Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
Rozpoczęcie: 15 października 2026 22:35
Zakończenie: 15 października 2026 22:36 Rozwiązano w aplikacji mobilnej
Egzamin zdany!
Wynik: 8/10 punktów (80,0%)
Wymagane minimum: 5 punktów (50%)
Pewność odpowiedzi
Żadna odpowiedź nie została oznaczona jako strzał.
Przy następnym egzaminie zaznaczaj niepewne odpowiedzi - zobaczysz wtedy, ile wyniku bierze się z wiedzy, a ile ze szczęścia.
Zachowaj ten wynik na koncie
Załóż darmowe konto albo zaloguj się - ten egzamin trafi na Twoje konto, więc wrócisz do swoich błędów, będziesz śledzić postęp i dostaniesz powtórki dobrane do Twoich odpowiedzi.
W audiometrii badanie polegające na maskowaniu (zagłuszaniu) tonów szumem białym to próba
A. Langenbecka.
Twoja odpowiedź
B. Rinnego.
C. Fowlera.
D. Webera.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź to próba Langenbecka, bo właśnie z nią wiąże się maskowanie tonów szumem białym w badaniach słuchu. W audiometrii maskowanie polega na tym, że do ucha „niemierzonego” podaje się szum (najczęściej biały albo wąskopasmowy), żeby odciąć jego udział w teście i uzyskać wiarygodny próg słyszenia ucha badanego. Próba Langenbecka to klasyczny test, w którym ocenia się zachowanie progu słyszenia przy jednoczesnym podawaniu szumu maskującego. W praktyce klinicznej jest to szczególnie ważne u pacjentów z asymetrycznym ubytkiem słuchu, jednostronnym niedosłuchem przewodzeniowym albo gdy podejrzewamy tzw. cross-hearing, czyli przewodzenie dźwięku na drugą stronę przez kości czaszki. Bez poprawnego maskowania wyniki audiogramu mogą być całkowicie mylące – np. wydaje się, że lepsze ucho słyszy gorzej, a w rzeczywistości przejmuje bodziec przeznaczony dla ucha gorszego. Standardy audiometrii tonalnej (zarówno w laryngologii, jak i w protetyce słuchu) zakładają obowiązkowe stosowanie maskowania w określonych sytuacjach, według ustalonych schematów (np. maskowanie przy różnicy przewodnictwa powietrznego powyżej 40 dB między uszami). Z mojego doświadczenia, kto raz dobrze zrozumie ideę próby Langenbecka i ogólnie maskowania, temu dużo łatwiej później interpretować skomplikowane audiogramy mieszane, szukać tzw. rezerwy ślimakowej i planować dobór aparatów słuchowych czy wskazania do leczenia operacyjnego (np. otoskleroza).
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 2
Do wykonania stomatologicznego zdjęcia rentgenowskiego techniką kąta prostego promień centralny należy ustawić prostopadle do
A. linii Campera.
B. płaszczyzny zgryzu.
C. filmu rentgenowskiego i osi długiej zęba.
Twoja odpowiedź
D. dwusiecznej kąta zawartego między filmem a osią zęba.
Poprawna odpowiedź. W technice kąta prostego (ang. paralleling technique) kluczowa zasada brzmi: promień centralny musi być ustawiony prostopadle jednocześnie do filmu rentgenowskiego (lub sensora) oraz do osi długiej zęba. To właśnie opisuje odpowiedź z filmem rentgenowskim i osią długą zęba. Dzięki temu uzyskujemy minimalne zniekształcenia geometryczne – obraz nie jest ani wydłużony, ani skrócony, tylko możliwie wiernie odwzorowuje rzeczywistą długość i kształt zęba. Moim zdaniem to jedna z ważniejszych zasad w radiologii stomatologicznej, bo w praktyce klinicznej lekarz bardzo polega na dokładnym odwzorowaniu długości korzeni, np. przy planowaniu leczenia endodontycznego, ocenie zmian okołowierzchołkowych czy kontroli po leczeniu kanałowym. W technice kąta prostego film umieszcza się możliwie równolegle do osi długiej zęba, najczęściej przy pomocy specjalnych uchwytów pozycjonujących. Potem lampa RTG jest ustawiana tak, aby wiązka padała dokładnie pod kątem 90° do tej pary: film–ząb. To jest standard zgodny z nowoczesnymi zaleceniami radiologii stomatologicznej, bo zapewnia powtarzalność projekcji, lepszą jakość diagnostyczną i mniejsze ryzyko błędnej interpretacji. W praktyce, jeśli promień nie jest prostopadły do filmu i osi zęba, pojawiają się typowe błędy: skrócenie korzeni (foreshortening), wydłużenie (elongation) albo nałożenie się struktur. Technik, który dobrze opanuje ustawianie promienia w tej technice, dużo rzadziej musi powtarzać zdjęcia, co przekłada się też na mniejsze narażenie pacjenta na promieniowanie jonizujące. To jest po prostu dobra praktyka i zgodna z zasadą ALARA – jak najmniejsza dawka przy zachowaniu jakości diagnostycznej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 3
Do środków kontrastujących negatywnych należą
A. powietrze i podtlenek azotu.
Twoja odpowiedź
B. związki jodu i siarczan baru.
C. podtlenek azotu i siarczan baru.
D. siarczan baru i dwutlenek węgla.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazane zostały środki kontrastujące negatywne: powietrze i podtlenek azotu. W radiologii przyjęło się dzielić kontrasty na pozytywne i negatywne. Pozytywne to takie, które mają większą gęstość i większą liczbę atomową niż otaczające tkanki, więc na obrazie RTG, TK wychodzą jako jaśniejsze (radiopakowe) – typowy przykład to związki jodu czy siarczan baru. Natomiast środki kontrastujące negatywne mają mniejszą gęstość niż tkanki i zawierają pierwiastki o niskiej liczbie atomowej, głównie gazy, przez co pochłaniają mało promieniowania i na obrazie są ciemniejsze (radiolucentne). Do klasycznych negatywnych kontrastów zalicza się właśnie powietrze, dwutlenek węgla, czasem tlen, a w starszych technikach także podtlenek azotu. W praktyce klinicznej powietrze jako kontrast negatywny stosowano np. w podwójnym kontrastowaniu przewodu pokarmowego (baryt + powietrze) przy badaniu żołądka czy jelita grubego, żeby lepiej uwidocznić fałdy śluzówki, drobne nadżerki, polipy. Podtlenek azotu historycznie używano podobnie jak inne gazy, choć obecnie częściej korzysta się z powietrza lub CO2, bo są łatwiej dostępne i bezpieczniejsze przy odpowiednich procedurach. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: jeśli kontrast to gaz, zwykle mówimy o kontraście negatywnym; jeśli sól baru lub związek jodu – to kontrast pozytywny. W wytycznych i dobrych praktykach radiologicznych podkreśla się, że dobór typu kontrastu (pozytywny/negatywny lub kombinacja) zależy od tego, jaką strukturę chcemy uwidocznić i jakiej techniki obrazowania używamy. Kombinacja barytu z powietrzem w tzw. badaniu z podwójnym kontrastem do dziś jest wzorcowym przykładem wykorzystania kontrastu negatywnego do zwiększenia szczegółowości obrazu.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 4
Na obrazie radiologicznym nadgarstka uwidoczniono złamanie nasady
A. dalszej kości łokciowej.
B. bliższej kości łokciowej.
C. dalszej kości promieniowej.
Twoja odpowiedź
D. bliższej kości promieniowej.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana została dalsza nasada kości promieniowej. Na typowym zdjęciu RTG nadgarstka w projekcji AP lub PA kość promieniowa leży bocznie (od strony kciuka), a jej dalsza nasada tworzy główną powierzchnię stawową dla kości nadgarstka. W przedstawionym obrazie linia złamania przebiega właśnie w obrębie tej dalszej części kości promieniowej, tuż powyżej powierzchni stawowej, co jest klasycznym obrazem złamania nasady dalszej. W praktyce klinicznej bardzo często mamy do czynienia ze złamaniami dalszej nasady kości promieniowej typu Collesa lub Smitha – różnią się one głównie kierunkiem przemieszczenia odłamów, ale lokalizacja pozostaje ta sama: dystalna część kości promieniowej. Moim zdaniem warto od razu wyrabiać sobie nawyk orientowania się na zdjęciu: po pierwsze określamy, gdzie jest promień (strona kciuka), gdzie łokieć (strona palca małego), a dopiero potem analizujemy nasady – bliższą (od strony stawu łokciowego) i dalszą (od strony nadgarstka). W standardach opisów radiologicznych zaleca się zawsze podanie, której kości dotyczy złamanie, w jakim jej segmencie (nasada bliższa, trzon, nasada dalsza) oraz czy dochodzi do zajęcia powierzchni stawowej. W tym przypadku zmiana lokalizuje się w dalszej nasadzie kości promieniowej, w bezpośrednim sąsiedztwie powierzchni stawowej, co ma znaczenie dla dalszego leczenia – unieruchomienia, ewentualnej repozycji czy kwalifikacji do leczenia operacyjnego. W praktyce technika RTG nadgarstka wymaga prawidłowego ułożenia kończyny: dłoń płasko na detektorze, palce wyprostowane, oś trzeciego palca w przedłużeniu przedramienia. Dopiero przy takim ułożeniu anatomia jest czytelna, a identyfikacja nasady dalszej kości promieniowej – jednoznaczna. To jest taka podstawowa, ale bardzo ważna umiejętność w diagnostyce obrazowej kończyny górnej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 5
Badanie cewki moczowej polegające na wstecznym wprowadzeniu środka kontrastowego to
A. pielografia zstępująca.
B. pielografia wstępująca.
C. uretrografia wstępująca.
Poprawna odpowiedź
D. cystouretrografia mikcyjna.
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W tym pytaniu bardzo łatwo dać się złapać na skojarzeniach z innymi badaniami kontrastowymi układu moczowego. Kluczowe słowo to jednak „cewka moczowa”. Pielografia zstępująca i wstępująca dotyczą miedniczek nerkowych i moczowodów, a nie cewki. Wstępująca pielografia polega na podaniu kontrastu przez cewnik założony do moczowodu podczas cystoskopii, czyli kontrast idzie w górę, ale do górnych dróg moczowych. Z kolei zstępująca pielografia (dożylna urografia) opiera się na wydalaniu kontrastu przez nerki i jego spływie w dół drogami moczowymi. Oba te badania służą głównie ocenie nerek i moczowodów, np. w kamicy, guzach, wodonerczu, a nie do oceny zwężeń cewki. Cystouretrografia mikcyjna brzmi bardzo podobnie i to jest typowy błąd myślowy: skoro jest „uretro-”, to może chodzić o cewkę. Rzeczywiście, to badanie też pokazuje cewkę, ale jego założenie jest inne. Kontrast podaje się do pęcherza przez cewnik, następnie wykonuje się zdjęcia podczas mikcji, czyli opróżniania pęcherza. Przepływ kontrastu jest tu zgodny z naturalnym kierunkiem oddawania moczu, a głównym celem jest ocena pęcherza i odpływów pęcherzowo-moczowodowych, często u dzieci. W pytaniu wyraźnie podkreślono „wsteczne wprowadzenie środka kontrastowego do cewki”, czyli nie przez pęcherz, tylko bezpośrednio przez ujście zewnętrzne, pod prąd. I to jest istota uretrografii wstępującej. Z mojego doświadczenia wiele osób myli te nazwy, bo skupia się tylko na słowie „wstępująca”, nie patrząc, którego odcinka układu moczowego dotyczy badanie. Dobrą praktyką jest zawsze kojarzyć: pielografia – miedniczki i moczowody, cystografia – pęcherz, uretrografia – cewka. Dopiero potem dokładamy kierunek podania kontrastu i mamy pełną nazwę badania.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 6
Który detektor w radiografii wymaga laserowego czytnika obrazu?
A. Płyta fosforowa.
Twoja odpowiedź
B. Detektor selenowy.
C. Detektor krzemowy.
D. Błona halogenosrebrowa.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa jest odpowiedź z płytą fosforową, bo to właśnie klasyczny detektor stosowany w radiografii pośredniej CR (Computed Radiography), który wymaga odczytu obrazu za pomocą skanera laserowego. Płyta fosforowa jest pokryta tzw. fosforem stymulowanym światłem (PSP – photostimulable phosphor). W momencie naświetlenia promieniowaniem rentgenowskim w krysztale tworzą się pułapki elektronowe, które „zapamiętują” rozkład dawki. Obraz nie jest widoczny od razu, tylko ma postać utajoną. Dopiero przejście wiązki laserowej w skanerze CR powoduje uwolnienie zmagazynowanej energii w formie światła, które jest następnie zamieniane na sygnał elektryczny i cyfrowy obraz. W praktyce oznacza to, że w pracowni z systemem CR zawsze mamy osobne urządzenie – czytnik płyt, do którego technik wkłada kasetę z płytą fosforową po wykonaniu ekspozycji. Jest to bardzo charakterystyczny etap pracy: najpierw ekspozycja przy aparacie RTG, potem transport kasety do czytnika, skanowanie laserem, a na końcu pojawienie się obrazu w systemie PACS. W nowocześniejszych systemach DR (detektory bezpośrednie lub pośrednie) takiego etapu już nie ma, bo obraz powstaje praktycznie w czasie rzeczywistym i jest od razu w formie cyfrowej. Mimo że CR jest powoli wypierane przez DR, w wielu szpitalach i przychodniach nadal jest szeroko używane, bo jest tańsze przy modernizacji starszych aparatów analogowych. Moim zdaniem dobrze jest mieć to rozróżnienie w małym palcu, bo na egzaminach i w praktyce ciągle pojawia się pytanie: który system wymaga laserowego skanera? Zawsze: płyta fosforowa, czyli radiografia pośrednia CR.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 7
Który obszar napromieniania wskazano na ilustracji strzałką?
A. Obszar leczony.
B. Obszar napromieniany.
C. Kliniczny obszar napromieniania.
Twoja odpowiedź
D. Zaplanowany obszar napromieniania.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany „kliniczny obszar napromieniania” (CTV – Clinical Target Volume) to w radioterapii pojęcie bardzo konkretne i dobrze zdefiniowane w wytycznych ICRU oraz zaleceń PTRO. Na schemacie żółty środek zwykle odpowiada GTV (Gross Tumor Volume), czyli makroskopowo widoczny guz lub loża po guzie. Niebieski pierścień, na który wskazuje strzałka, obejmuje ten guz razem z mikroskopowym szerzeniem się nowotworu i dlatego nazywamy go właśnie CTV. Moim zdaniem to jedno z kluczowych pojęć w planowaniu radioterapii, bo kliniczny obszar napromieniania definiuje, gdzie musimy dostarczyć skuteczną dawkę, aby leczyć nie tylko to, co widzimy w TK/MR, ale też to, czego jeszcze nie widać, a realnie tam jest. W praktyce planowania: najpierw lekarz na obrazach TK/MR/PET zaznacza GTV, potem zgodnie z wiedzą o biologii guza, drodze szerzenia się, marginesach chirurgicznych i danych z literatury onkologicznej rozszerza ten obszar o kilka, czasem kilkanaście milimetrów, tworząc CTV. Na przykład w raku głowy i szyi CTV obejmuje nie tylko sam guz, ale też okoliczne przestrzenie, gdzie komórki nowotworowe mogą się szerzyć wzdłuż nerwów czy naczyń. W raku prostaty CTV może obejmować samą prostatę, czasem pęcherzyki nasienne czy nawet regionalne węzły chłonne, jeśli ryzyko zajęcia jest wysokie. Dopiero z CTV tworzy się PTV (Planned Target Volume) przez dodanie marginesu na błędy ustawienia pacjenta i ruchy narządów. Stąd bardzo ważne jest, żeby w głowie rozróżniać: GTV = guz makro, CTV = guz + możliwe szerzenie mikro, PTV = CTV + margines techniczny. Dobra praktyka kliniczna wymaga, żeby każda z tych objętości była osobno opisana w dokumentacji i prawidłowo oznaczona w systemie planowania. To pozwala na bezpieczne eskalowanie dawki tam, gdzie trzeba, i jednocześnie ochronę narządów krytycznych (OAR).
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 8
W badaniu audiometrycznym do oceny przewodnictwa kostnego wybranego ucha słuchawkę kostną należy przyłożyć do
A. nasady nosa.
Twoja odpowiedź
B. guza czołowego.
C. wyrostka sutkowatego.
Poprawna odpowiedź
D. guzowatości potylicznej.
Niepoprawna odpowiedź. W audiometrii tonalnej miejsce przyłożenia słuchawki kostnej nie jest przypadkowe, tylko wynika z anatomii i fizjologii przewodnictwa kostnego. Częsty błąd polega na traktowaniu czaszki jako jednej bryły kostnej, gdzie rzekomo wszystko „rozchodzi się tak samo”. To nie do końca prawda. Nasada nosa, choć jest strukturą kostno–chrzęstną, leży daleko od piramidy kości skroniowej, gdzie znajduje się ucho wewnętrzne. Drgania przykładane w tej okolicy rozpraszają się, są tłumione przez chrząstki i zatoki, a ich przejście do ślimaka jest mało efektywne. Dlatego w profesjonalnej audiometrii nie wykorzystuje się nasady nosa do oceny progu przewodnictwa kostnego. Podobnie guz czołowy – bywa używany w prostych testach kamertonowych do oceny przewodnictwa kostnego „obu uszu naraz”, ale nie nadaje się do precyzyjnego badania jednego, wybranego ucha. Drgania w tej okolicy rozchodzą się bardziej symetrycznie, łatwo dochodzi do tzw. przesłuchu międzyusznego i nie da się wiarygodnie określić progu dla konkretnej strony. Guzowatość potyliczna też może wydawać się dobrym punktem, bo to mocna kość, ale znów – jest to bardziej pozycja do bardzo ogólnego pobudzenia czaszki, a nie standardowy punkt referencyjny w audiometrii klinicznej. Z mojego doświadczenia wynika, że takie błędne wybory zwykle biorą się z myślenia: „byle było na kości, to jest przewodnictwo kostne”. W rzeczywistości standardy i dobre praktyki mówią jasno: do oceny przewodnictwa kostnego konkretnego ucha słuchawkę kostną przykłada się na wyrostek sutkowaty po stronie badanego ucha, ewentualnie w niektórych protokołach dopuszcza się okolice czoła, ale wtedy wynik interpretuje się inaczej i nie służy on do rutynowej oceny ucha jednostronnie. Błędne umiejscowienie słuchawki prowadzi do zaniżonych lub zawyżonych progów, mylnego rozpoznania typu niedosłuchu i w konsekwencji do złych decyzji terapeutycznych, np. niepotrzebnego kierowania na zabieg albo odwrotnie – bagatelizowania problemu. Dlatego tak mocno podkreśla się w szkoleniach prawidłowe pozycjonowanie słuchawki właśnie na wyrostku sutkowatym.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 9
Które urządzenia pomocnicze służą do unieruchomienia pacjenta do zabiegu radioterapii?
A. Maski i podpórki.
Twoja odpowiedź
B. Maski i filtry klinowe.
C. Filtry klinowe i bolusy.
D. Kliny mechaniczne i maski.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – w radioterapii do unieruchomienia pacjenta stosuje się przede wszystkim maski i różnego rodzaju podpórki. Maski (najczęściej z termoplastycznego tworzywa) są formowane indywidualnie do kształtu twarzy i czaszki pacjenta, zwłaszcza przy napromienianiu głowy i szyi. Po podgrzaniu materiał staje się plastyczny, nakłada się go na twarz, dopasowuje, a po ostygnięciu tworzy sztywną „skorupę”, która potem jest wielokrotnie używana w trakcie całej serii frakcji. Dzięki temu przy każdym zabiegu pacjent znajduje się praktycznie w tej samej pozycji, co zmniejsza ryzyko przemieszczenia wiązki i poprawia powtarzalność ustawień. Podpórki to cała grupa akcesoriów: podkładki pod głowę, klinowe podpory pod kolana, podnóżki, materace próżniowe, uchwyty na ręce, a także specjalne stoły z oznaczeniami. One nie modelują tak dokładnie kształtu jak maska, ale stabilizują ciało, odciążają mięśnie i redukują niekontrolowane ruchy, np. wynikające z niewygodnej pozycji. W praktyce klinicznej, zgodnie z zasadami planowania radioterapii, pozycja pacjenta musi być nie tylko wygodna, ale przede wszystkim powtarzalna i możliwa do odtworzenia przy każdym frakcjonowaniu. Moim zdaniem to właśnie temat unieruchomienia jest często trochę niedoceniany, a ma ogromny wpływ na dokładność dostarczanej dawki, ochronę narządów krytycznych i bezpieczeństwo całego leczenia. Dobrze dobrana maska i system podpórek to podstawa nowoczesnej teleterapii, szczególnie w radioterapii konformalnej i IMRT/VMAT, gdzie milimetr robi dużą różnicę.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 10
Na radiogramie stopy strzałką wskazano kość
A. piętową.
B. skokową.
C. łódkowatą.
D. sześcienną.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Strzałka na radiogramie wskazuje kość sześcienną – jedną z kości stępu, położoną po stronie bocznej stopy, pomiędzy kością piętową a podstawami kości śródstopia IV i V. Na projekcji AP/DP stopy, tak jak na tym zdjęciu, kość sześcienna leży mniej więcej na poziomie stawu Lisfranca, bocznie w stosunku do kości łódkowatej i klinowatych. Ma dość charakterystyczny, nieco kostkowaty kształt i tworzy wyraźne stawy z kością piętową (staw piętowo‑sześcienny) oraz z kośćmi śródstopia. Moim zdaniem, jak się raz „oswoi” jej położenie względem kości piętowej i IV–V śródstopia, to później rozpoznanie jej na RTG jest już dość intuicyjne. W praktyce radiologicznej poprawna identyfikacja kości sześciennej jest ważna np. przy urazach bocznego filaru stopy, w ocenie zwichnięć w obrębie stawu Choparta i Lisfranca, a także przy zmianach przeciążeniowych u biegaczy. Standardem jest ocena stopy w co najmniej dwóch prostopadłych projekcjach (AP/DP i boczna), ale w projekcji AP to właśnie takie orientowanie się w anatomii warstwowej stępu pozwala szybko wychwycić złamania, podwichnięcia czy deformacje. W dobrych praktykach opisowych radiolog zwykle opisuje osobno kości skokową, piętową, łódkowatą, sześcienną i klinowate, więc warto mieć je w głowie jako stały „zestaw kontrolny”. Dobrze też pamiętać, że na zdjęciach pourazowych okolicy bocznej stopy zawsze dokładnie oglądamy kość sześcienną pod kątem złamań kompresyjnych, które czasem są bardzo subtelne i łatwo je przeoczyć, jeśli ktoś myli ją np. z podstawami śródstopia.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).