Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
Rozpoczęcie: 14 października 2026 18:15
Zakończenie: 14 października 2026 18:21
Egzamin zdany!
Wynik: 31/40 punktów (77,5%)
Wymagane minimum: 20 punktów (50%)
Pewność odpowiedzi
Jako strzał oznaczono 4 odpowiedzi - trafionych: 1.
Z odpowiedzi deklarowanych jako pewne poprawnych było 30 z 36. Trafiony strzał to nie jest wiedza - te pytania warto powtórzyć w pierwszej kolejności.
Twój wynik na tle innych
Twój wynik jest lepszy niż 38% podejść do kwalifikacji MED.08.
Porównanie z 20808 zakończonymi podejściami do tej kwalifikacji (dane zbiorcze, bez wyników indywidualnych).
Poprzednio 87,5%, teraz 77,5% (-10,0 p.p.).
Zachowaj ten wynik na koncie
Załóż darmowe konto albo zaloguj się - ten egzamin trafi na Twoje konto, więc wrócisz do swoich błędów, będziesz śledzić postęp i dostaniesz powtórki dobrane do Twoich odpowiedzi.
Która składowa prawidłowej krzywej EKG odpowiada powolnej repolaryzacji komór mięśnia sercowego?
A. Odcinek TP
B. Załamek Q
C. Załamek P
D. Odcinek ST
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany odcinek ST odpowiada fazie powolnej repolaryzacji komór, czyli tzw. fazie plateau potencjału czynnościowego kardiomiocytów. W klasycznej fizjologii błony komórkowej serca jest to głównie faza 2 potencjału czynnościowego komórek roboczych mięśnia komór. W tym czasie do wnętrza komór napływają wolne kanały wapniowe typu L (Ca2+), a jednocześnie część jonów potasu (K+) wypływa na zewnątrz. Bilans tych prądów powoduje, że napięcie błonowe utrzymuje się przez pewien czas na w miarę stałym poziomie – właśnie to plateau odzwierciedla się na EKG jako odcinek ST, który w warunkach prawidłowych jest izoelektryczny, czyli leży na linii izoelektrycznej. W praktyce technika EKG bardzo mocno opiera się na ocenie odcinka ST. W standardach interpretacji (np. zalecenia ESC/ACC) analiza uniesienia lub obniżenia ST jest kluczowa w rozpoznawaniu ostrego zespołu wieńcowego z uniesieniem odcinka ST (STEMI) albo niedokrwienia podwsierdziowego. Dla technika wykonującego badanie to oznacza, że trzeba bardzo pilnować jakości zapisu: dobra przyczepność elektrod, minimalizacja artefaktów mięśniowych, właściwa filtracja. Z mojego doświadczenia, jeśli odcinek ST „pływa” przez złe uziemienie czy ruch pacjenta, lekarz może mieć realny problem z oceną, czy to prawdziwe uniesienie, czy tylko artefakt. Warto też pamiętać, że odcinek ST analizujemy zawsze w kontekście całej krzywej – końcówki zespołu QRS i początku załamka T. Wzorzec jest taki: QRS odpowiada depolaryzacji komór, potem odcinek ST – faza powolnej repolaryzacji, a załamek T – szybsza, końcowa repolaryzacja komór. Umiejętność świadomego powiązania tych elementów z fizjologią błony komórkowej bardzo pomaga w praktycznej interpretacji zapisu i w szybkim wychwytywaniu patologii, szczególnie w dyżurach SOR czy w pracowniach diagnostyki nieinwazyjnej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 2
Obszary napromieniania w technice IMRT w trakcie wykonywania zabiegu radioterapeutycznego wyznacza
A. lekarz radioterapeuta.
Twoja odpowiedź
B. technik elektroradiolog.
C. fizyk medyczny.
D. system komputerowy.
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W radioterapii, zwłaszcza w technice IMRT, bardzo łatwo pomylić etapy planowania z etapem wykonywania zabiegu. To często prowadzi do przekonania, że obszary napromieniania w trakcie samego seansu „wyznacza” lekarz, fizyk albo technik. W rzeczywistości ich rola przesuwa się wtedy z aktywnego kształtowania pól na kontrolę, nadzór i weryfikację poprawności. Lekarz radioterapeuta decyduje o objętościach CTV, PTV, narządach krytycznych, wskazuje priorytety kliniczne, akceptuje ostateczny plan. Fajnie to zapamiętać: lekarz wyznacza cele kliniczne i granice struktur, ale nie steruje na bieżąco listkami MLC podczas zabiegu. Fizyk medyczny z kolei odpowiada za przygotowanie i optymalizację planu w systemie TPS, dobór energii, weryfikację dawek, testy QA planu, kalibrację aparatu. Moim zdaniem to jedna z najbardziej odpowiedzialnych ról, ale ona też kończy się przed rozpoczęciem rutynowego napromieniania pacjenta. W chwili wykonywania frakcji fizyk nie „rysuje” już obszarów, tylko upewnia się, że system komputerowy i akcelerator działają zgodnie z założeniami. Technik elektroradiolog ma znowu inną, bardzo praktyczną rolę: przygotowanie pacjenta, prawidłowe ułożenie, unieruchomienie, weryfikację położenia na podstawie obrazów kontrolnych, wybór właściwego planu w konsoli. Typowym błędem jest mylenie tego z wyznaczaniem obszaru napromieniania. Technik niczego nie modeluje ręcznie, nie ustawia samodzielnie kształtu pól w IMRT – to byłoby sprzeczne z zasadami jakości i powtarzalności leczenia. W IMRT obszary napromieniania, czyli dokładny rozkład intensywności wiązki w czasie i przestrzeni, są generowane i odtwarzane przez system komputerowy: najpierw w fazie planowania (algorytmy optymalizacyjne), a potem w fazie wykonania (sterowanie MLC, dawką, geometrią wiązki). Dlatego odpowiedzi przypisujące to zadanie człowiekowi pomijają kluczowy element współczesnej radioterapii – automatyczne, komputerowe sterowanie całym procesem napromieniania według wcześniej zatwierdzonego planu.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 3
Który zapis EKG przedstawia falę Pardee'go?
Zapis 2
Zapis 1
Zapis 4
Twoja odpowiedź
Zapis 3
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany „Zapis 4” przedstawia tzw. falę Pardee’go, czyli uniesienie odcinka ST typowe dla ostrego zawału mięśnia sercowego z uniesieniem ST (STEMI). Kluczowy element, na który patrzymy, to położenie odcinka ST względem linii izoelektrycznej. W fali Pardee’go odcinek ST jest wyraźnie uniesiony i przechodzi niemal płynnie w załamek T, tworząc taki jakby kopiec lub „płaskowyż”. Punkt J (miejsce przejścia zespołu QRS w ST) leży powyżej linii izoelektrycznej – w standardach przyjmuje się najczęściej ≥1–2 mm w odpowiednich odprowadzeniach. W zapisie 4 widać właśnie takie wyraźne, kopulaste uniesienie ST, bez wyraźnego powrotu do linii podstawowej po zespole QRS. W praktyce, na dyżurze czy w pracowni EKG, taki obraz w odprowadzeniach odpowiadających za konkretną ścianę serca (np. V2–V4 dla ściany przedniej) oznacza pilne podejrzenie STEMI i konieczność natychmiastowego działania – powiadomienia lekarza, przygotowania pacjenta do koronarografii, podania leków przeciwpłytkowych zgodnie z wytycznymi ESC/Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Moim zdaniem warto od razu „wdrukować” sobie w głowę ten obraz: wysoki zespół QRS, a zaraz za nim uniesiony, wypukły odcinek ST, który nie opada do izoelektrycznej – to jest klasyczna fala Pardee’go. Właśnie takie rozpoznanie na poziomie technika EKG ma ogromne znaczenie kliniczne, bo przyspiesza decyzje terapeutyczne i realnie wpływa na rokowanie chorego.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 4
Podczas wykonywania badania EEG elektrodę P4 umieszcza się w okolicy
A. czołowej po stronie prawej.
B. ciemieniowej po stronie lewej.
C. ciemieniowej po stronie prawej.
Twoja odpowiedź
D. czołowej po stronie lewej.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – elektroda P4 w standardowym systemie 10–20 do badania EEG jest umieszczana w okolicy ciemieniowej po stronie prawej. Litera „P” pochodzi od angielskiego słowa „parietal”, czyli płat ciemieniowy, a cyfra „4” oznacza prawą półkulę. Parzyste liczby (2,4,6,8) zawsze odnoszą się do strony prawej, a nieparzyste (1,3,5,7) do lewej. To jest taki podstawowy kod, który w praktyce bardzo ułatwia szybkie orientowanie się w rozmieszczeniu elektrod na skórze głowy. W systemie 10–20 istotne jest, że pozycje elektrod wyznacza się w oparciu o konkretne punkty anatomiczne: nasadę nosa (nasion), guzowatość potyliczną z tyłu głowy (inion) oraz punkty przeduszne po obu stronach. Odległości między elektrodami stanowią 10% lub 20% całkowitej długości tych wymiarów czaszkowych. Elektroda P4 leży mniej więcej nad korą ciemieniową prawej półkuli, w rejonie reprezentującym czucie somatyczne i integrację bodźców czuciowych. Z praktycznego punktu widzenia prawidłowe położenie P4 ma znaczenie np. przy ocenie napadów padaczkowych pochodzących z okolicy ciemieniowej, przy analizie fal wolnych w uszkodzeniach ogniskowych oraz przy mapowaniu czynności bioelektrycznej mózgu w badaniach neurofizjologicznych. W pracowniach EEG standardem jest dokładne trzymanie się systemu 10–20 (a coraz częściej 10–10 w badaniach rozszerzonych), bo tylko wtedy zapis jest porównywalny między różnymi pracowniami i lekarz może wiarygodnie porównać kolejne badania tego samego pacjenta. Moim zdaniem warto sobie wręcz „na pamięć” opanować powiązanie liter z płatami mózgowymi: F – czołowy, C – centralny, P – ciemieniowy, T – skroniowy, O – potyliczny, a dalej już tylko pamiętać, że P4 to ciemieniowa prawa, dokładnie tak jak w kluczu.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 5
W przypadku migotania komór w zapisie EKG występuje
A. regularna fala sinusoidalna.
B. wysoki załamek T.
C. nieregularna fala w kształcie sinusoidy.
Twoja odpowiedź
D. głęboki załamek Q.
Poprawna odpowiedź. W migotaniu komór zapis EKG traci zupełnie swoją prawidłową strukturę: nie widać ani załamków P, ani zespołów QRS, ani wyraźnych załamków T. Zamiast tego pojawia się nieregularna, chaotyczna fala o kształcie zbliżonym do sinusoidy, ale bez jakiejkolwiek powtarzalności. I to jest właśnie klucz – fala jest nieregularna, zarówno pod względem amplitudy, jak i częstotliwości. Moim zdaniem najlepiej to zapamiętać tak: VF (migotanie komór) = „elektryczny chaos”, bez rytmu i bez wyraźnych kompleksów. W praktyce medycznej ta wiedza ma ogromne znaczenie, bo migotanie komór to stan bezpośredniego zagrożenia życia, który wymaga natychmiastowej defibrylacji. W standardach postępowania ALS i BLS (ERC, AHA) migotanie komór jest jednym z dwóch rytmów defibrylacyjnych i rozpoznanie go na monitorze EKG musi być szybkie i pewne. W zapisie można zobaczyć dwie odmiany: tzw. coarse VF (gruboziarniste, o dużej amplitudzie) i fine VF (drobnoziarniste, o małej amplitudzie), ale w obu przypadkach wspólną cechą jest właśnie nieregularna, falista linia bez zorganizowanych zespołów QRS. W warunkach szpitalnych, np. na OIT czy w pracowni hemodynamiki, prawidłowe rozpoznanie VF pozwala odróżnić je od częstoskurczu komorowego czy artefaktów ruchowych, co przekłada się bezpośrednio na decyzję: defibrylować czy nie. W diagnostyce elektromedycznej uczymy się, że każdy rytm, który wygląda „za ładnie” i regularnie, raczej nie jest migotaniem komór. Dlatego odpowiedź o nieregularnej fali w kształcie sinusoidy najlepiej oddaje obraz VF na EKG i jest zgodna z opisami w podręcznikach do EKG i wytycznych resuscytacji.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 6
Wynik badania słuchu metodą audiometrii tonalnej wskazuje na
A. starzenie się narządu słuchu.
B. słuch w granicach normy.
C. niedosłuch uwarunkowany genetycznie.
D. uraz akustyczny.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na przedstawionym audiogramie tonalnym widać bardzo charakterystyczny obraz: słuch w niskich i średnich częstotliwościach jest w zasadzie prawidłowy lub tylko lekko obniżony, natomiast w okolicy 4–6 kHz pojawia się wyraźny, głęboki dołek progów słyszenia. Ten tzw. „notch” w wysokich częstotliwościach jest klasycznym obrazem urazu akustycznego, czyli uszkodzenia narządu Cortiego spowodowanego hałasem o dużym natężeniu. Moim zdaniem, jak się raz to zobaczy na wykresie, to później już trudno pomylić z czymś innym. W praktyce zawodowej, szczególnie w medycynie pracy i w diagnostyce laryngologicznej, taki kształt audiogramu kojarzy się przede wszystkim z narażeniem na hałas impulsowy (wystrzał, petarda, prasa mimośrodowa) albo przewlekły hałas przemysłowy bez odpowiedniej ochrony słuchu. Standardy audiologiczne (zarówno krajowe, jak i np. zalecenia WHO czy OSHA) podkreślają, że pierwsze uszkodzenie od hałasu ujawnia się właśnie w zakresie 3–6 kHz, najczęściej z maksimum około 4 kHz, przy zachowanej w miarę dobrej słyszalności w częstotliwościach mowy (0,5–2 kHz). Dlatego pacjent może jeszcze całkiem nieźle rozumieć mowę w cichym otoczeniu, ale zaczyna mieć problemy w hałasie, skarży się na szumy uszne, dyskomfort przy głośnych dźwiękach. W dobrze prowadzonej praktyce diagnostycznej taki wynik zawsze trzeba połączyć z dokładnym wywiadem: praca w hałasie, strzelectwo, koncerty, słuchawki na uszach, brak stosowania ochronników słuchu. W badaniach okresowych pracowników wynik z typowym dołkiem 4 kHz jest sygnałem, że trzeba pilnie zweryfikować warunki akustyczne stanowiska, stosowanie ochronników i ewentualnie zmodyfikować narażenie. Dobrą praktyką jest też kontrolne powtórzenie audiometrii po okresie unikania hałasu, ale prawdziwy uraz akustyczny niestety jest zmianą trwałą, co warto mieć w głowie przy omawianiu wyniku z pacjentem.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 7Strzał
Kryterium rozpoznawczym dla fali δ (delta) w badaniu EKG jest
A. obniżenie odcinka ST.
B. zażębienie na ramieniu zstępującym załamka R.
C. zażębienie na ramieniu wstępującym załamka R.
Twoja odpowiedź
D. uniesienie odcinka ST.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana fala δ (delta) to właśnie to charakterystyczne „zażębienie” na ramieniu wstępującym załamka R. W praktyce wygląda to tak, że początek zespołu QRS nie jest stromy i ostry, tylko jakby „rozmyty” i lekko zaokrąglony, z takim delikatnym ząbkiem na początku R. Jest to klasyczny obraz preekscytacji komór, najczęściej w zespole Wolffa-Parkinsona-White’a (WPW). Elektrofizjologicznie oznacza to, że część komory jest pobudzana wcześniej przez dodatkową drogę przewodzenia (pęczek Kenta), zanim impuls przejdzie prawidłowo przez węzeł AV i układ Hisa-Purkinjego. Moim zdaniem warto to sobie dobrze „wryć w pamięć”, bo jak raz zobaczysz typową falę delta, to potem łatwo ją rozpoznasz. W standardach interpretacji EKG (np. zalecenia ESC) podkreśla się, że fala δ idzie w pakiecie z poszerzeniem QRS i skróceniem odstępu PQ/PR. W codziennej pracy technika czy pielęgniarki kardiologicznej znajomość tego objawu jest ważna, bo pacjent z WPW ma zwiększone ryzyko groźnych tachyarytmii, zwłaszcza przy współistniejącym migotaniu przedsionków. Warto też zwrócić uwagę, że fala delta jest najlepiej widoczna w odprowadzeniach, gdzie załamek R jest dominujący, często w V3–V6. W praktyce, przy opisie EKG, dobrze jest celowo „przeskanować” początek każdego zespołu QRS i szukać tego subtelnego zaokrąglenia. Jeśli jest wątpliwość, przydatne bywa powiększenie zapisu lub porównanie z wcześniejszym EKG pacjenta, żeby ocenić, czy to cecha stała i czy koreluje ze skróconym PQ. Taka systematyczna analiza zgodna z dobrymi praktykami interpretacji EKG naprawdę zmniejsza ryzyko przeoczenia zespołu preekscytacji.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 8
Na schemacie oznaczono
A. odstęp PP
B. zespół QS
C. zespół QRS
D. odstęp RR
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na schemacie strzałka obejmuje odległość między wierzchołkami dwóch kolejnych załamków R, czyli właśnie odstęp RR. W zapisie EKG to podstawowy parametr służący do oceny częstości i regularności rytmu serca. Mierzymy go od szczytu jednego załamka R do szczytu następnego załamka R w tym samym odprowadzeniu. Na standardowym papierze EKG (prędkość 25 mm/s) 1 mała kratka to 0,04 s, a 1 duża kratka 0,20 s. Dzięki temu z odstępu RR można bardzo szybko wyliczyć częstość pracy serca: 300 podzielone przez liczbę dużych kratek między załamkami R daje orientacyjną wartość tętna w uderzeniach na minutę. W praktyce, w pracowni diagnostyki elektromedycznej, technik bardzo często patrzy właśnie na regularność odstępów RR, żeby odróżnić rytm zatokowy od arytmii, np. migotania przedsionków, gdzie odstępy RR są wyraźnie nieregularne. Moim zdaniem to jedna z pierwszych rzeczy, które warto sobie „wyrobić w oku” przy oglądaniu EKG – równiutkie, powtarzalne odstępy RR zwykle sugerują uporządkowany rytm. W monitorach kardiologicznych, holterach czy defibrylatorach automatycznych algorytmy komputerowe też bazują w dużej mierze na analizie kolejnych odstępów RR, żeby wykrywać tachykardię, bradykardię czy pauzy. Dobre nawyki: zawsze mierz RR na kilku cyklach, w różnych fragmentach zapisu, bo lokalne artefakty albo pojedyncze pobudzenia dodatkowe mogą łatwo zafałszować ocenę, jeśli spojrzy się tylko na jedno miejsce.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 9
Który system informatyczny służy do archiwizacji i transmisji obrazów radiologicznych?
A. RIS
B. PACS
Twoja odpowiedź
C. HL7
D. IHE
Poprawna odpowiedź. PACS (Picture Archiving and Communication System) to właśnie ten system, który w praktyce „spina” całą diagnostykę obrazową od strony informatycznej. Jego główne zadanie to archiwizacja, przeglądanie i transmisja obrazów radiologicznych: RTG, TK, MR, USG, mammografia, a także inne badania, które generują obrazy w standardzie DICOM. W dobrze zorganizowanej pracowni radiologicznej każdy aparat (np. tomograf, aparat RTG, rezonans) wysyła obrazy do serwera PACS, gdzie są one bezpiecznie przechowywane, opisywane i udostępniane lekarzom na oddziałach, w poradniach, a czasem nawet zdalnie (teleradiologia). Moim zdaniem kluczowe w PACS jest to, że pozwala on na pracę w pełni cyfrową: radiolog może powiększać obraz, zmieniać okna (window/level), porównywać badania z wcześniejszych lat, tworzyć rekonstrukcje, a wszystko bez szukania klisz po szafach. To ogromna oszczędność czasu i mniejsze ryzyko zagubienia dokumentacji. Z punktu widzenia dobrych praktyk, nowoczesny PACS jest zintegrowany z RIS oraz systemem szpitalnym HIS, dzięki czemu dane pacjenta, zlecenia badań i opisy są spójne i nie trzeba ich przepisywać kilka razy. Standardowo komunikacja obrazów odbywa się przez DICOM, a dane tekstowe (np. informacje o pacjencie, status badania) często przez HL7. W praktyce technik radiologii powinien wiedzieć, jak sprawdzić, czy badanie poprawnie wysłało się do PACS, jak odszukać wcześniejsze badania danego pacjenta oraz jak zgłosić problemy z transmisją obrazów do działu IT. Bez sprawnego PACS-u pracownia działa, szczerze mówiąc, jak w poprzedniej epoce – na płytach, pendrive’ach i papierowych opisach, a to jest kompletnie nieefektywne i niezgodne z obecnymi standardami pracy w diagnostyce obrazowej.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 10
Wskazaniem do wykonania badania spirometrycznego jest
A. krwioplucie niejasnego pochodzenia.
B. przewlekła choroba obturacyjna płuc.
Twoja odpowiedź
C. odma opłucnowa.
D. zapalenie płuc.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana przewlekła choroba obturacyjna płuc (POChP) to klasyczne i jedno z najważniejszych wskazań do wykonania spirometrii. Spirometria jest podstawowym badaniem czynnościowym układu oddechowego, które pozwala ocenić pojemności i objętości płuc oraz przepływy powietrza w drogach oddechowych. W praktyce klinicznej właśnie dzięki temu badaniu rozpoznaje się obturację, czyli zwężenie dróg oddechowych, typowe dla POChP i astmy. Standardy GOLD oraz wytyczne towarzystw pneumonologicznych bardzo jasno mówią, że rozpoznanie POChP nie powinno być stawiane tylko „na oko”, na podstawie objawów, ale musi być potwierdzone spirometrycznie – typowo przez obniżony wskaźnik FEV1/FVC poniżej wartości granicznej. Z mojego doświadczenia to badanie jest takim „EKG dla płuc” – proste, powtarzalne, a daje masę informacji. U pacjentów z przewlekłym kaszlem, dusznością wysiłkową, nawracającymi infekcjami oskrzelowymi, szczególnie palaczy, spirometria jest absolutnym standardem postępowania. Dzięki niej można nie tylko postawić diagnozę, ale też oceniać stopień zaawansowania choroby, monitorować skuteczność leczenia (np. lekami rozszerzającymi oskrzela) i kontrolować postęp choroby w czasie. W POChP wynik spirometrii ma też znaczenie rokownicze i pomaga ustalić, czy pacjent kwalifikuje się np. do tlenoterapii domowej albo rehabilitacji oddechowej. W dobrej praktyce technik i personel wykonujący spirometrię dba o prawidłowe przygotowanie pacjenta, poprawną technikę dmuchania, powtarzalność prób i interpretację zgodną z normami odniesienia, bo od jakości tego badania zależy cała dalsza diagnostyka i leczenie pacjenta z przewlekłą obturacją.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 11
W jaki sposób należy oprzeć stroik w audiometrycznym badaniu przewodnictwa kostnego?
A. Podstawą na powierzchni wyrostka sutkowatego.
Poprawna odpowiedź
B. Podstawą na guzowatości potylicznej zewnętrznej.
C. Ramionami na guzowatości potylicznej zewnętrznej.
D. Ramionami na powierzchni wyrostka sutkowatego.
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W audiometrycznym badaniu przewodnictwa kostnego kluczowe są dwie rzeczy: **miejsce przyłożenia** stroika i **sposób, w jaki część drgająca styka się z kością**. Wszystkie odpowiedzi oparte na guzowatości potylicznej zewnętrznej albo na ramionach stroika wynikają zwykle z intuicji, ale niestety są sprzeczne z przyjętymi standardami badań słuchu. Guzowatość potyliczna zewnętrzna leży z tyłu czaszki, dość daleko od struktur ucha wewnętrznego. Owszem, kość też przewodzi dźwięk, ale droga przewodzenia jest dłuższa i mniej specyficzna dla drogi do ślimaka. Może dochodzić do silniejszego pobudzenia obu uszu jednocześnie, co utrudnia ocenę, które ucho realnie słyszy bodziec. W konsekwencji wyniki prób takich jak Rinne czy Weber stają się mniej wiarygodne, a różnicowanie niedosłuchu przewodzeniowego i odbiorczego jest po prostu gorszej jakości. Drugi typ błędu to przykładanie **ramion** stroika zamiast jego podstawy. Ramiona służą do trzymania i pobudzania stroika, natomiast to podstawa jest elementem zaprojektowanym do przekazywania drgań na kość. Ramiona mają inną geometrię, często są cieńsze, mogą tłumić i rozpraszać drgania, więc część energii akustycznej po prostu się gubi. Z mojego doświadczenia to częsty błąd u osób zaczynających pracę z próbami stroikowymi – chwytają stroik „jak leci” i dociskają tym, co akurat dotknie skóry. Efekt jest taki, że pacjent słyszy dźwięk krócej lub słabiej, niż by wynikało z jego rzeczywistego stanu słuchu. Dobre praktyki w audiometrii i otolaryngologii mówią jasno: stroik przykładamy **podstawą do wyrostka sutkowatego**, czyli tej kostnej wyniosłości za małżowiną uszną. To miejsce jest optymalne, bo blisko ucha wewnętrznego i jednocześnie łatwo dostępne. Dzięki temu przewodnictwo kostne jest oceniane w sposób powtarzalny, porównywalny między pacjentami oraz zgodny z procedurami opisanymi w podręcznikach diagnostyki słuchu. Warto więc świadomie unikać zarówno guzowatości potylicznej, jak i przykładania ramion stroika, bo oba te nawyki prowadzą do systematycznych błędów pomiaru.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 12
Chorobą układu oddechowego typu obturacyjnego jest
A. mukowiscydoza.
Twoja odpowiedź
B. gruźlica płuc.
C. pylica płuc.
D. sarkoidoza.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana została mukowiscydoza, bo jest to klasyczny przykład przewlekłej choroby obturacyjnej układu oddechowego. W mukowiscydozie dochodzi do zaburzenia transportu jonów chlorkowych w nabłonku, co powoduje bardzo gęsty, lepki śluz w drogach oddechowych. Taki śluz zatyka małe i większe oskrzela, co w praktyce daje obturację, czyli utrudnienie przepływu powietrza, zwłaszcza przy wydechu. W badaniu spirometrycznym widzimy typowy obraz choroby obturacyjnej: obniżone FEV1, obniżony wskaźnik FEV1/FVC, często też wydłużony czas wydechu. W praktyce klinicznej i fizjoterapeutycznej takie rozpoznanie ma konkretne konsekwencje: stosuje się techniki drenażu ułożeniowego, oklepywanie klatki piersiowej, ćwiczenia oddechowe ukierunkowane na poprawę ewakuacji wydzieliny i wentylacji płuc. Standardy postępowania (również polskie i europejskie zalecenia dla mukowiscydozy) mocno podkreślają regularną ocenę czynności płuc właśnie spirometrią, co pozwala wcześnie wychwycić pogorszenie obturacji. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś raz dobrze zrozumie różnicę między obturacją a restrykcją, dużo łatwiej mu później klasyfikować choroby płuc. Obturacja to problem głównie z przepływem powietrza przez zwężone drogi oddechowe, jak w astmie, POChP czy właśnie mukowiscydozie. Warto też pamiętać, że na zdjęciu RTG czy w TK w zaawansowanej mukowiscydozie widoczne są zmiany odpowiadające przewlekłej obturacji, np. rozstrzenie oskrzeli, pułapka powietrzna, co ładnie koreluje z wynikiem spirometrii i objawami pacjenta w badaniu przedmiotowym.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).
Pytanie 13
Artefakty zarejestrowane na elektrokardiogramie zostały wywołane przez
A. uszkodzone przewody.
B. nieprawidłowe przyłożenie elektrody.
C. silne drżenie mięśniowe.
Twoja odpowiedź
D. stymulator serca.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo powiązałeś przedstawiony zapis z silnym drżeniem mięśniowym. Tego typu artefakt na EKG ma dość charakterystyczny wygląd: podstawowy rytm zatokowy jest zwykle widoczny, załamki P, zespoły QRS i załamki T da się rozpoznać, ale na fragmentach zapisu pojawia się gęsty „szum” o wysokiej częstotliwości, jakby ktoś trząsł kartką z wykresem. Ten drobny, nieregularny zygzak nakłada się na linię izoelektryczną i częściowo na zespoły QRS. W praktyce klinicznej widzimy to np. u pacjentów z silnym niepokojem ruchowym, przy dreszczach gorączkowych, w chorobie Parkinsona, przy dużym napięciu mięśni z zimna albo gdy badany bardzo się spina i nie potrafi się rozluźnić. Moim zdaniem najłatwiej to rozpoznać właśnie po tym, że mimo „szumu” da się odczytać regularny rytm serca pod spodem. Dobre praktyki przy wykonywaniu EKG mówią wyraźnie, żeby przed zapisem zadbać o komfort cieplny pacjenta, wytłumaczyć mu konieczność leżenia nieruchomo i rozluźnienia mięśni, a w razie widocznych dreszczy odczekać, okryć kocem, czasem nawet podać leki przeciwgorączkowe, zanim zaczniemy rejestrację. Technik EKG powinien też umieć odróżnić artefakt mięśniowy od rzeczywistej arytmii – przy drżeniu mięśniowym odstępy RR są w miarę stałe, a morfologia QRS nie zmienia się, tylko jest „oblepiona” drobnymi zębami. W standardach opisowych zaleca się dopisanie w opisie: „zapis z artefaktem mięśniowym, utrudniającym ocenę odcinka ST” – bo to jest bardzo ważne, żeby lekarz nie nadinterpretował zmian, które są po prostu skutkiem napięcia mięśni, a nie patologii mięśnia sercowego.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 14
Bezwzględnym przeciwwskazaniem do badania spirometrycznego jest
A. zaburzenie rytmu serca.
B. astma oskrzelowa.
C. zapalenie oskrzeli.
D. świeży udar mózgu.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź to świeży udar mózgu, bo jest to klasyczne, bezwzględne przeciwwskazanie do wykonywania spirometrii w aktualnych zaleceniach pulmonologicznych. Badanie spirometryczne wymaga od pacjenta bardzo forsownych, powtarzalnych manewrów oddechowych: głębokiego wdechu do całkowitej pojemności płuc i gwałtownego, maksymalnie silnego wydechu. To powoduje istotne wahania ciśnienia wewnątrz klatki piersiowej, ciśnienia tętniczego i ciśnienia śródczaszkowego. U osoby po świeżym udarze mózgu takie zmiany mogą pogorszyć stan neurologiczny, zwiększyć ryzyko krwawienia, obrzęku mózgu albo ponownego incydentu naczyniowego. Dlatego zgodnie z dobrymi praktykami, po ostrym udarze odracza się spirometrię, zwykle o kilka tygodni, aż stan krążeniowo‑oddechowy i neurologiczny się ustabilizuje. W pracowniach spirometrycznych przyjmuje się podobnie ostrożne podejście jak przy świeżym zawale serca, świeżej operacji kardiochirurgicznej, tętniaku aorty w fazie niestabilnej czy krwiopluciu – tam też wzrost ciśnień i wysiłek wydechowy są potencjalnie niebezpieczne. W praktyce technik lub pielęgniarka wykonująca badanie zawsze powinna zebrać krótki wywiad: czy pacjent nie miał ostatnio udaru, zawału, zabiegu w obrębie klatki piersiowej, czy nie ma nasilonych dolegliwości z OUN. Jeśli tak – badanie się odkłada i kontaktuje z lekarzem prowadzącym. Moim zdaniem to jeden z ważniejszych elementów bezpieczeństwa w diagnostyce czynnościowej układu oddechowego, bo sama spirometria wydaje się „niewinna”, a może jednak narobić szkody, jeśli zignorujemy przeciwwskazania.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).
Pytanie 15
W badaniu EKG odprowadzenie I rejestruje różnicę potencjałów między
A. prawym a lewym przedramieniem.
Twoja odpowiedź
B. prawym przedramieniem a lewym podudziem.
C. prawym podudziem a lewym przedramieniem.
D. prawym a lewym podudziem.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – w standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG odprowadzenie I rejestruje różnicę potencjałów między prawym a lewym przedramieniem, czyli technicznie między elektrodą na prawym nadgarstku (RA – right arm) a elektrodą na lewym nadgarstku (LA – left arm). To jest tzw. odprowadzenie dwubiegunowe kończynowe wg Einthovena. Mówiąc prościej: aparat porównuje, jaki sygnał elektryczny dociera z prawej ręki, a jaki z lewej ręki i rysuje z tego linię w zapisie EKG. Z mojego doświadczenia to jedno z podstawowych pojęć, które warto mieć „w małym palcu”, bo potem łatwiej ogarnia się całą oś elektryczną serca. W praktyce klinicznej odprowadzenie I pokazuje aktywność elektryczną serca widzianą mniej więcej w płaszczyźnie czołowej, z kierunku lewej strony klatki piersiowej. To odprowadzenie jest szczególnie czułe np. na zmiany zlokalizowane bocznie w lewej komorze. Przy prawidłowym podłączeniu elektrod kompleks QRS w odprowadzeniu I jest zazwyczaj dodatni (większość wychyleń idzie do góry), bo fala depolaryzacji przemieszcza się generalnie w stronę lewej komory. Standardy (np. wytyczne ESC, AHA) bardzo mocno podkreślają prawidłowe rozmieszczenie elektrod: prawa ręka – prawa kończyna górna, lewa ręka – lewa kończyna górna, prawa i lewa noga – kończyny dolne, przy czym elektroda na prawej nodze pełni zwykle funkcję elektrody uziemiającej. W warunkach praktycznych w ambulatorium często nie zakłada się elektrod dokładnie na nadgarstkach, tylko wyżej na przedramionach, ale zasada pozostaje ta sama: odprowadzenie I to zawsze różnica potencjałów między prawą a lewą kończyną górną. Warto też pamiętać, że na podstawie odprowadzeń I, II i III można konstruować trójkąt Einthovena i analizować oś elektryczną serca – to już wyższy poziom interpretacji, ale bardzo przydatny w codziennej pracy.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 16
Obiektywną metodą badania słuchu jest audiometria
A. mowy.
B. impedancyjna.
Twoja odpowiedź
C. tonalna.
D. wysokoczęstotliwościowa.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź to audiometria impedancyjna, bo jest to badanie obiektywne, czyli takie, w którym wynik nie zależy od reakcji i współpracy pacjenta, tylko od pomiaru parametrów fizycznych układu słuchowego. W audiometrii impedancyjnej mierzy się impedancję akustyczną ucha środkowego – głównie ruchomość błony bębenkowej i łańcucha kosteczek oraz odruchy mięśnia strzemiączkowego. W praktyce wykonuje się tympanometrię i badanie odruchu z mięśnia strzemiączkowego. Pacjent nie musi naciskać przycisku ani sygnalizować, że coś słyszy – aparat rejestruje zmiany ciśnień i odbitego dźwięku samodzielnie. To jest kluczowe np. u małych dzieci, osób udających niedosłuch albo pacjentów nieprzytomnych. W protokołach otolaryngologicznych i audiologicznych audiometria impedancyjna jest standardem w diagnostyce niedosłuchów przewodzeniowych (np. wysiękowe zapalenie ucha środkowego, otoskleroza), perforacji błony bębenkowej, dysfunkcji trąbki słuchowej. Pozwala szybko ocenić, czy problem jest w uchu środkowym, czy raczej w uchu wewnętrznym. Moim zdaniem to jedno z bardziej „technicznych” badań słuchu, bo operator musi umieć dobrze uszczelnić przewód słuchowy, ustawić ciśnienie i poprawnie zinterpretować krzywą tympanometryczną (typ A, B, C itd.). W pracy technika elektroradiologii bardzo często łączy się audiometrię tonalną z impedancyjną, ale właśnie ta druga daje nam obiektywny obraz funkcji ucha środkowego, zgodnie z dobrymi praktykami i rekomendacjami audiologicznymi.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 17
Szczytowy przepływ wydechowy zarejestrowany w trakcie badania maksymalnie natężonego wydechu jest oznaczany skrótem
A. PIF
B. FRC
C. FVC
Twoja odpowiedź
D. PEF
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. Szczytowy przepływ wydechowy zawsze oznacza się skrótem PEF, i tutaj kluczowe jest dobre rozróżnienie poszczególnych parametrów spirometrycznych. Wiele osób myli PEF z PIF, bo oba mają w nazwie „peak flow”, ale różnica jest zasadnicza. PIF to Peak Inspiratory Flow, czyli szczytowy przepływ wdechowy. Odnosi się do maksymalnej szybkości przepływu powietrza podczas gwałtownego wdechu, a nie wydechu. Z mojego doświadczenia to pomylenie wdechu z wydechem w oznaczeniach jest jednym z częstszych drobnych błędów, szczególnie na początku nauki spirometrii. W testach maksymalnie natężonego wydechu interesuje nas właśnie faza wydechowa, dlatego używamy skrótu PEF, nie PIF. Kolejne często mylone pojęcie to FVC, czyli Forced Vital Capacity. To nie jest żaden przepływ, tylko objętość – wymuszona pojemność życiowa. FVC oznacza ilość powietrza, jaką pacjent jest w stanie gwałtownie i całkowicie wydmuchać po maksymalnym wdechu. Mierzymy ją w litrach, a nie w litrach na sekundę jak przepływy. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro badanie jest „maksymalnie natężone”, to ktoś kojarzy wszystko, co wymuszone, z jednym parametrem, a tu jednak trzeba rozdzielać objętości (FVC) od przepływów (PEF, FEV1). FRC natomiast to Functional Residual Capacity, czyli czynnościowa pojemność zalegająca. Jest to ilość powietrza pozostająca w płucach po spokojnym, normalnym wydechu. Tego w ogóle nie oznaczamy w standardowej spirometrii forsowanej, tylko raczej w badaniach takich jak bodypletyzmografia. Łączenie FRC ze szczytowym przepływem to już kompletnie inne zagadnienie fizjologiczne – tu mówimy o objętości spoczynkowej, a nie o maksymalnym przepływie przy wysiłkowym wydechu. Dobra praktyka w diagnostyce czynnościowej układu oddechowego wymaga, żeby zawsze kojarzyć: PEF – szczytowy przepływ wydechowy, PIF – szczytowy przepływ wdechowy, FVC – objętość wymuszonego wydechu, FRC – objętość pozostająca w płucach po spokojnym wydechu. Dopiero takie uporządkowanie pojęć pozwala poprawnie interpretować wykresy i wyniki badań spirometrycznych i nie gubić się w skrótach.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 18
Którym skrótem w badaniu spirometrycznym oznaczana jest pojemność życiowa płuc?
A. VC
Poprawna odpowiedź
B. IC
C. FRC
Twoja odpowiedź
D. TLC
Niepoprawna odpowiedź. W spirometrii bardzo łatwo się pomylić, bo większość skrótów wygląda podobnie i wszystkie odnoszą się do różnych objętości lub pojemności płuc. Dlatego wiele osób automatycznie sięga po TLC, FRC czy IC, bo kojarzą im się z „pojemnością” albo „całkowitą objętością płuc”. Problem w tym, że klasyczna spirometria mierzy tylko te objętości, które pacjent może świadomie wciągnąć lub wydmuchać, a nie wszystko, co faktycznie znajduje się w płucach. TLC, czyli total lung capacity, to całkowita pojemność płuc – obejmuje ona nie tylko powietrze możliwe do wydmuchania, ale też objętość zalegającą, której spirometr nie jest w stanie bezpośrednio zmierzyć. Do oceny TLC używa się metod pletyzmografii ciała lub technik gazowych, a nie zwykłej spirometrii przybiurkowej. Dlatego TLC nie może być prawidłową odpowiedzią na pytanie o skrót oznaczający pojemność życiową w klasycznym badaniu spirometrycznym. FRC, czyli functional residual capacity, to czynnościowa pojemność zalegająca – objętość powietrza pozostająca w płucach po spokojnym wydechu. Ona również zawiera w sobie komponentu, której spirometr nie rejestruje (objętość zalegająca RV), więc FRC też nie jest parametrem bezpośrednio mierzonym w standardowej spirometrii, tylko raczej w badaniach bardziej zaawansowanych. Typowym błędem myślowym jest tu utożsamianie „pojemności” z „pojemnością życiową”, podczas gdy w fizjologii układu oddechowego każda z pojemności ma ściśle zdefiniowane granice objętości. IC, czyli inspiratory capacity, to pojemność wdechowa, a więc ilość powietrza, jaką można wciągnąć od poziomu spokojnego wydechu (FRC) do maksymalnego wdechu. To też nie jest pojemność życiowa, tylko jej fragment – dokładnie ta część, która dotyczy wdechu. W spirometrii pojemność życiowa (VC) obejmuje zarówno komponent wdechowy, jak i wydechowy, czyli cały zakres między maksymalnym wdechem a maksymalnym wydechem. Moim zdaniem najczęściej błąd wynika z tego, że ktoś pamięta ogólnie „pojemność = capacity”, ale nie kojarzy, że skrót VC jest tu specyficzny dla vital capacity. Dobra praktyka w pracowni to zawsze łączyć skrót z pełną nazwą i prostą definicją, wtedy łatwiej uniknąć takich pomyłek i poprawnie interpretować wyniki badania spirometrycznego.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 19
Strzałką na schemacie oznaczono
A. prawą odnogę pęczka Hisa.
B. węzeł przedsionkowo-komorowy.
C. węzeł zatokowo-przedsionkowy.
Twoja odpowiedź
D. lewą odnogę pęczka Hisa.
Poprawna odpowiedź. Strzałka na schemacie pokazuje strukturę położoną w ścianie prawego przedsionka, przy ujściu żyły głównej górnej – to klasyczna lokalizacja węzła zatokowo‑przedsionkowego (SA). Ten węzeł to fizjologiczny rozrusznik serca: generuje impulsy elektryczne, które następnie szerzą się przez mięsień przedsionków i dalej trafiają do węzła przedsionkowo‑komorowego. Moim zdaniem warto to sobie skojarzyć tak: wszystko „zaczyna się” w prawym przedsionku, wysoko, przy żyle głównej górnej. W praktyce diagnostyki elektromedycznej znajomość położenia SA ma znaczenie np. przy interpretacji EKG – rytm zatokowy oznacza, że bodźce powstają właśnie w tym węźle. Na zapisie widzimy wtedy prawidłowe załamki P dodatnie w odprowadzeniach kończynowych (np. II, aVF), z równym odstępem między kolejnymi załamkami R. W badaniach obrazowych (echo serca, TK, MR) węzła nie widać tak ładnie jak na schemacie, ale orientacja anatomiczna jest ta sama: górna część prawego przedsionka, grzebień graniczny. W praktyce klinicznej zaburzenia funkcji węzła zatokowo‑przedsionkowego prowadzą do tzw. choroby węzła zatokowego, bradykardii zatokowej czy naprzemiennych okresów tachy‑ i bradykardii. Wtedy często konieczne jest wszczepienie stymulatora serca, który przejmuje rolę naturalnego rozrusznika. W technice EKG i przy analizie zabiegów elektroterapii (ablacje, implantacje stymulatorów) rozumienie, skąd fizjologicznie startuje impuls, jest absolutną podstawą i pomaga unikać błędów interpretacyjnych. Dlatego dobrze, że kojarzysz ten mały „guzek” przy żyle głównej górnej właśnie z węzłem zatokowo‑przedsionkowym.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 20
Droga przewodnictwa powietrznego fali akustycznej przebiega przez
A. ucho wewnętrzne i kości czaszki.
B. ucho środkowe, ucho wewnętrzne i kości czaszki.
C. ucho zewnętrzne, ucho środkowe i kości czaszki.
D. ucho zewnętrzne, ucho środkowe i ucho wewnętrzne.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana droga przewodnictwa powietrznego to: ucho zewnętrzne, ucho środkowe i ucho wewnętrzne. Właśnie tak fizjologicznie przebiega fala akustyczna, kiedy słyszymy dźwięk w typowy, „naturalny” sposób. Najpierw fala dźwiękowa wchodzi przez małżowinę uszną i przewód słuchowy zewnętrzny – to jest ucho zewnętrzne. Małżowina działa trochę jak lejek akustyczny, zbiera i kieruje fale do przewodu, a jego kształt wpływa na wzmocnienie niektórych częstotliwości, co ma znaczenie np. w rozpoznawaniu kierunku, skąd dochodzi dźwięk. Następnie fala uderza w błonę bębenkową. To już granica ucha zewnętrznego i środkowego. Błona bębenkowa zaczyna drgać i przekazuje te drgania na kosteczki słuchowe w uchu środkowym: młoteczek, kowadełko i strzemiączko. Ten układ kosteczek działa jak mechaniczny transformator impedancji – dzięki temu energia fali powietrznej może być efektywnie przekazana do środowiska płynowego w uchu wewnętrznym. Z mojego doświadczenia to właśnie to miejsce jest często pomijane w myśleniu: nie doceniamy roli wzmacniania i dopasowania impedancji. Na końcu strzemiączko porusza okienkiem owalnym, które przenosi drgania do ślimaka w uchu wewnętrznym wypełnionego płynem. Tam dochodzi do przetworzenia energii mechanicznej fali na impulsy nerwowe w komórkach rzęsatych narządu Cortiego. W badaniach audiometrycznych zawsze rozróżnia się przewodnictwo powietrzne i kostne właśnie po to, żeby ocenić, czy zaburzenie dotyczy ucha zewnętrznego/środkowego (niedosłuch przewodzeniowy), czy wewnętrznego i nerwu (niedosłuch odbiorczy). Standardem jest, że przy badaniu przewodnictwa powietrznego sygnał podajemy przez słuchawki na małżowinę uszną, a więc wykorzystujemy całą tę drogę: ucho zewnętrzne → ucho środkowe → ucho wewnętrzne. To jest podstawowa, książkowa definicja przewodnictwa powietrznego i warto ją mieć w głowie, bo przewija się w praktycznie każdym opisie audiogramu.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 21
W którym miejscu, zgodnie z zasadami wykonywania badania EKG, należy umocować żółtą elektrodę przedsercową V2?
A. W V przestrzeni międzyżebrowej w linii pachowej przedniej.
B. W IV przestrzeni międzyżebrowej przy lewym brzegu mostka.
Twoja odpowiedź
C. W IV przestrzeni międzyżebrowej przy prawym brzegu mostka.
D. W V przestrzeni międzyżebrowej w linii pachowej środkowej.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowe umocowanie żółtej elektrody przedsercowej V2 to IV przestrzeń międzyżebrowa przy lewym brzegu mostka. Tak opisują to klasyczne standardy wykonywania 12‑odprowadzeniowego EKG (np. wytyczne kardiologiczne AHA/ESC). Odprowadzenia przedsercowe mają bardzo precyzyjnie określone miejsca, bo ich przesunięcie choćby o jedno żebro w górę lub w dół potrafi całkowicie zmienić obraz zapisu. V2 razem z V1 tworzą tzw. odprowadzenia przy mostku (parasternalne) i są kluczowe do oceny przegrody międzykomorowej. V1 zakładamy w IV przestrzeni międzyżebrowej przy prawym brzegu mostka, a V2 – lustrzanie, po lewej stronie mostka, też w IV przestrzeni. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk liczenia żeber od góry: najpierw lokalizujemy obojczyk, potem rękojeść mostka, następnie II żebro i dopiero potem schodzimy do IV przestrzeni międzyżebrowej. W praktyce klinicznej poprawne położenie V2 jest ważne np. przy rozpoznawaniu zawału ściany przedniej i przegrodowej, zaburzeń przewodzenia w obrębie pęczka Hisa czy przy ocenie przerostu komór. Gdy V2 jest za wysoko, może sztucznie nasilać załamki R lub zmieniać obraz odcinka ST, co wprowadza lekarza w błąd. Dlatego dobrą praktyką jest: najpierw dokładne oznaczenie wszystkich przestrzeni międzyżebrowych, potem dopiero przyklejanie elektrod zgodnie z kolejnością V1–V6, bez „na oko”. W wielu pracowniach i na oddziałach ratunkowych przywiązuje się do tego sporą wagę, bo jakość EKG zaczyna się właśnie od poprawnego pozycjonowania elektrod, nie od aparatu.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).
Pytanie 22
Który stan patologiczny został zarejestrowany podczas wykonywania badania EKG?
A. Migotanie komór.
B. Migotanie przedsionków.
C. Trzepotanie przedsionków.
D. Dodatkowe pobudzenia komorowe.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na zapisanym na rycinie EKG widać wyraźnie miarowy rytm zatokowy, a pomiędzy prawidłowymi zespołami QRS pojawiają się pojedyncze, wcześniejsze, szerokie i zniekształcone zespoły QRS bez poprzedzającej ich fali P. To jest klasyczny obraz dodatkowych pobudzeń komorowych (PVC – premature ventricular complexes). Komorowe pobudzenie przedwczesne powstaje w ektopowym ognisku w mięśniu komór, dlatego przewodzenie nie odbywa się typową drogą przez układ bodźcoprzewodzący, tylko rozchodzi się wolniej przez mięsień – stąd poszerzony, dziwnie wyglądający QRS i zwykle przeciwstawne wychylenie załamka T. Po takim pobudzeniu często obserwuje się tzw. przerwę wyrównawczą. W praktyce, gdy technik opisuje zapis EKG z PVC, powinien zwrócić uwagę na ich częstość (pojedyncze, pary, salwy), morfologię (jednokształtne, wielokształtne) i kontekst kliniczny pacjenta. Pojedyncze PVC u młodej osoby bez objawów zwykle nie są groźne, ale liczne lub w salwach u chorego kardiologicznego mogą wymagać pilnej konsultacji lekarskiej. Z mojego doświadczenia warto od razu zaznaczyć na wydruku fragment z dodatkowymi pobudzeniami, opisać je w protokole i zadbać o poprawną kalibrację (10 mm/mV, 25 mm/s), bo bez tego kardiolog nie będzie miał pełnej informacji do oceny ryzyka arytmii. Dobra praktyka jest też porównanie aktualnego zapisu z wcześniejszym, jeśli jest dostępny – czasem narastanie liczby PVC jest pierwszym sygnałem pogarszającej się funkcji lewej komory lub zaburzeń elektrolitowych.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 23
W badaniu audiometrycznym do oceny przewodnictwa kostnego wybranego ucha słuchawkę kostną należy przyłożyć do
A. nasady nosa.
B. guzowatości potylicznej.
C. guza czołowego.
D. wyrostka sutkowatego.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowe miejsce przyłożenia słuchawki kostnej w badaniu audiometrycznym to wyrostek sutkowaty kości skroniowej, czyli ten twardy guzek kostny tuż za małżowiną uszną. Właśnie tam przewodnictwo kostne najlepiej odzwierciedla próg słyszenia badanego ucha, bo drgania są przekazywane bezpośrednio na struktury ucha wewnętrznego. Z punktu widzenia techniki badania ważne jest, żeby słuchawka była dociśnięta stabilnie, prostopadle do powierzchni skóry, ale bez przesadnego ucisku, bo zbyt duża siła może zmieniać wynik pomiaru. W praktyce klinicznej w audiometrii tonalnej zawsze porównuje się przewodnictwo powietrzne (słuchawki na uszach) z kostnym (słuchawka na wyrostku sutkowatym). Na tej podstawie odróżnia się niedosłuch przewodzeniowy od odbiorczego, co ma ogromne znaczenie przy kwalifikacji do leczenia, np. operacyjnego czy aparatowania. Moim zdaniem warto zapamiętać, że wszystkie inne wymienione miejsca – nasada nosa, guz czołowy, guzowatość potyliczna – są wykorzystywane co najwyżej w testach kamertonowych jako tzw. przewodnictwo kostne ogólne, a nie w standardowej audiometrii do oceny konkretnego ucha. Zgodnie z dobrymi praktykami, przed przyłożeniem słuchawki trzeba zdjąć kolczyki, okulary z grubymi zausznikami, odsunąć włosy, bo każdy taki drobiazg potrafi zaburzyć kontakt słuchawki z wyrostkiem sutkowatym i zafałszować próg słyszenia. W porządnie prowadzonych pracowniach audiologicznych bardzo pilnuje się prawidłowego pozycjonowania słuchawki kostnej, bo nawet kilkumilimetrowe przesunięcie może dać różnice kilku decybeli, a to już ma znaczenie przy dokładnej diagnostyce.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 24
Na elektrokardiogramie zarejestrowano
A. migotanie przedsionków.
B. blok odnogi pęczka Hisa.
C. migotanie komór.
D. zawał mięśnia sercowego.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na przedstawionym zapisie EKG widać zmiany typowe dla zawału mięśnia sercowego, dlatego odpowiedź „zawał mięśnia sercowego” jest prawidłowa. Kluczowe jest tu zwrócenie uwagi na kształt zespołów QRS i odcinka ST. W świeżym zawale, szczególnie STEMI, widzimy uniesienie odcinka ST ponad linię izoelektryczną w sąsiadujących ze sobą odprowadzeniach, często z towarzyszącą patologicznie głęboką falą Q lub jej tworzeniem się. Na takim schematycznym zapisie, jak w pytaniu testowym, zwykle pokazuje się wyraźne „kopułkowate” lub „prostokątne” uniesienie ST – właśnie coś takiego można tutaj dostrzec. Moim zdaniem to jest klasyczny rysunek z podręczników do EKG, który ma nauczyć kojarzenia obrazu z ostrym niedokrwieniem. W praktyce technika EKG powinna zawsze oceniać, czy zapis nie sugeruje ostrego zespołu wieńcowego. Jeśli widzimy typowe uniesienia ST, szczególnie w odprowadzeniach przedsercowych V1–V6 lub w odprowadzeniach kończynowych, zgodnie z zaleceniami ESC i PTK trzeba jak najszybciej zgłosić to lekarzowi, bo liczy się czas do reperfuzji (PCI lub fibrynoliza). W odróżnieniu od zaburzeń rytmu, w zawale rytm może być zupełnie regularny, z zachowanymi załamkami P, natomiast zmienia się właśnie morfologia ST i QRS. Warto też pamiętać, że w późniejszych fazach zawału odcinek ST może wracać do linii izoelektrycznej, a pojawia się głęboka, poszerzona fala Q oraz odwrócenie załamka T – to tzw. zmiany ewolucyjne. W testach często pokazuje się różne etapy, ale tutaj chodziło o skojarzenie: charakterystyczne uniesienie ST = świeży zawał. Dobrą praktyką jest zawsze analizowanie EKG według schematu: częstość, rytm, załamki P, odstęp PQ, QRS, odcinek ST, załamek T – wtedy łatwiej wychwycić takie ostre zmiany.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 25Strzał
W zapisie EKG prawidłowego rytmu zatokowego wszystkie załamki P są
A. dodatnie w odprowadzeniach I, aVR i ujemne w odprowadzeniach II, III.
Twoja odpowiedź
B. ujemne w odprowadzeniach I, aVR i dodatnie w odprowadzeniach II, III.
C. ujemne w odprowadzeniach I, II i dodatnie w odprowadzeniu aVR.
D. dodatnie w odprowadzeniach I, II i ujemne w odprowadzeniu aVR.
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. Warianty odpowiedzi, w których załamki P są ujemne w odprowadzeniach I lub II albo dodatnie w aVR, opisują sytuacje typowe raczej dla rytmów pozazatokowych niż dla prawidłowego rytmu zatokowego. Węzeł zatokowo-przedsionkowy leży w górnej części prawego przedsionka, a fizjologiczny kierunek szerzenia się depolaryzacji biegnie z góry na dół i z prawej na lewą. Elektrody w odprowadzeniach I i II „patrzą” na serce właśnie mniej więcej z kierunku, w którym rozchodzi się fala pobudzenia, dlatego zapisują ją jako wychylenie dodatnie, czyli dodatni załamek P. Odprowadzenie aVR z kolei patrzy na serce z prawej strony i „od tyłu”, w kierunku przeciwnym do wektora depolaryzacji przedsionków, więc tam prawidłowy załamek P powinien być ujemny. Jeżeli ktoś zakłada, że P może być ujemny w I i II, a dodatni w aVR przy rytmie zatokowym, to zwykle wynika to z mylenia pojęcia rytmu zatokowego z samą tylko „prawidłową częstością serca” albo z intuicyjnego, ale błędnego założenia, że biegunowość załamka P nie ma większego znaczenia. To jest typowy błąd na początku nauki EKG: patrzy się głównie na QRS i ST, a załamki P schodzą na dalszy plan. W rzeczywistości taki układ, z ujemnym P w II czy I, sugeruje albo rytm z niższych partii przedsionków, albo z okolicy węzła AV, a nawet odwróconą kolejność pobudzenia przedsionków (tzw. P wsteczny). Podobnie odpowiedzi, w których P jest dodatni w aVR lub ujemny w I, są sprzeczne z podstawową geometrią wektora przedsionkowego. W praktyce klinicznej dodatni P w aVR traktuje się wręcz jako czerwone światło: coś jest nie tak z miejscem powstawania rytmu lub z ułożeniem elektrod. Warto też pamiętać, że błędne podłączenie elektrod kończynowych może dać obraz „dziwnej” biegunowości P, więc jeśli widzisz nietypowy wzorzec (np. P ujemne w I i dodatnie w aVR), zawsze dobrze jest najpierw sprawdzić poprawność podłączenia kabli. Podsumowując, prawidłowy rytm zatokowy ma ściśle określony obraz załamka P, a każde odejście od dodatniego P w I i II oraz ujemnego P w aVR powinno budzić podejrzenie rytmu pozazatokowego albo błędu technicznego, a nie być uznawane za normę.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 26
Na schemacie oznaczono
A. 1 – załamek P; 2 – załamek T
Twoja odpowiedź
B. 1 – załamek T; 2 – załamek P
C. 1 – załamek U; 2 – załamek T
D. 1 – załamek U; 2 – załamek P
Poprawna odpowiedź. Na schemacie prawidłowo rozpoznałeś: 1 – załamek P, 2 – załamek T. To jest klasyczny zapis pojedynczego cyklu pracy serca w EKG. Załamek P odpowiada depolaryzacji przedsionków, czyli ich pobudzeniu elektrycznemu poprzedzającemu skurcz. W zapisie zawsze występuje przed zespołem QRS, ma zwykle niewielką amplitudę i zaokrąglony kształt. Załamek T natomiast odzwierciedla repolaryzację komór, czyli „powrót” komórek mięśnia komór do stanu wyjściowego po skurczu. Pojawia się po zespole QRS i odcinku ST, jest zwykle szerszy i łagodniej zaokrąglony niż P. Z mojego doświadczenia, w praktyce technika EKG kluczowe jest szybkie rozpoznanie tych elementów, bo od nich zaczyna się każda analiza zapisu: liczenie częstości, ocena rytmu zatokowego (czy każdy QRS ma przed sobą załamek P), ocena przewodzenia przedsionkowo‑komorowego (odstęp PQ) czy wstępna ocena niedokrwienia i zaburzeń elektrolitowych (kształt i biegunowość załamka T, odcinek ST). Standardy interpretacji EKG (np. zalecenia Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego) kładą duży nacisk na systematyczną analizę: najpierw rytm i załamek P, potem QRS, na końcu repolaryzacja, czyli ST i T. W codziennej pracy w pracowni diagnostyki elektromedycznej prawidłowe rozpoznawanie P i T pomaga uniknąć pomylenia artefaktów z patologią, np. drżenia mięśniowego z migotaniem przedsionków, czy płaskiego T z błędem ułożenia elektrod. Moim zdaniem warto sobie utrwalić prostą zasadę: mały, pierwszy – P (przedsionki), wysoki, ostry – QRS (komory kurczą się), ostatni, szerszy – T (komory się „resetują”).
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 27
W standardowym badaniu EEG elektrody P3, P4 i Pz umieszcza się na skórze głowy pacjenta nad płatami
A. czołowymi.
B. ciemieniowymi.
Twoja odpowiedź
C. skroniowymi.
D. potylicznymi.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – elektrody P3, P4 i Pz w standardowym badaniu EEG leżą nad płatami ciemieniowymi. Wynika to bezpośrednio z międzynarodowego systemu 10–20, który opisuje rozmieszczenie elektrod na skórze głowy. Litera „P” w nazwie elektrody oznacza właśnie obszar parietalny (ciemieniowy), cyfry 3 i 4 – odpowiednio lewą i prawą półkulę, a „z” – elektrodę położoną w linii pośrodkowej (zero line). W praktyce klinicznej takie oznaczenia są standardem, więc dobrze jest je mieć „w małym palcu”. Moim zdaniem znajomość tego schematu to absolutna podstawa przy pracy z EEG – zarówno przy zakładaniu elektrod, jak i późniejszej interpretacji zapisu. Prawidłowe położenie P3, P4 i Pz pozwala ocenić czynność bioelektryczną kory ciemieniowej, która odpowiada m.in. za czucie somatyczne, integrację bodźców, orientację przestrzenną. W napadach padaczkowych pochodzenia ciemieniowego zmiany napadowe mogą się właśnie tam najlepiej ujawniać, dlatego dokładne umiejscowienie tych elektrod ma realne znaczenie diagnostyczne. W dobrych pracowniach technik zawsze mierzy głowę (od glabeli do inionu oraz między wyrostkami sutkowatymi) i wyznacza punkty 10% i 20%, zamiast „na oko” kłaść elektrody. Dzięki temu P3, P4, Pz trafiają dokładnie tam, gdzie przewiduje standard międzynarodowy. W nowoczesnych systemach EEG często korzysta się też z czapek z zaznaczonymi pozycjami, ale zasada jest ta sama – P = płat ciemieniowy. Znajomość tej logiki pomaga też szybko skojarzyć inne elektrody: F – czołowe, T – skroniowe, O – potyliczne, C – centralne, co bardzo ułatwia analizę zapisu i komunikację z lekarzem opisującym badanie.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 28
W zapisie EKG załamki P dodatnie w odprowadzeniu I i II, a ujemne w aVR oraz częstotliwość rytmu mniejsza niż 60/min wskazują na
A. zahamowanie zatokowe.
B. przyspieszony rytm zatokowy.
C. zwolniony rytm zatokowy.
Twoja odpowiedź
D. niemiarowość zatokową.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – opis w pytaniu dokładnie pasuje do zwolnionego rytmu zatokowego, czyli bradykardii zatokowej. Załamki P dodatnie w odprowadzeniach I i II oraz ujemne w aVR to klasyczny „podpis” tego, że impuls elektryczny pochodzi z węzła zatokowo–przedsionkowego, czyli z fizjologicznego rozrusznika serca. Mówiąc prościej: morfologia załamka P mówi nam o miejscu powstania pobudzenia, a nie o jego szybkości. Dopiero częstotliwość rytmu, w tym przypadku < 60/min, decyduje, czy mówimy o rytmie zatokowym prawidłowym, przyspieszonym czy zwolnionym. Standardowo przyjmuje się, że: rytm zatokowy prawidłowy ma częstość 60–100/min, przyspieszony rytm zatokowy (tachykardia zatokowa) > 100/min, a zwolniony rytm zatokowy (bradykardia zatokowa) < 60/min. To jest podstawowa rzecz, którą trzeba mieć w głowie przy każdej analizie EKG, niezależnie czy pracujesz w pracowni EKG, na SOR-ze czy w POZ. W praktyce technika EKG wygląda to tak: najpierw oceniamy, czy załamki P są „zatokowe” (czyli dodatnie w I, II, ujemne w aVR, stały kształt), następnie sprawdzamy, czy po każdym P występuje zespół QRS, a potem mierzymy częstość rytmu – np. metodą 300/150/100 (przy zapisie 25 mm/s) albo za pomocą automatycznej analizy aparatu, ale zawsze warto ją zweryfikować „na oko”. U wielu osób, zwłaszcza młodych, wysportowanych, bradykardia zatokowa może być wariantem normy, szczególnie w spoczynku czy we śnie. Z drugiej strony, u pacjentów starszych, z chorobą węzła zatokowego, po lekach beta-adrenolitycznych czy blokerach kanału wapniowego, zwolniony rytm zatokowy może dawać zawroty głowy, osłabienie, omdlenia. Moim zdaniem dobrze jest od razu w głowie łączyć obraz EKG z objawami klinicznymi, bo sama liczba uderzeń na minutę jeszcze nie mówi, czy dany rytm jest dla pacjenta niebezpieczny. Dobre praktyki mówią: zawsze opisz rytm trzema słowami – pochodzenie (zatokowy/pozazatokowy), regularność (miarowy/niemiarowy) i częstość (przyspieszony/prawidłowy/zwolniony). Tutaj mamy wyraźnie: rytm zatokowy, miarowy (z opisu to wynika) i zwolniony.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 29
Podczas badania EEG w systemie „10-20” literą A oznacza się elektrody
A. móżdżkowe.
B. skroniowe.
C. uszne.
Twoja odpowiedź
D. pośrodkowe.
Poprawna odpowiedź. W systemie „10–20” stosowanym w EEG litera A pochodzi od angielskiego słowa „auricular”, czyli uszny, odnoszący się do wyrostka sutkowatego i okolicy małżowiny usznej. Elektrody oznaczone jako A1 i A2 umieszcza się odpowiednio przy lewym i prawym uchu. W praktyce klinicznej często nazywa się je także elektrodami referencyjnymi usznymi, bo bardzo często służą jako elektrody odniesienia w klasycznym montażu EEG. Moim zdaniem warto to mieć „w głowie”, bo w opisach zapisów EEG ciągle się pojawiają skróty typu A1–T3, A2–T4 itp. System 10–20 polega na rozmieszczeniu elektrod na powierzchni czaszki w ściśle określonych odległościach procentowych między punktami anatomicznymi (nasion, inion, wyrostki sutkowate). Litery opisują region mózgu: F – czołowe (frontal), T – skroniowe (temporal), C – centralne (central), P – ciemieniowe (parietal), O – potyliczne (occipital), Fp – bieguny czołowe (frontopolar), a A – właśnie uszne. Dodatkowo liczby nieparzyste oznaczają stronę lewą, parzyste – prawą, a litera Z elektrody pośrodkowe (midline). W praktyce technika EEG poprawne rozpoznanie tych oznaczeń jest kluczowe przy zakładaniu czepka, ustawianiu montażu i potem przy interpretacji, np. lokalizacji napadów padaczkowych czy ognisk zwolnienia czynności bioelektrycznej. Prawidłowe rozumienie, że A to uszy, ułatwia od razu zorientowanie się, gdzie przebiega linia odniesienia i jak może wpływać na wygląd zapisu w różnych montażach odniesieniowych i bipolarach, co jest standardem w pracowniach EEG.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).
Pytanie 30
Na ilustracji przedstawiono przygotowanie pacjenta do badania
A. ERG
B. EEG
C. KTG
D. EMG
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na zdjęciu widać bardzo typowe przygotowanie do badania EMG – dokładniej do elektroneurografii, czyli stymulacyjnej części badania przewodnictwa nerwowego. Mamy tutaj kończynę z założonym mankietem uziemiającym/odprowadzającym (zielony element) oraz dwie elektrody powierzchowne przyklejone nad mięśniem, do którego dochodzi badany nerw. Dodatkowo z boku widoczna jest elektroda stymulująca (igłowa lub pierścieniowa), którą podaje się krótkie impulsy prądowe. To klasyczny układ: elektroda aktywna i referencyjna nad brzuścem mięśnia oraz elektroda stymulująca w przebiegu nerwu. W EMG rejestruje się potencjały czynnościowe mięśni wywołane pobudzeniem nerwów obwodowych albo spontaniczną aktywność mięśnia. W praktyce technik musi zadbać o kilka rzeczy: dokładne odtłuszczenie skóry, prawidłowe rozmieszczenie elektrod w osi mięśnia, dobrą przyczepność żelowych elektrod i stabilne ułożenie kończyny, żeby artefakty ruchowe nie zniszczyły zapisu. Z mojego doświadczenia wiele problemów z jakością sygnału w EMG wynika z pośpiechu przy przygotowaniu skóry. W badaniach przewodnictwa nerwowego mierzy się latencję, amplitudę i prędkość przewodzenia, co jest kluczowe np. w diagnostyce zespołu cieśni nadgarstka, neuropatii cukrzycowych, uszkodzeń korzeni nerwowych czy urazów nerwów po złamaniach. Standardy pracowni neurofizjologii klinicznej zalecają też kontrolę temperatury kończyny, bo zbyt zimna ręka spowalnia przewodzenie i fałszuje wyniki. Właśnie ten układ elektrod na kończynie, bez udziału głowy, brzucha czy aparatury kardiotokograficznej, jednoznacznie wskazuje na EMG, a nie na EEG, ERG czy KTG.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 31Strzał
W audiometrii badanie polegające na maskowaniu (zagłuszaniu) tonów szumem białym to próba
A. Webera.
Twoja odpowiedź
B. Fowlera.
C. Langenbecka.
Poprawna odpowiedź
D. Rinnego.
Niepoprawna odpowiedź. W tym pytaniu haczyk polega na tym, że większość znanych prób słuchowych kojarzy się raczej z kamertonami niż z nowoczesną audiometrią i łatwo wrzucić wszystko do jednego worka. Próba Langenbecka odnosi się do audiometrii z użyciem maskowania szumem białym, natomiast Rinnego, Webera i Fowlera to zupełnie inne koncepcje diagnostyczne, oparte głównie na badaniach kamertonowych lub ocenie lateralizacji dźwięku. W praktyce klinicznej próba Rinnego służy do porównania przewodnictwa powietrznego z kostnym, czyli pomaga odróżnić niedosłuch przewodzeniowy od odbiorczego. Wykorzystuje się kamerton przyłożony do wyrostka sutkowatego, a potem przed małżowinę uszną. Nie ma tam żadnego maskowania szumem białym – to bardzo prosta, przyłóż–zabierz, zapytaj pacjenta metoda, dobra do szybkiego badania przyłóżkowego, ale nie do precyzyjnego różnicowania za pomocą szumu. Próba Webera to z kolei ocena lateralizacji dźwięku kamertonu ustawionego na linii pośrodkowej (np. na czole). Służy do sprawdzenia, do którego ucha dźwięk się „przesuwa” i w ten sposób pomaga wstępnie określić typ ubytku. Znowu – zero maskowania szumem białym, żadnych głośników z szumem, tylko przewodnictwo kostne i subiektywne odczucie pacjenta. Próba Fowlera, chociaż już bliższa nowoczesnej audiometrii, dotyczy wyrównania głośności w obu uszach i jest stosowana głównie w diagnostyce tzw. rekrutacji słuchowej przy niedosłuchu odbiorczym. Tam manipuluje się poziomami tonów, ale nie maskuje się ich szumem białym w klasycznym rozumieniu próby Langenbecka. Typowy błąd polega na tym, że jeśli ktoś kojarzy jakiekolwiek badanie słuchu z nazwiskiem, automatycznie zakłada, że musi chodzić o znaną próbę Rinnego albo Webera, bo o nich najczęściej się mówi w szkole. Tymczasem maskowanie szumem białym to domena audiometrii tonalnej i jest ściśle opisane w zaleceniach dotyczących badań słuchu – określa się poziom szumu, rodzaj (biały, wąskopasmowy), ucho maskowane i dokładne kryteria, kiedy należy je stosować. Dobre praktyki w diagnostyce słuchu wymagają, żeby rozumieć różnicę między prostymi próbami kamertonowymi (Rinne, Weber) a bardziej zaawansowanymi procedurami audiometrycznymi, takimi jak próba Langenbecka czy testy nadprogowe. Bez tego łatwo pomylić narzędzia i wyciągnąć błędne wnioski kliniczne.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 32
Droga przewodnictwa powietrznego fali akustycznej przebiega przez
A. ucho zewnętrzne, ucho środkowe i ucho wewnętrzne.
Twoja odpowiedź
B. ucho środkowe, ucho wewnętrzne i kości czaszki.
C. ucho zewnętrzne, ucho środkowe i kości czaszki.
D. ucho wewnętrzne i kości czaszki.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana droga przewodnictwa powietrznego obejmuje ucho zewnętrzne, ucho środkowe i ucho wewnętrzne. Tak właśnie fizjologicznie przebiega fala akustyczna, kiedy mówimy o tzw. przewodnictwie powietrznym, które bada się m.in. w klasycznej audiometrii tonalnej. Dźwięk najpierw wchodzi przez małżowinę uszną i przewód słuchowy zewnętrzny, gdzie jest kierowany w stronę błony bębenkowej. To jest rola ucha zewnętrznego – zbieranie i ukierunkowanie fali akustycznej. Następnie drgania przenoszone są na układ kosteczek słuchowych w uchu środkowym (młoteczek, kowadełko, strzemiączko). Ten układ działa jak swoista dźwignia i transformator impedancji – wzmacnia i dopasowuje drgania z powietrza do środowiska płynowego w uchu wewnętrznym. To dopasowanie jest kluczowe, bo bez sprawnego ucha środkowego większość energii dźwięku odbijałaby się na granicy powietrze–płyn. Ostatecznie fala mechaniczna dociera do ślimaka w uchu wewnętrznym, gdzie następuje przetworzenie drgań mechanicznych na impulsy nerwowe w narządzie Cortiego. Z punktu widzenia praktyki medycznej, zwłaszcza w diagnostyce elektromedycznej, rozróżnienie przewodnictwa powietrznego od kostnego jest podstawą interpretacji audiogramu i prób stroikowych (Rinne, Weber). Jeżeli przewodnictwo powietrzne jest gorsze od kostnego, sugeruje to uszkodzenie na poziomie ucha zewnętrznego lub środkowego (tzw. niedosłuch przewodzeniowy). Natomiast gdy upośledzone jest zarówno przewodnictwo powietrzne, jak i kostne, myślimy o uszkodzeniu ucha wewnętrznego lub dalszych odcinków drogi słuchowej (niedosłuch odbiorczy). Moim zdaniem warto kojarzyć to pytanie właśnie z praktyką badania audiometrii: słuchawki na uszach badają przewodnictwo powietrzne, a wibrator kostny za małżowiną – przewodnictwo kostne, które omija ucho zewnętrzne i środkowe.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 33
W jakich jednostkach mierzy się natężenie dźwięku?
A. W amperach (A).
B. W grejach (Gy).
C. W decybelach (dB).
Poprawna odpowiedź
D. W hercach (Hz).
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo miesza się tutaj różne działy fizyki i medycyny. Natężenie dźwięku, czyli to jak głośny jest dźwięk, opisujemy w decybelach (dB), a nie w jednostkach z radiologii, elektrotechniki czy opisu częstotliwości. W praktyce klinicznej, szczególnie w diagnostyce elektromedycznej, interesuje nas zarówno częstotliwość dźwięku, jak i jego poziom. Częstotliwość wyrażamy w hercach (Hz) i mówi ona, jak wysoki jest ton – czy jest to bas, czy piskliwy dźwięk. Natężenie, czyli głośność, podajemy w decybelach i to ono ma kluczowe znaczenie dla uszkodzenia słuchu, komfortu pacjenta czy norm BHP. Jednostka grej (Gy) pochodzi z radioterapii i ochrony radiologicznej, służy do opisu pochłoniętej dawki promieniowania jonizującego w tkance. To jest zupełnie inna dziedzina: energia promieniowania na jednostkę masy, nic wspólnego z akustyką. Czasem uczniowie mylą Gy z różnymi innymi skrótami, bo wszystko brzmi „medycznie”, ale to po prostu inny obszar fizyki medycznej. Amper (A) z kolei to podstawowa jednostka natężenia prądu elektrycznego. Używa się go przy opisie obwodów, zasilaczy, aparatów medycznych, ale nie do opisu dźwięku. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś kojarzy słowo „natężenie” i automatycznie łączy je z natężeniem prądu w amperach, zapominając, że w fizyce mamy różne rodzaje natężeń (natężenie pola, natężenie promieniowania, natężenie dźwięku) i każda wielkość ma swoją jednostkę. Kolejna częsta pułapka to mylenie częstotliwości z natężeniem – herce opisują, ile drgań na sekundę ma fala dźwiękowa, czyli jej wysokość, natomiast wrażenie „głośniej–ciszej” jest związane z decybelami. Z mojego doświadczenia dobrze jest zawsze zadać sobie w głowie dwa pytania: czy mówimy o tym, jak wysoki jest ton (wtedy Hz), czy jak głośny jest dźwięk (wtedy dB). Takie porządkowanie pojęć bardzo pomaga, szczególnie gdy przechodzimy między zagadnieniami z radiologii, fizyki medycznej i diagnostyki słuchu, gdzie jednostek i skrótów jest naprawdę sporo.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 34
Na elektrokardiogramie strzałki wskazują załamki
A. Q i P
B. S i T
C. Q i T
D. R i P
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na strzałkach na tym zapisie EKG widoczny jest wyraźny, wysoki i stosunkowo wąski załamek dodatni – to typowy obraz załamka R – oraz niewielki, zaokrąglony załamek przed zespołem QRS, czyli załamek P. W klasycznej nomenklaturze EKG załamek P odpowiada depolaryzacji przedsionków, natomiast załamek R jest główną, dodatnią składową zespołu QRS, który odzwierciedla depolaryzację komór. Na siatce papieru milimetrowego łatwo to rozpoznać: P jest mały, zaokrąglony i poprzedza QRS, a R jest najwyższym wierzchołkiem całego zespołu. Moim zdaniem warto od razu wyrobić sobie nawyk „czytania” EKG w ustalonej kolejności: P – odstęp PQ – zespół QRS – odcinek ST – załamek T. W praktyce technika EKG i w diagnostyce kardiologicznej poprawne rozpoznawanie załamków R i P ma duże znaczenie przy analizie rytmu zatokowego, częstości akcji serca oraz ocenie przewodzenia przedsionkowo‑komorowego (odstęp PQ/PR). Jeśli potrafisz szybko wypatrzeć załamki P i R, dużo łatwiej wychwycisz np. migotanie przedsionków (brak prawidłowych P), bloki przedsionkowo‑komorowe (zmiany odstępu PR) czy częstoskurcze nadkomorowe. W standardach interpretacji EKG (np. według wytycznych ESC) pierwszy krok to zawsze identyfikacja załamka P i ocena relacji P–QRS. Dlatego to, że poprawnie wskazałeś kombinację R i P, jest dokładnie tym, czego oczekuje się od osoby wykonującej i wstępnie opisującej badanie EKG w warunkach pracowni diagnostyki elektromedycznej.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 35Strzał
Audiogram przedstawia próbę
A. Langenbecka.
Twoja odpowiedź
B. SISI.
C. Fowlera.
Poprawna odpowiedź
D. Lüschera-Zwisłockiego.
Niepoprawna odpowiedź. Na ilustracji pokazano audiogram z wynikiem próby Fowlera, czyli badania wyrównywania głośności między uszami, a nie inne testy psychoakustyczne. Wiele osób myli te nazwy, bo wszystkie dotyczą audiometrii, ale ich cel i sposób zapisu są zupełnie inne. Próba Lüschera-Zwisłockiego dotyczy obiektywnego określania progu słyszenia metodą maskowania szumem i ma inny sposób prezentacji wyniku – nie rysuje się tam typowych, wielokrotnych linii łączących poziomy głośności między uszami w funkcji częstotliwości. Audiogram z pytania pokazuje właśnie takie powtarzane pomiary wyrównania głośności, opisane literami A, B, C, co pasuje do klasycznego schematu Fowlera. Nazwisko Langenbecka pojawia się w kontekście otologii i chirurgii, ale nie jest związane ze standardowym testem audiometrycznym oznaczanym na audiogramie w taki sposób. To dość typowy błąd, że jak pojawia się nazwisko niemieckie przy uchu i słuchu, to automatycznie kojarzy się z jakąś „próbą” audiometryczną – a tutaj tak po prostu nie jest. Z kolei SISI (Short Increment Sensitivity Index) to test czułości na małe przyrosty natężenia, wykonywany zazwyczaj przy jednej częstotliwości, a wynik podaje się w procentach poprawnych rozpoznań 1 dB przyrostu. Nie powstaje przy nim złożony wykres z wieloma krzywymi dla różnych poziomów, tylko raczej prosty zapis liczbowy. Typowym błędem myślowym jest utożsamianie każdego skomplikowanego audiogramu z testem SISI, bo studenci pamiętają, że on „wykrywa rekrutację”. Tymczasem w praktyce klinicznej rekrutację ocenia się zarówno testem SISI, jak i właśnie próbą Fowlera, ale ich zapis graficzny jest inny. W próbie Fowlera patrzymy na to, jak szybko ucho chore wyrównuje głośność z uchem zdrowym przy wzroście natężenia, co idealnie ilustruje ten wykres. Dlatego poprawne skojarzenie tutaj to próba Fowlera, a nie pozostałe wymienione testy.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 36
Który załamek w zapisie EKG odpowiada zjawisku depolaryzacji przedsionków mięśnia sercowego?
A. R
B. P
Twoja odpowiedź
C. Q
D. T
Poprawna odpowiedź. Załamek P w zapisie EKG odpowiada depolaryzacji przedsionków, czyli momentowi, kiedy bodziec elektryczny rozchodzi się przez mięsień przedsionków i przygotowuje je do skurczu. To jest tak naprawdę pierwszy element całego cyklu sercowego widocznego w standardowym zapisie 12-odprowadzeniowego EKG. W fizjologicznych warunkach załamek P jest dodatni w większości odprowadzeń kończynowych, szczególnie w II odprowadzeniu, które zwykle analizuje się jako wzorcowe. Moim zdaniem warto „nauczyć się na pamięć”, że P = przedsionki, bo to potem bardzo ułatwia interpretację różnych zaburzeń rytmu, np. migotania czy trzepotania przedsionków. W praktyce technika EKG i personel medyczny, zgodnie z wytycznymi kardiologicznymi, zawsze ocenia obecność, kształt i częstość załamków P. Brak prawidłowych załamków P albo ich nietypowy kształt może sugerować np. rytm z węzła AV, ektopowe pobudzenie przedsionkowe albo przerost przedsionków. W badaniach wysiłkowych czy holterowskich ciągłe śledzenie załamków P pomaga odróżnić tachykardię zatokową od nadkomorowych zaburzeń rytmu. Warto też pamiętać, że załamek P kończy się przed zespołem QRS – to czas, kiedy impuls po przejściu przez przedsionki dociera do węzła przedsionkowo‑komorowego. W dobrych praktykach diagnostyki elektromedycznej zawsze analizuje się P w kontekście całego odstępu PQ (PR), bo to daje informację nie tylko o depolaryzacji przedsionków, ale też o przewodzeniu przedsionkowo‑komorowym. Z mojego doświadczenia, jak ktoś dobrze rozumie załamek P, to dużo szybciej ogarnia resztę zapisu EKG, bo ma solidny punkt odniesienia do oceny rytmu i przewodnictwa.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).
Pytanie 37
Podczas badania EEG otwarcie oczu powoduje
A. zjawisko habituacji.
B. spontaniczną hiperwentylację.
C. zaniknięcie rytmu alfa.
Twoja odpowiedź
D. reakcję paradoksalną.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – podczas badania EEG otwarcie oczu powoduje zanik, czyli blokowanie rytmu alfa w okolicach potylicznych. U zdrowej, zrelaksowanej osoby, leżącej spokojnie z zamkniętymi oczami, dominuje właśnie rytm alfa: fale o częstotliwości około 8–13 Hz, najlepiej widoczne w odprowadzeniach potylicznych (O1, O2). Jest to taki „fizjologiczny podpis” stanu czuwania w spoczynku z zamkniętymi oczami. W momencie, kiedy badany otwiera oczy, do kory wzrokowej dociera strumień bodźców wzrokowych i aktywność bioelektryczna ulega desynchronizacji – zamiast ładnego, regularnego rytmu alfa pojawia się bardziej niskonapięciowa, szybka czynność beta lub mieszanina różnych częstotliwości. Ten efekt nazywa się blokowaniem albo wygaszeniem rytmu alfa (ang. alpha blocking). Dla technika EEG to jest bardzo praktyczna sprawa: reakcja na otwarcie oczu jest jednym z podstawowych testów jakości zapisu i stanu pacjenta. Jeśli rytm alfa się nie pojawia przy zamkniętych oczach albo nie znika po ich otwarciu, to od razu zapala się lampka ostrzegawcza – można podejrzewać np. uszkodzenie kory potylicznej, głębokie zaburzenia świadomości, działanie leków, czasem artefakty. W standardach wykonywania EEG (np. zalecenia IFCN, krajowe wytyczne pracowni EEG) zawsze podkreśla się konieczność rejestrowania fragmentów z oczami zamkniętymi i otwartymi oraz dokładnego opisywania reaktywności rytmu alfa. W praktyce klinicznej ocena tego zjawiska pomaga różnicować stany śpiączki, encefalopatie metaboliczne czy efekty działania leków sedacyjnych. Z mojego doświadczenia warto sobie to dobrze zapamiętać: oczy zamknięte – alfa się pojawia, oczy otwarte – alfa znika. To jest jeden z najbardziej klasycznych i powtarzalnych elementów zapisu EEG, który bardzo często pojawia się też na egzaminach i w zadaniach testowych.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 38
W badaniu EKG punktem przyłożenia odprowadzenia przedsercowego C2 jest
A. IV międzyżebrze przy prawym brzegu mostka.
B. IV międzyżebrze przy lewym brzegu mostka.
Twoja odpowiedź
C. rzut koniuszka serca.
D. okolica wyrostka mieczykowatego.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – odprowadzenie przedsercowe C2 (oznaczane też jako V2) zgodnie ze standardem zapisu EKG umieszcza się w IV międzyżebrzu przy lewym brzegu mostka. To jest klasyczna lokalizacja wg międzynarodowego systemu 12‑odprowadzeniowego. W praktyce technik najpierw lokalizuje ręką wcięcie szyjne mostka, schodzi na rękojeść, a potem na trzon mostka i liczy przestrzenie międzyżebrowe od góry. Druga przestrzeń międzyżebrowa jest tuż pod rękojeścią, dalej trzecia i czwarta – właśnie w tej czwartej, przy lewym brzegu mostka, przyklejamy elektrodę C2/V2. Moim zdaniem warto to sobie parę razy „przećwiczyć palcami” na realnym pacjencie, bo później robi się to już automatycznie. Standardowa kolejność zakładania przedsercowych to zwykle: najpierw C1/V1 w IV międzyżebrzu przy prawym brzegu mostka, potem C2/V2 w IV międzyżebrzu przy lewym brzegu mostka, a dopiero później C4/V4 w rzucie koniuszka serca (V międzyżebrze w linii środkowo-obojczykowej lewej), a następnie C3/V3 między C2 i C4 oraz C5, C6 bardziej bocznie. Poprawne położenie C2 jest bardzo istotne, bo ten punkt „patrzy” na przegrodę międzykomorową i część ściany przedniej. Błędne ustawienie, np. za wysoko albo za nisko, może zafałszować obraz załamków R i S, czasem też odcinka ST, co potem utrudnia wykrycie zawału ściany przedniej lub zmian przerostowych. W dobrych praktykach EKG podkreśla się, żeby zawsze liczyć międzyżebrza, a nie „na oko” przyklejać elektrody. W warunkach klinicznych, np. na SOR czy intensywnej terapii, precyzja bywa trudniejsza, ale tym bardziej warto trzymać się tego schematu, bo od jakości zapisu często zależy decyzja lekarska o trombolizie czy pilnej koronarografii.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 39
Za wyrównanie ciśnienia między uchem środkowym a otoczeniem odpowiada
A. trąbka słuchowa.
Poprawna odpowiedź
B. błona bębenkowa.
Twoja odpowiedź
C. narząd Cortiego.
D. przewód słuchowy.
Niepoprawna odpowiedź. W tym pytaniu łatwo się złapać na skojarzeniach z ogólną budową ucha i funkcją słyszenia, a umknąć temu, co jest naprawdę kluczowe: chodzi konkretnie o wyrównywanie ciśnienia między uchem środkowym a otoczeniem. Za to zadanie odpowiada wyłącznie trąbka słuchowa, czyli przewód łączący jamę bębenkową z nosową częścią gardła. Pozostałe struktury z odpowiedzi pełnią inne, też ważne funkcje, ale nie mają realnego wpływu na aktywne wyrównywanie ciśnienia. Narząd Cortiego znajduje się w ślimaku w uchu wewnętrznym i jest wyspecjalizowanym receptorem zmysłu słuchu. Zawiera komórki rzęsate, które przetwarzają drgania mechaniczne na impulsy nerwowe przewodzone nerwem ślimakowym do ośrodkowego układu nerwowego. Można powiedzieć, że to „serce” percepcji dźwięku, ale nie ma on kontaktu z jamą bębenkową ani z gardłem, więc nie uczestniczy w regulacji ciśnienia. Błona bębenkowa z kolei oddziela przewód słuchowy zewnętrzny od jamy bębenkowej i drga pod wpływem fal dźwiękowych. Jest elastyczna, ale sama z siebie nie wyrównuje ciśnienia – ona tylko reaguje na różnicę ciśnień, co objawia się bólem lub uczuciem rozpierania, gdy trąbka słuchowa nie działa prawidłowo. Przewód słuchowy zewnętrzny jest kanałem doprowadzającym fale dźwiękowe do błony bębenkowej i ma funkcję ochronną (małżowina, woskowina, zagięcie kanału), ale kończy się ślepo na błonie bębenkowej, więc nie ma żadnego połączenia z gardłem ani możliwością regulowania ciśnienia w uchu środkowym. Typowym błędem myślowym jest mylenie funkcji struktur „centralnych” w uchu zewnętrznym i środkowym: skoro błona bębenkowa jest na granicy i reaguje na ciśnienie, to bywa błędnie uznawana za element wyrównujący ciśnienie. W rzeczywistości to trąbka słuchowa doprowadza powietrze i wyrównuje gradient, a błona tylko pokazuje, że coś jest nie tak. W diagnostyce audiologicznej i badaniach typu tympanometria właśnie ocena ciśnienia w uchu środkowym i pośrednio drożności trąbki słuchowej jest jednym ze standardów postępowania, więc warto mieć to klarownie poukładane, bo potem przekłada się to na prawidłową interpretację wyników i współpracę z laryngologiem.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 40
Na którym z zapisów EKG została uwidoczniona fala Pardee'go?
Zapis 4
Zapis 3
Twoja odpowiedź
Zapis 2
Zapis 1
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany jest zapis 3, ponieważ właśnie tam widać klasyczną falę Pardee’go, czyli uniesienie odcinka ST z zachowaną, wyraźnie wysmukloną falą T, tworzącą taki jakby jednolity „kopiec” nad linią izoelektryczną. W ostrym zawale STEMI, zgodnie z wytycznymi ESC i PTK, szukamy uniesienia ST ≥1–2 mm w dwóch sąsiednich odprowadzeniach, o charakterystycznym kształcie: odcinek ST przechodzi płynnie z załamka R, bez wyraźnego punktu J, a całość przypomina właśnie falę Pardee’go. Na zapisie 3 dokładnie to widać – segment ST jest wyniesiony, wypukły do góry, a załamek T jest dodatni i niejako „przyklejony” do ST. To jest obraz świeżego, rozległego uszkodzenia mięśnia sercowego w fazie ostrej. W praktyce klinicznej rozpoznanie takiego uniesienia ST wymaga natychmiastowej reakcji: kwalifikacji do pierwotnej angioplastyki wieńcowej (PCI) lub, gdy to niemożliwe, do trombolizy. W pracowni, na SOR-ze czy nawet w ZRM, technik i ratownik powinni automatycznie kojarzyć falę Pardee’go z ostrym zawałem z uniesieniem ST. Moim zdaniem warto sobie wpoić prostą zasadę: jeśli widzisz ładny, gładki „garb” ST-T ponad izolinią w odpowiednich odprowadzeniach, u pacjenta z bólem w klatce, to traktujesz to jak STEMI, dopóki koronarografia nie udowodni czegoś innego. Ten wzorzec trzeba umieć odróżnić od wczesnej repolaryzacji, przerostu komór czy zmian w przebiegu zapalenia osierdzia, gdzie kształt i kontekst kliniczny są inne. Im częściej oglądasz takie EKG, tym szybciej i pewniej rozpoznasz falę Pardee’go w realnej sytuacji na dyżurze.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).