Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Data rozpoczęcia: 27 kwietnia 2026 14:31
  • Data zakończenia: 27 kwietnia 2026 14:35

Egzamin niezdany

Wynik: 3/40 punktów (7,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Udostępnij swój wynik
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Które ciało obce w obszarze badania nie stanowi przeciwwskazania do wykonania MR?

A. Wszczepiony stymulator układu nerwowego.
B. Tytanowa endoproteza stawu biodrowego.
C. Metalowy opiłek w oku.
D. Wszczepiony rozrusznik serca.
W rezonansie magnetycznym kluczowe jest zrozumienie, że nie każde ciało obce zachowuje się tak samo w silnym polu magnetycznym. Typowym błędem jest wrzucanie „wszystkiego co metalowe” do jednego worka i zakładanie, że skoro endoproteza jest metalowa, to jest tak samo niebezpieczna jak np. opiłek w oku czy rozrusznik serca. To myślenie prowadzi właśnie do takich niepoprawnych odpowiedzi. Metalowy opiłek w gałce ocznej, zwłaszcza jeśli jest ferromagnetyczny (stal, żelazo), stanowi klasyczne, wręcz podręcznikowe przeciwwskazanie do MR. Pole magnetyczne może spowodować jego przemieszczenie, a co za tym idzie – uszkodzenie siatkówki, krwawienie wewnątrzgałkowe, trwałą utratę widzenia. Dlatego w dobrych praktykach zawsze podkreśla się konieczność wykluczenia takich ciał obcych, często nawet przy pomocy RTG oczodołów przed pierwszym w życiu badaniem MR u osoby z wywiadem pracy w środowisku metalowym. Podobnie jest z wszczepionymi urządzeniami elektronicznymi, jak klasyczne rozruszniki serca czy stymulatory układu nerwowego. Starsze generacje tych urządzeń były po prostu przeciwwskazane do MR, ponieważ pole magnetyczne i fale radiowe mogły zakłócić ich działanie, przełączyć tryb pracy, uszkodzić elektronikę albo doprowadzić do nagrzewania elektrod w tkankach. Obecnie istnieją rozruszniki i neurostymulatory określane jako „MR conditional”, ale badanie takich pacjentów wymaga bardzo ścisłego przestrzegania protokołów bezpieczeństwa, obecności kardiologa lub odpowiednio przeszkolonego personelu, przeprogramowania urządzenia na czas badania i dokładnej kontroli parametrów skanera. To na pewno nie jest sytuacja „bez przeciwwskazań”. Z mojego doświadczenia właśnie tu najłatwiej się pomylić: ktoś słyszy, że są „rozruszniki zgodne z MR” i automatycznie uznaje wszystkie za bezpieczne, co jest zdecydowanie za daleko idącym uproszczeniem. Na tym tle tytanowa endoproteza stawu biodrowego jest czymś zupełnie innym – jest zwykle stabilnie zakotwiczona w kości, wykonana z materiału niemagnetycznego i nie zawiera aktywnej elektroniki. Może dawać artefakty, ale nie jest klasycznym przeciwwskazaniem. Dobra praktyka to zawsze: sprawdzić rodzaj implantu, jego dokumentację i nie utożsamiać każdego metalu z absolutnym zakazem MR.

Pytanie 2

Rak drobnokomórkowy i rak niedrobnokomórkowy to postacie organiczne nowotworów złośliwych

A. płuc.
B. prostaty.
C. tarczycy.
D. piersi.
Określenia „rak drobnokomórkowy” i „rak niedrobnokomórkowy” są bardzo specyficzne i odnoszą się wyłącznie do raka płuca. W innych narządach, jak pierś, prostata czy tarczyca, stosuje się zupełnie inne podziały histopatologiczne i kliniczne. Typowy błąd polega na tym, że ktoś kojarzy drobnokomórkowość z ogólnym „małym” typem komórek nowotworowych i przenosi to na wszystkie narządy, co jest nieprecyzyjne i w praktyce może prowadzić do nieporozumień w zespole terapeutycznym. W raku piersi mówimy głównie o raku przewodowym, zrazikowym, o stopniu złośliwości według Nottingham, a w praktyce klinicznej patrzymy na receptory ER, PR, HER2 oraz Ki-67. Nikt rozsądny nie klasyfikuje raka piersi jako drobnokomórkowego lub niedrobnokomórkowego, bo to po prostu nie ta nomenklatura i nie te standardy. W raku prostaty obowiązuje skala Gleasona i podział na grupy ryzyka, a podstawą jest ocena architektury gruczołów, nie wielkości pojedynczych komórek w takim sensie jak w raku płuca. Z kolei w tarczycy wyróżnia się głównie raka brodawkowatego, pęcherzykowego, rdzeniastego i anaplastycznego; tutaj znowu, cała terminologia i algorytmy leczenia są inne, oparte m.in. na jodzie promieniotwórczym i chirurgii. Z mojego doświadczenia, kiedy ktoś myli te pojęcia, to później ma problem ze zrozumieniem, dlaczego w jednym narządzie stosuje się radioterapię w skojarzeniu z chemioterapią jako standard (np. w raku drobnokomórkowym płuca), a w innym nacisk kładzie się bardziej na leczenie chirurgiczne lub hormonalne. Dobre praktyki wymagają, żeby nazewnictwo nowotworów było precyzyjne, bo za nazwą idą konkretne schematy leczenia, sposób planowania badań obrazowych, a nawet zakres napromieniania. Dlatego przypisywanie podziału „drobnokomórkowy/niedrobnokomórkowy” do piersi, prostaty czy tarczycy jest merytorycznie błędne i niezgodne ze standardami onkologicznymi.

Pytanie 3

Który narząd został oznaczony strzałką na obrazie rezonansu magnetycznego?

Ilustracja do pytania
A. Śledziona.
B. Wątroba.
C. Trzustka.
D. Nerka.
Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałka wskazuje nerkę – dokładnie jej zarys z charakterystycznym układem kielichowo‑miedniczkowym. Na projekcji czołowej (koronalnej) MR nerki leżą po obu stronach kręgosłupa, mają kształt zbliżony do fasoli i wyraźną granicę między korą a rdzeniem. Wewnątrz widoczny jest centralnie położony układ zbiorczy, który w wielu sekwencjach ma inny sygnał niż otaczający miąższ. To właśnie ten „płatkowaty” obraz w obrębie wnęki nerki dobrze widać tam, gdzie skierowana jest strzałka. Moim zdaniem to jeden z łatwiejszych narządów do rozpoznawania na MR, jeśli raz zapamięta się jego położenie względem kręgosłupa i dużych naczyń. W praktyce klinicznej poprawna identyfikacja nerki na MR jest kluczowa przy ocenie guzów, torbieli, wodonercza, zmian zapalnych czy wad wrodzonych. Radiolodzy zgodnie z zaleceniami towarzystw (np. ESR, EAU) opisują w MR nerki m.in. grubość miąższu, zarys zewnętrzny, sygnał w różnych sekwencjach, obecność zmian ogniskowych oraz stan układu kielichowo‑miedniczkowego i moczowodu. W badaniach z kontrastem ocenia się też perfuzję guza i funkcję wydzielniczą. W technice ważne jest prawidłowe pozycjonowanie pacjenta w osi długiej kręgosłupa i dobór sekwencji T1/T2 oraz ewentualnie sekwencji tłumienia tłuszczu, żeby wyraźnie odróżnić miąższ nerki od otaczającej tkanki tłuszczowej okołonerkowej. Z mojego doświadczenia dobrze jest też zawsze „przelecieć” wzrokiem kolejne warstwy, żeby zobaczyć ciągłość nerki z moczowodem i uniknąć pomyłek z innymi strukturami jamy brzusznej.

Pytanie 4

Ilustracja przedstawia pozycjonowanie pacjentki do badania mammograficznego w projekcji

Ilustracja do pytania
A. kranio-kaudalnej.
B. kleopatry.
C. dolinowej.
D. skośnej.
W mammografii nazewnictwo projekcji bywa mylące i stąd często biorą się błędne odpowiedzi. Na ilustracji pierś jest ustawiona skośnie, a detektor jest pochylony względem tułowia, co odpowiada standardowej projekcji mediolateral oblique, potocznie po prostu skośnej. Odpowiedzi typu „kleopatry” czy „dolinowej” nie odnoszą się do obowiązującej nomenklatury w klasycznej mammografii dwuprojekcyjnej. Pojawiają się czasem potocznie w różnych materiałach, ale nie funkcjonują jako oficjalne nazwy projekcji zatwierdzone przez towarzystwa radiologiczne. Opieranie się na takich określeniach to typowy błąd: zapamiętanie chwytliwego, ale nieprofesjonalnego terminu zamiast trzymania się standardów, które są później wymagane na egzaminach i w dokumentacji opisowej. Inny częsty trop myślowy prowadzi do wskazania projekcji kranio‑kaudalnej. W CC pierś jest uciśnięta z góry na dół, a płyta detektora jest pozioma, równoległa do podłogi. Pacjentka stoi przodem do aparatu, a głowica nie jest pochylona skośnie w stronę dołu pachowego. Na rysunku wyraźnie widać ułożenie bardziej „pod kątem”, co ma na celu wciągnięcie ogona pachowego i mięśnia piersiowego w pole obrazowania, czego nie osiąga się przy klasycznej CC. Z mojego doświadczenia wiele osób automatycznie kojarzy każdą mammografię z projekcją kranio‑kaudalną, bo ta nazwa brzmi najbardziej „podręcznikowo”. Tymczasem to właśnie projekcja skośna jest kluczowa dla oceny górno‑zewnętrznych części piersi i węzłów pachowych, dlatego warto nauczyć się rozpoznawać ją po samym ustawieniu aparatu i sylwetki pacjentki. Trzymanie się prawidłowych nazw projekcji jest ważne nie tylko na teście, ale też w realnej pracy, żeby technik, radiolog i chirurg mówili dokładnie o tym samym obrazie.

Pytanie 5

Hałas podczas badania tomografii rezonansu magnetycznego jest efektem ubocznym pracy

A. cewek odbiorczych.
B. przesuwu stołu.
C. cewek gradientowych.
D. magnesu stałego.
Hałas w czasie badania rezonansu magnetycznego rzeczywiście pochodzi głównie od cewek gradientowych i to jest bardzo charakterystyczna cecha pracy aparatu MR. Cewki gradientowe to elementy, które nakładają na stałe pole magnetyczne dodatkowe, szybko zmieniające się pola o określonym kierunku i natężeniu. Dzięki nim aparat może lokalizować sygnał w przestrzeni, czyli „wie”, z którego miejsca w ciele pochodzi emitowany sygnał rezonansowy. Problem w tym, że te cewki są bardzo szybko włączane i wyłączane z dużą częstotliwością i natężeniem prądu. Zgodnie z prawem Ampere’a i siłami Lorentza, w silnym polu magnetycznym działają na nie duże siły mechaniczne. Cewki wtedy dosłownie drgają i uderzają o swoje mocowania, co my słyszymy jako głośne stukanie, pukanie, czasem wręcz „wiercenie” albo „młot pneumatyczny”. W praktyce im szybsze sekwencje i im większa amplituda gradientów (np. sekwencje echo-planarne w badaniach neurologicznych czy fMRI), tym hałas jest większy. Dlatego zgodnie z dobrą praktyką i normami BHP pacjent powinien zawsze otrzymać ochronę słuchu: zatyczki lub słuchawki, czasem z muzyką, żeby poprawić komfort. W nowocześniejszych skanerach producenci stosują tzw. quiet sequences, lepsze mocowanie cewek i dodatkowe wygłuszenia gantry, ale całkowicie hałasu wyeliminować się nie da, bo wynika on z samej fizyki działania gradientów. Warto też pamiętać, że sam magnes (czy to stały, czy nadprzewodzący) pracuje praktycznie bezgłośnie – gdyby wyłączyć gradienty, w tunelu byłoby prawie cicho. Z mojego doświadczenia dobrze jest zawczasu uprzedzić pacjenta, że hałas jest normalny, nie oznacza awarii aparatu, tylko intensywną pracę cewek gradientowych – to zmniejsza stres i poprawia współpracę podczas badania.

Pytanie 6

Który artefakt jest widoczny na skanie tomografii komputerowej?

Ilustracja do pytania
A. Ruchowy.
B. Elektrostatyczny.
C. Metaliczny.
D. Utwardzonej wiązki.
Na tym obrazie TK widoczny jest typowy przykład artefaktu metalicznego, czyli smugi i pasma wychodzące promieniście od bardzo jasnego, silnie pochłaniającego elementu. Łatwo go jednak pomylić z innymi typami zakłóceń, jeśli patrzy się tylko na same „promienie” bez analizy przyczyny. Częsty błąd polega na automatycznym przypisywaniu każdego pasmowego zaburzenia obrazu do artefaktu utwardzonej wiązki. Rzeczywiście, metal silnie utwardza wiązkę, ale klasyczny artefakt utwardzonej wiązki, opisywany np. przy badaniach głowy czy kręgosłupa bez metalu, ma postać ciemniejszych pasów między dwoma gęstymi strukturami kostnymi (np. piramidy kości skroniowych), bez tak wyraźnego, punktowego źródła o ekstremalnej gęstości. Tutaj kluczowe jest rozpoznanie materiału o bardzo wysokim współczynniku pochłaniania, który wręcz „przepala” obraz i generuje gwiaździsty wzór smug – to typowe dla metalu. Pojęcie artefaktu elektrostatycznego w kontekście tomografii komputerowej praktycznie się nie używa; takie określenia mogą się pojawiać raczej przy innych technikach obrazowania lub w kontekście zakłóceń elektronicznych, ale nie opisują one specyficznego, dobrze zdefiniowanego wzorca jak tutaj. W TK mówimy o szumie, artefaktach ruchowych, pierścieniowych, metalicznych, z utwardzenia wiązki, z częściowego objętościowania itp., natomiast „elektrostatyczny” jest w tym zestawie po prostu mylący. Artefakt ruchowy ma z kolei zupełnie inny obraz: struktury anatomiczne są rozmyte, zdublowane, czasem pojawia się efekt „ducha” wzdłuż kierunku ruchu pacjenta, ale nie występują symetryczne, promieniste smugi wychodzące z jednego, bardzo jasnego punktu. Typowym źródłem artefaktu ruchowego jest oddychanie, połykanie, drżenie, a nie implant. Typowy błąd myślowy polega na ocenianiu tylko kształtu smug zamiast powiązania ich z fizyczną przyczyną w polu skanowania. Dobra praktyka w TK polega na świadomym łączeniu wyglądu artefaktu z jego źródłem: metal – artefakt metaliczny, dwie gęste kości – utwardzenie wiązki, niestabilny pacjent – artefakt ruchowy. Takie podejście bardzo ułatwia poprawne rozpoznanie zakłóceń i właściwe dostosowanie parametrów badania.

Pytanie 7

Skrótem CTV w radioterapii oznacza się

A. zaplanowany obszar napromieniania.
B. obszar leczony.
C. kliniczny obszar napromieniania.
D. obszar guza.
W radioterapii bardzo łatwo pomylić nazwy poszczególnych objętości, bo wszystkie brzmią podobnie i dotyczą mniej więcej tego samego obszaru ciała pacjenta. W rzeczywistości jednak każde z tych pojęć ma swoją konkretną rolę w planowaniu leczenia i ich zamiana prowadzi do nieporozumień, a czasem nawet do błędów klinicznych. Skrót CTV nie oznacza po prostu obszaru guza. Obszar guza, czyli to co makroskopowo widzimy w TK, MR lub PET, nazywa się GTV (Gross Tumor Volume). GTV to widoczna masa nowotworu, bez dodatkowych marginesów. CTV, czyli Clinical Target Volume, jest pojęciem szerszym: obejmuje GTV oraz strefę potencjalnego mikroskopowego nacieku nowotworu, a czasem także regionalne węzły chłonne, jeśli z punktu widzenia onkologicznego są zagrożone zajęciem. Dlatego utożsamianie CTV tylko z guzem jest zbyt dużym uproszczeniem. Równie mylące jest traktowanie CTV jako „obszaru leczonego” w potocznym sensie. W praktyce klinicznej obszar faktycznie napromieniany wiąże się z PTV, czyli Planned Target Volume, a nie z samym CTV. CTV jest strukturą kliniczną, wynikającą z wiedzy lekarza o biologii nowotworu i drogach szerzenia się choroby. PTV natomiast powstaje z CTV poprzez dodanie marginesów technicznych i geometrycznych, które mają uwzględnić niepewności ustawienia pacjenta, ruchy narządów, różnice między frakcjami. Stąd odpowiedź mówiąca, że CTV to zaplanowany obszar napromieniania, też jest nieprawidłowa – opisuje raczej definicję PTV. W wytycznych ICRU oraz w dobrych praktykach ośrodków radioterapii zawsze rozróżnia się te pojęcia: GTV – guz makroskopowy, CTV – kliniczny obszar napromieniania, PTV – zaplanowany obszar napromieniania. Typowym błędem myślowym jest skracanie całego procesu planowania do jednego „pola napromieniania” i wrzucanie wszystkich objętości do jednego worka. Tymczasem to rozdzielenie na GTV, CTV i PTV pozwala osobno uwzględnić biologię guza, ryzyko mikroskopowego nacieku oraz czysto techniczne ograniczenia aparatu i pozycjonowania. Z punktu widzenia jakości i bezpieczeństwa leczenia to rozróżnienie jest absolutnie kluczowe.

Pytanie 8

Jak zgodnie ze standardem należy ustawić pacjenta do badania rentgenowskiego w skosie tylnym prawym?

A. Przodem do kasety, prawa strona przylega do kasety, lewa strona odwiedziona od kasety.
B. Tyłem do kasety, lewa strona przylega do kasety, prawa strona odwiedziona od kasety.
C. Tyłem do kasety, prawa strona przylega do kasety, lewa strona odwiedziona od kasety.
D. Przodem do kasety, lewa strona przylega do kasety, prawa strona odwiedziona od kasety.
Prawidłowa odpowiedź wynika bezpośrednio z zasad nazewnictwa projekcji w radiologii. Określenie „skos tylny prawy” (RPO – right posterior oblique) oznacza, że do kasety przylega prawa część tylnej powierzchni ciała pacjenta. Innymi słowy: pacjent stoi tyłem do kasety, jest lekko obrócony, tak żeby prawa strona pleców i tułowia dotykała kasety, a lewa strona była odsunięta – czyli odwiedziona od kasety. Takie ustawienie odpowiada właśnie odpowiedzi: „Tyłem do kasety, prawa strona przylega do kasety, lewa strona odwiedziona od kasety”. W standardach radiologicznych przyjęło się, że w projekcjach skośnych pierwsze słowo („tylny” albo „przedni”) mówi, czy do detektora bliżej jest powierzchnia tylna (PA/tył do kasety) czy przednia (AP/przodem do kasety), a określenie „prawy/lewy” wskazuje, która strona ciała przylega do kasety. To jest bardzo praktyczne, bo od razu wiadomo, jak ustawić pacjenta, niezależnie czy robisz RTG kręgosłupa lędźwiowego, klatki piersiowej, czy stawu krzyżowo-biodrowego w skośnych projekcjach. Moim zdaniem warto sobie to utrwalić na schemacie: w projekcjach tylnych skośnych (RPO, LPO) pacjent stoi tyłem do kasety, a w przednich skośnych (RAO, LAO) – przodem. Potem tylko pamiętasz, że „prawy” albo „lewy” to strona bliższa kasety. W praktyce technik radiologii podczas ustawiania pacjenta kontroluje, czy bark, biodro i odpowiednia strona klatki lub tułowia rzeczywiście dotykają kasety, a przeciwna strona jest lekko odsunięta, co zapewnia właściwy kąt skośny, redukcję nakładania się struktur i zgodność ze standardami obrazowania. Takie prawidłowe pozycjonowanie poprawia jakość diagnostyczną zdjęcia i zmniejsza ryzyko konieczności powtarzania ekspozycji, co od razu przekłada się na mniejsze narażenie pacjenta na promieniowanie.

Pytanie 9

Dawka graniczna wyrażona jako dawka skuteczna (efektywna), dla osób zawodowo narażonych na działanie promieniowania jonizującego wynosi w ciągu roku kalendarzowego

A. 6 mSv
B. 15 mSv
C. 8 mSv
D. 20 mSv

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa wartość dawki granicznej skutecznej dla osób zawodowo narażonych na promieniowanie jonizujące to 20 mSv w ciągu roku kalendarzowego. Wynika to z aktualnych zaleceń ICRP (International Commission on Radiological Protection) oraz wdrożenia tych zaleceń w prawie polskim i unijnym. W praktyce przyjmuje się, że średnia dawka skuteczna nie powinna przekraczać 20 mSv na rok, liczona jako średnia z 5 kolejnych lat, przy czym w żadnym pojedynczym roku nie wolno przekroczyć 50 mSv. Ale w normalnych warunkach pracy planujemy tak, żeby trzymać się właśnie okolic 20 mSv lub niżej. Moim zdaniem najważniejsze jest zrozumienie, że jest to wartość graniczna, a nie „zalecana” – celem ochrony radiologicznej jest trzymanie dawek jak najniżej rozsądnie osiągalnie (zasada ALARA – As Low As Reasonably Achievable). W codziennej pracy technika elektroradiologii czy fizyka medycznego przekłada się to na konkretne działania: stosowanie osłon (fartuchy ołowiane, osłony gonad, parawany), odpowiednie odległości od źródła promieniowania, skracanie czasu ekspozycji, poprawne kolimowanie wiązki, używanie właściwych parametrów ekspozycji (kV, mAs) oraz kontrola jakości aparatów. W diagnostyce obrazowej (RTG, TK, fluoroskopia) i w radioterapii dawki personelu są stale monitorowane za pomocą dozymetrów indywidualnych, które nosi się zwykle na klatce piersiowej, a czasem dodatkowo pod fartuchem. Z mojego doświadczenia dobrze prowadzona pracownia, z rozsądną organizacją pracy i przestrzeganiem procedur, pozwala utrzymywać dawki personelu zdecydowanie poniżej 20 mSv rocznie, często nawet w okolicach kilku mSv lub mniej. Ten limit jest więc bardziej „bezpiecznym sufitem” niż celem, do którego się dąży.

Pytanie 10

W sekwencji echa spinowego obraz T2-zależny uzyskuje się przy czasie repetycji TR

A. powyżej 2000 ms
B. od 800 ms do 900 ms
C. od 300 ms do 400 ms
D. od 500 ms do 700 ms

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź „powyżej 2000 ms” dobrze oddaje charakter obrazowania T2-zależnego w klasycznej sekwencji echa spinowego (spin echo). Żeby uzyskać kontrast T2, trzeba możliwie mocno zredukować wpływ różnic w T1, a podkreślić różnice w czasie relaksacji poprzecznej T2 między tkankami. Z praktycznego punktu widzenia oznacza to zastosowanie długiego czasu repetycji TR (typowo > 2000 ms) oraz stosunkowo długiego czasu echa TE (zwykle rzędu 80–120 ms). Długi TR sprawia, że magnetyzacja podłużna większości tkanek zdąży się w dużej mierze zregenerować przed kolejnym impulsem RF, przez co kontrast T1 ulega „spłaszczeniu”. Wtedy głównym czynnikiem różnicującym jasność tkanek na obrazie staje się ich T2. W praktyce klinicznej, np. w badaniach mózgowia, sekwencje T2-zależne (SE lub FSE/TSE) z TR powyżej 2000 ms są standardem do uwidaczniania obrzęku, zmian zapalnych, demielinizacyjnych czy ognisk niedokrwiennych. Płyn mózgowo-rdzeniowy przy długim TR i długim TE jest bardzo jasny, a tkanka tłuszczowa mniej dominuje niż w obrazach T1-zależnych. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: długie TR = wyciszamy T1, długie TE = podkreślamy T2. W większości protokołów MR stosowanych w szpitalach i przychodniach właśnie takie parametry (TR > 2000 ms) są wpisane jako domyślne dla sekwencji T2-zależnych spin echo, zgodnie z powszechnie przyjętymi rekomendacjami producentów skanerów i standardami opisów radiologicznych.

Pytanie 11

W badaniu cystografii wstępującej środek kontrastowy należy podać

A. wstecznie do moczowodu.
B. bezpośrednio do układu kielichowo-miedniczkowego.
C. bezpośrednio do pęcherza moczowego.
D. przez powłoki skórne do miedniczki nerkowej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
W cystografii wstępującej środek kontrastowy zawsze podajemy bezpośrednio do pęcherza moczowego, przez cewnik założony przez cewkę moczową. To jest sedno tej metody. Badanie ma ocenić kształt, pojemność, zarys ścian pęcherza, ewentualne uchyłki, przetoki, a także – przy cystografii mikcyjnej – obecność refluksu pęcherzowo‑moczowodowego. Żeby to było możliwe, kontrast musi wypełnić pęcherz od środka, w sposób kontrolowany, pod niewielkim ciśnieniem, zazwyczaj grawitacyjnie z butli zawieszonej na odpowiedniej wysokości. W standardach radiologicznych podkreśla się, że stosuje się wodnorozpuszczalne środki cieniujące, podawane właśnie drogą przezcewkową, a nie przez nakłucie nerki czy moczowodu. Z mojego doświadczenia to badanie jest dość rutynowe, ale wymaga dokładnego przestrzegania zasad aseptyki przy zakładaniu cewnika, bo wprowadzamy kontrast bezpośrednio do układu moczowego. W praktyce technik radiologii współpracuje z lekarzem przy przygotowaniu zestawu do cewnikowania, odpowiednio odpowietrza zestaw z kontrastem, kontroluje tempo wypełniania pęcherza i pozycję pacjenta podczas zdjęć. Ważne jest też, żeby pamiętać o projekcjach – zwykle wykonuje się zdjęcia w projekcji AP, czasem skośne, a przy podejrzeniu refluksu dodatkowo w trakcie mikcji. Dobrą praktyką jest również poinformowanie pacjenta, że może odczuwać parcie na mocz podczas wypełniania pęcherza, co jest całkowicie normalne, byle nie było bólu. Ta świadomość całego schematu postępowania bardzo pomaga potem w pracy na pracowni.

Pytanie 12

Na obrazie RM nadgarstka lewego strzałką oznaczono kość

Ilustracja do pytania
A. księżycowatą.
B. haczykowatą.
C. łódeczkowatą.
D. główkowatą.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na obrazie MR w projekcji czołowej strzałka faktycznie wskazuje kość księżycowatą. W typowym ułożeniu anatomicznym kość księżycowata leży w szeregu bliższym nadgarstka, pomiędzy kością łódeczkowatą (bocznie, czyli od strony promieniowej) a trójgraniastą (przyśrodkowo, od strony łokciowej). Na MRI dobrze widać jej charakterystyczny kształt – trochę jak wycinek owalu – oraz położenie centralnie nad panewką stawu promieniowo–nadgarstkowego. To właśnie ta centralna pozycja jest, moim zdaniem, kluczowa przy szybkim rozpoznawaniu jej na przekrojach czołowych i strzałkowych. W praktyce klinicznej prawidłowa identyfikacja kości księżycowatej ma duże znaczenie, bo jest to kość szczególnie narażona na martwicę jałową (choroba Kienböcka) oraz na niestabilności nadgarstka związane z uszkodzeniem więzadła łódeczkowo‑księżycowatego. W standardowej ocenie MR nadgarstka radiolog zawsze opisuje kształt, sygnał szpiku i ciągłość warstwy podchrzęstnej tej kości oraz relacje do kości łódeczkowatej i trójgraniastej. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią, żeby oceniać kości nadgarstka „po kolei w pierścieniu”, a nie skakać wzrokiem po obrazie – wtedy łatwiej uniknąć pomyłek między kością łódeczkowatą a księżycowatą. W sekwencjach T1 kość księżycowata ma jednorodny sygnał szpiku tłuszczowego, natomiast w STIR lub T2 z saturacją tłuszczu jej obrzęk od razu rzuca się w oczy jako jasny obszar w centrum nadgarstka. Na sali zabiegowej, przy planowaniu artroskopii czy zabiegów rekonstrukcyjnych, ortopedzi opierają się właśnie na takim dokładnym, opisowym rozpoznaniu topografii kości księżycowatej w MRI.

Pytanie 13

Którą metodą zostało wykonane badanie kręgosłupa zobrazowane na zdjęciu?

Ilustracja do pytania
A. Tomografii komputerowej.
B. Radiologii klasycznej.
C. Rezonansu magnetycznego.
D. Scyntygrafii statycznej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na przedstawionym obrazie widzisz typowy przekrój strzałkowy kręgosłupa wykonany w tomografii komputerowej (TK). Świadczy o tym kilka charakterystycznych cech: obraz jest warstwowy, o wysokiej rozdzielczości przestrzennej, z bardzo wyraźnym odwzorowaniem beleczkowej struktury kostnej trzonów kręgów, łuków i wyrostków. W TK kość ma bardzo wysoką gęstość w skali Hounsfielda, dlatego widoczna jest jako intensywnie jasna, a tkanki miękkie i tłuszcz są odróżnialne po odcieniach szarości. Moim zdaniem to taki „podręcznikowy” przykład obrazu z tomografu, gdzie granice między strukturami są ostre, a deformacje, złamania czy zmiany zwyrodnieniowe można ocenić bardzo precyzyjnie. W praktyce klinicznej TK kręgosłupa wykonuje się m.in. przy urazach (podejrzenie złamań kompresyjnych, uszkodzeń łuków, zwichnięć), w diagnostyce zmian nowotworowych, przy podejrzeniu zwężeń kanału kręgowego czy przed zabiegami neurochirurgicznymi. Standardem jest rekonstrukcja wielopłaszczyznowa (MPR) – właśnie dzięki niej powstaje taki obraz w płaszczyźnie strzałkowej, mimo że dane źródłowo zbierane są w płaszczyźnie poprzecznej. W dobrych pracowniach zwraca się uwagę na optymalizację dawki promieniowania zgodnie z zasadą ALARA, dobór odpowiednich parametrów (kV, mAs, grubość warstwy) oraz właściwe pozycjonowanie pacjenta, żeby uniknąć artefaktów i konieczności powtarzania badania. Dodatkowo w TK kręgosłupa zwykle nie stosuje się kontrastu dożylnego, chyba że celem jest ocena naciekania nowotworowego, zmian zapalnych czy struktur naczyniowych. W odróżnieniu od rezonansu magnetycznego, w TK lepiej widać szczegóły kostne, natomiast gorzej struktury wewnątrzkanałowe, jak rdzeń kręgowy czy korzenie nerwowe. Dlatego w praktyce często łączy się TK i MR, ale jeśli chodzi o precyzyjną ocenę kości – tomografia komputerowa jest złotym standardem.

Pytanie 14

W radiologii stomatologicznej ząb o numerze 23 to kieł

A. dolny lewy.
B. dolny prawy.
C. górny lewy.
D. górny prawy.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
W systemie numeracji zębów stosowanym w stomatologii i radiologii stomatologicznej (system FDI, czyli dwucyfrowy) ząb 23 oznacza górny lewy kieł. Pierwsza cyfra „2” wskazuje na II ćwiartkę łuku zębowego, czyli szczękę lewą (górny lewy kwadrant), a druga cyfra „3” określa konkretny ząb w tej ćwiartce – trójka to właśnie kieł. W praktyce radiologicznej bardzo ważne jest, żeby automatycznie kojarzyć numer z lokalizacją, bo na zdjęciu – szczególnie panoramicznym – łatwo się pomylić stronami, jeśli nie myśli się schematem ćwiartek. Na pantomogramie prawa i lewa strona są odwrócone względem obserwatora: prawa strona pacjenta jest po lewej stronie obrazu. Mimo tego numeracja pozostaje taka sama: ząb 23 zawsze będzie w górnym lewym kwadrancie pacjenta, czyli na szczęce po jego lewej stronie. W dobrych praktykach opisu zdjęć RTG zawsze podaje się numery zębów według FDI, żeby uniknąć nieporozumień między lekarzem, technikiem i protetykiem. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „czytania” numeru: 1 i 2 to szczęka (góra), 3 i 4 to żuchwa (dół), a cyfry 1–8 to kolejno: siekacz przyśrodkowy, siekacz boczny, kieł, pierwszy przedtrzonowiec, drugi przedtrzonowiec, pierwszy trzonowiec, drugi trzonowiec, trzeci trzonowiec. Dzięki temu, gdy na opisie widzisz np. „ubytkowe zmiany próchnicowe zęba 23” albo „ognisko okołowierzchołkowe przy 23”, od razu wiesz, że chodzi o górny lewy kieł, co ma znaczenie przy planowaniu leczenia zachowawczego, endodontycznego czy chirurgicznego oraz przy prawidłowym pozycjonowaniu pacjenta do zdjęć celowanych na kły.

Pytanie 15

Jakie symbole mają odprowadzenia kończynowe dwubiegunowe w badaniu EKG?

A. I, II, III
B. V1, V2, V3
C. V4, V5, V6
D. aVR, aVL, aVF

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – odprowadzenia kończynowe dwubiegunowe w standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG mają symbole I, II, III. Nazywają się „dwubiegunowe”, bo rejestrują różnicę potencjałów pomiędzy dwiema elektrodami czynnościowymi założonymi na kończyny. W odprowadzeniu I aparat porównuje lewą rękę z prawą ręką (LA–RA), w odprowadzeniu II – lewą nogę z prawą ręką (LL–RA), a w odprowadzeniu III – lewą nogę z lewą ręką (LL–LA. W praktyce klinicznej właśnie te trzy odprowadzenia są podstawą tzw. trójkąta Einthovena, który opisuje elektryczną oś serca w płaszczyźnie czołowej. Z mojego doświadczenia, jeżeli ktoś dobrze ogarnia I, II, III, to dużo łatwiej rozumie potem interpretację osi serca, zmian niedokrwiennych czy przerostów komór. W zapisie monitorującym (np. na OIT czy w ratownictwie) najczęściej używa się właśnie odprowadzenia II, bo zwykle daje ono najwyższe, najbardziej czytelne załamki P i zespoły QRS. To jest taki „roboczy standard” w wielu oddziałach. Warto też pamiętać, że technik zakładający EKG musi poprawnie rozmieścić elektrody kończynowe (czerwony, żółty, zielony, czarny) – nawet jeśli w praktyce klinicznej często daje się je na przedramiona i podudzia, a nie na nadgarstki i kostki. Dla jakości zapisu i poprawnej interpretacji odprowadzeń I, II, III ważne jest jeszcze ograniczenie artefaktów ruchowych, dobra przyczepność elektrod i powtarzalny schemat podłączenia, zgodny z wytycznymi producenta aparatu i standardami pracowni EKG.

Pytanie 16

Na elektrokardiogramie zarejestrowano

Ilustracja do pytania
A. migotanie komór.
B. blok odnogi pęczka Hisa.
C. zawał mięśnia sercowego.
D. migotanie przedsionków.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na przedstawionym zapisie EKG widać zmiany typowe dla zawału mięśnia sercowego, dlatego odpowiedź „zawał mięśnia sercowego” jest prawidłowa. Kluczowe jest tu zwrócenie uwagi na kształt zespołów QRS i odcinka ST. W świeżym zawale, szczególnie STEMI, widzimy uniesienie odcinka ST ponad linię izoelektryczną w sąsiadujących ze sobą odprowadzeniach, często z towarzyszącą patologicznie głęboką falą Q lub jej tworzeniem się. Na takim schematycznym zapisie, jak w pytaniu testowym, zwykle pokazuje się wyraźne „kopułkowate” lub „prostokątne” uniesienie ST – właśnie coś takiego można tutaj dostrzec. Moim zdaniem to jest klasyczny rysunek z podręczników do EKG, który ma nauczyć kojarzenia obrazu z ostrym niedokrwieniem. W praktyce technika EKG powinna zawsze oceniać, czy zapis nie sugeruje ostrego zespołu wieńcowego. Jeśli widzimy typowe uniesienia ST, szczególnie w odprowadzeniach przedsercowych V1–V6 lub w odprowadzeniach kończynowych, zgodnie z zaleceniami ESC i PTK trzeba jak najszybciej zgłosić to lekarzowi, bo liczy się czas do reperfuzji (PCI lub fibrynoliza). W odróżnieniu od zaburzeń rytmu, w zawale rytm może być zupełnie regularny, z zachowanymi załamkami P, natomiast zmienia się właśnie morfologia ST i QRS. Warto też pamiętać, że w późniejszych fazach zawału odcinek ST może wracać do linii izoelektrycznej, a pojawia się głęboka, poszerzona fala Q oraz odwrócenie załamka T – to tzw. zmiany ewolucyjne. W testach często pokazuje się różne etapy, ale tutaj chodziło o skojarzenie: charakterystyczne uniesienie ST = świeży zawał. Dobrą praktyką jest zawsze analizowanie EKG według schematu: częstość, rytm, załamki P, odstęp PQ, QRS, odcinek ST, załamek T – wtedy łatwiej wychwycić takie ostre zmiany.

Pytanie 17

Zamieszczony obraz został wykonany metodą

Ilustracja do pytania
A. PET
B. TK
C. MRI
D. USG

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
To jest klasyczny przykład obrazu z tomografii komputerowej (TK) głowy w projekcji poprzecznej (axialnej). Widać charakterystyczny przekrój czaszki z bardzo wyraźnie odgraniczoną, jasną (hiperdensyjną) kością oraz różnicą gęstości pomiędzy mózgowiem, płynem mózgowo-rdzeniowym a zatokami powietrznymi. W TK skala szarości odpowiada jednostkom Hounsfielda (HU), dzięki czemu kość wychodzi prawie biała, powietrze prawie czarne, a tkanki miękkie przyjmują odcienie szarości – dokładnie tak jak na tym obrazie. To nie jest typowy wygląd ani USG, ani MRI, ani PET. W USG mielibyśmy obraz w czasie rzeczywistym, z ziarnistą strukturą i bez widocznej kości w takim przekroju – czaszka praktycznie uniemożliwia obrazowanie mózgu ultrasonografią u dorosłych. W MRI kość jest zwykle bardzo ciemna, a kontrast między tkankami miękkimi jest dużo większy, z innym „charakterem” obrazu (brak typowej białej obwódki kostnej). PET z kolei pokazuje rozkład metabolizmu (aktywności radioznacznika), a nie szczegółową anatomię kości. Tomografia komputerowa wykorzystuje promieniowanie rentgenowskie i rekonstrukcję komputerową wielu projekcji, co pozwala uzyskać serię cienkich przekrojów. W praktyce TK głowy stosuje się m.in. w diagnostyce urazów czaszkowo-mózgowych, krwawień wewnątrzczaszkowych, udarów niedokrwiennych (szczególnie w ostrej fazie, żeby wykluczyć krwotok), a także w ocenie kości skroniowych czy zatok przynosowych. Standardem jest dobór odpowiednich "okien" (np. okno mózgowe, okno kostne), które modyfikują zakres wyświetlanej gęstości, co jeszcze bardziej podkreśla typowy wygląd TK. Z mojego doświadczenia warto od razu kojarzyć: jasna, bardzo wyraźna czaszka, przekrój poprzeczny, jednorodny szum – to prawie na pewno tomografia komputerowa, szczególnie w badaniach głowy.

Pytanie 18

Który obszar napromieniania wskazano na ilustracji strzałką?

Ilustracja do pytania
A. Kliniczny obszar napromieniania.
B. Obszar napromieniany.
C. Obszar leczony.
D. Zaplanowany obszar napromieniania.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazany „kliniczny obszar napromieniania” (CTV – Clinical Target Volume) to w radioterapii pojęcie bardzo konkretne i dobrze zdefiniowane w wytycznych ICRU oraz zaleceń PTRO. Na schemacie żółty środek zwykle odpowiada GTV (Gross Tumor Volume), czyli makroskopowo widoczny guz lub loża po guzie. Niebieski pierścień, na który wskazuje strzałka, obejmuje ten guz razem z mikroskopowym szerzeniem się nowotworu i dlatego nazywamy go właśnie CTV. Moim zdaniem to jedno z kluczowych pojęć w planowaniu radioterapii, bo kliniczny obszar napromieniania definiuje, gdzie musimy dostarczyć skuteczną dawkę, aby leczyć nie tylko to, co widzimy w TK/MR, ale też to, czego jeszcze nie widać, a realnie tam jest. W praktyce planowania: najpierw lekarz na obrazach TK/MR/PET zaznacza GTV, potem zgodnie z wiedzą o biologii guza, drodze szerzenia się, marginesach chirurgicznych i danych z literatury onkologicznej rozszerza ten obszar o kilka, czasem kilkanaście milimetrów, tworząc CTV. Na przykład w raku głowy i szyi CTV obejmuje nie tylko sam guz, ale też okoliczne przestrzenie, gdzie komórki nowotworowe mogą się szerzyć wzdłuż nerwów czy naczyń. W raku prostaty CTV może obejmować samą prostatę, czasem pęcherzyki nasienne czy nawet regionalne węzły chłonne, jeśli ryzyko zajęcia jest wysokie. Dopiero z CTV tworzy się PTV (Planned Target Volume) przez dodanie marginesu na błędy ustawienia pacjenta i ruchy narządów. Stąd bardzo ważne jest, żeby w głowie rozróżniać: GTV = guz makro, CTV = guz + możliwe szerzenie mikro, PTV = CTV + margines techniczny. Dobra praktyka kliniczna wymaga, żeby każda z tych objętości była osobno opisana w dokumentacji i prawidłowo oznaczona w systemie planowania. To pozwala na bezpieczne eskalowanie dawki tam, gdzie trzeba, i jednocześnie ochronę narządów krytycznych (OAR).

Pytanie 19

Celem radioterapii paliatywnej nie jest

A. przedłużenie życia.
B. zmniejszenie dolegliwości bólowych.
C. zahamowanie procesu nowotworowego.
D. trwałe wyleczenie.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazana odpowiedź „trwałe wyleczenie” dobrze oddaje sens radioterapii paliatywnej. Napromienianie paliatywne stosuje się u chorych, u których nowotwór jest najczęściej uogólniony, nieoperacyjny albo bardzo zaawansowany miejscowo i szanse na całkowite wyleczenie są znikome. Celem takiego leczenia nie jest więc radykalne usunięcie choroby, tylko poprawa jakości życia pacjenta. W praktyce oznacza to głównie zmniejszenie dolegliwości bólowych, redukcję krwawień z guza, zmniejszenie duszności przy naciekach na płuca czy oskrzela, a także zapobieganie powikłaniom, takim jak złamania patologiczne w przerzutach do kości czy ucisk na rdzeń kręgowy. Typowe są krótsze schematy frakcjonowania (np. 8 Gy jednorazowo, 5×4 Gy, 10×3 Gy), bo liczy się szybki efekt objawowy, a nie maksymalne „dobicie” guza. Standardy i wytyczne (np. ESMO, ESTRO) podkreślają, że w paliacji akceptuje się pewien stopień progresji choroby, o ile pacjent ma mniej objawów i funkcjonuje lepiej w życiu codziennym. Dlatego pozostałe odpowiedzi – przedłużenie życia, łagodzenie bólu i częściowe zahamowanie procesu nowotworowego – jak najbardziej mieszczą się w realnych, praktycznych celach radioterapii paliatywnej. Moim zdaniem ważne jest, żeby zawsze pamiętać o rozmowie z pacjentem: jasno tłumaczymy, że nie „wyleczymy” nowotworu, ale możemy sprawić, że będzie mniej boleć, łatwiej będzie się poruszać i ogólnie komfort życia się poprawi, czasem nawet na dłuższy okres niż wszyscy się spodziewają.

Pytanie 20

Bezwzględnym przeciwwskazaniem do wykonania badania rezonansem magnetycznym jest

A. stent naczyniowy.
B. opiłek metalu w oku.
C. pompa insulinowa.
D. proteza tytanowa.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź wskazuje na jedno z klasycznych, bezwzględnych przeciwwskazań do badania rezonansem magnetycznym: obecność ferromagnetycznego opiłka metalu w oku. Pole magnetyczne w tomografie MR jest bardzo silne (najczęściej 1,5–3,0 T), a gradienty pola i impulsy RF mogą zadziałać na taki opiłek jak na mały „pocisk”. Może dojść do jego przemieszczenia, przecięcia siatkówki, uszkodzenia nerwu wzrokowego, a nawet perforacji gałki ocznej. Z mojego doświadczenia to jest coś, czego personel boi się najbardziej, bo uszkodzenie jest nagłe i praktycznie nieodwracalne. Dlatego zgodnie z dobrymi praktykami, wytycznymi producentów aparatów MR i standardami bezpieczeństwa (np. zasady strefowania w pracowni MR, procedury ACR czy europejskie rekomendacje) każdy pacjent z wywiadem pracy w warunkach narażenia na opiłki metalu (ślusarze, spawacze, pracownicy hut) powinien mieć dokładnie zebrany wywiad oraz często wykonane RTG oczodołów przed dopuszczeniem do badania. W praktyce technik zawsze powinien podejrzliwie traktować odpowiedzi w ankiecie: jeśli pacjent nie jest pewien, czy miał kiedyś uraz metaliczny oka, lepiej opóźnić MR i wyjaśnić sprawę, niż ryzykować powikłanie. Wiele elementów metalowych w ciele może być oznaczonych jako MRI-safe lub MRI-conditional, ale opiłek w oku traktuje się jak potencjalnie ferromagnetyczny, niekontrolowany i bardzo niebezpieczny. To właśnie odróżnia go od np. nowoczesnych protez czy części stentów. W realnej pracy w pracowni rezonansu jednym z kluczowych zadań technika jest więc selekcja pacjentów pod kątem takich przeciwwskazań i bezwzględne przestrzeganie procedur bezpieczeństwa zanim ktokolwiek wjedzie na stół do gantry.

Pytanie 21

Urografia polega na

A. doustnym podaniu środka kontrastującego i wykonaniu jednego zdjęcia.
B. dożylnym podaniu środka kontrastującego i wykonaniu serii zdjęć.
C. dożylnym podaniu środka kontrastującego i wykonaniu jednego zdjęcia.
D. doustnym podaniu środka kontrastującego i wykonaniu serii zdjęć.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – urografia to badanie, w którym środek kontrastujący podaje się dożylnie, a następnie wykonuje się serię zdjęć RTG w określonych odstępach czasu. Dzięki temu kontrast, który jest wydalany przez nerki, kolejno wypełnia kielichy, miedniczki nerkowe, moczowody i pęcherz moczowy. Na zdjęciach widzimy więc dynamiczny obraz całego układu moczowego, a nie tylko pojedynczą „migawkę”. W praktyce klinicznej najczęściej robi się zdjęcie przeglądowe jamy brzusznej przed podaniem kontrastu, a potem kolejne ujęcia po kilku, kilkunastu i kilkudziesięciu minutach. Pozwala to ocenić zarówno budowę anatomiczną, jak i czynność wydalniczą nerek (czy kontrast pojawia się symetrycznie, z jakim opóźnieniem, czy nie ma zastoju). Moim zdaniem ważne jest zapamiętanie, że urografia to badanie czynnościowo-anatomiczne, a do tego potrzebna jest seria zdjęć, a nie jedno. Zgodnie z dobrymi praktykami pacjent powinien być odpowiednio nawodniony, mieć ocenioną kreatyninę i eGFR, bo kontrast jodowy może obciążać nerki. W radiologii przyjęte jest też dokładne informowanie pacjenta o możliwym uczuciu ciepła po podaniu kontrastu. Warto też kojarzyć, że doustne podanie kontrastu służy raczej do uwidaczniania przewodu pokarmowego, a nie układu moczowego. Urografia dożylna jest więc typowym przykładem badania z użyciem kontrastu jodowego w diagnostyce układu moczowego, wykonywanego w serii projekcji czasowych, co pozwala wykrywać kamicę, wady wrodzone, zwężenia czy guzy uciskające drogi moczowe.

Pytanie 22

Na radiogramie stopy uwidocznione jest złamanie trzonu

Ilustracja do pytania
A. II kości śródstopia.
B. III kości śródstopia.
C. paliczka bliższego palca III.
D. paliczka bliższego palca II.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazana została III kość śródstopia – na radiogramie w projekcji grzbietowo‑podeszwowej widać wyraźne przerwanie ciągłości zarysu jej trzonu. Trzon kości śródstopia ma kształt wydłużony, lekko zwężony w części środkowej, z wyraźnie zaznaczonymi nasadami bliższą i dalszą. Na zdjęciu linia złamania przebiega w obrębie tej środkowej części trzeciej kości licząc od strony przyśrodkowej stopy (czyli po palcach: I, II, III…). W standardowej ocenie RTG stopy zawsze zaczyna się od identyfikacji osi – paluch to I promień, dalej II, III, IV i V. W praktyce technika radiologii powinna nawykowo „liczyć” kości od strony przyśrodkowej, bo pomyłki między II a III kością są bardzo częste, szczególnie gdy złamanie jest w trzonie, a kości leżą blisko siebie. Moim zdaniem dobrą praktyką jest porównywanie szerokości przynasad i ustawienia stawów śródstopno‑paliczkowych – to pomaga nie pomylić segmentów. W codziennej pracy, przy opisie zdjęć urazowych, zawsze trzeba podać dokładną lokalizację: numer kości śródstopia, część (głowa, trzon, podstawa) oraz ewentualne przemieszczenie lub odchylenie osi. Ma to znaczenie dla ortopedy przy doborze leczenia – inaczej postępuje się przy złamaniu trzonu III kości śródstopia, a inaczej np. przy złamaniu podstawy V kości śródstopia (typowe złamanie awulsyjne). W dobrych standardach diagnostyki obrazowej, jeśli linia złamania jest wątpliwa, wykonuje się dodatkową projekcję skośną lub porównawczą, ale tutaj obraz trzonu III kości śródstopia jest dosyć jednoznaczny. Warto też pamiętać, że ocena trzonów śródstopia wymaga odpowiedniej ekspozycji – zbyt twarde zdjęcie „gubi” drobne linie złamań, a zbyt miękkie daje zlewanie się struktur. Z mojego doświadczenia takie złamania, jak na tym obrazie, często są efektem urazu skrętnego lub urazu sportowego i dobrze korelują z bólem uciskowym dokładnie nad trzecim promieniem śródstopia.

Pytanie 23

Miejscem wykonania pomiaru densytometrycznego z kości przedramienia jest

A. środek trzonu kości promieniowej strony dominującej.
B. koniec dalszy kości promieniowej strony dominującej.
C. środek trzonu kości promieniowej strony niedominującej.
D. koniec dalszy kości promieniowej strony niedominującej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazanym miejscem densytometrii obwodowej w obrębie przedramienia jest koniec dalszy kości promieniowej strony niedominującej. W praktyce oznacza to nadgarstek ręki, którą na co dzień mniej pracujesz – zwykle lewej u osoby praworęcznej. Ten wybór nie jest przypadkowy. Dystalna część kości promieniowej zawiera dużo kości beleczkowej (gąbczastej), która szybciej reaguje na utratę masy kostnej i zmiany metaboliczne, więc jest bardzo czułym wskaźnikiem osteopenii i osteoporozy. Z kolei użycie strony niedominującej jest standardem, bo ta ręka jest zwykle mniej obciążana mechanicznie, mniej narażona na mikrourazy i przeciążenia. Dzięki temu wynik badania jest bardziej reprezentatywny dla ogólnego stanu układu kostnego, a nie tylko dla „wyćwiczonej” ręki. W wytycznych producentów densytometrów obwodowych oraz w zaleceniach klinicznych dotyczących densytometrii przedramienia konsekwentnie podkreśla się właśnie: strona niedominująca, koniec dalszy kości promieniowej, odpowiednio ustalony dystans od wyrostka rylcowatego (zwykle kilka centymetrów, zależnie od aparatu). W pracowni wygląda to tak, że pacjent kładzie przedramię na specjalnym stoliku, nadgarstek jest stabilizowany, a technik pozycjonuje kończynę zgodnie z protokołem aparatu, żeby za każdym razem mierzyć dokładnie ten sam obszar. Moim zdaniem kluczowe jest zapamiętanie dwóch rzeczy: dystalnie (przy nadgarstku) i niedominująca strona – to jest złoty standard dla densytometrii przedramienia, szczególnie w kontekście oceny ryzyka złamań osteoporotycznych w okolicy dalszego końca kości promieniowej.

Pytanie 24

Do zadań technika elektroradiologa w pracowni hemodynamicznej należy

A. ustalanie ilości kontrastu.
B. dokumentowanie obrazów ICUS.
C. przygotowanie stolika zabiegowego.
D. podanie operatorowi cewnika.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – w pracowni hemodynamicznej jednym z kluczowych zadań technika elektroradiologa jest właśnie dokumentowanie obrazów ICUS (intravascular ultrasound, wewnątrznaczyniowe USG). To badanie obrazowe wykonywane podczas zabiegów kardiologii inwazyjnej, np. angioplastyki wieńcowej, stentowania czy oceny zwężeń w tętnicach. Technik odpowiada za prawidłowe uruchomienie i obsługę aparatury, zapis przebiegu badania, archiwizację sekwencji obrazów oraz poprawne opisanie danych w systemie (PACS/RIS lub lokalny system kardiologiczny). Od jakości tej dokumentacji zależy późniejsza możliwość analizy zabiegu, porównanie wyników w czasie, a także wiarygodność danych medycznych. W praktyce wygląda to tak, że operator wprowadza sondę ICUS do naczynia, a technik pilnuje parametrów rejestracji, synchronizacji z EKG, poprawnego oznaczenia segmentów naczynia i momentów kluczowych (np. przed i po implantacji stentu). Moim zdaniem jest to jedno z bardziej odpowiedzialnych zadań, bo błędne podpisanie serii, zgubienie fragmentu badania albo niewłaściwe zarchiwizowanie potrafi mocno utrudnić dalsze leczenie pacjenta. Standardem jest, że technik dba o ciągłość rejestracji, poprawną jakość obrazu (dobór głębokości, zakresu dynamicznego, wzmocnienia), a po zabiegu sprawdza, czy badanie jest kompletne i dostępne dla lekarza w systemie. W wielu pracowniach technik zajmuje się też eksportem wybranych fragmentów badania ICUS do dokumentacji zabiegowej, żeby lekarz mógł je użyć w opisie lub na konsyliach. To jest dokładnie ten obszar odpowiedzialności, który pokrywa się z kompetencjami technika elektroradiologa – obsługa aparatury obrazowej, rejestracja, archiwizacja i techniczna jakość badania.

Pytanie 25

Który środek kontrastujący stosuje się w badaniu metodą rezonansu magnetycznego?

A. Siarczan baru.
B. Na bazie gadolinu.
C. Lipiodol ultra fluid.
D. Na bazie jodu.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazany został środek kontrastowy na bazie gadolinu, czyli standard w badaniach metodą rezonansu magnetycznego. W MR nie wykorzystujemy promieniowania jonizującego, tylko zjawiska związane z polem magnetycznym i falami radiowymi, dlatego potrzebny jest inny typ kontrastu niż w klasycznym RTG czy TK. Związki gadolinu (np. gadobutrol, gadoterat, gadopentetat) są paramagnetyczne i wpływają na czasy relaksacji protonów w tkankach, głównie skracają czas T1, przez co struktury, które gromadzą kontrast, świecą jaśniej na obrazach T1-zależnych. W praktyce klinicznej kontrast gadolinowy stosuje się m.in. w obrazowaniu mózgowia (guzy, przerzuty, stwardnienie rozsiane, ropnie), kręgosłupa, w angiografii MR (MRA) do uwidaczniania naczyń, w badaniach wątroby, nerek, piersi, stawów. Pozwala to dokładniej ocenić unaczynienie zmian, barierę krew–mózg, stan zapalny, blizny czy aktywność choroby. W dobrych praktykach pracowni MR zawsze przed podaniem gadolinu ocenia się czynność nerek (eGFR), bo u pacjentów z ciężką niewydolnością nerek istnieje ryzyko nefrogennego układowego zwłóknienia. Obecnie zaleca się stosowanie głównie makrocyklicznych związków gadolinu, które są stabilniejsze chemicznie i bezpieczniejsze. Moim zdaniem warto też zapamiętać, że dawki są niewielkie, ale bardzo precyzyjnie dobierane do masy ciała, a podanie kontrastu wymaga pewnego reżimu: dostęp do żyły, obserwacja pacjenta po iniekcji, gotowość na ewentualną reakcję alergiczną, chociaż te po gadolinie są zdecydowanie rzadsze niż po kontrastach jodowych.

Pytanie 26

Na elektrokardiogramie uwidoczniono

Ilustracja do pytania
A. migotanie komór.
B. blok prawej odnogi pęczka Hisa.
C. migotanie przedsionków.
D. blok lewej odnogi pęczka Hisa.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na przedstawionym zapisie EKG widać typowy obraz migotania przedsionków. Kluczowa cecha, na którą zawsze warto patrzeć, to brak wyraźnych, regularnych załamków P przed zespołami QRS. Zamiast nich linia izoelektryczna jest lekko „pofalowana” – widoczne są drobne, nieregularne fale przedsionkowe (tzw. fale f). Do tego dochodzi całkowicie niemiarowa, „chaotyczna” częstość zespołów QRS, czyli tzw. rytm całkowicie niemiarowy. W praktyce mówi się często: brak P, nieregularne R–R, obecne drobne fale – myślimy o migotaniu przedsionków. W codziennej pracy technika czy pielęgniarki EKG ważne jest, żeby przy każdym opisie rytmu świadomie przejść prosty schemat: najpierw ocena regularności odstępów R–R, potem szukanie załamków P, następnie ocena szerokości QRS. W migotaniu przedsionków QRS-y są zwykle wąskie (jeśli nie ma jednocześnie bloku odnóg), co też widać w tym przykładzie. Taki zapis oznacza, że skurcze przedsionków są całkowicie chaotyczne, a węzeł przedsionkowo‑komorowy przepuszcza impulsy w sposób nieregularny. Z praktycznego punktu widzenia rozpoznanie AF na EKG ma ogromne znaczenie kliniczne: pacjent z takim zapisem wymaga oceny ryzyka zatorowości (skala CHA₂DS₂‑VASc), często wdrożenia leczenia przeciwkrzepliwego i kontroli częstości rytmu komór. W standardach postępowania (m.in. wytyczne ESC) podkreśla się, że pojedynczy 12‑odprowadzeniowy zapis EKG z typowym obrazem, jak tutaj, wystarcza do potwierdzenia rozpoznania. Moim zdaniem warto sobie takie klasyczne przykłady „wdrukować w pamięć”, bo potem na dyżurze, gdy trzeba szybko ocenić monitor czy wydruk z aparatu, decyzja jest znacznie prostsza i pewniejsza. Ten rodzaj zadania dobrze uczy patrzenia na rytm całościowo, a nie tylko na pojedynczy odprowadzenie.

Pytanie 27

Na radiogramie czaszki strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. gałąź żuchwy.
B. zachyłek jarzmowy.
C. zatokę szczękową.
D. część skalistą kości skroniowej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na zdjęciu RTG czaszki w projekcji czołowej strzałka wskazuje na część skalistą kości skroniowej. To jest ten bardzo gęsty, mocno zacieniony fragment kości położony bocznie i nieco ku dołowi od podstawy czaszki. Część skalista (pars petrosa) ma największą gęstość kostną w obrębie czaszki, dlatego na obrazie RTG jest wyraźnie bielsza niż otaczające struktury. W jej obrębie znajduje się m.in. przewód słuchowy wewnętrzny, kosteczki słuchowe i struktury ucha wewnętrznego – to kluczowy rejon w otologii i neurochirurgii. Moim zdaniem warto zapamiętać, że na klasycznych projekcjach czaszki właśnie ta część kości skroniowej „świeci” najmocniej, tworząc charakterystyczne zgrubienie przy podstawie. W praktyce technika obrazowania tego obszaru wymaga dobrego doboru parametrów ekspozycji, bo zbyt niskie kV spowoduje niedoświetlenie struktur głębiej położonych, a za wysokie – utratę kontrastu w zatokach czy oczodołach. W diagnostyce radiologicznej część skalista jest ważnym punktem orientacyjnym przy ocenie złamań podstawy czaszki, zmian nowotworowych w okolicy kąta mostowo-móżdżkowego czy zapaleń wyrostka sutkowatego. W TK wysokiej rozdzielczości ocenia się szczegółowo kanały kostne i pneumatykę wyrostka sutkowatego, ale podstawowa orientacja zaczyna się właśnie od umiejętności rozpoznania tej struktury na zwykłym RTG. Dobra praktyka jest taka, żeby zawsze „przelecieć wzrokiem” po obu kościach skroniowych symetrycznie – różnice w zarysie części skalistej lub jej zacienieniu mogą być pierwszym sygnałem patologii.

Pytanie 28

Jak oznacza się w systemie międzynarodowym czwarty górny ząb mleczny po stronie prawej?

A. 54
B. 84
C. 24
D. 14

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowe oznaczenie czwartgo górnego zęba mlecznego po stronie prawej w systemie międzynarodowym (FDI) to 54. Ten system, nazywany też systemem dwucyfrowym, jest standardem przyjętym przez FDI World Dental Federation i stosowany praktycznie wszędzie w nowoczesnej stomatologii, także w opisach radiogramów. Pierwsza cyfra oznacza ćwiartkę łuku zębowego, a druga – pozycję zęba liczoną od linii pośrodkowej. Dla uzębienia mlecznego używa się cyfr 5–8 dla ćwiartek: 5 – górna prawa, 6 – górna lewa, 7 – dolna lewa, 8 – dolna prawa. W tej logice ząb 54 to: „5” – kwadrant górny prawy w uzębieniu mlecznym oraz „4” – czwarty ząb od środka, czyli czwarty ząb mleczny w tym kwadrancie. W praktyce, gdy opisujesz zdjęcie pantomograficzne albo skrzydłowo-zgryzowe u dziecka, wpisujesz właśnie takie oznaczenia: np. próchnica na powierzchni żującej 54, brak zawiązka 15, resorpcja korzenia 54 widoczna w RTG – i każdy stomatolog na świecie wie o jaki ząb chodzi. Moim zdaniem warto od razu wyrobić sobie nawyk rozróżniania: cyfry 1–4 w pierwszej pozycji to zawsze zęby stałe, a 5–8 – mleczne. To bardzo ułatwia czytanie dokumentacji, kart pacjenta i opisów badań obrazowych. W diagnostyce radiologicznej bez poprawnego oznaczenia zębów łatwo pomylić stronę lub ząb, co później może skutkować np. leczeniem niewłaściwego zęba, dlatego standard FDI jest traktowany jako dobra praktyka i wręcz obowiązkowy element profesjonalnego opisu.

Pytanie 29

Po zakończeniu badania angiograficznego należy zapisać w dokumentacji medycznej pacjenta:

A. czas skopii, dawkę efektywną, równoważnik dawki.
B. ilość kontrastu, ilość znieczulenia, czas skopii.
C. ilość kontrastu, dawkę efektywną, równoważnik dawki.
D. ilość kontrastu, czas skopii, dawkę efektywną.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
W tej sytuacji wybrałeś dokładnie ten zestaw danych, który po badaniu angiograficznym rzeczywiście musi znaleźć się w dokumentacji: ilość podanego kontrastu, czas skopii oraz dawka efektywna. To jest taki podstawowy „pakiet” informacji, który pozwala później ocenić zarówno bezpieczeństwo pacjenta, jak i jakość całego badania. Ilość kontrastu zapisujemy po to, żeby mieć kontrolę nad ryzykiem nefropatii pokontrastowej, szczególnie u pacjentów z niewydolnością nerek, cukrzycą albo odwodnionych. Jeśli pacjent wróci za tydzień czy miesiąc na kolejne badanie, lekarz od razu widzi, ile kontrastu dostał poprzednio i może to uwzględnić w planowaniu. Czas skopii jest bezpośrednio związany z narażeniem na promieniowanie jonizujące – dłuższa skopia to zwykle większa dawka. Dlatego jego wpisanie do dokumentacji jest też elementem ochrony radiologicznej i kontroli jakości pracy pracowni. W wielu ośrodkach porównuje się potem średnie czasy skopii dla określonych typów procedur, żeby wychwycić, czy nie ma niepotrzebnie przedłużanych badań. Dawka efektywna (albo dawka skojarzona, wyliczona na podstawie parametrów aparatu, np. DAP – dose area product) jest kluczowa z punktu widzenia prawa i zasad ochrony radiologicznej. Normy i wytyczne (m.in. europejskie i krajowe rozporządzenia dot. ochrony radiologicznej pacjenta) wymagają, żeby narażenie było udokumentowane, tak aby można było je prześledzić w historii pacjenta i porównać z poziomami referencyjnymi. W praktyce, w opisie badania często pojawia się np.: „Ilość kontrastu: 120 ml, czas skopii: 7,2 min, DAP: 45 Gy·cm², dawka efektywna szac.: … mSv”. Moim zdaniem warto od razu wyrabiać sobie nawyk, że te trzy parametry są tak samo ważne jak sam opis obrazu angiograficznego. To nie jest sucha biurokracja, tylko realne dane, które wpływają na bezpieczeństwo pacjenta, planowanie kolejnych procedur i kontrolę jakości w pracowni angiograficznej.

Pytanie 30

Do zdjęcia rentgenowskiego żeber w projekcji skośnej tylnej pacjenta należy ustawić

A. tyłem do lampy rentgenowskiej, stroną badaną oddaloną od kasety.
B. tyłem do lampy rentgenowskiej, stroną badaną bliżej kasety.
C. przodem do lampy rentgenowskiej, stroną badaną bliżej kasety.
D. przodem do lampy rentgenowskiej, stroną badaną oddaloną od kasety.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowe ustawienie do projekcji skośnej tylnej żeber oznacza, że pacjent stoi przodem do lampy rentgenowskiej (czyli tyłem do kasety), a strona badana znajduje się bliżej kasety. W praktyce wygląda to tak: ustawiasz pacjenta w pozycji AP skośnej, obracając go wokół osi długiej ciała, tak aby badana połowa klatki piersiowej była dosunięta do kasety. Dzięki temu żebra po stronie badanej są rzutowane wyraźniej, z mniejszym powiększeniem i mniejszym zniekształceniem geometrycznym. To jest zgodne z typowymi opisami pozycji RAO/LAO dla żeber w podręcznikach z techniki RTG i zaleceniami większości pracowni. Moim zdaniem kluczowe jest tu zrozumienie, że w projekcjach skośnych żeber zawsze chcemy mieć stronę badaną bliżej detektora, bo to ogranicza efekt powiększenia i rozmycia wynikający z rozbieżności wiązki. Jeżeli badamy żebra przednie, używamy właśnie projekcji skośnych tylnych (AP oblique), a pacjent jest skierowany przodem do lampy. Jeżeli celem są raczej żebra tylne, wtedy częściej stosuje się projekcje skośne przednie (PA oblique), gdzie pacjent stoi tyłem do lampy, a przodem do kasety. W codziennej pracy technika elektroradiologii ważne jest też właściwe oznaczenie strony (L/P) i kąta obrotu, zwykle 35–45°. Przy żebrach bólowych, pourazowych, często robimy serię: projekcja PA lub AP całej klatki plus skośne po stronie bólowej właśnie w takim ustawieniu, jak w tym pytaniu. Dobrą praktyką jest również ustawienie pacjenta tak, aby miejsce największej bolesności znalazło się w centrum wiązki pierwotnej – to od razu poprawia czytelność obrazu i ułatwia lekarzowi ocenę złamań, zniekształceń czy zmian osteolitycznych.

Pytanie 31

W radiografii mianem SID określa się

A. system automatycznej regulacji jasności.
B. system automatycznej kontroli ekspozycji.
C. odległość między źródłem promieniowania a detektorem obrazu.
D. odległość między obiektem badanym a detektorem obrazu.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo, w radiografii SID (Source to Image Distance) oznacza odległość między źródłem promieniowania rentgenowskiego a detektorem obrazu, czyli kasetą, przetwornikiem cyfrowym, płytą DR itp. To jest podstawowy parametr geometryczny badania RTG. Moim zdaniem warto go traktować tak samo poważnie, jak kV czy mAs, bo wpływa bezpośrednio na jakość obrazu i dawkę. Im większy SID, tym promieniowanie jest bardziej równoległe, co zmniejsza powiększenie i zniekształcenia obrazu, a poprawia odwzorowanie wymiarów anatomicznych. Standardowo przy zdjęciach klatki piersiowej stosuje się duży SID (np. ok. 180 cm), żeby ograniczyć powiększenie sylwetki serca i uzyskać lepszą ocenę pól płucnych. Przy zdjęciach kończyn często używa się krótszych odległości, np. 100–115 cm, bo łatwiej wtedy uzyskać odpowiednią ekspozycję przy mniejszej dawce. Z mojego doświadczenia w pracowni radiologicznej jednym z typowych błędów jest przypadkowa zmiana SID, np. przy przesuwaniu statywu, bez korekty parametrów ekspozycji. Prowadzi to do prześwietlonych lub niedoświetlonych zdjęć, a czasem do konieczności powtórzenia badania, czyli niepotrzebnego zwiększenia dawki dla pacjenta. Dobre praktyki mówią jasno: dla danej projekcji należy stosować stały, powtarzalny SID, zgodny z protokołem pracowni, a każda zmiana odległości wymaga przeliczenia ekspozycji zgodnie z prawem odwrotności kwadratu odległości. W nowoczesnych aparatach RTG SID jest zwykle wyświetlany na konsoli i warto na to zerkać rutynowo, bo to naprawdę ułatwia utrzymanie stałej jakości badań.

Pytanie 32

Którą strukturę anatomiczną i w jakiej projekcji uwidoczniono na radiogramie?

Ilustracja do pytania
A. Staw kolanowy w projekcji tunelowej.
B. Wyrostek dziobiasty w projekcji skośnej.
C. Wyrostek łokciowy w projekcji osiowej.
D. Guz piętowy w projekcji osiowej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo rozpoznałeś wyrostek łokciowy w projekcji osiowej. Na tym radiogramie patrzymy na staw łokciowy niejako „od tyłu”, wzdłuż długiej osi kości ramiennej i kości przedramienia. Charakterystyczny jest widok bloczka i główki kości ramiennej oraz wyraźne uwidocznienie wyrostka łokciowego, który w tej projekcji tworzy taką jakby półksiężycowatą, masywną strukturę w tylnej części stawu. W projekcji osiowej promień centralny jest skierowany wzdłuż osi wyrostka łokciowego, co pozwala dobrze ocenić jego zarys korowy, powierzchnię stawową oraz ewentualne odłamy kostne. W praktyce technik radiologii wykonuje takie zdjęcie głównie przy podejrzeniu złamania wyrostka łokciowego, awulsji przy urazach bezpośrednich, a także przy kontroli zrostu po zespoleniach chirurgicznych (np. płyty, śruby). Moim zdaniem to jedno z tych zdjęć, gdzie prawidłowe ułożenie pacjenta jest ważniejsze niż „dokręcanie kV” – jeśli łokieć nie jest odpowiednio zgięty (zwykle około 90°) i ustabilizowany, zarysy wyrostka nakładają się i obraz traci wartość diagnostyczną. Według dobrych praktyk (wg standardów radiologii narządu ruchu) w urazach łokcia zaleca się wykonanie minimum dwóch projekcji prostopadłych, ale właśnie projekcja osiowa wyrostka łokciowego jest często dodatkowo zlecana przez ortopedów, kiedy klinicznie bolesny jest tylny przedział stawu. Warto też pamiętać, że na takim zdjęciu łatwo ocenić nie tylko samo złamanie, ale też stopień przemieszczenia odłamów, co ma znaczenie przy kwalifikacji do leczenia operacyjnego lub zachowawczego. W codziennej pracy dobrze jest „nauczyć się na oko” typowego kształtu wyrostka łokciowego w tej projekcji, wtedy różne subtelne nierówności czy zatarcia warstwy korowej szybciej rzucają się w oczy.

Pytanie 33

Którą kość zaznaczono strzałką na radiogramie stopy?

Ilustracja do pytania
A. Kość łódkowatą.
B. Kość skokową.
C. Kość klinowatą boczną.
D. Kość sześcienną.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na radiogramie stopy w projekcji AP strzałka wskazuje kość sześcienną, czyli jedną z kości stępu położoną po stronie bocznej. Kość sześcienna leży dystalnie w stosunku do kości piętowej, a proksymalnie do IV i V kości śródstopia, częściowo także sąsiaduje z III kością śródstopia. Od strony przyśrodkowej łączy się z kością klinowatą boczną oraz z kością łódkowatą. Na prawidłowo wykonanym RTG łatwo ją zlokalizować właśnie jako boczną kość stępu, tworzącą jakby „kostkę” pomiędzy piętą a bocznymi kośćmi śródstopia. Moim zdaniem kluczowe jest tu świadome „czytanie” obrazu: zaczynamy od kości piętowej, idziemy dystalnie po stronie bocznej i pierwsza wyraźna kość stępu przed piętą to właśnie kość sześcienna. W praktyce technika radiologii często musi ocenić tę kość pod kątem złamań zmęczeniowych, urazów w obrębie stawu Choparta, a także przy deformacjach stopy, np. w stopie końsko‑szpotawej. W dobrych praktykach opisowych zwraca się uwagę na ciągłość zarysów korowych kości, szerokość szpar stawowych z sąsiednimi kośćmi śródstopia oraz ewentualne odłamy awulsyjne przy przyczepach więzadeł. W badaniach kontrolnych po unieruchomieniu gipsowym technik powinien zadbać o identyczne lub bardzo zbliżone pozycjonowanie, żeby lekarz mógł wiarygodnie porównać zrost w obrębie kości sześciennej. To z pozoru mała kość, ale w biomechanice stopy odgrywa dość istotną rolę, stabilizując boczny filar stopy i przenosząc obciążenia przy chodzeniu i bieganiu.

Pytanie 34

Na którym obrazie TK uwidoczniony jest artefakt spowodowany ruchami oddechowymi pacjenta?

A. Obraz 1
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Obraz 3
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Obraz 2
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Obraz 4
Ilustracja do odpowiedzi D

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazany jest obraz 1. Na tym przekroju TK widać bardzo charakterystyczne, „pofalowane”, zygzakowate zniekształcenie konturów tkanek miękkich i ścian jamy brzusznej, jakby ktoś przesunął fragment obrazu w bok. Struktury anatomiczne nie są ostro odcięte, tylko rozciągnięte i nieregularne w kierunku osi Z i częściowo w płaszczyźnie obrazu. To typowy artefakt ruchowy wynikający z oddychania pacjenta w trakcie akwizycji danych. W TK brzucha i klatki piersiowej ruch oddechowy przepony oraz przesuwanie się narządów (wątroba, śledziona, jelita) powoduje, że kolejne projekcje są zbierane z narządami w nieco innym położeniu. Rekonstrukcja takiego „mieszanego” zestawu danych skutkuje właśnie takim falowaniem, rozmyciem, czasem podwójnymi konturami. W praktyce, zgodnie z dobrymi standardami (ESR, wytyczne producentów skanerów), badając jamę brzuszną prosimy pacjenta o wstrzymanie oddechu na czas skanu, stosujemy krótkie czasy rotacji lampy, odpowiednio dobraną kolimację i pitch, żeby skrócić czas zbierania danych. U pacjentów, którzy mają problem ze współpracą (np. dzieci, osoby z dusznością), często warto rozważyć techniki niskodawkowe z bardzo szybkim skanem, a czasem nawet sedację. Moim zdaniem kluczowe jest też dokładne wytłumaczenie pacjentowi przed badaniem, jak ma oddychać i kiedy przestać, bo to w prosty sposób zmniejsza ryzyko takich artefaktów i poprawia jakość diagnostyczną obrazów.

Pytanie 35

Na radiogramie TK głowy strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. zatokę sitową.
B. zatokę klinową.
C. zbiornik wielki.
D. przegrodę nosową.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na przedstawionym przekroju osiowym TK głowy strzałka wskazuje prawidłowo zatokę klinową. W tomografii komputerowej w projekcji poprzecznej zatoka klinowa leży centralnie, w linii pośrodkowej, tuż za jamą nosową i poniżej siodła tureckiego. Ma charakterystyczny, dość symetryczny kształt, a jej światło w badaniu bez kontrastu jest hipodensyjne (ciemne), wypełnione powietrzem, otoczone grubszą warstwą kości trzonu kości klinowej. Moim zdaniem to jest jedno z tych miejsc, które warto sobie „zakodować”, bo w praktyce radiologicznej często ocenia się właśnie zatokę klinową pod kątem zmian zapalnych, polipów, guzów czy szerzenia się patologii z przysadki mózgowej. W standardowych opisach TK zatok czy TK głowy zwraca się uwagę na drożność ujść zatok, obecność płynu, pogrubienie błony śluzowej czy całkowite zacienienie zatoki klinowej. Dobre praktyki uczą, żeby zawsze porównywać obustronne struktury oraz oceniać zatokę klinową w kilku kolejnych warstwach – unikamy wtedy pomyłek wynikających z artefaktów albo nietypowego ułożenia głowy. W wielu pracowniach technik wykonujący badanie ma obowiązek sprawdzenia, czy zakres skanowania obejmuje cały kompleks zatok przynosowych, w tym właśnie zatokę klinową, bo bywa ona pomijana przy zbyt małym zakresie. W codziennej pracy klinicznej obraz zatoki klinowej ma znaczenie np. przed planowanym dostępem chirurgicznym przez zatokę klinową do przysadki (dostęp endoskopowy przez nos). Chirurdzy laryngolodzy i neurochirurdzy opierają się wtedy na dokładnym opisie TK i znajomości anatomicznych wariantów tej zatoki. Dlatego rozpoznanie jej na obrazie TK to taki absolutny „must have” w diagnostyce obrazowej głowy.

Pytanie 36

Wyniosłość międzykłykciowa znajduje się na nasadzie

A. bliższej kości łokciowej.
B. dalszej kości ramiennej.
C. dalszej kości udowej.
D. bliższej kości piszczelowej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Wyniosłość międzykłykciowa leży na nasadzie bliższej kości piszczelowej, dokładnie pomiędzy kłykciem przyśrodkowym i bocznym. To taki charakterystyczny „grzbiecik” kostny widoczny szczególnie dobrze na zdjęciu RTG kolana w projekcji AP. Anatomicznie tworzą ją guzki międzykłykciowe oraz pole międzykłykciowe przednie i tylne. To miejsce przyczepu bardzo ważnych struktur: więzadła krzyżowego przedniego (ACL) i tylnego (PCL), a także części włókien łąkotek. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś dobrze kojarzy tę wyniosłość, dużo łatwiej mu później ogarniać patologie więzadeł na obrazach. W praktyce radiologicznej i ortopedycznej wyniosłość międzykłykciowa jest punktem orientacyjnym przy ocenie ustawienia kości piszczelowej względem kości udowej, szczególnie w urazach kolana. Na TK czy MR kolana często opisuje się przemieszczenia fragmentów tej wyniosłości przy awulsyjnych uszkodzeniach ACL, tzw. złamanie eminencji międzykłykciowej. Dobra znajomość tej struktury jest też kluczowa przy planowaniu rekonstrukcji więzadeł krzyżowych, bo tunele kostne w kości piszczelowej lokalizuje się właśnie w okolicy tej wyniosłości. W standardach opisu badań obrazowych kolana (RTG, MR) zaleca się zwracanie uwagi na ciągłość zarysu wyniosłości międzykłykciowej, jej wysokość, obecność odłamów i ewentualne zwapnienia. Moim zdaniem warto też zapamiętać, że na zdjęciu RTG kolana wyniosłość międzykłykciowa powinna „wpasowywać się” mniej więcej w dół międzykłykciowy kości udowej – zaburzenie tej relacji może sugerować podwichnięcie albo inne nieprawidłowości ustawienia stawu.

Pytanie 37

W jakiej pozycji układa się pacjenta do standardowego badania MR kręgosłupa szyjnego?

A. Na brzuchu, nogami do magnesu.
B. Na plecach, głową do magnesu.
C. Na brzuchu, głową do magnesu.
D. Na plecach, nogami do magnesu.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa pozycja do standardowego badania MR kręgosłupa szyjnego to ułożenie pacjenta na plecach (pozycja na wznak), głową wsuwaną jako pierwszą do otworu magnesu. Wynika to z budowy aparatu MRI i charakterystyki cewek nadawczo‑odbiorczych przeznaczonych do badania odcinka szyjnego. Dedykowana cewka szyjna, tzw. cewka „neck” lub „head & neck”, jest projektowana właśnie do pozycji leżącej na plecach, z głową stabilnie podpartą i unieruchomioną w jej wnętrzu. Taka konfiguracja zapewnia optymalny sygnał, równomierne pole magnetyczne oraz wysoką rozdzielczość przestrzenną obrazów. W praktyce technik najpierw układa pacjenta na stole, wyrównuje oś długą kręgosłupa z osią stołu, zakłada cewkę, stabilizuje głowę wałkami i podkładkami, a dopiero potem wsuwa stół do gantry, tak aby odcinek szyjny znalazł się dokładnie w centrum izocentrum magnesu. Standardy pracowni MR oraz dobre praktyki mówią też o komforcie pacjenta: pozycja na plecach jest dla większości osób najbardziej neutralna i możliwa do utrzymania przez kilkanaście–kilkadziesiąt minut bez nadmiernego bólu czy napięcia mięśni. Dodatkowo w tej pozycji łatwiej jest utrzymać głowę nieruchomo, co ma ogromne znaczenie, bo nawet niewielkie ruchy powodują artefakty ruchowe i pogorszenie jakości obrazów T1‑ i T2‑zależnych, sekwencji STIR czy 3D. Moim zdaniem warto też pamiętać o drobiazgach: przed badaniem zawsze prosimy pacjenta, żeby wygodnie ułożył barki i ręce, bo jeśli ramiona są nienaturalnie ułożone, to po kilku minutach zaczyna się wiercić i cała jakość sekwencji szyjnej leci w dół. W typowym protokole MR szyi i kręgosłupa szyjnego nie stosuje się pozycji na brzuchu, bo utrudnia ona oddychanie, komunikację z pacjentem i utrzymanie stabilnej pozycji głowy. Dlatego właśnie odpowiedź z pozycją na plecach i głową do magnesu odzwierciedla zarówno standardy producentów aparatów, jak i codzienną praktykę w pracowniach rezonansu magnetycznego.

Pytanie 38

Chorobą układu oddechowego typu obturacyjnego jest

A. mukowiscydoza.
B. pylica płuc.
C. sarkoidoza.
D. gruźlica płuc.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazana została mukowiscydoza, bo jest to klasyczny przykład przewlekłej choroby obturacyjnej układu oddechowego. W mukowiscydozie dochodzi do zaburzenia transportu jonów chlorkowych w nabłonku, co powoduje bardzo gęsty, lepki śluz w drogach oddechowych. Taki śluz zatyka małe i większe oskrzela, co w praktyce daje obturację, czyli utrudnienie przepływu powietrza, zwłaszcza przy wydechu. W badaniu spirometrycznym widzimy typowy obraz choroby obturacyjnej: obniżone FEV1, obniżony wskaźnik FEV1/FVC, często też wydłużony czas wydechu. W praktyce klinicznej i fizjoterapeutycznej takie rozpoznanie ma konkretne konsekwencje: stosuje się techniki drenażu ułożeniowego, oklepywanie klatki piersiowej, ćwiczenia oddechowe ukierunkowane na poprawę ewakuacji wydzieliny i wentylacji płuc. Standardy postępowania (również polskie i europejskie zalecenia dla mukowiscydozy) mocno podkreślają regularną ocenę czynności płuc właśnie spirometrią, co pozwala wcześnie wychwycić pogorszenie obturacji. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś raz dobrze zrozumie różnicę między obturacją a restrykcją, dużo łatwiej mu później klasyfikować choroby płuc. Obturacja to problem głównie z przepływem powietrza przez zwężone drogi oddechowe, jak w astmie, POChP czy właśnie mukowiscydozie. Warto też pamiętać, że na zdjęciu RTG czy w TK w zaawansowanej mukowiscydozie widoczne są zmiany odpowiadające przewlekłej obturacji, np. rozstrzenie oskrzeli, pułapka powietrzna, co ładnie koreluje z wynikiem spirometrii i objawami pacjenta w badaniu przedmiotowym.

Pytanie 39

Na radiogramie uwidoczniono złamanie

Ilustracja do pytania
A. dalszego końca kości ramiennej.
B. bliższego końca kości ramiennej.
C. wyrostka barkowego łopatki.
D. wyrostka kruczego.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na radiogramie widać typowe złamanie bliższego końca kości ramiennej – linia złamania przebiega w okolicy szyjki chirurgicznej, tuż poniżej głowy kości ramiennej. Głowa kości nadal tworzy staw ramienny z panewką łopatki, natomiast dalsza część trzonu jest wyraźnie odłamana i nieco przemieszcza się ku dołowi. To właśnie takie położenie i kształt odłamów jest klasyczną cechą złamania bliższego końca kości ramiennej, a nie wyrostków łopatki czy dalszego odcinka ramienia. W standardach opisu RTG barku zwraca się uwagę na cztery główne fragmenty wg Neera: głowę kości ramiennej, guzek większy, guzek mniejszy i trzon w okolicy szyjki chirurgicznej. Tutaj uszkodzony jest segment przy szyjce, co kwalifikuje się jako złamanie bliższego końca. W praktyce klinicznej takie złamania często leczy się zachowawczo – temblak, orteza, wczesna rehabilitacja bierna – chyba że przemieszczenie fragmentów przekracza przyjęte kryteria (np. >1 cm lub >45° ustawienia, wg klasycznych zaleceń ortopedycznych). Z mojego doświadczenia, przy ocenie tego typu zdjęć warto zawsze prześledzić ciągłość kory kości od głowy aż po trzon – każda przerwa w zarysie korowej, załamanie linii czy nagła zmiana osi kości sugeruje złamanie. Dodatkowo, na zdjęciu barku trzeba świadomie identyfikować anatomiczne punkty orientacyjne: głowę kości ramiennej, szyjkę anatomiczną i chirurgiczną, guzki, wyrostek barkowy oraz obojczyk. Dzięki temu łatwiej odróżnić, czy uszkodzony jest element łopatki, czy jednak kości ramiennej. W dobrych praktykach obrazowania barku, zwłaszcza przy urazach, zaleca się wykonanie co najmniej dwóch projekcji (AP i osiowej lub Y łopatki), ale już w tej projekcji AP uszkodzenie bliższego końca ramienia jest bardzo dobrze widoczne.

Pytanie 40

W celu unieruchomienia okolicy badanej podczas wykonywania zdjęcia nadgarstka u osoby dorosłej należy zastosować

A. bobiks.
B. tubus.
C. woreczek z piaskiem.
D. cefalostat.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – przy wykonywaniu zdjęcia RTG nadgarstka u osoby dorosłej standardowo stosuje się proste, mechaniczne unieruchomienie, czyli właśnie woreczek z piaskiem. Taki woreczek jest ciężki, dobrze dopasowuje się do kształtu kończyny i stabilizuje dłoń oraz przedramię na stole, nie powodując dodatkowego dyskomfortu. W praktyce technik układa rękę na detektorze lub kasecie, ustawia odpowiednią projekcję (np. PA, skośną, boczną), a następnie dociska okolicę badaną jednym lub dwoma woreczkami z piaskiem. Dzięki temu ogranicza ruchy mimowolne i napinanie mięśni, które są częstą przyczyną poruszenia obrazu i konieczności powtarzania ekspozycji. To jest bardzo zgodne z zasadą ALARA – im mniej powtórek, tym mniejsze narażenie pacjenta na promieniowanie jonizujące. Moim zdaniem to jest taki podstawowy, a trochę niedoceniany element poprawnego pozycjonowania. W wytycznych pracowni radiologicznych i w podręcznikach techniki radiologicznej zawsze podkreśla się, że przy badaniach kości kończyn górnych, szczególnie drobnych stawów, stosuje się proste pomoce pozycjonujące: kliny, gąbki, taśmy i właśnie woreczki z piaskiem. W odróżnieniu od bardziej skomplikowanych uchwytów czy ram, woreczek nie daje artefaktów na obrazie, nie zasłania struktur kostnych i pozwala swobodnie modelować ułożenie ręki. W praktyce, przy zdjęciach pourazowych, kiedy pacjent odczuwa ból i ma ograniczoną ruchomość, taki stabilizator jest wręcz niezbędny, żeby uzyskać ostre, diagnostyczne zdjęcie nadgarstka bez drżenia i zmian pozycji w trakcie ekspozycji.