Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Data rozpoczęcia: 22 lipca 2026 16:23
  • Data zakończenia: 22 lipca 2026 16:40

Egzamin zdany!

Wynik: 37/40 punktów (92,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Przedstawiony obraz został zarejestrowany podczas wykonywania

Ilustracja do pytania
A. pozytonowej tomografii emisyjnej.
B. rezonansu magnetycznego.
C. badania radioizotopowego.
D. tomografii komputerowej.
Na obrazie widzisz typowy wynik badania radioizotopowego kośćca, czyli scyntygrafię kości wykonaną gammakamerą po dożylnym podaniu radiofarmaceutyku (najczęściej znaczonego technetem-99m fosfonianu). Charakterystyczny jest tu tzw. obraz „szkieletu z rozmytymi konturami” – widoczne są głównie struktury kostne, bez dokładnego zarysu tkanek miękkich, a intensywność zabarwienia zależy od wychwytu znacznika metabolicznie aktywnego w kościach. To właśnie odróżnia obraz scyntygraficzny od klasycznego RTG czy TK, gdzie widzimy anatomiczne szczegóły, krawędzie, zróżnicowaną gęstość tkanek. W medycynie nuklearnej nie pokazujemy bezpośrednio anatomii, tylko rozkład radioaktywności – czyli funkcję narządu lub metabolizm tkanki.
Moim zdaniem warto zapamiętać prostą rzecz: w badaniach radioizotopowych obraz jest zwykle bardziej „rozmyty”, kontrast jest funkcjonalny, a nie czysto anatomiczny. W scyntygrafii kości oceniamy m.in. ogniska wzmożonego metabolizmu kostnego – przerzuty nowotworowe, złamania przeciążeniowe, zmiany zapalne, martwicze. W praktyce klinicznej takie badanie jest standardem np. w onkologii przy podejrzeniu przerzutów do kości (rak piersi, prostaty), w ortopedii przy niejasnym bólu kostnym, w reumatologii przy rozsianych zmianach zapalnych.
Zgodnie z dobrą praktyką medycyny nuklearnej ważne jest odpowiednie przygotowanie pacjenta (nawodnienie, opróżnienie pęcherza przed badaniem, zdjęcie metalowych przedmiotów) oraz właściwy dobór radiofarmaceutyku i aktywności dawki. Personel musi też zadbać o czas między podaniem znacznika a rejestracją obrazu (dla scyntygrafii kości najczęściej ok. 2–3 godziny), bo to wpływa na jakość i interpretowalność wyniku. Warto kojarzyć, że takie całociałowe, symetryczne „szkieletowe” obrazy to klasyka badań radioizotopowych w medycynie nuklearnej, a nie TK, MR czy PET, chociaż PET też należy do metod medycyny nuklearnej, ale wygląda już trochę inaczej i zwykle jest łączony z CT (PET/CT).

Pytanie 2

Przedstawiony obraz został zarejestrowany podczas wykonania

Ilustracja do pytania
A. pozytonowej tomografii emisyjnej.
B. rezonansu magnetycznego.
C. badania radioizotopowego.
D. tomografii komputerowej.
Przedstawiony obraz to klasyczna scyntygrafia kośćca – czyli wynik badania radioizotopowego układu kostnego. Widać całe ciało w projekcji przedniej i tylnej, z równomiernym, dość „ziarnistym” rozkładem znacznika w kościach, bez typowych dla TK czy MR przekrojów poprzecznych. W medycynie nuklearnej nie oglądamy samej anatomii jak w RTG czy TK, tylko rozkład radiofarmaceutyku, który pokazuje metabolizm i aktywność biologiczną tkanek. Tutaj najczęściej stosuje się 99mTc-MDP lub inny fosfonian znakowany technetem, który gromadzi się w kościach proporcjonalnie do ich ukrwienia i przebudowy. Dzięki temu takie badanie jest bardzo czułe w wykrywaniu przerzutów do kości, świeżych złamań, zmian zapalnych czy jałowej martwicy. W praktyce klinicznej scyntygrafia całego szkieletu jest standardem np. w onkologii (rak piersi, prostata, nerki), ortopedii i reumatologii. Obraz z gammakamery ma niską rozdzielczość anatomiczną, ale wysoką czułość funkcjonalną. Z mojego doświadczenia dobrą praktyką jest zawsze kojarzyć: widok „szkieletu w całości”, obraz dwuwymiarowy, bez warstw, o charakterystycznej „szarej” skali i opis typu „przód/tył” – to najczęściej właśnie scyntygrafia. W odróżnieniu od TK czy MR, pacjent dostaje dożylnie radiofarmaceutyk, czeka się zwykle 2–3 godziny na wychwyt w kościach, a potem wykonuje się powolny skan całego ciała gammakamerą. W nowocześniejszych pracowniach łączy się to potem z TK (tzw. SPECT/CT), ale sam obraz szkieletu, jak na tym przykładzie, pochodzi z klasycznej gammakamery, czyli z badania radioizotopowego.

Pytanie 3

Którą kość zaznaczono strzałką na radiogramie stopy?

Ilustracja do pytania
A. Kość łódkowatą.
B. Kość klinowatą boczną.
C. Kość skokową.
D. Kość sześcienną.
Na radiogramie stopy w projekcji AP strzałka wskazuje kość sześcienną, czyli jedną z kości stępu położoną po stronie bocznej. Kość sześcienna leży dystalnie w stosunku do kości piętowej, a proksymalnie do IV i V kości śródstopia, częściowo także sąsiaduje z III kością śródstopia. Od strony przyśrodkowej łączy się z kością klinowatą boczną oraz z kością łódkowatą. Na prawidłowo wykonanym RTG łatwo ją zlokalizować właśnie jako boczną kość stępu, tworzącą jakby „kostkę” pomiędzy piętą a bocznymi kośćmi śródstopia. Moim zdaniem kluczowe jest tu świadome „czytanie” obrazu: zaczynamy od kości piętowej, idziemy dystalnie po stronie bocznej i pierwsza wyraźna kość stępu przed piętą to właśnie kość sześcienna. W praktyce technika radiologii często musi ocenić tę kość pod kątem złamań zmęczeniowych, urazów w obrębie stawu Choparta, a także przy deformacjach stopy, np. w stopie końsko‑szpotawej. W dobrych praktykach opisowych zwraca się uwagę na ciągłość zarysów korowych kości, szerokość szpar stawowych z sąsiednimi kośćmi śródstopia oraz ewentualne odłamy awulsyjne przy przyczepach więzadeł. W badaniach kontrolnych po unieruchomieniu gipsowym technik powinien zadbać o identyczne lub bardzo zbliżone pozycjonowanie, żeby lekarz mógł wiarygodnie porównać zrost w obrębie kości sześciennej. To z pozoru mała kość, ale w biomechanice stopy odgrywa dość istotną rolę, stabilizując boczny filar stopy i przenosząc obciążenia przy chodzeniu i bieganiu.

Pytanie 4

Na obrazie rentgenowskim strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. rozwarstwienie aorty piersiowej.
B. tętnik aorty brzusznej.
C. tętnik aorty piersiowej.
D. rozwarstwienie aorty brzusznej.
Na przedstawionym obrazie kontrastowej angiografii widoczny jest odcinek aorty przebiegający w jamie brzusznej, czyli aorta brzuszna – i to właśnie ją zaznaczono strzałką. Świadczy o tym kilka elementów: położenie struktur mniej więcej na wysokości trzonów kręgów lędźwiowych, przebieg naczynia w linii pośrodkowej ciała oraz obecność rozdętego workowatego poszerzenia typowego dla tętniaka aorty brzusznej poniżej odejścia tętnic trzewnych. W badaniach obrazowych, zwłaszcza przy klasycznej angiografii czy angio-TK, kluczowe jest zawsze odniesienie się do orientacji anatomicznej: od przepony w dół mówimy o aorcie brzusznej, a powyżej – o piersiowej. W praktyce technika radiologiczna powinna zwracać uwagę na prawidłowe wypełnienie światła naczynia kontrastem, odpowiedni czas ekspozycji i projekcję (najczęściej AP), tak aby wyraźnie uwidocznić aortę i ewentualne patologie, jak tętniaki czy zwężenia. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „czytania” obrazu od góry do dołu: najpierw łuk aorty, potem zstępująca piersiowa, przejście przez rozwór aortowy przepony i dalej aorta brzuszna aż do jej rozdwojenia na tętnice biodrowe wspólne. W codziennej pracy technika i lekarza radiologa poprawne rozpoznanie odcinka aorty ma ogromne znaczenie, bo od tego zależy np. kwalifikacja do zabiegu endowaskularnego (EVAR), dobór długości stent-graftu czy planowanie zakresu skanowania w angio-TK. Dobre praktyki mówią też, żeby zawsze oceniać nie tylko sam tętniak, ale cały przebieg aorty brzusznej – od tętnic nerkowych aż do rozwidlenia – bo zmiany często są wielopoziomowe.

Pytanie 5

Audiometria impedancyjna polega na pomiarze

A. przewodnictwa kostnego.
B. oporu akustycznego i ciśnienia w uchu zewnętrznym.
C. przewodnictwa powietrznego.
D. oporu akustycznego i ciśnienia w uchu środkowym.
Audiometria impedancyjna, nazywana też tympanometrią, to badanie, które z definicji ocenia opór akustyczny (czyli impedancję) i warunki ciśnieniowe w uchu środkowym, a nie w przewodzie słuchowym zewnętrznym. Kluczowe jest to, że aparat zmienia ciśnienie w przewodzie zewnętrznym tylko po to, żeby „przetestować”, jak błona bębenkowa i układ kosteczek reagują w różnych warunkach ciśnienia. W praktyce mierzymy więc, jak dobrze układ przewodzący ucha środkowego przenosi drgania akustyczne przy różnych wartościach ciśnienia po stronie ucha środkowego.
Moim zdaniem warto to sobie wyobrazić tak: urządzenie wysyła do ucha ton testowy (zwykle 226 Hz) i jednocześnie zmienia ciśnienie w przewodzie słuchowym zewnętrznym. Na podstawie odbitego dźwięku i zmian w sztywności układu ocenia impedancję błony bębenkowej i kosteczek słuchowych. Na wydruku dostajemy wykres tympanogramu, który pokazuje, przy jakim ciśnieniu w uchu środkowym przewodzenie jest najlepsze. Jeżeli szczyt krzywej wypada przy ciśnieniu około 0 daPa, to sugeruje prawidłowe wyrównanie ciśnień przez trąbkę słuchową.
W codziennej pracy badanie to wykorzystuje się do wykrywania wysiękowego zapalenia ucha środkowego, niedrożności trąbki słuchowej, usztywnienia łańcucha kosteczek (otoskleroza) czy perforacji błony bębenkowej. Dobrą praktyką jest łączenie audiometrii impedancyjnej z klasyczną audiometrią tonalną, bo razem dają pełniejszy obraz – wiemy, czy niedosłuch ma charakter przewodzeniowy, odbiorczy czy mieszany oraz czy problem leży po stronie ucha środkowego. Standardowo w protokołach opisuje się typ tympanogramu (A, B, C), wartości ciśnienia szczytowego i podatności (compliance). To są parametry, które wprost odnoszą się do oporu akustycznego i ciśnienia w uchu środkowym, dokładnie tak jak podano w prawidłowej odpowiedzi.

Pytanie 6

W jakiej pozycji układa się pacjenta do standardowego badania MR kręgosłupa szyjnego?

A. Na plecach, głową do magnesu.
B. Na brzuchu, nogami do magnesu.
C. Na brzuchu, głową do magnesu.
D. Na plecach, nogami do magnesu.
Prawidłowa pozycja do standardowego badania MR kręgosłupa szyjnego to ułożenie pacjenta na plecach (pozycja na wznak), głową wsuwaną jako pierwszą do otworu magnesu. Wynika to z budowy aparatu MRI i charakterystyki cewek nadawczo‑odbiorczych przeznaczonych do badania odcinka szyjnego. Dedykowana cewka szyjna, tzw. cewka „neck” lub „head & neck”, jest projektowana właśnie do pozycji leżącej na plecach, z głową stabilnie podpartą i unieruchomioną w jej wnętrzu. Taka konfiguracja zapewnia optymalny sygnał, równomierne pole magnetyczne oraz wysoką rozdzielczość przestrzenną obrazów. W praktyce technik najpierw układa pacjenta na stole, wyrównuje oś długą kręgosłupa z osią stołu, zakłada cewkę, stabilizuje głowę wałkami i podkładkami, a dopiero potem wsuwa stół do gantry, tak aby odcinek szyjny znalazł się dokładnie w centrum izocentrum magnesu. Standardy pracowni MR oraz dobre praktyki mówią też o komforcie pacjenta: pozycja na plecach jest dla większości osób najbardziej neutralna i możliwa do utrzymania przez kilkanaście–kilkadziesiąt minut bez nadmiernego bólu czy napięcia mięśni. Dodatkowo w tej pozycji łatwiej jest utrzymać głowę nieruchomo, co ma ogromne znaczenie, bo nawet niewielkie ruchy powodują artefakty ruchowe i pogorszenie jakości obrazów T1‑ i T2‑zależnych, sekwencji STIR czy 3D. Moim zdaniem warto też pamiętać o drobiazgach: przed badaniem zawsze prosimy pacjenta, żeby wygodnie ułożył barki i ręce, bo jeśli ramiona są nienaturalnie ułożone, to po kilku minutach zaczyna się wiercić i cała jakość sekwencji szyjnej leci w dół. W typowym protokole MR szyi i kręgosłupa szyjnego nie stosuje się pozycji na brzuchu, bo utrudnia ona oddychanie, komunikację z pacjentem i utrzymanie stabilnej pozycji głowy. Dlatego właśnie odpowiedź z pozycją na plecach i głową do magnesu odzwierciedla zarówno standardy producentów aparatów, jak i codzienną praktykę w pracowniach rezonansu magnetycznego.

Pytanie 7

Jak oznacza się w radioterapii obszar tkanek zawierający GTV i mikrorozsiewy w fazie niewykrywalnej klinicznie?

A. PTV
B. IV
C. TV
D. CTV
Prawidłowa odpowiedź to CTV, czyli Clinical Target Volume. W radioterapii używa się dość precyzyjnej, międzynarodowej nomenklatury (m.in. wg ICRU – International Commission on Radiation Units and Measurements), żeby cały zespół mówił tym samym językiem. GTV (Gross Tumor Volume) to guz widoczny klinicznie: w badaniu obrazowym, endoskopii, palpacyjnie. Natomiast CTV obejmuje GTV plus obszar potencjalnego mikrorozsiewu nowotworu, który jest jeszcze niewidoczny w badaniach obrazowych, ale wiemy z onkologii, że tam bardzo często siedzą pojedyncze komórki nowotworowe. I właśnie o ten "mikrorozsiew w fazie niewykrywalnej klinicznie" chodzi w pytaniu. CTV planuje się na podstawie badań TK/MR, opisu histopatologicznego, typowego sposobu szerzenia się danego nowotworu (np. wzdłuż naczyń chłonnych, wzdłuż oskrzeli) oraz wytycznych klinicznych, np. zaleceń ESTRO czy ASTRO. W praktyce technik planowania radioterapii widzi to jako kontur zaznaczony przez lekarza na obrazie z tomografii planistycznej: osobno GTV, a szerzej – CTV. Dla przykładu: w raku płuca CTV obejmie guz widoczny w TK oraz margines w obrębie płuca, gdzie mogą być mikroskopowe nacieki, a czasem też regionalne węzły chłonne o wysokim ryzyku zajęcia. Dopiero na CTV nakłada się kolejne marginesy na ruchy oddechowe, ustawienie pacjenta i niepewności geometryczne, tworząc PTV (Planning Target Volume). Moim zdaniem kluczowe jest zapamiętanie: CTV = GTV + mikrorozsiew klinicznie niewidoczny, PTV = CTV + marginesy bezpieczeństwa związane z techniką napromieniania. W codziennej pracy dobrze rozróżnianie tych pojęć pomaga unikać zbyt małego lub zbyt dużego pola napromieniania, co bezpośrednio przekłada się na skuteczność leczenia i toksyczność dla zdrowych tkanek.

Pytanie 8

W scyntygrafii serca metoda bramkowanej akwizycji SPECT umożliwia między innymi ocenę frakcji wyrzutowej

A. lewej komory.
B. lewego przedsionka.
C. prawego przedsionka.
D. prawej komory.
Prawidłowo wskazana została lewa komora serca. W bramkowanej akwizycji SPECT (tzw. gated SPECT) standardem klinicznym jest właśnie ocena czynności skurczowej lewej komory, w tym pomiar frakcji wyrzutowej (LVEF), objętości końcoworozkurczowej i końcowoskurczowej oraz analizy kurczliwości segmentarnej. Gating polega na zsynchronizowaniu rejestracji obrazów z cyklem pracy serca, zwykle na podstawie zapisu EKG. Cykl serca dzielony jest na określoną liczbę faz, np. 8 lub 16, i dla każdej z nich rekonstruuje się obraz 3D. Dzięki temu oprogramowanie może automatycznie obrysować kontur lewej komory i wyliczyć zmianę objętości w czasie, a z tego bezpośrednio obliczyć frakcję wyrzutową. W praktyce klinicznej gated SPECT stosuje się szeroko w ocenie chorych z chorobą wieńcową, po zawale serca, przed wszczepieniem kardiowertera-defibrylatora lub CRT, a także do monitorowania kardiotoksyczności chemioterapii. Moim zdaniem ważne jest zapamiętanie, że to badanie jest przede wszystkim narzędziem do funkcjonalnej oceny lewej komory, a nie przedsionków. W wytycznych medycyny nuklearnej i kardiologii nuklearnej (np. EANM, ASNC) właśnie LVEF z gated SPECT jest traktowana jako istotny, dobrze zwalidowany parametr rokowniczy. W codziennej pracy technika medycyny nuklearnej kluczowe jest poprawne podłączenie EKG, stabilny rytm zatokowy i unikanie artefaktów ruchowych, bo to bezpośrednio wpływa na wiarygodność wyliczonej frakcji wyrzutowej lewej komory.

Pytanie 9

Na którym obrazie rentgenowskim sutka uwidoczniono zmianę patologiczną w obrębie węzłów chłonnych?

A. Obraz 4
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Obraz 1
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Obraz 3
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Obraz 2
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowo wskazano obraz 2, ponieważ to właśnie na nim widać patologiczną zmianę w obrębie węzłów chłonnych pachowych. W górnej części projekcji bocznej sutka widoczna jest dobrze odgraniczona, silnie zacieniona struktura o charakterze powiększonego węzła chłonnego z cechami patologii. W mammografii węzły chłonne pachowe zwykle mają kształt fasolki, z widocznym przejaśnieniem odpowiadającym wnęce tłuszczowej. W przypadku zajęcia nowotworowego (np. przerzut raka piersi) dochodzi do powiększenia węzła, zatarcia wnęki tłuszczowej, nieregularnych zarysów, a czasem do zwapnień. Na obrazie 2 właśnie taki patologiczny węzeł jest widoczny – poza zasadniczym gruczołem sutkowym, w typowej lokalizacji pachowej. Z mojego doświadczenia to jeden z częstszych elementów, które mniej wprawne oko łatwo ignoruje, bo skupia się tylko na samym gruczole piersiowym, a nie na „obrzeżach” obrazu. Standardem opisu mammografii (zgodnie z BI-RADS) jest jednak systematyczne ocenianie nie tylko tkanki gruczołowej i skóry, ale również dołu pachowego i obecnych tam węzłów. W praktyce technika obrazowania też ma znaczenie: prawidłowo wykonana projekcja MLO (skośna przyśrodkowo‑boczna) powinna obejmować szczyt pachy, tak aby radiolog mógł ocenić węzły chłonne. Dlatego u technika elektroradiologii bardzo ważne jest nawykowe „dopilnowanie” głębokiego ujęcia pachy – dokładnie tak, jak na tym przykładzie. W codziennej pracy przekłada się to bezpośrednio na lepsze wykrywanie zaawansowania choroby nowotworowej i precyzyjniejsze planowanie leczenia chirurgicznego czy onkologicznego.

Pytanie 10

Na zamieszczonej ilustracji przedstawiono ułożenie pacjenta do wykonania zdjęcia rentgenowskiego

Ilustracja do pytania
A. śródstopia.
B. stopy.
C. kości piętowej.
D. palców stopy.
Prawidłowo rozpoznałeś, że na ilustracji pokazano ułożenie pacjenta do wykonania zdjęcia rentgenowskiego całej stopy. Stopa jest oparta podeszwą na kasecie, palce są swobodnie wyprostowane, a oś promienia głównego (strzałka) jest skierowana mniej więcej na środkową część podeszwy, w okolice łuku podłużnego. To jest typowe ułożenie do projekcji AP (dorso–plantarnej) stopy, stosowanej rutynowo w radiologii. W standardach opisujących technikę badania RTG stopy przyjmuje się, że promień centralny przechodzi przez środek stopy, tak aby na jednym obrazie ocenić paliczki, kości śródstopia, stawy śródstopno‑paliczkowe, kość skokową, piętową oraz część stawów stępu. Chodzi o kompleksową ocenę całej stopy, a nie tylko jednego jej fragmentu. W praktyce klinicznej taka projekcja jest wykorzystywana m.in. przy urazach (podejrzenie złamań śródstopia, paliczków, urazów stawu Lisfranca), przy deformacjach (płaskostopie, hallux valgus), w kontroli pooperacyjnej po zespoleniach kostnych czy przy ocenie zmian zwyrodnieniowych i reumatycznych. Moim zdaniem kluczowe jest tu rozumienie, że przy projekcji stopy pacjent leży lub siedzi, a stopa spoczywa podeszwą na kasecie, dzięki czemu uzyskujemy obraz zbliżony do warunków obciążenia fizjologicznego. W odróżnieniu od zdjęć celowanych na kość piętową lub palce, tutaj nie rotujemy istotnie stopy ani nie ustawiamy jej w skrajnych zgięciach. Dobra praktyka techniczna wymaga też prawidłowego kolimowania – obejmujemy całą stopę, ale ograniczamy pole, aby zminimalizować dawkę promieniowania. Dodatkowo należy pamiętać o oznaczeniu strony (L/P) oraz stabilnym ułożeniu, żeby uniknąć poruszenia i rozmycia obrazu. Takie nawyki bardzo ułatwiają późniejszą interpretację zdjęcia przez lekarza radiologa lub ortopedę.

Pytanie 11

Jaka jest moc dawki pochłoniętej w brachyterapii HDR?

A. W zakresie 6-11 Gy/h
B. Więcej niż 12 Gy/h
C. W zakresie 3-5 Gy/h
D. Mniej niż 2 Gy/h
Prawidłowo – brachyterapia HDR (High Dose Rate) to technika, w której moc dawki pochłoniętej wynosi powyżej 12 Gy/h. W praktyce klinicznej stosuje się jeszcze wyższe wartości, rzędu kilkudziesięciu, a nawet kilkuset Gy/h w miejscu źródła, ale definicyjnie HDR to właśnie zakres >12 Gy/h. Jest to zgodne z klasycznym podziałem brachyterapii na LDR (low dose rate, zwykle ok. 0,4–2 Gy/h), MDR (medium dose rate), PDR (pulsed dose rate) oraz HDR. Moim zdaniem warto to sobie po prostu skojarzyć: HDR = bardzo krótki czas zabiegu, ale bardzo duża moc dawki w trakcie ekspozycji. W brachyterapii HDR stosuje się najczęściej źródło 192Ir, które jest automatycznie wysuwane z afterloadera do aplikatorów umieszczonych w guzie albo w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Dzięki wysokiej mocy dawki można podać zaplanowaną dawkę całkowitą w kilku-kilkunastu frakcjach trwających po kilka minut, zamiast wielu godzin czy dni jak w LDR. Z punktu widzenia organizacji pracy oddziału onkologii to ogromny plus: łatwiej zaplanować harmonogram, skraca się czas zajęcia sali i aparatury, a pacjent często może być leczony ambulatoryjnie. Jednocześnie, przy tak dużej mocy dawki, bardzo ważne jest precyzyjne planowanie leczenia w systemie TPS, dokładne obrazowanie (TK, MR) do wyznaczenia objętości tarczowych i narządów krytycznych oraz rygorystyczne przestrzeganie zasad ochrony radiologicznej. W HDR każdy błąd w pozycjonowaniu aplikatora czy czasie ekspozycji od razu przekłada się na duże odchylenie dawki. Dlatego w dobrych ośrodkach tak duży nacisk kładzie się na procedury QA, weryfikację czasu przebywania źródła w poszczególnych pozycjach (tzw. dwell time) oraz kontrolę geometrii układu. W praktyce technika HDR jest szeroko stosowana np. w nowotworach ginekologicznych, raka prostaty, raka płuca czy przełyku, właśnie dzięki możliwościom konformnego podania wysokiej dawki w krótkim czasie przy stosunkowo szybkim spadku dawki w tkankach otaczających.

Pytanie 12

Którą strukturę anatomiczną oznaczono strzałką na obrazie rezonansu magnetycznego?

Ilustracja do pytania
A. Rdzeń przedłużony.
B. Zbiornik mostowy.
C. Most.
D. Móżdżek.
Na obrazie widoczny jest klasyczny strzałowy skan MR głowy (rezonans magnetyczny w projekcji strzałkowej), a strzałka wskazuje na móżdżek. Widzisz położenie tej struktury: znajduje się ku tyłowi od pnia mózgu (mostu i rdzenia przedłużonego) oraz powyżej części szyjnej rdzenia kręgowego, w tylnym dole czaszki. Charakterystyczny jest zarys tzw. drzewka życia – drobne, listewkowate zakręty móżdżku oddzielone bruzdami, co w MR T1/T2 daje taki „pierzasty” obraz. To właśnie ten układ fałdów najłatwiej zapamiętać w praktyce. Móżdżek składa się z dwóch półkul i robaka móżdżku pośrodku; na obrazie strzałkowym zwykle dobrze widać robaka jako strukturę leżącą w linii pośrodkowej, za komorą IV. W codziennej praktyce technika obrazowania móżdżku jest istotna np. w diagnostyce udarów w tylnym dole czaszki, guzów kąta mostowo-móżdżkowego, zmian demielinizacyjnych czy malformacji Arnolda–Chiariego. Dobre ułożenie pacjenta, cienkie warstwy i brak artefaktów ruchowych są kluczowe, bo struktury są małe i łatwo coś przeoczyć. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „odhaczania” kolejno: półkule mózgu, pień mózgu, móżdżek, komory – zawsze w tej samej kolejności. Taka rutyna bardzo pomaga przy szybkiej ocenie MR zgodnie z zaleceniami opisowymi stosowanymi w radiologii. Rozpoznawanie anatomicznych struktur móżdżku na MR to podstawa, żeby potem móc świadomie ocenić patologie, a nie tylko „patrzeć na szarości”.

Pytanie 13

W radiologii stomatologicznej ząb o numerze 23 to kieł

A. górny lewy.
B. dolny lewy.
C. dolny prawy.
D. górny prawy.
W systemie numeracji zębów stosowanym w stomatologii i radiologii stomatologicznej (system FDI, czyli dwucyfrowy) ząb 23 oznacza górny lewy kieł. Pierwsza cyfra „2” wskazuje na II ćwiartkę łuku zębowego, czyli szczękę lewą (górny lewy kwadrant), a druga cyfra „3” określa konkretny ząb w tej ćwiartce – trójka to właśnie kieł. W praktyce radiologicznej bardzo ważne jest, żeby automatycznie kojarzyć numer z lokalizacją, bo na zdjęciu – szczególnie panoramicznym – łatwo się pomylić stronami, jeśli nie myśli się schematem ćwiartek. Na pantomogramie prawa i lewa strona są odwrócone względem obserwatora: prawa strona pacjenta jest po lewej stronie obrazu. Mimo tego numeracja pozostaje taka sama: ząb 23 zawsze będzie w górnym lewym kwadrancie pacjenta, czyli na szczęce po jego lewej stronie. W dobrych praktykach opisu zdjęć RTG zawsze podaje się numery zębów według FDI, żeby uniknąć nieporozumień między lekarzem, technikiem i protetykiem. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „czytania” numeru: 1 i 2 to szczęka (góra), 3 i 4 to żuchwa (dół), a cyfry 1–8 to kolejno: siekacz przyśrodkowy, siekacz boczny, kieł, pierwszy przedtrzonowiec, drugi przedtrzonowiec, pierwszy trzonowiec, drugi trzonowiec, trzeci trzonowiec. Dzięki temu, gdy na opisie widzisz np. „ubytkowe zmiany próchnicowe zęba 23” albo „ognisko okołowierzchołkowe przy 23”, od razu wiesz, że chodzi o górny lewy kieł, co ma znaczenie przy planowaniu leczenia zachowawczego, endodontycznego czy chirurgicznego oraz przy prawidłowym pozycjonowaniu pacjenta do zdjęć celowanych na kły.

Pytanie 14

Na skanie rezonansu magnetycznego serca oznaczono

Ilustracja do pytania
A. komorę lewą.
B. komorę prawą.
C. przedsionek prawy.
D. przedsionek lewy.
Na obrazie rezonansu magnetycznego serca strzałka wskazuje prawą komorę. W projekcji poprzecznej (osiowej) warto pamiętać o zasadzie, że na obrazach MR i TK prawa strona pacjenta znajduje się po lewej stronie ekranu. To jest pierwszy krok, żeby się nie pogubić. Prawa komora leży bardziej do przodu (czyli bliżej mostka) i ma zwykle cieńszą ścianę niż lewa komora, a jej kształt jest bardziej nieregularny, trochę jak półksiężyc otaczający część lewej komory. Lewa komora z kolei jest położona bardziej ku tyłowi i ma grubszy, masywny mięsień, przez co wygląda na bardziej okrągłą i „mięsistą”. Na standardowych sekwencjach cine MR w projekcjach osiowych i krótkiej osi to właśnie te cechy morfologiczne są podstawą identyfikacji jam serca. W praktyce klinicznej poprawne rozpoznanie prawej komory ma duże znaczenie przy ocenie kardiomiopatii prawej komory, nadciśnienia płucnego, wad wrodzonych czy dysfunkcji prawej komory po zatorowości płucnej. Radiolog i technik powinni umieć szybko odróżnić prawą komorę od przedsionków, bo pomylenie jam może prowadzić do błędnej oceny frakcji wyrzutowej, objętości końcoworozkurczowej i końcowoskurczowej. Moim zdaniem warto zawsze „zakotwiczyć się” na kilku punktach orientacyjnych: mostek z przodu, kręgosłup z tyłu, aorta zwykle bardziej centralnie i nieco po lewej, lewa komora najgłębiej ku tyłowi, a prawa komora – z przodu i bardziej przy mostku. Taka rutynowa check‑lista bardzo ułatwia interpretację badań MR serca zgodnie z dobrymi praktykami opisanymi w wytycznych ESC i standardach obrazowania kardiologicznego SCMR.

Pytanie 15

Na ilustracji przedstawiono ułożenie pacjenta do wykonania zdjęcia rentgenowskiego

Ilustracja do pytania
A. stopy.
B. kości piętowej.
C. śródstopia.
D. palców stopy.
Na zdjęciu widać klasyczne ułożenie pacjenta do wykonania projekcji AP stopy – stopa leży podeszwą na detektorze (kaseta / płyta obrazująca), palce są wyprostowane, a wiązka promieniowania będzie padała z góry, prostopadle lub lekko skośnie, na całą stopę. Strzałka wskazuje mniej więcej środek pola ekspozycji, czyli okolice środka stopy, co jest typowe dla standardowego badania RTG stopy, a nie tylko pojedynczego odcinka, jak kość piętowa czy palce. W praktyce technik elektroradiolog ustawia centralną wiązkę tak, aby objąć jednocześnie paliczki, śródstopie i tyłostopie, bo celem jest ocena całej architektury stopy: łuku podłużnego, ustawienia kości śródstopia, stawów śródstopno‑paliczkowych i stępu. Dla kości piętowej stosuje się zupełnie inne pozycjonowanie – pięta jest wtedy najczęściej odsunięta i wykonywana jest projekcja boczna lub osiowa, z wyraźnym ukierunkowaniem na kość piętową i staw skokowo‑piętowy. Z kolei zdjęcia palców wymagają bardziej precyzyjnego ogniskowania na konkretny promień (np. paluch) oraz użycia mniejszego pola ekspozycji, często też innego ułożenia, żeby uniknąć nakładania się sąsiednich struktur. Moim zdaniem warto zapamiętać, że przy „zdjęciu stopy” standardem jest objęcie wszystkich kości od paliczków aż po tyłostopie w jednym polu, co dokładnie sugeruje ta ilustracja. W praktyce klinicznej takie badanie wykonuje się bardzo często przy urazach, deformacjach (np. płaskostopie, hallux valgus) czy bólach przeciążeniowych, dlatego poprawne pozycjonowanie całej stopy jest kluczowe dla jakości diagnostycznej obrazu i zgodne z zasadami dobrej praktyki radiologicznej.

Pytanie 16

W badaniu EKG różnice potencjałów pomiędzy lewym podudziem a lewym przedramieniem rejestruje odprowadzenie

A. I
B. aVL
C. aVR
D. III
Prawidłowo wskazane odprowadzenie III rejestruje różnicę potencjałów między lewym podudziem (elektroda na nodze lewej – LL) a lewym przedramieniem (elektroda na ręce lewej – LA). W klasycznym 12‑odprowadzeniowym EKG mamy trzy odprowadzenia kończynowe dwubiegunowe: I, II i III. Zgodnie ze standardem Einthovena: odprowadzenie I zapisuje różnicę potencjałów między prawym przedramieniem (RA) a lewym przedramieniem (LA), odprowadzenie II – między RA a lewym podudziem (LL), a właśnie odprowadzenie III – między LA a LL. Czyli w uproszczeniu: III = LL – LA. To dokładnie odpowiada treści pytania. W praktyce klinicznej znajomość tej konfiguracji jest bardzo ważna, bo ułatwia rozumienie tzw. trójkąta Einthovena i zależności między odprowadzeniami. Można np. korzystać z zależności I + III = II do kontroli jakości zapisu – jeśli suma wektorowa się „nie zgadza”, to często oznacza źle założone elektrody albo artefakty. Moim zdaniem technik, który automatycznie kojarzy, z których elektrod składa się każde odprowadzenie, ma dużo łatwiej przy rozwiązywaniu problemów typu: „dziwnie odwrócone załamki P” czy „nagle ujemny QRS w I”. Wtedy można podejrzewać zamianę elektrod RA/LA albo LA/LL. W codziennej pracy, gdy zakładasz elektrody, warto sobie w głowie odtwarzać, że LL zawsze „wchodzi” w II i III, LA w I i III, a RA w I i II. To naprawdę pomaga w świadomym wykonywaniu badania, a nie tylko „podpinaniu kabelków”.

Pytanie 17

Do zdjęcia lewobocznego kręgosłupa lędźwiowo-krzyżowego pacjenta należy ułożyć na boku

A. prawym, promień centralny pada 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego.
B. prawym, promień centralny pada 4 palce poniżej górnego zarysu talerza biodrowego.
C. lewym, promień centralny pada 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego.
D. lewym, promień centralny pada 4 palce poniżej górnego zarysu talerza biodrowego.
W tym zadaniu wszystkie niepoprawne odpowiedzi wynikają głównie z dwóch typowych nieporozumień: po pierwsze z wyborem niewłaściwej strony, na którą układamy pacjenta, a po drugie z błędnym określeniem wysokości, na którą powinien padać promień centralny. W praktyce radiologicznej do standardowego zdjęcia bocznego kręgosłupa lędźwiowo‑krzyżowego stosuje się ułożenie na lewym boku. Chodzi o to, żeby lewa strona ciała przylegała do detektora, bo wtedy struktury położone głębiej (kręgosłup, trzony kręgów, przestrzenie międzykręgowe) są bliżej kasety i ulegają mniejszemu powiększeniu geometrycznemu. Układanie pacjenta na prawym boku powoduje, że prawa strona jest bliżej detektora, a lewa – dalej. W przypadku zdjęcia L‑S, przyjętym standardem jest właśnie lewy bok, żeby zapewnić jak najbardziej powtarzalne warunki i porównywalność badań. Oczywiście są sytuacje kliniczne, gdzie z przyczyn bólowych albo pourazowych trzeba pacjenta ułożyć inaczej, ale to są wyjątki, a nie reguła egzaminacyjna. Druga ważna rzecz to wysokość promienia centralnego. Odpowiedzi, w których promień centralny pada 4 palce poniżej górnego zarysu talerza biodrowego, lokują wiązkę zdecydowanie za nisko. Wtedy środek wiązki przesuwa się bliżej kości krzyżowej i miednicy, przez co górne segmenty lędźwiowe (L1–L3) mogą być gorzej odwzorowane, a czasem wręcz częściowo poza polem obrazowania. Typowym błędem myślowym jest tu mylenie projekcji stricte lędźwiowej z projekcją bardziej nastawioną na odcinek krzyżowo‑guziczny albo z ujęciami celowanymi na stawy krzyżowo‑biodrowe. W wielu podręcznikach technikę ustawia się tak, że poziom L3–L4 jest wyznaczany właśnie jako kilka palców powyżej górnego zarysu talerza biodrowego, nie poniżej. Jeżeli ktoś kieruje się wyłącznie intuicją „niżej będzie bliżej krzyża, więc lepiej”, to właśnie wpada w tę pułapkę. Dobre praktyki mówią jasno: lewy bok do projekcji lewobocznej kręgosłupa lędźwiowo‑krzyżowego, promień centralny mniej więcej na środek odcinka lędźwiowego, czyli około 4 szerokości palców powyżej talerza biodrowego. Dopiero od tego ustawienia można ewentualnie minimalnie korygować pozycję w zależności od budowy pacjenta, ale punkt wyjścia jest stały. Niewłaściwa strona ułożenia i zła wysokość wiązki przekładają się na zniekształcenia, skrócenie obrazu przestrzeni międzykręgowych i ryzyko pominięcia istotnych zmian zwyrodnieniowych czy pourazowych. Z mojego doświadczenia to są dokładnie te błędy, które potem wychodzą przy kontroli jakości zdjęć i powodują konieczność powtarzania ekspozycji, a więc i niepotrzebne dodatkowe narażenie pacjenta.

Pytanie 18

W jaki sposób należy oprzeć stroik w audiometrycznym badaniu przewodnictwa kostnego?

A. Ramionami na guzowatości potylicznej zewnętrznej.
B. Podstawą na guzowatości potylicznej zewnętrznej.
C. Ramionami na powierzchni wyrostka sutkowatego.
D. Podstawą na powierzchni wyrostka sutkowatego.
Prawidłowo – w badaniu przewodnictwa kostnego stroik audiometryczny powinien być oparty **podstawą na powierzchni wyrostka sutkowatego** kości skroniowej, tuż za małżowiną uszną. To miejsce jest standardem, bo wyrostek sutkowaty leży bardzo blisko ucha środkowego i ślimaka, a jednocześnie ma dość równą, twardą powierzchnię kostną, która dobrze przewodzi drgania. Jeśli przyłożysz stroik podstawą, a nie ramionami, energia drgań jest przekazywana bardziej bezpośrednio do kości czaszki, bez zbędnych strat. W praktyce klinicznej to ma ogromne znaczenie, bo badanie przewodnictwa kostnego służy do różnicowania niedosłuchu przewodzeniowego i odbiorczego – np. przy klasycznej próbie Rinnego czy Webera. Moim zdaniem warto zapamiętać to trochę „manualnie”: stroik trzymasz za ramiona, a część, która drży (podstawa), ląduje dokładnie na wyrostku sutkowatym. Dobrą praktyką jest też, żeby nie dotykać ręką główki stroika po przyłożeniu go do wyrostka, bo wtedy tłumisz drgania i zafałszowujesz wynik. W gabinetach laryngologicznych i w pracowniach audiometrii przyjmuje się, że miejsce na wyrostku sutkowatym musi być suche, bez włosów, bez opatrunków – inaczej przewodnictwo kostne będzie zaburzone. Warto też zwrócić uwagę, żeby nie uciskać zbyt mocno, ale też nie za lekko – stroik ma stabilnie przylegać, bez chybotania. Z czasem wyrabia się taka „pamięć ręki” i wtedy badania są powtarzalne i zgodne z zasadami nowoczesnej audiometrii tonalnej.

Pytanie 19

Na obrazie MR jamy brzusznej strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. wątrobę.
B. trzustkę.
C. nerkę.
D. śledzionę.
Na obrazie MR jamy brzusznej strzałka wskazuje wątrobę, czyli największy narząd miąższowy w górnej części jamy brzusznej, po prawej stronie. Na przekroju czołowym, takim jak na tym zdjęciu, wątroba zajmuje prawą górną część obrazu, tuż pod przeponą, przylega do prawej ściany klatki piersiowej i zwykle częściowo przykrywa prawą nerkę. W rezonansie magnetycznym jej sygnał jest stosunkowo jednorodny, a granica z płucem i przeponą jest wyraźna. Moim zdaniem to jedno z podstawowych ćwiczeń w radiologii: najpierw lokalizacja wątroby, potem dopiero szukanie zmian patologicznych. W praktyce klinicznej prawidłowe rozpoznanie wątroby na MR jest kluczowe przy ocenie ogniskowych zmian, takich jak naczyniaki, przerzuty, HCC czy torbiele. Standardem jest porównywanie położenia narządu względem kręgosłupa, żeber i innych narządów – to bardzo pomaga, gdy obraz nie jest idealny albo pacjent był słabo ułożony. Dobre praktyki mówią, żeby zawsze „czytać” badanie systematycznie: najpierw orientacja w płaszczyźnie i stronach ciała (oznaczenia L/R), potem narządy miąższowe (wątroba, śledziona, nerki, trzustka), a dopiero na końcu drobne szczegóły. Dzięki temu łatwiej uniknąć pomylenia wątroby np. ze śledzioną w nietypowych wariantach anatomicznych czy przy dużych guzach. W codziennej pracy technika lub młodego radiologa poprawna identyfikacja wątroby na MR to absolutna podstawa do dalszej, bardziej zaawansowanej interpretacji badania.

Pytanie 20

W celu maksymalnego ograniczenia dawki promieniowania badanie rentgenowskie u dzieci należy wykonać

A. z kratką przeciwrozproszeniową i przy zmniejszonej filtracji.
B. z kratką przeciwrozproszeniową i przy zwiększonej filtracji.
C. bez kratki przeciwrozproszeniowej i przy zmniejszonej filtracji.
D. bez kratki przeciwrozproszeniowej i przy zwiększonej filtracji.
Prawidłowa odpowiedź dobrze odzwierciedla podstawową zasadę ochrony radiologicznej u dzieci: dawka ma być jak najmniejsza, ale przy zachowaniu akceptowalnej jakości obrazu. U pacjentów pediatrycznych zazwyczaj rezygnuje się z kratki przeciwrozproszeniowej, ponieważ dziecko ma małą grubość anatomiczną, więc udział promieniowania rozproszonego jest mniejszy niż u dorosłych. Kratka poprawia co prawda kontrast obrazu, ale „pożera” sporą część promieniowania pierwotnego, przez co aparat musi podać wyższą dawkę (większe mAs), żeby na detektorze było wystarczająco dużo fotonów. U dziecka to jest kompletnie nieopłacalne – zysk w jakości jest niewielki, a dawka rośnie zauważalnie. Dlatego w dobrych praktykach pediatrycznej radiologii klasycznej kratki używa się wyjątkowo rzadko i tylko przy naprawdę grubych obszarach, np. u starszych dzieci z otyłością.
Drugim elementem jest zwiększona filtracja wiązki. Dodatkowa filtracja (np. filtracja własna + filtracja dodatkowa z aluminium lub miedzi) usuwa z wiązki niskoenergetyczne fotony, które u dziecka praktycznie nie biorą udziału w tworzeniu obrazu, tylko są pochłaniane w tkankach i zwiększają dawkę powierzchniową skóry. Po „utwardzeniu” wiązki rośnie średnia energia promieniowania, dzięki czemu więcej fotonów przechodzi przez ciało i efektywnie dociera do detektora. W praktyce na aparatach pediatrycznych stosuje się dedykowane programy z podwyższoną filtracją i odpowiednio dobranym kV, zgodnie z zasadą ALARA oraz rekomendacjami kampanii typu Image Gently. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą regułę: u dzieci bez kratki, z twardą, dobrze przefiltrowaną wiązką, plus ścisła kolimacja i ewentualne osłony – to jest standard bezpiecznego badania RTG.

Pytanie 21

W celu wyeliminowania zakłóceń obrazu MR przez sygnały pochodzące z tkanki tłuszczowej, stosuje się

A. sekwencje STIR.
B. sekwencje FLAIR.
C. obrazowanie PD – zależne.
D. obrazowanie T1 – zależne.
Prawidłową metodą eliminacji sygnału z tkanki tłuszczowej w badaniach MR są sekwencje STIR (Short Tau Inversion Recovery). Jest to specjalny rodzaj sekwencji inwersyjno–odzyskowych, w których dobiera się czas TI tak, żeby sygnał z tłuszczu został „wyzerowany” – czyli znalazł się w punkcie przejścia przez zero na krzywej relaksacji T1. W praktyce oznacza to, że na obrazach STIR tłuszcz jest ciemny, a struktury o dłuższym T1, np. zmiany obrzękowe, zapalne czy nowotworowe w kościach i tkankach miękkich, są dobrze widoczne. Moim zdaniem to jedna z najbardziej praktycznych sekwencji w codziennej diagnostyce, zwłaszcza w ortopedii i onkologii.
W standardowych protokołach MR kręgosłupa, stawów czy badaniach onkologicznych często zestawia się sekwencje T1, T2 i właśnie STIR, bo STIR bardzo ładnie uwidacznia obrzęk szpiku, uszkodzenia więzadeł, zapalenia czy nacieki nowotworowe, bez „przeszkadzającego” jasnego sygnału z tłuszczu. W przeciwieństwie do klasycznych technik fat-sat opartych na różnicy częstotliwości rezonansowej (spektroskopowych), STIR jest mniej wrażliwy na niejednorodności pola B0 i B1, dlatego dobrze sprawdza się w trudnych obszarach anatomicznych i przy badaniu całego ciała. Zgodnie z dobrymi praktykami w MR, sekwencje STIR stosuje się głównie tam, gdzie kluczowe jest wykrycie obrzęku lub nacieku w tkankach zawierających tłuszcz, natomiast nie używa się ich po kontraście gadolinowym, bo kasują również część wzmocnienia zależnego od T1. Warto zapamiętać: jeśli pytanie dotyczy „tłumienia” sygnału z tłuszczu metodą inwersji – odpowiedzią jest STIR.

Pytanie 22

Jaka jest standardowa odległość OF do wykonania rentgenowskich zdjęć kości i stawów kończyny górnej?

A. 120-130 cm
B. 135-150 cm
C. 100-115 cm
D. 70-90 cm
Prawidłowy zakres 100–115 cm to standardowa odległość ognisko–film (OF, dziś częściej mówi się FFD lub SID) stosowana przy klasycznych zdjęciach kości i stawów kończyny górnej. Taka odległość jest pewnym kompromisem między geometrią wiązki promieniowania a praktycznymi możliwościami aparatu i pracowni. Przy około 100 cm uzyskujemy akceptowalne powiększenie obrazu, stosunkowo małe zniekształcenia geometryczne i dobrą ostrość krawędzi, a jednocześnie nie trzeba dramatycznie podnosić mAs, żeby skompensować spadek natężenia promieniowania. W praktyce technik ustawia statyw tak, żeby odległość od ogniska lampy do kasety z detektorem była stabilnie w tym przedziale; to pozwala też przewidywalnie dobierać ekspozycję według tabel technicznych. Moim zdaniem to jest jedna z tych „wartości do zapamiętania”, które naprawdę przydają się w codziennej pracy, bo większość protokołów RTG kończyny górnej (nadgarstek, łokieć, bark, dłoń, paliczki) jest na tym oparta. Warto też pamiętać, że większe odległości, typu 150–180 cm, zarezerwowane są raczej dla klatki piersiowej, gdzie zależy nam na minimalizacji powiększenia serca i lepszej jednorodności dawki. Z kolei zbyt mała OF powodowałaby wyraźne powiększenie i rozmycie struktur, co utrudnia ocenę np. szczelin stawowych czy drobnych odłamów kostnych. Dobrą praktyką jest zawsze sprawdzenie, czy rzeczywista OF zgadza się z protokołem pracowni, bo błędne ustawienie może później dawać pozorne różnice w wielkości zmian na kolejnych badaniach kontrolnych. W diagnostyce pourazowej kończyny górnej, gdzie liczy się dokładna ocena ustawienia odłamów, taka powtarzalność geometrii zdjęcia ma ogromne znaczenie.

Pytanie 23

Centratory laserowe zamontowane w kabinie aparatu terapeutycznego służą do

A. odmierzania odległości.
B. ustalania położenia zmiany nowotworowej.
C. oświetlania kabiny podczas terapii.
D. pozycjonowania pacjenta.
Prawidłowa odpowiedź dotyczy pozycjonowania pacjenta i dokładnie do tego służą centratory laserowe w kabinie aparatu terapeutycznego w radioterapii. Te lasery wyświetlają na ciele pacjenta cienkie, jasne linie – najczęściej w trzech płaszczyznach: czołowej, strzałkowej i poprzecznej. Dzięki temu zespół techników może ustawić pacjenta tak, aby jego ciało było zgodne z układem współrzędnych użytym w planie leczenia. Mówiąc prościej: to, co zaplanował fizyk medyczny i lekarz w systemie planowania leczenia, musi zostać bardzo precyzyjnie odtworzone na stole terapeutycznym, a lasery są do tego podstawowym narzędziem. W praktyce wygląda to tak, że przed pierwszym napromienianiem, podczas symulacji czy CT planistycznego, na skórze pacjenta zaznacza się tatuaże lub markery. Później, przy każdym kolejnym frakcjonowaniu, te znaczniki ustawia się dokładnie w liniach laserowych. Umożliwia to powtarzalne, milimetrowo dokładne ułożenie pacjenta dzień po dniu, co jest kluczowe, żeby dawka promieniowania trafiała w objętość tarczową, a nie w zdrowe tkanki. Z mojego doświadczenia to właśnie praca z laserami i pozycjonowaniem odróżnia radioterapię „na oko” od nowoczesnej, obrazowo prowadzonej terapii zgodnej z wytycznymi ESTRO czy IAEA. Dobre praktyki mówią, że lasery muszą być regularnie kontrolowane (tzw. QA – quality assurance), ich położenie kalibruje się względem izocentrum aparatu, a personel powinien unikać „kombinowania” i zawsze bazować na jasno zdefiniowanych punktach odniesienia. Współcześnie, nawet przy technikach takich jak IMRT czy VMAT, gdzie geometria wiązek jest bardzo złożona, podstawą nadal pozostaje poprawne ustawienie pacjenta względem laserów, a dopiero potem korekta obrazowa (IGRT) na podstawie CBCT lub zdjęć portowych.

Pytanie 24

Która sekwencja w obrazowaniu MR jest stosowana do uwidocznienia naczyń krwionośnych?

A. EPI
B. DWI
C. TOF
D. STIR
Prawidłową odpowiedzią jest TOF, czyli sekwencja Time-of-Flight. To jest klasyczna technika angiografii MR (MRA), używana właśnie do nieinwazyjnego uwidaczniania naczyń krwionośnych bez konieczności podawania kontrastu jodowego czy wykonywania klasycznej angiografii rentgenowskiej. Zasada działania TOF opiera się na tzw. efekcie napływu: krew płynąca do przekroju obrazowania ma niezsaturowane protony, dzięki czemu daje silniejszy sygnał niż otaczające, „zmęczone” impulsem tkanki stacjonarne. W efekcie naczynia wypełnione krwią są bardzo jasne na tle tkanek, co pozwala dobrze ocenić przebieg tętnic, zwłaszcza w obrębie mózgowia, tętnic szyjnych czy koła Willisa. W praktyce klinicznej TOF jest standardem przy podejrzeniu tętniaków, malformacji naczyniowych, zwężeń tętnic, a także przy kontrolach po zabiegach neurochirurgicznych czy naczyniowych. Co ważne, sekwencja TOF jest szczególnie przydatna u pacjentów z przeciwwskazaniami do kontrastu gadolinowego (np. ciężka niewydolność nerek), bo daje użyteczne obrazy samym efektem przepływu. W dobrych praktykach pracowni MR zwraca się uwagę na odpowiednie ustawienie płaszczyzn, grubości warstw, kierunku kodowania fazy i parametrów TR/TE, żeby zminimalizować artefakty przepływowe i ruchowe. Moim zdaniem warto zapamiętać, że jeśli w opisie zlecenia pada hasło „angiografia MR” bez kontrastu, to w większości protokołów domyślnie chodzi właśnie o sekwencję TOF. Pozostałe sekwencje z listy mają inne główne zastosowania i nie są podstawowym narzędziem do wizualizacji naczyń.

Pytanie 25

Nieostrość geometryczna obrazu rentgenowskiego zależy od

A. wielkości ogniska optycznego.
B. wielkości ziarna luminoforu folii wzmacniającej.
C. ilości promieniowania rozproszonego.
D. grubości emulsji błony rentgenowskiej.
Prawidłowo – klucz do zrozumienia nieostrości geometrycznej leży w wielkości ogniska optycznego lampy rentgenowskiej, czyli w praktyce w wielkości rzeczywistego ogniska anody. Im większe ognisko, tym większe „rozmycie” krawędzi struktur na obrazie, bo promienie wychodzą z większego obszaru, a nie z jednego punktu. Tworzy się wtedy tzw. półcień geometryczny. Dlatego w nowoczesnych aparatach RTG stosuje się małe ogniska (np. 0,6 mm, 1,0 mm) do badań wymagających wysokiej rozdzielczości, np. zdjęcia kości nadgarstka, stopy, zdjęcia zębowo-zębodołowe czy mammografia, gdzie standardy mówią wręcz o bardzo małych ogniskach, żeby dobrze pokazać drobne zwapnienia. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę z praktyki: jeśli zależy nam na bardzo ostrym obrazie drobnych struktur, technik wybiera możliwie najmniejsze ognisko, jakie jeszcze „wytrzyma” wymaganą mAs, bez przegrzewania anody. Z kolei przy dużych polach, np. zdjęcie klatki piersiowej u dorosłego, często używa się większego ogniska, żeby nie przeciążyć lampy, kosztem lekkiego spadku ostrości, ale nadal akceptowalnego zgodnie z wytycznymi jakościowymi. Warto też kojarzyć, że nieostrość geometryczna zależy dodatkowo od odległości ognisko–błona (FDD) oraz odległości obiekt–błona: im większa odległość obiektu od detektora, tym większy półcień. Jednak w pytaniu pytają konkretnie, od czego zależy sama nieostrość geometryczna jako parametr aparatu – i tutaj decydująca jest właśnie wielkość ogniska optycznego, co jest klasycznym elementem fizyki medycznej i zasad wykonywania zdjęć RTG.

Pytanie 26

Na przedstawionym scyntygramie ukazano duży obszar

Ilustracja do pytania
A. wzmożonego wychwytu znacznika w lewym stawie kolanowym.
B. zmniejszonego wychwytu znacznika w prawym stawie kolanowym.
C. wzmożonego wychwytu znacznika w prawym stawie kolanowym.
D. zmniejszonego wychwytu znacznika w lewym stawie kolanowym.
Na przedstawionym scyntygramie kluczowe jest poprawne rozpoznanie zarówno charakteru zmiany, jak i strony ciała. W medycynie nuklearnej intensywność sygnału na obrazie odpowiada ilości wychwyconego radioznacznika. W badaniu scyntygraficznym kości, wykonywanym najczęściej z użyciem związków fosfonianowych znakowanych technetem-99m, zwiększony metabolizm kostny powoduje silniejsze gromadzenie znacznika. Na obrazie widzimy to jako wyraźnie ciemniejszy, bardziej intensywny obszar – jest to tzw. wzmożony wychwyt. Z kolei zmniejszony wychwyt objawia się jako obszar „ubogi” w sygnał, jaśniejszy od otoczenia, wręcz czasem jak ubytek zliczeń. Dlatego interpretowanie widocznego ciemnego ogniska jako miejsca zmniejszonego wychwytu jest po prostu odwróceniem logiki obrazu. To dość typowy błąd, gdy ktoś miesza zasady opisu scyntygrafii z radiogramami RTG, gdzie większa gęstość bywa jaśniejsza. Drugim częstym problemem jest pomylenie strony – lewego i prawego kolana. W scyntygrafii obowiązuje zasada ścisłego oznaczania projekcji (AP, PA, boczna) oraz oznaczeń L/R. W praktyce trzeba zawsze patrzeć na podpisy pod obrazem, a nie na „intuicyjne” wrażenie, bo ułożenie kończyn może być inne niż na zdjęciach RTG czy w badaniu fizykalnym. Jeśli ktoś uznaje, że zmiana dotyczy prawego stawu, gdy faktycznie jest po lewej, to zwykle wynika to z nieuwagi wobec oznaczeń lub z przyzwyczajenia do innej modalności obrazowania. Prawidłowa interpretacja wymaga porównania obu kolan: symetryczna aktywność sugeruje obraz prawidłowy, a wyraźna asymetria, jak tutaj, wskazuje na jednostronny proces patologiczny. Błędne odpowiedzi wynikają więc z dwóch podstawowych pomyłek: odwrócenia interpretacji skali szarości (wzmożony vs zmniejszony wychwyt) albo pomylenia lewej i prawej strony. W standardach opisowych medycyny nuklearnej podkreśla się, żeby zawsze najpierw zidentyfikować stronę na podstawie znaczników, potem ocenić charakter ogniska (hot/cold), a dopiero na końcu formułować wnioski kliniczne, bo takie uporządkowanie zmniejsza ryzyko właśnie takich nieporozumień.

Pytanie 27

Na rentgenogramie przedstawione jest złamanie Saltera-Harrisa typu

Ilustracja do pytania
A. V czwartej kości śródręcza.
B. III nasady dalszej kości piszczelowej.
C. I ześlizgnięcie bliższej nasady kości udowej lewej.
D. II odcinka bliższego kości piszczelowej.
Na zdjęciu RTG widoczny jest typowy obraz ześlizgnięcia bliższej nasady kości udowej – klasyczne złamanie Saltera-Harrisa typu I w obrębie głowy i szyjki kości udowej. W tym typie uszkodzenia linia złamania przebiega wyłącznie przez chrząstkę wzrostową (fizę), bez zajęcia przynasady ani nasady. Na obrazie nie zobaczysz typowego „pęknięcia” w kości, tylko przemieszczenie nasady względem przynasady. W praktyce klinicznej u dzieci i młodzieży takie uszkodzenie w okolicy bliższej kości udowej określa się właśnie jako ześlizgnięcie bliższej nasady kości udowej (SCFE – slipped capital femoral epiphysis). Na RTG, szczególnie w projekcji AP i bocznej, ocenia się linię Klein’a, kształt szyjki i położenie głowy kości udowej. W prawidłowych warunkach głowa powinna „zawieszać się” nad linią Klein’a; w ześlizgnięciu jest wyraźnie przesunięta. Z mojego doświadczenia, kluczowe jest też zwrócenie uwagi na rozmycie zarysu przynasady i lekkie poszerzenie szpary fizy – to często pierwszy subtelny sygnał na wczesnym etapie. Dobre praktyki w diagnostyce mówią, żeby zawsze wykonywać RTG obu bioder do porównania, bo asymetria bardzo pomaga w rozpoznaniu. Ważna jest też szybka kwalifikacja do leczenia – zwykle stabilizacja śrubą kaniulowaną przez płytkę wzrostową, tak aby zapobiec dalszemu ześlizgnięciu i powikłaniom, jak martwica głowy kości udowej czy deformacja typu cam w konflikcie udowo-panewkowym. Rozpoznanie Salter-Harris I w tym miejscu wymaga więc połączenia znajomości klasyfikacji, anatomii radiologicznej stawu biodrowego i typowego obrazu klinicznego: ból biodra lub kolana, utykanie, ograniczenie rotacji wewnętrznej. W praktyce technika wykonania badania RTG (prawidłowe ułożenie pacjenta, odpowiednie projekcje – AP miednicy, oś osiowa szyjki) ma ogromne znaczenie, bo złe ustawienie może zamaskować ześlizgnięcie i zmylić nawet doświadczonego opisywacza.

Pytanie 28

Która przyczyna spowodowała powstanie artefaktu widocznego na zamieszczonym obrazie MR?

Ilustracja do pytania
A. Zły dobór cewki gradientowej.
B. Niejednorodność pola magnetycznego.
C. Wymiary obiektu przekroczyły pole widzenia.
D. Nieprawidłowa kalibracja aparatu.
Prawidłowo – na tym obrazie mamy klasyczny przykład artefaktu typu „cut off”, czyli sytuacji, gdy wymiary obiektu przekraczają pole widzenia (FOV – field of view). W badaniu MR, gdy FOV jest ustawione zbyt małe w stosunku do rzeczywistych rozmiarów badanego obszaru, część sygnału z tkanek leżących poza polem widzenia zostaje „przefazowana” i odwzorowuje się w niewłaściwym miejscu obrazu. Moim zdaniem to jeden z bardziej podchwytliwych artefaktów, bo wynika wyłącznie z parametrów akwizycji, a nie z awarii sprzętu. W praktyce technik powinien zawsze sprawdzić, czy dobrane FOV obejmuje całą głowę pacjenta w danej płaszczyźnie, szczególnie w sekwencjach T2-zależnych w projekcji strzałkowej i osiowej. Standardem dobrej praktyki jest kontrola tzw. prescan lub scout view i korekta FOV jeszcze przed właściwą serią. Jeśli FOV jest za małe, pojawiają się charakterystyczne „obcięcia” lub powtórzenia struktur anatomicznych przy krawędziach obrazu, widoczne nieraz jako dziwne przesunięcia lub brak fragmentów czaszki czy tkanek miękkich. W protokołach MR mózgu zwykle stosuje się FOV rzędu 220–260 mm, ale zawsze trzeba to dostosować do budowy pacjenta – u osób z dużą czaszką albo przy badaniach z maską unieruchamiającą lepiej od razu dać trochę większe FOV. W codziennej pracy ważne jest też, żeby nie próbować „ratować” jakości obrazu innymi parametrami (np. macierzą czy zoomem), jeśli pierwotnie FOV jest źle ustawione. Podsumowując: artefakt, który tu widzisz, nie wynika z uszkodzenia aparatu, tylko z czysto geometrycznego ograniczenia pola widzenia – i to właśnie tłumaczy, dlaczego poprawną odpowiedzią jest przekroczenie FOV przez badany obiekt.

Pytanie 29

Na radiogramie TK głowy strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. zatokę klinową.
B. zatokę sitową.
C. przegrodę nosową.
D. zbiornik wielki.
Na tym typie przekroju TK bardzo łatwo pomylić poszczególne zatoki przynosowe i inne struktury linii pośrodkowej, jeśli nie ma się wyrobionego nawyku patrzenia na typowe punkty orientacyjne. Jednym z częstych błędów jest branie zatoki klinowej za zatokę sitową. Zatoka sitowa składa się z licznych drobnych komórek powietrznych położonych bardziej do przodu, między jamą nosową a oczodołami. Na przekrojach poprzecznych wygląda raczej jak „plaster miodu” po obu stronach przegrody nosowej, a nie jak pojedyncza, centralnie położona jama. Jeżeli na obrazie widzimy jedną, stosunkowo dużą, dobrze ograniczoną jamę w linii pośrodkowej, leżącą głębiej, to jest to typowy obraz zatoki klinowej, a nie sitowej. Kolejne nieporozumienie dotyczy zbiornika wielkiego. Zbiornik wielki (cisterna magna) jest strukturą płynową należącą do przestrzeni podpajęczynówkowej, zlokalizowaną ku tyłowi od rdzenia przedłużonego i poniżej móżdżku. W TK będzie miał gęstość zbliżoną do płynu mózgowo-rdzeniowego i lokalizuje się w tylnej jamie czaszki, zdecydowanie nie w obrębie podstawy czaszki przedniej. Na załączonym obrazie wyraźnie widać, że strzałka wskazuje strukturę kostno-powietrzną w trzonie kości klinowej, a nie przestrzeń płynową w dole tylnym. Zdarza się też, że ktoś automatycznie widząc strukturę w linii pośrodkowej, wpisuje w głowie „przegroda nosowa”. Przegroda nosowa to jednak cienka, pionowa struktura chrzęstno-kostna dzieląca jamę nosową na dwie połowy. W TK będzie ona wyglądała jak linijne zgrubienie kostne i chrzęstne, przebiegające od przodu do tyłu, a nie jak wydzielona jama powietrzna. Tutaj strzałka celuje w przestrzeń wypełnioną powietrzem, otoczoną kością, leżącą za jamą nosową, czyli dokładnie w typowym miejscu zatoki klinowej. Z mojego doświadczenia typowy błąd myślowy polega na ocenianiu tylko jednego elementu – np. że coś jest ciemne, więc „pewnie zatoka” – bez uwzględnienia pełnej topografii: położenia względem oczodołów, siodła tureckiego, dołów czaszki. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią jasno: najpierw identyfikujemy płaszczyznę, potem orientujemy się na podstawie kości czaszki i dopiero na tym tle przyporządkowujemy nazwy zatok i innych struktur. Dzięki temu unika się właśnie takich pomyłek jak zamiana zatoki klinowej z sitową czy mylenie jam powietrznych z przestrzeniami płynowymi OUN.

Pytanie 30

W obrazowaniu MR wykorzystuje się moment magnetyczny

A. elektronów.
B. neutronów.
C. pozytonów.
D. protonów.
W obrazowaniu rezonansu magnetycznego kluczową rolę odgrywa moment magnetyczny protonów, głównie protonów wodoru obecnych w cząsteczkach wody i tłuszczu w organizmie. Każdy proton zachowuje się trochę jak miniaturowy magnes – ma swój spin i związany z nim moment magnetyczny. W silnym polu magnetycznym skanera MR te „magnesiki” ustawiają się wzdłuż linii pola, a następnie są wytrącane z równowagi impulsami fal radiowych (RF). Po wyłączeniu impulsu RF protony wracają do stanu równowagi i oddają energię, co rejestruje system odbiorczy. Właśnie ta sygnałowa odpowiedź protonów (sygnał MR) jest przeliczana komputerowo na obraz. Moim zdaniem najważniejsze praktyczne skojarzenie dla technika jest takie: im więcej protonów wodoru w tkance, tym silniejszy sygnał, dlatego np. tkanka tłuszczowa czy mięśniowa wygląda inaczej niż kość korowa, a płyn mózgowo-rdzeniowy inaczej niż istota biała w mózgu. Różnice w czasie relaksacji T1 i T2 protonów w różnych tkankach pozwalają na dobranie odpowiednich sekwencji (T1-zależnych, T2-zależnych, PD, FLAIR, STIR itd.), co jest standardem w protokołach badań MR zgodnie z zaleceniami producentów i wytycznymi towarzystw radiologicznych. W praktyce klinicznej technik, planując badanie, świadomie wykorzystuje fizykę protonów: dobiera parametry takie jak TR, TE, flip angle, żeby podkreślić różnice w zachowaniu momentów magnetycznych protonów w danych strukturach. Bez momentu magnetycznego protonów nie byłoby ani kontrastu tkanek, ani samego sygnału w MR – cała metoda po prostu by nie działała. Dlatego właśnie poprawna odpowiedź to protony, a nie inne cząstki.

Pytanie 31

Na prawidłowo przedstawionym radiogramie badania kontrastowego strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. mięsień lędźwiowy lewy.
B. moczowód lewy.
C. mięsień lędźwiowy prawy.
D. moczowód prawy.
Na zdjęciu widzisz klasyczne badanie urograficzne – kontrast wypełnia układy kielichowo‑miedniczkowe nerek oraz moczowody. Strzałka wskazuje smukły, wyraźnie cieniujący słupek kontrastu biegnący z górnej części obrazu w kierunku pęcherza po stronie lewej pacjenta. W projekcji AP (przednio‑tylnej) zawsze pamiętamy, że lewa strona obrazu odpowiada lewej stronie pacjenta, bo promień pada z przodu na tył, a obraz nie jest odwracany lustrzanie. Dlatego zaznaczona struktura to lewy moczowód wypełniony środkiem cieniującym. Moczowód na urografii ma typowy przebieg: schodzi z miedniczki nerkowej przyśrodkowo, krzyżuje wyrostki poprzeczne kręgów lędźwiowych, dalej zbliża się do linii kolców biodrowych przednich górnych i kończy w pęcherzu. Na tym radiogramie dokładnie to widać – równy, kontrastowy zarys, bez typowego wachlarzowatego kształtu mięśnia i bez beleczkowania kości. Z praktycznego punktu widzenia umiejętność pewnego rozpoznania moczowodów jest kluczowa przy ocenie zastoju moczu, kamicy moczowodowej, zwężeń po operacjach czy zmian uciskowych z zewnątrz. W codziennej pracy technika elektroradiologii, radiologa czy urologa takie zdjęcie to podstawa oceny drożności dróg moczowych. Moim zdaniem warto sobie „wdrukować” ten obraz w pamięć: wąski kontrastowy pasek w linii mniej więcej wyrostków poprzecznych – to moczowód, a jeśli po lewej stronie ekranu, to właśnie moczowód lewy.

Pytanie 32

W technice napromieniania SSD mierzona jest odległość źródła promieniowania od

A. izocentrum aparatu terapeutycznego.
B. stołu aparatu terapeutycznego.
C. napromienianego guza.
D. punktu zdefiniowanego na skórze pacjenta.
W technice napromieniania SSD (source–skin distance) kluczowe jest właśnie to, że jako punkt odniesienia przyjmuje się punkt zdefiniowany na skórze pacjenta. Cała metoda polega na ustawieniu stałej odległości od źródła promieniowania do powierzchni ciała, a nie do guza czy izocentrum. Dzięki temu łatwiej kontrolować warunki geometryczne wiązki, dawkę na głębokości referencyjnej oraz powtarzalność ułożeń między frakcjami. W praktyce wygląda to tak, że terapeuta wyznacza na skórze pacjenta odpowiedni punkt (np. tuszem, markerem, czasem z użyciem tatuaży), a potem za pomocą wskaźnika odległości (tzw. distance indicator, suwak SSD, czasem laser + miarka) ustawia dokładnie wymaganą SSD, np. 100 cm. Moim zdaniem to jest bardzo „technicznie wygodna” metoda, szczególnie przy prostszych polach i technikach 2D. W standardach radioterapii opisuje się ją jako alternatywę dla napromieniania izocentrycznego (SAD), gdzie odległość jest stała do izocentrum w ciele pacjenta. W SSD zawsze kalibruje się dawkę przy określonej odległości źródło–skóra, a planowanie dawki na głębokości wymaga już uwzględnienia krzywych procentowej dawki głębokiej (PDD). W codziennej pracy technika SSD bywa wykorzystywana np. przy napromienianiu zmian powierzchownych, pól na skórę, czasem w prostych polach paliatywnych, gdzie ważne jest szybkie i powtarzalne ustawienie. Dobrą praktyką jest, żeby ten punkt na skórze był jednoznacznie oznaczony, łatwy do odtworzenia, a kontrola SSD odbywała się przed każdą frakcją, bo każda zmiana ułożenia, podkładek czy materaca może tę odległość zaburzyć.

Pytanie 33

W którym okresie ciąży wykonanie u kobiety zdjęcia rentgenowskiego klatki piersiowej jest najbardziej szkodliwe dla płodu?

A. Między 3 a 12 tygodniem ciąży.
B. Między 19 a 25 tygodniem ciąży.
C. Między 13 a 18 tygodniem ciąży.
D. Między 26 a 40 tygodniem ciąży.
Prawidłowo wskazany okres 3–12 tygodnia ciąży to tzw. faza organogenezy, czyli intensywnego kształtowania się narządów płodu. W tym czasie promieniowanie jonizujące, nawet w stosunkowo małych dawkach, może zaburzać procesy podziału i różnicowania komórek. Może to prowadzić do powstania wad wrodzonych, poronień lub ciężkich zaburzeń rozwojowych. Dlatego właśnie ten okres uważa się za najbardziej wrażliwy na działanie promieniowania, co jest mocno podkreślane w wytycznych ochrony radiologicznej kobiet ciężarnych. W praktyce klinicznej, zgodnie z zasadą ALARA (As Low As Reasonably Achievable), u kobiety w I trymestrze unika się badań RTG wszędzie tam, gdzie tylko jest to możliwe, a jeśli badanie jest absolutnie konieczne, musi być bardzo dobrze uzasadnione przez lekarza i odpowiednio udokumentowane. Z mojego doświadczenia w pracy z materiałami szkoleniowymi wynika, że standardem jest w pierwszej kolejności rozważenie metod bezpromiennych, takich jak USG czy MRI bez kontrastu, a dopiero gdy one nie wystarczają – planowanie RTG z maksymalnym ograniczeniem dawki i zastosowaniem osłon (np. fartuch ołowiany na okolice brzucha i miednicy). W obrazowaniu klatki piersiowej u ciężarnej kładzie się nacisk na odpowiednie parametry techniczne aparatu, ograniczenie liczby projekcji do niezbędnego minimum oraz bardzo dokładne kolimowanie wiązki, żeby jak najmniejsza część ciała była napromieniana. W dobrych praktykach radiologicznych zawsze pojawia się też obowiązek pytania pacjentki o możliwość ciąży przed badaniem RTG i – jeśli istnieje ryzyko, że jest to wczesna ciąża – rozważenie przełożenia badania lub zmiany metody diagnostycznej. Ten sposób myślenia, moim zdaniem, jest kluczowy: najpierw bezpieczeństwo płodu, potem wygoda diagnostyczna.

Pytanie 34

Który środek ochrony radiologicznej należy zastosować podczas badania czaszki 53-letniego pacjenta za pomocą tomografii komputerowej?

A. Okulary ze szkłem ołowiowym.
B. Osłonę z gumy ołowiowej na tarczycę.
C. Osłonę z gumy ołowiowej na gonady.
D. Fartuch z gumy ołowiowej.
Prawidłowo wskazany fartuch z gumy ołowiowej to podstawowy i najbardziej uniwersalny środek ochrony radiologicznej stosowany u pacjentów podczas badań TK, również przy tomografii komputerowej czaszki. W praktyce klinicznej, zgodnie z zasadą ALARA, dążymy do tego, żeby dawka promieniowania była tak niska, jak to rozsądnie możliwe, przy zachowaniu jakości diagnostycznej badania. Fartuch ołowiowy pozwala osłonić duże obszary ciała, które nie są objęte obszarem skanowania: klatkę piersiową, jamę brzuszną, miednicę. W badaniu czaszki wiązka promieniowania jest skupiona głównie na głowie, ale promieniowanie rozproszone rozchodzi się w różnych kierunkach i właśnie przed nim dodatkowo chroni fartuch. Z mojego doświadczenia w pracowni TK, dobrze założony fartuch (często tzw. dwuczęściowy – kamizelka i spódnica albo pełny fartuch 360°) realnie ogranicza niepotrzebne napromienianie narządów szczególnie wrażliwych, jak gonady, szpik kostny w miednicy czy narządy jamy brzusznej. Ważne jest też, żeby fartuch nie wchodził w pole skanowania, bo wtedy może powodować artefakty i pogorszyć jakość obrazu. Dlatego technik musi umieć pogodzić ochronę z prawidłowym pozycjonowaniem pacjenta. W aktualnych wytycznych podkreśla się, że osłony osobiste stosujemy wtedy, gdy nie zaburzają one diagnostyki i gdy rzeczywiście zmniejszają dawkę efektywną. Fartuch spełnia te warunki w badaniu głowy, w przeciwieństwie do bardziej wyspecjalizowanych osłon, które w tym konkretnym przypadku nie wnoszą tak dużo. To jest po prostu standard dobrej praktyki w tomografii – najpierw optymalizacja parametrów ekspozycji, a następnie rozsądne użycie osłon, z fartuchem ołowiowym jako podstawą.

Pytanie 35

Rozpoczęcie badania TK nerek po 20-30 sekundach od początku podania środka kontrastowego umożliwia diagnostykę

A. dróg moczowych.
B. tętnic nerkowych.
C. żył nerkowych.
D. kory i rdzenia nerek.
Prawidłowa odpowiedź odnosi się do tzw. fazy tętniczej badania TK po dożylnym podaniu środka kontrastowego. Mniej więcej 20–30 sekund od rozpoczęcia iniekcji kontrastu to moment, kiedy środek jest maksymalnie obecny w tętnicach, w tym w tętnicach nerkowych, a jeszcze w niewielkim stopniu w żyłach i drogach moczowych. Dlatego właśnie w tym przedziale czasowym najlepiej oceniamy anatomię tętnic nerkowych, ich przebieg, liczbę, ewentualne zwężenia, tętniaki, malformacje naczyniowe. W praktyce klinicznej ta faza jest kluczowa np. przy kwalifikacji do angioplastyki, ocenie nadciśnienia naczyniowo-nerkowego, przed przeszczepieniem nerki albo przy podejrzeniu zatoru tętnicy nerkowej. W nowoczesnych protokołach wielofazowego TK jamy brzusznej bardzo często wykonuje się kilka serii: fazę tętniczą (ok. 20–30 s), fazę miąższową/korowo-rdzeniową (ok. 30–70 s) oraz fazę wydalniczą (kilka minut po podaniu kontrastu). Każda z nich służy do czego innego. Moim zdaniem warto to mieć w głowie jak prostą oś czasu, bo pomaga to potem „czytać” protokoły badań. Dobra praktyka jest taka, że technik ustawia automatyczny bolus tracking albo sztywny timing oparty na masie ciała i wydolności krążenia, żeby rzeczywiście trafić w prawdziwą fazę tętniczą. Właśnie wtedy wizualizacja tętnic nerkowych na rekonstrukcjach MIP czy 3D VR jest najczytelniejsza i najbardziej diagnostyczna.

Pytanie 36

Które badanie, zgodnie z zakresem kompetencji, może samodzielnie wykonać technik elektroradiolog?

A. Bronchoskopię.
B. Pielografię.
C. Rentgenowskie jednokontrastowe żołądka.
D. Rentgenowskie klatki piersiowej z kontrastem.
Prawidłowa odpowiedź wynika bezpośrednio z zakresu kompetencji technika elektroradiologii określonego w programach kształcenia i w praktyce szpitalnej. Technik może samodzielnie wykonywać klasyczne badania rentgenowskie, w tym projekcje klatki piersiowej, również z użyciem środka kontrastowego, o ile procedura nie wymaga ingerencji typowo lekarskiej, jak np. endoskopia czy zabieg chirurgiczny. RTG klatki piersiowej z kontrastem mieści się w standardowej diagnostyce obrazowej, gdzie technik odpowiada za prawidłowe pozycjonowanie pacjenta, dobór parametrów ekspozycji (kV, mAs, ognisko, filtracja), zastosowanie osłon ochronnych oraz za komunikację z pacjentem i obserwację jego stanu w trakcie badania. W praktyce może to być np. badanie przełyku z kontrastem, gdzie kluczowe jest dobranie odpowiednich projekcji, tempo wykonywania zdjęć i współpraca z pacjentem, który połyka środek cieniujący.
Moim zdaniem ważne jest, żebyś kojarzył, że technik nie decyduje o wskazaniach klinicznych ani nie stawia rozpoznania – to rola lekarza radiologa – ale odpowiada za jakość techniczną obrazów i bezpieczeństwo radiologiczne. Dobre praktyki mówią jasno: technik musi znać zasady stosowania kontrastów jodowych i barytowych, rozumieć ryzyko reakcji niepożądanych, znać procedury postępowania w razie nagłego pogorszenia stanu pacjenta. W RTG klatki piersiowej z kontrastem technik zwykle współpracuje z lekarzem przy podaniu kontrastu, ale samo wykonanie ekspozycji, ustawienie aparatu, dobór projekcji (PA, boczna, skośne) oraz kontrola artefaktów leży już w jego kompetencjach. To jest takie typowe, codzienne badanie z obszaru klasycznej radiologii, idealnie wpasowane w profil zawodowy technika elektroradiologii.

Pytanie 37

Koronarografia jest radiologicznym zabiegiem diagnostycznym pozwalającym ocenić drożność

A. tętnic obwodowych.
B. żył obwodowych.
C. tętnic wieńcowych.
D. żył wieńcowych.
Prawidłowo – koronarografia służy do oceny drożności tętnic wieńcowych, czyli naczyń doprowadzających krew do mięśnia sercowego. W trakcie badania lekarz wprowadza cewnik do układu tętniczego (najczęściej przez tętnicę promieniową w nadgarstku albo udową w pachwinie) i pod kontrolą fluoroskopii kieruje go do ujść tętnic wieńcowych w aorcie. Następnie podaje środek cieniujący (kontrast jodowy), który wypełnia tętnice wieńcowe i pozwala zobaczyć ich światło na monitorze RTG w czasie rzeczywistym. Dzięki temu można dokładnie ocenić zwężenia, zamknięcia, nieregularności ściany naczynia, obecność blaszek miażdżycowych. W praktyce klinicznej koronarografia jest złotym standardem w diagnostyce choroby wieńcowej, szczególnie przy ostrych zespołach wieńcowych, niestabilnej dławicy piersiowej czy w kwalifikacji do angioplastyki wieńcowej (PCI) albo pomostowania aortalno-wieńcowego (by-passy). Co ważne, badanie ma charakter inwazyjny, ale od razu w trakcie tego samego zabiegu można wykonać leczenie – np. poszerzenie zwężonego miejsca balonikiem i wszczepienie stentu. Z mojego doświadczenia, w technice ważne jest dobre przygotowanie pacjenta (nawodnienie, ocena funkcji nerek, alergii na kontrast) oraz ścisłe przestrzeganie zasad ochrony radiologicznej, bo używa się promieniowania jonizującego i kontrastu jodowego. W pracowni hemodynamicznej standardem jest też archiwizacja obrazów w systemie PACS i dokładna dokumentacja wszystkich projekcji, żeby kardiolog mógł później porównać wyniki z kolejnymi badaniami.

Pytanie 38

Który stan patologiczny został zarejestrowany podczas wykonywania badania EKG?

Ilustracja do pytania
A. Migotanie komór.
B. Dodatkowe pobudzenia komorowe.
C. Trzepotanie przedsionków.
D. Migotanie przedsionków.
Na zapisanym na rycinie EKG widać wyraźnie miarowy rytm zatokowy, a pomiędzy prawidłowymi zespołami QRS pojawiają się pojedyncze, wcześniejsze, szerokie i zniekształcone zespoły QRS bez poprzedzającej ich fali P. To jest klasyczny obraz dodatkowych pobudzeń komorowych (PVC – premature ventricular complexes). Komorowe pobudzenie przedwczesne powstaje w ektopowym ognisku w mięśniu komór, dlatego przewodzenie nie odbywa się typową drogą przez układ bodźcoprzewodzący, tylko rozchodzi się wolniej przez mięsień – stąd poszerzony, dziwnie wyglądający QRS i zwykle przeciwstawne wychylenie załamka T. Po takim pobudzeniu często obserwuje się tzw. przerwę wyrównawczą. W praktyce, gdy technik opisuje zapis EKG z PVC, powinien zwrócić uwagę na ich częstość (pojedyncze, pary, salwy), morfologię (jednokształtne, wielokształtne) i kontekst kliniczny pacjenta. Pojedyncze PVC u młodej osoby bez objawów zwykle nie są groźne, ale liczne lub w salwach u chorego kardiologicznego mogą wymagać pilnej konsultacji lekarskiej. Z mojego doświadczenia warto od razu zaznaczyć na wydruku fragment z dodatkowymi pobudzeniami, opisać je w protokole i zadbać o poprawną kalibrację (10 mm/mV, 25 mm/s), bo bez tego kardiolog nie będzie miał pełnej informacji do oceny ryzyka arytmii. Dobra praktyka jest też porównanie aktualnego zapisu z wcześniejszym, jeśli jest dostępny – czasem narastanie liczby PVC jest pierwszym sygnałem pogarszającej się funkcji lewej komory lub zaburzeń elektrolitowych.

Pytanie 39

W systemie międzynarodowym ząb pierwszy przedtrzonowy po stronie lewej oznacza się symbolem

A. 14
B. 84
C. 54
D. 24
Poprawna odpowiedź to 24, bo w tzw. systemie międzynarodowym (światowa numeracja FDI – Fédération Dentaire Internationale) ząb pierwszy przedtrzonowy w szczęce po stronie lewej oznacza się właśnie symbolem 24. Ten system opiera się na dwóch cyfrach: pierwsza cyfra oznacza ćwiartkę łuku zębowego, druga – konkretny ząb w tej ćwiartce, liczony od linii pośrodkowej. Dla zębów stałych: 1 – szczęka prawa, 2 – szczęka lewa, 3 – żuchwa lewa, 4 – żuchwa prawa. Pierwszy przedtrzonowiec w szczęce jest zawsze „4” w numeracji wewnątrz ćwiartki. Czyli po stronie lewej szczęki: 2 (ćwiartka) + 4 (pierwszy przedtrzonowiec) = 24. Moim zdaniem ten system jest dużo wygodniejszy niż stare symbole graficzne, bo łatwo go zapisać w dokumentacji, w systemach PACS, w opisach RTG i w komunikacji między lekarzami. W praktyce, kiedy opisujesz zdjęcie pantomograficzne albo skrzydłowo-zgryzowe, lekarz prowadzący oczekuje, że wskażesz ząb właśnie taką numeracją FDI. Przykład: próchnica na powierzchni stycznej zęba 24, planowane leczenie endodontyczne 24, podejrzenie zmian okołowierzchołkowych przy wierzchołku korzenia 24. W diagnostyce obrazowej i w opisach radiologicznych poprawne użycie symbolu 24 jest standardem – minimalizuje pomyłki, szczególnie gdy badania są archiwizowane w systemach informatycznych i oglądane przez różnych specjalistów. Dobrą praktyką jest też zawsze sprawdzać stronę lewą/prawą na obrazie RTG (znacznik L/R), a dopiero potem przypisywać numer zęba, żeby nie odwrócić łuków zębowych w głowie.

Pytanie 40

Kolonoskopia to badanie, które ma na celu ocenę błony śluzowej

A. jelita cienkiego.
B. dwunastnicy.
C. żołądka.
D. jelita grubego.
Prawidłowo – kolonoskopia służy do oceny błony śluzowej jelita grubego, czyli okrężnicy, esicy i odbytnicy. W badaniu używa się giętkiego endoskopu wprowadzanego przez odbyt, a operator ogląda od środka ścianę jelita na monitorze w powiększeniu. Dzięki temu można bardzo dokładnie ocenić wygląd śluzówki: kolor, ukształtowanie, obecność nadżerek, owrzodzeń, polipów, guzów czy źródeł krwawienia. Z mojego doświadczenia to jedno z kluczowych badań w profilaktyce raka jelita grubego – standardem jest wykonywanie kolonoskopii przesiewowej u osób po 50. roku życia (a czasem wcześniej, gdy są obciążenia rodzinne). W trakcie kolonoskopii zgodnie z dobrymi praktykami nie tylko się ogląda jelito, ale też od razu wykonuje procedury terapeutyczne: usuwa polipy pętlą diatermiczną, pobiera wycinki do badania histopatologicznego, tamuje krwawienie za pomocą klipsów endoskopowych czy koagulacji. Dobre przygotowanie pacjenta, czyli dokładne oczyszczenie jelita środkami przeczyszczającymi dzień przed badaniem, jest absolutnie kluczowe – od tego zależy jakość oceny błony śluzowej, a tym samym wiarygodność wyniku. W praktyce technik czy personel pomocniczy musi pilnować, żeby pacjent miał właściwe przeciwwskazania ocenione (np. ciężka niewydolność krążenia, perforacja, ostre zapalenie otrzewnej) oraz żeby sprzęt był prawidłowo zdezynfekowany zgodnie z procedurami endoskopowymi. Moim zdaniem warto też zapamiętać prostą zasadę: kolonoskopia = jelito grube, gastroskopia = przełyk, żołądek i dwunastnica. To pomaga na egzaminach i w praktyce na oddziale, kiedy lekarz zleca różne badania endoskopowe i trzeba je dobrze od siebie odróżniać.