Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Protetyk słuchu
  • Kwalifikacja: MED.05 - Świadczenie usług medycznych w zakresie badania i protezowania słuchu
  • Data rozpoczęcia: 6 maja 2026 13:16
  • Data zakończenia: 6 maja 2026 13:31

Egzamin zdany!

Wynik: 36/40 punktów (90,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Podczas sprawdzania aparatu słuchowego w komorze pomiarowej w punkcie odniesienia

A. poziom ciśnienia akustycznego w trakcie trwania danego pomiaru jest zwiększany o 5 dB dla każdej kolejnej oktawy.
B. jest utrzymywany stały poziom ciśnienia akustycznego wymagany dla danego pomiaru.
C. jest utrzymywany stały poziom ciśnienia akustycznego wynoszący 77 dB.
D. poziom ciśnienia akustycznego zmienia się wraz ze zmianą częstotliwości pomiarowej.
Prawidłowa odpowiedź odwołuje się do podstawowej zasady pomiarów elektroakustycznych aparatów słuchowych: w punkcie odniesienia w komorze pomiarowej utrzymuje się stały, z góry określony poziom ciśnienia akustycznego, dokładnie taki, jaki jest wymagany dla danego typu testu. Nie chodzi o jedną magiczną wartość typu 77 dB, tylko o to, co wynika z procedury pomiarowej i normy – np. 60 dB SPL, 70 dB SPL czy 90 dB SPL, zależnie czy robisz test czułości, maksymalnego wzmocnienia czy sprawdzasz MPO. Dzięki stałemu poziomowi sygnału wejściowego można porównać wyniki z kartą katalogową producenta, z normą (np. IEC 60118) oraz z wcześniejszymi pomiarami tego samego aparatu. Z mojego doświadczenia, jak poziom wejściowy „pływa”, to wszystkie wykresy odpowiedzi częstotliwościowej i wzmocnienia stają się bez sensu, bo nie wiesz, czy zmiana wyniku to problem aparatu, czy po prostu inne warunki pomiaru. W praktyce ustawiasz w analizatorze testowym żądany poziom SPL w komorze (np. 65 dB SPL sygnału mowy lub 70 dB SPL tonu), czekasz na stabilizację i dopiero wtedy wykonujesz pomiar. To jest właśnie ten punkt odniesienia. Stały poziom ciśnienia akustycznego gwarantuje powtarzalność, wiarygodność i możliwość oceny, czy aparat działa zgodnie ze specyfikacją techniczną. To też dobra praktyka serwisowa – przy każdej kontroli technicznej aparatu zawsze wracamy do tych samych warunków sygnałowych, żeby móc uczciwie porównać wyniki.

Pytanie 2

Za pomocą badania słuchu przeprowadzonego przy użyciu audiometru skriningowego uzyskuje się informację o

A. niedrożności trąbki słuchowej.
B. wystąpieniu problemu ze zrozumieniem mowy.
C. wystąpieniu niedosłuchu.
D. nieprawidłowej podatności błony bębenkowej.
Audiometr skriningowy służy do szybkiego przesiewowego sprawdzenia, czy u danej osoby występuje niedosłuch, czy nie. Badanie polega najczęściej na podawaniu czystych tonów o wybranych częstotliwościach (np. 500, 1000, 2000, 4000 Hz) na ustalonym poziomie ciśnienia akustycznego, zgodnie z przyjętym protokołem. Jeśli badany nie reaguje na sygnały, traktujemy to jako dodatni wynik skriningu, czyli podejrzenie niedosłuchu i wskazanie do pełnej diagnostyki audiometrycznej. Moim zdaniem ważne jest, żeby kojarzyć: skrining = tak/nie, jest problem czy nie, a nie dokładne parametry ubytku. Audiometr skriningowy nie służy do określania progu słyszenia z dokładnością co do 5 dB HL, tylko do wyłapywania osób zagrożonych. W praktyce używa się go np. w badaniach okresowych pracowników narażonych na hałas, w przedszkolach i szkołach, w szybkich badaniach przesiewowych w gabinecie lekarza rodzinnego czy u protetyka słuchu w galerii handlowej. Zgodnie z dobrymi praktykami, po dodatnim wyniku skriningu zawsze powinno się skierować pacjenta na pełną audiometrię tonalną, ewentualnie też impedancyjną i badanie mowy. Warto też pamiętać, że audiometr skriningowy bada głównie przewodnictwo powietrzne i informuje nas tylko o tym, że występuje niedosłuch (albo silne podejrzenie), ale nie rozróżnia od razu, czy to jest niedosłuch przewodzeniowy, odbiorczy czy mieszany. Takie różnicowanie wymaga już szerszej diagnostyki zgodnej z obowiązującymi standardami w audiologii i protetyce słuchu.

Pytanie 3

U dziecka z jednostronną głuchotą odbiorczą powinno się zastosować

A. system CROS.
B. aparat na przewodnictwo kostne w opasce.
C. aparat na przewodnictwo powietrzne.
D. implant hybrydowy.
W jednostronnej głuchocie odbiorczej u dziecka kluczowe jest to, że jedno ucho praktycznie nie dostarcza użytecznego sygnału do ośrodkowego układu nerwowego, nawet jeśli coś do niego wzmocnimy aparatem. Dlatego standardem postępowania jest system CROS (Contralateral Routing of Signal). To rozwiązanie polega na tym, że na stronie głuchego ucha montuje się moduł z mikrofonem, który zbiera dźwięk z tej strony głowy i bezprzewodowo przesyła go do odbiornika po stronie zdrowego ucha. Dzięki temu dziecko słyszy bodźce z obu stron przestrzeni, chociaż realnie używa tylko jednego funkcjonującego ucha. Moim zdaniem to jest jedno z bardziej eleganckich i praktycznych rozwiązań, bo nie próbujemy na siłę „ożywiać” ucha, które ma uszkodzenie odbiorcze, tylko maksymalnie wykorzystujemy potencjał ucha zdrowego. W praktyce szkolnej czy przedszkolnej dziecko z systemem CROS lepiej radzi sobie, kiedy nauczyciel mówi z „gorszej” strony, łatwiej też kontroluje ruch uliczny, bo bodźce z tej martwej strony są przenoszone na stronę słyszącą. Dobre praktyki międzynarodowe, np. zalecenia audiologiczne w pediatrii, podkreślają, że przy jednostronnej głuchocie odbiorczej klasyczny aparat na przewodnictwo powietrzne na uchu głuchym zwykle nie ma sensu, bo ślimak i/lub nerw słuchowy nie są w stanie przetworzyć sygnału. System CROS natomiast omija ten problem i zapewnia poprawę lokalizacji dźwięku i rozumienia mowy w hałasie w realnych warunkach, co jest mega ważne dla rozwoju mowy, komunikacji i funkcjonowania szkolnego dziecka. W nowych systemach CROS dochodzi jeszcze kierunkowość mikrofonów, redukcja hałasu, łączność Bluetooth, co dodatkowo zwiększa użyteczność w codziennym życiu i jest zgodne z nowoczesnymi standardami doposażania dzieci z ubytkiem jednostronnym.

Pytanie 4

Z ilu części składa się błona bębenkowa?

A. 5
B. 2
C. 3
D. 6
Błona bębenkowa klasycznie dzieli się na dwie podstawowe części: większą, napiętą część właściwą (pars tensa) oraz mniejszą, położoną górnie część wiotką (pars flaccida, inaczej Shrapnella). I właśnie o to chodzi w tym pytaniu – z punktu widzenia anatomii klinicznej mówimy, że błona bębenkowa składa się z 2 części. Pars tensa odpowiada za główne przewodzenie drgań akustycznych z przewodu słuchowego zewnętrznego na łańcuch kosteczek słuchowych w uchu środkowym. Ma trójwarstwową budowę (nabłonek, warstwa włóknista, błona śluzowa) i to ją najczęściej oceniamy w otoskopii: szukamy stożka świetlnego, zarysu rękojeści młoteczka, przejrzystości, zgrubień, perforacji. Pars flaccida jest cienka, bez typowej warstwy włóknistej, i z mojego doświadczenia to miejsce szczególnie „podejrzane” pod kątem kieszonek retrakcyjnych i początków perlaka. W praktyce protetyka słuchu czy laryngologii znajomość tych dwóch części jest kluczowa: przy interpretacji tympanogramu, przy podejrzeniu wysiękowego zapalenia ucha środkowego, przy kwalifikacji do drenażu wentylacyjnego czy zabiegów typu tympanoplastyka. Dobra praktyka jest taka, że podczas każdej otoskopii w głowie mamy prosty schemat: pars tensa – główna część robocza, pars flaccida – mała, ale problematyczna, i obie razem stanowią funkcjonalną całość błony bębenkowej.

Pytanie 5

Jeżeli w próbie SISI liczba wykrytych przyrostów natężenia prezentowanego sygnału wynosi 80%, to wynik ten wykazuje na uszkodzenie

A. kosteczek ucha środkowego.
B. błony bębenkowej.
C. pozaslimakowe.
D. ślimaka.
Wynik 80% w próbie SISI bardzo jednoznacznie wskazuje na uszkodzenie ślimakowe, czyli tzw. niedosłuch odbiorczy pochodzenia ślimakowego. Próba SISI (Short Increment Sensitivity Index) bada tzw. rekrutację głośności – czyli nienormalnie szybki przyrost wrażenia głośności przy niewielkim zwiększaniu natężenia bodźca. U zdrowej osoby albo przy uszkodzeniach przewodzeniowych (błona bębenkowa, kosteczki ucha środkowego) małe przyrosty natężenia, rzędu 1 dB, są zwykle słabo wykrywalne, więc wynik SISI jest niski, np. 0–20%. Natomiast przy typowym uszkodzeniu ślimaka, szczególnie komórek rzęsatych zewnętrznych, próg słyszenia jest podwyższony, ale dynamika słyszenia jest zawężona i pojawia się właśnie rekrutacja. Pacjent zaczyna wtedy bardzo dobrze wykrywać małe przyrosty natężenia – stąd wartości SISI powyżej 60–70% uznaje się w praktyce klinicznej za typowe dla uszkodzenia ślimakowego. W protokołach audiologicznych i według klasycznych opracowań (np. Jerger, standardowe podręczniki audiologii) przyjmuje się, że wynik powyżej około 70% przemawia za lokalizacją ślimakową, natomiast wartości bardzo niskie sugerują uszkodzenie pozaślimakowe lub przewodzeniowe. W praktyce gabinetu protetyka słuchu taka informacja jest bardzo cenna: jeśli widzimy audiogram z ubytkiem odbiorczym i do tego wysokie SISI, to wzmacnianie w aparacie słuchowym trzeba planować ostrożnie, z uwzględnieniem rekrutacji, stosując dobre reguły kompresji (np. NAL-NL2) i unikając zbyt dużego przyrostu głośności w okolicach progów dyskomfortu. Moim zdaniem warto kojarzyć: wysoki SISI = ślimak, niska SISI = raczej pozaślimak lub przewodzeniowo.

Pytanie 6

Kiedy jest wymagane maskowanie ucha niebadanego podczas wyznaczania progu przewodnictwa powietrznego?

A. Gdy różnica między wartościami progów przewodnictwa powietrznego i kostnego w uchu badanym jest większa od 10 dB.
B. Gdy różnica między wartościami progów przewodnictwa powietrznego ucha badanego i niebadanego jest równa lub większa od wartości tłumienia międzyusznego.
C. Gdy różnica między wartościami progów przewodnictwa powietrznego i kostnego w uchu badanym jest większa od wartości tłumienia międzyusznego.
D. Gdy różnica między wartościami progów przewodnictwa powietrznego i kostnego w uchu niebadanym jest większa od wartości tłumienia międzyusznego.
Wybrana odpowiedź dobrze oddaje zasadę kliniczną: maskowanie ucha niebadanego przy wyznaczaniu progu przewodnictwa powietrznego jest wymagane wtedy, gdy różnica między progami przewodnictwa powietrznego ucha badanego i niebadanego jest równa lub większa od wartości tłumienia międzyusznego (interaural attenuation, IA) dla danego rodzaju słuchawek. W praktyce przy słuchawkach nagłownych przyjmuje się zwykle IA ≈ 40 dB, przy słuchawkach dokanałowych trochę więcej, a przy przewodnictwie kostnym praktycznie 0 dB. Chodzi o to, że jeśli bodziec podawany do ucha badanego jest na tyle głośny, że może „przeciekać” przez czaszkę i być słyszany przez ucho przeciwne, to wynik nie będzie już reprezentował rzeczywistego progu badanego ucha, tylko mieszaną odpowiedź, głównie z ucha lepszego. Wtedy właśnie włącza się maskowanie – czyli do ucha niebadanego podaje się kontrolowany szum (najczęściej biały lub wąskopasmowy), żeby je „zająć” i uniemożliwić przejęcie bodźca testowego. W audiometrii tonalnej to jest absolutny standard postępowania, opisany w normach, np. ISO 8253, oraz w klasycznych procedurach typu Hughson–Westlake z maskowaniem. W praktyce gabinetowej, gdy widzisz w audiogramie duże różnice między uszami, np. prawe ucho 10 dB HL, lewe 60 dB HL na tej samej częstotliwości, od razu powinna zapalić się lampka: próg dla lewego ucha trzeba sprawdzić z maskowaniem prawego, bo przy prezentacji tonu na 60–70 dB przez słuchawkę po lewej stronie prawe ucho spokojnie może ten dźwięk usłyszeć drogą kostną. Maskowanie zapewnia więc wiarygodność diagnozy, pozwala prawidłowo rozróżnić typ niedosłuchu (przewodzeniowy, odbiorczy, mieszany) i jest kluczowe przy kwalifikacji do aparatów słuchowych czy zabiegów operacyjnych. Moim zdaniem to jedno z tych zagadnień, które warto mieć „w małym palcu”, bo potem na co dzień oszczędza masę pomyłek diagnostycznych.

Pytanie 7

Podstawa strzemiączka opiera się

A. o szczyt ślimaka.
B. o okienko okrągłe.
C. o szparę osklepka.
D. o okienko owalne.
Podstawa strzemiączka (footplate) rzeczywiście opiera się na okienku owalnym, czyli na błonie okienka przedsionka. To jest kluczowy element mechanizmu przewodzenia dźwięku w uchu środkowym. Młoteczek jest połączony z błoną bębenkową, kowadełko przekazuje drgania dalej, a właśnie strzemiączko swoją podstawą „tłoczy” na płyn w uchu wewnętrznym przez okienko owalne. Dzięki temu drgania mechaniczne zostają przeniesione z powietrza w jamie bębenkowej na płyn (perylimfę) w przedsionku ślimaka. Z praktycznego punktu widzenia, jak ogląda się schematy anatomiczne albo modele 3D w nauce protetyki słuchu, zawsze warto kojarzyć: strzemiączko = okienko owalne. W diagnostyce też ma to znaczenie – np. w otosklerozie dochodzi do unieruchomienia podstawy strzemiączka w obrębie okienka owalnego, co prowadzi do niedosłuchu przewodzeniowego. W badaniach audiometrycznych widać wtedy typowe przewodzeniowe obniżenie słuchu, ale przyczyna leży właśnie w zaburzeniu ruchu podstawy w okienku owalnym. Moim zdaniem dobrze jest też pamiętać, że okienko okrągłe pełni funkcję „zaworu bezpieczeństwa” dla fali ciśnieniowej w ślimaku, a okienko owalne jest wejściem dla tej fali. W praktyce klinicznej, przy operacjach ucha środkowego (stapedotomia, stapedektomia) chirurg bezpośrednio pracuje na podstawie strzemiączka i okienku owalnym, więc to nie jest sucha teoria, tylko bardzo konkretna wiedza używana na bloku operacyjnym i przy interpretacji dokumentacji medycznej pacjenta z niedosłuchem.

Pytanie 8

Aparaty słuchowe na przewodnictwo powietrzne należą do grupy aparatów stosowanych u pacjentów, u których zdiagnozowano

A. niedosłuch czuciowo-nerwowy w stopniu umiarkowanym.
B. chroniczne, nie poddające się leczeniu stany zapalne ucha środkowego z wyciekami.
C. niewykształcone struktury przewodzące ucha środkowego.
D. przewlekłe stany zapalne skóry przewodów słuchowych zewnętrznych.
Aparaty słuchowe na przewodnictwo powietrzne są standardem w protezowaniu klasycznego niedosłuchu czuciowo-nerwowego w stopniu lekkim i umiarkowanym, czasem też umiarkowanie ciężkim. W takim niedosłuchu uszkodzona jest ślimakowa część narządu słuchu (komórki rzęsate, błona podstawna, czasem nerw słuchowy), natomiast ucho zewnętrzne i środkowe przewodzi dźwięk prawidłowo. Dlatego możemy spokojnie wykorzystać drogę powietrzną: mikrofon w aparacie zbiera dźwięk, przetwornik elektroakustyczny wzmacnia go i podaje przez wkładkę uszną lub dźwiękowód do przewodu słuchowego, dalej błona bębenkowa, kosteczki i płyn ślimaka wykonują swoją robotę. Z punktu widzenia praktyki, typowy pacjent z umiarkowanym niedosłuchem czuciowo-nerwowym, potwierdzonym w audiometrii tonalnej (progi ok. 40–55 dB HL) i mowy, będzie kwalifikowany właśnie do aparatów na przewodnictwo powietrzne – np. BTE, RIC albo ITE. Zgodnie z zaleceniami klinicznymi i dobrą praktyką, przy prawidłowej wentylacji ucha środkowego i braku przeciwwskazań otologicznych, nie ma powodu sięgać po systemy kostne czy implanty. Moim zdaniem ważne jest też rozumienie, że aparaty na przewodnictwo powietrzne pozwalają precyzyjnie kształtować charakterystykę wzmocnienia (zgodnie z metodami NAL czy DSL) dokładnie pod audiogram czuciowo-nerwowy – to daje lepszą zrozumiałość mowy, zwłaszcza w hałasie. W praktyce gabinetu często widać, że przy dobrze dopasowanym aparacie powietrznym, pacjent z umiarkowanym niedosłuchem ślimakowym funkcjonuje bardzo sprawnie zawodowo i społecznie, bez potrzeby bardziej inwazyjnych rozwiązań.

Pytanie 9

Po wstępnej diagnozie uszkodzenia aparatu słuchowego typu BTE protetyk słuchu może samodzielnie wymienić

A. rożek.
B. filtr przeciwosłonowy.
C. skorodowane styki baterii.
D. słuchawkę.
W aparatach słuchowych typu BTE jedną z podstawowych czynności serwisowych, które protetyk słuchu może wykonać samodzielnie w gabinecie, jest właśnie wymiana rożka. Rożek (czyli ta plastikowa końcówka łącząca aparat zauszny z wężykiem i wkładką uszną) jest elementem zewnętrznym, nienależącym do części elektroakustycznej urządzenia. Z mojego doświadczenia to jest typowy element eksploatacyjny – zużywa się, matowieje, pęka, zatyka się woszczyną albo po prostu nie trzyma już dobrze na wężyku. Standardy dobrej praktyki serwisowej mówią wyraźnie: wszystko, co jest po stronie akustycznego sprzęgnięcia z uchem i nie wymaga ingerencji w elektronikę, może i powinno być obsługiwane na poziomie gabinetu protetyka. Wymiana rożka nie wymaga lutowania, otwierania obudowy ani dostępu do układów przetworników – robimy to ręcznie, przy użyciu prostych narzędzi typu haczyk, nożyczki, ewentualnie podgrzewacz do wężyka. W codziennej pracy wygląda to tak: pacjent zgłasza piski, gorszy komfort noszenia albo mechaniczne pęknięcie; protetyk sprawdza szczelność połączeń, stan wężyka i rożka, po czym wymienia rożek na nowy, dobrany do modelu aparatu i do średnicy wężyka. Przy okazji można zmodyfikować długość wężyka, co ma wpływ na dopasowanie i akustykę. Takie proste zabiegi serwisowe są też wymagane przez producentów i normy dotyczące wyrobów medycznych – regularna wymiana elementów zużywalnych (rożek, wężyk, filtry) przedłuża żywotność całego systemu BTE i zmniejsza ryzyko konieczności drogiej naprawy w autoryzowanym serwisie. Moim zdaniem to jest jedna z podstawowych umiejętności praktycznych protetyka, bez której trudno sobie wyobrazić efektywną obsługę pacjenta w gabinecie.

Pytanie 10

Przedstawiony audiogram wskazuje na niedosłuch

Ilustracja do pytania
A. typu przewodzeniowego w uchu lewym.
B. typu mieszanego w uchu prawym.
C. typu przewodzeniowego w uchu prawym.
D. typu odbiorczego w uchu lewym.
Na tym audiogramie widać klasyczny obraz niedosłuchu typu przewodzeniowego w uchu prawym: progi przewodnictwa kostnego (zaznaczone zwykle nawiasami lub innym symbolem) są prawidłowe lub prawie prawidłowe, natomiast progi przewodnictwa powietrznego są wyraźnie gorsze. Między krzywą powietrzną a kostną jest wyraźna luka powietrzno–kostna, czyli tzw. air–bone gap, i to praktycznie we wszystkich badanych częstotliwościach. Moim zdaniem właśnie ta luka jest kluczem do rozpoznania – jeżeli przewodnictwo kostne pokazuje sprawny aparat odbiorczy (ślimak, nerw słuchowy, ośrodkowy układ nerwowy), a przewodnictwo powietrzne jest podniesione, to problem leży w uchu zewnętrznym lub środkowym. W praktyce gabinetowej taki wynik kojarzy się np. z wysiękowym zapaleniem ucha środkowego, otosklerozą, perforacją błony bębenkowej czy czopem woskowinowym. Standardy interpretacji audiogramów (zarówno w protokołach klinicznych, jak i w programach doboru aparatów) mówią wyraźnie: zachowane progi kostne + podwyższone progi powietrzne + stabilny air–bone gap = niedosłuch przewodzeniowy. Warto zwrócić uwagę, że w takim typie niedosłuchu aparat słuchowy zwykle daje bardzo dobrą korzyść, bo ślimak odbiera dźwięk prawidłowo, tylko trzeba go „dostarczyć” przez wzmocnienie. W codziennej pracy dobrze jest zawsze porównywać obie krzywe, sprawdzać symetrię między uszami i myśleć, czy obraz pasuje bardziej do patologii przewodzeniowej, czy odbiorczej – tutaj wszystko jednoznacznie wskazuje na przewodzeniowy ubytek w uchu prawym.

Pytanie 11

Niedziałający aparat słuchowy typu RIC należy odesłać do producenta w przypadku stwierdzenia

A. uszkodzenia słuchawki.
B. uszkodzenia mikrofonu.
C. korozji na stykach komory baterii.
D. niedrożności filtra przeciwwoskowinowego.
W tym pytaniu kluczowe jest rozróżnienie, co w aparacie RIC jesteśmy w stanie bezpiecznie i zgodnie z dobrą praktyką serwisową ogarnąć na miejscu, a co wymaga już interwencji producenta. Uszkodzenie mikrofonu to typowa usterka „elektroniczna”, której nie naprawia się w gabinecie protetyka słuchu. Mikrofon jest wbudowany w obudowę aparatu, jest elementem precyzyjnym, często zintegrowanym z płytą główną. Żeby go wymienić, trzeba rozebrać aparat, mieć dostęp do części zamiennych producenta oraz do odpowiednich procedur testowych i kalibracyjnych. Zgodnie z zasadami serwisu urządzeń medycznych (i dyrektywą 93/42/EEC oraz nowszym MDR), takie naprawy wykonuje autoryzowany serwis, bo po wymianie mikrofonu trzeba sprawdzić parametry elektroakustyczne: czułość, szumy własne, pasmo przenoszenia, poziom MPO, zgodność z kartą katalogową. W praktyce, jeżeli testy w programie producenta, pomiary w komorze testowej lub prosta próba odsłuchowa wskazują, że aparat reaguje na sygnał elektrycznie (np. łączy się z komputerem, ma prawidłowe zużycie baterii), ale nie ma prawidłowej reakcji na dźwięk z otoczenia, to podejrzewamy uszkodzenie toru wejściowego, czyli właśnie mikrofonu albo jego układu. W aparatach RIC słuchawkę i filtr przeciwwoskowinowy protetyk może wymienić samodzielnie na miejscu, natomiast ingerencja w mikrofon jest poza zakresem zwykłej obsługi serwisowej w gabinecie. Moim zdaniem warto sobie zapamiętać prostą zasadę: wszystko, co dotyczy wnętrza obudowy aparatu i elektroniki wysokiej gęstości, odsyłamy do producenta, żeby nie ryzykować utraty gwarancji, bezpieczeństwa użytkownika i rozjechania ustawień akustycznych.

Pytanie 12

Gdy woskowina zatka dźwiękowód we wkładce usznej, należy

A. wykonać nową wkładkę.
B. wyczyścić dźwiękowód wyciorkami.
C. wymienić gumowy wężyk.
D. rozwiercić dźwiękowód i usunąć woskowinę.
Prawidłowe postępowanie przy zatkaniu dźwiękowodu wkładki usznej woskowiną to dokładne wyczyszczenie go wyciorkami (specjalnymi szczoteczkami / czyścikami). Wkładka jest elementem wielokrotnego użytku i zgodnie z dobrą praktyką serwisową aparatów słuchowych najpierw zawsze próbujemy ją oczyścić, a nie od razu wymieniać czy przerabiać. Woskowina bardzo często dostaje się do kanału akustycznego wkładki i powoduje osłabienie wzmocnienia, zniekształcenia dźwięku albo całkowity brak słyszalności z aparatu. Z mojego doświadczenia to jedna z najczęstszych „usterek”, która tak naprawdę nie jest usterką aparatu, tylko problemem z utrzymaniem wkładki w czystości. Użycie wyciorków pozwala mechanicznie usunąć woskowinę z dźwiękowodu bez uszkadzania tworzywa wkładki i bez ingerencji w jej kształt akustyczny. Stosuje się zwykle cienkie wyciorki o odpowiedniej średnicy, czasem w połączeniu ze sprężonym powietrzem lub specjalnymi płynami do czyszczenia, ale zawsze z zachowaniem ostrożności, żeby nie rozwiercać i nie pogłębiać kanału. Takie postępowanie jest zgodne z zasadami konserwacji aparatów słuchowych i wkładek: regularne czyszczenie, usuwanie woskowiny i wilgoci, kontrola drożności dźwiękowodu. W praktyce dobrym nawykiem jest też uczenie pacjenta, jak samodzielnie, w domu, bezpiecznie używać wyciorków, żeby nie przychodził do serwisu z każdym lekkim zatkaniem. To oszczędza czas i nerwy obu stron, a jednocześnie wydłuża żywotność wkładki i poprawia komfort słyszenia.

Pytanie 13

Odruch Moro to reakcja dziecka na bodziec akustyczny charakteryzująca się

A. wybudzeniem z płytkiego snu.
B. przerwaniem płaczu lub ssania.
C. wyprostowaniem kończyn górnych i dolnych.
D. pogłębieniem oddechu.
Odruch Moro jest klasycznym, prymitywnym odruchem noworodkowym i dokładnie to, co opisuje odpowiedź z wyprostowaniem kończyn górnych i dolnych, najlepiej oddaje jego obraz kliniczny. W praktyce wygląda to tak: po nagłym bodźcu (najczęściej akustycznym albo mechanicznym, np. gwałtowne odchylenie głowy do tyłu) dziecko najpierw gwałtownie prostuje kończyny górne, odwodzi je w bok, często z lekkim odgięciem głowy, a palce rąk się szeroko rozcapierzają. Nogi również ulegają wyprostowaniu. W drugiej fazie kończyny wracają do zgięcia, jakby dziecko chciało coś objąć. Ten dwufazowy charakter jest typowy i bardzo ważny diagnostycznie. Moim zdaniem warto to mieć „w głowie jak zdjęcie”: nagły dźwięk → gwałtowny wyprost i odwiedzenie → potem powrót do zgięcia. Odruch Moro nie polega na samym pogłębieniu oddechu, wybudzeniu czy przerwaniu płaczu, bo te reakcje są nieswoiste i mogą wystąpić przy różnych bodźcach, ale nie są specyficznym wzorcem neurologicznym. W badaniu noworodka i niemowlęcia ocena odruchu Moro jest elementem standardowego badania neurologicznego zgodnie z dobrymi praktykami neonatologicznymi i pediatrycznymi. Sprawdza się go zwykle do około 4.–6. miesiąca życia; później powinien wygasać, a jego utrzymywanie się lub asymetria mogą sugerować uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego, uszkodzenie splotu barkowego, złamanie obojczyka albo inne patologie. W pracy z dziećmi z problemami słuchu też jest to istotne: brak reakcji Moro na głośny bodziec akustyczny może być jednym z pierwszych sygnałów podejrzenia znacznego niedosłuchu, co zgodnie z dobrymi standardami diagnostycznymi powinno prowadzić do dalszych badań audiologicznych (otoemisje, ABR, itd.).

Pytanie 14

Pokazany na rysunku audiogram słowny pacjenta wskazuje na uszkodzenie słuchu typu

Ilustracja do pytania
A. odbiorczego pozaślimakowego.
B. odbiorczego ślimakowego.
C. mieszanego.
D. przewodzeniowego.
Audiogram słowny przedstawiony na rysunku pokazuje typową krzywą dla niedosłuchu odbiorczego ślimakowego. Widać wyraźne przesunięcie progu rozumienia mowy w prawo – pacjent zaczyna rozumieć słowa dopiero przy wyższych poziomach dźwięku niż osoba z prawidłowym słuchem, ale po osiągnięciu odpowiedniego natężenia zrozumiałość szybko rośnie i zbliża się do wartości wysokich, bez wyraźnego spadku przy jeszcze głośniejszych bodźcach. To właśnie charakterystyczne dla uszkodzenia komórek rzęsatych w ślimaku: potrzebne jest większe natężenie, ale mechanizm kodowania mowy nadal działa dość stabilnie. W niedosłuchu ślimakowym nie obserwujemy silnego zjawiska rekrutacji w audiometrii mowy w postaci „odwróconej” krzywej, raczej mamy przesunięcie krzywej w stronę wyższych dB HL i lekkie spłaszczenie. Z mojego doświadczenia w gabinecie protetyki słuchu taki wynik często widzimy u pacjentów z presbyacusis albo z uszkodzeniem po hałasie – rozumienie mowy jest znacznie lepsze po dopasowaniu odpowiedniego wzmocnienia w aparacie słuchowym. W praktyce klinicznej, zgodnie z zaleceniami ISO i standardami audiologicznymi, interpretując audiometrię mowy zawsze patrzy się na: poziom progu rozumienia mowy (SRT), maksymalny procent rozumienia (WRS) oraz kształt krzywej. W niedosłuchu przewodzeniowym krzywa rozumienia mowy jest zwykle przesunięta, ale osiąga prawie 100% przy odpowiednim wzmocnieniu. W niedosłuchach pozaślimakowych natomiast krzywa jest znacznie bardziej zniekształcona, z niskim maksymalnym poziomem zrozumiałości i często spadkiem przy wyższych natężeniach. Tutaj tego nie ma, dlatego rozpoznanie typu odbiorczego ślimakowego jest jak najbardziej trafne i zgodne z dobrą praktyką audiologiczną.

Pytanie 15

Dobrze wykonany odlew z ucha musi mieć prawidłowo uwidocznione następujące elementy anatomiczne:

A. concha, antihelix, helix, membrana tympani.
B. helix, tragus, meatus acusticus externus, antihelix.
C. antihelix, cymba conchae, crus helicis, tragus.
D. crus helices, antihelix, tragus, meatus acusticus externus.
W opisach struktur anatomicznych małżowiny usznej łatwo się pomylić, szczególnie gdy nazwy łacińskie są do siebie podobne. Przy ocenie odlewu z ucha zewnętrznego trzeba pamiętać, że interesuje nas głównie małżowina i przewód słuchowy zewnętrzny, a nie elementy ucha środkowego. Dlatego pojawienie się w odpowiedzi membrana tympani, czyli błony bębenkowej, jest od razu sygnałem, że coś jest nie tak. Odlew wkładki nie ma prawa obejmować błony bębenkowej, bo masy wyciskowej nie wprowadza się tak głęboko. W praktyce klinicznej wręcz pilnuje się, aby przed końcem odcinka kostnego przewodu słuchowego założyć odpowiedni tampon ochronny, który zabezpiecza błonę bębenkową. Częstym błędem jest też skupienie się tylko na helix i meatus acusticus externus, czyli obrąbku i samym przewodzie słuchowym zewnętrznym. Oczywiście, te struktury są ważne, ale nie wystarczają do uzyskania stabilnej, dobrze trzymającej się wkładki. Brak dokładnie odwzorowanej cymba conchae lub crus helicis powoduje, że wkładka może się obracać, wysuwać przy mówieniu czy żuciu, a dodatkowo zwiększa się ryzyko nieszczelności akustycznej i powstawania sprzężenia zwrotnego. Kolejna pułapka to mylenie crus helicis z ogólnym pojęciem helix. Obrąbek jako całość jest dość łatwy do uchwycenia w odlewie, ale to właśnie odnoga obrąbka daje ten dodatkowy „punkt zaczepienia”, który w dobrych praktykach otoplastycznych jest traktowany jako standardowy element retencyjny. Z mojego doświadczenia wielu początkujących koncentruje się bardziej na tym, żeby masa „po prostu weszła do ucha”, a mniej na świadomym kontrolowaniu, czy antihelix, tragus, cymba conchae i crus helicis są w ogóle obecne i wyraźne. Tymczasem w profesjonalnych pracowniach odlew bez tych struktur traktuje się jako wadliwy i wymaga on powtórzenia, bo inaczej cała dalsza technologia wykonania wkładki będzie oparta na błędnym kształcie anatomicznym.

Pytanie 16

Protetyk słuchu powinien poinformować pacjenta, że aparatów ładowalnych nie wolno

A. osuszać w specjalnych kapsułach osuszających.
B. przewozić w bagażu podręcznym w czasie lotu samolotem.
C. dezynfekować specjalnymi chusteczkami.
D. osuszać w elektrycznych systemach, w temperaturze wyższej niż 40 °C.
Prawidłowo wskazany zakaz dotyczy osuszania aparatów ładowalnych w elektrycznych systemach, w temperaturze wyższej niż około 40 °C. W aparatach ładowalnych mamy wbudowany akumulator (najczęściej litowo-jonowy), a on jest bardzo wrażliwy na podwyższoną temperaturę. Zbyt wysoka temperatura w komorze suszącej może przyspieszać degradację ogniwa, skrócić jego żywotność, a w skrajnym przypadku doprowadzić do spuchnięcia baterii, uszkodzenia obudowy albo nawet ryzyka przegrzania elektroniki. Z mojego doświadczenia to jest jeden z częstszych błędów użytkowników, którzy chcą „dosuszyć” aparat i ustawiają zbyt mocne urządzenia grzewcze. Dobre praktyki branżowe i zalecenia producentów mówią jasno: do aparatów ładowalnych stosujemy albo systemy suszące o kontrolowanej, łagodnej temperaturze (zwykle do 40 °C), albo specjalne suszarki rekomendowane przez producenta. Jeśli urządzenie suszące jest przeznaczone do aparatów na baterie cynkowo-powietrzne, to nie zawsze nadaje się automatycznie do modeli z akumulatorem. Dezynfekcja specjalnymi chusteczkami jest jak najbardziej dopuszczalna, pod warunkiem że nie są one nasączone agresywnymi rozpuszczalnikami i nie zalewamy nimi portów mikrofonu czy gniazda ładowania. Osuszanie w kapsułach osuszających też jest standardową metodą – kapsuły z żelem krzemionkowym czy innym środkiem higroskopijnym obniżają wilgotność w zamkniętym pojemniku bez podnoszenia temperatury. Przewożenie aparatów ładowalnych w bagażu podręcznym w samolocie jest wręcz zalecane, bo akumulatory litowo-jonowe zgodnie z przepisami IATA i linii lotniczych powinny być w kabinie, a nie w bagażu rejestrowanym. Dlatego kluczowe szkolenie pacjenta polega na tym, żeby wytłumaczyć mu różnicę między bezpiecznym suszeniem (łagodna temperatura, systemy z atestem producenta) a przegrzewaniem aparatu w suszarkach czy komorach grzewczych przekraczających 40 °C. To realnie wpływa na trwałość aparatu i bezpieczeństwo użytkownika.

Pytanie 17

Próg przewodnictwa kostnego określa stan

A. układu przewodzeniowego.
B. całego narządu słuchu.
C. układu odbiorczego.
D. ucha środkowego.
Próg przewodnictwa kostnego łatwo skojarzyć z całym narządem słuchu albo z uchem środkowym, bo badanie wygląda dość podobnie do przewodnictwa powietrznego, tylko przykładamy wibrator kostny. To jest jednak mylące uproszczenie. W audiometrii tonalnej przewodnictwo kostne służy do oceny funkcji układu odbiorczego, czyli głównie ślimaka i dalszej drogi słuchowej, a nie struktur przewodzeniowych. Wibrator kostny omija ucho zewnętrzne i środkowe, więc nie opisuje stanu całego narządu słuchu, tylko jego części czuciowo-nerwowej. Gdy ktoś myśli, że próg przewodnictwa kostnego pokazuje stan układu przewodzeniowego, to miesza sobie funkcję kostną z powietrzną. Układ przewodzeniowy to przewodnictwo powietrzne: małżowina uszna, przewód słuchowy zewnętrzny, błona bębenkowa, kosteczki słuchowe. To one odpowiadają za doprowadzenie fali akustycznej do ucha wewnętrznego i ich stan oceniamy głównie na podstawie różnicy między przewodnictwem powietrznym a kostnym oraz badań impedancyjnych. Podobnie odpowiedź, że próg przewodnictwa kostnego określa stan ucha środkowego, wynika z intuicji, że „kość” kojarzy się z kosteczkami słuchowymi. W rzeczywistości wibrator kostny pobudza bezpośrednio płyny w uchu wewnętrznym, a udział ucha środkowego jest tu minimalny i nie odzwierciedla jego sprawności przewodzeniowej. Próg kostny też nie opisuje całego narządu słuchu, bo całego obrazu funkcji słuchu nigdy nie wyciągamy z jednego parametru – zawsze porównujemy przewodnictwo powietrzne i kostne, robimy tympanometrię, badamy odruchy strzemiączkowe, czasem otoemisje czy ABR. Typowym błędem jest traktowanie jednego wyniku jako „opisu wszystkiego”, zamiast widzieć go jako element układanki diagnostycznej. Z mojego doświadczenia, jak się raz dobrze zrozumie, że kostne = część odbiorcza, a powietrzne = część przewodzeniowa, to klasyfikacja niedosłuchów i interpretacja audiogramu robi się dużo prostsza i bardziej logiczna.

Pytanie 18

Jeżeli wyniki prób stroikowych pacjenta są identyczne z zapisanymi w tabeli, to badanie audiometrii tonalnej wskaże na występowanie obustronnego niedosłuchu typu

Rodzaj próby stroikowejWynik próby
Próba WeberaLateralizacja centralna
Próba RinnegoObustronnie czas słyszenia dźwięku ze wzbudzonego stroika droga przewodnictwa powietrznego (PP) jest krótszy niż droga przewodnictwa kostnego (PK)
A. odbiorczego o lokalizacji ślimakowej.
B. przewodzeniowego.
C. mieszanego – podwyższenie progu PK w całym zakresie.
D. odbiorczego o lokalizacji pozaślimakowej.
Wynik opisanych prób stroikowych bardzo ładnie wpisuje się w obraz obustronnego niedosłuchu przewodzeniowego. Centralna lateralizacja w próbie Webera oznacza, że dźwięk z wibracyjnego stroika na czubku głowy jest słyszany jednakowo w obu uszach. To typowe, gdy albo słuch jest zupełnie prawidłowy, albo występuje symetryczne zaburzenie przewodzenia dźwięku po obu stronach. Kluczowy jest jednak wynik próby Rinnego: przewodnictwo powietrzne (PP) jest krótsze niż kostne (PK) – czyli Rinne ujemny obustronnie. To klasyczny wzorzec uszkodzenia ucha zewnętrznego lub środkowego, gdzie fala dźwiękowa gorzej przechodzi przez przewód słuchowy, błonę bębenkową, kosteczki, ale przewodnictwo kostne pozostaje stosunkowo zachowane. W audiometrii tonalnej w takim przypadku zobaczysz typową lukę powietrzno–kostną: progi przewodnictwa powietrznego są podwyższone, a progi przewodnictwa kostnego są prawidłowe lub tylko minimalnie podwyższone. Z mojego doświadczenia w gabinecie często odpowiada to np. obustronnemu wysiękowemu zapaleniu ucha środkowego, obustronnym perforacjom błon bębenkowych czy otosklerozie w fazie przewodzeniowej. Dobra praktyka kliniczna mówi, że przy takim wyniku prób stroikowych zawsze warto potwierdzić obraz w audiometrii tonalnej i impedancyjnej (tympanometria, odruchy z mięśnia strzemiączkowego), a także zrobić otoskopię, bo leczenie dotyczy wtedy głównie poprawy przewodzenia (farmakologia, drenaż, zabiegi operacyjne), a nie od razu aparatowania. Ważne też, żeby pamiętać, że przy obustronnym, symetrycznym niedosłuchu przewodzeniowym próba Webera nie lateralizuje – i to dokładnie widzimy w tym pytaniu.

Pytanie 19

Próba Gellego służy ocenie

A. drożności trąbki słuchowej.
B. odruchu mięśnia strzemiączkowego.
C. ruchomości strzemiączka w okienku owalnym.
D. działania balonu Politzera.
Próba Gellego to klasyczna, trochę już „oldschoolowa”, ale dalej ważna metoda oceny ruchomości strzemiączka w okienku owalnym. Polega na tym, że badający zasłania przewód słuchowy zewnętrzny palcem i wytwarza w nim zmienne ciśnienie, jednocześnie obserwując lub badając słuchem, jak zmienia się przewodzenie dźwięku przez łańcuch kosteczek słuchowych, a konkretnie przez strzemiączko. Jeśli strzemiączko jest prawidłowo ruchome w okienku owalnym, to przy zmianach ciśnienia w przewodzie słuchowym zmienia się też jego położenie i elastyczność całego układu, co daje charakterystyczny efekt w badaniu. W typowych warunkach próba Gellego jest dodatnia przy prawidłowej ruchomości i ujemna np. w otosklerozie, gdzie dochodzi do unieruchomienia strzemiączka w okienku owalnym. W praktyce klinicznej, szczególnie w laryngologii i audiologii, próba Gellego bywa traktowana jako proste badanie orientacyjne, trochę analogiczne w idei do tympanometrii, ale wykonane bez specjalistycznego sprzętu, tylko z użyciem palca i często stroika. Moim zdaniem jest fajna jako szybki test przyłóżkowy, choć oczywiście według współczesnych standardów (np. wytyczne audiologiczne i otologiczne) za podstawę oceny ruchomości układu przewodzeniowego uchodzi tympanometria oraz pełna audiometria impedancyjna. Mimo to warto ją znać, bo dobrze obrazuje zależność między ciśnieniem w przewodzie słuchowym, sprężystością błony bębenkowej, łańcuchem kosteczek i właśnie ruchomością strzemiączka w okienku owalnym, co potem bardzo pomaga w rozumieniu wyników bardziej zaawansowanych badań.

Pytanie 20

Mięsień strzemiączkowy jest przyczepiony do

A. podstawy strzemiączka.
B. rękojeści młoteczka.
C. napinacza błony bębenkowej.
D. wiązadła tylnego kowadełka.
Mięsień strzemiączkowy rzeczywiście przyczepia się do podstawy strzemiączka, czyli do odnogi odchodzącej od jego podstawy w obrębie ucha środkowego. To najmniejszy mięsień poprzecznie prążkowany w organizmie, ale ma bardzo ważną funkcję ochronną. Jego skurcz powoduje odciągnięcie strzemiączka od okienka owalnego i zmniejszenie przenoszenia drgań z łańcucha kosteczek na płyn w uchu wewnętrznym. W praktyce klinicznej mówimy o tzw. odruchu mięśnia strzemiączkowego, który jest podstawą badania tympanometrii z odruchem z mięśnia strzemiączkowego (refleks akustyczny). Ten odruch pojawia się przy głośnych dźwiękach i jest jednym z mechanizmów zabezpieczających ślimak przed uszkodzeniem akustycznym. Z mojego doświadczenia, dobra znajomość anatomii przyczepów mięśnia strzemiączkowego pomaga później zrozumieć wyniki badań impedancyjnych oraz patofizjologię otosklerozy – w tej chorobie strzemiączko traci swoją ruchomość w okienku owalnym, a rola mięśnia strzemiączkowego w regulacji przenoszenia dźwięku jest mocno ograniczona. W chirurgii ucha (np. stapedotomia, stapedektomia) operator musi dokładnie wiedzieć, gdzie przebiega i gdzie przyczepia się mięsień strzemiączkowy, żeby go nie uszkodzić i jednocześnie zapewnić prawidłową ruchomość protezki strzemiączka. W standardowych atlasach anatomii i podręcznikach z otologii zawsze znajdziesz informację, że jedynym anatomicznie prawidłowym przyczepem tego mięśnia jest właśnie szyjka lub tylna odnoga strzemiączka, czyli w bezpośrednim sąsiedztwie jego podstawy w okienku owalnym.

Pytanie 21

Refleks świetlny widoczny na błonie bębenkowej znajduje się w kwadrancie

A. przednio-górnym.
B. tylno-górnym.
C. przednio-dolnym.
D. tylno-dolnym.
Refleks świetlny na błonie bębenkowej fizjologicznie lokalizuje się w kwadrancie przednio‑dolnym, czyli w dolno‑przedniej części błony, patrząc przez otoskop w uchu prawym „na godzinie 5”, a w lewym mniej więcej „na godzinie 7”. Wynika to z anatomicznego ustawienia błony bębenkowej, stożka świetlnego oraz kąta padania światła z wziernika usznego. W otoskopii prawidłowej błona jest perłowo‑szara, półprzezroczysta, z dobrze widocznym młoteczkiem i właśnie typowym stożkiem świetlnym w części przednio‑dolnej. Moim zdaniem to jest jedna z podstawowych rzeczy, które warto mieć „w głowie”, bo przy każdej ocenie ucha od razu podświadomie szukamy tego refleksu. W praktyce klinicznej zanik, zniekształcenie lub przesunięcie refleksu świetlnego może sugerować np. wysiękowe zapalenie ucha środkowego, retrakcję błony bębenkowej, blizny po przebytych stanach zapalnych albo zmiany ciśnienia w jamie bębenkowej. W badaniu otoskopowym, które jest standardem przed jakimkolwiek dopasowaniem aparatu słuchowego czy pobieraniem wycisku do wkładki, ocena kwadrantów błony (przednio‑górny, przednio‑dolny, tylno‑górny, tylno‑dolny) pomaga uporządkować opis i uniknąć pomyłek. Dobra praktyka jest taka, żeby zawsze opisywać: barwę błony, pozycję (wciągnięta, uwypuklona), obecność stożka świetlnego w kwadrancie przednio‑dolnym oraz widoczność kosteczek słuchowych. Dzięki temu szybko wychwytujesz odchylenia od normy i wiesz, kiedy odesłać pacjenta do laryngologa przed dalszą diagnostyką audiologiczną.

Pytanie 22

Do punktu protetycznego zgłosił się pacjent z piszczącym od kilku dniu aparatem zausznym. Jaka może być przyczyna nieprawidłowego funkcjonowania tego aparatu?

A. Nieszczelność dźwiękowodu.
B. Uszkodzony mikrofon.
C. Słaba bateria.
D. Korozja styków baterii.
Przy piszczącym aparacie zausznym nieszczelność dźwiękowodu to naprawdę klasyczna przyczyna problemu. W aparatach BTE cały układ elektroakustyczny (mikrofon, wzmacniacz, słuchawka) jest w obudowie za uchem, a dźwięk jest doprowadzany do kanału słuchowego właśnie przez dźwiękowód połączony z wkładką uszną. Jeśli między wkładką a ścianą przewodu słuchowego zewnętrznego powstanie nieszczelność – np. wkładka jest za mała, źle uformowana, sparciała, albo dźwiękowód jest zbyt luźno osadzony – to wzmocniony sygnał ucieka na zewnątrz. Tam z kolei łatwo jest „złapany” z powrotem przez mikrofon aparatu i tworzy się klasyczne sprzężenie zwrotne akustyczne, które objawia się jako pisk, gwizd lub „wycie”. Z mojego doświadczenia, jeśli pacjent mówi: „aparat piszczy jak go dotykam albo jak ruszam uchem”, to w 90% przypadków chodzi właśnie o nieszczelną wkładkę lub dźwiękowód. W dobrych praktykach protetyki słuchu zawsze zaczyna się diagnostykę piszczenia od kontroli uszczelnienia wkładki, dopasowania odlewu i poprawnego osadzenia dźwiękowodu, dopiero później przechodzi się do elektroniki czy baterii. Standardowe procedury serwisowe (zgodne z zaleceniami producentów aparatów i wytycznymi IFHOH/EFHOH) mówią wprost: przy sprzężeniu zwrotnym najpierw sprawdzamy mechaniczne dopasowanie i szczelność w uchu, a dopiero potem ustawienia wzmocnienia, redukcję sprzężenia w oprogramowaniu, stan mikrofonów itp. W praktyce technika protetycznego oznacza to często konieczność wykonania nowej wkładki usznej, skrócenia lub wymiany zestarzałego dźwiękowodu, docięcia jego długości i właściwego ustawienia wyjścia w kanale słuchowym. Takie postępowanie nie tylko usuwa pisk, ale też poprawia efektywne przenoszenie energii akustycznej do ucha, co przekłada się na lepszy komfort słyszenia i mniejsze ryzyko dalszych sprzężeń.

Pytanie 23

Jaki kształt ma krzywa artykulacyjna w niedosłuchu odbiorczym o lokalizacji ślimakowej?

A. Trójkąta.
B. Rożka.
C. Elipsy.
D. Dzwonu.
Poprawna jest odpowiedź „dzwonu”, bo klasyczna krzywa artykulacyjna (krzywa rozumienia mowy) w niedosłuchu odbiorczym o lokalizacji ślimakowej ma właśnie kształt dzwonowaty. Oznacza to, że przy wzroście natężenia bodźca mowy rozumienie początkowo się poprawia, osiąga pewne maksimum, a potem zaczyna spadać – mimo że dźwięk jest coraz głośniejszy. To jest bardzo charakterystyczne dla uszkodzenia ślimakowego, gdzie występuje rekrutacja głośności, zniekształcenia sygnału i tzw. zjawisko „roll-over” w audiometrii mowy. W praktyce klinicznej, gdy robisz audiometrię mowy zgodnie z zaleceniami ISO i dobrymi praktykami protokołów audiologicznych, widzisz, że dla takich pacjentów nie osiąga się typowych 100% poprawnych odpowiedzi, a maksimum może być np. 60–80%, a przy jeszcze wyższych poziomach SPL wynik wręcz spada. To jest ważna wskazówka różnicująca niedosłuch odbiorczy od przewodzeniowego, gdzie krzywa jest raczej rosnąca i potem się wypłaszcza, bez wyraźnego spadku. Moim zdaniem warto sobie to skojarzyć z praktyką dopasowania aparatów słuchowych: u pacjentów ze ślimakowym ubytkiem nie chodzi tylko o „więcej wzmocnienia”, bo przy zbyt dużym MPO łatwo doprowadzić do pogorszenia zrozumiałości mowy, dokładnie tak jak na tej krzywej dzwonowej. Dlatego w nowoczesnych algorytmach dopasowania (NAL, DSL) i w pracy protetyka słuchu tak mocno pilnuje się komfortowego zakresu słyszenia, kontroli zniekształceń i odpowiedniego kształtowania charakterystyki wzmocnienia, żeby nie doprowadzać do sytuacji, w której pacjent słyszy głośniej, ale rozumie mniej – czyli do klinicznej realizacji tej „dzwonowej” krzywej artykulacyjnej.

Pytanie 24

Gdzie w zewnętrznym przewodzie słuchowym należy umieścić tampon podczas wykonywania odlewów z ucha przeznaczonych do wykonania aparatu CIC?

A. Za drugim zakrętem.
B. Za pierwszym zakrętem.
C. Przed drugim zakrętem.
D. Przed pierwszym zakrętem.
Tampon umieszczony za drugim zakrętem przewodu słuchowego to standard przy pobieraniu odlewu pod aparat CIC, bo tylko wtedy uzyskujemy naprawdę głęboki, stabilny i powtarzalny negatyw ucha. CIC siedzi bardzo głęboko, praktycznie na poziomie cieśni przewodu, więc odlew też musi sięgać jak najdalej, oczywiście bezpiecznie. Tampon pełni tu podwójną rolę: po pierwsze chroni błonę bębenkową przed masą otoplastyczną, po drugie tworzy „zaporę”, dzięki której masa dokładnie wypełnia zwężenia i zakręty kanału. Z mojego doświadczenia, jeśli tampon jest zbyt płytko, to kształt odlewu jest skrócony, końcówka CIC wychodzi za płytka, aparat ma gorszą retencję, częściej wypada, może powstawać nieszczelność i sprzężenie zwrotne. Umieszczenie tamponu za drugim zakrętem pozwala też lepiej odtworzyć naturalną akustykę przewodu – zmniejszamy efekt okluzji i poprawiamy subiektywny komfort słuchania. W praktyce dobrą techniką jest wprowadzenie tamponu z użyciem sondy z otoskopem, kontrolując wzrokowo jego położenie i upewniając się, że pacjent nie odczuwa bólu ani silnego dyskomfortu. Tak się po prostu pracuje w większości profesjonalnych pracowni otoplastycznych i to jest zgodne z zaleceniami producentów aparatów CIC oraz szkoleniami branżowymi dotyczącymi pobierania wycisków głębokich (tzw. deep canal impressions).

Pytanie 25

Przedstawiony audiogram wskazuje na niedosłuch typu

Ilustracja do pytania
A. odbiorczego w uchu prawym.
B. odbiorczego w uchu lewym.
C. mieszanego w uchu lewym.
D. przewodzeniowego w uchu lewym.
Na tym audiogramie łatwo się pomylić, bo krzywa jest dość jednolita i opadająca, ale kluczowe jest zwrócenie uwagi na relację między przewodnictwem powietrznym a kostnym. W niedosłuchu przewodzeniowym spodziewalibyśmy się wyraźnej luki powietrzno–kostnej: progi kostne w normie lub blisko normy, a progi powietrzne wyraźnie gorsze, zwykle o 15–20 dB i więcej. Tutaj tego nie ma – obie krzywe przebiegają razem, co wyklucza czysty niedosłuch przewodzeniowy w lewym uchu. Podobnie błędny jest pomysł, że chodzi o niedosłuch odbiorczy w uchu prawym – pytanie i oznaczenia na audiogramie odnoszą się do jednego, konkretnego ucha, a profil krzywej jest opisany jako lewy. Częsty błąd na egzaminach to „przerzucanie” wyniku na drugie ucho tylko dlatego, że komuś się kojarzy, iż krzyżyk to lewe, a kółko to prawe ucho, ale tu mamy wyraźnie jeden zestaw danych i trzeba trzymać się opisu. Wreszcie niedosłuch mieszany wymagałby jednocześnie podwyższonych progów kostnych (czyli komponentu odbiorczego) oraz zachowanej luki powietrzno–kostnej (czyli dodatkowego komponentu przewodzeniowego). Na wykresie tego nie widać – brak wyraźnego oddzielenia krzywych wskazuje na czysto odbiorczy charakter ubytku. Typowym źródłem pomyłek jest patrzenie tylko na kształt krzywej (np. że opada, więc może „mieszany”), zamiast na relacje między rodzajami przewodnictwa. Dobra praktyka w diagnostyce audiometrycznej to zawsze osobna ocena: poziom progów, kształt krzywej oraz właśnie obecność lub brak luki powietrzno–kostnej. Dopiero po połączeniu tych trzech elementów można poprawnie zaklasyfikować typ niedosłuchu i zaplanować dalsze badania oraz ewentualne protezowanie.

Pytanie 26

Przy użyciu otoskopu protetyk słuchu może stwierdzić

A. ziarninę w zewnętrznym kanale słuchowym oraz guz nerwu VIII.
B. czop woskowinowy oraz niedrożność trąbki słuchowej.
C. przerwany łańcuch kosteczek słuchowych oraz brak refleksu świetlnego na błonie bębenkowej.
D. stan zapalny ucha zewnętrznego oraz perforację błony bębenkowej.
Właśnie to powinien umieć ocenić protetyk słuchu przy podstawowym badaniu otoskopowym. Otoskopia pozwala obejrzeć ucho zewnętrzne i błonę bębenkową w bezpośrednim powiększeniu, więc stan zapalny przewodu słuchowego zewnętrznego oraz perforację błony bębenkowej da się zobaczyć gołym okiem przez otoskop. W zapaleniu ucha zewnętrznego zwykle widzisz zaczerwienienie skóry, obrzęk ścian przewodu, czasem wysięk, macerację naskórka, ból przy poruszaniu małżowiną. To są bardzo typowe objawy, które w praktyce protetyk powinien umieć rozpoznać i na tej podstawie odesłać pacjenta do laryngologa zamiast np. od razu pobierać wycisk czy zakładać aparat. Perforacja błony bębenkowej w otoskopii wygląda jak ubytek w strukturze błony – widzisz „dziurę”, czasem brzegi są zgrubiałe, bliznowate, czasem przez perforację widać struktury jamy bębenkowej. Moim zdaniem każdy, kto pracuje przy dopasowaniu aparatów słuchowych, powinien mieć taki obraz w głowie, zanim w ogóle włoży jakikolwiek element do przewodu słuchowego. Dobra praktyka jest taka, że otoskopia jest zawsze pierwszym krokiem: oceniasz przewód (czy nie ma zapalenia, urazu, ciała obcego, czopu woskowinowego), oceniasz błonę bębenkową (kolor, położenie, przejrzystość, perforacje, blizny, poziom płynu) i dopiero potem myślisz o dalszej diagnostyce audiologicznej. W wytycznych i standardach pracy protetyka słuchu otoskopia jest traktowana jako absolutne minimum bezpieczeństwa – właśnie po to, żeby nie przeoczyć takich zmian jak perforacja czy ostre zapalenie, które mogą wymagać pilnej konsultacji laryngologicznej.

Pytanie 27

U 4-letniego dziecka z obustronną mikrocją i współistniejącą atrezją przewodu słuchowego zewnętrznego protetyk powinien zaproponować zastosowanie

A. protezo­wania typu CROS.
B. aparatów na przewodnictwo powietrzne typu BTE.
C. aparatów na przewodnictwo kostne na opasce.
D. aparatów zakotwiczonych w kości BAHA.
W tym przypadku kluczowe jest zrozumienie anatomii i patomechanizmu niedosłuchu. U 4‑letniego dziecka z obustronną mikrocją oraz atrezją przewodu słuchowego zewnętrznego mamy typowy niedosłuch przewodzeniowy: małżowina uszna jest zniekształcona lub szczątkowa, a przewód słuchowy zewnętrzny w ogóle nie jest drożny. Fale dźwiękowe nie mogą więc dotrzeć drogą powietrzną do błony bębenkowej. W takiej sytuacji klasyczne aparaty na przewodnictwo powietrzne typu BTE są po prostu niefunkcjonalne, bo nie ma gdzie umieścić wkładki usznej, a nawet jeśli by się jakoś dało, to kanał nie przewodzi dźwięku. Dlatego zgodnie z dobrą praktyką audioprotetyczną u małych dzieci z atrezją przewodu słuchowego zewnętrznego stosuje się aparaty na przewodnictwo kostne na opasce (tzw. softband lub opaska kostna). Przetwornik wibracyjny omija ucho zewnętrzne i środkowe, przekazując drgania bezpośrednio przez kość czaszki do ślimaka. Ślimak zazwyczaj u tych pacjentów jest rozwinięty prawidłowo, więc można uzyskać bardzo przyzwoitą słyszalność, szczególnie w zakresie mowy. Co ważne, opaska nie wymaga ingerencji chirurgicznej, jest regulowana, można ją łatwo dopasować rosnącemu dziecku i w każdej chwili zdjąć. Z mojego doświadczenia to rozwiązanie jest też dobrze akceptowane przez rodziców, bo jest odwracalne i pozwala na szybką rehabilitację słuchową. Standardy postępowania w otologii dziecięcej i audioprotetyce (również wytyczne z ośrodków zajmujących się BAHA) podkreślają, że implanty zakotwiczane w kości rozważa się zwykle dopiero po 5.–6. roku życia, kiedy kość skroniowa jest wystarczająco rozwinięta, a dziecko jest w stanie współpracować przy pielęgnacji miejsca wszczepu. Do tego czasu właśnie aparaty na przewodnictwo kostne na opasce są złotym standardem tymczasowego, ale bardzo efektywnego zaopatrzenia. Praktycznie wygląda to tak, że dziecko nosi opaskę przez większą część dnia, a audioprotetyk regularnie kontroluje ustawienia, dopasowując wzmocnienie do aktualnych wyników badań audiometrycznych i rozwoju mowy. To świetny przykład, jak znajomość anatomii ucha i rodzajów aparatów słuchowych przekłada się na realne, praktyczne decyzje w gabinecie.

Pytanie 28

Błona bębenkowa o prawidłowym stanie charakteryzuje się

A. białym połyskiwym zabarwieniem oraz występowaniem refleksu świetlnego w przednio-górnym kwadrancie.
B. perłowoszarym połyskiwym zabarwieniem oraz występowaniem refleksu świetlnego w przednio-dolnym kwadrancie.
C. perłowoszarym połyskiwym zabarwieniem oraz występowaniem refleksu w tylno-dolnym kwadrancie.
D. białym połyskiwym zabarwieniem oraz występowaniem refleksu świetlnego w tylno-górnym kwadrancie.
Prawidłowo opisana błona bębenkowa w otoskopii ma typowe, podręcznikowe cechy: jest cienka, półprzezroczysta, o perłowoszarym, lekko połyskującym zabarwieniu i z wyraźnym stożkiem świetlnym (refleksem świetlnym) w przednio‑dolnym kwadrancie. Ten refleks to nie jest „ozdoba”, tylko bardzo praktyczny wskaźnik prawidłowego napięcia i ustawienia błony bębenkowej. Jeśli błona jest wciągnięta, pogrubiała, zbliznowaciała albo w uchu środkowym jest płyn, ten stożek świetlny zwykle zanika, deformuje się lub przemieszcza. W standardzie badania otoskopowego dzielimy błonę bębenkową na cztery kwadranty względem rękojeści młoteczka i wyrostka bocznego. Właśnie w przednio‑dolnym kwadrancie ucha prawego prawidłowo widzimy stożek świetlny skierowany ku dołowi i do przodu. Moim zdaniem warto to sobie wizualnie utrwalić, bo w praktyce protetyka słuchu czy laryngologii szybkie rozpoznanie nieprawidłowego wyglądu błony bębenkowej często decyduje, czy w ogóle można bezpiecznie myśleć o dopasowaniu aparatu słuchowego lub wkładki usznej. Jeżeli podczas rutynowej otoskopii widzisz matowe, mleczne zabarwienie zamiast perłowoszarego połysku, brak refleksu świetlnego albo poziom płynu za błoną, to jest to sygnał do skierowania pacjenta na dalszą diagnostykę laryngologiczną, audiometrię czy tympanometrię. W dobrych praktykach klinicznych, opis wyglądu błony bębenkowej (kolor, przejrzystość, położenie, obecność stożka świetlnego, widoczność kosteczek słuchowych) jest standardowym elementem dokumentacji z otoskopii, bo daje szybki obraz stanu ucha środkowego i ryzyka wystąpienia przewodzeniowego ubytku słuchu.

Pytanie 29

Do punktu protetycznego zgłosił się pacjent z jednostronnym niedosłuchem przewodzeniowym powstałym w wyniku przewlekłego zapalenia ucha środkowego z wyciekiem ropnym. Pacjent chciałby lepiej słyszeć. Protetyk słuchu powinien zaproponować mu protezowanie aparatem

A. na przewodnictwo kostne.
B. zausznym na przewodnictwo powietrzne.
C. wewnątrzkanałowym.
D. z słuchawką zewnętrzną.
W tej sytuacji kluczowe jest słowo „niedosłuch przewodzeniowy” i „przewlekłe zapalenie ucha środkowego z wyciekiem ropnym”. To klasyczny przypadek, gdzie droga powietrzna jest upośledzona (błona bębenkowa, kosteczki, wysięk w jamie bębenkowej), natomiast przewodnictwo kostne najczęściej pozostaje względnie zachowane. Z tego powodu najlepszym rozwiązaniem protetycznym jest aparat na przewodnictwo kostne. Taki aparat omija ucho zewnętrzne i środkowe, a drgania przekazuje bezpośrednio do kości czaszki i dalej do ślimaka. W praktyce oznacza to, że ropny wyciek, perforacja błony bębenkowej czy przewlekły stan zapalny nie przeszkadzają w korzystaniu z urządzenia, bo nic nie wkładamy do przewodu słuchowego. W dobrych standardach protetyki słuchu przy aktywnym stanie zapalnym z wyciekiem aparaty na przewodnictwo powietrzne traktuje się jako przeciwwskazane albo co najmniej bardzo ryzykowne – zwiększają ryzyko utrzymywania się infekcji, maceracji skóry, problemów higienicznych. Aparaty kostne (klasyczne opaskowe, okulary słuchowe, nowocześniej systemy BAHA/BCI) są właśnie projektowane dla takich pacjentów: przewlekłe zapalenia ucha środkowego, atrezja przewodu słuchowego, wady małżowiny, jednostronny niedosłuch przewodzeniowy. Moim zdaniem warto też pamiętać, że u pacjenta z jednostronnym niedosłuchem przewodzeniowym na tle przewlekłego zapalenia zawsze współpracujemy z laryngologiem – on leczy stan zapalny, a protetyk dobiera rozwiązanie kostne jako bezpieczną drogę poprawy słyszenia, zgodnie z dobrą praktyką kliniczną i obowiązującymi wytycznymi.

Pytanie 30

Rolę receptora słuchu pełni w uchu ludzkim

A. strzemiączko.
B. błona bębenkowa.
C. narząd Cortiego.
D. nerw słuchowy.
Receptor słuchu w uchu wewnętrznym to właśnie narząd Cortiego, czyli wyspecjalizowany narząd zmysłowy położony na błonie podstawnej w ślimaku. To tam znajdują się komórki rzęsate wewnętrzne i zewnętrzne, które są właściwymi receptorami – zamieniają mechaniczne drgania płynów ślimaka na impulsy elektryczne w nerwie słuchowym. Mówiąc prościej: wszystko, co dzieje się wcześniej (błona bębenkowa, kosteczki słuchowe, okienko owalne), tylko przygotowuje i wzmacnia drgania, ale dopiero w narządzie Cortiego zachodzi transdukcja energii mechanicznej na sygnał nerwowy. Z punktu widzenia praktyki protetyka słuchu czy technika audiologa, zrozumienie roli narządu Cortiego jest kluczowe np. przy tłumaczeniu pacjentowi, czym różni się niedosłuch przewodzeniowy od odbiorczego. Uszkodzenie komórek rzęsatych w narządzie Cortiego daje typowy niedosłuch odbiorczy ślimakowy, gdzie nawet najlepsze przewodzenie przez kosteczki nie poprawi słyszenia bez odpowiedniego wzmocnienia aparatem słuchowym albo – przy głębokim ubytku – bez implantu ślimakowego. W implantach ślimakowych elektrodę wprowadza się właśnie do ślimaka, omijając uszkodzony narząd Cortiego i bezpośrednio pobudzając włókna nerwu słuchowego. W codziennej pracy, interpretując audiogram, warto mieć z tyłu głowy, że strome spadki wysokich częstotliwości często wiążą się z uszkodzeniem komórek rzęsatych zewnętrznych w części podstawnej ślimaka, czyli w obszarze narządu Cortiego odpowiedzialnym za wysokie tony. Moim zdaniem takie „mapowanie” audiogramu na anatomię ślimaka bardzo pomaga logicznie dobierać ustawienia aparatów, kompresję i wzmocnienie w różnych częstotliwościach, zgodnie z aktualnymi zaleceniami NAL czy DSL.

Pytanie 31

Przy jakiej minimalnej wartości różnicy pomiędzy progami słyszenia dla przewodnictwa powietrznego i przewodnictwa kostnego dla poszczególnych częstotliwości wynik badania audiometrii tonalnej może być interpretowany jako niedosłuch przewodzeniowy?

A. 10 dB
B. 15 dB
C. 25 dB
D. 20 dB
Minimalna różnica 15 dB pomiędzy progiem przewodnictwa powietrznego (AC – air conduction) a kostnego (BC – bone conduction) dla danej częstotliwości jest w audiometrii tonalnej przyjmowana jako klinicznie istotna szczelina powietrzno–kostna, czyli tzw. air–bone gap. W praktyce oznacza to, że jeżeli próg słyszenia dla AC jest co najmniej o 15 dB gorszy niż dla BC, a próg BC jest w granicach normy lub tylko minimalnie podwyższony, można interpretować wynik jako niedosłuch przewodzeniowy. Moim zdaniem to jeden z kluczowych parametrów, który trzeba mieć „w małym palcu”, bo na nim opiera się podstawowa różnicowa diagnostyka między niedosłuchem przewodzeniowym a odbiorczym. W codziennej pracy wygląda to tak: pacjent wchodzi do kabiny, wykonujemy audiometrię tonalną, dostajemy wykres – jeżeli widzimy np. dla 1 kHz próg BC 10 dB HL, a próg AC 30 dB HL, to różnica 20 dB jasno wskazuje na komponent przewodzeniowy. Gdyby ta różnica wynosiła tylko 5–10 dB, traktowalibyśmy ją raczej jako błąd pomiaru, zmienność odpowiedzi pacjenta albo wpływ warunków badania, a nie jako realny niedosłuch przewodzeniowy. Standardy audiologiczne i dobre praktyki (zarówno w poradniach laryngologicznych, jak i w gabinetach protetyki słuchu) przyjmują właśnie wartość 15 dB jako próg graniczny, od którego mówimy o istotnej szczelinie powietrzno–kostnej. To jest ważne również przy kwalifikacji do aparatów słuchowych – przy czystym niedosłuchu przewodzeniowym z wyraźną szczeliną powietrzno–kostną często rozważa się najpierw leczenie laryngologiczne (np. usunięcie czopu woskowinowego, drenaż, leczenie wysiękowego zapalenia ucha), a dopiero potem ewentualne protezowanie. W audiometrii interpretacja tego 15 dB progu pomaga też odróżnić np. otosklerozę od typowego starczego niedosłuchu odbiorczego, gdzie szczelina powietrzno–kostna zazwyczaj nie występuje lub jest minimalna. W skrócie: jeśli widzisz na audiogramie stabilną różnicę ≥15 dB między AC a BC na kilku częstotliwościach, myślisz: przewodzenie – coś blokuje lub upośledza przenoszenie dźwięku w uchu zewnętrznym albo środkowym.

Pytanie 32

Które z wymienionych schorzeń charakteryzuje się w swojej początkowej fazie niskoczęstotliwościowym ubytkiem słuchu, występowaniem rezerwy ślimakowej oraz tzw. załamkiem Carharta w obrazie wyniku badania audiometrycznego?

A. Otoskleroza.
B. Zapalenie trąbek słuchowych.
C. Choroba Meniera.
D. Neuropatia słuchowa.
Prawidłowa odpowiedź to otoskleroza, bo właśnie dla tego schorzenia typowy jest tzw. załamek Carharta, rezerwa ślimakowa i charakterystyczny obraz audiogramu. Otoskleroza to choroba kosteczek słuchowych, głównie strzemiączka, w obrębie okienka owalnego. Dochodzi do unieruchomienia strzemiączka, czyli do niedosłuchu przewodzeniowego, przy prawidłowej funkcji ślimaka w początkowym etapie. Na audiometrii tonalnej widzimy wtedy rezerwę ślimakową – różnicę między przewodnictwem kostnym a powietrznym, bo przewodnictwo kostne jest relatywnie lepsze, a powietrzne wyraźnie gorsze. Dodatkowo pojawia się załamek Carharta – pozorne pogorszenie przewodnictwa kostnego w okolicy 2 kHz. To nie jest prawdziwy ubytek ślimakowy, tylko efekt zmian mechanicznych w łańcuchu kosteczek. W praktyce klinicznej, jeśli na audiogramie pacjenta, zwłaszcza młodej kobiety, widzisz typowy niedosłuch przewodzeniowy z wyraźną luką powietrzno–kostną i załamkiem Carharta przy 2 kHz, to otoskleroza powinna być wysoko na liście podejrzeń. Standardem jest wtedy dalsza diagnostyka – tympanometria (często wynik typu As, czyli zmniejszona podatność), badania nadprogowe i konsultacja otolaryngologiczna. Z mojego doświadczenia bardzo ważne jest odróżnienie otosklerozy od np. wysiękowego zapalenia ucha środkowego, bo w otosklerozie błona bębenkowa zwykle wygląda prawidłowo, a do leczenia często wchodzi zabieg stapedotomii lub aparaty słuchowe. Dobra praktyka w gabinecie protetyka słuchu to zwracanie uwagi właśnie na kształt audiogramu, obecność rezerwy ślimakowej i tego charakterystycznego załamania przy 2 kHz – to są takie „czerwone lampki”, że mamy do czynienia raczej z otosklerozą niż z inną przyczyną niedosłuchu przewodzeniowego.

Pytanie 33

Zgodnie z normą PN-EN 60118-7 procedura wyznaczania równoważnego poziomu szumu na wejściu aparatu słuchowego jest następująca:

A. na wejście aparatu podać dźwięk o poziomie 0 dBSPL, zmierzyć poziom szumu na wyjściu aparatu słuchowego.
B. na wejście aparatu podać dźwięk o poziomie 0 dBSPL, zmierzyć poziom szumu na wyjściu aparatu słuchowego, od zmierzonego poziomu szumu odjąć wartość znamionowego wzmocnienia odniesienia.
C. wyłączyć źródło dźwięku, zmierzyć poziom szumu na wyjściu aparatu słuchowego.
D. wyłączyć źródło dźwięku, zmierzyć poziom szumu na wyjściu aparatu słuchowego, od zmierzonego poziomu szumu odjąć wartość znamionowego wzmocnienia odniesienia.
W tym zadaniu cała trudność polega na zrozumieniu, co tak naprawdę mierzymy, kiedy mówimy o równoważnym poziomie szumu na wejściu aparatu słuchowego. Ten parametr nie opisuje po prostu szumu na wyjściu, tylko taki hipotetyczny poziom szumu, jakby był obecny już na wejściu mikrofonu. Dlatego wszelkie pomysły, żeby podawać na wejście sygnał 0 dB SPL, są z założenia nietrafione. Po pierwsze, w praktyce akustycznej 0 dB SPL to teoretyczna wartość odniesienia, praktycznie nieosiągalna w komorze testowej, a po drugie – jeśli podamy jakikolwiek sygnał wejściowy, to na wyjściu dostaniemy mieszankę szumu własnego i wzmocnionego sygnału, co całkowicie zaciera obraz tego, co chcemy zmierzyć. Równie mylące jest przekonanie, że wystarczy tylko wyłączyć źródło dźwięku i zmierzyć szum na wyjściu aparatu, bez dalszych obliczeń. Taki wynik mówi jedynie, jaki poziom szumu pojawia się na wyjściu przy konkretnym ustawieniu wzmocnienia, ale nie pozwala porównać różnych aparatów między sobą ani odnieść się do wymagań normowych. Norma PN-EN 60118-7 jasno zakłada przeliczenie wyniku z wyjścia na wejście poprzez odjęcie znamionowego wzmocnienia odniesienia. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś utożsamia „szum aparatu” z tym, co mierzy na wyjściu, zapominając, że wzmocnienie działa tak samo na sygnał, jak i na szum. Jeśli tego nie skorygujemy, to aparat o większym wzmocnieniu zawsze wyjdzie gorzej, choć jego realny szum własny może być taki sam lub nawet niższy. Z mojego doświadczenia wynika, że osoby zaczynające pracę z pomiarami bardzo często traktują 0 dB SPL jak wygodny „zerowy” punkt pomiarowy, ale w tego typu badaniu nie o to chodzi – tu kluczowe jest wyeliminowanie sygnału zewnętrznego i właściwe przeliczenie wyniku zgodnie ze standardem. Dopiero wtedy równoważny poziom szumu na wejściu ma sens użytkowy i można go rzetelnie ocenić.

Pytanie 34

Zdrowa błona bębenkowa oglądana w czasie otoskopowania charakteryzuje się

A. perłowoszarym, połyskiwym zabarwieniem.
B. przezroczystym, matowym zabarwieniem.
C. białym, połyskiwym zabarwieniem.
D. żółtym, matowym zabarwieniem.
Zdrowa błona bębenkowa w otoskopii powinna mieć właśnie perłowoszare, lekko połyskujące zabarwienie i być delikatnie półprzezroczysta. Ten wygląd wynika z prawidłowej grubości, elastyczności i napięcia błony, a także z prawidłowego napowietrzenia jamy bębenkowej. W standardach otoskopii przyjmuje się, że oprócz koloru ważny jest też widoczny stożek świetlny (odbłysk świetlny) w kwadrancie przednio‑dolnym oraz wyraźne zarysy młoteczka. Jeśli błona jest perłowoszara i błyszcząca, to zwykle znaczy, że w jamie bębenkowej nie ma płynu zapalnego ani wysięku, a ciśnienie w uchu środkowym jest wyrównane z ciśnieniem w przewodzie słuchowym zewnętrznym. W praktyce klinicznej, przy badaniu pacjentów z podejrzeniem niedosłuchu przewodzeniowego, zawsze zaczyna się od otoskopii i właśnie ten typowy obraz jest punktem odniesienia. Moim zdaniem warto sobie „wdrukować” ten obraz w głowę: perłowoszara, błyszcząca, lekko napinająca się przy próbie Valsalvy lub przy zmianach ciśnienia. Każde odejście od tego – matowienie, zaczerwienienie, zażółcenie, kredowobiałe blizny – może sugerować patologię, np. wysiękowe zapalenie ucha środkowego, perforację, tympanosklerozę albo przewlekłe zapalenie. W pracy protetyka słuchu czy technika audiologa takie podstawowe rozpoznanie wyglądu błony bębenkowej pomaga zdecydować, czy pacjenta można bezpiecznie kierować na dopasowanie aparatu, czy raczej najpierw do laryngologa na diagnostykę i leczenie.

Pytanie 35

Który element aparatu słuchowego może wymienić protetyk słuchu w punkcie protetycznym?

A. Mikrofon.
B. Cewkę indukcyjną.
C. Słuchawkę.
D. Filtr słuchawki.
Prawidłowo wskazany filtr słuchawki to dokładnie ten element aparatu słuchowego, który protetyk słuchu ma prawo i powinien regularnie wymieniać w warunkach punktu protetycznego. Filtr jest traktowany jako część eksploatacyjna, podobnie jak wkładka uszna czy rożek dźwiękowy. Jego główne zadanie to ochrona przetwornika słuchawkowego (receivera) przed woszczyną, wilgocią i drobnymi zanieczyszczeniami mechanicznymi. W praktyce, jeśli filtr jest zapchany, pacjent zgłasza nagłe przytłumienie dźwięku, spadek głośności albo zniekształcenia, mimo że sam aparat jest technicznie sprawny. Z mojego doświadczenia w gabinecie to jest jeden z najczęstszych powodów „awarii”, które tak naprawdę są tylko kwestią konserwacji. Wymiana filtra jest przewidziana przez producentów jako standardowa procedura serwisowa pierwszego poziomu – czyli taka, którą wykonuje się na miejscu, bez otwierania obudowy aparatu i bez ingerencji w część elektroniczną. Dobre praktyki mówią, żeby przy każdym przeglądzie okresowym sprawdzić stan filtra, a u pacjentów z dużą produkcją woszczyny nawet nauczyć ich samodzielnej wymiany w domu, zgodnie z instrukcją producenta. W aparatach RIC i ITE stosuje się różne systemy filtrów (np. CeruStop, HF4, własne systemy firm), ale zasada jest ta sama: protetyk może bezpiecznie je wymienić, korzystając z dedykowanych narzędzi i oryginalnych części. Dzięki temu nie narusza się szczelności obudowy, nie traci się gwarancji i jednocześnie znacząco poprawia się komfort słyszenia pacjenta. W praktyce to taka mała rzecz, która bardzo często robi ogromną różnicę w subiektywnej ocenie działania aparatu słuchowego.

Pytanie 36

Dla pacjenta z lekkim, jednostronnym niedosłuchem wysokoczęstotliwościowym najlepszym rozwiązaniem będzie zastosowanie aparatu słuchowego

A. ze słuchawką zewnętrzną typu RIC.
B. wewnątrzusznego.
C. okularowego.
D. zausznego z wkładką ażurową.
W lekkim, jednostronnym niedosłuchu wysokoczęstotliwościowym kluczowe jest takie dopasowanie aparatu, żeby wzmocnić głównie tony wysokie, a jednocześnie jak najmniej zaburzyć naturalne słyszenie tonów niskich i średnich. Aparat ze słuchawką zewnętrzną typu RIC (Receiver In Canal) bardzo dobrze spełnia te wymagania. Przetwornik (receiver) znajduje się bezpośrednio w przewodzie słuchowym, więc można uzyskać szerokie pasmo przenoszenia, dobre wzmocnienie wysokich częstotliwości i jednocześnie zachować stosunkowo otwarte dopasowanie. Dzięki temu minimalizuje się efekt okluzji, który u osób z dobrą słyszalnością niskich częstotliwości jest bardzo dokuczliwy – pacjent nie ma wrażenia zatkanego ucha, własny głos brzmi bardziej naturalnie. W praktyce klinicznej przy lekkich, wysokoczęstotliwościowych ubytkach słuchu zaleca się właśnie otwarte lub półotwarte dopasowanie, zwykle w formie RIC z cienkim wężykiem i otwartą nasadką lub bardzo przewiewną wkładką. Takie rozwiązanie pozwala na tzw. open fitting i wykorzystanie „naturalnej wentylacji” przewodu słuchowego. Z mojego doświadczenia pacjenci z jednostronnym, lekkim niedosłuchem dużo lepiej adaptują się do aparatów RIC niż do klasycznych BTE z pełną wkładką, bo brzmienie dźwięku jest bliższe temu, co znali wcześniej. Dodatkowo nowoczesne systemy RIC oferują zaawansowane algorytmy przetwarzania sygnału, kierunkowe mikrofony i dobrą redukcję hałasu właśnie w zakresie wysokich częstotliwości, co ułatwia rozumienie mowy, szczególnie spółgłosek wysokoczęstotliwościowych (s, f, sz, ś). W zaleceniach doboru aparatów słuchowych (np. według współczesnych wytycznych audioprotetycznych) przy jednostronnym lekkim niedosłuchu odbiorczym wysokotonowym podkreśla się, że priorytetem jest komfort, kosmetyka oraz możliwie otwarte dopasowanie – i dokładnie to zapewnia konstrukcja RIC.

Pytanie 37

Do punktu protetycznego zgłosił się pacjent, który skarży się, że jego aparat słuchowy „piszczy”. Jaka może być przyczyna tej usterki?

A. Uszkodzona kieszeń na baterie.
B. Nieszczelny dźwiękowód wkładki usznej.
C. Zabrudzony mikrofon aparatu.
D. Słaba bateria w aparacie.
Przy „piszczeniu” aparatu słuchowego klasyczną, podręcznikową przyczyną jest sprzężenie zwrotne akustyczne, które bardzo często wynika właśnie z nieszczelnego dźwiękowodu wkładki usznej. Jeżeli wkładka nie uszczelnia dobrze przewodu słuchowego zewnętrznego, część wzmocnionego dźwięku z głośnika wraca na zewnątrz i jest ponownie wychwytywana przez mikrofon aparatu. Powstaje wtedy pętla wzmocnienia – mikrofon zbiera swój własny sygnał, co objawia się jako ciągły pisk lub gwizd. W praktyce serwisowej i według dobrych standardów dopasowania aparatów słuchowych (np. procedury kontroli sprzężenia zwrotnego w programach dopasowujących) zawsze sprawdza się najpierw dopasowanie i szczelność wkładki. Moim zdaniem to jedna z podstawowych umiejętności technika – umieć odróżnić problem elektroniczny od czysto mechanicznego. W punkcie protetycznym zwraca się uwagę na to, czy wkładka dobrze przylega, czy dźwiękowód nie jest pęknięty, rozszczelniony, za długi lub za krótki, czy nie ma deformacji materiału. Bardzo typowa sytuacja: pacjent mówi, że „aparat piszczy” tylko przy żuciu, mówieniu lub gdy dotyka małżowiny – to mocno sugeruje nieszczelność i mikroprzesunięcia wkładki, a nie np. problem z baterią. Dobrą praktyką jest wykonanie ponownej otoskopii, sprawdzenie, czy nie doszło do zmian w uchu (np. ubytek woskowiny, zmiana kształtu przewodu), a następnie korekta wkładki usznej: docięcie, doszczelnienie, ewentualnie wykonanie nowej na podstawie świeżego wycisku. W nowoczesnych aparatach z algorytmami kontroli sprzężenia zwrotnego nieszczelności wkładki nadal są jedną z najczęstszych przyczyn pisków, bo żaden soft nie nadrobi źle dopasowanej mechaniki. Dlatego odpowiedź z nieszczelnym dźwiękowodem wkładki usznej idealnie trafia w sedno problemu.

Pytanie 38

Pozostawienie przez użytkownika na noc włączonego aparatu słuchowego zamkniętego w pudełku powoduje

A. możliwość uszkodzenia wzmacniacza.
B. rozładowywanie się baterii.
C. możliwość uszkodzenia cewki indukcyjnej.
D. zwiększenie czasu pracy baterii.
Prawidłowo wskazana odpowiedź wynika z bardzo prostej, ale w praktyce często ignorowanej zasady: aparat słuchowy, który jest zostawiony na noc włączony i zamknięty w pudełku, cały czas pobiera prąd z baterii. Nawet jeśli użytkownik nie ma go na uchu, układ elektroniczny pozostaje aktywny: mikrofon pracuje, wzmacniacz jest zasilany, układy cyfrowe przetwarzają sygnał, a systemy automatycznej regulacji – jak AGC, redukcja szumów czy kierunkowość – nadal funkcjonują. Z punktu widzenia baterii sytuacja niewiele się różni od normalnego użytkowania. Moim zdaniem to jest typowy „cichy pożeracz” energii – pacjent myśli, że jak odłożył aparat do pudełka, to on już nic nie robi, a elektronika pracuje dalej. Dobre praktyki serwisowe i zalecenia producentów aparatów słuchowych (w instrukcjach użytkowania) mówią wyraźnie: na noc należy aparat wyłączyć, najczęściej przez uchylenie komory baterii, a jednocześnie umieścić go w pojemniku z pochłaniaczem wilgoci. Dzięki temu jednocześnie ograniczamy rozładowywanie baterii i chronimy układ elektroniczny przed korozją oraz kondensacją pary wodnej. W aparatach z bateriami cynkowo‑powietrznymi dodatkowo ważne jest, żeby komora była otwarta, bo wtedy bateria ma prawidłowy dostęp do powietrza, a aparat już nie pobiera prądu. Z mojego doświadczenia w gabinecie to jeden z najczęstszych powodów, dla których pacjent skarży się, że „baterie starczają na dużo krócej niż w instrukcji”. Sama bateria ma określoną pojemność i przewidziany czas pracy, ale jeśli urządzenie jest praktycznie non stop włączone, to ten czas realnie mocno się skraca. W codziennej praktyce warto wyrobić u użytkowników prosty nawyk: zdejmuję aparat – od razu otwieram komorę baterii i odkładam go do suchego pudełka lub specjalnego osuszacza. To zgodne z zasadami konserwacji opisanymi w materiałach szkoleniowych producentów i standardach serwisu aparatów słuchowych – wpływa na mniejsze zużycie baterii, niższe koszty eksploatacji i ogólnie dłuższą, stabilną pracę całego układu elektroakustycznego.

Pytanie 39

Co jest przeciwwskazaniem do pobrania wycisku (odlewu) ucha?

A. Uszkodzenie zewnętrznych komórek słuchowych.
B. Znaczny niedosłuch odbiorczy w zakresie niskich częstotliwości.
C. Szum uszny występujący okresowo.
D. Ciało obce w przewodzie słuchowym zewnętrznym.
Prawidłowe wskazanie ciała obcego w przewodzie słuchowym zewnętrznym jako przeciwwskazania do pobrania wycisku jest bardzo istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjenta. Podczas pobierania odlewu masa wyciskowa jest wprowadzana do przewodu słuchowego zewnętrznego pod pewnym ciśnieniem. Jeśli w kanale znajduje się ciało obce (np. kulka z waty, fragment zatyczki, owad, stara wkładka przeciwhałasowa), to masa może je dodatkowo wepchnąć w głąb przewodu, a nawet w kierunku błony bębenkowej. Z mojego doświadczenia to prosta droga do powikłań: uraz mechaniczny, ból, krwawienie, a w skrajnych przypadkach perforacja błony bębenkowej. Standardem postępowania, zgodnie z dobrą praktyką otoplastyczną, jest zawsze wcześniejsza otoskopia – najpierw dokładnie oglądamy przewód słuchowy, oceniamy obecność ciała obcego, korka woskowinowego, stan skóry i błony bębenkowej. Jeżeli widzimy ciało obce, nie pobieramy wycisku, tylko kierujemy pacjenta do laryngologa lub innego lekarza, który ma uprawnienia i narzędzia do bezpiecznego usunięcia przeszkody. Dopiero po udrożnieniu przewodu i ponownej ocenie można rozważyć pobranie odlewu. W praktyce protetyki słuchu przyjmuje się zasadę: najpierw bezpieczeństwo, potem dopiero technika. Okresowy szum uszny czy nawet znaczny niedosłuch odbiorczy same w sobie nie uniemożliwiają pobrania wycisku – wymagają raczej odpowiedniego doboru aparatu i wkładki. Kluczowe jest to, co fizycznie dzieje się w przewodzie słuchowym zewnętrznym i czy mamy tam miejsce na bezpieczne wprowadzenie masy wyciskowej oraz bloczka ochronnego (otobloku).

Pytanie 40

Dla niedosłuchu odbiorczego o lokalizacji ślimakowej z dodatnim objawem wyrównania głośności charakterystyczne jest, że w wynikach

A. audiometrii impedancyjnej występuje różnica pomiędzy progiem odruchu z mięśnia strzemiączkowego względem progu słyszenia określonego w audiometrii tonalnej dla tonów niskich i średnich mniejsza od 60 dB.
B. audiometrii tonalnej próg przewodnictwa kostnego jest w granicach normy, a próg przewodnictwa powietrznego jest podwyższony.
C. audiometrii mowy występuje nieproporcjonalnie duży ubytek dyskryminacji dźwięków mowy w stosunku do uzyskanego progu słyszenia w audiometrii tonalnej.
D. audiometrii nadprogowej dla próby SISI rejestrowane jest mniej niż 50% modulacji dźwięku.
W niedosłuchu odbiorczym ślimakowym z dodatnim objawem wyrównania głośności kluczowe jest właśnie to, co opisuje odpowiedź z audiometrii impedancyjnej: próg odruchu z mięśnia strzemiączkowego leży stosunkowo blisko progu słyszenia z audiometrii tonalnej – różnica jest mniejsza niż 60 dB dla tonów niskich i średnich. Mówimy wtedy o tzw. rekrutacji głośności i o obniżeniu progu odruchu strzemiączkowego. Ucho wewnętrzne jest uszkodzone, ale struktury odruchowe nadal reagują dość „agresywnie” na wzrost natężenia dźwięku. W praktyce klinicznej, jeśli widzisz podwyższone progi tonalne dla przewodnictwa kostnego i powietrznego, a jednocześnie odruch strzemiączkowy pojawia się przy poziomach tylko 30–50 dB powyżej progu słyszenia, to bardzo mocno sugeruje to niedosłuch ślimakowy z rekrutacją. Jest to zgodne z klasycznymi opisami w audiologii klinicznej i standardowymi procedurami interpretacji tympanometrii z badaniem odruchów (np. zalecenia towarzystw audiologicznych i otologicznych). Moim zdaniem to jedno z fajniejszych, praktycznych narzędzi: patrzysz nie tylko na sam próg odruchu, ale właśnie na różnicę między progiem słyszenia a progiem odruchu. Jeśli ta różnica jest mała, a jednocześnie nie ma cech uszkodzenia przewodzeniowego, myślisz: uszkodzenie ślimakowe, dodatni objaw wyrównania głośności. W gabinecie protetyka słuchu taka informacja pomaga przewidzieć, że pacjent może mieć problem z tolerancją głośnych dźwięków i trzeba ostrożnie ustawiać MPO oraz kompresję w aparacie słuchowym. To też tłumaczy, czemu pacjent mówi: „ciche nie słyszę, głośne są za głośne” – dokładnie to oddaje dodatni objaw wyrównania głośności.