Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Data rozpoczęcia: 8 czerwca 2026 21:01
  • Data zakończenia: 8 czerwca 2026 21:15

Egzamin zdany!

Wynik: 34/40 punktów (85,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Na zamieszczonym przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. guzek tylny kręgu szczytowego.
B. ząb kręgu obrotowego.
C. rdzeń kręgowy.
D. otwór kręgu szczytowego.
Na przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałka wskazuje wyraźnie na ząb kręgu obrotowego (dens axis), czyli charakterystyczny wyrostek trzonu C2. To jest bardzo typowy element anatomiczny, który w tomografii komputerowej powinien od razu „rzucać się w oczy”, szczególnie na poziomie stawu szczytowo–obrotowego. Dens ma kształt owalnej lub nieco cylindrycznej struktury kostnej położonej centralnie, dość jasnej (wysoka gęstość, kość korowa), otoczonej pierścieniem kręgu szczytowego C1. Widzimy, że dookoła niego przebiega łuk przedni C1, a bardziej na obwodzie – masy boczne kręgu szczytowego oraz fragment kanału kręgowego. Z mojego doświadczenia, jeśli na osiowym TK szyi widzisz „kość w kości” – mniejszy owal kostny w środku większego pierścienia – to niemal zawsze jest to dens w obrębie C1. W praktyce klinicznej prawidłowe rozpoznanie zęba kręgu obrotowego ma ogromne znaczenie przy ocenie urazów odcinka szyjnego, zwłaszcza po urazach komunikacyjnych, upadkach z wysokości czy urazach sportowych. Jednym z klasycznych wskazań do TK jest podejrzenie złamania zęba C2 (tzw. złamanie dens axis typu I–III wg Andersona-D’Alonzo). Radiolog musi wtedy bardzo dokładnie przeanalizować ciągłość zarysu zęba, obecność szczeliny złamania, przemieszczenia odłamów, a także relację zęba do łuku przedniego C1 i kanału kręgowego. W dobrych praktykach opisowych zawsze zwraca się uwagę na stabilność segmentu C1–C2, szerokość przestrzeni między zębem a łukiem przednim C1 (przestrzeń atlantodentalna) oraz ewentualne uciski na rdzeń kręgowy. Umiejętność pewnego rozpoznawania dens axis na obrazach TK jest bazą do dalszej, bardziej zaawansowanej interpretacji badań urazowych i pourazowych odcinka szyjnego, ale też przy zmianach zwyrodnieniowych czy w chorobach reumatycznych (np. reumatoidalne zapalenie stawów z niestabilnością C1–C2).

Pytanie 2

W celu oceny wieku kostnego u dziecka praworęcznego, wykonuje się pojedyncze zdjęcie w projekcji

A. P-A ręki prawej
B. P-A ręki lewej.
C. A-P ręki lewej.
D. A-P ręki prawej.
W ocenie wieku kostnego kluczowa jest standaryzacja – zawsze to samo ułożenie, ta sama ręka, ta sama projekcja. W praktyce medycznej przyjęto, że wykonuje się pojedyncze zdjęcie lewej ręki i nadgarstka w projekcji P-A, czyli promień pada od strony dłoniowej na detektor podłożony od strony grzbietowej. Wybór innych odpowiedzi zwykle wynika z pomieszania dwóch rzeczy: kierunku wiązki promieniowania (P-A vs A-P) oraz wyboru strony (lewa vs prawa). U wielu osób działa tu prosta intuicja: skoro dziecko jest praworęczne, to może trzeba badać rękę „bardziej rozwiniętą”, czyli prawą. Tymczasem w diagnostyce obrazowej chodzi nie o subiektyczne wrażenie, tylko o porównywalność z atlasami i normami. Wszystkie standardowe atlasy wieku kostnego są oparte na lewej ręce, więc wykonanie zdjęcia prawej zaburza bezpośrednią porównywalność. Teoretycznie kości obu rąk rozwijają się podobnie, ale przy ocenie według tablic Greulicha i Pyle’a radiolog zawsze patrzy na lewą, bo tak skonstruowany jest materiał referencyjny. Drugi problem to mylenie projekcji P-A i A-P. W narządach ruchu, a szczególnie przy ręce, przyjętą dobrą praktyką jest projekcja P-A jako standard, zapewniająca stabilne, powtarzalne ułożenie i optymalny obraz struktur nadgarstka oraz kości śródręcza. Projekcja A-P ręki lewej zmieniłaby geometrię wiązki i relacje powiększenia, co sprawiłoby, że obraz nie odpowiadałby wzorcowym zdjęciom używanym w atlasach wieku kostnego. Podobnie projekcje z użyciem ręki prawej, niezależnie czy P-A, czy A-P, nie spełniają kryteriów referencyjnych. Moim zdaniem to klasyczny błąd: skupienie się na „logice” prawo/leworęczności zamiast na ujednoliconych standardach radiologicznych. W technice RTG ważne jest trzymanie się protokołów – właśnie po to, by wyniki z różnych pracowni można było porównywać i by interpretacja wieku kostnego była obiektywna i powtarzalna.

Pytanie 3

Na przedstawionym scyntygramie ukazano duży obszar

Ilustracja do pytania
A. zmniejszonego wychwytu znacznika w lewym stawie kolanowym.
B. wzmożonego wychwytu znacznika w lewym stawie kolanowym.
C. wzmożonego wychwytu znacznika w prawym stawie kolanowym.
D. zmniejszonego wychwytu znacznika w prawym stawie kolanowym.
Na tym scyntygramie prawidłowo rozpoznałeś obszar wzmożonego wychwytu znacznika w lewym stawie kolanowym. W badaniach medycyny nuklearnej trzeba pamiętać, że ogniska o większej aktywności radioznacznika (tzw. „hot spoty”) są na obrazie ciemniejsze lub intensywniej wysycone, bo rejestrujemy tam większą liczbę zliczeń z gammakamery. W scyntygrafii kości z użyciem 99mTc-MDP lub podobnych fosfonianów taki wzmożony wychwyt zwykle świadczy o zwiększonym metabolizmie kostnym: procesie zapalnym, przeciążeniu, złamaniu przeciążeniowym, zmianie nowotworowej czy aktywnych zmianach zwyrodnieniowych. Kluczowe jest też prawidłowe rozpoznanie strony – lewy/prawy – na podstawie oznaczeń projekcji (AP, PA) oraz standardowego ułożenia pacjenta. W dobrych praktykach opisowych zawsze weryfikuje się markery strony, podpisy projekcji i porównuje symetryczne struktury, żeby uniknąć pomylenia kolan. Moim zdaniem to jedno z częstszych potknięć na początku nauki. W codziennej pracy technika i lekarza medycyny nuklearnej ważne jest też, by oceniać nie tylko samo ognisko, ale i tło, czyli aktywność w sąsiednich kościach i tkankach miękkich, bo to pomaga odróżnić zmiany ogniskowe od artefaktów (np. ruch pacjenta, zanieczyszczenie znacznikiem). W tym przypadku wyraźne, dobrze ograniczone, asymetryczne zwiększenie gromadzenia znacznika w obrębie lewego stawu kolanowego bardzo jednoznacznie wskazuje na lokalny patologiczny proces kostny lub okołokostny po tej właśnie stronie. Takie obrazy w praktyce często kojarzą się z aktywną gonartrozą, zmianami pourazowymi albo ogniskiem przerzutowym – dalsza diagnostyka zależy już od obrazu klinicznego i innych badań obrazowych.

Pytanie 4

Na radiogramie uwidoczniono złamanie

Ilustracja do pytania
A. wyrostka barkowego łopatki.
B. dalszego końca kości ramiennej.
C. bliższego końca kości ramiennej.
D. wyrostka kruczego.
Na radiogramie widać typowe złamanie bliższego końca kości ramiennej – linia złamania przebiega w okolicy szyjki chirurgicznej, tuż poniżej głowy kości ramiennej. Głowa kości nadal tworzy staw ramienny z panewką łopatki, natomiast dalsza część trzonu jest wyraźnie odłamana i nieco przemieszcza się ku dołowi. To właśnie takie położenie i kształt odłamów jest klasyczną cechą złamania bliższego końca kości ramiennej, a nie wyrostków łopatki czy dalszego odcinka ramienia. W standardach opisu RTG barku zwraca się uwagę na cztery główne fragmenty wg Neera: głowę kości ramiennej, guzek większy, guzek mniejszy i trzon w okolicy szyjki chirurgicznej. Tutaj uszkodzony jest segment przy szyjce, co kwalifikuje się jako złamanie bliższego końca. W praktyce klinicznej takie złamania często leczy się zachowawczo – temblak, orteza, wczesna rehabilitacja bierna – chyba że przemieszczenie fragmentów przekracza przyjęte kryteria (np. >1 cm lub >45° ustawienia, wg klasycznych zaleceń ortopedycznych). Z mojego doświadczenia, przy ocenie tego typu zdjęć warto zawsze prześledzić ciągłość kory kości od głowy aż po trzon – każda przerwa w zarysie korowej, załamanie linii czy nagła zmiana osi kości sugeruje złamanie. Dodatkowo, na zdjęciu barku trzeba świadomie identyfikować anatomiczne punkty orientacyjne: głowę kości ramiennej, szyjkę anatomiczną i chirurgiczną, guzki, wyrostek barkowy oraz obojczyk. Dzięki temu łatwiej odróżnić, czy uszkodzony jest element łopatki, czy jednak kości ramiennej. W dobrych praktykach obrazowania barku, zwłaszcza przy urazach, zaleca się wykonanie co najmniej dwóch projekcji (AP i osiowej lub Y łopatki), ale już w tej projekcji AP uszkodzenie bliższego końca ramienia jest bardzo dobrze widoczne.

Pytanie 5

Na obrazie cyfrowej angiografii subtrakcyjnej strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. tętnicę szyjną wspólną prawą.
B. żyłę płucną górną prawą.
C. pień ramienno-głowowy.
D. pień płucny.
Na obrazie cyfrowej angiografii subtrakcyjnej (DSA) strzałka rzeczywiście wskazuje pień ramienno‑głowowy, czyli pierwszą dużą gałąź łuku aorty wychodzącą po prawej stronie pacjenta. W klasycznej anatomii naczyniowej łuku aorty kolejność odejścia naczyń jest dość stała: najpierw pień ramienno‑głowowy, potem tętnica szyjna wspólna lewa, a następnie tętnica podobojczykowa lewa. Na obrazie DSA w projekcji AP pień ramienno‑głowowy jest widoczny jako stosunkowo krótki, szeroki pień, który następnie dzieli się na tętnicę szyjną wspólną prawą i tętnicę podobojczykową prawą. To rozwidlenie, takie jakby „Y”, jest bardzo charakterystyczne i właśnie w jego okolicy zwykle kieruje się wzrok przy ocenie tego typu badań.
Moim zdaniem, w praktyce technika obrazowania ma tu ogromne znaczenie. Przy dobrze wykonanej angiografii z podaniem kontrastu do aorty wstępującej łuk aorty i jego główne odgałęzienia wypełniają się jednocześnie, co pozwala łatwo rozpoznać pień ramienno‑głowowy po jego położeniu najbardziej po prawej stronie oraz po tym, że dalej dzieli się na dwa duże naczynia. Z kolei tętnica szyjna wspólna prawa będzie już gałęzią wtórną, bardziej dogłowowo i przyśrodkowo, o przebiegu prawie pionowym ku górze.
W dobrych praktykach radiologicznych podkreśla się, że przy interpretacji DSA nie wystarczy patrzeć na sam fragment wskazany strzałką, tylko trzeba „czytać” cały układ naczyń: skąd naczynie wychodzi, w jakiej kolejności, pod jakim kątem, jakie ma dalsze rozgałęzienia. To bardzo pomaga odróżnić np. pień ramienno‑głowowy od tętnicy szyjnej wspólnej prawej. W codziennej pracy (np. przy planowaniu zabiegów wewnątrznaczyniowych, implantacji stentów w łuku aorty, czy przy kwalifikacji do zabiegów na tętnicach szyjnych) prawidłowa identyfikacja pnia ramienno‑głowowego jest kluczowa, bo od niej zależy wybór odpowiedniego dostępu naczyniowego, rodzaju cewnika oraz bezpieczeństwo całej procedury. Dobrze, że kojarzysz ten obraz z anatomią łuku aorty, bo to jest dokładnie to, czego oczekują od personelu pracowni hemodynamicznej i radiologii zabiegowej.

Pytanie 6

Na radiogramie uwidoczniono złamanie

Ilustracja do pytania
A. nasady dalszej kości promieniowej.
B. trzonu kości promieniowej.
C. trzonu kości łokciowej.
D. nasady dalszej kości łokciowej.
Na przedstawionym radiogramie wyraźnie widać, że linia złamania przebiega przez środkowy odcinek kości promieniowej, czyli jej trzon. Nasada dalsza znajduje się w okolicy stawu promieniowo-nadgarstkowego, tuż przy nadgarstku, natomiast na zdjęciu złamanie jest położone zdecydowanie wyżej, w części diafizalnej kości. Charakterystyczny jest obraz przerwania ciągłości warstwy korowej w odcinku środkowym kości oraz przemieszczenie odłamów, co typowo opisuje się jako złamanie trzonu. Z mojego doświadczenia w pracowni RTG duża część pomyłek wynika właśnie z mylenia „nasady dalszej” z „trzonem”, dlatego warto sobie w głowie dzielić kość na trzy strefy: nasada bliższa, trzon, nasada dalsza i patrzeć, gdzie faktycznie wypada złamanie. W praktyce klinicznej rozpoznanie złamania trzonu kości promieniowej ma wpływ na dalsze postępowanie – inaczej unieruchamia się typowe złamania nasady dalszej (np. typu Collesa), a inaczej złamania diafizalne. W przypadku trzonu kości promieniowej częściej rozważa się leczenie operacyjne, szczególnie przy dużym przemieszczeniu, żeby przywrócić prawidłową oś kończyny i rotację przedramienia. Dobrą praktyką w diagnostyce obrazowej jest też ocena całej kości w co najmniej dwóch prostopadłych projekcjach, tak jak uczą standardy radiologiczne – AP i boczna – bo czasem złamanie trzonu jest widoczne tylko w jednej projekcji lub wygląda łagodniej niż jest w rzeczywistości. Tutaj obraz jest na tyle wyraźny, że rozpoznanie złamania trzonu kości promieniowej jest jednoznaczne i zgodne z zasadami opisu RTG kończyn górnych.

Pytanie 7

Na radiogramie strzałką oznaczono

Ilustracja do pytania
A. głowę kości skokowej.
B. kość łódkowatą.
C. staw skokowo-piętowy.
D. kość sześcienną.
Na tym zdjęciu RTG stawu skokowego w projekcji bocznej strzałka wskazuje kość łódkowatą stępu. W tej projekcji kość łódkowata leży bezpośrednio przed głową kości skokowej, czyli tak jakby „doklejona” do jej przedniego bieguna. Z tyłu widzisz masywną kość piętową, nad nią kość skokową z wyraźnym bloczkiem w stawie skokowym górnym, a jeszcze bardziej do przodu – właśnie kość łódkowatą, którą pokazano strzałką. Charakterystyczne jest to, że ma ona kształt takiego lekko owalnego, spłaszczonego cienia, tworzącego staw skokowo-łódkowy. W praktyce klinicznej poprawne rozpoznawanie kości łódkowatej na RTG jest ważne przy urazach stawu skokowego i stępu, np. przy podejrzeniu złamań awulsyjnych, jałowej martwicy (choroba Köhlera u dzieci) czy zmian przeciążeniowych. W standardach opisowych radiologii dobrze jest zawsze systematycznie „przelecieć” wzrokiem po wszystkich kościach stępu: piętowej, skokowej, łódkowatej, sześciennej i klinowatych, żeby niczego nie pominąć. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk porównywania położenia kości łódkowatej do głowy kości skokowej – jeśli widzisz przednią, lekko wypukłą część kości skokowej, to od razu z przodu niej szukasz kości łódkowatej. To bardzo ułatwia orientację, zwłaszcza gdy obraz jest słabszej jakości albo pacjent był minimalnie źle ustawiony. Takie podejście jest zgodne z dobrą praktyką w diagnostyce obrazowej, gdzie liczy się powtarzalny, uporządkowany schemat oceny radiogramu.

Pytanie 8

Które zdjęcie RTG stawu łokciowego zostało wykonane w projekcji skośnej w rotacji zewnętrznej?

A. Zdjęcie 2.
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Zdjęcie 3.
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Zdjęcie 1.
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Zdjęcie 4.
Ilustracja do odpowiedzi D
Na pierwszy rzut oka wszystkie cztery zdjęcia mogą wydawać się podobne, bo pokazują ten sam staw łokciowy, ale kluczowa jest tutaj projekcja i rotacja kończyny. Błędny wybór wynika zwykle z mylenia projekcji skośnej z klasycznymi projekcjami AP i boczną. Zdjęcie 2 to typowa projekcja przednio–tylna (AP). Kończyna jest ustawiona bez istotnej rotacji, kłykcie kości ramiennej są widoczne bardziej symetrycznie, a kości przedramienia – promieniowa i łokciowa – przebiegają prawie równolegle. To ustawienie służy do ogólnej oceny osi kończyny i szerokości szpary stawowej, ale nie daje tak dobrego wglądu w boczne struktury stawu jak projekcja skośna. Zdjęcia 3 i 4 natomiast reprezentują projekcje boczne stawu łokciowego, zginanego mniej więcej do kąta prostego. W projekcji bocznej kości promieniowa i łokciowa częściowo nakładają się na siebie, a wyrostek łokciowy i bloczek kości ramiennej są widoczne w charakterystycznym „profilu”. Taka projekcja jest idealna do oceny wysięku w stawie, przemieszczenia odłamów wyrostka łokciowego czy ustawienia stawu po urazie, ale nie jest to obraz skośny w rotacji zewnętrznej. Typowy błąd polega na tym, że każdą nienormalną, czyli nie-AP projekcję, traktuje się jako „skośną”. Tymczasem projekcja skośna w rotacji zewnętrznej to konkretne ułożenie: ramię i przedramię w przedłużeniu, a całą kończynę obraca się na zewnątrz o kilkadziesiąt stopni. Na zdjęciu daje to lepsze uwidocznienie struktur po stronie promieniowej, zwłaszcza głowy kości promieniowej, i zmniejsza nakładanie na kłykcie. Z mojego doświadczenia warto zawsze zadać sobie pytanie: czy widzę klasyczny profil (boczna), czy symetrię kłykci (AP), czy może coś „pomiędzy” z wyraźnym przesunięciem struktur bocznych – i dopiero wtedy decydować, czy to projekcja skośna. Dzięki temu łatwiej uniknąć pomylenia bocznej z projekcją skośną, co w praktyce może prowadzić do błędnej oceny subtelnych złamań po stronie promieniowej.

Pytanie 9

Badanie cewki moczowej polegające na wstecznym wprowadzeniu środka kontrastowego to

A. pielografia zstępująca.
B. cystouretrografia mikcyjna.
C. uretrografia wstępująca.
D. pielografia wstępująca.
Prawidłowo – badanie, o które chodzi w pytaniu, to uretrografia wstępująca. Kluczowe są tu dwa słowa: „cewka moczowa” i „wsteczne wprowadzenie środka kontrastowego”. Uretrografia wstępująca polega na podaniu kontrastu przez ujście zewnętrzne cewki, w kierunku przeciwnym do naturalnego przepływu moczu, a następnie wykonaniu serii zdjęć RTG. Dzięki temu bardzo dobrze widać światło cewki, jej zarysy, zwężenia, uchyłki czy przerwania ciągłości po urazach. W praktyce klinicznej to badanie jest standardem np. przy podejrzeniu zwężeń pourazowych, zmian pozapalnych, blizn po zabiegach czy ocenie przed rekonstrukcją cewki. W pracowniach diagnostyki obrazowej zwraca się dużą uwagę na delikatne założenie końcówki do ujścia cewki, odpowiednie ciśnienie podawania kontrastu i właściwe pozycjonowanie pacjenta (zwykle projekcja skośna, żeby zminimalizować nakładanie się struktur miednicy). Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: jeśli badanie dotyczy wyłącznie cewki i kontrast podajemy przez jej ujście „pod prąd” – to jest właśnie uretrografia wstępująca. Dobrą praktyką jest też kojarzenie, że w opisie radiologicznym będą pojawiać się sformułowania typu: „zwężenie w odcinku opuszkowym cewki”, „wysycenie kontrastem do poziomu zwieracza zewnętrznego”, co jednoznacznie wskazuje na to badanie. W nowoczesnych pracowniach, zgodnie z zaleceniami radiologicznymi, stosuje się możliwie małą dawkę promieniowania i dokładną dokumentację obrazową, często w systemach PACS, żeby ułatwić chirurgowi urologowi planowanie leczenia rekonstrukcyjnego.

Pytanie 10

Dobierz dla standardowego pacjenta projekcję, pozycję i sposób ułożenia kasety o wymiarach 30 cm × 40 cm do zdjęcia przeglądowego układu moczowego.

ProjekcjaPozycjaUłożenie kasety
1.AP3.stojąca5.poprzeczne
2.PA4.leżąca6.podłużne
A. 1, 4, 6
B. 2, 4, 5
C. 2, 3, 6
D. 1, 3, 5
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie elementy tabeli wyglądają na „jakieś tam sensowne”, ale w radiologii diagnostycznej liczą się konkretne standardy. W badaniu przeglądowym układu moczowego chodzi o to, żeby możliwie najpewniej i najczytelniej zobrazować nerki, moczowody i pęcherz moczowy na jednym zdjęciu. Dlatego wybór projekcji, pozycji i ułożenia kasety nie jest przypadkowy. Projekcja PA, czyli tylno‑przednia, w tym badaniu praktycznie nie jest stosowana. Wymagałaby ustawienia pacjenta twarzą do kasety, co jest niewygodne, trudne do stabilnego utrzymania i nie daje żadnych istotnych korzyści obrazowych dla jamy brzusznej. W praktyce klinicznej przy przeglądowym RTG brzucha i układu moczowego dominuje projekcja AP, bo pacjent leży na plecach, a promienie biegną z przodu na tył – to proste, powtarzalne i dobrze opisane w podręcznikach. Druga kwestia to pozycja stojąca. Owszem, czasem wykonuje się zdjęcia stojące jamy brzusznej, na przykład przy podejrzeniu wolnego powietrza pod kopułami przepony czy przy ocenie poziomów płyn–powietrze w niedrożności. Ale to jest inny cel badania niż standardowy przegląd układu moczowego. Dla typowego KUB‑a za pozycję podstawową uważa się pozycję leżącą na plecach, bo zapewnia ona równomierne ułożenie narządów i mniejszy ruch pacjenta, co przekłada się na ostrzejszy obraz. Trzeci błąd, który często się pojawia, to wybór ułożenia kasety poprzecznie przy formacie 30×40 cm. Intuicyjnie ktoś może pomyśleć, że „będzie szerzej”, ale przy układzie moczowym ważniejsza jest długość w osi czaszkowo‑ogonowej. Nerki leżą wyżej, pęcherz niżej, więc żeby objąć cały układ w jednej ekspozycji, kasetę trzeba ustawić podłużnie. Poprzeczne ustawienie może skutkować „ucięciem” górnych biegunów nerek lub dolnej części pęcherza. Widać więc, że kombinacje z projekcją PA, pozycją stojącą albo kasetą poprzeczną wynikają najczęściej z mieszania zasad innych badań jamy brzusznej albo z intuicyjnego, a nie standardowego podejścia. W radiografii dobrze jest trzymać się opisanych technik – one nie są przypadkowe, tylko wynikają z lat doświadczeń i optymalizacji jakości obrazu przy jak najmniejszej dawce promieniowania.

Pytanie 11

Wyniosłość międzykłykciowa znajduje się na nasadzie

A. dalszej kości udowej.
B. dalszej kości ramiennej.
C. bliższej kości piszczelowej.
D. bliższej kości łokciowej.
Wyniosłość międzykłykciowa leży na nasadzie bliższej kości piszczelowej, dokładnie pomiędzy kłykciem przyśrodkowym i bocznym. To taki charakterystyczny „grzbiecik” kostny widoczny szczególnie dobrze na zdjęciu RTG kolana w projekcji AP. Anatomicznie tworzą ją guzki międzykłykciowe oraz pole międzykłykciowe przednie i tylne. To miejsce przyczepu bardzo ważnych struktur: więzadła krzyżowego przedniego (ACL) i tylnego (PCL), a także części włókien łąkotek. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś dobrze kojarzy tę wyniosłość, dużo łatwiej mu później ogarniać patologie więzadeł na obrazach. W praktyce radiologicznej i ortopedycznej wyniosłość międzykłykciowa jest punktem orientacyjnym przy ocenie ustawienia kości piszczelowej względem kości udowej, szczególnie w urazach kolana. Na TK czy MR kolana często opisuje się przemieszczenia fragmentów tej wyniosłości przy awulsyjnych uszkodzeniach ACL, tzw. złamanie eminencji międzykłykciowej. Dobra znajomość tej struktury jest też kluczowa przy planowaniu rekonstrukcji więzadeł krzyżowych, bo tunele kostne w kości piszczelowej lokalizuje się właśnie w okolicy tej wyniosłości. W standardach opisu badań obrazowych kolana (RTG, MR) zaleca się zwracanie uwagi na ciągłość zarysu wyniosłości międzykłykciowej, jej wysokość, obecność odłamów i ewentualne zwapnienia. Moim zdaniem warto też zapamiętać, że na zdjęciu RTG kolana wyniosłość międzykłykciowa powinna „wpasowywać się” mniej więcej w dół międzykłykciowy kości udowej – zaburzenie tej relacji może sugerować podwichnięcie albo inne nieprawidłowości ustawienia stawu.

Pytanie 12

Na zamieszczonym obrazie RM nadgarstka lewego strzałką wskazano kość

Ilustracja do pytania
A. łódeczkowatą.
B. haczykowatą.
C. główkowatą.
D. księżycowatą.
Na obrazie MR w projekcji czołowej strzałka wskazuje typową lokalizację kości księżycowatej (os lunatum) w szeregu bliższym nadgarstka. Kość księżycowata leży pośrodku między kością łódeczkowatą od strony promieniowej a kością trójgraniastą od strony łokciowej, bezpośrednio przylega do powierzchni stawowej dalszej nasady kości promieniowej. Na obrazach MR ma charakterystyczny, mniej więcej półksiężycowaty kształt, z wyraźnie widoczną warstwą podchrzęstną i gąbczastą strukturą w środku. W prawidłowym badaniu, takim jak na tym zdjęciu, widzimy równomierny sygnał ze szpiku kostnego i gładkie obrysy powierzchni stawowych. Z mojego doświadczenia w praktyce technika obrazowania nadgarstka bardzo ważne jest prawidłowe pozycjonowanie ręki i zastosowanie cienkich warstw w sekwencjach T1 i T2 z saturacją tłuszczu, bo dopiero wtedy szczegóły anatomii szeregu bliższego są naprawdę czytelne. Kość księżycowata ma duże znaczenie kliniczne: to właśnie ona jest najczęściej zajęta w chorobie Kienböcka (martwica jałowa), gdzie na MR obserwuje się obniżenie sygnału w T1 i obrzęk szpiku w sekwencjach T2-zależnych. Radiolog, opisując MR nadgarstka zgodnie z dobrymi praktykami, zawsze ocenia położenie i kształt lunatum pod kątem ewentualnej niestabilności nadgarstka, podwichnięcia czy konfliktu z kością promieniową. W standardach opisowych zwraca się też uwagę na szerokość szpar stawowych między łódeczkowatą, księżycowatą i główkowatą, bo ich zaburzenie może świadczyć o uszkodzeniu więzadeł międzykostnych. Umiejętność pewnego rozpoznawania kości księżycowatej na MR bardzo ułatwia dalszą orientację w złożonej anatomii nadgarstka, a później dokładne lokalizowanie zmian pourazowych i zwyrodnieniowych.

Pytanie 13

Na którym radiogramie uwidoczniona jest kamica nerkowa?

A. Radiogram 2
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Radiogram 4
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Radiogram 1
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Radiogram 3
Ilustracja do odpowiedzi D
Na radiogramie 2 widoczne są typowe dla kamicy nerkowej zwapniałe złogi w rzucie dróg moczowych. Mają one postać drobnych, dobrze odgraniczonych, silnie wysyconych (bardzo jasnych) cieni, zlokalizowanych w obrębie typowych pięter: w rzucie nerek, wzdłuż przebiegu moczowodów oraz w okolicy miednicy małej. To właśnie ich gęstość radiologiczna, kształt oraz położenie względem kręgosłupa i talerzy biodrowych pozwalają odróżnić złogi od innych struktur, np. zwapnień naczyniowych czy cieni kałowych. Moim zdaniem kluczowe jest tu świadome „przeskanowanie” wzrokiem całej projekcji od górnych biegunów nerek aż do pęcherza, krok po kroku. W standardach opisowych radiogramu jamy brzusznej (KUB – kidneys, ureters, bladder) przy podejrzeniu kamicy zawsze ocenia się: liczbę złogów, ich wielkość, kształt, lokalizację, a także ewentualne przemieszczenie struktur kostnych lub cechy zastoju. W praktyce technika często wykonuje się takie zdjęcie w projekcji AP na stojąco lub leżąco, z odpowiednio twardą wiązką promieniowania, żeby dobrze uwidocznić struktury kostne i zwapnienia. Z mojego doświadczenia pomocne jest też porównanie symetrii po obu stronach kręgosłupa – obecność jednostronnych, punktowych zacienień w typowej lokalizacji powinna od razu zapalać lampkę, że może to być złóg. W badaniach kontrolnych, zgodnie z dobrą praktyką, porównuje się kolejne radiogramy, aby ocenić migrację kamienia, jego rozpad lub wydalenie, co ma znaczenie przy kwalifikacji do ESWL, zabiegów endoskopowych albo tylko obserwacji zachowawczej.

Pytanie 14

Co zostało uwidocznione na zamieszczonym radiogramie?

Ilustracja do pytania
A. Złamanie kostki bocznej.
B. Ostroga kości piętowej.
C. Złamanie kości skokowej.
D. Zwichnięcie stawu skokowego.
Na radiogramie widoczna jest typowa ostroga kości piętowej, czyli wyrośl kostna zlokalizowana na dolno-przyśrodkowej powierzchni guza piętowego, w okolicy przyczepu rozcięgna podeszwowego. W obrazie RTG wygląda to jak haczykowate lub dziobowate uwypuklenie kości skierowane ku przodowi stopy. Moim zdaniem to jedno z bardziej charakterystycznych znalezisk radiologicznych – jeśli raz się je dobrze obejrzy, trudno je potem pomylić. W praktyce technika i lekarze radiolodzy zwracają szczególną uwagę na tę okolicę u pacjentów zgłaszających ból pięty, zwłaszcza nasilający się przy pierwszych krokach rano. Standardowo wykonuje się projekcje boczne stopy lub stawu skokowo-piętowego, bo w tej projekcji ostroga jest najlepiej uwidoczniona. W dobrych praktykach opisowych podkreśla się lokalizację (przyczep rozcięgna podeszwowego vs przyczep ścięgna Achillesa), wielkość wyrośli kostnej i ewentualne towarzyszące zmiany zwyrodnieniowe stawu skokowo-piętowego. Trzeba też pamiętać, że sama obecność ostrogi na RTG nie zawsze koreluje z nasileniem dolegliwości bólowych – czasem pacjent ma dużą ostrogę i minimalne objawy, a innym razem odwrotnie. W praktyce klinicznej wynik badania obrazowego łączy się z badaniem fizykalnym i wywiadem. Radiogram pełni tu rolę potwierdzającą i różnicującą – pomaga odróżnić ostrogę od złamań zmęczeniowych guza piętowego, zmian pourazowych czy rzadziej zmian guzowatych. W pracy technika elektroradiologii ważne jest prawidłowe ułożenie stopy, brak rotacji oraz dobranie takich parametrów ekspozycji, żeby struktury gąbczaste kości piętowej nie były ani przepalone, ani zbyt niedoświetlone – wtedy krawędzie ostrogi są wyraźne i łatwe do oceny.

Pytanie 15

Strzałką na schemacie oznaczono

Ilustracja do pytania
A. prawą odnogę pęczka Hisa.
B. węzeł zatokowo-przedsionkowy.
C. lewą odnogę pęczka Hisa.
D. węzeł przedsionkowo-komorowy.
Strzałka na schemacie pokazuje strukturę położoną w ścianie prawego przedsionka, przy ujściu żyły głównej górnej – to klasyczna lokalizacja węzła zatokowo‑przedsionkowego (SA). Ten węzeł to fizjologiczny rozrusznik serca: generuje impulsy elektryczne, które następnie szerzą się przez mięsień przedsionków i dalej trafiają do węzła przedsionkowo‑komorowego. Moim zdaniem warto to sobie skojarzyć tak: wszystko „zaczyna się” w prawym przedsionku, wysoko, przy żyle głównej górnej. W praktyce diagnostyki elektromedycznej znajomość położenia SA ma znaczenie np. przy interpretacji EKG – rytm zatokowy oznacza, że bodźce powstają właśnie w tym węźle. Na zapisie widzimy wtedy prawidłowe załamki P dodatnie w odprowadzeniach kończynowych (np. II, aVF), z równym odstępem między kolejnymi załamkami R. W badaniach obrazowych (echo serca, TK, MR) węzła nie widać tak ładnie jak na schemacie, ale orientacja anatomiczna jest ta sama: górna część prawego przedsionka, grzebień graniczny. W praktyce klinicznej zaburzenia funkcji węzła zatokowo‑przedsionkowego prowadzą do tzw. choroby węzła zatokowego, bradykardii zatokowej czy naprzemiennych okresów tachy‑ i bradykardii. Wtedy często konieczne jest wszczepienie stymulatora serca, który przejmuje rolę naturalnego rozrusznika. W technice EKG i przy analizie zabiegów elektroterapii (ablacje, implantacje stymulatorów) rozumienie, skąd fizjologicznie startuje impuls, jest absolutną podstawą i pomaga unikać błędów interpretacyjnych. Dlatego dobrze, że kojarzysz ten mały „guzek” przy żyle głównej górnej właśnie z węzłem zatokowo‑przedsionkowym.

Pytanie 16

Którą metodę badania zastosowano w obrazowaniu stawu kolanowego?

Ilustracja do pytania
A. MR, obraz T1- zależny.
B. TK z kontrastem.
C. TK.
D. MR, obraz T2- zależny.
Na przedstawionym obrazie stawu kolanowego łatwo się pomylić, jeśli nie kojarzy się typowych cech poszczególnych metod obrazowania. Wiele osób z przyzwyczajenia zakłada, że przekrojowe obrazy o wysokiej rozdzielczości to tomografia komputerowa, ale tutaj to myślenie prowadzi na manowce. W TK, zarówno bez kontrastu, jak i z kontrastem jodowym, obraz ma zupełnie inną charakterystykę: kość korowa jest bardzo jasna, wręcz biała, szpik kostny ma mniejszy kontrast względem otoczenia, a tłuszcz nie odcina się tak spektakularnie. Dodatkowo, w rutynowej TK stawu kolanowego nie uzyskujemy tak dobrej wizualizacji tkanek miękkich, więzadeł i łąkotek jak w MR, szczególnie w obrazach o wysokim kontraście tkanek miękkich.
Podanie kontrastu w TK zmienia głównie uwidocznienie naczyń i struktur silnie unaczynionych lub zapalnych, ale nie sprawi, że tłuszcz stanie się dominująco jasny, a płyn stosunkowo ciemny. To jest typowy błąd myślowy: założenie, że „kontrast = lepszy obraz wszystkiego”. W rzeczywistości charakter obrazu w TK jest wciąż determinowany przez pochłanianie promieniowania rentgenowskiego, a nie przez właściwości magnetyczne protonów, jak w MR.
Z kolei pomylenie sekwencji MR T1‑zależnej z T2‑zależną wynika najczęściej z niepewności, jak zachowuje się płyn. W T2 płyn stawowy i wysięki są bardzo jasne, wręcz świecą, co jest wykorzystywane do wykrywania obrzęku, wysięku, zmian zapalnych. W T1 jest odwrotnie: tłuszcz jest jasny, a płyn raczej ciemny lub pośredni. Jeśli na obrazie widzisz jasny szpik kostny i stosunkowo ciemną jamę stawową, to nie jest T2. W dobrze ułożonych protokołach MR stawu kolanowego zawsze łączy się obie sekwencje, ale trzeba umieć je odróżnić po samym wyglądzie tkanek.
Z mojego doświadczenia, kluczowe jest patrzenie nie tylko na jedną strukturę, ale na cały „schemat” jasności: kości, tłuszcz podskórny, płyn, mięśnie. Jeżeli wszystko wygląda bardzo „miękko”, z wysokim kontrastem tkanek miękkich i bez typowej dla TK bardzo wyraźnej, białej kory kostnej, to prawie na pewno patrzysz na MR, a nie TK. Świadome rozróżnianie tych cech to podstawa poprawnej interpretacji badań w diagnostyce obrazowej narządu ruchu.

Pytanie 17

Który narząd widoczny jest na wydruku badania ultrasonograficznego?

Ilustracja do pytania
A. Pęcherzyk żółciowy.
B. Tarczyca.
C. Nerka.
D. Śledziona.
Na obrazie ultrasonograficznym, takim jak w tym pytaniu, bardzo łatwo jest pomylić narządy, jeśli patrzy się tylko „na kształt”, bez analizy echostruktury i typowego położenia. Pęcherzyk żółciowy w USG ma zwykle postać bezechowej, czarnej struktury o wydłużonym kształcie, z cienką, echogeniczną ścianą. W jego świetle, w warunkach prawidłowych, nie widać żadnych wewnętrznych ech, chyba że występują złogi czy polipy. Na prezentowanym obrazie nie ma takiej wyraźnej, jednolicie czarnej przestrzeni z cienką ścianą, tylko warstwowy układ tkanek i jasna zatoka, co bardziej pasuje do nerki niż do pęcherzyka. Śledziona natomiast jest narządem o jednorodnej, drobnoziarnistej echostrukturze, zwykle nieco bardziej echogenicznej niż wątroba. W USG wygląda jak lity narząd miąższowy, bez wyraźnie odgraniczonej jasnej „zatoki” w środku. Jej kształt jest bardziej owalny lub półksiężycowaty, ale bez typowej, fasolkowatej wnęki jak w nerce. Kto patrzy tylko na ogólny obrys, może się zasugerować, ale brak jest tu tej jednorodności i typowego tła śledziony w lewym nadbrzuszu. Z kolei tarczyca ma zupełnie inny kontekst anatomiczny i wygląd. W badaniu USG szyi widzimy dwa płaty połączone cieśnią, położone powierzchownie, tuż pod skórą, nad tchawicą. Echostruktura tarczycy jest drobnoziarnista, zazwyczaj jednorodna, a w tle widoczna jest chrząstka tchawicy, naczynia szyjne, mięśnie. Na obrazie z pytania brak jest jakichkolwiek typowych punktów orientacyjnych dla szyi; widać głęboko położony narząd o zróżnicowanej echogeniczności, z wyraźną zatoką nerkową. Typowym błędem myślowym jest skupienie się na jednym parametrze – np. tylko na wielkości lub kształcie – bez oceny echogeniczności i anatomii topograficznej. Dobra praktyka w diagnostyce obrazowej wymaga, żeby zawsze analizować: kształt, echostrukturę, granice narządu, stosunek do sąsiednich struktur oraz charakterystyczne elementy, jak wnęka, zatoka, światło narządu jamistego. Wtedy łatwiej uniknąć pomyłek między nerką a pęcherzykiem żółciowym czy śledzioną, co w praktyce klinicznej ma znaczenie dla dalszego postępowania z pacjentem.

Pytanie 18

Podczas wykonywania zdjęcia rentgenowskiego lewobocznego czaszki promień centralny powinien przebiegać

A. od prawej do lewej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny czołowej.
B. od lewej do prawej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny czołowej.
C. od prawej do lewej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny strzałkowej.
D. od lewej do prawej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny strzałkowej.
Prawidłowa odpowiedź wynika z geometrii ułożenia pacjenta i definicji płaszczyzn anatomicznych. W projekcji lewobocznej czaszki badana jest lewa strona głowy, czyli to ona powinna przylegać do detektora (kasety). Żeby uzyskać obraz lewej strony możliwie ostry i bez powiększenia, promień centralny musi przechodzić z prawej do lewej strony czaszki – od strony lampy w kierunku detektora. To jest klasyczna zasada w radiografii: część badana bliżej detektora, lampa po stronie przeciwnej. Dodatkowo promień powinien być prostopadły do płaszczyzny strzałkowej, bo ta płaszczyzna dzieli ciało na część prawą i lewą. W lewym bocznym zdjęciu czaszki płaszczyzna strzałkowa pacjenta jest ustawiona równolegle do detektora, więc prostopadły do niej promień daje prawidłową, „czystą” projekcję boczną, bez skośnego nałożenia struktur. Płaszczyzna czołowa (frontalna) w tym ustawieniu jest z kolei prostopadła do detektora, więc promień padający prostopadle do niej dałby projekcję czołową, a nie boczną. W praktyce technik ustawia pacjenta bokiem do detektora, wyrównuje linie anatomiczne (np. linia między kątem oka a przewodem słuchowym zewnętrznym), sprawdza brak rotacji i pochyleń, a potem centralny promień kieruje z prawej na lewą, pod kątem 90° do płaszczyzny strzałkowej. Tak się uzyskuje standardowe boczne RTG czaszki zgodne z atlasami i wytycznymi radiologicznymi. Moim zdaniem warto sobie to zwizualizować na modelu czaszki, bo wtedy łatwiej zapamiętać, że „boczne = promień prostopadły do płaszczyzny strzałkowej, po stronie przeciwnej do badanej”.

Pytanie 19

Na prawidłowo przedstawionym radiogramie badania kontrastowego strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. mięsień lędźwiowy prawy.
B. moczowód prawy.
C. mięsień lędźwiowy lewy.
D. moczowód lewy.
Na zdjęciu widzisz klasyczne badanie urograficzne – kontrast wypełnia układy kielichowo‑miedniczkowe nerek oraz moczowody. Strzałka wskazuje smukły, wyraźnie cieniujący słupek kontrastu biegnący z górnej części obrazu w kierunku pęcherza po stronie lewej pacjenta. W projekcji AP (przednio‑tylnej) zawsze pamiętamy, że lewa strona obrazu odpowiada lewej stronie pacjenta, bo promień pada z przodu na tył, a obraz nie jest odwracany lustrzanie. Dlatego zaznaczona struktura to lewy moczowód wypełniony środkiem cieniującym. Moczowód na urografii ma typowy przebieg: schodzi z miedniczki nerkowej przyśrodkowo, krzyżuje wyrostki poprzeczne kręgów lędźwiowych, dalej zbliża się do linii kolców biodrowych przednich górnych i kończy w pęcherzu. Na tym radiogramie dokładnie to widać – równy, kontrastowy zarys, bez typowego wachlarzowatego kształtu mięśnia i bez beleczkowania kości. Z praktycznego punktu widzenia umiejętność pewnego rozpoznania moczowodów jest kluczowa przy ocenie zastoju moczu, kamicy moczowodowej, zwężeń po operacjach czy zmian uciskowych z zewnątrz. W codziennej pracy technika elektroradiologii, radiologa czy urologa takie zdjęcie to podstawa oceny drożności dróg moczowych. Moim zdaniem warto sobie „wdrukować” ten obraz w pamięć: wąski kontrastowy pasek w linii mniej więcej wyrostków poprzecznych – to moczowód, a jeśli po lewej stronie ekranu, to właśnie moczowód lewy.

Pytanie 20

Na rentgenogramie przedstawione jest złamanie Saltera-Harrisa typu

Ilustracja do pytania
A. II odcinka bliższego kości piszczelowej.
B. V czwartej kości śródręcza.
C. III nasady dalszej kości piszczelowej.
D. I ześlizgnięcie bliższej nasady kości udowej lewej.
Na zdjęciu RTG widoczny jest typowy obraz ześlizgnięcia bliższej nasady kości udowej – klasyczne złamanie Saltera-Harrisa typu I w obrębie głowy i szyjki kości udowej. W tym typie uszkodzenia linia złamania przebiega wyłącznie przez chrząstkę wzrostową (fizę), bez zajęcia przynasady ani nasady. Na obrazie nie zobaczysz typowego „pęknięcia” w kości, tylko przemieszczenie nasady względem przynasady. W praktyce klinicznej u dzieci i młodzieży takie uszkodzenie w okolicy bliższej kości udowej określa się właśnie jako ześlizgnięcie bliższej nasady kości udowej (SCFE – slipped capital femoral epiphysis). Na RTG, szczególnie w projekcji AP i bocznej, ocenia się linię Klein’a, kształt szyjki i położenie głowy kości udowej. W prawidłowych warunkach głowa powinna „zawieszać się” nad linią Klein’a; w ześlizgnięciu jest wyraźnie przesunięta. Z mojego doświadczenia, kluczowe jest też zwrócenie uwagi na rozmycie zarysu przynasady i lekkie poszerzenie szpary fizy – to często pierwszy subtelny sygnał na wczesnym etapie. Dobre praktyki w diagnostyce mówią, żeby zawsze wykonywać RTG obu bioder do porównania, bo asymetria bardzo pomaga w rozpoznaniu. Ważna jest też szybka kwalifikacja do leczenia – zwykle stabilizacja śrubą kaniulowaną przez płytkę wzrostową, tak aby zapobiec dalszemu ześlizgnięciu i powikłaniom, jak martwica głowy kości udowej czy deformacja typu cam w konflikcie udowo-panewkowym. Rozpoznanie Salter-Harris I w tym miejscu wymaga więc połączenia znajomości klasyfikacji, anatomii radiologicznej stawu biodrowego i typowego obrazu klinicznego: ból biodra lub kolana, utykanie, ograniczenie rotacji wewnętrznej. W praktyce technika wykonania badania RTG (prawidłowe ułożenie pacjenta, odpowiednie projekcje – AP miednicy, oś osiowa szyjki) ma ogromne znaczenie, bo złe ustawienie może zamaskować ześlizgnięcie i zmylić nawet doświadczonego opisywacza.

Pytanie 21

Obraz stawu kolanowego otrzymano metodą

Ilustracja do pytania
A. rezonansu magnetycznego.
B. tomografii komputerowej.
C. rezonansu magnetycznego z kontrastem.
D. tomografii komputerowej z kontrastem.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo większość osób kojarzy „przekroje” ciała głównie z tomografią komputerową. To jest właśnie typowy błąd myślowy: skoro widzę warstwowy obraz, to od razu zakładam, że to TK. Tymczasem kluczowa jest nie sama forma przekroju, ale charakter obrazu – czyli jak wyglądają tkanki miękkie, kość i płyn. Na tomografii komputerowej kość jest bardzo jasna (wysoka gęstość), a różnice między chrząstką, więzadłami i łąkotkami są dużo słabiej widoczne, szczególnie bez rekonstrukcji w odpowiednich oknach. TK świetnie nadaje się do oceny urazów kostnych, złamań śródstawowych, planowania zabiegów ortopedycznych, ale nie jest metodą pierwszego wyboru do oceny struktur wewnątrzstawowych kolana. W odpowiedzi z kontrastem w TK pojawia się dodatkowe nieporozumienie: kontrast jodowy do TK stosuje się głównie w badaniach narządów miąższowych, naczyń, ewentualnie w artrografii TK, ale to są raczej sytuacje szczególne, a nie standard przy rutynowej ocenie stawu kolanowego. Podobnie w rezonansie magnetycznym z kontrastem – kontrast gadolinowy używany jest przy podejrzeniu zmian zapalnych, nowotworowych, po rekonstrukcjach, czasem w MR-artrografii. Typowy, podręcznikowy obraz stawu kolanowego w MR, na którym uczymy się anatomii i podstaw patologii, jest wykonywany bez kontrastu. Jeśli obraz pokazuje bardzo dobrą różnicę między płynem stawowym, tkanką tłuszczową, chrząstką i kością podchrzęstną, z charakterystycznym „miękkim” wyglądem tkanek, to z dużym prawdopodobieństwem mamy do czynienia z MR, a nie z TK. Z mojego doświadczenia warto wyrobić sobie nawyk patrzenia najpierw na jakość odwzorowania tkanek miękkich i na obecność typowych artefaktów MR, zamiast automatycznie zakładać, że każdy przekrój poprzeczny to tomografia komputerowa. Takie rozróżnianie jest zgodne z dobrymi praktykami w diagnostyce obrazowej i bardzo ułatwia późniejszą naukę interpretacji badań.

Pytanie 22

W radiologii stomatologicznej ząb o numerze 23 to kieł

A. dolny lewy.
B. górny lewy.
C. dolny prawy.
D. górny prawy.
W systemie numeracji zębów stosowanym w stomatologii i radiologii stomatologicznej (system FDI, czyli dwucyfrowy) ząb 23 oznacza górny lewy kieł. Pierwsza cyfra „2” wskazuje na II ćwiartkę łuku zębowego, czyli szczękę lewą (górny lewy kwadrant), a druga cyfra „3” określa konkretny ząb w tej ćwiartce – trójka to właśnie kieł. W praktyce radiologicznej bardzo ważne jest, żeby automatycznie kojarzyć numer z lokalizacją, bo na zdjęciu – szczególnie panoramicznym – łatwo się pomylić stronami, jeśli nie myśli się schematem ćwiartek. Na pantomogramie prawa i lewa strona są odwrócone względem obserwatora: prawa strona pacjenta jest po lewej stronie obrazu. Mimo tego numeracja pozostaje taka sama: ząb 23 zawsze będzie w górnym lewym kwadrancie pacjenta, czyli na szczęce po jego lewej stronie. W dobrych praktykach opisu zdjęć RTG zawsze podaje się numery zębów według FDI, żeby uniknąć nieporozumień między lekarzem, technikiem i protetykiem. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „czytania” numeru: 1 i 2 to szczęka (góra), 3 i 4 to żuchwa (dół), a cyfry 1–8 to kolejno: siekacz przyśrodkowy, siekacz boczny, kieł, pierwszy przedtrzonowiec, drugi przedtrzonowiec, pierwszy trzonowiec, drugi trzonowiec, trzeci trzonowiec. Dzięki temu, gdy na opisie widzisz np. „ubytkowe zmiany próchnicowe zęba 23” albo „ognisko okołowierzchołkowe przy 23”, od razu wiesz, że chodzi o górny lewy kieł, co ma znaczenie przy planowaniu leczenia zachowawczego, endodontycznego czy chirurgicznego oraz przy prawidłowym pozycjonowaniu pacjenta do zdjęć celowanych na kły.

Pytanie 23

Na radiogramie stopy uwidocznione jest złamanie trzonu

Ilustracja do pytania
A. II kości śródstopia.
B. paliczka bliższego palca III.
C. III kości śródstopia.
D. paliczka bliższego palca II.
Prawidłowo wskazana została III kość śródstopia – na radiogramie w projekcji grzbietowo‑podeszwowej widać wyraźne przerwanie ciągłości zarysu jej trzonu. Trzon kości śródstopia ma kształt wydłużony, lekko zwężony w części środkowej, z wyraźnie zaznaczonymi nasadami bliższą i dalszą. Na zdjęciu linia złamania przebiega w obrębie tej środkowej części trzeciej kości licząc od strony przyśrodkowej stopy (czyli po palcach: I, II, III…). W standardowej ocenie RTG stopy zawsze zaczyna się od identyfikacji osi – paluch to I promień, dalej II, III, IV i V. W praktyce technika radiologii powinna nawykowo „liczyć” kości od strony przyśrodkowej, bo pomyłki między II a III kością są bardzo częste, szczególnie gdy złamanie jest w trzonie, a kości leżą blisko siebie. Moim zdaniem dobrą praktyką jest porównywanie szerokości przynasad i ustawienia stawów śródstopno‑paliczkowych – to pomaga nie pomylić segmentów. W codziennej pracy, przy opisie zdjęć urazowych, zawsze trzeba podać dokładną lokalizację: numer kości śródstopia, część (głowa, trzon, podstawa) oraz ewentualne przemieszczenie lub odchylenie osi. Ma to znaczenie dla ortopedy przy doborze leczenia – inaczej postępuje się przy złamaniu trzonu III kości śródstopia, a inaczej np. przy złamaniu podstawy V kości śródstopia (typowe złamanie awulsyjne). W dobrych standardach diagnostyki obrazowej, jeśli linia złamania jest wątpliwa, wykonuje się dodatkową projekcję skośną lub porównawczą, ale tutaj obraz trzonu III kości śródstopia jest dosyć jednoznaczny. Warto też pamiętać, że ocena trzonów śródstopia wymaga odpowiedniej ekspozycji – zbyt twarde zdjęcie „gubi” drobne linie złamań, a zbyt miękkie daje zlewanie się struktur. Z mojego doświadczenia takie złamania, jak na tym obrazie, często są efektem urazu skrętnego lub urazu sportowego i dobrze korelują z bólem uciskowym dokładnie nad trzecim promieniem śródstopia.

Pytanie 24

Który z nowotworów jest hormonozależny?

A. Rak krtani.
B. Rak żołądka.
C. Rak skóry.
D. Rak macicy.
Prawidłowo wskazany został rak macicy, który klasycznie zalicza się do nowotworów hormonozależnych, szczególnie w kontekście działania estrogenów. W praktyce klinicznej często mówi się o tzw. nowotworach estrogenozależnych, gdzie nadmierna lub długotrwała stymulacja hormonalna sprzyja rozwojowi zmian nowotworowych. W przypadku raka trzonu macicy istotne znaczenie ma przewaga estrogenów przy braku równoważącego działania progesteronu, co prowadzi do rozrostu endometrium i zwiększa ryzyko transformacji nowotworowej. W standardach onkologicznych podkreśla się znaczenie oceny profilu hormonalnego, a także czynników ryzyka, takich jak otyłość, cykle bezowulacyjne, wczesna menarche czy późna menopauza. Moim zdaniem, z punktu widzenia osoby pracującej w medycynie, kluczowe jest rozumienie, że hormonozależność wpływa nie tylko na etiologię, ale też na diagnostykę i leczenie. W terapii mogą być stosowane leki modulujące gospodarkę hormonalną, np. progestageny w wybranych sytuacjach, a u pacjentek zawsze zwraca się uwagę na wywiad ginekologiczno-endokrynologiczny. W obrazowaniu (USG przezpochwowe, TK, MR) często ocenia się nie tylko sam guz, ale też cechy przerostu endometrium i ogólny stan narządu rodnego, co jest spójne z wiedzą o jego zależności od hormonów. W praktyce profilaktycznej ważne jest też monitorowanie kobiet z grup ryzyka, u których występują zaburzenia hormonalne, bo w tej grupie częściej dochodzi do rozwoju raka macicy. Dobrą praktyką jest łączenie danych klinicznych, endokrynologicznych i obrazowych, żeby jak najwcześniej wychwycić zmiany podejrzane o charakter nowotworowy, co realnie poprawia rokowanie.

Pytanie 25

Zaznaczona strzałką struktura anatomiczna na obrazie rezonansu magnetycznego to

Ilustracja do pytania
A. móżdżek.
B. szyszynka.
C. sierp mózgu.
D. komora.
Na przedstawionym obrazie MR w projekcji strzałkowej strzałka wskazuje strukturę o niskim sygnale, o gładkim zarysie, biegnącą wzdłuż linii środkowej mózgowia, w obrębie układu komorowego – to jest właśnie komora. W tym ujęciu najlepiej widać róg przedni i trzon komory bocznej oraz komorę III, które tworzą typowy, pusty (bezkreskowy) obszar wypełniony płynem mózgowo‑rdzeniowym. Na sekwencjach T1, które najczęściej stosuje się w takich przekrojach anatomicznych, płyn ma niski sygnał i dlatego komora jest ciemniejsza niż otaczająca istota biała i kora. Moim zdaniem kluczowe jest tu rozpoznanie typowego kształtu i położenia w stosunku do ciała modzelowatego i struktur podwzgórza. W praktyce klinicznej prawidłowa identyfikacja komór jest absolutnie podstawowa: oceniamy szerokość światła, symetrię, obecność przemieszczeń, poszerzeń w wodogłowiu, krwawień dokomorowych, a także skutki masy guzów. Zgodnie z dobrymi praktykami radiologicznymi zawsze opisujemy układ komorowy w każdej dokumentacji MR mózgowia – czy jest prawidłowo poszerzony, czy nie ma cech ucisku lub zablokowania przepływu płynu. Na dyżurach radiologicznych szybkie rozpoznanie poszerzonych komór u pacjenta z bólami głowy czy zaburzeniami świadomości może decydować o pilnej interwencji neurochirurgicznej, np. założeniu drenażu. Warto też kojarzyć, że na obrazach T2 i FLAIR komory będą wyglądały inaczej (płyn jaśniejszy lub wygaszony), ale ich położenie anatomiczne i relacja do sierpa mózgu oraz móżdżku pozostaje stała, co bardzo ułatwia orientację w badaniu.

Pytanie 26

Koronarografia jest radiologicznym zabiegiem diagnostycznym pozwalającym ocenić drożność

A. tętnic obwodowych.
B. żył obwodowych.
C. żył wieńcowych.
D. tętnic wieńcowych.
Prawidłowo – koronarografia służy do oceny drożności tętnic wieńcowych, czyli naczyń doprowadzających krew do mięśnia sercowego. W trakcie badania lekarz wprowadza cewnik do układu tętniczego (najczęściej przez tętnicę promieniową w nadgarstku albo udową w pachwinie) i pod kontrolą fluoroskopii kieruje go do ujść tętnic wieńcowych w aorcie. Następnie podaje środek cieniujący (kontrast jodowy), który wypełnia tętnice wieńcowe i pozwala zobaczyć ich światło na monitorze RTG w czasie rzeczywistym. Dzięki temu można dokładnie ocenić zwężenia, zamknięcia, nieregularności ściany naczynia, obecność blaszek miażdżycowych. W praktyce klinicznej koronarografia jest złotym standardem w diagnostyce choroby wieńcowej, szczególnie przy ostrych zespołach wieńcowych, niestabilnej dławicy piersiowej czy w kwalifikacji do angioplastyki wieńcowej (PCI) albo pomostowania aortalno-wieńcowego (by-passy). Co ważne, badanie ma charakter inwazyjny, ale od razu w trakcie tego samego zabiegu można wykonać leczenie – np. poszerzenie zwężonego miejsca balonikiem i wszczepienie stentu. Z mojego doświadczenia, w technice ważne jest dobre przygotowanie pacjenta (nawodnienie, ocena funkcji nerek, alergii na kontrast) oraz ścisłe przestrzeganie zasad ochrony radiologicznej, bo używa się promieniowania jonizującego i kontrastu jodowego. W pracowni hemodynamicznej standardem jest też archiwizacja obrazów w systemie PACS i dokładna dokumentacja wszystkich projekcji, żeby kardiolog mógł później porównać wyniki z kolejnymi badaniami.

Pytanie 27

W których projekcjach wykonuje się standardowe badanie mammograficzne?

A. Kraniokaudalnej i skośnej przyśrodkowo-bocznej.
B. Kraniokaudalnej i zrotowanej.
C. Kaudokranialnej i zrotowanej.
D. Kaudokranialnej i skośnej przyśrodkowo-bocznej.
Prawidłowo wskazana projekcja kraniokaudalna (CC) oraz skośna przyśrodkowo-boczna, czyli mediolateral oblique (MLO), to standardowy zestaw w rutynowym badaniu mammograficznym. W praktyce technik wykonuje dla każdej piersi przynajmniej te dwie projekcje, bo one się wzajemnie uzupełniają i dają możliwie pełny obraz gruczołu piersiowego.

Projekcja kraniokaudalna polega na uciśnięciu piersi między detektorem a kompresorem z góry na dół. Dzięki temu dobrze oceniamy centralne i przyśrodkowe części piersi, a także struktury położone bardziej powierzchownie. Widzimy wtedy rozkład tkanki gruczołowej, mikrozwapnienia, zarysy ewentualnych guzków. Z mojego doświadczenia, jeśli CC jest dobrze wykonana, to brodawka jest widoczna w profilu, a pierś jest równomiernie spłaszczona, bez zagięć skóry, co ma ogromne znaczenie dla jakości obrazu.

Z kolei projekcja skośna przyśrodkowo-boczna (MLO) jest kluczowa, bo obejmuje nie tylko pierś, ale też ogon pachowy, czyli fragment tkanki gruczołowej wchodzący w dół pachy. Właśnie tam często lokalizują się zmiany, które mogą umknąć w projekcji CC. W dobrych praktykach przyjmuje się, że na MLO powinna być widoczna fałda podpiersiowa, mięsień piersiowy większy i jak największa objętość tkanki piersi. To jest taki wyznacznik poprawnego pozycjonowania pacjentki.

Standardy programów przesiewowych (np. europejskich EUREF) jasno wskazują zestaw CC + MLO jako podstawę badania screeningowego. Dodatkowe projekcje, jak np. powiększeniowe czy celowane, wykonuje się dopiero przy podejrzeniu zmiany. W praktyce technika najważniejsze jest prawidłowe ułożenie pacjentki, odpowiedni ucisk piersi (żeby zmniejszyć dawkę i poprawić kontrast) oraz unikanie artefaktów. Moim zdaniem im lepiej rozumiesz, po co robisz te dwie konkretne projekcje, tym łatwiej potem zauważyć, że czegoś na obrazie brakuje i trzeba np. powtórzyć ujęcie albo dodać kolejne.

Pytanie 28

Miejscem wykonania pomiaru densytometrycznego z kości przedramienia jest

A. koniec dalszy kości promieniowej strony dominującej.
B. środek trzonu kości promieniowej strony niedominującej.
C. środek trzonu kości promieniowej strony dominującej.
D. koniec dalszy kości promieniowej strony niedominującej.
Prawidłowo wskazane miejsce pomiaru densytometrycznego w obrębie kości przedramienia to koniec dalszy kości promieniowej strony niedominującej. W praktyce oznacza to zwykle lewy nadgarstek u osoby praworęcznej. Właśnie ten obszar jest standardowo wykorzystywany w densytometrii obwodowej (pDXA, QCT), bo zawiera dużo kości beleczkowej, bardzo wrażliwej na utratę masy kostnej w osteoporozie. Dzięki temu badanie jest czułe na wczesne zmiany. Strona niedominująca jest wybierana celowo – z mojego doświadczenia to prosty sposób, żeby ograniczyć wpływ dodatkowych obciążeń mechanicznych, mikrourazów czy zmian zwyrodnieniowych charakterystycznych dla ręki częściej używanej w pracy, sporcie czy codziennych czynnościach. To pozwala uzyskać wynik bardziej reprezentatywny dla ogólnego stanu szkieletu, a nie tylko dla „przepracowanej” kończyny. W wytycznych dotyczących densytometrii podkreśla się, że badaniem referencyjnym do rozpoznawania osteoporozy jest pomiar BMD w odcinku lędźwiowym kręgosłupa i w bliższym odcinku kości udowej metodą DXA. Pomiar z dalszego końca kości promieniowej strony niedominującej traktuje się jako badanie uzupełniające, bardzo przydatne u pacjentów, u których nie można wykonać standardowego DXA (np. po rozległych operacjach, z deformacjami kręgosłupa, endoprotezami obu bioder). Warto też pamiętać, że densytometr wymaga prawidłowego ułożenia kończyny: nadgarstek musi być ustawiony płasko, bez rotacji, z prawidłowym zakresem skanowania obejmującym dalszą nasadę kości promieniowej. Moim zdaniem kluczowe w pracy technika jest powtarzalne pozycjonowanie, bo dopiero wtedy kolejne badania w czasie dają wiarygodne porównanie i można ocenić rzeczywistą dynamikę utraty masy kostnej.

Pytanie 29

Zgodnie z procedurą wzorcową w badaniu MR należy ułożyć pacjenta na brzuchu do diagnostyki

A. gruczołu piersiowego.
B. stawu barkowego.
C. jamy brzusznej.
D. kręgosłupa szyjnego.
Prawidłowo – w standardowych procedurach obrazowania MR gruczołu piersiowego pacjentkę układa się na brzuchu, czyli w pozycji pronacyjnej. To jest tzw. pozycja na brzuchu z piersiami swobodnie zwisającymi w specjalnych otworach cewki piersiowej. Dzięki temu gruczoł piersiowy nie jest spłaszczony przez ciężar własnego ciała, lepiej się układa i można uzyskać jednorodne wypełnienie kontrastem oraz równomierne pole magnetyczne. Dodatkowo taka pozycja poprawia separację tkanek i zmniejsza artefakty ruchowe związane z oddychaniem. W praktyce technik MR stosuje dedykowaną cewkę piersiową (breast coil), w której piersi są „zawieszone” w polu widzenia, a klatka piersiowa i klatka kostna są podparte. Moim zdaniem to jedno z badań, gdzie pozycjonowanie ma kluczowe znaczenie dla jakości diagnostycznej – źle ułożona pacjentka to potem problem z oceną zmian ogniskowych, naciekania ściany klatki piersiowej czy węzłów chłonnych. W wytycznych dotyczących badań MR piersi (np. EUSOBI, ACR) wyraźnie podkreśla się konieczność stosowania pozycji na brzuchu i wysokopolowego skanera z odpowiednią sekwencją dynamiczną po kontraście. W badaniach kontrolnych po leczeniu oszczędzającym pierś, w ocenie wieloogniskowości raka, a także u pacjentek z implantami silikonowymi, ta pozycja pozwala na lepsze odróżnienie zmienionego nowotworowo miąższu od blizn, zmian zapalnych czy pofałdowanych implantów. Warto też pamiętać, że ułożenie na brzuchu poprawia komfort psychiczny wielu pacjentek, daje poczucie większej intymności i zmniejsza lęk, co przekłada się na mniejszą liczbę ruchów i lepszą jakość obrazów. W diagnostyce jamy brzusznej, barku czy odcinka szyjnego kręgosłupa pozycja standardowa jest inna, dlatego właśnie odpowiedź dotycząca gruczołu piersiowego najlepiej odzwierciedla procedurę wzorcową.

Pytanie 30

Na rentgenogramie strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. dyskopatię L₅– S₁.
B. przerwanie ciągłości łuku.
C. kręgozmyk kręgu L₅ względem S₁.
D. rozszczep łuku.
Na strzałkowym zdjęciu bocznym kręgosłupa lędźwiowo‑krzyżowego strzałka wyraźnie wskazuje na przestrzeń międzytrzonową L5–S1. Jest ona zwężona i o zmienionej strukturze, co jest typowym obrazem dyskopatii L5–S1 w klasycznym RTG. W badaniu rentgenowskim samego jądra miażdżystego nie widać, ale oceniamy pośrednie cechy – zmniejszenie wysokości szpary międzykręgowej, sklerotyzację blaszek granicznych, czasem osteofity na krawędziach trzonów. Właśnie taki zestaw objawów radiologicznych jest interpretowany jako zmiany zwyrodnieniowo‑dyskopatyczne. Moim zdaniem ważne jest, żeby kojarzyć: zwężona szpara między L5 a S1 + brak wyraźnego przemieszczenia trzonu = myślimy najpierw o dyskopatii, a nie o kręgozmyku. W praktyce technika RTG wg standardów (projekcja boczna lędźwiowo‑krzyżowa, odpowiednie ogniskowanie na L4–L5, unikanie rotacji) ma ogromne znaczenie, bo każde przekoszenie może udawać „przesunięcie” trzonu. RTG jest badaniem pierwszego rzutu, ale przy objawach korzeniowych, niedowładach czy podejrzeniu dużej przepukliny dysku zgodnie z aktualnymi zaleceniami kieruje się pacjenta na rezonans magnetyczny, który najlepiej pokazuje strukturę krążka międzykręgowego i ucisk na worek oponowy. W codziennej pracy technika dobrze jest od razu ocenić, czy szpara L5–S1 jest w pełni zobrazowana (częsty problem przy zbyt dużej otyłości albo złym ustawieniu). Jeśli nie, powtarza się projekcję z lekką modyfikacją kąta promienia. Takie „dopieszczenie” badania bardzo ułatwia późniejszą, prawidłową interpretację lekarzowi radiologowi i zmniejsza ryzyko przeoczenia istotnej dyskopatii.

Pytanie 31

Na obrazie RM nadgarstka lewego strzałką oznaczono kość

Ilustracja do pytania
A. haczykowatą.
B. łódeczkowatą.
C. księżycowatą.
D. główkowatą.
Na obrazie MR w projekcji czołowej strzałka faktycznie wskazuje kość księżycowatą. W typowym ułożeniu anatomicznym kość księżycowata leży w szeregu bliższym nadgarstka, pomiędzy kością łódeczkowatą (bocznie, czyli od strony promieniowej) a trójgraniastą (przyśrodkowo, od strony łokciowej). Na MRI dobrze widać jej charakterystyczny kształt – trochę jak wycinek owalu – oraz położenie centralnie nad panewką stawu promieniowo–nadgarstkowego. To właśnie ta centralna pozycja jest, moim zdaniem, kluczowa przy szybkim rozpoznawaniu jej na przekrojach czołowych i strzałkowych. W praktyce klinicznej prawidłowa identyfikacja kości księżycowatej ma duże znaczenie, bo jest to kość szczególnie narażona na martwicę jałową (choroba Kienböcka) oraz na niestabilności nadgarstka związane z uszkodzeniem więzadła łódeczkowo‑księżycowatego. W standardowej ocenie MR nadgarstka radiolog zawsze opisuje kształt, sygnał szpiku i ciągłość warstwy podchrzęstnej tej kości oraz relacje do kości łódeczkowatej i trójgraniastej. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią, żeby oceniać kości nadgarstka „po kolei w pierścieniu”, a nie skakać wzrokiem po obrazie – wtedy łatwiej uniknąć pomyłek między kością łódeczkowatą a księżycowatą. W sekwencjach T1 kość księżycowata ma jednorodny sygnał szpiku tłuszczowego, natomiast w STIR lub T2 z saturacją tłuszczu jej obrzęk od razu rzuca się w oczy jako jasny obszar w centrum nadgarstka. Na sali zabiegowej, przy planowaniu artroskopii czy zabiegów rekonstrukcyjnych, ortopedzi opierają się właśnie na takim dokładnym, opisowym rozpoznaniu topografii kości księżycowatej w MRI.

Pytanie 32

Koronarografia jest radiologicznym zabiegiem diagnostycznym pozwalającym ocenić drożność

A. tętnic wieńcowych.
B. tętnic obwodowych.
C. żył wieńcowych.
D. żył obwodowych.
Poprawnie – koronarografia służy do oceny drożności tętnic wieńcowych, czyli naczyń, które zaopatrują mięsień sercowy w krew utlenowaną. Jest to inwazyjne badanie radiologiczne z użyciem promieniowania rentgenowskiego i kontrastu jodowego, wykonywane najczęściej z dostępu przez tętnicę promieniową w nadgarstku albo udową w pachwinie. Do światła tętnicy wprowadza się cewnik, pod kontrolą fluoroskopii kieruje go do ujść tętnic wieńcowych w aorcie, a następnie podaje środek cieniujący. Na ekranie aparatu angiograficznego widoczny jest „rysunek” tętnic wieńcowych, co pozwala dokładnie ocenić zwężenia, zamknięcia, przebieg naczyń i krążenie oboczne. W praktyce klinicznej koronarografia jest złotym standardem w diagnostyce choroby wieńcowej, zwłaszcza przy podejrzeniu ostrego zespołu wieńcowego, niestabilnej dławicy czy przed planowaną angioplastyką wieńcową (PCI) albo operacją pomostowania aortalno-wieńcowego (CABG). Moim zdaniem ważne jest, żeby kojarzyć: jeśli mówimy o „wieńcowych” w kontekście kardiologii inwazyjnej, to prawie zawsze chodzi o tętnice, nie żyły. Dobre praktyki zakładają też ocenę nie tylko samej drożności, ale także charakteru zmian miażdżycowych, długości i lokalizacji zwężeń, co ma bezpośredni wpływ na wybór dalszego leczenia – czy wystarczy stent, czy potrzebna będzie operacja kardiochirurgiczna. Warto też pamiętać, że w nowszych standardach coraz częściej wspomina się o uzupełnieniu klasycznej koronarografii o pomiary FFR czy obrazowanie wewnątrznaczyniowe (IVUS, OCT), ale punktem wyjścia nadal jest właśnie ocena tętnic wieńcowych w angiografii.

Pytanie 33

Przy ułożeniu do zdjęcia kręgów szyjnych CIII-CVII w projekcji przednio-tylnej lampa może być odchylona o kąt

A. 40°-45° doogonowo.
B. 40°-45° dogłowowo.
C. 10°-15° dogłowowo.
D. 10°-15° doogonowo.
Prawidłowa odpowiedź 10°–15° dogłowowo wynika z geometrii promienia centralnego i ułożenia kręgosłupa szyjnego w projekcji przednio-tylnej. Szyja ma naturalną lordozę, a wyrostki kolczyste i trzony kręgów CIII–CVII nie leżą idealnie prostopadle do kasety. Gdybyśmy ustawili lampę bez kąta, promień padałby bardziej na wyrostki kolczyste i barki, a trzony kręgów byłyby częściowo zasłonięte i zniekształcone. Odchylenie lampy dogłowowo o 10°–15° pozwala „wycelować” promień centralny w przestrzenie międzykręgowe i lepiej uwidocznić trzony kręgów szyjnych, minimalizując nakładanie się struktur i skrócenie rzutowe. W praktyce technik celuje zwykle na poziom C4–C5, przy ustabilizowanej głowie, barkach opuszczonych możliwie nisko i brodzie lekko uniesionej, tak aby podnieść żuchwę z pola obrazowania. Moim zdaniem warto zapamiętać tę wartość kąta jako standard dla AP kręgosłupa szyjnego w pozycji stojącej lub siedzącej, szczególnie gdy barki są masywne. W wielu podręcznikach do techniki RTG podkreśla się, że kąt powyżej 15° może już powodować nienaturalne rozciągnięcie obrazowanych struktur, a zbyt mały kąt pogarsza widoczność przestrzeni międzykręgowych. W codziennej pracy dobrze jest porównać zdjęcie z opisem technicznym: czy widoczne są wszystkie trzony CIII–CVII, czy linia krawędzi trzonów jest gładka, bez dużych deformacji perspektywicznych. Jeżeli obraz jest „spłaszczony” lub przestrzenie międzykręgowe się zlewają, to jednym z pierwszych podejrzeń jest właśnie niewłaściwy kąt odchylenia lampy. Dlatego stosowanie 10°–15° dogłowowo uważa się za dobrą praktykę i standardowe ustawienie w klasycznej projekcji AP kręgów szyjnych.

Pytanie 34

Na obrazie ultrasonograficznym jamy brzusznej strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. wątrobę.
B. nerkę.
C. pęcherzyk żółciowy.
D. ogon trzustki.
Na obrazie USG strzałka wskazuje typowy obraz pęcherzyka żółciowego: wydłużoną, owalną, bezechową (czarną) strukturę z cienką, wyraźnie zarysowaną, hiperechogeniczną ścianą, położoną przy dolnym brzegu wątroby. W badaniu w projekcji podżebrowej prawostronnej pęcherzyk leży w loży pęcherzyka żółciowego, zwykle tuż przy przedniej ścianie jamy brzusznej, co dokładnie widać na tym skanie. Brak wewnętrznych ech, brak pogrubienia ściany i brak cieni akustycznych w świetle narządu odpowiada obrazowi prawidłowemu, który jest punktem odniesienia przy ocenie patologii. W praktyce klinicznej właśnie taki prosty, „książkowy” obraz jest podstawą do rozpoznawania zmian, np. kamicy pęcherzyka (hiperechogeniczne złogi z cieniem akustycznym), zapalenia (pogrubiała ściana >3 mm, płyn okołopęcherzykowy) czy polipów. Moim zdaniem warto zapamiętać, że pęcherzyk żółciowy na USG jest zawsze strukturą bezechową wypełnioną żółcią, a jego ściana jest jasna i cienka. Standardy opisu w ultrasonografii jamy brzusznej (np. zalecenia Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego) wymagają rutynowej oceny kształtu, wymiarów, grubości ściany oraz obecności złogów lub mas w świetle. W codziennej pracy technika elektroradiologii bardzo ważne jest też prawidłowe ułożenie pacjenta (najczęściej na wznak, czasem lewy bok) oraz skanowanie w kilku płaszczyznach, żeby nie pomylić pęcherzyka z poszerzonym przewodem żółciowym lub naczyniem żylnym. Dobrą praktyką jest również ocena pęcherzyka w pozycji stojącej lub siedzącej, gdy podejrzewamy kamicę – złogi wtedy „spadają” grawitacyjnie i zmieniają położenie w świetle narządu, co bardzo ułatwia rozpoznanie.

Pytanie 35

Limfografia to badanie kontrastowe

A. układu oddechowego.
B. układu chłonnego.
C. ślianek.
D. rdzenia kręgowego.
Prawidłowo – limfografia to badanie kontrastowe układu chłonnego. W praktyce oznacza to, że do wybranych naczyń lub węzłów chłonnych podaje się środek kontrastowy, który „wybarwia” drogę przepływu chłonki i pozwala dokładnie ocenić przebieg naczyń limfatycznych, ich drożność oraz wygląd węzłów. Klasyczna limfografia była wykonywana głównie z użyciem promieniowania rentgenowskiego i kontrastów jodowych, dziś częściej korzysta się z nowszych metod, np. limfangiografii TK, MR albo limfoscyntygrafii, ale idea jest podobna: uwidocznić układ chłonny. Moim zdaniem warto to sobie skojarzyć: „lympha” = chłonka, więc limfo-grafia to obrazowanie chłonki i jej dróg. W diagnostyce onkologicznej używa się takich badań np. przy podejrzeniu przerzutów do węzłów chłonnych, przy planowaniu leczenia nowotworów piersi, czerniaków skóry czy guzów miednicy. Limfografia pozwala ocenić, czy węzły są powiększone, zniekształcone, czy naczynia są zablokowane, co może dawać obrzęki limfatyczne kończyn. W standardach postępowania radiologicznego podkreśla się, że dobór rodzaju badania (klasyczna limfografia, TK, MR czy medycyna nuklearna) zależy od wskazań klinicznych i dostępnego sprzętu, ale za każdym razem celem jest ten sam układ – chłonny. Warto też pamiętać, że to badanie wymaga ostrożnego podania kontrastu, dobrej techniki obrazowania i ścisłej współpracy z lekarzem kierującym, bo nie jest to badanie „przesiewowe”, tylko wykonywane przy konkretnych, dość specjalistycznych wskazaniach.

Pytanie 36

W jaki sposób należy ustawić promień centralny w stosunku do ramienia i przedramienia, by wykonać zdjęcie rentgenograficzne stawu łokciowego u pacjenta z przykurczem?

A. W dwusiecznej kąta zawartego między ramieniem a przedramieniem.
B. W dwusiecznej kąta zawartego między kasetą a kością ramienną.
C. Prostopadle do kości ramiennej.
D. Prostopadle do kości promieniowej.
Poprawnie – w przypadku przykurczu w stawie łokciowym ustawienie promienia centralnego w dwusiecznej kąta między ramieniem a przedramieniem jest najbardziej logiczne i zgodne z zasadami projekcji RTG. Chodzi o to, że przy przykurczu nie jesteśmy w stanie ustawić klasycznej, „książkowej” projekcji AP czy bocznej, bo kości nie układają się równolegle do kasety. Gdy ramię i przedramię tworzą kąt, to promień centralny powinien być prowadzony dokładnie w dwusiecznej tego kąta, żeby uzyskać możliwie równomierne odwzorowanie przestrzenne stawu i zminimalizować zniekształcenia geometryczne (skrócenie, wydłużenie, nakładanie struktur). Moim zdaniem to jest jedna z tych zasad, które warto mieć „w ręku”, bo pojawia się też w innych sytuacjach, np. przy przykurczach w stawie kolanowym, nadgarstku czy u pacjentów po urazach, kiedy nie da się ich wyprostować. Standardy radiografii kończyn górnych podkreślają, że najważniejsze jest dostosowanie projekcji do stanu klinicznego pacjenta, a nie odwrotnie – nie wolno na siłę prostować kończyny, bo to zwiększa ból i ryzyko uszkodzeń. W praktyce: układasz pacjenta tak, jak pozwala mu ból i przykurcz, stabilizujesz kończynę, ustawiasz kasetę możliwie blisko, a potem „szukasz” kąta między ramieniem a przedramieniem i kierujesz wiązkę dokładnie w jego dwusieczną. Dzięki temu szpara stawowa łokcia będzie lepiej zobrazowana, a główne elementy kostne (kłykcie kości ramiennej, głowa kości promieniowej, wcięcie bloczkowe kości łokciowej) nie będą tak mocno zniekształcone. To jest właśnie dobra praktyka w radiografii: kompromis między idealną geometrią a realnymi możliwościami ułożenia pacjenta.

Pytanie 37

Cholangiografia to badanie radiologiczne

A. dróg moczowych.
B. pęcherza moczowego.
C. dróg żółciowych.
D. pęcherzyka żółciowego.
Cholangiografia to radiologiczne badanie dróg żółciowych, czyli przede wszystkim przewodów żółciowych wewnątrz- i zewnątrzwątrobowych oraz przewodu żółciowego wspólnego. Kluczowe jest tu słowo „cholangio-”, które w terminologii medycznej odnosi się właśnie do dróg żółciowych. W praktyce badanie polega na podaniu środka cieniującego (kontrastu) do światła dróg żółciowych i wykonaniu serii zdjęć RTG lub obrazów fluoroskopowych. Dzięki temu przewody, które normalnie są na zdjęciu prawie niewidoczne, stają się wyraźnie zarysowane. Umożliwia to ocenę ich przebiegu, średnicy, obecności zwężeń, poszerzeń, kamieni czy przecieków żółci. W codziennej pracy najczęściej spotyka się cholangiografię śródoperacyjną (IOC) podczas cholecystektomii laparoskopowej, a także ECPW/ERCP, czyli endoskopową cholangiopankreatografię wsteczną, gdzie kontrast podaje się przez brodawkę Vatera pod kontrolą endoskopu. Moim zdaniem warto skojarzyć, że cholangiografia to zawsze obrazowanie dróg żółciowych z użyciem kontrastu i promieniowania rentgenowskiego, a nie np. USG. Z punktu widzenia dobrych praktyk radiologicznych ważne jest prawidłowe przygotowanie pacjenta, kontrola ryzyka alergii na jodowy środek kontrastowy, aseptyczna technika podania oraz ścisła współpraca z zespołem zabiegowym (chirurg, endoskopista). Wynik cholangiografii ma duże znaczenie przy kwalifikacji do zabiegów, np. usuwania złogów z przewodu żółciowego wspólnego, poszerzania zwężeń czy zakładania stentów. To badanie jest też standardem w diagnostyce powikłań pooperacyjnych, takich jak uszkodzenie dróg żółciowych czy przeciek żółci do jamy brzusznej.

Pytanie 38

Na obrazie rezonansu magnetycznego głowy strzałką wskazano zatokę

Ilustracja do pytania
A. szczękową.
B. strzałkową.
C. czołową.
D. klinową.
Prawidłowo rozpoznałeś zatokę czołową. Na strzałkowym (sagittalnym) obrazie MR głowy zatoka czołowa leży najbardziej do przodu, nad nasadą nosa, w obrębie kości czołowej. W badaniu T1-zależnym, takim jak na tym obrazku, jej światło jest zwykle ciemne (hipointensywne), bo wypełnia je powietrze, a ściany zatoki mają sygnał zbliżony do kości i tkanek miękkich. Charakterystyczne jest to, że zatoka czołowa „siedzi” nad oczodołami i ma kształt mniej więcej trójkątny lub nieregularny, z przegrodą pośrodku.
Moim zdaniem znajomość topografii zatok przynosowych na MR jest bardzo praktyczna, bo w codziennej pracy technika czy lekarza opisującego badania łatwo wychwycić np. zapalenie zatok, torbiel śluzową, poziom płynu albo masę guzowatą. W typowym opisie zgodnie z dobrymi praktykami (np. wytyczne neuroradiologiczne ESNR) zawsze warto krótko odnieść się do zatok przynosowych, nawet jeśli badanie było zlecane z innego powodu, bo zmiany zapalne są częste i nierzadko przypadkowo wykrywane.
Na MR zatoka czołowa będzie leżeć powyżej jamy nosowej i zatok szczękowych, przed przednim dołem czaszki. W projekcjach czołowych i osiowych dobrze widać, że jest ona parzysta, ale bywa asymetryczna – to jest normalny wariant anatomiczny. W praktyce klinicznej lokalizacja tej zatoki ma znaczenie np. przy planowaniu zabiegów endoskopowych laryngologicznych, dostępu chirurgicznego do przedniego dołu czaszki czy ocenie pourazowych złamań kości czołowej. Na MR, w porównaniu z TK, lepiej oceniamy tkanki miękkie wokół zatoki i ewentualne szerzenie się procesu zapalnego lub nowotworowego wewnątrzczaszkowo. Dlatego taka, wydawałoby się prosta identyfikacja na obrazie, jest fundamentem dalszej, bardziej zaawansowanej diagnostyki obrazowej.

Pytanie 39

Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałką wskazano patologiczny kręg

Ilustracja do pytania
A. Th₈
B. L₁
C. Th₁₀
D. L₃
Prawidłowo wskazany został kręg L₁. Na strzałkowym obrazie MRI odcinka piersiowo‑lędźwiowego zawsze zaczynamy od orientacji anatomicznej: u dołu widoczna jest kość krzyżowa i ostatnie kręgi lędźwiowe, wyżej – przejście piersiowo‑lędźwiowe i kręgi piersiowe. Standardową dobrą praktyką w opisie takich badań jest liczenie kręgów od dołu: od kości krzyżowej (S1) w górę do L5, L4, L3, L2 i właśnie L1 jako najwyższego kręgu lędźwiowego. Na obrazie widać, że patologicznie zmieniony trzon leży tuż powyżej L2 i poniżej pierwszego wyraźnie piersiowego kręgu z przyczepem żeber, co jednoznacznie odpowiada poziomowi L₁. W codziennej pracy technika czy lekarza radiologa takie liczenie kręgów, najlepiej w korelacji z dodatkowymi sekwencjami obejmującymi kość krzyżową, to absolutna podstawa, bo od poprawnej identyfikacji poziomu zależy dalsze leczenie: planowanie zabiegów ortopedycznych, blokad nasierpowych, vertebroplastyk czy napromieniania. Moim zdaniem warto sobie wyrobić nawyk „kotwiczenia” się na charakterystycznych punktach: przejście L5–S1, zarys żeber przy kręgach piersiowych, kształt trzonów i wysokość krążków międzykręgowych. Na rezonansie często korzysta się też z sekwencji całego kręgosłupa lub przynajmniej odcinka piersiowo‑lędźwiowego, żeby nie pomylić L1 z Th12, co bywa częstą wtopą u początkujących. W nowoczesnych standardach opisu (np. według zaleceń towarzystw radiologicznych) podkreśla się konieczność jednoznacznego oznaczenia poziomu, czasem z użyciem znaczników skórnych lub korelacji z wcześniejszym RTG. Poprawne rozpoznanie L₁ w takim obrazie to właśnie przykład stosowania tych zasad w praktyce obrazowej diagnostyki kręgosłupa.

Pytanie 40

Wskazaniem do wykonania scyntygrafii perfuzyjnej jest

A. zatorowość płucna.
B. ciężkie nadciśnienie płucne.
C. zapalenie płuc.
D. ropień płuca.
Prawidłowo wskazana zatorowość płucna jako główne wskazanie do scyntygrafii perfuzyjnej bardzo dobrze pokazuje zrozumienie roli medycyny nuklearnej w diagnostyce chorób układu oddechowego. Scyntygrafia perfuzyjna polega na dożylnym podaniu radiofarmaceutyku (najczęściej makroagregatów albuminy znakowanych technetem-99m), które zatrzymują się w naczyniach włosowatych płuc proporcjonalnie do przepływu krwi. Gammakamera rejestruje rozkład perfuzji w miąższu płucnym. W zatorowości płucnej typowym obrazem są ogniskowe ubytki gromadzenia znacznika w obszarach, gdzie doszło do zamknięcia tętnicy płucnej lub jej odgałęzień, przy jednocześnie zachowanej wentylacji (w badaniu V/Q – ventilation/perfusion). W praktyce klinicznej scyntygrafię perfuzyjną wykonuje się, gdy podejrzewa się zatorowość, a np. angio-TK klatki piersiowej jest przeciwwskazana (ciężka niewydolność nerek, alergia na jodowy środek cieniujący, ciąża) lub daje niejednoznaczny wynik. W wytycznych (np. europejskich ESC/ERS) scyntygrafia V/Q jest uznawana za równorzędną metodę obrazowania w PE, szczególnie u młodych pacjentów i kobiet w ciąży, bo wiąże się z mniejszą dawką promieniowania dla gruczołów sutkowych. Moim zdaniem w praktyce warto też pamiętać o interpretacji w kontekście obrazu klinicznego i D-dimerów, bo sama scyntygrafia nie rozwiązuje wszystkiego, ale bardzo pomaga odróżnić zator od zmian zapalnych czy przewlekłej choroby płuc. Dobrą praktyką jest łączenie perfuzji z oceną wentylacji, bo dopiero niezgodność tych dwóch map jest naprawdę charakterystyczna dla ostrej zatorowości płucnej.