Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik szerokopasmowej komunikacji elektronicznej
  • Kwalifikacja: INF.05 - Montaż i eksploatacja instalacji wewnątrzbudynkowych telewizji satelitarnej, kablowej i naziemnej
  • Data rozpoczęcia: 8 czerwca 2026 21:11
  • Data zakończenia: 8 czerwca 2026 21:15

Egzamin zdany!

Wynik: 35/40 punktów (87,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Aby przymocować maszt antenowy do komina, należy użyć

A. kołków o długości 100 mm.
B. śrub na przewierconym na wylot kominie.
C. gwoździ o długości 100 mm.
D. taśm obejmujących komin.
Mocowanie masztu antenowego do komina bywa w praktyce często lekceważone, a to jest element bardzo wrażliwy zarówno pod kątem bezpieczeństwa, jak i trwałości całej instalacji. Komin to nie jest zwykła ściana nośna, tylko element pracujący w podwyższonej temperaturze, narażony na zmiany wilgotności, szoki termiczne i działanie spalin. Dlatego ingerencja w jego strukturę powinna być ograniczana do absolutnego minimum. Pojawia się czasem pomysł użycia kołków rozporowych lub podobnych elementów o długości np. 100 mm. Na pierwszy rzut oka wydaje się to logiczne: kołek, śruba, trzyma się w murze, więc będzie dobrze. Problem w tym, że komin bardzo często ma pustki, przewody dymowe, spalinowe lub wentylacyjne, a grubość ścianki bywa niewielka. Kołek, nawet długi, może zakotwić się w kruchym, zwietrzałym materiale, który nie jest projektowany na takie obciążenia dynamiczne jak wiatr działający na maszt. Z czasem dochodzi do rozluźnienia mocowania, pękania cegieł, a nawet rozszczelnienia przewodu kominowego. Jeszcze gorszym pomysłem jest wbijanie gwoździ w komin. Gwoździe w murze ceglastym czy w spoinach to rozwiązanie całkowicie amatorskie i niezgodne z jakimikolwiek normami montażu konstrukcji. Taki gwóźdź nie zapewnia kontrolowanej nośności, łatwo się luzuje, a przy większym obciążeniu po prostu wyrywa fragment cegły. Dodatkowo wibracje od wiatru przenoszone przez maszt powodują systematyczne osłabianie połączenia, co w końcu może skończyć się upadkiem masztu z dachu. Zdarza się też, że ktoś wpada na pomysł przewiercenia komina na wylot i zastosowania śrub przechodzących przez cały przekrój. To jest, mówiąc wprost, proszenie się o kłopoty. Przewiercenie przegrody może naruszyć szczelność przewodu spalinowego, pogorszyć ciąg, a nawet stworzyć potencjalną drogę dla dymu lub spalin do innych przestrzeni. W skrajnym przypadku może to mieć konsekwencje przeciwpożarowe i zdrowotne. Dodatkowo takie otwory stanowią miejsca koncentracji naprężeń i osłabiają przekrój muru. Typowy błąd myślowy polega na traktowaniu komina jak zwykłej ściany, do której można przykręcić „cokolwiek” byle się trzymało. W rzeczywistości dobre praktyki branżowe i zalecenia producentów uchwytów kominowych jasno sugerują stosowanie systemów obejmowych, czyli taśm stalowych obejmujących komin, bez ingerencji w jego wnętrze. Takie rozwiązanie rozkłada siły na obwodzie komina i nie narusza jego funkcji. Z punktu widzenia bezpieczeństwa, trwałości i zgodności z zasadami sztuki budowlanej, wszystkie pomysły z kołkami, gwoździami czy śrubami przewiercającymi komin są po prostu nieprawidłowe i nie powinny być stosowane.

Pytanie 2

W który sposób należy ułożyć kable w instalacjach telewizyjnych, aby poprowadzić kabel koncentryczny pomiędzy szafą serwerową a gniazdem abonenckim?

A. Dowolnie, aby doprowadzić kabel do gniazda.
B. Dowolnie, jak najkrótszą drogą do gniazda.
C. W pionie i poziomie w stosunku do ścian i stropów.
D. Luźno po podłodze przy ścianie.
Prawidłowa odpowiedź wskazuje na prowadzenie kabla koncentrycznego w pionie i poziomie w stosunku do ścian i stropów, i to jest dokładnie to, czego wymagają dobre praktyki instalacyjne. Chodzi o tzw. prowadzenie tras kablowych „po liniach prostych”, równolegle lub prostopadle do elementów konstrukcyjnych budynku. Dzięki temu instalacja jest przewidywalna, łatwa do zlokalizowania przy serwisie i zgodna z zasadami estetyki oraz bezpieczeństwa. W normach dotyczących okablowania strukturalnego i instalacji niskoprądowych (np. PN-EN 50174, chociaż bardziej IT niż TV) wyraźnie sugeruje się, aby trasy kablowe były uporządkowane, prowadzone w korytach, peszlach lub kanałach instalacyjnych, właśnie w pionie i poziomie. W instalacjach telewizyjnych, szczególnie zbiorczych (SMATV, CATV), prowadzenie kabli koncentrycznych po wyznaczonych pionach i poziomach ułatwia późniejsze rozbudowy, pomiary poziomów sygnału oraz lokalizację ewentualnych uszkodzeń. Z mojego doświadczenia, kiedy kable są prowadzone „jak popadnie”, serwisant traci masę czasu na śledzenie trasy przewodu między szafą a gniazdem abonenckim. Natomiast gdy kable idą pionem instalacyjnym, a potem poziomem wzdłuż sufitu lub przy listwach, wszystko jest logiczne i czytelne. Dodatkowo takie prowadzenie ogranicza ryzyko przypadkowego uszkodzenia przewodu, na przykład przy wierceniu w ścianie czy montażu mebli. W praktyce oznacza to, że od szafy serwerowej wychodzimy na wysokości trasy kablowej, idziemy poziomo do najbliższego pionu, następnie pionem do kondygnacji z gniazdem, a potem znów poziomo do puszki lub gniazda. Taka geometria trasy jest też ważna przy zachowaniu minimalnych promieni gięcia kabla koncentrycznego i unikaniu zbędnych załamań, które mogą pogarszać parametry sygnałowe (tłumienie, dopasowanie impedancji). Moim zdaniem to jest jedna z tych „nudnych” zasad, które potem bardzo procentują przy każdej awarii i modernizacji instalacji.

Pytanie 3

Przedstawiony element to

Ilustracja do pytania
A. rozgałęźnik RF.
B. filtr RF.
C. spliter RF.
D. modulator RF.
Przedstawione urządzenie to klasyczny modulator RF, co widać już po samych złączach i opisach na obudowie: wejścia AUDIO i VIDEO (najczęściej CINCH) oraz wyjście RF oznaczone jako RF OUT/LEVEL. Modulator RF zamienia sygnał baseband – czyli osobno sygnał wideo kompozytowy i audio – na sygnał wysokiej częstotliwości w paśmie telewizyjnym, zgodnie z wybranym kanałem. Innymi słowy, z sygnału np. z kamery CCTV, odtwarzacza DVD czy tunera SAT robi „sztuczny kanał TV”, który można puścić po zwykłym kablu koncentrycznym do wielu odbiorników. To jest typowe rozwiązanie w małych hotelach, pensjonatach, instalacjach monitoringu analogowego, a także w starszych systemach zbiorczych RTV-SAT. Z mojego doświadczenia, charakterystyczne dla modulatora są: regulacja poziomu AUDIO LEVEL i VIDEO LEVEL, przełączniki lub potencjometry do ustawiania kanału pracy (tu DIP‑switch do wyboru kanału w zakresie 70–80 dBµV na wyjściu) oraz zasilanie w okolicach 9–12 V DC. Dobre praktyki instalatorskie mówią, żeby poziom wyjściowy modulatora dobrać do reszty instalacji zgodnie z normami EN 50083, tak aby nie przesterować wzmacniaczy ani wejść tunerów TV. W nowocześniejszych systemach stosuje się też modulatory DVB-T lub DVB-C, ale zasada jest podobna: wejściowy sygnał A/V jest kodowany i modulowany na częstotliwość radiową. W przeciwieństwie do filtrów czy rozgałęźników, modulator generuje nowy kanał RF o określonych parametrach, a nie tylko dzieli albo kształtuje istniejący sygnał.

Pytanie 4

Współczynnik błędu modulacji MER w gnieździe abonenckim TV naziemnej jest określany w jednostce

A. mA
B. mV
C. dB
D. kW
Współczynnik błędu modulacji MER (Modulation Error Ratio) zawsze podajemy w decybelach, czyli w dB. To nie jest zwykły poziom napięcia czy mocy, tylko miara jakości sygnału zmodulowanego. W praktyce MER porównuje „idealną” konstelację sygnału (np. DVB-T/DVB-T2 – QAM/COFDM) z rzeczywistą, zniekształconą przez szumy, zakłócenia, nieliniowości wzmacniaczy, odbicia itd. Ponieważ jest to stosunek wielkości, a dokładniej stosunek mocy sygnału użytecznego do mocy błędu modulacji, naturalnie wyraża się go właśnie w dB, tak jak SNR (Signal to Noise Ratio). W pomiarach instalacji RTV-SAT, zgodnie z dobrymi praktykami i zaleceniami producentów mierników (Rover, Promax, Televes, itp.) oraz wymaganiami norm (np. ETSI dla DVB-T/T2), parametr MER jest jednym z kluczowych wskaźników jakości w gnieździe abonenckim. Instalator, który sprawdza gniazdo TV naziemnej, zwykle patrzy na: poziom sygnału w dBµV, MER w dB oraz BER (błędy przed i po korekcji). Poziom sygnału mówi, czy sygnał w ogóle „dochodzi” z odpowiednią amplitudą, ale to MER w dB mówi, czy ten sygnał jest „czysty” i ile mamy zapasu jakościowego. Moim zdaniem w praktyce serwisowej MER jest często ważniejszy niż sam poziom, bo przy wysokim poziomie, ale niskim MER (np. z powodu przesterowania wzmacniacza) odbiornik może się zacinać, pojawią się klocki na obrazie albo całkowite zrywanie sygnału. Typowe wartości uznawane za bezpieczne w DVB-T to np. powyżej 25–28 dB, choć zależy to od modulacji i wymagań operatora. W skrócie: gdy widzisz MER – myśl „jakość modulacji w dB”, a nie napięcie czy prąd.

Pytanie 5

Złącza kompresyjne w instalacjach telewizyjnych stosowane są w celu

A. przystosowania instalacji do pracy w podwyższonym ciśnieniu atmosferycznym.
B. zwiększenia wytrzymałości mechanicznej połączeń.
C. przystosowania instalacji do pracy w podwyższonych temperaturach.
D. zabezpieczenia instalacji przed wpływem wilgoci.
Prawidłowo – złącza kompresyjne w instalacjach telewizyjnych stosuje się głównie po to, żeby uszczelnić połączenie i zabezpieczyć je przed wpływem wilgoci. Chodzi o to, że kabel koncentryczny ma bardzo precyzyjną strukturę: żyła wewnętrzna, dielektryk, ekran (oplot + folia) i płaszcz zewnętrzny. Jeśli do środka dostanie się woda, to zaczyna się kłopot – zmienia się impedancja falowa, rosną tłumienia, pojawiają się odbicia sygnału, a w skrajnym przypadku całkowita utrata odbioru. Z mojego doświadczenia w instalacjach zewnętrznych (anteny dachowe, masztowe, multiswitche na poddaszach nieogrzewanych) to właśnie wilgoć i kondensacja pary wodnej na złączach są najczęstszym powodem „magicznych” zaników sygnału. Złącza kompresyjne, w przeciwieństwie do zwykłych nakręcanych, zaciska się specjalnym narzędziem, które dociska tuleję złącza do płaszcza kabla na całym obwodzie. Powstaje coś w rodzaju pierścienia uszczelniającego – połączenie jest szczelne, stabilne mechanicznie i bardzo powtarzalne. W dobrych praktykach branżowych (instalacje wg zaleceń producentów sprzętu SAT/TV, norm PN‑EN dotyczących okablowania koncentrycznego) przyjmuje się, że na zewnątrz budynku powinno się stosować wyłącznie złącza kompresyjne lub przynajmniej samozaciskowe z uszczelką. W systemach zbiorczych RTV-SAT w budynkach wielorodzinnych to już praktycznie standard – operatorzy i instalatorzy wymagają złączy kompresyjnych na wszystkich odcinkach narażonych na zmiany temperatury i wilgotność. W praktyce dobrze wykonane złącze kompresyjne potrafi bezawaryjnie pracować przez lata, nawet na dachu, o ile kabel sam w sobie jest odporny UV i poprawnie ułożony. Dlatego kluczowa funkcja tych złączy to właśnie ochrona przed wilgocią i wynikającymi z niej problemami z parametrami elektrycznymi połączenia.

Pytanie 6

Zmiana wartości impedancji falowej kabla może nastąpić na skutek

A. złego zamontowania anteny.
B. uszkodzenia odbiornika.
C. uszkodzenia kabla.
D. burzy śnieżnej.
W tym zagadnieniu łatwo się pomylić, bo wiele osób intuicyjnie łączy wszelkie problemy z sygnałem z pogodą, anteną albo samym odbiornikiem. Trzeba jednak rozdzielić dwie rzeczy: zjawiska zewnętrzne, które wpływają na poziom sygnału, szumy czy zakłócenia, oraz parametry samej linii transmisyjnej, czyli m.in. impedancję falową kabla. Impedancja falowa jest cechą konstrukcyjną przewodu i wynika z jego geometrii oraz właściwości dielektryka. Burza śnieżna może oczywiście spowodować chwilowe pogorszenie odbioru, zaniki sygnału, wzrost tłumienia w atmosferze, ale nie zmienia wprost impedancji falowej samego kabla. To są zjawiska propagacyjne, a nie zmiana parametrów przewodu. Oczywiście ekstremalne warunki mogą w dłuższej perspektywie uszkodzić mechanicznie kabel, ale wtedy przyczyną zmiany impedancji nadal jest uszkodzenie przewodu, a nie sama burza jako zjawisko pogodowe. Podobnie jest z uszkodzeniem odbiornika. Jeżeli radio, telewizor albo transceiver są niesprawne, może to spowodować złe dopasowanie od strony urządzenia, ale impedancja falowa kabla jako elementu pasywnego pozostaje taka, jaką nadał mu producent. Można mieć uszkodzone gniazdo w radiu, zimny lut, spalony stopień wyjściowy – linia koncentryczna dalej ma swoją nominalną impedancję, choć cała instalacja jako system nie jest już poprawnie dopasowana. Częstym błędem jest wrzucanie do jednego worka: impedancja kabla, impedancja wejściowa odbiornika i dopasowanie całego toru. To trzy różne rzeczy. Złe zamontowanie anteny to kolejna pułapka. Źle dobrane miejsce montażu, niewłaściwa polaryzacja, zły kąt, zbyt blisko metalowych konstrukcji – to wszystko może zepsuć charakterystykę promieniowania, skuteczną wysokość anteny, a także impedancję samej anteny. Ale znów, to nie zmienia impedancji falowej kabla. Co najwyżej powoduje niedopasowanie między anteną a kablem, wzrost współczynnika fali stojącej i odbicia energii. Mylenie niedopasowania w punkcie podłączenia z fizyczną zmianą parametrów kabla jest bardzo typowym błędem. Dlatego w praktyce serwisowej rozdziela się diagnozę: osobno sprawdzamy kabel (ciągłość, tłumienie, impedancję np. reflektometrem TDR), osobno antenę, a jeszcze osobno stan odbiornika. Dopiero takie podejście daje sensowne wnioski i pozwala zrozumieć, gdzie faktycznie zmieniają się parametry linii, a gdzie tylko psuje się reszta systemu.

Pytanie 7

Które narzędzie należy zastosować do wymiany uszkodzonego wtyku typu F kompresyjnego?

A. Narzędzie 1
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Narzędzie 4
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Narzędzie 2
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Narzędzie 3
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowe narzędzie do wymiany uszkodzonego wtyku typu F kompresyjnego to specjalna zaciskarka kompresyjna – na zdjęciu oznaczona jako Narzędzie 3. Jest to szczypce przystosowane dokładnie do złącz typu F, IEC czy BNC w wersji kompresyjnej, czyli takich, w których tuleja złącza jest „wciskana” na płaszcz przewodu koncentrycznego za pomocą osiowego ruchu. Dzięki temu uzyskujemy równomierny docisk 360°, bez punktowych zagięć ekranu i dielektryka. W praktyce wygląda to tak, że najpierw przygotowujesz kabel koncentryczny według zaleceń producenta złącza (typowo 6/7 mm dla RG-6, odpowiednie długości odizolowania), nasuwasz wtyk F kompresyjny na przewód, a potem umieszczasz całość w gnieździe zaciskarki kompresyjnej. Dźwignia narzędzia wciska tuleję wtyku, aż do zablokowania mechanizmu zapadkowego. Taki sposób montażu jest rekomendowany w instalacjach RTV-SAT, systemach kablowych i CCTV HD po koncentryku, gdzie liczy się szczelność, stabilna impedancja 75 Ω oraz odporność na wyrwanie i warunki zewnętrzne (IP, odporność na UV itd.). W wielu normach i wytycznych instalatorskich, np. dla sieci CATV czy instalacji zbiorczych RTV/SAT, złącza kompresyjne montowane zaciskarką kompresyjną są traktowane jako standard „lepszej praktyki” w porównaniu do zwykłych złącz skręcanych. Z mojego doświadczenia, przy dobrym narzędziu kompresyjnym i porządnym kablu praktycznie znikają problemy z przerywaniem sygnału przy poruszaniu przewodem, a tłumienie połączenia jest powtarzalne i zgodne z kartą katalogową producenta złącza. Dlatego w serwisie i przy profesjonalnym montażu nie ma co kombinować – do wtyku F kompresyjnego używa się dedykowanej zaciskarki kompresyjnej, dokładnie takiej jak Narzędzie 3.

Pytanie 8

W wyniku zalania uległ uszkodzeniu konwerter zamontowany na antenie satelitarnej. Umożliwiał on odbiór programów satelitarnych bezpośrednio przez 4 użytkowników. Którego typu konwerter powinien być użyty do wymiany?

A. SINGLE
B. QUAD
C. QUATTRO
D. TWIN
Prawidłowo wskazany został konwerter typu QUAD, bo właśnie ten typ ma cztery niezależne wyjścia, z których każde może obsługiwać osobny tuner satelitarny. W praktyce oznacza to, że czterech użytkowników może równocześnie oglądać zupełnie różne programy z tej samej anteny, bez żadnego wzajemnego blokowania się pasm czy polaryzacji. Konwerter QUAD ma wbudowaną elektronikę przełączającą pasmo i polaryzację na podstawie sygnałów sterujących z tunera (napięcie 13/18 V, sygnał 22 kHz, protokoły typu DiSEqC), więc każdy odbiornik „widzi” go jak zwykły pojedynczy LNB, tylko że ma własne, dedykowane wyjście. W instalacjach domowych i małych biurach to taki standardowy, zdroworozsądkowy wybór, gdy planujemy do 4 dekoderów, np. 2 w salonie, jeden w sypialni i jeden w pokoju dzieci. Nie potrzeba wtedy multiswitcha, dodatkowych zasilaczy, rozbudowanych szafek teletechnicznych – po prostu z konwertera QUAD idą cztery kable koncentryczne bezpośrednio do gniazd przy tunerach. Moim zdaniem to najwygodniejsze rozwiązanie przy małych instalacjach indywidualnych, bo jest tanie, proste w montażu i serwisowaniu. Warto też pamiętać o dobrych praktykach: stosować kable koncentryczne o przyzwoitym ekranowaniu (np. klasa A), złącza F dobrze zarobione i uszczelnione przy konwerterze, żeby uniknąć właśnie takich uszkodzeń jak zalanie. Profesjonalne normy branżowe i zalecenia producentów sprzętu satelitarnego wyraźnie sugerują konwertery QUAD dla instalacji do czterech niezależnych tunerów, bez potrzeby dalszego rozdzielania sygnału. Dzięki temu instalacja jest stabilna, a późniejsza diagnostyka ewentualnych usterek dużo prostsza.

Pytanie 9

Które informacje są niezbędne do poprawnego spozycjonowania anteny satelitarnej?

A. Długość geograficzna lokalizacji anteny oraz kąt elewacji i azymut dla satelity.
B. Długość i szerokość geograficzna lokalizacji anteny oraz kąt elewacji dla satelity.
C. Azymut dla satelity oraz długość i szerokość geograficzna lokalizacji anteny.
D. Azymut i kąt elewacji dla satelity oraz szerokość geograficzna lokalizacji anteny.
Poprawnie wskazana odpowiedź podkreśla trzy kluczowe elementy: azymut satelity, kąt elewacji oraz szerokość geograficzną lokalizacji anteny. W praktyce ustawianie anteny satelitarnej zawsze sprowadza się do dwóch podstawowych ruchów: obrót w poziomie (azymut) i pochylenie w pionie (elewacja). To właśnie te dwa kąty ustawiasz fizycznie na uchwycie anteny. Natomiast szerokość geograficzna miejsca montażu wpływa na to, jakie wartości azymutu i elewacji będą poprawne dla danego satelity geostacjonarnego. Systemy obliczeniowe, kalkulatory online czy aplikacje w telefonie biorą szerokość geograficzną jako jeden z głównych parametrów wejściowych, żeby wyznaczyć właściwe kąty. Z mojego doświadczenia, w praktyce serwisowej instalator nie wpisuje ręcznie długości geograficznej do anteny, tylko korzysta z gotowych tabel, aplikacji albo miernika sygnału, który już ma to w sobie zaszyte. Wystarczy mu potem precyzyjnie ustawić azymut i elewację zgodnie z wyliczonymi wartościami. Długość geograficzna oczywiście jest ważna w obliczeniach teoretycznych, ale sam proces strojenia polega na korygowaniu azymutu i elewacji pod konkretny satelitę, przy założeniu, że znamy swoją przybliżoną pozycję. W dobrych praktykach branżowych, zgodnie z zaleceniami producentów anten i mierników sygnału, najpierw ustala się wstępny azymut i elewację według danych z kalkulatora (właśnie na bazie szerokości geograficznej), potem robi się drobne korekty, obserwując poziom i jakość sygnału (MER, C/N, BER). Moim zdaniem to pytanie fajnie pokazuje, że do realnej regulacji anteny potrzebne są kąty mechaniczne (azymut, elewacja) oraz podstawowa informacja o położeniu w osi północ–południe, czyli szerokość geograficzna. Reszta to już kwestia dokładnej regulacji i doświadczenia instalatora, który „dokręca” ustawienia na mierniku, trzymając się standardów instalacyjnych DVB-S/S2 i wytycznych operatorów satelitarnych.

Pytanie 10

Na schemacie przedstawiono instalację telewizyjną typu

Ilustracja do pytania
A. rozgałęźnego.
B. gwiazdy.
C. pierścieniowego.
D. przelotowego.
Na schemacie pokazano instalację telewizyjną, w której sygnał z anteny przechodzi kolejno przez gniazda abonenckie – właśnie taki sposób prowadzenia przewodu koncentrycznego nazywa się instalacją przelotową. Kluczowy jest tu jeden wspólny kabel „przelatujący” od pierwszego gniazda do ostatniego, a gniazda pośrednie mają wejście i wyjście oraz odpowiednie tłumienie przelotowe i końcowe. W praktyce używa się tu gniazd typu przelotowego (np. oznaczanych właśnie jak na rysunku SSD 2-10), a na końcu linii montuje się gniazdo końcowe (np. SSD 2-00) lub osobny rezystor zakończeniowy 75 Ω. Takie rozwiązanie jest zgodne z typowymi wytycznymi dla małych instalacji RTV w mieszkaniach i domach jednorodzinnych, gdzie liczba gniazd jest niewielka, a długości przewodów umiarkowane. Z mojego doświadczenia w małych blokach i pensjonatach takie instalacje przelotowe są często spotykane, bo są tańsze w wykonaniu niż pełna gwiazda i przy 2–4 gniazdach zapewniają jeszcze wystarczająco równomierny poziom sygnału. Ważne, żeby dobrać gniazda o odpowiednich wartościach tłumienia, tak aby sygnał na pierwszym i ostatnim odbiorniku nie różnił się zbyt mocno – zgodnie z dobrymi praktykami poziom sygnału w gniazdach nie powinien spadać poniżej zalecanych wartości podawanych w dokumentacjach producentów sprzętu RTV i normach branżowych (np. w zakresie około 60–80 dBµV dla DVB-T). W odróżnieniu od instalacji gwiazdowej, tutaj nie ma rozdzielacza w jednym centralnym punkcie, tylko sygnał „idzie po kolei” przez wszystkie punkty. Dzięki temu łatwo rozpoznać, że na rysunku chodzi właśnie o instalację przelotową, a nie rozgałęźną czy pierścieniową.

Pytanie 11

Rezystancja ekranu krótkiego przewodu antenowego przeznaczonego do podłączenia dipola półfalowego, mierzona między końcami tego przewodu powinna być

A. zbliżona do wartości impedancji tego dipola.
B. jak największa.
C. zbliżona do połowy wartości impedancji tego dipola.
D. jak najmniejsza.
Rezystancja ekranu krótkiego przewodu antenowego powinna być możliwie jak najmniejsza, bo to wpływa bezpośrednio na jakość przesyłanego sygnału. Im mniejsza rezystancja ekranu, tym skuteczniej zabezpiecza on przewód przed przenikaniem zakłóceń zewnętrznych, takich jak różnego rodzaju fale elektromagnetyczne z urządzeń domowych czy przemysłowych. Takie zjawiska są niestety powszechne, zwłaszcza w miastach. Moim zdaniem niska rezystancja to nie tylko teoria – w praktyce widać różnicę: mniej zniekształceń, lepsza separacja sygnału od szumów, a czasem nawet stabilniejszy odbiór radiowy czy telewizyjny. Przemysłowe normy, jak np. zalecenia ITU czy producentów kabli antenowych, jasno podkreślają, że ekran powinien mieć bardzo małą rezystancję – najlepiej poniżej 1 oma na 100 metrów przewodu. W praktyce, jeśli ekran jest wykonany z dobrej jakości miedzi albo ma dodatkowe oploty, to nawet na krótkich odcinkach przewód nie będzie zbierał zakłóceń i nie dopuści do przedostania się części sygnału do otoczenia. Z mojego doświadczenia warto zawsze sprawdzać rezystancję ekranu nawet w nowych przewodach, bo zdarzają się kiepskie partie kabla. W skrócie: im mniejsza rezystancja ekranu, tym lepiej dla jakości całej instalacji – i to nie tylko na papierze, ale i w codziennym użytkowaniu.

Pytanie 12

W instalacji, na trasie przebiegu około 20-metrowego odcinka kabla koncentrycznego uległ uszkodzeniu około 1-metrowy jego fragment, który należy wyciąć i zastąpić nowym. Niezbędne do wykonania połączenia kabla koncentrycznego, będą odpowiednio:

A. 1 sztuka złącza F-F i 2 sztuki wtyku F.
B. 2 sztuki złącza F-F i 2 sztuki wtyku F.
C. 1 sztuka złącza F-F i 1 sztuka wtyku F.
D. 2 sztuki złącza F-F i 4 sztuki wtyku F.
Prawidłowo przyjąłeś, że skoro wycinamy uszkodzony około 1‑metrowy odcinek z istniejącej, około 20‑metrowej trasy kabla koncentrycznego, to w efekcie mamy do połączenia trzy odcinki: kabel istniejący z jednej strony, kabel wymieniany pośrodku i kabel istniejący z drugiej strony. Każde takie połączenie dwóch kabli koncentrycznych w torze RTV/SAT wykonuje się w praktyce za pomocą dwóch wtyków F nakręcanych na końce kabli oraz jednego złącza F‑F (tzw. beczka F), które te dwa wtyki ze sobą łączy. Czyli na jeden punkt połączenia potrzebne są dwa wtyki F i jedno gniazdo F‑F. W naszym przypadku takich punktów połączeń są dwa: po lewej stronie nowego odcinka i po prawej stronie. Stąd łącznie wychodzą cztery wtyki F i dwa złącza F‑F. To się bardzo dobrze pokrywa z praktyką instalatorską – dokładnie tak robi się przedłużenia, naprawy i wstawki w kablach koncentrycznych w instalacjach telewizji naziemnej, satelitarnej czy kablowej. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: każde miejsce, gdzie łączysz „goły” kabel z „gołym” kablem, wymaga dwóch złączy męskich (wtyków) i jednego łącznika żeńskiego‑żeńskiego. Jest to zgodne z typowymi rozwiązaniami stosowanymi w systemach wg PN‑EN 50117 i dobrymi praktykami branżowymi – nie stosuje się skręcania żył na „skrętkę” czy lutowania w kablach koncentrycznych, bo psuje to impedancję falową (najczęściej 75 Ω) i powoduje odbicia sygnału. Dodatkowo, przy takiej naprawie trzeba pamiętać o poprawnym przygotowaniu kabla: dokładnym zdjęciu izolacji, nieuszkodzeniu ekranu (oplotu i folii), zachowaniu ciągłości ekranu elektromagnetycznego i mocnym dokręceniu wtyków F. W praktyce warto też zwrócić uwagę na jakość samych elementów – tanie, luźne „beczki” F‑F potrafią wprowadzać dodatkowe tłumienie i pogorszyć parametry toru, co przy dłuższych trasach i sygnale SAT może już być zauważalne.

Pytanie 13

Które wyniki pomiarów wykonane w gnieździe abonenckim są prawidłowe dla instalacji telewizji naziemnej?

A. Poziom sygnału 95 dBµV, MER 70 dB
B. Poziom sygnału 30 dBµV, MER 20 dB
C. Poziom sygnału 60 dBµV, MER 10 dB
D. Poziom sygnału 55 dBµV, MER 28 dB
Poprawna odpowiedź wskazuje na zestaw parametrów, które w praktyce instalacji DVB-T/DVB-T2 uważa się za typowe i bezpieczne dla gniazda abonenckiego. Poziom sygnału 55 dBµV mieści się w zalecanym przedziale dla telewizji naziemnej, który według zaleceń branżowych i norm (m.in. PN-EN 50083, wytyczne operatorów) zwykle wynosi około 47–74 dBµV na gnieździe. Taki poziom jest wystarczająco wysoki, żeby tuner telewizyjny pracował stabilnie, ale jednocześnie na tyle niski, że nie powoduje przesterowania wejścia odbiornika. Z mojego doświadczenia, zakres 55–70 dBµV w mieszkaniu to taki „złoty środek” – jest zapas, a jednocześnie wszystko chodzi spokojnie, bez cudów. Drugi parametr, MER = 28 dB, jest jeszcze ważniejszy dla jakości odbioru cyfrowego. MER (Modulation Error Ratio) opisuje jakość modulacji, czyli jak bardzo sygnał jest zniekształcony przez szumy, zakłócenia, odbicia. Dla stabilnej pracy DVB-T przy modulacji 64-QAM przyjmuje się, że minimalne MER to około 24–25 dB, ale w praktyce instalacyjnej celuje się raczej w wartości powyżej 26–27 dB, żeby mieć zapas na zmiany warunków, starzenie się elementów, wahania propagacji. MER 28 dB oznacza więc, że sygnał jest „czysty”, z dobrym odstępem od zakłóceń, i odbiornik ma komfortową sytuację do dekodowania strumienia. W praktyce pomiarowej instalator podchodzi do gniazda, podpina miernik i patrzy nie tylko na sam poziom dBµV, ale właśnie na MER oraz BER (błędy bitowe). Taki zestaw jak 55 dBµV i MER 28 dB praktycznie zawsze przekłada się na stabilny obraz bez pikselizacji, zawieszania czy zaników przy byle zmianie warunków. Moim zdaniem to też przykład poprawnie zbilansowanej instalacji: antena, wzmacniacze i tłumiki są dobrane tak, żeby w gniazdach końcowych uzyskać optymalne, a nie rekordowe parametry. Przy projektowaniu i serwisie instalacji warto pamiętać, że nie „im więcej, tym lepiej”, tylko „w normie i z zapasem jakości”.

Pytanie 14

Które narzędzie należy wykorzystać do przygotowania kabla koncentrycznego, do montażu wtyku typu F?

A. Narzędzie 2
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Narzędzie 3
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Narzędzie 1
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Narzędzie 4
Ilustracja do odpowiedzi D
Poprawna jest odpowiedź z narzędziem 2, ponieważ jest to typowa, regulowana ściągaczka do kabli koncentrycznych, specjalnie zaprojektowana pod złącza F, IEC, czasem także BNC. W środku ma dwa lub trzy noże ustawione fabrycznie na odpowiednie głębokości: pierwszy nacina tylko płaszcz zewnętrzny i ekran, drugi tylko dielektryk, zostawiając żyłę miedzianą w idealnym stanie. Dzięki temu jednym obrotem wokół kabla uzyskujesz od razu dwa precyzyjne stopnie zdjęcia izolacji – dokładnie tak, jak wymagają tego instrukcje producentów złączy F i zalecenia norm, np. EN 50117 dla kabli koncentrycznych do instalacji RTV/SAT. W praktyce wygląda to tak: wsuwasz kabel koncentryczny do oporu, zaciskasz narzędzie, wykonujesz kilka obrotów zgodnie ze strzałką, a potem po prostu zsuwasz odcięte fragmenty izolacji. Oplot zostaje równy, żyła nie jest nacięta, długości odizolowania są powtarzalne. To bardzo ważne przy montażu większej liczby złącz, np. w multiswitchach, rozdzielaczach, gniazdach końcowych RTV/SAT. Moim zdaniem bez takiej ściągaczki da się przeżyć, ale rośnie ryzyko uszkodzenia dielektryka lub lekkiego nacięcia żyły, co potem skutkuje niestabilnymi parametrami, odbiciami sygnału albo nawet przerwą po kilku zgięciach kabla. Dobre praktyki mówią wprost: do przygotowania kabla koncentrycznego używa się dedykowanych stripperów, a nie przypadkowych nożyków. W serwisach kablowych, u operatorów TV czy w instalacjach zbiorczych to narzędzie jest praktycznie standardem wyposażenia technika – właśnie dlatego, że zapewnia powtarzalność, właściwą geometrię zakończenia kabla i minimalne tłumienie przejścia na złączu F.

Pytanie 15

Aby za pomocą kabla koncentrycznego 75 Ω doprowadzić sygnał z anteny dipolowej o impedancji 300 Ω do odbiornika TV, należy wykorzystać

A. filtr.
B. symetryzator.
C. sumator.
D. wzmacniacz.
Prawidłowa odpowiedź to symetryzator, bo mamy tu klasyczną sytuację niedopasowania impedancji i rodzaju linii. Antena dipolowa ma impedancję około 300 Ω i jest elementem symetrycznym, natomiast kabel koncentryczny 75 Ω jest niesymetryczny (asymetryczny). Jeżeli połączylibyśmy je „na krótko”, bez żadnego dopasowania, pojawią się odbicia sygnału, straty mocy, pogorszenie współczynnika fali stojącej (SWR) i różne dziwne efekty w odbiorze – szumy, duchy, zrywanie sygnału, szczególnie w DVB-T. Symetryzator (często nazywany balunem – z ang. balanced–unbalanced) pełni dwie funkcje naraz: dopasowuje impedancję 300 Ω do 75 Ω oraz zamienia obwód symetryczny na niesymetryczny. Dzięki temu energia z anteny jest efektywnie przekazywana do kabla, a dalej do wejścia tunera TV. W praktyce taki element jest zwykle schowany w puszce antenowej, przy samym dipolu, i ma postać małego transformatora, odcinka linii ćwierćfalowej albo układu ferrytowego. W instalacjach RTV/SAT zgodnych z normami (np. PN-EN 50083, wytyczne dla sieci zbiorczych) zawsze zaleca się stosowanie dopasowania impedancyjnego, właśnie po to, żeby uniknąć odbić i promieniowania niepożądanego. Z mojego doświadczenia, jak ktoś „dla świętego spokoju” wyrzuca symetryzator i wkręca kabel bezpośrednio do dipola, to czasem coś tam działa, ale parametry są słabe, a przy gorszych warunkach pogodowych od razu widać problemy. W nowoczesnych antenach telewizyjnych symetryzator bywa zintegrowany z płytką wzmacniacza lub osobnym małym modułem. Warto też pamiętać, że samo wstawienie wzmacniacza bez dopasowania nie rozwiązuje problemu, bo wzmacniacz tylko podbija to, co dostanie – w tym straty i zniekształcenia wynikające z niedopasowania. Dlatego poprawnym i podręcznikowym rozwiązaniem jest użycie symetryzatora 300/75 Ω na wejściu kabla koncentrycznego.

Pytanie 16

Zmiana wartości impedancji falowej kabla może nastąpić na skutek

A. uszkodzenia kabla.
B. uszkodzenia odbiornika.
C. burzy śnieżnej.
D. złego zamontowania anteny.
W tym zadaniu łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że wszystko, co wpływa na jakość odbioru, od razu zmienia impedancję falową kabla. To nie do końca tak działa. Impedancja falowa jest własnością samego kabla jako linii transmisyjnej – zależy od jego budowy geometrycznej i parametrów dielektryka, a nie od zjawisk zewnętrznych typu pogoda czy stanu urządzeń na końcu. Burza śnieżna oczywiście może pogorszyć propagację fal radiowych, wprowadzić zakłócenia, zaszumienie, tłumienie sygnału na trasie fala–antena. Ale kabel leżący w ścianie czy na maszcie nadal ma tę samą konstrukcję: ten sam przekrój żyły, tę samą odległość do ekranu, ten sam dielektryk. O ile nie dojdzie do fizycznego uszkodzenia (np. pęknięcie, przetarcie, woda w dielektryku), sama burza nie zmienia jego impedancji falowej. To typowy błąd: mylenie problemów z propagacją z parametrami samej linii.
Podobnie uszkodzenie odbiornika nie modyfikuje impedancji falowej kabla. Może się zmienić impedancja wejściowa odbiornika, czyli dopasowanie na końcu linii. Wtedy pojawia się niedopasowanie, odbicia, SWR rośnie, ale to jest zmiana „obciążenia” linii, a nie jej własnej impedancji charakterystycznej. Kabel nadal ma swoje nominalne 50 Ω czy 75 Ω, tylko układ kabel–odbiornik przestaje być poprawnie dopasowany. W praktyce serwisowej trzeba umieć to rozróżnić: czy winny jest tor antenowy (uszkodzony kabel, złącze) czy samo urządzenie.
Złe zamontowanie anteny to kolejny częsty trop. Źle dobrana długość promiennika, brak przeciwwag, zły punkt mocowania – wszystko to wpływa na impedancję samej anteny i jej dopasowanie do kabla. W efekcie znowu mamy niedopasowanie, ale to antena „nie pasuje” do kabla, a nie kabel zmienia swoją impedancję. Moim zdaniem kluczowe w tej tematyce jest rozdzielenie: co jest parametrem stałym linii transmisyjnej (impedancja falowa), a co jest parametrem obciążenia i warunków zewnętrznych. Dopiero fizyczne uszkodzenie, zmiana struktury dielektryka, zgniecenie, zawilgocenie czy przegrzanie kabla realnie modyfikuje jego impedancję falową, co potwierdzają zarówno pomiary TDR, jak i zalecenia producentów w dokumentacji technicznej.

Pytanie 17

Pomiar poziomu sygnału podczas sprawdzania prawidłowości działania regulowanego wzmacniacza dystrybucyjnego w celu wyeliminowania wpływu urządzeń podłączonych do instalacji antenowej dokonywany jest

A. na wyjściu testowym wzmacniacza.
B. na wejściu wzmacniacza.
C. na wyjściu liniowym wzmacniacza przez tłumik 20 dB.
D. bezpośrednio na wyjściu liniowym wzmacniacza.
Prawidłowy wybór wyjścia testowego wzmacniacza to dokładnie to, co się stosuje w praktyce serwisowej instalacji RTV/SAT. Wyjście testowe jest specjalnie zaprojektowane po to, żeby mierzyć poziom sygnału bez istotnego wpływu na pracę całej instalacji i bez zakłócania urządzeń końcowych. Zazwyczaj ma ono stałe, określone tłumienie, np. 20 dB w stosunku do wyjścia liniowego, co jest opisane w dokumentacji producenta albo na tabliczce znamionowej. Dzięki temu technik, znając wartość tego tłumienia, może łatwo przeliczyć wynik z miernika na faktyczny poziom sygnału na wyjściu głównym wzmacniacza. W praktyce wygląda to tak: podłączasz miernik poziomu sygnału (miernik poziomu DVB-T/T2, DVB-C, czasem analizator widma) do wyjścia testowego, odczytujesz wartość w dBµV, dodajesz wartość tłumienia wyjścia testowego (np. +20 dB) i wiesz, jaki poziom masz realnie na wyjściu liniowym. To jest zgodne z dobrymi praktykami opisanymi w materiałach producentów sprzętu i ogólnymi wytycznymi dla instalacji zbiorczych RTV/SAT – chodzi o to, żeby nie rozłączać niepotrzebnie instalacji i nie obciążać dodatkowo wyjścia głównego wzmacniacza. Co ważne, pomiar na wyjściu testowym pozwala wyeliminować wpływ odbiorników podłączonych do sieci (telewizorów, tunerów, modemów kablowych). One mogą wprowadzać swoje obciążenie, a czasem nawet zakłócenia zwrotne. Na wyjściu testowym tego po prostu nie „widzimy”, mierzymy czysty sygnał wzmacniacza. Moim zdaniem to jedno z podstawowych narzędzi w rękach instalatora – kto raz zaczął korzystać z wyjść testowych, ten bardzo rzadko bawi się w pomiary bezpośrednio na torze głównym. W regulowanych wzmacniaczach dystrybucyjnych taki sposób pomiaru jest po prostu standardem: najpierw ustawiasz poziom i nachylenie charakterystyki na wyjściu testowym, potem ewentualnie korygujesz na podstawie pomiarów w gniazdach abonenckich, ale punkt odniesienia zawsze bierzesz właśnie z testowego.

Pytanie 18

W którym miejscu należy zamontować abonencki ochronnik przeciwprzepięciowy by ochronić całą instalację zbiorczą DVB-T?

A. Przed zwrotnicą.
B. Bezpośrednio przy antenie.
C. Przed każdym tłumikiem.
D. Przed pierwszym urządzeniem aktywnym.
Prawidłowe jest zamontowanie ochronnika przeciwprzepięciowego przed pierwszym urządzeniem aktywnym, czyli zwykle przed wzmacniaczem masztowym, wzmacniaczem budynkowym albo innym elementem zasilanym elektrycznie w torze DVB-T. Chodzi o to, żeby przepięcie pochodzące z anteny, najczęściej od wyładowań atmosferycznych indukowanych w przewodzie koncentrycznym, zostało „zgaszone” zanim dotrze do elektroniki. Urządzenia aktywne są najbardziej wrażliwe na przepięcia – tranzystory wejściowe, układy zasilania, stopnie wzmacniające potrafią się uszkodzić przy stosunkowo niewielkich impulsach napięciowych. Dlatego dobra praktyka instalatorska i zalecenia producentów mówią wprost: najpierw ogranicznik przepięć wpięty w linię koncentryczną, uziemiony do wspólnej szyny wyrównawczej, a dopiero za nim wzmacniacze, rozgałęźniki aktywne itp. Moim zdaniem to jest taki podstawowy „bezpiecznik” całej instalacji zbiorczej. W instalacjach RTV-SAT, zgodnie z wytycznymi norm PN-EN 60728 i zasadami ochrony odgromowej budynków, ochronniki sygnałowe montuje się możliwie blisko punktu wprowadzenia kabla do budynku, właśnie przed pierwszym aktywnym elementem systemu. W praktyce wygląda to tak: kabel z anteny DVB-T schodzi z masztu, wchodzi do pomieszczenia technicznego, tam jest pierwsze przejście przez ochronnik przepięciowy na złączach F, ten ochronnik ma solidne połączenie z uziemieniem, a dopiero potem sygnał idzie na wzmacniacz budynkowy, następnie na odgałęźniki, rozgałęźniki, tłumiki, gniazda abonenckie. Dzięki takiemu ustawieniu zabezpieczasz nie tylko samo urządzenie aktywne, ale w praktyce całą dalszą część instalacji zbiorczej, bo impuls jest „ściągany” do ziemi już na wejściu. Dodatkowo zmniejszasz ryzyko przenoszenia przepięć do innych systemów połączonych galwanicznie, np. do sieci zasilającej zasilacze wzmacniaczy.

Pytanie 19

Które elementy należy zastosować, aby wykonać montaż kabli koncentrycznych na ścianie z cegieł i wykonać instalację podtynkową?

A. Elementy 1
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Elementy 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Elementy 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Elementy 3
Ilustracja do odpowiedzi D
Przy montażu kabli koncentrycznych na ścianie z cegły i przy instalacji podtynkowej bardzo łatwo popełnić kilka klasycznych błędów związanych z doborem osprzętu. Wiele osób sięga po pierwsze lepsze akcesoria z szafki: jakieś ogólne klipsy, opaski zaciskowe albo kołki, które co prawda „jakoś trzymają kabel”, ale nie są do niego zaprojektowane. Z zewnątrz wygląda to w porządku, natomiast od strony technicznej pojawia się kilka poważnych problemów.
Kabel koncentryczny ma zupełnie inną budowę niż zwykła skrętka czy przewód instalacyjny. Ekran, dielektryk i żyła środkowa muszą zachować określony kształt, żeby impedancja falowa 75 Ω nie była zaburzona. Jeżeli zastosuje się elementy mocujące o zbyt małej powierzchni styku, z ostrymi krawędziami lub z silnym dociskiem punktowym, powstają zgniecenia. W praktyce daje to odbicia sygnału, zwiększone tłumienie, a czasem po prostu uszkodzenie mechaniczne oplotu. Właśnie do takich sytuacji prowadzi użycie uniwersalnych opasek zaciskowych jako głównego sposobu mocowania do cegły albo wbijanych kołków bez prowadzenia kabla w odpowiednim profilu. Opaska jest dobra do porządkowania wiązek na korytach, ale przy instalacji podtynkowej szybko okazuje się, że kabel jest za mocno ściśnięty lub „pływa” w bruździe.
Inny częsty błąd to stosowanie kołków lub wkładek rozporowych, które nie mają dedykowanego miejsca na prowadzenie przewodu, więc kabel po prostu wciska się w szczelinę albo owija wokół. Na cegle, szczególnie starej i kruchej, takie mocowanie jest mało stabilne, łatwo się luzuje, a po zatynkowaniu nie gwarantuje stałego położenia kabla. Z mojego doświadczenia wynika, że potem pojawiają się pęknięcia tynku, wystające odcinki przewodu, a czasem konieczność kucia ściany przy pierwszej modernizacji instalacji RTV/SAT.
Dobre praktyki branżowe i normy dotyczące okablowania niskoprądowego zalecają stosowanie osprzętu dopasowanego średnicą i kształtem do konkretnego typu przewodu. W przypadku kabla koncentrycznego chodzi o uchwyty i kołki, które prowadzą kabel w łagodny sposób, trzymają go stabilnie w murze i jednocześnie nie uszkadzają jego struktury. Jeżeli w odpowiedzi wybrałeś elementy ogólnego przeznaczenia zamiast specjalistycznych uchwytów/kołków do koncentryka, to jest to właśnie ten typ uproszczenia: coś, co na pierwszy rzut oka wygląda rozsądnie, ale nie spełnia wymagań technicznych dla poprawnej, trwałej i zgodnej ze sztuką instalacji podtynkowej.

Pytanie 20

Które narzędzie należy zastosować do wymiany uszkodzonego wtyku typu F kompresyjnego?

A. Narzędzie 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Narzędzie 1
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Narzędzie 2
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Narzędzie 4
Ilustracja do odpowiedzi D
Poprawnie wskazane zostało narzędzie 3, czyli specjalna zaciskarka do złącz kompresyjnych typu F na przewodach koncentrycznych. Ten typ wtyku nie jest zwykłą „beczułką” do zaciśnięcia szczypcami, tylko precyzyjnym złączem, które po wsunięciu na przygotowany kabel jest osiowo ściskane – tuleja wtyku skraca się i ciasno obejmuje oplot oraz płaszcz przewodu. Właśnie do tego służy zaciskarka kompresyjna: ma prowadnicę podtrzymującą złącze F, regulację długości skoku oraz mechanizm zapadkowy gwarantujący powtarzalną siłę docisku. Dzięki temu połączenie spełnia wymagania norm dla instalacji RTV/SAT i sieci kablowych, m.in. pod kątem tłumienia, dopasowania impedancji 75 Ω, szczelności ekranowania i odporności na wpływy środowiskowe. W praktyce, przy wymianie uszkodzonego wtyku F kompresyjnego najpierw ściąga się izolację i dielektryk przy użyciu ściągacza do kabli koncentrycznych, potem nasuwa nowy wtyk i dopiero wtedy używa zaciskarki kompresyjnej (narzędzie 3), wykonując jeden pewny cykl zacisku. Moim zdaniem bez takiego narzędzia nie da się zrobić profesjonalnej instalacji satelitarnej na złączach kompresyjnych – szczególnie w systemach multiswitchowych czy przy długich magistralach koncentrycznych, gdzie każdy dodatkowy niedokładny styk potrafi dołożyć szum, odbicia sygnału i problemy z MER/BER. Dobre praktyki mówią wprost: do złączy kompresyjnych używamy wyłącznie zaciskarek kompresyjnych dopasowanych do danego systemu wtyków, tak jak w tym pytaniu.

Pytanie 21

Który wniosek o działaniu instalacji antenowej można wysnuć na podstawie wyników pomiarów poziomu sygnału i MER wykonanych w gnieździe abonenckim?

POMIARY SYGNAŁÓWPoziom sygnałuMER
(wymagany: 48<x<74 dB)(wymagana: >26 dB)
DVB-T MUX 185 dB30 dB
DVB-T MUX 265 dB18 dB
DVB-T MUX 345 dB22 dB
A. Współczynnik błędów modulacji tylko dla transpondera MUX 2 jest za niski.
B. Poziomy sygnałów dla wszystkich transponderów są prawidłowe.
C. Współczynnik błędów modulacji dla wszystkich transponderów są za niskie.
D. Poziom sygnału dla transpondera MUX 1 jest za wysoki.
Wyniki pomiarów bardzo ładnie pokazują, dlaczego prawidłowy wniosek dotyczy zbyt wysokiego poziomu sygnału dla MUX 1. W tabeli masz podane wymagania: poziom sygnału w gnieździe abonenckim powinien mieścić się w przedziale 48–74 dBµV. Dla MUX 1 zmierzono 85 dBµV, czyli wyraźnie powyżej górnej granicy. Z punktu widzenia praktyki instalatorskiej to już jest poziom, który może przesterować wejście tunera lub wzmacniaczy pośrednich, powodować intermodulację, a nawet objawy typu zacinanie obrazu mimo „mocnego” sygnału. MER dla MUX 1 wynosi 30 dB, czyli spełnia wymaganie >26 dB, więc jakość modulacji jest poprawna. Problem nie leży w jakości, tylko w mocy sygnału. W poprawnie zaprojektowanej instalacji RTV-SAT stosuje się tłumiki, odpowiednie rozgałęźniki oraz regulowane wzmacniacze, żeby właśnie utrzymać poziom sygnału w widełkach normowych, zwykle zgodnie z wytycznymi ETSI i PN-EN dla instalacji zbiorczych. Z mojego doświadczenia za wysoki poziom w gnieździe jest tak samo groźny jak za niski – tuner nie jest miernikiem mocy i często użytkownik widzi tylko „brak sygnału”. W praktyce, gdy na jednym multipleksie masz 80–85 dBµV, a na innych znacząco mniej, to sugeruje nadmierne wzmocnienie jednego pasma, złą regulację wzmacniacza kanałowego albo brak wyrównania poziomów między MUX-ami. Dobrym nawykiem jest po każdym uruchomieniu instalacji przejście po wszystkich gniazdach z miernikiem i sprawdzenie: poziom, MER, BER. Dzięki temu od razu widać, że MUX 1 trzeba stłumić lub skorygować ustawienia wzmacniacza, zanim instalacja zostanie odebrana przez inwestora.

Pytanie 22

W którym zakresie częstotliwości powinien pracować rozgałęźnik aktywny wykorzystywany w instalacjach telewizji satelitarnej?

A. 1 MHz ÷ 2,7 MHz
B. 1 Hz ÷ 2,7 Hz
C. 1 GHz ÷ 2,7 GHz
D. 1 kHz ÷ 2,7 kHz
Poprawny zakres 1 GHz ÷ 2,7 GHz wynika bezpośrednio z charakteru sygnału satelitarnego w typowych instalacjach DVB-S / DVB-S2. Na odcinku między konwerterem LNB a rozgałęźnikiem aktywnym, a dalej między rozgałęźnikiem a tunerami, przesyłany jest tzw. sygnał pośredniej częstotliwości satelitarnej (IF), który standardowo mieści się mniej więcej w paśmie 950–2150 MHz. Z tego powodu cały tor sygnałowy, w tym rozgałęźnik aktywny, musi poprawnie pracować właśnie w zakresie około 1–2,7 GHz, bo tylko wtedy nie będzie tłumił ani zniekształcał użytecznego sygnału. W praktyce producenci często podają zakres pracy urządzeń typu multiswitch, wzmacniacz satelitarny czy aktywny rozgałęźnik jako 5–2400 MHz lub 950–2400 MHz. Ten górny zapas do 2,4–2,7 GHz jest celowy – zapewnia margines bezpieczeństwa, kompatybilność z różnymi standardami i kablami, a także lepszą charakterystykę na skraju pasma. Moim zdaniem warto zapamiętać, że wszystko co „SAT” to zwykle gigaherce, a nie kilo- czy megaherce. W praktycznej instalacji, jeśli zastosujesz rozgałęźnik aktywny o paśmie np. tylko do 862 MHz (czyli typowo naziemne DVB-T/T2), to tunery satelitarne w ogóle nie zobaczą poprawnego sygnału z LNB – będą problemy z poziomem, brak locka, zacinanie i pikselizacja. Dobrą praktyką jest stosowanie elementów oznaczonych wyraźnie jako „SAT” lub „SAT/TV” i sprawdzanie na karcie katalogowej, czy obsługują pasmo co najmniej 950–2150 MHz. W profesjonalnych systemach SMATV, np. w hotelach czy dużych budynkach mieszkalnych, wszystkie aktywne rozgałęźniki, multiswitche i wzmacniacze są dobierane właśnie pod to szerokie pasmo gigahercowe, żeby zapewnić stabilny odbiór na wielu gniazdach jednocześnie i zgodność z normami branżowymi, takimi jak EN 50083.

Pytanie 23

Które narzędzie przeznaczone jest do zdejmowania powłok z włókna światłowodowego?

A. Narzędzie 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Narzędzie 1
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Narzędzie 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Narzędzie 2
Ilustracja do odpowiedzi D
Poprawnie wskazane zostało narzędzie 1, czyli specjalne ściągaczki do włókien światłowodowych. To narzędzie ma precyzyjnie obrobione gniazda o ściśle określonych średnicach, zwykle dopasowanych do włókien 125 µm oraz do zewnętrznych powłok 250 µm i 900 µm. Dzięki temu można kontrolowanie zdjąć najpierw zewnętrzną powłokę akrylową, a potem ewentualnie kolejne warstwy, nie naruszając samego szkła. W światłowodzie każde mikropęknięcie wprowadzane przez nieumiejętne zdejmowanie powłoki skutkuje później zwiększonym tłumieniem, a nawet ryzykiem zerwania włókna podczas spawania czy montażu złącza. Z mojego doświadczenia wynika, że dobre, ostre stripery do włókien są ważniejsze niż połowa reszty walizki instalatora – jak są tępe albo przypadkowe, to włókna po prostu pękają przy pierwszym zgięciu. Zgodnie z dobrymi praktykami i zaleceniami producentów osprzętu (np. Corning, Prysmian, OFS) do przygotowania włókna przed spawaniem stosuje się zawsze dedykowane narzędzie do stripowania, a nie uniwersalne kombinerki czy obcinaki. Najpierw odizolowuje się kabel zewnętrzny, potem tubę, a na końcu właśnie włókno przy pomocy takich szczypiec jak na zdjęciu 1. Po stripowaniu konieczne jest jeszcze dokładne czyszczenie włókna alkoholem izopropylowym i dopiero wtedy można je wkładać do spawarki lub złącza mechanicznego. Dobrze dobrane i wyregulowane stripery minimalizują ilość odpadów, przyspieszają pracę i przede wszystkim zapewniają powtarzalną jakość przygotowania końcówek, co bezpośrednio przekłada się na niskie tłumienie i stabilność całego toru optycznego.

Pytanie 24

W obwodzie elektrycznym przedstawionym na schemacie należy wykonać pomiary napięcia elektrycznego, natężenia prądu i mocy pobieranej przez odbiornik. Wskaż prawidłowe umiejscowienie poszczególnych mierników.

Ilustracja do pytania
A. 1-watomierz, 2-amperomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
B. 1-woltomierz, 2-amperomierz, 3-watomierz, 4-woltomierz
C. 1-woltomierz, 2-watomierz, 3-amperomierz, 4-woltomierz
D. 1-amperomierz, 2-watomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
Błędne odpowiedzi wynikają głównie z pomieszania zasad włączania amperomierza, woltomierza i watomierza w obwód. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęstszy błąd to traktowanie wszystkich przyrządów tak samo, jakby każdy można było włączyć byle gdzie i byle jak. Tymczasem kluczowe są ich rezystancje wewnętrzne i budowa obwodów pomiarowych. Woltomierz ma bardzo dużą rezystancję wewnętrzną i dlatego musi być włączany równolegle do elementu, którego napięcie mierzymy. Jeżeli ustawimy go w miejscu, gdzie powinien być amperomierz lub obwód prądowy watomierza, to prąd płynący przez przyrząd będzie znikomy, a wynik pomiaru prądu czy mocy kompletnie bez sensu. Odwrotna sytuacja dotyczy amperomierza: ma on bardzo małą rezystancję, więc włączenie go równolegle (tak jak woltomierza) praktycznie powoduje zwarcie fragmentu obwodu. W realnej instalacji mogłoby to skończyć się uszkodzeniem miernika, zadziałaniem zabezpieczeń, a nawet zniszczeniem badanego urządzenia. Watomierz jest jeszcze bardziej wymagający, bo ma dwa oddzielne tory: prądowy i napięciowy. Jeśli pomylimy jego zaciski i włączymy go tak, jak zwykły woltomierz albo zwykły amperomierz, to albo nie zmierzy on rzeczywistej mocy odbiornika, albo pokaże wartość obarczoną dużym błędem, uwzględniając np. tylko straty na przewodach czy część obwodu. Typowym błędnym tokiem rozumowania jest też założenie, że wystarczy „gdzieś” wpiąć watomierz w pobliżu odbiornika i wszystko będzie dobrze. Dobre praktyki mówią wyraźnie: obwód prądowy watomierza w szereg z odbiornikiem, obwód napięciowy równolegle do zacisków odbiornika, a zaciski oznaczone gwiazdkami łączyć zgodnie z kierunkiem przepływu mocy. Jeżeli którykolwiek z przyrządów zostanie umieszczony w innym miejscu niż wynika to z tych zasad, otrzymamy pomiar, który może wyglądać wiarygodnie, ale nie będzie odzwierciedlał rzeczywistych parametrów pracy układu. W praktyce pomiarowej w energetyce, automatyce czy nawet w prostym warsztacie elektrycznym takie pomyłki są niedopuszczalne, dlatego warto dobrze przećwiczyć poprawne schematy połączeń i rozumieć, z czego one wynikają, a nie tylko je zapamiętywać.

Pytanie 25

Co oznacza przedstawiony symbol stosowany na schematach instalacji TV?

Ilustracja do pytania
A. Wzmacniacz.
B. Zwrotnicę.
C. Filtr.
D. Gniazdo.
Symbol przedstawiony na rysunku oznacza zwrotnicę, czyli element pasywny służący do łączenia lub rozdzielania sygnałów z różnych pasm częstotliwości. Ten charakterystyczny znak w kształcie litery „Y” w prostokącie jest dość typowy w schematach instalacji RTV-SAT, szczególnie zgodnych z praktyką stosowaną w branży telekomunikacyjnej i instalatorskiej. Zwrotnica pozwala np. połączyć sygnał z anteny naziemnej DVB-T z sygnałem z anteny satelitarnej i dalej puścić to jednym kablem koncentrycznym do gniazda abonenckiego. Z mojego doświadczenia, w większych instalacjach zbiorczych (SMATV, RTV-SAT w blokach) zwrotnice są wręcz kluczowym elementem całej topologii: umożliwiają prawidłowe wydzielenie toru SAT, TV i czasem jeszcze radia FM czy DAB+, przy zachowaniu odpowiedniego dopasowania impedancji 75 Ω. Dobrą praktyką jest stosowanie zwrotnic opisywanych pasmem, np. 5–68 MHz, 87–108 MHz, 174–230 MHz, 470–862 MHz, żeby dokładnie wiedzieć, które wejście odpowiada za jakie zakresy częstotliwości. Zwrotnice projektuje się tak, żeby minimalizować tłumienie w paśmie roboczym i zapewnić duże tłumienie zaporowe poza nim, co ogranicza zakłócenia między torami. W instalacjach zgodnych z normami PN-EN 50083 czy serią EN 60728 zwraca się uwagę na właściwy dobór zwrotnic do poziomu sygnału, liczby odbiorników i topologii (magistrala, gwiazda, mieszana). Moim zdaniem warto już na etapie czytania schematu od razu kojarzyć ten symbol z funkcją „łączenia różnych pasm w jeden kabel” – to potem bardzo ułatwia diagnozowanie usterek, np. gdy nie działa tylko SAT, a DVB-T jest w porządku, często pierwszym podejrzanym jest właśnie zwrotnica albo jej niewłaściwe podłączenie.

Pytanie 26

Wskaż prawidłową kolejność elementów na drodze sygnału telewizji satelitarnej do odbiornika telewizyjnego.

A. Antena satelitarna, konwerter, odbiornik satelitarny, odbiornik telewizyjny.
B. Antena satelitarna, odbiornik satelitarny, konwerter, odbiornik telewizyjny.
C. Odbiornik satelitarny, antena satelitarna, konwerter, odbiornik telewizyjny.
D. Konwerter, antena satelitarna, odbiornik satelitarny, odbiornik telewizyjny.
Prawidłowa kolejność: antena satelitarna → konwerter (LNB) → odbiornik satelitarny → odbiornik telewizyjny dokładnie odzwierciedla realną drogę sygnału w typowej instalacji SAT. Najpierw fala elektromagnetyczna z satelity jest zbierana przez czaszę anteny. Antena działa jak lustro paraboliczne – skupia bardzo słaby sygnał z orbity geostacjonarnej w ognisku, gdzie zamontowany jest konwerter. Bez poprawnego ustawienia czaszy na satelitę, konwerter nie miałby czego przetwarzać, dlatego zawsze na początku jest antena. Następny element to konwerter LNB (Low Noise Block). On wzmacnia sygnał z pasma mikrofalowego (np. Ku ok. 10,7–12,75 GHz) i przemienia go na niższe pasmo pośrednie IF (ok. 950–2150 MHz), które można już bez większych strat przesyłać po zwykłym kablu koncentrycznym 75 Ω do mieszkania. To jest zgodne z typową praktyką instalatorską i zaleceniami producentów sprzętu. Dalej sygnał trafia do odbiornika satelitarnego, czyli tunera. Tuner dekoduje strumień cyfrowy DVB-S lub DVB-S2, rozkodowuje ewentualne szyfrowanie (moduł CI, karta operatora), demultipleksuje kanały i zamienia to na sygnał AV, HDMI albo czasem jeszcze analogowy sygnał RF. Dopiero na końcu łańcucha jest odbiornik telewizyjny, który wyświetla obraz i odtwarza dźwięk. W praktyce widać to np. przy montażu platformy satelitarnej: monter najpierw ustawia czaszę i LNB, potem sprawdza poziom sygnału na tunerze, a na końcu dopiero konfigurujesz TV. W nowoczesnych telewizorach z wbudowanym tunerem satelitarnym tak naprawdę tuner siedzi już w środku telewizora, ale logiczna kolejność toru sygnałowego pozostaje taka sama: antena → konwerter → tuner → ekran. Moim zdaniem dobrze jest to sobie wyobrażać jako kolejne etapy: zebranie sygnału, przetworzenie częstotliwości, demodulacja i dopiero prezentacja dla widza.

Pytanie 27

Rozgałęźnik aktywny TV pracujący w zakresie częstotliwości 1 GHz ÷ 2,7 GHz jest wykorzystywany w instalacjach telewizji

A. dozorowej.
B. kablowej.
C. naziemnej.
D. satelitarnej.
Rozgałęźnik aktywny TV pracujący w zakresie 1 GHz ÷ 2,7 GHz jest typowym elementem instalacji telewizji satelitarnej, bo właśnie w tym paśmie pracuje sygnał z konwertera LNB na dachu. Po wyjściu z LNB sygnał satelitarny jest przesuwany do tzw. pasma pośredniego IF, mniej więcej 950–2150 MHz, a urządzenia instalacyjne często mają zapas pasma nawet do 2,5–2,7 GHz, żeby poprawnie przenosić wszystkie multipleksy, sygnały sterujące DiSEqC, sygnały z kilku satelitów itd. Dlatego, jeśli widzisz na rozgałęźniku zakres do ok. 2400–2700 MHz, to praktycznie od razu można go kojarzyć z instalacją SAT. W instalacjach satelitarnych stosuje się aktywne rozgałęźniki po to, żeby kompensować tłumienie długich kabli koncentrycznych, przejść przez multiswitche, gniazda przelotowe i inne elementy toru. Z mojego doświadczenia, przy większych budynkach wielorodzinnych bez wzmacniania sygnału na poziomie IF praktycznie nie da się zapewnić stabilnego odbioru na wszystkich gniazdach.
Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: telewizja naziemna DVB-T/T2 pracuje do ok. 790–862 MHz (w praktyce dziś zwykle max 700 MHz), telewizja kablowa DOCSIS i DVB-C najczęściej do ok. 860–1000 MHz, a wszystko, co idzie wyżej – w okolice 2 GHz – to już typowo satelita. Rozgałęźniki, wzmacniacze, multiswitche satelitarne mają na obudowie zakres mniej więcej 5–2400 MHz lub 950–2400 MHz, właśnie po to, żeby przenosić sygnał w pełnym paśmie pośrednim. W dobrych praktykach instalatorskich pilnuje się, żeby do SAT używać komponentów klasy „SAT/TV”, z pełnym pasmem do co najmniej 2150 MHz, ekranowanych zgodnie z normami EN 50083 (klasa A, A+), co ogranicza zakłócenia i poprawia stabilność odbioru. Aktywny rozgałęźnik w tym paśmie pozwala też na poprawne zasilanie LNB napięciem 13/18 V oraz przesył sygnałów sterujących (22 kHz, DiSEqC) – urządzenia przeznaczone do niższych częstotliwości po prostu tego nie zapewniają.

Pytanie 28

Przy wymianie okablowania instalacji, klasyczne wtyki typu F, którymi zakończone są kable koncentryczne

A. muszą być wymienione w każdym przypadku, jeżeli miały kontakt z wodą.
B. mogą być użyte ponownie tylko jeden raz.
C. muszą być wymienione bezwzględnie każdorazowo na nowe.
D. mogą być użyte ponownie zawsze, jeżeli tylko nie nastąpiło ich fizyczne uszkodzenie.
Prawidłowa odpowiedź wynika z samej konstrukcji klasycznego wtyku typu F. Jest to złączka mechaniczna, którą nakręca się na ekran kabla koncentrycznego (oplot + folia), a środkowy przewodnik żyły jest jednocześnie pinem sygnałowym. Jeżeli wtyk F nie został mechanicznie uszkodzony (zgnieciony, pęknięty gwint, wyrobiony stożek, skorodowany środek), to z punktu widzenia elektrycznego i mechanicznego może być użyty ponownie. W praktyce przy serwisie instalacji RTV/SAT, kiedy np. skracamy kabel o kilka centymetrów, bardzo często po prostu odkręca się stary wtyk, przygotowuje na nowo koniec przewodu (zdjęcie izolacji, ułożenie oplotu, kontrola dielektryka) i wkręca ten sam wtyk ponownie. Ważne jest, żeby po ponownym montażu zachować prawidłową geometrię złącza, czyli odpowiednią długość wystającej żyły, brak zwarcia oplot–żyła oraz dobry docisk gwintu do ekranu. Z mojego doświadczenia, w instalacjach domowych i małych zbiorczych, to całkowicie normalna praktyka, oczywiście przy zachowaniu zdrowego rozsądku – jeśli wtyk wygląda na „zmęczony życiem”, lepiej go wymienić, bo koszt jest groszowy. Branżowe dobre praktyki mówią, że najważniejsze jest zachowanie parametrów toru 75 Ω, ciągłości ekranu i odporności na zakłócenia oraz wnikanie wilgoci. Sam wtyk F nie ma elementów, które się zużywają „elektrycznie”, więc nie ma wymogu automatycznej wymiany przy każdej ingerencji w instalację. Należy natomiast pilnować, by nie mieszać starych, skorodowanych złącz z nową, wysokiej jakości infrastrukturą, zwłaszcza w instalacjach o większych częstotliwościach (SAT, DOCSIS), gdzie każdy dodatkowy opór kontaktowy czy minimalne rozwarcie ekranu potrafi podnieść tłumienie i SWR. Podsumowując: dopóki złącze F jest mechanicznie sprawne i czyste, jego ponowne użycie jest zgodne z dobrą praktyką instalatorską i nie pogarsza parametrów toru.

Pytanie 29

Wystąpienie na ekranie telewizora tak zwanej pikselizacji może oznaczać

A. za słaby poziom sygnału.
B. konieczność zmiany konfiguracji telewizora.
C. zbyt silny poziom sygnału.
D. zły stan odbiornika telewizyjnego
Pikselizacja obrazu na ekranie telewizora, czyli taki efekt „klocków”, rozjeżdżających się kwadratów, zamrażania i zacinania obrazu, jest typowym objawem zbyt słabego lub niestabilnego sygnału cyfrowego. W telewizji analogowej przy słabym sygnale mieliśmy śnieżenie, duchy, zakłócenia linii. W telewizji cyfrowej (DVB-T, DVB-T2, DVB-C, DVB-S/S2) transmisja jest oparta o modulacje QAM/COFDM i korekcję błędów FEC. Dopóki parametry sygnału mieszczą się w określonym progu (np. odpowiedni poziom MER, SNR, niski BER), odbiornik potrafi „odbudować” obraz idealnie. Gdy poziom sygnału spada poniżej wymaganego minimum albo pojawiają się silne zakłócenia chwilowe, korekcja błędów nie wyrabia i wtedy właśnie widzimy pikselizację, zrywanie obrazu, zatrzymane klatki, czasem całkowity brak obrazu. Z praktyki instalatorskiej wynika, że typowe przyczyny to: za słaby sygnał z anteny naziemnej, zbyt długie lub kiepskie jakościowo kable koncentryczne, złe złącza F, rozgałęźniki o dużym tłumieniu, uszkodzony lub źle dobrany wzmacniacz antenowy. Często spotyka się też sytuację, że w dzień obraz jest ok, a wieczorem przy gorszych warunkach propagacji zaczyna się pikselizacja – to klasyczny objaw pracy „na granicy czułości” tunera. Dobrą praktyką jest pomiar sygnału miernikiem (siła, jakość, BER, MER) i ustawienie anteny tak, aby mieć odpowiedni zapas sygnału, a nie tylko „byle łapie”. W instalacjach zbiorczych zgodnych z normą PN-EN 60728 dąży się do zachowania optymalnego poziomu sygnału na gniazdku abonenta, żeby uniknąć takich efektów. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: w cyfrze jak zaczyna się sypać w kwadraciki, to prawie zawsze jest problem z poziomem lub jakością sygnału, a nie z samym telewizorem.

Pytanie 30

Na podstawie przedstawionego fragmentu dokumentacji technicznej należy stwierdzić, że zwrotnica

Fragment dokumentacji technicznej zwrotnicy antenowej

ZWROTNICA VHF/UHF ZWR-210DC TELMOR

ZWR-210DC to zwrotnica antenowa posiadająca dwa wejścia: VHF i UHF oraz jedno wyjście. Urządzenie służy do sumowania sygnałów z anten telewizyjnych VHF oraz UHF. Zwrotnica zapewnia przeniesienie napięcia zasilającego z wejścia do wyjść VHF i UHF, umożliwiając zasilanie przedwzmacniaczy antenowych. W tym celu we właściwej listwie kołkowej, dostępnej przez jeden z otworów w obudowie, należy umieścić zworę. W przypadku współpracy zwrotnicy z antenami biernymi, zwory powinny zostać całkowicie usunięte z listew stykowych. Zwrotnicę ZWR-210DC można zamontować na maszcie antenowym po uprzednim umieszczeniu jej w obudowie typu MSA

Cechy produktu:

  • pasmo i częstotliwość pracy: FM/VHF: 5-230 MHz, UHF: 470-790 MHz,
  • przenoszenie napięcia zasilania niezależnie na każde z wejść antenowych oraz możliwość jego wyłączenia,
  • bardzo solidna konstrukcja mechaniczna,
  • możliwość montażu na maszcie antenowym po uprzednim umieszczeniu w obudowie bryzgoszczelnej.
Ilustracja do pytania
A. nie umożliwia przesłania sygnałów dostarczanych z wielu anten do odbiornika, poprzez jeden, wspólny kabel.
B. nie może być instalowana wewnątrz pomieszczenia.
C. musi być zasilana napięciem symetrycznym +/-12 V.
D. współpracuje ze wzmacniaczami antenowymi wymagającymi zasilania przez kabel instalacyjny.
Poprawnie wybrałeś odpowiedź mówiącą, że zwrotnica współpracuje ze wzmacniaczami antenowymi wymagającymi zasilania przez kabel instalacyjny. Wynika to wprost z opisu: „zwrotnica zapewnia przeniesienie napięcia zasilającego z wejścia do wyjść VHF i UHF, umożliwiając zasilanie przedwzmacniaczy antenowych”. Czyli sygnał radiowy i napięcie stałe 12 V idą tym samym kablem koncentrycznym – dokładnie tak, jak pracuje większość przedwzmacniaczy masztowych w instalacjach RTV/SAT. Z mojego doświadczenia, w typowych instalacjach domowych i małych zbiorczych stosuje się właśnie takie rozwiązanie: zasilacz z separatorem jest przy odbiorniku, a napięcie DC jest „wpuszczane” do kabla i dochodzi do zwrotnicy, a dalej do wzmacniacza w puszce antenowej. Zwrotnica ma opcję włączenia lub odcięcia zasilania na każdym wejściu osobno (zwory na listwie kołkowej), co jest zgodne z dobrymi praktykami – zasilamy tylko te gałęzie, gdzie rzeczywiście jest przedwzmacniacz. Dzięki temu nie przeciążamy zasilacza i unikamy dziwnych zakłóceń, np. gdy antena jest bierna. W praktyce instalator najpierw planuje, które anteny mają wzmacniacze, ustawia zwory w zwrotnicy, a dopiero potem montuje całość na maszcie i wkłada do obudowy MSA, żeby zabezpieczyć przed wilgocią i UV. Taka zwrotnica pozwala sumować sygnały z pasma VHF i UHF do jednego kabla, a jednocześnie poprawnie zasilić dwa różne przedwzmacniacze. To jest standardowe rozwiązanie w instalacjach zgodnych z normami dla zbiorczych anten telewizyjnych, np. PN-EN 50083, gdzie wymaga się odpowiedniego doprowadzenia zasilania po kablu koncentrycznym, z zachowaniem separacji DC i odpowiedniego dopasowania impedancyjnego 75 Ω. Warto też kojarzyć, że symboliczne oznaczenia 12 V/100 mA przy wejściach wskazują maksymalne parametry zasilania, których nie należy przekraczać.

Pytanie 31

Wskaż przyrząd służący do zmierzenia współczynnika błędów modulacji występującego w naziemnej telewizji cyfrowej.

A. Przyrząd 1
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Przyrząd 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Przyrząd 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Przyrząd 3
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowo wskazany został przyrząd 2, czyli analizator sygnału DVB-T. To właśnie tego typu miernik pozwala na bezpośredni pomiar współczynnika błędów modulacji w naziemnej telewizji cyfrowej, czyli parametrów takich jak MER (Modulation Error Ratio) oraz BER (Bit Error Rate). W systemach DVB-T i DVB-T2 są to kluczowe wielkości jakościowe, opisane w normach ETSI EN 300 744 oraz EN 302 755. Sam poziom sygnału w dBµV to za mało – instalator musi wiedzieć, jak bardzo zniekształcona jest konstelacja QAM-owa i ile błędów pojawia się po demodulacji. Analizator z odpowiednim torem RF, demodulatorem COFDM i dekoderem FEC potrafi odtworzyć strumień transportowy i na tej podstawie policzyć MER, pre‑BER i post‑BER. W praktyce, przy uruchamianiu lub serwisie instalacji antenowej, takim przyrządem sprawdza się, czy sygnał z nadajnika po przejściu przez wzmacniacze, zwrotnice i kable nadal spełnia wymagane progi jakości, np. MER > 26 dB dla 64‑QAM przy określonej ochronie. Z mojego doświadczenia wynika, że patrzenie tylko na pasek „siła/jakość” w telewizorze to proszenie się o kłopoty – dopiero analizator DVB‑T pokazuje, co naprawdę dzieje się z modulacją, czy występują zakłócenia impulsowe, przesterowanie, echo itp. Dobre praktyki branżowe mówią wprost: profesjonalny pomiar instalacji TV/SAT robi się miernikiem sygnału cyfrowego z funkcją MER/BER i analizą konstelacji, czyli dokładnie takim jak przyrząd 2.

Pytanie 32

Aby podłączyć do zasilania wzmacniacz RF, znajdujący się na strychu budynku w metalowej obudowie, należy wykorzystać przewód OMY 3 x 1,5 mm². Przewód ma żyły w trzech kolorach: czarny (L) – żyła fazowa; niebieski (N) – żyła neutralna; żółto-zielony (PE) – żyła ochronna. W jaki sposób opisane żyły należy prawidłowo podłączyć do zacisków zasilających wzmacniacza?

A. Zaciski AC (L, N), zacisk na obudowie (PE)
B. Zaciski AC (N, PE), zacisk na obudowie (L)
C. Zaciski AC (L, PE), zacisk na obudowie (N)
D. Zaciski AC (L), zacisk na obudowie (N, PE)
W tym zadaniu kluczowe jest prawidłowe skojarzenie funkcji żył przewodu z odpowiednimi zaciskami urządzenia. Przewód OMY 3×1,5 mm² ma trzy żyły: czarną (L – faza), niebieską (N – neutralny) oraz żółto‑zieloną (PE – ochronny). We wzmacniaczu RF mamy dwa zaciski zasilania AC (najczęściej opisane jako L i N lub ~, ~) oraz zacisk na obudowie – śrubę uziemiającą z symbolem ochronnym. Prawidłowe podłączenie to dokładnie to, co wskazuje odpowiedź: zaciski AC (L, N), zacisk na obudowie (PE). Czyli: czarny przewód (L) do zacisku L, niebieski (N) do zacisku N, a żółto‑zielony (PE) do zacisku na obudowie. Tak się to robi zgodnie z normami PN‑HD 60364 i ogólnymi zasadami ochrony przeciwporażeniowej. W praktyce, przy każdym urządzeniu w metalowej obudowie – czy to wzmacniacz RF na strychu, zasilacz do maszyn, czy obudowa szafy sterowniczej – przewód ochronny ZAWSZE łączy się z obudową, a nie z zaciskami roboczymi zasilania. Ma to jeden główny cel: jeśli dojdzie do przebicia izolacji i faza dotknie obudowy, prąd zwarciowy popłynie przez PE do ziemi i zadziała zabezpieczenie nadprądowe lub RCD. Użytkownik nie powinien wtedy dostać „kopa”, bo obudowa pozostaje na potencjale ziemi. Moim zdaniem to jest jedna z najważniejszych rzeczy w elektryce – rozumieć różnicę między N a PE. N to przewód roboczy, który przewodzi prąd podczas normalnej pracy. PE nie powinien przewodzić prądu w warunkach normalnych, służy tylko do celów ochronnych. Dlatego nie wolno ich zamieniać miejscami ani łączyć PE na zaciskach roboczych urządzenia. W instalacjach antenowych czy wzmacniaczach RF prawidłowe uziemienie obudowy dodatkowo zmniejsza zakłócenia, poprawia odporność na przepięcia, np. przy wyładowaniach atmosferycznych w pobliżu. W praktyce: zanim przykręcisz przewód, zawsze sprawdź oznaczenia na zaciskach – L, N, symbol uziemienia – i kolory żył, a potem zrób to „książkowo”, tak jak w tym pytaniu.

Pytanie 33

Tłumik instalacyjny, który uległ uszkodzeniu powinno się zastąpić tłumikiem o tłumieniu

A. możliwie jak największym.
B. wyłącznie takim samym jak w tłumiku uszkodzonym.
C. możliwie jak najmniejszym.
D. takim samym lub mniejszym niż w tłumiku uszkodzonym.
Poprawna odpowiedź wskazuje, że uszkodzony tłumik instalacyjny powinien być zastąpiony tłumikiem o dokładnie takim samym tłumieniu, jak element oryginalny. Chodzi tutaj o zachowanie parametrów toru sygnałowego lub energetycznego zgodnie z projektem i dokumentacją techniczną. Tłumik jest dobierany przez projektanta nieprzypadkowo – jego zadaniem jest zapewnienie określonego poziomu sygnału, impedancji, stabilności pracy urządzeń oraz bezpieczeństwa innych elementów instalacji. Zmiana wartości tłumienia „na oko”, nawet w dobrą stronę, może rozjechać całą charakterystykę układu. W instalacjach telekomunikacyjnych, RTV-SAT, systemach radiowych czy sterowania, tłumiki dobiera się tak, żeby poziom sygnału na wejściach urządzeń był w określonym przedziale. Jeśli damy tłumik o większym tłumieniu, sygnał może spaść poniżej progu czułości odbiornika, pojawią się zakłócenia, zanik sygnału, błędy transmisji. Jeśli damy mniejsze tłumienie, to z kolei możemy przesterować wejście, zwiększyć poziom szumów wzmacniaczy, doprowadzić do intermodulacji, a nawet uszkodzeń w skrajnych przypadkach. Z mojego doświadczenia, w dobrze zrobionych projektach każda wartość tłumienia ma swoje uzasadnienie – czy to dla wyrównania poziomów między odgałęzieniami, czy dla dopasowania impedancji, czy dla zachowania budżetu mocy. Dobre praktyki branżowe i normy projektowe (np. w systemach TV kablowej, sieciach HFC, systemach antenowych) zakładają, że przy serwisie przywracamy parametry do stanu pierwotnego, czyli stosujemy elementy o tych samych charakterystykach: to samo tłumienie, ta sama impedancja, podobne pasmo pracy i moc znamionowa. Dlatego wymiana tłumika „sztuka w sztukę” na taki sam pod względem tłumienia jest po prostu najbezpieczniejsza i najbardziej profesjonalna.

Pytanie 34

Które wyniki pomiarów wykonane w gnieździe abonenckim są prawidłowe dla instalacji telewizji naziemnej?

A. Poziom sygnału 55 dBμV, MER 28 dB
B. Poziom sygnału 30 dBμV, MER 20 dB
C. Poziom sygnału 95 dBμV, MER 70 dB
D. Poziom sygnału 60 dBμV, MER 10 dB
Wartości podane w odpowiedzi „Poziom sygnału 55 dBμV, MER 28 dB” bardzo dobrze wpisują się w praktyczne wymagania dla instalacji telewizji naziemnej DVB-T/DVB-T2 w gnieździe abonenckim. W typowych wytycznych branżowych (np. zalecenia operatorów, normy pokroju PN‑EN 60728) przyjmuje się, że poziom sygnału w gnieździe powinien być mniej więcej w zakresie ok. 47–74 dBμV dla pojedynczego multipleksu. 55 dBμV mieści się spokojnie w środku tego przedziału, więc mamy zapas zarówno od strony za niskiego, jak i za wysokiego poziomu. To jest taki „zdrowy” poziom roboczy, z którym większość tunerów telewizyjnych radzi sobie bez stresu. MER na poziomie 28 dB to już całkiem przyzwoita jakość modulacji. Dla DVB-T2 ogólnie przyjmuje się, że MER powinien być co najmniej w okolicach 24–25 dB, a w dobrze wykonanej instalacji często widzi się wartości rzędu 26–32 dB. 28 dB to sygnał stabilny, z dużym marginesem odporności na zakłócenia impulsowe, odbicia, lekkie rozstrojenie anteny czy zmiany warunków propagacji. Z mojego doświadczenia, jeśli w gnieździe abonenckim widzimy około 50–60 dBμV i MER powyżej 26 dB, to klient praktycznie nie wraca z reklamacjami o „zacinanie” obrazu, pikselizację czy znikające kanały przy gorszej pogodzie. W praktyce instalatorskiej dąży się właśnie do takich wartości, a nie do ekstremów. Za niski poziom sygnału powoduje problemy z czułością tunera, za wysoki może przesterować wejście odbiornika lub wzmacniaczy pośrednich. MER natomiast jest takim „termometrem jakości” – jeśli jest wysoki, to wiemy, że cała trasa sygnałowa (anteny, kable, złącza, wzmacniacze, rozgałęźniki) jest poprawnie zrobiona i nie wnosi zbyt dużo szumów ani zniekształceń. Dlatego właśnie kombinacja 55 dBμV i 28 dB MER to zestawienie, które w instalacjach telewizji naziemnej uważa się za jak najbardziej prawidłowe i godne naśladowania.

Pytanie 35

W trakcie przygotowania włókien światłowodowych i wykonywaniu spawu optycznego należy zwrócić szczególną uwagę na to, aby

A. usunąć osłonkę spawu bezpośrednio przed jego wykonaniem.
B. oczyścić włókna chusteczką bezpyłową bezpośrednio po docięciu ich na wymaganą długość.
C. dociąć włókna na wymaganą długość bezpośrednio przed wykonaniem spawu.
D. usunąć powłoki włókien bezpośrednio po docięciu ich na wymaganą długość.
Prawidłowa odpowiedź podkreśla jedną z kluczowych zasad przy wykonywaniu spawów światłowodowych: włókna należy dociąć na wymaganą długość bezpośrednio przed wykonaniem spawu. Chodzi o to, że jakość czoła włókna po cięciu (tzw. cleave) ma ogromny wpływ na tłumienie spawu i odbicia Fresnela. Świeżo docięte włókno ma czystą, gładką powierzchnię, bez mikroodprysków i zanieczyszczeń, o ile oczywiście wcześniej było poprawnie odizolowane i wyczyszczone. Jeśli od docięcia do spawania minie zbyt dużo czasu, końcówka może się zabrudzić, utlenić, może też dojść do mikrouszkodzeń przy nieostrożnym obchodzeniu się z włóknem. W praktyce, zgodnie z zaleceniami producentów spawarek optycznych i wytycznymi wielu operatorów (np. standardowe procedury FTTH, sieci szkieletowych), typowa sekwencja prac wygląda tak: najpierw zdejmujesz powłokę z włókna na odpowiednią długość, potem dokładnie czyścisz go chusteczką bezpyłową nasączoną alkoholem izopropylowym, następnie docinasz włókno w cleaverze, a od razu po cięciu wkładasz je do uchwytu spawarki i wykonujesz spaw. Moim zdaniem, jeśli ktoś robi inaczej, to potem dziwi się, czemu spaw ma np. 0,3–0,5 dB tłumienia zamiast typowych 0,01–0,05 dB. W branży światłowodowej bardzo pilnuje się właśnie kolejności: najpierw przygotowanie i czyszczenie, potem cięcie, a na końcu natychmiastowe spawanie. Daje to powtarzalne, stabilne wyniki i mniej poprawek w terenie. W dodatku nowoczesne spawarki często same „marudzą”, jeśli kąt cięcia jest zły albo czoło włókna wygląda podejrzanie – i to też jest bezpośrednio związane z tym, jak świeżo i jak poprawnie zostało wykonane cięcie tuż przed spawem.

Pytanie 36

W instalacjach telewizyjnych jedną z funkcji multitapów jest

A. rozkodowanie sygnału TV
B. skompenowanie tłumienia kabli TV
C. filtrowanie sygnału TV
D. wzmocnienie sygnału TV
Prawidłowa odpowiedź to skompensowanie tłumienia kabli TV, bo właśnie do tego w praktyce używa się multitapów w instalacjach telewizyjnych. Multitap (odgałęźnik wielowyjściowy) nie jest zwykłym rozgałęźnikiem, tylko elementem, który ma ściśle określone tłumienie przelotowe i odgałęźne. Dzięki temu projektant instalacji może tak dobrać wartości tłumienia na kolejnych multitapach, żeby wyrównać poziomy sygnału w różnych gniazdach abonentów, mimo że długości kabli są różne i każdy odcinek wprowadza swoje tłumienie. W nowoczesnych instalacjach zgodnych z normami PN-EN 50083 oraz PN-EN 60728 zakłada się, że poziom sygnału na gniazdku RTV-SAT ma się mieścić w konkretnym przedziale, np. dla DVB-T zazwyczaj ok. 45–70 dBµV. Żeby to osiągnąć, nie wystarczy „coś wzmocnić”, tylko trzeba świadomie zbilansować cały tor: wzmacniacze, kable, złącza, rozgałęźniki i właśnie multitapy. Multitap ma różne wartości tłumienia odgałęzień, np. 8 dB, 12 dB, 16 dB, dzięki czemu można celowo „przydusić” sygnał bliżej wzmacniacza (gdzie jest go za dużo), a dalej w linii zastosować mniejsze tłumienie, kompensując w ten sposób stratę na kablu koncentrycznym. Moim zdaniem to jedna z fajniejszych części projektowania sieci RTV – takie trochę układanie puzzli, żeby na końcu wszędzie mieć odpowiedni poziom i dobry MER/CN. W praktyce, w dużych budynkach wielorodzinnych, multitapy są montowane piętro po piętrze w pionach kablowych. Dobre praktyki mówią, żeby producent multitapów, kabli i wzmacniaczy był najlepiej z jednej serii systemowej, bo wtedy łatwiej przewidzieć realne wartości tłumienia. Dodatkowo multitapy często mają odpowiednie ekranowanie klasy A lub wyższej, co ogranicza zakłócenia i przeniki między torami – ale ich główna funkcja w tym pytaniu to właśnie kompensacja strat na kablach, aby cała instalacja działała stabilnie i zgodnie z wymaganiami operatora i norm branżowych.

Pytanie 37

Aby naprawić uszkodzony – przecięty kabel koncentryczny, należy wykonać

A. skręcenie końcówek uszkodzonego kabla i zabezpieczyć je taśmą izolacyjną.
B. połączenie kabla za pomocą tzw. beczki.
C. połączenie kabla za pomocą kostki zaciskowej.
D. lutowanie uszkodzonych końcówek kabla.
Prawidłowo – uszkodzony, przecięty kabel koncentryczny naprawia się za pomocą tzw. „beczki”, czyli złącza F–F (lub innego typu, zależnie od systemu), które łączy dwa odcinki kabla zakończone standardowymi wtykami. Dzięki temu zachowana jest ciągłość impedancji falowej (najczęściej 75 Ω w instalacjach TV/SAT), ekranowanie oraz poprawna geometria przewodu. To jest klucz, bo kabel koncentryczny to linia transmisyjna, a nie „zwykły drut”. Każde miejsce, gdzie zmienia się jego struktura, może powodować odbicia sygnału, tłumienie, zakłócenia, a czasem całkowity brak odbioru. Beczka jest elementem specjalnie zaprojektowanym: ma odpowiednią impedancję, metalową obudowę zapewniającą ekranowanie 360°, a przy prawidłowym montażu praktycznie nie psuje parametrów toru. W praktyce wygląda to tak: obcinasz uszkodzone miejsce, na oba końce zakładasz złącza F (lub kompresyjne/skręcane, zależnie od standardu instalacji), dokręcasz je do beczki i całość ewentualnie zabezpieczasz przed wilgocią (np. taśmą samowulkanizującą) jeśli połączenie jest na zewnątrz. W instalacjach profesjonalnych, np. w systemach CCTV, TV kablowej czy zbiorczych instalacjach antenowych, stosuje się wyłącznie takie złącza i łączniki, bo gwarantują powtarzalność parametrów i zgodność z normami (np. PN‑EN 50117 dla kabli koncentrycznych). Moim zdaniem warto też pamiętać, że porządna beczka + dobre złącza kompresyjne potrafią wytrzymać lata bez żadnych problemów, o ile kabel nie jest mechanicznie naprężony i nie pracuje na zgięciach. To jest po prostu „branżowy standard” naprawy takiego uszkodzenia, a nie prowizorka.

Pytanie 38

Odbiornik satelitarny należy podłączyć do telewizora, wykorzystując złącza RCA. Na którym rysunku przedstawiono przewód z tego typu złączami?

A. Przewód 1
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Przewód 3
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Przewód 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Przewód 2
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowo wskazany został przewód 2, ponieważ jest to klasyczny kabel ze złączami RCA (czasem nazywanymi chinch). Charakterystyczne są trzy osobne wtyki w kolorach: żółty – sygnał wideo kompozytowego, biały – audio lewy kanał, czerwony – audio prawy kanał. Standard RCA jest od lat stosowany w odbiornikach satelitarnych, odtwarzaczach DVD, starszych telewizorach kineskopowych i wielu prostych urządzeniach audio‑wideo. Z mojego doświadczenia w serwisie RTV to właśnie taki komplet żółty‑biały‑czerwony najczęściej służy do podłączania dekoderów SD do starszych TV. W praktyce podłączenie wygląda tak, że każdy wtyk wkładamy do gniazda o tym samym kolorze: żółty do VIDEO OUT/IN, biały i czerwony do AUDIO L/R. Trzymanie się kolorystyki to dobra praktyka branżowa – minimalizuje pomyłki i przyspiesza diagnostykę. Standard RCA pracuje na sygnałach analogowych niesymetrycznych, dlatego przewody powinny być możliwie krótkie i dobrej jakości, żeby ograniczyć zakłócenia i spadki poziomu sygnału. W wielu instalacjach spotyka się przejściówki SCART–RCA, gdzie z jednej strony jest eurozłącze do telewizora, a z drugiej właśnie te trzy wtyki RCA do dekodera. Jeśli telewizor nie ma HDMI, to podłączenie dekodera satelitarnego przez RCA jest nadal całkowicie poprawnym i zgodnym z praktyką rozwiązaniem, choć oczywiście nie zapewni jakości HD. Warto też pamiętać, że RCA nie przenosi sygnałów cyfrowych jak HDMI, więc nie uzyskamy dźwięku wielokanałowego 5.1 – tu stosuje się inne interfejsy, np. S/PDIF.

Pytanie 39

W instalacji przedstawionej na rysunku występuje brak możliwości odbioru jakichkolwiek programów telewizji satelitarnej przez dekoder DS1, przy jednoczesnym wykluczeniu uszkodzenia tego dekodera oraz prawidłowym funkcjonowaniu odbiorników telewizyjnych TV1 i TV2 oraz dekodera DS2. Uszkodzenie którego z wymienionych elementów instalacji jest przyczyną dla tych objawów?

Ilustracja do pytania
A. Toru górnego pasma konwertera sygnału satelitarnego.
B. Konwertera satelitarnego Twin.
C. Gniazda abonenckie Gn1.
D. Odcinka kabla pomiędzy sumatorem, a gniazdem Gn1.
W tej instalacji kluczowe jest to, że tylko dekoder DS1 nie odbiera programów satelitarnych, a jednocześnie DS2 działa normalnie, podobnie jak odbiór DVB-T na obu telewizorach. To od razu podpowiada, że konwerter Twin, sumator SAT/DVB-T oraz wspólne odcinki kabli działają poprawnie, bo gdyby tam było uszkodzenie, problemy wystąpiłyby na obu stanowiskach. Moim zdaniem to jest właśnie typowa sytuacja serwisowa: jeden punkt abonencki „pada”, a reszta sieci chodzi jak złoto – wtedy prawie zawsze winne jest gniazdo lub kawałek lokalnej instalacji. W poprawnej odpowiedzi wskazano gniazdo abonenckie Gn1. To ma sens techniczny, bo gniazdo SAT/DVB-T zawiera w sobie odpowiednie tory filtrujące i rozdzielające: osobny tor dla sygnału satelitarnego (950–2150 MHz, z możliwością przepuszczenia zasilania 13/18 V i sygnału 22 kHz do konwertera) oraz osobny tor dla sygnału naziemnego DVB-T (pasmo VHF/UHF). Jeśli w gnieździe Gn1 uszkodzi się tor satelitarny – np. przerwie się ścieżka, upali się rezystor separujący, wygnie się lub zaśniedzieje złącze F wewnątrz – dekoder DS1 nie będzie w stanie ani zasilić konwertera, ani odebrać sygnału z pasma IF SAT. Jednocześnie tor DVB-T w tym samym gnieździe może działać normalnie, więc TV1 nadal odbiera telewizję naziemną. To bardzo częsty przypadek w praktyce. Dobre praktyki mówią, żeby w instalacjach multiswitchowych i z sumatorami stosować gniazda końcowe dedykowane do SAT/DVB-T, z pełnym przelotem DC w torze SAT i odpowiednim ekranowaniem (klasa A lub lepsza, zgodnie z EN 50083). W serwisie zazwyczaj sprawdza się takie gniazdo przez: podmianę na nowe, pomiar miernikiem sygnału SAT na wyjściu SAT gniazda albo chociaż prosty test – podłączenie dekodera bezpośrednio do kabla wychodzącego z sumatora. Jeśli po ominięciu gniazda DS1 zaczyna działać, to praktycznie pewne, że winne jest właśnie Gn1. Warto też pamiętać o poprawnym zarabianiu przewodu koncentrycznego (RG-6, pełna miedź, odpowiednia długość odizolowania dielektryka), bo słabe połączenie w samym gnieździe też potrafi skutkować identycznymi objawami jak uszkodzenie elementów wewnętrznych.

Pytanie 40

Aby naprawić uszkodzony – przecięty kabel koncentryczny, należy wykonać

A. lutowanie uszkodzonych końcówek kabla.
B. skręcenie końcówek uszkodzonego kabla i zabezpieczyć je taśmą izolacyjną.
C. połączenie kabla za pomocą tzw. beczki.
D. połączenie kabla za pomocą kostki zaciskowej.
Wybór połączenia kabla koncentrycznego za pomocą tzw. „beczki” (złącza F–F lub innego złącza łączącego dwa odcinki koncentryka) jest dokładnie tym, co zalecają praktyka serwisowa i dobre normy instalacyjne. Kabel koncentryczny to linia transmisyjna o określonej impedancji falowej (najczęściej 75 Ω w instalacjach RTV/SAT). Żeby sygnał przechodził bez odbić, tłumienia i zakłóceń, musi być zachowana ciągłość ekranu, żyły oraz geometrii kabla. „Beczka” jest właśnie specjalnym złączem przelotowym, które zapewnia dopasowanie impedancyjne i poprawne ekranowanie połączenia. W praktyce wygląda to tak: na oba końce uszkodzonego kabla zakładasz złącza F (prawidłowo zarobione, z dbałością o nieprzecięcie ekranu, brak zwarcia żyły z oplotem itp.), a następnie skręcasz je w „beczce”. Takie połączenie jest mechanicznie stabilne, ekranowane dookoła i ma znormalizowane parametry. W instalacjach telewizji naziemnej, kablowej czy satelitarnej, a także w systemach CCTV analogowych, użycie dedykowanych złącz i łączówek jest standardem branżowym – inaczej po prostu robią się problemy: spadek poziomu sygnału, śnieżenie, pikselizacja obrazu, zakłócenia od LTE, itp. Moim zdaniem to jest właśnie różnica między „majsterkowaniem” a robotą po fachowemu: nie kombinujemy z lutowaniem czy kostkami, tylko sięgamy po element, który został zaprojektowany dokładnie do tego celu i ma powtarzalne parametry elektryczne. W profesjonalnych instalacjach dodatkowo zwraca się uwagę na jakość „beczek” – lepiej stosować złącza kompresyjne, dobrej klasy łączniki z pełnym ekranowaniem, a na zewnątrz dodatkowo zabezpieczyć połączenie przed wilgocią (np. taśmą samowulkanizującą). Dzięki temu po naprawie kabel zachowuje się praktycznie jak jeden, nieprzerwany odcinek linii transmisyjnej.