Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Data rozpoczęcia: 11 lipca 2026 10:03
  • Data zakończenia: 11 lipca 2026 10:16

Egzamin zdany!

Wynik: 31/40 punktów (77,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Na obrazie uwidoczniono złamanie kompresyjne kręgu

Ilustracja do pytania
A. L1
B. Th11
C. Th12
D. L2
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo przejście piersiowo‑lędźwiowe bywa na obrazach dość mylące, zwłaszcza jeśli ktoś patrzy głównie na kształt kręgu, a nie na jego położenie względem sąsiednich struktur. Błędne odpowiedzi zwykle wynikają z założenia, że każdy bardziej masywny trzon od razu musi być lędźwiowy, albo z mechanicznego liczenia "od góry obrazu w dół", bez odniesienia do kości krzyżowej i typowych punktów orientacyjnych. Kręgi L1 i L2 są rzeczywiście masywne, mają duże trzony i brak przyczepów żeber, ale leżą już poniżej przejścia piersiowo‑lędźwiowego. Jeżeli na obrazie widzimy wyraźne przejście z węższych, bardziej klinowatych kręgów piersiowych na szersze kręgi lędźwiowe, to pierwszy wyraźnie lędźwiowy trzon poniżej tego przejścia to L1, a nie Th12. Błędne oznaczenie złamania Th12 jako L1 lub L2 to dość typowy błąd u osób początkujących, bo skupiają się na samej deformacji trzonu, a nie na jego numeracji. W praktyce opisowej według dobrych standardów radiolog powinien zawsze zacząć od lokalizacji kości krzyżowej, odliczyć kręgi lędźwiowe do góry (L5–L1), i dopiero nad L1 umieścić Th12. Kręgi Th11 i Th12 są ostatnimi kręgami piersiowymi, ale różnią się położeniem: Th11 leży wyżej, nad Th12, i nie jest bezpośrednio sąsiadem z L1. Próba nazwania widocznego złamania Th11 wynika zwykle z mylenia liczby kręgów piersiowych lub nieuwzględniania segmentu przejściowego. Dodatkowo trzeba pamiętać o ewentualnych wariantach anatomicznych (np. przejściowy krąg lędźwiowo‑krzyżowy), ale nawet wtedy zasada systematycznego liczenia od dołu obrazu w górę pozostaje złotym standardem. Moim zdaniem dobra praktyka to zawsze ocena całej sekwencji, porównanie wysokości trzonów, kształtu wyrostków i relacji do żeber, a dopiero potem stawianie ostatecznej etykietki typu Th12, L1 itd. Dzięki temu można uniknąć właśnie takich pomyłek w numeracji poziomu złamania.

Pytanie 2

Na przekroju poprzecznym TK mózgu strzałką wskazano obszar

Ilustracja do pytania
A. hyperdensyjny w płacie czołowym.
B. hypodensyjny w móżdżku.
C. hypodensyjny w płacie czołowym.
D. hyperdensyjny w móżdżku.
Na przedstawionym przekroju poprzecznym TK głowy widoczny jest obraz w projekcji osiowej na poziomie tylnego dołu czaszki. Strzałka wyraźnie wskazuje strukturę położoną w obrębie móżdżku, poniżej półkul mózgowych i powyżej otworu wielkiego. Z mojego doświadczenia w opisywaniu takich badań najczęstszy błąd to pomylenie tego poziomu z płatami potylicznymi, ale tutaj widać typowy układ półkul móżdżku i robaka móżdżku. Zaznaczony obszar jest jaśniejszy niż prawidłowa tkanka móżdżku, czyli ma większą gęstość w jednostkach Hounsfielda – mówimy więc, że jest hyperdensyjny. W TK bez kontrastu taka hyperdensyjna zmiana w móżdżku najczęściej sugeruje świeży krwotok śródmózgowy lub krwotok do guza. W praktyce klinicznej rozpoznanie hyperdensyjnego ogniska w móżdżku ma duże znaczenie, bo krwotok w tej lokalizacji może szybko dawać wzrost ciśnienia śródczaszkowego i ucisk pnia mózgu. Standardowo, zgodnie z dobrymi praktykami radiologicznymi, opisując taki obraz, zwraca się uwagę na lokalizację (półkula móżdżku, robak), gęstość zmiany, obecność obrzęku, przemieszczenie struktur pośrodkowych i ewentualne poszerzenie układu komorowego. Warto też pamiętać, że hyperdensyjny obszar w TK może wynikać nie tylko z krwi, ale też z zwapnień, materiału kontrastowego lub ciała obcego, dlatego zawsze ocenia się kontekst kliniczny i porównuje z innymi warstwami oraz z wcześniejszymi badaniami. Moim zdaniem to pytanie dobrze uczy podstawowego odruchu: najpierw lokalizacja anatomiczna (tu móżdżek), dopiero potem charakter densyjny (hyper- czy hypodensyjny).

Pytanie 3

Do zdjęcia lewobocznego kręgosłupa lędźwiowo-krzyżowego pacjenta należy ułożyć na boku

A. lewym, promień centralny pada 4 palce poniżej górnego zarysu talerza biodrowego.
B. prawym, promień centralny pada 4 palce poniżej górnego zarysu talerza biodrowego.
C. prawym, promień centralny pada 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego.
D. lewym, promień centralny pada 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego.
Prawidłowa odpowiedź wynika z zasad pozycjonowania pacjenta do projekcji lewobocznej kręgosłupa lędźwiowo‑krzyżowego. Do klasycznego bocznego zdjęcia L‑S pacjenta układamy na lewym boku, tak żeby lewa strona ciała przylegała do detektora. Taka pozycja minimalizuje powiększenie struktur położonych głębiej i zmniejsza zniekształcenia geometryczne, bo kręgosłup lędźwiowy jest wtedy bliżej kasety. W praktyce radiologicznej przyjmuje się, że promień centralny kierujemy na poziom mniej więcej L3–L4, a prostym, „łóżkowym” sposobem wyznaczenia tego poziomu jest właśnie punkt około 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego. Ten talerz biodrowy jest łatwy do wyczucia palpacyjnie, więc technik ma szybki, powtarzalny punkt odniesienia. Moim zdaniem takie proste triki anatomiczne naprawdę ratują w codziennej pracy, zwłaszcza przy dużej liczbie badań. W dobrze wykonanej projekcji lewobocznej L‑S powinny być widoczne trzonów kręgów L1–L5, przestrzenie międzykręgowe, część kości krzyżowej, a wyrostki kolczyste powinny się nakładać w jednej linii (lub prawie jednej), co świadczy o braku rotacji. Często stosuje się też klin pod talię, żeby wyrównać lordozę lędźwiową i uzyskać lepsze odwzorowanie przestrzeni międzykręgowych. W technikach zgodnych z podręcznikami i wytycznymi (różne szkoły trochę się różnią, ale sens jest ten sam) bardzo pilnuje się właśnie: właściwej strony ułożenia (lewy bok), wysokości promienia centralnego (około L3–L4), prostopadłości wiązki do stołu oraz prawidłowego zabezpieczenia pacjenta (podparcie nóg, wałki pod kolana, osłona gonad jeśli możliwe). Warto pamiętać, że przy złym pozycjonowaniu, np. za nisko lub za wysoko, radiolog może nie zobaczyć istotnych zmian w dolnych segmentach lędźwiowych albo w przejściu lędźwiowo‑krzyżowym, co potem przekłada się na gorszą diagnostykę bólu krzyża czy rwy kulszowej. Dlatego to pytanie nie jest tylko „na pamięć”, ale mocno praktyczne, bo odruchowo poprawne ułożenie to podstawa dobrej jakości zdjęcia.

Pytanie 4

Którą strukturę anatomiczną oznaczono na zamieszczonym obrazie rezonansu magnetycznego?

Ilustracja do pytania
A. Guzek mniejszy kości ramiennej.
B. Guzek większy kości ramiennej.
C. Trzon kości ramiennej.
D. Głowę kości ramiennej.
Na takim obrazie MR barku bardzo łatwo pomylić poszczególne części kości ramiennej, zwłaszcza jeśli ktoś patrzy głównie na kształt, a nie na relacje anatomiczne. Głowa kości ramiennej ma wyraźnie kulisty zarys i jest pogrążona w panewce łopatki; na obrazie zwykle leży bardziej przyśrodkowo i nieco niżej niż wskazywany tutaj punkt. Jeżeli strzałka pokazuje strukturę boczną, tuż pod sklepieniem barkowym i w sąsiedztwie ścięgien stożka rotatorów, to raczej nie będzie to głowa, tylko właśnie gużek większy. Głowę łatwo zidentyfikować po gładkiej, regularnej powierzchni stawowej, podczas gdy guzek większy jest bardziej nieregularny i stanowi miejsce przyczepu ścięgien.

Guzek mniejszy z kolei leży bardziej przyśrodkowo i do przodu, bliżej przyczepu ścięgna mięśnia podłopatkowego. W wielu projekcjach MR jest częściowo „schowany” i nie tworzy tak wyraźnej bocznej wyniosłości jak guzek większy. Typowym błędem jest myślenie: mniejszy guzek = mniejsza wyniosłość na obrazie, ale w praktyce jego rozpoznanie zależy bardziej od położenia w stosunku do trzonu i głowy kości ramiennej oraz orientacji ramienia (rotacja wewnętrzna lub zewnętrzna), niż od samego rozmiaru.

Trzon kości ramiennej na obrazach barku najczęściej widoczny jest niżej, w części diafizalnej, o znacznie bardziej cylindrycznym kształcie i bez charakterystycznych nasadowych wyniosłości. Jeżeli strzałka znajduje się w obrębie nasady bliższej, tuż pod powierzchnią stawową i bocznie, to nie ma mowy o trzonie – to już jest rejon nasadowo-guzkowy. Typowy błąd polega na tym, że ktoś „odruchowo” dzieli kość tylko na głowę i resztę, pomijając obecność guzków. W praktyce klinicznej, zwłaszcza w ortopedii i radiologii, rozróżnienie: głowa – guzek większy – guzek mniejszy – trzon jest kluczowe przy opisie złamań, zmian zwyrodnieniowych, entezopatii i uszkodzeń stożka rotatorów. Standardy dobrej praktyki opisowej wymagają precyzyjnego nazewnictwa tych struktur, bo od tego zależy zrozumienie opisu przez chirurga i późniejsze planowanie leczenia operacyjnego lub zachowawczego.

Pytanie 5

Na zamieszczonym obrazie radiologicznym nadgarstka strzałką wskazano kość

Ilustracja do pytania
A. łódeczkowatą.
B. księżycowatą.
C. haczykowatą.
D. grochowatą.
Na obrazie widoczna jest kość księżycowata – dobrze to widać po jej typowej lokalizacji i kształcie. Na projekcji PA (tylno‑przedniej) nadgarstka kość księżycowata leży w rzędzie bliższym kości nadgarstka, mniej więcej w osi przedłużenia trzonu kości łokciowej i promieniowej, między kością łódeczkowatą (bocznie, od strony kciuka) a trójgraniastą (przyśrodkowo). Ma taki lekko kwadratowy, nieco zaokrąglony kształt i jest położona głębiej, bliżej środka stawu. Strzałka dokładnie wskazuje tę strukturę. W praktyce radiologicznej rozpoznanie kości księżycowatej jest bardzo ważne, bo to ona często uczestniczy w niestabilnościach nadgarstka (np. zespół DISI, VISI) i w urazach typu zwichnięcie księżycowatej lub przezkłębkowe zwichnięcie okołoksiężycowate. Moim zdaniem warto od razu kojarzyć, że na zdjęciu bocznym kość księżycowata powinna mieć typowy, niemal kwadratowy kształt, a jej oś długą ustawioną równolegle do kości promieniowej – każde odchylenie sugeruje niestabilność. W standardach opisu RTG nadgarstka (np. wg typowych schematów nauczanych w radiologii) zawsze ocenia się ustawienie i zarysy kości łódeczkowatej i księżycowatej jako kluczowych dla biomechaniki stawu. W codziennej pracy technika elektroradiologii poprawne rozpoznawanie tej kości pomaga też przy prawidłowym pozycjonowaniu – przy ocenie, czy nadgarstek nie jest skręcony lub zgięty, co mogłoby zafałszować obraz przestrzeni stawowych. Dobrą praktyką jest porównywanie położenia kości księżycowatej z osią trzonu kości promieniowej oraz z kością główkowatą powyżej – wtedy łatwiej wychwycić nieprawidłowości i mieć pewność, że identyfikujemy właściwą kość.

Pytanie 6

Która struktura może być oknem akustycznym w badaniu ultrasonograficznym?

A. Wypełnione gazami jelito cienkie.
B. Złóg w pęcherzyku żółciowym.
C. Przestrzeń międzyżebrowa.
D. Wypełniony płynem pęcherz moczowy.
W ultrasonografii pojęcie okna akustycznego jest kluczowe dla jakości obrazu i komfortu badania. Chodzi o taką strukturę lub obszar w ciele, który dobrze przewodzi fale ultradźwiękowe, nie pochłania ich nadmiernie i nie powoduje silnych odbić czy rozproszenia. Najlepszym środowiskiem do tego jest jednorodny płyn, dlatego to właśnie wypełniony płynem pęcherz moczowy stanowi modelowe okno akustyczne w badaniach miednicy mniejszej. Pozostałe odpowiedzi kuszą, bo brzmią logicznie, ale fizycznie zachowują się zupełnie inaczej. Przestrzeń międzyżebrowa bywa wykorzystywana do badania serca czy wątroby, jednak sama w sobie nie jest idealnym oknem. Problemem są żebra – kość bardzo silnie odbija ultradźwięki i powoduje zacienienie akustyczne za sobą. Z doświadczenia wiadomo, że operator musi „manewrować” głowicą między żebrami, żeby ominąć przeszkodę kostną, a nie korzysta z niej jak z dobrego ośrodka przewodzenia fal. To raczej kompromis niż wzorcowe okno. Jeszcze mniej przydatne jest jelito cienkie wypełnione gazem. Gaz w USG to wróg numer jeden: ma ogromną różnicę impedancji akustycznej względem tkanek miękkich, przez co większość fali odbija się na granicy gaz–tkanka. Powstaje silne odbicie powierzchowne, za którym obraz głębiej położonych struktur jest praktycznie niewidoczny. To właśnie dlatego w standardach przygotowania pacjenta do USG jamy brzusznej wymaga się bycia na czczo i ograniczenia wzdęć – chodzi o redukcję gazu w przewodzie pokarmowym. Złóg w pęcherzyku żółciowym również nie może być oknem akustycznym. Kamień jest strukturą bardzo echogeniczną, tworzy wyraźne echo i typowy cień akustyczny za sobą. Ten cień bywa diagnostycznie przydatny do rozpoznawania kamicy, ale kompletnie uniemożliwia zobrazowanie tego, co leży za złogiem. Typowym błędem myślowym jest utożsamianie „dobrze widocznej struktury” z „dobrym oknem akustycznym”. Tymczasem okno to coś, przez co patrzymy dalej, a nie tylko dobrze widzimy samą strukturę. Dobra praktyka w USG polega na świadomym wykorzystaniu płynu jako sprzymierzeńca i unikaniu gazu oraz kości jako barier dla ultradźwięków.

Pytanie 7

Na którym obrazie rentgenowskim sutka uwidoczniono zmianę patologiczną w obrębie węzłów chłonnych?

A. Obraz 4
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Obraz 3
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Obraz 2
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Obraz 1
Ilustracja do odpowiedzi D
W tym zadaniu łatwo skupić się wyłącznie na samych zmianach w obrębie gruczołu sutkowego i przez to przeoczyć węzły chłonne pachowe, które są kluczowe dla oceny zaawansowania raka piersi. Na obrazach 1, 3 i 4 widoczne są różne typy patologii piersi, ale nie są to zmiany w węzłach chłonnych. Na pierwszym obrazie dominuje obraz liczych drobnych mikrozwapnień rozsianych w obrębie tkanki gruczołowej. Taki obraz sugeruje raczej proces wewnątrzprzewodowy lub rozległą zmianę w samym miąższu piersi, a nie węzły pachowe. Typowy błąd myślowy polega tu na utożsamianiu „im więcej zwapnień, tym większa patologia” i automatycznym przypisywaniu ich węzłom, co nie jest prawdą – lokalizacja względem anatomicznych granic piersi jest kluczowa. Na trzecim obrazie widoczny jest guzek w obrębie piersi oraz dodatkowa, dobrze odgraniczona zmiana w dolnej części obrazu, o wyglądzie sugerującym raczej łagodny guzek w tkance sutka niż węzeł pachowy. Węzły chłonne pachowe powinny znajdować się wyżej i bardziej bocznie, przy zarysie ściany klatki piersiowej, a nie w typowej strefie projekcji gruczołu. Często myli się takie struktury, bo na pierwszy rzut oka wyglądają jak „kuliste cienie” i intuicyjnie kojarzą się z węzłami, ale dokładniejsza analiza położenia i kontekstu anatomicznego szybko to prostuje. Na czwartym obrazie natomiast widoczne są podłużne, bardzo silnie wysycone cienie odpowiadające klipsom chirurgicznym lub innym materiałom metalicznym po zabiegu operacyjnym. To nie są ani guzy, ani węzły chłonne – to artefakty związane z wcześniejszym leczeniem, np. mastektomią czy biopsją. Z mojego punktu widzenia główny problem przy takich pytaniach polega na braku nawyku systematycznej oceny całego pola obrazowania: miąższ piersi, skóra, brodawka, tkanka podskórna, a na końcu dół pachowy i węzły. Jeśli pominie się ten ostatni krok, łatwo wybiera się obraz z najbardziej „spektakularną” zmianą w piersi, zamiast tego, który rzeczywiście pokazuje patologię węzłową. W praktyce klinicznej takie pomyłki mogłyby prowadzić do niedoszacowania stopnia zaawansowania nowotworu, dlatego w szkoleniu radiologicznym tak mocno podkreśla się znaczenie prawidłowego pozycjonowania projekcji MLO i obowiązkowej oceny pachy.

Pytanie 8

Na obrazie TK nadgarstka uwidocznione jest złamanie kości

Ilustracja do pytania
A. księżycowatej.
B. łódeczkowatej.
C. haczykowatej.
D. główkowatej.
W tym zadaniu kluczowa jest prawidłowa orientacja anatomiczna w nadgarstku na przekrojach TK. Bardzo łatwo jest się pomylić, bo kości nadgarstka są małe, leżą blisko siebie, a w różnych płaszczyznach wyglądają zupełnie inaczej. Z mojego doświadczenia najczęstszy błąd polega na tym, że ktoś patrzy głównie na kształt pojedynczej kości, zamiast najpierw „ustawić sobie w głowie” cały układ: rząd bliższy, rząd dalszy, strona promieniowa i łokciowa. Kość główkowata znajduje się w rzędzie dalszym, mniej więcej centralnie, między kością czworoboczną większą a haczykowatą. Na obrazie TK ma zwykle masywniejszy trzon i jest jakby „wciśnięta” między sąsiednie kości, ale nie leży najbardziej promieniowo w rzędzie bliższym – dlatego wskazywanie jej jako złamanej w tym ujęciu wynika zwykle z błędnego rozpoznania rzędu kości. Kość haczykowata leży bardziej po stronie łokciowej w rzędzie dalszym i charakterystyczna jest dla niej wyraźna wyniosłość – haczyk – dobrze widoczna zwłaszcza w projekcjach skośnych RTG i w rekonstrukcjach 3D TK. Złamania haczyka kości haczykowatej są typowe np. u golfistów czy tenisistów, ale lokalizują się zdecydowanie bardziej łokciowo i dłoniowo niż zmianę widoczną na tym obrazie. Pomyłka w tym kierunku bierze się często z patrzenia tylko na pojedynczy przekrój, bez przewijania serii obrazów, co nie jest dobrą praktyką. Kość księżycowata natomiast leży w rzędzie bliższym, ale bardziej centralnie, między łódeczkowatą a trójgraniastą. Ma charakterystyczny, jakby półksiężycowaty kształt w projekcjach PA RTG, jednak w TK może wydawać się myląco podobna do łódeczkowatej, jeśli nie zwróci się uwagi na jej położenie względem kości promieniowej. Błędem jest sugerowanie się samym „kształtem” bez odniesienia do sąsiednich struktur: promień–łódeczkowata–księżycowata–trójgraniasta to stały układ w rzędzie bliższym i warto go sobie zawsze odtwarzać. Dobrą praktyką w diagnostyce obrazowej nadgarstka jest więc systematyczne identyfikowanie kości od strony promieniowej do łokciowej oraz korzystanie z kilku płaszczyzn rekonstrukcyjnych, zamiast opierania się na jednym przekroju. Pozwala to uniknąć typowych pomyłek w rozpoznawaniu złamań kości nadgarstka, które w konsekwencji mogą prowadzić do błędnej oceny urazu i niewłaściwego postępowania klinicznego.

Pytanie 9

Na obrazie cyfrowej angiografii subtrakcyjnej strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. żyłę płucną górną prawą.
B. tętnicę szyjną wspólną prawą.
C. pień płucny.
D. pień ramienno-głowowy.
Na obrazie cyfrowej angiografii subtrakcyjnej (DSA) strzałka rzeczywiście wskazuje pień ramienno‑głowowy, czyli pierwszą dużą gałąź łuku aorty wychodzącą po prawej stronie pacjenta. W klasycznej anatomii naczyniowej łuku aorty kolejność odejścia naczyń jest dość stała: najpierw pień ramienno‑głowowy, potem tętnica szyjna wspólna lewa, a następnie tętnica podobojczykowa lewa. Na obrazie DSA w projekcji AP pień ramienno‑głowowy jest widoczny jako stosunkowo krótki, szeroki pień, który następnie dzieli się na tętnicę szyjną wspólną prawą i tętnicę podobojczykową prawą. To rozwidlenie, takie jakby „Y”, jest bardzo charakterystyczne i właśnie w jego okolicy zwykle kieruje się wzrok przy ocenie tego typu badań.
Moim zdaniem, w praktyce technika obrazowania ma tu ogromne znaczenie. Przy dobrze wykonanej angiografii z podaniem kontrastu do aorty wstępującej łuk aorty i jego główne odgałęzienia wypełniają się jednocześnie, co pozwala łatwo rozpoznać pień ramienno‑głowowy po jego położeniu najbardziej po prawej stronie oraz po tym, że dalej dzieli się na dwa duże naczynia. Z kolei tętnica szyjna wspólna prawa będzie już gałęzią wtórną, bardziej dogłowowo i przyśrodkowo, o przebiegu prawie pionowym ku górze.
W dobrych praktykach radiologicznych podkreśla się, że przy interpretacji DSA nie wystarczy patrzeć na sam fragment wskazany strzałką, tylko trzeba „czytać” cały układ naczyń: skąd naczynie wychodzi, w jakiej kolejności, pod jakim kątem, jakie ma dalsze rozgałęzienia. To bardzo pomaga odróżnić np. pień ramienno‑głowowy od tętnicy szyjnej wspólnej prawej. W codziennej pracy (np. przy planowaniu zabiegów wewnątrznaczyniowych, implantacji stentów w łuku aorty, czy przy kwalifikacji do zabiegów na tętnicach szyjnych) prawidłowa identyfikacja pnia ramienno‑głowowego jest kluczowa, bo od niej zależy wybór odpowiedniego dostępu naczyniowego, rodzaju cewnika oraz bezpieczeństwo całej procedury. Dobrze, że kojarzysz ten obraz z anatomią łuku aorty, bo to jest dokładnie to, czego oczekują od personelu pracowni hemodynamicznej i radiologii zabiegowej.

Pytanie 10

Na zamieszczonym przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. rdzeń kręgowy.
B. otwór kręgu szczytowego.
C. ząb kręgu obrotowego.
D. guzek tylny kręgu szczytowego.
Na przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałka wskazuje wyraźnie na ząb kręgu obrotowego (dens axis), czyli charakterystyczny wyrostek trzonu C2. To jest bardzo typowy element anatomiczny, który w tomografii komputerowej powinien od razu „rzucać się w oczy”, szczególnie na poziomie stawu szczytowo–obrotowego. Dens ma kształt owalnej lub nieco cylindrycznej struktury kostnej położonej centralnie, dość jasnej (wysoka gęstość, kość korowa), otoczonej pierścieniem kręgu szczytowego C1. Widzimy, że dookoła niego przebiega łuk przedni C1, a bardziej na obwodzie – masy boczne kręgu szczytowego oraz fragment kanału kręgowego. Z mojego doświadczenia, jeśli na osiowym TK szyi widzisz „kość w kości” – mniejszy owal kostny w środku większego pierścienia – to niemal zawsze jest to dens w obrębie C1. W praktyce klinicznej prawidłowe rozpoznanie zęba kręgu obrotowego ma ogromne znaczenie przy ocenie urazów odcinka szyjnego, zwłaszcza po urazach komunikacyjnych, upadkach z wysokości czy urazach sportowych. Jednym z klasycznych wskazań do TK jest podejrzenie złamania zęba C2 (tzw. złamanie dens axis typu I–III wg Andersona-D’Alonzo). Radiolog musi wtedy bardzo dokładnie przeanalizować ciągłość zarysu zęba, obecność szczeliny złamania, przemieszczenia odłamów, a także relację zęba do łuku przedniego C1 i kanału kręgowego. W dobrych praktykach opisowych zawsze zwraca się uwagę na stabilność segmentu C1–C2, szerokość przestrzeni między zębem a łukiem przednim C1 (przestrzeń atlantodentalna) oraz ewentualne uciski na rdzeń kręgowy. Umiejętność pewnego rozpoznawania dens axis na obrazach TK jest bazą do dalszej, bardziej zaawansowanej interpretacji badań urazowych i pourazowych odcinka szyjnego, ale też przy zmianach zwyrodnieniowych czy w chorobach reumatycznych (np. reumatoidalne zapalenie stawów z niestabilnością C1–C2).

Pytanie 11

Którą strukturę anatomiczną oznaczono na skanie TK głowy?

Ilustracja do pytania
A. Komorę III.
B. Komorę boczną.
C. Szyszynkę.
D. Wodociąg mózgu.
Strzałka na przedstawionym skanie TK wskazuje przestrzeń płynową o charakterystycznym kształcie litery „V” lub odwróconej „Y”, położoną symetrycznie w obrębie półkul mózgowych, tuż przy linii pośrodkowej. To jest typowy obraz komory bocznej – dokładniej jej rogów przednich (czołowych), widocznych w przekroju poprzecznym. W tomografii komputerowej komory wypełnione są płynem mózgowo–rdzeniowym, który w oknie mózgowym ma gęstość zbliżoną do wody i dlatego wygląda na ciemniejszy (hypodensyjny) niż tkanka mózgowa dookoła. W praktyce klinicznej umiejętność szybkiego rozpoznawania komór bocznych jest kluczowa: pozwala ocenić ich szerokość, symetrię, przemieszczenie oraz obecność zastoju płynu. Na podstawie kształtu i wymiarów komór bocznych radiolog ocenia np. wodogłowie, zanik mózgu, masy przemieszcające (guzy, krwiaki) czy skutki urazu. W standardowym opisie badania TK głowy zawsze odnosi się do układu komorowego – czy jest poszerzony, zapadnięty, czy zachowana jest linia pośrodkowa. Z mojego doświadczenia, w praktyce technika obrazowania bardzo pomaga kojarzenie topografii: komory boczne „siedzą” w obrębie półkul, komora III leży bardziej w środku, przy strukturach międzymózgowia, a wodociąg mózgu i komora IV schodzą w dół w kierunku pnia mózgu. Rozpoznanie komory bocznej na takim przekroju jest więc zgodne z klasycznym obrazem anatomicznym i dobrą praktyką opisu badań TK zgodnie z zasadami neuroradiologii.

Pytanie 12

Którą strukturę anatomiczną uwidoczniono na zamieszczonym obrazie USG?

Ilustracja do pytania
A. Nerkę lewą ze złogami.
B. Pęcherz moczowy z kamieniami.
C. Ciężarną macicę z czterema płodami.
D. Pęcherzyk żółciowy z kamieniami.
Na obrazie USG widoczny jest typowy pęcherzyk żółciowy z kamieniami (cholecystolithiasis). Charakterystyczny jest wydłużony, gruszkowaty kształt bezechowej (czarnej) struktury, otoczonej cienką, wyraźną ścianą. W świetle pęcherzyka widoczne są silnie hiperechogeniczne ogniska z wyraźnym cieniem akustycznym za nimi – to klasyczny obraz złogów żółciowych. Zgodnie z zasadami opisu USG jamy brzusznej, zawsze zwracamy uwagę na: kształt pęcherzyka, grubość ściany, zawartość światła oraz obecność cienia akustycznego. Kamienie są jasne, dobrze odgraniczone i „rzucają cień” w głąb obrazu, co jest jednym z najważniejszych kryteriów różnicujących je od np. polipów. W praktyce klinicznej taki obraz, szczególnie przy dolegliwościach bólowych w prawym podżebrzu, jest podstawą do rozpoznania kamicy pęcherzyka żółciowego i dalszego postępowania – zwykle obserwacja albo kwalifikacja do cholecystektomii laparoskopowej, zgodnie z aktualnymi zaleceniami. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk, żeby przy każdym badaniu USG jamy brzusznej bardzo dokładnie oceniać pęcherzyk w pozycji leżącej i w razie wątpliwości także w pozycji stojącej lub na lewym boku – kamienie często zmieniają położenie pod wpływem grawitacji, co dodatkowo potwierdza rozpoznanie. Dobra praktyka to też dokumentowanie przynajmniej dwóch przekrojów (podłużny i poprzeczny) oraz opisywanie wielkości największego złogu, bo ma to znaczenie przy planowaniu zabiegu i dalszej obserwacji pacjenta.

Pytanie 13

Którą metodą i w której płaszczyźnie zostało wykonane badanie stawu kolanowego zobrazowane na zdjęciach?

Ilustracja do pytania
A. TK, w płaszczyźnie strzałkowej.
B. MR, w płaszczyźnie strzałkowej.
C. MR, w płaszczyźnie czołowej.
D. TK, w płaszczyźnie czołowej.
Prawidłowo rozpoznano, że na obrazach widoczny jest staw kolanowy w badaniu MR wykonanym w płaszczyźnie czołowej. Świadczą o tym typowe cechy rezonansu magnetycznego: wysoki kontrast tkanek miękkich, bardzo dobra widoczność chrząstki, łąkotek, więzadeł oraz istoty gąbczastej kości, a także charakterystyczny wygląd warstwic obrazów i opisów w nagłówkach. W tomografii komputerowej tkanki miękkie są zdecydowanie słabiej różnicowane, natomiast kość korowa daje bardzo mocny, jasny sygnał. Tutaj wyraźnie widać, że to obraz MR – kość jest bardziej „szara”, a znakomicie podkreślone są łąkotki w obrębie szpary stawowej. Płaszczyzna czołowa (frontalna) oznacza, że obraz przecina ciało z przodu na tył – widzimy jednocześnie przyśrodkową i boczną część stawu, kłykcie kości udowej i piszczeli obok siebie, a nie „z boku” jak w płaszczyźnie strzałkowej. W praktyce klinicznej badanie MR kolana w płaszczyźnie czołowej jest standardowym elementem protokołu – obok sekwencji w płaszczyźnie strzałkowej i poprzecznej. Dzięki temu radiolog może precyzyjnie ocenić łąkotki (szczególnie rogi i trzon), chrząstkę stawową, szparę stawową, obrzęk szpiku oraz ustawienie osi kończyny. Moim zdaniem, w pracy technika bardzo ważne jest, żeby już na pierwszy rzut oka kojarzyć, jak wygląda typowy obraz MR kolana w każdej z płaszczyzn, bo to pozwala od razu wychwycić błędne pozycjonowanie pacjenta albo niewłaściwie dobrany zakres skanowania. W dobrych pracowniach dba się o to, aby zawsze uzyskać komplet projekcji (czołowa, strzałkowa, poprzeczna) w co najmniej jednej sekwencji T1- lub PD-zależnej oraz jednej T2-zależnej, często z fat-sat, właśnie po to, żeby ortopeda miał pełny obraz uszkodzeń więzadeł i łąkotek.

Pytanie 14

W systemie międzynarodowym ząb pierwszy przedtrzonowy po stronie lewej oznacza się symbolem

A. 84
B. 24
C. 14
D. 54
Poprawna odpowiedź to 24, bo w tzw. systemie międzynarodowym (światowa numeracja FDI – Fédération Dentaire Internationale) ząb pierwszy przedtrzonowy w szczęce po stronie lewej oznacza się właśnie symbolem 24. Ten system opiera się na dwóch cyfrach: pierwsza cyfra oznacza ćwiartkę łuku zębowego, druga – konkretny ząb w tej ćwiartce, liczony od linii pośrodkowej. Dla zębów stałych: 1 – szczęka prawa, 2 – szczęka lewa, 3 – żuchwa lewa, 4 – żuchwa prawa. Pierwszy przedtrzonowiec w szczęce jest zawsze „4” w numeracji wewnątrz ćwiartki. Czyli po stronie lewej szczęki: 2 (ćwiartka) + 4 (pierwszy przedtrzonowiec) = 24. Moim zdaniem ten system jest dużo wygodniejszy niż stare symbole graficzne, bo łatwo go zapisać w dokumentacji, w systemach PACS, w opisach RTG i w komunikacji między lekarzami. W praktyce, kiedy opisujesz zdjęcie pantomograficzne albo skrzydłowo-zgryzowe, lekarz prowadzący oczekuje, że wskażesz ząb właśnie taką numeracją FDI. Przykład: próchnica na powierzchni stycznej zęba 24, planowane leczenie endodontyczne 24, podejrzenie zmian okołowierzchołkowych przy wierzchołku korzenia 24. W diagnostyce obrazowej i w opisach radiologicznych poprawne użycie symbolu 24 jest standardem – minimalizuje pomyłki, szczególnie gdy badania są archiwizowane w systemach informatycznych i oglądane przez różnych specjalistów. Dobrą praktyką jest też zawsze sprawdzać stronę lewą/prawą na obrazie RTG (znacznik L/R), a dopiero potem przypisywać numer zęba, żeby nie odwrócić łuków zębowych w głowie.

Pytanie 15

Wyniosłość międzykłykciowa znajduje się na nasadzie

A. dalszej kości ramiennej.
B. bliższej kości łokciowej.
C. dalszej kości udowej.
D. bliższej kości piszczelowej.
Wyniosłość międzykłykciowa leży na nasadzie bliższej kości piszczelowej, dokładnie pomiędzy kłykciem przyśrodkowym i bocznym. To taki charakterystyczny „grzbiecik” kostny widoczny szczególnie dobrze na zdjęciu RTG kolana w projekcji AP. Anatomicznie tworzą ją guzki międzykłykciowe oraz pole międzykłykciowe przednie i tylne. To miejsce przyczepu bardzo ważnych struktur: więzadła krzyżowego przedniego (ACL) i tylnego (PCL), a także części włókien łąkotek. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś dobrze kojarzy tę wyniosłość, dużo łatwiej mu później ogarniać patologie więzadeł na obrazach. W praktyce radiologicznej i ortopedycznej wyniosłość międzykłykciowa jest punktem orientacyjnym przy ocenie ustawienia kości piszczelowej względem kości udowej, szczególnie w urazach kolana. Na TK czy MR kolana często opisuje się przemieszczenia fragmentów tej wyniosłości przy awulsyjnych uszkodzeniach ACL, tzw. złamanie eminencji międzykłykciowej. Dobra znajomość tej struktury jest też kluczowa przy planowaniu rekonstrukcji więzadeł krzyżowych, bo tunele kostne w kości piszczelowej lokalizuje się właśnie w okolicy tej wyniosłości. W standardach opisu badań obrazowych kolana (RTG, MR) zaleca się zwracanie uwagi na ciągłość zarysu wyniosłości międzykłykciowej, jej wysokość, obecność odłamów i ewentualne zwapnienia. Moim zdaniem warto też zapamiętać, że na zdjęciu RTG kolana wyniosłość międzykłykciowa powinna „wpasowywać się” mniej więcej w dół międzykłykciowy kości udowej – zaburzenie tej relacji może sugerować podwichnięcie albo inne nieprawidłowości ustawienia stawu.

Pytanie 16

Przy ułożeniu do zdjęcia kręgów szyjnych CIII-CVII w projekcji przednio-tylnej lampa może być odchylona o kąt

A. 40°-45° doogonowo.
B. 40°-45° dogłowowo.
C. 10°-15° doogonowo.
D. 10°-15° dogłowowo.
Prawidłowa odpowiedź 10°–15° dogłowowo wynika z geometrii promienia centralnego i ułożenia kręgosłupa szyjnego w projekcji przednio-tylnej. Szyja ma naturalną lordozę, a wyrostki kolczyste i trzony kręgów CIII–CVII nie leżą idealnie prostopadle do kasety. Gdybyśmy ustawili lampę bez kąta, promień padałby bardziej na wyrostki kolczyste i barki, a trzony kręgów byłyby częściowo zasłonięte i zniekształcone. Odchylenie lampy dogłowowo o 10°–15° pozwala „wycelować” promień centralny w przestrzenie międzykręgowe i lepiej uwidocznić trzony kręgów szyjnych, minimalizując nakładanie się struktur i skrócenie rzutowe. W praktyce technik celuje zwykle na poziom C4–C5, przy ustabilizowanej głowie, barkach opuszczonych możliwie nisko i brodzie lekko uniesionej, tak aby podnieść żuchwę z pola obrazowania. Moim zdaniem warto zapamiętać tę wartość kąta jako standard dla AP kręgosłupa szyjnego w pozycji stojącej lub siedzącej, szczególnie gdy barki są masywne. W wielu podręcznikach do techniki RTG podkreśla się, że kąt powyżej 15° może już powodować nienaturalne rozciągnięcie obrazowanych struktur, a zbyt mały kąt pogarsza widoczność przestrzeni międzykręgowych. W codziennej pracy dobrze jest porównać zdjęcie z opisem technicznym: czy widoczne są wszystkie trzony CIII–CVII, czy linia krawędzi trzonów jest gładka, bez dużych deformacji perspektywicznych. Jeżeli obraz jest „spłaszczony” lub przestrzenie międzykręgowe się zlewają, to jednym z pierwszych podejrzeń jest właśnie niewłaściwy kąt odchylenia lampy. Dlatego stosowanie 10°–15° dogłowowo uważa się za dobrą praktykę i standardowe ustawienie w klasycznej projekcji AP kręgów szyjnych.

Pytanie 17

Na obrazie uwidoczniono

Ilustracja do pytania
A. radiogram z wadą postawy.
B. radiogram czynnościowy kręgosłupa lędźwiowego.
C. scyntygram kośćca.
D. radiogram czynnościowy kręgosłupa piersiowego.
Na obrazie widzisz typowy scyntygram kośćca – tzw. scyntygrafię kości całego ciała. Charakterystyczny jest „negatywowy” wygląd: brak klasycznych zarysów tkanek miękkich, brak typowych struktur jak płuca czy cienie narządów jamy brzusznej, za to równomierne, dość rozmyte uwidocznienie całego szkieletu w projekcji przedniej i tylnej. W scyntygrafii kości używa się radiofarmaceutyku znakowanego technetem-99m (najczęściej 99mTc-MDP lub 99mTc-HDP), który gromadzi się w miejscach aktywnego metabolizmu kostnego – czyli tam, gdzie kość się przebudowuje. Moim zdaniem to jedno z badań, które najszybciej uczą odróżniać medycynę nuklearną od klasycznego RTG: obraz jest bardziej „plamisty”, bez ostrych konturów, a intensywność sygnału zależy od wychwytu radioznacznika, a nie od pochłaniania promieniowania przez tkanki. W praktyce klinicznej scyntygram kośćca stosuje się do wykrywania przerzutów nowotworowych do kości, ognisk zapalnych (np. osteomyelitis), złamań przeciążeniowych, martwicy aseptycznej, a także do oceny rozległości zmian pourazowych. Badanie wykonuje się gammakamerą, a pacjent musi odczekać zwykle 2–3 godziny po podaniu radiofarmaceutyku, żeby znacznik związał się z tkanką kostną i wypłukał z tkanek miękkich. Dobre praktyki mówią, żeby przed badaniem pacjent był dobrze nawodniony i po podaniu radiofarmaceutyku dużo pił, co poprawia jakość obrazów i zmniejsza dawkę dla pęcherza moczowego. W odróżnieniu od radiogramu, tutaj nie interesują nas klasyczne projekcje kostne typu AP/PA/boczne, tylko całościowy zapis rozkładu radioaktywności w ciele. To właśnie ten układ – cały szkielet, projekcja przód–tył, rozmyte, izotopowe cieniowanie – jednoznacznie wskazuje na scyntygram kośćca.

Pytanie 18

Co określa M₀ w systemie klasyfikacji nowotworów TNM?

A. Nie można ocenić regionalnych węzłów chłonnych.
B. Nie stwierdza się przerzutów w regionalnych węzłach chłonnych.
C. Nie można ocenić obecności przerzutów odległych.
D. Nie stwierdza się przerzutów odległych.
Prawidłowo – symbol M₀ w klasyfikacji TNM oznacza, że nie stwierdza się przerzutów odległych. W systemie TNM mamy trzy główne składowe: T (tumor) opisuje guz pierwotny, N (nodes) dotyczy zajęcia regionalnych węzłów chłonnych, a M (metastases) odnosi się właśnie do przerzutów odległych, czyli takich, które pojawiają się w narządach odległych od guza pierwotnego, np. w płucach, wątrobie, kościach czy mózgu. M₀ to informacja, że w aktualnej diagnostyce obrazowej i klinicznej nie ma dowodów na obecność takich przerzutów. W praktyce klinicznej oznacza to zwykle wcześniejsze stadium zaawansowania nowotworu i często lepsze rokowanie. Przy planowaniu leczenia onkologicznego, np. radioterapii czy leczenia chirurgicznego, rozróżnienie M₀ i M₁ jest absolutnie kluczowe. Pacjent z M₀ może być kwalifikowany do leczenia radykalnego, czyli z intencją wyleczenia, natomiast przy M₁ najczęściej myślimy o leczeniu paliatywnym lub skojarzonym, bardziej nastawionym na kontrolę choroby i objawów niż na pełne wyleczenie. Z mojego doświadczenia warto zawsze pamiętać, że zapis M₀ nie oznacza, że przerzutów na pewno nie ma, tylko że nie są wykrywalne dostępnymi metodami (TK, MR, PET-CT, scyntygrafia, USG itd.). Dlatego tak ważne są dobrze wykonane badania obrazowe oraz ich prawidłowa interpretacja. W dobrych standardach opisu badań radiologicznych i onkologicznych zawsze jasno podaje się status M, bo od tego zależy nie tylko rodzaj terapii, ale też np. kwalifikacja do badań klinicznych czy decyzje o zakresie napromieniania w radioterapii.

Pytanie 19

Na ilustracji przedstawiono pozycjonowanie pacjentki do badania mammograficznego w projekcji

Ilustracja do pytania
A. skośnej.
B. dolinowej.
C. stycznej.
D. kleopatry.
Prawidłowo rozpoznana została projekcja skośna (MLO – mediolateral oblique), która jest jedną z dwóch podstawowych projekcji w mammografii skriningowej i klinicznej. Na ilustracji widać charakterystyczne ustawienie: głowica i płyta dociskowa są ustawione pod kątem, a pierś wraz z fałdem pachowym jest „wyciągnięta” na detektor. Technicznie chodzi o to, żeby w tej projekcji uwidocznić jak najdłuższy odcinek tkanki gruczołowej, w tym ogon Spence’a, czyli fragment piersi wchodzący w dół pachowy. To właśnie w tej okolicy często lokalizują się zmiany nowotworowe, dlatego poprawne pozycjonowanie ma kluczowe znaczenie. W praktyce technik ustawia wysokość aparatu tak, aby kąt nachylenia płyty kompresyjnej był zbliżony do kąta nachylenia mięśnia piersiowego większego. Następnie dąży do tego, by na obrazie mięsień piersiowy był widoczny aż do poziomu brodawki lub niżej, a brodawka była możliwie w projekcji bocznej (bez rotacji). Z mojego doświadczenia to właśnie projekcja skośna jest najtrudniejsza technicznie, ale jednocześnie najbardziej diagnostyczna, bo obejmuje największą objętość gruczołu. Standardy jakości, m.in. EUREF i wytyczne Polskiego Towarzystwa Radiologicznego, mocno podkreślają, że prawidłowo wykonane MLO musi pokazywać dobrze ujęty fałd pachowy, brak zagięć skóry i odpowiednią kompresję piersi. Dzięki temu radiolog może wiarygodnie ocenić mikrozwapnienia, zgrubienia, architekturę miąższu oraz porównać symetrię obu piersi. W codziennej pracy warto wyrobić sobie nawyk kontroli kilku punktów: widoczność mięśnia piersiowego, położenie brodawki, równomierną kompresję i brak „ścięcia” górnych części piersi – to praktyczne kryteria dobrej projekcji skośnej.

Pytanie 20

Który narząd na obrazie scyntygrafii znakowanej erytrocytami zaznaczono cyfrą 2?

Ilustracja do pytania
A. Nerkę.
B. Wątrobę.
C. Serce.
D. Śledzionę.
Prawidłowo – na scyntygrafii z użyciem znakowanych erytrocytów struktura oznaczona cyfrą 2 to śledziona. W tego typu badaniu podaje się dożylnie erytrocyty znakowane najczęściej technetem-99m (99mTc). Znacznik pozostaje we krwi, dlatego najbardziej uwidaczniają się narządy silnie ukrwione i uczestniczące w filtracji oraz niszczeniu krwinek: serce, wątroba i właśnie śledziona. Śledziona leży anatomicznie w lewym górnym kwadrancie jamy brzusznej, pod przeponą, bocznie i nieco ku tyłowi w stosunku do żołądka. Na obrazie projekcji przedniej wygląda zwykle jak intensywny, owalny obszar gromadzenia znacznika po lewej stronie, poniżej poziomu serca i nieco bocznie od wątroby. Moim zdaniem ważne jest, żeby w praktyce zawsze łączyć położenie narządu z charakterem radiofarmaceutyku: w badaniu RBC nie zobaczymy typowego wydzielania do dróg moczowych jak w scyntygrafii nerek, tylko rozkład w obrębie układu krążenia i narządów krwiotwórczych. W diagnostyce klinicznej tę technikę wykorzystuje się m.in. do oceny ektopowej śledziony, tzw. „splenosis”, do różnicowania ognisk w obrębie jamy brzusznej oraz do oceny funkcji śledziony po urazach czy w chorobach hematologicznych. Dobrą praktyką jest zawsze porównywanie intensywności wychwytu w śledzionie z wątrobą – śledziona w tym badaniu powinna być co najmniej tak samo, a często nawet bardziej intensywna. W pracowni medycyny nuklearnej przy ocenie takich obrazów technik musi zwracać uwagę na poprawne ułożenie pacjenta, centralizację pola widzenia gammakamery i prawidłowe oznaczenie stron ciała, bo pomylenie lewej z prawą od razu prowadziłoby do błędnej identyfikacji śledziony i innych narządów.

Pytanie 21

Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałką oznaczono wyrostek kolczysty kręgu

Ilustracja do pytania
A. szyjnego w płaszczyźnie czołowej.
B. piersiowego w płaszczyźnie czołowej.
C. szyjnego w płaszczyźnie strzałkowej.
D. piersiowego w płaszczyźnie strzałkowej.
Na przedstawionym obrazie MR widzimy odcinek szyjny kręgosłupa w projekcji bocznej, czyli w płaszczyźnie strzałkowej. Strzałka wskazuje na tylną, ostro zakończoną strukturę kostną wychodzącą ku tyłowi od łuku kręgu – to właśnie wyrostek kolczysty kręgu szyjnego. W rezonansie magnetycznym, szczególnie w sekwencjach T1-zależnych, trzon kręgu i łuk mają jednorodny, dość jasny sygnał, a wyrostki kolczyste układają się w charakterystyczny „łańcuszek” za tylną ścianą kanału kręgowego. W odcinku szyjnym łatwo rozpoznać sąsiednie struktury: z przodu tchawicę i przełyk, powyżej podstawę czaszki, a w kanale kręgowym rdzeń kręgowy o bardziej jednorodnym sygnale niż otaczające go krążki międzykręgowe. Moim zdaniem kluczowe jest tu kojarzenie kształtu i położenia: wyrostek kolczysty zawsze leży po stronie tylnej, w linii pośrodkowej, za łukiem kręgu, a w obrazie strzałkowym widzimy go jak „kolce” ustawione jeden za drugim. W praktyce klinicznej taka orientacja w anatomii obrazowej jest bardzo ważna przy ocenie urazów kręgosłupa szyjnego, np. złamań wyrostków kolczystych, zmian zwyrodnieniowych czy ocenie ustawienia kręgów po urazie komunikacyjnym. Dobre rozpoznawanie płaszczyzn obrazowania (strzałkowa vs czołowa vs poprzeczna) jest standardem w diagnostyce MR – technik i lekarz muszą sprawnie kojarzyć przekrój z anatomią 3D pacjenta. W odcinku szyjnym dodatkowo pomaga charakterystyczne wygięcie lordotyczne oraz obecność czaszki nad kręgami szyjnymi, co tutaj też ładnie widać. Poprawne rozpoznanie wyrostka kolczystego świadczy o tym, że potrafisz „czytać” obraz w sposób przestrzenny, a to w radiologii jest, z mojego doświadczenia, absolutna podstawa dobrej praktyki.

Pytanie 22

Który narząd został oznaczony strzałką na obrazie rezonansu magnetycznego?

Ilustracja do pytania
A. Nerka.
B. Wątroba.
C. Trzustka.
D. Śledziona.
Na tym obrazie rezonansu magnetycznego łatwo o pomyłkę, jeśli patrzy się tylko na jeden przekrój i nie myśli się o typowym ułożeniu narządów. Nerka leży po obu stronach kręgosłupa, w przestrzeni zaotrzewnowej, ma charakterystyczny kształt fasolki i we wnęce widać układ kielichowo‑miedniczkowy oraz naczynia. Strzałka dokładnie w taką strukturę celuje. Wątroba natomiast jest dużym narządem miąższowym po prawej stronie, położonym bardziej ku górze, pod kopułą przepony. Na obrazie MR zajmuje znaczną część prawego górnego kwadrantu jamy brzusznej i nie ma tak wyraźnego, gwiaździstego układu wnęki jak nerka. Jeśli ktoś ją tu wskazuje, to zwykle dlatego, że patrzy na największy ciemniejszy obszar miąższowy, a nie na charakterystyczny kształt i położenie względem kręgosłupa. Śledziona z kolei znajduje się po lewej stronie, także pod przeponą, ale bardziej bocznie i ku tyłowi. Ma jednolity miąższ, owalny kształt i brak systemu kielichów widocznych jak w nerce; często myli się ją z lewą nerką, gdy zapomina się o tym, że nerka leży niżej i bardziej przyśrodkowo. Trzustka jest jeszcze innym przypadkiem – to narząd podłużny, leżący poprzecznie na wysokości górnej części jamy brzusznej, przed kręgosłupem, zwykle przed żyłą główną dolną i aortą. Na obrazach MR wygląda jak nieregularny „walec” lub „język” miąższu, bez tak wyraźnego podziału na korę i rdzeń. Typowym błędem jest szukanie odpowiedzi po samym odcieniu szarości, zamiast po anatomii topograficznej: relacja do kręgosłupa, żeber, przepony i dużych naczyń dużo lepiej prowadzi do właściwego rozpoznania. Dobra praktyka w diagnostyce obrazowej to zawsze przeanalizować narząd w kilku warstwach i płaszczyznach oraz porównać obie strony ciała. Wtedy nerka z jej kształtem fasoli i centralną wnęką wręcz „wyskakuje z obrazu” i nie myli się jej ani z wątrobą, ani ze śledzioną czy trzustką.

Pytanie 23

Na obrazie ultrasonograficznym jamy brzusznej strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. wątrobę.
B. pęcherzyk żółciowy.
C. nerkę.
D. ogon trzustki.
Na obrazie USG strzałka wskazuje typowy obraz pęcherzyka żółciowego: wydłużoną, owalną, bezechową (czarną) strukturę z cienką, wyraźnie zarysowaną, hiperechogeniczną ścianą, położoną przy dolnym brzegu wątroby. W badaniu w projekcji podżebrowej prawostronnej pęcherzyk leży w loży pęcherzyka żółciowego, zwykle tuż przy przedniej ścianie jamy brzusznej, co dokładnie widać na tym skanie. Brak wewnętrznych ech, brak pogrubienia ściany i brak cieni akustycznych w świetle narządu odpowiada obrazowi prawidłowemu, który jest punktem odniesienia przy ocenie patologii. W praktyce klinicznej właśnie taki prosty, „książkowy” obraz jest podstawą do rozpoznawania zmian, np. kamicy pęcherzyka (hiperechogeniczne złogi z cieniem akustycznym), zapalenia (pogrubiała ściana >3 mm, płyn okołopęcherzykowy) czy polipów. Moim zdaniem warto zapamiętać, że pęcherzyk żółciowy na USG jest zawsze strukturą bezechową wypełnioną żółcią, a jego ściana jest jasna i cienka. Standardy opisu w ultrasonografii jamy brzusznej (np. zalecenia Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego) wymagają rutynowej oceny kształtu, wymiarów, grubości ściany oraz obecności złogów lub mas w świetle. W codziennej pracy technika elektroradiologii bardzo ważne jest też prawidłowe ułożenie pacjenta (najczęściej na wznak, czasem lewy bok) oraz skanowanie w kilku płaszczyznach, żeby nie pomylić pęcherzyka z poszerzonym przewodem żółciowym lub naczyniem żylnym. Dobrą praktyką jest również ocena pęcherzyka w pozycji stojącej lub siedzącej, gdy podejrzewamy kamicę – złogi wtedy „spadają” grawitacyjnie i zmieniają położenie w świetle narządu, co bardzo ułatwia rozpoznanie.

Pytanie 24

Na rentgenogramie stopy uwidocznione jest złamanie

Ilustracja do pytania
A. III i IV kości śródstopia.
B. I i V kości śródstopia.
C. paliczka bliższego palca I i II.
D. paliczka bliższego palca I i V.
Prawidłowo rozpoznałeś, że złamanie dotyczy III i IV kości śródstopia. Na tym zdjęciu RTG w projekcji grzbietowo‑podeszwowej widać ciąg kości śródstopia ustawionych równolegle. W dobrym opisie zawsze „jedziemy” po kolei: od I do V kości, oceniając ciągłość warstwy korowej, zarys jamy szpikowej oraz ewentualne przemieszczenie odłamów. W przypadku III i IV kości śródstopia linia korowa jest ewidentnie przerwana, widoczna jest szczelina złamania przebiegająca poprzecznie, z lekką zmianą osi trzonu. To jest typowy obraz złamania trzonów kości śródstopia, często urazowego, np. po urazie skrętnym lub uderzeniu przodostopia. Moim zdaniem kluczowy na takim zdjęciu jest właśnie spokojny, systematyczny przegląd każdej kości, zamiast „rzucania okiem” na całą stopę. W praktyce klinicznej przy złamaniu III i IV kości śródstopia pacjent będzie zgłaszał ból i tkliwość uciskową w środkowej części przodostopia, a w badaniu fizykalnym pojawi się obrzęk i ograniczenie obciążania kończyny. Standardy opisowe w radiologii zalecają, żeby przy złamaniach śródstopia zawsze podać: które kości są złamane (numer I–V), lokalizację w obrębie kości (podstawa, trzon, głowa), typ złamania (poprzeczne, skośne, wieloodłamowe) oraz stopień przemieszczenia. Tu mamy złamania trzonów III i IV kości, wyraźnie oddzielone od sąsiednich struktur, bez zajęcia stawów śródstopno‑paliczkowych. W praktyce technika zdjęcia też ma znaczenie: prawidłowe ułożenie stopy i odpowiednia ekspozycja pozwalają odróżnić cienkie linie złamania od nakładających się cieni czy naczyń. W codziennej pracy dobrze jest porównywać szerokość i przebieg jamy szpikowej wszystkich kości śródstopia – jeśli dwie z nich nagle „łamią linię”, to zwykle właśnie tam kryje się złamanie.

Pytanie 25

Na obrazie TK klatki piersiowej w przekroju poprzecznym strzałką oznaczono

Ilustracja do pytania
A. oskrzele główne prawe.
B. aortę zstępującą.
C. aortę wstępującą.
D. oskrzele główne lewe.
Na przedstawionym przekroju poprzecznym TK klatki piersiowej strzałka wskazuje lewe oskrzele główne. W tomografii pamiętamy, że obrazy standardowo oglądamy w tzw. projekcji radiologicznej: tak jakby pacjent leżał na plecach, a my patrzymy od jego stóp w stronę głowy. Czyli prawa strona pacjenta jest po lewej stronie ekranu (oznaczona literą R), a lewa strona pacjenta – po prawej. To jest pierwszy klucz do poprawnego rozpoznawania struktur anatomicznych na TK. Lewe oskrzele główne odchodzi od tchawicy bardziej poziomo, jest dłuższe i przebiega pod łukiem aorty, kierując się w stronę lewego wnęki płuca. Na obrazie widać je jako strukturę o powietrznej gęstości (ciemną), otoczoną cienką ścianą, zlokalizowaną po stronie przeciwnej do oznaczenia R, tuż przy rozwidleniu tchawicy. Z mojego doświadczenia to jedno z klasycznych miejsc, które każdy technik i lekarz musi umieć „z marszu” zidentyfikować, bo od poprawnej orientacji w okolicy wnęk płucnych zależy m.in. prawidłowe ocenianie węzłów chłonnych śródpiersia, zmian nowotworowych czy ocena szerzenia się procesu zapalnego. W praktyce klinicznej, przy planowaniu bronchoskopii, zabiegów torakochirurgicznych albo przy ocenie naciekania guza płuca na oskrzele, dokładna znajomość przebiegu lewego oskrzela głównego jest absolutnie podstawowa. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią, żeby zawsze zaczynać analizę TK klatki od ustalenia orientacji (R/L, przód/tył), potem identyfikować główne naczynia (aorta wstępująca, łuk, aorta zstępująca, pień płucny) i dopiero na tym tle lokalizować tchawicę i oskrzela. Dzięki temu dużo łatwiej odróżnić lewe oskrzele główne od struktur naczyniowych czy od prawego oskrzela, które jest krótsze, szersze i bardziej pionowe. W praktyce egzaminacyjnej takie zadania bardzo dobrze sprawdzają, czy ktoś naprawdę rozumie anatomię w obrazowaniu, a nie tylko „zgaduje z kształtu”.

Pytanie 26

Na obrazie radiologicznym nadgarstka strzałką zaznaczona jest kość

Ilustracja do pytania
A. haczykowata.
B. łódeczkowata.
C. księżycowata.
D. grochowata.
W anatomii radiologicznej nadgarstka bardzo łatwo się pomylić, bo kości są małe, a ich cienie na zdjęciu RTG często się nakładają. Dlatego tak ważne jest, żeby nie zgadywać „na oko”, tylko kojarzyć położenie każdej kości z typowymi punktami orientacyjnymi. Kość grochowata jest kością dodatkową, położoną dłoniowo względem kości trójgraniastej. Na klasycznym zdjęciu PA nadgarstka często w ogóle nie jest dobrze widoczna, bo nakłada się na cień kości trójgraniastej. Dlatego zaznaczona na zdjęciu struktura, leżąca centralnie w bliższym rzędzie, nie może być grochowata – ta byłaby przesunięta bardziej przyśrodkowo i dłoniowo, lepiej widoczna w projekcji skośnej lub bocznej. Kość łódeczkowata z kolei leży po stronie promieniowej, najbliżej kciuka. Na zdjęciu PA przyjmuje wydłużony, lekko łukowaty kształt, zorientowany skośnie, i tworzy charakterystyczny zarys wzdłuż promieniowej krawędzi nadgarstka. Częstym błędem jest utożsamianie każdej „większej” kości bliższego rzędu właśnie z łódeczkowatą, bo jest najczęściej opisywana w kontekście złamań. Jednak w pokazanym obrazie cień zaznaczony strzałką nie leży typowo promieniowo, tylko bardziej centralnie, co jednoznacznie przemawia za kością księżycowatą. Kość haczykowata natomiast znajduje się w dalszym rzędzie, po stronie łokciowej, i jej cechą charakterystyczną jest wyrostek haczykowaty skierowany dłoniowo, dobrze oceniany w projekcji skośnej i specjalnych projekcjach nadgarstka. W standardowej projekcji PA sam haczyk jest słabo widoczny, a cień trzonu kości haczykowatej leży bardziej dystalnie, bliżej podstaw IV–V kości śródręcza. Typowym błędem myślowym jest nieodróżnianie bliższego i dalszego rzędu kości oraz ignorowanie relacji do nasad kości promieniowej i łokciowej. Z mojego doświadczenia wynika, że warto zawsze ustalić: najpierw rząd (bliższy czy dalszy), potem stronę (promieniowa czy łokciowa), a na końcu charakterystyczny kształt. Takie systematyczne podejście jest zgodne z dobrymi praktykami w diagnostyce obrazowej i znacząco ogranicza liczbę pomyłek przy identyfikacji struktur anatomicznych na zdjęciach RTG nadgarstka.

Pytanie 27

W systemie międzynarodowym czwarty górny ząb mleczny po stronie prawej oznacza się symbolem

A. 24
B. 14
C. 84
D. 54
Prawidłowa odpowiedź 54 wynika z zasad międzynarodowego systemu oznaczania zębów mlecznych (system FDI/ISO 3950). W uzębieniu mlecznym pierwszy numer oznacza ćwiartkę łuku zębowego, a drugi konkretny ząb w tej ćwiartce, liczony od linii pośrodkowej. Dla zębów mlecznych ćwiartki oznaczamy cyframi 5–8: 5 – górny prawy, 6 – górny lewy, 7 – dolny lewy, 8 – dolny prawy. Skoro pytanie dotyczy czwartego górnego zęba mlecznego po stronie prawej, to: górny prawy łuk mleczny to ćwiartka „5”, a czwarty ząb mleczny w tej ćwiartce ma numer „4”. Razem daje to symbol 54. W praktyce jest to drugi trzonowiec mleczny w szczęce po stronie prawej. W gabinecie stomatologicznym takie oznaczenie stosuje się w kartach pacjenta, opisach zdjęć RTG, przy planowaniu leczenia zachowawczego czy protetycznego. Moim zdaniem warto od razu kojarzyć: 51–52–53–54–55 to komplet mlecznych zębów w górnej prawej ćwiartce, od siekacza przyśrodkowego do drugiego trzonowca. W diagnostyce radiologicznej poprawne oznaczenie ma duże znaczenie, bo pozwala uniknąć pomyłek, np. przy opisie próchnicy, zawiązków zębów stałych czy przy kwalifikacji do ekstrakcji. W standardach FDI przyjmuje się, że ten system jest uniwersalny, dlatego dobrze go mieć „w ręku”, bo jest stosowany w dokumentacji międzynarodowej, w programach komputerowych (PACS, systemy stomatologiczne) i w wymianie danych między placówkami.

Pytanie 28

Na przedstawionym scyntygramie ukazano duży obszar

Ilustracja do pytania
A. zmniejszonego wychwytu znacznika w lewym stawie kolanowym.
B. zmniejszonego wychwytu znacznika w prawym stawie kolanowym.
C. wzmożonego wychwytu znacznika w lewym stawie kolanowym.
D. wzmożonego wychwytu znacznika w prawym stawie kolanowym.
Na tym scyntygramie prawidłowo rozpoznałeś obszar wzmożonego wychwytu znacznika w lewym stawie kolanowym. W badaniach medycyny nuklearnej trzeba pamiętać, że ogniska o większej aktywności radioznacznika (tzw. „hot spoty”) są na obrazie ciemniejsze lub intensywniej wysycone, bo rejestrujemy tam większą liczbę zliczeń z gammakamery. W scyntygrafii kości z użyciem 99mTc-MDP lub podobnych fosfonianów taki wzmożony wychwyt zwykle świadczy o zwiększonym metabolizmie kostnym: procesie zapalnym, przeciążeniu, złamaniu przeciążeniowym, zmianie nowotworowej czy aktywnych zmianach zwyrodnieniowych. Kluczowe jest też prawidłowe rozpoznanie strony – lewy/prawy – na podstawie oznaczeń projekcji (AP, PA) oraz standardowego ułożenia pacjenta. W dobrych praktykach opisowych zawsze weryfikuje się markery strony, podpisy projekcji i porównuje symetryczne struktury, żeby uniknąć pomylenia kolan. Moim zdaniem to jedno z częstszych potknięć na początku nauki. W codziennej pracy technika i lekarza medycyny nuklearnej ważne jest też, by oceniać nie tylko samo ognisko, ale i tło, czyli aktywność w sąsiednich kościach i tkankach miękkich, bo to pomaga odróżnić zmiany ogniskowe od artefaktów (np. ruch pacjenta, zanieczyszczenie znacznikiem). W tym przypadku wyraźne, dobrze ograniczone, asymetryczne zwiększenie gromadzenia znacznika w obrębie lewego stawu kolanowego bardzo jednoznacznie wskazuje na lokalny patologiczny proces kostny lub okołokostny po tej właśnie stronie. Takie obrazy w praktyce często kojarzą się z aktywną gonartrozą, zmianami pourazowymi albo ogniskiem przerzutowym – dalsza diagnostyka zależy już od obrazu klinicznego i innych badań obrazowych.

Pytanie 29

Strzałką na schemacie oznaczono

Ilustracja do pytania
A. prawą odnogę pęczka Hisa.
B. lewą odnogę pęczka Hisa.
C. węzeł zatokowo-przedsionkowy.
D. węzeł przedsionkowo-komorowy.
Strzałka na schemacie pokazuje strukturę położoną w ścianie prawego przedsionka, przy ujściu żyły głównej górnej – to klasyczna lokalizacja węzła zatokowo‑przedsionkowego (SA). Ten węzeł to fizjologiczny rozrusznik serca: generuje impulsy elektryczne, które następnie szerzą się przez mięsień przedsionków i dalej trafiają do węzła przedsionkowo‑komorowego. Moim zdaniem warto to sobie skojarzyć tak: wszystko „zaczyna się” w prawym przedsionku, wysoko, przy żyle głównej górnej. W praktyce diagnostyki elektromedycznej znajomość położenia SA ma znaczenie np. przy interpretacji EKG – rytm zatokowy oznacza, że bodźce powstają właśnie w tym węźle. Na zapisie widzimy wtedy prawidłowe załamki P dodatnie w odprowadzeniach kończynowych (np. II, aVF), z równym odstępem między kolejnymi załamkami R. W badaniach obrazowych (echo serca, TK, MR) węzła nie widać tak ładnie jak na schemacie, ale orientacja anatomiczna jest ta sama: górna część prawego przedsionka, grzebień graniczny. W praktyce klinicznej zaburzenia funkcji węzła zatokowo‑przedsionkowego prowadzą do tzw. choroby węzła zatokowego, bradykardii zatokowej czy naprzemiennych okresów tachy‑ i bradykardii. Wtedy często konieczne jest wszczepienie stymulatora serca, który przejmuje rolę naturalnego rozrusznika. W technice EKG i przy analizie zabiegów elektroterapii (ablacje, implantacje stymulatorów) rozumienie, skąd fizjologicznie startuje impuls, jest absolutną podstawą i pomaga unikać błędów interpretacyjnych. Dlatego dobrze, że kojarzysz ten mały „guzek” przy żyle głównej górnej właśnie z węzłem zatokowo‑przedsionkowym.

Pytanie 30

W przedstawionym na ilustracji obrazie badania angiograficznego uwidoczniono

Ilustracja do pytania
A. guza mózgu.
B. cystę mózgu.
C. tętniaka naczyń mózgowych.
D. stenożę naczyń mózgowych.
Na przedstawionym obrazie widzisz klasyczną selektywną angiografię naczyń mózgowych z podanym kontrastem do tętnicy szyjnej wewnętrznej. Charakterystyczny jest kształt „balonika” lub workowatego uwypuklenia ściany naczynia – to właśnie tętniak naczyń mózgowych. Kontrast wypełnia jego światło, dlatego na zdjęciu uwidacznia się on jako dobrze odgraniczona, zaokrąglona struktura przylegająca do przebiegu tętnicy, ale wyraźnie od niej odstająca. Moim zdaniem to jedno z bardziej typowych pytań z angiografii: klucz to nauczyć się rozpoznawać regularny przebieg naczyń i każde nienaturalne poszerzenie ściany. W tętniaku nie widzimy masy uciskającej naczynia (jak przy guzie), tylko zmianę samej ściany naczyniowej. W praktyce klinicznej takie obrazy są podstawą do kwalifikacji pacjenta do leczenia wewnątrznaczyniowego, np. założenia sprężynki embolizacyjnej (coilów) albo stentu wspomagającego. Angiografia cyfrowa subtrakcyjna (DSA) jest złotym standardem w ocenie tętniaków – pozwala ocenić szyję tętniaka, jego wielkość, kształt, relacje do gałęzi tętniczych. Dobre praktyki wymagają oceny zmian w kilku projekcjach, bo w jednej płaszczyźnie tętniak może wyglądać mniej charakterystycznie. Warto też pamiętać, że w innych metodach obrazowania, jak TK-angio czy MR-angio, tętniak będzie widoczny podobnie jako ogniskowe poszerzenie światła naczynia, ale bez takiej szczegółowości jak w klasycznej angiografii. Dla technika ważne jest poprawne pozycjonowanie pacjenta, odpowiednie tempo podania kontrastu i ścisła współpraca z lekarzem, bo od jakości obrazów zależy bezpieczeństwo dalszego leczenia.

Pytanie 31

Na radiogramie stawu barkowego strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. guzek większy kości ramiennej.
B. guzek mniejszy kości ramiennej.
C. wyrostek kruczy łopatki.
D. wyrostek barkowy łopatki.
Na zdjęciu RTG barku strzałka wskazuje wyrostek barkowy łopatki (acromion), czyli bocznie położoną część łopatki, która wysuwa się nad głowę kości ramiennej i współtworzy staw barkowo‑obojczykowy (AC). Na standardowej projekcji AP barku acromion widoczny jest jako gęsta, łukowata struktura kostna przebiegająca poziomo nad panewką stawu ramiennego i nad głową kości ramiennej. To właśnie nad nim oceniamy zwężenie przestrzeni podbarkowej, konflikt podbarkowy, osteofity w chorobie zwyrodnieniowej stawu AC czy następstwa przewlekłych przeciążeń stożka rotatorów. Moim zdaniem rozpoznawanie acromionu „na pierwszy rzut oka” to jedna z kluczowych umiejętności przy podstawowej analizie radiogramów barku, bo od jego ustawienia i kształtu zależy prawidłowa interpretacja wielu patologii. W praktyce technika radiologii musi umieć odróżnić wyrostek barkowy od wyrostka kruczego – ten drugi leży bardziej ku przodowi i zwykle jest nieco niżej, ma kształt haczykowaty. W dobrzej wykonanej projekcji AP oraz w projekcji Y‑łopatki acromion tworzy górne ramię litery „Y”. W standardach opisowych zawsze zwraca się uwagę na: ciągłość zarysu acromionu (pęknięcia, złamania), obecność zniekształceń pourazowych, obecność zwapnień przyczepów więzadeł oraz relację acromionu do głowy kości ramiennej (wysokość stawu, ewentualne podwichnięcia). W badaniach MRI i USG to właśnie pod wyrostkiem barkowym ocenia się kaletkę podbarkowo‑podnaramienną i ścięgna stożka rotatorów, więc dobra orientacja anatomiczna na RTG bardzo ułatwia dalszą diagnostykę obrazową i komunikację w zespole z lekarzem ortopedą czy radiologiem.

Pytanie 32

Na radiogramie żuchwy uwidoczniono złamanie w okolicy

Ilustracja do pytania
A. lewej gałęzi żuchwy.
B. prawego wyrostka kłykciowego.
C. prawej gałęzi żuchwy.
D. lewego wyrostka kłykciowego.
Prawidłowo wskazano „prawą gałąź żuchwy”. Na zdjęciu w projekcji czołowej (AP/PA) trzeba pamiętać o zasadzie lustrzanego odbicia: prawa strona pacjenta znajduje się po lewej stronie obrazu, a lewa po prawej. Dlatego, analizując złamania żuchwy, zawsze najpierw orientujemy się na znaczniku strony (tu literka L po prawej stronie zdjęcia oznacza lewą stronę pacjenta). Z mojego doświadczenia to najczęstsze źródło pomyłek u początkujących – patrzą „intuicyjnie” zamiast na oznaczenia. Gałąź żuchwy to pionowy odcinek kości między kątem żuchwy a wyrostkiem kłykciowym i dziobiastym. Na prawidłowo opisanym radiogramie widać przerwanie ciągłości zarysu właśnie w obrębie prawej gałęzi – linia złamania przebiega przez jej wysokość, z lekkim przemieszczeniem fragmentów. W praktyce technika obrazowania żuchwy zakłada wykonanie co najmniej dwóch rzutów wzajemnie prostopadłych (np. projekcja PA i skośna), ale w testach często pokazuje się jedną projekcję, żeby sprawdzić umiejętność orientacji anatomicznej. Dobra praktyka to systematyczne „skanowanie” obrazu: zaczynamy od wyrostków kłykciowych i dziobiastych, potem przechodzimy przez gałęzie, kąty, trzon i symfizę. W stanach pourazowych, zgodnie z zaleceniami m.in. AO CMF, bardzo ważne jest właśnie świadome rozróżnienie złamań gałęzi od uszkodzeń wyrostka kłykciowego, bo wpływa to później na plan leczenia (zachowawcze vs operacyjne, dobór płyt i śrub, unieruchomienie międzyzębowe). Umiejętność poprawnego rozpoznania lokalizacji złamania na prostym RTG jest też podstawą do dalszej diagnostyki TK, która jest złotym standardem przy złamaniach twarzoczaszki, ale i tak zaczynasz od takiej właśnie analizy jak tutaj.

Pytanie 33

Zdjęcie którego zęba górnego zlecił na skierowaniu lekarz stomatolog?

Ilustracja do pytania
A. Prawego trzonowego pierwszego.
B. Lewego przedtrzonowego drugiego.
C. Lewego trzonowego pierwszego.
D. Prawego przedtrzonowego drugiego.
W tym zadaniu kluczowe jest prawidłowe odczytanie prostego, ale podchwytliwego schematu zębowego. Na rysunku mamy krzyż – pozioma linia symbolizuje podział na łuk górny i dolny, pionowa linia – na stronę prawą i lewą pacjenta. Cyfra „6” znajduje się w górnym lewym polu tego schematu, czyli oznacza ząb w szczęce, po stronie lewej pacjenta. Typowym błędem jest patrzenie na schemat „jak w lustrze”, z perspektywy osoby opisującej, a nie pacjenta. To prowadzi do pomylenia prawej i lewej strony i wyboru odpowiedzi z prawego łuku, mimo że lekarz zlecił badanie zęba lewego. Podobnie część osób skupia się tylko na numerze zęba – „6” – i kojarzy ją z pierwszym trzonowcem, ale już nie rozróżnia, czy chodzi o ząb górny czy dolny oraz po której stronie. W efekcie powstają błędne interpretacje typu: przedtrzonowiec zamiast trzonowca albo łuk dolny zamiast górnego. W standardach stomatologicznych przyjmuje się konsekwentnie perspektywę pacjenta – lewa strona pacjenta to lewa strona schematu, niezależnie od tego, z której strony patrzy operator aparatu. W diagnostyce obrazowej jest to zresztą zasada ogólna: myślimy w kategoriach anatomicznych pacjenta, nie własnego ustawienia przy aparacie. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk: najpierw określam, czy ząb jest w szczęce czy w żuchwie (góra/dół schematu), potem dopiero prawa/lewa strona, a na końcu typ zęba – siekacz, kieł, przedtrzonowiec czy trzonowiec. Takie uporządkowanie myślenia bardzo pomaga uniknąć pomyłek, które w praktyce mogą skutkować wykonaniem zdjęcia nie tego zęba co trzeba, koniecznością powtórzenia badania i niepotrzebnym zwiększeniem dawki promieniowania.

Pytanie 34

Na zamieszczonym radiogramie strzałką oznaczono kość

Ilustracja do pytania
A. sześcienną.
B. łódeczkowatą.
C. łódkowatą.
D. grochowatą.
Na radiogramie w projekcji bocznej stawu skokowego strzałka wskazuje kość łódkowatą (ossa naviculare pedis). W tej projekcji kość łódkowata leży pomiędzy bloczkiem kości skokowej a trzema kośćmi klinowatymi, trochę jak „łącznik” w przedniej części stępu. Charakterystyczne jest to, że na zdjęciu bocznym widzimy ją jako owalną, dość zwartą strukturę kostną położoną przed głową kości skokowej. W praktyce technika radiologiczna zakłada, że przy ocenie bocznego RTG stawu skokowego zawsze „przesuwamy wzrok” od kości piszczelowej, przez skokową i piętową, aż do właśnie kości łódkowatej i dalszych kości śródstopia. Dobrą praktyką jest świadome identyfikowanie poszczególnych kości stępu, bo urazy w tej okolicy, szczególnie zmęczeniowe, bywają łatwo przeoczone. Moim zdaniem warto zapamiętać, że kość łódkowata stopy na bocznym RTG leży dokładnie przed głową kości skokowej – jakby ją „obejmuje” od przodu. To pomaga w szybkim rozpoznawaniu jej na każdym badaniu. W diagnostyce obrazowej typowe wskazania do oceny kości łódkowatej to urazy sportowe, bóle przodostopia, podejrzenie jałowej martwicy (choroba Köhlera), a także ocena łuku podłużnego stopy przy płaskostopiu. Standardy opisów radiologicznych zalecają systematyczną analizę wszystkich elementów stawu skokowego i stępu, właśnie po to, żeby nie skupić się tylko na kostkach i kości piętowej, a pominąć subtelne zmiany w obrębie kości łódkowatej. Im częściej będziesz na takich zdjęciach świadomie wyszukiwać tę kość, tym szybciej zaczniesz ją rozpoznawać niemal automatycznie.

Pytanie 35

Na rentgenogramie strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. kręgozmyk kręgu L₅ względem S₁.
B. rozszczep łuku.
C. dyskopatię L₅– S₁.
D. przerwanie ciągłości łuku.
Na strzałkowym zdjęciu bocznym kręgosłupa lędźwiowo‑krzyżowego strzałka wyraźnie wskazuje na przestrzeń międzytrzonową L5–S1. Jest ona zwężona i o zmienionej strukturze, co jest typowym obrazem dyskopatii L5–S1 w klasycznym RTG. W badaniu rentgenowskim samego jądra miażdżystego nie widać, ale oceniamy pośrednie cechy – zmniejszenie wysokości szpary międzykręgowej, sklerotyzację blaszek granicznych, czasem osteofity na krawędziach trzonów. Właśnie taki zestaw objawów radiologicznych jest interpretowany jako zmiany zwyrodnieniowo‑dyskopatyczne. Moim zdaniem ważne jest, żeby kojarzyć: zwężona szpara między L5 a S1 + brak wyraźnego przemieszczenia trzonu = myślimy najpierw o dyskopatii, a nie o kręgozmyku. W praktyce technika RTG wg standardów (projekcja boczna lędźwiowo‑krzyżowa, odpowiednie ogniskowanie na L4–L5, unikanie rotacji) ma ogromne znaczenie, bo każde przekoszenie może udawać „przesunięcie” trzonu. RTG jest badaniem pierwszego rzutu, ale przy objawach korzeniowych, niedowładach czy podejrzeniu dużej przepukliny dysku zgodnie z aktualnymi zaleceniami kieruje się pacjenta na rezonans magnetyczny, który najlepiej pokazuje strukturę krążka międzykręgowego i ucisk na worek oponowy. W codziennej pracy technika dobrze jest od razu ocenić, czy szpara L5–S1 jest w pełni zobrazowana (częsty problem przy zbyt dużej otyłości albo złym ustawieniu). Jeśli nie, powtarza się projekcję z lekką modyfikacją kąta promienia. Takie „dopieszczenie” badania bardzo ułatwia późniejszą, prawidłową interpretację lekarzowi radiologowi i zmniejsza ryzyko przeoczenia istotnej dyskopatii.

Pytanie 36

Badanie gęstości mineralnej kości metodą DXA należy wykonać

A. z dalszego końca kości udowej.
B. z bliższego końca kości strzałkowej.
C. z dalszego końca kości strzałkowej.
D. z bliższego końca kości udowej.
W tym pytaniu łatwo dać się zwieść samym nazwom kości i intuicji, że „byle gdzie na kości” da się zmierzyć gęstość mineralną. Badanie DXA nie polega jednak na przypadkowym przykładaniu detektora do kończyny, tylko na bardzo precyzyjnie zdefiniowanych obszarach pomiarowych, które zostały ustalone w oparciu o badania epidemiologiczne i statystyczne. Lokalizacje typu dalszy koniec kości udowej czy jakakolwiek część kości strzałkowej nie są standardowymi miejscami referencyjnymi w diagnostyce osteoporozy. Dalszy koniec kości udowej nie jest typowym miejscem złamań osteoporotycznych, a jego geometria i udział kości korowej sprawiają, że pomiar BMD w tym miejscu gorzej odzwierciedla ogólnoustrojowe ryzyko złamań. Standardy ISCD i innych towarzystw zalecają pomiar w obrębie szyjki i bliższego końca kości udowej, a nie w części dalszej. W praktyce klinicznej nikt na podstawie samego dalszego odcinka uda nie podejmuje decyzji o leczeniu osteoporozy. Jeszcze większym problemem jest wybór kości strzałkowej, zarówno w części bliższej, jak i dalszej. Strzałka jest kością cienką, o mniejszym znaczeniu nośnym, z inną strukturą i obciążeniem biomechanicznym niż kość udowa czy kręgosłup. Z punktu widzenia oceny ryzyka złamań osteoporotycznych jej pomiar jest mało przydatny i praktycznie nieużywany w rutynowej diagnostyce. Moim zdaniem to typowy błąd myślowy: skoro to też kość, to „powinno się nadawać”. Niestety tak to nie działa. W diagnostyce DXA liczy się nie tylko sam pomiar, ale też możliwość porównania wyniku z dużymi bazami norm populacyjnych, a te są przygotowane właśnie dla standardowych lokalizacji, jak bliższy koniec kości udowej i kręgosłup lędźwiowy. Dlatego wybór innych odcinków, nawet jeśli technicznie dałoby się je zeskanować, nie spełnia kryteriów wiarygodnego, powtarzalnego i klinicznie użytecznego badania BMD.

Pytanie 37

Scyntygrafia kości „whole body” jest wskazana podczas diagnostyki

A. podejrzenia zmian przerzutów nowotworowych do układu kostnego.
B. wad wrodzonych.
C. podejrzenia choroby reumatycznej.
D. osteoporozy.
Prawidłowo wskazana sytuacja kliniczna bardzo dobrze oddaje główne zastosowanie scyntygrafii kości typu „whole body”. Jest to badanie medycyny nuklearnej, w którym dożylnie podaje się radioznacznik wiążący się z tkanką kostną, najczęściej fosfoniany znakowane technetem-99m (np. MDP, HDP), a następnie gammakamera rejestruje jego rozmieszczenie w całym układzie kostnym. Z punktu widzenia praktyki klinicznej, jednym z podstawowych wskazań jest właśnie poszukiwanie przerzutów nowotworowych do kości, np. w raku piersi, raku prostaty, raku płuca czy raku nerki. Przerzuty osteoblastyczne (pobudzające tworzenie kości) dają charakterystyczne ogniska wzmożonego gromadzenia znacznika, często wieloogniskowe, rozsiane po szkielecie. Właśnie dlatego wykonuje się badanie „whole body”, czyli obejmujące cały szkielet, a nie tylko jedną okolicę – bo przerzuty potrafią być odległe od guza pierwotnego i zupełnie bezobjawowe. W standardach onkologicznych scyntygrafia kości jest często badaniem z wyboru przy podejrzeniu zajęcia kośćca, szczególnie gdy rośnie poziom markerów nowotworowych, występują bóle kostne o niejasnej etiologii albo planowana jest duża operacja ortopedyczna i trzeba ocenić stabilność kości. Moim zdaniem ważne jest też zapamiętanie, że scyntygrafia jest bardzo czuła, ale mniej swoista – wykrywa wcześnie zmiany czynnościowe, zanim będą widoczne w RTG, dlatego świetnie nadaje się do „przesiewowego” przeglądu całego układu kostnego w poszukiwaniu przerzutów. W praktyce technika „whole body” to standardowa procedura opisana w wytycznych medycyny nuklearnej i stosowana rutynowo w dużych ośrodkach onkologicznych.

Pytanie 38

Wskazaniem do wykonania scyntygrafii perfuzyjnej jest

A. ropień płuca.
B. zatorowość płucna.
C. zapalenie płuc.
D. ciężkie nadciśnienie płucne.
Prawidłowo wskazana zatorowość płucna jako główne wskazanie do scyntygrafii perfuzyjnej bardzo dobrze pokazuje zrozumienie roli medycyny nuklearnej w diagnostyce chorób układu oddechowego. Scyntygrafia perfuzyjna polega na dożylnym podaniu radiofarmaceutyku (najczęściej makroagregatów albuminy znakowanych technetem-99m), które zatrzymują się w naczyniach włosowatych płuc proporcjonalnie do przepływu krwi. Gammakamera rejestruje rozkład perfuzji w miąższu płucnym. W zatorowości płucnej typowym obrazem są ogniskowe ubytki gromadzenia znacznika w obszarach, gdzie doszło do zamknięcia tętnicy płucnej lub jej odgałęzień, przy jednocześnie zachowanej wentylacji (w badaniu V/Q – ventilation/perfusion). W praktyce klinicznej scyntygrafię perfuzyjną wykonuje się, gdy podejrzewa się zatorowość, a np. angio-TK klatki piersiowej jest przeciwwskazana (ciężka niewydolność nerek, alergia na jodowy środek cieniujący, ciąża) lub daje niejednoznaczny wynik. W wytycznych (np. europejskich ESC/ERS) scyntygrafia V/Q jest uznawana za równorzędną metodę obrazowania w PE, szczególnie u młodych pacjentów i kobiet w ciąży, bo wiąże się z mniejszą dawką promieniowania dla gruczołów sutkowych. Moim zdaniem w praktyce warto też pamiętać o interpretacji w kontekście obrazu klinicznego i D-dimerów, bo sama scyntygrafia nie rozwiązuje wszystkiego, ale bardzo pomaga odróżnić zator od zmian zapalnych czy przewlekłej choroby płuc. Dobrą praktyką jest łączenie perfuzji z oceną wentylacji, bo dopiero niezgodność tych dwóch map jest naprawdę charakterystyczna dla ostrej zatorowości płucnej.

Pytanie 39

Przedstawiony obraz radiologiczny został zarejestrowany podczas badania jelita

Ilustracja do pytania
A. grubego po doodbytniczym podaniu środka kontrastującego.
B. cienkiego po doodbytniczym podaniu środka kontrastującego.
C. grubego po doustnym podaniu środka kontrastującego.
D. cienkiego po doustnym podaniu środka kontrastującego.
Na obrazie widać klasyczną wlewkę doodbytniczą jelita grubego (tzw. badanie kontrastowe jelita grubego z barytem). Środek cieniujący został podany od strony odbytnicy, dlatego kontrast bardzo dokładnie wypełnia światło okrężnicy, odwzorowując jej zarys, haustracje i przebieg. Jelito grube ma charakterystyczny obraz: szerokie światło, wyraźne haustry układające się w takie jakby segmenty, brak typowych dla jelita cienkiego fałdów okrężnych przechodzących przez całe światło. Na zdjęciu widoczny jest zarys okrężnicy wstępującej, poprzecznej, zstępującej i esicy, co jednoznacznie przemawia za jelitem grubym. Po doodbytniczym podaniu kontrastu uzyskujemy tzw. badanie wlewu kontrastowego, które w standardowej praktyce radiologicznej stosuje się głównie do oceny zmian strukturalnych jelita grubego: zwężeń, uchyłków, guzów, nieprawidłowego poszerzenia, zaburzeń zarysów fałdów śluzówki. W technikach zgodnych z dobrymi praktykami (np. zalecenia towarzystw radiologicznych) pacjent jest odpowiednio przygotowany – oczyszczenie jelita, często dieta płynna dzień wcześniej – tak żeby kontrast równomiernie wypełniał światło i nie było artefaktów z zalegających mas kałowych. Moim zdaniem to jedno z badań, na których bardzo dobrze widać różnicę między jelitem cienkim a grubym, co przydaje się potem przy interpretacji tomografii czy badań z podwójnym kontrastem. Warto zapamiętać: jelito grube + baryt podany od dołu = wlew doodbytniczy, taki jak na tym zdjęciu.

Pytanie 40

W scyntygrafii serca metoda bramkowanej akwizycji SPECT umożliwia między innymi ocenę frakcji wyrzutowej

A. lewej komory.
B. lewego przedsionka.
C. prawego przedsionka.
D. prawej komory.
Prawidłowo wskazana została lewa komora serca. W bramkowanej akwizycji SPECT (tzw. gated SPECT) standardem klinicznym jest właśnie ocena czynności skurczowej lewej komory, w tym pomiar frakcji wyrzutowej (LVEF), objętości końcoworozkurczowej i końcowoskurczowej oraz analizy kurczliwości segmentarnej. Gating polega na zsynchronizowaniu rejestracji obrazów z cyklem pracy serca, zwykle na podstawie zapisu EKG. Cykl serca dzielony jest na określoną liczbę faz, np. 8 lub 16, i dla każdej z nich rekonstruuje się obraz 3D. Dzięki temu oprogramowanie może automatycznie obrysować kontur lewej komory i wyliczyć zmianę objętości w czasie, a z tego bezpośrednio obliczyć frakcję wyrzutową. W praktyce klinicznej gated SPECT stosuje się szeroko w ocenie chorych z chorobą wieńcową, po zawale serca, przed wszczepieniem kardiowertera-defibrylatora lub CRT, a także do monitorowania kardiotoksyczności chemioterapii. Moim zdaniem ważne jest zapamiętanie, że to badanie jest przede wszystkim narzędziem do funkcjonalnej oceny lewej komory, a nie przedsionków. W wytycznych medycyny nuklearnej i kardiologii nuklearnej (np. EANM, ASNC) właśnie LVEF z gated SPECT jest traktowana jako istotny, dobrze zwalidowany parametr rokowniczy. W codziennej pracy technika medycyny nuklearnej kluczowe jest poprawne podłączenie EKG, stabilny rytm zatokowy i unikanie artefaktów ruchowych, bo to bezpośrednio wpływa na wiarygodność wyliczonej frakcji wyrzutowej lewej komory.