Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Ortoptystka
  • Kwalifikacja: MED.04 - Świadczenie usług medycznych w zakresie ortoptyki
  • Data rozpoczęcia: 11 czerwca 2026 13:55
  • Data zakończenia: 11 czerwca 2026 14:06

Egzamin niezdany

Wynik: 14/40 punktów (35,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Udostępnij swój wynik
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

U pacjentów z oczopląsem i wyrównawczym ustawieniem głowy oraz zwrotem oczu w prawo należy dobrać pryzmaty przed okiem prawym bazą do

A. skroni, a przed okiem lewym bazą do nosa.
B. nosa, a przed okiem lewym bazą do skroni.
C. skroni, a przed okiem lewym bazą do skroni.
D. nosa, a przed okiem lewym bazą do nosa.
Dobieranie pryzmatów u pacjentów z oczopląsem i wyrównawczym ustawieniem głowy to nie jest sprawa przypadku – tu ważne jest zrozumienie mechaniki kompensacji wzrokowej i kierunku ustawienia oczu. Częsty błąd polega na prostym przełożeniu kierunku głowy na ustawienie baz pryzmatów, bez uwzględnienia, że to właśnie kierunek zwrotu oczu decyduje o odpowiedniej korekcji optycznej. Jeśli obie bazy ustawi się do skroni lub do nosa, efekt może być odwrotny od zamierzonego, bo zamiast ułatwić patrzenie prosto, jeszcze bardziej wymusimy nienaturalną pozycję głowy i wzroku. W praktyce spotkałem się z sytuacjami, kiedy pacjenci dostawali takie nieprawidłowo dobrane pryzmaty i zamiast poprawy komfortu, pojawiał się ból głowy, zawroty czy nawet pogorszenie stabilności obrazu. Dobre praktyki branżowe, zwłaszcza w ortoptyce, wyraźnie zalecają ustawianie baz pryzmatów tak, by optycznie przesunąć obraz w kierunku przeciwnym do zwrotu oczu – wtedy pacjent nie musi kompensować spojrzenia ustawieniem głowy. Ta logika jest podstawą w szkoleniach dla optometrystów i ortoptystów, a także w zaleceniach Polskiego Towarzystwa Optometrii i Optyki. Typowym błędem myślowym jest skupianie się wyłącznie na ustawieniu głowy, ale to oczy wykonują mikroruchy, które trzeba optycznie wyrównać. Warto też wspomnieć, że takie błędy w doborze pryzmatów mogą utrudnić pacjentowi adaptację do okularów, a nawet zniechęcić do dalszej terapii. Dobre dopasowanie pryzmatów to nie tylko matematyka, ale też umiejętność wyczucia potrzeb pacjenta i znajomość mechanizmów fizjologicznych widzenia – bez tego trudno uzyskać pożądany efekt.

Pytanie 2

U pacjenta stwierdzono zespół monofiksacji z 5° obszarem mroczków centralnych. Które obrazki należy zastosować do oceny stanu obuocznego widzenia na synoptoforze?

A. Macularne.
B. Paramacularne.
C. Parafoveolarne.
D. Foveolarne.
W odpowiedzi na to pytanie można łatwo się pomylić, bo różnice między rodzajami obrazków do synoptoforu bywają subtelne i laikowi mogą się wydawać wręcz kosmetyczne. Obrazki macularne i foveolarne są przeznaczone do oceny precyzyjnego widzenia centralnego, gdzie obrazek macularny obejmuje głównie plamkę, a foveolarny jeszcze mniejszy obszar centralny (dołek środkowy). W sytuacji zespołu monofiksacji z 5° obszarem mroczków centralnych, te opcje są po prostu niewłaściwe, bo pacjent nie ma funkcjonalnie sprawnej tej części siatkówki – stosując takie obrazki, uzyskamy wyniki nieadekwatne do rzeczywistego stanu widzenia obuocznego. To dość częsty błąd, bo intuicyjnie można myśleć, że skoro testujemy widzenie, to najlepiej wybrać najbardziej czułe obrazki, czyli te dla centrum siatkówki. Parafoveolarne obrazki z kolei są przeznaczone do oceny widzenia tuż obok dołka – ale przy 5° mroczku to wciąż za blisko centrum i pacjent może ich nie zarejestrować. Takie nieporozumienia wynikają często z niewłaściwego rozumienia rozmiarów i lokalizacji obszarów siatkówki zaangażowanych podczas testów. Dobrą praktyką jest zawsze dostosowywać wielkość i umiejscowienie bodźców testowych do deficytu, jaki występuje u pacjenta – w tym przypadku chodzi o strefę paramacularną, która znajduje się poza obszarem centralnego mroczka, ale jeszcze wciąż gwarantuje sprawdzenie funkcjonalnego widzenia obuocznego. Błędny wybór obrazków może skutkować złym rozpoznaniem stopnia zaburzenia, a to z kolei przekłada się na nieoptymalne leczenie. Trzeba więc zawsze pamiętać, że narzędzie diagnostyczne musi być precyzyjnie dobrane do rzeczywistego stanu pacjenta, a nie tylko do ogólnej kategorii zaburzenia. Z mojego doświadczenia wynika, że dopiero zrozumienie tych różnic naprawdę ułatwia pracę i daje pewność co do interpretacji wyników synoptoforu.

Pytanie 3

Po serii ćwiczeń ortoptycznych uzyskano jednoczesną percepcję obrazu na obrazkach macularnych i brak percepcji małego (foveolarnego) obrazu. Efekty ćwiczeń wskazują na konieczność

A. kontynuowania ćwiczeń ortoptycznych.
B. wprowadzenia ćwiczeń pleoptycznych.
C. zmiany mocy szkieł na słabsze.
D. wzmocnienia zakresu fuzji pionowej.
Często pojawia się pokusa, żeby na tym etapie terapii ortoptycznej zmieniać coś gwałtownie – na przykład sięgać po słabsze szkła albo próbować specjalistycznych ćwiczeń pleoptycznych. Tymczasem takie podejścia są uzasadnione w zupełnie innych sytuacjach klinicznych. Zmiana mocy szkieł na słabsze może mieć sens głównie wtedy, gdy korekcja refrakcji jest już optymalna, a pacjent wykazuje stabilność funkcji obuocznych – tutaj jednak problem dotyczy percepcji obrazów, nie samej ostrości wzroku, więc taka zmiana nie rozwiąże istoty zagadnienia. Wzmacnianie zakresu fuzji pionowej to metoda stosowana przy pionowych zaburzeniach fuzji, które są stosunkowo rzadkie – dominujące są problemy fuzji poziomej, a ćwiczenia makularne dotyczą raczej tej drugiej osi. Ćwiczenia pleoptyczne natomiast są wskazane głównie w leczeniu niedowidzenia (ambliopii), a nie na etapie reedukacji widzenia obuocznego, gdzie już uzyskano jednoczesną percepcję makularną. Typowym błędem myślowym w takich przypadkach jest chęć natychmiastowego przyspieszenia rehabilitacji przez zmiany metody, zamiast uzbroić się w cierpliwość i dalej pracować sprawdzoną techniką. Moim zdaniem, zgodnie z dobrymi praktykami ortoptycznymi, należy wytrwale kontynuować rozpoczęty program ćwiczeń aż do uzyskania jednoczesnej percepcji także na poziomie foveolarnym. Każda pochopna zmiana może niestety wytrącić pacjenta z dotychczasowych postępów, czego zdecydowanie warto unikać.

Pytanie 4

W której metodzie leczenia niedowidzenia z fiksacją ekscentryczną uzyskuje się stopniową zmianę lokalizacji wzrokowej z ekscentrycznej na centralną?

A. Bangertera.
B. Campbella.
C. Cüppersa.
D. Starkiewicza.
W leczeniu niedowidzenia z fiksacją ekscentryczną bardzo łatwo pomylić różne metody terapeutyczne, bo ich nazwy często przewijają się na kursach i w podręcznikach. Przykładowo, metoda Campbella znana jest raczej ze stosowania bodźców świetlnych do stymulacji siatkówki i poprawy ostrości wzroku, ale nie skupia się bezpośrednio na reedukacji miejsca fiksacji. To często myli, bo wydaje się, że każda metoda, która poprawia ostrość widzenia, będzie też zmieniała lokalizację fiksacji, a to nie do końca prawda. Z kolei metoda Bangertera kojarzy się głównie z użyciem specjalnych folii (tzw. folii Bangertera), które służą do stopniowego obniżania ostrości widzenia oka dominującego w celu „zmuszenia” oka niedowidzącego do aktywności. Jednak tutaj również nie chodzi o zmianę samej lokalizacji fiksacji, tylko raczej o ogólną poprawę funkcji niedowidzącego oka. Starkiewicz natomiast to głównie metodyka ćwiczeń ortoptycznych i pleoptycznych, ale jej główny cel to poprawa aktywności fotoreceptorów w centrum dołka, a nie uczenie zmiany punktu fiksacji z ekscentrycznego na centralny w sposób stopniowy. Spotkałem się z wieloma osobami, które automatycznie wybierają metody opierające się na ćwiczeniach lub stymulacji, sądząc, że każda z nich rozwiązuje problem fiksacji ekscentrycznej. To dość częsty błąd myślowy: utożsamianie poprawy ostrości lub ćwiczeń ortoptycznych z reedukacją lokalizacji fiksacji. W rzeczywistości tylko metoda Cüppersa – przez precyzyjne, stopniowe ćwiczenia przesuwania fiksacji – umożliwia naukę ponownej centralnej lokalizacji wzrokowej. Warto rozróżniać te techniki, bo nieprawidłowy wybór metody może wydłużyć czas terapii albo wręcz nie przynieść oczekiwanych efektów.

Pytanie 5

W zezie rozbieżnym przy spojrzeniu do góry kąt zeza zwiększa się powyżej 15 Dpr.
Podana w ramce informacja wskazuje na wystąpienie zespołu
A. X
B. A
C. V
D. Y
Właściwie, podana sytuacja - czyli zez rozbieżny, w którym kąt odchylenia rośnie powyżej 15 dioptrii pryzmatycznych (Dpr) przy patrzeniu w górę - to klasyczny przykład tzw. zespołu V. W praktyce okulistycznej określamy tak sytuację, gdy rozbieżność (egzodewiacja) jest wyraźnie większa w spojrzeniu ku górze niż na wprost lub w dół, przy czym różnica przekracza właśnie 15 Dpr. To nie jest tylko ciekawostka teoretyczna – w codziennej pracy ważne jest rozpoznanie typu zeza, bo od tego zależy planowanie leczenia, zwłaszcza operacyjnego. Na przykład, w zespole V trzeba uwzględnić możliwą modyfikację techniki operacyjnej mięśni prostych bocznych tak, aby złagodzić rozbieżność przy patrzeniu w górę, np. przez ich przyczepienie ukośne (tzw. „transpozycja”). Międzynarodowe wytyczne, np. American Academy of Ophthalmology, zalecają dokładne pomiary kąta zeza w różnych kierunkach spojrzenia właśnie po to, by nie przeoczyć takich wariantów. Moim zdaniem, każda osoba zajmująca się diagnostyką i terapią zeza powinna zwracać uwagę na te różnice – bo przeoczenie takiego wzorca może prowadzić do niezadowalających wyników leczenia, szczególnie u dzieci, gdzie układ mięśniowy oka jest bardziej plastyczny. Warto pamiętać, że istnieje też przeciwieństwo – zespół A, gdzie kąt zeza nasila się przy patrzeniu w dół – dlatego zawsze trzeba dokładnie dokumentować te kąty w kilku płaszczyznach. Z mojego doświadczenia wynika, że prawidłowe rozpoznanie zespołu V od razu ukierunkowuje diagnostykę na ewentualne zmiany w mięśniu skośnym dolnym lub prostym bocznym. To takie typowe, branżowe „must have” w badaniu zeza rozbieżnego.

Pytanie 6

Zapis mocy soczewki +2,50 Dsph, -1,50 Dcyl oś 180° jest równoważny zapisowi

A. -1,50 Dsph -1,50 Dcyl oś 90°
B. +1,00 Dsph +1,50 Dcyl oś 90°
C. -2,50 Dsph +1,50 Dcyl oś 180°
D. +1,00 Dsph +1,50 Dcyl oś 180°
Analizując odpowiedzi, trzeba dobrze zrozumieć transpozycję cylindryczną, bo właśnie tu najłatwiej o pomyłki. Często spotykanym błędem jest niewłaściwe dodanie lub odjęcie wartości cylindra do sfery, przez co powstają nierealne moce lub zapis, który nie odpowiada rzeczywistej mocy optycznej danej soczewki. Na przykład, jeśli pomylisz się i zamiast dodać cylinder do sfery, po prostu przepiszesz wartości bez zmian lub zmienisz znak nie tam, gdzie trzeba, szybko wyjdziesz poza standardy stosowane w praktyce optycznej. Odpowiedzi, które zachowują tę samą wartość osi, ale zmieniają tylko znaki, mogą wyglądać poprawnie na pierwszy rzut oka, jednak nie uwzględniają konieczności przesunięcia osi o 90°, co jest podstawową zasadą transpozycji. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu uczniów traci punkty właśnie przez nieuwagę albo przez mylenie osi przy zamianie cylindra z minusowego na plusowy (lub odwrotnie). Warto w praktyce zapamiętać: do sfery zawsze dodajemy wartość cylindra, zmieniamy znak cylindra na przeciwny i obracamy oś o dokładnie 90°. Każde odstępstwo od tej zasady prowadzi do zapisu, który nie jest optycznie równoważny z pierwotnym. Branża optyczna jest pod tym względem naprawdę rygorystyczna – jeśli źle przeliczysz moce, okulary nie będą działały jak trzeba, a klient może reklamować usługę. Warto więc poćwiczyć takie przekształcenia na różnych przykładach, żeby uniknąć takich drobnych, ale kosztownych błędów w codziennej pracy. Ostatecznie, umiejętność płynnego przechodzenia między zapisami z cylindrem dodatnim i ujemnym to jeden z tych fundamentów, bez których trudno być dobrym optykiem albo technikiem optycznym.

Pytanie 7

Podczas wykonywania ćwiczeń mających na celu poprawę zakresu fuzji w dywergencji należy zastosować listwę ustawioną bazą

A. do góry.
B. do dołu.
C. do skroni.
D. do nosa.
Wiele osób błędnie zakłada, że podczas ćwiczeń fuzji dla dywergencji listwę należy ustawić bazą do skroni lub w innym, przypadkowym kierunku, ale to niestety prowadzi do przeciwnych efektów niż zamierzone. Ustawienie bazy do skroni angażuje głównie konwergencję, czyli ruch zbieżny gałek ocznych. Jeśli chcemy poprawić dywergencję, czyli zdolność rozszerzania osi widzenia, to takie ustawienie nie tylko nie pomaga, ale wręcz może pogłębić problem z nadmierną konwergencją lub nawet wywołać niepotrzebny dyskomfort. Z kolei ustawienie bazy do góry lub do dołu odnosi się do ćwiczeń mięśni ustawiających oczy w płaszczyźnie pionowej, a nie poziomej, przez co kompletnie nie trafia w temat dywergencji i fuzji poziomej. Błąd ten pojawia się często u osób początkujących, które nie rozumieją zasady działania pryzmatów – pryzmat zmusza oczy do skierowania się w stronę jego bazy, a nie wierzchołka, co jest podstawą zarówno w optometrii, jak i w ortoptyce. Moim zdaniem warto pamiętać, że każde ćwiczenie powinno być dopasowane do rodzaju zaburzenia fuzji – zamiana bazy listwy nie jest kwestią przypadku czy wygody, ale wynika z fizjologii oka i zasad optyki. Brak świadomości tego prowadzi niestety do powielania błędów i braku efektów terapeutycznych. Dobre praktyki branżowe, na przykład zalecane przez specjalistów ortoptyki i optometrii, zawsze podkreślają konieczność świadomego wyboru ustawienia bazy listwy w zależności od celu ćwiczenia – w przypadku dywergencji zawsze do nosa.

Pytanie 8

Który wynik badania obuocznego sprawności akomodacji fliperem +/-2,00 dsph jest prawidłowy u 7-letniego dziecka?

A. 7 cykli/min
B. 8 cykli/min
C. 6 cykli/min
D. 5 cykli/min
Wyniki niższe niż 8 cykli na minutę, czyli na przykład 7, 6 czy 5 cykli, mogą sugerować już pewne ograniczenia w sprawności akomodacji, szczególnie u siedmiolatka. To nie jest kwestia nadmiernej surowości w ocenie, tylko obserwacja potwierdzona w literaturze oraz praktyce. W codziennej pracy w gabinecie zauważa się, że dzieci w tym wieku bez problemu osiągają 8, a czasem nawet 9 cykli na minutę. Jeśli wynik jest niższy, zazwyczaj coś jest nie tak: zmęczenie, niewłaściwa korekcja wzroku albo nawet początkowe zaburzenia akomodacji. Częstym błędem jest założenie, że 6 czy 7 cykli to jeszcze "w normie", bo przecież dziecko nie zgłasza problemów – ale niestety takie podejście prowadzi do przeoczenia pierwszych sygnałów problemów wzrokowych. Wynik typu 5 cykli/min jest już wyraźnie poniżej oczekiwanego standardu i powinien skłonić do dalszej diagnostyki. Z mojego doświadczenia wynika, że takie obniżone wyniki u dzieci potrafią prowadzić do pogorszenia komfortu nauki, szybszego męczenia się przy czytaniu czy pisaniu, a nawet do rozwoju nieprawidłowych nawyków, takich jak zbliżanie tekstu do oczu. Z punktu widzenia standardów, np. wytycznych Amerykańskiego Towarzystwa Optometrii, wynik poniżej 8 cykli/min to sygnał do obserwacji lub interwencji. Warto pamiętać, że test fliperem to nie tylko sucha liczba – to praktyczny wskaźnik codziennego funkcjonowania wzrokowego dziecka. Skupianie się wyłącznie na "akceptowalnych" niższych wynikach może prowadzić do przegapienia wczesnych stadiów zaburzeń, które później trudniej skorygować. Tak więc, wybierając odpowiedzi poniżej 8 cykli/min, trochę za bardzo upraszczamy sprawę i ryzykujemy zignorowanie ważnych sygnałów od układu wzrokowego dziecka.

Pytanie 9

U 10-letniego pacjenta wykonano badanie amplitudy akomodacji. Który wynik badania odpowiada jego normie wiekowej?

A. 10 D
B. 4,5 D
C. 14 D
D. 8,5 D
Wielu osobom amplituda akomodacji kojarzy się głównie z presbiopią i problemami u starszych osób, ale w praktyce to bardzo ważny parametr także u dzieci i młodzieży. U 10-letniego dziecka wartości poniżej 14 D, jak np. 10 D czy 8,5 D, wskazują już na pewne ograniczenie zdolności akomodacyjnych i mogą być niepokojącym sygnałem, szczególnie jeśli pojawiają się objawy, typu bóle głowy przy czytaniu lub szybkie męczenie się oczu. Często błędnym założeniem jest przekonanie, że każda wartość powyżej 7–8 D jest dobra – niestety, to nie działa tak liniowo i z wiekiem te normy szybko się zmieniają. W praktyce, u dzieci w wieku szkolnym, prawidłowa amplituda akomodacji powinna dochodzić nawet do 14 D, a jej spadek poniżej tej wartości wymaga już dalszej diagnostyki, zwłaszcza jeśli dziecko zgłasza jakiekolwiek trudności wzrokowe. Wynik 4,5 D u 10-latka to już wyraźny objaw zaburzenia i powinien uruchomić konkretne działania diagnostyczne oraz ewentualnie rehabilitację wzrokową. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej te niższe wartości pojawiają się u dzieci w wyniku przemęczenia wzrokowego lub z powodu nieprawidłowych nawyków pracy z bliska. To pokazuje, jak ważne jest nie tylko poznanie „suchych” norm, ale też umiejętność ich praktycznego zastosowania – szczególnie, że prawidłowa ocena amplitudy akomodacji może nawet zapobiec poważniejszym problemom z nauką czy rozwojem dziecka. Dobre praktyki branżowe podkreślają regularne, profilaktyczne badania wzroku u dzieci, aby takie sytuacje wykrywać możliwie wcześnie. Tak więc wybieranie niższych wartości jako prawidłowych dla tego wieku to typowy błąd wynikający z niezrozumienia rozwoju układu wzrokowego i nieznajomości standardów.

Pytanie 10

U dziecka mającego problemy z pisaniem i czytaniem wykonano badanie sprawności akomodacji metodą z użyciem flippera akomodacyjnego. Uzyskano wynik prawidłowy jednoocznie i obniżony obuocznie, co wskazuje na odchylenie od normy w zakresie

A. dywergencji.
B. konwergencji.
C. fuzji obrazów.
D. jednoczesnej percepcji.
Super, bardzo dobrze wyłapałeś ten niuans. W badaniu sprawności akomodacji z użyciem flippera akomodacyjnego uzyskanie prawidłowego wyniku jednoocznie, a obniżonego obuocznie, jest wręcz klasycznym przykładem problemów z konwergencją. Z praktyki wynika, że akomodacja i konwergencja są ze sobą ściśle powiązane – podczas patrzenia na bliski obiekt oczy muszą nie tylko akomodować, ale i zbiegać się ku sobie. Jeśli dziecko jednoocznie radzi sobie dobrze, a obuocznie już nie, oznacza to, że mięśnie odpowiedzialne za konwergencję nie działają efektywnie razem z akomodacją. W gabinetach optometrycznych i okulistycznych przy ocenie dzieci z trudnościami w czytaniu czy pisaniu, zawsze zwraca się uwagę właśnie na ten parametr, bo zaburzenia konwergencji są dość częstą przyczyną trudności szkolnych, zwłaszcza u młodszych uczniów. Warto pamiętać, że standardy branżowe zalecają w takich przypadkach wdrożenie ćwiczeń konwergencji, a także dalszą diagnostykę pod kątem zaburzeń widzenia obuocznego. Moim zdaniem w codziennej praktyce dobrze jest zapamiętać, że test flipperowy jednooczny pokazuje czystą akomodację, a obuoczny – współpracę obu mechanizmów, więc różnica między nimi niemal zawsze prowadzi nas do konwergencji. No i taka wiedza się naprawdę przydaje, bo pozwala szybciej wychwycić przyczynę trudności u dziecka i wdrożyć konkretne postępowanie.

Pytanie 11

Amblyopia czynnościowa jest spowodowana przez

A. całkowite opadnięcie powieki.
B. zmętnienie soczewki.
C. uszkodzenie plamki żółtej.
D. różnowzroczność.
Różnowzroczność, znana także jako anisometropia, jest jedną z najczęstszych przyczyn amblyopii czynnościowej, zwanej potocznie „leniwe oko”. W praktyce oznacza to, że jedno oko ma inną wadę refrakcji niż drugie – na przykład jedno jest krótkowzroczne, a drugie dalekowzroczne, albo różnią się stopniem tej samej wady. Mózg dostaje dwa różne obrazy o różnej jakości i ostrości, więc zaczyna ignorować słabszy sygnał, by uniknąć zamazania obrazu. Z czasem, jeśli problem nie zostanie wcześnie wykryty i skorygowany (np. przez odpowiednie szkła korekcyjne), rozwija się niedowidzenie czynnościowe. Z mojego doświadczenia osoby z nierówną korekcją bardzo często nawet nie zauważają problemu, bo jedno oko „ciągnie” całą robotę. W diagnostyce okulistycznej, szczególnie u dzieci, zawsze sprawdza się czy nie występuje różnowzroczność, bo wczesna interwencja może całkowicie zahamować rozwój amblyopii. Takie postępowanie to podstawa w krajowych i międzynarodowych wytycznych, na przykład Polskiego Towarzystwa Okulistycznego czy American Academy of Ophthalmology. Amblyopia czynnościowa nie wynika z uszkodzenia struktur oka, tylko z nieprawidłowego przetwarzania bodźców wzrokowych. Praktycznie, jeśli podejrzewasz u kogoś problem z jednym okiem – test zakrywania, szybka kontrola wady refrakcji i odpowiednia korekcja są kluczem. Warto też pamiętać, że im szybciej wykryjesz różnowzroczność, tym większa szansa na pełne przywrócenie ostrości wzroku.

Pytanie 12

Do sensorycznych przyczyn powstawania choroby zezowej według Wortha-Chavassé’a zalicza się

A. niedorozwój ośrodka fuzji.
B. wady refrakcji.
C. nieprawidłową budowę oczodołu.
D. zmiany w unerwieniu mięśni ocznych.
Wady refrakcji, czyli na przykład krótkowzroczność, dalekowzroczność czy astygmatyzm, są klasycznym przykładem sensorycznych przyczyn powstawania choroby zezowej według Wortha-Chavassé’a. Wynika to z tego, że nieprawidłowe ogniskowanie obrazu na siatkówce prowadzi do nieprawidłowych bodźców wzrokowych docierających do mózgu. Mózg, próbując radzić sobie z zakłóconym obrazem, często 'wyłącza' jedno oko z procesu widzenia obuocznego, co w efekcie doprowadza do rozwoju zeza. Moim zdaniem to jeden z tych tematów, które na pierwszy rzut oka wydają się proste, ale w praktyce klinicznej bardzo często są pomijane. Praktyczne zastosowanie tej wiedzy w okulistyce polega na tym, że u dzieci z podejrzeniem zeza obowiązkowo wykonuje się badanie refrakcji i stosuje się korekcję optyczną jako pierwszy etap leczenia. Najświeższe wytyczne wskazują, że nawet minimalne nieleczone wady refrakcji mogą prowadzić do zaburzeń fuzji i rozwoju stałego zeza. Warto tu pamiętać, że leczenie farmakologiczne lub chirurgiczne bywa nieskuteczne, jeżeli nie wyeliminuje się pierwotnej przyczyny, czyli właśnie wady refrakcji. Z własnych obserwacji widzę, jak ogromną zmianę daje dobrze dobrana korekcja okularowa, szczególnie u młodszych pacjentów – czasem nawet wystarczy sama korekta, by oko wróciło do prawidłowego ustawienia. Branżowo standardem jest każdorazowa ocena refrakcji w diagnostyce zeza, co naprawdę ułatwia późniejszą pracę z pacjentem i pozwala uniknąć niepotrzebnych interwencji.

Pytanie 13

U pacjenta z zespołem STD typu I występuje w pozycji pierwotnej zez

A. zbieżny lub ortoforia ze zwężeniem szpary powiekowej i retrakcją gałki ocznej podczas przywodzenia.
B. rozbieżny ze zwężeniem szpary powiekowej i retrakcją gałki ocznej podczas odwodzenia.
C. rozbieżny ze zwężeniem szpary powiekowej i retrakcją gałki ocznej podczas przywodzenia.
D. zbieżny lub ortoforia ze zwężeniem szpary powiekowej i retrakcją gałki ocznej podczas odwodzenia.
Zespół Duane’a typu I to przykład wrodzonego ograniczenia odwodzenia oka związany z nieprawidłowym unerwieniem mięśni okoruchowych. W pozycji pierwotnej można zaobserwować zez zbieżny lub ortoforię, czyli prawidłowe ustawienie osi gałek ocznych. To bardzo charakterystyczne, zwłaszcza że podczas próby przywodzenia (kiedy pacjent patrzy w stronę nosa) dochodzi do wyraźnego zwężenia szpary powiekowej oraz retrakcji gałki ocznej. Ten objaw to praktycznie taka wizytówka zespołu Duane’a – specjaliści okulistyki już po pierwszym spojrzeniu wiedzą, z czym mają do czynienia. Moim zdaniem warto pamiętać, że w praktyce klinicznej rozpoznanie opiera się właśnie na obserwacji tych trzech elementów: ograniczone odwodzenie, retrakcja gałki ocznej i zwężenie szpary powiekowej przy przywodzeniu. W badaniach okulistycznych często wykonuje się testy ruchomości oka, żeby potwierdzić, że objawy występują dokładnie w tych warunkach. Takie wywiady i obserwacje są kluczowe w diagnostyce różnicowej z innymi postaciami zeza czy porażeniami nerwów czaszkowych. Warto pamiętać, że leczenie zachowawcze często wystarcza, a interwencje chirurgiczne są raczej zarezerwowane dla przypadków z istotnym upośledzeniem widzenia lub bardzo dużym kątem zeza. Na co dzień spotyka się takie przypadki głównie u dzieci, stąd szybka i trafna diagnoza jest bardzo ważna dla ich dalszego rozwoju wzrokowego.

Pytanie 14

Jeżeli pomiar refrakcji wykaże różnicę w sile załamywania promieni w dwóch głównych południkach rogówki, to wadę tę należy skorygować soczewkami

A. cylindrycznymi.
B. multifokalnymi.
C. rozpraszającymi.
D. skupiającymi.
Dużo osób intuicyjnie zakłada, że skoro są różne typy wad wzroku, to wystarczy zastosować ogólnie soczewki skupiające lub rozpraszające. W praktyce jednak, soczewki sferyczne (czyli właśnie skupiające i rozpraszające) są używane do korekcji krótkowzroczności i dalekowzroczności, gdzie refrakcja w oku jest taka sama we wszystkich południkach. Astygmatyzm to osobny temat – tu pojawia się problem różnicy w mocy załamywania światła pomiędzy dwoma głównymi południkami rogówki. Soczewki skupiające albo rozpraszające nie są w stanie wyrównać tej różnicy, bo działają identycznie w każdym kierunku. Podobnie z multifokalnymi – one mają kilka stref o różnej mocy, ale ich zadaniem jest korekcja presbiopii, czyli starczowzroczności, żeby widzieć ostro na różne odległości, a nie kompensacja różnicy mocy w konkretnych osiach. Często spotykam się z przekonaniem, że multifokale rozwiążą każdy problem ze wzrokiem, ale to jest raczej mit. W praktyce, kiedy pomiar refrakcji pokazuje różnicę w załamywaniu światła między południkami, jedynym profesjonalnym i skutecznym rozwiązaniem są soczewki cylindryczne. To one mają specjalną konstrukcję, która pozwala na korekcję tylko w określonym południku, dokładnie dostosowaną do rodzaju i osi astygmatyzmu. Próba korekty astygmatyzmu innymi typami soczewek jest po prostu nieefektywna i niezgodna z branżowymi standardami. Moim zdaniem to jeden z najczęstszych błędów logicznych – szukanie prostych rozwiązań tam, gdzie sytuacja wymaga konkretnych i precyzyjnych narzędzi. Warto o tym pamiętać, bo dokładna diagnoza i właściwy dobór soczewki to klucz do zadowolenia pacjenta.

Pytanie 15

W teście Wortha do dali pacjent podaje, że widzi obraz pięciu figur: trzy zielone po lewej i dwie czerwone po prawej stronie. Wynik ten wskazuje na występowanie zeza

A. pionowego.
B. zbieżnego akomodacyjnego.
C. skośnego.
D. rozbieżnego z eksesem dywergencji.
Warto zwrócić uwagę, że wynik testu Wortha, gdzie pacjent widzi trzy zielone światła po lewej i dwa czerwone po prawej stronie, jest typowy dla zeza zbieżnego akomodacyjnego. Mechanizm jest taki, że zielone światła są widziane tylko przez jedno oko (zwykle lewe), a czerwone przez drugie – i ich rozkład wskazuje na przesunięcie osi widzenia. Tu, patrząc „do dali”, osoba z ezotropią akomodacyjną widzi zniekształcony obraz – właśnie rozdzielenie świateł po dwóch stronach pola widzenia. W praktyce taki wynik sugeruje obecność podwójnego widzenia (diplopii) i naprowadza na problem z konwergencją. Moim zdaniem, znajomość interpretacji testu Wortha to absolutna podstawa w badaniu ortoptycznym, bo pozwala nie tylko oceniać obecność supresji, ale też lokalizować typ i kierunek zeza bez użycia bardziej skomplikowanego sprzętu. Warto też zauważyć, że test wykorzystywany jest zarówno w diagnostyce, jak i w terapii ortoptycznej, gdzie ocenia się efekt leczenia. Większość specjalistów kieruje się schematem: jeśli zielone są po lewej, a czerwone po prawej – to zez zbieżny, a jeśli odwrotnie, to rozbieżny. Nie zawsze jest tak podręcznikowo, ale w praktyce klinicznej to bardzo ułatwia życie.

Pytanie 16

Do badania dwojenia w zezie porażennym, przeprowadzanego z użyciem wąskiej smugi świetlnej, wykorzystuje się

A. pryzmat 10 dpt.
B. pryzmat 15 dpt.
C. filtr czerwony.
D. filtr polaryzacyjny.
Dokładnie tak, do badania dwojenia w zezie porażennym najczęściej wykorzystuje się filtr czerwony, co bywa nazywane testem czerwonego szkła. To naprawdę praktyczna i szeroko stosowana metoda – nie tylko w gabinetach ortoptycznych, ale też w ogólnych poradniach okulistycznych. Filtr czerwony (najczęściej w postaci szkiełka lub nakładki na jedno oko) pozwala zidentyfikować i obiektywnie ocenić obecność diplopii, czyli podwójnego widzenia. Jak to działa? Gdy pacjent patrzy na wąską smugę świetlną – na przykład na jasny punkt latarki na ciemnym tle – jedno oko widzi tę smugę normalnie, drugie przez filtr czerwony widzi ją jako czerwoną. Jeżeli występuje zez porażenny, pacjent zgłasza widzenie dwóch smug: białej i czerwonej, co pozwala lokalizować główny kierunek dwojenia. To jedno z podstawowych badań różnicujących zez porażenny od zeza towarzyszącego, a także pozwala na szybką ocenę, które mięśnie są porażone. Moim zdaniem, powinno to być narzędzie obowiązkowe w każdej podstawowej diagnostyce zeza, bo jest szybkie, bezbolesne i daje informacje nie do uzyskania za pomocą samych testów ruchomości gałek ocznych. Ciekawostka: niektórzy okuliści korzystają też z filtrów w innych kolorach, ale czerwony jest najwygodniejszy i najlepiej widoczny dla pacjenta.

Pytanie 17

Który wynik badania konwergencji świadczy o uzyskaniu normy wiekowej u 7-letniego pacjenta, jeśli przed podjęciem ćwiczeń PBK wynosił 15 cm?

A. 13 cm
B. 12 cm
C. 10 cm
D. 7 cm
Wynik 7 cm jako PBK (punkt bliskiej konwergencji) u 7-letniego dziecka to świetny rezultat i właśnie taki uznaje się za prawidłowy w tym wieku według standardów okulistycznych. Generalnie, PBK poniżej 8 cm jest u dzieci normą, co potwierdzają praktyczne zalecenia Polskiego Towarzystwa Okulistycznego oraz wytyczne zagraniczne. W praktyce oznacza to, że dziecko jest w stanie zbieżnie ustawić oczy już przy przedmiocie trzymanym w odległości 7 cm od nasady nosa – to bardzo ważne, bo wpływa zarówno na czytanie, jak i komfort widzenia w bliskiej odległości, np. podczas pisania albo pracy z książką. Moim zdaniem warto pamiętać, że jeżeli PBK po ćwiczeniach poprawia się do tego poziomu, świadczy to o skuteczności rehabilitacji wzrokowej i braku już klinicznej potrzeby dalszej intensywnej terapii konwergencji (no, chyba że są inne objawy). Branża zwraca uwagę, by nie dążyć do „nadmiernej” konwergencji, bo to wcale nie jest korzystne – norma jest optymalna. Z mojego doświadczenia wynika, że dzieci z PBK powyżej 10 cm często mają trudności z nauką i szybciej się męczą przy pracy z bliska, więc zejście do 7 cm po ćwiczeniach to ewidentny sukces diagnostyczny i terapeutyczny. Fajnie, jeśli pacjenci czy ich rodzice rozumieją, dlaczego warto dbać o ten parametr, bo przekłada się to bezpośrednio na codzienny komfort widzenia. Dobrze wiedzieć, że 7 cm to poziom, do którego powinniśmy dążyć w tej grupie wiekowej.

Pytanie 18

Które z zaburzeń nie powoduje trudności w czytaniu?

A. Obniżone widzenie stereoskopowe.
B. Obniżona amplituda akomodacji.
C. Niedomoga konwergencji.
D. Nieprawidłowe ruchy sakkadowe.
W przypadku trudności z czytaniem najczęściej problem tkwi w nieprawidłowościach związanych z funkcjonowaniem oczu, które bezpośrednio wpływają na to, jak sprawnie można śledzić tekst i utrzymywać ostrość widzenia. Niedomoga konwergencji, czyli trudność z jednoczesnym skierowaniem obu oczu na bliski obiekt (jak książka czy ekran), może skutkować podwójnym widzeniem, szybkim męczeniem się oczu czy nawet bólem głowy podczas czytania. To jest dosyć powszechny problem u młodzieży uczącej się czy osób spędzających dużo czasu przy komputerze. Z kolei obniżona amplituda akomodacji oznacza, że oko nie potrafi się wystarczająco „przestawić” na bliż i przez to tekst robi się nieostry lub trzeba częściej mrugać, żeby złapać ostrość – co oczywiście mocno utrudnia czytanie, zwłaszcza na dłuższą metę. Nieprawidłowe ruchy sakkadowe, czyli takie szybkie, precyzyjne skoki gałek ocznych z miejsca na miejsce w linii tekstu, są wręcz kluczowe do sprawnego śledzenia liter i słów. Jeśli ktoś ma z nimi problem, czytanie staje się poszarpane, łatwo gubi się linijkę, a tempo czytania drastycznie spada. Z mojego punktu widzenia, często spotykam się z mylnym przekonaniem, że każdy deficyt w układzie wzrokowym może źle wpływać na czytanie, ale to nie do końca tak działa. Obniżone widzenie stereoskopowe, czyli upośledzenie postrzegania głębi, tak naprawdę nie przeszkadza w czytaniu, bo tekst leży na jednej płaszczyźnie i nie wymaga oceny trójwymiarowości. To jest typowy błąd myślowy: utożsamianie wszystkich „dysfunkcji oka” z trudnościami w czytaniu. W praktyce klinicznej i według standardów branżowych, brak widzenia stereoskopowego raczej wpływa na kwestie przestrzenne, jak prowadzenie samochodu, sport czy prace manualne, a nie na samo czytanie. Warto więc dobrze rozróżniać, które zaburzenia rzeczywiście przekładają się na praktyczne kompetencje czytelnicze.

Pytanie 19

Test Hischberga należy zastosować do oceny

A. reakcji źrenic na światło.
B. ostrości wzroku.
C. kąta zeza.
D. widzenia obuocznego.
Wbrew pozorom, test Hischberga wcale nie jest narzędziem służącym do oceny ostrości wzroku, widzenia obuocznego ani reakcji źrenic na światło, chociaż te pojęcia czasem się mylą osobom zaczynającym przygodę z okulistyką. Zacznijmy od ostrości wzroku – tutaj najczęściej korzysta się z tablic Snellena, literowych, obrazkowych lub innych specjalistycznych testów, które wymagają od pacjenta rozpoznawania kształtów czy liter z różnych odległości. Test Hischberga nie daje żadnej informacji o tym, jak dobrze pacjent widzi – to zupełnie inny mechanizm badania. Jeśli chodzi o widzenie obuoczne, to sprawdza się je raczej przy użyciu testów takich jak cover test, test Wortha czy badania z synoptoforem, które pozwalają ocenić, czy oczy współpracują ze sobą prawidłowo i czy występuje fuzja obrazów z obu oczu. Hischberg pokazuje tylko, czy ustawienie gałek ocznych względem siebie jest prawidłowe – nie mówi nic o tym, jak mózg analizuje obrazy z obu oczu. Jeżeli chodzi o reakcję źrenic na światło, to tu wykorzystuje się światło punktowe i obserwuje się bezpośrednią oraz pośrednią reakcję źrenic, a nie odblaski światła na rogówkach. Test Hischberga polega na obserwacji refleksów rogówkowych i ich symetrii, a nie na analizie ruchów źrenic czy ich zwężania się. Z mojego doświadczenia często spotykam się z tym błędem – być może przez to, że podczas badania używa się latarki i patrzy się w oczy pacjenta, niektórzy myślą, że ocenia się wszystko naraz. W rzeczywistości jednak każde z tych badań ma swoją bardzo konkretną funkcję, a ich mylenie prowadzi do niewłaściwej diagnostyki, co może mieć poważne skutki dla dalszego postępowania medycznego. Warto więc dobrze rozumieć, do czego służy każda metoda, żeby nie popełnić później prostych błędów w praktyce zawodowej.

Pytanie 20

Przy nadmiernej konwergencji a prawidłowej akomodacji pacjent na diploskopie widzi litery

A. ON
B. TO
C. TOON
D. ONTO
Wybór innych odpowiedzi niż ONTO wskazuje raczej na niezrozumienie zasady działania diploskopu oraz mechanizmu nadmiernej konwergencji przy prawidłowej akomodacji. Zazwyczaj błąd polega na myleniu układów liter odpowiadających różnym typom zaburzeń widzenia obuocznego. Na przykład, jeśli pacjent zgłasza, że widzi litery ON lub TO, jest to typowe raczej dla sytuacji, gdy konwergencja i akomodacja są dobrze zbalansowane lub pojawia się nieprawidłowość w innym mechanizmie, jak np. niedomoga konwergencji. Z kolei litery typu TOON mogą sugerować inne zaburzenia fuzji obrazów, co w praktyce zdarza się bardzo rzadko i jest raczej artefaktem badania lub błędem interpretacyjnym. Częsty błąd myślowy wynika z założenia, że wystarczy patrzeć na pojedyncze litery i próbować je logicznie połączyć, zapominając o tym, że diploskop ocenia rzeczywiste zjawiska przestrzenne – przesunięcia obrazów są określone przez układ gałek ocznych, a nie przez przypadkowy wybór liter. Branżowe standardy sugerują, aby analizować wyniki diploskopii zawsze w kontekście pełnego badania ortoptycznego, bo samo oznaczenie liter nie wystarczy, by prawidłowo ocenić funkcjonowanie mechanizmu konwergencji i akomodacji. W praktyce technicznej, złe rozpoznanie może prowadzić do niewłaściwego leczenia czy niepotrzebnych ćwiczeń, dlatego tak ważne jest dobre zrozumienie, która odpowiedź odzwierciedla konkretną patologię. Moim zdaniem, warto poćwiczyć rozpoznawanie tych obrazów na realnych przykładach, bo teoria dość łatwo myli się z praktyką – szczególnie na początku nauki ortoptyki.

Pytanie 21

U 6-letniej pacjentki badanie konwergencji przed ćwiczeniami wykazało brak konwergencji. Który zapis badania świadczy o poprawie konwergencji na „dobrą”?

A. ++
B. +
C. +++
D. (-)
Bardzo łatwo pomylić się, interpretując zapisy konwergencji, ale wyjaśnię na spokojnie, gdzie leży problem z odpowiedziami innymi niż „++”. Wynik „+++” wydaje się być super, ale w praktyce klinicznej jest to poziom wręcz ponadprzeciętny – rzadko uzyskiwany nawet po długotrwałej rehabilitacji, a w większości przypadków nie jest wymagany, by uznać konwergencję za dobrą. Często spotykam się z przekonaniem, że tylko najwyższa możliwa ocena jest satysfakcjonująca, ale w okulistyce przyjęte są inne standardy – wystarczy, że pacjent zyska stabilną, funkcjonalną konwergencję na poziomie „++”. Co do odpowiedzi „+”, to jest ona zbyt niska – w zapisie funkcjonalnym oznacza ledwie zauważalną poprawę, niewystarczającą do codziennych zadań, jak czytanie czy pisanie; pacjent najpewniej nadal będzie miał objawy astenopijne, co trochę mija się z celem terapii. Jeśli ktoś zaznaczył „(-)”, to niestety nadal wskazuje to na brak konwergencji i całkowity brak postępu po ćwiczeniach – być może takie odpowiedzi wynikają z rutynowego powtarzania wyników badań bez uwzględnienia ich praktycznego znaczenia. Typowym błędem jest też skupienie się na liczbie plusów bez odniesienia do ich zakresu – to nie jest egzamin z matematyki, a ocena funkcji oka. Trzeba rozumieć, że branżowe standardy nie wymagają całkowicie idealnej konwergencji, tylko takiej, która pozwala na normalne funkcjonowanie. Moim zdaniem, taka pomyłka bierze się z chęci osiągania maksimum, ale w terapii ortoptycznej najważniejszy jest praktyczny efekt dla pacjenta, a nie rekordowa liczba plusów na kartce.

Pytanie 22

Leczenie bierno-czynne na lokalizatorze wymaga każdorazowo sprawdzenia

A. ostrości widzenia.
B. korespondencji siatkówkowej.
C. widzenia przestrzennego.
D. fiksacji.
Podczas prowadzenia leczenia bierno-czynnego na lokalizatorze, często pojawiają się wątpliwości, co do tego, które parametry wzrokowe wymagają każdorazowego sprawdzania. Wielu osobom może się wydawać, że ostrość widzenia, widzenie przestrzenne czy też korespondencja siatkówkowa powinny być weryfikowane przy każdej sesji z lokalizatorem. Jest to jednak typowy błąd myślowy wynikający z mylenia ogólnej diagnostyki ortoptycznej z konkretnymi wymaganiami danego ćwiczenia czy terapii. Ostrość widzenia jest oczywiście bardzo istotna przy ocenie funkcjonowania układu wzrokowego, ale jej sprawdzanie podczas każdej pojedynczej aktywności na lokalizatorze nie ma uzasadnienia – zakłada się, że jest już znana z wcześniejszych badań. Podobnie widzenie przestrzenne – jest ono związane z integracją obuocznego widzenia, ale podczas ćwiczeń bierno-czynnych nie jest to parametr kluczowy do bieżącej kontroli. Korespondencja siatkówkowa to zaawansowany element diagnostyki, który sprawdza się raczej w kontekście planowania terapii lub oceny jej globalnych efektów, a nie każdorazowo. Prawidłowe podejście polega na tym, by w trakcie terapii na lokalizatorze stale kontrolować wyłącznie fiksację, bo to ona gwarantuje, że pacjent patrzy dokładnie tam, gdzie powinien i cała aktywność przynosi efekt terapeutyczny. Moim zdaniem takie nieporozumienia wynikają często z chęci „przeprowadzenia kompletnej kontroli” na każdym etapie zajęć, co w praktyce jest niepotrzebne i może rozpraszać uwagę zarówno terapeuty, jak i pacjenta. Warto więc pamiętać, że skupienie się na fiksacji to wymóg nie tylko praktyczny, ale i zgodny z najlepszymi standardami ortoptycznymi.

Pytanie 23

Ćwiczenia ortoptyczne z użyciem czerwonego filtra służą

A. przeciwdziałaniu dwojeniu.
B. odtłumianiu oka.
C. hamowaniu w ośrodku fuzynym.
D. stabilizacji kąta anomalii.
Ćwiczenia ortoptyczne z wykorzystaniem czerwonego filtra bywają mylnie kojarzone z różnymi celami terapii ortoptycznej, co często wynika z nie do końca jasnego zrozumienia mechanizmów neurofizjologicznych widzenia obuocznego. Zacznijmy od tzw. hamowania w ośrodku fuzynym – to pojęcie właściwie nie funkcjonuje jako cel ćwiczeń ortoptycznych. Fuzja to mechanizm łączenia dwóch obrazów z każdego oka w jeden spójny obraz w korze wzrokowej. Rzadko kiedy dążymy do „hamowania” tej funkcji, bo to właśnie jej usprawnienie jest celem terapii. W praktyce klinicznej raczej staramy się wspierać rozwój fuzji, a nie ją tłumić czy blokować. Kolejna koncepcja – przeciwdziałanie dwojeniu – to bardzo częsty błąd w rozumieniu ćwiczeń z filtrem czerwonym. Dwojenie powstaje zwykle przy zaburzeniach ustawienia gałek ocznych, a ćwiczenia z filtrami nie są projektowane po to, żeby aktywnie niwelować ten objaw, lecz by poprawić funkcjonowanie oka słabszego i przywrócić współpracę obuoczną. Stabilizacja kąta anomalii dotyczy natomiast terapii w przypadkach tzw. anomalii sensomotorycznych, gdzie kąt fiksacji różni się od kąta zeza. Filtr czerwony nie służy jednak do tego celu – tutaj bardziej przydają się inne techniki pomiarowe czy ćwiczeniowe, jak praca na synoptoforze bez filtrów. W mojej opinii najczęstszy błąd w tych odpowiedziach polega na myleniu celu terapii (czyli odtłumiania oka) z symptomami, które terapia może pośrednio poprawić. W rzeczywistości czerwony filtr ma za zadanie aktywizować oko tłumione, czyli takie, które mózg „wyłącza” z widzenia, by nie powstawało dwojenie. Takie szczegóły są kluczowe, żeby nie wpaść w pułapkę uproszczonego myślenia i dobrze zrozumieć zasady prowadzenia treningu ortoptycznego zgodnie z aktualnymi standardami.

Pytanie 24

U pacjenta z nadwzrocznością i zezem akomodacyjnym atypowym należy zastosować pełne wyrównane nadwzroczności

A. do bliży z nadkorekcją do dali.
B. do dali.
C. do dali z nadkorekcją do bliży.
D. do bliży.
Wielu osobom może się wydawać, że wystarczy po prostu wyrównać nadwzroczność do dali i sprawa załatwiona albo że istotniejsze jest skupienie się wyłącznie na korekcji do bliży. To jest dość powszechny błąd myślowy, bo nie bierze się wtedy pod uwagę specyfiki mechanizmu zeza akomodacyjnego. Korekcja samej nadwzroczności tylko do dali nie załatwia problemu – przy czytaniu czy pracy z bliska akomodacja i tak musi się uaktywnić, co dalej będzie prowokować zez. Z kolei skupianie się wyłącznie na bliży albo wprowadzenie nadmiernej korekcji do dali bywa niepraktyczne, bo może prowadzić do gorszego widzenia na odległość albo paradoksalnie – przemęczenia akomodacyjnego. Prawidłowe postępowanie polega na tym, żeby pełną korekcję nadwzroczności stosować do dali, a do bliży lekko ją nadkorygować, by jeszcze bardziej odciążyć układ akomodacyjny w czasie pracy w bliskiej odległości. W praktyce wiele osób zapomina, że praca wzrokowa z bliska – czy to przy książce, czy przy komputerze – wymaga od dzieci ogromnej wydolności akomodacyjnej. Jeżeli ta wydolność jest nadmiernie obciążona, to nawet najlepsza korekcja do dali nie rozwiąże problemu zeza podczas patrzenia do bliży. Takie błędne założenia prowadzą do sytuacji, że objawy u pacjenta wcale nie ustępują, a czasem nawet się nasilają. Warto zawsze pamiętać, że klasyczna literatura i większość specjalistycznych źródeł zaleca dodatkową korekcję do bliży, a nie tylko prostą korekcję do dali lub do bliży bez wyrównania sytuacji w obu odległościach. Praktyka pokazuje, że tylko kompleksowe podejście daje szansę na trwałe efekty i poprawę komfortu życia pacjenta.

Pytanie 25

Obustronne, często niesymetryczne opadnięcie powieki górnej, nasilające się przy zmęczeniu i patrzeniu w górę, oraz problemy z mową i chodzeniem to objawy

A. miastenii.
B. zespołu Hornera.
C. miopatii.
D. porażenia nerwu III.
Wybór innych odpowiedzi niż miastenia najczęściej wynika z mylenia objawów lub nieznajomości subtelnych różnic między schorzeniami neurologicznymi i mięśniowymi. Miopatie generalnie dotyczą pierwotnych chorób mięśni, które objawiają się osłabieniem siły mięśniowej, ale zwykle nie mają tak wyraźnie nasilającego się opadania powiek przy zmęczeniu czy typowych problemów z mową i połykaniem nasilających się w ciągu dnia. W miopatiach zmęczenie pojawia się, ale nie w takim charakterystycznym zmiennym przebiegu, jak to jest w miastenii. Zespół Hornera daje opadnięcie powieki, ale jest ono jednostronne i zwykle towarzyszy mu zwężenie źrenicy oraz brak potliwości po tej stronie twarzy. Nie występują natomiast objawy zmęczenia mięśni, a tym bardziej problemy z mową czy chodzeniem. Porażenie nerwu III (nervus oculomotorius) faktycznie powoduje opadnięcie powieki, ale również towarzyszą temu inne objawy, jak rozszerzenie źrenicy i zez rozbieżny oka, a całość jest najczęściej jednostronna i nie zależy od zmęczenia czy dłuższego używania mięśni. Problem z tą odpowiedzią to także ignorowanie faktu obecności objawów uogólnionych (mowa, chód), które w porażeniu jednego nerwu czaszkowego zwyczajnie nie występują. Bardzo często osoby uczące się mylą funkcje nerwów czaszkowych i myślą, że opadnięcie powieki zawsze oznacza porażenie jednego z nich, co nie jest prawdą – liczy się całościowy obraz kliniczny i dynamika objawów. Moim zdaniem, jeśli chodzi o rozpoznawanie takich przypadków, najlepiej zawsze zwracać uwagę na to, czy objawy zmieniają się w trakcie dnia i czy dotyczą więcej niż jednej grupy mięśni – to pozwala niemal automatycznie wykluczyć większość innych jednostek chorobowych.

Pytanie 26

Zapis szkła korekcyjnego +1,00 Dsph/-3,00 Dcyl oś 15° jest równoważny z zapisem

A. -1,00 Dsph/+3,00 Dcyl oś 275°
B. -2,00 Dsph/+3,00 Dcyl oś 105°
C. -2,00 Dsph/+3,00 Dcyl oś 15°
D. +4,00 Dsph/+3,00 Dcyl oś 105°
Transpozycja recepty okularowej, czyli zmiana zapisu z cylindra minusowego na plusowy lub odwrotnie, jest jednym z kluczowych zagadnień w praktyce optycznej. Niestety, często pojawiają się błędy wynikające z nieuwagi lub niepełnej znajomości kroków. W tej sytuacji podstawowym problemem jest niewłaściwe zastosowanie kolejności działań: po pierwsze, należy do wartości sfery dodać cylinder, następnie zmienić znak cylindra na przeciwny i na końcu jeszcze przesunąć oś o dokładnie 90 stopni, co bardzo łatwo przeoczyć. Sporo osób myli się, bo skupia się tylko na zmianie wartości cylindra, ale już nie dopilnuje, by oś przesunąć poprawnie – stąd pojawiają się odpowiedzi z tą samą osią co w oryginale lub z osią przesuniętą w niewłaściwą stronę. Niekiedy błędnie zakłada się, że wystarczy zignorować znak cylindra lub dodać do sfery tylko połowę wartości cylindra, choć standardy wyraźnie mówią o pełnym przeliczeniu. Dość często spotykam się też z mylnym przekonaniem, że zapis z cylindrem dodatnim polega po prostu na zmianie znaku bez żadnych dalszych korekt – co prowadzi do poważnych pomyłek przy zamawianiu szkieł. Praktyka pokazuje, że właśnie te niuanse decydują o prawidłowości recepty i komforcie widzenia pacjenta. Każda zmiana zapisu musi być konsekwentnie przeprowadzona: suma sfery i cylindra daje nową sferę, cylinder zmienia znak, a oś przesuwa się o 90°. Pominięcie choćby jednego z tych elementów powoduje, że soczewka nie będzie korygować wady zgodnie z założeniem. Moim zdaniem najlepiej jest rozpisywać sobie każdy krok na kartce czy w programie optycznym, bo nawet doświadczeni technicy czasem się mylą zwłaszcza przy nietypowych wartościach osi lub dużych cylindrach. W branży tak zwane 'przezroczyste' przeliczenia zawsze kończą się zwrotami czy reklamacjami – dlatego tak ważne jest zrozumienie i stosowanie się do tych reguł w praktyce.

Pytanie 27

Na rysunku przedstawiono zasłanianie sektorowe, które ma zastosowanie w przypadku leczenia zeza

Ilustracja do pytania
A. ukrytego.
B. skośnego.
C. zbieżnego.
D. rozbieżnego.
Zasłanianie sektorowe jest specyficzną techniką, której nie można stosować uniwersalnie do każdego rodzaju zeza. W terapii zeza rozbieżnego, gdzie gałki oczne „rozchodzą się” na zewnątrz, stosuje się raczej inne podejścia – tu kluczowe są ćwiczenia skupiające na zbieżności, a nie sektorowa blokada pola widzenia. U pacjentów z zezem rozbieżnym zasłanianie sektorowe nie przynosi oczekiwanych efektów, bo nie stymuluje odpowiednich mięśni ani nie poprawia koordynacji ruchowej oczu w pożądanym kierunku. Jeśli chodzi o zez skośny, to jest to bardzo rzadki i dość złożony przypadek, który częściej wymaga indywidualnie dobranych ćwiczeń ortoptycznych, a czasem i interwencji chirurgicznej. Zasłanianie sektorowe tu raczej nie ma uzasadnienia – nie adresuje konkretnego toru odchylenia, nie pomaga też w korekcji funkcji widzenia obuocznego. Zez ukryty (heteroforia) natomiast to stan, w którym odchylenie nie jest widoczne bez specjalnych testów, najczęściej nie daje objawów w codziennym życiu i zasadniczo nie wymaga zasłaniania sektorowego. To raczej kwestia ćwiczeń wzmacniających konwergencję, czasem korekcji okularowej – tutaj sektorowa okluzja nie znajduje zastosowania. W praktyce klinicznej często widzę, że początkujący mylą typy zeza i wybierają metodę leczenia na zasadzie „bo zasłanianie zawsze pomaga”, co niestety jest poważnym uproszczeniem. Precyzyjne rozróżnienie rodzaju zeza i dobranie strategii opartej na aktualnych standardach jest kluczowe, a sektorowa okluzja znajduje zastosowanie praktycznie wyłącznie w leczeniu zeza zbieżnego.

Pytanie 28

Która z informacji uzyskanych w wywiadzie nie jest istotna dla określenia przyczyn retinopatii u rocznego dziecka?

A. Dziecko przebywało w inkubatorze.
B. W rodzinie występuje jaskra.
C. Niska masa urodzeniowa poniżej 1500 g.
D. Przedwczesny poród.
Wielu osobom może się wydawać, że na ryzyko wystąpienia retinopatii u małego dziecka składa się szeroki zestaw czynników, także rodzinne występowanie różnych chorób oczu, takich jak jaskra. To jest dość częsty błąd myślowy, zwłaszcza gdy nie rozróżniamy specyficznych patomechanizmów różnych schorzeń okulistycznych. Retinopatia wcześniacza (ROP) to specyficzna choroba siatkówki, która dotyczy głównie wcześniaków i dzieci o bardzo niskiej masie urodzeniowej, typowo poniżej 1500 g. Jednym z kluczowych elementów wywiadu jest informacja o przebiegu porodu i okresie noworodkowym – przedwczesny poród oraz fakt przebywania w inkubatorze wskazują na ryzyko zaburzeń w dojrzewaniu naczyń siatkówki i tym samym rozwój retinopatii. Te dane są wręcz niezbędne przy kwalifikacji do badań przesiewowych, co jasno wynika z dobrych praktyk zalecanych przez Polskie Towarzystwo Okulistyczne czy neonatologiczne. Z kolei informacja o jaskrze w rodzinie, choć bardzo istotna w przypadku innych chorób oczu, nie ma żadnego znaczenia dla patogenezy ROP – tu nie ma udowodnionego związku genetycznego pomiędzy tymi jednostkami chorobowymi. Często błędnie zakładamy, że każda choroba okulistyczna w rodzinie to automatyczne ryzyko dla dziecka, ale akurat w retinopatii wcześniaczej kluczowe są czynniki środowiskowe i okołoporodowe. Moim zdaniem warto rozróżniać te przyczyny i dokładnie analizować wywiad pod kątem specyficznych, udokumentowanych czynników ryzyka. Praktyka pokazuje, że skupienie się na nieistotnych danych wydłuża diagnostykę i odciąga uwagę od realnych zagrożeń dla wzroku dziecka.

Pytanie 29

Do wykonywania ćwiczeń mających na celu pokonywanie trudności w czytaniu i pisaniu gęsto ułożonych znaków należy użyć

A. separatora.
B. pleoptofora.
C. koordynatora.
D. mnemoskopu.
Separator to jedno z tych narzędzi, które w terapii pedagogicznej czy reedukacji naprawdę się przydają, zwłaszcza jeśli chodzi o korygowanie trudności w czytaniu i pisaniu tekstów, gdzie znaki są gęsto rozmieszczone. Chodzi o to, że separator umożliwia wyodrębnianie pojedynczych linii tekstu, przez co osoba ćwicząca skupia się na jednym fragmencie, a nie na całej stronie. Z mojego doświadczenia wynika, że bardzo często dzieci czy osoby dorosłe z dysleksją lub innymi trudnościami mają problem z tzw. 'skakaniem wzrokiem' pomiędzy wierszami. Separator, stosowany regularnie, pomaga wypracować nawyk dokładnego śledzenia tekstu linia po linii, co przekłada się na lepszą płynność i precyzję czytania. W wielu publikacjach z zakresu terapii pedagogicznej oraz zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Dysleksji zaleca się korzystanie z separatorów w pracy nad poprawą analizy i syntezy wzrokowej. Czasem wystarczy zwykły pasek papieru, ale są też specjalistyczne separatory z okienkiem. Moim zdaniem to rozwiązanie jest nie tylko skuteczne, ale też proste do wprowadzenia i bardzo praktyczne – dzieci mogą używać separatora nawet w domu, podczas samodzielnej nauki czytania. Jeśli ktoś chce szybko zobaczyć postęp, to naprawdę warto to wypróbować.

Pytanie 30

U pacjenta po porażeniu akomodacji należy wykonać badanie ostrości wzroku z użyciem

A. otworu stenopoeicznego.
B. filtra czerwonego.
C. okularów polaryzacyjnych.
D. pryzmatu 10 dpt.
Wybranie otworu stenopoeicznego jako narzędzia do badania ostrości wzroku po porażeniu akomodacji to bardzo trafny ruch, bo to jeden z klasycznych sposobów na ocenę rzeczywistej ostrości siatkówkowej niezależnie od zaburzeń akomodacji. Otwór stenopoeiczny, czyli mały krążek z dziurką, działa trochę jak przysłona w aparacie – ogranicza rozpraszanie światła, eliminuje promienie peryferyjne i w praktyce 'wyostrza' obraz na siatkówce. Dzięki temu uzyskujemy pomiar ostrości wzroku, który nie jest zaburzony problemami soczewki czy brakiem zdolności skupiania obrazu, co jest przecież typowe po porażeniu akomodacji, np. po cykloplegii. Takie rozwiązanie jest powszechnie rekomendowane w podręcznikach okulistycznych i praktyce optometrycznej – nie znam lepszego, prostszego i tańszego sposobu. Warto dodać, że jeśli pacjent z otworem widzi ostro, a bez niego już nie, to problem leży raczej w układzie optycznym oka, a nie w neuralnej części widzenia. Spotyka się to codziennie w gabinecie, szczególnie u dzieci albo osób po porażeniu akomodacji lekami. Moim zdaniem każdy, kto jest związany z badaniem wzroku, powinien mieć taki otwór zawsze pod ręką, bo potrafi uratować niejedną diagnostykę i rozwiać wątpliwości między wadą refrakcji a innymi schorzeniami. Takie rozwiązanie daje szybki feedback i pozwala lepiej zaplanować dalszą diagnostykę czy korekcję optyczną.

Pytanie 31

Jedną z funkcji ciała szklistego jest

A. amortyzacja wstrząsów.
B. odżywianie zewnętrznych warstw siatkówki.
C. produkcja cieczy wodnistej.
D. regulacja ilości wpadającego światła.
Ciało szkliste to taka przezroczysta, galaretowata substancja wypełniająca wnętrze gałki ocznej pomiędzy soczewką a siatkówką. Jego główną rolą, co może nie zawsze rzuca się w oczy na pierwszy rzut oka, jest właśnie amortyzacja wstrząsów i ochrona delikatnych struktur oka przed uszkodzeniami mechanicznymi. Wyobraź sobie, że biegniesz albo potkniesz się — ciało szkliste działa wtedy jak naturalna poduszka powietrzna, która chroni siatkówkę przed nagłymi uderzeniami czy wstrząsami. Z mojego doświadczenia wynika, że w praktyce medycznej docenia się to szczególnie podczas zabiegów okulistycznych, bo nawet najmniejsze przesunięcia mogą wpłynąć na funkcjonowanie oka. Warto zauważyć, że przezroczystość ciała szklistego pozwala na swobodne przechodzenie światła, co jest istotne dla ostrego widzenia, jednak to nie jego główna funkcja. W literaturze branżowej, jak chociażby w podręcznikach do anatomii i fizjologii oka, często podkreśla się, że ta struktura jest niezbędna do zachowania stabilności kształtu gałki ocznej, co ma kluczowe znaczenie dla precyzji widzenia. W praktyce branżowej można się spotkać z sytuacjami, kiedy zaburzenia w budowie lub stanie ciała szklistego prowadzą do poważnych schorzeń, jak np. odwarstwienie siatkówki. Moim zdaniem, znajomość tej funkcji jest nieoceniona nie tylko dla okulistów, ale i dla optyków oraz techników zajmujących się budową i działaniem narządu wzroku.

Pytanie 32

Które ćwiczenie należy wykonywać z pacjentem, u którego stwierdzono supresję środkową?

A. Z kartą stereogramową.
B. Czytanie z pałeczką.
C. Z czerwonym filtrem.
D. Kartę z kropkami.
Wśród popularnych metod terapii stosowanych u pacjentów z zaburzeniami widzenia obuocznego często pojawiają się narzędzia takie jak karta stereogramowa, czytanie z pałeczką czy karta z kropkami, ale one nie są najbardziej odpowiednie w przypadku supresji środkowej. Problem polega na tym, że supresja środkowa oznacza aktywne wyłączanie centralnego pola widzenia jednego oka przez mózg, co jest szczególnie trudne do przełamania bez selektywnej stymulacji. Ćwiczenia z kartą stereogramową czy kartą z kropkami są ukierunkowane raczej na trening fuzji, stereopsji czy innych aspektów funkcjonowania obuocznego, jednak nie adresują wprost mechanizmu supresji. Z mojego doświadczenia to typowy błąd – wybiera się narzędzia uniwersalne, bo wydają się „bezpieczne” i znane, a nie zawsze są skuteczne w tak specyficznych przypadkach. Czytanie z pałeczką może poprawiać śledzenie wzrokiem czy płynność czytania, ale w kontekście supresji środkowej nie ma realnego wpływu na redukcję tego zjawiska. Z kolei karta z kropkami działa bardziej na koordynację i spostrzegawczość, niż na przełamywanie supresji. Brakuje tu tego elementu selektywnego pobudzania oka objętego supresją, co jest kluczowe według najlepszych praktyk ortoptycznych. Zamiast więc wybierać ćwiczenia ogólne, w takiej sytuacji należy sięgnąć po narzędzia pozwalające na bodźcowanie problematycznego oka w warunkach kontrolowanych, jak właśnie czerwony filtr – to podstawa skutecznej terapii supresji środkowej i warto o tym pamiętać w codziennej pracy.

Pytanie 33

Zastosowanie krzyża Maddoxa, pryzmatu o mocy 10 Dpryzm i czerwonego filtra pozwala określić

A. rodzaj zeza ukrytego.
B. typ korespondencji siatkówkowej.
C. stan podwójnego widzenia.
D. zakres fuzji w dywergencji.
Biorąc pod uwagę popularność badań ortoptycznych, łatwo się pomylić, interpretując funkcję testu z krzyżem Maddoxa, pryzmatem i filtrem czerwonym. Wbrew pozorom, narzędzia te nie służą do określania rodzaju zeza ukrytego, bo do tego dużo lepiej sprawdzają się cover testy i testy pryzmatyczne, gdzie ocenia się reakcję ruchową gałek ocznych przy zakrywaniu i odkrywaniu. Nie są też sposobem na ocenę zakresu fuzji w dywergencji – do tego mamy testy z pryzmatami bazami do nosa lub skroni, gdzie badamy granice zbieżności i rozbieżności wzrokowej oraz rezerwę fuzji, a nie typ korespondencji czy lokalizację obrazów na siatkówce. Stan podwójnego widzenia również diagnostykuje się innymi metodami, na przykład testami diplopijnymi, jak test z latarką lub specjalnymi okularami, gdzie oceniamy czy i jak pacjent doświadcza diplopii, a nie analizujemy mapowania obrazów na siatkówkach. Typowym błędem myślowym jest utożsamianie każdego zastosowania pryzmatu z badaniem kąta zeza lub fuzji – tymczasem w tej konfiguracji pryzmat i filtr czerwony służą raczej do rozdzielenia obrazów i oceny ich położenia względem siebie, czyli właśnie typu korespondencji siatkówkowej. To subtelna, ale fundamentalna różnica. Zez, fuzja i podwójne widzenie to bardzo ważne pojęcia, ale każde z nich wymaga specyficznych testów, a krzyż Maddoxa z tym specjalnym zestawem najlepiej sprawdza się właśnie w badaniu korespondencji siatkówkowej, zgodnie z najlepszymi praktykami w ortoptyce i okulistyce. Moim zdaniem, solidne rozróżnienie tych pojęć i metod pozwala uniknąć nieporozumień w pracy z pacjentem.

Pytanie 34

Trudności w nauce czytania i pisania wynikające z zaburzeń widzenia obuocznego oraz nieprawidłowej akomodacji i konwergencji są charakterystyczne dla

A. optodysleksji.
B. dysgrafii.
C. dysortografii.
D. dysleksji.
Optodysleksja to termin, który nie występuje w oficjalnych klasyfikacjach medycznych typu ICD-10 czy DSM-5, ale coraz częściej pojawia się w praktyce edukacyjnej i rehabilitacyjnej. W skrócie chodzi o szczególny rodzaj trudności w czytaniu i pisaniu, które są powiązane nie tyle z deficytami językowymi czy poznawczymi, ile z zaburzeniami widzenia obuocznego, nieprawidłową akomodacją lub konwergencją oka. Z mojego doświadczenia, spotkałem się z przypadkami, gdzie dzieci z tzw. optodysleksją miały poprawne rozumienie tekstu słyszanego, ale czytanie sprawiało im trudność wyłącznie ze względu na problemy wzrokowe. Nauczyciele często mylą to z klasyczną dysleksją, a efektywna pomoc wymaga tu nie typowej terapii pedagogicznej, tylko konsultacji z optometrystą czy ortoptystą. W praktyce, dzieci z optodysleksją mogą zlewać litery, przeskakiwać wiersze, gubić miejsce w tekście – mimo że ich poziom intelektualny i motywacja są w normie. Standardem w takich przypadkach jest ocena funkcji wzrokowych w poradni, a nie tylko testy psychologiczno-pedagogiczne. Moim zdaniem, warto pamiętać, że usprawnianie widzenia obuocznego czy ćwiczenia akomodacji mogą przynieść bardzo szybkie efekty i całkowicie odmienić sytuację szkolną dziecka. To naprawdę inny mechanizm niż w przypadku typowych specyficznych trudności w nauce.

Pytanie 35

Trudności w nauce czytania i pisania wynikające z zaburzeń widzenia obuocznego oraz nieprawidłowej akomodacji i konwergencji są charakterystyczne dla

A. dysgrafii.
B. optodysleksji.
C. dysleksji.
D. dysortografii.
Optodysleksja to pojęcie, które nie zawsze pojawia się w typowych podręcznikach, ale coraz częściej można je spotkać w literaturze dotyczącej zaburzeń wzrokowych wpływających na naukę czytania i pisania. Chodzi głównie o sytuacje, w których trudności te wynikają nie z problemów typowo językowych, tylko ze specyficznych zaburzeń widzenia, takich jak nieprawidłowa akomodacja (czyli zdolność oka do ostrego widzenia na różne odległości) czy konwergencja (czyli umiejętność zbieżnego ustawienia obu gałek ocznych na jednym punkcie). To bardzo ważne, bo u dzieci z optodysleksją klasyczna terapia pedagogiczna nie zawsze przynosi efekty – konieczna bywa współpraca z optometrystą lub ortoptystą, czasem stosuje się specjalne ćwiczenia wzrokowe, a nawet odpowiednio dobrane okulary pryzmatyczne. Moim zdaniem, w praktyce szkolnej często za szybko zakłada się, że każde problemy z czytaniem to dysleksja, a tymczasem przy optodysleksji chodzi o coś zupełnie innego – tu podłożem są trudności czysto sensoryczne, nie językowe. Ciekawe jest też to, że według niektórych badań, terapia wzrokowa potrafi naprawdę zdziałać cuda, jeśli odpowiednio wcześnie ją wdrożyć. Standardy diagnozy zalecają zawsze wykluczenie zaburzeń widzenia przed postawieniem diagnozy typowych trudności szkolnych. Dlatego, jeśli ktoś zauważa, że dziecko mruży oczy, narzeka na bóle głowy przy czytaniu lub „gubi linijki” w tekście, warto koniecznie sprawdzić, czy nie mamy do czynienia właśnie z optodysleksją.

Pytanie 36

Do wstępnego wykrywania mroczków środkowych oraz jakościowej oceny czynności plamki i jej okolic należy wykorzystać test

A. Hirschberga.
B. Brücknera.
C. Randota.
D. Amslera.
Test Amslera to naprawdę taka podstawa w okulistyce, jeśli chodzi o szybkie wykrywanie zaburzeń widzenia centralnego, zwłaszcza tych związanych z plamką żółtą. W praktyce wygląda to dość prosto – pacjent dostaje do rąk kratownicę (tzw. siatkę Amslera), patrzy na centralny punkt i zgłasza wszelkie zniekształcenia linii, mroczki albo braki fragmentów obrazu. To się sprawdza nie tylko w gabinecie, ale nawet w domowej autokontroli, szczególnie u osób zagrożonych zwyrodnieniem plamki związanej z wiekiem (AMD). Moim zdaniem to jest genialnie praktyczny test, bo pozwala „wyłapać” subtelne zmiany zanim jeszcze pojawią się poważniejsze objawy i skierować pacjenta na pogłębioną diagnostykę (OCT, angiografia). Warto pamiętać, że test Amslera znajduje zastosowanie nie tylko w AMD, ale także w innych schorzeniach plamki, np. otwory plamki, obrzęki czy nawet w retinopatii cukrzycowej, jeśli dotyczy plamki. Takie narzędzie spełnia wymagania nie tylko polskich, ale i międzynarodowych wytycznych (np. American Academy of Ophthalmology zaleca rutynowe stosowanie testu Amslera u pacjentów z ryzykiem patologii plamki). Bez ściemy – kto raz użyje siatki Amslera w praktyce, szybko się przekonuje, jak bardzo to pomaga w codziennej pracy i wczesnej interwencji.

Pytanie 37

Stosowanie u małych dzieci 0,25% atropiny do oka prowadzącego ma na celu

A. diagnostykę wady wzroku.
B. diagnostykę i leczenie skurczu akomodacji.
C. porażenie akomodacji.
D. zapobieganie i leczenie niedowidzenia.
W okulistyce dziecięcej bardzo łatwo pomylić rolę atropiny z innymi wskazaniami do jej stosowania. Porażenie akomodacji rzeczywiście jest jednym z efektów działania atropiny, ale nie jest głównym celem, jeśli chodzi o leczenie niedowidzenia. Takie porażenie używane jest przede wszystkim pomocniczo przy diagnostyce wady refrakcji, żeby „odciąć” możliwość kompensowania wady przez dziecko i uzyskać wiarygodny pomiar. Jednak to zupełnie inny kontekst – tutaj nie chodzi o terapię, tylko o dokładne zbadanie wady wzroku, a nie o poprawę funkcjonowania słabszego oka. Z kolei diagnostyka i leczenie skurczu akomodacji opiera się o krótkotrwałe stosowanie cykloplegików, ale najczęściej wybiera się inne preparaty (jak cyklopentolat), bo atropina działa długo i jest mniej komfortowa dla małego pacjenta. Tutaj też głównym celem nie jest poprawa widzenia w słabszym oku – to zupełnie inna sytuacja kliniczna. Myślę, że łatwo się tu pomylić, bo atropina rzeczywiście jest wszechstronna, ale w kontekście zapobiegania i leczenia niedowidzenia chodzi o tzw. penalizację farmakologiczną. To metoda uznana na świecie, zgodna z rekomendacjami takich towarzystw jak AAO czy PTO, i różni się zasadniczo od klasycznej diagnostyki czy leczenia wady refrakcji. Częstym błędem jest utożsamianie każdego użycia atropiny tylko z diagnostyką, ale w praktyce terapeutycznej (szczególnie u małych dzieci z amblyopią) to jej działanie jako środka penalizującego jest kluczowe. Warto więc zawsze zwracać uwagę na konkretne wskazania i cele terapeutyczne związane z danym lekiem.

Pytanie 38

Jeśli w teście Hirschberga refleks świetlny znajduje się w środkowej części tęczówki, to kąt zeza wynosi około

A. 30°
B. 5°
C. 45°
D. 15°
W teście Hirschberga określenie kąta zeza na podstawie lokalizacji refleksu świetlnego jest dość precyzyjne i opiera się na wieloletnich obserwacjach klinicznych. Często spotyka się błędne wyobrażenie, że jeśli refleks jest na tęczówce, to kąt odchylenia musi być niewielki – na przykład 5° czy 15°, bo wydaje się to małym przemieszczeniem. W praktyce jednak położenie refleksu w środkowej części tęczówki oznacza już zdecydowanie większy kąt – około 30°. Takie mylne przekonanie wynika z niedoceniania, jak szeroka jest tęczówka względem całej gałki ocznej i jak przekłada się to na rozłożenie kątów. Gdy refleks znajduje się bliżej środka źrenicy, wtedy rzeczywiście mówimy o niewielkim kącie zeza, rzędu 5°–15° – to są sytuacje, gdy odchylenie jest ledwo zauważalne, często nawet umyka nieuzbrojonemu oku. Natomiast środkowa część tęczówki reprezentuje już wyraźne odchylenie, które w praktyce stanowi granicę między małym a dużym zezem. Z kolei wybór wartości aż 45° przy tej lokalizacji jest zawyżony – taki kąt odpowiadałby sytuacji, gdy refleks jest już praktycznie na granicy tęczówki i twardówki, co oznacza bardzo duży zez i jest rzadkością w praktyce ambulatoryjnej. Typowy błąd pojawia się też wtedy, gdy ktoś nie korzysta z wytycznych czy standardowych tabel Hirschberga i próbuje szacować "na oko" – stąd błędne odpowiedzi. Warto zapamiętać: im dalej od źrenicy w stronę tęczówki, tym kąt rośnie, ale środkowa część tęczówki to już około 30° – i tak też uczą na kursach optometrii oraz na praktykach okulistycznych. To szacowanie ma ogromne znaczenie w szybkim rozpoznawaniu rodzaju i wielkości zeza, zwłaszcza u małych dzieci, które nie zawsze współpracują podczas badania.

Pytanie 39

Przed przystąpieniem do badania forii poziomej oka prawego na krzyżu Maddoxa należy pacjentowi ustawić pałeczkę Maddoxa

A. pionowo przed okiem lewym.
B. pionowo przed okiem prawym.
C. poziomo przed okiem lewym.
D. poziomo przed okiem prawym.
Pałeczka Maddoxa to narzędzie, które działa w bardzo konkretny sposób – jej ustawienie musi być dostosowane do celu badania. Jeśli ktoś ustawi ją pionowo lub użyje drugiego oka, zaburzy całą ideę testu. Gdy pałeczka jest ułożona pionowo przed okiem prawym, wytworzy poziomą linię świetlną, co służy do badania forii pionowej, a nie poziomej. Przez to nie uzyskamy żadnych wiarygodnych informacji o ewentualnym odchyleniu gałki ocznej w prawo lub w lewo. Podobnie, jeśli zastosujemy pałeczkę przed okiem lewym – obojętnie w jakim ustawieniu – przeprowadzimy badanie dotyczące oka lewego, a nie prawego, więc wynik nie będzie odpowiadał warunkom zadania. W praktyce częstym błędem jest też przekonanie, że kierunek ustawienia pałeczki Maddoxa nie ma większego wpływu, bo i tak „coś wyjdzie na krzyżu”. Jednak w rzeczywistości kierunek linii świetlnej musi być dopasowany do typu forii, którą chcemy zbadać – poziome zaburzenia wykrywa się przy linii pionowej, a pionowe przy linii poziomej. To wynika bezpośrednio z zasad działania optyki i fizyki światła. Niestety, takie niedoprecyzowanie w przygotowaniu badania może prowadzić do całkowicie błędnej diagnozy, a nawet do niepotrzebnych decyzji terapeutycznych. Moim zdaniem te nieporozumienia biorą się z braku zrozumienia, jak naprawdę działa pałeczka Maddoxa i krzyż Maddoxa. Warto zawsze zwracać uwagę na szczegóły i kierować się sprawdzonymi procedurami opisanymi w fachowej literaturze ortoptycznej i optometrycznej, bo w tej dziedzinie szczegóły mają ogromne znaczenie.

Pytanie 40

Pomiar poziomu stereoskopii testem Langa II u dziecka w 2. roku życia wykonuje się w zakresie

A. 3500” ÷ 1600”
B. 100” ÷ 85”
C. 600” ÷ 200”
D. 1200” ÷ 800”
Wybierając inne zakresy niż 600” ÷ 200” sekund łuku, łatwo popełnić błąd związany z niezrozumieniem fizjologii rozwoju widzenia obuocznego u małych dzieci. Jednym z częstych nieporozumień jest mylenie progów stereopsji osiąganych przez dorosłych czy dzieci starsze z tymi, które są możliwe do oceny w 2. roku życia. Przykładowo, zakresy 3500” ÷ 1600” czy 1200” ÷ 800” sekund łuku odnoszą się do testów o znacznie mniejszej precyzji, które mogą być stosowane przy podejrzeniu bardzo głębokich zaburzeń obuoczności albo w badaniach przesiewowych o ograniczonej swoistości. Jednakże u małych dzieci, które rozwijają prawidłowe widzenie stereoskopowe, należy oczekiwać, że będą w stanie rozróżnić bodźce w zakresie 600” ÷ 200”, co jest już wyraźnie potwierdzone w literaturze i przez ekspertów okulistyki dziecięcej. Natomiast zakresy typu 100” ÷ 85” sekund łuku są typowe dla dorosłych lub bardzo dobrze współpracujących dzieci, a do ich oceny wykorzystuje się inne testy stereopsji, np. TNO lub test muchy (Fly test). W praktyce sugerowanie się zbyt wysokimi progami (czyli większymi wartościami sekund łuku) prowadzi do niedocenienia problemów rozwojowych, a zbyt niskie wartości mogą dawać fałszywie ujemne wyniki u dzieci, które jeszcze nie osiągnęły dojrzałości układu wzrokowego. Dobra praktyka kliniczna opiera się na wyborze narzędzi dostosowanych wiekowo, zgodnie z wytycznymi np. Polskiego Towarzystwa Okulistycznego czy rekomendacjami europejskimi. Stosowanie innych zakresów niż 600” ÷ 200” w tej grupie wiekowej jest po prostu niezgodne z aktualną wiedzą medyczną i może wpłynąć na opóźnienie właściwej diagnostyki i leczenia zaburzeń widzenia obuocznego u najmłodszych. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęstszy błąd to traktowanie testu Langa II jak badania uniwersalnego dla wszystkich grup wiekowych lub nieświadome ignorowanie norm rozwojowych – a to naprawdę potrafi wpłynąć na końcowy efekt terapeutyczny.