Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Data rozpoczęcia: 11 czerwca 2026 13:27
  • Data zakończenia: 11 czerwca 2026 13:35

Egzamin zdany!

Wynik: 39/40 punktów (97,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Na scyntygramie strzałką oznaczono

Ilustracja do pytania
A. nerkę.
B. wątrobę.
C. trzustkę.
D. śledzionę.
Na przedstawionym obrazie widzisz klasyczne badanie medycyny nuklearnej – scyntygrafię nerek. Strzałka wskazuje prawą nerkę, która gromadzi podany dożylnie radiofarmaceutyk i dlatego świeci intensywnie na żółto‑pomarańczowo. Nerki leżą w górnej części jamy brzusznej, po obu stronach kręgosłupa, i na scyntygramie są zwykle widoczne jako dwa symetryczne, fasolowate ogniska wychwytu, mniej więcej na poziomie dolnych żeber. Dolne ognisko poniżej to pęcherz moczowy wypełniony radioznacznikiem wydalanym z moczem – to też jest typowy obraz w badaniach nerkowych. W praktyce klinicznej takie badanie wykonuje się głównie z użyciem technetu‑99m (np. 99mTc‑DTPA, 99mTc‑MAG3, 99mTc‑DMSA). Pozwala ono ocenić perfuzję, funkcję wydalniczą i miąższ nerek, a także podzieloną funkcję każdej nerki osobno. Z mojego doświadczenia to jedno z najczęściej spotykanych badań w pracowni medycyny nuklearnej, szczególnie u pacjentów z nadciśnieniem naczyniowo‑nerkowym, podejrzeniem zwężenia tętnicy nerkowej, wadami wrodzonymi układu moczowego czy po przebytych odmiedniczkowych zapaleniach nerek. Dobre praktyki mówią, żeby zawsze łączyć ocenę kształtu i położenia ognisk wychwytu z wiedzą anatomiczną oraz z innymi metodami obrazowania (USG, TK), bo dopiero wtedy interpretacja jest wiarygodna. Warto też pamiętać o prawidłowym przygotowaniu pacjenta: odpowiednie nawodnienie, opróżnienie pęcherza przed badaniem i unikanie leków zaburzających perfuzję nerek. Dzięki temu obraz jest czytelny, a ocena funkcji – bardziej miarodajna.

Pytanie 2

W jaki sposób należy ustawić promień centralny w stosunku do ramienia i przedramienia, by wykonać zdjęcie rentgenograficzne stawu łokciowego u pacjenta z przykurczem?

A. W dwusiecznej kąta zawartego między ramieniem a przedramieniem.
B. W dwusiecznej kąta zawartego między kasetą a kością ramienną.
C. Prostopadle do kości promieniowej.
D. Prostopadle do kości ramiennej.
Poprawnie – w przypadku przykurczu w stawie łokciowym ustawienie promienia centralnego w dwusiecznej kąta między ramieniem a przedramieniem jest najbardziej logiczne i zgodne z zasadami projekcji RTG. Chodzi o to, że przy przykurczu nie jesteśmy w stanie ustawić klasycznej, „książkowej” projekcji AP czy bocznej, bo kości nie układają się równolegle do kasety. Gdy ramię i przedramię tworzą kąt, to promień centralny powinien być prowadzony dokładnie w dwusiecznej tego kąta, żeby uzyskać możliwie równomierne odwzorowanie przestrzenne stawu i zminimalizować zniekształcenia geometryczne (skrócenie, wydłużenie, nakładanie struktur). Moim zdaniem to jest jedna z tych zasad, które warto mieć „w ręku”, bo pojawia się też w innych sytuacjach, np. przy przykurczach w stawie kolanowym, nadgarstku czy u pacjentów po urazach, kiedy nie da się ich wyprostować. Standardy radiografii kończyn górnych podkreślają, że najważniejsze jest dostosowanie projekcji do stanu klinicznego pacjenta, a nie odwrotnie – nie wolno na siłę prostować kończyny, bo to zwiększa ból i ryzyko uszkodzeń. W praktyce: układasz pacjenta tak, jak pozwala mu ból i przykurcz, stabilizujesz kończynę, ustawiasz kasetę możliwie blisko, a potem „szukasz” kąta między ramieniem a przedramieniem i kierujesz wiązkę dokładnie w jego dwusieczną. Dzięki temu szpara stawowa łokcia będzie lepiej zobrazowana, a główne elementy kostne (kłykcie kości ramiennej, głowa kości promieniowej, wcięcie bloczkowe kości łokciowej) nie będą tak mocno zniekształcone. To jest właśnie dobra praktyka w radiografii: kompromis między idealną geometrią a realnymi możliwościami ułożenia pacjenta.

Pytanie 3

Które kolejne sekwencje badania kręgosłupa lędźwiowego uwidoczniono na przedstawionych obrazach?

Ilustracja do pytania
A. Sag T2, Sag STIR, Sag T1
B. Sag T2, Sag T1, Sag STIR
C. Sag T1, Sag STIR, Sag T2
D. Sag STIR, Sag T2, Sag T1
Prawidłowo rozpoznałeś sekwencje: od lewej Sag STIR, w środku Sag T2, po prawej Sag T1. Kluczem jest sposób, w jaki wyglądają tkanka tłuszczowa, płyn mózgowo‑rdzeniowy i trzonów kręgów. W sekwencji STIR tłuszcz jest wyraźnie wygaszony – tkanka podskórna i szpik tłuszczowy w trzonach kręgów robią się ciemne, a obrzęk, zapalenie czy zmiany pourazowe stają się bardzo jasne. To właśnie widzimy na obrazie po lewej: stłumiony sygnał tłuszczu, mocno podkreślone struktury o podwyższonej zawartości wody. To jest typowy obraz STIR w badaniu kręgosłupa lędźwiowego, bardzo przydatny np. przy podejrzeniu świeżych złamań kompresyjnych, zmian zapalnych, przerzutów w trzonach kręgów.
W sekwencji T2 płyn mózgowo‑rdzeniowy w kanale kręgowym jest bardzo jasny, a tłuszcz nadal ma wysoki sygnał. Trzony kręgów są pośrednie, dyski zwykle dość jasne, szczególnie u młodszych pacjentów. Na środkowym obrazie dokładnie to widać: jasny CSF wokół nici ogona końskiego i wyraźne różnice pomiędzy dyskami a trzonami – to klasyczny obraz Sag T2. Tę sekwencję wykorzystuje się rutynowo do oceny przepuklin dysków, zwężenia kanału kręgowego, konfliktu korzeniowego, bo elementy płynowe i obrzęk są najlepiej uwidocznione.
Na sekwencji T1 tłuszcz świeci najjaśniej – szpik tłuszczowy w trzonach kręgów i tkanka podskórna są wyraźnie jasne, a płyn mózgowo‑rdzeniowy jest ciemny. Tak wygląda prawa część obrazu: kanał kręgowy jest stosunkowo ciemny, a trzon kręgu ma wysoki sygnał. Moim zdaniem T1 w sagitalnej projekcji jest szczególnie cenna do oceny budowy szpiku, starzenia się krążków międzykręgowych, a także do porównania po podaniu kontrastu (wtedy patologiczne ogniska wzmacniają się na tle jasnego tłuszczu). Z punktu widzenia praktyki technika obrazowania kręgosłupa lędźwiowego prawie zawsze obejmuje dokładnie ten zestaw: Sag T1, Sag T2, Sag STIR, często uzupełniony o sekwencje osiowe. Twoje rozpoznanie kolejności pokazuje, że dobrze rozróżniasz typowe cechy obrazów MR w podstawowych sekwencjach, co jest absolutnie kluczowe przy codziennej pracy w pracowni rezonansu.

Pytanie 4

Celiakografia jest badaniem kontrastowym

A. pnia trzewnego.
B. pnia płucnego.
C. układu żylnego.
D. układu tętniczego.
Celiakografia to klasyczne badanie angiograficzne, w którym kontrast podaje się do pnia trzewnego (łac. truncus coeliacus). Jest to główne naczynie tętnicze odchodzące z aorty brzusznej, zaopatrujące w krew m.in. wątrobę, śledzionę i żołądek. Dlatego poprawna odpowiedź to pień trzewny. W praktyce badanie wykonuje się najczęściej w pracowni angiografii: przezskórnie nakłuwa się tętnicę (zwykle udową), wprowadza cewnik i pod kontrolą fluoroskopii kieruje go do ujścia pnia trzewnego. Następnie szybko podaje się środek cieniujący i wykonuje serię zdjęć lub zapis cyfrowy (DSA – cyfrowa angiografia subtrakcyjna). Moim zdaniem warto tu zapamiętać, że nazwy badań angiograficznych zwykle biorą się od tętnicy: celiakografia – pień trzewny, mezenterikografia – tętnice krezkowe itd. Celiakografia ma znaczenie w ocenie unaczynienia wątroby, śledziony, trzustki, wykrywaniu tętniaków, zwężeń, malformacji naczyniowych czy guzów bogato unaczynionych. Dawniej była też ważna przed zabiegami chirurgicznymi w obrębie górnego odcinka jamy brzusznej, obecnie często zastępowana jest przez angio-TK lub angio-MR, ale zasada pozostaje ta sama: kontrast podajemy do tętniczego pnia trzewnego i obrazujemy tętnicze unaczynienie narządów górnej części jamy brzusznej. W dobrych praktykach radiologicznych kładzie się nacisk na odpowiednie przygotowanie pacjenta, kontrolę parametrów hemodynamicznych i ścisłe przestrzeganie zasad aseptyki, bo jest to badanie inwazyjne, mimo że wykonywane stosunkowo rutynowo w wyspecjalizowanych ośrodkach.

Pytanie 5

Zamieszczony obraz został wykonany metodą

Ilustracja do pytania
A. MRI
B. PET
C. TK
D. USG
To jest klasyczny przykład obrazu z tomografii komputerowej (TK) głowy w projekcji poprzecznej (axialnej). Widać charakterystyczny przekrój czaszki z bardzo wyraźnie odgraniczoną, jasną (hiperdensyjną) kością oraz różnicą gęstości pomiędzy mózgowiem, płynem mózgowo-rdzeniowym a zatokami powietrznymi. W TK skala szarości odpowiada jednostkom Hounsfielda (HU), dzięki czemu kość wychodzi prawie biała, powietrze prawie czarne, a tkanki miękkie przyjmują odcienie szarości – dokładnie tak jak na tym obrazie. To nie jest typowy wygląd ani USG, ani MRI, ani PET. W USG mielibyśmy obraz w czasie rzeczywistym, z ziarnistą strukturą i bez widocznej kości w takim przekroju – czaszka praktycznie uniemożliwia obrazowanie mózgu ultrasonografią u dorosłych. W MRI kość jest zwykle bardzo ciemna, a kontrast między tkankami miękkimi jest dużo większy, z innym „charakterem” obrazu (brak typowej białej obwódki kostnej). PET z kolei pokazuje rozkład metabolizmu (aktywności radioznacznika), a nie szczegółową anatomię kości. Tomografia komputerowa wykorzystuje promieniowanie rentgenowskie i rekonstrukcję komputerową wielu projekcji, co pozwala uzyskać serię cienkich przekrojów. W praktyce TK głowy stosuje się m.in. w diagnostyce urazów czaszkowo-mózgowych, krwawień wewnątrzczaszkowych, udarów niedokrwiennych (szczególnie w ostrej fazie, żeby wykluczyć krwotok), a także w ocenie kości skroniowych czy zatok przynosowych. Standardem jest dobór odpowiednich "okien" (np. okno mózgowe, okno kostne), które modyfikują zakres wyświetlanej gęstości, co jeszcze bardziej podkreśla typowy wygląd TK. Z mojego doświadczenia warto od razu kojarzyć: jasna, bardzo wyraźna czaszka, przekrój poprzeczny, jednorodny szum – to prawie na pewno tomografia komputerowa, szczególnie w badaniach głowy.

Pytanie 6

Który narząd został oznaczony strzałką na obrazie rezonansu magnetycznego?

Ilustracja do pytania
A. Śledziona.
B. Wątroba.
C. Trzustka.
D. Nerka.
Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałka wskazuje nerkę – dokładnie jej zarys z charakterystycznym układem kielichowo‑miedniczkowym. Na projekcji czołowej (koronalnej) MR nerki leżą po obu stronach kręgosłupa, mają kształt zbliżony do fasoli i wyraźną granicę między korą a rdzeniem. Wewnątrz widoczny jest centralnie położony układ zbiorczy, który w wielu sekwencjach ma inny sygnał niż otaczający miąższ. To właśnie ten „płatkowaty” obraz w obrębie wnęki nerki dobrze widać tam, gdzie skierowana jest strzałka. Moim zdaniem to jeden z łatwiejszych narządów do rozpoznawania na MR, jeśli raz zapamięta się jego położenie względem kręgosłupa i dużych naczyń. W praktyce klinicznej poprawna identyfikacja nerki na MR jest kluczowa przy ocenie guzów, torbieli, wodonercza, zmian zapalnych czy wad wrodzonych. Radiolodzy zgodnie z zaleceniami towarzystw (np. ESR, EAU) opisują w MR nerki m.in. grubość miąższu, zarys zewnętrzny, sygnał w różnych sekwencjach, obecność zmian ogniskowych oraz stan układu kielichowo‑miedniczkowego i moczowodu. W badaniach z kontrastem ocenia się też perfuzję guza i funkcję wydzielniczą. W technice ważne jest prawidłowe pozycjonowanie pacjenta w osi długiej kręgosłupa i dobór sekwencji T1/T2 oraz ewentualnie sekwencji tłumienia tłuszczu, żeby wyraźnie odróżnić miąższ nerki od otaczającej tkanki tłuszczowej okołonerkowej. Z mojego doświadczenia dobrze jest też zawsze „przelecieć” wzrokiem kolejne warstwy, żeby zobaczyć ciągłość nerki z moczowodem i uniknąć pomyłek z innymi strukturami jamy brzusznej.

Pytanie 7

W ułożeniu do rentgenografii AP stawu kolanowego promień główny pada

A. pod kątem 30° na podstawę rzepki.
B. pod kątem 30° na wierzchołek rzepki.
C. prostopadle na wierzchołek rzepki.
D. prostopadle na podstawę rzepki.
Prawidłowe ułożenie do projekcji AP stawu kolanowego zakłada, że promień główny pada prostopadle na wierzchołek rzepki. Chodzi o to, żeby centralna wiązka przechodziła przez oś stawu kolanowego, mniej więcej na poziomie szpary stawowej, a punktem orientacyjnym na skórze jest właśnie wierzchołek rzepki. Przy takim ustawieniu unikamy sztucznego wydłużenia lub skrócenia struktur kostnych, a odwzorowanie szpary stawowej jest możliwie najbardziej zbliżone do rzeczywistości anatomicznej. W standardach opisów projekcji AP kolana podkreśla się, że promień powinien być prostopadły do kasety i do płaszczyzny stawu, bez dodatkowej angulacji, chyba że mamy szczególne wskazania (np. ocena określonych powierzchni stawowych lub pacjent z deformacją osi kończyny). W praktyce technik ustawia pacjenta w pozycji leżącej na plecach lub stojącej, kończyna dolna wyprostowana, rzepka skierowana do przodu, a kaseta pod kolanem. Centralny promień kieruje dokładnie na wierzchołek rzepki – to jest wygodny, łatwy do znalezienia punkt orientacyjny, który dobrze pokrywa się z osią stawu. Moim zdaniem warto to sobie skojarzyć: AP kolana – prostopadle – wierzchołek rzepki. Dzięki temu uzyskujemy poprawną ocenę przynasad kości udowej i piszczeli, szerokości szpary stawowej, ewentualnych zwężeń w chorobie zwyrodnieniowej, ustawienia rzepki względem bloczka kości udowej. To ma bezpośrednie przełożenie na jakość diagnostyki, bo ortopeda czy radiolog od razu widzi, czy obraz jest wykonany zgodnie z zasadami, czy coś jest zniekształcone przez złe pozycjonowanie.

Pytanie 8

Na rentgenogramie przedstawione jest złamanie Saltera-Harrisa typu

Ilustracja do pytania
A. I ześlizgnięcie bliższej nasady kości udowej lewej.
B. V czwartej kości śródręcza.
C. II odcinka bliższego kości piszczelowej.
D. III nasady dalszej kości piszczelowej.
Na zdjęciu RTG widoczny jest typowy obraz ześlizgnięcia bliższej nasady kości udowej – klasyczne złamanie Saltera-Harrisa typu I w obrębie głowy i szyjki kości udowej. W tym typie uszkodzenia linia złamania przebiega wyłącznie przez chrząstkę wzrostową (fizę), bez zajęcia przynasady ani nasady. Na obrazie nie zobaczysz typowego „pęknięcia” w kości, tylko przemieszczenie nasady względem przynasady. W praktyce klinicznej u dzieci i młodzieży takie uszkodzenie w okolicy bliższej kości udowej określa się właśnie jako ześlizgnięcie bliższej nasady kości udowej (SCFE – slipped capital femoral epiphysis). Na RTG, szczególnie w projekcji AP i bocznej, ocenia się linię Klein’a, kształt szyjki i położenie głowy kości udowej. W prawidłowych warunkach głowa powinna „zawieszać się” nad linią Klein’a; w ześlizgnięciu jest wyraźnie przesunięta. Z mojego doświadczenia, kluczowe jest też zwrócenie uwagi na rozmycie zarysu przynasady i lekkie poszerzenie szpary fizy – to często pierwszy subtelny sygnał na wczesnym etapie. Dobre praktyki w diagnostyce mówią, żeby zawsze wykonywać RTG obu bioder do porównania, bo asymetria bardzo pomaga w rozpoznaniu. Ważna jest też szybka kwalifikacja do leczenia – zwykle stabilizacja śrubą kaniulowaną przez płytkę wzrostową, tak aby zapobiec dalszemu ześlizgnięciu i powikłaniom, jak martwica głowy kości udowej czy deformacja typu cam w konflikcie udowo-panewkowym. Rozpoznanie Salter-Harris I w tym miejscu wymaga więc połączenia znajomości klasyfikacji, anatomii radiologicznej stawu biodrowego i typowego obrazu klinicznego: ból biodra lub kolana, utykanie, ograniczenie rotacji wewnętrznej. W praktyce technika wykonania badania RTG (prawidłowe ułożenie pacjenta, odpowiednie projekcje – AP miednicy, oś osiowa szyjki) ma ogromne znaczenie, bo złe ustawienie może zamaskować ześlizgnięcie i zmylić nawet doświadczonego opisywacza.

Pytanie 9

Cholangiografia to badanie radiologiczne

A. dróg moczowych.
B. dróg żółciowych.
C. pęcherzyka żółciowego.
D. pęcherza moczowego.
Cholangiografia to klasyczne badanie radiologiczne układu żółciowego, w którym uwidacznia się przede wszystkim drogi żółciowe – wewnątrzwątrobowe i zewnątrzwątrobowe. Sama nazwa już podpowiada zakres: „chole” odnosi się do żółci, a „-graphia” do obrazowania. W praktyce klinicznej cholangiografia polega na podaniu środka cieniującego (kontrastu jodowego) do dróg żółciowych i wykonaniu serii zdjęć RTG lub obrazów fluoroskopowych. Dzięki temu radiolog może ocenić przebieg przewodów, ich szerokość, obecność zwężeń, zastoju żółci, złogów czy przecieków pooperacyjnych. W codziennej pracy szpitalnej spotyka się różne techniki cholangiografii: śródoperacyjną podczas cholecystektomii laparoskopowej, przezskórną przez wątrobę (PTC), a także cholangiopankreatografię wsteczną (ERCP), która łączy endoskopię z kontrolą radiologiczną. Moim zdaniem warto zapamiętać, że celem tego badania nie jest sam pęcherzyk żółciowy, tylko cały „system rur” od wątroby do dwunastnicy. Standardy dobrej praktyki wymagają m.in. prawidłowego przygotowania pacjenta, oceny przeciwwskazań do kontrastu jodowego (alergia, niewydolność nerek), osłony radiologicznej personelu i minimalizacji dawki promieniowania przy zachowaniu odpowiedniej jakości obrazu. W diagnostyce żółtaczki mechanicznej, kamicy przewodowej czy przed zabiegami endoskopowymi dróg żółciowych cholangiografia jest jednym z kluczowych narzędzi – pozwala nie tylko rozpoznać patologię, ale często od razu zaplanować leczenie zabiegowe.

Pytanie 10

Na przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. ząb kręgu obrotowego.
B. otwór kręgu szczytowego.
C. rdzeń kręgowy.
D. guzek tylny kręgu szczytowego.
Na przedstawionym przekroju poprzecznym TK szyi strzałka wskazuje typową, owalną, kostną strukturę położoną centralnie, nieco ku przodowi w kanale kręgowym – to ząb kręgu obrotowego (dens axis, C2). W tomografii komputerowej w okolicy połączenia czaszkowo‑szyjnego zawsze warto sobie „ułożyć w głowie” układ: z przodu łuk przedni kręgu szczytowego (C1), za nim właśnie ząb kręgu obrotowego, a dopiero dalej ku tyłowi przestrzeń z rdzeniem kręgowym. Ząb ma wysoką gęstość w TK (typowa dla kości zbitej), wyraźne korowe obrysy i jest zrośnięty z trzonem C2. Moim zdaniem, jak się raz dobrze zapamięta ten charakterystyczny obraz „palika” wystającego do góry w obrębie C1, to później rozpoznawanie jest już dużo prostsze. W praktyce klinicznej prawidłowa identyfikacja zęba kręgu obrotowego jest kluczowa przy ocenie urazów odcinka szyjnego, zwłaszcza u pacjentów po wypadkach komunikacyjnych czy upadkach z wysokości. Standardy diagnostyczne (np. zalecenia towarzystw radiologicznych) podkreślają konieczność oceny ciągłości zęba, linii złamania, przemieszczenia względem łuku przedniego C1 oraz szerokości przestrzeni przedzębowej. Właśnie w oparciu o prawidłowe rozpoznanie tej struktury planuje się dalsze postępowanie: od zaopatrzenia ortopedycznego, przez stabilizację operacyjną, aż po ścisłą kontrolę w badaniach kontrolnych TK. Dodatkowo znajomość anatomii dens axis pomaga też przy planowaniu badań czynnościowych (RTG w projekcjach otwartych ust) i przy interpretacji rezonansu magnetycznego, gdzie oceniamy nie tylko samą kość, ale też więzadła stabilizujące ząb oraz ewentualne uciski na rdzeń kręgowy.

Pytanie 11

Na obrazie uwidoczniono złamanie kompresyjne kręgu

Ilustracja do pytania
A. L2
B. L1
C. Th11
D. Th12
Prawidłowo wskazany został krąg Th12. Na tym obrazie w projekcji strzałkowej widać przejście piersiowo‑lędźwiowe: wyżej kręgi piersiowe z przyczepami żeber, niżej typowe kręgi lędźwiowe o masywniejszych trzonach. Krąg Th12 jest ostatnim kręgiem piersiowym – leży bezpośrednio nad pierwszym kręgiem lędźwiowym (L1) i jest takim „granicznym słupkiem” między odcinkiem piersiowym a lędźwiowym. W standardowej analizie obrazów MR czy RTG najpierw lokalizuje się kość krzyżową, potem odlicza kręgi lędźwiowe do góry (L5, L4, L3, L2, L1), a dopiero nad L1 znajduje się Th12. Na załączonym obrazie właśnie ten krąg ma typowy obraz złamania kompresyjnego – obniżenie wysokości trzonu, lekko klinowaty kształt i zaburzoną górną płytkę graniczną. W praktyce klinicznej dokładne oznaczenie poziomu złamania ma duże znaczenie: od tego zależy plan leczenia zachowawczego, dobór gorsetu, kwalifikacja do cementoplastyki (kyfoplastyka, wertebroplastyka) oraz dokładne opisanie poziomu w dokumentacji i skierowaniach na rehabilitację. Radiolog zawsze powinien stosować spójne zasady liczenia kręgów, najlepiej od kości krzyżowej lub od górnych segmentów piersiowych, i jasno opisywać poziom przejścia Th–L. Moim zdaniem kluczowe jest też porównywanie wysokości trzonów z sąsiednimi, ocena sygnału w MR (obrzęk szpiku w świeżym złamaniu) oraz sprawdzenie, czy nie ma współistniejących zmian osteoporotycznych. W dobrych pracowniach dąży się do tego, by w każdym opisie pojawiła się precyzyjna lokalizacja (np. „świeże złamanie kompresyjne Th12 z obniżeniem wysokości przedniej części trzonu o ok. 30%”), bo to potem prowadzi cały dalszy proces leczenia.

Pytanie 12

Radiogram jamy brzusznej uwidacznia

Ilustracja do pytania
A. połknięte ciało obce.
B. perforację przewodu pokarmowego.
C. złogi w nerkach.
D. złogi w pęcherzyku żółciowym.
Prawidłowo wskazana perforacja przewodu pokarmowego odnosi się do jednej z najważniejszych, wręcz klasycznych wskazań do wykonania przeglądowego radiogramu jamy brzusznej w projekcji stojącej. Na takim zdjęciu szukamy przede wszystkim wolnego powietrza w jamie otrzewnej – tzw. odmy otrzewnowej. Typowy obraz to pas powietrza pod kopułami przepony, oddzielony wyraźną linią od cienia wątroby lub śledziony. W standardach opisowych przyjmuje się, że nawet niewielka ilość gazu, jeżeli jest dobrze uwidoczniona pod przeponą, jest bardzo silnym argumentem za perforacją żołądka, dwunastnicy albo jelit. W praktyce ostrych dyżurów chirurgicznych takie RTG w projekcji stojącej albo bocznej leżącej jest szybkim, tanim i ciągle stosowanym badaniem przesiewowym, zanim pacjent trafi na TK. Moim zdaniem warto zapamiętać, że w sytuacji ostrego brzucha, nagłego bólu, twardego „deskowatego” brzucha – zlecenie RTG jamy brzusznej i klatki piersiowej w pozycji stojącej to standardowa dobra praktyka. Radiolog opisując obraz zwraca uwagę na obecność wolnego powietrza, poziomy płyn–powietrze, rozdęcie pętli jelitowych, ale to właśnie odma podprzeponowa jest najbardziej charakterystycznym i jednoznacznym wskaźnikiem perforacji. W przeciwieństwie do złogów czy ciał obcych, które mogą być widoczne albo nie (zależnie od ich wysycenia), wolne powietrze ma bardzo typową, kontrastową prezentację. Współczesne wytyczne sugerują, że TK jamy brzusznej jest dokładniejsza, ale zwykłe RTG nadal pozostaje ważnym, szybkim narzędziem wstępnej diagnostyki i triage’u pacjentów z podejrzeniem pęknięcia przewodu pokarmowego.

Pytanie 13

Na prawidłowo wykonanym zdjęciu zatok w projekcji PA górny zarys piramid rzutuje się

A. na dolny brzeg oczodołu.
B. poniżej dolnego brzegu oczodołu.
C. powyżej zatok szczękowych.
D. poniżej zatok szczękowych.
Prawidłowa odpowiedź „poniżej zatok szczękowych” wynika z zasad pozycjonowania czaszki przy zdjęciu zatok w projekcji PA (często opisywanej jako PA Waters lub podobna modyfikacja). Przy prawidłowo ułożonym pacjencie promień centralny przechodzi przez potylicę i nos, a głowa jest tak pochylona, żeby piramidy kości skroniowych zostały „wyprowadzone” z rzutu zatok szczękowych. Dzięki temu górny zarys piramid kości skroniowych rzutuje się poniżej dolnej granicy zatok szczękowych, czyli nie nachodzi na ich światło. To jest kluczowy element oceny jakości zdjęcia – jeżeli piramidy zachodzą na zatoki, badanie jest po prostu źle wykonane i interpretacja może być mocno utrudniona. W praktyce technik sprawdza na monitorze, czy zatoki szczękowe są całkowicie przejaśnione (lub wypełnione patologią), a struktury kostne podstawy czaszki, zwłaszcza piramidy, są odsunięte w dół. Moim zdaniem warto kojarzyć to z prostym obrazem: zatoki mają być „czyste w kadrze”, a piramidy „schowane” poniżej nich. W podręcznikach z techniki radiologicznej podkreśla się też, że taki układ pozwala na lepszą ocenę poziomów płynu, zgrubień śluzówki, polipów i innych zmian zapalnych w zatokach szczękowych. W codziennej pracy, jeśli widzisz piramidy przechodzące przez środek zatok, to pierwsza myśl powinna być: nieprawidłowy kąt zgięcia głowy albo zła pozycja brody – i badanie należałoby powtórzyć, zanim lekarz zacznie opisywać.

Pytanie 14

Do zdjęcia lewobocznego kręgosłupa lędźwiowo-krzyżowego pacjenta należy ułożyć na boku

A. prawym, promień centralny pada 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego.
B. prawym, promień centralny pada 4 palce poniżej górnego zarysu talerza biodrowego.
C. lewym, promień centralny pada 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego.
D. lewym, promień centralny pada 4 palce poniżej górnego zarysu talerza biodrowego.
Prawidłowa odpowiedź wynika z zasad pozycjonowania pacjenta do projekcji lewobocznej kręgosłupa lędźwiowo‑krzyżowego. Do klasycznego bocznego zdjęcia L‑S pacjenta układamy na lewym boku, tak żeby lewa strona ciała przylegała do detektora. Taka pozycja minimalizuje powiększenie struktur położonych głębiej i zmniejsza zniekształcenia geometryczne, bo kręgosłup lędźwiowy jest wtedy bliżej kasety. W praktyce radiologicznej przyjmuje się, że promień centralny kierujemy na poziom mniej więcej L3–L4, a prostym, „łóżkowym” sposobem wyznaczenia tego poziomu jest właśnie punkt około 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego. Ten talerz biodrowy jest łatwy do wyczucia palpacyjnie, więc technik ma szybki, powtarzalny punkt odniesienia. Moim zdaniem takie proste triki anatomiczne naprawdę ratują w codziennej pracy, zwłaszcza przy dużej liczbie badań. W dobrze wykonanej projekcji lewobocznej L‑S powinny być widoczne trzonów kręgów L1–L5, przestrzenie międzykręgowe, część kości krzyżowej, a wyrostki kolczyste powinny się nakładać w jednej linii (lub prawie jednej), co świadczy o braku rotacji. Często stosuje się też klin pod talię, żeby wyrównać lordozę lędźwiową i uzyskać lepsze odwzorowanie przestrzeni międzykręgowych. W technikach zgodnych z podręcznikami i wytycznymi (różne szkoły trochę się różnią, ale sens jest ten sam) bardzo pilnuje się właśnie: właściwej strony ułożenia (lewy bok), wysokości promienia centralnego (około L3–L4), prostopadłości wiązki do stołu oraz prawidłowego zabezpieczenia pacjenta (podparcie nóg, wałki pod kolana, osłona gonad jeśli możliwe). Warto pamiętać, że przy złym pozycjonowaniu, np. za nisko lub za wysoko, radiolog może nie zobaczyć istotnych zmian w dolnych segmentach lędźwiowych albo w przejściu lędźwiowo‑krzyżowym, co potem przekłada się na gorszą diagnostykę bólu krzyża czy rwy kulszowej. Dlatego to pytanie nie jest tylko „na pamięć”, ale mocno praktyczne, bo odruchowo poprawne ułożenie to podstawa dobrej jakości zdjęcia.

Pytanie 15

W celu oceny wieku kostnego u dziecka praworęcznego, wykonuje się pojedyncze zdjęcie w projekcji

A. A-P ręki prawej.
B. P-A ręki lewej.
C. A-P ręki lewej.
D. P-A ręki prawej
Prawidłowa odpowiedź to projekcja P-A ręki lewej, czyli zdjęcie wykonywane od strony dłoniowej (palmarnej) do grzbietowej, z oceną głównie nadgarstka, kości śródręcza i paliczków. W ocenie wieku kostnego u dzieci przyjętym na całym świecie standardem jest właśnie zdjęcie radiologiczne lewej ręki i nadgarstka w projekcji postero–anterior. Tak jest w atlasach Greulicha i Pyle’a czy metodzie Tannera–Whitehouse’a, które są podstawą opisu w większości pracowni radiologicznych. Dzięki temu można porównać obraz konkretnego dziecka z ujednoliconymi tablicami i uniknąć chaosu w interpretacji. Lewa ręka jest wybierana niezależnie od tego, czy dziecko jest prawo- czy leworęczne. To jest taki trochę „historyczny” i jednocześnie praktyczny kompromis: wszyscy robią to samo, więc opisy są porównywalne między ośrodkami i krajami. Projekcja P-A daje najbardziej czytelny obraz jąder kostnienia, chrząstek wzrostowych i zarysów trzonów kości. W praktyce technik układa dłoń płasko na detektorze, palce lekko rozstawione, ręka w pełnym wyproście, bez rotacji. Trzeba pilnować, żeby nie było zgięcia w stawach międzypaliczkowych, bo to zniekształca widoczność jąder kostnienia. Moim zdaniem ważne jest też, by pamiętać o minimalizacji dawki – robimy jedno, dobrze wykonane zdjęcie, bez zbędnych powtórek. W opisie radiolog porównuje stopień kostnienia jąder, zlanie nasad z trzonami i kształt kości z odpowiednimi tablicami wiekowymi. W praktyce klinicznej wynik ma znaczenie np. w endokrynologii (niski wzrost, zaburzenia dojrzewania płciowego), ortopedii dziecięcej czy przy kwalifikacji do leczenia hormonem wzrostu. Dobre opanowanie tej standardowej projekcji i świadomość, dlaczego właśnie ona jest stosowana, to podstawa poprawnej diagnostyki obrazowej u dzieci.

Pytanie 16

Do zdjęcia prawych otworów międzykręgowych kręgosłupa szyjnego pacjent stoi w skosie

A. lewym przednim.
B. lewym tylnym.
C. prawym tylnym.
D. prawym przednim.
Prawidłowo – żeby uwidocznić prawe otwory międzykręgowe kręgosłupa szyjnego, pacjenta ustawiamy w skosie lewym tylnym (LPO – left posterior oblique). Chodzi o to, że w projekcjach skośnych szyi otwory międzykręgowe są najlepiej widoczne po stronie bliższej detektorowi, a strona dalsza jest bardziej zniekształcona i nakładają się na nią struktury kostne. Dlatego, jeśli chcemy zobaczyć PRAWE otwory, prawa strona pacjenta musi być bliżej detektora, a promień centralny wchodzi z tyłu od strony lewej – i to właśnie jest skos lewy tylny. W praktyce wygląda to tak, że pacjent stoi bokiem do detektora, lekko obrócony (zwykle około 45°), bark prawy bliżej kasety, bark lewy odsunięty, a promień pada od strony lewej tylnej. Z mojego doświadczenia najwięcej problemów jest z zapamiętaniem, że w kręgosłupie szyjnym skośna projekcja otworów działa „odwrotnie” niż np. stawy międzywyrostkowe w odcinku lędźwiowym, dlatego warto powiązać to z prostą regułą: chcę zobaczyć prawe otwory – prawa strona przy detektorze, więc ustawiam LPO; chcę zobaczyć lewe otwory – lewa strona przy detektorze, więc RPO. W standardach radiologicznych i opisach technicznych (np. w typowych podręcznikach do RTG) takie projekcje są wyraźnie rozpisane, bo właściwe pozycjonowanie decyduje o jakości diagnostycznej badania. Dobrą praktyką jest też sprawdzenie, czy barki są maksymalnie opuszczone, żeby łopatki i obojczyki nie zasłaniały górnych segmentów szyjnych, oraz lekkie uniesienie brody, aby ząb kręgu C2 i górne kręgi nie nakładały się na żuchwę. W badaniach urazowych, przy podejrzeniu zmian zwyrodnieniowych lub ucisku korzeni nerwowych, prawidłowe wykonanie tej projekcji naprawdę robi różnicę – albo widać zwężenie otworu, albo nie.

Pytanie 17

Rozpoczęcie badania TK nerek po 20-30 sekundach od początku podania środka kontrastowego umożliwia diagnostykę

A. dróg moczowych.
B. tętnic nerkowych.
C. kory i rdzenia nerek.
D. żył nerkowych.
Prawidłowa odpowiedź odnosi się do tzw. fazy tętniczej badania TK po dożylnym podaniu środka kontrastowego. Mniej więcej 20–30 sekund od rozpoczęcia iniekcji kontrastu to moment, kiedy środek jest maksymalnie obecny w tętnicach, w tym w tętnicach nerkowych, a jeszcze w niewielkim stopniu w żyłach i drogach moczowych. Dlatego właśnie w tym przedziale czasowym najlepiej oceniamy anatomię tętnic nerkowych, ich przebieg, liczbę, ewentualne zwężenia, tętniaki, malformacje naczyniowe. W praktyce klinicznej ta faza jest kluczowa np. przy kwalifikacji do angioplastyki, ocenie nadciśnienia naczyniowo-nerkowego, przed przeszczepieniem nerki albo przy podejrzeniu zatoru tętnicy nerkowej. W nowoczesnych protokołach wielofazowego TK jamy brzusznej bardzo często wykonuje się kilka serii: fazę tętniczą (ok. 20–30 s), fazę miąższową/korowo-rdzeniową (ok. 30–70 s) oraz fazę wydalniczą (kilka minut po podaniu kontrastu). Każda z nich służy do czego innego. Moim zdaniem warto to mieć w głowie jak prostą oś czasu, bo pomaga to potem „czytać” protokoły badań. Dobra praktyka jest taka, że technik ustawia automatyczny bolus tracking albo sztywny timing oparty na masie ciała i wydolności krążenia, żeby rzeczywiście trafić w prawdziwą fazę tętniczą. Właśnie wtedy wizualizacja tętnic nerkowych na rekonstrukcjach MIP czy 3D VR jest najczytelniejsza i najbardziej diagnostyczna.

Pytanie 18

Na scyntygramie tarczycy został uwidoczniony guzek

Ilustracja do pytania
A. gorący w płacie prawym.
B. zimny w płacie lewym.
C. gorący w płacie lewym.
D. zimny w płacie prawym.
Prawidłowo wskazany został guzek gorący w płacie prawym. Na scyntygramie tarczycy obszar „gorący” to miejsce, gdzie znacznik radioizotopowy (najczęściej technet-99m lub jod-123) gromadzi się intensywniej niż w otaczającym miąższu. W obrazie widzimy to jako ognisko o wyraźnie wyższym wychwycie – bardziej „jasne” lub o intensywniejszej barwie w skali kolorowej. Guzek gorący zwykle oznacza zmianę autonomiczną, czyli fragment tarczycy, który produkuje hormony niezależnie od kontroli przysadki. W praktyce przy prawidłowo wykonanym badaniu taki guzek bardzo często odpowiada tzw. autonomicznemu gruczolakowi toksycznemu, który może być przyczyną nadczynności tarczycy.
Moim zdaniem najważniejsza w interpretacji jest orientacja obrazu: standardowo projekcja AP tarczycy jest prezentowana tak, że prawa strona pacjenta znajduje się po lewej stronie obrazu (czyli jak w typowym RTG klatki piersiowej). Technicy i lekarze medycyny nuklearnej muszą o tym pamiętać, bo pomylenie stron prowadzi do błędnego opisu płata. W dobrych pracowniach zawsze zaznacza się kierunek projekcji (np. AP) oraz stosuje się znaczniki orientacyjne albo opis słowny w protokole badania.
Guzek gorący w prawym płacie ma też konkretne konsekwencje kliniczne. Taki pacjent będzie kwalifikowany raczej do leczenia jodem promieniotwórczym lub do zabiegu chirurgicznego, a nie do biopsji cienkoigłowej w pierwszym rzucie, bo ryzyko nowotworu w guzku gorącym jest niewielkie. W codziennej pracy technika elektroradiologii ważne jest poprawne ułożenie pacjenta (pozycja leżąca lub siedząca, szyja lekko odgięta), prawidłowe skalibrowanie gammakamery i dobranie czasu akwizycji, żeby różnice wychwytu między miąższem a guzkiem były wyraźne i nieprzekłamane przez szumy. Z mojego doświadczenia, im lepiej opanuje się zasady orientacji anatomicznej w projekcjach medycyny nuklearnej, tym mniej jest później pomyłek przy opisie takich ognisk jak ten guzek w prawym płacie.

Pytanie 19

Który z nowotworów jest hormonozależny?

A. Rak żołądka.
B. Rak skóry.
C. Rak krtani.
D. Rak macicy.
Prawidłowo wskazany został rak macicy, który klasycznie zalicza się do nowotworów hormonozależnych, szczególnie w kontekście działania estrogenów. W praktyce klinicznej często mówi się o tzw. nowotworach estrogenozależnych, gdzie nadmierna lub długotrwała stymulacja hormonalna sprzyja rozwojowi zmian nowotworowych. W przypadku raka trzonu macicy istotne znaczenie ma przewaga estrogenów przy braku równoważącego działania progesteronu, co prowadzi do rozrostu endometrium i zwiększa ryzyko transformacji nowotworowej. W standardach onkologicznych podkreśla się znaczenie oceny profilu hormonalnego, a także czynników ryzyka, takich jak otyłość, cykle bezowulacyjne, wczesna menarche czy późna menopauza. Moim zdaniem, z punktu widzenia osoby pracującej w medycynie, kluczowe jest rozumienie, że hormonozależność wpływa nie tylko na etiologię, ale też na diagnostykę i leczenie. W terapii mogą być stosowane leki modulujące gospodarkę hormonalną, np. progestageny w wybranych sytuacjach, a u pacjentek zawsze zwraca się uwagę na wywiad ginekologiczno-endokrynologiczny. W obrazowaniu (USG przezpochwowe, TK, MR) często ocenia się nie tylko sam guz, ale też cechy przerostu endometrium i ogólny stan narządu rodnego, co jest spójne z wiedzą o jego zależności od hormonów. W praktyce profilaktycznej ważne jest też monitorowanie kobiet z grup ryzyka, u których występują zaburzenia hormonalne, bo w tej grupie częściej dochodzi do rozwoju raka macicy. Dobrą praktyką jest łączenie danych klinicznych, endokrynologicznych i obrazowych, żeby jak najwcześniej wychwycić zmiany podejrzane o charakter nowotworowy, co realnie poprawia rokowanie.

Pytanie 20

Badanie gęstości mineralnej kości metodą DXA należy wykonać

A. z dalszego końca kości strzałkowej.
B. z dalszego końca kości udowej.
C. z bliższego końca kości udowej.
D. z bliższego końca kości strzałkowej.
W tym pytaniu łatwo dać się zwieść samym nazwom kości i intuicji, że „byle gdzie na kości” da się zmierzyć gęstość mineralną. Badanie DXA nie polega jednak na przypadkowym przykładaniu detektora do kończyny, tylko na bardzo precyzyjnie zdefiniowanych obszarach pomiarowych, które zostały ustalone w oparciu o badania epidemiologiczne i statystyczne. Lokalizacje typu dalszy koniec kości udowej czy jakakolwiek część kości strzałkowej nie są standardowymi miejscami referencyjnymi w diagnostyce osteoporozy. Dalszy koniec kości udowej nie jest typowym miejscem złamań osteoporotycznych, a jego geometria i udział kości korowej sprawiają, że pomiar BMD w tym miejscu gorzej odzwierciedla ogólnoustrojowe ryzyko złamań. Standardy ISCD i innych towarzystw zalecają pomiar w obrębie szyjki i bliższego końca kości udowej, a nie w części dalszej. W praktyce klinicznej nikt na podstawie samego dalszego odcinka uda nie podejmuje decyzji o leczeniu osteoporozy. Jeszcze większym problemem jest wybór kości strzałkowej, zarówno w części bliższej, jak i dalszej. Strzałka jest kością cienką, o mniejszym znaczeniu nośnym, z inną strukturą i obciążeniem biomechanicznym niż kość udowa czy kręgosłup. Z punktu widzenia oceny ryzyka złamań osteoporotycznych jej pomiar jest mało przydatny i praktycznie nieużywany w rutynowej diagnostyce. Moim zdaniem to typowy błąd myślowy: skoro to też kość, to „powinno się nadawać”. Niestety tak to nie działa. W diagnostyce DXA liczy się nie tylko sam pomiar, ale też możliwość porównania wyniku z dużymi bazami norm populacyjnych, a te są przygotowane właśnie dla standardowych lokalizacji, jak bliższy koniec kości udowej i kręgosłup lędźwiowy. Dlatego wybór innych odcinków, nawet jeśli technicznie dałoby się je zeskanować, nie spełnia kryteriów wiarygodnego, powtarzalnego i klinicznie użytecznego badania BMD.

Pytanie 21

Na skanie rezonansu magnetycznego serca oznaczono

Ilustracja do pytania
A. przedsionek prawy.
B. przedsionek lewy.
C. komorę prawą.
D. komorę lewą.
Na obrazie rezonansu magnetycznego serca strzałka wskazuje prawą komorę. W projekcji poprzecznej (osiowej) warto pamiętać o zasadzie, że na obrazach MR i TK prawa strona pacjenta znajduje się po lewej stronie ekranu. To jest pierwszy krok, żeby się nie pogubić. Prawa komora leży bardziej do przodu (czyli bliżej mostka) i ma zwykle cieńszą ścianę niż lewa komora, a jej kształt jest bardziej nieregularny, trochę jak półksiężyc otaczający część lewej komory. Lewa komora z kolei jest położona bardziej ku tyłowi i ma grubszy, masywny mięsień, przez co wygląda na bardziej okrągłą i „mięsistą”. Na standardowych sekwencjach cine MR w projekcjach osiowych i krótkiej osi to właśnie te cechy morfologiczne są podstawą identyfikacji jam serca. W praktyce klinicznej poprawne rozpoznanie prawej komory ma duże znaczenie przy ocenie kardiomiopatii prawej komory, nadciśnienia płucnego, wad wrodzonych czy dysfunkcji prawej komory po zatorowości płucnej. Radiolog i technik powinni umieć szybko odróżnić prawą komorę od przedsionków, bo pomylenie jam może prowadzić do błędnej oceny frakcji wyrzutowej, objętości końcoworozkurczowej i końcowoskurczowej. Moim zdaniem warto zawsze „zakotwiczyć się” na kilku punktach orientacyjnych: mostek z przodu, kręgosłup z tyłu, aorta zwykle bardziej centralnie i nieco po lewej, lewa komora najgłębiej ku tyłowi, a prawa komora – z przodu i bardziej przy mostku. Taka rutynowa check‑lista bardzo ułatwia interpretację badań MR serca zgodnie z dobrymi praktykami opisanymi w wytycznych ESC i standardach obrazowania kardiologicznego SCMR.

Pytanie 22

Na obrazie TK kręgosłupa strzałką wskazano wyrostek

Ilustracja do pytania
A. poprzeczny.
B. kolczysty.
C. stawowy.
D. żebrowy.
Prawidłowo rozpoznano, że strzałka na rekonstrukcji 3D TK kręgosłupa wskazuje wyrostek kolczysty. Na takim obrazie wyrostki kolczyste widzimy jako wydłużone, dość masywne wypustki kostne ustawione niemal w linii pośrodkowej tylnej części kręgosłupa. Tworzą one coś w rodzaju „grzebienia” biegnącego wzdłuż całej osi kręgosłupa. To właśnie te struktury wyczuwamy palpacyjnie przez skórę na plecach u pacjenta – od karku aż do okolicy lędźwiowo-krzyżowej.
Moim zdaniem w praktyce technika obrazowania to jedno z kluczowych miejsc, gdzie trzeba dobrze ogarniać anatomię wyrostków. Przy ustawianiu pacjenta do TK czy MR kręgosłupa często kontrolnie patrzy się na przebieg wyrostków kolczystych, żeby ocenić, czy kręgosłup nie jest skręcony (rotacja), czy nie ma znacznej skoliozy, czy oś jest prosta. W standardowych opisach radiologicznych zmiany zwyrodnieniowe, pourazowe czy pooperacyjne bardzo często lokalizuje się właśnie w odniesieniu do wyrostków kolczystych (np. złamanie wyrostka kolczystego C7, resekcja wyrostków przy stabilizacji).
Wyrostek kolczysty jest tylnym wypustkiem łuku kręgu, miejscem przyczepu więzadeł (więzadło nadkolcowe, międzykolcowe) i mięśni prostowników grzbietu. Na obrazach TK w oknach kostnych będzie on miał wysoką gęstość (biel), wyraźnie odgraniczoną od otaczających tkanek miękkich. W badaniach z rekonstrukcjami 3D, tak jak na tym przykładzie, wyrostki kolczyste szczególnie dobrze widać i łatwo je odróżnić od wyrostków poprzecznych, które są bardziej boczne, oraz od wyrostków stawowych, które tworzą stawy międzykręgowe. Z mojego doświadczenia, jeśli na obrazach bocznych widzisz pojedynczy, pośrodkowy, do tyłu skierowany „kolec”, to niemal na pewno jest to wyrostek kolczysty. W codziennej pracy z TK i MR kręgosłupa prawidłowa identyfikacja tych struktur bardzo ułatwia orientację w poziomach kręgów i ocenę patologii, np. urazów, przerzutów czy zmian zapalnych.

Pytanie 23

Na przekroju poprzecznym TK mózgu strzałką wskazano obszar

Ilustracja do pytania
A. hypodensyjny w płacie czołowym.
B. hyperdensyjny w móżdżku.
C. hypodensyjny w móżdżku.
D. hyperdensyjny w płacie czołowym.
Na przedstawionym przekroju poprzecznym TK głowy widoczny jest obraz w projekcji osiowej na poziomie tylnego dołu czaszki. Strzałka wyraźnie wskazuje strukturę położoną w obrębie móżdżku, poniżej półkul mózgowych i powyżej otworu wielkiego. Z mojego doświadczenia w opisywaniu takich badań najczęstszy błąd to pomylenie tego poziomu z płatami potylicznymi, ale tutaj widać typowy układ półkul móżdżku i robaka móżdżku. Zaznaczony obszar jest jaśniejszy niż prawidłowa tkanka móżdżku, czyli ma większą gęstość w jednostkach Hounsfielda – mówimy więc, że jest hyperdensyjny. W TK bez kontrastu taka hyperdensyjna zmiana w móżdżku najczęściej sugeruje świeży krwotok śródmózgowy lub krwotok do guza. W praktyce klinicznej rozpoznanie hyperdensyjnego ogniska w móżdżku ma duże znaczenie, bo krwotok w tej lokalizacji może szybko dawać wzrost ciśnienia śródczaszkowego i ucisk pnia mózgu. Standardowo, zgodnie z dobrymi praktykami radiologicznymi, opisując taki obraz, zwraca się uwagę na lokalizację (półkula móżdżku, robak), gęstość zmiany, obecność obrzęku, przemieszczenie struktur pośrodkowych i ewentualne poszerzenie układu komorowego. Warto też pamiętać, że hyperdensyjny obszar w TK może wynikać nie tylko z krwi, ale też z zwapnień, materiału kontrastowego lub ciała obcego, dlatego zawsze ocenia się kontekst kliniczny i porównuje z innymi warstwami oraz z wcześniejszymi badaniami. Moim zdaniem to pytanie dobrze uczy podstawowego odruchu: najpierw lokalizacja anatomiczna (tu móżdżek), dopiero potem charakter densyjny (hyper- czy hypodensyjny).

Pytanie 24

Jak oznacza się w systemie międzynarodowym czwarty górny ząb mleczny po stronie prawej?

A. 14
B. 24
C. 54
D. 84
Prawidłowe oznaczenie czwartgo górnego zęba mlecznego po stronie prawej w systemie międzynarodowym (FDI) to 54. Ten system, nazywany też systemem dwucyfrowym, jest standardem przyjętym przez FDI World Dental Federation i stosowany praktycznie wszędzie w nowoczesnej stomatologii, także w opisach radiogramów. Pierwsza cyfra oznacza ćwiartkę łuku zębowego, a druga – pozycję zęba liczoną od linii pośrodkowej. Dla uzębienia mlecznego używa się cyfr 5–8 dla ćwiartek: 5 – górna prawa, 6 – górna lewa, 7 – dolna lewa, 8 – dolna prawa. W tej logice ząb 54 to: „5” – kwadrant górny prawy w uzębieniu mlecznym oraz „4” – czwarty ząb od środka, czyli czwarty ząb mleczny w tym kwadrancie. W praktyce, gdy opisujesz zdjęcie pantomograficzne albo skrzydłowo-zgryzowe u dziecka, wpisujesz właśnie takie oznaczenia: np. próchnica na powierzchni żującej 54, brak zawiązka 15, resorpcja korzenia 54 widoczna w RTG – i każdy stomatolog na świecie wie o jaki ząb chodzi. Moim zdaniem warto od razu wyrobić sobie nawyk rozróżniania: cyfry 1–4 w pierwszej pozycji to zawsze zęby stałe, a 5–8 – mleczne. To bardzo ułatwia czytanie dokumentacji, kart pacjenta i opisów badań obrazowych. W diagnostyce radiologicznej bez poprawnego oznaczenia zębów łatwo pomylić stronę lub ząb, co później może skutkować np. leczeniem niewłaściwego zęba, dlatego standard FDI jest traktowany jako dobra praktyka i wręcz obowiązkowy element profesjonalnego opisu.

Pytanie 25

Przedstawiony obraz radiologiczny został zarejestrowany podczas badania jelita

Ilustracja do pytania
A. grubego po doodbytniczym podaniu środka kontrastującego.
B. cienkiego po doodbytniczym podaniu środka kontrastującego.
C. cienkiego po doustnym podaniu środka kontrastującego.
D. grubego po doustnym podaniu środka kontrastującego.
Na obrazie widać klasyczną wlewkę doodbytniczą jelita grubego (tzw. badanie kontrastowe jelita grubego z barytem). Środek cieniujący został podany od strony odbytnicy, dlatego kontrast bardzo dokładnie wypełnia światło okrężnicy, odwzorowując jej zarys, haustracje i przebieg. Jelito grube ma charakterystyczny obraz: szerokie światło, wyraźne haustry układające się w takie jakby segmenty, brak typowych dla jelita cienkiego fałdów okrężnych przechodzących przez całe światło. Na zdjęciu widoczny jest zarys okrężnicy wstępującej, poprzecznej, zstępującej i esicy, co jednoznacznie przemawia za jelitem grubym. Po doodbytniczym podaniu kontrastu uzyskujemy tzw. badanie wlewu kontrastowego, które w standardowej praktyce radiologicznej stosuje się głównie do oceny zmian strukturalnych jelita grubego: zwężeń, uchyłków, guzów, nieprawidłowego poszerzenia, zaburzeń zarysów fałdów śluzówki. W technikach zgodnych z dobrymi praktykami (np. zalecenia towarzystw radiologicznych) pacjent jest odpowiednio przygotowany – oczyszczenie jelita, często dieta płynna dzień wcześniej – tak żeby kontrast równomiernie wypełniał światło i nie było artefaktów z zalegających mas kałowych. Moim zdaniem to jedno z badań, na których bardzo dobrze widać różnicę między jelitem cienkim a grubym, co przydaje się potem przy interpretacji tomografii czy badań z podwójnym kontrastem. Warto zapamiętać: jelito grube + baryt podany od dołu = wlew doodbytniczy, taki jak na tym zdjęciu.

Pytanie 26

Na radiogramie uwidoczniono złamanie nasady

Ilustracja do pytania
A. dalszej kości łokciowej.
B. bliższej kości promieniowej.
C. bliższej kości łokciowej.
D. dalszej kości promieniowej.
Prawidłowo wskazana została nasada dalsza kości promieniowej. Na zdjęciu AP nadgarstka wyraźnie widać, że linia złamania przebiega w obrębie przynasady/nasady dystalnej kości promieniowej, tuż powyżej powierzchni stawowej promieniowo-nadgarstkowej. To typowa lokalizacja urazu w okolicy nadgarstka – w praktyce często nazywana złamaniem dalszej nasady kości promieniowej (np. złamanie Collesa lub Smitha, zależnie od przemieszczenia). Kość promieniowa leży po stronie kciuka, ma szerszą, rozbudowaną nasadę dalszą, która tworzy główną część panewki dla kości nadgarstka. Na standardowych projekcjach RTG (AP i bocznej) ocenia się ciągłość warstwy korowej, zarys beleczkowania, kąt nachylenia powierzchni stawowej oraz ewentualne przemieszczenia odłamów. Z mojego doświadczenia, w diagnostyce takich złamań ważne jest zwrócenie uwagi na linię stawu promieniowo-łokciowego dalszego oraz wysokość kości promieniowej względem łokciowej (tzw. ulnar variance). W codziennej pracy technika i lekarza radiologa trzymamy się zasady: zawsze najpierw identyfikujemy orientację zdjęcia (strona promieniowa/łokciowa), potem porównujemy szeroką, bloczkowatą nasadę dalszą promieniowej z dużo mniejszą nasadą dalszą łokciowej. Dzięki temu łatwiej uniknąć pomyłek. W dobrych praktykach przy podejrzeniu złamania dalszej nasady kości promieniowej wykonuje się co najmniej dwie prostopadłe projekcje, a przy wątpliwościach dokładniejsze badanie (np. TK) – zwłaszcza jeśli złamanie wchodzi do powierzchni stawowej. Warto też pamiętać, że takie złamania są bardzo częste po upadku na wyprostowaną rękę, szczególnie u osób starszych z osteoporozą, więc umiejętność ich szybkiej i pewnej identyfikacji na RTG jest kluczowa w praktyce.

Pytanie 27

Na obrazie TK klatki piersiowej w przekroju poprzecznym strzałką oznaczono

Ilustracja do pytania
A. aortę zstępującą.
B. oskrzele główne lewe.
C. aortę wstępującą.
D. oskrzele główne prawe.
Na przedstawionym przekroju poprzecznym TK klatki piersiowej strzałka wskazuje lewe oskrzele główne. W tomografii pamiętamy, że obrazy standardowo oglądamy w tzw. projekcji radiologicznej: tak jakby pacjent leżał na plecach, a my patrzymy od jego stóp w stronę głowy. Czyli prawa strona pacjenta jest po lewej stronie ekranu (oznaczona literą R), a lewa strona pacjenta – po prawej. To jest pierwszy klucz do poprawnego rozpoznawania struktur anatomicznych na TK. Lewe oskrzele główne odchodzi od tchawicy bardziej poziomo, jest dłuższe i przebiega pod łukiem aorty, kierując się w stronę lewego wnęki płuca. Na obrazie widać je jako strukturę o powietrznej gęstości (ciemną), otoczoną cienką ścianą, zlokalizowaną po stronie przeciwnej do oznaczenia R, tuż przy rozwidleniu tchawicy. Z mojego doświadczenia to jedno z klasycznych miejsc, które każdy technik i lekarz musi umieć „z marszu” zidentyfikować, bo od poprawnej orientacji w okolicy wnęk płucnych zależy m.in. prawidłowe ocenianie węzłów chłonnych śródpiersia, zmian nowotworowych czy ocena szerzenia się procesu zapalnego. W praktyce klinicznej, przy planowaniu bronchoskopii, zabiegów torakochirurgicznych albo przy ocenie naciekania guza płuca na oskrzele, dokładna znajomość przebiegu lewego oskrzela głównego jest absolutnie podstawowa. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią, żeby zawsze zaczynać analizę TK klatki od ustalenia orientacji (R/L, przód/tył), potem identyfikować główne naczynia (aorta wstępująca, łuk, aorta zstępująca, pień płucny) i dopiero na tym tle lokalizować tchawicę i oskrzela. Dzięki temu dużo łatwiej odróżnić lewe oskrzele główne od struktur naczyniowych czy od prawego oskrzela, które jest krótsze, szersze i bardziej pionowe. W praktyce egzaminacyjnej takie zadania bardzo dobrze sprawdzają, czy ktoś naprawdę rozumie anatomię w obrazowaniu, a nie tylko „zgaduje z kształtu”.

Pytanie 28

Jakie struktury anatomiczne uwidoczniono na obrazie USG?

Ilustracja do pytania
A. Pęcherz moczowy z kamieniami.
B. Nerka lewa ze złogami.
C. Pęcherzyk żółciowy z kamieniami.
D. Ciężarna macica z czterema płodami.
Na obrazie USG widoczny jest typowy obraz pęcherzyka żółciowego z kamieniami – jest to podłużna, bezechowa struktura (czarna, wypełniona żółcią) z wyraźnie hiperechogenicznymi ogniskami przy jego ścianie. Te jasne „kulki” dają za sobą cienioowanie akustyczne, czyli ciemny cień w głąb obrazu, bo fala ultradźwiękowa nie przechodzi przez złogi. To właśnie ten akustyczny cień jest jednym z najważniejszych kryteriów rozpoznania kamicy pęcherzyka w standardach ultrasonograficznych (m.in. zalecenia PTU i EFSUMB). W praktyce klinicznej, jeśli widzimy: bezechowy pęcherzyk, ruchome lub zalegające przy ścianie hiperechogeniczne złogi z cieniem, do tego dodatni objaw zmiany położenia przy zmianie pozycji pacjenta – myślimy w pierwszej kolejności o kamicy. Z mojego doświadczenia, w opisie badania warto zawsze zaznaczyć: liczbę złogów (pojedyncze vs mnogie), ich wielkość, obecność zgrubienia ściany pęcherzyka, płynu okołopęcherzykowego oraz ewentualny dodatni objaw Murphy’ego w USG (ból przy uciśnięciu głowicą w rzucie pęcherzyka). To pomaga lekarzowi prowadzącemu ocenić, czy mamy tylko niepowikłaną kamicę, czy już ostre zapalenie pęcherzyka. W dobrych praktykach technik wykonujący badanie zawsze optymalizuje głębokość, wzmocnienie (gain) i ognisko tak, żeby ściana pęcherzyka i cień za złogami były jak najbardziej czytelne. Dobrze jest też pamiętać o projekcjach: badamy pęcherzyk w przekrojach podłużnych i poprzecznych, zwykle w pozycji na wznak, czasem dodatkowo w leżeniu na lewym boku, żeby ocenić ruchomość kamieni. Taka systematyka bardzo ułatwia pewne rozpoznanie i odróżnienie kamieni od np. polipów czy zagęszczeń żółci.

Pytanie 29

Którą strukturę anatomiczną oznaczono na zamieszczonym obrazie rezonansu magnetycznego?

Ilustracja do pytania
A. Guzek mniejszy kości ramiennej.
B. Trzon kości ramiennej.
C. Głowę kości ramiennej.
D. Guzek większy kości ramiennej.
Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałka wskazuje gużek większy kości ramiennej, czyli bocznie położoną wyniosłość nasady bliższej. W klasycznych projekcjach MR barku gużek większy leży bardziej na zewnątrz (lateralnie) i nieco ku górze w stosunku do głowy kości ramiennej. To właśnie na nim przyczepia się większość ścięgien stożka rotatorów: nadgrzebieniowy, podgrzebieniowy i obły mniejszy. Dlatego w praktyce radiologicznej i ortopedycznej jest to punkt orientacyjny numer jeden przy ocenie urazów barku, konfliktu podbarkowego czy uszkodzeń stożka rotatorów. Moim zdaniem, jak ktoś dobrze „ogarnie” lokalizację guzka większego na MR, to połowa opisu badania barku staje się prostsza. W sekwencjach T1 i PD gużek większy ma typowy sygnał dla kości zbitej z cienką warstwą jasnej szpiki w środku, otoczony jest strukturami mięśniowo-ścięgnistymi. W przeciwieństwie do głowy kości ramiennej, która ma kształt bardziej kulisty i jest pokryta chrząstką, guzek większy jest nieregularną wyniosłością boczną. W dobrych praktykach opisu MR barku zawsze ocenia się: zarysy guzka większego, obecność nadżerek, osteofitów, obrzęku szpiku oraz relację do kaletki podbarkowej. To pozwala wcześnie wychwycić zmiany przeciążeniowe u pracowników fizycznych, sportowców czy nawet u osób pracujących długo przy komputerze z ręką w wymuszonej pozycji. W technice obrazowania ważne jest też prawidłowe ułożenie pacjenta – niewielka rotacja zewnętrzna ramienia lepiej odsłania guzek większy i przyczepy stożka rotatorów, co jest standardem w wielu pracowniach.

Pytanie 30

Na radiogramie uwidoczniono złamanie

Ilustracja do pytania
A. wyrostka kruczego.
B. kości ramiennej.
C. wyrostka barkowego.
D. obojczyka.
Na przedstawionym radiogramie barku w projekcji AP widoczne jest wyraźne przerwanie ciągłości kostnej w obrębie bliższego końca kości ramiennej, tuż poniżej guzka większego. Linia złamania przebiega poprzecznie, z niewielkim przemieszczeniem odłamów, ale z zachowaną ciągłością stawu ramiennego – głowa kości ramiennej nadal pozostaje w panewce łopatki. Obojczyk, wyrostek barkowy i wyrostek kruczy mają gładkie, równe zarysy korowe, bez cech przerwania, nadłamania czy odwarstwienia okostnej, co jednoznacznie przemawia przeciwko ich uszkodzeniu. W praktyce opisując taki obraz zgodnie z dobrymi standardami radiologicznymi (np. według zaleceń towarzystw ortopedycznych i radiologicznych) podajemy lokalizację złamania (koniec bliższy kości ramiennej), ewentualne przemieszczenie, stopień skrócenia, kąt zagięcia oraz ocenę stawu ramiennego i obojczyka. Moim zdaniem warto też zawsze sprawdzić, czy nie ma typowych powikłań, np. wieloodłamowości w okolicy guzka większego lub złamań patologicznych na tle zmian osteolitycznych. W codziennej pracy technika elektroradiologii ważne jest prawidłowe ułożenie pacjenta – projekcja AP barku powinna pokazywać całą głowę kości ramiennej, panewkę, obojczyk i łopatkę, bo dopiero wtedy można rzetelnie ocenić, czy złamanie dotyczy kości ramiennej, czy np. struktur obręczy barkowej. Dodatkowe projekcje (np. Y łopatkowa, osiowa) są często zlecane przy podejrzeniu zwichnięcia, ale przy typowym złamaniu bliższego końca kości ramiennej obraz AP zwykle już daje rozstrzygającą informację diagnostyczną.

Pytanie 31

Wskazaniem do wykonania scyntygrafii perfuzyjnej jest

A. ciężkie nadciśnienie płucne.
B. zatorowość płucna.
C. zapalenie płuc.
D. ropień płuca.
Prawidłowo wskazana zatorowość płucna jako główne wskazanie do scyntygrafii perfuzyjnej bardzo dobrze pokazuje zrozumienie roli medycyny nuklearnej w diagnostyce chorób układu oddechowego. Scyntygrafia perfuzyjna polega na dożylnym podaniu radiofarmaceutyku (najczęściej makroagregatów albuminy znakowanych technetem-99m), które zatrzymują się w naczyniach włosowatych płuc proporcjonalnie do przepływu krwi. Gammakamera rejestruje rozkład perfuzji w miąższu płucnym. W zatorowości płucnej typowym obrazem są ogniskowe ubytki gromadzenia znacznika w obszarach, gdzie doszło do zamknięcia tętnicy płucnej lub jej odgałęzień, przy jednocześnie zachowanej wentylacji (w badaniu V/Q – ventilation/perfusion). W praktyce klinicznej scyntygrafię perfuzyjną wykonuje się, gdy podejrzewa się zatorowość, a np. angio-TK klatki piersiowej jest przeciwwskazana (ciężka niewydolność nerek, alergia na jodowy środek cieniujący, ciąża) lub daje niejednoznaczny wynik. W wytycznych (np. europejskich ESC/ERS) scyntygrafia V/Q jest uznawana za równorzędną metodę obrazowania w PE, szczególnie u młodych pacjentów i kobiet w ciąży, bo wiąże się z mniejszą dawką promieniowania dla gruczołów sutkowych. Moim zdaniem w praktyce warto też pamiętać o interpretacji w kontekście obrazu klinicznego i D-dimerów, bo sama scyntygrafia nie rozwiązuje wszystkiego, ale bardzo pomaga odróżnić zator od zmian zapalnych czy przewlekłej choroby płuc. Dobrą praktyką jest łączenie perfuzji z oceną wentylacji, bo dopiero niezgodność tych dwóch map jest naprawdę charakterystyczna dla ostrej zatorowości płucnej.

Pytanie 32

Którą strukturę anatomiczną i w jakiej projekcji uwidoczniono na radiogramie?

Ilustracja do pytania
A. Wyrostek łokciowy w projekcji osiowej.
B. Wyrostek dziobiasty w projekcji skośnej.
C. Guz piętowy w projekcji osiowej.
D. Staw kolanowy w projekcji tunelowej.
Prawidłowo rozpoznałeś wyrostek łokciowy w projekcji osiowej. Na tym radiogramie patrzymy na staw łokciowy niejako „od tyłu”, wzdłuż długiej osi kości ramiennej i kości przedramienia. Charakterystyczny jest widok bloczka i główki kości ramiennej oraz wyraźne uwidocznienie wyrostka łokciowego, który w tej projekcji tworzy taką jakby półksiężycowatą, masywną strukturę w tylnej części stawu. W projekcji osiowej promień centralny jest skierowany wzdłuż osi wyrostka łokciowego, co pozwala dobrze ocenić jego zarys korowy, powierzchnię stawową oraz ewentualne odłamy kostne. W praktyce technik radiologii wykonuje takie zdjęcie głównie przy podejrzeniu złamania wyrostka łokciowego, awulsji przy urazach bezpośrednich, a także przy kontroli zrostu po zespoleniach chirurgicznych (np. płyty, śruby). Moim zdaniem to jedno z tych zdjęć, gdzie prawidłowe ułożenie pacjenta jest ważniejsze niż „dokręcanie kV” – jeśli łokieć nie jest odpowiednio zgięty (zwykle około 90°) i ustabilizowany, zarysy wyrostka nakładają się i obraz traci wartość diagnostyczną. Według dobrych praktyk (wg standardów radiologii narządu ruchu) w urazach łokcia zaleca się wykonanie minimum dwóch projekcji prostopadłych, ale właśnie projekcja osiowa wyrostka łokciowego jest często dodatkowo zlecana przez ortopedów, kiedy klinicznie bolesny jest tylny przedział stawu. Warto też pamiętać, że na takim zdjęciu łatwo ocenić nie tylko samo złamanie, ale też stopień przemieszczenia odłamów, co ma znaczenie przy kwalifikacji do leczenia operacyjnego lub zachowawczego. W codziennej pracy dobrze jest „nauczyć się na oko” typowego kształtu wyrostka łokciowego w tej projekcji, wtedy różne subtelne nierówności czy zatarcia warstwy korowej szybciej rzucają się w oczy.

Pytanie 33

Którą metodę badania zastosowano w obrazowaniu stawu kolanowego?

Ilustracja do pytania
A. TK.
B. TK z kontrastem.
C. MR, obraz T1- zależny.
D. MR, obraz T2- zależny.
Na obrazie widzisz typowe badanie MR stawu kolanowego w sekwencji T1‑zależnej, w projekcji strzałkowej. Świadczy o tym kilka charakterystycznych cech: tkanka tłuszczowa (szpik kostny w nasadach kości, tkanka podskórna) jest bardzo jasna, jednorodna, natomiast płyn stawowy i chrząstka są relatywnie ciemne. W obrazach T1‑zależnych kontrast pomiędzy tłuszczem a innymi tkankami jest wyraźny, co ułatwia ocenę budowy anatomicznej: kształtu nasad kości, ciągłości więzadeł, struktur łąkotek, relacji mięśni i ścięgien. Moim zdaniem to jest właśnie główny powód, dla którego T1 traktuje się często jako obraz „anatomiczny” – bardzo czytelny do nauki i do planowania dalszej diagnostyki.
W praktyce klinicznej sekwencje T1‑zależne stosuje się do oceny szpiku kostnego (np. nacieki nowotworowe, pourazowe ogniska krwotoczne), do wstępnej oceny zarysów łąkotek i więzadeł, a także po podaniu kontrastu gadolinowego, gdzie obszary patologicznego wzmocnienia wyróżniają się na tle jasnego tłuszczu. W standardowych protokołach MR stawu kolanowego (np. wg zaleceń ESSR – European Society of Musculoskeletal Radiology) zawsze znajdują się obrazy T1, właśnie ze względu na dobrą wizualizację anatomii i szpiku.
Warto kojarzyć: TK i TK z kontrastem dają zupełnie inną teksturę obrazu (szarości kości, brak tak mocno świecącego tłuszczu), a w typowym T2 płyn jest bardzo jasny. Tutaj jest odwrotnie – płyn nie „świeci”, co jednoznacznie kieruje na MR, obraz T1‑zależny. Rozpoznanie typu sekwencji po wyglądzie tkanek to praktyczna umiejętność w pracowni diagnostyki obrazowej – pomaga od razu zorientować się, co dokładnie oglądamy i jakie informacje można z tego obrazu wyciągnąć.

Pytanie 34

Na zarejestrowanych obrazach badania renoscyntygraficznego widać, że prawa nerka pacjenta

Ilustracja do pytania
A. nie gromadzi radioznacznika.
B. wykazuje opóźnione gromadzenie radioznacznika.
C. wykazuje opóźnione wydalanie radioznacznika.
D. gromadzi prawidłowo radioznacznik.
Na przedstawionych kolejnych klatkach badania renoscyntygraficznego widać wyraźnie, że po stronie lewej (oznaczenie L) nerka gromadzi radioznacznik, a następnie stopniowo go wydala – obraz jest dynamiczny, krzywa czas–aktywność w takiej nerce zwykle ma typowy kształt: szybki wzrost, plateau, potem powolny spadek. Po stronie prawej (P) praktycznie od początku badania brak jest wyraźnego ogniska wychwytu w rzucie prawej nerki, a w kolejnych minutach nic się tam istotnie nie zmienia. To właśnie jest typowy obraz nerki, która nie gromadzi radioznacznika – albo z powodu braku perfuzji, albo ciężkiego uszkodzenia miąższu, albo w skrajnych przypadkach braku czynnej nerki (np. nerka zanikowa, po przebytych zmianach zapalnych, niedokrwiennych, po ciężkim uszkodzeniu toksycznym itp.). W rutynowej praktyce medycyny nuklearnej przy interpretacji renoscyntygrafii zawsze porównuje się obie nerki: symetrię ukrwienia, tempo narastania sygnału, maksymalne gromadzenie oraz fazę wydalania. Jeżeli jedna nerka jest praktycznie „niewidoczna” na wszystkich fazach, a tło w tej okolicy nie różni się od reszty jamy brzusznej, mówimy o braku gromadzenia radioznacznika. Moim zdaniem ważne jest też, żeby pamiętać o możliwych przyczynach technicznych: zbyt mała dawka, zła kolimacja, przesunięcie pacjenta – ale tutaj lewa nerka jest prawidłowo widoczna, więc problem techniczny jest mało prawdopodobny. W opisie takiego badania według dobrych praktyk (EANM, SNMMI) podaje się zwykle procentowy udział czynnościowy każdej nerki; przy braku gromadzenia po jednej stronie udział tej nerki będzie bliski 0%. Klinicznie takie rozpoznanie ma duże znaczenie np. przed planowanym zabiegiem urologicznym, kwalifikacją do nefrektomii, oceną powikłań po zatorze tętnicy nerkowej lub po ciężkim odmiedniczkowym zapaleniu. Tego typu obraz nie zostawia dużego pola do interpretacji – to nie jest ani opóźnione gromadzenie, ani czyste zaburzenie fazy wydalania, tylko funkcjonalnie „niema” nerka.

Pytanie 35

Którą strukturę anatomiczną oznaczono na skanie TK głowy?

Ilustracja do pytania
A. Komorę III.
B. Szyszynkę.
C. Komorę boczną.
D. Wodociąg mózgu.
Strzałka na przedstawionym skanie TK wskazuje przestrzeń płynową o charakterystycznym kształcie litery „V” lub odwróconej „Y”, położoną symetrycznie w obrębie półkul mózgowych, tuż przy linii pośrodkowej. To jest typowy obraz komory bocznej – dokładniej jej rogów przednich (czołowych), widocznych w przekroju poprzecznym. W tomografii komputerowej komory wypełnione są płynem mózgowo–rdzeniowym, który w oknie mózgowym ma gęstość zbliżoną do wody i dlatego wygląda na ciemniejszy (hypodensyjny) niż tkanka mózgowa dookoła. W praktyce klinicznej umiejętność szybkiego rozpoznawania komór bocznych jest kluczowa: pozwala ocenić ich szerokość, symetrię, przemieszczenie oraz obecność zastoju płynu. Na podstawie kształtu i wymiarów komór bocznych radiolog ocenia np. wodogłowie, zanik mózgu, masy przemieszcające (guzy, krwiaki) czy skutki urazu. W standardowym opisie badania TK głowy zawsze odnosi się do układu komorowego – czy jest poszerzony, zapadnięty, czy zachowana jest linia pośrodkowa. Z mojego doświadczenia, w praktyce technika obrazowania bardzo pomaga kojarzenie topografii: komory boczne „siedzą” w obrębie półkul, komora III leży bardziej w środku, przy strukturach międzymózgowia, a wodociąg mózgu i komora IV schodzą w dół w kierunku pnia mózgu. Rozpoznanie komory bocznej na takim przekroju jest więc zgodne z klasycznym obrazem anatomicznym i dobrą praktyką opisu badań TK zgodnie z zasadami neuroradiologii.

Pytanie 36

Na którym radiogramie uwidoczniona jest kamica nerkowa?

A. Radiogram 2
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Radiogram 4
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Radiogram 3
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Radiogram 1
Ilustracja do odpowiedzi D
Na radiogramie 2 widoczne są typowe dla kamicy nerkowej zwapniałe złogi w rzucie dróg moczowych. Mają one postać drobnych, dobrze odgraniczonych, silnie wysyconych (bardzo jasnych) cieni, zlokalizowanych w obrębie typowych pięter: w rzucie nerek, wzdłuż przebiegu moczowodów oraz w okolicy miednicy małej. To właśnie ich gęstość radiologiczna, kształt oraz położenie względem kręgosłupa i talerzy biodrowych pozwalają odróżnić złogi od innych struktur, np. zwapnień naczyniowych czy cieni kałowych. Moim zdaniem kluczowe jest tu świadome „przeskanowanie” wzrokiem całej projekcji od górnych biegunów nerek aż do pęcherza, krok po kroku. W standardach opisowych radiogramu jamy brzusznej (KUB – kidneys, ureters, bladder) przy podejrzeniu kamicy zawsze ocenia się: liczbę złogów, ich wielkość, kształt, lokalizację, a także ewentualne przemieszczenie struktur kostnych lub cechy zastoju. W praktyce technika często wykonuje się takie zdjęcie w projekcji AP na stojąco lub leżąco, z odpowiednio twardą wiązką promieniowania, żeby dobrze uwidocznić struktury kostne i zwapnienia. Z mojego doświadczenia pomocne jest też porównanie symetrii po obu stronach kręgosłupa – obecność jednostronnych, punktowych zacienień w typowej lokalizacji powinna od razu zapalać lampkę, że może to być złóg. W badaniach kontrolnych, zgodnie z dobrą praktyką, porównuje się kolejne radiogramy, aby ocenić migrację kamienia, jego rozpad lub wydalenie, co ma znaczenie przy kwalifikacji do ESWL, zabiegów endoskopowych albo tylko obserwacji zachowawczej.

Pytanie 37

Który zestaw zdjęć narządów klatki piersiowej należy wykonać u pacjenta z podejrzeniem lewostronnego zapalenia płuc?

A. AP i lewoboczne.
B. AP i prawoboczne.
C. PA i prawoboczne.
D. PA i lewoboczne.
Prawidłowo – przy podejrzeniu lewostronnego zapalenia płuc standardem jest wykonanie zdjęcia PA (projekcja tylno‑przednia) oraz zdjęcia bocznego lewobocznego. Projekcja PA jest podstawową projekcją klatki piersiowej u pacjentów, którzy mogą stać lub siedzieć. Promień wchodzi od tyłu (posterior) i wychodzi z przodu (anterior), co daje dobrą jakość obrazu, właściwe powiększenie struktur serca i prawidłową ocenę pól płucnych. Moim zdaniem to jest taki „złoty standard” w radiografii klatki piersiowej u przytomnych, współpracujących pacjentów. Drugim, kluczowym badaniem jest projekcja boczna – w tym przypadku lewoboczna. Lewy bok pacjenta przylega do detektora, dzięki czemu struktury po lewej stronie klatki piersiowej (m.in. lewa połowa klatki, lewy płat dolny, segmenty języczkowe) są mniej powiększone i wyraźniej widoczne. Właśnie dlatego w podejrzeniu lewostronnego zapalenia płuc wybiera się lewoboczne, a nie prawoboczne zdjęcie. W praktyce klinicznej często na zdjęciu PA zmiany zapalne mogą się „chować” za sercem lub nakładać na inne struktury. Projekcja boczna pomaga wtedy ustalić, czy naciek jest w płacie górnym, dolnym, czy w segmencie języczkowym, oraz czy zmiana jest rzeczywiście w miąższu płuca, czy np. w śródpiersiu. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią też, że komplet PA + boczne daje dużo większą pewność diagnostyczną niż samo PA, szczególnie przy zmianach jednostronnych. W niektórych ośrodkach, gdy pacjent jest wydolny krążeniowo i oddechowo, taki zestaw projekcji jest traktowany jako badanie wyjściowe przy każdej podejrzanej patologii płuc. Z mojego doświadczenia technicznego wynika, że prawidłowy dobór projekcji oszczędza potem dodatkowych badań i skraca czas diagnostyki.

Pytanie 38

Na obrazie radiologicznym nadgarstka strzałką zaznaczona jest kość

Ilustracja do pytania
A. łódeczkowata.
B. księżycowata.
C. haczykowata.
D. grochowata.
Na strzałkowym zdjęciu RTG nadgarstka strzałka wskazuje na kość księżycowatą – leży ona centralnie w bliższym rzędzie kości nadgarstka, pomiędzy kością łódeczkowatą od strony promieniowej a trójgraniastą od strony łokciowej. W projekcji PA (tylno‑przedniej), która jest standardem wg zaleceń radiologicznych, kość księżycowata ma kształt takiego lekko prostokątnego, nieco „kwadratowego” cienia, położonego dokładnie nad nasadą dalszą kości łokciowej i promieniowej, ale bardziej w osi środka nadgarstka. W praktyce klinicznej bardzo ważne jest rozpoznawanie kości księżycowatej, bo to właśnie z nią wiążą się typowe patologie, jak choroba Kienböcka (martwica jałowa kości księżycowatej) czy zwichnięcia i podwichnięcia w przebiegu urazów wysokiej energii. Na prawidłowo wykonanym zdjęciu RTG w projekcji PA i bocznej ocenia się ustawienie kości księżycowatej w stosunku do kości promieniowej oraz kości główkowatej – tzw. wyrównanie promieniowo‑księżycowate i księżycowo‑główkowate. W dobrych praktykach opisowych radiolog zawsze odnosi się do kształtu i gęstości tej kości, szerokości szpar stawowych oraz ewentualnych sklerotyzacji czy złamań. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „szukania” kości księżycowatej jako punktu orientacyjnego: najpierw odnajdujemy bliższy rząd, potem centralną kość w tym rzędzie – to zwykle bardzo ułatwia systematyczną analizę nadgarstka i zmniejsza ryzyko przeoczenia subtelnych zmian pourazowych.

Pytanie 39

Na radiogramie TK głowy strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. zatokę sitową.
B. zbiornik wielki.
C. przegrodę nosową.
D. zatokę klinową.
Na przedstawionym przekroju osiowym TK głowy strzałka wskazuje prawidłowo zatokę klinową. W tomografii komputerowej w projekcji poprzecznej zatoka klinowa leży centralnie, w linii pośrodkowej, tuż za jamą nosową i poniżej siodła tureckiego. Ma charakterystyczny, dość symetryczny kształt, a jej światło w badaniu bez kontrastu jest hipodensyjne (ciemne), wypełnione powietrzem, otoczone grubszą warstwą kości trzonu kości klinowej. Moim zdaniem to jest jedno z tych miejsc, które warto sobie „zakodować”, bo w praktyce radiologicznej często ocenia się właśnie zatokę klinową pod kątem zmian zapalnych, polipów, guzów czy szerzenia się patologii z przysadki mózgowej. W standardowych opisach TK zatok czy TK głowy zwraca się uwagę na drożność ujść zatok, obecność płynu, pogrubienie błony śluzowej czy całkowite zacienienie zatoki klinowej. Dobre praktyki uczą, żeby zawsze porównywać obustronne struktury oraz oceniać zatokę klinową w kilku kolejnych warstwach – unikamy wtedy pomyłek wynikających z artefaktów albo nietypowego ułożenia głowy. W wielu pracowniach technik wykonujący badanie ma obowiązek sprawdzenia, czy zakres skanowania obejmuje cały kompleks zatok przynosowych, w tym właśnie zatokę klinową, bo bywa ona pomijana przy zbyt małym zakresie. W codziennej pracy klinicznej obraz zatoki klinowej ma znaczenie np. przed planowanym dostępem chirurgicznym przez zatokę klinową do przysadki (dostęp endoskopowy przez nos). Chirurdzy laryngolodzy i neurochirurdzy opierają się wtedy na dokładnym opisie TK i znajomości anatomicznych wariantów tej zatoki. Dlatego rozpoznanie jej na obrazie TK to taki absolutny „must have” w diagnostyce obrazowej głowy.

Pytanie 40

Na radiogramie strzałką oznaczono

Ilustracja do pytania
A. kość sześcienną.
B. kość łódkowatą.
C. głowę kości skokowej.
D. staw skokowo-piętowy.
Na tym zdjęciu RTG stawu skokowego w projekcji bocznej strzałka wskazuje kość łódkowatą stępu. W tej projekcji kość łódkowata leży bezpośrednio przed głową kości skokowej, czyli tak jakby „doklejona” do jej przedniego bieguna. Z tyłu widzisz masywną kość piętową, nad nią kość skokową z wyraźnym bloczkiem w stawie skokowym górnym, a jeszcze bardziej do przodu – właśnie kość łódkowatą, którą pokazano strzałką. Charakterystyczne jest to, że ma ona kształt takiego lekko owalnego, spłaszczonego cienia, tworzącego staw skokowo-łódkowy. W praktyce klinicznej poprawne rozpoznawanie kości łódkowatej na RTG jest ważne przy urazach stawu skokowego i stępu, np. przy podejrzeniu złamań awulsyjnych, jałowej martwicy (choroba Köhlera u dzieci) czy zmian przeciążeniowych. W standardach opisowych radiologii dobrze jest zawsze systematycznie „przelecieć” wzrokiem po wszystkich kościach stępu: piętowej, skokowej, łódkowatej, sześciennej i klinowatych, żeby niczego nie pominąć. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk porównywania położenia kości łódkowatej do głowy kości skokowej – jeśli widzisz przednią, lekko wypukłą część kości skokowej, to od razu z przodu niej szukasz kości łódkowatej. To bardzo ułatwia orientację, zwłaszcza gdy obraz jest słabszej jakości albo pacjent był minimalnie źle ustawiony. Takie podejście jest zgodne z dobrą praktyką w diagnostyce obrazowej, gdzie liczy się powtarzalny, uporządkowany schemat oceny radiogramu.