Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Data rozpoczęcia: 7 maja 2026 22:34
  • Data zakończenia: 7 maja 2026 22:34

Egzamin niezdany

Wynik: 0/40 punktów (0,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Udostępnij swój wynik
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

SPECT to

A. pozytonowa emisyjna tomografia komputerowa.
B. wielorzędowa tomografia komputerowa.
C. komputerowa tomografia osiowa.
D. tomografia emisyjna pojedynczego fotonu.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo, SPECT to tomografia emisyjna pojedynczego fotonu (Single Photon Emission Computed Tomography). Jest to klasyczne badanie medycyny nuklearnej, gdzie pacjentowi podaje się radiofarmaceutyk emitujący promieniowanie gamma, a następnie gammakamera obraca się wokół ciała i rejestruje pojedyncze fotony wychodzące z organizmu. Z tych sygnałów komputer rekonstruuje przekrojowe obrazy 3D rozkładu znacznika w tkankach. W praktyce klinicznej SPECT wykorzystuje się np. w kardiologii do oceny perfuzji mięśnia sercowego (badania obciążeniowe, niedokrwienie, przebyte zawały), w neurologii do oceny ukrwienia mózgu, w ortopedii i onkologii do scyntygrafii kości czy lokalizacji ognisk zapalnych. Moim zdaniem ważne jest, żeby kojarzyć, że SPECT pokazuje przede wszystkim funkcję i metabolizm tkanek, a nie tylko ich budowę anatomiczną, jak klasyczna TK. Standardowo stosuje się radiofarmaceutyki oparte o technet-99m, które mają dobre parametry energetyczne i krótki czas półtrwania, co jest zgodne z zasadą ALARA i dobrą praktyką ochrony radiologicznej. Obrazy SPECT często łączy się z TK w jednym urządzeniu (SPECT/CT), co pozwala na precyzyjną lokalizację zmian w anatomii pacjenta – to jest obecnie złoty standard w wielu pracowniach medycyny nuklearnej. W technice ważne jest też prawidłowe pozycjonowanie pacjenta, odpowiedni czas akwizycji i korekcja osłabienia, żeby uzyskać obrazy dobrej jakości diagnostycznej. Warto zapamiętać: pojedynczy foton = SPECT, pozytony = PET, a brak emisji = klasyczna radiologia projekcyjna lub TK.

Pytanie 2

W jakiej projekcji i pod jakim kątem padania promienia centralnego został wykonany radiogram obojczyka?

Ilustracja do pytania
A. W projekcji AP i skośnym doogonowo kącie padania promienia centralnego.
B. W projekcji AP i prostopadłym kącie padania promienia centralnego.
C. W projekcji PA i prostopadłym kącie padania promienia centralnego.
D. W projekcji AP i skośnym dołgłowowo kącie padania promienia centralnego.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazana odpowiedź „w projekcji AP i skośnym dołgłowowo kącie padania promienia centralnego” odpowiada klasycznemu obrazowi tzw. projekcji osiowej (skośnej) obojczyka stosowanej w radiografii. W standardach opisanych m.in. w podręcznikach do technik obrazowania przy badaniu obojczyka wykonuje się zazwyczaj dwie projekcje: AP w prostopadłym padaniu oraz AP z ukośnym dołgłowowym nachyleniem promienia centralnego (zwykle 15–30° w stronę głowy). Celem tej skośnej projekcji jest „wyciągnięcie” obojczyka ponad cień żeber i łopatki, tak aby jego zarys był dobrze odseparowany od tła kostnego klatki piersiowej. Dzięki temu łatwiej ocenić drobne złamania, przemieszczenia i zniekształcenia, zwłaszcza w części środkowej i przyśrodkowej kości. Na przedstawionym radiogramie obojczyk jest wyraźnie uniesiony względem żeber, co jest typowe właśnie dla skośnego dołgłowowego ustawienia wiązki przy projekcji AP. Pacjent jest skierowany przodem do detektora (projekcja AP – promień biegnie z przodu do tyłu), a nachylenie w kierunku dołgłowowym powoduje, że struktury leżące głębiej nakładają się mniej na obojczyk. W praktyce technik często dobiera kąt indywidualnie: u osób szczupłych wystarczy ok. 15°, u osób z masywną budową klatki lepiej sprawdza się 25–30°. Moim zdaniem warto zapamiętać, że jeśli na zdjęciu obojczyk „odrywa się” od żeber i jest jakby bardziej horyzontalny, to prawie na pewno patrzymy na projekcję AP z kątem dołgłowowym. To jest standardowa dobra praktyka przy podejrzeniu złamań pourazowych, przy kontroli zrostu oraz przy ocenie zmian w okolicy stawu barkowo‑obojczykowego i mostkowo‑obojczykowego.

Pytanie 3

W sekwencji echa spinowego obraz T2-zależny uzyskuje się przy czasie repetycji TR

A. od 800 ms do 900 ms
B. powyżej 2000 ms
C. od 300 ms do 400 ms
D. od 500 ms do 700 ms

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź „powyżej 2000 ms” dobrze oddaje charakter obrazowania T2-zależnego w klasycznej sekwencji echa spinowego (spin echo). Żeby uzyskać kontrast T2, trzeba możliwie mocno zredukować wpływ różnic w T1, a podkreślić różnice w czasie relaksacji poprzecznej T2 między tkankami. Z praktycznego punktu widzenia oznacza to zastosowanie długiego czasu repetycji TR (typowo > 2000 ms) oraz stosunkowo długiego czasu echa TE (zwykle rzędu 80–120 ms). Długi TR sprawia, że magnetyzacja podłużna większości tkanek zdąży się w dużej mierze zregenerować przed kolejnym impulsem RF, przez co kontrast T1 ulega „spłaszczeniu”. Wtedy głównym czynnikiem różnicującym jasność tkanek na obrazie staje się ich T2. W praktyce klinicznej, np. w badaniach mózgowia, sekwencje T2-zależne (SE lub FSE/TSE) z TR powyżej 2000 ms są standardem do uwidaczniania obrzęku, zmian zapalnych, demielinizacyjnych czy ognisk niedokrwiennych. Płyn mózgowo-rdzeniowy przy długim TR i długim TE jest bardzo jasny, a tkanka tłuszczowa mniej dominuje niż w obrazach T1-zależnych. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: długie TR = wyciszamy T1, długie TE = podkreślamy T2. W większości protokołów MR stosowanych w szpitalach i przychodniach właśnie takie parametry (TR > 2000 ms) są wpisane jako domyślne dla sekwencji T2-zależnych spin echo, zgodnie z powszechnie przyjętymi rekomendacjami producentów skanerów i standardami opisów radiologicznych.

Pytanie 4

Które informacje należy zamieścić na strzykawce z radiofarmaceutykiem przygotowanym przez technika elektroradiologa?

A. Typ radiofarmaceutyku, stężenie, godzina przygotowania.
B. Typ radiofarmaceutyku, radioaktywność, godzina przygotowania.
C. Czas okresu inkubacji, radioaktywność, inicjały technika.
D. Czas okresu inkubacji, stężenie, inicjały technika.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Poprawnie wskazany zestaw informacji na etykiecie strzykawki z radiofarmaceutykiem – typ radiofarmaceutyku, radioaktywność i godzina przygotowania – wynika bezpośrednio z praktyki medycyny nuklearnej i zasad bezpieczeństwa radiologicznego. Typ radiofarmaceutyku (np. 99mTc-MDP, 99mTc-DTPA, 18F-FDG) pozwala jednoznacznie zidentyfikować, co dokładnie podajemy pacjentowi i do jakiego badania jest to przeznaczone. To ważne, bo inne radiofarmaceutyki mają różne wskazania, drogi podania, rozkład w organizmie i dawki. Radioaktywność (najczęściej w MBq) jest kluczowa, bo na jej podstawie technik i lekarz oceniają, czy dawka podawana pacjentowi jest zgodna z protokołem i z zasadą ALARA. Dzięki temu można też przeliczyć dawkę, jeśli podanie następuje po pewnym czasie od przygotowania i trzeba uwzględnić fizyczny czas połowicznego zaniku. Godzina przygotowania jest potrzebna właśnie do tego, żeby skorygować aktywność z uwzględnieniem rozpadu promieniotwórczego i mieć pewność, że w momencie iniekcji aktywność mieści się w założonym zakresie. W praktyce w pracowniach medycyny nuklearnej przyjęte jest, że etykieta na strzykawce zawiera minimum: nazwę radiofarmaceutyku, aktywność przeliczoną na konkretną godzinę odniesienia (czas kalibracji) oraz tę godzinę. Często dodaje się też dane pacjenta lub numer zlecenia, ale to już zależy od procedur wewnętrznych. Moim zdaniem warto od razu wyrabiać sobie nawyk patrzenia na etykietę pod kątem tych trzech rzeczy: co to jest, ile MBq i kiedy przygotowane – bo to realnie wpływa na jakość badania i bezpieczeństwo pacjenta.

Pytanie 5

Audiometria impedancyjna polega na pomiarze

A. przewodnictwa powietrznego.
B. oporu akustycznego i ciśnienia w uchu zewnętrznym.
C. przewodnictwa kostnego.
D. oporu akustycznego i ciśnienia w uchu środkowym.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Audiometria impedancyjna, nazywana też tympanometrią, to badanie, które z definicji ocenia opór akustyczny (czyli impedancję) i warunki ciśnieniowe w uchu środkowym, a nie w przewodzie słuchowym zewnętrznym. Kluczowe jest to, że aparat zmienia ciśnienie w przewodzie zewnętrznym tylko po to, żeby „przetestować”, jak błona bębenkowa i układ kosteczek reagują w różnych warunkach ciśnienia. W praktyce mierzymy więc, jak dobrze układ przewodzący ucha środkowego przenosi drgania akustyczne przy różnych wartościach ciśnienia po stronie ucha środkowego. Moim zdaniem warto to sobie wyobrazić tak: urządzenie wysyła do ucha ton testowy (zwykle 226 Hz) i jednocześnie zmienia ciśnienie w przewodzie słuchowym zewnętrznym. Na podstawie odbitego dźwięku i zmian w sztywności układu ocenia impedancję błony bębenkowej i kosteczek słuchowych. Na wydruku dostajemy wykres tympanogramu, który pokazuje, przy jakim ciśnieniu w uchu środkowym przewodzenie jest najlepsze. Jeżeli szczyt krzywej wypada przy ciśnieniu około 0 daPa, to sugeruje prawidłowe wyrównanie ciśnień przez trąbkę słuchową. W codziennej pracy badanie to wykorzystuje się do wykrywania wysiękowego zapalenia ucha środkowego, niedrożności trąbki słuchowej, usztywnienia łańcucha kosteczek (otoskleroza) czy perforacji błony bębenkowej. Dobrą praktyką jest łączenie audiometrii impedancyjnej z klasyczną audiometrią tonalną, bo razem dają pełniejszy obraz – wiemy, czy niedosłuch ma charakter przewodzeniowy, odbiorczy czy mieszany oraz czy problem leży po stronie ucha środkowego. Standardowo w protokołach opisuje się typ tympanogramu (A, B, C), wartości ciśnienia szczytowego i podatności (compliance). To są parametry, które wprost odnoszą się do oporu akustycznego i ciśnienia w uchu środkowym, dokładnie tak jak podano w prawidłowej odpowiedzi.

Pytanie 6

W jaki sposób należy ustawić promień centralny w stosunku do ramienia i przedramienia, by wykonać zdjęcie rentgenograficzne stawu łokciowego u pacjenta z przykurczem?

A. Prostopadle do kości promieniowej.
B. W dwusiecznej kąta zawartego między kasetą a kością ramienną.
C. W dwusiecznej kąta zawartego między ramieniem a przedramieniem.
D. Prostopadle do kości ramiennej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź opiera się na klasycznej zasadzie projekcji w sytuacji, gdy staw nie może być wyprostowany ani zgięty do pozycji standardowej. U pacjenta z przykurczem stawu łokciowego ramię i przedramię tworzą pewien kąt, którego nie jesteśmy w stanie „naprawić” przez ustawienie, więc dostosowujemy do tego promień centralny. Ustawienie w dwusiecznej kąta między ramieniem a przedramieniem pozwala zminimalizować zniekształcenia geometryczne, skrócenie obrazu i nakładanie się struktur. Mówiąc prościej: jeżeli nie możesz ustawić kości prosto do kasety, ustawiasz promień tak, żeby „oszukać geometrię” i podzielić ten kąt na pół. W praktyce technik patrzy, jaki jest kąt zgięcia w łokciu (np. 30°, 45°, 60°) i orientacyjnie ustawia lampę tak, żeby promień centralny przechodził przez połowę tego kąta. Dzięki temu odwzorowanie przynasadowych części kości ramiennej, łokciowej i promieniowej jest możliwie równomierne, a szpara stawowa nie jest skrajnie zwężona ani z jednej strony nadmiernie poszerzona. To ustawienie jest zgodne z ogólną zasadą stosowaną też w innych projekcjach u pacjentów z przykurczami, np. w stawie kolanowym czy nadgarstku. Z mojego doświadczenia w pracowni, jeśli ktoś o tym zapomina i ustawia promień „na oko” bardziej do ramienia albo bardziej do przedramienia, to potem ortopeda narzeka, że staw jest zdeformowany na zdjęciu i trudno ocenić powierzchnie stawowe. Dlatego dobrą praktyką jest zawsze myślenie w kategoriach: mam dwa segmenty pod kątem – więc promień prowadzę w ich dwusiecznej. Taka technika poprawia jakość diagnostyczną badania, zmniejsza potrzebę powtarzania ekspozycji (co ma znaczenie dla ochrony radiologicznej) i jest po prostu zgodna z zasadami geometrii projekcyjnej w radiografii.

Pytanie 7

Pielografia zstępująca umożliwia diagnostykę

A. miąższu nerek po dożylnym podaniu środka kontrastującego.
B. dróg moczowych po przezskórnym podaniu środka kontrastującego do miedniczki.
C. układu naczyniowego po dożylnym podaniu środka kontrastującego.
D. pęcherza moczowego po podaniu środka kontrastującego przez cewnik.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – pielografia zstępująca (czyli wstępująca z punktu widzenia moczu, ale zstępująca z punktu widzenia lekarza podającego kontrast) polega właśnie na przezskórnym podaniu środka kontrastującego bezpośrednio do miedniczki nerkowej. Najczęściej wykonuje się to w nakłuciu przezskórnym pod kontrolą USG lub RTG (czasem TK), a następnie wykonuje serię zdjęć rentgenowskich, żeby dokładnie uwidocznić układ kielichowo‑miedniczkowy i moczowód. Dzięki temu badaniu można bardzo precyzyjnie ocenić drogi moczowe, szczególnie gdy inne metody, jak urografia dożylna czy TK z kontrastem, są niewystarczające albo przeciwwskazane (np. niewydolność nerek, alergia na kontrast dożylny). W praktyce klinicznej pielografia zstępująca jest wykorzystywana m.in. do oceny zwężeń moczowodu, przeszkód w odpływie moczu, podejrzenia kamicy moczowodowej, zmian pozapalnych, urazów dróg moczowych czy przed planowanymi zabiegami urologicznymi. Moim zdaniem to badanie jest trochę „oldschoolowe”, ale nadal bardzo przydatne w trudnych przypadkach, bo daje obraz układu zbiorczego z bardzo wysoką rozdzielczością. Co ważne, środek kontrastujący jest podawany miejscowo, do światła układu kielichowo‑miedniczkowego, a nie dożylnie, więc obciążenie nerek jest mniejsze niż przy klasycznej urografii. W dobrych praktykach radiologicznych zawsze zwraca się uwagę na prawidłowe ułożenie pacjenta, aseptykę przy nakłuciu, kontrolę dawki promieniowania oraz na dokładne udokumentowanie przebiegu i ewentualnych powikłań, np. wynaczynienia kontrastu czy krwawienia. Pielografia zstępująca jest też często etapem wstępnym przy zakładaniu przezskórnej nefrostomii, więc znajomość tej techniki ma duże znaczenie praktyczne dla personelu technicznego i lekarzy.

Pytanie 8

Które środki kontrastujące wykorzystywane są w diagnostyce rezonansem magnetycznym?

A. Środki na bazie siarczanu baru.
B. Jodowe, nierozpuszczalne w wodzie.
C. Jodowe, rozpuszczalne w wodzie.
D. Środki na bazie gadolinu.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – w diagnostyce rezonansem magnetycznym standardowo wykorzystuje się paramagnetyczne środki kontrastujące na bazie gadolinu. To są związki chelatowe gadolinu (np. gadobutrol, gadopentetat, gadoterat), które skracają czasy relaksacji T1 protonów wody, przez co badane struktury po podaniu kontrastu stają się jaśniejsze na obrazach T1-zależnych. Dzięki temu można lepiej uwidocznić zmiany zapalne, nowotworowe, naczyniowe czy zaburzenia bariery krew–mózg. W praktyce klinicznej gadolin stosuje się np. w badaniach MR mózgu przy podejrzeniu guza, stwardnienia rozsianego, przerzutów, w angio-MR (MRA) tętnic szyjnych czy tętnic kończyn dolnych, a także w badaniach serca i wątroby. Co ważne, środki gadolinowe są z założenia wodnorozpuszczalne i podawane dożylnie w dawkach mierzonych w mmol/kg, zgodnie z zaleceniami producenta i wytycznymi towarzystw radiologicznych. W odróżnieniu od kontrastów jodowych używanych w TK, gadolin nie opiera się na pochłanianiu promieniowania jonizującego, tylko na modyfikowaniu właściwości magnetycznych tkanek, co jest spójne z fizyką MRI. W dobrych praktykach zawsze zwraca się uwagę na ocenę czynności nerek przed podaniem gadolinu (szczególnie eGFR), ponieważ u pacjentów z ciężką niewydolnością nerek istnieje ryzyko nefrogennego układowego włóknienia, chociaż przy nowocześniejszych, makrocyklicznych preparatach jest ono bardzo małe. Moim zdaniem warto też pamiętać, że w MRI nie stosuje się klasycznych kontrastów barytowych ani typowych jodowych kontrastów do przewodu pokarmowego – to częste pytanie na egzaminach i w praktyce bywa mylone przez osoby przyzwyczajone do RTG i TK.

Pytanie 9

Które środki kontrastujące wykorzystywane są w diagnostyce rezonansem magnetycznym?

A. Jodowe, rozpuszczalne w wodzie.
B. Środki na bazie siarczanu baru.
C. Środki na bazie gadolinu.
D. Jodowe, nierozpuszczalne w wodzie.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – w diagnostyce rezonansem magnetycznym standardowo stosuje się paramagnetyczne środki kontrastujące na bazie gadolinu. Gadolinium samo w sobie jest silnie toksycznym metalem ciężkim, ale w kontrastach MR występuje w postaci chelatów, czyli związków kompleksowych, które wiążą jon gadolinu i dzięki temu znacznie zmniejszają jego toksyczność i poprawiają bezpieczeństwo kliniczne. Mechanizm działania takiego kontrastu jest inny niż w klasycznej radiologii: gadolin nie pochłania promieniowania rentgenowskiego, tylko skraca czasy relaksacji T1 (głównie) i T2 protonów wody w tkankach. W praktyce oznacza to, że struktury, które gromadzą gadolin, stają się jaśniejsze (hiperintensywne) na obrazach T1-zależnych. W codziennej pracy używa się go np. w diagnostyce guzów mózgu, zmian demielinizacyjnych w SM, ocenie zapalenia opon, w badaniach serca (blizna pozawałowa, kardiomiopatie) czy przy ocenie unaczynienia guzów wątroby i nerek. Moim zdaniem warto zapamiętać, że kontrast MR to przede wszystkim gadolin, a nie jod czy bar. Dobre praktyki mówią o konieczności oceny czynności nerek (eGFR) przed podaniem gadolinu, szczególnie u pacjentów z niewydolnością nerek, ze względu na ryzyko nefrogennego układowego zwłóknienia (NSF) przy starszych preparatach. Obecnie preferuje się tzw. środki makrocykliczne, które są bardziej stabilne chemicznie i uznawane za bezpieczniejsze. W MR stosuje się też specjalne protokoły dynamiczne po kontraście (np. badania wątroby, piersi), gdzie obserwuje się fazy wzmocnienia w czasie, co pomaga różnicować zmiany łagodne i złośliwe. W praktyce technika i lekarz opisujący zawsze powinni dobrać odpowiednią dawkę, sekwencje T1-zależne i czas podania, żeby wzmocnienie kontrastowe było maksymalnie diagnostyczne.

Pytanie 10

W zapisie EKG linia izoelektryczna obrazuje

A. depolaryzację przedsionków.
B. repolaryzację przedsionków.
C. polaryzację.
D. depolaryzację komór.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Lina izoelektryczna w zapisie EKG to odcinek, w którym nie rejestruje się żadnej aktywności elektrycznej przekraczającej próg czułości aparatu – serce jest wtedy w stanie spoczynkowej polaryzacji błon komórkowych. Mówiąc prościej: wszystkie włókna mięśnia sercowego są mniej więcej w tym samym, „wyjściowym” stanie elektrycznym, więc na papierze widzimy prostą linię. Nie zachodzi ani depolaryzacja, ani repolaryzacja, tylko utrzymywanie potencjału spoczynkowego. To właśnie jest polaryzacja. W praktyce dobrze to widać np. w odcinku TP między zespołami QRS – ten fragment przyjmuje się często jako linię izoelektryczną odniesienia do oceny uniesień lub obniżeń odcinka ST. W diagnostyce klinicznej linia izoelektryczna jest kluczowym punktem odniesienia: porównuje się do niej wysokość załamków, ocenia się obniżenia i uniesienia ST, czy odcinek PQ jest izoelektryczny. Z mojego doświadczenia, przy interpretacji EKG zawsze warto najpierw „złapać” sobie tę linię, np. w odprowadzeniach kończynowych, i dopiero na tym tle analizować resztę. W wytycznych kardiologicznych, w tym ESC, przy ocenie zawału z uniesieniem ST (STEMI) wyraźnie podkreśla się, że uniesienie ST ocenia się względem prawidłowej linii izoelektrycznej. Dlatego zrozumienie, że jest to obraz polaryzacji, a nie jakiegoś ukrytego załamka, jest bardzo praktyczne: pomaga uniknąć nadinterpretacji drobnych odchyleń i lepiej ustawić bazową linię w głowie podczas każdej analizy EKG.

Pytanie 11

W technice napromieniania SSD mierzona jest odległość źródła promieniowania

A. od punktu zdefiniowanego na skórze pacjenta.
B. od stołu aparatu terapeutycznego.
C. od napromienianego guza.
D. od izocentrum aparatu terapeutycznego.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
W technice SSD (source–skin distance) kluczowe jest właśnie to, że odległość mierzona jest od źródła promieniowania do punktu zdefiniowanego na skórze pacjenta. Ten punkt na skórze odpowiada zwykle punktowi referencyjnemu pola, np. środkowi wiązki lub miejscu, gdzie chcemy mieć określoną głębokość dawki. Moim zdaniem warto od razu zapamiętać: w SSD zawsze „patrzymy” na skórę, a nie na izocentrum. To odróżnia tę technikę od techniki SAD (source–axis distance), gdzie bazujemy na odległości do izocentrum aparatu terapeutycznego. W praktyce klinicznej technik ustawia pacjenta tak, aby SSD miało konkretną wartość, np. 100 cm, mierzoną do tatuażu, znacznika laserowego albo markera narysowanego na skórze. To ten punkt zdefiniowany na skórze jest geometrycznym punktem odniesienia do obliczeń dawki, tabel PDD (percent depth dose) i parametrów pola. Dzięki stałej SSD możemy korzystać z tablic procentowej dawki w głąb, które zakładają określoną odległość źródło–skóra, co upraszcza planowanie w prostszych technikach 2D albo w niektórych polach dodatkowych. Z mojego doświadczenia w radioterapii dobre ustawienie SSD przekłada się na powtarzalność napromieniania i zgodność rzeczywistej dawki z planem. W standardach i podręcznikach z radioterapii (np. klasyczne opisy teleterapii megawoltowej) technika SSD jest opisana właśnie jako metoda, w której główną kontrolowaną wielkością geometryczną jest odległość do skóry, a skorygowanie tej odległości o grubość tkanek pozwala wyznaczyć głębokość PTV i odpowiednio dobrać dawkę. W nowoczesnych ośrodkach SSD nadal jest używana np. przy polach skóry, piersi czy prostych polach paliatywnych. Dobra praktyka to zawsze oznaczenie na skórze punktu, do którego mierzymy SSD, i sprawdzanie go codziennie, a nie sugerowanie się jedynie pozycją stołu czy odczytem z konsoli.

Pytanie 12

Wskazaniem do wykonania scyntygrafii perfuzyjnej jest

A. zapalenie płuc.
B. ropień płuca.
C. ciężkie nadciśnienie płucne.
D. zatorowość płucna.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – klasycznym, wręcz podręcznikowym wskazaniem do wykonania scyntygrafii perfuzyjnej płuc jest właśnie podejrzenie zatorowości płucnej. Badanie perfuzyjne ocenia rozkład przepływu krwi w łożysku naczyniowym płuc, czyli mówiąc prościej: sprawdza, czy krew dociera równomiernie do wszystkich obszarów miąższu płucnego. W zatorowości płucnej fragment tętnicy płucnej zostaje zamknięty przez skrzeplinę, więc radiofarmaceutyk podany dożylnie nie dociera do odpowiedniego segmentu płuca i na obrazie scyntygraficznym widzimy ubytki perfuzji. Klasyczne jest porównywanie perfuzji z wentylacją (badanie V/Q – ventilation/perfusion). W zatorowości płucnej pojawiają się tzw. niezgodne ubytki: wentylacja jest zachowana, a perfuzja w danym obszarze jest wyraźnie upośledzona. To właśnie ten wzorzec w praktyce klinicznej bardzo silnie sugeruje zatorowość. Moim zdaniem warto zapamiętać, że scyntygrafia perfuzyjna jest szczególnie przydatna u pacjentów, u których nie można wykonać angio-TK (np. ciężka niewydolność nerek, uczulenie na jodowy środek kontrastowy, ciąża przy ograniczaniu dawki promieniowania). W wielu wytycznych medycyny nuklearnej i pulmonologii podkreśla się, że przy prawidłowym badaniu V/Q prawdopodobieństwo istotnej zatorowości jest bardzo małe. W codziennej pracy technika elektroradiologii ważne jest prawidłowe przygotowanie radiofarmaceutyku (najczęściej makroagregaty albuminy znakowane technetem-99m), odpowiednie ułożenie pacjenta, wykonanie kilku projekcji oraz współpraca z lekarzem w ocenie jakości obrazu. Dobrą praktyką jest też zawsze korelowanie wyniku scyntygrafii z obrazem RTG klatki piersiowej, żeby nie pomylić ubytków perfuzji z rozległymi zmianami strukturalnymi płuc.

Pytanie 13

Na którym obrazie MR jest widoczne pasmo saturacji?

A. Obraz 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Obraz 4
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Obraz 1
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Obraz 2
Ilustracja do odpowiedzi D

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazany jest obraz 4 – to właśnie tutaj widać klasyczne pasmo saturacji w badaniu MR. Na tym obrazie widoczne jest skośne, półprzezroczyste, jednorodne pasmo obejmujące fragment pola obrazowania, które nie przedstawia szczegółów anatomicznych, tylko równomierne wygaszenie sygnału. To efekt użycia dodatkowego selektywnego impulsu RF, który nasyca (wysyca) magnetyzację jąder w wybranym przekroju, zanim zostanie wykonana sekwencja pomiarowa. W praktyce klinicznej takie pasma saturacji stosuje się bardzo często, np. przy obrazowaniu kręgosłupa szyjnego, aby wyciszyć przepływ w dużych naczyniach (tętnice szyjne, kręgowe) albo zredukować artefakty ruchowe pochodzące spoza interesującego nas FOV. Moim zdaniem to jedno z prostszych, a bardzo skutecznych narzędzi optymalizacji jakości obrazu – zgodne z rutyną pracowni MR i zaleceniami producentów aparatów. Pasmo saturacji zawsze ma kształt prostokątnego „paska” w rzucie na obraz planujący i jest ustawiane przez technika w taki sposób, żeby obejmowało struktury, których sygnał chcemy stłumić (np. klatkę piersiową przy badaniu szyi, naczynia przy badaniu mózgu). Charakterystyczne jest to, że ten pasek nie oznacza warstwy obrazowej, tylko obszar wcześniejszej saturacji sygnału. W odróżnieniu od zwykłych warstw, w docelowych obrazach z sekwencji widać tam obniżenie sygnału lub wręcz „dziurę” w strukturach o dużym przepływie, co poprawia czytelność badania i ułatwia lekarzowi interpretację. W dobrze prowadzonych protokołach MR położenie i kąt pasma saturacji dobiera się indywidualnie do badanej okolicy, tak żeby skutecznie wyciszyć niepożądany sygnał, ale jednocześnie nie ucinać informacji z interesującego obszaru anatomicznego.

Pytanie 14

Badanie gęstości mineralnej kości metodą DXA należy wykonać

A. z dalszego końca kości strzałkowej.
B. z bliższego końca kości udowej.
C. z dalszego końca kości udowej.
D. z bliższego końca kości strzałkowej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź „z bliższego końca kości udowej” odnosi się do standardowego miejsca pomiaru gęstości mineralnej kości (BMD) w badaniu DXA w obrębie kończyny dolnej. W praktyce klinicznej za złoty standard uznaje się pomiar w okolicy szyjki kości udowej oraz w obrębie bliższego końca kości udowej, bo to właśnie tam najczęściej dochodzi do złamań osteoporotycznych biodra. Ten rejon zawiera dużo istotnej klinicznie kości beleczkowej, która szybko reaguje na ubytek masy kostnej, leczenie czy zmiany hormonalne. Dzięki temu wynik jest czuły na wczesne zmiany osteoporotyczne i dobrze koreluje z ryzykiem złamania. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś w diagnostyce osteoporozy pamięta tylko dwa miejsca do pomiaru DXA, to powinni to być: bliższy koniec kości udowej (biodro) i odcinek lędźwiowy kręgosłupa. W zaleceniach międzynarodowych (ISCD, IOF) właśnie biodro jest kluczowym obszarem do oceny BMD, szczególnie u osób starszych. Ważne jest też prawidłowe pozycjonowanie: kończyna dolna powinna być ułożona w lekkiej rotacji wewnętrznej, tak aby szyjka kości udowej była dobrze uwidoczniona, a pomiar powtarzalny w kolejnych badaniach kontrolnych. W praktyce technik radiologii zwraca uwagę na ustawienie miednicy, symetrię, brak artefaktów (np. metalowe implanty, zagięte ubranie), bo każdy taki szczegół może zafałszować wynik T-score i Z-score. Warto też wiedzieć, że na podstawie BMD z bliższego końca kości udowej obliczane jest ryzyko złamania w kalkulatorach typu FRAX, co jeszcze bardziej podkreśla wagę tego miejsca pomiaru. Moim zdaniem to jedno z tych pytań, które dobrze utrwalają, że DXA to nie „jakiekolwiek zdjęcie kości”, tylko bardzo ściśle zdefiniowane, powtarzalne pomiary w określonych lokalizacjach anatomicznych.

Pytanie 15

Które obszary napromieniowania powinien określić lekarz radioterapeuta u pacjenta z nowotworem stercza po wcześniejszej prostatektomii?

A. TV i PTV
B. PTV
C. GTV i CTV
D. GTV

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wybrany PTV w tym pytaniu wynika z bardzo konkretnej sytuacji klinicznej: pacjent po prostatektomii radykalnej nie ma już makroskopowego guza stercza, a więc nie definiujemy GTV (gross tumor volume), bo po prostu nie ma widocznej zmiany nowotworowej w obrazowaniu. W napromienianiu pooperacyjnym w raku prostaty głównym celem jest objęcie dawką obszaru, w którym mogły pozostać mikroskopowe ogniska nowotworu – czyli loży po prostacie, ewentualnie z włączeniem okolicznych struktur wg zaleceń (np. EORTC, RTOG, wytyczne PTRO). Dlatego planując leczenie, lekarz radioterapeuta definiuje CTV (clinical target volume) jako lożę po prostacie i ewentualnie okoliczne węzły chłonne, a następnie na podstawie marginesów związanych z ruchomością narządów, niepewnością pozycjonowania i błędami ustawienia tworzy PTV (planning target volume). To właśnie PTV jest finalnym obszarem, który realnie otrzymuje zaplanowaną dawkę w systemie planowania leczenia. W praktyce klinicznej cały proces wygląda tak, że na TK planistycznej konturuje się lożę po prostacie zgodnie z atlasami konturowania (np. RTOG atlas), potem dodaje się marginesy 0,5–1 cm w zależności od techniki (IMRT, VMAT, IGRT) i możliwości kontroli pozycjonowania. PTV musi uwzględnić codzienne różnice w wypełnieniu pęcherza i odbytnicy, dlatego tak istotne są protokoły przygotowania pacjenta (odpowiednie nawodnienie, opróżnienie odbytnicy). Moim zdaniem w radioterapii po prostatektomii kluczowe jest zrozumienie, że leczymy ryzyko choroby mikroskopowej, a nie widoczny guz. Stąd całe planowanie koncentruje się na prawidłowym zdefiniowaniu CTV i prawidłowym przeniesieniu tego na PTV, natomiast GTV zwykle nie występuje, chyba że mamy do czynienia z nawrotem miejscowym widocznym w badaniach obrazowych, co jest inną sytuacją kliniczną i innym pytaniem.

Pytanie 16

Który środek kontrastujący stosuje się w badaniu metodą rezonansu magnetycznego?

A. Na bazie jodu.
B. Siarczan baru.
C. Na bazie gadolinu.
D. Lipiodol ultra fluid.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazany został środek kontrastowy na bazie gadolinu, czyli standard w badaniach metodą rezonansu magnetycznego. W MR nie wykorzystujemy promieniowania jonizującego, tylko zjawiska związane z polem magnetycznym i falami radiowymi, dlatego potrzebny jest inny typ kontrastu niż w klasycznym RTG czy TK. Związki gadolinu (np. gadobutrol, gadoterat, gadopentetat) są paramagnetyczne i wpływają na czasy relaksacji protonów w tkankach, głównie skracają czas T1, przez co struktury, które gromadzą kontrast, świecą jaśniej na obrazach T1-zależnych. W praktyce klinicznej kontrast gadolinowy stosuje się m.in. w obrazowaniu mózgowia (guzy, przerzuty, stwardnienie rozsiane, ropnie), kręgosłupa, w angiografii MR (MRA) do uwidaczniania naczyń, w badaniach wątroby, nerek, piersi, stawów. Pozwala to dokładniej ocenić unaczynienie zmian, barierę krew–mózg, stan zapalny, blizny czy aktywność choroby. W dobrych praktykach pracowni MR zawsze przed podaniem gadolinu ocenia się czynność nerek (eGFR), bo u pacjentów z ciężką niewydolnością nerek istnieje ryzyko nefrogennego układowego zwłóknienia. Obecnie zaleca się stosowanie głównie makrocyklicznych związków gadolinu, które są stabilniejsze chemicznie i bezpieczniejsze. Moim zdaniem warto też zapamiętać, że dawki są niewielkie, ale bardzo precyzyjnie dobierane do masy ciała, a podanie kontrastu wymaga pewnego reżimu: dostęp do żyły, obserwacja pacjenta po iniekcji, gotowość na ewentualną reakcję alergiczną, chociaż te po gadolinie są zdecydowanie rzadsze niż po kontrastach jodowych.

Pytanie 17

Zadaniem technika elektroradiologii w pracowni badań naczyniowych jest

A. wprowadzenie cewnika w światło naczyń.
B. przygotowanie cewników.
C. przygotowanie niezbędnych narzędzi.
D. nadzorowanie czynności aparatury rentgenowskiej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazana rola technika elektroradiologii w pracowni badań naczyniowych to nadzorowanie czynności aparatury rentgenowskiej. W praktyce oznacza to, że technik odpowiada za poprawne przygotowanie, ustawienie i kontrolę pracy całego systemu angiograficznego: generatora, lampy rentgenowskiej, detektora, stołu, systemu akwizycji obrazu, a także parametrów ekspozycji. Lekarz wprowadza cewnik do naczynia, natomiast technik ma zadbać, żeby obrazowanie było bezpieczne, stabilne i dawało diagnostycznie przydatne obrazy. W czasie badania technik dobiera parametry takie jak kV, mA, czas ekspozycji, tryby pulsacji, kolimacja, filtracja, a także kontroluje projekcje, ruch stołu i synchronizację z podaniem kontrastu. Bardzo ważny jest też nadzór nad dawką promieniowania: monitorowanie czasu fluoroskopii, wskaźników dawki (DAP, KAP), stosowanie powiększeń tylko wtedy, gdy są naprawdę potrzebne, odpowiednie ekranowanie pacjenta i personelu. Z mojego doświadczenia, dobry technik w angiografii potrafi znacząco skrócić czas badania i zmniejszyć dawkę, a jednocześnie poprawić jakość obrazów. To on pilnuje jakości obrazu w czasie rzeczywistym, reaguje na artefakty, modyfikuje parametry przy otyłości, miażdżycy, szybkich ruchach pacjenta. Standardy pracy, także te wynikające z zasad optymalizacji dawki (ALARA), bardzo mocno podkreślają, że technik nie jest tylko „operatorem guzika”, ale specjalistą od obsługi i kontroli aparatury rentgenowskiej w całym procesie badania naczyniowego.

Pytanie 18

Jakie źródła promieniowania stosowane są w brachyterapii?

A. Zamknięte emitujące promieniowanie cząsteczkowe i fotonowe.
B. Otwarte emitujące promieniowanie cząsteczkowe i fotonowe.
C. Otwarte emitujące tylko promieniowanie cząsteczkowe.
D. Zamknięte emitujące tylko promieniowanie cząsteczkowe.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazano, że w brachyterapii stosuje się głównie źródła promieniowania zamknięte emitujące zarówno promieniowanie cząsteczkowe, jak i fotonowe. „Zamknięte” oznacza, że izotop promieniotwórczy jest szczelnie zamknięty w kapsule (np. stalowej, tytanowej), więc nie ma kontaktu z tkankami pacjenta ani personelem. To jest kluczowe z punktu widzenia ochrony radiologicznej – radioizotop nie może się rozlać, wniknąć do organizmu czy skazić otoczenia, jak w medycynie nuklearnej z radiofarmaceutykami otwartymi. W brachyterapii stosuje się m.in. źródła Ir-192, Co-60, I-125, Cs-137. Emitują one promieniowanie fotonowe (głównie gamma) oraz w części przypadków promieniowanie cząsteczkowe (np. elektrony, beta). W praktyce klinicznej najważniejsze jest to, że dawka jest dostarczana z bardzo małej odległości – aplikatory, igły, druty lub tzw. „seedy” są wprowadzane bezpośrednio do guza lub do jam ciała (np. do kanału szyjki macicy, pochwy, oskrzela). Dzięki temu można uzyskać bardzo strome spadki dawki poza guzem, czyli oszczędzić narządy krytyczne: pęcherz, odbytnicę, jelita, ślinianki itd. Z mojego doświadczenia technicznego brachyterapia HDR z Ir-192 to klasyczny przykład: automatyczny afterloader wysuwa mikroźródło po zaplanowanych pozycjach, a my mamy do czynienia cały czas ze źródłem zamkniętym, które po zabiegu wraca do osłoniętego magazynu. Tego typu źródła są opisane w standardach ICRP oraz krajowych przepisach z zakresu radioterapii, które wymagają ich regularnej kontroli: testów szczelności, weryfikacji aktywności, kontroli geometrycznej położeń. W dobrze prowadzonej pracowni brachyterapii całe planowanie opiera się właśnie na założeniu, że mamy punktowe lub liniowe źródło zamknięte, o znanym widmie promieniowania fotonowego i ewentualnie cząsteczkowego, co umożliwia precyzyjne obliczanie rozkładu dawki w systemach TPS.

Pytanie 19

Na którym radiogramie uwidoczniona jest kamica nerkowa?

A. Radiogram 4
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Radiogram 1
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Radiogram 3
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Radiogram 2
Ilustracja do odpowiedzi D

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na radiogramie 2 widoczne są typowe dla kamicy nerkowej zwapniałe złogi w rzucie dróg moczowych. Mają one postać drobnych, dobrze odgraniczonych, silnie wysyconych (bardzo jasnych) cieni, zlokalizowanych w obrębie typowych pięter: w rzucie nerek, wzdłuż przebiegu moczowodów oraz w okolicy miednicy małej. To właśnie ich gęstość radiologiczna, kształt oraz położenie względem kręgosłupa i talerzy biodrowych pozwalają odróżnić złogi od innych struktur, np. zwapnień naczyniowych czy cieni kałowych. Moim zdaniem kluczowe jest tu świadome „przeskanowanie” wzrokiem całej projekcji od górnych biegunów nerek aż do pęcherza, krok po kroku. W standardach opisowych radiogramu jamy brzusznej (KUB – kidneys, ureters, bladder) przy podejrzeniu kamicy zawsze ocenia się: liczbę złogów, ich wielkość, kształt, lokalizację, a także ewentualne przemieszczenie struktur kostnych lub cechy zastoju. W praktyce technika często wykonuje się takie zdjęcie w projekcji AP na stojąco lub leżąco, z odpowiednio twardą wiązką promieniowania, żeby dobrze uwidocznić struktury kostne i zwapnienia. Z mojego doświadczenia pomocne jest też porównanie symetrii po obu stronach kręgosłupa – obecność jednostronnych, punktowych zacienień w typowej lokalizacji powinna od razu zapalać lampkę, że może to być złóg. W badaniach kontrolnych, zgodnie z dobrą praktyką, porównuje się kolejne radiogramy, aby ocenić migrację kamienia, jego rozpad lub wydalenie, co ma znaczenie przy kwalifikacji do ESWL, zabiegów endoskopowych albo tylko obserwacji zachowawczej.

Pytanie 20

Na przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. otwór kręgu szczytowego.
B. guzek tylny kręgu szczytowego.
C. rdzeń kręgowy.
D. ząb kręgu obrotowego.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na przedstawionym przekroju poprzecznym TK szyi strzałka wskazuje typową, owalną, kostną strukturę położoną centralnie, nieco ku przodowi w kanale kręgowym – to ząb kręgu obrotowego (dens axis, C2). W tomografii komputerowej w okolicy połączenia czaszkowo‑szyjnego zawsze warto sobie „ułożyć w głowie” układ: z przodu łuk przedni kręgu szczytowego (C1), za nim właśnie ząb kręgu obrotowego, a dopiero dalej ku tyłowi przestrzeń z rdzeniem kręgowym. Ząb ma wysoką gęstość w TK (typowa dla kości zbitej), wyraźne korowe obrysy i jest zrośnięty z trzonem C2. Moim zdaniem, jak się raz dobrze zapamięta ten charakterystyczny obraz „palika” wystającego do góry w obrębie C1, to później rozpoznawanie jest już dużo prostsze. W praktyce klinicznej prawidłowa identyfikacja zęba kręgu obrotowego jest kluczowa przy ocenie urazów odcinka szyjnego, zwłaszcza u pacjentów po wypadkach komunikacyjnych czy upadkach z wysokości. Standardy diagnostyczne (np. zalecenia towarzystw radiologicznych) podkreślają konieczność oceny ciągłości zęba, linii złamania, przemieszczenia względem łuku przedniego C1 oraz szerokości przestrzeni przedzębowej. Właśnie w oparciu o prawidłowe rozpoznanie tej struktury planuje się dalsze postępowanie: od zaopatrzenia ortopedycznego, przez stabilizację operacyjną, aż po ścisłą kontrolę w badaniach kontrolnych TK. Dodatkowo znajomość anatomii dens axis pomaga też przy planowaniu badań czynnościowych (RTG w projekcjach otwartych ust) i przy interpretacji rezonansu magnetycznego, gdzie oceniamy nie tylko samą kość, ale też więzadła stabilizujące ząb oraz ewentualne uciski na rdzeń kręgowy.

Pytanie 21

Na schemacie oznaczono

Ilustracja do pytania
A. zespół QS
B. zespół QRS
C. odstęp RR
D. odstęp PP

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na schemacie strzałka obejmuje odległość między wierzchołkami dwóch kolejnych załamków R, czyli właśnie odstęp RR. W zapisie EKG to podstawowy parametr służący do oceny częstości i regularności rytmu serca. Mierzymy go od szczytu jednego załamka R do szczytu następnego załamka R w tym samym odprowadzeniu. Na standardowym papierze EKG (prędkość 25 mm/s) 1 mała kratka to 0,04 s, a 1 duża kratka 0,20 s. Dzięki temu z odstępu RR można bardzo szybko wyliczyć częstość pracy serca: 300 podzielone przez liczbę dużych kratek między załamkami R daje orientacyjną wartość tętna w uderzeniach na minutę. W praktyce, w pracowni diagnostyki elektromedycznej, technik bardzo często patrzy właśnie na regularność odstępów RR, żeby odróżnić rytm zatokowy od arytmii, np. migotania przedsionków, gdzie odstępy RR są wyraźnie nieregularne. Moim zdaniem to jedna z pierwszych rzeczy, które warto sobie „wyrobić w oku” przy oglądaniu EKG – równiutkie, powtarzalne odstępy RR zwykle sugerują uporządkowany rytm. W monitorach kardiologicznych, holterach czy defibrylatorach automatycznych algorytmy komputerowe też bazują w dużej mierze na analizie kolejnych odstępów RR, żeby wykrywać tachykardię, bradykardię czy pauzy. Dobre nawyki: zawsze mierz RR na kilku cyklach, w różnych fragmentach zapisu, bo lokalne artefakty albo pojedyncze pobudzenia dodatkowe mogą łatwo zafałszować ocenę, jeśli spojrzy się tylko na jedno miejsce.

Pytanie 22

Do zadań technika elektroradiologa w pracowni hemodynamicznej należy

A. ustalanie ilości kontrastu.
B. podanie operatorowi cewnika.
C. przygotowanie stolika zabiegowego.
D. dokumentowanie obrazów ICUS.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – do zadań technika elektroradiologa w pracowni hemodynamicznej należy m.in. dokumentowanie obrazów IVUS/ICUS (intravascular ultrasound). W praktyce oznacza to obsługę konsoli aparatu, prawidłowe uruchomienie protokołu badania, rejestrację przebiegu obrazowania w czasie rzeczywistym oraz zapis kluczowych przekrojów naczyń do dokumentacji medycznej. Technik musi umieć przypisać obrazy do właściwego pacjenta w systemie, opisać etykiety serii, zadbać o poprawne parametry akwizycji, a potem przesłać całość do systemu archiwizacji PACS lub innego systemu szpitalnego. To nie jest tylko „naciśnięcie nagrywania”, ale świadome dokumentowanie całego badania zgodnie z procedurą i standardami ośrodka. W dobrze zorganizowanej pracowni hemodynamicznej operator skupia się na prowadzeniu cewnika, ocenie zmian w naczyniach i podejmowaniu decyzji klinicznych, natomiast technik przejmuje dużą część zadań technicznych: kontroluje jakość obrazu, pilnuje, żeby żaden istotny fragment badania nie został pominięty, zapisuje odpowiednie projekcje, dba o poprawne oznaczenia czasu i fazy zabiegu. Moim zdaniem to właśnie tu mocno widać, jak ważna jest rola technika – dobra dokumentacja IVUS/ICUS pozwala później na rzetelną analizę wyniku, porównanie badań przed i po angioplastyce, a także jest podstawą do opisu lekarskiego oraz konsultacji z innymi ośrodkami. W wielu wytycznych i dobrych praktykach kładzie się nacisk na kompletną, czytelną dokumentację obrazową w kardiologii interwencyjnej, a technik elektroradiolog jest kluczową osobą, która odpowiada za jej techniczną stronę i jakość.

Pytanie 23

W badaniu EKG punktem przyłożenia odprowadzenia przedsercowego C2 jest

A. okolica wyrostka mieczykowatego.
B. rzut koniuszka serca.
C. IV międzyżebrze przy lewym brzegu mostka.
D. IV międzyżebrze przy prawym brzegu mostka.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – odprowadzenie przedsercowe C2 (oznaczane też jako V2) zgodnie ze standardem zapisu EKG umieszcza się w IV międzyżebrzu przy lewym brzegu mostka. To jest klasyczna lokalizacja wg międzynarodowego systemu 12‑odprowadzeniowego. W praktyce technik najpierw lokalizuje ręką wcięcie szyjne mostka, schodzi na rękojeść, a potem na trzon mostka i liczy przestrzenie międzyżebrowe od góry. Druga przestrzeń międzyżebrowa jest tuż pod rękojeścią, dalej trzecia i czwarta – właśnie w tej czwartej, przy lewym brzegu mostka, przyklejamy elektrodę C2/V2. Moim zdaniem warto to sobie parę razy „przećwiczyć palcami” na realnym pacjencie, bo później robi się to już automatycznie. Standardowa kolejność zakładania przedsercowych to zwykle: najpierw C1/V1 w IV międzyżebrzu przy prawym brzegu mostka, potem C2/V2 w IV międzyżebrzu przy lewym brzegu mostka, a dopiero później C4/V4 w rzucie koniuszka serca (V międzyżebrze w linii środkowo-obojczykowej lewej), a następnie C3/V3 między C2 i C4 oraz C5, C6 bardziej bocznie. Poprawne położenie C2 jest bardzo istotne, bo ten punkt „patrzy” na przegrodę międzykomorową i część ściany przedniej. Błędne ustawienie, np. za wysoko albo za nisko, może zafałszować obraz załamków R i S, czasem też odcinka ST, co potem utrudnia wykrycie zawału ściany przedniej lub zmian przerostowych. W dobrych praktykach EKG podkreśla się, żeby zawsze liczyć międzyżebrza, a nie „na oko” przyklejać elektrody. W warunkach klinicznych, np. na SOR czy intensywnej terapii, precyzja bywa trudniejsza, ale tym bardziej warto trzymać się tego schematu, bo od jakości zapisu często zależy decyzja lekarska o trombolizie czy pilnej koronarografii.

Pytanie 24

Na obrazie RM nadgarstka lewego strzałką oznaczono kość

Ilustracja do pytania
A. księżycowatą.
B. główkowatą.
C. haczykowatą.
D. łódeczkowatą.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na obrazie MR w projekcji czołowej strzałka faktycznie wskazuje kość księżycowatą. W typowym ułożeniu anatomicznym kość księżycowata leży w szeregu bliższym nadgarstka, pomiędzy kością łódeczkowatą (bocznie, czyli od strony promieniowej) a trójgraniastą (przyśrodkowo, od strony łokciowej). Na MRI dobrze widać jej charakterystyczny kształt – trochę jak wycinek owalu – oraz położenie centralnie nad panewką stawu promieniowo–nadgarstkowego. To właśnie ta centralna pozycja jest, moim zdaniem, kluczowa przy szybkim rozpoznawaniu jej na przekrojach czołowych i strzałkowych. W praktyce klinicznej prawidłowa identyfikacja kości księżycowatej ma duże znaczenie, bo jest to kość szczególnie narażona na martwicę jałową (choroba Kienböcka) oraz na niestabilności nadgarstka związane z uszkodzeniem więzadła łódeczkowo‑księżycowatego. W standardowej ocenie MR nadgarstka radiolog zawsze opisuje kształt, sygnał szpiku i ciągłość warstwy podchrzęstnej tej kości oraz relacje do kości łódeczkowatej i trójgraniastej. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią, żeby oceniać kości nadgarstka „po kolei w pierścieniu”, a nie skakać wzrokiem po obrazie – wtedy łatwiej uniknąć pomyłek między kością łódeczkowatą a księżycowatą. W sekwencjach T1 kość księżycowata ma jednorodny sygnał szpiku tłuszczowego, natomiast w STIR lub T2 z saturacją tłuszczu jej obrzęk od razu rzuca się w oczy jako jasny obszar w centrum nadgarstka. Na sali zabiegowej, przy planowaniu artroskopii czy zabiegów rekonstrukcyjnych, ortopedzi opierają się właśnie na takim dokładnym, opisowym rozpoznaniu topografii kości księżycowatej w MRI.

Pytanie 25

Na ilustracji przedstawiono zjawisko

Ilustracja do pytania
A. fotoelektryczne.
B. emisji fotonu.
C. tworzenia par.
D. anihilacji.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Poprawnie rozpoznano zjawisko fotoelektryczne. Na ilustracji widać kwant promieniowania (γ lub ogólnie foton), który pada na elektron związany w atomie, a następnie wybija go, tworząc elektron swobodny. Dokładnie to opisuje wzór Eₑ = hν − E_w, gdzie hν to energia fotonu, a E_w to energia wiązania elektronu w atomie. Różnica tych energii jest przekazywana elektronowi jako energia kinetyczna. W praktyce medycznej to zjawisko jest absolutnie kluczowe dla diagnostyki obrazowej w zakresie promieniowania X: w detektorach cyfrowych, w błonach rentgenowskich, w komorach jonizacyjnych, dozymetrach – wszędzie tam konwersja promieniowania na ładunek elektryczny opiera się właśnie na efekcie fotoelektrycznym. Moim zdaniem warto pamiętać, że efekt fotoelektryczny dominuje przy niższych energiach fotonów (kilkadziesiąt keV), czyli typowych dla klasycznej radiografii i mammografii. Z tego wynika silna zależność pochłaniania od liczby atomowej Z – kości (wapń, wysoka Z) pochłaniają dużo bardziej niż tkanki miękkie, dzięki czemu na zdjęciu RTG mamy wyraźny kontrast. Właśnie dlatego dobór napięcia na lampie rentgenowskiej (kV) jest tak ważny: zbyt wysokie kV zwiększa udział zjawiska Comptona kosztem fotoelektrycznego i obraz staje się bardziej „płaski”, z gorszym kontrastem tkankowym. Efekt fotoelektryczny ma też duże znaczenie w ochronie radiologicznej – materiały osłonowe o dużej liczbie atomowej (np. ołów) bardzo skutecznie pochłaniają promieniowanie właśnie przez ten mechanizm. W podręcznikach z fizyki medycznej podkreśla się, że zrozumienie tego zjawiska jest podstawą świadomego ustawiania parametrów ekspozycji i oceny jakości obrazu, a nie tylko „klikania” domyślnych protokołów.

Pytanie 26

Na obrazie uwidoczniono

Ilustracja do pytania
A. radiogram czynnościowy kręgosłupa piersiowego.
B. radiogram z wadą postawy.
C. scyntygram kośćca.
D. radiogram czynnościowy kręgosłupa lędźwiowego.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na obrazie widzisz typowy scyntygram kośćca – tzw. scyntygrafię kości całego ciała. Charakterystyczny jest „negatywowy” wygląd: brak klasycznych zarysów tkanek miękkich, brak typowych struktur jak płuca czy cienie narządów jamy brzusznej, za to równomierne, dość rozmyte uwidocznienie całego szkieletu w projekcji przedniej i tylnej. W scyntygrafii kości używa się radiofarmaceutyku znakowanego technetem-99m (najczęściej 99mTc-MDP lub 99mTc-HDP), który gromadzi się w miejscach aktywnego metabolizmu kostnego – czyli tam, gdzie kość się przebudowuje. Moim zdaniem to jedno z badań, które najszybciej uczą odróżniać medycynę nuklearną od klasycznego RTG: obraz jest bardziej „plamisty”, bez ostrych konturów, a intensywność sygnału zależy od wychwytu radioznacznika, a nie od pochłaniania promieniowania przez tkanki. W praktyce klinicznej scyntygram kośćca stosuje się do wykrywania przerzutów nowotworowych do kości, ognisk zapalnych (np. osteomyelitis), złamań przeciążeniowych, martwicy aseptycznej, a także do oceny rozległości zmian pourazowych. Badanie wykonuje się gammakamerą, a pacjent musi odczekać zwykle 2–3 godziny po podaniu radiofarmaceutyku, żeby znacznik związał się z tkanką kostną i wypłukał z tkanek miękkich. Dobre praktyki mówią, żeby przed badaniem pacjent był dobrze nawodniony i po podaniu radiofarmaceutyku dużo pił, co poprawia jakość obrazów i zmniejsza dawkę dla pęcherza moczowego. W odróżnieniu od radiogramu, tutaj nie interesują nas klasyczne projekcje kostne typu AP/PA/boczne, tylko całościowy zapis rozkładu radioaktywności w ciele. To właśnie ten układ – cały szkielet, projekcja przód–tył, rozmyte, izotopowe cieniowanie – jednoznacznie wskazuje na scyntygram kośćca.

Pytanie 27

Przedstawiony obraz został zarejestrowany podczas wykonywania

Ilustracja do pytania
A. pozytonowej tomografii emisyjnej.
B. badania radioizotopowego.
C. tomografii komputerowej.
D. rezonansu magnetycznego.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na obrazie widzisz typowy wynik badania radioizotopowego kośćca, czyli scyntygrafię kości wykonaną gammakamerą po dożylnym podaniu radiofarmaceutyku (najczęściej znaczonego technetem-99m fosfonianu). Charakterystyczny jest tu tzw. obraz „szkieletu z rozmytymi konturami” – widoczne są głównie struktury kostne, bez dokładnego zarysu tkanek miękkich, a intensywność zabarwienia zależy od wychwytu znacznika metabolicznie aktywnego w kościach. To właśnie odróżnia obraz scyntygraficzny od klasycznego RTG czy TK, gdzie widzimy anatomiczne szczegóły, krawędzie, zróżnicowaną gęstość tkanek. W medycynie nuklearnej nie pokazujemy bezpośrednio anatomii, tylko rozkład radioaktywności – czyli funkcję narządu lub metabolizm tkanki. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą rzecz: w badaniach radioizotopowych obraz jest zwykle bardziej „rozmyty”, kontrast jest funkcjonalny, a nie czysto anatomiczny. W scyntygrafii kości oceniamy m.in. ogniska wzmożonego metabolizmu kostnego – przerzuty nowotworowe, złamania przeciążeniowe, zmiany zapalne, martwicze. W praktyce klinicznej takie badanie jest standardem np. w onkologii przy podejrzeniu przerzutów do kości (rak piersi, prostaty), w ortopedii przy niejasnym bólu kostnym, w reumatologii przy rozsianych zmianach zapalnych. Zgodnie z dobrą praktyką medycyny nuklearnej ważne jest odpowiednie przygotowanie pacjenta (nawodnienie, opróżnienie pęcherza przed badaniem, zdjęcie metalowych przedmiotów) oraz właściwy dobór radiofarmaceutyku i aktywności dawki. Personel musi też zadbać o czas między podaniem znacznika a rejestracją obrazu (dla scyntygrafii kości najczęściej ok. 2–3 godziny), bo to wpływa na jakość i interpretowalność wyniku. Warto kojarzyć, że takie całociałowe, symetryczne „szkieletowe” obrazy to klasyka badań radioizotopowych w medycynie nuklearnej, a nie TK, MR czy PET, chociaż PET też należy do metod medycyny nuklearnej, ale wygląda już trochę inaczej i zwykle jest łączony z CT (PET/CT).

Pytanie 28

Na radiogramie uwidoczniono złamanie

Ilustracja do pytania
A. kości ramiennej.
B. wyrostka kruczego.
C. obojczyka.
D. wyrostka barkowego.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na przedstawionym radiogramie barku w projekcji AP widoczne jest wyraźne przerwanie ciągłości kostnej w obrębie bliższego końca kości ramiennej, tuż poniżej guzka większego. Linia złamania przebiega poprzecznie, z niewielkim przemieszczeniem odłamów, ale z zachowaną ciągłością stawu ramiennego – głowa kości ramiennej nadal pozostaje w panewce łopatki. Obojczyk, wyrostek barkowy i wyrostek kruczy mają gładkie, równe zarysy korowe, bez cech przerwania, nadłamania czy odwarstwienia okostnej, co jednoznacznie przemawia przeciwko ich uszkodzeniu. W praktyce opisując taki obraz zgodnie z dobrymi standardami radiologicznymi (np. według zaleceń towarzystw ortopedycznych i radiologicznych) podajemy lokalizację złamania (koniec bliższy kości ramiennej), ewentualne przemieszczenie, stopień skrócenia, kąt zagięcia oraz ocenę stawu ramiennego i obojczyka. Moim zdaniem warto też zawsze sprawdzić, czy nie ma typowych powikłań, np. wieloodłamowości w okolicy guzka większego lub złamań patologicznych na tle zmian osteolitycznych. W codziennej pracy technika elektroradiologii ważne jest prawidłowe ułożenie pacjenta – projekcja AP barku powinna pokazywać całą głowę kości ramiennej, panewkę, obojczyk i łopatkę, bo dopiero wtedy można rzetelnie ocenić, czy złamanie dotyczy kości ramiennej, czy np. struktur obręczy barkowej. Dodatkowe projekcje (np. Y łopatkowa, osiowa) są często zlecane przy podejrzeniu zwichnięcia, ale przy typowym złamaniu bliższego końca kości ramiennej obraz AP zwykle już daje rozstrzygającą informację diagnostyczną.

Pytanie 29

Który parametr ekspozycji ma decydujący wpływ na kontrast obrazu rentgenowskiego?

A. Odległość źródła promieniowania od detektora [cm].
B. Iloczyn natężenia promieniowania i czasu [mAs].
C. Napięcie na lampie [kV].
D. Filtracja [mm Al].

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazany parametr to napięcie na lampie [kV], bo to ono w praktyce najbardziej „rządzi” kontrastem obrazu rentgenowskiego. Z fizycznego punktu widzenia kV decyduje o energii fotonów promieniowania X. Im wyższe napięcie, tym bardziej przenikliwe promieniowanie, tym mniejsza różnica w pochłanianiu między tkankami o różnej gęstości i liczbie atomowej. Efekt jest taki, że kontrast maleje – obraz staje się bardziej „szary”, z mniejszym odróżnieniem struktur. Przy niższym kV fotony mają mniejszą energię, silniej ujawniają się różnice pochłaniania między np. kością a tkanką miękką, więc kontrast rośnie. W praktyce, w dobrych pracowniach RTG, dobór kV jest kluczowym elementem protokołu badania: do zdjęć klatki piersiowej u dorosłych stosuje się zwykle wyższe kV (np. 100–130 kV), żeby uzyskać niski kontrast, ale dobrą wizualizację całej objętości klatki i zmniejszyć dawkę. Natomiast do zdjęć kości, np. ręki czy stopy, używa się niższych napięć (55–65 kV), żeby podkreślić różnice między korą kostną, jamą szpikową i otaczającymi tkankami miękkimi. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: kV to przede wszystkim kontrast, a mAs to głównie jasność/zaszumienie (czyli ekspozycja). Oczywiście w praktyce wszystko się trochę przenika, ale w standardach radiologicznych i w podręcznikach fizyki medycznej właśnie tak to się uczy. Dobrą praktyką jest też to, że technik nie zmienia kV „na oko”, tylko trzyma się ustalonych protokołów dla danej projekcji i typu pacjenta, modyfikując kV świadomie, np. przy pacjencie otyłym albo u dziecka, pamiętając o wpływie na kontrast i dawkę.

Pytanie 30

Bezwzględnym przeciwwskazaniem do wykonania badania rezonansem magnetycznym jest

A. opiłek metalu w oku.
B. stent naczyniowy.
C. proteza tytanowa.
D. pompa insulinowa.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź wskazuje na jedno z klasycznych, bezwzględnych przeciwwskazań do badania rezonansem magnetycznym: obecność ferromagnetycznego opiłka metalu w oku. Pole magnetyczne w tomografie MR jest bardzo silne (najczęściej 1,5–3,0 T), a gradienty pola i impulsy RF mogą zadziałać na taki opiłek jak na mały „pocisk”. Może dojść do jego przemieszczenia, przecięcia siatkówki, uszkodzenia nerwu wzrokowego, a nawet perforacji gałki ocznej. Z mojego doświadczenia to jest coś, czego personel boi się najbardziej, bo uszkodzenie jest nagłe i praktycznie nieodwracalne. Dlatego zgodnie z dobrymi praktykami, wytycznymi producentów aparatów MR i standardami bezpieczeństwa (np. zasady strefowania w pracowni MR, procedury ACR czy europejskie rekomendacje) każdy pacjent z wywiadem pracy w warunkach narażenia na opiłki metalu (ślusarze, spawacze, pracownicy hut) powinien mieć dokładnie zebrany wywiad oraz często wykonane RTG oczodołów przed dopuszczeniem do badania. W praktyce technik zawsze powinien podejrzliwie traktować odpowiedzi w ankiecie: jeśli pacjent nie jest pewien, czy miał kiedyś uraz metaliczny oka, lepiej opóźnić MR i wyjaśnić sprawę, niż ryzykować powikłanie. Wiele elementów metalowych w ciele może być oznaczonych jako MRI-safe lub MRI-conditional, ale opiłek w oku traktuje się jak potencjalnie ferromagnetyczny, niekontrolowany i bardzo niebezpieczny. To właśnie odróżnia go od np. nowoczesnych protez czy części stentów. W realnej pracy w pracowni rezonansu jednym z kluczowych zadań technika jest więc selekcja pacjentów pod kątem takich przeciwwskazań i bezwzględne przestrzeganie procedur bezpieczeństwa zanim ktokolwiek wjedzie na stół do gantry.

Pytanie 31

Obrazowanie portalowe w radioterapii służy do

A. weryfikacji pola napromienianego.
B. zniekształcenia wiązki promieniowania.
C. pozycjonowania pacjenta.
D. przekazywania danych o pacjencie.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – obrazowanie portalowe w radioterapii służy przede wszystkim do weryfikacji pola napromienianego, czyli sprawdzenia, czy wiązka promieniowania pada dokładnie tam, gdzie została zaplanowana w systemie planowania leczenia. W praktyce wygląda to tak, że przed lub na początku frakcji wykonuje się obraz portalowy (EPID, portal imaging) przy użyciu tej samej głowicy akceleratora, którą napromienia się pacjenta. Ten obraz porównuje się potem z obrazem referencyjnym z systemu planowania (DRR – digitally reconstructed radiograph) albo z wcześniejszymi obrazami kontrolnymi. Dzięki temu można ocenić, czy pole terapeutyczne pokrywa obszar tarczowy (CTV/PTV), czy nie ma przemieszczenia kości, narządów krytycznych albo rotacji pacjenta. W nowoczesnych ośrodkach stosuje się różne techniki: klasyczne zdjęcia portalowe 2D, kV imaging, a także CBCT (tomografia stożkowa) wykonywana na akceleratorze. Wszystkie one mają ten sam główny cel – kontrola geometrii napromieniania. Z dobrych praktyk wynika, że przed pierwszą frakcją wykonuje się bardzo dokładną weryfikację pola, a potem okresowe kontrole (np. co kilka frakcji) albo nawet codzienne, zwłaszcza przy technikach IMRT/VMAT, gdzie marginesy bezpieczeństwa są mniejsze. Moim zdaniem kluczowe jest zrozumienie, że obrazowanie portalowe nie jest „dla ciekawości”, tylko realnie zmniejsza ryzyko napromienienia zdrowych tkanek i poprawia trafienie w guz. Właśnie dlatego w wytycznych radioterapeutycznych (IGRT – image guided radiotherapy) podkreśla się obowiązkową weryfikację ustawienia pola napromienianego przed podaniem dawki terapeutycznej.

Pytanie 32

Dawka graniczna wyrażona jako dawka skuteczna (efektywna), dla osób zawodowo narażonych na działanie promieniowania jonizującego wynosi w ciągu roku kalendarzowego

A. 6 mSv
B. 20 mSv
C. 8 mSv
D. 15 mSv

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa wartość dawki granicznej skutecznej dla osób zawodowo narażonych na promieniowanie jonizujące to 20 mSv w ciągu roku kalendarzowego. Wynika to z aktualnych zaleceń ICRP (International Commission on Radiological Protection) oraz wdrożenia tych zaleceń w prawie polskim i unijnym. W praktyce przyjmuje się, że średnia dawka skuteczna nie powinna przekraczać 20 mSv na rok, liczona jako średnia z 5 kolejnych lat, przy czym w żadnym pojedynczym roku nie wolno przekroczyć 50 mSv. Ale w normalnych warunkach pracy planujemy tak, żeby trzymać się właśnie okolic 20 mSv lub niżej. Moim zdaniem najważniejsze jest zrozumienie, że jest to wartość graniczna, a nie „zalecana” – celem ochrony radiologicznej jest trzymanie dawek jak najniżej rozsądnie osiągalnie (zasada ALARA – As Low As Reasonably Achievable). W codziennej pracy technika elektroradiologii czy fizyka medycznego przekłada się to na konkretne działania: stosowanie osłon (fartuchy ołowiane, osłony gonad, parawany), odpowiednie odległości od źródła promieniowania, skracanie czasu ekspozycji, poprawne kolimowanie wiązki, używanie właściwych parametrów ekspozycji (kV, mAs) oraz kontrola jakości aparatów. W diagnostyce obrazowej (RTG, TK, fluoroskopia) i w radioterapii dawki personelu są stale monitorowane za pomocą dozymetrów indywidualnych, które nosi się zwykle na klatce piersiowej, a czasem dodatkowo pod fartuchem. Z mojego doświadczenia dobrze prowadzona pracownia, z rozsądną organizacją pracy i przestrzeganiem procedur, pozwala utrzymywać dawki personelu zdecydowanie poniżej 20 mSv rocznie, często nawet w okolicach kilku mSv lub mniej. Ten limit jest więc bardziej „bezpiecznym sufitem” niż celem, do którego się dąży.

Pytanie 33

Który z nowotworów jest hormonozależny?

A. Rak macicy.
B. Rak skóry.
C. Rak krtani.
D. Rak żołądka.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazany został rak macicy, który klasycznie zalicza się do nowotworów hormonozależnych, szczególnie w kontekście działania estrogenów. W praktyce klinicznej często mówi się o tzw. nowotworach estrogenozależnych, gdzie nadmierna lub długotrwała stymulacja hormonalna sprzyja rozwojowi zmian nowotworowych. W przypadku raka trzonu macicy istotne znaczenie ma przewaga estrogenów przy braku równoważącego działania progesteronu, co prowadzi do rozrostu endometrium i zwiększa ryzyko transformacji nowotworowej. W standardach onkologicznych podkreśla się znaczenie oceny profilu hormonalnego, a także czynników ryzyka, takich jak otyłość, cykle bezowulacyjne, wczesna menarche czy późna menopauza. Moim zdaniem, z punktu widzenia osoby pracującej w medycynie, kluczowe jest rozumienie, że hormonozależność wpływa nie tylko na etiologię, ale też na diagnostykę i leczenie. W terapii mogą być stosowane leki modulujące gospodarkę hormonalną, np. progestageny w wybranych sytuacjach, a u pacjentek zawsze zwraca się uwagę na wywiad ginekologiczno-endokrynologiczny. W obrazowaniu (USG przezpochwowe, TK, MR) często ocenia się nie tylko sam guz, ale też cechy przerostu endometrium i ogólny stan narządu rodnego, co jest spójne z wiedzą o jego zależności od hormonów. W praktyce profilaktycznej ważne jest też monitorowanie kobiet z grup ryzyka, u których występują zaburzenia hormonalne, bo w tej grupie częściej dochodzi do rozwoju raka macicy. Dobrą praktyką jest łączenie danych klinicznych, endokrynologicznych i obrazowych, żeby jak najwcześniej wychwycić zmiany podejrzane o charakter nowotworowy, co realnie poprawia rokowanie.

Pytanie 34

Która metoda diagnostyczna służy do określenia gęstości minerału kostnego w ujęciu objętościowym g/cm³?

A. Absorpcjometria pojedynczej energii promieniowania rentgenowskiego.
B. Ilościowa tomografia komputerowa.
C. Ilościowa metoda ultradźwiękowa.
D. Absorpcjometria podwójnej energii promieniowania rentgenowskiego.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłową metodą jest ilościowa tomografia komputerowa (QCT – Quantitative Computed Tomography), bo jako jedna z nielicznych technik obrazowych wprost mierzy gęstość mineralną kości w ujęciu objętościowym, czyli w g/cm³. W QCT analizuje się trójwymiarową objętość kości, a nie tylko rzut dwuwymiarowy, jak w klasycznych badaniach densytometrycznych. Aparat TK, pracując w odpowiednim protokole, porównuje gęstość tkanki kostnej do specjalnego fantomu kalibracyjnego o znanych gęstościach. Dzięki temu można przeliczyć wartości Hounsfielda na realne jednostki fizyczne g/cm³, a nie tylko na wskaźniki względne. W praktyce QCT stosuje się głównie do oceny kości beleczkowej kręgosłupa lędźwiowego oraz, rzadziej, bliższej nasady kości udowej. Moim zdaniem to badanie szczególnie przydatne u pacjentów z deformacjami kręgosłupa, zmianami zwyrodnieniowymi czy po zabiegach operacyjnych, gdzie klasyczna DXA daje zafałszowane wyniki. QCT pozwala osobno ocenić gęstość kości korowej i gąbczastej, co ma duże znaczenie w planowaniu leczenia osteoporozy i ocenie ryzyka złamań. Jest też ważne w badaniach naukowych, gdzie potrzeba wartości bezwzględnych gęstości mineralnej, a nie tylko T-score czy Z-score. Z punktu widzenia dobrych praktyk, QCT wykonuje się w ściśle znormalizowanych warunkach: stałe parametry ekspozycji, użycie fantomu kalibracyjnego w każdym badaniu, odpowiednie pozycjonowanie pacjenta oraz analiza w dedykowanym oprogramowaniu. W porównaniu z metodami projekcyjnymi, QCT jest bardziej czuła na wczesne ubytki gęstości w kości beleczkowej, chociaż trzeba pamiętać o wyższej dawce promieniowania i wyższych kosztach. Mimo to, jeśli pytanie dotyczy właśnie gęstości w jednostkach objętościowych g/cm³, to QCT jest tutaj złotym standardem.

Pytanie 35

Którą strukturę anatomiczną oznaczono na zamieszczonym obrazie rezonansu magnetycznego?

Ilustracja do pytania
A. Głowę kości ramiennej.
B. Guzek większy kości ramiennej.
C. Trzon kości ramiennej.
D. Guzek mniejszy kości ramiennej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałka wskazuje gużek większy kości ramiennej, czyli bocznie położoną wyniosłość nasady bliższej. W klasycznych projekcjach MR barku gużek większy leży bardziej na zewnątrz (lateralnie) i nieco ku górze w stosunku do głowy kości ramiennej. To właśnie na nim przyczepia się większość ścięgien stożka rotatorów: nadgrzebieniowy, podgrzebieniowy i obły mniejszy. Dlatego w praktyce radiologicznej i ortopedycznej jest to punkt orientacyjny numer jeden przy ocenie urazów barku, konfliktu podbarkowego czy uszkodzeń stożka rotatorów. Moim zdaniem, jak ktoś dobrze „ogarnie” lokalizację guzka większego na MR, to połowa opisu badania barku staje się prostsza. W sekwencjach T1 i PD gużek większy ma typowy sygnał dla kości zbitej z cienką warstwą jasnej szpiki w środku, otoczony jest strukturami mięśniowo-ścięgnistymi. W przeciwieństwie do głowy kości ramiennej, która ma kształt bardziej kulisty i jest pokryta chrząstką, guzek większy jest nieregularną wyniosłością boczną. W dobrych praktykach opisu MR barku zawsze ocenia się: zarysy guzka większego, obecność nadżerek, osteofitów, obrzęku szpiku oraz relację do kaletki podbarkowej. To pozwala wcześnie wychwycić zmiany przeciążeniowe u pracowników fizycznych, sportowców czy nawet u osób pracujących długo przy komputerze z ręką w wymuszonej pozycji. W technice obrazowania ważne jest też prawidłowe ułożenie pacjenta – niewielka rotacja zewnętrzna ramienia lepiej odsłania guzek większy i przyczepy stożka rotatorów, co jest standardem w wielu pracowniach.

Pytanie 36

Urografia polega na

A. dożylnym podaniu środka kontrastującego i wykonaniu serii zdjęć.
B. doustnym podaniu środka kontrastującego i wykonaniu jednego zdjęcia.
C. doustnym podaniu środka kontrastującego i wykonaniu serii zdjęć.
D. dożylnym podaniu środka kontrastującego i wykonaniu jednego zdjęcia.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – urografia to badanie, w którym środek kontrastujący podaje się dożylnie, a następnie wykonuje się serię zdjęć RTG w określonych odstępach czasu. Dzięki temu kontrast, który jest wydalany przez nerki, kolejno wypełnia kielichy, miedniczki nerkowe, moczowody i pęcherz moczowy. Na zdjęciach widzimy więc dynamiczny obraz całego układu moczowego, a nie tylko pojedynczą „migawkę”. W praktyce klinicznej najczęściej robi się zdjęcie przeglądowe jamy brzusznej przed podaniem kontrastu, a potem kolejne ujęcia po kilku, kilkunastu i kilkudziesięciu minutach. Pozwala to ocenić zarówno budowę anatomiczną, jak i czynność wydalniczą nerek (czy kontrast pojawia się symetrycznie, z jakim opóźnieniem, czy nie ma zastoju). Moim zdaniem ważne jest zapamiętanie, że urografia to badanie czynnościowo-anatomiczne, a do tego potrzebna jest seria zdjęć, a nie jedno. Zgodnie z dobrymi praktykami pacjent powinien być odpowiednio nawodniony, mieć ocenioną kreatyninę i eGFR, bo kontrast jodowy może obciążać nerki. W radiologii przyjęte jest też dokładne informowanie pacjenta o możliwym uczuciu ciepła po podaniu kontrastu. Warto też kojarzyć, że doustne podanie kontrastu służy raczej do uwidaczniania przewodu pokarmowego, a nie układu moczowego. Urografia dożylna jest więc typowym przykładem badania z użyciem kontrastu jodowego w diagnostyce układu moczowego, wykonywanego w serii projekcji czasowych, co pozwala wykrywać kamicę, wady wrodzone, zwężenia czy guzy uciskające drogi moczowe.

Pytanie 37

Na obrazie ultrasonograficznym jamy brzusznej uwidoczniono

Ilustracja do pytania
A. śledzionę.
B. wątrobę.
C. nerkę.
D. trzustkę.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na tym obrazie USG faktycznie widoczna jest wątroba – i to w dość klasycznym ujęciu. Charakterystyczne jest jednorodne, drobnoziarniste echo miąższu, o echogeniczności nieco wyższej niż kora nerki i podobnej lub lekko wyższej niż śledziona (w praktyce porównuje się to zawsze w jednym badaniu, a nie z pamięci). Widzimy typowy układ: powierzchnia wątroby tworzy gładką, silnie echogeniczną linię pod kopułą przepony, a w miąższu przebiegają bezechowe lub hipoechogeniczne naczynia – żyła wrotna i żyły wątrobowe – często z echogenicznymi ścianami. Moim zdaniem właśnie to rozpoznawanie naczyń jest jednym z najlepszych trików w praktyce. W standardach badań USG jamy brzusznej (np. PTU) podkreśla się konieczność oceny wielkości wątroby, jednorodności miąższu, zarysu brzegów oraz stosunku echogeniczności do nerki prawej. W pozycji leżącej na plecach sonda zwykle leży pod prawym łukiem żebrowym, a obraz obejmuje prawy płat z przeponą u góry. W codziennej pracy technika i lekarz powinni umieć odróżnić prawidłową wątrobę od zmian typu stłuszczenie, marskość czy ogniska ogniskowe. Na przykład w stłuszczeniu wątroba staje się wyraźnie bardziej hiperechogeniczna, a głębsze partie gorzej widoczne. W takich zadaniach testowych warto zawsze „odhaczyć” sobie: jednorodny miąższ + kontakt z przeponą + duże naczynia w środku = najczęściej wątroba w projekcji podżebrowej prawej.

Pytanie 38

Do badania mammograficznego w projekcji skośnej przyśrodkowo-bocznej kąt lampy powinien być ustawiony w zakresie

A. 65° ÷ 70°
B. 40° ÷ 60°
C. 20° ÷ 35°
D. 10° ÷ 15°

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowy zakres kąta 40° ÷ 60° dla projekcji skośnej przyśrodkowo‑bocznej (MLO – mediolateral oblique) w mammografii wynika bezpośrednio z anatomii piersi oraz przebiegu mięśnia piersiowego większego i fałdu pachowego. W tej projekcji zależy nam na możliwie pełnym odwzorowaniu tkanki od górnego kwadrantu piersi aż po część zamostkową, razem z jak największą częścią ogona pachowego. Ustawienie lampy pod kątem około 45–60° względem stołu detektora pozwala zgrać przebieg wiązki z osią mięśnia piersiowego, dzięki czemu pierś jest równomiernie spłaszczona, a gruczoł dobrze rozciągnięty. W praktyce technik dobiera kąt indywidualnie: u pacjentek niskich i z krótką klatką piersiową często stosuje się kąt bliżej 40–45°, a u wysokich, szczupłych kobiet – nawet około 55–60°. Moim zdaniem to jest jedna z tych rzeczy, które trzeba trochę „wyczuć” w praktyce, ale zawsze w granicach zalecanego przedziału. Standardy jakości w mammografii (np. programy przesiewowe) podkreślają, że projekcja MLO musi pokazywać ciągły zarys mięśnia piersiowego od brzegu górnego obrazu aż przynajmniej do poziomu brodawki. Osiągnięcie tego praktycznie nie jest możliwe przy zbyt małym lub zbyt dużym kącie. Dobrze ustawiony kąt 40–60° ułatwia też uzyskanie porównywalnych zdjęć w badaniach kontrolnych, co ma znaczenie przy ocenie progresji lub stabilności zmian. W codziennej pracy warto patrzeć na obraz kontrolny i, jeśli mięsień piersiowy jest słabo widoczny lub pierś „ucieka” w dół, skorygować kąt właśnie w ramach tego zakresu.

Pytanie 39

W diagnostyce mammograficznej punktowy ucisk sutka stosuje się w projekcji

A. dolinowej.
B. stycznej.
C. bocznej.
D. celowanej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Punktowy ucisk sutka w mammografii jest klasycznym elementem tzw. projekcji celowanej, więc wybór odpowiedzi „celowana” jest jak najbardziej prawidłowy. Projekcja celowana polega na tym, że technik radiolog lub elektroradiolog wybiera niewielki fragment piersi, który na standardowych zdjęciach (CC, MLO) jest podejrzany albo po prostu nie do końca czytelny, i wykonuje dodatkowe zdjęcie z zastosowaniem małego, twardego kompresora. Ten „punktowy” ucisk zwiększa lokalną kompresję tylko w obszarze zmiany, co poprawia rozdzielczość przestrzenną, zmniejsza nałożenie się tkanek i redukuje nieostrość ruchową. Dzięki temu lepiej widać np. mikrozwapnienia, małe guzki, zniekształcenia architektoniki. W praktyce technik ustawia pierś tak, aby interesujący fragment znalazł się dokładnie pod małym kompresorem, dociąga go zdecydowanie (ale kontrolując komfort pacjentki) i wykonuje zdjęcie z nieco zmodyfikowanymi parametrami ekspozycji. W wytycznych dotyczących mammografii skriningowej i diagnostycznej (różne programy krajowe i europejskie) właśnie projekcje celowane z kompresją punktową są zalecane jako standardowy krok przy doprecyzowaniu niejasnych zmian widocznych w badaniu podstawowym. Moim zdaniem to jedna z ważniejszych umiejętności praktycznych w pracowni: dobrze „złapać” zmianę pod kompresorem, bo od jakości tego obrazu często zależy, czy radiolog zdecyduje o biopsji, kontroli za 6 miesięcy czy o zakończeniu diagnostyki. Warto też pamiętać, że punktowy ucisk może pomóc odróżnić zmianę rzeczywistą od nałożenia tkanek – jeśli po mocnej kompresji „zmiana” znika lub wyraźnie zmienia kształt, to często mamy do czynienia z artefaktem z sumacji, a nie prawdziwą patologią.

Pytanie 40

Brachyterapia wewnątrzjamowa jest wykorzystywana podczas leczenia nowotworu

A. krtani.
B. piersi.
C. gałki ocznej.
D. szyjki macicy.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź wskazuje na szyjkę macicy i to jest bardzo charakterystyczne dla brachyterapii wewnątrzjamowej. W tej technice źródło promieniowania umieszcza się w naturalnej jamie ciała, czyli np. w kanale szyjki macicy i w pochwie, za pomocą specjalnych aplikatorów. Dzięki temu dawka promieniowania jest bardzo wysoka w obrębie guza, a stosunkowo szybko spada w tkankach zdrowych, które leżą dalej. To właśnie jest główna przewaga brachyterapii nad klasyczną teleradioterapią – bardzo stromy gradient dawki i precyzyjne „trafienie” w nowotwór. W praktyce klinicznej rak szyjki macicy jest jednym z klasycznych, podręcznikowych wskazań do brachyterapii wewnątrzjamowej, zgodnie z wytycznymi m.in. ESTRO czy ICRU. W nowoczesnych pracowniach stosuje się technikę HDR (high dose rate), gdzie źródło (najczęściej iryd-192) jest na chwilę wprowadzane do aplikatora sterowanego komputerowo, według wcześniej przygotowanego planu leczenia. Plan opiera się na obrazowaniu TK lub MR, tak żeby dokładnie określić objętość guza i narządy krytyczne, jak pęcherz czy odbytnica. Z mojego doświadczenia w nauce tego tematu warto zapamiętać, że: szyjka macicy = brachyterapia wewnątrzjamowa, z użyciem aplikatorów wewnątrzmacicznych i dopochwowych, a całość najczęściej łączy się z teleradioterapią miednicy i często z chemioterapią. W dobrych ośrodkach bardzo pilnuje się też unieruchomienia pacjentki, kontroli położenia aplikatorów oraz dokumentacji dawki, bo to ma ogromny wpływ na skuteczność i powikłania.