomierz, 2-amperomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
D. 1-woltomierz, 2-amperomierz, 3-watomierz, 4-woltomierz
W tym zadaniu kluczowe jest poprawne skojarzenie sposobu włączenia miernika z jego funkcją. Woltomierz (1 i 4) zawsze podłączamy równolegle do elementu, na którym chcemy mierzyć spadek napięcia. Dlatego przy źródle napięcia i przy odbiorniku pojawiają się właśnie symbole woltomierzy. Dzięki temu miernik praktycznie nie obciąża obwodu – ma bardzo dużą rezystancję wewnętrzną – i pokazuje rzeczywiste napięcie zasilania oraz napięcie na odbiorniku. Amperomierz (2) musi być włączony szeregowo w torze prądowym, bo ma mierzyć natężenie prądu płynącego przez odbiornik; ma bardzo małą rezystancję wewnętrzną, żeby nie wprowadzać dodatkowego spadku napięcia. Watomierz (3) z kolei ma dwie pary zacisków: prądowe i napięciowe. W praktyce, zgodnie z zasadami pomiarów mocy w obwodach jednofazowych, obwód prądowy watomierza włącza się szeregowo z odbiornikiem, a obwód napięciowy równolegle do niego. Dokładnie tak jest na schemacie – miejsca oznaczone gwiazdkami pokazują typowe połączenie zacisków watomierza. Taki układ pozwala jednocześnie mierzyć U, I i P bez istotnego zafałszowania wyników, zgodnie z dobrą praktyką z pracowni elektrycznej i normami dotyczącymi pomiarów (np. PN‑EN 61557 dla pomiarów w instalacjach niskiego napięcia). W realnym pomiarze w rozdzielni czy przy badaniu silnika jednofazowego robi się to bardzo podobnie: amperomierz w szereg, woltomierz w równoległe odgałęzienie, a watomierz tak, aby jego zaciski prądowe „widziały” pełny prąd odbiornika, a zaciski napięciowe pełne napięcie na nim. Moim zdaniem warto zapamiętać to jako prostą zasadę: napięcie – równolegle, prąd – szeregowo, moc – kombinacja obu, dokładnie jak w tym schemacie.

Pytanie 15

W instalacjach telewizyjnych jedną z funkcji multitapów jest

A. skompenowanie tłumienia kabli TV
B. filtrowanie sygnału TV
C. rozkodowanie sygnału TV
D. wzmocnienie sygnału TV
Prawidłowa odpowiedź to skompensowanie tłumienia kabli TV, bo właśnie do tego w praktyce używa się multitapów w instalacjach telewizyjnych. Multitap (odgałęźnik wielowyjściowy) nie jest zwykłym rozgałęźnikiem, tylko elementem, który ma ściśle określone tłumienie przelotowe i odgałęźne. Dzięki temu projektant instalacji może tak dobrać wartości tłumienia na kolejnych multitapach, żeby wyrównać poziomy sygnału w różnych gniazdach abonentów, mimo że długości kabli są różne i każdy odcinek wprowadza swoje tłumienie. W nowoczesnych instalacjach zgodnych z normami PN-EN 50083 oraz PN-EN 60728 zakłada się, że poziom sygnału na gniazdku RTV-SAT ma się mieścić w konkretnym przedziale, np. dla DVB-T zazwyczaj ok. 45–70 dBµV. Żeby to osiągnąć, nie wystarczy „coś wzmocnić”, tylko trzeba świadomie zbilansować cały tor: wzmacniacze, kable, złącza, rozgałęźniki i właśnie multitapy. Multitap ma różne wartości tłumienia odgałęzień, np. 8 dB, 12 dB, 16 dB, dzięki czemu można celowo „przydusić” sygnał bliżej wzmacniacza (gdzie jest go za dużo), a dalej w linii zastosować mniejsze tłumienie, kompensując w ten sposób stratę na kablu koncentrycznym. Moim zdaniem to jedna z fajniejszych części projektowania sieci RTV – takie trochę układanie puzzli, żeby na końcu wszędzie mieć odpowiedni poziom i dobry MER/CN. W praktyce, w dużych budynkach wielorodzinnych, multitapy są montowane piętro po piętrze w pionach kablowych. Dobre praktyki mówią, żeby producent multitapów, kabli i wzmacniaczy był najlepiej z jednej serii systemowej, bo wtedy łatwiej przewidzieć realne wartości tłumienia. Dodatkowo multitapy często mają odpowiednie ekranowanie klasy A lub wyższej, co ogranicza zakłócenia i przeniki między torami – ale ich główna funkcja w tym pytaniu to właśnie kompensacja strat na kablach, aby cała instalacja działała stabilnie i zgodnie z wymaganiami operatora i norm branżowych.

Pytanie 16

Odbiornik satelitarny należy podłączyć do telewizora, wykorzystując złącza RCA. Na którym rysunku przedstawiono przewód z tego typu złączami?

A. Przewód 4
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Przewód 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Przewód 3
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Przewód 1
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowo wskazany został przewód 2, ponieważ jest to klasyczny kabel ze złączami RCA (czasem nazywanymi chinch). Charakterystyczne są trzy osobne wtyki w kolorach: żółty – sygnał wideo kompozytowego, biały – audio lewy kanał, czerwony – audio prawy kanał. Standard RCA jest od lat stosowany w odbiornikach satelitarnych, odtwarzaczach DVD, starszych telewizorach kineskopowych i wielu prostych urządzeniach audio‑wideo. Z mojego doświadczenia w serwisie RTV to właśnie taki komplet żółty‑biały‑czerwony najczęściej służy do podłączania dekoderów SD do starszych TV. W praktyce podłączenie wygląda tak, że każdy wtyk wkładamy do gniazda o tym samym kolorze: żółty do VIDEO OUT/IN, biały i czerwony do AUDIO L/R. Trzymanie się kolorystyki to dobra praktyka branżowa – minimalizuje pomyłki i przyspiesza diagnostykę. Standard RCA pracuje na sygnałach analogowych niesymetrycznych, dlatego przewody powinny być możliwie krótkie i dobrej jakości, żeby ograniczyć zakłócenia i spadki poziomu sygnału. W wielu instalacjach spotyka się przejściówki SCART–RCA, gdzie z jednej strony jest eurozłącze do telewizora, a z drugiej właśnie te trzy wtyki RCA do dekodera. Jeśli telewizor nie ma HDMI, to podłączenie dekodera satelitarnego przez RCA jest nadal całkowicie poprawnym i zgodnym z praktyką rozwiązaniem, choć oczywiście nie zapewni jakości HD. Warto też pamiętać, że RCA nie przenosi sygnałów cyfrowych jak HDMI, więc nie uzyskamy dźwięku wielokanałowego 5.1 – tu stosuje się inne interfejsy, np. S/PDIF.

Pytanie 17

W trakcie przygotowania włókien światłowodowych i wykonywaniu spawu optycznego należy zwrócić szczególną uwagę na to, aby

A. dociąć włókna na wymaganą długość bezpośrednio przed wykonaniem spawu.
B. usunąć powłoki włókien bezpośrednio po docięciu ich na wymaganą długość.
C. oczyścić włókna chusteczką bezpyłową bezpośrednio po docięciu ich na wymaganą długość.
D. usunąć osłonkę spawu bezpośrednio przed jego wykonaniem.
Prawidłowa odpowiedź podkreśla jedną z kluczowych zasad przy wykonywaniu spawów światłowodowych: włókna należy dociąć na wymaganą długość bezpośrednio przed wykonaniem spawu. Chodzi o to, że jakość czoła włókna po cięciu (tzw. cleave) ma ogromny wpływ na tłumienie spawu i odbicia Fresnela. Świeżo docięte włókno ma czystą, gładką powierzchnię, bez mikroodprysków i zanieczyszczeń, o ile oczywiście wcześniej było poprawnie odizolowane i wyczyszczone. Jeśli od docięcia do spawania minie zbyt dużo czasu, końcówka może się zabrudzić, utlenić, może też dojść do mikrouszkodzeń przy nieostrożnym obchodzeniu się z włóknem. W praktyce, zgodnie z zaleceniami producentów spawarek optycznych i wytycznymi wielu operatorów (np. standardowe procedury FTTH, sieci szkieletowych), typowa sekwencja prac wygląda tak: najpierw zdejmujesz powłokę z włókna na odpowiednią długość, potem dokładnie czyścisz go chusteczką bezpyłową nasączoną alkoholem izopropylowym, następnie docinasz włókno w cleaverze, a od razu po cięciu wkładasz je do uchwytu spawarki i wykonujesz spaw. Moim zdaniem, jeśli ktoś robi inaczej, to potem dziwi się, czemu spaw ma np. 0,3–0,5 dB tłumienia zamiast typowych 0,01–0,05 dB. W branży światłowodowej bardzo pilnuje się właśnie kolejności: najpierw przygotowanie i czyszczenie, potem cięcie, a na końcu natychmiastowe spawanie. Daje to powtarzalne, stabilne wyniki i mniej poprawek w terenie. W dodatku nowoczesne spawarki często same „marudzą”, jeśli kąt cięcia jest zły albo czoło włókna wygląda podejrzanie – i to też jest bezpośrednio związane z tym, jak świeżo i jak poprawnie zostało wykonane cięcie tuż przed spawem.

Pytanie 18

Aby wykonać regulację i ustawienie odpowiedniego poziomu sygnału telewizyjnego, należy miernik podłączyć do gniazda

A. abonenckiego.
B. wzmacniacza w szafie serwerowej.
C. filtra pasmowego w szafie serwerowej.
D. antenowego.
W instalacjach telewizyjnych bardzo łatwo pomylić miejsce, w którym należy wykonywać pomiar i regulację poziomu sygnału. Intuicja często podpowiada, żeby podłączyć miernik do gniazda antenowego lub abonenckiego, bo to jest punkt, w którym sygnał „odbiera” użytkownik końcowy. Technicznie da się tam oczywiście zmierzyć poziom, ale nie jest to właściwe miejsce do zasadniczej regulacji całego systemu. Gniazdo abonenckie służy do podłączenia odbiornika, dekodera, modemu kablowego itp., a nie do strojenia parametrów sieci. Na tym etapie sygnał przeszedł już przez rozgałęźniki, odgałęźniki, długość kabla, ewentualne dodatkowe tłumiki. Jeśli spróbujemy regulować instalację „od końca”, to zaczynamy gonić skutki, a nie przyczynę. Można sobie narobić bałaganu: poprawimy poziom na jednym gnieździe, a rozjedzie się na innych punktach. Dlatego normy branżowe i dobre praktyki projektowe mówią jasno: podstawowa regulacja odbywa się przy urządzeniach aktywnych, czyli wzmacniaczach, ewentualnie na wyjściach stacji czołowej, a pomiary na gniazdach służą głównie do kontroli, czy projekt został zrealizowany poprawnie. Podłączanie miernika do samego gniazda antenowego, rozumianego jako wyjście z anteny, też nie rozwiązuje sprawy, bo tam sygnał jest jeszcze przed wzmocnieniem i wyrównaniem. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu początkujących traktuje antenę jak jedyne „źródło prawdy” o poziomie, a zapominają, że dla odbiornika liczy się sygnał po całej obróbce w torze dystrybucyjnym. Podobnie wpinanie się w filtr pasmowy w szafie serwerowej nie jest dobrym punktem odniesienia do końcowej regulacji. Filtr ma za zadanie ograniczyć pasmo, odciąć niepożądane częstotliwości, ale nie jest elementem odpowiedzialnym za docelowy poziom na sieci. Jeżeli ustawimy system, bazując na poziomach mierzonych tylko przed lub za filtrem, to możemy mieć ładne widmo, a mimo to niewłaściwy poziom na gniazdach. Wzmacniacz jest tu kluczowy, bo to on kompensuje tłumienia kabli i elementów pasywnych, zapewnia odpowiedni budżet energetyczny i stabilny poziom w całej instalacji. Typowym błędem myślowym jest traktowanie dowolnego łatwo dostępnego punktu jako „dobrego do regulacji”, zamiast patrzeć na całą sieć jak na układ z określonymi punktami odniesienia. W profesjonalnych sieciach RTV/SAT i HFC zawsze definiuje się punkty pomiarowe – właśnie na wyjściach wzmacniaczy – i według nich kalibruje się całość, a pomiary na gniazdach są jedynie potwierdzeniem, że założenia projektowe zostały spełnione.

Pytanie 19

W przypadku konieczności wyznaczenia trasy prowadzenia kabla światłowodowego zgodnie z układem przedstawionym na rysunku należy zwrócić uwagę, aby w stosunku do parametru kabla określanego w katalogu jako minimalny promień gięcia, odległość X była co najmniej

Ilustracja do pytania
A. jemu równa.
B. trzykrotnie od niego większa.
C. równa jego połowie.
D. dwukrotnie od niego większa.
Prawidłowo – odległość X powinna być co najmniej dwukrotnie większa od minimalnego promienia gięcia podanego w katalogu. Chodzi o to, że na rysunku kabel wykonuje pętlę o kształcie zbliżonym do półokręgu, a parametr katalogowy określa promień, nie średnicę. Odległość X jest w praktyce średnicą tego łuku, więc żeby nie zejść poniżej dopuszczalnego promienia, musimy przyjąć X ≈ 2 × Rmin. Jeśli producent dla kabla G.657A1 podaje np. minimalny promień gięcia 30 mm, to taka pętla, jak na rysunku, powinna mieć X co najmniej 60 mm. W przeciwnym razie pojawią się dodatkowe straty tłumieniowe, mikropęknięcia włókna, a przy większych naprężeniach nawet ryzyko uszkodzenia mechanicznego. W praktyce instalacyjnej, szczególnie w budynkach, szafkach teletechnicznych, patchpanelach czy puszkach abonenckich, bardzo łatwo jest „zawinąć” kabel ciaśniej, niż zaleca producent. Moim zdaniem to jeden z częstszych błędów początkujących instalatorów – kabel niby leży ładnie, nic się nie urwało, ale tłumienie skacze o 0,3–0,5 dB na złączu czy odcinku. Dobre praktyki, zgodne z zaleceniami ITU-T (np. G.657) i wytycznymi producentów okablowania strukturalnego, mówią wręcz, żeby nie tylko trzymać się minimalnego promienia, ale jeszcze dodać sobie mały zapas bezpieczeństwa, szczególnie tam, gdzie kabel może być później dotykany lub przestawiany (np. w szafach RACK, na tackach kablowych, w przełącznicach ODF). Stosując w głowie zasadę: „w katalogu podany jest promień, a ja w polu widzę średnicę”, łatwiej uniknąć pomyłek i prawidłowo projektować trasy prowadzenia włókna.

Pytanie 20

Aby podłączyć przedstawiony na rysunku nadajnik optyczny do instalacji światłowodowej, należy zastosować złącza

Ilustracja do pytania
A. SC/UPC
B. FC
C. ST
D. SC/APC
Poprawna jest odpowiedź SC/APC, ponieważ na zdjęciu widać charakterystyczne zielone gniazdo prostokątne z zatrzaskiem, czyli złącze typu SC w wersji APC (Angled Physical Contact). Kolor w tym przypadku naprawdę dużo mówi: w praktyce instalacyjnej przyjęło się, że zielone złącza oznaczają polerowanie APC, niebieskie – UPC, a kremowe – PC. W złączach SC/APC czoło ferruli jest szlifowane pod kątem 8°, co zgodnie z normami IEC/ITU pozwala uzyskać bardzo niski współczynnik odbicia wstecznego (typowo poniżej −60 dB). Dla nadajnika optycznego, szczególnie pracującego w systemach CATV lub RF overlay, ograniczenie refleksów jest kluczowe, bo odbite sygnały mogą modulować laser i powodować zniekształcenia obrazu albo zakłócenia sygnału RF. Z mojego doświadczenia w sieciach FTTH i HFC praktycznie wszystkie nadajniki nadawcze 1310/1550 nm do telewizji kablowej mają wyjścia SC/APC właśnie z tego powodu. Mechanicznie złącze SC jest bardzo wygodne: ma zatrzask push-pull, dobrze trzyma w gnieździe i jest odporne na przypadkowe wyrwanie, co w szafkach abonenckich czy na masztach ma duże znaczenie. Dobra praktyka mówi też, żeby w jednej trasie optycznej nie mieszać typów polerowania – jeśli nadajnik ma SC/APC, to patchcord również powinien być SC/APC z obu stron, ewentualnie SC/APC–SC/APC do splittera z gniazdami APC. Ważne jest też zachowanie odpowiedniego promienia gięcia i czystości czoła ferruli, bo przy APC brud potrafi mocno popsuć parametry. W skrócie: kształt obudowy złącza (SC) plus zielony kolor i zastosowanie w nadajniku optycznym jednoznacznie wskazują na SC/APC i to jest zgodne z obecnymi standardami branżowymi dla torów o wysokich wymaganiach na tłumienie odbiciowe.

Pytanie 21

Do wyznaczenia wartości tłumienia tłumika montowanego w instalacjach antenowych wykorzystuje się

A. omomierz.
B. miernik poziomu mocy sygnału.
C. amperomierz DC.
D. miernik fali stojącej SWF.
W instalacjach antenowych łatwo pomylić pojęcia z klasycznej elektrotechniki z techniką wysokich częstotliwości. Wiele osób intuicyjnie sięga myślami po omomierz, bo skoro tłumik to element pasywny, to może wystarczy zmierzyć jego rezystancję i już wiemy wszystko. Niestety tak to nie działa. Omomierz mierzy opór stałoprądowy przy bardzo niskiej częstotliwości (w zasadzie DC), a tłumik w torze antenowym jest projektowany na konkretną impedancję falową, np. 50 Ω lub 75 Ω, w zakresie częstotliwości od kilkudziesięciu MHz do nawet kilku GHz. To, co jest ważne, to zachowanie elementu dla sygnałów wysokiej częstotliwości, a nie jego rezystancja stałoprądowa. Tłumik może mieć dla omomierza praktycznie zwarcie albo przerwę, a mimo to poprawnie pracować w torze RF. Podobnie jest z amperomierzem DC. Pomysł, że zmierzymy prąd stały i na tej podstawie wyznaczymy tłumienie, wynika z przenoszenia praw Ohma z obwodów niskoczęstotliwościowych na technikę w.cz. W torach antenowych nie interesuje nas prąd stały, tylko moc sygnału w paśmie radiowym, wyrażona w dBm, dBµV itd. Amperomierz DC kompletnie nie uwzględnia charakteru falowego sygnału, impedancji falowej przewodu koncentrycznego ani dopasowania, więc z punktu widzenia pomiaru tłumienia jest bezużyteczny. Miernik fali stojącej SWR/FWS kojarzy się bardziej z antenami i dopasowaniem, więc też kusi, żeby go użyć. On jednak służy do oceny współczynnika fali stojącej, czyli tego, jak dobrze obciążenie (np. antena) jest dopasowane do linii zasilającej. Z jego pomocą ocenisz odbicia mocy, ale nie wyznaczysz precyzyjnie wartości tłumienia konkretnego tłumika w dB. To dwie różne wielkości: SWR informuje o dopasowaniu, a tłumienie to spadek poziomu mocy między wejściem a wyjściem elementu. Typowym błędem myślowym jest założenie, że skoro wszystkie te przyrządy „coś mierzą w obwodach”, to każdy nada się do wszystkiego. W technice antenowej dobra praktyka i standardy branżowe wyraźnie rozdzielają narzędzia: omomierz i amperomierz DC zostają do prostych testów ciągłości i zasilania, miernik SWR do strojenia anten, a do wyznaczania tłumienia elementów w torze RF używa się mierników poziomu mocy lub bardziej zaawansowanych analizatorów, które pracują w odpowiednim paśmie częstotliwości i w jednostkach właściwych dla sygnałów radiowych.

Pytanie 22

W którym miejscu należy zamontować abonencki ochronnik przeciwprzepięciowy by ochronić całą instalację zbiorczą DVB-T?

A. Bezpośrednio przy antenie.
B. Przed zwrotnicą.
C. Przed pierwszym urządzeniem aktywnym.
D. Przed każdym tłumikiem.
Prawidłowe jest zamontowanie ochronnika przeciwprzepięciowego przed pierwszym urządzeniem aktywnym, czyli zwykle przed wzmacniaczem masztowym, wzmacniaczem budynkowym albo innym elementem zasilanym elektrycznie w torze DVB-T. Chodzi o to, żeby przepięcie pochodzące z anteny, najczęściej od wyładowań atmosferycznych indukowanych w przewodzie koncentrycznym, zostało „zgaszone” zanim dotrze do elektroniki. Urządzenia aktywne są najbardziej wrażliwe na przepięcia – tranzystory wejściowe, układy zasilania, stopnie wzmacniające potrafią się uszkodzić przy stosunkowo niewielkich impulsach napięciowych. Dlatego dobra praktyka instalatorska i zalecenia producentów mówią wprost: najpierw ogranicznik przepięć wpięty w linię koncentryczną, uziemiony do wspólnej szyny wyrównawczej, a dopiero za nim wzmacniacze, rozgałęźniki aktywne itp. Moim zdaniem to jest taki podstawowy „bezpiecznik” całej instalacji zbiorczej. W instalacjach RTV-SAT, zgodnie z wytycznymi norm PN-EN 60728 i zasadami ochrony odgromowej budynków, ochronniki sygnałowe montuje się możliwie blisko punktu wprowadzenia kabla do budynku, właśnie przed pierwszym aktywnym elementem systemu. W praktyce wygląda to tak: kabel z anteny DVB-T schodzi z masztu, wchodzi do pomieszczenia technicznego, tam jest pierwsze przejście przez ochronnik przepięciowy na złączach F, ten ochronnik ma solidne połączenie z uziemieniem, a dopiero potem sygnał idzie na wzmacniacz budynkowy, następnie na odgałęźniki, rozgałęźniki, tłumiki, gniazda abonenckie. Dzięki takiemu ustawieniu zabezpieczasz nie tylko samo urządzenie aktywne, ale w praktyce całą dalszą część instalacji zbiorczej, bo impuls jest „ściągany” do ziemi już na wejściu. Dodatkowo zmniejszasz ryzyko przenoszenia przepięć do innych systemów połączonych galwanicznie, np. do sieci zasilającej zasilacze wzmacniaczy.

Pytanie 23

Na schemacie przedstawiono instalację telewizyjną typu

Ilustracja do pytania
A. rozgałęźnego.
B. gwiazdy.
C. przelotowego.
D. pierścieniowego.
Na schemacie pokazano instalację telewizyjną, w której sygnał z anteny przechodzi kolejno przez gniazda abonenckie – właśnie taki sposób prowadzenia przewodu koncentrycznego nazywa się instalacją przelotową. Kluczowy jest tu jeden wspólny kabel „przelatujący” od pierwszego gniazda do ostatniego, a gniazda pośrednie mają wejście i wyjście oraz odpowiednie tłumienie przelotowe i końcowe. W praktyce używa się tu gniazd typu przelotowego (np. oznaczanych właśnie jak na rysunku SSD 2-10), a na końcu linii montuje się gniazdo końcowe (np. SSD 2-00) lub osobny rezystor zakończeniowy 75 Ω. Takie rozwiązanie jest zgodne z typowymi wytycznymi dla małych instalacji RTV w mieszkaniach i domach jednorodzinnych, gdzie liczba gniazd jest niewielka, a długości przewodów umiarkowane. Z mojego doświadczenia w małych blokach i pensjonatach takie instalacje przelotowe są często spotykane, bo są tańsze w wykonaniu niż pełna gwiazda i przy 2–4 gniazdach zapewniają jeszcze wystarczająco równomierny poziom sygnału. Ważne, żeby dobrać gniazda o odpowiednich wartościach tłumienia, tak aby sygnał na pierwszym i ostatnim odbiorniku nie różnił się zbyt mocno – zgodnie z dobrymi praktykami poziom sygnału w gniazdach nie powinien spadać poniżej zalecanych wartości podawanych w dokumentacjach producentów sprzętu RTV i normach branżowych (np. w zakresie około 60–80 dBµV dla DVB-T). W odróżnieniu od instalacji gwiazdowej, tutaj nie ma rozdzielacza w jednym centralnym punkcie, tylko sygnał „idzie po kolei” przez wszystkie punkty. Dzięki temu łatwo rozpoznać, że na rysunku chodzi właśnie o instalację przelotową, a nie rozgałęźną czy pierścieniową.

Pytanie 24

W tabeli przedstawiono kartę katalogową rozgałęźnika aktywnego

NazwaRozgałęźnik aktywny ARA-1/3F
KodB1214
Wejścia1
Wyjścia3
Zakres częstotliwości [pasmo]1-69
[MHz]40-862
Wzmocnienie [dB]Wy A i B: 5 (40 MHz) – 8 (862 MHz)
Wy C: 8 (40 MHz) – 12 (862 MHz)
Współczynnik szumów [dB]< 2 dB
Maksymalny poziom wyjściowy [dBuV]Wy A i B: 85
Wy C: 82
Wymiary [mm]90x40x25
A. telewizji satelitarnej.
B. telewizji naziemnej.
C. systemu monitoringu.
D. systemu monitoringu IP.
Rozgałęźnik aktywny ARA-1/3F z tej karty katalogowej jest typowym urządzeniem do instalacji telewizji naziemnej. Widać to od razu po kilku parametrach. Po pierwsze, zakres częstotliwości 40–862 MHz oraz oznaczenie pasma 1–69 odpowiada klasycznym kanałom TV naziemnej w paśmie VHF i UHF. Dla DVB-T/DVB-T2 właśnie ten zakres jest używany w standardowych instalacjach zbiorczych i domowych. Gdyby to był sprzęt do telewizji satelitarnej, widniałby zakres rzędu 950–2150 MHz i zwykle opis typu „SAT” lub „IF”. Moim zdaniem bardzo charakterystyczne jest też to, że mamy jedno wejście i trzy wyjścia o określonym wzmocnieniu i maksymalnym poziomie wyjściowym w dBµV. Takie aktywne rozgałęźniki stosuje się np. w domowej instalacji RTV, gdzie z jednej anteny naziemnej rozprowadzamy sygnał do kilku gniazd abonenckich. Wzmacniacz wbudowany w rozgałęźnik kompensuje tłumienie przewodów koncentrycznych oraz samych rozgałęzień, dzięki czemu na każdym wyjściu poziom sygnału mieści się w zalecanym przedziale, zwykle ok. 60–80 dBµV dla DVB-T według dobrych praktyk branżowych. Współczynnik szumów < 2 dB pokazuje, że urządzenie jest zaprojektowane z myślą o poprawie stosunku sygnał/szum, a nie tylko „pompowaniu” poziomu. To ważne, bo w telewizji naziemnej mamy często słabsze sygnały, wrażliwe na zakłócenia. Nierówne wzmocnienie na wyjściach (A/B vs C) pozwala z kolei dopasować długości kabli: na dłuższy odcinek dajemy wyjście o większym wzmocnieniu. W praktyce takie aktywne rozgałęźniki montuje się w skrzynce multimedialnej, na strychu albo przy wejściu kabla z anteny i dalej rozprowadza się sygnał do pokojów. To jest bardzo typowe rozwiązanie w nowoczesnych instalacjach RTV w domach jednorodzinnych i małych budynkach wielorodzinnych.

Pytanie 25

Zmiana wartości impedancji falowej kabla może nastąpić na skutek

A. burzy śnieżnej.
B. uszkodzenia odbiornika.
C. złego zamontowania anteny.
D. uszkodzenia kabla.
Prawidłowo – klucz do tego pytania leży w zrozumieniu, czym w ogóle jest impedancja falowa kabla. Impedancja falowa (np. 50 Ω, 75 Ω) wynika z jego konstrukcji: odległości między żyłą a ekranem, średnic przewodów, stałej dielektrycznej izolacji, a także jakości i jednorodności materiałów. Jeżeli kabel jest fabrycznie wykonany poprawnie, jego impedancja jest stała na całej długości i dopasowana do urządzeń (np. 50 Ω dla większości systemów nadawczych, 75 Ω dla TV/SAT). Zmiana tej impedancji następuje wtedy, gdy fizycznie zmienia się geometria lub właściwości dielektryka – czyli właśnie przy uszkodzeniu kabla. Może to być zgniecenie przewodu pod meblem, ostre zagięcie przy krawędzi dachu, przetarcie izolacji, zawilgocenie dielektryka, mikropęknięcia po kilku latach na słońcu. Każde takie uszkodzenie powoduje lokalną zmianę pojemności i indukcyjności jednostkowej, a to wprost przekłada się na zmianę impedancji falowej. W praktyce objawia się to zwiększonym współczynnikiem fali stojącej (SWR/VSWR), odbiciami sygnału, spadkiem mocy na antenie, zakłóceniami w transmisji danych. Dlatego w dobrych praktykach instalatorskich (np. zalecenia producentów kabli koncentrycznych, wytyczne PN-EN dotyczące instalacji telekomunikacyjnych) kładzie się ogromny nacisk na to, żeby kabla nie zgniatać, nie łamać, trzymać minimalny promień gięcia i dobrze zabezpieczać przed wodą. W serwisie radiowym czy TV jednym z pierwszych kroków diagnostyki jest właśnie sprawdzenie stanu mechanicznego kabla i pomiar dopasowania, bo z mojego doświadczenia to właśnie uszkodzony kabel jest najczęstszą przyczyną nagłego pogorszenia parametrów linii zasilającej antenę.

Pytanie 26

W zakres czynności konserwacyjnych instalacji telewizyjnej nie wchodzi

A. pomiar sygnału w gniazdku abonenckim.
B. regulacja wzmacniaczy RF.
C. ustawienie anten.
D. czyszczenie przewodów koncentrycznych.
Poprawnie – czyszczenie przewodów koncentrycznych faktycznie nie wchodzi w zakres typowych czynności konserwacyjnych instalacji telewizyjnej. W praktyce serwisowej i eksploatacyjnej instalacji TV koncentrujemy się na elementach, które realnie wpływają na parametry toru sygnałowego: poziom sygnału, odstęp sygnał–szum, zniekształcenia, dopasowanie impedancyjne 75 Ω. Przewód koncentryczny jest elementem pasywnym, a podstawą jego prawidłowej pracy jest odpowiedni dobór, poprawne prowadzenie, brak uszkodzeń mechanicznych, właściwe zakończenie złączami F lub IEC oraz zachowanie minimalnych promieni gięcia. Samo „czyszczenie” przewodu na zewnątrz nie poprawi ani tłumienia, ani dopasowania, ani jakości odbioru. Jeśli kabel jest zabrudzony, zakurzony czy nawet lekko przybrudzony farbą, to z punktu widzenia parametrów transmisyjnych nic to praktycznie nie zmienia. W procedurach utrzymaniowych zgodnych z dobrą praktyką branżową (różne wytyczne operatorów kablowych, normy z rodziny PN‑EN 50083 dotyczące systemów zbiorowego odbioru sygnałów TV i SAT) kładzie się nacisk na kontrolę ciągłości przewodu, pomiar tłumienia, sprawdzanie ekranowania, stan złączy, a nie na ich kosmetykę. Z mojego doświadczenia, jeśli przewód wygląda brudno, ale ma poprawne parametry na mierniku, to nikt rozsądny go nie wymienia ani specjalnie nie czyści. Inaczej jest z zanieczyszczeniami wewnątrz złączy – tam czyści się styki, usuwa korozję, wymienia złącza, ale to już dotyczy elementu złączowego, nie samego kabla jako takiego. Dlatego w typowym harmonogramie konserwacji znajdziesz regulację wzmacniaczy RF, ustawianie anten czy pomiar sygnału w gniazdku abonenckim, natomiast „mycie kabla” nie jest uznawane za sensowną czynność techniczną.

Pytanie 27

W zakres cyklicznych typowych czynności związanych z konserwacją zbiorczej instalacji telewizji satelitarnej wchodzi

A. korekta spozycjonowania anteny w związku z cykliczną zmianą pozycji satelitów.
B. wymiana okablowania związana ze wzrostem rezystancji żył w miarę upływu czasu.
C. regulacja wzmacniacza w przypadku nieprawidłowego poziomu sygnału w gniazdach abonenckich.
D. zmiana ustawień zegara dekoderów w przypadku zmian czasu z letniego na zimowy.
W zbiorczych instalacjach telewizji satelitarnej łatwo pomylić prace projektowe, jednorazowe regulacje albo wręcz mity techniczne z faktycznymi, cyklicznymi czynnościami konserwacyjnymi. Często spotyka się przekonanie, że antenę trzeba co jakiś czas korygować, bo satelity „pływają” na orbicie. W praktyce satelity geostacjonarne utrzymywane są na swoich pozycjach przez systemy stabilizacji i korekcji orbity, a ich odchyłki są minimalne i uwzględnione w budżecie łącza. Jeśli raz poprawnie ustawimy antenę z użyciem miernika sygnału, to przy stabilnym maszcie, solidnym mocowaniu i braku uszkodzeń mechanicznych nie ma potrzeby cyklicznej korekty pozycjonowania. Konieczność ponownego ustawiania anteny wynika raczej z czynników losowych: wichury, osiadania konstrukcji, korozji uchwytów, a nie z „wędrówki” satelity po niebie. Drugi typ błędnego rozumowania dotyczy kabli. Oczywiście kable koncentryczne starzeją się, ich ekranowanie może się pogarszać, pojawia się korozja złącz, ale to są sytuacje awaryjne lub modernizacyjne, nie standardowa, cykliczna wymiana całego okablowania. Dobre praktyki mówią o stosowaniu przewodów klasy co najmniej A, z odpowiednim ekranowaniem i odpornością na UV, a następnie o okresowej kontroli stanu złącz i pomiarach, a nie o rutynowym „wyrzucaniu” kabli po jakimś czasie. Wymiana przewodów to raczej reakcja na konkretne uszkodzenia albo gruntowna modernizacja systemu. Trzeci wątek to zegary dekoderów a zmiana czasu letniego na zimowy. W nowoczesnych systemach zbiorczych dekodery, czy to indywidualne, czy hotelowe head-endy, synchronizują czas automatycznie z sygnału nadawcy lub z sieci IP. Ręczna, cykliczna zmiana ustawień zegara nie jest czynnością konserwacyjną instalacji SAT, tylko ewentualnie pojedynczego urządzenia, i to raczej w starszych, domowych rozwiązaniach, a nie w profesjonalnej infrastrukturze. Typowym błędem myślowym jest tu mieszanie obsługi użytkownika końcowego (ustawienia w menu dekodera) z utrzymaniem infrastruktury sygnałowej budynku. Prawdziwa konserwacja dotyczy toru RF: anteny, konwertera, multiswitchy, wzmacniaczy, okablowania, złącz oraz parametrów sygnału w gniazdach. Dlatego właśnie w centrum uwagi powinny być pomiary i regulacja poziomów, a nie mityczne „pływanie” satelitów, masowa wymiana kabli czy ręczne przestawianie godziny w dekoderach.

Pytanie 28

W protokole powykonawczym instalacji należy wpisać wyniki pomiarów poziomu sygnału i wartości MER. W jakich jednostkach miary są podawane?

A. Poziom sygnału [dB], MER [dBμV]
B. Poziom sygnału [dBm], MER [dB]
C. Poziom sygnału [dBμ], MER [dBm]
D. Poziom sygnału [dBμV], MER [dB]
Prawidłowe jest podejście, w którym poziom sygnału w instalacjach RTV/SAT wpisujemy w dBμV, a parametr MER w dB. Tak się po prostu przyjęło w branży i wynika to z praktyki pomiarowej oraz z norm, np. serii PN-EN 60728 dotyczącej sieci kablowych i instalacji zbiorczych. Poziom sygnału w dBμV odnosi się do napięcia na wejściu odbiornika (zwykle 75 Ω) i mówi nam, jakie jest napięcie sygnału logarytmicznie przeliczone względem 1 μV. Dzięki temu łatwo porównujemy wyniki z wymaganiami norm: np. w telewizji naziemnej DVB-T2 typowo oczekuje się poziomów rzędu 45–75 dBμV na gnieździe abonenckim, w zależności od standardu i pasma. Gdybyśmy używali dBm, trzeba by ciągle przeliczać moc na napięcie, co jest mniej wygodne dla instalatora, który pracuje głównie na poziomach napięciowych w kablu koncentrycznym. MER (Modulation Error Ratio) to zupełnie inny parametr – opisuje jakość modulacji cyfrowej, czyli jak bardzo rzeczywiste punkty konstelacji odbiegają od idealnych. Jest to wielkość bezwymiarowa, wyrażana w dB jako stosunek „sygnał idealny” do „błędy modulacji”. Im wyższy MER, tym lepsza jakość sygnału i większy margines bezpieczeństwa przed błędami bitowymi. W praktyce przyjmuje się, że dla DVB-T2 dobrze jest, gdy MER jest powyżej ok. 25–28 dB, a im bliżej 32–34 dB, tym mamy spokojniejszą głowę. W protokołach powykonawczych instalacji profesjonalne mierniki (R&S, Promax, Deviser, Horizon itd.) domyślnie raportują poziom jako dBμV i MER w dB, więc takie zapisy są po prostu zgodne z tym, co pokazuje sprzęt i czego oczekują inspektorzy oraz projektanci. Moim zdaniem warto się przyzwyczaić do odruchowego kojarzenia: poziom – dBμV, jakość – MER w dB, bo to potem bardzo ułatwia czytanie dokumentacji i norm.

Pytanie 29

Które narzędzie należy wykorzystać do przygotowania kabla koncentrycznego, do montażu wtyku typu F?

A. Narzędzie 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Narzędzie 4
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Narzędzie 1
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Narzędzie 2
Ilustracja do odpowiedzi D
Poprawna jest odpowiedź z narzędziem 2, ponieważ jest to typowa, regulowana ściągaczka do kabli koncentrycznych, specjalnie zaprojektowana pod złącza F, IEC, czasem także BNC. W środku ma dwa lub trzy noże ustawione fabrycznie na odpowiednie głębokości: pierwszy nacina tylko płaszcz zewnętrzny i ekran, drugi tylko dielektryk, zostawiając żyłę miedzianą w idealnym stanie. Dzięki temu jednym obrotem wokół kabla uzyskujesz od razu dwa precyzyjne stopnie zdjęcia izolacji – dokładnie tak, jak wymagają tego instrukcje producentów złączy F i zalecenia norm, np. EN 50117 dla kabli koncentrycznych do instalacji RTV/SAT. W praktyce wygląda to tak: wsuwasz kabel koncentryczny do oporu, zaciskasz narzędzie, wykonujesz kilka obrotów zgodnie ze strzałką, a potem po prostu zsuwasz odcięte fragmenty izolacji. Oplot zostaje równy, żyła nie jest nacięta, długości odizolowania są powtarzalne. To bardzo ważne przy montażu większej liczby złącz, np. w multiswitchach, rozdzielaczach, gniazdach końcowych RTV/SAT. Moim zdaniem bez takiej ściągaczki da się przeżyć, ale rośnie ryzyko uszkodzenia dielektryka lub lekkiego nacięcia żyły, co potem skutkuje niestabilnymi parametrami, odbiciami sygnału albo nawet przerwą po kilku zgięciach kabla. Dobre praktyki mówią wprost: do przygotowania kabla koncentrycznego używa się dedykowanych stripperów, a nie przypadkowych nożyków. W serwisach kablowych, u operatorów TV czy w instalacjach zbiorczych to narzędzie jest praktycznie standardem wyposażenia technika – właśnie dlatego, że zapewnia powtarzalność, właściwą geometrię zakończenia kabla i minimalne tłumienie przejścia na złączu F.

Pytanie 30

Aby za pomocą kabla koncentrycznego 75 Ω doprowadzić sygnał z anteny dipolowej o impedancji 300 Ω do odbiornika TV, należy wykorzystać

A. symetryzator.
B. wzmacniacz.
C. sumator.
D. filtr.
W tym zadaniu łatwo pomylić różne elementy toru antenowego, bo w praktycznych instalacjach RTV występują i filtry, i wzmacniacze, i sumatory, ale każdy z nich pełni zupełnie inną funkcję niż rozwiązanie problemu dopasowania 300 Ω anteny do 75 Ω kabla koncentrycznego. Kluczowy błąd myślowy polega na tym, że użytkownik próbuje „naprawić” niedopasowanie impedancji elementem, który w ogóle nie służy do transformacji impedancji ani do przejścia z układu symetrycznego na niesymetryczny. Filtr w instalacjach antenowych używa się głównie do kształtowania pasma: wycinania niechcianych częstotliwości (np. LTE, 5G, sygnały poza pasmem TV) albo przepuszczania tylko określonych kanałów. Filtr nie zamienia jednak 300 Ω na 75 Ω i nie rozwiązuje problemu, że dipol jest elementem symetrycznym, a kabel koncentryczny niesymetrycznym. Można oczywiście spotkać specjalizowane układy filtrujące z jakimś dopasowaniem, ale w typowych antenach TV naziemnej to nie jest właściwe narzędzie. Sumator (czasem nazywany zwrotnicą albo combinerem, zależnie od konstrukcji) służy do łączenia sygnałów z kilku anten albo z kilku pasm do jednego kabla. Na przykład łączy się antenę UHF i antenę VHF, albo sygnał z anteny naziemnej z sygnałem z instalacji satelitarnej. Taki element musi mieć odpowiednią izolację między wejściami i dopasowanie do 75 Ω, ale on nie robi z dipola 300 Ω dobrze dopasowanego źródła do kabla koncentrycznego. To trochę tak, jakby chcieć śrubokrętem wbijać gwoździe – niby coś się da zrobić, ale nie o to chodzi. Wzmacniacz z kolei często kusi jako „rozwiązanie na wszystko”: słaby sygnał? to dajemy wzmacniacz. Jednak wzmacniacz nie koryguje błędów dopasowania impedancji między anteną a kablem. Jeżeli na wejściu wzmacniacza jest niedopasowanie, pojawiają się odbicia, fale stojące i dodatkowe straty. W efekcie można nawet pogorszyć jakość odbioru, szczególnie przy wyższych częstotliwościach. Dobre praktyki branżowe mówią wyraźnie: najpierw poprawne dopasowanie i przejście symetryczne–niesymetryczne (czyli symetryzator/balun), dopiero potem ewentualny wzmacniacz o dopasowanej impedancji 75 Ω. Dlatego w typowych schematach instalacji antenowej w technikum, jak i w katalogach producentów, między dipolem a kablem koncentrycznym zawsze pojawia się symetryzator 300/75 Ω, a dopiero dalej można myśleć o filtrach, sumatorach i wzmacniaczach. Ignorowanie tego prowadzi właśnie do takich błędnych wyborów odpowiedzi.

Pytanie 31

Przy wymianie okablowania instalacji, klasyczne wtyki typu F, którymi zakończone są kable koncentryczne

A. muszą być wymienione bezwzględnie każdorazowo na nowe.
B. mogą być użyte ponownie zawsze, jeżeli tylko nie nastąpiło ich fizyczne uszkodzenie.
C. muszą być wymienione w każdym przypadku, jeżeli miały kontakt z wodą.
D. mogą być użyte ponownie tylko jeden raz.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź wynika z samej konstrukcji klasycznego wtyku typu F. Jest to złączka mechaniczna, którą nakręca się na ekran kabla koncentrycznego (oplot + folia), a środkowy przewodnik żyły jest jednocześnie pinem sygnałowym. Jeżeli wtyk F nie został mechanicznie uszkodzony (zgnieciony, pęknięty gwint, wyrobiony stożek, skorodowany środek), to z punktu widzenia elektrycznego i mechanicznego może być użyty ponownie. W praktyce przy serwisie instalacji RTV/SAT, kiedy np. skracamy kabel o kilka centymetrów, bardzo często po prostu odkręca się stary wtyk, przygotowuje na nowo koniec przewodu (zdjęcie izolacji, ułożenie oplotu, kontrola dielektryka) i wkręca ten sam wtyk ponownie. Ważne jest, żeby po ponownym montażu zachować prawidłową geometrię złącza, czyli odpowiednią długość wystającej żyły, brak zwarcia oplot–żyła oraz dobry docisk gwintu do ekranu. Z mojego doświadczenia, w instalacjach domowych i małych zbiorczych, to całkowicie normalna praktyka, oczywiście przy zachowaniu zdrowego rozsądku – jeśli wtyk wygląda na „zmęczony życiem”, lepiej go wymienić, bo koszt jest groszowy. Branżowe dobre praktyki mówią, że najważniejsze jest zachowanie parametrów toru 75 Ω, ciągłości ekranu i odporności na zakłócenia oraz wnikanie wilgoci. Sam wtyk F nie ma elementów, które się zużywają „elektrycznie”, więc nie ma wymogu automatycznej wymiany przy każdej ingerencji w instalację. Należy natomiast pilnować, by nie mieszać starych, skorodowanych złącz z nową, wysokiej jakości infrastrukturą, zwłaszcza w instalacjach o większych częstotliwościach (SAT, DOCSIS), gdzie każdy dodatkowy opór kontaktowy czy minimalne rozwarcie ekranu potrafi podnieść tłumienie i SWR. Podsumowując: dopóki złącze F jest mechanicznie sprawne i czyste, jego ponowne użycie jest zgodne z dobrą praktyką instalatorską i nie pogarsza parametrów toru.

Pytanie 32

Aby przymocować maszt antenowy do komina, należy użyć

A. taśm obejmujących komin.
B. gwoździ o długości 100 mm.
C. kołków o długości 100 mm.
D. śrub na przewierconym na wylot kominie.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – maszt antenowy do komina mocuje się za pomocą taśm obejmujących komin. Chodzi o specjalne opaski stalowe (często ocynkowane), które tworzą rodzaj obejmy dookoła komina, bez jego uszkadzania. Takie rozwiązanie jest zgodne z dobrą praktyką montażu anten i z zaleceniami producentów masztów oraz uchwytów kominowych. Kluczowe jest to, że komin jest elementem murowanym, pracującym w wysokiej temperaturze, z przewężeniami, dylatacjami itp. Wiercenie w nim na wylot albo wbijanie czegokolwiek może naruszyć jego nośność, szczelność i odporność ogniową. Taśmy obejmujące komin przenoszą obciążenia od wiatru, ciężaru masztu i anteny w sposób równomierny, na większą powierzchnię muru. Dzięki temu nie ma koncentracji naprężeń w jednym punkcie, jak przy kołkach czy śrubach. W praktyce stosuje się komplet: uchwyt kominowy, dwie lub więcej taśm stalowych z napinaczami oraz odpowiednie dystanse, żeby maszt nie opierał się bezpośrednio o cegłę. Dobrze jest, gdy taśmy są z materiału odpornego na korozję (stal nierdzewna albo bardzo porządny ocynk), bo pracują na zewnątrz, w deszczu, mrozie, przy dużych wiatrach. Z mojego doświadczenia wynika, że poprawnie napięte taśmy, zamontowane na prostym odcinku komina, z zachowaniem pionu masztu, wytrzymują spokojnie wieloletnią eksploatację, oczywiście przy okresowych przeglądach. Tak zalecają też normy i wytyczne dotyczące mocowania lekkich konstrukcji na dachach – minimalna ingerencja w konstrukcję komina, maksymalne rozłożenie sił. Warto też pamiętać o tym, aby nie zakładać taśm tuż przy krawędzi komina, ale trochę niżej, na stabilnej części muru, i sprawdzić stan cegieł oraz spoin przed montażem.

Pytanie 33

Przedstawiony sposób montażu konwerterów, zwany montażem na „zeżie”, umożliwia

Ilustracja do pytania
A. nagrywanie programów innych niż oglądane.
B. odbiór programów z kilku satelitów.
C. polepszenie jakości sygnału z jednego satelity.
D. dublowanie konwerterów w przypadku awarii.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Przedstawiony na zdjęciu montaż na tzw. „zezie” polega na zamocowaniu kilku konwerterów (LNB) na jednym talerzu satelitarnym, tak aby każdy z nich „patrzył” w trochę inny punkt ogniskowy czaszy. W praktyce oznacza to, że antena odbiera sygnał z kilku pozycji orbitalnych jednocześnie, mimo że fizycznie talerz jest ustawiony tylko na jedną główną satelitę. To właśnie dlatego prawidłowa odpowiedź mówi o odbiorze programów z kilku satelitów. Z mojego doświadczenia, typowym zestawem w Polsce jest np. odbiór z pozycji 13°E (Hot Bird) i 19,2°E (Astra), czasem dochodzi 23,5°E lub 9°E. Montując konwertery na „zez”, instalator wykorzystuje fakt, że czasza ma pewien zapas powierzchni i może skupić sygnał również z satelitów oddalonych o kilka stopni łuku geostacjonarnego. Oczywiście sygnał z konwerterów „zezujących” jest zwykle trochę słabszy niż z konwertera centralnego, dlatego dobrą praktyką jest stosowanie większej czaszy, np. 80–90 cm, a nie najmniejszej 60-tki. W branży przyjęło się też stosowanie uchwytów multifeed oraz przełączników DiSEqC, które pozwalają tunerowi automatycznie wybierać odpowiedni konwerter w zależności od wybranego na liście kanału satelity. Jest to zgodne z powszechnymi standardami instalacji DVB-S/S2 i zaleceniami producentów osprzętu. W praktyce taki montaż daje użytkownikowi większą elastyczność programową bez konieczności stawiania kilku oddzielnych anten lub instalowania anteny z obrotnicą. Moim zdaniem to jedno z najbardziej opłacalnych rozwiązań przy domowych instalacjach satelitarnych, zwłaszcza tam, gdzie chce się mieć dostęp do różnych pakietów czy kanałów FTA z kilku pozycji orbitalnych.

Pytanie 34

Złącza kompresyjne w instalacjach telewizyjnych stosowane są w celu

A. zwiększenia wytrzymałości mechanicznej połączeń.
B. zabezpieczenia instalacji przed wpływem wilgoci.
C. przystosowania instalacji do pracy w podwyższonych temperaturach.
D. przystosowania instalacji do pracy w podwyższonym ciśnieniu atmosferycznym.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – złącza kompresyjne w instalacjach telewizyjnych stosuje się głównie po to, żeby uszczelnić połączenie i zabezpieczyć je przed wpływem wilgoci. Chodzi o to, że kabel koncentryczny ma bardzo precyzyjną strukturę: żyła wewnętrzna, dielektryk, ekran (oplot + folia) i płaszcz zewnętrzny. Jeśli do środka dostanie się woda, to zaczyna się kłopot – zmienia się impedancja falowa, rosną tłumienia, pojawiają się odbicia sygnału, a w skrajnym przypadku całkowita utrata odbioru. Z mojego doświadczenia w instalacjach zewnętrznych (anteny dachowe, masztowe, multiswitche na poddaszach nieogrzewanych) to właśnie wilgoć i kondensacja pary wodnej na złączach są najczęstszym powodem „magicznych” zaników sygnału. Złącza kompresyjne, w przeciwieństwie do zwykłych nakręcanych, zaciska się specjalnym narzędziem, które dociska tuleję złącza do płaszcza kabla na całym obwodzie. Powstaje coś w rodzaju pierścienia uszczelniającego – połączenie jest szczelne, stabilne mechanicznie i bardzo powtarzalne. W dobrych praktykach branżowych (instalacje wg zaleceń producentów sprzętu SAT/TV, norm PN‑EN dotyczących okablowania koncentrycznego) przyjmuje się, że na zewnątrz budynku powinno się stosować wyłącznie złącza kompresyjne lub przynajmniej samozaciskowe z uszczelką. W systemach zbiorczych RTV-SAT w budynkach wielorodzinnych to już praktycznie standard – operatorzy i instalatorzy wymagają złączy kompresyjnych na wszystkich odcinkach narażonych na zmiany temperatury i wilgotność. W praktyce dobrze wykonane złącze kompresyjne potrafi bezawaryjnie pracować przez lata, nawet na dachu, o ile kabel sam w sobie jest odporny UV i poprawnie ułożony. Dlatego kluczowa funkcja tych złączy to właśnie ochrona przed wilgocią i wynikającymi z niej problemami z parametrami elektrycznymi połączenia.

Pytanie 35

Skrótem DVB-C oznacza się standard systemu telewizji

A. satelitarnej.
B. dozorowej.
C. kablowej.
D. naziemnej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Skrót DVB-C oznacza „Digital Video Broadcasting – Cable”, czyli standard cyfrowej telewizji kablowej. Chodzi o sposób przesyłania sygnału telewizyjnego w sieciach kablowych, zazwyczaj po koncentryku lub w nowoczesnych instalacjach po HFC (Hybrid Fiber Coax). W praktyce, gdy podpisujesz umowę z operatorem kablówki i podłączasz dekoder do gniazdka antenowego w ścianie, to właśnie sygnał w standardzie DVB-C jest tam transmitowany. Standard DVB-C określa m.in. rodzaj modulacji (najczęściej QAM: 64-QAM, 256-QAM), szerokość kanału, sposób multipleksacji wielu programów w jednym kanale oraz mechanizmy korekcji błędów. Dzięki temu operator może „upchnąć” kilkanaście cyfrowych kanałów telewizyjnych w jednym kanale kablowym, a odbiornik (telewizor lub dekoder) potrafi je poprawnie zdekodować. W nowoczesnych instalacjach zbiorczych w blokach czy hotelach często stosuje się głowice, które konwertują sygnał satelitarny DVB-S/S2 na DVB-C, żeby później rozprowadzić go po zwykłej sieci kablowej w budynku – to bardzo praktyczne rozwiązanie, zgodne z typowymi projektami instalacji RTV/SAT. Moim zdaniem warto kojarzyć, że DVB-C to standard raczej „wewnątrz sieci kablowej”, a nie nadawania z nadajnika naziemnego czy satelity. W dokumentacji technicznej sprzętu (telewizory, tunery) często spotkasz oznaczenie typu: DVB-T/T2, DVB-C, DVB-S/S2 – i to właśnie literka „C” podpowiada, że urządzenie potrafi odbierać sygnał z kablówki. W branży telekomunikacyjnej i instalatorskiej poprawne rozróżnianie tych standardów to podstawa, bo od tego zależy dobór osprzętu, okablowania oraz konfiguracji urządzeń.

Pytanie 36

Które narzędzie należy zastosować do wymiany uszkodzonego wtyku typu F kompresyjnego?

A. Narzędzie 4
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Narzędzie 3
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Narzędzie 1
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Narzędzie 2
Ilustracja do odpowiedzi D

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Poprawnie wskazane zostało narzędzie 3, czyli specjalna zaciskarka do złącz kompresyjnych typu F na przewodach koncentrycznych. Ten typ wtyku nie jest zwykłą „beczułką” do zaciśnięcia szczypcami, tylko precyzyjnym złączem, które po wsunięciu na przygotowany kabel jest osiowo ściskane – tuleja wtyku skraca się i ciasno obejmuje oplot oraz płaszcz przewodu. Właśnie do tego służy zaciskarka kompresyjna: ma prowadnicę podtrzymującą złącze F, regulację długości skoku oraz mechanizm zapadkowy gwarantujący powtarzalną siłę docisku. Dzięki temu połączenie spełnia wymagania norm dla instalacji RTV/SAT i sieci kablowych, m.in. pod kątem tłumienia, dopasowania impedancji 75 Ω, szczelności ekranowania i odporności na wpływy środowiskowe. W praktyce, przy wymianie uszkodzonego wtyku F kompresyjnego najpierw ściąga się izolację i dielektryk przy użyciu ściągacza do kabli koncentrycznych, potem nasuwa nowy wtyk i dopiero wtedy używa zaciskarki kompresyjnej (narzędzie 3), wykonując jeden pewny cykl zacisku. Moim zdaniem bez takiego narzędzia nie da się zrobić profesjonalnej instalacji satelitarnej na złączach kompresyjnych – szczególnie w systemach multiswitchowych czy przy długich magistralach koncentrycznych, gdzie każdy dodatkowy niedokładny styk potrafi dołożyć szum, odbicia sygnału i problemy z MER/BER. Dobre praktyki mówią wprost: do złączy kompresyjnych używamy wyłącznie zaciskarek kompresyjnych dopasowanych do danego systemu wtyków, tak jak w tym pytaniu.

Pytanie 37

Elementowa bitowa stopa błędów BER wyznaczana jest jako

A. różnica pomiędzy całkowitą liczbą otrzymanych bitów, a liczbą otrzymanych błędnych bitów.
B. różnica pomiędzy liczbą otrzymanych prawidłowych bitów, a liczbą otrzymanych błędnych bitów.
C. stosunek liczby otrzymanych błędnych bitów do całkowitej liczby otrzymanych bitów.
D. stosunek liczby otrzymanych błędnych bitów do liczby otrzymanych bezbłędnych bitów.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Bitowa stopa błędów BER (Bit Error Rate) jest z definicji znormalizowaną miarą jakości transmisji, dlatego prawidłowo określa się ją jako stosunek liczby błędnych bitów do całkowitej liczby odebranych bitów. Czyli bierzemy wszystkie bity, które dotarły do odbiornika, liczymy ile z nich jest uszkodzonych (różnią się od tego, co wysłano) i dzielimy: BER = N_błędnych / N_całkowitych. Dzięki temu dostajemy wartość bezwymiarową, najczęściej bardzo małą, np. 10⁻⁶, 10⁻⁹ itd. Taka forma jest standardem w telekomunikacji, w dokumentacjach urządzeń, w normach ITU-T, a także w specyfikacjach Ethernetu, światłowodów czy systemów radiowych. W praktyce wygląda to tak: jeśli w teście przesyłasz 10⁹ bitów, a analizator błędów pokaże 100 błędnych, to BER = 100 / 10⁹ = 10⁻⁷. Proste, ale bardzo użyteczne. Producenci sprzętu często deklarują np. „BER < 10⁻¹² przy SNR = …” i na tej podstawie można porównywać modemy, transceivery optyczne czy systemy radiowe. W systemach z korekcją błędów (FEC) czasem rozróżnia się BER przedkorekcją (pre-FEC BER) i pokorekcją (post-FEC BER), ale idea jest ta sama: zawsze dzielimy liczbę błędnych bitów przez całkowitą liczbę bitów w danym strumieniu. Moim zdaniem najważniejsze w zrozumieniu BER jest właśnie to „uśrednienie” – nie interesuje nas sama liczba błędów, tylko ich udział w całej transmisji. Dzięki temu można porównywać różne systemy o różnych prędkościach i różnych czasach pomiaru. W testach laboratoryjnych używa się generatorów wzorcowych sekwencji bitowych (PRBS) i specjalizowanych analizatorów, które dokładnie liczą zarówno wszystkie bity, jak i błędy. To jest dobra praktyka inżynierska: zawsze bazować na statystyce, a nie na pojedynczych przypadkach. W eksploatacji sieci też patrzy się na BER jako kluczowy parametr SLA – im niższy BER, tym wyższa jakość usług transmisyjnych, mniej retransmisji, mniejsze opóźnienia i ogólnie stabilniejsza praca systemu.

Pytanie 38

Którym z wymienionych wtyków powinien być zakończony patchcord umożliwiający bezpośrednie połączenie przedstawionego na fotografii odbiornika optycznego do części światłowodowej instalacji telewizyjnej?

Ilustracja do pytania
A. SC/APC
B. FC/UPC
C. FC/APC
D. SC/UPC

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – w tym typie odbiornika optycznego stosuje się złącze SC/APC, czyli prostokątny korpus SC z ferrulą szlifowaną skośnie (Angled Physical Contact) pod kątem 8°. Widać to też na zdjęciu: gniazdo ma charakterystyczny zielony kolor, który w praktyce instalacyjnej jest nieformalnym standardem dla złączy APC w systemach TV/SAT i GPON. Skośne czoło włókna powoduje, że odbita od czoła wiązka nie wraca wprost do nadajnika, tylko „ucieka” w płaszcz, dzięki czemu odbicia wsteczne (return loss) są dużo niższe niż w UPC. To jest bardzo ważne przy transmisji RF overlay (telewizja kablowa po światłowodzie), bo wszelkie odbicia potrafią wprowadzać zniekształcenia i intermodulację. Moim zdaniem w instalacjach TV/SAT nie warto kombinować – jak producent daje SC/APC, to patchcord też musi być SC/APC z obu stron, zgodnie z dobrą praktyką: ten sam typ złącza po obu końcach odcinka liniowego. W standardowych rozwiązaniach FTTH i w osprzęcie typu Televes, Triax, TERRA, wejścia optyczne do odbiorników, węzłów optycznych i konwerterów RFoG są właśnie w wersji SC/APC. Dzięki temu zapewnia się wysoki współczynnik tłumienia odbić (typowo >60 dB), stabilne parametry MER/BER i mniejsze ryzyko przesterowania optycznego. W praktyce instalator po prostu bierze zielony patchcord SC/APC–SC/APC i wpina go między gniazdo operatora/ROE a odbiornik. Trzeba tylko pamiętać o czystości złączy – nawet najlepsze SC/APC przybrudzone kurzem potrafi dodać kilka dB tłumienia. Dlatego zgodnie z dobrą praktyką ITU-T i zaleceniami producentów zawsze czyścimy i sprawdzamy złącza przed wpięciem, szczególnie w torach TV/SAT, gdzie budżet mocy bywa dość napięty.

Pytanie 39

Wskaż przyrząd służący do zmierzenia współczynnika błędów modulacji występującego w naziemnej telewizji cyfrowej.

A. Przyrząd 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Przyrząd 1
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Przyrząd 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Przyrząd 2
Ilustracja do odpowiedzi D

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazany został przyrząd 2, czyli analizator sygnału DVB-T. To właśnie tego typu miernik pozwala na bezpośredni pomiar współczynnika błędów modulacji w naziemnej telewizji cyfrowej, czyli parametrów takich jak MER (Modulation Error Ratio) oraz BER (Bit Error Rate). W systemach DVB-T i DVB-T2 są to kluczowe wielkości jakościowe, opisane w normach ETSI EN 300 744 oraz EN 302 755. Sam poziom sygnału w dBµV to za mało – instalator musi wiedzieć, jak bardzo zniekształcona jest konstelacja QAM-owa i ile błędów pojawia się po demodulacji. Analizator z odpowiednim torem RF, demodulatorem COFDM i dekoderem FEC potrafi odtworzyć strumień transportowy i na tej podstawie policzyć MER, pre‑BER i post‑BER. W praktyce, przy uruchamianiu lub serwisie instalacji antenowej, takim przyrządem sprawdza się, czy sygnał z nadajnika po przejściu przez wzmacniacze, zwrotnice i kable nadal spełnia wymagane progi jakości, np. MER > 26 dB dla 64‑QAM przy określonej ochronie. Z mojego doświadczenia wynika, że patrzenie tylko na pasek „siła/jakość” w telewizorze to proszenie się o kłopoty – dopiero analizator DVB‑T pokazuje, co naprawdę dzieje się z modulacją, czy występują zakłócenia impulsowe, przesterowanie, echo itp. Dobre praktyki branżowe mówią wprost: profesjonalny pomiar instalacji TV/SAT robi się miernikiem sygnału cyfrowego z funkcją MER/BER i analizą konstelacji, czyli dokładnie takim jak przyrząd 2.

Pytanie 40

Podstawowym parametrem anteny odbiorczej DVB-T jest

A. rezystancja.
B. zysk.
C. tłumienie.
D. moc.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – w przypadku anteny odbiorczej dla DVB-T kluczowym, podstawowym parametrem jest jej zysk. Zysk anteny opisuje, jak bardzo antena potrafi „skupić” odbierane fale radiowe w określonym kierunku w porównaniu z anteną wzorcową (najczęściej izotropową lub półfalową). W praktyce im większy zysk (podawany zwykle w dBi lub dBd), tym wyższy poziom sygnału na wyjściu anteny przy takim samym poziomie pola elektromagnetycznego w eterze. To się bardzo mocno przekłada na stabilny odbiór DVB-T, szczególnie przy słabszym sygnale albo większej odległości od nadajnika. Moim zdaniem w realnych instalacjach domowych to właśnie zysk i kierunkowość anteny najczęściej decydują, czy odbiornik ma zapas tzw. marginesu sygnał/szum, który jest wymagany przez standardy DVB-T/DVB-T2. Dla modulacji COFDM używanej w DVB-T ważne jest, żeby poziom sygnału na wejściu tunera przekraczał minimalne wartości określone w dokumentach ETSI EN 300 744 i powiązanych zaleceniach, a odpowiednio dobrana antena o sensownym zysku pomaga ten warunek spełnić bez przesadnego wzmacniania wszystkiego dodatkowym wzmacniaczem masztowym. W praktyce instalatorzy dobierają antenę właśnie pod kątem zysku i charakterystyki promieniowania – np. w terenie wiejskim stosuje się anteny kierunkowe o dużym zysku, żeby „dociągnąć” sygnał z odległego nadajnika, a w mieście często wystarcza mniejsza antena o średnim zysku, za to o szerszej charakterystyce. Dobrą praktyką jest, żeby zysk anteny był na tyle wysoki, aby na wyjściu uzyskać stabilny poziom sygnału, ale jednocześnie nie przesadzić tak, żeby nie przesterować wzmacniaczy lub wejścia tunera. W porządnie zaprojektowanych instalacjach antenowych parametrem startowym przy doborze anteny jest właśnie zysk, a dopiero później patrzy się na inne cechy, jak odporność mechaniczna, pasmo pracy czy dopasowanie impedancyjne.