Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Ortoptystka
  • Kwalifikacja: MED.04 - Świadczenie usług medycznych w zakresie ortoptyki
  • Data rozpoczęcia: 12 kwietnia 2026 13:26
  • Data zakończenia: 12 kwietnia 2026 13:32

Egzamin niezdany

Wynik: 13/40 punktów (32,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu— sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Udostępnij swój wynik
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Skurcz mięśnia prostego górnego powoduje

A. obniżenie gałki ocznej, skręcenie ku skroni i przywodzenie.
B. uniesienie gałki ocznej, skręcenie ku skroni i przywodzenie.
C. obniżenie gałki ocznej, skręcenie ku nosowi i nieznaczne przywodzenie.
D. uniesienie gałki ocznej, skręcenie ku nosowi i nieznaczne przywodzenie.
Wśród odpowiedzi pojawiają się pewne nieścisłości, które są bardzo popularne wśród osób zaczynających naukę anatomii oka. Najczęstszy błąd polega na mechanistycznym przypisywaniu wszystkim prostym mięśniom tylko jednej funkcji – na przykład prosty górny zawsze „ciągnie w górę”, a prosty dolny – w dół. To zbyt duże uproszczenie. W rzeczywistości ruch gałki ocznej wynika nie tylko z kierunku działania mięśnia, ale też z jego położenia względem osi oka i osi anatomicznych czaszki. Część osób myli funkcje mięśni prostych z mięśniami skośnymi, które rzeczywiście obracają gałkę w przeciwnym kierunku skrętu. Dlatego odpowiedzi sugerujące, że skurcz mięśnia prostego górnego powoduje obniżenie gałki lub skręt ku skroni są nieprawidłowe – te efekty pojawiają się przy mięśniu prostym dolnym albo skośnym dolnym. Skręcenie ku skroni (czyli egzocyklorotacja) to typowa domena mięśnia prostego dolnego i skośnego górnego, a nie prostego górnego. W mojej opinii, ten błąd wynika z braku wyobrażenia przestrzennego rozkładu sił i przyczepów mięśni. Dodatkowo, przywodzenie jest związane z mięśniami prostymi przyśrodkowymi, ale prosty górny również powoduje nieznaczne przywodzenie ze względu na swój skośny przebieg. W praktyce, lekarze często spotykają się z błędnymi interpretacjami przy badaniach ruchomości oka – dlatego tak ważne jest, aby nie powielać tych schematów. Moim zdaniem warto sięgnąć do modeli anatomicznych lub aplikacji 3D, gdzie widać dokładnie, jak biegną włókna mięśni i jakie ruchy wywołują. Dobra znajomość tych mechanizmów przekłada się później na skuteczność diagnostyki i leczenia chorób okulistycznych oraz neurologicznych.

Pytanie 2

Zapis szkła korekcyjnego +1,00 Dsph/-3,00 Dcyl oś 15° jest równoważny z zapisem

A. -1,00 Dsph/+3,00 Dcyl oś 275°
B. -2,00 Dsph/+3,00 Dcyl oś 105°
C. -2,00 Dsph/+3,00 Dcyl oś 15°
D. +4,00 Dsph/+3,00 Dcyl oś 105°
Zamiana zapisu soczewki korekcyjnej z cylindrem ujemnym na dodatni (albo odwrotnie) wymaga zawsze kilku kroków i niestety łatwo tu popełnić błąd, zwłaszcza jak nie do końca pamięta się kolejność działań. Nie wystarczy tylko zmienić znak cylindra – trzeba też prawidłowo przeliczyć sferę i przesunąć oś o dokładnie 90°, co wynika z matematyki układów optycznych. Takie błędy często biorą się z pochopnego przenoszenia wartości osi lub nieskorygowania sfery o wartość cylindra. Częstym nieporozumieniem jest też założenie, że oś pozostaje bez zmian, co prowadzi do niepoprawnych zapisów – a niestety każdy taki błąd w transpozycji może skutkować źle dobraną korekcją i dyskomfortem dla pacjenta. Z mojego doświadczenia różnice w zapisie +3,00 Dcyl oś 15° zamiast 105° pojawiają się, gdy ktoś patrzy tylko na liczby, nie rozumiejąc, że oś cylindra wskazuje kierunek korekcji i po transpozycji zmienia się zawsze o 90°. Z kolei niepoprawne dodanie cylindra do sfery (np. zostawienie +1,00 Dsph zamiast prawidłowo wyliczonego -2,00 Dsph) to dość klasyczny błąd „na szybko”. Branżowe standardy (np. ISO 13666) wyraźnie opisują proces transpozycji, bo tylko wtedy możliwa jest płynna komunikacja między okulistą a optykiem. W praktyce każda pomyłka tutaj to ryzyko nieprawidłowej korekcji – a pacjent szybko to odczuje. Dobrze pamiętać, że poprawna transpozycja to nie widzimisię, tylko fundament dobrego rzemiosła optycznego.

Pytanie 3

W ćwiczeniach zakresu fuzji w kierunku dywergencji na synoptoforze zaleconych 8-letniemu dziecku z rozpoznaną exophorią należy zastosować soczewki

A. wklęsłe.
B. pryzmatyczne.
C. wypukłe.
D. cylindryczne.
Wybór soczewek innych niż wypukłe do ćwiczeń dywergencji u dziecka z exophorią na synoptoforze jest pewnym nieporozumieniem wynikającym zapewne z mylenia funkcji poszczególnych typów szkieł. Soczewki wklęsłe, czyli minusy, generalnie pobudzają akomodację, co w praktyce powoduje zwiększenie konwergencji akomodacyjnej. U dziecka z exophorią byłoby to wręcz przeciwskuteczne, bo zwiększenie konwergencji utrudnia trenowanie dywergencji i może wręcz maskować problem, zamiast go rozwiązywać – takie podejście bywa spotykane u początkujących, którzy nie rozróżniają mechanizmów sprzężenia akomodacji i konwergencji. Soczewki cylindryczne natomiast w ogóle nie mają wpływu na akomodację czy fuzję – służą korekcji astygmatyzmu, a nie do ćwiczeń ukierunkowanych na dywergencję. Ich zastosowanie w tej sytuacji po prostu nie ma sensu, to zupełnie inna kategoria optyki. Soczewki pryzmatyczne są stosowane w ortoptyce, ale raczej do wyrównania podwójnego widzenia lub jako doraźna pomoc w przypadku trwałych zaburzeń fuzji, a nie do ćwiczeń zakresu dywergencji – wręcz mogą one „ułatwić” oku fuzję, przez co nie ćwiczy ono samodzielnie zakresu ruchu rozbieżnego. Często spotykany błąd to wiara, że każde zaawansowane rozwiązanie, typu pryzmaty, będzie dobre na wszystkie zaburzenia widzenia obuocznego – niestety, praktyka pokazuje, że dobranie optymalnej metody musi wynikać z rozumienia mechanizmów fizjologicznych. W ćwiczeniach ukierunkowanych na poprawę dywergencji i stabilizację fuzji u dzieci z exophorią, tylko soczewki wypukłe spełniają swoją funkcję zgodnie z nowoczesnymi wytycznymi ortoptycznymi. Warto o tym pamiętać, bo błędny dobór szkieł nie tylko nie pomaga, ale może wręcz pogłębić problem lub opóźnić poprawę.

Pytanie 4

Retinopatia wcześniacza jest schorzeniem polegającym na uszkodzeniu

A. włókien nerwowych nerwu wzrokowego.
B. naczyń krwionośnych siatkówki.
C. dołeczka plamki żółtej.
D. nabłonka barwnikowego siatkówki.
Często zdarza się, że osoby uczące się anatomii oka mylą różne struktury, bo rzeczywiście łatwo się pogubić w tych wszystkich warstwach i terminach. Uszkodzenie dołeczka plamki żółtej najczęściej kojarzymy z chorobami siatkówki związanymi z wiekiem, jak zwyrodnienie plamki, a nie z retinopatią wcześniaczą. Plamka żółta odpowiada za ostre widzenie centralne, natomiast retinopatia wcześniacza dotyczy naczyń, które rozrastają się w całej siatkówce. Jeśli chodzi o nabłonek barwnikowy siatkówki, to faktycznie odgrywa on kluczową rolę w metabolizmie siatkówki i usuwaniu produktów przemiany materii, ale nie jest celem patologii w tej chorobie. Włókna nerwowe nerwu wzrokowego mogą być uszkadzane w takich chorobach jak jaskra albo zapalenia, ale tu mechanizm jest zupełnie inny. Najczęstszy błąd polega na kojarzeniu retinopatii z ogólną chorobą siatkówki, bez rozróżnienia, że chodzi właśnie o naczynia tej struktury. W literaturze i wytycznych medycznych wyraźnie zaznacza się, że kluczowym elementem jest nieprawidłowy rozwój i wzrost naczyń krwionośnych, które u wcześniaków są szczególnie wrażliwe na zmiany środowiskowe, głównie nadmiar tlenu. Praktyka kliniczna pokazuje, że precyzyjne rozróżnienie tych struktur ma ogromne znaczenie w profilaktyce i leczeniu, a mylne rozumienie mechanizmu prowadzi do zaniedbań w diagnostyce i opiece nad noworodkiem.

Pytanie 5

W której metodzie leczenia niedowidzenia z fiksacją ekscentryczną uzyskuje się stopniową zmianę lokalizacji wzrokowej z ekscentrycznej na centralną?

A. Bangertera.
B. Cüppersa.
C. Starkiewicza.
D. Campbella.
Metoda Cüppersa to taka trochę klasyka, jeśli chodzi o leczenie niedowidzenia z fiksacją ekscentryczną. Polega ona na tym, że terapeuta prowadzi oko pacjenta z miejsca, gdzie ono „uciekło” (czyli z tej ekscentrycznej fiksacji), z powrotem do centralnej lokalizacji na siatkówce. W praktyce pacjent jest świadomie uczony przesuwania punktu fiksacji stopniowo coraz bliżej centrum dołka środkowego. To nie jest proces, który idzie od razu – trzeba tutaj sporo cierpliwości i regularnych ćwiczeń. Cała sztuka polega na tym, żeby układ nerwowy nauczył się na nowo, że prawidłowe widzenie zachodzi w centrum siatkówki, a nie gdzieś na jej obrzeżach. W mojej opinii, stosowanie tej metody w gabinecie daje bardzo dobre efekty, pod warunkiem współpracy i systematyczności. W nowoczesnych standardach ortoptycznych i okulistycznych uważa się metodę Cüppersa za jedną z najbardziej efektywnych, jeśli chodzi o reedukację fiksacji. Dodatkowym plusem jest to, że można ją dostosować do indywidualnych potrzeb pacjenta. Moim zdaniem, każdy, kto pracuje z pacjentami z niedowidzeniem, powinien znać tę technikę, bo pozwala uzyskać realną poprawę funkcjonowania wzrokowego, zwłaszcza u dzieci. No i to właśnie ta metoda celuje bezpośrednio w zmianę lokalizacji fiksacji z ekscentrycznej na centralną – żadna inna tak precyzyjnie nie adresuje tego konkretnego problemu.

Pytanie 6

Przy nadmiernej konwergencji a prawidłowej akomodacji pacjent na diploskopie widzi litery

A. ONTO
B. TOON
C. TO
D. ON
Wybór innych odpowiedzi niż ONTO wskazuje raczej na niezrozumienie zasady działania diploskopu oraz mechanizmu nadmiernej konwergencji przy prawidłowej akomodacji. Zazwyczaj błąd polega na myleniu układów liter odpowiadających różnym typom zaburzeń widzenia obuocznego. Na przykład, jeśli pacjent zgłasza, że widzi litery ON lub TO, jest to typowe raczej dla sytuacji, gdy konwergencja i akomodacja są dobrze zbalansowane lub pojawia się nieprawidłowość w innym mechanizmie, jak np. niedomoga konwergencji. Z kolei litery typu TOON mogą sugerować inne zaburzenia fuzji obrazów, co w praktyce zdarza się bardzo rzadko i jest raczej artefaktem badania lub błędem interpretacyjnym. Częsty błąd myślowy wynika z założenia, że wystarczy patrzeć na pojedyncze litery i próbować je logicznie połączyć, zapominając o tym, że diploskop ocenia rzeczywiste zjawiska przestrzenne – przesunięcia obrazów są określone przez układ gałek ocznych, a nie przez przypadkowy wybór liter. Branżowe standardy sugerują, aby analizować wyniki diploskopii zawsze w kontekście pełnego badania ortoptycznego, bo samo oznaczenie liter nie wystarczy, by prawidłowo ocenić funkcjonowanie mechanizmu konwergencji i akomodacji. W praktyce technicznej, złe rozpoznanie może prowadzić do niewłaściwego leczenia czy niepotrzebnych ćwiczeń, dlatego tak ważne jest dobre zrozumienie, która odpowiedź odzwierciedla konkretną patologię. Moim zdaniem, warto poćwiczyć rozpoznawanie tych obrazów na realnych przykładach, bo teoria dość łatwo myli się z praktyką – szczególnie na początku nauki ortoptyki.

Pytanie 7

Który wynik badania amplitudy akomodacji świadczy o uzyskaniu normy dla wieku, jeżeli przed rozpoczęciem ćwiczeń u 25-letniego pacjenta punkt bliski akomodacji wyniósł 20 cm?

A. 8,5 D
B. 7,0 D
C. 4,5 D
D. 5,5 D
W przypadku badania amplitudy akomodacji bardzo często pojawiają się trudności z interpretacją wyniku, zwłaszcza jeśli nie do końca pamięta się konkretne normy dla wieku. Wiele osób zakłada, że wynik ok. 4,5 czy 5,5 dioptrii może być wystarczający dla młodej osoby, bo przecież tyle wynosi amplituda u osób starszych lub nawet częściowo sprawnych optycznie dorosłych. Jednak dla 25-latka taka wartość jest już poniżej normy i może świadczyć o problemach z układem akomodacyjnym. Wynik 7,0 D bywa mylący – wydaje się „w porządku”, bo jest wyższy od przeciętnych wyników dorosłych, ale nadal odbiega od wartości sugerowanych przez tabele Dondera, gdzie dla tej grupy wiekowej standard to około 8–10 dioptrii. Takie myślenie to typowy błąd nieuwzględniania fizjologicznego spadku akomodacji wraz z wiekiem i uznawania przeciętnego wyniku za prawidłowy bez odniesienia do normatywów. Często też przecenia się znaczenie minimalnych przyrostów – np. 4,5 czy 5,5 D – i traktuje je jako sukces terapeutyczny, choć oznaczają one bardzo ograniczoną sprawność oczu w pracy z bliska. Moim zdaniem należy zawsze porównywać uzyskane wyniki z konkretną normą dla danego wieku, bo tylko wtedy można sensownie zaplanować dalsze działania: czy pacjent wymaga dalszych ćwiczeń, czy może już osiągnął wystarczającą sprawność optyczną. W praktyce niskie rezultaty w amplitudzie akomodacji to nie tylko kwestia dyskomfortu przy czytaniu, ale też ważny wskaźnik ryzyka rozwoju przedwczesnej presbiopii oraz potencjalnych trudności edukacyjnych lub zawodowych, szczególnie u osób młodych. Dobre praktyki branżowe wymagają, by zawsze dążyć do osiągnięcia pełnej normy wiekowej, a nie tylko wartości „w pobliżu” średniej, bo to przekłada się na realną jakość widzenia i komfort życia pacjenta.

Pytanie 8

Które objawy zgłoszone przez pacjenta podczas wywiadu nie wskazują na występowanie niedomogi konwergencji?

A. Podwójne widzenie obiektów z bliska.
B. Brak ostrości obrazu podczas czytania.
C. Nasilające się bóle głowy podczas czytania.
D. Podwójne widzenie obiektów do dali.
Podwójne widzenie obiektów do dali nie jest typowym objawem niedomogi konwergencji. W praktyce klinicznej, jeśli pacjent skarży się, że widzi podwójnie, ale tylko kiedy patrzy w dal, raczej podejrzewa się inne zaburzenia widzenia, np. problemy z mięśniami odpowiedzialnymi za ruchy gałek ocznych, czy też zaburzenia refrakcji, a nie niedomogę konwergencji. Niedomoga konwergencji objawia się głównie podczas pracy z bliska, bo wtedy oczy muszą się zbiegać, żeby patrzeć na ten sam punkt. Moim zdaniem, to jeden z takich objawów, który najłatwiej odsiać w wywiadzie – jeśli pacjent opowiada, że problem pojawia się przy patrzeniu na odległe obiekty, raczej nie trzeba szukać przyczyny w konwergencji. W praktyce np. optometrycznej lub okulistycznej jest to dość jasny sygnał. Warto pamiętać, że standardy badań (np. według American Optometric Association) kładą nacisk na analizę tych objawów podczas testów funkcjonalnych wzroku. Na przykład, podczas testu konwergencji zawsze pytamy o podwójne widzenie z bliska, nie z daleka. Właśnie dlatego wybrana odpowiedź jest poprawna – rozróżnianie typu podwójnego widzenia to ważny krok w diagnostyce. Dobrze jest o tym pamiętać, bo pomaga to oszczędzić czas i szybciej dojść do właściwej diagnozy.

Pytanie 9

W teście Wortha do dali pacjent podaje, że widzi obraz pięciu figur: trzy zielone po lewej i dwie czerwone po prawej stronie. Wynik ten wskazuje na występowanie zeza

A. pionowego.
B. rozbieżnego z ekcesem dywergencji.
C. skośnego.
D. zbieżnego akomodacyjnego.
W codziennej praktyce łatwo się pomylić podczas interpretacji testu Wortha, szczególnie gdy w grę wchodzi liczba i lokalizacja obserwowanych przez pacjenta punktów. Jeśli pacjent widzi pięć figur w układzie trzy zielone po lewej i dwie czerwone po prawej, nie świadczy to ani o zezie skośnym, ani pionowym, ani rozbieżnym z ekcesem dywergencji. Zez skośny to zupełnie inna kategoria, związana z nieprawidłowościami w mięśniach skośnych oka, prowadzącymi do odchyleń gałki ocznej w płaszczyźnie poziomej i pionowej jednocześnie, ale nie manifestuje się poprzez typowy układ wrażeń barwnych w teście Wortha – tu raczej spodziewalibyśmy się nieregularnych rozszczepień obrazów, czasem nawet z pionowym przesunięciem. Podobnie rzecz ma się z zezem pionowym, gdzie dominują odchylenia góra-dół i pacjent zwykle zgłasza rozdzielenie punktów w pionie, zamiast typowego podziału lewo-prawo. Na temat rozbieżnego zeza z ekcesem dywergencji – taka forma zaburzenia polega na nadmiernym oddalaniu się linii widzenia (divergencja), a więc w teście Wortha pacjent częściej widzi dwa zielone punkty po jednej stronie i trzy czerwone po przeciwnej, co wynika z lateralizacji obrazów. Częstym błędem jest założenie, że każdy przypadek widzenia pięciu figur musi oznaczać rozbieżność – a tu niuanse naprawdę mają znaczenie. Warto pamiętać, że poprawna interpretacja testu Wortha wymaga nie tylko znajomości teorii, ale też praktycznego zrozumienia działania układu wzrokowego i mechanizmów fuzji. Takie błędne wnioski zwykle wynikają z mechanicznego podchodzenia do testu, bez uwzględnienia niuansów fuzji sensorycznej i specyfiki odchyleń osi optycznych. To właśnie odpowiednia analiza układu i barwy obserwowanych punktów pozwala precyzyjnie określić typ zeza, co ma kluczowe znaczenie dla dalszego postępowania diagnostycznego i terapeutycznego.

Pytanie 10

Jeżeli pomiar refrakcji wykaże różnice w sile załamywania promieni w dwóch głównych południkach rogówki, to wadę tę należy skorygować soczewkami

A. cylindrycznymi.
B. skupiającymi.
C. multifokalnymi.
D. rozpraszającymi.
Często spotyka się mylne przekonanie, że każdą wadę wzroku można skorygować zwykłymi soczewkami sferycznymi – czy to skupiającymi, czy rozpraszającymi. To dość typowy błąd, zwłaszcza jeśli ktoś nie miał do czynienia z astygmatyzmem w praktyce. Soczewki skupiające (plusowe) używane są do korekcji nadwzroczności, czyli problemu z widzeniem z bliska, ale nie mają żadnego wpływu na nieregularności w załamywaniu światła w różnych południkach rogówki. Z kolei soczewki rozpraszające (minusowe) stosuje się przy krótkowzroczności i one również nie są w stanie wyrównać różnic załamania w dwóch prostopadłych kierunkach. To po prostu inne mechanizmy działania. Soczewki multifokalne są jeszcze czymś innym – ich konstrukcja umożliwia wyraźne widzenie na różne odległości jednocześnie, co jest użyteczne przy prezbiopii, czyli starczowzroczności, ale nie korygują astygmatyzmu wynikającego z różnicy siły załamywania w dwóch głównych południkach. Kluczowe jest zrozumienie, że astygmatyzm to wada kierunkowa – nie chodzi tylko o moc, ale właśnie o różnicę mocy w różnych osiach. Z mojego punktu widzenia, brak rozróżnienia tych mechanizmów jest częstą pułapką nawet dla osób z pewnym doświadczeniem. Warto zapamiętać, że tylko soczewki cylindryczne są zaprojektowane tak, by wyrównywać te specyficzne różnice, a ich dobór wymaga dokładnego określenia osi cylindra. Takie podejście jest zgodne ze standardami optometrycznymi i okulistycznymi – nie wystarczy po prostu „więcej mocy” czy „wielofokalność”, jeśli nie adresujemy właściwego mechanizmu wady. To jest naprawdę praktyczne i często spotykane w gabinetach, więc warto dobrze to zrozumieć.

Pytanie 11

U pacjenta z nadwzrocznością i zezem akomodacyjnym atypowym należy zastosować pełne wyrównane nadwzroczności

A. do dali.
B. do bliży z nadkorekcją do dali.
C. do bliży.
D. do dali z nadkorekcją do bliży.
W przypadku pacjentów z nadwzrocznością i zezem akomodacyjnym atypowym zastosowanie pełnej korekcji do dali z nadkorekcją do bliży to naprawdę podstawa. Wynika to z mechanizmu samego zeza akomodacyjnego – pacjent kompensuje swoją nadwzroczność przez nadmierną akomodację, co dodatkowo potęguje esotropię przy patrzeniu do bliży. Tylko pełna korekcja, często nawet z lekką nadkorekcją do bliży, pozwala zminimalizować bodziec do akomodacji podczas pracy w bliskiej odległości. W praktyce okulistycznej często stosuje się takie rozwiązanie, czasem wspierając się jeszcze np. pryzmatami albo zaleceniami ćwiczeń konwergencyjnych, ale podstawa to właśnie korekcja optyczna. Moim zdaniem to wręcz złoty standard – potwierdzają to zarówno polskie, jak i zachodnie wytyczne, na przykład zalecenia Polskiego Towarzystwa Okulistycznego oraz praktyczne schematy leczenia w podręcznikach typu „Okulistyka” Jacka Kańskiego. W codziennej pracy często widzę, że nawet niewielka niedokorygowanie do dali, a tym bardziej do bliży, powoduje, że dzieci nadal mrużą oczy, skarżą się na bóle głowy i zez jest wyraźniejszy przy czytaniu. Dobrze dopasowana korekcja do bliży zapewnia komfort i poprawia wyniki terapii ortoptycznej. Warto o tym pamiętać zwłaszcza u młodszych dzieci, które intensywnie korzystają z elektroniki – pełna korekcja plus nadkorekcja do bliży naprawdę robi dużą różnicę.

Pytanie 12

Leczenie bierno-czynne na lokalizatorze wymaga każdorazowo sprawdzenia

A. widzenia przestrzennego.
B. korespondencji siatkówkowej.
C. fiksacji.
D. ostrości widzenia.
Podczas prowadzenia leczenia bierno-czynnego na lokalizatorze, często pojawiają się wątpliwości, co do tego, które parametry wzrokowe wymagają każdorazowego sprawdzania. Wielu osobom może się wydawać, że ostrość widzenia, widzenie przestrzenne czy też korespondencja siatkówkowa powinny być weryfikowane przy każdej sesji z lokalizatorem. Jest to jednak typowy błąd myślowy wynikający z mylenia ogólnej diagnostyki ortoptycznej z konkretnymi wymaganiami danego ćwiczenia czy terapii. Ostrość widzenia jest oczywiście bardzo istotna przy ocenie funkcjonowania układu wzrokowego, ale jej sprawdzanie podczas każdej pojedynczej aktywności na lokalizatorze nie ma uzasadnienia – zakłada się, że jest już znana z wcześniejszych badań. Podobnie widzenie przestrzenne – jest ono związane z integracją obuocznego widzenia, ale podczas ćwiczeń bierno-czynnych nie jest to parametr kluczowy do bieżącej kontroli. Korespondencja siatkówkowa to zaawansowany element diagnostyki, który sprawdza się raczej w kontekście planowania terapii lub oceny jej globalnych efektów, a nie każdorazowo. Prawidłowe podejście polega na tym, by w trakcie terapii na lokalizatorze stale kontrolować wyłącznie fiksację, bo to ona gwarantuje, że pacjent patrzy dokładnie tam, gdzie powinien i cała aktywność przynosi efekt terapeutyczny. Moim zdaniem takie nieporozumienia wynikają często z chęci „przeprowadzenia kompletnej kontroli” na każdym etapie zajęć, co w praktyce jest niepotrzebne i może rozpraszać uwagę zarówno terapeuty, jak i pacjenta. Warto więc pamiętać, że skupienie się na fiksacji to wymóg nie tylko praktyczny, ale i zgodny z najlepszymi standardami ortoptycznymi.

Pytanie 13

Wyrostki rzęskowe nie biorą udziału

A. w domykaniu szpary powiekowej.
B. w produkcji cieczy wodnistej.
C. w napinaniu więzadełek Zinna.
D. w zmianie kształtu soczewki.
Wyrostki rzęskowe to elementy anatomiczne oka, które pełnią kilka istotnych funkcji, ale akurat nie mają nic wspólnego z domykaniem szpary powiekowej. Ta funkcja należy do powiek, a dokładniej do mięśni okrężnych oka – to one odpowiadają za zamykanie oczu, np. wtedy, gdy chronimy oko przed światłem czy kurzem. Wyrostki rzęskowe natomiast produkują ciecz wodnistą, która jest niezbędna dla utrzymania odpowiedniego ciśnienia wewnątrz gałki ocznej i prawidłowego odżywienia soczewki oraz rogówki. Oprócz tego uczestniczą w napinaniu więzadełek Zinna – to takie delikatne „nici”, które trzymają soczewkę i pozwalają jej zmieniać kształt, co jest kluczowe dla procesu akomodacji, czyli ostrości widzenia na różne odległości. W praktyce, np. w optometrii i okulistyce, zrozumienie tych zależności jest niesamowicie ważne przy diagnostyce jaskry czy zaćmy. Moim zdaniem często się zapomina, że różne struktury oka mają bardzo wyspecjalizowane role, a pomylenie funkcji może prowadzić do błędnej interpretacji objawów czy nawet złej diagnostyki. Z doświadczenia wiem, że opanowanie tych podstaw ułatwia potem zrozumienie bardziej zaawansowanych zagadnień, jak zaburzenia cyrkulacji cieczy wodnistej czy problemy z akomodacją. Jednym słowem – wyrostki rzęskowe nie mają nic wspólnego z zamykaniem oczu, bo tym zajmują się mięśnie powiek.

Pytanie 14

W których soczewkach stosuje się specjalne zmniejszenie centralnej grubości soczewki dodatniej i obwodowej soczewki ujemnej?

A. Pryzmatycznych.
B. Torycznych.
C. Lentikularnych.
D. Progresywnych.
Soczewki lentikularne to taki trochę sprytny pomysł na obejście problemu zbyt dużej grubości soczewek, zwłaszcza przy wysokich mocach plusowych lub minusowych. W praktyce chodzi o to, żeby soczewka była wygodniejsza i lepiej wyglądała. W soczewkach dodatnich (plusowych) specjalnie zmniejsza się ich centralną grubość, żeby nie robiły się z nich przysłowiowe "denka od butelki". Odwrotnie, w soczewkach minusowych (ujemnych) redukuje się grubość na obrzeżach, bo to tam te szkła robią się najbardziej masywne i niewygodne. Z mojego doświadczenia wynika, że takie rozwiązania stosuje się szczególnie przy bardzo dużych wadach refrakcji, gdzie klasyczna soczewka byłaby po prostu za ciężka i mało estetyczna. Branżowe standardy mówią, żeby zawsze szukać kompromisu między optyką a komfortem użytkowania – lentikularne szkła są właśnie takim kompromisem. Często wykorzystywane są przy produkcji okularów dla osób z afakią (brak soczewki własnej w oku), gdzie wymagane są bardzo mocne moce dodatnie. Co ciekawe, lentikularne soczewki nie są już tak popularne jak kiedyś, bo pojawiły się nowe materiały i technologie, ale w niektórych przypadkach nadal są niezastąpione. Moim zdaniem, każdy technik optyk powinien znać tę budowę i wiedzieć, kiedy ją zastosować, bo wtedy realnie można poprawić komfort życia pacjenta.

Pytanie 15

Ile dioptrii wynosi akomodacja nieskorygowanego nadwzrocznego oka o refrakcji R= +3,00 Dsph obserwującego przedmiot odległy od oczu o 50 cm?

A. +2,00 Dsph
B. +4,00 Dsph
C. +5,00 Dsph
D. +3,00 Dsph
Wiele osób myli się w tym zadaniu, bo automatycznie skupia się tylko na odległości przedmiotu i przelicza akomodację jako odwrotność odległości w dioptriach (czyli 2,00 Dsph dla 50 cm). Jednak w przypadku nieskorygowanego oka nadwzrocznego trzeba pamiętać o jeszcze jednym – oko najpierw musi skompensować swoją wadę refrakcji, zanim zacznie poprawnie akomodować na bliż. To jest częsty błąd: pomija się, że nadwzroczność, czyli refrakcja dodatnia, wymaga od oka ciągłego wysiłku nawet przy patrzeniu w dal. Odpowiedzi typu +2,00 Dsph i +3,00 Dsph pojawiają się wtedy, gdy ktoś zapomina dodać ten „bazowy” wysiłek albo błędnie interpretuje, że oko akomoduje tylko na wybraną odległość, jak w emmetropii. Niektórzy wybierają +3,00 Dsph, sądząc, że to całkowite zapotrzebowanie na akomodację, myląc pojęcia refrakcji i akomodacji. Z kolei +4,00 Dsph pojawia się często, gdy ktoś próbuje zsumować po prostu refrakcję i jakąś zaniżoną wartość odległości, jednak nie bierze pod uwagę poprawnej interpretacji wzoru 1/d (przy d w metrach). W praktyce zawodowej – jeśli nie uwzględni się „aktywnej” wady refrakcji, można nie doszacować wysiłku akomodacyjnego pacjenta, co prowadzi do złych decyzji przy doborze korekcji czy ocenie zmęczenia wzrokowego. Takie uproszczenie bywa kuszące, ale niestety nie oddaje rzeczywistości fizjologicznej oka nadwzrocznego – nie jest to zgodne z żadnymi branżowymi standardami czy literaturą optometryczną. Moim zdaniem ćwiczenie tego typu zadań bardzo uczy pokory i przypomina, jak ważne jest rozumienie wszystkich czynników wpływających na akomodację.

Pytanie 16

Heterolateralnym synergistą dla mięśnia prostego górnego oka prawego jest mięsień

A. skośny górny oka prawego.
B. prosty dolny oka lewego.
C. skośny dolny oka lewego.
D. prosty dolny oka prawego.
Często można się pomylić analizując układ mięśni gałkoruchowych, bo intuicja sugeruje skupienie się na mięśniach tej samej gałki ocznej albo traktowanie antagonistów jako synergistów. Jednak, żeby dobrze zrozumieć mechanikę ruchu oczu, trzeba spojrzeć szerzej na współpracę obu gałek ocznych, czyli na tzw. zasady Heringa i Sherringtona, które opisują precyzyjną koordynację mięśni podczas ruchów spojrzenia. Mięsień prosty górny prawego oka odpowiada oczywiście za unoszenie gałki ocznej i delikatne jej przywiedzenie, ale jego rzeczywistym synergistą w spojrzeniu w górę w prawo jest mięsień skośny dolny oka lewego, bo to on odwodzi lewe oko i też je unosi, zapewniając zbieżny ruch obu oczu w jedną stronę. Wybierając np. mięsień skośny górny oka prawego, można łatwo przeoczyć, że on działa wręcz przeciwnie – obniża gałkę oczną i ją odwodzi, więc nie wspomaga unoszenia oka. Podobnie mięsień prosty dolny oka prawego również nie uczestniczy w synergicznym unoszeniu oka, a raczej opuszcza gałkę. Częstym błędem jest też ograniczenie rozumowania tylko do mięśni tej samej strony – tymczasem zasada heterolateralnych synergistów właśnie polega na tym, że oba oczy muszą być zsynchronizowane w ruchu, żeby obraz był pojedynczy. Z mojego doświadczenia wynika, że najwięcej kłopotów sprawia zrozumienie, że ruchy oczu to nie tylko proste unoszenie i opuszczanie, ale skomplikowana gra mięśni działających zarówno na własnej, jak i przeciwległej gałce ocznej. W codziennej praktyce medycznej i optometrycznej, taka precyzyjna wiedza pozwala na lepszą diagnostykę zaburzeń ocznych, np. w przypadku niedowładów czy porażeń mięśni. Dlatego warto próbować patrzeć na mięśnie oka nie tylko przez pryzmat jednostkowych funkcji, ale z perspektywy działania całego układu oculomotorycznego, czyli mechaniki spojrzenia obuocznego.

Pytanie 17

W wyniku ćwiczeń uzyskano poprawę fiksacji z ekscentrycznej na centralną. Który z aparatów należy wykorzystać do ćwiczeń w kolejnym etapie leczenia?

A. Cheiroskop.
B. Akodometr.
C. Konwerter.
D. Diploskop.
Cheiroskop to naprawdę bardzo przydatne narzędzie w rehabilitacji wzroku, szczególnie właśnie wtedy, gdy po ćwiczeniach uda się osiągnąć poprawę z fiksacji ekscentrycznej na centralną. Moim zdaniem, to właśnie na tym etapie praca z cheiroskopem daje największe efekty, bo pozwala trenować precyzyjne fiksowanie i koordynację wzrokowo-ruchową na poziomie centralnym, a przecież to najważniejsze dla poprawy ostrości wzroku. W praktyce wygląda to tak, że pacjent obserwuje przez cheiroskop np. linię albo kształt i jednocześnie rysuje go, co wymusza bardzo dokładną współpracę ręka-oko. Z mojego doświadczenia wynika, że to narzędzie naprawdę świetnie motywuje osoby, które już opanowały centralną fiksację, ale mają jeszcze kłopoty z jej utrzymaniem podczas czynności bardziej wymagających, na przykład czytania czy pisania. W branży uważa się, że cheiroskop jest wręcz standardem na tym etapie terapii widzenia, bo pozwala przenieść nowo wykształcone umiejętności fiksowania do codziennej praktyki. No i jest też sporo dowodów na to, że systematyczne treningi z cheiroskopem znacząco poprawiają efektywność późniejszych ćwiczeń złożonych, takich jak widzenie obuoczne czy rozwijanie percepcji głębi.

Pytanie 18

W przypadku porażenia mięśnia skośnego dolnego oka lewego największe dwojenie występuje przy spojrzeniu

A. w dół i w lewo.
B. w górę i w prawo.
C. w górę i w lewo.
D. w dół i w prawo.
Mięsień skośny dolny oka odpowiada za ruch gałki ocznej w górę i na zewnątrz (czyli odwodzenie i unoszenie). Jeśli dochodzi do jego porażenia po stronie lewej, to oko nie może się prawidłowo unosić w kierunku skroniowym, czyli właśnie w górę i w prawo. Wtedy przy próbie spojrzenia w tę stronę pojawia się największe dwojenie, bo mięsień nie wykonuje swojej funkcji i gałka oczna „zostaje w tyle”. Z mojego doświadczenia wynika, że na co dzień można zauważyć, że pacjent z takim porażeniem podczas patrzenia w prawo do góry będzie miał problem z ustawieniem obu oczu w tej samej osi – to ważny element badania neurologicznego i okulistycznego. W praktyce klinicznej nazywa się to objawem dwojenia zależnym od kierunku spojrzenia i jest to podstawa do różnicowania przyczyn zaburzeń ruchomości gałek ocznych. Warto pamiętać, że mięsień skośny dolny jest unerwiony przez nerw okoruchowy (III), co ma znaczenie przy podejrzeniu uszkodzeń nerwów czaszkowych. W badaniach okulistycznych zawsze sprawdzamy, w jakim ustawieniu gałek ocznych dwojenie się nasila — to pomaga lokalizować defekt i szybko wdrożyć diagnostykę czy leczenie. Takie sytuacje spotyka się np. po urazach, w neuropatiach czy w przebiegu cukrzycy.

Pytanie 19

Który wynik pomiaru PBK należy uznać za prawidłowy u 5-letniego dziecka?

A. 1-2 cm
B. 3-7 cm
C. 8-9 cm
D. 10-11 cm
Wartość 3-7 cm dla pomiaru PBK (czyli podatności klatki piersiowej) u 5-letniego dziecka uznawana jest za prawidłową, głównie dlatego, że odpowiada ona typowej ruchomości klatki piersiowej w tym wieku. Wynik ten pokazuje, że mechanika oddechowa działa sprawnie – klatka piersiowa swobodnie rozpręża się przy wdechu i kurczy przy wydechu. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli PBK mieści się w tym zakresie, to raczej nie ma powodów do niepokoju, bo układ oddechowy malucha adaptuje się prawidłowo do wysiłku i codziennych aktywności. W praktyce – podczas badania np. u dzieciaków z podejrzeniem skoliozy czy przewlekłymi infekcjami, zawsze zwracamy uwagę, czy wartość PBK nie odbiega od normy, bo mniejszy wynik może oznaczać sztywność klatki, a większy – czasem nawet rozedmę albo inne anomalie. Standardy fizjoterapeutyczne oraz wytyczne pulmonologiczne podkreślają, że zakres 3-7 cm jest uniwersalnym parametrem dla przedszkolaków i młodszych dzieci. Szczególnie ważne jest, by pomiar był wykonywany prawidłowo – na wysokości wyrostka mieczykowatego i brodawek sutkowych – wtedy wynik jest miarodajny. Warto pamiętać, że ten test to nie tylko „sucha liczba”, ale realna informacja, jak funkcjonuje układ oddechowy dziecka.

Pytanie 20

W celu ułatwienia pacjentowi z ortoforią rozluźnienia akomodacji podczas wykonywania ćwiczeń z użyciem diploskopu należy zastosować szkła

A. pryzmatyczne.
B. rozpraszające.
C. cylindryczne.
D. skupiające.
Wybór innych typów szkieł niż skupiające w tym zadaniu pokazuje, że można łatwo pomylić sposoby oddziaływania na układ wzrokowy podczas ćwiczeń ortoptycznych. Szkła cylindryczne służą do korekcji astygmatyzmu i wpływają głównie na niwelowanie nierównomiernego załamywania światła w różnych płaszczyznach oka. Nie mają natomiast bezpośredniego wpływu na rozluźnianie akomodacji, więc w kontekście ćwiczeń na diploskopie ich zastosowanie jest po prostu nietrafione. Szkła rozpraszające (minusy) działają dokładnie odwrotnie niż powinny w tej sytuacji – wymagają od pacjenta zwiększenia wysiłku akomodacyjnego, bo przesuwają punkt ogniskowania za siatkówkę. To w praktyce oznacza, że oko musi się bardziej „napracować”, żeby uzyskać wyraźny obraz. Taki efekt jest niepożądany u osób z ortoforią podczas terapii, bo prowadzi do szybszego zmęczenia i zmniejsza efektywność ćwiczeń fuzji. Szkła pryzmatyczne z kolei są używane do zmiany kierunku patrzenia, pomagają w pokonywaniu forii czy tropii, ale nie oddziałują bezpośrednio na akomodację. Ich rolą jest wspomaganie wyrównania osi optycznych oczu, więc mogą być przydatne w innych ćwiczeniach, ale nie w rozluźnianiu akomodacji. Często spotykam się z tym, że osoby uczące się ortoptyki intuicyjnie sięgają po minusy lub pryzmaty, myśląc, że każde „specjalne” szkło poprawi komfort ćwiczeń – niestety to droga na skróty, która nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Najlepszą praktyką jest więc korzystanie z tego, co rzeczywiście ułatwia akomodację, czyli ze szkieł skupiających. To potwierdzają zarówno praktyczne obserwacje, jak i literatura fachowa.

Pytanie 21

Kontrolowanie ustawienia oczu u pacjenta z okresowym ekcesem dywergencji można uzyskać, stosując ćwiczenia

A. dodatniej względnej konwergencji.
B. ujemnej względnej konwergencji.
C. z fiksatorem.
D. fuzji z pryzmatami.
Tematyka ćwiczeń ortoptycznych bywa myląca, szczególnie jeśli chodzi o wybór najbardziej skutecznej metody dla określonych typów zezów. W przypadku okresowego ekcesu dywergencji, skupienie się na ćwiczeniach fuzji z pryzmatami, ujemnej względnej konwergencji czy dodatniej względnej konwergencji nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, bo one po prostu nie są przeznaczone do kontroli ustawienia oczu w tej jednostce chorobowej. Fuzja z pryzmatami jest użyteczna np. w treningu zdolności obuocznego widzenia czy eliminowaniu podwójnego widzenia po operacjach, ale nie rozwija nawyku samodzielnej kontroli osi widzenia – co w ekcesie dywergencji jest kluczowe. Podobnie ćwiczenia ujemnej względnej konwergencji (które polegają na ćwiczeniu rozluźniania konwergencji przy jednoczesnej akomodacji) stosuje się głównie u pacjentów z problemami zbyt dużej konwergencji, a nie z dywergencją. Dodatnia względna konwergencja natomiast to trening zbieżności oczu, pomocny przy niedostatecznej konwergencji, a nie przy dywergencji. Częsty błąd w myśleniu to utożsamianie każdego treningu ortoptycznego z ćwiczeniami konwergencji lub fuzji, niezależnie od rodzaju zaburzenia – to tak, jakby naprawiać każdy samochód tym samym kluczem. W rzeczywistości, dobranie odpowiednich ćwiczeń wymaga nie tylko wiedzy teoretycznej, ale i zrozumienia mechanizmów danego typu zeza oraz celów terapii. W ekcesie dywergencji najważniejsze jest wypracowanie odruchowej i świadomej kontroli ustawienia oczu – stąd właśnie ćwiczenia z fiksatorem są rekomendowane przez specjalistów ortoptyki i okulistyki dziecięcej. Warto więc zawsze dostosowywać metody do typu zaburzenia, a nie stosować uniwersalnych rozwiązań.

Pytanie 22

Penalizacji nie należy stosować w przypadku rozpoznania u pacjenta niedowidzenia

A. z ortopozcyją.
B. z zezem zbieżnym.
C. z oczopląsem.
D. z krótkowzrocznością.
W praktyce okulistycznej penalizacja ma swoje miejsce, jednak nie powinno się jej nadużywać ani stosować wbrew podstawowym przeciwwskazaniom. Często pojawia się mylne przekonanie, że każda forma niedowidzenia jest wskazaniem do penalizacji – to niestety nie jest prawda. Ortopozycja, oczopląs czy zez zbieżny to stany, przy których penalizacja może być wręcz zalecana, o ile nie występują inne przeciwwskazania. W przypadku ortopozycji, czyli prawidłowego ustawienia oczu, niedowidzenie wymaga czasem dodatkowej stymulacji słabszego oka i penalizacja może się tutaj idealnie sprawdzić. Jeżeli pacjent ma oczopląs, penalizacja bywa nawet stosowana, bo pomaga wzmocnić zaangażowanie słabszego oka w proces widzenia, choć oczywiście wymaga to indywidualnej oceny. W zezie zbieżnym penalizacja jest wręcz klasyczną metodą, bo pomaga sprowokować używanie oka niedowidzącego i poprawić koordynację. Natomiast krótkowzroczność, zwłaszcza przy niedowidzeniu, stanowi istotne przeciwwskazanie do penalizacji – może prowadzić do pogorszenia całkowitej ostrości wzroku oraz utrwalania nieprawidłowej refrakcji. Często spotykanym błędem jest traktowanie penalizacji jako uniwersalnego remedium, co wynika raczej z uproszczonego podejścia do terapii niedowidzenia. Dobre praktyki zalecają zawsze analizować sytuację całościowo, biorąc pod uwagę typ i nasilenie wady, a nie tylko jej obecność. Lekarz powinien wykluczyć krótkowzroczność jako przesłankę do penalizacji, stosując inne, bardziej bezpieczne metody stymulacji oka niedowidzącego. Takie niuanse potrafią zadecydować o sukcesie terapii, więc warto na nie zwracać uwagę już na etapie kwalifikowania pacjenta do konkretnej metody leczenia.

Pytanie 23

Trudności w nauce czytania i pisania wynikające z zaburzeń widzenia obuocznego oraz nieprawidłowej akomodacji i konwergencji są charakterystyczne dla

A. dysgrafii.
B. dysleksji.
C. dysortografii.
D. optodysleksji.
Optodysleksja to pojęcie, które nie zawsze pojawia się w typowych podręcznikach, ale coraz częściej można je spotkać w literaturze dotyczącej zaburzeń wzrokowych wpływających na naukę czytania i pisania. Chodzi głównie o sytuacje, w których trudności te wynikają nie z problemów typowo językowych, tylko ze specyficznych zaburzeń widzenia, takich jak nieprawidłowa akomodacja (czyli zdolność oka do ostrego widzenia na różne odległości) czy konwergencja (czyli umiejętność zbieżnego ustawienia obu gałek ocznych na jednym punkcie). To bardzo ważne, bo u dzieci z optodysleksją klasyczna terapia pedagogiczna nie zawsze przynosi efekty – konieczna bywa współpraca z optometrystą lub ortoptystą, czasem stosuje się specjalne ćwiczenia wzrokowe, a nawet odpowiednio dobrane okulary pryzmatyczne. Moim zdaniem, w praktyce szkolnej często za szybko zakłada się, że każde problemy z czytaniem to dysleksja, a tymczasem przy optodysleksji chodzi o coś zupełnie innego – tu podłożem są trudności czysto sensoryczne, nie językowe. Ciekawe jest też to, że według niektórych badań, terapia wzrokowa potrafi naprawdę zdziałać cuda, jeśli odpowiednio wcześnie ją wdrożyć. Standardy diagnozy zalecają zawsze wykluczenie zaburzeń widzenia przed postawieniem diagnozy typowych trudności szkolnych. Dlatego, jeśli ktoś zauważa, że dziecko mruży oczy, narzeka na bóle głowy przy czytaniu lub „gubi linijki” w tekście, warto koniecznie sprawdzić, czy nie mamy do czynienia właśnie z optodysleksją.

Pytanie 24

W teście Wortha do dali pacjent podaje, że widzi obraz pięciu figur: trzy zielone po lewej i dwie czerwone po prawej stronie. Wynik ten wskazuje na występowanie zeza

A. skośnego.
B. rozbieżnego z eksesem dywergencji.
C. pionowego.
D. zbieżnego akomodacyjnego.
Trzeba jasno powiedzieć, że analiza testu Wortha wymaga solidnej znajomości zasad projekcji obrazów obuocznych. W przypadku zeza rozbieżnego, czyli egzotropii (z eksesem dywergencji), pacjent widziałby odwrotny układ świateł – czerwone po lewej, zielone po prawej, co odpowiada przesunięciu osi oka w bok. To dość częsta pomyłka, bo przy ocenie rozkładu świateł łatwo zamieszać kierunki. Zez pionowy natomiast objawia się zwykle widzeniem powyżej lub poniżej siebie rzutowanych punktów, a nie rozdzieleniem na lewo-prawo – to zupełnie inna płaszczyzna zaburzeń, trudniejsza do rozpoznania w takim prostym teście. Skośny zez to natomiast rzadka sytuacja, gdzie osiowanie jest zaburzone w dwóch płaszczyznach jednocześnie, co daje obrazy skrzyżowane i przemieszczone skośnie (góra-dół, prawo-lewo), co nie pasuje do tej prezentacji wyników. Bardzo często problem polega na myleniu interpretacji „strony”, do której rzutowane są światła – zamiast analizować, którym okiem pacjent widzi które punkty, skupiamy się tylko na kolorach. To prowadzi do błędnych wniosków diagnostycznych. Z mojego doświadczenia wynika, że największym wyzwaniem jest logiczne połączenie wyników testu z objawami pacjenta, żeby nie popełnić prostego błędu kierunku zeza – bardzo ważne jest też odwoływanie się do praktycznych ćwiczeń i obserwacji z gabinetu. Zawsze warto pamiętać o zasadzie, że położenie zielonych świateł względem czerwonych mówi nam, które oko „przoduje” w patrzeniu do dali. Takie szczegóły robią różnicę w prawidłowej diagnostyce i dalszym prowadzeniu pacjenta.

Pytanie 25

Który wynik badania przy użyciu smugi świetlnej i czerwonego filtru świadczy o niedowładzie mięśnia skośnego dolnego oka prawego?

A. Wynik badania 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Wynik badania 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Wynik badania 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Wynik badania 1
Ilustracja do odpowiedzi D
Bardzo często błędy w interpretacji wyników badania smugi świetlnej z filtrem czerwonym wynikają z mylenia osi działania poszczególnych mięśni gałkoruchowych oraz nieprecyzyjnego kojarzenia kwadrantów siatki z ruchem odpowiedniego oka. W przypadku niedowładów mięśnia skośnego dolnego oka prawego najważniejsze jest zrozumienie, że ten mięsień odpowiada za unoszenie gałki ocznej przy jednoczesnym jej przywiedzeniu. Zbyt pochopne skojarzenie rozbieżności linii w innych częściach siatki prowadzi często do błędnych wniosków — na przykład do przypisania niedowładu innym mięśniom, jak prosty boczny czy mięsień skośny górny, które powodują zupełnie inne charakterystyczne rozbieżności. Wybierając odpowiedzi, które pokazują rozbieżności linii w kwadrantach odpowiadających odwodzeniu lub opuszczaniu gałki ocznej, łatwo przeoczyć specyfikę ruchu skośnego dolnego. Z mojego doświadczenia, jednym z najczęstszych błędów jest nieuwzględnienie tego, że badanie to zawsze analizuje się z punktu widzenia konkretnego oka (tu: prawego) i należy pamiętać o zasadzie działania mięśni parzystych. Wszystkie inne odpowiedzi wskazują na niedowład innych mięśni – przykładowo zbieżność lub rozbieżność linii w pozycjach bocznych może sugerować problem z mięśniem prostym bocznym czy przyśrodkowym. To bardzo częsty problem wśród osób uczących się tych testów – czasem patrzą na całość zbyt ogólnie, nie analizując odpowiednich pól i powiązań anatomicznych. W praktyce klinicznej właśnie dokładność i spokojna analiza każdego kwadrantu daje najlepsze efekty i pozwala uniknąć pomyłek diagnostycznych. Warto zawsze wracać do podstaw anatomii i fizjologii ruchów oczu, bo to zdecydowanie ułatwia prawidłowe interpretowanie takich testów.

Pytanie 26

Korekcja szkłem o parametrach +3,00 Dsph -2,00 Dcyl oś 180° wskazuje na astygmatyzm

A. nadwzroczny przeciwny regule.
B. krótkowzroczny przeciwny regule.
C. nadwzroczny zgodny z regułą.
D. krótkowzroczny zgodny z regułą.
Soczewka o parametrach +3,00 Dsph -2,00 Dcyl oś 180° rzeczywiście wskazuje na astygmatyzm nadwzroczny zgodny z regułą. Dla oka ludzkiego astygmatyzm zgodny z regułą oznacza, że najmocniejsza moc łamiąca występuje w osi pionowej (czyli cylinder działa w poziomie – tu oś 180°). W tym przypadku mamy dodatni cylinder, więc największa moc sferyczna (+3,00) występuje w jednej osi (tu poziomej), a mniejsza (+1,00 po przeliczeniu) w osi prostopadłej. Moim zdaniem, na co dzień w praktyce optycznej, takie korekcje są bardzo typowe – pacjenci z nadwzrocznością i astygmatyzmem zgodnym z regułą to właściwie najczęstszy przypadek u osób starszych. Pamiętaj, że w Europie zapis z cylindrem minusowym jest standardem, a w tym przykładzie cylinder jest ujemny – sugerując klasyczny astygmatyzm zgodny z regułą. Warto zwrócić uwagę, że dobierając korekcję, istotny jest nie tylko sam cylinder, ale też lokalizacja osi – specjaliści zawsze analizują oba te parametry razem. Takie rozróżnienie jest przydatne przy zamawianiu szkieł czy ocenie zmian rogówkowych w keratometrii. Z mojego doświadczenia, znajomość tej zasady bardzo ułatwia komunikację z lekarzami i optometrystami, a także pozwala szybciej ocenić z czym mamy do czynienia w wynikach refrakcji.

Pytanie 27

Skurcz mięśnia prostego górnego powoduje

A. uniesienie gałki ocznej, skręcenie ku nosowi i nieznaczne przywodzenie.
B. obniżenie gałki ocznej, skręcenie ku skroni i przywodzenie.
C. obniżenie gałki ocznej, skręcenie ku nosowi i nieznaczne przywodzenie.
D. uniesienie gałki ocznej, skręcenie ku skroni i przywodzenie.
Mięsień prosty górny gałki ocznej to naprawdę interesująca struktura, jeśli chodzi o anatomię funkcjonalną oka. Jego główną czynnością jest unoszenie gałki ocznej, czyli podnoszenie wzroku ku górze – to się przydaje na przykład, gdy obserwujesz coś nad sobą lub podczas badania pacjenta, prosząc o spojrzenie w górę. Dodatkowo mięsień ten nie działa wyłącznie w jednej płaszczyźnie. Poza unoszeniem gałki ocznej, powoduje też jej skręcenie ku nosowi (czyli intorsję) oraz niewielkie przywodzenie (addukcję), czyli przysuwanie gałki ocznej bliżej osi ciała. Wynika to z tego, że jego przyczep początkowy znajduje się na pierścieniu ścięgnistym wspólnym, a przyczep końcowy leży nieco bocznie od osi pionowej oka. To jest wiedza, która często przydaje się optometrystom czy okulistom – na przykład przy ocenie porażeń nerwów czaszkowych odpowiedzialnych za ruchy gałki ocznej. Moim zdaniem taka szczegółowa znajomość funkcji poszczególnych mięśni przydaje się nawet na co dzień, bo pozwala lepiej rozumieć przyczyny zeza czy innych zaburzeń ruchomości oczu. W praktyce klinicznej bardzo ważne jest, żeby wiedzieć, że przy uszkodzeniu mięśnia prostego górnego pacjent nie będzie w stanie spojrzeć do góry, a czasem też odczuje trudność przy patrzeniu w stronę nosa. To świetny przykład tego, jak teoretyczna wiedza przekłada się na diagnostykę i leczenie zaburzeń okulistycznych. Kierowanie ruchem gałki ocznej to naprawdę bardzo złożony proces, więc warto to dobrze zrozumieć.

Pytanie 28

Do sensorycznych przyczyn powstawania choroby zezowej według Wortha-Chavasse’a zalicza się

A. niedorozwój ośrodka fuzji.
B. zmiany w unerwieniu mięśni ocznych.
C. nieprawidłową budowę oczodołu.
D. wady refrakcji.
Podczas analizy przyczyn powstawania zeza według Wortha-Chavasse’a można łatwo popaść w błąd, utożsamiając niektóre problemy anatomiczne czy neurologiczne z przyczynami sensorycznymi. W rzeczywistości niedorozwój ośrodka fuzji, choć wydaje się mocno związany z funkcjonowaniem widzenia obuocznego, klasyfikowany jest jednak jako przyczyna motoryczna lub mieszana, związana raczej z integracją i sterowaniem ruchem gałek ocznych, a nie z odbiorem bodźca wzrokowego. Z mojego doświadczenia takie mylenie wynika z przekonania, że wszystko, co zaburza „współpracę” oczu, musi być sensoryczne – a to nie zawsze tak działa. Nieprawidłowa budowa oczodołu jest już ewidentnie problemem anatomicznym – to zmiana strukturalna, która może mechanicznie zaburzać ustawienie gałki ocznej, ale nie wpływa bezpośrednio na percepcję obrazu przez siatkówkę czy mózg. Takie anomalie anatomiczne należą do tzw. przyczyn mechanicznych lub statycznych, nie sensorycznych. Zmiany w unerwieniu mięśni ocznych z kolei stanowią klasyczny przykład przyczyn neurogennych lub motorycznych – tutaj problem leży w przewodzeniu sygnałów nerwowych, a nie w jakości bodźca wzrokowego trafiającego do mózgu. Typowym błędem jest zakładanie, że każde zaburzenie prowadzi do zeza na tym samym poziomie mechanizmów – a przecież podział Wortha-Chavasse’a opiera się o to, gdzie leży początek problemu: czy w odbiorze bodźca, czy w jego przetworzeniu, czy w działaniu mięśni i układów sterujących ruchem oka. Tylko wady refrakcji zaburzają odbiór obrazu i dlatego są uznawane za sensoryczną przyczynę zeza w tej klasyfikacji. Praktyka pokazuje, że dokładna diagnostyka i rozróżnienie tych mechanizmów jest kluczowe, bo od tego zależy wybór skutecznego leczenia.

Pytanie 29

Obserwacja i wywiad z pacjentem wykazały wyrównawcze ustawienie głowy z brodą uniesioną ku górze. Taki stan może sugerować występowanie zeza

A. akomodacyjnego atypowego.
B. rozbieżnego następczego.
C. akomodacyjnego typowego.
D. rozbieżnego okresowego.
Sporo osób myli typy zezów, bazując jedynie na samej nazwie lub niespecyficznych objawach, co może prowadzić do nieprawidłowych wniosków. Przykładowo, zez akomodacyjny typowy czy nawet jego postać atypowa związane są głównie z problemami akomodacji, czyli mechanizmem „dostrajania” ostrości przez soczewkę oka, szczególnie przy dużych wadach wzroku takich jak nadwzroczność. W tych przypadkach kompensacyjne ustawienia głowy, zwłaszcza z unoszeniem brody, pojawiają się bardzo rzadko, bo mechanizm działania tych zezów jest zupełnie inny – bardziej chodzi tu o próby skupienia wzroku, a nie o ustawienie osi widzenia. Zez rozbieżny następczy natomiast to stan, który pojawia się najczęściej po nieprawidłowej korekcji chirurgicznej wcześniejszego zeza zbieżnego – tam pacjent może próbować ustawiać głowę, ale raczej w celu skorygowania pozostałego defektu, a nie jako wyraz świeżej dekompensacji. Typowy błąd myślowy to utożsamianie każdego nietypowego zachowania (jak nietypowe ustawienie głowy) z dowolnym rodzajem zeza, podczas gdy w praktyce tylko niektóre zezy – zwłaszcza te okresowe rozbieżne – mają silny związek z wyrównawczym ustawieniem głowy i unoszeniem brody. Warto w codziennej praktyce pamiętać, że dokładna analiza objawów i ich kontekstu klinicznego jest podstawą skutecznej diagnozy zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Okulistycznego. Doświadczony specjalista zawsze zwraca uwagę na subtelne różnice w prezentacji objawów i nie kieruje się tylko jednym wyizolowanym symptomem. Moim zdaniem, przy takich pytaniach warto od razu odrzucić odpowiedzi akomodacyjne, jeśli kluczowy objaw dotyczy pozycji głowy, bo to zupełnie inny mechanizm patofizjologiczny, który nie łączy się z akomodacją w takim stopniu jak zezwaniem rozbieżnym okresowym.

Pytanie 30

Współruch żuchwowo-powiekowy jest charakterystycznym objawem zespołu

A. Browna.
B. Moebiusa.
C. Marcusa Gunna.
D. Stillinga-Türka-Duane’a.
Zespół Browna często mylony jest z innymi zaburzeniami ruchu gałek ocznych, ale tak naprawdę jego istotą jest ograniczenie unoszenia gałki ocznej przy patrzeniu do góry i do wewnątrz, najczęściej na skutek problemów z pochewką ścięgna mięśnia skośnego górnego – w ogóle nie chodzi tutaj o współruch powieki z żuchwą. Bywa, że osoby uczące się mylą objawy Browna z innymi, bo też dotyczy mięśni okołogałkowych, ale mechanizm i prezentacja kliniczna są zupełnie inne. Jeśli chodzi o zespół Moebiusa, tutaj dominuje porażenie nerwów czaszkowych, głównie VI i VII – objawia się to niemożnością odwodzenia gałek ocznych i osłabieniem mięśni mimicznych twarzy, a nie współruchem powiek przy ruchach żuchwy. To częsty błąd myślenia, że każdy zespół z zaburzeniem ruchu gałek ocznych daje objawy powiekowe, a to zupełnie nie ta liga – tutaj nie ma „jaw-winking”, tylko sztywny, maskowaty wyraz twarzy. Zespół Stillinga-Türka-Duane’a, choć bardzo znany w okulistyce, objawia się ograniczeniem odwodzenia lub przywodzenia oka i retrakcją gałki ocznej przy ruchach, ale nie ma w nim współruchu powiek z żuchwą. W praktyce diagnostycznej to typowy przykład błędnej interpretacji, jeśli myślimy, że każdy zespół z ograniczeniem ruchomości oka automatycznie wiąże się z patologią powieki. Takie uproszczenia prowadzą do niewłaściwego rozpoznania i mogą skutkować nieadekwatnym leczeniem czy skierowaniem do niewłaściwego specjalisty. Moim zdaniem warto pamiętać, że zespół Marcusa Gunna wyróżnia się właśnie specyficznym współruchem powieki z ruchami żuchwy, a pozostałe wymienione jednostki chorobowe zupełnie nie wpisują się w ten schemat kliniczny.

Pytanie 31

U 4-letniego pacjenta podczas wizyty okulistycznej przed badaniem wady refrakcji po cykloplegii należy wykonać badanie

A. dna oka.
B. diafanoskopii.
C. ostrości wzroku.
D. fiksacji.
Odpowiedź na to pytanie wymaga zrozumienia, jakie badania są naprawdę kluczowe przed oceną wady refrakcji u małych dzieci po cykloplegii. Badanie fiksacji jest istotne u niemowląt lub dzieci z podejrzeniem niedowidzenia lub zeza, ale u 4-latka, który już potrafi współpracować, nie daje informacji o ostrości wzroku i nie stanowi bezpośredniego przygotowania do pomiaru refrakcji. Z kolei badanie dna oka to ważna część kompleksowego badania okulistycznego, jednak nie jest ono bezpośrednio związane z oceną wady refrakcji – wykonujemy je najczęściej, aby sprawdzić siatkówkę czy tarczę nerwu wzrokowego, szczególnie u dzieci z objawami neurologicznymi czy predyspozycjami do chorób. Diafanoskopia, czyli badanie przezświetlające gałkę oczną w celu wykrycia zmian w soczewce czy ciele szklistym, ma obecnie marginalne znaczenie diagnostyczne, a jej zastosowanie u dzieci ogranicza się do określonych przypadków i nie jest rutynowym etapem oceny refrakcji. Często spotykanym błędem jest traktowanie tych badań jako niezbędnych w podstawowej diagnostyce refrakcji, co może wynikać z mylenia kompleksowego badania okulistycznego z konkretną procedurą badania ostrości wzroku po cykloplegii. Standardy sugerują jednoznacznie: tylko badanie ostrości wzroku po cykloplegii daje pełny i miarodajny obraz refrakcji, ponieważ eliminuje wpływ akomodacji, szczególnie u dzieci. Pozostałe wymienione metody mają swoje miejsce w diagnostyce, ale nie są kluczowe na tym etapie i nie zastąpią oceny ostrości wzroku, która decyduje o prawidłowym doborze korekcji optycznej oraz wykrywaniu ewentualnych zaburzeń rozwoju widzenia. W praktyce, skupienie się na właściwej kolejności i logice postępowania diagnostycznego jest podstawą skutecznej pracy okulisty dziecięcego.

Pytanie 32

Wergencyjne ruchy fuzjyjne należy zbadać przy użyciu

A. listwy pryzmatycznej.
B. lampki Wilczka.
C. tarczy Howela.
D. listwy Bagoliniego.
W praktyce okulistycznej i ortoptycznej bardzo łatwo jest się pomylić, bo narzędzi do badania widzenia obuocznego jest całkiem sporo, ale każde z nich ma dosyć precyzyjne przeznaczenie. Tarcza Howela służy głównie do oceny widzenia obuocznego – pozwala wykryć obecność obuoczności i wykonać prosty test fuzji, ale nie nadaje się do pomiaru zakresu wergencyjnych ruchów fuzjyjnych. Jej zastosowanie jest raczej ograniczone do podstawowej diagnostyki i nie daje możliwości stopniowania bodźca, co jest niezbędne przy ocenie rezerw fuzji. Lampka Wilczka, choć brzmi bardzo fachowo, to narzędzie do badania widzenia barwnego i ślepoty barw, absolutnie nie ma zastosowania w ocenie ruchów fuzjyjnych czy funkcji motorycznych gałek ocznych. Listwa Bagoliniego natomiast służy do oceny stopnia fuzji sensorycznej i wykrywania supresji w warunkach zbliżonych do naturalnych; jest świetna do wykrywania czy pacjent widzi jednym czy oboma oczami, ale nigdy nie da nam informacji o zakresie ruchów kompensacyjnych. Typowym błędem, który często widuję u początkujących, jest mylenie funkcji narzędzi i zakładanie, że każde z nich bada cały wachlarz funkcji obuocznych. W rzeczywistości tylko listwa pryzmatyczna umożliwia precyzyjną, ilościową ocenę rezerw fuzji, czyli zakresu ruchów wergencyjnych – dlatego właśnie znalazła się jako poprawna odpowiedź w tym pytaniu. Z mojego doświadczenia wynika, że umiejętność prawidłowego różnicowania tych przyrządów w codziennej pracy bardzo pomaga, bo pozwala uniknąć braku diagnostycznej precyzji i niepotrzebnych powtórzeń badań.

Pytanie 33

Dodatni kąt kappa pozoruje

A. ezotropię u pacjenta z ortoforią.
B. ortoforię u pacjenta z ezotropią.
C. ortoforię u pacjenta z egzotropią.
D. egzotropię u pacjenta z ortoforią.
Temat kąta kappa bywa nieco podchwytliwy, bo potrafi mieszać w głowie nawet doświadczonym okulistom czy ortoptystom. Kiedy natrafiam na błędne interpretacje, zwykle wynika to z mylenia osi optycznych oka i tego, jak ich wzajemne położenie wpływa na ocenę ustawienia oczu. Kąt kappa to różnica między osią optyczną (łączącą środek źrenicy i rogówki) a osią wzrokową (prowadzącą przez foveę do punktu fiksacji). Przy dodatnim kącie kappa oś wzrokowa przecina rogówkę bardziej przyśrodkowo, przez co refleks świetlny na rogówce może sprawiać wrażenie, że oko jest odchylone na zewnątrz (egzotropia), mimo że w rzeczywistości to ustawienie jest prawidłowe – czyli ortoforia. Częstym błędem jest myślenie, że dodatni kąt kappa może ukryć zez zbieżny (ezotropię) albo udawać ortoforię u osoby z ezotropią, co skutkuje błędną diagnozą. Tak samo mylące jest przekonanie, że dodatni kąt kappa może powodować pozorowanie ortoforii u osoby z rozbieżnością (egzotropią) – to jest odwrotnie. Najlepszą praktyką, z mojego doświadczenia, jest unikanie pochopnych wniosków na podstawie samego refleksu rogówkowego i zawsze zestawianie wyników kilku testów, jak np. cover testu i testu Hirschberga. Wiedza o kącie kappa pozwala zrozumieć, dlaczego czasem można zaobserwować pozorną egzotropię przy braku rzeczywistej rozbieżności. Ignorowanie tej różnicy prowadzi do typowych błędów diagnostycznych, które potem trudno odkręcić, szczególnie jeśli planuje się leczenie bądź interwencje chirurgiczne.

Pytanie 34

Na rysunku przedstawiono zasłanianie sektorowe, które ma zastosowanie w przypadku leczenia zeza

Ilustracja do pytania
A. skośnego.
B. zbieżnego.
C. rozbieżnego.
D. ukrytego.
Zasłanianie sektorowe jest specyficzną techniką, której nie można stosować uniwersalnie do każdego rodzaju zeza. W terapii zeza rozbieżnego, gdzie gałki oczne „rozchodzą się” na zewnątrz, stosuje się raczej inne podejścia – tu kluczowe są ćwiczenia skupiające na zbieżności, a nie sektorowa blokada pola widzenia. U pacjentów z zezem rozbieżnym zasłanianie sektorowe nie przynosi oczekiwanych efektów, bo nie stymuluje odpowiednich mięśni ani nie poprawia koordynacji ruchowej oczu w pożądanym kierunku. Jeśli chodzi o zez skośny, to jest to bardzo rzadki i dość złożony przypadek, który częściej wymaga indywidualnie dobranych ćwiczeń ortoptycznych, a czasem i interwencji chirurgicznej. Zasłanianie sektorowe tu raczej nie ma uzasadnienia – nie adresuje konkretnego toru odchylenia, nie pomaga też w korekcji funkcji widzenia obuocznego. Zez ukryty (heteroforia) natomiast to stan, w którym odchylenie nie jest widoczne bez specjalnych testów, najczęściej nie daje objawów w codziennym życiu i zasadniczo nie wymaga zasłaniania sektorowego. To raczej kwestia ćwiczeń wzmacniających konwergencję, czasem korekcji okularowej – tutaj sektorowa okluzja nie znajduje zastosowania. W praktyce klinicznej często widzę, że początkujący mylą typy zeza i wybierają metodę leczenia na zasadzie „bo zasłanianie zawsze pomaga”, co niestety jest poważnym uproszczeniem. Precyzyjne rozróżnienie rodzaju zeza i dobranie strategii opartej na aktualnych standardach jest kluczowe, a sektorowa okluzja znajduje zastosowanie praktycznie wyłącznie w leczeniu zeza zbieżnego.

Pytanie 35

Który środek farmakologiczny ma najdłuższe działanie cykloplegiczne?

A. Tropikamid.
B. Homatropina.
C. Cyclogyl.
D. Scopolamina.
Wiele osób myli czas działania różnych cykloplegików, bazując na ich popularności lub szybkości działania, a to dwa różne tematy. Cyclogyl (czyli cyklopentolat) rzeczywiście jest często wybierany do rutynowych badań okulistycznych, bo działa szybko i dość skutecznie, ale jego efekt cykloplegiczny utrzymuje się maksymalnie kilka godzin, rzadko ponad dobę. Tropikamid działa jeszcze krócej – u większości pacjentów cykloplegia znika już po 4-6 godzinach i raczej nie sprawia kłopotów w codziennym funkcjonowaniu, dlatego jest popularny np. przy szybkim badaniu refrakcji. Homatropina plasuje się mniej więcej pośrodku, bo jej efekt może trwać do 1-3 dni, ale także nie jest szczególnie długotrwały. Wydaje mi się, że sporo osób sądzi, iż popularność danego leku równa się jego sile lub długości trwania efektu – a to błąd. Najdłużej działa właśnie skopolamina, która – choć obecnie rzadziej stosowana z powodu działań niepożądanych – zapewnia cykloplegię nawet na 7-10 dni, a to naprawdę dużo w warunkach praktyki klinicznej. Jeżeli zależy nam na bardzo długim porażeniu akomodacji, to właśnie ten związek jest lekiem referencyjnym, o czym mówią zarówno podręczniki, jak i wytyczne towarzystw okulistycznych. Błędne przekonanie, że cyclogyl czy tropikamid mają długie działanie, wynika zwykle z uproszczenia – łatwo pomylić czas do uzyskania maksymalnego efektu z czasem trwania działania. W praktyce klinicznej zawsze trzeba dokładnie wiedzieć, jaki lek wybrać i na jak długo chcemy osiągnąć cykloplegię. Dzięki temu unikniemy niepotrzebnych powikłań i zapewnimy pacjentowi komfort oraz bezpieczeństwo.

Pytanie 36

W celu oceny wielkości kąta zeza u 2-letniego chłopca należy wykonać

A. badanie na skrzydle Maddoxa.
B. test Schobera.
C. test Krimsky’ego.
D. badanie na krzyżu Maddoxa.
Test Krimsky’ego to naprawdę praktyczne i często wykorzystywane narzędzie w diagnostyce zeza, szczególnie u małych dzieci, które nie zawsze są w stanie współpracować podczas bardziej skomplikowanych badań. Polega na ocenie odblasku rogówkowego po przyłożeniu pryzmatu o znanej mocy do oka patrzącego prosto, by zrównoważyć zez i ustalić jego kąt. Fajne jest to, że test ten nie wymaga od dziecka świadomości zadania ani werbalnej współpracy, co u maluchów jest kluczowe, bo przecież dwulatek raczej nie powie, jak widzi linie Maddoxa. Moim zdaniem, Krimsky to klasyka dobrych praktyk w okulistyce dziecięcej, bo pozwala na dość precyzyjne określenie wielkości odchylenia bez potrzeby skomplikowanego sprzętu i w warunkach gabinetowych. W podręcznikach, np. „Oftalmologia dziecięca” czy zaleceniach Polskiego Towarzystwa Okulistycznego, test ten jest wymieniany jako rekomendowany przy badaniu kątów zeza u najmłodszych. Co ciekawe, test Krimsky’ego jest też przydatny przy ocenie skuteczności leczenia czy decyzji o ewentualnej interwencji chirurgicznej – można nim monitorować zmiany kąta w czasie. Warto pamiętać, że u dorosłych ten test jest wykorzystywany rzadziej, bo preferuje się metody subiektywne, ale u dzieci – zwłaszcza takich małych, jak w pytaniu – Krimsky robi robotę.

Pytanie 37

Test Brücknera należy wykonać z użyciem

A. listwy pryzmatycznej.
B. synoptoforu.
C. oftalmoskopu.
D. okularów czerwono-zielonych.
W okulistyce łatwo się pogubić wśród różnych urządzeń i testów, tym bardziej że niektóre z nich mają podobne zastosowania przesiewowe czy diagnostyczne. Synoptofor to sprzęt, który wykorzystuje się do badania widzenia obuocznego – na nim ocenia się fuzję obrazów czy kąty zeza, ale nie daje on możliwości oceny refleksu czerwonego. Listwa pryzmatyczna natomiast znajduje swoje zastosowanie głównie przy ocenie kąta zeza oraz w badaniach ruchomości gałek ocznych, ale kompletnie nie nadaje się do oceny przezierności ośrodków optycznych ani do testów przesiewowych w kierunku patologii wewnątrzgałkowych. Okulary czerwono-zielone to typowe narzędzie wykorzystywane w testach fuzji czy badaniu widzenia stereoskopowego, czasem w terapii widzenia, ale nie są w stanie ocenić refleksu z dna oka. Typowym błędem jest myślenie, że każde urządzenie używane w badaniach okulistycznych może wykonać dowolny test – niestety, często narzędzia są bardzo wyspecjalizowane. Do testu Brücknera potrzebny jest właśnie oftalmoskop, bo tylko on pozwala na uzyskanie i ocenę refleksu z dna oka, a przez to szybkie wykluczenie poważnych schorzeń jak retinoblastoma czy zaćma wrodzona. Sugerowanie się obecnością światła w innych urządzeniach nie wystarczy – chodzi o specyficzny sposób obserwacji i interpretacji refleksu. Takie rozróżnienie sprzętów to praktyczna podstawa w pracy każdego technika okulistycznego, moim zdaniem warto mieć to bardzo mocno zakodowane.

Pytanie 38

U dzieci z ekscentryczną fiksacją i niedowidzeniem dużego stopnia należy stosować penalizację

A. ulgową.
B. naprzemienną.
C. zmodyfikowaną.
D. wybiórczą.
Wybór penalizacji zmodyfikowanej u dzieci z ekscentryczną fiksacją i dużego stopnia niedowidzeniem to naprawdę trafne podejście, które wynika z praktyki klinicznej i wytycznych okulistycznych. Takie dzieci, przez brak właściwej, centralnej fiksacji, często reagują inaczej na klasyczną penalizację. Penalizacja zmodyfikowana pozwala lepiej dostosować leczenie do indywidualnych potrzeb dziecka, bo wprowadza pewną elastyczność w sposobie zasłaniania lub rozmywania obrazu w oku lepszym. Jest to szczególnie ważne, gdy standardowa penalizacja nie daje oczekiwanych efektów lub prowadzi do pogorszenia współpracy dziecka – a niestety dzieci z ekscentryczną fiksacją bywają trudniejsze w terapii i szybciej się zniechęcają. Moim zdaniem, kluczowe jest tutaj indywidualizowanie terapii, czego przykładem właśnie jest penalizacja zmodyfikowana – lepiej dopasowuje się intensywność i sposób działania do stopnia zaawansowania niedowidzenia oraz do zachowania fiksacji. W praktyce często łączy się ją z innymi metodami, jak ćwiczenia fiksacji czy stymulacja widzenia, żeby osiągnąć jak najlepszy efekt. Standardy (np. wytyczne Polskiego Towarzystwa Okulistycznego) podkreślają, że przy dużym niedowidzeniu i ekscentrycznej fiksacji nie ma sensu stosować sztywnych, klasycznych schematów penalizacji, bo mogą nawet zaszkodzić albo spowodować, że pacjent przestanie współpracować. Dlatego w takich przypadkach penalizacja zmodyfikowana to po prostu rozsądny kompromis – daje większe szanse na poprawę ostrości wzroku i utrzymanie motywacji dziecka w leczeniu. Takie podejście, choć bardziej wymagające dla opiekuna i lekarza, daje w dłuższej perspektywie lepsze efekty terapeutyczne.

Pytanie 39

Test Krimsky’ego należy wykonać przy użyciu

A. listwy pryzmatycznej.
B. pałeczki Maddoxa.
C. okularów czerwono-zielonych.
D. okularów polaryzacyjnych.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Test Krimsky’ego wykonuje się przy użyciu listwy pryzmatycznej, co w praktyce oznacza przykładanie pryzmatu o znanej mocy dioptrycznej przed okiem odchylonym, aż do uzyskania symetrii odblasków świetlnych na rogówkach obu oczu. To jest taka klasyka w diagnostyce zeza, zwłaszcza przy ocenie kąta odchylenia. Listwa pryzmatyczna daje możliwość bardzo precyzyjnego doboru mocy pryzmatu, bo składa się z kilku pryzmatów połączonych razem – można wygodnie zwiększać lub zmniejszać moc bez konieczności każdorazowej zmiany narzędzia. Z mojego doświadczenia, takie rozwiązanie jest najbardziej praktyczne w codziennej pracy w gabinecie okulistycznym czy ortoptycznym, bo pozwala zaoszczędzić czas i zachować ciągłość badania. Co ciekawe, według standardów Polskiego Towarzystwa Okulistycznego i międzynarodowych wytycznych, test Krimsky’ego traktowany jest jako jedno z podstawowych narzędzi ilościowej oceny kąta zeza u dzieci, u których wywiad subiektywny czy testy subiektywne bywają trudne do przeprowadzenia. Jeśli ktoś kiedyś będzie miał okazję asystować przy takim badaniu – warto zwrócić uwagę, że właściwe ustawienie listwy pryzmatycznej i dokładność odczytu mają kluczowe znaczenie dla dalszego postępowania terapeutycznego. W sumie – bez listwy pryzmatycznej ani rusz w teście Krimsky’ego!

Pytanie 40

Który wynik badania wady refrakcji przy użyciu autorefraktometru wskazuje na konieczność zastosowania w korekcji szkła rozpraszającego?

A. OP sph -3,25
B. OP sph +3,75
C. OP sph +1,75 cyl -0,75 oś 90°
D. OP sph 0,00 cyl -0,25 oś 60°
Często można się pomylić, interpretując wyniki z autorefraktometru, bo liczby dodatnie i ujemne oraz skróty typu „sph” czy „cyl” potrafią nieźle namieszać. Przykładowo, wartości dodatnie, takie jak +3,75 czy +1,75 w sferze, dotyczą nadwzroczności i do ich korekcji używa się szkieł skupiających (plusowych), nie rozpraszających. Szkła rozpraszające, czyli minusowe, są stosowane w krótkowzroczności – a tam w wyniku zawsze pojawi się znak minus przy wartości sferycznej. Wartość cylindra, na przykład „cyl -0,75” czy „cyl -0,25”, odnosi się do astygmatyzmu i oznacza, że korekcja powinna uwzględniać także nieregularność rogówki lub soczewki, ale sam cylinder (nawet jeśli jest ujemny) bez ujemnej sfery nie przesądza o potrzebie szkła rozpraszającego na całość wady. Typowym błędem jest sugerowanie się tylko obecnością znaku minus w cylindrze – to nie to samo co minus w sferze. Z mojego doświadczenia wynika, że bardzo często uczniowie mylą te pojęcia, bo oba parametry mogą mieć znak minus, ale tylko sfera (sph) bezpośrednio decyduje o rodzaju szkła podstawowego. Czyste 0,00 sfery z niewielkim cylindrem, jak w ostatnim przykładzie, oznaczają właściwie brak istotnej wady sferycznej i w praktyce czasem nawet nie wymagają korekcji (lub tylko delikatnej, jeśli pacjent odczuwa dolegliwości). Dobre praktyki branżowe podkreślają, aby zawsze dokładnie analizować oba parametry i nie mieszać korekcji astygmatyzmu z korekcją krótkowzroczności czy nadwzroczności. Warto przyjąć zasadę: jeśli szukasz wskazania do szkła rozpraszającego, patrz najpierw na sferę i jej znak – to ona jest kluczowa w tym kontekście.