Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Data rozpoczęcia: 11 maja 2026 14:11
  • Data zakończenia: 11 maja 2026 14:22

Egzamin zdany!

Wynik: 27/40 punktów (67,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Który z nowotworów jest hormonozależny?

A. Rak skóry.
B. Rak żołądka.
C. Rak krtani.
D. Rak macicy.
Prawidłowo wskazany został rak macicy, który klasycznie zalicza się do nowotworów hormonozależnych, szczególnie w kontekście działania estrogenów. W praktyce klinicznej często mówi się o tzw. nowotworach estrogenozależnych, gdzie nadmierna lub długotrwała stymulacja hormonalna sprzyja rozwojowi zmian nowotworowych. W przypadku raka trzonu macicy istotne znaczenie ma przewaga estrogenów przy braku równoważącego działania progesteronu, co prowadzi do rozrostu endometrium i zwiększa ryzyko transformacji nowotworowej. W standardach onkologicznych podkreśla się znaczenie oceny profilu hormonalnego, a także czynników ryzyka, takich jak otyłość, cykle bezowulacyjne, wczesna menarche czy późna menopauza. Moim zdaniem, z punktu widzenia osoby pracującej w medycynie, kluczowe jest rozumienie, że hormonozależność wpływa nie tylko na etiologię, ale też na diagnostykę i leczenie. W terapii mogą być stosowane leki modulujące gospodarkę hormonalną, np. progestageny w wybranych sytuacjach, a u pacjentek zawsze zwraca się uwagę na wywiad ginekologiczno-endokrynologiczny. W obrazowaniu (USG przezpochwowe, TK, MR) często ocenia się nie tylko sam guz, ale też cechy przerostu endometrium i ogólny stan narządu rodnego, co jest spójne z wiedzą o jego zależności od hormonów. W praktyce profilaktycznej ważne jest też monitorowanie kobiet z grup ryzyka, u których występują zaburzenia hormonalne, bo w tej grupie częściej dochodzi do rozwoju raka macicy. Dobrą praktyką jest łączenie danych klinicznych, endokrynologicznych i obrazowych, żeby jak najwcześniej wychwycić zmiany podejrzane o charakter nowotworowy, co realnie poprawia rokowanie.

Pytanie 2

Rak drobnokomórkowy i rak niedrobnokomórkowy to postacie organiczne nowotworów złośliwych

A. płuc.
B. piersi.
C. prostaty.
D. tarczycy.
Określenia „rak drobnokomórkowy” i „rak niedrobnokomórkowy” są bardzo specyficzne i odnoszą się wyłącznie do raka płuca. W innych narządach, jak pierś, prostata czy tarczyca, stosuje się zupełnie inne podziały histopatologiczne i kliniczne. Typowy błąd polega na tym, że ktoś kojarzy drobnokomórkowość z ogólnym „małym” typem komórek nowotworowych i przenosi to na wszystkie narządy, co jest nieprecyzyjne i w praktyce może prowadzić do nieporozumień w zespole terapeutycznym. W raku piersi mówimy głównie o raku przewodowym, zrazikowym, o stopniu złośliwości według Nottingham, a w praktyce klinicznej patrzymy na receptory ER, PR, HER2 oraz Ki-67. Nikt rozsądny nie klasyfikuje raka piersi jako drobnokomórkowego lub niedrobnokomórkowego, bo to po prostu nie ta nomenklatura i nie te standardy. W raku prostaty obowiązuje skala Gleasona i podział na grupy ryzyka, a podstawą jest ocena architektury gruczołów, nie wielkości pojedynczych komórek w takim sensie jak w raku płuca. Z kolei w tarczycy wyróżnia się głównie raka brodawkowatego, pęcherzykowego, rdzeniastego i anaplastycznego; tutaj znowu, cała terminologia i algorytmy leczenia są inne, oparte m.in. na jodzie promieniotwórczym i chirurgii. Z mojego doświadczenia, kiedy ktoś myli te pojęcia, to później ma problem ze zrozumieniem, dlaczego w jednym narządzie stosuje się radioterapię w skojarzeniu z chemioterapią jako standard (np. w raku drobnokomórkowym płuca), a w innym nacisk kładzie się bardziej na leczenie chirurgiczne lub hormonalne. Dobre praktyki wymagają, żeby nazewnictwo nowotworów było precyzyjne, bo za nazwą idą konkretne schematy leczenia, sposób planowania badań obrazowych, a nawet zakres napromieniania. Dlatego przypisywanie podziału „drobnokomórkowy/niedrobnokomórkowy” do piersi, prostaty czy tarczycy jest merytorycznie błędne i niezgodne ze standardami onkologicznymi.

Pytanie 3

Podczas wykonywania zdjęcia rentgenowskiego lewobocznego czaszki promień centralny powinien przebiegać

A. od lewej do prawej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny czołowej.
B. od lewej do prawej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny strzałkowej.
C. od prawej do lewej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny czołowej.
D. od prawej do lewej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny strzałkowej.
Źródłem problemów przy tym pytaniu jest zwykle pomylenie płaszczyzn anatomicznych oraz kierunku biegu promienia z tym, co faktycznie chcemy zobrazować. W projekcji lewobocznej czaszki badamy lewą stronę głowy, więc ta lewa połowa powinna przylegać do detektora. Jeśli ktoś zakłada, że promień ma biec od lewej do prawej, to w praktyce ustawia lampę po stronie badanej, a detektor po stronie przeciwnej. To powoduje, że obraz struktur po stronie lewej będzie bardziej powiększony i mniej ostry, bo znajdują się one dalej od detektora. Jest to sprzeczne z podstawową zasadą radiografii: część, którą analizujemy najdokładniej, umieszczamy jak najbliżej detektora, a lampa jest po stronie przeciwnej. Drugim typowym błędem jest wybór promienia prostopadłego do płaszczyzny czołowej. Płaszczyzna czołowa dzieli ciało na część przednią i tylną, a w projekcjach bocznych w ogóle nie o nią chodzi. W lewobocznym ustawieniu pacjent stoi lub leży bokiem do detektora, więc jego płaszczyzna strzałkowa jest równoległa do detektora, a czołowa – prostopadła. Gdyby promień był prostopadły do płaszczyzny czołowej, to tak naprawdę otrzymalibyśmy projekcję typu AP lub PA (przednio–tylną lub tylno–przednią), a nie boczną. Czyli obraz nie odpowiadałby temu, co opisujemy jako standardową lewą projekcję boczną. Z mojego doświadczenia wynika, że uczniowie często mylą „prostopadle do detektora” z „prostopadle do jakiejś płaszczyzny anatomicznej” i automatycznie kojarzą płaszczyznę czołową z większością badań czaszki, bo sporo projekcji jest czołowych. Tutaj jednak kluczowa jest płaszczyzna strzałkowa, bo to ona ustawia się równolegle do detektora przy bocznych projekcjach. Dlatego poprawne podejście to: lewa strona do detektora, lampa po prawej, promień idzie z prawej na lewą, pod kątem 90° do płaszczyzny strzałkowej. Każde inne ustawienie albo psuje geometrię obrazu, albo daje w praktyce inną projekcję niż boczna, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się „prawie dobrze”.

Pytanie 4

Cholangiografia to badanie radiologiczne

A. pęcherza moczowego.
B. dróg żółciowych.
C. dróg moczowych.
D. pęcherzyka żółciowego.
Cholangiografia bywa mylona z innymi badaniami radiologicznymi, bo w nazwach przewijają się podobne pojęcia jak pęcherz, drogi moczowe czy pęcherzyk, ale merytorycznie są to zupełnie różne układy narządów. Kluczowe jest rozumienie przedrostków w nazewnictwie: „cholangio-” odnosi się do dróg żółciowych, „cysto-” do pęcherza lub pęcherzyka, a „uro-” do układu moczowego. To jest taki mały słowniczek, który bardzo ułatwia życie w radiologii i ogólnie w medycynie. Drogi moczowe bada się innymi technikami. Klasycznym badaniem radiologicznym układu moczowego jest urografia dożylna albo tomografia komputerowa układu moczowego z kontrastem (tzw. CT urography). W tych badaniach kontrast jest wydalany przez nerki i wypełnia miedniczki nerkowe, moczowody i pęcherz moczowy. To zupełnie inna anatomia i inne wskazania kliniczne niż w cholangiografii. Pęcherz moczowy ocenia się przede wszystkim w cystografii, gdzie środek cieniujący podaje się bezpośrednio do pęcherza przez cewnik. Można wtedy zobaczyć kształt pęcherza, uchyłki, odpływy pęcherzowo-moczowodowe czy uszkodzenia ściany. To nie ma nic wspólnego z drogami żółciowymi, które leżą w zupełnie innej części jamy brzusznej i mają odmienną funkcję. Z kolei pęcherzyk żółciowy najczęściej ocenia się w USG jamy brzusznej, a nie w klasycznej cholangiografii. Istnieją badania ukierunkowane na pęcherzyk, jak cholecystografia (dziś praktycznie wyparta przez USG) czy scyntygrafia dróg żółciowych (HIDA), ale sama cholangiografia skupia się na przewodach żółciowych, a nie na samym pęcherzyku jako narządzie magazynującym żółć. Typowym błędem myślowym jest łączenie cholangiografii z pęcherzem moczowym lub pęcherzykiem żółciowym tylko dlatego, że wszystkie te struktury są „zbiornikami” i leżą gdzieś w jamie brzusznej. W diagnostyce obrazowej nie wystarczy jednak ogólne skojarzenie, trzeba precyzyjnie kojarzyć nazwy z konkretną anatomią i techniką badania. Z mojego doświadczenia wynika, że warto zawsze zadać sobie pytanie: jaki układ chcę zobrazować, jakim kontrastem i jaką drogą podania. Wtedy od razu widać, że drogi moczowe to urografia lub cystografia, pęcherz moczowy – głównie cystografia, a drogi żółciowe – właśnie cholangiografia, często w wariantach śródoperacyjnych lub endoskopowych.

Pytanie 5

Na obrazie radiologicznym nadgarstka uwidoczniono złamanie nasady

Ilustracja do pytania
A. dalszej kości promieniowej.
B. bliższej kości promieniowej.
C. dalszej kości łokciowej.
D. bliższej kości łokciowej.
Prawidłowo wskazana została dalsza nasada kości promieniowej. Na typowym zdjęciu RTG nadgarstka w projekcji AP lub PA kość promieniowa leży bocznie (od strony kciuka), a jej dalsza nasada tworzy główną powierzchnię stawową dla kości nadgarstka. W przedstawionym obrazie linia złamania przebiega właśnie w obrębie tej dalszej części kości promieniowej, tuż powyżej powierzchni stawowej, co jest klasycznym obrazem złamania nasady dalszej. W praktyce klinicznej bardzo często mamy do czynienia ze złamaniami dalszej nasady kości promieniowej typu Collesa lub Smitha – różnią się one głównie kierunkiem przemieszczenia odłamów, ale lokalizacja pozostaje ta sama: dystalna część kości promieniowej. Moim zdaniem warto od razu wyrabiać sobie nawyk orientowania się na zdjęciu: po pierwsze określamy, gdzie jest promień (strona kciuka), gdzie łokieć (strona palca małego), a dopiero potem analizujemy nasady – bliższą (od strony stawu łokciowego) i dalszą (od strony nadgarstka). W standardach opisów radiologicznych zaleca się zawsze podanie, której kości dotyczy złamanie, w jakim jej segmencie (nasada bliższa, trzon, nasada dalsza) oraz czy dochodzi do zajęcia powierzchni stawowej. W tym przypadku zmiana lokalizuje się w dalszej nasadzie kości promieniowej, w bezpośrednim sąsiedztwie powierzchni stawowej, co ma znaczenie dla dalszego leczenia – unieruchomienia, ewentualnej repozycji czy kwalifikacji do leczenia operacyjnego. W praktyce technika RTG nadgarstka wymaga prawidłowego ułożenia kończyny: dłoń płasko na detektorze, palce wyprostowane, oś trzeciego palca w przedłużeniu przedramienia. Dopiero przy takim ułożeniu anatomia jest czytelna, a identyfikacja nasady dalszej kości promieniowej – jednoznaczna. To jest taka podstawowa, ale bardzo ważna umiejętność w diagnostyce obrazowej kończyny górnej.

Pytanie 6

W systemie międzynarodowym ząb pierwszy przedtrzonowy po stronie lewej oznacza się symbolem

A. 24
B. 54
C. 84
D. 14
W systemie międzynarodowym FDI logika numeracji jest bardzo konkretna, więc każda pomyłka wynika zwykle z pomieszania kilku różnych systemów albo z nieuwzględnienia, czy mówimy o uzębieniu stałym, czy mlecznym. W pytaniu chodzi o pierwszy przedtrzonowiec po stronie lewej w uzębieniu stałym, a więc o ząb w szczęce, nie w żuchwie, i nie o ząb mleczny. W systemie FDI pierwsza cyfra określa ćwiartkę: 1 i 2 to szczęka (góra), 3 i 4 to żuchwa (dół). Druga cyfra to numer zęba w obrębie ćwiartki, liczony od linii pośrodkowej: 1 – siekacz przyśrodkowy, 2 – siekacz boczny, 3 – kieł, 4 – pierwszy przedtrzonowiec, 5 – drugi przedtrzonowiec, 6–8 – trzonowce. Z tego wynika, że liczby zaczynające się od 5 lub 8, jak 54 czy 84, dotyczą zupełnie innego układu – to już uzębienie mleczne, gdzie ćwiartki oznaczone są cyframi 5, 6, 7, 8, a nie 1–4. Ząb 54 to górny prawy mleczny pierwszy trzonowiec, a nie stały przedtrzonowiec. Z kolei 84 opisuje dolny prawy mleczny pierwszy trzonowiec. To typowy błąd: ktoś kojarzy, że „4” w drugiej pozycji jest czymś pośrednim, ale nie zauważa, że pierwsza cyfra przeskoczyła już w zakres uzębienia mlecznego. Odpowiedź 14 też bywa myląca, bo 1 z przodu oznacza faktycznie szczękę, ale prawą stronę, czyli ząb 14 to pierwszy przedtrzonowiec w szczęce po stronie prawej. W praktyce obrazowej i stomatologicznej takie pomyłki są bardzo niebezpieczne: można opisać zmiany przy złym zębie albo zaplanować leczenie po przeciwnej stronie łuku. Dobrą praktyką jest zawsze: najpierw określić, czy patrzymy na ząb stały czy mleczny, potem stronę (lewa/prawa, góra/dół), i dopiero na końcu dobrać właściwą liczbę w systemie FDI. Z mojego doświadczenia pomaga też nawyk mentalnego „przeliczenia” od jedynek przyśrodkowych, zanim wpisze się numer w opisie RTG.

Pytanie 7

Na przekroju poprzecznym TK mózgu strzałką wskazano obszar

Ilustracja do pytania
A. hypodensyjny w móżdżku.
B. hypodensyjny w płacie czołowym.
C. hyperdensyjny w płacie czołowym.
D. hyperdensyjny w móżdżku.
Na przedstawionym przekroju poprzecznym TK głowy widoczny jest obraz w projekcji osiowej na poziomie tylnego dołu czaszki. Strzałka wyraźnie wskazuje strukturę położoną w obrębie móżdżku, poniżej półkul mózgowych i powyżej otworu wielkiego. Z mojego doświadczenia w opisywaniu takich badań najczęstszy błąd to pomylenie tego poziomu z płatami potylicznymi, ale tutaj widać typowy układ półkul móżdżku i robaka móżdżku. Zaznaczony obszar jest jaśniejszy niż prawidłowa tkanka móżdżku, czyli ma większą gęstość w jednostkach Hounsfielda – mówimy więc, że jest hyperdensyjny. W TK bez kontrastu taka hyperdensyjna zmiana w móżdżku najczęściej sugeruje świeży krwotok śródmózgowy lub krwotok do guza. W praktyce klinicznej rozpoznanie hyperdensyjnego ogniska w móżdżku ma duże znaczenie, bo krwotok w tej lokalizacji może szybko dawać wzrost ciśnienia śródczaszkowego i ucisk pnia mózgu. Standardowo, zgodnie z dobrymi praktykami radiologicznymi, opisując taki obraz, zwraca się uwagę na lokalizację (półkula móżdżku, robak), gęstość zmiany, obecność obrzęku, przemieszczenie struktur pośrodkowych i ewentualne poszerzenie układu komorowego. Warto też pamiętać, że hyperdensyjny obszar w TK może wynikać nie tylko z krwi, ale też z zwapnień, materiału kontrastowego lub ciała obcego, dlatego zawsze ocenia się kontekst kliniczny i porównuje z innymi warstwami oraz z wcześniejszymi badaniami. Moim zdaniem to pytanie dobrze uczy podstawowego odruchu: najpierw lokalizacja anatomiczna (tu móżdżek), dopiero potem charakter densyjny (hyper- czy hypodensyjny).

Pytanie 8

Przedstawiony obraz został zarejestrowany podczas wykonania

Ilustracja do pytania
A. rezonansu magnetycznego.
B. pozytonowej tomografii emisyjnej.
C. badania radioizotopowego.
D. tomografii komputerowej.
Przedstawiony obraz to klasyczna scyntygrafia kośćca – czyli wynik badania radioizotopowego układu kostnego. Widać całe ciało w projekcji przedniej i tylnej, z równomiernym, dość „ziarnistym” rozkładem znacznika w kościach, bez typowych dla TK czy MR przekrojów poprzecznych. W medycynie nuklearnej nie oglądamy samej anatomii jak w RTG czy TK, tylko rozkład radiofarmaceutyku, który pokazuje metabolizm i aktywność biologiczną tkanek. Tutaj najczęściej stosuje się 99mTc-MDP lub inny fosfonian znakowany technetem, który gromadzi się w kościach proporcjonalnie do ich ukrwienia i przebudowy. Dzięki temu takie badanie jest bardzo czułe w wykrywaniu przerzutów do kości, świeżych złamań, zmian zapalnych czy jałowej martwicy. W praktyce klinicznej scyntygrafia całego szkieletu jest standardem np. w onkologii (rak piersi, prostata, nerki), ortopedii i reumatologii. Obraz z gammakamery ma niską rozdzielczość anatomiczną, ale wysoką czułość funkcjonalną. Z mojego doświadczenia dobrą praktyką jest zawsze kojarzyć: widok „szkieletu w całości”, obraz dwuwymiarowy, bez warstw, o charakterystycznej „szarej” skali i opis typu „przód/tył” – to najczęściej właśnie scyntygrafia. W odróżnieniu od TK czy MR, pacjent dostaje dożylnie radiofarmaceutyk, czeka się zwykle 2–3 godziny na wychwyt w kościach, a potem wykonuje się powolny skan całego ciała gammakamerą. W nowocześniejszych pracowniach łączy się to potem z TK (tzw. SPECT/CT), ale sam obraz szkieletu, jak na tym przykładzie, pochodzi z klasycznej gammakamery, czyli z badania radioizotopowego.

Pytanie 9

Którą metodą zostało wykonane badanie kręgosłupa zobrazowane na zdjęciu?

Ilustracja do pytania
A. Tomografii komputerowej.
B. Radiologii klasycznej.
C. Rezonansu magnetycznego.
D. Scyntygrafii statycznej.
Zdjęcie przedstawia obraz kręgosłupa, który na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z klasycznym zdjęciem RTG w projekcji bocznej, ale po dokładniejszym przyjrzeniu widać, że to tomografia komputerowa. Typowym błędem jest ocenianie wyłącznie „kształtu” kręgosłupa, bez zwracania uwagi na strukturę obrazu, poziom szczegółowości i sposób odwzorowania tkanek. W klasycznej radiologii (RTG) dostajemy projekcję sumacyjną – wszystkie struktury na danej drodze promienia nakładają się na siebie. Tu natomiast mamy wyraźny przekrój warstwowy, bez nakładania się żeber, narządów klatki piersiowej czy miednicy, co jest charakterystyczne właśnie dla TK. Rezonans magnetyczny wygląda zupełnie inaczej: nie opiera się na promieniowaniu jonizującym, tylko na sygnale z jąder wodoru w polu magnetycznym. Na obrazach MR kość zbita jest zwykle ciemna, a najwięcej informacji pochodzi z tkanek miękkich, krążków międzykręgowych, rdzenia kręgowego, więzadeł. Kontrast między tkankami zależy od typu sekwencji (T1, T2, STIR itd.), a obraz nie ma tak „ostrej” ziarnistości kostnej jak w TK. Jeśli ktoś widząc przekrój w jednej płaszczyźnie automatycznie myśli „rezonans”, to jest to typowy skrót myślowy – trzeba patrzeć na charakter sygnału, nie tylko na orientację. Scyntygrafia statyczna to w ogóle inna bajka: to badanie medycyny nuklearnej, gdzie podaje się radiofarmaceutyk, a gammakamera rejestruje rozkład jego wychwytu w kośćcu. Obraz jest bardzo mało szczegółowy anatomicznie, widzimy raczej „gorące” i „zimne” ogniska metabolizmu kostnego, a nie drobne detale beleczkowe. Nie zobaczymy tam tak ostrych krawędzi trzonów kręgów, ani wyraźnej struktury tkanek miękkich wokół. Radiologia klasyczna natomiast, mimo że używa promieniowania rentgenowskiego jak TK, nie pozwala na tak precyzyjne różnicowanie gęstości w skali Hounsfielda, nie daje rekonstrukcji wielopłaszczyznowych i nie ma możliwości oglądania pojedynczych cienkich warstw. Moim zdaniem kluczową dobrą praktyką w diagnostyce obrazowej jest nauczenie się rozpoznawania typowego „charakteru” obrazu dla każdej metody: TK – warstwowy, ostry, świetny do kości; MR – bogaty w tkanki miękkie; RTG – projekcja sumacyjna; scyntygrafia – obraz czynnościowy o niskiej rozdzielczości. Pomijanie tych różnic prowadzi właśnie do takich pomyłek w rozpoznaniu metody badania.

Pytanie 10

Na obrazie ultrasonograficznym jamy brzusznej uwidoczniono

Ilustracja do pytania
A. nerkę.
B. śledzionę.
C. trzustkę.
D. wątrobę.
Na tym obrazie USG faktycznie widoczna jest wątroba – i to w dość klasycznym ujęciu. Charakterystyczne jest jednorodne, drobnoziarniste echo miąższu, o echogeniczności nieco wyższej niż kora nerki i podobnej lub lekko wyższej niż śledziona (w praktyce porównuje się to zawsze w jednym badaniu, a nie z pamięci). Widzimy typowy układ: powierzchnia wątroby tworzy gładką, silnie echogeniczną linię pod kopułą przepony, a w miąższu przebiegają bezechowe lub hipoechogeniczne naczynia – żyła wrotna i żyły wątrobowe – często z echogenicznymi ścianami. Moim zdaniem właśnie to rozpoznawanie naczyń jest jednym z najlepszych trików w praktyce. W standardach badań USG jamy brzusznej (np. PTU) podkreśla się konieczność oceny wielkości wątroby, jednorodności miąższu, zarysu brzegów oraz stosunku echogeniczności do nerki prawej. W pozycji leżącej na plecach sonda zwykle leży pod prawym łukiem żebrowym, a obraz obejmuje prawy płat z przeponą u góry. W codziennej pracy technika i lekarz powinni umieć odróżnić prawidłową wątrobę od zmian typu stłuszczenie, marskość czy ogniska ogniskowe. Na przykład w stłuszczeniu wątroba staje się wyraźnie bardziej hiperechogeniczna, a głębsze partie gorzej widoczne. W takich zadaniach testowych warto zawsze „odhaczyć” sobie: jednorodny miąższ + kontakt z przeponą + duże naczynia w środku = najczęściej wątroba w projekcji podżebrowej prawej.

Pytanie 11

Limfografia to badanie kontrastowe

A. układu chłonnego.
B. układu oddechowego.
C. rdzenia kręgowego.
D. ślianek.
Prawidłowo – limfografia to badanie kontrastowe układu chłonnego. W praktyce oznacza to, że do wybranych naczyń lub węzłów chłonnych podaje się środek kontrastowy, który „wybarwia” drogę przepływu chłonki i pozwala dokładnie ocenić przebieg naczyń limfatycznych, ich drożność oraz wygląd węzłów. Klasyczna limfografia była wykonywana głównie z użyciem promieniowania rentgenowskiego i kontrastów jodowych, dziś częściej korzysta się z nowszych metod, np. limfangiografii TK, MR albo limfoscyntygrafii, ale idea jest podobna: uwidocznić układ chłonny. Moim zdaniem warto to sobie skojarzyć: „lympha” = chłonka, więc limfo-grafia to obrazowanie chłonki i jej dróg. W diagnostyce onkologicznej używa się takich badań np. przy podejrzeniu przerzutów do węzłów chłonnych, przy planowaniu leczenia nowotworów piersi, czerniaków skóry czy guzów miednicy. Limfografia pozwala ocenić, czy węzły są powiększone, zniekształcone, czy naczynia są zablokowane, co może dawać obrzęki limfatyczne kończyn. W standardach postępowania radiologicznego podkreśla się, że dobór rodzaju badania (klasyczna limfografia, TK, MR czy medycyna nuklearna) zależy od wskazań klinicznych i dostępnego sprzętu, ale za każdym razem celem jest ten sam układ – chłonny. Warto też pamiętać, że to badanie wymaga ostrożnego podania kontrastu, dobrej techniki obrazowania i ścisłej współpracy z lekarzem kierującym, bo nie jest to badanie „przesiewowe”, tylko wykonywane przy konkretnych, dość specjalistycznych wskazaniach.

Pytanie 12

Na scyntygramie strzałką oznaczono

Ilustracja do pytania
A. nerkę.
B. śledzionę.
C. wątrobę.
D. trzustkę.
Na przedstawionym obrazie widzisz klasyczne badanie medycyny nuklearnej – scyntygrafię nerek. Strzałka wskazuje prawą nerkę, która gromadzi podany dożylnie radiofarmaceutyk i dlatego świeci intensywnie na żółto‑pomarańczowo. Nerki leżą w górnej części jamy brzusznej, po obu stronach kręgosłupa, i na scyntygramie są zwykle widoczne jako dwa symetryczne, fasolowate ogniska wychwytu, mniej więcej na poziomie dolnych żeber. Dolne ognisko poniżej to pęcherz moczowy wypełniony radioznacznikiem wydalanym z moczem – to też jest typowy obraz w badaniach nerkowych. W praktyce klinicznej takie badanie wykonuje się głównie z użyciem technetu‑99m (np. 99mTc‑DTPA, 99mTc‑MAG3, 99mTc‑DMSA). Pozwala ono ocenić perfuzję, funkcję wydalniczą i miąższ nerek, a także podzieloną funkcję każdej nerki osobno. Z mojego doświadczenia to jedno z najczęściej spotykanych badań w pracowni medycyny nuklearnej, szczególnie u pacjentów z nadciśnieniem naczyniowo‑nerkowym, podejrzeniem zwężenia tętnicy nerkowej, wadami wrodzonymi układu moczowego czy po przebytych odmiedniczkowych zapaleniach nerek. Dobre praktyki mówią, żeby zawsze łączyć ocenę kształtu i położenia ognisk wychwytu z wiedzą anatomiczną oraz z innymi metodami obrazowania (USG, TK), bo dopiero wtedy interpretacja jest wiarygodna. Warto też pamiętać o prawidłowym przygotowaniu pacjenta: odpowiednie nawodnienie, opróżnienie pęcherza przed badaniem i unikanie leków zaburzających perfuzję nerek. Dzięki temu obraz jest czytelny, a ocena funkcji – bardziej miarodajna.

Pytanie 13

Rozpoczęcie badania TK nerek po 20-30 sekundach od początku podania środka kontrastowego umożliwia diagnostykę

A. tętnic nerkowych.
B. dróg moczowych.
C. żył nerkowych.
D. kory i rdzenia nerek.
W tym pytaniu kluczowe jest zrozumienie, że czas po podaniu środka kontrastowego w TK nie jest przypadkowy, tylko odpowiada określonym fazom krążenia kontrastu w organizmie. Około 20–30 sekund po rozpoczęciu iniekcji dożylnej dominuje faza tętnicza, a więc kontrast jest głównie w tętnicach, w tym w tętnicach nerkowych. To nie jest jeszcze moment dobrej oceny żył nerkowych, bo pełniejsza faza żylna pojawia się później, zwykle około 60–70 sekund, kiedy kontrast przepłynie przez łożysko włośniczkowe i zacznie się gromadzić w układzie żylnym. Dlatego oczekiwanie, że po 20–30 sekundach najlepiej zobaczymy żyły nerkowe, jest oparte na myleniu fazy tętniczej z żylną. Podobnie drogi moczowe wymagają czasu, żeby kontrast został przefiltrowany w kłębuszkach nerkowych i pojawił się w miedniczkach nerkowych, moczowodach i pęcherzu. To jest tzw. faza wydalnicza, zwykle kilka minut po podaniu kontrastu, a nie pierwsze dziesiątki sekund. W tej wczesnej fazie kontrast jest jeszcze „w krwi”, a nie w moczu. Kolejne typowe nieporozumienie dotyczy kory i rdzenia nerek. Co prawda już w okolicach 30–40 sekund zaczyna się faza korowo-rdzeniowa, gdzie różnica wysycenia kontrastem między korą a rdzeniem jest dobrze widoczna, ale optymalny moment to zwykle trochę później niż 20 sekund, bardziej w stronę 30–40 sekund, zależnie od protokołu. Wczesna, czysto tętnicza faza służy przede wszystkim ocenie naczyń, a nie szczegółowej analizie struktury miąższu. Z mojego doświadczenia największy błąd myślowy polega na traktowaniu „kontrast jest podany” jako jednego, stałego stanu. Tymczasem w dobrych praktykach radiologicznych planuje się cały protokół wielofazowy: najpierw faza tętnicza do tętnic, później faza żylno-miąższowa do oceny narządów, a na końcu faza wydalnicza do układu moczowego. Jeśli pomylimy te fazy, możemy albo nie zobaczyć patologii, albo wyciągnąć fałszywe wnioski z prawidłowego badania. Dlatego tak ważne jest kojarzenie czasu od podania kontrastu z konkretną strukturą, którą chcemy zdiagnozować.

Pytanie 14

Przedstawiony obraz radiologiczny został zarejestrowany podczas badania jelita

Ilustracja do pytania
A. grubego po doustnym podaniu środka kontrastującego.
B. grubego po doodbytniczym podaniu środka kontrastującego.
C. cienkiego po doodbytniczym podaniu środka kontrastującego.
D. cienkiego po doustnym podaniu środka kontrastującego.
Na obrazie widać klasyczną wlewkę doodbytniczą jelita grubego (tzw. badanie kontrastowe jelita grubego z barytem). Środek cieniujący został podany od strony odbytnicy, dlatego kontrast bardzo dokładnie wypełnia światło okrężnicy, odwzorowując jej zarys, haustracje i przebieg. Jelito grube ma charakterystyczny obraz: szerokie światło, wyraźne haustry układające się w takie jakby segmenty, brak typowych dla jelita cienkiego fałdów okrężnych przechodzących przez całe światło. Na zdjęciu widoczny jest zarys okrężnicy wstępującej, poprzecznej, zstępującej i esicy, co jednoznacznie przemawia za jelitem grubym. Po doodbytniczym podaniu kontrastu uzyskujemy tzw. badanie wlewu kontrastowego, które w standardowej praktyce radiologicznej stosuje się głównie do oceny zmian strukturalnych jelita grubego: zwężeń, uchyłków, guzów, nieprawidłowego poszerzenia, zaburzeń zarysów fałdów śluzówki. W technikach zgodnych z dobrymi praktykami (np. zalecenia towarzystw radiologicznych) pacjent jest odpowiednio przygotowany – oczyszczenie jelita, często dieta płynna dzień wcześniej – tak żeby kontrast równomiernie wypełniał światło i nie było artefaktów z zalegających mas kałowych. Moim zdaniem to jedno z badań, na których bardzo dobrze widać różnicę między jelitem cienkim a grubym, co przydaje się potem przy interpretacji tomografii czy badań z podwójnym kontrastem. Warto zapamiętać: jelito grube + baryt podany od dołu = wlew doodbytniczy, taki jak na tym zdjęciu.

Pytanie 15

Na zamieszczonym radiogramie strzałką oznaczono kość

Ilustracja do pytania
A. łódkowatą.
B. grochowatą.
C. sześcienną.
D. łódeczkowatą.
Na tym radiogramie łatwo jest się pomylić, bo kilka kości stępu leży blisko siebie i w projekcji bocznej częściowo się nakłada. Wiele osób intuicyjnie zaznacza kość sześcienną, bo kojarzy ją z boczną częścią stopy, a na zdjęciu widzą jakąś kość „bardziej z boku” i od razu to z nią łączą. Problem w tym, że kość sześcienna leży bardziej bocznie i dystalnie, w pobliżu podstaw kości śródstopia IV–V, i w klasycznej bocznej projekcji stawu skokowego zwykle nie jest tak wyraźnie eksponowana jak kość łódkowata leżąca bezpośrednio przed głową kości skokowej. Innym typowym błędem jest mylenie kości łódkowatej z kością grochowatą. Kość grochowata w ogóle nie należy do stępu, tylko do nadgarstka – jest to mała, trzeszczkowata kość po stronie łokciowej dłoni, związana z ścięgnem mięśnia zginacza łokciowego nadgarstka. Na zdjęciu stawu skokowego po prostu nie da się jej zobaczyć, bo anatomicznie jest w zupełnie innej okolicy ciała. Wybór odpowiedzi z kością grochowatą wynika raczej z mylenia nazw niż z analizy obrazu. Pojawia się też czasem odpowiedź „kość łódeczkowata”, co jest mieszaniem terminologii: w obrębie kończyny górnej mamy kość łódeczkowatą (scaphoideum) w nadgarstku, a w obrębie stopy – kość łódkowatą (naviculare). Na radiogramie stawu skokowego nie oceniamy kości łódeczkowatej, tylko właśnie łódkowatą, więc użycie tej nazwy w tym kontekście jest po prostu anatomicznie niepoprawne. Z mojego doświadczenia największy problem sprawia właśnie odróżnienie kości łódkowatej stopy od kości łódeczkowatej ręki – nazwy są podobne, ale lokalizacja i obraz radiologiczny zupełnie inne. Dobre podejście w praktyce to zawsze najpierw zlokalizować kość skokową, potem jej głowę, a następnie sprawdzić, która kość leży bezpośrednio przed nią – i to jest kość łódkowata. Taka systematyczna analiza, zgodna z zaleceniami opisów RTG w ortopedii i radiologii, znacząco ogranicza ryzyko pomyłek terminologicznych i lokalizacyjnych. W egzaminach i w pracy zawodowej liczy się właśnie takie spokojne, krok po kroku prześledzenie anatomii, a nie strzelanie odpowiedzi na podstawie podobnie brzmiących nazw.

Pytanie 16

Zamieszczony rentgenogram został zarejestrowany podczas wykonania

Ilustracja do pytania
A. angiografii nerkowej.
B. urografii TK.
C. angiografii nerkowej TK.
D. urografii.
Na obrazie widać klasyczny wynik urografii – czyli badania RTG z dożylnym podaniem jodowego środka cieniującego, który jest wydalany przez nerki i wypełnia układ kielichowo‑miedniczkowy, moczowody oraz pęcherz. Charakterystyczne jest to, że widoczne są obustronnie miedniczki nerkowe i kielichy, zarys moczowodów oraz dobrze wypełniony pęcherz moczowy w projekcji AP. Nie ma tu żadnych przekrojów warstwowych ani typowych artefaktów rekonstrukcji znanych z tomografii komputerowej, tylko pojedynczy obraz płaski, jak klasyczne zdjęcie rentgenowskie. To dokładnie odpowiada urografii dożylnej (IVU, IVP). Moim zdaniem warto zapamiętać, że w urografii obraz jest „konturowy”: widzimy kontrast w drogach moczowych na tle kośćca, bez możliwości oceny przekrojowej miąższu nerki. W praktyce technik radiologii musi pamiętać o sekwencji zdjęć: przeglądowe jamy brzusznej, a następnie zdjęcia po określonym czasie od podania kontrastu (np. 5, 10, 15 minut), czasem dodatkowe projekcje skośne albo zdjęcia późne. Standardy pracowni radiologicznych zalecają też odpowiednie przygotowanie pacjenta – opróżnienie przewodu pokarmowego, nawodnienie, wykluczenie przeciwwskazań do jodowego kontrastu. W odróżnieniu od badań TK tutaj pracujemy z niższą dawką i prostszą aparaturą, ale za to z większym znaczeniem prawidłowego pozycjonowania i kontroli czasu ekspozycji, żeby uchwycić właściwą fazę wydzielniczą nerek. W codziennej praktyce urografia klasyczna jest dziś rzadsza, wypierana przez TK, ale nadal bywa wykonywana, zwłaszcza tam, gdzie dostęp do tomografii jest ograniczony lub gdy chcemy prostą ocenę drożności moczowodów.

Pytanie 17

Na zamieszczonym obrazie radiologicznym nadgarstka strzałką wskazano kość

Ilustracja do pytania
A. grochowatą.
B. księżycowatą.
C. haczykowatą.
D. łódeczkowatą.
Na obrazie widoczna jest kość księżycowata – dobrze to widać po jej typowej lokalizacji i kształcie. Na projekcji PA (tylno‑przedniej) nadgarstka kość księżycowata leży w rzędzie bliższym kości nadgarstka, mniej więcej w osi przedłużenia trzonu kości łokciowej i promieniowej, między kością łódeczkowatą (bocznie, od strony kciuka) a trójgraniastą (przyśrodkowo). Ma taki lekko kwadratowy, nieco zaokrąglony kształt i jest położona głębiej, bliżej środka stawu. Strzałka dokładnie wskazuje tę strukturę. W praktyce radiologicznej rozpoznanie kości księżycowatej jest bardzo ważne, bo to ona często uczestniczy w niestabilnościach nadgarstka (np. zespół DISI, VISI) i w urazach typu zwichnięcie księżycowatej lub przezkłębkowe zwichnięcie okołoksiężycowate. Moim zdaniem warto od razu kojarzyć, że na zdjęciu bocznym kość księżycowata powinna mieć typowy, niemal kwadratowy kształt, a jej oś długą ustawioną równolegle do kości promieniowej – każde odchylenie sugeruje niestabilność. W standardach opisu RTG nadgarstka (np. wg typowych schematów nauczanych w radiologii) zawsze ocenia się ustawienie i zarysy kości łódeczkowatej i księżycowatej jako kluczowych dla biomechaniki stawu. W codziennej pracy technika elektroradiologii poprawne rozpoznawanie tej kości pomaga też przy prawidłowym pozycjonowaniu – przy ocenie, czy nadgarstek nie jest skręcony lub zgięty, co mogłoby zafałszować obraz przestrzeni stawowych. Dobrą praktyką jest porównywanie położenia kości księżycowatej z osią trzonu kości promieniowej oraz z kością główkowatą powyżej – wtedy łatwiej wychwycić nieprawidłowości i mieć pewność, że identyfikujemy właściwą kość.

Pytanie 18

Który obraz MR mózgu został wykonany w sekwencji DWI?

A. Obraz 2
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Obraz 1
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Obraz 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Obraz 3
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowo wskazany został Obraz 2, ponieważ ma on typowe cechy sekwencji DWI (Diffusion Weighted Imaging). W DWI tło mózgowia jest stosunkowo jednorodne i dość ciemne, natomiast ogniska z ograniczoną dyfuzją wody (np. świeży udar niedokrwienny, ropień, niektóre guzy o dużej komórkowości) są bardzo jasne, wręcz „świecące”. Charakterystyczny jest też nieco gorszy kontrast anatomiczny niż w klasycznych sekwencjach T1- czy T2-zależnych oraz częste zniekształcenia geometryczne obrazu wynikające z użycia sekwencji echo-planar (EPI). Moim zdaniem, to właśnie to ziarniste tło, wysoki sygnał w patologii i specyficzny wygląd kory i jąder podstawy najbardziej „zdradzają”, że patrzymy na DWI. W praktyce klinicznej DWI jest złotym standardem w diagnostyce ostrego udaru – zgodnie z aktualnymi wytycznymi neurologicznymi i neuroradiologicznymi to ta sekwencja pozwala najwcześniej wychwycić niedokrwienie, często już po kilkunastu minutach od początku objawów, kiedy TK bywa jeszcze prawidłowa. Dodatkowo stosuje się ją do różnicowania zmian naczyniopochodnych z przewlekłymi leukopatiami, do oceny ropni (ograniczona dyfuzja w ropnym materiale) oraz w onkologii, gdzie współczynnik dyfuzji (ADC) pomaga ocenić złośliwość guza i odpowiedź na leczenie. W dobrze wykonanym badaniu MR mózgu w trybie ostrego dyżuru DWI jest zawsze w pakiecie podstawowym, obok sekwencji T2, FLAIR i często angiografii MR. Z mojego doświadczenia technicy, którzy szybko „łapią” charakterystyczny wygląd DWI, znacznie sprawniej wstępnie oceniają badanie jeszcze na konsoli, co w udarze realnie skraca czas do decyzji terapeutycznej.

Pytanie 19

Który narząd widoczny jest na wydruku badania ultrasonograficznego?

Ilustracja do pytania
A. Pęcherzyk żółciowy.
B. Tarczyca.
C. Śledziona.
D. Nerka.
Na obrazie z badania USG widoczna jest nerka, co można rozpoznać po bardzo charakterystycznym układzie warstw echogeniczności. W prawidłowym badaniu nerka ma kształt zbliżony do fasolki, z wyraźnie odgraniczoną korą i rdzeniem. Kora nerkowa jest zazwyczaj umiarkowanie hypoechogeniczna w stosunku do wątroby, natomiast wnęka i zatoka nerkowa dają silnie echogeniczny obraz z powodu obecności tkanki tłuszczowej, naczyń i układu kielichowo‑miedniczkowego. W przekroju podłużnym, tak jak na typowym wydruku, dobrze widać podział na biegun górny, biegun dolny i ciągłość miąższu. Moim zdaniem to jest jeden z łatwiejszych do zapamiętania obrazów, bo ta „fasolka” z jasnym środkiem naprawdę się wyróżnia. W praktyce klinicznej ultrasonografia nerek jest podstawowym, nieinwazyjnym badaniem pierwszego rzutu przy bólach w okolicy lędźwiowej, podejrzeniu kamicy, wad wrodzonych układu moczowego czy monitorowaniu przewlekłej choroby nerek. Standardy opisowe zalecają ocenę wielkości nerek, grubości kory, zarysu torebki, echostruktury miąższu oraz obecności poszerzenia układu kielichowo‑miedniczkowego (np. wodonercze). Dodatkowo, w trybie dopplerowskim ocenia się przepływy w tętnicach nerkowych, co ma znaczenie w nadciśnieniu naczyniowo‑nerkowym. Dobra praktyka w pracowni USG to skanowanie nerki w co najmniej dwóch płaszczyznach: podłużnej i poprzecznej, z porównaniem obu stron. W technikum i w pracy warto wyrobić sobie nawyk: jak widzę strukturę fasolowatą, z jasną zatoką w środku i ciemniejszą korą dookoła – najpierw myślę o nerce, a dopiero potem rozważam inne narządy.

Pytanie 20

W których projekcjach wykonuje się standardowe badanie mammograficzne?

A. Kraniokaudalnej i zrotowanej.
B. Kraniokaudalnej i skośnej przyśrodkowo-bocznej.
C. Kaudokranialnej i skośnej przyśrodkowo-bocznej.
D. Kaudokranialnej i zrotowanej.
Prawidłowo wskazana projekcja kraniokaudalna (CC) oraz skośna przyśrodkowo-boczna, czyli mediolateral oblique (MLO), to standardowy zestaw w rutynowym badaniu mammograficznym. W praktyce technik wykonuje dla każdej piersi przynajmniej te dwie projekcje, bo one się wzajemnie uzupełniają i dają możliwie pełny obraz gruczołu piersiowego. Projekcja kraniokaudalna polega na uciśnięciu piersi między detektorem a kompresorem z góry na dół. Dzięki temu dobrze oceniamy centralne i przyśrodkowe części piersi, a także struktury położone bardziej powierzchownie. Widzimy wtedy rozkład tkanki gruczołowej, mikrozwapnienia, zarysy ewentualnych guzków. Z mojego doświadczenia, jeśli CC jest dobrze wykonana, to brodawka jest widoczna w profilu, a pierś jest równomiernie spłaszczona, bez zagięć skóry, co ma ogromne znaczenie dla jakości obrazu. Z kolei projekcja skośna przyśrodkowo-boczna (MLO) jest kluczowa, bo obejmuje nie tylko pierś, ale też ogon pachowy, czyli fragment tkanki gruczołowej wchodzący w dół pachy. Właśnie tam często lokalizują się zmiany, które mogą umknąć w projekcji CC. W dobrych praktykach przyjmuje się, że na MLO powinna być widoczna fałda podpiersiowa, mięsień piersiowy większy i jak największa objętość tkanki piersi. To jest taki wyznacznik poprawnego pozycjonowania pacjentki. Standardy programów przesiewowych (np. europejskich EUREF) jasno wskazują zestaw CC + MLO jako podstawę badania screeningowego. Dodatkowe projekcje, jak np. powiększeniowe czy celowane, wykonuje się dopiero przy podejrzeniu zmiany. W praktyce technika najważniejsze jest prawidłowe ułożenie pacjentki, odpowiedni ucisk piersi (żeby zmniejszyć dawkę i poprawić kontrast) oraz unikanie artefaktów. Moim zdaniem im lepiej rozumiesz, po co robisz te dwie konkretne projekcje, tym łatwiej potem zauważyć, że czegoś na obrazie brakuje i trzeba np. powtórzyć ujęcie albo dodać kolejne.

Pytanie 21

Miejscem wykonania pomiaru densytometrycznego z kości przedramienia jest

A. środek trzonu kości promieniowej strony dominującej.
B. środek trzonu kości promieniowej strony niedominującej.
C. koniec dalszy kości promieniowej strony niedominującej.
D. koniec dalszy kości promieniowej strony dominującej.
Prawidłowo wskazane miejsce pomiaru densytometrycznego w obrębie kości przedramienia to koniec dalszy kości promieniowej strony niedominującej. W praktyce oznacza to zwykle lewy nadgarstek u osoby praworęcznej. Właśnie ten obszar jest standardowo wykorzystywany w densytometrii obwodowej (pDXA, QCT), bo zawiera dużo kości beleczkowej, bardzo wrażliwej na utratę masy kostnej w osteoporozie. Dzięki temu badanie jest czułe na wczesne zmiany. Strona niedominująca jest wybierana celowo – z mojego doświadczenia to prosty sposób, żeby ograniczyć wpływ dodatkowych obciążeń mechanicznych, mikrourazów czy zmian zwyrodnieniowych charakterystycznych dla ręki częściej używanej w pracy, sporcie czy codziennych czynnościach. To pozwala uzyskać wynik bardziej reprezentatywny dla ogólnego stanu szkieletu, a nie tylko dla „przepracowanej” kończyny. W wytycznych dotyczących densytometrii podkreśla się, że badaniem referencyjnym do rozpoznawania osteoporozy jest pomiar BMD w odcinku lędźwiowym kręgosłupa i w bliższym odcinku kości udowej metodą DXA. Pomiar z dalszego końca kości promieniowej strony niedominującej traktuje się jako badanie uzupełniające, bardzo przydatne u pacjentów, u których nie można wykonać standardowego DXA (np. po rozległych operacjach, z deformacjami kręgosłupa, endoprotezami obu bioder). Warto też pamiętać, że densytometr wymaga prawidłowego ułożenia kończyny: nadgarstek musi być ustawiony płasko, bez rotacji, z prawidłowym zakresem skanowania obejmującym dalszą nasadę kości promieniowej. Moim zdaniem kluczowe w pracy technika jest powtarzalne pozycjonowanie, bo dopiero wtedy kolejne badania w czasie dają wiarygodne porównanie i można ocenić rzeczywistą dynamikę utraty masy kostnej.

Pytanie 22

Który narząd został uwidoczniony na przedstawionym obrazie scyntygraficznym?

Ilustracja do pytania
A. Trzustka.
B. Wątroba.
C. Płuca.
D. Serce.
Na obrazie scyntygraficznym widoczna jest wątroba – charakterystyczne, nieregularne ognisko gromadzenia znacznika położone w prawej górnej części jamy brzusznej, przesunięte nieco ku górze pod prawym łukiem żebrowym. W badaniach medycyny nuklearnej, szczególnie w klasycznej scyntygrafii wątroby i śledziony z użyciem koloidów znakowanych technetem-99m, fizjologicznie największą aktywność obserwujemy właśnie w miąższu wątrobowym. Kolorowe mapowanie (czerwony/żółty – najwyższe wychwyty, zielony/niebieski – niższe) dobrze pokazuje rozkład perfuzji i czynności fagocytarnej komórek układu siateczkowo‑śródbłonkowego. Moim zdaniem warto zapamiętać, że w prawidłowym badaniu wątroba ma dość jednorodną intensywność, o wyraźnych granicach, bez ubytków wychwytu. W praktyce klinicznej scyntygrafię wątroby wykorzystuje się rzadziej niż kiedyś, ale nadal bywa przydatna przy ocenie rozległości uszkodzenia miąższu, funkcji resztkowej po resekcjach czy w kwalifikacji do zabiegów radioembolizacji. W standardach medycyny nuklearnej podkreśla się konieczność prawidłowego pozycjonowania pacjenta (najczęściej pozycja leżąca na plecach, detektor nad jamą brzuszną) oraz stosowania odpowiednich okien energetycznych dla Tc-99m, żeby uzyskać czytelny obraz narządu. Dobra praktyka to zawsze korelacja scyntygrafii z badaniami anatomicznymi, np. USG lub TK, ale pierwszym krokiem jest właśnie poprawne rozpoznanie, że oglądamy wątrobę, a nie płuca czy serce. Takie „czytanie z mapy izotopowej” to typowa umiejętność technika pracowni medycyny nuklearnej.

Pytanie 23

Którą strukturę anatomiczną uwidoczniono na zamieszczonym obrazie USG?

Ilustracja do pytania
A. Ciężarną macicę z czterema płodami.
B. Pęcherzyk żółciowy z kamieniami.
C. Nerkę lewą ze złogami.
D. Pęcherz moczowy z kamieniami.
Na obrazie USG widoczny jest typowy pęcherzyk żółciowy z kamieniami (cholecystolithiasis). Charakterystyczny jest wydłużony, gruszkowaty kształt bezechowej (czarnej) struktury, otoczonej cienką, wyraźną ścianą. W świetle pęcherzyka widoczne są silnie hiperechogeniczne ogniska z wyraźnym cieniem akustycznym za nimi – to klasyczny obraz złogów żółciowych. Zgodnie z zasadami opisu USG jamy brzusznej, zawsze zwracamy uwagę na: kształt pęcherzyka, grubość ściany, zawartość światła oraz obecność cienia akustycznego. Kamienie są jasne, dobrze odgraniczone i „rzucają cień” w głąb obrazu, co jest jednym z najważniejszych kryteriów różnicujących je od np. polipów. W praktyce klinicznej taki obraz, szczególnie przy dolegliwościach bólowych w prawym podżebrzu, jest podstawą do rozpoznania kamicy pęcherzyka żółciowego i dalszego postępowania – zwykle obserwacja albo kwalifikacja do cholecystektomii laparoskopowej, zgodnie z aktualnymi zaleceniami. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk, żeby przy każdym badaniu USG jamy brzusznej bardzo dokładnie oceniać pęcherzyk w pozycji leżącej i w razie wątpliwości także w pozycji stojącej lub na lewym boku – kamienie często zmieniają położenie pod wpływem grawitacji, co dodatkowo potwierdza rozpoznanie. Dobra praktyka to też dokumentowanie przynajmniej dwóch przekrojów (podłużny i poprzeczny) oraz opisywanie wielkości największego złogu, bo ma to znaczenie przy planowaniu zabiegu i dalszej obserwacji pacjenta.

Pytanie 24

Na radiogramie strzałką oznaczono

Ilustracja do pytania
A. głowę kości skokowej.
B. staw skokowo-piętowy.
C. kość sześcienną.
D. kość łódkowatą.
Na tym zdjęciu RTG stawu skokowego w projekcji bocznej strzałka wskazuje kość łódkowatą stępu. W tej projekcji kość łódkowata leży bezpośrednio przed głową kości skokowej, czyli tak jakby „doklejona” do jej przedniego bieguna. Z tyłu widzisz masywną kość piętową, nad nią kość skokową z wyraźnym bloczkiem w stawie skokowym górnym, a jeszcze bardziej do przodu – właśnie kość łódkowatą, którą pokazano strzałką. Charakterystyczne jest to, że ma ona kształt takiego lekko owalnego, spłaszczonego cienia, tworzącego staw skokowo-łódkowy. W praktyce klinicznej poprawne rozpoznawanie kości łódkowatej na RTG jest ważne przy urazach stawu skokowego i stępu, np. przy podejrzeniu złamań awulsyjnych, jałowej martwicy (choroba Köhlera u dzieci) czy zmian przeciążeniowych. W standardach opisowych radiologii dobrze jest zawsze systematycznie „przelecieć” wzrokiem po wszystkich kościach stępu: piętowej, skokowej, łódkowatej, sześciennej i klinowatych, żeby niczego nie pominąć. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk porównywania położenia kości łódkowatej do głowy kości skokowej – jeśli widzisz przednią, lekko wypukłą część kości skokowej, to od razu z przodu niej szukasz kości łódkowatej. To bardzo ułatwia orientację, zwłaszcza gdy obraz jest słabszej jakości albo pacjent był minimalnie źle ustawiony. Takie podejście jest zgodne z dobrą praktyką w diagnostyce obrazowej, gdzie liczy się powtarzalny, uporządkowany schemat oceny radiogramu.

Pytanie 25

Zamieszczony obraz został wykonany metodą

Ilustracja do pytania
A. TK
B. PET
C. MRI
D. USG
To jest klasyczny przykład obrazu z tomografii komputerowej (TK) głowy w projekcji poprzecznej (axialnej). Widać charakterystyczny przekrój czaszki z bardzo wyraźnie odgraniczoną, jasną (hiperdensyjną) kością oraz różnicą gęstości pomiędzy mózgowiem, płynem mózgowo-rdzeniowym a zatokami powietrznymi. W TK skala szarości odpowiada jednostkom Hounsfielda (HU), dzięki czemu kość wychodzi prawie biała, powietrze prawie czarne, a tkanki miękkie przyjmują odcienie szarości – dokładnie tak jak na tym obrazie. To nie jest typowy wygląd ani USG, ani MRI, ani PET. W USG mielibyśmy obraz w czasie rzeczywistym, z ziarnistą strukturą i bez widocznej kości w takim przekroju – czaszka praktycznie uniemożliwia obrazowanie mózgu ultrasonografią u dorosłych. W MRI kość jest zwykle bardzo ciemna, a kontrast między tkankami miękkimi jest dużo większy, z innym „charakterem” obrazu (brak typowej białej obwódki kostnej). PET z kolei pokazuje rozkład metabolizmu (aktywności radioznacznika), a nie szczegółową anatomię kości. Tomografia komputerowa wykorzystuje promieniowanie rentgenowskie i rekonstrukcję komputerową wielu projekcji, co pozwala uzyskać serię cienkich przekrojów. W praktyce TK głowy stosuje się m.in. w diagnostyce urazów czaszkowo-mózgowych, krwawień wewnątrzczaszkowych, udarów niedokrwiennych (szczególnie w ostrej fazie, żeby wykluczyć krwotok), a także w ocenie kości skroniowych czy zatok przynosowych. Standardem jest dobór odpowiednich "okien" (np. okno mózgowe, okno kostne), które modyfikują zakres wyświetlanej gęstości, co jeszcze bardziej podkreśla typowy wygląd TK. Z mojego doświadczenia warto od razu kojarzyć: jasna, bardzo wyraźna czaszka, przekrój poprzeczny, jednorodny szum – to prawie na pewno tomografia komputerowa, szczególnie w badaniach głowy.

Pytanie 26

Badanie cewki moczowej polegające na wstecznym wprowadzeniu środka kontrastowego to

A. pielografia zstępująca.
B. uretrografia wstępująca.
C. cystouretrografia mikcyjna.
D. pielografia wstępująca.
W tym pytaniu bardzo łatwo dać się złapać na skojarzeniach z innymi badaniami kontrastowymi układu moczowego. Kluczowe słowo to jednak „cewka moczowa”. Pielografia zstępująca i wstępująca dotyczą miedniczek nerkowych i moczowodów, a nie cewki. Wstępująca pielografia polega na podaniu kontrastu przez cewnik założony do moczowodu podczas cystoskopii, czyli kontrast idzie w górę, ale do górnych dróg moczowych. Z kolei zstępująca pielografia (dożylna urografia) opiera się na wydalaniu kontrastu przez nerki i jego spływie w dół drogami moczowymi. Oba te badania służą głównie ocenie nerek i moczowodów, np. w kamicy, guzach, wodonerczu, a nie do oceny zwężeń cewki. Cystouretrografia mikcyjna brzmi bardzo podobnie i to jest typowy błąd myślowy: skoro jest „uretro-”, to może chodzić o cewkę. Rzeczywiście, to badanie też pokazuje cewkę, ale jego założenie jest inne. Kontrast podaje się do pęcherza przez cewnik, następnie wykonuje się zdjęcia podczas mikcji, czyli opróżniania pęcherza. Przepływ kontrastu jest tu zgodny z naturalnym kierunkiem oddawania moczu, a głównym celem jest ocena pęcherza i odpływów pęcherzowo-moczowodowych, często u dzieci. W pytaniu wyraźnie podkreślono „wsteczne wprowadzenie środka kontrastowego do cewki”, czyli nie przez pęcherz, tylko bezpośrednio przez ujście zewnętrzne, pod prąd. I to jest istota uretrografii wstępującej. Z mojego doświadczenia wiele osób myli te nazwy, bo skupia się tylko na słowie „wstępująca”, nie patrząc, którego odcinka układu moczowego dotyczy badanie. Dobrą praktyką jest zawsze kojarzyć: pielografia – miedniczki i moczowody, cystografia – pęcherz, uretrografia – cewka. Dopiero potem dokładamy kierunek podania kontrastu i mamy pełną nazwę badania.

Pytanie 27

Który program wtórnej rekonstrukcji obrazów TK pozwala na odwzorowanie wnętrza jelita grubego, tchawicy i oskrzeli?

A. Wirtualna endoskopia VE.
B. Rekonstrukcja wielopłaszczyznowa MPR.
C. Prezentacja trójwymiarowa 3D.
D. Projekcja maksymalnej intensywności MIP.
W tym pytaniu łatwo pomylić różne typy rekonstrukcji TK, bo wszystkie w jakimś sensie „przetwarzają” obraz, ale tylko jedna z nich naprawdę symuluje endoskop – to wirtualna endoskopia. Klasyczna prezentacja trójwymiarowa 3D polega głównie na tworzeniu modeli powierzchniowych lub objętościowych narządów, kości, naczyń. Świetnie nadaje się do oceny złamań, planowania zabiegów ortopedycznych czy rekonstrukcji naczyń po podaniu kontrastu, ale nie daje wrażenia poruszania się wewnątrz światła jelita czy drzewa oskrzelowego. To raczej oglądanie narządu „z zewnątrz” lub w formie bryły, nie jak w endoskopii. Rekonstrukcja wielopłaszczyznowa MPR (multiplanar reconstruction) umożliwia oglądanie obrazów w różnych płaszczyznach: czołowej, strzałkowej, skośnej. Jest to absolutna podstawa w TK – bez MPR trudno sobie dzisiaj wyobrazić dobrą ocenę kręgosłupa, zatok, naczyń czy płuc. Jednak nawet jeśli ustawimy płaszczyznę dokładnie w osi jelita czy tchawicy, nadal oglądamy przekroje, a nie widok jak z kamery wewnątrz narządu. To jest typowy błąd myślowy: skoro można „iść” płaszczyzną wzdłuż narządu, to niektórzy utożsamiają to z endoskopią, ale technicznie i funkcjonalnie to zupełnie coś innego. Projekcja maksymalnej intensywności MIP z kolei wybiera z danego wolumenu te piksele/voxele o najwyższej gęstości i rzutuje je na obraz dwuwymiarowy. Idealnie sprawdza się w angiografii TK do uwidaczniania naczyń wypełnionych kontrastem, czasem w ocenie zmian zwapnieniowych czy guzków płucnych. MIP podkreśla struktury o wysokiej gęstości, ale całkowicie gubi informację o wnętrzu światła jelita czy detale śluzówki w oskrzelach. Z mojego doświadczenia wynika, że mylenie MIP i 3D z VE bierze się z tego, że wszystkie te narzędzia są dostępne na jednej stacji roboczej i wyglądają „efektownie trójwymiarowo”. Jednak tylko wirtualna endoskopia oferuje interaktywną nawigację wewnątrz światła narządu, z możliwością ustawienia punktu widzenia tak, jakbyśmy patrzyli przez endoskop. Standardy dobrej praktyki w TK mówią jasno: do oceny wnętrza jelita grubego, tchawicy i oskrzeli w trybie endoskopowym używa się właśnie VE, zawsze jako uzupełnienie analiz MPR i innych rekonstrukcji, a nie ich zamiennik.

Pytanie 28

Na radiogramie uwidoczniono złamanie

Ilustracja do pytania
A. bliższego końca kości ramiennej.
B. wyrostka kruczego.
C. dalszego końca kości ramiennej.
D. wyrostka barkowego łopatki.
Na radiogramie widać typowe złamanie bliższego końca kości ramiennej – linia złamania przebiega w okolicy szyjki chirurgicznej, tuż poniżej głowy kości ramiennej. Głowa kości nadal tworzy staw ramienny z panewką łopatki, natomiast dalsza część trzonu jest wyraźnie odłamana i nieco przemieszcza się ku dołowi. To właśnie takie położenie i kształt odłamów jest klasyczną cechą złamania bliższego końca kości ramiennej, a nie wyrostków łopatki czy dalszego odcinka ramienia. W standardach opisu RTG barku zwraca się uwagę na cztery główne fragmenty wg Neera: głowę kości ramiennej, guzek większy, guzek mniejszy i trzon w okolicy szyjki chirurgicznej. Tutaj uszkodzony jest segment przy szyjce, co kwalifikuje się jako złamanie bliższego końca. W praktyce klinicznej takie złamania często leczy się zachowawczo – temblak, orteza, wczesna rehabilitacja bierna – chyba że przemieszczenie fragmentów przekracza przyjęte kryteria (np. >1 cm lub >45° ustawienia, wg klasycznych zaleceń ortopedycznych). Z mojego doświadczenia, przy ocenie tego typu zdjęć warto zawsze prześledzić ciągłość kory kości od głowy aż po trzon – każda przerwa w zarysie korowej, załamanie linii czy nagła zmiana osi kości sugeruje złamanie. Dodatkowo, na zdjęciu barku trzeba świadomie identyfikować anatomiczne punkty orientacyjne: głowę kości ramiennej, szyjkę anatomiczną i chirurgiczną, guzki, wyrostek barkowy oraz obojczyk. Dzięki temu łatwiej odróżnić, czy uszkodzony jest element łopatki, czy jednak kości ramiennej. W dobrych praktykach obrazowania barku, zwłaszcza przy urazach, zaleca się wykonanie co najmniej dwóch projekcji (AP i osiowej lub Y łopatki), ale już w tej projekcji AP uszkodzenie bliższego końca ramienia jest bardzo dobrze widoczne.

Pytanie 29

Na prawidłowo wykonanym zdjęciu zatok w projekcji PA górny zarys piramid rzutuje się

A. poniżej dolnego brzegu oczodołu.
B. na dolny brzeg oczodołu.
C. poniżej zatok szczękowych.
D. powyżej zatok szczękowych.
W tym zadaniu kluczowe jest zrozumienie zależności między ułożeniem głowy pacjenta a położeniem piramid kości skroniowych względem zatok szczękowych na zdjęciu w projekcji PA. Błędne odpowiedzi najczęściej wynikają z mylenia zasad projekcji czaszki ogólnej z zasadami typowymi dla celowanego obrazowania zatok. Jeśli ktoś uważa, że górny zarys piramid powinien rzutować się poniżej dolnego brzegu oczodołu lub dokładnie na dolny brzeg oczodołu, to zwykle miesza kryteria jakościowe dla innych projekcji czaszki, gdzie faktycznie relacja piramid do oczodołów jest elementem oceny poprawności ułożenia. W klasycznej projekcji PA czaszki patrzy się m.in. na to, czy piramidy nie nachodzą nadmiernie na oczodoły, ale w projekcjach zatok główny nacisk kładzie się na odsłonięcie światła zatok, szczególnie szczękowych. Dlatego ustawienie, w którym piramidy kończą się na poziomie dolnego brzegu oczodołu, nie jest pożądane – część struktury może wtedy wchodzić w rzut zatok i utrudniać ocenę ich przejaśnienia. Z kolei odpowiedź, że piramidy rzutują się powyżej zatok szczękowych, jest wprost sprzeczna z techniką wykonywania zdjęcia zatok. Gdyby piramidy znalazły się powyżej zatok, to praktycznie cała ich masa kostna nachodziłaby na zatoki szczękowe, co powoduje nakładanie się struktur i utratę czytelności granic patologii. To typowy błąd myślowy: ktoś zakłada, że „powyżej” znaczy lepiej, bo nie będzie zasłaniać, ale w geometrii projekcji rentgenowskiej jest odwrotnie – to, co jest bardziej dogłowowo, częściej będzie rzutowane na struktury leżące poniżej na detektorze. Dobra praktyka w radiologii zatok mówi jasno: piramidy trzeba „ściągnąć” w dół, poniżej zatok szczękowych, poprzez odpowiednie pochylenie głowy i uniesienie brody. Jeżeli na obrazie widzisz, że piramidy pokrywają się z zatokami lub z oczodołami, oznacza to błędne ułożenie, a nieprawidłowe parametry projekcji. Z mojego doświadczenia wynika, że zapamiętanie jednego prostego kryterium – zatoki szczękowe muszą być wolne od nakładania się piramid – bardzo pomaga unikać takich pomyłek przy egzaminach i w realnej pracy na pracowni.

Pytanie 30

Na zamieszczonym obrazie RM nadgarstka lewego strzałką wskazano kość

Ilustracja do pytania
A. główkowatą.
B. łódeczkowatą.
C. księżycowatą.
D. haczykowatą.
Na obrazie MR w projekcji czołowej strzałka wskazuje typową lokalizację kości księżycowatej (os lunatum) w szeregu bliższym nadgarstka. Kość księżycowata leży pośrodku między kością łódeczkowatą od strony promieniowej a kością trójgraniastą od strony łokciowej, bezpośrednio przylega do powierzchni stawowej dalszej nasady kości promieniowej. Na obrazach MR ma charakterystyczny, mniej więcej półksiężycowaty kształt, z wyraźnie widoczną warstwą podchrzęstną i gąbczastą strukturą w środku. W prawidłowym badaniu, takim jak na tym zdjęciu, widzimy równomierny sygnał ze szpiku kostnego i gładkie obrysy powierzchni stawowych. Z mojego doświadczenia w praktyce technika obrazowania nadgarstka bardzo ważne jest prawidłowe pozycjonowanie ręki i zastosowanie cienkich warstw w sekwencjach T1 i T2 z saturacją tłuszczu, bo dopiero wtedy szczegóły anatomii szeregu bliższego są naprawdę czytelne. Kość księżycowata ma duże znaczenie kliniczne: to właśnie ona jest najczęściej zajęta w chorobie Kienböcka (martwica jałowa), gdzie na MR obserwuje się obniżenie sygnału w T1 i obrzęk szpiku w sekwencjach T2-zależnych. Radiolog, opisując MR nadgarstka zgodnie z dobrymi praktykami, zawsze ocenia położenie i kształt lunatum pod kątem ewentualnej niestabilności nadgarstka, podwichnięcia czy konfliktu z kością promieniową. W standardach opisowych zwraca się też uwagę na szerokość szpar stawowych między łódeczkowatą, księżycowatą i główkowatą, bo ich zaburzenie może świadczyć o uszkodzeniu więzadeł międzykostnych. Umiejętność pewnego rozpoznawania kości księżycowatej na MR bardzo ułatwia dalszą orientację w złożonej anatomii nadgarstka, a później dokładne lokalizowanie zmian pourazowych i zwyrodnieniowych.

Pytanie 31

Która struktura może być oknem akustycznym w badaniu ultrasonograficznym?

A. Przestrzeń międzyżebrowa.
B. Złóg w pęcherzyku żółciowym.
C. Wypełnione gazami jelito cienkie.
D. Wypełniony płynem pęcherz moczowy.
W ultrasonografii pojęcie okna akustycznego jest kluczowe dla jakości obrazu i komfortu badania. Chodzi o taką strukturę lub obszar w ciele, który dobrze przewodzi fale ultradźwiękowe, nie pochłania ich nadmiernie i nie powoduje silnych odbić czy rozproszenia. Najlepszym środowiskiem do tego jest jednorodny płyn, dlatego to właśnie wypełniony płynem pęcherz moczowy stanowi modelowe okno akustyczne w badaniach miednicy mniejszej. Pozostałe odpowiedzi kuszą, bo brzmią logicznie, ale fizycznie zachowują się zupełnie inaczej. Przestrzeń międzyżebrowa bywa wykorzystywana do badania serca czy wątroby, jednak sama w sobie nie jest idealnym oknem. Problemem są żebra – kość bardzo silnie odbija ultradźwięki i powoduje zacienienie akustyczne za sobą. Z doświadczenia wiadomo, że operator musi „manewrować” głowicą między żebrami, żeby ominąć przeszkodę kostną, a nie korzysta z niej jak z dobrego ośrodka przewodzenia fal. To raczej kompromis niż wzorcowe okno. Jeszcze mniej przydatne jest jelito cienkie wypełnione gazem. Gaz w USG to wróg numer jeden: ma ogromną różnicę impedancji akustycznej względem tkanek miękkich, przez co większość fali odbija się na granicy gaz–tkanka. Powstaje silne odbicie powierzchowne, za którym obraz głębiej położonych struktur jest praktycznie niewidoczny. To właśnie dlatego w standardach przygotowania pacjenta do USG jamy brzusznej wymaga się bycia na czczo i ograniczenia wzdęć – chodzi o redukcję gazu w przewodzie pokarmowym. Złóg w pęcherzyku żółciowym również nie może być oknem akustycznym. Kamień jest strukturą bardzo echogeniczną, tworzy wyraźne echo i typowy cień akustyczny za sobą. Ten cień bywa diagnostycznie przydatny do rozpoznawania kamicy, ale kompletnie uniemożliwia zobrazowanie tego, co leży za złogiem. Typowym błędem myślowym jest utożsamianie „dobrze widocznej struktury” z „dobrym oknem akustycznym”. Tymczasem okno to coś, przez co patrzymy dalej, a nie tylko dobrze widzimy samą strukturę. Dobra praktyka w USG polega na świadomym wykorzystaniu płynu jako sprzymierzeńca i unikaniu gazu oraz kości jako barier dla ultradźwięków.

Pytanie 32

Na którym obrazie rentgenowskim sutka uwidoczniono zmianę patologiczną w obrębie węzłów chłonnych?

A. Obraz 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Obraz 4
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Obraz 1
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Obraz 2
Ilustracja do odpowiedzi D
W tym zadaniu łatwo skupić się wyłącznie na samych zmianach w obrębie gruczołu sutkowego i przez to przeoczyć węzły chłonne pachowe, które są kluczowe dla oceny zaawansowania raka piersi. Na obrazach 1, 3 i 4 widoczne są różne typy patologii piersi, ale nie są to zmiany w węzłach chłonnych. Na pierwszym obrazie dominuje obraz liczych drobnych mikrozwapnień rozsianych w obrębie tkanki gruczołowej. Taki obraz sugeruje raczej proces wewnątrzprzewodowy lub rozległą zmianę w samym miąższu piersi, a nie węzły pachowe. Typowy błąd myślowy polega tu na utożsamianiu „im więcej zwapnień, tym większa patologia” i automatycznym przypisywaniu ich węzłom, co nie jest prawdą – lokalizacja względem anatomicznych granic piersi jest kluczowa. Na trzecim obrazie widoczny jest guzek w obrębie piersi oraz dodatkowa, dobrze odgraniczona zmiana w dolnej części obrazu, o wyglądzie sugerującym raczej łagodny guzek w tkance sutka niż węzeł pachowy. Węzły chłonne pachowe powinny znajdować się wyżej i bardziej bocznie, przy zarysie ściany klatki piersiowej, a nie w typowej strefie projekcji gruczołu. Często myli się takie struktury, bo na pierwszy rzut oka wyglądają jak „kuliste cienie” i intuicyjnie kojarzą się z węzłami, ale dokładniejsza analiza położenia i kontekstu anatomicznego szybko to prostuje. Na czwartym obrazie natomiast widoczne są podłużne, bardzo silnie wysycone cienie odpowiadające klipsom chirurgicznym lub innym materiałom metalicznym po zabiegu operacyjnym. To nie są ani guzy, ani węzły chłonne – to artefakty związane z wcześniejszym leczeniem, np. mastektomią czy biopsją. Z mojego punktu widzenia główny problem przy takich pytaniach polega na braku nawyku systematycznej oceny całego pola obrazowania: miąższ piersi, skóra, brodawka, tkanka podskórna, a na końcu dół pachowy i węzły. Jeśli pominie się ten ostatni krok, łatwo wybiera się obraz z najbardziej „spektakularną” zmianą w piersi, zamiast tego, który rzeczywiście pokazuje patologię węzłową. W praktyce klinicznej takie pomyłki mogłyby prowadzić do niedoszacowania stopnia zaawansowania nowotworu, dlatego w szkoleniu radiologicznym tak mocno podkreśla się znaczenie prawidłowego pozycjonowania projekcji MLO i obowiązkowej oceny pachy.

Pytanie 33

Na rentgenogramie stopy uwidocznione jest złamanie

Ilustracja do pytania
A. I i V kości śródstopia.
B. paliczka bliższego palca I i II.
C. III i IV kości śródstopia.
D. paliczka bliższego palca I i V.
Prawidłowo rozpoznałeś, że złamanie dotyczy III i IV kości śródstopia. Na tym zdjęciu RTG w projekcji grzbietowo‑podeszwowej widać ciąg kości śródstopia ustawionych równolegle. W dobrym opisie zawsze „jedziemy” po kolei: od I do V kości, oceniając ciągłość warstwy korowej, zarys jamy szpikowej oraz ewentualne przemieszczenie odłamów. W przypadku III i IV kości śródstopia linia korowa jest ewidentnie przerwana, widoczna jest szczelina złamania przebiegająca poprzecznie, z lekką zmianą osi trzonu. To jest typowy obraz złamania trzonów kości śródstopia, często urazowego, np. po urazie skrętnym lub uderzeniu przodostopia. Moim zdaniem kluczowy na takim zdjęciu jest właśnie spokojny, systematyczny przegląd każdej kości, zamiast „rzucania okiem” na całą stopę. W praktyce klinicznej przy złamaniu III i IV kości śródstopia pacjent będzie zgłaszał ból i tkliwość uciskową w środkowej części przodostopia, a w badaniu fizykalnym pojawi się obrzęk i ograniczenie obciążania kończyny. Standardy opisowe w radiologii zalecają, żeby przy złamaniach śródstopia zawsze podać: które kości są złamane (numer I–V), lokalizację w obrębie kości (podstawa, trzon, głowa), typ złamania (poprzeczne, skośne, wieloodłamowe) oraz stopień przemieszczenia. Tu mamy złamania trzonów III i IV kości, wyraźnie oddzielone od sąsiednich struktur, bez zajęcia stawów śródstopno‑paliczkowych. W praktyce technika zdjęcia też ma znaczenie: prawidłowe ułożenie stopy i odpowiednia ekspozycja pozwalają odróżnić cienkie linie złamania od nakładających się cieni czy naczyń. W codziennej pracy dobrze jest porównywać szerokość i przebieg jamy szpikowej wszystkich kości śródstopia – jeśli dwie z nich nagle „łamią linię”, to zwykle właśnie tam kryje się złamanie.

Pytanie 34

Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałką oznaczono patologiczny kręg

Ilustracja do pytania
A. L3
B. L1
C. TH8
D. TH10
Na obrazie widoczny jest rezonans magnetyczny odcinka piersiowo‑lędźwiowego kręgosłupa w projekcji strzałkowej. Strzałka wskazuje na pierwszy kręg lędźwiowy – L1. Identyfikacja poziomu opiera się na kilku prostych, ale ważnych zasadach. Najpierw lokalizujemy przejście piersiowo‑lędźwiowe: ostatni kręg z wyraźnie zaznaczonymi żebrami to TH12, a tuż poniżej zaczyna się odcinek lędźwiowy. Pierwszy kręg bez przyczepionych żeber, położony zaraz pod TH12, to właśnie L1. Na typowych sekwencjach MR w płaszczyźnie strzałkowej dobrze widać różnicę w kształcie trzonów oraz zmianę krzywizny – przejście z kifozy piersiowej w lordozę lędźwiową. L1 leży dokładnie w tym „punkcie przełamania”. Moim zdaniem w praktyce technika obrazowania warto sobie to zawsze „odhaczyć”: liczymy od góry (od TH12) w dół i świadomie zaznaczamy poziom L1, bo od tego zależy poprawne opisanie patologii – np. złamania kompresyjnego, naczyniaka trzonu, przerzutu czy zmian zapalnych. W standardach opisu badań MR kręgosłupa (zarówno w radiologii, jak i w ortopedii) podkreśla się konieczność jednoznacznej identyfikacji poziomu, żeby chirurg, neurolog czy rehabilitant wiedzieli dokładnie, na którym segmencie pracują. W codziennej pracy w pracowni MR przydaje się też porównanie z przeglądowym RTG lub sekwencją lokalizacyjną, ale sama znajomość anatomii w obrazowaniu – tak jak tutaj przy rozpoznaniu L1 – to absolutna podstawa i dobra praktyka zawodowa.

Pytanie 35

Którą kość zaznaczono strzałką na radiogramie stopy?

Ilustracja do pytania
A. Kość skokową.
B. Kość klinowatą boczną.
C. Kość sześcienną.
D. Kość łódkowatą.
Na radiogramie stopy w projekcji AP strzałka wskazuje kość sześcienną, czyli jedną z kości stępu położoną po stronie bocznej. Kość sześcienna leży dystalnie w stosunku do kości piętowej, a proksymalnie do IV i V kości śródstopia, częściowo także sąsiaduje z III kością śródstopia. Od strony przyśrodkowej łączy się z kością klinowatą boczną oraz z kością łódkowatą. Na prawidłowo wykonanym RTG łatwo ją zlokalizować właśnie jako boczną kość stępu, tworzącą jakby „kostkę” pomiędzy piętą a bocznymi kośćmi śródstopia. Moim zdaniem kluczowe jest tu świadome „czytanie” obrazu: zaczynamy od kości piętowej, idziemy dystalnie po stronie bocznej i pierwsza wyraźna kość stępu przed piętą to właśnie kość sześcienna. W praktyce technika radiologii często musi ocenić tę kość pod kątem złamań zmęczeniowych, urazów w obrębie stawu Choparta, a także przy deformacjach stopy, np. w stopie końsko‑szpotawej. W dobrych praktykach opisowych zwraca się uwagę na ciągłość zarysów korowych kości, szerokość szpar stawowych z sąsiednimi kośćmi śródstopia oraz ewentualne odłamy awulsyjne przy przyczepach więzadeł. W badaniach kontrolnych po unieruchomieniu gipsowym technik powinien zadbać o identyczne lub bardzo zbliżone pozycjonowanie, żeby lekarz mógł wiarygodnie porównać zrost w obrębie kości sześciennej. To z pozoru mała kość, ale w biomechanice stopy odgrywa dość istotną rolę, stabilizując boczny filar stopy i przenosząc obciążenia przy chodzeniu i bieganiu.

Pytanie 36

Na obrazie rentgenowskim strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. rozwarstwienie aorty brzusznej.
B. rozwarstwienie aorty piersiowej.
C. tętnik aorty brzusznej.
D. tętnik aorty piersiowej.
Na przedstawionym obrazie kontrastowej angiografii widoczny jest odcinek aorty przebiegający w jamie brzusznej, czyli aorta brzuszna – i to właśnie ją zaznaczono strzałką. Świadczy o tym kilka elementów: położenie struktur mniej więcej na wysokości trzonów kręgów lędźwiowych, przebieg naczynia w linii pośrodkowej ciała oraz obecność rozdętego workowatego poszerzenia typowego dla tętniaka aorty brzusznej poniżej odejścia tętnic trzewnych. W badaniach obrazowych, zwłaszcza przy klasycznej angiografii czy angio-TK, kluczowe jest zawsze odniesienie się do orientacji anatomicznej: od przepony w dół mówimy o aorcie brzusznej, a powyżej – o piersiowej. W praktyce technika radiologiczna powinna zwracać uwagę na prawidłowe wypełnienie światła naczynia kontrastem, odpowiedni czas ekspozycji i projekcję (najczęściej AP), tak aby wyraźnie uwidocznić aortę i ewentualne patologie, jak tętniaki czy zwężenia. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „czytania” obrazu od góry do dołu: najpierw łuk aorty, potem zstępująca piersiowa, przejście przez rozwór aortowy przepony i dalej aorta brzuszna aż do jej rozdwojenia na tętnice biodrowe wspólne. W codziennej pracy technika i lekarza radiologa poprawne rozpoznanie odcinka aorty ma ogromne znaczenie, bo od tego zależy np. kwalifikacja do zabiegu endowaskularnego (EVAR), dobór długości stent-graftu czy planowanie zakresu skanowania w angio-TK. Dobre praktyki mówią też, żeby zawsze oceniać nie tylko sam tętniak, ale cały przebieg aorty brzusznej – od tętnic nerkowych aż do rozwidlenia – bo zmiany często są wielopoziomowe.

Pytanie 37

Dobierz dla standardowego pacjenta projekcję, pozycję i sposób ułożenia kasety o wymiarach 30 cm × 40 cm do zdjęcia przeglądowego układu moczowego.

ProjekcjaPozycjaUłożenie kasety
1.AP3.stojąca5.poprzeczne
2.PA4.leżąca6.podłużne
A. 1, 3, 5
B. 2, 3, 6
C. 2, 4, 5
D. 1, 4, 6
Prawidłowy zestaw to projekcja AP, pozycja leżąca i ułożenie kasety podłużne, czyli odpowiedź 1, 4, 6. W badaniu przeglądowym układu moczowego (tzw. KUB – nerki, moczowody, pęcherz) standardem jest projekcja przednio‑tylna, bo pacjent leży na plecach, a promień główny biegnie z przodu do tyłu. Taka projekcja AP daje stabilne warunki, małą odległość narządów od kasety i mniejsze zniekształcenia obrazu. Pozycja leżąca jest szczególnie ważna u pacjenta standardowego, bo pozwala dobrze odwzorować zarysy nerek, przebieg moczowodów i zarys pęcherza, bez wpływu przesunięć narządów związanych z grawitacją, które w pozycji stojącej mogą trochę zmieniać położenie struktur. Z mojego doświadczenia, w pozycji leżącej łatwiej też pacjentowi spokojnie wytrzymać ekspozycję i utrzymać bezruch. Kasetę 30×40 cm układamy podłużnie (dłuższy bok w osi długiej ciała), bo musimy objąć od górnych biegunów nerek aż po dolny brzeg spojenia łonowego, gdzie znajduje się pęcherz moczowy. Przy poprzecznym ustawieniu tej kasety zwyczajnie zabrakłoby nam zasięgu w osi czaszkowo‑ogonowej. W praktyce radiologicznej takie ułożenie – AP, leżąca, kaseta podłużnie – jest opisywane w podręcznikach i wytycznych jako podstawowy standard projekcyjny dla przeglądowego RTG jamy brzusznej pod kątem układu moczowego. Warto też pamiętać o prawidłowym centrowaniu: środek kasety zwykle na poziomie grzebieni biodrowych, z lekką korektą w zależności od wzrostu pacjenta, oraz o odległości ognisko–kaseta ok. 100–115 cm, co poprawia ostrość i ogranicza powiększenie anatomicznych struktur.

Pytanie 38

Na obrazie uwidoczniono

Ilustracja do pytania
A. radiogram czynnościowy kręgosłupa lędźwiowego.
B. radiogram z wadą postawy.
C. scyntygram kośćca.
D. radiogram czynnościowy kręgosłupa piersiowego.
Na obrazie widzisz typowy scyntygram kośćca – tzw. scyntygrafię kości całego ciała. Charakterystyczny jest „negatywowy” wygląd: brak klasycznych zarysów tkanek miękkich, brak typowych struktur jak płuca czy cienie narządów jamy brzusznej, za to równomierne, dość rozmyte uwidocznienie całego szkieletu w projekcji przedniej i tylnej. W scyntygrafii kości używa się radiofarmaceutyku znakowanego technetem-99m (najczęściej 99mTc-MDP lub 99mTc-HDP), który gromadzi się w miejscach aktywnego metabolizmu kostnego – czyli tam, gdzie kość się przebudowuje. Moim zdaniem to jedno z badań, które najszybciej uczą odróżniać medycynę nuklearną od klasycznego RTG: obraz jest bardziej „plamisty”, bez ostrych konturów, a intensywność sygnału zależy od wychwytu radioznacznika, a nie od pochłaniania promieniowania przez tkanki. W praktyce klinicznej scyntygram kośćca stosuje się do wykrywania przerzutów nowotworowych do kości, ognisk zapalnych (np. osteomyelitis), złamań przeciążeniowych, martwicy aseptycznej, a także do oceny rozległości zmian pourazowych. Badanie wykonuje się gammakamerą, a pacjent musi odczekać zwykle 2–3 godziny po podaniu radiofarmaceutyku, żeby znacznik związał się z tkanką kostną i wypłukał z tkanek miękkich. Dobre praktyki mówią, żeby przed badaniem pacjent był dobrze nawodniony i po podaniu radiofarmaceutyku dużo pił, co poprawia jakość obrazów i zmniejsza dawkę dla pęcherza moczowego. W odróżnieniu od radiogramu, tutaj nie interesują nas klasyczne projekcje kostne typu AP/PA/boczne, tylko całościowy zapis rozkładu radioaktywności w ciele. To właśnie ten układ – cały szkielet, projekcja przód–tył, rozmyte, izotopowe cieniowanie – jednoznacznie wskazuje na scyntygram kośćca.

Pytanie 39

Na radiogramie uwidoczniono złamanie

Ilustracja do pytania
A. kości ramiennej.
B. obojczyka.
C. wyrostka barkowego.
D. wyrostka kruczego.
Na przedstawionym radiogramie barku w projekcji AP widoczne jest wyraźne przerwanie ciągłości kostnej w obrębie bliższego końca kości ramiennej, tuż poniżej guzka większego. Linia złamania przebiega poprzecznie, z niewielkim przemieszczeniem odłamów, ale z zachowaną ciągłością stawu ramiennego – głowa kości ramiennej nadal pozostaje w panewce łopatki. Obojczyk, wyrostek barkowy i wyrostek kruczy mają gładkie, równe zarysy korowe, bez cech przerwania, nadłamania czy odwarstwienia okostnej, co jednoznacznie przemawia przeciwko ich uszkodzeniu. W praktyce opisując taki obraz zgodnie z dobrymi standardami radiologicznymi (np. według zaleceń towarzystw ortopedycznych i radiologicznych) podajemy lokalizację złamania (koniec bliższy kości ramiennej), ewentualne przemieszczenie, stopień skrócenia, kąt zagięcia oraz ocenę stawu ramiennego i obojczyka. Moim zdaniem warto też zawsze sprawdzić, czy nie ma typowych powikłań, np. wieloodłamowości w okolicy guzka większego lub złamań patologicznych na tle zmian osteolitycznych. W codziennej pracy technika elektroradiologii ważne jest prawidłowe ułożenie pacjenta – projekcja AP barku powinna pokazywać całą głowę kości ramiennej, panewkę, obojczyk i łopatkę, bo dopiero wtedy można rzetelnie ocenić, czy złamanie dotyczy kości ramiennej, czy np. struktur obręczy barkowej. Dodatkowe projekcje (np. Y łopatkowa, osiowa) są często zlecane przy podejrzeniu zwichnięcia, ale przy typowym złamaniu bliższego końca kości ramiennej obraz AP zwykle już daje rozstrzygającą informację diagnostyczną.

Pytanie 40

W ułożeniu do rentgenografii AP stawu kolanowego promień główny pada

A. pod kątem 30° na podstawę rzepki.
B. prostopadle na podstawę rzepki.
C. prostopadle na wierzchołek rzepki.
D. pod kątem 30° na wierzchołek rzepki.
W obrazowaniu stawu kolanowego w projekcji AP kluczowe jest prawidłowe pozycjonowanie pacjenta i właściwy kierunek promienia głównego. Błędy w tym zakresie prowadzą do zniekształceń obrazu: zmiany wielkości, nałożenia struktur, pozornego zwężenia lub poszerzenia szpary stawowej. Częsty błąd myślowy polega na tym, że ktoś próbuje „celować” w podstawę rzepki, bo wydaje się ona bardziej masywna i wyraźna palpacyjnie. Jednak przy standardowej projekcji AP nie jest to punkt referencyjny. Podstawa rzepki leży wyżej, bliżej trzonu kości udowej, więc jeśli ustawimy centralny promień na ten obszar, może dojść do niewłaściwego przejścia wiązki przez szparę stawową i nierównomiernego odwzorowania kłykci. W efekcie obraz może sugerować patologię, której w rzeczywistości nie ma, albo odwrotnie – maskować drobne zmiany zwyrodnieniowe. Druga grupa pomyłek dotyczy stosowania kąta 30°. Taka wyraźna angulacja promienia w klasycznej projekcji AP stawu kolanowego nie jest standardem. W praktyce radiologicznej stosuje się niewielkie angulacje, rzędu kilku stopni, i to raczej w specyficznych projekcjach lub przy wyrównywaniu deformacji osi kończyny, a nie rutynowo. Ustawienie promienia pod kątem 30° na wierzchołek lub podstawę rzepki spowoduje znaczną zmianę rzutowania struktur: rzepka przemieści się optycznie, szpara stawowa zostanie zniekształcona, może dojść do nałożenia się fragmentów kłykci kości udowej i piszczeli. Z mojego doświadczenia wynika, że takie odpowiedzi biorą się z mieszania różnych projekcji: AP kolana, osiowych projekcji rzepki czy specjalnych projekcji stawu rzepkowo‑udowego, gdzie faktycznie stosuje się większe kąty. Dlatego w typowej projekcji AP stawu kolanowego trzymamy się prostej zasady: promień prostopadły do kasety, skierowany na wierzchołek rzepki, bez dużej angulacji i bez przesuwania punktu celowania na podstawę rzepki. To daje najbardziej wiarygodny, powtarzalny obraz zgodny z zaleceniami opisanymi w podręcznikach radiologii i wytycznych dobrej praktyki.