Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
Rozpoczęcie: 14 października 2026 18:00
Zakończenie: 14 października 2026 18:10
Egzamin zdany!
Wynik: 35/40 punktów (87,5%)
Wymagane minimum: 20 punktów (50%)
Pewność odpowiedzi
Jako strzał oznaczono 5 odpowiedzi - trafionych: 4.
Z odpowiedzi deklarowanych jako pewne poprawnych było 31 z 35. Trafiony strzał to nie jest wiedza - te pytania warto powtórzyć w pierwszej kolejności.
Twój wynik na tle innych
Twój wynik jest lepszy niż 59% podejść do kwalifikacji MED.08.
Porównanie z 20645 zakończonymi podejściami do tej kwalifikacji (dane zbiorcze, bez wyników indywidualnych).
Poprawa! Poprzednio 82,5%, teraz 87,5% (+5,0 p.p.).
Zachowaj ten wynik na koncie
Załóż darmowe konto albo zaloguj się - ten egzamin trafi na Twoje konto, więc wrócisz do swoich błędów, będziesz śledzić postęp i dostaniesz powtórki dobrane do Twoich odpowiedzi.
Zamieszczone badanie elektrokardiograficzne wykazało u pacjenta
A. ekstrasystolię nadkomorową.
B. migotanie przedsionków.
Twoja odpowiedź
C. migotanie komór.
D. niemiarowość zatokową.
Poprawna odpowiedź. Rozpoznanie migotania przedsionków na tym zapisie EKG jest jak najbardziej trafne. Kluczowe cechy, które to potwierdzają, to brak wyraźnych, powtarzalnych załamków P przed zespołami QRS oraz nieregularne odstępy RR – czyli tzw. rytm „zupełnie niemiarowy”. Zamiast załamków P w linii izoelektrycznej widać drobne, nieregularne falowania, czyli fale f, odpowiadające chaotycznej, bardzo szybkiej aktywności przedsionków. Z mojego doświadczenia, jeśli patrząc na EKG masz wrażenie „bałaganu” między QRS-ami i brak jakiegokolwiek porządku w odstępach RR, to w praktyce klinicznej prawie zawsze jest to właśnie migotanie przedsionków. W standardach interpretacji EKG (zarówno w podręcznikach, jak i wytycznych kardiologicznych) podkreśla się trzy rzeczy: brak załamków P, obecność fal f i całkowitą niemiarowość odstępów RR przy wąskich zespołach QRS. Właśnie to widzimy na zamieszczonym badaniu. Migotanie przedsionków ma ogromne znaczenie praktyczne – zwiększa ryzyko udaru niedokrwiennego mózgu, dlatego u takiego pacjenta w codziennej pracy trzeba od razu myśleć o ocenie ryzyka (np. skala CHA2DS2-VASc) i ewentualnym włączeniu leczenia przeciwkrzepliwego. Poza tym ważne jest też podejście do kontroli częstości komór (beta-blokery, blokery kanału wapniowego) albo, w określonych sytuacjach, próba przywrócenia rytmu zatokowego. Technicznie, przy opisie EKG dobrze jest zawsze zacząć od oceny rytmu: czy jest miarowy, czy są załamki P przed każdym QRS, jaki jest odstęp PQ. W tym przypadku takie systematyczne podejście szybko prowadzi do rozpoznania AF, bo załamków P po prostu nie ma, a rytm komór jest wybitnie niemiarowy. Moim zdaniem opanowanie rozpoznawania migotania przedsionków na EKG to absolutna podstawa pracy z diagnostyką elektromedyczną.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).
Pytanie 2
W zapisie EKG załamki P dodatnie w odprowadzeniu I i II, a ujemne w aVR oraz częstotliwość rytmu mniejsza niż 60/min wskazują na
A. niemiarowość zatokową.
B. zahamowanie zatokowe.
C. przyspieszony rytm zatokowy.
D. zwolniony rytm zatokowy.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – opis w pytaniu dokładnie pasuje do zwolnionego rytmu zatokowego, czyli bradykardii zatokowej. Załamki P dodatnie w odprowadzeniach I i II oraz ujemne w aVR to klasyczny „podpis” tego, że impuls elektryczny pochodzi z węzła zatokowo–przedsionkowego, czyli z fizjologicznego rozrusznika serca. Mówiąc prościej: morfologia załamka P mówi nam o miejscu powstania pobudzenia, a nie o jego szybkości. Dopiero częstotliwość rytmu, w tym przypadku < 60/min, decyduje, czy mówimy o rytmie zatokowym prawidłowym, przyspieszonym czy zwolnionym. Standardowo przyjmuje się, że: rytm zatokowy prawidłowy ma częstość 60–100/min, przyspieszony rytm zatokowy (tachykardia zatokowa) > 100/min, a zwolniony rytm zatokowy (bradykardia zatokowa) < 60/min. To jest podstawowa rzecz, którą trzeba mieć w głowie przy każdej analizie EKG, niezależnie czy pracujesz w pracowni EKG, na SOR-ze czy w POZ. W praktyce technika EKG wygląda to tak: najpierw oceniamy, czy załamki P są „zatokowe” (czyli dodatnie w I, II, ujemne w aVR, stały kształt), następnie sprawdzamy, czy po każdym P występuje zespół QRS, a potem mierzymy częstość rytmu – np. metodą 300/150/100 (przy zapisie 25 mm/s) albo za pomocą automatycznej analizy aparatu, ale zawsze warto ją zweryfikować „na oko”. U wielu osób, zwłaszcza młodych, wysportowanych, bradykardia zatokowa może być wariantem normy, szczególnie w spoczynku czy we śnie. Z drugiej strony, u pacjentów starszych, z chorobą węzła zatokowego, po lekach beta-adrenolitycznych czy blokerach kanału wapniowego, zwolniony rytm zatokowy może dawać zawroty głowy, osłabienie, omdlenia. Moim zdaniem dobrze jest od razu w głowie łączyć obraz EKG z objawami klinicznymi, bo sama liczba uderzeń na minutę jeszcze nie mówi, czy dany rytm jest dla pacjenta niebezpieczny. Dobre praktyki mówią: zawsze opisz rytm trzema słowami – pochodzenie (zatokowy/pozazatokowy), regularność (miarowy/niemiarowy) i częstość (przyspieszony/prawidłowy/zwolniony). Tutaj mamy wyraźnie: rytm zatokowy, miarowy (z opisu to wynika) i zwolniony.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 3
Wynik badania słuchu metodą audiometrii tonalnej wskazuje na
A. starzenie się narządu słuchu.
Twoja odpowiedź
B. niedosłuch uwarunkowany genetycznie.
C. słuch w granicach normy.
D. uraz akustyczny.
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. Na takim audiogramie bardzo łatwo pójść w złą stronę interpretacji, jeśli patrzy się tylko na ogólny obraz, bez znajomości typowych wzorców. Tutaj widać wyraźny, głęboki spadek czułości słuchu w okolicy 4–6 kHz przy stosunkowo dobrym słuchu w niskich i średnich częstotliwościach. To nie jest obraz słuchu w granicach normy, bo normą w audiometrii tonalnej uważa się progi do około 20 dB HL w całym badanym paśmie. Wysokie wartości progów (40–60 dB HL) w wąskim zakresie częstotliwości jednoznacznie świadczą o niedosłuchu, więc odpowiedź sugerująca prawidłowy słuch wynika raczej z „rzutem oka” niż z analizy liczb na osi pionowej. Częstym błędem jest też przypisywanie takiego wykresu starzeniu się narządu słuchu. Presbyacusis, czyli niedosłuch starczy, daje zwykle stopniowo narastający, dość gładki spadek słuchu w stronę wysokich częstotliwości, bez tak ostrego, wąskiego dołka. Krzywa jest raczej nachylona, a nie „wygryziona” w jednym punkcie. Jeżeli więc widzimy pojedynczy, stromy notch około 4 kHz, to typowy obraz związany z wiekiem raczej odpada. Z kolei niedosłuch uwarunkowany genetycznie ma bardzo zróżnicowane obrazy audiometryczne: może być płaski, może dotyczyć głównie wysokich albo niskich częstotliwości, często jest obustronny i postępujący, ale nie ma jednej, tak charakterystycznej „sygnatury” jak w urazie akustycznym. Sam kształt z ostrym dołkiem w wysokich tonach, przy prawie prawidłowych progach dla mowy, zdecydowanie bardziej pasuje do uszkodzenia od hałasu niż do wrodzonego zaburzenia. Typowy tok rozumowania prowadzący do błędnej odpowiedzi to patrzenie przede wszystkim na fragment wykresu w zakresie 500–2000 Hz, gdzie wyniki są bliskie normy, i ignorowanie tego, co dzieje się powyżej 3 kHz, albo odwrotnie – utożsamianie każdego ubytku w wysokich tonach z wiekiem. W dobrej praktyce diagnostyki elektromedycznej zawsze analizujemy cały przebieg krzywej audiometrycznej, porównujemy ucho prawe i lewe, zestawiamy wynik z wywiadem o hałasie, chorobach rodzinnych i wieku pacjenta. Dopiero taka całość pozwala uniknąć właśnie tych typowych pomyłek interpretacyjnych.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 4Strzał
W zapisie EKG linia izoelektryczna obrazuje
A. depolaryzację przedsionków.
B. polaryzację.
Poprawna odpowiedź
C. repolaryzację przedsionków.
Twoja odpowiedź
D. depolaryzację komór.
Niepoprawna odpowiedź. Wiele osób myli, co dokładnie przedstawia linia izoelektryczna w EKG, bo intuicyjnie wydaje się, że skoro serce „pracuje”, to cały czas musi coś się depolaryzować albo repolaryzować. Tymczasem w odcinkach, gdzie widzimy prostą, poziomą linię, mięsień sercowy jako całość nie generuje mierzalnej, zsynchronizowanej zmiany potencjału. Błędne skojarzenie z depolaryzacją przedsionków wynika z tego, że pierwszy widoczny element EKG to załamek P, który właśnie odpowiada depolaryzacji przedsionków. To nie jest linia izoelektryczna, tylko wyraźne wychylenie dodatnie lub ujemne. Podobnie repolaryzacja przedsionków rzeczywiście występuje, ale jest maskowana przez dużo silniejszą elektrycznie depolaryzację komór w zespole QRS. Nie tworzy osobnej linii, tylko „chowa się” w innych załamkach, dlatego nie widzimy jej jako osobnego elementu, a już na pewno nie jako odcinka izoelektrycznego. Depolaryzacja komór jest jeszcze mocniej myląca, bo kojarzy się z dużymi wychyleniami zespołu QRS. I słusznie – QRS to szybka zmiana potencjału w komorach, a więc intensywna czynność elektryczna, która na pewno nie odpowiada spokojnej, płaskiej linii. Typowym błędem myślowym jest założenie, że skoro coś „się dzieje w sercu”, to na EKG zawsze musi coś się rysować. Tymczasem linia izoelektryczna to moment, gdy włókna mięśnia sercowego są w stanie polaryzacji spoczynkowej i nie ma globalnej, zsynchronizowanej zmiany potencjału. Właśnie dlatego używa się jej jako punktu odniesienia do oceny zmian odcinka ST, odcinka PQ czy analizy przesunięć względem „zera”. W prawidłowej interpretacji przyjmuje się, że odcinek TP lub PQ (o ile nie jest patologicznie obniżony lub uniesiony) pokazuje linię izoelektryczną, a więc stan polaryzacji, a nie aktywnego pobudzenia. Zrozumienie tego porządku – załamek P, zespół QRS, załamek T jako czynna aktywność i między nimi okresy polaryzacji – jest kluczem do poprawnej, fachowej oceny każdego EKG.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 5
Podczas badania EEG w systemie „10-20” literą A oznacza się elektrody
A. pośrodkowe.
B. uszne.
Twoja odpowiedź
C. móżdżkowe.
D. skroniowe.
Poprawna odpowiedź. W systemie „10–20” stosowanym w EEG litera A pochodzi od angielskiego słowa „auricular”, czyli uszny, odnoszący się do wyrostka sutkowatego i okolicy małżowiny usznej. Elektrody oznaczone jako A1 i A2 umieszcza się odpowiednio przy lewym i prawym uchu. W praktyce klinicznej często nazywa się je także elektrodami referencyjnymi usznymi, bo bardzo często służą jako elektrody odniesienia w klasycznym montażu EEG. Moim zdaniem warto to mieć „w głowie”, bo w opisach zapisów EEG ciągle się pojawiają skróty typu A1–T3, A2–T4 itp. System 10–20 polega na rozmieszczeniu elektrod na powierzchni czaszki w ściśle określonych odległościach procentowych między punktami anatomicznymi (nasion, inion, wyrostki sutkowate). Litery opisują region mózgu: F – czołowe (frontal), T – skroniowe (temporal), C – centralne (central), P – ciemieniowe (parietal), O – potyliczne (occipital), Fp – bieguny czołowe (frontopolar), a A – właśnie uszne. Dodatkowo liczby nieparzyste oznaczają stronę lewą, parzyste – prawą, a litera Z elektrody pośrodkowe (midline). W praktyce technika EEG poprawne rozpoznanie tych oznaczeń jest kluczowe przy zakładaniu czepka, ustawianiu montażu i potem przy interpretacji, np. lokalizacji napadów padaczkowych czy ognisk zwolnienia czynności bioelektrycznej. Prawidłowe rozumienie, że A to uszy, ułatwia od razu zorientowanie się, gdzie przebiega linia odniesienia i jak może wpływać na wygląd zapisu w różnych montażach odniesieniowych i bipolarach, co jest standardem w pracowniach EEG.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).
Pytanie 6
Zamieszczony elektrokardiogram przedstawia
A. zawał dolnej ściany serca.
B. blok prawej odnogi pęczka Hisa.
C. migotanie komór.
Twoja odpowiedź
D. zawał przedniej ściany serca.
Poprawna odpowiedź. To zapis bardzo typowy dla migotania komór. Na przedstawionym EKG nie widać żadnych wyraźnych, powtarzalnych zespołów QRS, brak też załamków P i załamków T. Zamiast tego jest nieregularna, chaotyczna, falista linia o zmiennej amplitudzie i częstotliwości. W praktyce mówi się, że zapis wygląda jak „robaczkowanie” albo „drżenie” linii izoelektrycznej. To właśnie klasyczny obraz VF (ventricular fibrillation). W tej arytmii poszczególne włókna mięśnia komór kurczą się nieskoordynowanie, serce mechanicznie nie pompuje krwi, a krążenie w zasadzie ustaje. Z punktu widzenia medycyny ratunkowej to rytm do defibrylacji – zgodnie z wytycznymi ERC/AHA po rozpoznaniu VF natychmiast wykonuje się wyładowanie defibrylatora (u dorosłych najczęściej 150–200 J w defibrylacji dwufazowej), równolegle prowadząc wysokiej jakości uciśnięcia klatki piersiowej. Moim zdaniem warto zapamiętać, że w migotaniu komór nie próbujemy liczyć tętna ani częstości – tu liczy się szybkie rozpoznanie „chaosu” na EKG i natychmiastowa reakcja. W warunkach szpitalnych VF często widzi się na monitorze jako nagłą utratę zespołów QRS i przejście w właśnie taki nieregularny zapis bez linii izoelektrycznej między „falami”. W diagnostyce elektromedycznej dobrą praktyką jest zawsze sprawdzenie, czy nie jest to artefakt (np. luźne elektrody), ale przy braku tętna i nagłej utracie przytomności zakładamy, że to prawdziwe VF i działamy od razu, bez zwłoki na dodatkową analizę.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 7
Na wykresie EKG zaznaczono
A. odstęp PQ
B. odcinek PQ
C. odcinek ST
D. odstęp QT
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na zaznaczonym fragmencie EKG widoczny jest klasyczny odstęp QT – czyli czas od początku zespołu QRS (pierwsze wychylenie zespołu komorowego, zwykle załamek Q lub R) do końca załamka T. Ten odcinek obejmuje pełny czas depolaryzacji i repolaryzacji komór serca. W praktyce mówi się, że QT to „elektryczne życie komór”, bo opisuje, jak długo komory są pobudzone i jak się potem wyciszają. To właśnie ten zakres jest oznaczony na schemacie: start na początku ostrego, wysokiego wychylenia (zespół QRS) i koniec na opadającym ramieniu załamka T. Moim zdaniem to jeden z kluczowych parametrów w EKG, który technik czy ratownik musi rozpoznawać niemal odruchowo. W codziennej pracy odstęp QT zawsze oceniamy z korekcją do częstości rytmu serca (QTc, np. wg wzoru Bazzetta). Normy QTc to orientacyjnie do ok. 440 ms u mężczyzn i 460 ms u kobiet, ale trzeba też patrzeć na zalecenia aktualnych wytycznych ESC i Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Wydłużony QT może świadczyć o ryzyku groźnych komorowych zaburzeń rytmu, np. torsade de pointes, i często jest związany z lekami (neuroleptyki, niektóre antyarytmiki, antybiotyki makrolidowe), zaburzeniami elektrolitowymi (hipokaliemia, hipomagnezemia), wrodzonym zespołem długiego QT. Skrócony QT może pojawiać się np. w hiperkalcemii. W pracowni EKG dobrą praktyką jest mierzenie QT w kilku odprowadzeniach (najczęściej II, V5, V6) i wybór najlepiej widocznego końca załamka T, unikając odprowadzeń z wyraźną załamkowością U. Z mojego doświadczenia warto zawsze powiększyć zapis na ekranie aparatu, żeby dokładnie uchwycić koniec T, bo to tam najczęściej popełnia się błędy pomiarowe. Prawidłowe rozpoznanie odstępu QT, tak jak w tym pytaniu, to podstawa bezpiecznej interpretacji EKG.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).
Pytanie 8
Za wyrównanie ciśnienia między uchem środkowym a otoczeniem odpowiada
A. narząd Cortiego.
B. trąbka słuchowa.
Twoja odpowiedź
C. przewód słuchowy.
D. błona bębenkowa.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana została trąbka słuchowa, nazywana też trąbką Eustachiusza. To właśnie ten przewód łączy jamę bębenkową ucha środkowego z nosową częścią gardła i odpowiada za wyrównywanie ciśnienia między uchem a otoczeniem. W normalnych warunkach trąbka słuchowa jest częściowo zamknięta i otwiera się przy przełykaniu, ziewaniu, żuciu – wtedy do jamy bębenkowej dostaje się powietrze i ciśnienie po obu stronach błony bębenkowej się wyrównuje. Dzięki temu błona bębenkowa może swobodnie drgać, a przewodzenie dźwięku jest prawidłowe. W praktyce bardzo dobrze to widać przy zmianach wysokości, np. w windzie, samolocie czy w górach – uczucie „zatkanego ucha” mija, gdy kilka razy przełkniemy ślinę, napijemy się wody albo ziewniemy. To właśnie aktywacja trąbki słuchowej. W otolaryngologii i audiometrii zwraca się dużą uwagę na drożność trąbki słuchowej, bo jej zaburzenia prowadzą do podciśnienia w jamie bębenkowej, wysięku, nawracających zapaleń ucha środkowego i przewodzeniowego ubytku słuchu. W testach impedancyjnych (tympanometria) nieprawidłowe ciśnienie w uchu środkowym jest jednym z podstawowych parametrów oceny. Moim zdaniem warto też kojarzyć, że przy niedrożności trąbki słuchowej stosuje się proste manewry, jak próba Valsalvy czy manewr Toynbee, a w poważniejszych przypadkach leczenie laryngologiczne, czasem nawet drenaż jamy bębenkowej. To są takie bardzo praktyczne sytuacje, które potem wracają w pracy z pacjentem i w interpretacji badań audiometrycznych.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 9
Wskazaniem do wykonania badania spirometrycznego jest
A. zapalenie płuc.
B. odma opłucnowa.
C. krwioplucie niejasnego pochodzenia.
D. przewlekła choroba obturacyjna płuc.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana przewlekła choroba obturacyjna płuc (POChP) to klasyczne i jedno z najważniejszych wskazań do wykonania spirometrii. Spirometria jest podstawowym badaniem czynnościowym układu oddechowego, które pozwala ocenić pojemności i objętości płuc oraz przepływy powietrza w drogach oddechowych. W praktyce klinicznej właśnie dzięki temu badaniu rozpoznaje się obturację, czyli zwężenie dróg oddechowych, typowe dla POChP i astmy. Standardy GOLD oraz wytyczne towarzystw pneumonologicznych bardzo jasno mówią, że rozpoznanie POChP nie powinno być stawiane tylko „na oko”, na podstawie objawów, ale musi być potwierdzone spirometrycznie – typowo przez obniżony wskaźnik FEV1/FVC poniżej wartości granicznej. Z mojego doświadczenia to badanie jest takim „EKG dla płuc” – proste, powtarzalne, a daje masę informacji. U pacjentów z przewlekłym kaszlem, dusznością wysiłkową, nawracającymi infekcjami oskrzelowymi, szczególnie palaczy, spirometria jest absolutnym standardem postępowania. Dzięki niej można nie tylko postawić diagnozę, ale też oceniać stopień zaawansowania choroby, monitorować skuteczność leczenia (np. lekami rozszerzającymi oskrzela) i kontrolować postęp choroby w czasie. W POChP wynik spirometrii ma też znaczenie rokownicze i pomaga ustalić, czy pacjent kwalifikuje się np. do tlenoterapii domowej albo rehabilitacji oddechowej. W dobrej praktyce technik i personel wykonujący spirometrię dba o prawidłowe przygotowanie pacjenta, poprawną technikę dmuchania, powtarzalność prób i interpretację zgodną z normami odniesienia, bo od jakości tego badania zależy cała dalsza diagnostyka i leczenie pacjenta z przewlekłą obturacją.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 10Strzał
Przedstawiony zapis elektrokardiograficzny może wskazywać na
A. blok lewej odnogi pęczka Hisa.
B. blok prawej odnogi pęczka Hisa.
Twoja odpowiedź
C. zawał tylnej ściany serca.
D. zawał przedniej ściany serca.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – zapis pokazuje obraz bloku prawej odnogi pęczka Hisa (RBBB). Kluczowe jest tu rozpoznanie typowego kształtu zespołów QRS w odprowadzeniach prawokomorowych, głównie V1–V2. Widzimy tam charakterystyczny obraz tzw. „króliczych uszu”, czyli zespół rsR’, czasem opisany jako RSR’, z wyraźnie poszerzonym kompleksem QRS powyżej 120 ms. To właśnie poszerzenie QRS jest jednym z podstawowych kryteriów pełnego bloku odnóg w standardach ESC i AHA. W odprowadzeniach lewokomorowych (V5–V6, I, aVL) zwykle obserwuje się szerokie, często nieco spłaszczone załamki S – i to też tutaj dobrze widać. Mechanizm jest prosty: impuls przewodzi się prawidłowo lewą odnogą, więc lewa komora depolaryzuje się w miarę normalnie, natomiast prawa komora pobudzana jest z opóźnieniem, „z komór”, co daje drugą składową R’ w V1. W praktyce technika zapisu ma znaczenie: prawidłowo przyklejone elektrody przedsercowe, odpowiednia filtracja (nie za mocna, żeby nie zniekształcić QRS) i poprawna kalibracja 10 mm/mV oraz standardowa prędkość 25 mm/s są konieczne, żeby w ogóle móc ocenić szerokość zespołu QRS. Moim zdaniem, to jedno z tych zaburzeń przewodzenia, które warto „mieć w oku”, bo często jest znajdowane przypadkowo i samo w sobie nie zawsze oznacza ostrą patologię, ale w połączeniu z objawami (np. duszność, ból w klatce, kołatania) może sugerować chorobę strukturalną serca lub nadciśnienie płucne. W codziennej pracy dobrze jest też pamiętać, że obecność typowego RBBB może maskować subtelne zmiany niedokrwienne, dlatego u pacjentów z bólem w klatce piersiowej nie wolno na tym poprzestawać – konieczna jest ocena kliniczna, enzymy sercowe oraz ewentualnie kolejne EKG do porównania.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 11
W badaniu audiometrycznym do oceny przewodnictwa kostnego wybranego ucha słuchawkę kostną należy przyłożyć do
A. nasady nosa.
B. wyrostka sutkowatego.
Twoja odpowiedź
C. guzowatości potylicznej.
D. guza czołowego.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowe miejsce przyłożenia słuchawki kostnej w badaniu audiometrycznym to wyrostek sutkowaty kości skroniowej, czyli ten twardy guzek kostny tuż za małżowiną uszną. Właśnie tam przewodnictwo kostne najlepiej odzwierciedla próg słyszenia badanego ucha, bo drgania są przekazywane bezpośrednio na struktury ucha wewnętrznego. Z punktu widzenia techniki badania ważne jest, żeby słuchawka była dociśnięta stabilnie, prostopadle do powierzchni skóry, ale bez przesadnego ucisku, bo zbyt duża siła może zmieniać wynik pomiaru. W praktyce klinicznej w audiometrii tonalnej zawsze porównuje się przewodnictwo powietrzne (słuchawki na uszach) z kostnym (słuchawka na wyrostku sutkowatym). Na tej podstawie odróżnia się niedosłuch przewodzeniowy od odbiorczego, co ma ogromne znaczenie przy kwalifikacji do leczenia, np. operacyjnego czy aparatowania. Moim zdaniem warto zapamiętać, że wszystkie inne wymienione miejsca – nasada nosa, guz czołowy, guzowatość potyliczna – są wykorzystywane co najwyżej w testach kamertonowych jako tzw. przewodnictwo kostne ogólne, a nie w standardowej audiometrii do oceny konkretnego ucha. Zgodnie z dobrymi praktykami, przed przyłożeniem słuchawki trzeba zdjąć kolczyki, okulary z grubymi zausznikami, odsunąć włosy, bo każdy taki drobiazg potrafi zaburzyć kontakt słuchawki z wyrostkiem sutkowatym i zafałszować próg słyszenia. W porządnie prowadzonych pracowniach audiologicznych bardzo pilnuje się prawidłowego pozycjonowania słuchawki kostnej, bo nawet kilkumilimetrowe przesunięcie może dać różnice kilku decybeli, a to już ma znaczenie przy dokładnej diagnostyce.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 12
Na schemacie oznaczono
A. 1 – załamek U; 2 – załamek T
B. 1 – załamek U; 2 – załamek P
C. 1 – załamek T; 2 – załamek P
D. 1 – załamek P; 2 – załamek T
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na schemacie prawidłowo rozpoznałeś: 1 – załamek P, 2 – załamek T. To jest klasyczny zapis pojedynczego cyklu pracy serca w EKG. Załamek P odpowiada depolaryzacji przedsionków, czyli ich pobudzeniu elektrycznemu poprzedzającemu skurcz. W zapisie zawsze występuje przed zespołem QRS, ma zwykle niewielką amplitudę i zaokrąglony kształt. Załamek T natomiast odzwierciedla repolaryzację komór, czyli „powrót” komórek mięśnia komór do stanu wyjściowego po skurczu. Pojawia się po zespole QRS i odcinku ST, jest zwykle szerszy i łagodniej zaokrąglony niż P. Z mojego doświadczenia, w praktyce technika EKG kluczowe jest szybkie rozpoznanie tych elementów, bo od nich zaczyna się każda analiza zapisu: liczenie częstości, ocena rytmu zatokowego (czy każdy QRS ma przed sobą załamek P), ocena przewodzenia przedsionkowo‑komorowego (odstęp PQ) czy wstępna ocena niedokrwienia i zaburzeń elektrolitowych (kształt i biegunowość załamka T, odcinek ST). Standardy interpretacji EKG (np. zalecenia Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego) kładą duży nacisk na systematyczną analizę: najpierw rytm i załamek P, potem QRS, na końcu repolaryzacja, czyli ST i T. W codziennej pracy w pracowni diagnostyki elektromedycznej prawidłowe rozpoznawanie P i T pomaga uniknąć pomylenia artefaktów z patologią, np. drżenia mięśniowego z migotaniem przedsionków, czy płaskiego T z błędem ułożenia elektrod. Moim zdaniem warto sobie utrwalić prostą zasadę: mały, pierwszy – P (przedsionki), wysoki, ostry – QRS (komory kurczą się), ostatni, szerszy – T (komory się „resetują”).
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 13
Który stan patologiczny został zarejestrowany podczas wykonywania badania EKG?
A. Migotanie przedsionków.
B. Migotanie komór.
C. Trzepotanie przedsionków.
D. Dodatkowe pobudzenia komorowe.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na zapisanym na rycinie EKG widać wyraźnie miarowy rytm zatokowy, a pomiędzy prawidłowymi zespołami QRS pojawiają się pojedyncze, wcześniejsze, szerokie i zniekształcone zespoły QRS bez poprzedzającej ich fali P. To jest klasyczny obraz dodatkowych pobudzeń komorowych (PVC – premature ventricular complexes). Komorowe pobudzenie przedwczesne powstaje w ektopowym ognisku w mięśniu komór, dlatego przewodzenie nie odbywa się typową drogą przez układ bodźcoprzewodzący, tylko rozchodzi się wolniej przez mięsień – stąd poszerzony, dziwnie wyglądający QRS i zwykle przeciwstawne wychylenie załamka T. Po takim pobudzeniu często obserwuje się tzw. przerwę wyrównawczą. W praktyce, gdy technik opisuje zapis EKG z PVC, powinien zwrócić uwagę na ich częstość (pojedyncze, pary, salwy), morfologię (jednokształtne, wielokształtne) i kontekst kliniczny pacjenta. Pojedyncze PVC u młodej osoby bez objawów zwykle nie są groźne, ale liczne lub w salwach u chorego kardiologicznego mogą wymagać pilnej konsultacji lekarskiej. Z mojego doświadczenia warto od razu zaznaczyć na wydruku fragment z dodatkowymi pobudzeniami, opisać je w protokole i zadbać o poprawną kalibrację (10 mm/mV, 25 mm/s), bo bez tego kardiolog nie będzie miał pełnej informacji do oceny ryzyka arytmii. Dobra praktyka jest też porównanie aktualnego zapisu z wcześniejszym, jeśli jest dostępny – czasem narastanie liczby PVC jest pierwszym sygnałem pogarszającej się funkcji lewej komory lub zaburzeń elektrolitowych.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 14Strzał
Podczas badania EEG otwarcie oczu powoduje
A. spontaniczną hiperwentylację.
B. reakcję paradoksalną.
C. zjawisko habituacji.
D. zaniknięcie rytmu alfa.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – podczas badania EEG otwarcie oczu powoduje zanik, czyli blokowanie rytmu alfa w okolicach potylicznych. U zdrowej, zrelaksowanej osoby, leżącej spokojnie z zamkniętymi oczami, dominuje właśnie rytm alfa: fale o częstotliwości około 8–13 Hz, najlepiej widoczne w odprowadzeniach potylicznych (O1, O2). Jest to taki „fizjologiczny podpis” stanu czuwania w spoczynku z zamkniętymi oczami. W momencie, kiedy badany otwiera oczy, do kory wzrokowej dociera strumień bodźców wzrokowych i aktywność bioelektryczna ulega desynchronizacji – zamiast ładnego, regularnego rytmu alfa pojawia się bardziej niskonapięciowa, szybka czynność beta lub mieszanina różnych częstotliwości. Ten efekt nazywa się blokowaniem albo wygaszeniem rytmu alfa (ang. alpha blocking). Dla technika EEG to jest bardzo praktyczna sprawa: reakcja na otwarcie oczu jest jednym z podstawowych testów jakości zapisu i stanu pacjenta. Jeśli rytm alfa się nie pojawia przy zamkniętych oczach albo nie znika po ich otwarciu, to od razu zapala się lampka ostrzegawcza – można podejrzewać np. uszkodzenie kory potylicznej, głębokie zaburzenia świadomości, działanie leków, czasem artefakty. W standardach wykonywania EEG (np. zalecenia IFCN, krajowe wytyczne pracowni EEG) zawsze podkreśla się konieczność rejestrowania fragmentów z oczami zamkniętymi i otwartymi oraz dokładnego opisywania reaktywności rytmu alfa. W praktyce klinicznej ocena tego zjawiska pomaga różnicować stany śpiączki, encefalopatie metaboliczne czy efekty działania leków sedacyjnych. Z mojego doświadczenia warto sobie to dobrze zapamiętać: oczy zamknięte – alfa się pojawia, oczy otwarte – alfa znika. To jest jeden z najbardziej klasycznych i powtarzalnych elementów zapisu EEG, który bardzo często pojawia się też na egzaminach i w zadaniach testowych.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 15
Na ilustracji przedstawiono przygotowanie pacjenta do badania
A. ERG
B. KTG
C. EMG
Twoja odpowiedź
D. EEG
Poprawna odpowiedź. Na zdjęciu widać bardzo typowe przygotowanie do badania EMG – dokładniej do elektroneurografii, czyli stymulacyjnej części badania przewodnictwa nerwowego. Mamy tutaj kończynę z założonym mankietem uziemiającym/odprowadzającym (zielony element) oraz dwie elektrody powierzchowne przyklejone nad mięśniem, do którego dochodzi badany nerw. Dodatkowo z boku widoczna jest elektroda stymulująca (igłowa lub pierścieniowa), którą podaje się krótkie impulsy prądowe. To klasyczny układ: elektroda aktywna i referencyjna nad brzuścem mięśnia oraz elektroda stymulująca w przebiegu nerwu. W EMG rejestruje się potencjały czynnościowe mięśni wywołane pobudzeniem nerwów obwodowych albo spontaniczną aktywność mięśnia. W praktyce technik musi zadbać o kilka rzeczy: dokładne odtłuszczenie skóry, prawidłowe rozmieszczenie elektrod w osi mięśnia, dobrą przyczepność żelowych elektrod i stabilne ułożenie kończyny, żeby artefakty ruchowe nie zniszczyły zapisu. Z mojego doświadczenia wiele problemów z jakością sygnału w EMG wynika z pośpiechu przy przygotowaniu skóry. W badaniach przewodnictwa nerwowego mierzy się latencję, amplitudę i prędkość przewodzenia, co jest kluczowe np. w diagnostyce zespołu cieśni nadgarstka, neuropatii cukrzycowych, uszkodzeń korzeni nerwowych czy urazów nerwów po złamaniach. Standardy pracowni neurofizjologii klinicznej zalecają też kontrolę temperatury kończyny, bo zbyt zimna ręka spowalnia przewodzenie i fałszuje wyniki. Właśnie ten układ elektrod na kończynie, bez udziału głowy, brzucha czy aparatury kardiotokograficznej, jednoznacznie wskazuje na EMG, a nie na EEG, ERG czy KTG.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 16Strzał
W badaniu audiometrycznym rezerwa ślimakowa to odległość między krzywą
A. kostną a powietrzną.
Twoja odpowiedź
B. kostną a krzywą szumu.
C. szumu a powietrzną.
D. kostną względną a bezwzględną.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – rezerwa ślimakowa w klasycznym badaniu audiometrycznym to właśnie odległość (w dB) między krzywą przewodnictwa kostnego a krzywą przewodnictwa powietrznego. Innymi słowy: patrzymy na audiogram i mierzymy różnicę między progiem słyszenia dla tego samego ucha, ale badanym dwiema drogami – przez kość skroniową (kostnie) i przez słuchawki (powietrznie). Jeżeli przewodnictwo kostne jest lepsze (niższe progi, krzywa wyżej na wykresie) niż powietrzne, a między nimi jest odstęp, to właśnie ten odstęp nazywamy rezerwą ślimakową, często też po prostu luką powietrzno–kostną. Z praktycznego punktu widzenia ta różnica mówi nam, że ślimak i nerw słuchowy jeszcze działają przyzwoicie, a problem jest głównie w przewodzeniu dźwięku przez ucho zewnętrzne lub środkowe (np. wysięk w jamie bębenkowej, otoskleroza, perforacja błony bębenkowej). W badaniach audiometrycznych dobre praktyki mówią, żeby zawsze oceniać osobno: kształt krzywej powietrznej, kształt krzywej kostnej oraz wielkość rezerwy ślimakowej – bo to pozwala odróżnić niedosłuch przewodzeniowy od odbiorczego i mieszanego. Moim zdaniem to jedno z podstawowych pojęć, które technik audiologii musi mieć „w małym palcu”, bo od właściwej interpretacji tej różnicy zależy dalsze postępowanie: czy wystarczy leczenie laryngologiczne (np. drenaż, operacja kosteczek), czy trzeba od razu myśleć o aparacie słuchowym. W codziennej pracy, gdy widzimy rezerwę ślimakową rzędu 20–30 dB przy względnie dobrym przewodnictwie kostnym, od razu zapala się lampka, że ślimak jest jeszcze w miarę zachowany i rokowanie po leczeniu przewodzeniowym bywa całkiem dobre.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 17
Strzałką na schemacie oznaczono
A. lewą odnogę pęczka Hisa.
B. węzeł zatokowo-przedsionkowy.
Twoja odpowiedź
C. prawą odnogę pęczka Hisa.
D. węzeł przedsionkowo-komorowy.
Poprawna odpowiedź. Strzałka na schemacie pokazuje strukturę położoną w ścianie prawego przedsionka, przy ujściu żyły głównej górnej – to klasyczna lokalizacja węzła zatokowo‑przedsionkowego (SA). Ten węzeł to fizjologiczny rozrusznik serca: generuje impulsy elektryczne, które następnie szerzą się przez mięsień przedsionków i dalej trafiają do węzła przedsionkowo‑komorowego. Moim zdaniem warto to sobie skojarzyć tak: wszystko „zaczyna się” w prawym przedsionku, wysoko, przy żyle głównej górnej. W praktyce diagnostyki elektromedycznej znajomość położenia SA ma znaczenie np. przy interpretacji EKG – rytm zatokowy oznacza, że bodźce powstają właśnie w tym węźle. Na zapisie widzimy wtedy prawidłowe załamki P dodatnie w odprowadzeniach kończynowych (np. II, aVF), z równym odstępem między kolejnymi załamkami R. W badaniach obrazowych (echo serca, TK, MR) węzła nie widać tak ładnie jak na schemacie, ale orientacja anatomiczna jest ta sama: górna część prawego przedsionka, grzebień graniczny. W praktyce klinicznej zaburzenia funkcji węzła zatokowo‑przedsionkowego prowadzą do tzw. choroby węzła zatokowego, bradykardii zatokowej czy naprzemiennych okresów tachy‑ i bradykardii. Wtedy często konieczne jest wszczepienie stymulatora serca, który przejmuje rolę naturalnego rozrusznika. W technice EKG i przy analizie zabiegów elektroterapii (ablacje, implantacje stymulatorów) rozumienie, skąd fizjologicznie startuje impuls, jest absolutną podstawą i pomaga unikać błędów interpretacyjnych. Dlatego dobrze, że kojarzysz ten mały „guzek” przy żyle głównej górnej właśnie z węzłem zatokowo‑przedsionkowym.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 18
W badaniu EKG elektrodę przedsercową V4 należy umocować
A. w 4-tej przestrzeni międzyżebrowej przy prawym brzegu mostka.
B. w 5-tej przestrzeni międzyżebrowej w linii środkowo-obojczykowej lewej.
Twoja odpowiedź
C. w 5-tej przestrzeni międzyżebrowej w linii pachowo-przedniej lewej.
D. w 4-tej przestrzeni międzyżebrowej przy lewym brzegu mostka.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowe umiejscowienie elektrody przedsercowej V4 to 5-ta przestrzeń międzyżebrowa w linii środkowo-obojczykowej lewej. To jest dokładnie punkt odniesienia przyjęty w standardzie 12-odprowadzeniowego EKG, opisanym m.in. w wytycznych European Society of Cardiology oraz American Heart Association. Linia środkowo-obojczykowa to wyobrażona pionowa linia biegnąca przez środek obojczyka, a 5-ta przestrzeń międzyżebrowa to odstęp między 5. a 6. żebrem. W praktyce klinicznej najpierw lokalizuje się mostek, liczy żebra i odlicza przestrzenie międzyżebrowe, a dopiero potem przesuwa palce w bok do linii środkowo-obojczykowej. Dobrze jest skojarzyć, że V4 zwykle leży mniej więcej nad koniuszkiem serca. Z mojego doświadczenia pomaga najpierw prawidłowo założyć V1 i V2 przy mostku, potem V4, a dopiero na końcu dopasować V3 między V2 i V4 oraz V5 i V6 bardziej bocznie. Dzięki temu unika się przesuwania V4 za bardzo w bok, co jest częstym błędem. Takie dokładne pozycjonowanie ma duże znaczenie: przesunięcie elektrody nawet o jedno żebro może zmienić amplitudę załamków R i T, co może prowadzić do fałszywego podejrzenia zawału, przerostu czy niedokrwienia. W codziennej pracy technika EKG to jest trochę jak odruch – zawsze ta sama sekwencja: V1 w 4-tej przestrzeni przy prawym brzegu mostka, V2 przy lewym, potem V4 w 5-tej przestrzeni w linii środkowo-obojczykowej, a reszta względem tego. Właśnie dzięki temu zapis EKG jest powtarzalny i można go porównywać w czasie i między różnymi pracowniami.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 19
W badaniu EKG punktem przyłożenia odprowadzenia przedsercowego C2 jest
A. okolica wyrostka mieczykowatego.
B. rzut koniuszka serca.
C. IV międzyżebrze przy prawym brzegu mostka.
D. IV międzyżebrze przy lewym brzegu mostka.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – odprowadzenie przedsercowe C2 (oznaczane też jako V2) zgodnie ze standardem zapisu EKG umieszcza się w IV międzyżebrzu przy lewym brzegu mostka. To jest klasyczna lokalizacja wg międzynarodowego systemu 12‑odprowadzeniowego. W praktyce technik najpierw lokalizuje ręką wcięcie szyjne mostka, schodzi na rękojeść, a potem na trzon mostka i liczy przestrzenie międzyżebrowe od góry. Druga przestrzeń międzyżebrowa jest tuż pod rękojeścią, dalej trzecia i czwarta – właśnie w tej czwartej, przy lewym brzegu mostka, przyklejamy elektrodę C2/V2. Moim zdaniem warto to sobie parę razy „przećwiczyć palcami” na realnym pacjencie, bo później robi się to już automatycznie. Standardowa kolejność zakładania przedsercowych to zwykle: najpierw C1/V1 w IV międzyżebrzu przy prawym brzegu mostka, potem C2/V2 w IV międzyżebrzu przy lewym brzegu mostka, a dopiero później C4/V4 w rzucie koniuszka serca (V międzyżebrze w linii środkowo-obojczykowej lewej), a następnie C3/V3 między C2 i C4 oraz C5, C6 bardziej bocznie. Poprawne położenie C2 jest bardzo istotne, bo ten punkt „patrzy” na przegrodę międzykomorową i część ściany przedniej. Błędne ustawienie, np. za wysoko albo za nisko, może zafałszować obraz załamków R i S, czasem też odcinka ST, co potem utrudnia wykrycie zawału ściany przedniej lub zmian przerostowych. W dobrych praktykach EKG podkreśla się, żeby zawsze liczyć międzyżebrza, a nie „na oko” przyklejać elektrody. W warunkach klinicznych, np. na SOR czy intensywnej terapii, precyzja bywa trudniejsza, ale tym bardziej warto trzymać się tego schematu, bo od jakości zapisu często zależy decyzja lekarska o trombolizie czy pilnej koronarografii.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 20
W której próbie stroikowej przystawia się stroik do czoła (u podstawy nosa) lub na szczycie głowy i porównuje się przewodnictwo kostne ucha prawego i lewego?
A. W próbie Binga.
B. W próbie Rinnego.
Twoja odpowiedź
C. W próbie Webera.
Poprawna odpowiedź
D. W próbie Schwabacha.
Niepoprawna odpowiedź. W testach stroikowych bardzo łatwo się pomylić, bo nazwy brzmią podobnie, a różnice w technice wykonania są dość subtelne. W tym pytaniu kluczowy jest sposób przykładania stroika i to, co porównujemy. Próba, w której oceniamy przewodnictwo kostne między prawym a lewym uchem z przyłożeniem stroika w linii pośrodkowej czaszki (czoło, szczyt głowy, czasem zęby), to klasyczna próba Webera. Jeśli ktoś kojarzy „próba przewodnictwa kostnego”, to często odruchowo myśli o Schwabachu, bo tam też chodzi o kość. Jednak w próbie Schwabacha porównuje się czas trwania przewodnictwa kostnego u pacjenta z czasem przewodnictwa kostnego badającego. Stroik przykłada się zazwyczaj do wyrostka sutkowatego, a nie do czoła czy szczytu głowy, i nie porównuje się prawego z lewym uchem, tylko pacjenta z normą słuchową osoby badającej. Z mojego doświadczenia to jest dość archaiczna próba, dzisiaj rzadziej stosowana, właśnie m.in. dlatego, że zależy od słuchu badającego. Próba Rinnego to kolejna pułapka. Tu rzeczywiście badamy przewodnictwo powietrzne i kostne, ale dla jednego ucha osobno. Stroik przykładamy najpierw do wyrostka sutkowatego (przewodnictwo kostne), a potem przed małżowinę uszną (przewodnictwo powietrzne). Na tej podstawie oceniamy, czy Rinne jest dodatni czy ujemny. Nie ma tu porównywania prawego i lewego ucha jednocześnie, tylko relacja: powietrzne vs kostne w jednym uchu. Zupełnie inną koncepcją jest próba Binga, która też bywa mylona z Weberem, bo dotyczy przewodnictwa kostnego, ale technika jest inna. Stroik kładzie się na wyrostku sutkowatym, a badający na przemian zamyka i otwiera przewód słuchowy zewnętrzny palcem. Oceniamy tzw. efekt okluzji. W prawidłowych warunkach zamknięcie przewodu zwiększa głośność, a w niedosłuchu przewodzeniowym ten efekt zanika. W żadnej z tych prób nie ma jednak tego charakterystycznego ustawienia stroika w linii środkowej czaszki z oceną lateralizacji dźwięku między uszami, co jest właśnie istotą próby Webera. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro gdzieś jest mowa o kości, to student od razu „strzela” w Schwabacha albo Rinnego, zamiast zwrócić uwagę na dokładne miejsce przyłożenia stroika i pytanie, czy badamy jedno ucho, czy porównujemy obie strony. Dlatego tak ważne jest, żeby łączyć nazwę testu z konkretnym obrazem techniki badania w głowie, a nie tylko z ogólnym hasłem „przewodnictwo kostne”.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).
Pytanie 21
Który wynik badania tympanometrycznego potwierdza, że słuch badanego pacjenta jest w granicach normy?
Wynik badania 3
Twoja odpowiedź
Wynik badania 1
Wynik badania 2
Wynik badania 4
Poprawna odpowiedź. Prawidłową krzywą tympanometryczną w kontekście prawidłowego słuchu pokazuje wynik badania 3, czyli klasyczny wykres typu A. W tym typie tympanogramu szczyt krzywej znajduje się w okolicy 0 daPa (zwykle między -100 a +50 daPa), co oznacza, że ciśnienie w uchu środkowym jest wyrównane z ciśnieniem atmosferycznym, a trąbka słuchowa działa prawidłowo. Dodatkowo wysokość szczytu (tzw. podatność, compliance) mieści się w normie – błona bębenkowa i łańcuch kosteczek są wystarczająco ruchome, ale nie nadmiernie wiotkie. W praktyce klinicznej właśnie taki tympanogram łączy się najczęściej z prawidłowymi progami w audiometrii tonalnej i brakiem przewodzeniowego ubytku słuchu. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: szczyt w okolicy zera = zdrowe ucho środkowe (oczywiście przy braku innych patologii). W gabinecie laryngologicznym taki wynik widzimy np. u dzieci po skutecznym leczeniu wysiękowego zapalenia ucha, kiedy płyn już się wchłonął, a wentylacja jamy bębenkowej wróciła do normy. Z mojego doświadczenia, przy ocenie tympanogramu zawsze trzeba popatrzeć jednocześnie na typ krzywej, jej wysokość oraz szerokość przy połowie amplitudy – zbyt szeroka krzywa albo bardzo niska podatność mogą już sugerować początki dysfunkcji ucha środkowego, nawet jeśli szczyt jest blisko 0 daPa. Jednak w typowych testach egzaminacyjnych za wzorzec prawidłowego ucha przyjmuje się właśnie taki kształt jak na wyniku 3: pojedynczy, wyraźny, wąski szczyt w okolicy ciśnienia atmosferycznego, bez spłaszczenia, bez przesunięcia w stronę ciśnień ujemnych czy dodatnich. To jest zgodne z podręcznikowymi kryteriami tympanogramu typu A.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 22
W przypadku migotania komór w zapisie EKG występuje
A. nieregularna fala w kształcie sinusoidy.
Twoja odpowiedź
B. regularna fala sinusoidalna.
C. wysoki załamek T.
D. głęboki załamek Q.
Poprawna odpowiedź. W migotaniu komór zapis EKG traci zupełnie swoją prawidłową strukturę: nie widać ani załamków P, ani zespołów QRS, ani wyraźnych załamków T. Zamiast tego pojawia się nieregularna, chaotyczna fala o kształcie zbliżonym do sinusoidy, ale bez jakiejkolwiek powtarzalności. I to jest właśnie klucz – fala jest nieregularna, zarówno pod względem amplitudy, jak i częstotliwości. Moim zdaniem najlepiej to zapamiętać tak: VF (migotanie komór) = „elektryczny chaos”, bez rytmu i bez wyraźnych kompleksów. W praktyce medycznej ta wiedza ma ogromne znaczenie, bo migotanie komór to stan bezpośredniego zagrożenia życia, który wymaga natychmiastowej defibrylacji. W standardach postępowania ALS i BLS (ERC, AHA) migotanie komór jest jednym z dwóch rytmów defibrylacyjnych i rozpoznanie go na monitorze EKG musi być szybkie i pewne. W zapisie można zobaczyć dwie odmiany: tzw. coarse VF (gruboziarniste, o dużej amplitudzie) i fine VF (drobnoziarniste, o małej amplitudzie), ale w obu przypadkach wspólną cechą jest właśnie nieregularna, falista linia bez zorganizowanych zespołów QRS. W warunkach szpitalnych, np. na OIT czy w pracowni hemodynamiki, prawidłowe rozpoznanie VF pozwala odróżnić je od częstoskurczu komorowego czy artefaktów ruchowych, co przekłada się bezpośrednio na decyzję: defibrylować czy nie. W diagnostyce elektromedycznej uczymy się, że każdy rytm, który wygląda „za ładnie” i regularnie, raczej nie jest migotaniem komór. Dlatego odpowiedź o nieregularnej fali w kształcie sinusoidy najlepiej oddaje obraz VF na EKG i jest zgodna z opisami w podręcznikach do EKG i wytycznych resuscytacji.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 23
W badaniu EKG odprowadzenie I rejestruje różnicę potencjałów między
A. prawym a lewym podudziem.
B. prawym przedramieniem a lewym podudziem.
C. prawym podudziem a lewym przedramieniem.
D. prawym a lewym przedramieniem.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – w standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG odprowadzenie I rejestruje różnicę potencjałów między prawym a lewym przedramieniem, czyli technicznie między elektrodą na prawym nadgarstku (RA – right arm) a elektrodą na lewym nadgarstku (LA – left arm). To jest tzw. odprowadzenie dwubiegunowe kończynowe wg Einthovena. Mówiąc prościej: aparat porównuje, jaki sygnał elektryczny dociera z prawej ręki, a jaki z lewej ręki i rysuje z tego linię w zapisie EKG. Z mojego doświadczenia to jedno z podstawowych pojęć, które warto mieć „w małym palcu”, bo potem łatwiej ogarnia się całą oś elektryczną serca. W praktyce klinicznej odprowadzenie I pokazuje aktywność elektryczną serca widzianą mniej więcej w płaszczyźnie czołowej, z kierunku lewej strony klatki piersiowej. To odprowadzenie jest szczególnie czułe np. na zmiany zlokalizowane bocznie w lewej komorze. Przy prawidłowym podłączeniu elektrod kompleks QRS w odprowadzeniu I jest zazwyczaj dodatni (większość wychyleń idzie do góry), bo fala depolaryzacji przemieszcza się generalnie w stronę lewej komory. Standardy (np. wytyczne ESC, AHA) bardzo mocno podkreślają prawidłowe rozmieszczenie elektrod: prawa ręka – prawa kończyna górna, lewa ręka – lewa kończyna górna, prawa i lewa noga – kończyny dolne, przy czym elektroda na prawej nodze pełni zwykle funkcję elektrody uziemiającej. W warunkach praktycznych w ambulatorium często nie zakłada się elektrod dokładnie na nadgarstkach, tylko wyżej na przedramionach, ale zasada pozostaje ta sama: odprowadzenie I to zawsze różnica potencjałów między prawą a lewą kończyną górną. Warto też pamiętać, że na podstawie odprowadzeń I, II i III można konstruować trójkąt Einthovena i analizować oś elektryczną serca – to już wyższy poziom interpretacji, ale bardzo przydatny w codziennej pracy.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 24
Parametr spirometryczny czynnościowa pojemność zalegająca oznaczany jest skrótem
A. TV
B. RV
C. TLC
D. FRC
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowy skrót dla czynnościowej pojemności zalegającej to FRC, czyli z angielskiego functional residual capacity. Ten parametr opisuje objętość powietrza, która pozostaje w płucach po spokojnym, biernym wydechu – ani wymuszonym, ani maksymalnym, po prostu po zwykłym oddechu. Z technicznego punktu widzenia FRC = RV + ERV, czyli suma objętości zalegającej (residual volume) oraz zapasowej objętości wydechowej (expiratory reserve volume). W spirometrii klasycznej FRC nie jest mierzona bezpośrednio, bo spirometr nie „widzi” powietrza, którego nie można wydmuchać. Do oceny FRC stosuje się więc metody takie jak pletyzmografia całego ciała, metoda rozcieńczenia helu czy metoda wypłukiwania azotu. W praktyce FRC ma duże znaczenie kliniczne – w chorobach obturacyjnych (np. POChP, ciężka astma) FRC zwykle wzrasta z powodu pułapkowania powietrza, a w chorobach restrykcyjnych (np. zwłóknienie płuc, kifoza) spada, bo cała objętość płuc jest zmniejszona. W anestezjologii FRC jest ważna przy planowaniu wentylacji mechanicznej i w pozycjonowaniu pacjenta – np. u osób otyłych FRC mocno maleje w pozycji leżącej, co zwiększa ryzyko niedodmy. Moim zdaniem warto ten skrót naprawdę dobrze zapamiętać, bo FRC często pojawia się w opisach badań spirometrycznych, w interpretacji pletyzmografii i w standardach takich jak zalecenia ATS/ERS dotyczące badań czynnościowych układu oddechowego. Jeżeli rozumiesz, że FRC to „powietrze po zwykłym wydechu”, łatwiej jest później logicznie ogarnąć wszystkie pozostałe objętości i pojemności płucne.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 25
Obiektywną metodą badania słuchu jest audiometria
A. mowy.
B. wysokoczęstotliwościowa.
C. impedancyjna.
Twoja odpowiedź
D. tonalna.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź to audiometria impedancyjna, bo jest to badanie obiektywne, czyli takie, w którym wynik nie zależy od reakcji i współpracy pacjenta, tylko od pomiaru parametrów fizycznych układu słuchowego. W audiometrii impedancyjnej mierzy się impedancję akustyczną ucha środkowego – głównie ruchomość błony bębenkowej i łańcucha kosteczek oraz odruchy mięśnia strzemiączkowego. W praktyce wykonuje się tympanometrię i badanie odruchu z mięśnia strzemiączkowego. Pacjent nie musi naciskać przycisku ani sygnalizować, że coś słyszy – aparat rejestruje zmiany ciśnień i odbitego dźwięku samodzielnie. To jest kluczowe np. u małych dzieci, osób udających niedosłuch albo pacjentów nieprzytomnych. W protokołach otolaryngologicznych i audiologicznych audiometria impedancyjna jest standardem w diagnostyce niedosłuchów przewodzeniowych (np. wysiękowe zapalenie ucha środkowego, otoskleroza), perforacji błony bębenkowej, dysfunkcji trąbki słuchowej. Pozwala szybko ocenić, czy problem jest w uchu środkowym, czy raczej w uchu wewnętrznym. Moim zdaniem to jedno z bardziej „technicznych” badań słuchu, bo operator musi umieć dobrze uszczelnić przewód słuchowy, ustawić ciśnienie i poprawnie zinterpretować krzywą tympanometryczną (typ A, B, C itd.). W pracy technika elektroradiologii bardzo często łączy się audiometrię tonalną z impedancyjną, ale właśnie ta druga daje nam obiektywny obraz funkcji ucha środkowego, zgodnie z dobrymi praktykami i rekomendacjami audiologicznymi.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 26Strzał
Który załamek odzwierciedla szybką repolaryzację komór w zapisie EKG?
A. T
Twoja odpowiedź
B. Q
C. R
D. S
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany załamek T odzwierciedla fazę szybkiej repolaryzacji komór, czyli powrót błony komórkowej kardiomiocytów komorowych do spoczynkowego potencjału po skurczu. W ujęciu elektrofizjologicznym odpowiada to głównie fazie 3 potencjału czynnościowego komórek mięśnia komór – intensywny wypływ jonów potasu na zewnątrz i wygaszanie napływu jonów wapnia. Na standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG załamek T pojawia się po zespole QRS i przed odcinkiem TP, jest zwykle dodatni w większości odprowadzeń kończynowych i przedsercowych (z wyjątkiem aVR i czasem V1). W praktyce technika zapisu ma duże znaczenie: prawidłowe ułożenie elektrod, filtracja zakłóceń i poprawna kalibracja (10 mm/mV, 25 mm/s) ułatwiają wiarygodną ocenę morfologii załamka T. To ma znaczenie, bo zmiany kształtu lub kierunku załamka T są jednym z podstawowych kryteriów oceny niedokrwienia, przerostu komór, zaburzeń elektrolitowych (np. hiperkaliemia – wysokie, ostre T) czy toksycznego działania leków. Z mojego doświadczenia w pracowni EKG bardzo często lekarz najpierw „rzuca okiem” właśnie na odcinek ST i załamki T, żeby szybko wychwycić ostrą patologię. W dobrych praktykach diagnostyki elektromedycznej zaleca się systematyczną analizę: rytm, częstość, oś elektryczna, zespół QRS, odcinek ST i właśnie załamek T, z porównaniem do poprzednich zapisów pacjenta. Umiejętność kojarzenia załamka T z repolaryzacją komór to podstawa do dalszej, bardziej zaawansowanej interpretacji, np. rozróżniania zmian wtórnych do poszerzonego QRS od pierwotnych zaburzeń repolaryzacji. Moim zdaniem warto też nawykowo sprawdzać zgodność kierunku T z główną składową QRS w danym odprowadzeniu – niezgodność często sugeruje patologię, nawet jeśli pacjent jeszcze nic nie czuje.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 27
W badaniu EKG elektrodę przedsercową V4 należy umocować
A. w 5-tej przestrzeni międzyżebrowej w linii środkowo-obojczykowej lewej.
Twoja odpowiedź
B. w 4-tej przestrzeni międzyżebrowej przy prawym brzegu mostka.
C. w 5-tej przestrzeni międzyżebrowej w linii pachowo-przedniej lewej.
D. w 4-tej przestrzeni międzyżebrowej przy lewym brzegu mostka.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowe umieszczenie elektrody V4 to 5-ta przestrzeń międzyżebrowa w linii środkowo-obojczykowej lewej. Tak właśnie opisują to standardy 12‑odprowadzeniowego EKG (np. wytyczne ESC/ACC i typowe procedury szpitalne). V4 jest odprowadzeniem przedsercowym, które ma „patrzeć” mniej więcej na przednią ścianę lewej komory, w okolicy koniuszka serca. Żeby to osiągnąć, trzeba połączyć dwie rzeczy: właściwą przestrzeń międzyżebrową oraz odpowiednią linię pionową na klatce piersiowej. 5-ta przestrzeń międzyżebrowa znajduje się zwykle nieco poniżej brodawki sutkowej (ale nie wolno kierować się tylko brodawką, bo u różnych osób jest w innym miejscu), a linia środkowo-obojczykowa to pionowa linia poprowadzona przez środek obojczyka. W praktyce najpierw lokalizuje się mostek, liczy przestrzenie międzyżebrowe od góry (od drugiej, przy kącie mostka) i schodzi do piątej. Dopiero potem odmierza się linię środkowo-obojczykową i tam przykleja V4. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk: najpierw V1 i V2 przy mostku, potem V4 w tym dokładnym punkcie, a dopiero później V3 pomiędzy V2 i V4, oraz V5 i V6 bardziej bocznie. Dobre pozycjonowanie V4 ma duże znaczenie w rozpoznawaniu zawału przedniej i bocznej ściany serca, przerostu lewej komory czy zmian w repolaryzacji. Błędne położenie potrafi całkowicie zniekształcić zapis – na przykład zaniżyć amplitudę załamków R albo stworzyć fałszywy obraz niedokrwienia. W praktyce klinicznej technik EKG jest oceniany m.in. po tym, jak dokładnie potrafi znaleźć te punkty anatomiczne, więc ta wiedza jest mocno praktyczna, nie tylko „testowa”.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).
Pytanie 28
Który załamek odzwierciedla repolaryzację komór w zapisie EKG?
A. Q
B. P
C. T
Twoja odpowiedź
D. R
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź to załamek T, bo właśnie on odzwierciedla repolaryzację komór w standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG. Mówiąc prościej: depolaryzacja komór to zespół QRS, a powrót ich błony komórkowej do stanu wyjściowego (czyli repolaryzacja) zapisuje się jako załamek T. W praktyce klinicznej obserwacja kształtu, wysokości i kierunku załamka T jest kluczowa np. w rozpoznawaniu niedokrwienia mięśnia sercowego, zawału, zaburzeń elektrolitowych (zwłaszcza potasu i wapnia) czy działań niepożądanych niektórych leków, np. antyarytmicznych. W dobrych standardach opisu EKG zawsze ocenia się załamki P, zespół QRS, odcinek ST i załamek T – nie można go pomijać, bo często to właśnie subtelna zmiana T jest pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak. Moim zdaniem, jeżeli ktoś chce dobrze ogarniać EKG w praktyce, powinien wyrobić sobie nawyk porównywania załamka T w poszczególnych odprowadzeniach, zwracając uwagę czy jest symetryczny, czy spłaszczony, czy odwrócony. W ratownictwie medycznym czy na oddziale intensywnej terapii szybkie wychwycenie wysokich, ostro zakończonych załamków T może sugerować hiperkaliemię, co jest potencjalnie stanem zagrożenia życia. Z kolei głębokie, ujemne załamki T w odprowadzeniach przedsercowych mogą wskazywać na świeże niedokrwienie lub tzw. zespół Wellensa. W technice diagnostyki elektromedycznej ważne jest też, żeby pamiętać, że artefakty, złe przyleganie elektrod czy napięcie mięśni pacjenta mogą zniekształcać załamek T, dlatego zawsze warto oceniać EKG w kontekście klinicznym i jakości zapisu, zgodnie z obowiązującymi standardami opisów EKG.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 29
Które odprowadzenie elektrokardiograficzne przedstawiono na ilustracji?
A. Odprowadzenie aVR
B. Odprowadzenie I
Twoja odpowiedź
C. Odprowadzenie aVL
D. Odprowadzenie II
Poprawna odpowiedź. Na rysunku pokazano klasyczne odprowadzenie dwubiegunowe kończynowe I. Elektroda ujemna znajduje się na prawym przedramieniu, a dodatnia na lewym przedramieniu – dokładnie tak, jak definiuje to standard Einthovena. To odprowadzenie rejestruje różnicę potencjałów między prawą a lewą kończyną górną i patrzy na serce mniej więcej z lewej strony klatki piersiowej, co w praktyce daje dobrą ocenę depolaryzacji przedsionków i lewej części komór. W prawidłowym zapisie EKG w odprowadzeniu I załamek P, zespół QRS oraz załamek T są zwykle dodatnie, bo wektor pobudzenia biegnie z prawej strony klatki piersiowej ku lewej, czyli w stronę elektrody dodatniej. To jest bardzo charakterystyczne i często używane jako punkt odniesienia przy ocenie osi elektrycznej serca. Z mojego doświadczenia to odprowadzenie jest jednym z najczęściej wykorzystywanych w praktyce – chociażby w monitorach przyłóżkowych, telemetrii czy prostych kardiomonitorach transportowych. W wielu urządzeniach, gdy podłączamy tylko dwie elektrody na kończyny górne, tak naprawdę monitorujemy właśnie coś bardzo zbliżonego do odprowadzenia I. W dobrze wykonanym badaniu EKG ważne jest poprawne rozmieszczenie elektrod kończynowych: na nadgarstkach lub w ich pobliżu na przedramionach, przy zachowaniu symetrii i dobrego kontaktu ze skórą. Błędne założenie elektrod (np. zamiana prawej z lewą) może całkowicie odwrócić obraz w odprowadzeniu I i prowadzić do fałszywego podejrzenia patologii, np. odwróconych załamków P czy zmian osi serca. Dlatego znajomość dokładnego przebiegu odprowadzenia I i jego biegunowości jest, moim zdaniem, absolutną podstawą poprawnej interpretacji zapisu EKG i kontroli jakości badania.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 30
Które zaburzenie rytmu serca zarejestrowano na elektrokardiogramie?
A. Migotanie przedsionków.
B. Częstoskurcz komorowy.
Twoja odpowiedź
C. Blok przedsionkowo-komorowy.
D. Blok prawej odnogi pęczka Hisa.
Poprawna odpowiedź. Na zapisanym EKG widać typowy obraz częstoskurczu komorowego: szerokie, zniekształcone zespoły QRS (>120 ms), bardzo szybka i regularna akcja serca oraz brak wyraźnych, poprzedzających je załamków P. Kompleksy mają jednolity, „monomorficzny” kształt, co sugeruje ognisko arytmii w jednym, stałym miejscu w mięśniu komór. Moim zdaniem to jest jeden z tych zapisów, które warto mieć „w pamięci wzrokowej” – jak tylko zobaczysz taką serię szerokich, szybkich QRS-ów, od razu powinna zapalić się lampka: VT, stan zagrożenia życia. W praktyce klinicznej częstoskurcz komorowy jest najczęściej związany z chorobą niedokrwienną serca, blizną pozawałową, kardiomiopatiami albo ciężkimi zaburzeniami elektrolitowymi (np. hipokaliemia). Standardy postępowania (np. wytyczne ERC i ESC) podkreślają, że przy niestabilnym hemodynamicznie VT podstawą leczenia jest natychmiastowa kardiowersja elektryczna zsynchronizowana. Jeśli pacjent jest stabilny, stosuje się leki antyarytmiczne, np. amiodaron, czasem lidokainę. W diagnostyce EKG bardzo pomaga zasada: szybki rytm z szerokimi QRS traktujemy jak VT, dopóki nie udowodnimy, że to coś innego – to podejście zwiększa bezpieczeństwo pacjenta. W pracy technika wykonującego EKG ważne jest szybkie rozpoznanie takiego obrazu, natychmiastowe poinformowanie lekarza i zadbanie o poprawną kalibrację zapisu, bo na ostrym dyżurze liczy się każda sekunda. Dobrą praktyką jest też opisanie na wydruku: „podejrzenie VT” – ułatwia to komunikację w zespole.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).
Pytanie 31
Do prób aktywacyjnych stosowanych w badaniu EEG zalicza się
A. wstrzymanie oddechu.
B. próbę hipowentylacyjną.
Twoja odpowiedź
C. otwieranie i zamykanie ust.
D. rytmiczne błyski świetlne.
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W badaniu EEG bardzo łatwo pomylić różne polecenia wydawane pacjentowi z tak zwanymi próbami aktywacyjnymi. Wiele osób zakłada, że skoro coś zmienia stan fizjologiczny, to automatycznie jest to próba aktywacyjna, ale w EEG obowiązują dość konkretne standardy. Klasyczne próby aktywacyjne to przede wszystkim hiperwentylacja oraz rytmiczna stymulacja świetlna. Ich celem jest zwiększenie szansy ujawnienia zmian napadowych lub innych nieprawidłowości w zapisie. Wstrzymanie oddechu nie jest typową próbą aktywacyjną w EEG. Może mieć znaczenie w innych badaniach fizjologicznych czy obrazowych, na przykład w rezonansie magnetycznym klatki piersiowej lub w USG jamy brzusznej, gdzie chodzi o ograniczenie ruchów oddechowych. W EEG standardowo stosuje się odwrotną koncepcję – hiperwentylację, czyli pogłębione, przyspieszone oddychanie przez kilka minut, co zmienia równowagę gazową we krwi i może prowokować wyładowania padaczkowe. Z tego powodu pojęcie „próba hipowentylacyjna” w EEG jest merytorycznie chybione, bo nie występuje w zaleceniach ani podręcznikach jako element protokołu. Otwieranie i zamykanie ust także nie jest próbą aktywacyjną. Czasem prosi się pacjenta o otwarcie i zamknięcie oczu, bo to wywołuje charakterystyczną reakcję w rytmie alfa, co pomaga ocenić reaktivność zapisu. Ruchy ust, żucie czy mówienie zazwyczaj są wręcz niepożądane, bo generują artefakty mięśniowe i utrudniają interpretację zapisu. Typowym błędem myślowym jest tu mieszanie ogólnych poleceń porządkowych dla pacjenta z procedurami mającymi konkretny, udokumentowany wpływ na zapis EEG. W dobrze prowadzonej pracowni technik trzyma się ustalonych protokołów: zapis spoczynkowy, otwieranie/zamykanie oczu, hiperwentylacja, fotostymulacja. Wszystko inne traktuje się albo jako źródło artefaktów, albo jako element komfortu pacjenta, a nie jako formalną próbę aktywacyjną. Dlatego jedynie rytmiczne błyski świetlne spełniają tu kryteria właściwej odpowiedzi.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).
Pytanie 32
Gdzie znajduje się węzeł zatokowo-przedsionkowy wywołujący rytmiczne skurcze mięśnia serca?
A. W prawym przedsionku.
Twoja odpowiedź
B. W prawej komorze.
C. W lewym przedsionku.
D. W lewej komorze.
Poprawna odpowiedź. Węzeł zatokowo-przedsionkowy (SA, sinoatrial node) rzeczywiście znajduje się w prawym przedsionku serca, w okolicy ujścia żyły głównej górnej. To jest tzw. naturalny rozrusznik serca. Komórki w tym węźle mają zdolność samoistnej depolaryzacji – czyli same generują impuls elektryczny, bez potrzeby zewnętrznego bodźca. Ten impuls rozchodzi się najpierw przez mięsień obu przedsionków, a potem przez węzeł przedsionkowo-komorowy do komór, wywołując ich skurcz w odpowiedniej kolejności. Dzięki temu serce pracuje rytmicznie i w prawidłowej sekwencji: najpierw przedsionki, potem komory. Z praktycznego punktu widzenia lokalizacja w prawym przedsionku ma duże znaczenie np. przy interpretacji EKG – za prawidłowy rytm zatokowy uznaje się taki, w którym impuls pochodzi właśnie z węzła zatokowo-przedsionkowego, co w EKG widać jako prawidłowe załamki P dodatnie w odprowadzeniach I, II, aVF i ujemne w aVR. W badaniach obrazowych, szczególnie w kardiologii interwencyjnej i elektrofizjologii, trzeba kojarzyć, że manipulacje w okolicy prawego przedsionka (np. podczas ablacji czy wszczepiania elektrod stymulatora) mogą wpływać na pracę tego węzła. Moim zdaniem taka podstawowa orientacja anatomiczno-fizjologiczna bardzo ułatwia potem zrozumienie, dlaczego np. niektóre leki (beta-blokery, glikozydy naparstnicy) mogą zwalniać rytm serca, bo wpływają na przewodnictwo i automatyzm właśnie w tej okolicy układu bodźcoprzewodzącego. W praktyce technika EKG czy osoby pracującej przy diagnostyce elektromedycznej, świadomość skąd startuje impuls, pomaga lepiej odróżniać rytm zatokowy od arytmii przedsionkowych czy rytmów ektopowych.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).
Pytanie 33
Zarejestrowane na elektrokardiogramie miarowe fale f w kształcie „zębów piły” poprzedzielane prawidłowymi zespołami QRS są charakterystyczne dla
A. napadowego częstoskurczu nadkomorowego.
B. wielokształtnego częstoskurczu przedsionkowego.
C. migotania komór.
D. trzepotania przedsionków.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Charakterystyczne „zęby piły” – czyli miarowe fale f widoczne w odprowadzeniach EKG, szczególnie dolnych (II, III, aVF) – to praktycznie książkowy obraz trzepotania przedsionków. W tym zaburzeniu przedsionki pobudzane są bardzo szybko, zazwyczaj z częstotliwością około 250–350/min, ale w sposób stosunkowo regularny. Na zapisie nie widzimy klasycznych załamków P, tylko właśnie ciąg powtarzających się, jednakowych fal f, które układają się jak grzebień albo piła. Zespoły QRS są zwykle wąskie i prawidłowe, bo przewodzenie przez układ His–Purkinjego jest zachowane, a zaburzenie dotyczy głównie przedsionków. Moim zdaniem to jedno z tych zaburzeń rytmu, które warto „mieć w głowie obrazem”, bo raz zapamiętane, później łatwo rozpoznać w praktyce. W codziennej pracy technika EKG, ratownika czy pielęgniarki anestezjologicznej, zauważenie takich fal f może być kluczowe do szybkiego powiadomienia lekarza i wdrożenia dalszej diagnostyki lub leczenia, np. farmakologicznej kontroli częstości (beta-blokery, blokery kanału wapniowego) albo kardiowersji elektrycznej według aktualnych wytycznych ESC. W trzepotaniu przedsionków przewodzenie na komory bywa np. 2:1, 3:1, 4:1, co daje częstość komór rzędu 150/min przy przewodzeniu 2:1. Na monitorze może wyglądać to jak zwykła tachykardia nadkomorowa, ale dopiero dokładne przyjrzenie się linii izoelektrycznej między zespołami QRS ujawnia falę „piły”. Dobrą praktyką jest wtedy sprawdzenie kilku odprowadzeń, zmiana czułości zapisu i prędkości przesuwu papieru, żeby te fale były lepiej widoczne. Warto też pamiętać, że trzepotanie przedsionków często współistnieje z chorobą wieńcową, nadciśnieniem czy wadami zastawkowymi, więc sam zapis EKG jest tylko elementem większej układanki diagnostycznej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 34
Podczas wykonywania badania EKG czarną elektrodę kończynową należy umieścić na kończynie dolnej
A. lewej i po wewnętrznej stronie podudzia.
B. lewej i po zewnętrznej stronie podudzia.
C. prawej i po wewnętrznej stronie podudzia.
D. prawej i po zewnętrznej stronie podudzia.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Właściwe umieszczenie czarnej elektrody kończynowej na prawej kończynie dolnej, po stronie zewnętrznej podudzia, wynika bezpośrednio ze standardu wykonywania 12‑odprowadzeniowego EKG. Ta elektroda jest nazywana elektrodą uziemiającą (masą) i choć nie tworzy bezpośrednio żadnego z odprowadzeń rejestrowanych w zapisie, to stabilizuje układ pomiarowy, zmniejsza zakłócenia i poprawia jakość sygnału. Z mojego doświadczenia to właśnie poprawne podłączenie tej elektrody często decyduje, czy zapis będzie czysty, bez „pływającej” linii izoelektrycznej i zakłóceń sieciowych. Zgodnie z powszechnie przyjętymi zasadami (m.in. wytyczne kardiologiczne i instrukcje producentów aparatów EKG) kończynowe elektrody umieszcza się: czerwona – prawa ręka, żółta – lewa ręka, zielona – lewa noga, czarna – prawa noga. Na kończynach dolnych zaleca się lokalizację na podudziu, po stronie zewnętrznej, na skórze nieowłosionej, odtłuszczonej, bez ran i podrażnień. Dlaczego po zewnętrznej stronie? Bo tam jest zwykle mniej ruchu mięśniowego, łatwiej przykleić elektrodę i pacjentowi jest wygodniej leżeć, nie zahacza o kable. Ma to znaczenie praktyczne zwłaszcza przy dłuższym monitorowaniu, np. w telemetrii. Dodatkowo, zachowanie stałego schematu rozmieszczenia elektrod (w tym masy na prawej nodze) ułatwia porównywanie zapisów EKG w czasie – jeśli każdy technik robi to „po swojemu”, to rośnie ryzyko błędnej interpretacji zmian amplitudy załamków. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk: prawa noga, bok podudzia, skóra dobrze przygotowana – wtedy badanie idzie szybko i bez nerwów, a opisujący lekarz dostaje wiarygodny materiał do oceny.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 35
Szczytowy przepływ wydechowy zarejestrowany w trakcie badania maksymalnie natężonego wydechu jest oznaczany skrótem
A. PIF
B. PEF
Poprawna odpowiedź
C. FVC
Twoja odpowiedź
D. FRC
Niepoprawna odpowiedź. Szczytowy przepływ wydechowy zawsze oznacza się skrótem PEF, i tutaj kluczowe jest dobre rozróżnienie poszczególnych parametrów spirometrycznych. Wiele osób myli PEF z PIF, bo oba mają w nazwie „peak flow”, ale różnica jest zasadnicza. PIF to Peak Inspiratory Flow, czyli szczytowy przepływ wdechowy. Odnosi się do maksymalnej szybkości przepływu powietrza podczas gwałtownego wdechu, a nie wydechu. Z mojego doświadczenia to pomylenie wdechu z wydechem w oznaczeniach jest jednym z częstszych drobnych błędów, szczególnie na początku nauki spirometrii. W testach maksymalnie natężonego wydechu interesuje nas właśnie faza wydechowa, dlatego używamy skrótu PEF, nie PIF. Kolejne często mylone pojęcie to FVC, czyli Forced Vital Capacity. To nie jest żaden przepływ, tylko objętość – wymuszona pojemność życiowa. FVC oznacza ilość powietrza, jaką pacjent jest w stanie gwałtownie i całkowicie wydmuchać po maksymalnym wdechu. Mierzymy ją w litrach, a nie w litrach na sekundę jak przepływy. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro badanie jest „maksymalnie natężone”, to ktoś kojarzy wszystko, co wymuszone, z jednym parametrem, a tu jednak trzeba rozdzielać objętości (FVC) od przepływów (PEF, FEV1). FRC natomiast to Functional Residual Capacity, czyli czynnościowa pojemność zalegająca. Jest to ilość powietrza pozostająca w płucach po spokojnym, normalnym wydechu. Tego w ogóle nie oznaczamy w standardowej spirometrii forsowanej, tylko raczej w badaniach takich jak bodypletyzmografia. Łączenie FRC ze szczytowym przepływem to już kompletnie inne zagadnienie fizjologiczne – tu mówimy o objętości spoczynkowej, a nie o maksymalnym przepływie przy wysiłkowym wydechu. Dobra praktyka w diagnostyce czynnościowej układu oddechowego wymaga, żeby zawsze kojarzyć: PEF – szczytowy przepływ wydechowy, PIF – szczytowy przepływ wdechowy, FVC – objętość wymuszonego wydechu, FRC – objętość pozostająca w płucach po spokojnym wydechu. Dopiero takie uporządkowanie pojęć pozwala poprawnie interpretować wykresy i wyniki badań spirometrycznych i nie gubić się w skrótach.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 36
Na elektrokardiogramie zarejestrowano
A. migotanie komór.
B. blok odnogi pęczka Hisa.
C. zawał mięśnia sercowego.
Twoja odpowiedź
D. migotanie przedsionków.
Poprawna odpowiedź. Na przedstawionym zapisie EKG widać zmiany typowe dla zawału mięśnia sercowego, dlatego odpowiedź „zawał mięśnia sercowego” jest prawidłowa. Kluczowe jest tu zwrócenie uwagi na kształt zespołów QRS i odcinka ST. W świeżym zawale, szczególnie STEMI, widzimy uniesienie odcinka ST ponad linię izoelektryczną w sąsiadujących ze sobą odprowadzeniach, często z towarzyszącą patologicznie głęboką falą Q lub jej tworzeniem się. Na takim schematycznym zapisie, jak w pytaniu testowym, zwykle pokazuje się wyraźne „kopułkowate” lub „prostokątne” uniesienie ST – właśnie coś takiego można tutaj dostrzec. Moim zdaniem to jest klasyczny rysunek z podręczników do EKG, który ma nauczyć kojarzenia obrazu z ostrym niedokrwieniem. W praktyce technika EKG powinna zawsze oceniać, czy zapis nie sugeruje ostrego zespołu wieńcowego. Jeśli widzimy typowe uniesienia ST, szczególnie w odprowadzeniach przedsercowych V1–V6 lub w odprowadzeniach kończynowych, zgodnie z zaleceniami ESC i PTK trzeba jak najszybciej zgłosić to lekarzowi, bo liczy się czas do reperfuzji (PCI lub fibrynoliza). W odróżnieniu od zaburzeń rytmu, w zawale rytm może być zupełnie regularny, z zachowanymi załamkami P, natomiast zmienia się właśnie morfologia ST i QRS. Warto też pamiętać, że w późniejszych fazach zawału odcinek ST może wracać do linii izoelektrycznej, a pojawia się głęboka, poszerzona fala Q oraz odwrócenie załamka T – to tzw. zmiany ewolucyjne. W testach często pokazuje się różne etapy, ale tutaj chodziło o skojarzenie: charakterystyczne uniesienie ST = świeży zawał. Dobrą praktyką jest zawsze analizowanie EKG według schematu: częstość, rytm, załamki P, odstęp PQ, QRS, odcinek ST, załamek T – wtedy łatwiej wychwycić takie ostre zmiany.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 37
Chorobą układu oddechowego typu obturacyjnego jest
A. gruźlica płuc.
B. sarkoidoza.
C. mukowiscydoza.
Twoja odpowiedź
D. pylica płuc.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana została mukowiscydoza, bo jest to klasyczny przykład przewlekłej choroby obturacyjnej układu oddechowego. W mukowiscydozie dochodzi do zaburzenia transportu jonów chlorkowych w nabłonku, co powoduje bardzo gęsty, lepki śluz w drogach oddechowych. Taki śluz zatyka małe i większe oskrzela, co w praktyce daje obturację, czyli utrudnienie przepływu powietrza, zwłaszcza przy wydechu. W badaniu spirometrycznym widzimy typowy obraz choroby obturacyjnej: obniżone FEV1, obniżony wskaźnik FEV1/FVC, często też wydłużony czas wydechu. W praktyce klinicznej i fizjoterapeutycznej takie rozpoznanie ma konkretne konsekwencje: stosuje się techniki drenażu ułożeniowego, oklepywanie klatki piersiowej, ćwiczenia oddechowe ukierunkowane na poprawę ewakuacji wydzieliny i wentylacji płuc. Standardy postępowania (również polskie i europejskie zalecenia dla mukowiscydozy) mocno podkreślają regularną ocenę czynności płuc właśnie spirometrią, co pozwala wcześnie wychwycić pogorszenie obturacji. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś raz dobrze zrozumie różnicę między obturacją a restrykcją, dużo łatwiej mu później klasyfikować choroby płuc. Obturacja to problem głównie z przepływem powietrza przez zwężone drogi oddechowe, jak w astmie, POChP czy właśnie mukowiscydozie. Warto też pamiętać, że na zdjęciu RTG czy w TK w zaawansowanej mukowiscydozie widoczne są zmiany odpowiadające przewlekłej obturacji, np. rozstrzenie oskrzeli, pułapka powietrzna, co ładnie koreluje z wynikiem spirometrii i objawami pacjenta w badaniu przedmiotowym.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).
Pytanie 38
Odprowadzenie II rejestruje różnicę potencjałów między
A. prawą ręką i prawą nogą.
B. lewą ręką i lewą nogą.
C. lewą i prawą ręką.
D. prawą ręką i lewą nogą.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – odprowadzenie II w standardowym 12-odprowadzeniowym EKG rejestruje różnicę potencjałów między prawą ręką (elektroda ujemna) a lewą nogą (elektroda dodatnia). Tak jest zdefiniowane w klasycznej trójkątnej konfiguracji Einthovena i obowiązuje w praktycznie wszystkich aparatach EKG, zgodnie z normami opisanymi w podręcznikach kardiologii i zaleceniach towarzystw naukowych. Moim zdaniem warto to mieć „w palcu”, bo odprowadzenie II jest jednym z najczęściej oglądanych – to właśnie w nim zwykle oceniamy rytm zatokowy, załamki P, odstęp PQ i ogólne przewodzenie przedsionkowo–komorowe. W praktyce technika wygląda tak, że elektrody kończynowe zakładamy najczęściej na przeguby: prawa ręka – elektroda prawa, lewa ręka – elektroda lewa, lewa noga – elektroda referencyjna dodatnia, prawa noga – elektroda uziemiająca (neutralna, nie bierze udziału w tworzeniu odprowadzeń I, II, III). Aparat następnie „matematycznie” zestawia między sobą potencjały z tych punktów i tworzy trzy odprowadzenia kończynowe: I (lewa ręka – prawa ręka), II (lewa noga – prawa ręka) oraz III (lewa noga – lewa ręka). W odprowadzeniu II oś elektryczna serca często wypada najbardziej fizjologicznie, dlatego zapis jest „czytelny”: wysokie dodatnie załamki P i R, łatwo ocenić regularność rytmu i obecność zaburzeń przewodzenia. W wielu systemach monitorowania kardiologicznego (oddziały intensywnej terapii, sale pooperacyjne) jako monitoring ciągły wybiera się właśnie odprowadzenie II, bo najlepiej pokazuje depolaryzację przedsionków i pozwala szybko wychwycić np. migotanie przedsionków czy częstoskurcze nadkomorowe. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś dobrze rozumie, jak jest zbudowany trójkąt Einthovena i które kończyny tworzą dane odprowadzenie, dużo łatwiej mu potem ogarnąć bardziej złożone układy jak odprowadzenia wzmocnione (aVR, aVL, aVF) czy analizę osi elektrycznej serca. To jest taka podstawa, na której buduje się całą dalszą interpretację EKG.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 39
Bezwzględnym przeciwwskazaniem do badania spirometrycznego jest
A. zapalenie oskrzeli.
B. zaburzenie rytmu serca.
C. świeży udar mózgu.
Twoja odpowiedź
D. astma oskrzelowa.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź to świeży udar mózgu, bo jest to klasyczne, bezwzględne przeciwwskazanie do wykonywania spirometrii w aktualnych zaleceniach pulmonologicznych. Badanie spirometryczne wymaga od pacjenta bardzo forsownych, powtarzalnych manewrów oddechowych: głębokiego wdechu do całkowitej pojemności płuc i gwałtownego, maksymalnie silnego wydechu. To powoduje istotne wahania ciśnienia wewnątrz klatki piersiowej, ciśnienia tętniczego i ciśnienia śródczaszkowego. U osoby po świeżym udarze mózgu takie zmiany mogą pogorszyć stan neurologiczny, zwiększyć ryzyko krwawienia, obrzęku mózgu albo ponownego incydentu naczyniowego. Dlatego zgodnie z dobrymi praktykami, po ostrym udarze odracza się spirometrię, zwykle o kilka tygodni, aż stan krążeniowo‑oddechowy i neurologiczny się ustabilizuje. W pracowniach spirometrycznych przyjmuje się podobnie ostrożne podejście jak przy świeżym zawale serca, świeżej operacji kardiochirurgicznej, tętniaku aorty w fazie niestabilnej czy krwiopluciu – tam też wzrost ciśnień i wysiłek wydechowy są potencjalnie niebezpieczne. W praktyce technik lub pielęgniarka wykonująca badanie zawsze powinna zebrać krótki wywiad: czy pacjent nie miał ostatnio udaru, zawału, zabiegu w obrębie klatki piersiowej, czy nie ma nasilonych dolegliwości z OUN. Jeśli tak – badanie się odkłada i kontaktuje z lekarzem prowadzącym. Moim zdaniem to jeden z ważniejszych elementów bezpieczeństwa w diagnostyce czynnościowej układu oddechowego, bo sama spirometria wydaje się „niewinna”, a może jednak narobić szkody, jeśli zignorujemy przeciwwskazania.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).
Pytanie 40
Parametr spirometryczny czynnościowa pojemność zalegająca oznaczany jest skrótem
A. FRC
Twoja odpowiedź
B. RV
C. TV
D. TLC
Poprawna odpowiedź. Prawidłowy skrót dla czynnościowej pojemności zalegającej to FRC, czyli z angielskiego Functional Residual Capacity. Ta wartość opisuje objętość powietrza, która pozostaje w płucach po zakończeniu spokojnego wydechu, kiedy mięśnie oddechowe są w zasadzie rozluźnione. Moim zdaniem to jeden z ważniejszych parametrów, bo pokazuje „ustawienie” układu oddechowego w stanie spoczynku, bez forsowania wdechu czy wydechu. FRC jest sumą objętości zalegającej (RV) i objętości zapasowej wydechowej (ERV). W praktyce, przy interpretacji spirometrii i badań pojemności płuc, FRC pomaga ocenić, czy płuca są nadmiernie rozdęte, jak np. w POChP, czy raczej zapadają się, jak w niektórych restrykcjach. W nowoczesnej diagnostyce używa się różnych metod wyznaczania FRC: bodypletyzmografii, techniki helowej, azotowej. Z mojego doświadczenia, w opisach badań bardzo często wnioskujemy o pułapkowaniu powietrza właśnie na podstawie podwyższonego FRC względem normy. Standardy spirometryczne (np. ERS/ATS) podkreślają, że sama spirometria przepływowo-objętościowa nie wystarcza do oceny FRC, trzeba badania pojemności płuc. Warto też pamiętać, że FRC jest mocno zależne od pozycji ciała: w leżeniu spada, w pozycji stojącej rośnie, co ma znaczenie np. przy kwalifikacji pacjentów do zabiegów czy wentylacji mechanicznej. W praktyce technika badań powinna minimalizować błędy: pacjent spokojnie oddycha, nie może być po forsownym wysiłku, a sprzęt musi być regularnie kalibrowany, żeby FRC było wiarygodne i porównywalne między badaniami.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).