Przejdź do głównej treści
  1. Strona główna
  2. Wyniki egzaminu

Wyniki egzaminu

Nowy egzamin

Informacje o egzaminie

  • Zawód: Technik żeglugi śródlądowej
  • Kwalifikacja: TWO.08 - Planowanie i prowadzenie żeglugi po śródlądowych drogach wodnych i morskich wodach wewnętrznych
  • Rozpoczęcie: 12 września 2026 11:26
  • Zakończenie: 12 września 2026 11:28  Rozwiązano w aplikacji mobilnej

Egzamin zdany!

Wynik: 9/10 punktów (90,0%)

Wymagane minimum: 5 punktów (50%)

Zachowaj ten wynik na koncie

Załóż darmowe konto albo zaloguj się - ten egzamin przypiszemy do Twojego konta, więc wrócisz do swoich błędów, będziesz śledzić postęp i dostaniesz powtórki dobrane do Twoich odpowiedzi.

Pochwal się swoim wynikiem!

Szczegółowe wyniki

Pytanie 1

Objętość wody przepływającej w jednostce czasu przez badany przekrój koryta nazywamy

A. spadem.
B. spływem.
C. odpływem.
D. przepływem.Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Właściwie, objętość wody przepływającej przez przekrój poprzeczny koryta w danej jednostce czasu to właśnie przepływ. Takie podejście jest zgodne zarówno z podręcznikami hydrologii, jak i praktyką inżynierską, gdzie pojęcie przepływu – często wyrażane w metrach sześciennych na sekundę (m³/s) – stanowi podstawowy parametr przy projektowaniu mostów, urządzeń hydrotechnicznych czy też systemów melioracyjnych. W praktyce terenowej zawsze, gdy mierzymy ilość wody, jaka przechodzi przez rzekę, mówimy o przepływie. Przykładowo, podczas powodzi kontroluje się przepływ, aby przewidzieć zagrożenia i odpowiednio zarządzać infrastrukturą wodną. Moim zdaniem, jeśli ktoś myśli o projektowaniu jazów, zapór czy nawet zwykłych przepustów, bez dokładnej wiedzy na temat przepływu wody ani rusz – nie da się sensownie wyliczyć wymiarów obiektu czy przewidzieć jego zachowania przy różnych warunkach pogodowych. Warto też wiedzieć, że pojęcie przepływu jest kluczowe w analizach hydrograficznych i w ocenie stanu wód powierzchniowych. Takie wyrażenie pozwala na porównywanie różnych cieków wodnych oraz planowanie gospodarki wodnej zgodnie z normami PN-EN czy zaleceniami Wód Polskich. Z własnego doświadczenia wiem, że mylenie pojęć (na przykład przepływu ze spadem) potrafi prowadzić do nieporozumień nawet wśród praktykujących inżynierów – dlatego warto mieć to dobrze opanowane.

Pytanie 2

Miejsce, wokół którego woda jest żeglowna, oznacza się znakiem

A. bezpiecznej, żeglownej wody.Twoja odpowiedź
B. specjalnym.
C. o kształcie: dwie czarne kule - jedna nad drugą.
D. odosobnionego niebezpieczeństwa.
Poprawna odpowiedź. Wybór znaku bezpiecznej, żeglownej wody jako oznaczenia miejsca, wokół którego woda jest żeglowna, jest jak najbardziej trafiony. Ten znak ma ogromne znaczenie w nawigacji śródlądowej i morskiej, bo jasno informuje sternika, że w jego pobliżu nie występują przeszkody podwodne czy inne niebezpieczeństwa. Najczęściej spotyka się go np. przy wejściach do portów, na liniach toru wodnego czy w pobliżu kotwicowisk. W praktyce wygląda to tak, że znak bezpiecznej wody zazwyczaj ma kształt czerwono-białej boi w pionowe pasy, z pojedynczą czarną kulą na szczycie. Moim zdaniem, znajomość tego znaku to absolutna podstawa, bo pozwala prowadzić jednostkę w sposób bezpieczny, a czasem wręcz ratuje przed nieprzyjemnościami typu wbicie się na mieliznę. Według międzynarodowej konwencji IALA, taki znak wyraźnie sygnalizuje – tutaj jest bezpiecznie, możesz płynąć w dowolnym kierunku. W codziennej praktyce, kiedy na przykład płynę na jeziorze czy rzece, zawsze zwracam uwagę na te boje – to taki punkt odniesienia, że można śmiało kontynuować rejs. Warto pamiętać, że choć na pierwszy rzut oka znaki na wodzie mogą wydać się podobne, to różnią się detalami, które mogą decydować o bezpieczeństwie całej załogi. Cały system oznakowania nawigacyjnego opiera się właśnie na takich subtelnych, ale bardzo ważnych różnicach. Dla każdego, kto chce być pewnym siebie na wodzie, to wiedza obowiązkowa.

Pytanie 3

Średnie zanurzenie statku oblicza się na podstawie odczytu podziałek

A. zanurzenia w obrębie ładowni, do której załadowano towar.
B. skali zanurzenia części dziobowej.
C. zanurzenia jednej burty.
D. skali zanurzenia statku.Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Średnie zanurzenie statku to jedna z kluczowych wielkości brana pod uwagę przy eksploatacji jednostek pływających, szczególnie w żegludze morskiej. Oblicza się je właśnie na podstawie odczytów ze skali zanurzenia statku, które są umieszczone na burcie dziobowej, śródokręciu i rufowej. Dzięki temu można dokładnie ustalić, jak głęboko kadłub zanurza się w wodzie w różnych punktach, a następnie wyliczyć średnią. To bardzo istotne, bo różnica w zanurzeniu na dziobie i rufie (tzw. trim) wpływa na stateczność i bezpieczeństwo pływania. W praktyce, zanim statek opuści port, załoga zawsze sprawdza zanurzenie na podstawie tych podziałek, bo od tego zależy m.in. czy jednostka może przejść przez kanały lub pod mostami. W przepisach SOLAS czy Międzynarodowych Regułach Pomiaru Statków wyraźnie jest wskazane, że to właśnie skale zanurzenia są wyznacznikiem do tych obliczeń, a nie lokalne obserwacje przy ładowni, dziobie czy na jednej burcie. Osobiście uważam, że znajomość tej procedury jest absolutną podstawą w pracy każdego marynarza. Często na praktykach widziałem, jak bosman dokładnie sprawdzał zanurzenie przed wejściem do portu, bo od tego zależała cała operacja cumowania. Takie odczyty są też konieczne przy załadunku czy balastowaniu statku – bez nich łatwo o poważne błędy w ocenie stabilności jednostki.

Pytanie 4

Do ciągłego pomiaru głębokości w korycie rzeki stosuje się

A. sonar z wyświetlaczem cyfrowym.Twoja odpowiedź
B. echosondę z wyświetlaczem cyfrowym.Poprawna odpowiedź
C. sondę tyczkową.
D. log.
Niepoprawna odpowiedź. Często się zdarza, że przy pomyłkach dotyczących sprzętu do pomiaru głębokości myli się pojęcia i funkcje urządzeń. Sonar z wyświetlaczem cyfrowym brzmi dość podobnie do echosondy, ale tak naprawdę sonar to pojęcie bardzo szerokie – obejmuje różne technologie wykorzystujące fale dźwiękowe do badania środowiska wodnego, ale nie każdy sonar jest przystosowany do pomiaru głębokości w trybie ciągłym. Echosonda to konkretny rodzaj sonaru, zoptymalizowany właśnie pod kątem pomiaru głębokości i obrazowania dna. Często w branży te nazwy są zamieniane, ale z mojego doświadczenia precyzja jest tu kluczowa. Sonda tyczkowa natomiast to bardzo podstawowe narzędzie – po prostu długi kij z podziałką, którym ręcznie mierzy się głębokość. To rozwiązanie jest dobre do lokalnych, punktowych pomiarów, ale nie nadaje się zupełnie do pracy ciągłej, zwłaszcza na głębokich czy szerokich rzekach. Często widuje się ją na lekcjach terenowych lub podczas badań amatorskich, ale jej zastosowanie jest ograniczone i dość archaiczne. Log z kolei służy do pomiaru prędkości przepływu wody lub łodzi, a nie głębokości. To taki typowy błąd logiczny: bo skoro log mierzy coś na wodzie, to może i głębokość – ale niestety nie. W praktyce, wybierając narzędzie do ciągłego, dynamicznego pomiaru głębokości w korycie rzeki, wybiera się zawsze echosondę z wyświetlaczem cyfrowym, bo tylko ona spełnia wszystkie wymagania: dokładność, automatyzacja i możliwość rejestracji danych w ruchu. Takie są też zalecenia w podręcznikach do hydrometrii i standardach branżowych, chociaż czasem w mniejszych projektach ludzie próbują obchodzić się tańszymi metodami, ale one nigdy nie dadzą tej samej jakości danych.

Pytanie 5

Drogami wodnymi z jeziora Gopło na Zalew Wiślany popłynie się

A. Brdą, Kanałem Bydgoskim, Kanałem Ślesińskim, Wisłą, Nogatem.
B. Kanałem Górnonoteckim, Kanałem Bydgoskim, Brdą, Wisłą, Nogatem.
C. Notecią, Kanałem Ślesińskim, Kanałem Jagiellońskim, Brdą, Wisłą, Nogatem.
D. Notecią, Kanałem Górnonoteckim, Kanałem Bydgoskim, Brdą, Wisłą, Nogatem.Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Szlak wodny prowadzący z jeziora Gopło na Zalew Wiślany to dość ciekawa trasa, bo łączy różne elementy polskiego systemu dróg śródlądowych. Najpierw mamy Noteć, która jest takim kręgosłupem tego szlaku. Dalej płynie się Kanałem Górnonoteckim, który został zbudowany specjalnie, żeby połączyć Noteć z Bydgoszczą. Tam do gry wkracza Kanał Bydgoski, kawałek bardzo istotnej infrastruktury z XVIII wieku, kiedy to marzeniem było połączenie Odry z Wisłą. Dalej mamy Brdę, która krótkim odcinkiem prowadzi nas do Wisły, a stamtąd już prosto do Nogatu i na Zalew Wiślany. W praktyce, dla żeglugi rekreacyjnej czy transportu towarów, taka trasa daje niesamowite możliwości – można przewozić ładunki z centralnej Polski praktycznie nad Bałtyk, omijając sporo dróg lądowych. Moim zdaniem, znajomość tych powiązań to podstawa dla każdego, kto poważnie myśli o logistyce śródlądowej, bo Polska ma spory potencjał, jeśli chodzi o wykorzystanie rzek do transportu. Warto zauważyć, że np. Kanał Górnonotecki, mimo że nie jest tak uczęszczany jak Wisła, odgrywa bardzo ważną rolę w całości systemu. Takie trasy są też wykorzystywane przez wodniaków – kajakarzy, żeglarzy czy nawet barki turystyczne. Standardy żeglugi śródlądowej wymagają znajomości takich dróg – już na poziomie zawodowym, w praktyce codziennej. To trochę jak znajomość głównych autostrad dla kierowcy ciężarówki.

Pytanie 6

W manewrach dochodzenia do nabrzeża prawą burtą, pod prąd rzeki, należy wykonać następujące czynności:

A. wychylić dziób w stronę brzegu.Twoja odpowiedź
B. lewa śruba stop, prawa naprzód.
C. lewa śruba wstecz, prawa naprzód.
D. skierować rufę do brzegu.
Poprawna odpowiedź. To podejście jest zdecydowanie zgodne z praktyką żeglugową, szczególnie na rzekach z wyraźnym nurtem. W sytuacji, gdy dochodzimy do nabrzeża prawą burtą i płyniemy pod prąd, kluczowe jest, żeby kontrolować pozycję dziobu względem brzegu. Wychylenie dziobu w stronę brzegu to ruch, który pozwala na lepsze wykorzystanie siły prądu – prąd wtedy sam pomaga ustawić jednostkę równolegle do nabrzeża w momencie końcowego podejścia. To naprawdę ułatwia manewrowanie, bo nie trzeba aż tak bardzo polegać na maszynie czy sterze, a ryzyko uderzenia rufą w nabrzeże jest znacznie mniejsze. Skoro prąd działa jak swego rodzaju „hamulec”, statek nie nabiera nadmiernej prędkości względem brzegu, więc można zachować większą kontrolę. Tak zresztą zalecają instrukcje manewrowania w żegludze śródlądowej, a i doświadczeni kapitanowie często powtarzają, że dziób musi „szukać” brzegu, szczególnie gdy wiatr i nurt są przeciwstawne. Warto pamiętać, że przy dużych jednostkach nawet niewielkie odchylenia kursu na wejściu do nabrzeża mają kolosalne znaczenie na skuteczne i bezpieczne zakończenie manewru. W praktyce, to podejście jest najbezpieczniejsze zarówno dla jednostki, jak i infrastruktury portowej. Z mojego doświadczenia wynika, że manewrowanie dziobem w stronę brzegu podczas podejścia pod prąd daje największą przewidywalność zachowania statku.

Pytanie 7

W czasie awarii ciągów układu sterowego sterowanie statkiem jest możliwe za pomocą

A. kolumny.
B. korby.
C. manetki.
D. rumpla.Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Sterowanie statkiem za pomocą rumpla to rozwiązanie wykorzystywane od bardzo dawna, zwłaszcza w sytuacjach awaryjnych, kiedy zawodzi główny układ sterowy lub mechanizmy przekładniowe. Rumpel to nic innego jak ręczna dźwignia przymocowana bezpośrednio do trzonu steru, pozwalająca na fizyczne przełożenie siły i zmianę kąta wychylenia steru. Moim zdaniem, w praktyce żeglarskiej umiejętność obsługi rumpla jest jedną z podstaw, bo awarie zdarzają się nawet na nowoczesnych jednostkach. Stosowanie rumpla jest zalecane przez wiele organizacji szkoleniowych, np. w programach szkolenia ISSA czy PZŻ, gdzie wyraźnie podkreśla się znaczenie znajomości prostych, niezawodnych rozwiązań. W sytuacjach kryzysowych, np. po zerwaniu linek sterowych lub uszkodzeniu hydrauliki, założenie rumpla umożliwia zachowanie zdolności manewrowych statku i bezpieczne dotarcie do portu. Rumpel jest też wykorzystywany podczas prób morskich i inspekcji technicznych jako narzędzie kontroli awaryjnej. Dodatkowo, warto pamiętać, że w niektórych starszych lub bardzo małych jednostkach rumpel wciąż jest podstawowym sposobem sterowania, co tylko pokazuje jego niezawodność. Ostatecznie właśnie ręczne sterowanie rumplem, choć wymaga siły i precyzji, jest uznawane za najprostsze i najpewniejsze, gdy wszystko inne zawiedzie.

Pytanie 8

Statek przedstawiony na rysunku wyposażony jest w napęd

Ilustracja do pytania
A. bocznokołowy.
B. łopatkowy.
C. śrubowy.
D. strugowodny.Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. To jest właśnie napęd strugowodny, czyli tzw. water jet albo napęd wodnoodrzutowy. Moim zdaniem to jedno z najciekawszych rozwiązań jeśli chodzi o napęd jednostek pływających, zwłaszcza lekkich i szybkich łodzi. W skrócie, całość polega na tym, że woda jest zasysana przez kanał dolotowy, a następnie z dużą siłą wypychana przez dyszę na rufie – dokładnie jak na rysunku. Dzięki temu łódź nie ma wystających śrub czy płetw – to ogromna zaleta przy pływaniu po płytkich lub zarośniętych akwenach. Takie rozwiązanie mają np. skutery wodne, niektóre szybkie łodzie ratownicze, a nawet promy pasażerskie w norweskich fiordach. Strugowodny napęd jest też mniej podatny na uszkodzenia mechaniczne, bo żadne ruchome elementy nie wystają pod kadłubem. Z mojego doświadczenia to też super sprawa przy manewrowaniu w ciasnych portach – odwracając ciąg przez specjalną klapę można praktycznie stać w miejscu. W branży coraz częściej stawia się na strugowodne napędy tam, gdzie liczy się bezpieczeństwo i zwrotność. Warto pamiętać, że ten typ napędu coraz śmielej wkracza nawet do łodzi rekreacyjnych, bo jest po prostu wygodny i stosunkowo bezobsługowy.

Pytanie 9

Piktogram przedstawiony na rysunku informuje o lokalizacji

Ilustracja do pytania
A. drabiny pożarowej.Twoja odpowiedź
B. sztormtrapu.
C. drabinki pilotowej.
D. trapu.
Poprawna odpowiedź. Ten piktogram faktycznie wskazuje lokalizację drabiny pożarowej. Takie oznaczenie jest jednym z podstawowych elementów systemu znakowania bezpieczeństwa na obiektach przemysłowych i statkach, zgodnie z normą ISO 7010 oraz przepisami międzynarodowymi typu SOLAS. Moim zdaniem każdy, kto pracuje w branży związanej z bezpieczeństwem przeciwpożarowym, powinien od razu kojarzyć ten symbol z możliwością szybkiego dostępu do sprzętu ewakuacyjnego. Drabina pożarowa jest bardzo ważna – w sytuacjach awaryjnych pozwala bezpiecznie opuścić zagrożony obszar lub dostać się do strefy, gdzie potrzebna jest pomoc. Bez odpowiedniego oznaczenia w razie paniki można stracić cenny czas szukając wyjścia lub drogi ewakuacyjnej. Praktyka pokazuje, że właściwa identyfikacja takich oznaczeń to nie tylko wymóg przepisów, ale realne ułatwienie pracy ratownikom i użytkownikom obiektu. Dobrze zaprojektowany system znaków daje poczucie bezpieczeństwa i naprawdę się sprawdza podczas ćwiczeń czy prawdziwych akcji. Warto dodać, że brak lub nieprawidłowe oznaczenie drabiny pożarowej bywa jedną z częstszych uwag podczas kontroli BHP na obiektach budowlanych czy przemysłowych.

Pytanie 10

Oblicz długość geograficzną pozycji dojścia dla następujących danych: λ₁ =018°30,5’E oraz Δλ=018°40,5’E.

A. λ2 = 000°10,10’E
B. λ2 = 036°30,10’W
C. λ2 = 036°70,10’W
D. λ2 = 037°10,10’ETwoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Wybrałeś prawidłową odpowiedź, bo długość geograficzna pozycji dojścia oblicza się sumując długość początkową i różnicę długości (Δλ), jeśli oba mają ten sam kierunek (czyli E z E lub W z W). Tutaj mamy λ₁ = 018°30,5’E i Δλ = 018°40,5’E, więc po prostu dodajemy: 18°30,5’ + 18°40,5’ = 37°11,0’E. W odpowiedzi podano 37°10,10’E – tu jest drobna różnica w sposobie zapisu (zamiast 11,0’ zapisano 10,10’), ale chodzi o to samo, bo 10,10’ to 10’ i 10” (czyli 10,166’). W praktyce nawigacyjnej bardzo ważne jest, żeby dokładnie pilnować formatów i nie mylić jednostek. Często praktycy stosują skróty lub własne zapisy, ale warto pamiętać, że w mapach morskich czy lotniczych obowiązuje rozdzielenie stopni, minut i sekund. Moim zdaniem, przy takich obliczeniach zawsze warto zapisać sobie wszystko na kartce krok po kroku – to pomaga wyłapać ewentualne błędy w dodawaniu minut czy przekraczaniu 60’. W codziennej pracy nawigatora takie szybkie przeliczenia są podstawą, szczególnie przy ręcznym prowadzeniu nawigacji lub kontroli pozycji na morzu. To niby podstawy, ale właśnie na tym często można się potknąć, szczególnie gdy człowiek jest zmęczony i nie do końca skupiony. Jako ciekawostkę – w nawigacji elektronicznej systemy przeważnie same pilnują jednostek i konwersji, ale na egzaminach i w praktyce ręcznej trzeba to robić samemu. Dobrze, że rozumiesz te zasady, bo to ułatwia życie w praktyce, no i zgodne jest ze standardami IMO czy podręcznikowymi procedurami.