Przejdź do głównej treści

Wyniki egzaminu

Nowy egzamin

Informacje o egzaminie

  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Rozpoczęcie: 7 października 2026 20:19
  • Zakończenie: 7 października 2026 20:26  Rozwiązano w aplikacji mobilnej

Egzamin zdany!

Wynik: 36/40 punktów (90,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Pewność odpowiedzi

Żadna odpowiedź nie została oznaczona jako strzał.

Przy następnym egzaminie zaznaczaj niepewne odpowiedzi - zobaczysz wtedy, ile wyniku bierze się z wiedzy, a ile ze szczęścia.

Twój wynik na tle innych

Twój wynik jest lepszy niż 65% podejść do kwalifikacji MED.08.

Porównanie z 20642 zakończonymi podejściami do tej kwalifikacji (dane zbiorcze, bez wyników indywidualnych).

Poprzednio 92,5%, teraz 90,0% (-2,5 p.p.).

Zachowaj ten wynik na koncie

Załóż darmowe konto albo zaloguj się - ten egzamin trafi na Twoje konto, więc wrócisz do swoich błędów, będziesz śledzić postęp i dostaniesz powtórki dobrane do Twoich odpowiedzi.

Pochwal się swoim wynikiem!

Szczegółowe wyniki

Pytanie 1

Zamieszczony obraz został wykonany metodą
Ilustracja do pytania
A. USG
B. MRI
C. PET
D. TK
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. To jest klasyczny przykład obrazu z tomografii komputerowej (TK) głowy w projekcji poprzecznej (axialnej). Widać charakterystyczny przekrój czaszki z bardzo wyraźnie odgraniczoną, jasną (hiperdensyjną) kością oraz różnicą gęstości pomiędzy mózgowiem, płynem mózgowo-rdzeniowym a zatokami powietrznymi. W TK skala szarości odpowiada jednostkom Hounsfielda (HU), dzięki czemu kość wychodzi prawie biała, powietrze prawie czarne, a tkanki miękkie przyjmują odcienie szarości – dokładnie tak jak na tym obrazie. To nie jest typowy wygląd ani USG, ani MRI, ani PET. W USG mielibyśmy obraz w czasie rzeczywistym, z ziarnistą strukturą i bez widocznej kości w takim przekroju – czaszka praktycznie uniemożliwia obrazowanie mózgu ultrasonografią u dorosłych. W MRI kość jest zwykle bardzo ciemna, a kontrast między tkankami miękkimi jest dużo większy, z innym „charakterem” obrazu (brak typowej białej obwódki kostnej). PET z kolei pokazuje rozkład metabolizmu (aktywności radioznacznika), a nie szczegółową anatomię kości. Tomografia komputerowa wykorzystuje promieniowanie rentgenowskie i rekonstrukcję komputerową wielu projekcji, co pozwala uzyskać serię cienkich przekrojów. W praktyce TK głowy stosuje się m.in. w diagnostyce urazów czaszkowo-mózgowych, krwawień wewnątrzczaszkowych, udarów niedokrwiennych (szczególnie w ostrej fazie, żeby wykluczyć krwotok), a także w ocenie kości skroniowych czy zatok przynosowych. Standardem jest dobór odpowiednich "okien" (np. okno mózgowe, okno kostne), które modyfikują zakres wyświetlanej gęstości, co jeszcze bardziej podkreśla typowy wygląd TK. Z mojego doświadczenia warto od razu kojarzyć: jasna, bardzo wyraźna czaszka, przekrój poprzeczny, jednorodny szum – to prawie na pewno tomografia komputerowa, szczególnie w badaniach głowy.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).

Pytanie 2

Wskaż osłonę radiologiczną, która jest stosowana w pracowniach radiodiagnostyki stomatologicznej.
Osłona 1
Ilustracja do odpowiedzi A
Osłona 2
Twoja odpowiedźIlustracja do odpowiedzi B
Osłona 3
Ilustracja do odpowiedzi C
Osłona 4
Ilustracja do odpowiedzi D
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana „Osłona 2” odpowiada typowemu fartuchowi ochronnemu stosowanemu rutynowo w pracowniach radiodiagnostyki stomatologicznej. Jest to fartuch z materiału ołowiowego (lub równoważnego, np. kompozyty bez ołowiu) o określonym współczynniku równoważnika ołowiu, najczęściej 0,25–0,35 mm Pb dla badań stomatologicznych. Tego typu osłony są projektowane tak, żeby zabezpieczać tułów, narządy szczególnie wrażliwe (szpik kostny, gonady, część jamy brzusznej) oraz tarczycę, przy jednoczesnym zachowaniu wygody i swobody ruchów pacjenta. W gabinecie stomatologicznym, zgodnie z zasadami ochrony radiologicznej i wymaganiami wynikającymi z prawa atomowego oraz zaleceń Państwowej Agencji Atomistyki, pacjent podczas wykonywania zdjęć wewnątrzustnych, pantomograficznych czy cefalometrycznych powinien być osłonięty właśnie takim fartuchem lub jego odmianą (czasem połączoną z kołnierzem na tarczycę). Moim zdaniem kluczowe jest tutaj połączenie dwóch rzeczy: odpowiedniej grubości równoważnika ołowiu i właściwego dopasowania do sylwetki. Jeżeli fartuch jest za krótki, źle zapięty albo zsuwa się z barków, realna skuteczność ochrony spada, nawet jeśli teoretycznie spełnia normy. W praktyce technik elektroradiologii zawsze powinien sprawdzić, czy fartuch dobrze przylega, czy nie ma ubytków w materiale osłonowym i czy nie jest mechanicznie uszkodzony (pęknięcia, załamania). Dobrą praktyką jest też regularna kontrola fartuchów w badaniu rentgenowskim serwisowym, żeby wykryć ewentualne nieszczelności. W radiologii stomatologicznej stosuje się jeszcze dodatkowe osłony lokalne – np. kołnierze na tarczycę u dzieci – ale podstawowym elementem, który większość osób kojarzy z gabinetem RTG u dentysty, jest właśnie taki fartuch jak na ilustracji oznaczonej jako Osłona 2.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).

Pytanie 3

Obszary napromieniania w technice IMRT w trakcie wykonywania zabiegu radioterapeutycznego wyznacza
A. technik elektroradiolog.
B. system komputerowy.
Twoja odpowiedź
C. lekarz radioterapeuta.
D. fizyk medyczny.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź wskazuje na kluczową cechę techniki IMRT: obszary napromieniania w trakcie wykonywania zabiegu są wyznaczane i realizowane przez system komputerowy, zgodnie z wcześniej przygotowanym planem leczenia. W praktyce wygląda to tak, że lekarz radioterapeuta i fizyk medyczny wspólnie ustalają cele kliniczne, marginesy bezpieczeństwa, dawki dla guza i narządów krytycznych, a następnie fizyk (albo planista) tworzy plan w specjalistycznym systemie TPS (Treatment Planning System). Ten plan zawiera bardzo szczegółowe informacje: kształt pól, modulację intensywności, przebieg łuków, segmenty MLC, liczbę monitor units itd. Jednak w samej fazie wykonywania zabiegu, w czasie faktycznego napromieniania, to już nie człowiek „rysuje” pola, tylko system komputerowy steruje aparatem zgodnie z zapisanym planem. System na bieżąco ustawia listki kolimatora MLC, kontroluje dawkę, kąt obrotu głowicy, czas ekspozycji i inne parametry. Technik elektroradiolog ma wtedy przede wszystkim zadanie poprawnie ułożyć pacjenta, zweryfikować pozycję (często przy pomocy obrazowania portalowego lub CBCT), załadować właściwy plan leczenia i nadzorować przebieg seansu, ale nie zmienia ręcznie kształtu obszarów napromieniania. Moim zdaniem to bardzo ważne, żeby kojarzyć IMRT właśnie z automatyzacją i dużym zaufaniem do algorytmów optymalizacyjnych i systemów sterowania. Z punktu widzenia bezpieczeństwa i jakości leczenia ostateczne „wyznaczanie” obszaru w danej sekundzie napromieniania jest realizowane przez oprogramowanie, które precyzyjnie przesuwa listki MLC i reguluje dawkę zgodnie z planem zaakceptowanym wcześniej przez lekarza i fizyka. Tak działają nowoczesne standardy radioterapii – człowiek definiuje cele i weryfikuje poprawność, a system komputerowy wykonuje skomplikowaną, powtarzalną pracę techniczną z dokładnością co do milimetra.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).

Pytanie 4

Jak zgodnie ze standardem należy ustawić pacjenta do badania rentgenowskiego w skosie tylnym prawym?
A. Przodem do kasety, lewa strona przylega do kasety, prawa strona odwiedziona od kasety.
B. Przodem do kasety, prawa strona przylega do kasety, lewa strona odwiedziona od kasety.
C. Tyłem do kasety, lewa strona przylega do kasety, prawa strona odwiedziona od kasety.
D. Tyłem do kasety, prawa strona przylega do kasety, lewa strona odwiedziona od kasety.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź wynika bezpośrednio z zasad nazewnictwa projekcji w radiologii. Określenie „skos tylny prawy” (RPO – right posterior oblique) oznacza, że do kasety przylega prawa część tylnej powierzchni ciała pacjenta. Innymi słowy: pacjent stoi tyłem do kasety, jest lekko obrócony, tak żeby prawa strona pleców i tułowia dotykała kasety, a lewa strona była odsunięta – czyli odwiedziona od kasety. Takie ustawienie odpowiada właśnie odpowiedzi: „Tyłem do kasety, prawa strona przylega do kasety, lewa strona odwiedziona od kasety”.
W standardach radiologicznych przyjęło się, że w projekcjach skośnych pierwsze słowo („tylny” albo „przedni”) mówi, czy do detektora bliżej jest powierzchnia tylna (PA/tył do kasety) czy przednia (AP/przodem do kasety), a określenie „prawy/lewy” wskazuje, która strona ciała przylega do kasety. To jest bardzo praktyczne, bo od razu wiadomo, jak ustawić pacjenta, niezależnie czy robisz RTG kręgosłupa lędźwiowego, klatki piersiowej, czy stawu krzyżowo-biodrowego w skośnych projekcjach.
Moim zdaniem warto sobie to utrwalić na schemacie: w projekcjach tylnych skośnych (RPO, LPO) pacjent stoi tyłem do kasety, a w przednich skośnych (RAO, LAO) – przodem. Potem tylko pamiętasz, że „prawy” albo „lewy” to strona bliższa kasety. W praktyce technik radiologii podczas ustawiania pacjenta kontroluje, czy bark, biodro i odpowiednia strona klatki lub tułowia rzeczywiście dotykają kasety, a przeciwna strona jest lekko odsunięta, co zapewnia właściwy kąt skośny, redukcję nakładania się struktur i zgodność ze standardami obrazowania. Takie prawidłowe pozycjonowanie poprawia jakość diagnostyczną zdjęcia i zmniejsza ryzyko konieczności powtarzania ekspozycji, co od razu przekłada się na mniejsze narażenie pacjenta na promieniowanie.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).

Pytanie 5

Podczas którego badania zostały zarejestrowane przedstawione obrazy?
Ilustracja do pytania
A. Tomografii nerek.
B. Scyntygrafii nerek.
Twoja odpowiedź
C. Scyntygrafii tarczycy.
D. Ultrasonografii tarczycy.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana została scyntygrafia nerek. Na przedstawionych obrazach widać typowy, barwny rozkład radioaktywności w obrębie obu nerek, uzyskany gammakamerą po dożylnym podaniu radiofarmaceutyku (najczęściej 99mTc‑DTPA, 99mTc‑MAG3 albo 99mTc‑EC). Charakterystyczne jest to, że obrazy są „plamiste”, kolorowe (skala pseudokolorów: czerwony, żółty, niebieski) i pokazują głównie funkcję narządu – czyli jak szybko znacznik jest wychwytywany i wydalany przez nerki – a nie ich dokładną anatomię. Moim zdaniem to jedna z najważniejszych różnic między scyntygrafią a TK czy USG: tu patrzymy przede wszystkim na czynność, a dopiero w drugiej kolejności na kształt. W praktyce klinicznej scyntygrafia nerek służy do oceny przesączania kłębuszkowego, drenażu z miedniczek nerkowych, udziału każdej nerki w całkowitej funkcji (tzw. funkcja rozdzielcza), diagnostyki zwężeń połączenia miedniczkowo‑moczowodowego, kontroli po przeszczepie nerki czy oceny blizn pozapalnych u dzieci. Standardem jest wykonywanie serii dynamicznych obrazów w kolejnych minutach po podaniu radiofarmaceutyku, co dokładnie pasuje do układu kafelków widocznych na ilustracji. Zgodnie z zasadami medycyny nuklearnej zapis taki uzyskuje się w projekcji tylnej lub przedniej, z pacjentem leżącym, a następnie analizuje się krzywe czas–aktywność. Z mojego doświadczenia w nauce do egzaminów warto zapamiętać, że „kolorowe, ziarniste nerki” w układzie dwóch symetrycznych ognisk po bokach kręgosłupa prawie zawsze oznaczają scyntygrafię nerek, a nie TK czy USG.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).

Pytanie 6

W trakcie obrazowania metodą rezonansu magnetycznego wykorzystywane jest zjawisko wysyłania sygnału emitowanego przez
A. elektrony atomów wodoru.
B. protony atomów wodoru.
Twoja odpowiedź
C. elektrony atomów tlenu.
D. protony atomów tlenu.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazane zostały protony atomów wodoru, czyli dokładnie to, na czym opiera się klasyczna metoda rezonansu magnetycznego wykorzystywana w medycynie. W obrazowaniu MR wykorzystuje się zjawisko jądrowego rezonansu magnetycznego (NMR). W praktyce oznacza to, że w silnym polu magnetycznym jądra wodoru (protony) ustawiają się zgodnie lub przeciwnie do kierunku pola. Następnie aparat wysyła fale radiowe (impuls RF), które wybijają te protony z ich równowagi. Gdy impuls się kończy, protony wracają do stanu wyjściowego i w tym procesie emitują sygnał, który jest rejestrowany przez cewki odbiorcze. To właśnie ten sygnał jest potem przeliczany komputerowo na obraz przekrojowy ciała. W tkankach ludzkiego organizmu jest bardzo dużo wody i tłuszczu, a więc bardzo dużo atomów wodoru – dlatego MR jest tak czuły na różnice w nawodnieniu i składzie tkanek. W praktyce klinicznej wykorzystuje się to np. do oceny zmian w mózgu (udar, stwardnienie rozsiane), stawach, kręgosłupie, narządach jamy brzusznej. Różne sekwencje (T1, T2, PD, FLAIR, DWI itd.) bazują cały czas na tym samym zjawisku: relaksacji protonów wodoru i różnicach w czasach relaksacji T1 i T2 w różnych tkankach. Z mojego doświadczenia, jak raz się zrozumie, że MR „słucha” protonów wodoru w polu magnetycznym, to dużo łatwiej ogarnąć, dlaczego metal w ciele pacjenta jest problemem, czemu ważne jest jednorodne pole magnetyczne i czemu obecność wody w tkankach tak mocno wpływa na kontrast obrazu. To jest absolutna podstawa fizyki rezonansu, którą warto mieć dobrze poukładaną, bo przewija się wszędzie w diagnostyce obrazowej.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).

Pytanie 7

W jakich jednostkach mierzy się natężenie dźwięku?
A. W grejach (Gy).
B. W hercach (Hz).
C. W amperach (A).
D. W decybelach (dB).
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Natężenie dźwięku w praktyce medycznej i technicznej opisujemy w decybelach (dB), więc wybrana odpowiedź jest jak najbardziej prawidłowa. Decybel to jednostka logarytmiczna, która porównuje poziom mierzonego sygnału (np. ciśnienia akustycznego) do wartości odniesienia. W akustyce medycznej najczęściej używa się poziomu ciśnienia akustycznego wyrażanego w dB SPL (Sound Pressure Level), gdzie punktem odniesienia jest minimalne słyszalne ciśnienie dla zdrowego ucha. Dzięki skali logarytmicznej możemy w wygodny sposób opisać bardzo duży zakres natężeń – od ledwo słyszalnego szeptu, aż po dźwięki uszkadzające słuch. W audiometrii tonalnej, którą spotkasz w diagnostyce elektromedycznej, wynik badania słuchu zapisuje się właśnie w decybelach HL (Hearing Level). Na audiogramie widzisz progi słyszenia pacjenta w dB HL dla różnych częstotliwości (w Hz), ale samo „jak głośno” jest zawsze w decybelach. Moim zdaniem to jeden z kluczowych nawyków: częstotliwość = herce, głośność / natężenie = decybele. W praktyce BHP i ochrony słuchu też operuje się decybelami, np. dopuszczalne poziomy hałasu na stanowisku pracy (np. 85 dB przez 8 godzin). W gabinecie laryngologicznym czy pracowni audiometrycznej ustawiasz poziom bodźca w dB, a nie w hercach czy amperach. W diagnostyce obrazowej i fizyce medycznej też czasem spotyka się dB, np. przy opisie wzmocnienia/ tłumienia sygnału w ultrasonografii, ale tam chodzi bardziej o poziom sygnału elektrycznego lub ultradźwiękowego. Dobrą praktyką jest zawsze doprecyzowanie, o jaki „rodzaj” dB chodzi (dB SPL, dB HL, dB(A)), ale fundament pozostaje taki sam: natężenie dźwięku opisujemy w decybelach.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).

Pytanie 8

Jak określa się rekonstrukcję obrazów TK, której wynikiem są obrazy dwuwymiarowe tworzone w dowolnej płaszczyźnie przez wtórną obróbkę zestawionych ze sobą wielu przekrojów poprzecznych?
A. Wielopłaszczyznowa MPR.
Twoja odpowiedź
B. Odwzorowania objętości VTR.
C. Cieniowanych powierzchni SSD.
D. Maksymalnej intensywności MIP.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana została wielopłaszczyznowa MPR (multiplanar reformation / reconstruction). W tomografii komputerowej wykonujemy serię cienkich przekrojów poprzecznych (osiowych), a MPR polega na wtórnym, komputerowym „przeliczeniu” tych danych tak, żeby otrzymać obrazy w dowolnej płaszczyźnie: strzałkowej, czołowej, skośnej, a nawet krzywoliniowej. Kluczowe jest tu słowo „dwuwymiarowe” – wynik MPR to nadal obraz 2D, tylko że złożony z wielu sąsiednich warstw, a nie pojedynczego skanu. W praktyce klinicznej MPR jest absolutnym standardem np. przy ocenie kręgosłupa (rekonstrukcje strzałkowe i czołowe), zatok przynosowych, złamań kości długich, a także w angiografii TK, gdzie wykonuje się rekonstrukcje wzdłuż przebiegu naczynia. Moim zdaniem bez MPR współczesna TK byłaby mocno „upośledzona”, bo sam obraz osiowy często nie pokazuje w pełni rozległości zmiany. Dobra praktyka jest taka, że przy cienkich warstwach (np. 0,5–1 mm) zawsze generuje się zestaw standardowych rekonstrukcji MPR, dostosowanych do badanego obszaru. Warto też pamiętać, że MPR korzysta z tych samych surowych danych co obrazy osiowe, więc nie zwiększa dawki promieniowania – to tylko inny sposób prezentacji tego, co już zostało zarejestrowane. W diagnostyce obrazowej, zwłaszcza w TK wielorzędowej, umiejętność świadomego używania MPR i dobierania płaszczyzn rekonstrukcji jest traktowana jako podstawowa kompetencja technika i lekarza radiologa.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).

Pytanie 9

Ultrasonograficzne środki kontrastowe to
A. toksyczne mikropęcherzyki gazu podawane doustnie.
B. toksyczne mikropęcherzyki gazu podawane dożylnie.
C. nietoksyczne mikropęcherzyki gazu podawane doustnie.
D. nietoksyczne mikropęcherzyki gazu podawane dożylnie.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazałeś, że ultrasonograficzne środki kontrastowe to nietoksyczne mikropęcherzyki gazu podawane dożylnie. W praktyce klinicznej są to najczęściej mikropęcherzyki gazu (np. heksafluorku siarki) zamknięte w otoczce fosfolipidowej lub białkowej, o bardzo małej średnicy, zwykle poniżej średnicy krwinki czerwonej. Dzięki temu mogą swobodnie przepływać przez naczynia włosowate i nie blokują mikrokrążenia. Kluczowe jest, że są projektowane jako środki o wysokim profilu bezpieczeństwa, czyli nietoksyczne, szybko eliminowane z organizmu – gaz wydychany przez płuca, otoczka metabolizowana głównie w wątrobie.
Moim zdaniem ważne jest też zrozumienie, po co w ogóle się je podaje. W ultrasonografii kontrastowej (CEUS – contrast enhanced ultrasound) wzmacniają one odbicie fal ultradźwiękowych na granicy gaz–płyn, co daje bardzo silny sygnał z krwi w naczyniach. Pozwala to dokładniej ocenić unaczynienie zmian ogniskowych w wątrobie, nerkach, trzustce, a także w guzach tkanek miękkich. W standardach EFSUMB i w zaleceniach europejskich CEUS jest uznawany za ważne narzędzie np. w różnicowaniu zmian ogniskowych w wątrobie, często jako alternatywa dla TK czy MR z kontrastem jodowym lub gadolinowym, zwłaszcza u pacjentów z niewydolnością nerek.
W praktyce technik czy lekarz podaje kontrast dożylnie, zwykle do żyły obwodowej, w małej objętości, a następnie przepłukuje roztworem NaCl. Badanie prowadzi się w trybie niskiej mocy akustycznej (niski MI), żeby nie niszczyć mikropęcherzyków. Bardzo istotne jest też, że środek kontrastowy w USG pozostaje wewnątrznaczyniowy, nie przechodzi do przestrzeni pozanaczyniowej, co odróżnia go od części kontrastów w TK czy MR. Dzięki temu obrazowanie faz napływu i wypływu kontrastu jest bardzo precyzyjne i dobrze nadaje się do oceny dynamiki unaczynienia zmian nowotworowych. Z mojego doświadczenia CEUS jest szczególnie przydatny w ocenie guzów wątroby i powikłań pourazowych narządów jamy brzusznej.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).

Pytanie 10

Przedstawiony obraz radiologiczny został zarejestrowany podczas badania jelita
Ilustracja do pytania
A. cienkiego po doodbytniczym podaniu środka kontrastującego.
B. grubego po doodbytniczym podaniu środka kontrastującego.
Twoja odpowiedź
C. cienkiego po doustnym podaniu środka kontrastującego.
D. grubego po doustnym podaniu środka kontrastującego.
Poprawna odpowiedź. Na obrazie widać klasyczną wlewkę doodbytniczą jelita grubego (tzw. badanie kontrastowe jelita grubego z barytem). Środek cieniujący został podany od strony odbytnicy, dlatego kontrast bardzo dokładnie wypełnia światło okrężnicy, odwzorowując jej zarys, haustracje i przebieg. Jelito grube ma charakterystyczny obraz: szerokie światło, wyraźne haustry układające się w takie jakby segmenty, brak typowych dla jelita cienkiego fałdów okrężnych przechodzących przez całe światło. Na zdjęciu widoczny jest zarys okrężnicy wstępującej, poprzecznej, zstępującej i esicy, co jednoznacznie przemawia za jelitem grubym. Po doodbytniczym podaniu kontrastu uzyskujemy tzw. badanie wlewu kontrastowego, które w standardowej praktyce radiologicznej stosuje się głównie do oceny zmian strukturalnych jelita grubego: zwężeń, uchyłków, guzów, nieprawidłowego poszerzenia, zaburzeń zarysów fałdów śluzówki. W technikach zgodnych z dobrymi praktykami (np. zalecenia towarzystw radiologicznych) pacjent jest odpowiednio przygotowany – oczyszczenie jelita, często dieta płynna dzień wcześniej – tak żeby kontrast równomiernie wypełniał światło i nie było artefaktów z zalegających mas kałowych. Moim zdaniem to jedno z badań, na których bardzo dobrze widać różnicę między jelitem cienkim a grubym, co przydaje się potem przy interpretacji tomografii czy badań z podwójnym kontrastem. Warto zapamiętać: jelito grube + baryt podany od dołu = wlew doodbytniczy, taki jak na tym zdjęciu.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).

Pytanie 11

Pielografia to badanie układu
A. płciowego.
B. moczowego.
Twoja odpowiedź
C. pokarmowego.
D. limfatycznego.
Poprawna odpowiedź. Pielografia to badanie obrazowe układu moczowego, w którym do dróg moczowych podaje się środek cieniujący (kontrast), a następnie wykonuje zdjęcia rentgenowskie. Dzięki temu lekarz może dokładnie ocenić kształt, drożność i ewentualne nieprawidłowości w obrębie miedniczek nerkowych, kielichów, moczowodów, czasem też pęcherza. W praktyce wyróżnia się m.in. pielografię wstępującą (kontrast podawany przez cewnik założony do moczowodu) oraz zstępującą, związaną z wydalaniem kontrastu przez nerki. Z mojego doświadczenia to badanie kojarzy się głównie z diagnostyką zwężeń, kamicy, wad wrodzonych układu moczowego czy powikłań po zabiegach urologicznych. Jest to badanie dość „celowane”, stosowane wtedy, gdy zwykłe USG lub klasyczna urografia nie dają wystarczających informacji. W nowoczesnych standardach częściej korzysta się z tomografii komputerowej (CT urography), ale klasyczna pielografia nadal ma swoje miejsce, szczególnie w urologii zabiegowej, przy planowaniu lub kontroli założenia stentów moczowodowych, ocenie nieszczelności układu kielichowo‑miedniczkowego czy przetok moczowych. Ważne jest też przestrzeganie zasad bezpieczeństwa: ocena funkcji nerek, alergii na kontrast jodowy, aseptyka przy zakładaniu cewników. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą skojarzeniówkę: „pielo‑” odnosi się do miedniczki nerkowej, czyli od razu kieruje myślenie w stronę układu moczowego, a nie płciowego czy pokarmowego. To pomaga na testach i w praktyce.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).

Pytanie 12

Dawka graniczna wyrażona jako dawka skuteczna (efektywna), dla osób zawodowo narażonych na działanie promieniowania jonizującego wynosi w ciągu roku kalendarzowego
A. 6 mSv
B. 8 mSv
C. 15 mSv
D. 20 mSv
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa wartość dawki granicznej skutecznej dla osób zawodowo narażonych na promieniowanie jonizujące to 20 mSv w ciągu roku kalendarzowego. Wynika to z aktualnych zaleceń ICRP (International Commission on Radiological Protection) oraz wdrożenia tych zaleceń w prawie polskim i unijnym. W praktyce przyjmuje się, że średnia dawka skuteczna nie powinna przekraczać 20 mSv na rok, liczona jako średnia z 5 kolejnych lat, przy czym w żadnym pojedynczym roku nie wolno przekroczyć 50 mSv. Ale w normalnych warunkach pracy planujemy tak, żeby trzymać się właśnie okolic 20 mSv lub niżej. Moim zdaniem najważniejsze jest zrozumienie, że jest to wartość graniczna, a nie „zalecana” – celem ochrony radiologicznej jest trzymanie dawek jak najniżej rozsądnie osiągalnie (zasada ALARA – As Low As Reasonably Achievable). W codziennej pracy technika elektroradiologii czy fizyka medycznego przekłada się to na konkretne działania: stosowanie osłon (fartuchy ołowiane, osłony gonad, parawany), odpowiednie odległości od źródła promieniowania, skracanie czasu ekspozycji, poprawne kolimowanie wiązki, używanie właściwych parametrów ekspozycji (kV, mAs) oraz kontrola jakości aparatów. W diagnostyce obrazowej (RTG, TK, fluoroskopia) i w radioterapii dawki personelu są stale monitorowane za pomocą dozymetrów indywidualnych, które nosi się zwykle na klatce piersiowej, a czasem dodatkowo pod fartuchem. Z mojego doświadczenia dobrze prowadzona pracownia, z rozsądną organizacją pracy i przestrzeganiem procedur, pozwala utrzymywać dawki personelu zdecydowanie poniżej 20 mSv rocznie, często nawet w okolicach kilku mSv lub mniej. Ten limit jest więc bardziej „bezpiecznym sufitem” niż celem, do którego się dąży.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).

Pytanie 13

Powierzchnia gabinetu rentgenowskiego, w którym zainstalowany jest aparat rentgenowski wyposażony w oddzielną lampę, nie może być mniejsza niż
A. 10 m²
B. 15 m²
Poprawna odpowiedź
C. 18 m²
D. 20 m²
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W pytaniu chodzi o minimalną dopuszczalną powierzchnię gabinetu rentgenowskiego z aparatem wyposażonym w oddzielną lampę. To jest kwestia bardzo mocno związana z ochroną radiologiczną i projektowaniem pracowni, a nie tylko z wygodą użytkowania. Częsty błąd polega na tym, że ktoś myśli: „byleby aparat się zmieścił i był stół, to wystarczy”, więc wybiera wartości typu 10 m², bo wydaje się, że to już całkiem sporo jak na pokój. Niestety w radiologii to za mało. Przy 10 m² trudno zapewnić odpowiedni układ geometryczny wiązki promieniowania, bezpieczne odległości od ścian, drzwi i stanowiska operatora, a także odpowiednie rozłożenie stref kontrolowanych i nadzorowanych. Zbyt mała powierzchnia utrudnia też racjonalne rozmieszczenie osłon stałych i może prowadzić do przekroczenia dopuszczalnych dawek w pomieszczeniach sąsiednich. Z drugiej strony pojawia się czasem myślenie „im więcej tym lepiej”, więc padają odpowiedzi typu 18 m² czy 20 m², bo brzmią bardziej profesjonalnie i „bezpiecznie”. Oczywiście większa powierzchnia w praktyce zwykle jest wygodniejsza, ale pytanie dotyczy wartości minimalnej określonej w przepisach. Normy nie są ustalane na zasadzie widzimisię, tylko na podstawie obliczeń osłonności, typowych konfiguracji aparatury i standardowych procedur zdjęciowych. Jeśli w akcie prawnym lub w wytycznych ochrony radiologicznej podano 15 m², to właśnie ta wartość stanowi granicę, poniżej której gabinet nie spełnia wymagań formalnych. Odpowiedzi większe niż 15 m² nie są więc „bardziej poprawne” – one po prostu nie odpowiadają treści pytania, które pyta o dolną granicę, a nie o powierzchnię optymalną czy komfortową. Kluczowe jest zrozumienie, że w ochronie radiologicznej pracujemy na konkretnych parametrach: minimalnych wymiarach, grubościach osłon, odległościach, a nie na ogólnych odczuciach, co wydaje się wystarczające lub wygodne.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).

Pytanie 14

Miejscem wykonania pomiaru densytometrycznego z kości przedramienia jest
A. koniec dalszy kości promieniowej strony dominującej.
B. środek trzonu kości promieniowej strony dominującej.
C. koniec dalszy kości promieniowej strony niedominującej.
Poprawna odpowiedź
D. środek trzonu kości promieniowej strony niedominującej.
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W densytometrii obwodowej przedramienia wybór miejsca pomiaru nie jest dowolny i nie zależy tylko od wygody badacza. Wszystkie odpowiedzi, które odchodzą od zasady „koniec dalszy kości promieniowej strony niedominującej”, naruszają przyjęte standardy i mogą prowadzić do wyników trudnych do interpretacji lub po prostu mało wiarygodnych klinicznie. Częsty błąd myślowy polega na założeniu, że strona dominująca jest lepsza, bo „mocniejsza”, a więc rzekomo bardziej reprezentatywna. Tymczasem to właśnie przez większe obciążenia mechaniczne kość dominującej ręki ma zwykle wyższą gęstość mineralną – jest bardziej „wytrenowana”. Gdybyśmy rutynowo mierzyli stronę dominującą, ryzykujemy zaniżenie rozpoznania osteopenii lub osteoporozy, bo wynik będzie sztucznie zawyżony względem reszty szkieletu. Z tego powodu w dobrej praktyce densytometrycznej przy badaniu przedramienia przyjmuje się konsekwentnie stronę niedominującą jako bardziej neutralną i powtarzalną. Drugi typ błędu dotyczy wyboru poziomu pomiaru. Środek trzonu kości promieniowej zawiera głównie kość korową, która wolniej reaguje na ubytek masy kostnej i jest mniej czuła na wczesne zmiany osteoporotyczne. Dla oceny ryzyka złamań typowych dla osteoporozy bardziej przydatne są obszary bogate w kość beleczkową, a taką znajdziemy właśnie w końcu dalszym kości promieniowej, w okolicy nadgarstka. Pomiar w obrębie trzonu może być używany w specyficznych badaniach naukowych lub przy określonych typach aparatów, ale nie jest standardem klinicznym dla rutynowej densytometrii przedramienia. Z mojego doświadczenia, gdy ktoś wybiera środek trzonu albo stronę dominującą, wynika to najczęściej z intuicji anatomicznej, a nie ze znajomości protokołów producentów i zaleceń klinicznych. W diagnostyce obrazowej ważna jest standaryzacja: zawsze to samo miejsce, ta sama strona, ta sama projekcja, żeby wyniki z różnych badań były porównywalne w czasie i między pacjentami. Dlatego poprawne jest tylko badanie końca dalszego kości promieniowej strony niedominującej.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).

Pytanie 15

W badaniu EKG odprowadzenie I rejestruje różnicę potencjałów między
A. prawym a lewym podudziem.
B. prawym a lewym przedramieniem.
Twoja odpowiedź
C. prawym przedramieniem a lewym podudziem.
D. prawym podudziem a lewym przedramieniem.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – w standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG odprowadzenie I rejestruje różnicę potencjałów między prawym a lewym przedramieniem, czyli technicznie między elektrodą na prawym nadgarstku (RA – right arm) a elektrodą na lewym nadgarstku (LA – left arm). To jest tzw. odprowadzenie dwubiegunowe kończynowe wg Einthovena. Mówiąc prościej: aparat porównuje, jaki sygnał elektryczny dociera z prawej ręki, a jaki z lewej ręki i rysuje z tego linię w zapisie EKG. Z mojego doświadczenia to jedno z podstawowych pojęć, które warto mieć „w małym palcu”, bo potem łatwiej ogarnia się całą oś elektryczną serca. W praktyce klinicznej odprowadzenie I pokazuje aktywność elektryczną serca widzianą mniej więcej w płaszczyźnie czołowej, z kierunku lewej strony klatki piersiowej. To odprowadzenie jest szczególnie czułe np. na zmiany zlokalizowane bocznie w lewej komorze. Przy prawidłowym podłączeniu elektrod kompleks QRS w odprowadzeniu I jest zazwyczaj dodatni (większość wychyleń idzie do góry), bo fala depolaryzacji przemieszcza się generalnie w stronę lewej komory. Standardy (np. wytyczne ESC, AHA) bardzo mocno podkreślają prawidłowe rozmieszczenie elektrod: prawa ręka – prawa kończyna górna, lewa ręka – lewa kończyna górna, prawa i lewa noga – kończyny dolne, przy czym elektroda na prawej nodze pełni zwykle funkcję elektrody uziemiającej. W warunkach praktycznych w ambulatorium często nie zakłada się elektrod dokładnie na nadgarstkach, tylko wyżej na przedramionach, ale zasada pozostaje ta sama: odprowadzenie I to zawsze różnica potencjałów między prawą a lewą kończyną górną. Warto też pamiętać, że na podstawie odprowadzeń I, II i III można konstruować trójkąt Einthovena i analizować oś elektryczną serca – to już wyższy poziom interpretacji, ale bardzo przydatny w codziennej pracy.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).

Pytanie 16

Na rentgenogramie stopy uwidocznione jest złamanie
Ilustracja do pytania
A. I i V kości śródstopia.
B. III i IV kości śródstopia.
Twoja odpowiedź
C. paliczka bliższego palca I i V.
D. paliczka bliższego palca I i II.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo rozpoznałeś, że złamanie dotyczy III i IV kości śródstopia. Na tym zdjęciu RTG w projekcji grzbietowo‑podeszwowej widać ciąg kości śródstopia ustawionych równolegle. W dobrym opisie zawsze „jedziemy” po kolei: od I do V kości, oceniając ciągłość warstwy korowej, zarys jamy szpikowej oraz ewentualne przemieszczenie odłamów. W przypadku III i IV kości śródstopia linia korowa jest ewidentnie przerwana, widoczna jest szczelina złamania przebiegająca poprzecznie, z lekką zmianą osi trzonu. To jest typowy obraz złamania trzonów kości śródstopia, często urazowego, np. po urazie skrętnym lub uderzeniu przodostopia. Moim zdaniem kluczowy na takim zdjęciu jest właśnie spokojny, systematyczny przegląd każdej kości, zamiast „rzucania okiem” na całą stopę. W praktyce klinicznej przy złamaniu III i IV kości śródstopia pacjent będzie zgłaszał ból i tkliwość uciskową w środkowej części przodostopia, a w badaniu fizykalnym pojawi się obrzęk i ograniczenie obciążania kończyny. Standardy opisowe w radiologii zalecają, żeby przy złamaniach śródstopia zawsze podać: które kości są złamane (numer I–V), lokalizację w obrębie kości (podstawa, trzon, głowa), typ złamania (poprzeczne, skośne, wieloodłamowe) oraz stopień przemieszczenia. Tu mamy złamania trzonów III i IV kości, wyraźnie oddzielone od sąsiednich struktur, bez zajęcia stawów śródstopno‑paliczkowych. W praktyce technika zdjęcia też ma znaczenie: prawidłowe ułożenie stopy i odpowiednia ekspozycja pozwalają odróżnić cienkie linie złamania od nakładających się cieni czy naczyń. W codziennej pracy dobrze jest porównywać szerokość i przebieg jamy szpikowej wszystkich kości śródstopia – jeśli dwie z nich nagle „łamią linię”, to zwykle właśnie tam kryje się złamanie.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).

Pytanie 17

W medycynie nuklearnej wykorzystuje się:
A. scyntygraf, gammakamerę, emisyjną tomografię i PET.
Twoja odpowiedź
B. gammakamerę, PET, USG i scyntygraf.
C. emisyjną tomografię, EEG, scyntygraf.
D. ultrasonograf, scyntygraf i EMG.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazałeś zestaw aparatury typowej dla medycyny nuklearnej: scyntygraf, gammakamera, emisyjna tomografia i PET. Wszystkie te urządzenia mają jedną wspólną cechę – rejestrują promieniowanie emitowane z wnętrza ciała pacjenta po podaniu radiofarmaceutyku. To właśnie odróżnia medycynę nuklearną od klasycznej radiologii, gdzie źródło promieniowania jest na zewnątrz (np. lampa rentgenowska). Scyntygraf i gammakamera to w praktyce nazwy bliskoznaczne – gammakamera jest współczesnym urządzeniem rejestrującym promieniowanie gamma i tworzącym obrazy scyntygraficzne. Wykorzystuje się ją np. w scyntygrafii kości, tarczycy, perfuzji mięśnia sercowego. Emisyjna tomografia (SPECT – tomografia emisyjna pojedynczych fotonów) pozwala uzyskać obrazy przekrojowe, podobnie jak tomografia komputerowa, ale pokazuje głównie funkcję narządu, a nie tylko jego budowę. Dzięki temu można ocenić perfuzję mózgu, żywotność mięśnia sercowego czy czynność nerek. PET, czyli pozytonowa tomografia emisyjna, wykorzystuje radioizotopy emitujące pozytony i zjawisko anihilacji. Standardowo stosuje się np. 18F-FDG do oceny metabolizmu glukozy w onkologii, kardiologii czy neurologii. W nowoczesnych pracowniach łączy się PET z CT lub MR (PET/CT, PET/MR), co pozwala na bardzo dokładne połączenie informacji funkcjonalnej z anatomiczną. Z mojego doświadczenia to właśnie zrozumienie, że medycyna nuklearna bada przede wszystkim funkcję i metabolizm, a nie samą anatomię, bardzo pomaga w zapamiętaniu, jakie urządzenia do niej należą. W dobrych praktykach ważne jest też prawidłowe przygotowanie radiofarmaceutyku, kontrola jakości aparatury oraz ścisłe przestrzeganie zasad ochrony radiologicznej, bo pracujemy z promieniowaniem jonizującym podanym do organizmu pacjenta.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).

Pytanie 18

W badaniu cystografii wstępującej środek kontrastowy należy podać
A. bezpośrednio do układu kielichowo-miedniczkowego.
B. przez powłoki skórne do miedniczki nerkowej.
C. bezpośrednio do pęcherza moczowego.
Twoja odpowiedź
D. wstecznie do moczowodu.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – w cystografii wstępującej środek kontrastowy zawsze podajemy bezpośrednio do pęcherza moczowego, najczęściej przez cewnik założony przez cewkę moczową. Jest to badanie „dolnych dróg moczowych”, więc interesuje nas obraz pęcherza, czasem także odpływy wsteczne do moczowodów, a nie układ kielichowo‑miedniczkowy nerki. Technicznie wygląda to tak, że pacjent ma założony jałowy cewnik, pęcherz opróżnia się z moczu, a następnie powoli wypełnia rozcieńczonym środkiem cieniującym. W trakcie wypełniania wykonuje się zdjęcia RTG w różnych projekcjach, a potem też w fazie mikcji (cystografia mikcyjna), żeby ocenić ewentualny odpływ pęcherzowo‑moczowodowy, uchyłki, przetoki czy pęknięcie ściany pęcherza. Z mojego doświadczenia w pracowni radiologicznej bardzo ważne jest, żeby nie przepełnić pęcherza – zwykle trzymamy się objętości około fizjologicznej pojemności pęcherza, a u dzieci nawet mniej, zgodnie z masą ciała i zaleceniami lekarza. Standardy dobrej praktyki mówią też o zachowaniu pełnej aseptyki przy zakładaniu cewnika, kontroli ewentualnych przeciwwskazań (zakażenie układu moczowego, świeże krwawienie), stosowaniu odpowiedniego kontrastu jodowego rozpuszczalnego w wodzie oraz dokładnym poinformowaniu pacjenta o przebiegu badania. Warto kojarzyć, że każda nazwa badania coś sugeruje: „cysto‑” odnosi się do pęcherza moczowego, tak jak „pielo‑” do miedniczki nerkowej. Dzięki temu łatwiej odróżnić cystografię (kontrast w pęcherzu) od urografii czy pielografii (kontrast w górnych drogach moczowych).

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).

Pytanie 19

Wysoką rozdzielczość przestrzenną obrazowania MR uzyskuje się przez
A. zwiększenie wielkości FoV i zwiększenie matrycy obrazującej.
B. zmniejszenie wielkości FoV i zwiększenie matrycy obrazującej.
Twoja odpowiedź
C. zwiększenie wielkości FoV i zmniejszenie matrycy obrazującej.
D. zmniejszenie wielkości FoV i zmniejszenie matrycy obrazującej.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – wysoka rozdzielczość przestrzenna w MR zależy głównie od wielkości piksela, a ten wynika z relacji: rozmiar piksela = FoV / matryca obrazująca (osobno w kierunku X i Y). Jeśli zmniejszamy FoV i jednocześnie zwiększamy matrycę, to dzielimy mniejszy obszar na większą liczbę elementów, więc każdy piksel reprezentuje mniejszy fragment ciała. To właśnie daje lepszą zdolność do rozróżniania drobnych struktur, czyli wyższą rozdzielczość przestrzenną. W praktyce technik MR, planując badanie, bardzo często świadomie zmniejsza FoV dla małych struktur, np. nadgarstka, kolana, przysadki mózgowej czy drobnych zmian w kręgosłupie, i ustawia możliwie dużą matrycę (np. 320×320, 512×512), oczywiście w granicach czasu badania i dostępnego SNR. Standardy pracy w pracowniach rezonansu, zalecane przez producentów skanerów i towarzystwa radiologiczne, mówią wprost: jeśli chcesz poprawić szczegółowość obrazu, manipuluj FoV i rozdzielczością matrycy, pamiętając o kompromisie z SNR i czasem akwizycji. Moim zdaniem to jedno z kluczowych ustawień, które odróżnia „byle jakie” badanie od naprawdę diagnostycznego. Warto też pamiętać, że przy bardzo małym FoV trzeba uważać na aliasing (zawijanie obrazu), dlatego często stosuje się techniki antyaliasingowe lub oversampling. Zwiększenie matrycy zwykle wydłuża czas sekwencji, więc w praktyce szuka się złotego środka: tak dobra rozdzielczość, żeby lekarz widział szczegóły, ale jednocześnie akceptowalny czas badania i poziom szumów. Dobrą praktyką jest też różnicowanie parametrów: inne FoV i matryca dla sekwencji przeglądowych, a inne – bardziej „wyżyłowane” – dla sekwencji celowanych na konkretną zmianę.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).

Pytanie 20

Emisja fali elektromagnetycznej występuje w procesie rozpadu promieniotwórczego
A. alfa.
B. gamma.
Twoja odpowiedź
C. beta plus.
D. beta minus.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo, w procesie rozpadu promieniotwórczego emisja fali elektromagnetycznej występuje w promieniowaniu gamma. Promieniowanie gamma to w istocie wysokoenergetyczne fotony, czyli kwanty fali elektromagnetycznej, podobnej co do natury do światła widzialnego czy promieniowania rentgenowskiego, tylko o znacznie wyższej energii i krótszej długości fali. Powstaje ono zwykle wtedy, gdy jądro atomowe po rozpadzie alfa lub beta pozostaje w stanie wzbudzonym i „pozbywa się” nadmiaru energii, przechodząc do stanu podstawowego poprzez emisję fotonu gamma. W praktyce medycznej ma to ogromne znaczenie. W medycynie nuklearnej radioizotopy dobiera się właśnie tak, żeby emitowały promieniowanie gamma o odpowiedniej energii – takiej, którą dobrze rejestruje gammakamera lub detektory PET, a jednocześnie możliwie jak najmniej obciążającej pacjenta niepotrzebną dawką pochłoniętą. Typowy przykład to technet-99m, który emituje fotony gamma o energii ok. 140 keV, idealne do scyntygrafii narządowej. Z mojego doświadczenia warto zapamiętać prostą rzecz: gamma = foton = fala elektromagnetyczna. Alfa i beta to cząstki, więc zachowują się inaczej w tkankach, mają inną zdolność jonizacji i inny zasięg. W radioterapii z kolei wiązki wysokoenergetycznych fotonów (gamma lub X) wykorzystuje się do napromieniania guzów nowotworowych, planując dawki i rozkład pola według aktualnych standardów (np. ICRU). Dlatego rozróżnianie, które promieniowanie jest falą elektromagnetyczną, a które strumieniem cząstek, jest absolutnie podstawowe przy rozumieniu ochrony radiologicznej, doboru osłon i planowania badań obrazowych z użyciem radioizotopów.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).

Pytanie 21

Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałką wskazano patologiczny kręg
Ilustracja do pytania
A. L₁
Twoja odpowiedź
B. L₃
C. Th₈
D. Th₁₀
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany został kręg L₁. Na strzałkowym obrazie MRI odcinka piersiowo‑lędźwiowego zawsze zaczynamy od orientacji anatomicznej: u dołu widoczna jest kość krzyżowa i ostatnie kręgi lędźwiowe, wyżej – przejście piersiowo‑lędźwiowe i kręgi piersiowe. Standardową dobrą praktyką w opisie takich badań jest liczenie kręgów od dołu: od kości krzyżowej (S1) w górę do L5, L4, L3, L2 i właśnie L1 jako najwyższego kręgu lędźwiowego. Na obrazie widać, że patologicznie zmieniony trzon leży tuż powyżej L2 i poniżej pierwszego wyraźnie piersiowego kręgu z przyczepem żeber, co jednoznacznie odpowiada poziomowi L₁. W codziennej pracy technika czy lekarza radiologa takie liczenie kręgów, najlepiej w korelacji z dodatkowymi sekwencjami obejmującymi kość krzyżową, to absolutna podstawa, bo od poprawnej identyfikacji poziomu zależy dalsze leczenie: planowanie zabiegów ortopedycznych, blokad nasierpowych, vertebroplastyk czy napromieniania. Moim zdaniem warto sobie wyrobić nawyk „kotwiczenia” się na charakterystycznych punktach: przejście L5–S1, zarys żeber przy kręgach piersiowych, kształt trzonów i wysokość krążków międzykręgowych. Na rezonansie często korzysta się też z sekwencji całego kręgosłupa lub przynajmniej odcinka piersiowo‑lędźwiowego, żeby nie pomylić L1 z Th12, co bywa częstą wtopą u początkujących. W nowoczesnych standardach opisu (np. według zaleceń towarzystw radiologicznych) podkreśla się konieczność jednoznacznego oznaczenia poziomu, czasem z użyciem znaczników skórnych lub korelacji z wcześniejszym RTG. Poprawne rozpoznanie L₁ w takim obrazie to właśnie przykład stosowania tych zasad w praktyce obrazowej diagnostyki kręgosłupa.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).

Pytanie 22

W badaniu PET stosuje się tylko radioizotopy emitujące
A. neutrony.
B. elektrony.
C. pozytony.
Twoja odpowiedź
D. cząstki alfa.
Poprawna odpowiedź. W badaniu PET (pozytonowa tomografia emisyjna) kluczowe jest właśnie to, że używa się radioizotopów emitujących pozytony, czyli dodatnio naładowane odpowiedniki elektronów. To nie jest przypadek ani ciekawostka fizyczna, tylko fundament całej techniki obrazowania. Pozyton wychodzi z jądra radioaktywnego nuklidu (np. 18F, 11C, 15O, 13N), po bardzo krótkiej drodze w tkankach zderza się z elektronem i dochodzi do zjawiska anihilacji. W wyniku anihilacji powstają dwa fotony gamma o energii 511 keV, które rozlatują się w przybliżeniu w przeciwnych kierunkach (pod kątem 180°). Detektory PET rejestrują te dwa fotony jednocześnie, w tzw. koincydencji, i na tej podstawie system wyznacza linię, na której zaszła anihilacja. Z bardzo wielu takich zdarzeń komputer rekonstruuje trójwymiarowy obraz rozmieszczenia radiofarmaceutyku w organizmie.
W praktyce klinicznej najczęściej stosuje się 18F-FDG, czyli fluorodeoksyglukozę znakowaną fluorem-18. Ten radiofarmaceutyk zachowuje się podobnie jak glukoza, więc gromadzi się w tkankach o zwiększonym metabolizmie glukozy, np. w większości nowotworów złośliwych, ale też w mózgu czy mięśniu sercowym. Dzięki temu PET pozwala ocenić aktywność metaboliczną zmian, a nie tylko ich strukturę anatomiczną. Z mojego doświadczenia to jest ogromna przewaga PET nad klasycznym RTG czy nawet samą TK: widzimy „żywotność” guza, odpowiedź na chemioterapię, wczesne nawroty.
Standardy medycyny nuklearnej (np. EANM) wyraźnie mówią o stosowaniu wyłącznie emiterów pozytonów do badań PET, bo cała aparatura, algorytmy rekonstrukcji i procedury bezpieczeństwa są projektowane właśnie pod anihilacyjne fotony 511 keV i koincydencyjny system detekcji. Zastosowanie innych typów promieniowania (np. cząstek alfa czy czystych emiterów beta minus) uniemożliwiłoby uzyskanie obrazu typowego dla PET, bo nie powstawałyby te charakterystyczne pary fotonów. Dlatego wybór odpowiedzi „pozytony” idealnie pasuje do fizycznej zasady działania PET i do praktyki klinicznej opisanej w aktualnych wytycznych medycyny nuklearnej.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).

Pytanie 23

Rytm alfa i beta rejestruje się podczas badania
A. EKG
B. HSG
C. EEG
Twoja odpowiedź
D. USG
Poprawna odpowiedź. Rytm alfa i beta to pojęcia ściśle związane z elektroencefalografią, czyli badaniem EEG. Są to typy fal mózgowych, które rejestruje się za pomocą elektrod umieszczonych na skórze głowy. Rytm alfa zwykle pojawia się w okolicach potylicznych, gdy pacjent jest w stanie relaksu, z zamkniętymi oczami, ale przy zachowanej świadomości. Jego częstotliwość to mniej więcej 8–13 Hz. Rytm beta ma wyższą częstotliwość, około 13–30 Hz, i wiąże się z aktywnością psychiczną, koncentracją, czasem z niepokojem czy pobudzeniem. W praktyce technika EEG to właśnie te rytmy opisuje w opisie badania, razem z innymi (theta, delta), bo na ich podstawie lekarz ocenia czynność bioelektryczną mózgu. W dobrych pracowniach EEG standardem jest rejestracja w układzie 10–20, z zastosowaniem odpowiedniego filtra, kalibracji i opisu poszczególnych rytmów w spoczynku, podczas hiperwentylacji, fotostymulacji i ewentualnie snu. Moim zdaniem warto kojarzyć, że samo słowo „rytmy” w kontekście alfa/beta prawie zawsze oznacza EEG, a nie żadne inne badanie. W diagnostyce wykorzystuje się to np. w rozpoznawaniu padaczki, ocenie śpiączek, zaburzeń świadomości, a także w monitorowaniu głębokości sedacji. Rytm alfa zanikający przy otwarciu oczu czy rytm beta nasilony przy lekach uspokajających to typowe obserwacje. W praktyce technik medyczny, który dobrze rozumie, czym są te rytmy, łatwiej wychwyci artefakty, błędy elektrod czy nietypowy zapis i przekaże lekarzowi wiarygodny materiał do interpretacji.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).

Pytanie 24

Jednym z kryteriów poprawnie wykonanego badania spirometrycznego jest czas trwania natężonego wydechu, który powinien wynosić u osób powyżej 10 roku życia co najmniej
A. 6 sekund.
Twoja odpowiedź
B. 4 sekundy.
C. 3 sekundy.
D. 2 sekundy.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – w spirometrii jednym z kluczowych kryteriów akceptowalności manewru jest czas trwania natężonego wydechu (FVC), który u osób powyżej 10. roku życia powinien wynosić co najmniej 6 sekund. Wynika to z wytycznych m.in. ATS/ERS, które podkreślają, że krótszy wydech bardzo często zaniża wartość FVC i może całkowicie zafałszować interpretację badania. U dorosłych i starszych dzieci pojemność życiowa wydychana natężenie nie jest osiągana w 2–3 sekundy, czasem potrzeba nawet dłuższego wysiłku, szczególnie przy obturacji dróg oddechowych.
Moim zdaniem w praktyce najważniejsze jest pilnowanie dwóch rzeczy: żeby pacjent naprawdę dmuchał „do końca”, aż do wyraźnego plateau na krzywej objętość–czas, oraz żeby ten wysiłek trwał co najmniej właśnie te 6 sekund. Technik czy pielęgniarka wykonująca badanie powinna aktywnie motywować pacjenta: głośno zachęcać, kontrolować zapis na ekranie i przerwać dopiero wtedy, gdy spełnione są kryteria czasu i kształtu krzywej. U wielu osób z POChP albo astmą wydech jest długi i męczący – ale dokładnie o to chodzi, bo wtedy widzimy rzeczywisty obraz zwężenia dróg oddechowych.
W dobrych pracowniach spirometrycznych standardem jest zapis kilku prób, z których wybiera się te spełniające kryteria: gwałtowny start wydechu, brak kaszlu, brak przecieków, brak przedwczesnego zakończenia oraz właśnie minimalny czas wydechu 6 sekund (lub osiągnięcie wyraźnego plateau przez ≥1 sek.). Jeśli czas jest krótszy, wynik oznacza się jako nieakceptowalny, nawet gdy liczby „na oko” wyglądają ładnie. Dłuższy czas pozwala też lepiej ocenić wskaźniki jak FEV1, FVC i ich stosunek, co jest podstawą rozpoznawania obturacji, restrykcji i oceny skuteczności leczenia. To jest po prostu element rzetelnej jakości badania.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).

Pytanie 25

Którą kość zaznaczono strzałką na radiogramie stopy?
Ilustracja do pytania
A. Kość skokową.
B. Kość sześcienną.
Twoja odpowiedź
C. Kość łódkowatą.
D. Kość klinowatą boczną.
Poprawna odpowiedź. Na radiogramie stopy w projekcji AP strzałka wskazuje kość sześcienną, czyli jedną z kości stępu położoną po stronie bocznej. Kość sześcienna leży dystalnie w stosunku do kości piętowej, a proksymalnie do IV i V kości śródstopia, częściowo także sąsiaduje z III kością śródstopia. Od strony przyśrodkowej łączy się z kością klinowatą boczną oraz z kością łódkowatą. Na prawidłowo wykonanym RTG łatwo ją zlokalizować właśnie jako boczną kość stępu, tworzącą jakby „kostkę” pomiędzy piętą a bocznymi kośćmi śródstopia. Moim zdaniem kluczowe jest tu świadome „czytanie” obrazu: zaczynamy od kości piętowej, idziemy dystalnie po stronie bocznej i pierwsza wyraźna kość stępu przed piętą to właśnie kość sześcienna. W praktyce technika radiologii często musi ocenić tę kość pod kątem złamań zmęczeniowych, urazów w obrębie stawu Choparta, a także przy deformacjach stopy, np. w stopie końsko‑szpotawej. W dobrych praktykach opisowych zwraca się uwagę na ciągłość zarysów korowych kości, szerokość szpar stawowych z sąsiednimi kośćmi śródstopia oraz ewentualne odłamy awulsyjne przy przyczepach więzadeł. W badaniach kontrolnych po unieruchomieniu gipsowym technik powinien zadbać o identyczne lub bardzo zbliżone pozycjonowanie, żeby lekarz mógł wiarygodnie porównać zrost w obrębie kości sześciennej. To z pozoru mała kość, ale w biomechanice stopy odgrywa dość istotną rolę, stabilizując boczny filar stopy i przenosząc obciążenia przy chodzeniu i bieganiu.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).

Pytanie 26

Znak umieszczony w pracowni rezonansu magnetycznego zakazuje wstępu osobom
Ilustracja do pytania
A. z kardiomiopatią.
B. z rozrusznikiem serca.
Twoja odpowiedź
C. z zaburzeniami krążenia.
D. z nadciśnieniem tętniczym.
Poprawna odpowiedź. W pracowni rezonansu magnetycznego kluczowe zagrożenie wynika z bardzo silnego stałego pola magnetycznego oraz szybko zmieniających się pól gradientowych. Rozrusznik serca to urządzenie elektroniczne oparte najczęściej na elementach ferromagnetycznych i wrażliwej elektronice. Silne pole magnetyczne może zakłócić jego pracę, przełączyć tryby, wywołać niekontrolowaną stymulację albo całkowicie uszkodzić układ. Może też dojść do przemieszczenia generatora lub elektrod, bo metal w polu magnetycznym „chce się ustawić” względem linii pola. Z mojego doświadczenia to jest absolutny klasyk przeciwwskazań, omawiany na każdym szkoleniu BHP do MR. Dlatego na drzwiach pracowni MR umieszcza się właśnie taki piktogram – serce z przewodem, przekreślone czerwonym znakiem zakazu. Ma on informować pacjentów i personel, że osoby z rozrusznikiem serca (chyba że to specjalny, certyfikowany MR-conditional i w ściśle kontrolowanych warunkach) nie mogą wchodzić do strefy pola magnetycznego. W wytycznych producentów MR oraz w standardach bezpieczeństwa (np. zalecenia Europejskiego Towarzystwa Radiologicznego, wytyczne kardiologiczne dotyczące urządzeń wszczepialnych) rozrusznik jest traktowany jako przeciwwskazanie bezwzględne albo co najmniej wymagające bardzo szczegółowej kwalifikacji. W praktyce technik radiologii zawsze przed badaniem MR przeprowadza dokładny wywiad: pyta o wszczepione urządzenia, karty implantów, zabiegi kardiochirurgiczne. Jeżeli pacjent zgłasza rozrusznik, badanie MR w standardowej pracowni po prostu się nie odbywa, a dobiera się inną metodę obrazowania, np. TK lub USG. Ten znak ma więc nie tylko znaczenie „teoretyczne”, ale jest codziennym, praktycznym narzędziem bezpieczeństwa, które ma zapobiec bardzo groźnym powikłaniom, włącznie z zatrzymaniem krążenia.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).

Pytanie 27

Który narząd na obrazie scyntygrafii znakowanej erytrocytami zaznaczono cyfrą 2?
Ilustracja do pytania
A. Serce.
B. Nerkę.
C. Wątrobę.
D. Śledzionę.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – na scyntygrafii z użyciem znakowanych erytrocytów struktura oznaczona cyfrą 2 to śledziona. W tego typu badaniu podaje się dożylnie erytrocyty znakowane najczęściej technetem-99m (99mTc). Znacznik pozostaje we krwi, dlatego najbardziej uwidaczniają się narządy silnie ukrwione i uczestniczące w filtracji oraz niszczeniu krwinek: serce, wątroba i właśnie śledziona. Śledziona leży anatomicznie w lewym górnym kwadrancie jamy brzusznej, pod przeponą, bocznie i nieco ku tyłowi w stosunku do żołądka. Na obrazie projekcji przedniej wygląda zwykle jak intensywny, owalny obszar gromadzenia znacznika po lewej stronie, poniżej poziomu serca i nieco bocznie od wątroby. Moim zdaniem ważne jest, żeby w praktyce zawsze łączyć położenie narządu z charakterem radiofarmaceutyku: w badaniu RBC nie zobaczymy typowego wydzielania do dróg moczowych jak w scyntygrafii nerek, tylko rozkład w obrębie układu krążenia i narządów krwiotwórczych. W diagnostyce klinicznej tę technikę wykorzystuje się m.in. do oceny ektopowej śledziony, tzw. „splenosis”, do różnicowania ognisk w obrębie jamy brzusznej oraz do oceny funkcji śledziony po urazach czy w chorobach hematologicznych. Dobrą praktyką jest zawsze porównywanie intensywności wychwytu w śledzionie z wątrobą – śledziona w tym badaniu powinna być co najmniej tak samo, a często nawet bardziej intensywna. W pracowni medycyny nuklearnej przy ocenie takich obrazów technik musi zwracać uwagę na poprawne ułożenie pacjenta, centralizację pola widzenia gammakamery i prawidłowe oznaczenie stron ciała, bo pomylenie lewej z prawą od razu prowadziłoby do błędnej identyfikacji śledziony i innych narządów.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).

Pytanie 28

Brachyterapia polegająca na wielokrotnym wsuwaniu i wysuwaniu źródła promieniowania do tego samego aplikatora nosi nazwę
A. MDR
B. PDR
Twoja odpowiedź
C. HDR
D. LDR
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź to PDR, czyli Pulsed Dose Rate brachyterapia. Chodzi dokładnie o taką technikę, gdzie wysokoaktywny izotop (najczęściej Ir-192) jest wielokrotnie wsuwany i wysuwany do tego samego aplikatora w krótkich, powtarzających się impulsach dawki. Mechanicznie wygląda to bardzo podobnie do HDR, bo też używa się afterloadera krokowego, który przemieszcza źródło po kolejnych pozycjach w aplikatorze, ale kluczowa różnica jest w sposobie podawania dawki w czasie: w PDR podaje się wiele krótkich impulsów, np. co godzinę, tak żeby biologicznie przypominało to napromienianie ciągłe jak w klasycznej LDR. W praktyce klinicznej PDR jest często stosowana tam, gdzie chcemy mieć precyzję i elastyczność HDR (dokładne pozycjonowanie źródła, możliwość modyfikacji planu), ale jednocześnie zależy nam na ochronie tkanek zdrowych dzięki efektowi repopulacji i naprawy uszkodzeń DNA pomiędzy impulsami. Moim zdaniem fajne w PDR jest to, że łączy trochę dwa światy: technologię wysokiej mocy dawki z radiobiologią dawki niskiej. W zaleceniach międzynarodowych (np. ESTRO, ICRU) podkreśla się, że planowanie PDR wymaga bardzo dokładnego określenia czasu trwania impulsu, przerw między impulsami oraz całkowitej dawki, bo z punktu widzenia tkanek liczy się nie tylko suma Gy, ale też rozkład w czasie. W codziennej pracy technika czy fizyka medycznego ważne jest rozumienie, że „pulsed” w nazwie to właśnie te wielokrotne wjazdy i wyjazdy źródła do tego samego aplikatora według zaprogramowanego harmonogramu, a nie jednorazowa ekspozycja jak w HDR. Dzięki temu łatwiej odróżnić PDR od pozostałych skrótów, które mówią głównie o mocy dawki, a nie o tym specyficznym, impulsowym sposobie jej podawania.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).

Pytanie 29

Strzykawka automatyczna do podawania kontrastu jest stosowana przy wykonywaniu
A. koronarografii.
Twoja odpowiedź
B. histerosalpingografii.
C. cystografii mikcyjnej.
D. wlewu doodbytniczego.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – strzykawka automatyczna do podawania środka cieniującego jest standardowo stosowana przy koronarografii. W badaniach naczyń wieńcowych serca bardzo ważne jest, żeby kontrast był podany szybko, pod odpowiednim ciśnieniem i w ściśle kontrolowanej objętości. Ręką po prostu nie da się tego zrobić tak powtarzalnie i precyzyjnie. Injektor automatyczny pozwala ustawić prędkość przepływu (np. kilka ml/s), całkowitą dawkę kontrastu na serię zdjęć, opóźnienie czasowe względem ekspozycji promieniowania oraz ewentualne tryby dwufazowe. Dzięki temu radiolog interwencyjny może skupić się na prowadzeniu cewnika w tętnicy wieńcowej, a nie na samym wstrzykiwaniu.
W koronarografii używa się jodowych środków cieniujących podawanych dotętniczo, często u pacjentów z licznymi obciążeniami kardiologicznymi. Automatyczna strzykawka pozwala ograniczać ryzyko nagłych zmian hemodynamicznych – np. zbyt szybkiego, niekontrolowanego bolusa. Z mojego doświadczenia to też kwestia bezpieczeństwa dla personelu: system jest zamknięty, łatwiej utrzymać aseptykę, a ekspozycja rąk na promieniowanie jest mniejsza, bo operator nie musi trzymać zwykłej strzykawki przy stole angiograficznym.
W pracowniach hemodynamicznych jest to w zasadzie złoty standard – aparatura angiograficzna jest fabrycznie przygotowana do współpracy z injektorem, a protokoły zabiegowe opisują dokładne parametry iniekcji dla różnych projekcji i gałęzi tętnic wieńcowych. W innych procedurach radiologicznych kontrast też bywa podawany automatycznie (np. w TK), ale w histerosalpingografii, cystografii mikcyjnej czy wlewie doodbytniczym stosuje się raczej ręczne, grawitacyjne lub bardzo łagodne podanie, bez typowego injektora wysokociśnieniowego, jak w koronarografii.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).

Pytanie 30

Zarejestrowany na obrazie TK artefakt jest spowodowany
Ilustracja do pytania
A. ruchem mimowolnym.
B. metalowym implantem.
Twoja odpowiedź
C. nieliniowym osłabieniem wiązki.
D. wysokim stężeniem środka cieniującego.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo powiązałeś obraz z obecnością metalowego implantu. Na przedstawionym skanie TK widoczny jest bardzo typowy artefakt metaliczny: centralny, ekstremalnie jasny obszar (wysoka gęstość, wartości HU wykraczające poza skalę) oraz promieniste smugi i pasma wychodzące na zewnątrz. To tzw. streak artifacts. Metal bardzo silnie pochłania promieniowanie rentgenowskie, przez co detektory rejestrują skrajne wartości sygnału, a algorytm rekonstrukcji obrazu „gubi się” i tworzy te charakterystyczne smugi. Z mojego doświadczenia, tak wygląda np. endoproteza, śruba kostna, proteza stawu, czasem klips naczyniowy – zawsze coś metalowego o dużej gęstości. W praktyce technik TK powinien od razu kojarzyć taki obraz z metalem w polu badania i wiedzieć, że może to istotnie utrudniać ocenę struktur sąsiednich. Standardem jest wtedy stosowanie technik redukcji artefaktów: odpowiednie ułożenie pacjenta, dobór wyższej kV, włączenie algorytmów MAR (Metal Artifact Reduction) w konsoli, czasem rekonstrukcja iteracyjna lub dual-energy CT. Warto pamiętać, że artefakty od ruchu wyglądają inaczej – dają rozmycie, podwójne kontury, ząbkowanie krawędzi, a nie ostre, promieniste smugi wychodzące z jednego bardzo gęstego punktu. Również wysoki kontrast jodowy zwykle nie powoduje aż tak dramatycznych smug, choć może dawać tzw. blooming. W nowoczesnych protokołach TK zawsze uwzględnia się obecność metalu, bo ma to wpływ na dawkę, jakość obrazu i sposób interpretacji – radiolog musi wiedzieć, że część zmian może być zwyczajnie „ukryta” w artefaktach metalicznych. Moim zdaniem to jedno z ważniejszych rozpoznań artefaktu, bo występuje bardzo często w praktyce szpitalnej, szczególnie na ortopedii i neurochirurgii.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).

Pytanie 31

Do zdjęcia lewobocznego kręgosłupa lędźwiowo-krzyżowego pacjenta należy ułożyć na boku
A. prawym, promień centralny pada 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego.
B. prawym, promień centralny pada 4 palce poniżej górnego zarysu talerza biodrowego.
C. lewym, promień centralny pada 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego.
Twoja odpowiedź
D. lewym, promień centralny pada 4 palce poniżej górnego zarysu talerza biodrowego.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź wynika z zasad pozycjonowania pacjenta do projekcji lewobocznej kręgosłupa lędźwiowo‑krzyżowego. Do klasycznego bocznego zdjęcia L‑S pacjenta układamy na lewym boku, tak żeby lewa strona ciała przylegała do detektora. Taka pozycja minimalizuje powiększenie struktur położonych głębiej i zmniejsza zniekształcenia geometryczne, bo kręgosłup lędźwiowy jest wtedy bliżej kasety. W praktyce radiologicznej przyjmuje się, że promień centralny kierujemy na poziom mniej więcej L3–L4, a prostym, „łóżkowym” sposobem wyznaczenia tego poziomu jest właśnie punkt około 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego. Ten talerz biodrowy jest łatwy do wyczucia palpacyjnie, więc technik ma szybki, powtarzalny punkt odniesienia. Moim zdaniem takie proste triki anatomiczne naprawdę ratują w codziennej pracy, zwłaszcza przy dużej liczbie badań. W dobrze wykonanej projekcji lewobocznej L‑S powinny być widoczne trzonów kręgów L1–L5, przestrzenie międzykręgowe, część kości krzyżowej, a wyrostki kolczyste powinny się nakładać w jednej linii (lub prawie jednej), co świadczy o braku rotacji. Często stosuje się też klin pod talię, żeby wyrównać lordozę lędźwiową i uzyskać lepsze odwzorowanie przestrzeni międzykręgowych. W technikach zgodnych z podręcznikami i wytycznymi (różne szkoły trochę się różnią, ale sens jest ten sam) bardzo pilnuje się właśnie: właściwej strony ułożenia (lewy bok), wysokości promienia centralnego (około L3–L4), prostopadłości wiązki do stołu oraz prawidłowego zabezpieczenia pacjenta (podparcie nóg, wałki pod kolana, osłona gonad jeśli możliwe). Warto pamiętać, że przy złym pozycjonowaniu, np. za nisko lub za wysoko, radiolog może nie zobaczyć istotnych zmian w dolnych segmentach lędźwiowych albo w przejściu lędźwiowo‑krzyżowym, co potem przekłada się na gorszą diagnostykę bólu krzyża czy rwy kulszowej. Dlatego to pytanie nie jest tylko „na pamięć”, ale mocno praktyczne, bo odruchowo poprawne ułożenie to podstawa dobrej jakości zdjęcia.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).

Pytanie 32

Radioizotopowa terapia medycyny nuklearnej polega na wprowadzeniu do tkanek lub narządów radiofarmaceutyku
A. znajdującego się w odległości 50 cm od pacjenta.
B. znajdującego się w odległości 100 cm od pacjenta.
Twoja odpowiedź
C. emitującego promieniowanie β ze źródeł otwartych.
Poprawna odpowiedź
D. emitującego promieniowanie γ ze źródeł otwartych.
Niepoprawna odpowiedź. W tym zadaniu łatwo pomylić pojęcia z różnych działów radiologii, szczególnie jeśli w głowie mieszają się teleterapia, brachyterapia i medycyna nuklearna. Odpowiedzi odwołujące się do odległości 50 cm czy 100 cm od pacjenta bardziej pasują do opisu teleterapii, gdzie mamy zewnętrzne źródło promieniowania (np. akcelerator liniowy), ustawiane w określonej geometrii względem chorego. W radioizotopowej terapii medycyny nuklearnej nie chodzi o to, gdzie fizycznie stoi źródło w przestrzeni, tylko o to, że jest ono wprowadzone do organizmu w postaci radiofarmaceutyku – czyli mamy tzw. źródło otwarte. W praktyce personel oczywiście zachowuje dystans od pacjenta ze względów ochrony radiologicznej, ale to nie definiuje istoty samej metody.
Błędne jest też utożsamianie radioizotopowej terapii z promieniowaniem γ. Promieniowanie gamma jest idealne do diagnostyki, bo dobrze „ucieka” z organizmu i może być zarejestrowane przez gammakamerę lub PET, ale słabiej nadaje się do precyzyjnego niszczenia małych ognisk chorobowych bez zbytniego napromieniania reszty ciała. W terapii izotopowej zależy nam na dostarczeniu wysokiej dawki miejscowo, na niewielkim obszarze. Dlatego preferuje się izotopy emitujące promieniowanie β o krótkim zasięgu w tkankach – energia jest oddawana bardzo lokalnie, co zwiększa skuteczność leczenia i ogranicza uszkodzenia zdrowych narządów. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro „w radiologii” często mówi się o promieniowaniu γ, to ktoś automatycznie zakłada, że każde leczenie promieniowaniem jonizującym musi się na nim opierać. Tymczasem w medycynie nuklearnej rozróżniamy wyraźnie tryb diagnostyczny (głównie γ, PET) i terapeutyczny (β, czasem α), a pojęcie „źródła otwartego” oznacza substancję wprowadzoną do wnętrza organizmu, a nie urządzenie stojące obok stołu pacjenta.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).

Pytanie 33

Jakie są wielkości mocy dawki stosowanej w brachyterapii HDR?
A. 0,4 – 2 Gy/godzinę.
B. 3 – 6 Gy/godzinę.
C. 7 – 12 Gy/godzinę.
D. ponad 12 Gy/godzinę.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Poprawna moc dawki dla brachyterapii HDR to wartości powyżej 12 Gy/godzinę i to właśnie odróżnia ten typ brachyterapii od LDR i PDR. W klasycznym podziale przyjmuje się, że brachyterapia niskiej mocy dawki (LDR) to zakres mniej więcej 0,4–2 Gy/godz., brachyterapia pulsacyjna (PDR) imituje LDR, ale podaje dawkę w krótkich impulsach, a HDR (High Dose Rate) to już dawki zdecydowanie wyższe – właśnie >12 Gy/godz. Ten podział nie jest przypadkowy, tylko wynika z radiobiologii tkanek i bezpieczeństwa prowadzenia leczenia. W HDR stosuje się bardzo aktywne źródła, najczęściej Ir-192, które wprowadzane są do aplikatorów na bardzo krótki czas, zwykle kilka–kilkanaście minut na frakcję. Dzięki tak wysokiej mocy dawki można uzyskać duże dawki frakcyjne w guzie przy bardzo precyzyjnym planowaniu, a jednocześnie ograniczyć napromienienie tkanek zdrowych. W praktyce klinicznej HDR wykorzystuje się np. w raku szyjki macicy, raka trzonu macicy, prostaty, nowotworach głowy i szyi czy w leczeniu zmian skórnych. W planowaniu zgodnie z dobrymi praktykami (np. zalecenia ESTRO, ICRU) bardzo ważne jest, żeby rozumieć różnice między mocą dawki a całkowitą dawką i dawką na frakcję – moc dawki >12 Gy/godz. nie oznacza, że pacjent dostaje taką dawkę całkowitą, tylko że tak szybko jest ona podawana. Moim zdaniem to jedno z kluczowych pojęć w brachyterapii: od mocy dawki zależy organizacja leczenia, ochrona radiologiczna, sposób kontroli jakości i wymagania sprzętowe, dlatego warto mieć ten próg 12 Gy/godz. dobrze w głowie.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).

Pytanie 34

Na radiogramie żuchwy uwidoczniono złamanie w okolicy
Ilustracja do pytania
A. prawego wyrostka kłykciowego.
B. lewego wyrostka kłykciowego.
C. prawej gałęzi żuchwy.
Twoja odpowiedź
D. lewej gałęzi żuchwy.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazano „prawą gałąź żuchwy”. Na zdjęciu w projekcji czołowej (AP/PA) trzeba pamiętać o zasadzie lustrzanego odbicia: prawa strona pacjenta znajduje się po lewej stronie obrazu, a lewa po prawej. Dlatego, analizując złamania żuchwy, zawsze najpierw orientujemy się na znaczniku strony (tu literka L po prawej stronie zdjęcia oznacza lewą stronę pacjenta). Z mojego doświadczenia to najczęstsze źródło pomyłek u początkujących – patrzą „intuicyjnie” zamiast na oznaczenia. Gałąź żuchwy to pionowy odcinek kości między kątem żuchwy a wyrostkiem kłykciowym i dziobiastym. Na prawidłowo opisanym radiogramie widać przerwanie ciągłości zarysu właśnie w obrębie prawej gałęzi – linia złamania przebiega przez jej wysokość, z lekkim przemieszczeniem fragmentów. W praktyce technika obrazowania żuchwy zakłada wykonanie co najmniej dwóch rzutów wzajemnie prostopadłych (np. projekcja PA i skośna), ale w testach często pokazuje się jedną projekcję, żeby sprawdzić umiejętność orientacji anatomicznej. Dobra praktyka to systematyczne „skanowanie” obrazu: zaczynamy od wyrostków kłykciowych i dziobiastych, potem przechodzimy przez gałęzie, kąty, trzon i symfizę. W stanach pourazowych, zgodnie z zaleceniami m.in. AO CMF, bardzo ważne jest właśnie świadome rozróżnienie złamań gałęzi od uszkodzeń wyrostka kłykciowego, bo wpływa to później na plan leczenia (zachowawcze vs operacyjne, dobór płyt i śrub, unieruchomienie międzyzębowe). Umiejętność poprawnego rozpoznania lokalizacji złamania na prostym RTG jest też podstawą do dalszej diagnostyki TK, która jest złotym standardem przy złamaniach twarzoczaszki, ale i tak zaczynasz od takiej właśnie analizy jak tutaj.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).

Pytanie 35

Źródłem promieniowania protonowego stosowanego w radioterapii jest
A. cyklotron.
Twoja odpowiedź
B. cyberknife.
C. bomba kobaltowa.
D. przyspieszacz liniowy.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazano cyklotron jako źródło promieniowania protonowego w radioterapii. W nowoczesnej terapii protonowej wiązka protonów musi być rozpędzona do bardzo wysokich energii, rzędu 70–250 MeV, tak aby miała odpowiedni zasięg w tkankach pacjenta. Do takiego przyspieszania świetnie nadaje się właśnie cyklotron, czyli akcelerator cykliczny, w którym protony poruszają się po spiralnej trajektorii w silnym polu magnetycznym i są wielokrotnie przyspieszane przez zmienne pole elektryczne. Na wyjściu z cyklotronu otrzymujemy stabilną, praktycznie ciągłą wiązkę protonów o zadanej energii. Dopiero później ta wiązka jest kształtowana przez systemy optyki wiązki, skanery, kolimatory i modulatory zasięgu, żeby precyzyjnie dopasować rozkład dawki do guza. W praktyce klinicznej cyklotron jest sercem całego ośrodka protonoterapii – zwykle znajduje się w osobnym, silnie osłoniętym bunkrze, a do stanowisk terapeutycznych wiązka jest doprowadzana systemem tuneli próżniowych i magnesów odchylających. Dzięki efektowi piku Bragga protony oddają większość energii na końcu swojego toru, co pozwala oszczędzać zdrowe tkanki za guzem; to jedna z głównych zalet protonoterapii w porównaniu z klasyczną fotonową radioterapią z przyspieszacza liniowego. Moim zdaniem warto pamiętać, że inne urządzenia, które często widzi się na oddziale radioterapii, jak linak czy cyberknife, pracują zupełnie inaczej – generują głównie promieniowanie fotonowe (X), a nie wiązkę protonów. W standardach międzynarodowych (np. zalecenia ICRU, IAEA) zawsze podkreśla się, że dla wiązek protonowych stosuje się wyspecjalizowane akceleratory, w tym właśnie cyklotrony lub synchrotrony, a nie klasyczne bomby kobaltowe.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).

Pytanie 36

Audiometria impedancyjna polega na pomiarze
A. oporu akustycznego i ciśnienia w uchu zewnętrznym.
B. oporu akustycznego i ciśnienia w uchu środkowym.
Poprawna odpowiedź
C. przewodnictwa powietrznego.
D. przewodnictwa kostnego.
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. Audiometria impedancyjna bywa mylona z klasyczną audiometrią tonalną, dlatego łatwo wpaść w pułapkę skojarzeń typu „przewodnictwo powietrzne” albo „przewodnictwo kostne”. Tymczasem są to zupełnie inne badania i inny zakres pomiaru. W audiometrii impedancyjnej nie interesuje nas progowy poziom słyszenia pacjenta, tylko właściwości mechaniczne układu przewodzącego ucha środkowego – opór akustyczny i warunki ciśnieniowe.
Odpowiedź odwołująca się do pomiaru oporu akustycznego i ciśnienia w uchu zewnętrznym jest myląca, bo choć urządzenie rzeczywiście zmienia ciśnienie w przewodzie słuchowym zewnętrznym, to jest to jedynie narzędzie techniczne do oceny zachowania błony bębenkowej i struktur ucha środkowego. Nie badamy samego przewodu zewnętrznego jako środowiska akustycznego, tylko reakcję układu ucha środkowego na kontrolowane zmiany ciśnienia.
Koncepcja, że audiometria impedancyjna mierzy przewodnictwo powietrzne, wynika zwykle z utożsamiania każdego badania słuchu z audiometrią tonalną. Przewodnictwo powietrzne oznacza wyznaczanie progów słyszenia przez słuchawki nausznie lub dokanałowe, przy różnych częstotliwościach, co jest typowe dla audiometrii tonalnej, a nie impedancyjnej. W tympanometrii ton testowy ma stałą częstotliwość i nie służy do określania progu słyszenia, ale do pomiaru zmian impedancji.
Podobnie przewodnictwo kostne, oceniane za pomocą wibratora kostnego na wyrostku sutkowatym lub czole, dotyczy drogi przewodzenia drgań bezpośrednio do ślimaka, z pominięciem ucha zewnętrznego i środkowego. Audiometria impedancyjna w ogóle nie używa wibratora kostnego i nie określa progów przewodnictwa kostnego, bo jej zadaniem jest ocena funkcji ucha środkowego – głównie ruchomości błony bębenkowej, łańcucha kosteczek i warunków ciśnieniowych w jamie bębenkowej.
Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro badanie odbywa się „przez ucho”, to musi dotyczyć przewodnictwa powietrznego albo kostnego. W rzeczywistości jest to badanie mechaniczne, fizyczne, oparte na analizie impedancji akustycznej. Z punktu widzenia dobrych praktyk diagnostycznych audiometria impedancyjna uzupełnia badania progowe, ale ich nie zastępuje. Dlatego prawidłowe rozumienie, że mierzymy opór akustyczny i ciśnienie w uchu środkowym, jest kluczowe, a odpowiedzi odwołujące się do przewodnictwa powietrznego, kostnego lub samego ucha zewnętrznego po prostu nie oddają istoty tego badania.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).

Pytanie 37

Wyniosłość międzykłykciowa znajduje się na nasadzie
A. bliższej kości piszczelowej.
Twoja odpowiedź
B. bliższej kości łokciowej.
C. dalszej kości ramiennej.
D. dalszej kości udowej.
Poprawna odpowiedź. Wyniosłość międzykłykciowa leży na nasadzie bliższej kości piszczelowej, dokładnie pomiędzy kłykciem przyśrodkowym i bocznym. To taki charakterystyczny „grzbiecik” kostny widoczny szczególnie dobrze na zdjęciu RTG kolana w projekcji AP. Anatomicznie tworzą ją guzki międzykłykciowe oraz pole międzykłykciowe przednie i tylne. To miejsce przyczepu bardzo ważnych struktur: więzadła krzyżowego przedniego (ACL) i tylnego (PCL), a także części włókien łąkotek. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś dobrze kojarzy tę wyniosłość, dużo łatwiej mu później ogarniać patologie więzadeł na obrazach. W praktyce radiologicznej i ortopedycznej wyniosłość międzykłykciowa jest punktem orientacyjnym przy ocenie ustawienia kości piszczelowej względem kości udowej, szczególnie w urazach kolana. Na TK czy MR kolana często opisuje się przemieszczenia fragmentów tej wyniosłości przy awulsyjnych uszkodzeniach ACL, tzw. złamanie eminencji międzykłykciowej. Dobra znajomość tej struktury jest też kluczowa przy planowaniu rekonstrukcji więzadeł krzyżowych, bo tunele kostne w kości piszczelowej lokalizuje się właśnie w okolicy tej wyniosłości. W standardach opisu badań obrazowych kolana (RTG, MR) zaleca się zwracanie uwagi na ciągłość zarysu wyniosłości międzykłykciowej, jej wysokość, obecność odłamów i ewentualne zwapnienia. Moim zdaniem warto też zapamiętać, że na zdjęciu RTG kolana wyniosłość międzykłykciowa powinna „wpasowywać się” mniej więcej w dół międzykłykciowy kości udowej – zaburzenie tej relacji może sugerować podwichnięcie albo inne nieprawidłowości ustawienia stawu.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).

Pytanie 38

Fistulografia to badanie kontrastowe
A. przetok.
Twoja odpowiedź
B. żylaków.
C. naczyń tętniczych.
D. naczyń włosowatych.
Poprawna odpowiedź. Fistulografia to klasyczne badanie kontrastowe wykonywane właśnie w przypadku przetok, czyli nieprawidłowych połączeń między narządami, jamami ciała albo skórą. Kluczowe jest tu to, że kontrast podaje się bezpośrednio do światła przetoki – przez zewnętrzny otwór skórny albo przez dren – a nie do naczynia krwionośnego. Dzięki temu na zdjęciach RTG dokładnie widać przebieg kanału przetoki, jego długość, szerokość, ewentualne rozgałęzienia i połączenia z sąsiednimi strukturami. W praktyce klinicznej fistulografia jest szczególnie ważna np. przy przetokach okołoodbytniczych, pooperacyjnych, jelitowo-skórnych czy przetokach w obrębie układu moczowego. Umożliwia chirurgowi zaplanowanie zabiegu – gdzie ciąć, czego się spodziewać, które odcinki przetoki są martwicze, a które jeszcze drożne. Z mojego doświadczenia nauki w pracowni RTG największym plusem jest to, że badanie jest relatywnie proste technicznie: potrzebny jest środek cieniujący (zwykle jodowy, czasem wodnorozpuszczalny, żeby nie podrażniał tkanek) i aparat RTG z możliwością fluoroskopii. Ważne są też zasady dobrej praktyki: delikatne wprowadzenie kaniuli do przetoki, powolne podawanie kontrastu, unikanie nadmiernego ciśnienia, żeby nie rozerwać ścian kanału. Zwraca się też uwagę na pozycjonowanie pacjenta – tak, aby cały przebieg przetoki był w polu obrazowania. W nowocześniejszych ośrodkach stosuje się czasem połączenie fistulografii z TK (tzw. CT-fistulografia), co daje jeszcze dokładniejszą ocenę relacji przetoki do narządów sąsiadujących. Mimo rozwoju USG i TK, klasyczna fistulografia nadal jest uznawana za wartościowe, tanie i dość łatwo dostępne badanie obrazowe w diagnostyce przetok.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).

Pytanie 39

Na obrazie RM nadgarstka lewego strzałką oznaczono kość
Ilustracja do pytania
A. łódeczkowatą.
B. księżycowatą.
Twoja odpowiedź
C. haczykowatą.
D. główkowatą.
Poprawna odpowiedź. Na obrazie MR w projekcji czołowej strzałka faktycznie wskazuje kość księżycowatą. W typowym ułożeniu anatomicznym kość księżycowata leży w szeregu bliższym nadgarstka, pomiędzy kością łódeczkowatą (bocznie, czyli od strony promieniowej) a trójgraniastą (przyśrodkowo, od strony łokciowej). Na MRI dobrze widać jej charakterystyczny kształt – trochę jak wycinek owalu – oraz położenie centralnie nad panewką stawu promieniowo–nadgarstkowego. To właśnie ta centralna pozycja jest, moim zdaniem, kluczowa przy szybkim rozpoznawaniu jej na przekrojach czołowych i strzałkowych. W praktyce klinicznej prawidłowa identyfikacja kości księżycowatej ma duże znaczenie, bo jest to kość szczególnie narażona na martwicę jałową (choroba Kienböcka) oraz na niestabilności nadgarstka związane z uszkodzeniem więzadła łódeczkowo‑księżycowatego. W standardowej ocenie MR nadgarstka radiolog zawsze opisuje kształt, sygnał szpiku i ciągłość warstwy podchrzęstnej tej kości oraz relacje do kości łódeczkowatej i trójgraniastej. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią, żeby oceniać kości nadgarstka „po kolei w pierścieniu”, a nie skakać wzrokiem po obrazie – wtedy łatwiej uniknąć pomyłek między kością łódeczkowatą a księżycowatą. W sekwencjach T1 kość księżycowata ma jednorodny sygnał szpiku tłuszczowego, natomiast w STIR lub T2 z saturacją tłuszczu jej obrzęk od razu rzuca się w oczy jako jasny obszar w centrum nadgarstka. Na sali zabiegowej, przy planowaniu artroskopii czy zabiegów rekonstrukcyjnych, ortopedzi opierają się właśnie na takim dokładnym, opisowym rozpoznaniu topografii kości księżycowatej w MRI.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).

Pytanie 40

Na obrazie ultrasonograficznym jamy brzusznej uwidoczniono
Ilustracja do pytania
A. nerkę.
B. wątrobę.
Twoja odpowiedź
C. trzustkę.
D. śledzionę.
Poprawna odpowiedź. Na tym obrazie USG faktycznie widoczna jest wątroba – i to w dość klasycznym ujęciu. Charakterystyczne jest jednorodne, drobnoziarniste echo miąższu, o echogeniczności nieco wyższej niż kora nerki i podobnej lub lekko wyższej niż śledziona (w praktyce porównuje się to zawsze w jednym badaniu, a nie z pamięci). Widzimy typowy układ: powierzchnia wątroby tworzy gładką, silnie echogeniczną linię pod kopułą przepony, a w miąższu przebiegają bezechowe lub hipoechogeniczne naczynia – żyła wrotna i żyły wątrobowe – często z echogenicznymi ścianami. Moim zdaniem właśnie to rozpoznawanie naczyń jest jednym z najlepszych trików w praktyce. W standardach badań USG jamy brzusznej (np. PTU) podkreśla się konieczność oceny wielkości wątroby, jednorodności miąższu, zarysu brzegów oraz stosunku echogeniczności do nerki prawej. W pozycji leżącej na plecach sonda zwykle leży pod prawym łukiem żebrowym, a obraz obejmuje prawy płat z przeponą u góry. W codziennej pracy technika i lekarz powinni umieć odróżnić prawidłową wątrobę od zmian typu stłuszczenie, marskość czy ogniska ogniskowe. Na przykład w stłuszczeniu wątroba staje się wyraźnie bardziej hiperechogeniczna, a głębsze partie gorzej widoczne. W takich zadaniach testowych warto zawsze „odhaczyć” sobie: jednorodny miąższ + kontakt z przeponą + duże naczynia w środku = najczęściej wątroba w projekcji podżebrowej prawej.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).

Sprawdź się w części praktycznej