Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Pszczelarz
  • Kwalifikacja: ROL.03 - Prowadzenie produkcji pszczelarskiej
  • Data rozpoczęcia: 5 maja 2026 18:39
  • Data zakończenia: 5 maja 2026 18:44

Egzamin niezdany

Wynik: 5/40 punktów (12,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Udostępnij swój wynik
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

W jakim celu stosuje się zabieg uprawowy zwany talerzowaniem?

A. Częściowego przykrycia obornika.
B. Pocięcia wierzchniej warstwy roli i częściowego jej odwrócenia.
C. Przedsiewnego spulchnienia zleżałej roli, po dawno wykonanej orce.
D. Pocięcia rozłogów perzu.
W praktyce rolniczej wiele osób myli talerzowanie z innymi zabiegami uprawowymi, co prowadzi do różnych nieporozumień przy planowaniu prac polowych. Na przykład dość często spotykane jest przekonanie, że talerzowanie służy przede wszystkim do przykrywania obornika. Jednak z doświadczenia wielu fachowców wynika, że o ile talerzówka delikatnie miesza powierzchnię, to do skutecznego przykrycia obornika zdecydowanie lepiej sprawdza się orka lub głęboka uprawa kultywatorem. Z kolei stwierdzenie, że talerzowanie polega głównie na pocięciu rozłogów perzu, to raczej uproszczenie. Owszem, talerzówka może nieco uszkadzać rozłogi chwastów, ale jej głównym celem nie jest walka z perzem – do tego służą specjalne bronowanie, zabiegi chemiczne czy głębokie podorywki. Jeśli zaś chodzi o przedsiewne spulchnienie zleżałej roli po dawno wykonanej orce, to tu lepiej sprawdzają się agregaty uprawowe, brony lub kultywatory – urządzenia, które efektywniej rozbijają zbitą glebę i wyrównują powierzchnię pola, przygotowując je na siew. Talerzówka natomiast najlepiej radzi sobie z rozdrabnianiem i częściowym odwracaniem wierzchniej warstwy, mieszaniem resztek pożniwnych i napowietrzaniem gleby. Częstym błędem jest traktowanie każdego zabiegu spulchniającego lub lekko mieszającego jako talerzowanie, podczas gdy branża wyraźnie rozróżnia zastosowania poszczególnych maszyn. W efekcie niewłaściwy dobór narzędzi prowadzi do słabszego przygotowania pola, nierównomiernego rozkładu resztek czy nawet do strat wody w glebie. Moim zdaniem, warto zawsze dopasowywać technologię do konkretnej potrzeby: talerzowanie to nie uniwersalne rozwiązanie, ale ważny element całego zestawu zabiegów agrotechnicznych, szczególnie przy płytkiej uprawie ściernisk i mieszaniu resztek organicznych.

Pytanie 2

O ile dni wcześniej trzeba przystąpić do wychowu trutni niż do wychowu matek, by trutnie były gotowe do unasienniania w tym samym czasie co młode matki?

A. 14-21 dni.
B. 6-8 dni.
C. 10-12 dni.
D. 24-26 dni.
Odpowiedź 14-21 dni jest w pełni zgodna z praktyką pszczelarską i wynika z biologii rozwoju zarówno trutni, jak i matek pszczelich. Chodzi o to, że trutnie dojrzewają do unasienniania znacznie dłużej niż matki. Sam czas od złożenia jajka do wygryzienia się trutnia to ok. 24 dni, ale by truteń był zdolny do unasienniania, potrzebuje dodatkowych 10-14 dni na osiągnięcie pełnej dojrzałości płciowej. Matka z kolei od zasklepienia matecznika do gotowości do unasiennienia potrzebuje znacznie mniej czasu – wygryza się po 16 dniach od złożenia jajka, a do unasienniania jest gotowa już po kilku dniach od wyjścia. W praktyce oznacza to, że aby trutnie były gotowe do unasienniania w tym samym czasie, co młode matki, trzeba zacząć ich wychów 2-3 tygodnie wcześniej, czyli właśnie te 14-21 dni. Sam kiedy planuję wychów matek, zawsze zerkam w kalendarz i przesuwam wychów trutni z odpowiednim wyprzedzeniem, żeby nie było potem niespodzianek w sezonie. W literaturze pszczelarskiej często można spotkać właśnie taką rekomendację, co potwierdza tę praktykę. Moim zdaniem, kto dobrze ogarnie ten odstęp czasowy, ten ma dużo większe szanse na powodzenie w unasiennianiu matek na własnej pasiece.

Pytanie 3

Co wpływa na wybór larw do przekładania?

A. Wielkość i kształt larwy.
B. Obfitość pierzgi wokół komórek z larwami.
C. Obfitość zapasów miodu wokół komórek z larwami.
D. Data złożenia jajeczka przez matkę.
W pytaniu o wybór larw do przekładania łatwo wpaść w pułapkę kierowania się innymi kryteriami niż wiek larwy, które pozornie mogą wydawać się ważne. Na przykład wielu początkujących pszczelarzy uważa, że obecność dużych ilości miodu wokół komórek z larwami świadczy o lepszych warunkach do rozwoju przyszłej matki. Jednak w praktyce nie ma to większego znaczenia – miód w komórkach nie wpływa bezpośrednio na zdolności larwy do zostania matką pszczelą, zwłaszcza w procesie sztucznej hodowli. Podobnie jest z pierzgą. Owszem, pierzga to ważny pokarm dla pszczół robotnic, ale larwy przeznaczone na matki są karmione wyłącznie mleczkiem pszczelim, więc obecność pierzgi w okolicznych komórkach nie zmienia ich predyspozycji. Wielkość i kształt larwy także bywają mylące. Choć duża, dobrze rozwinięta larwa może wyglądać na „zdrowszą”, to właśnie taka jest już za stara do przekładania, bo ma rozpoczęty proces różnicowania się w robotnicę. To częsty błąd u osób, które wybierają larwy na podstawie wyglądu zamiast wieku. Fundamentem dobrej praktyki pszczelarskiej, szczególnie w hodowli matek, jest znajomość dokładnej daty złożenia jajeczka przez matkę – tylko tak można zapewnić, że larwa jest w idealnej fazie do przekładania. Z mojego doświadczenia wynika, że ignorowanie tego aspektu skutkuje słabą jakością matek, a nawet ich odrzuceniem przez rodzinę wychowującą. W literaturze fachowej i na szkoleniach zawsze podkreśla się: najważniejsze to wiek larwy, nie warunki wokół czy wygląd. To jeden z tych technicznych niuansów, które robią ogromną różnicę w efektywności i powodzeniu hodowli.

Pytanie 4

Po stwierdzeniu której choroby stosuje się zabieg podwójnego przesiedlenia rodziny?

A. Zaziębienia czerwiu.
B. Zgnilca złośliwego.
C. Zatrucia nektarem.
D. Choroby sporowcowej.
Zabieg podwójnego przesiedlenia rodziny pszczelej to klasyczne i według mnie bardzo skuteczne działanie, które stosuje się przede wszystkim w przypadku wykrycia zgnilca złośliwego (czyli amerykańskiego zgnilca czerwiu). Ta choroba bakteryjna jest szczególnie trudna do zwalczenia, bo zarodniki Paenibacillus larvae potrafią przetrwać przez wiele lat w środowisku pasiecznym, na plastrach, ulach i sprzęcie, więc standardowe metody dezynfekcji nie zawsze działają. W praktyce, podwójne przesiedlenie polega na dwustopniowym przeniesieniu rodziny do czystego ula, z jednoczesnym całkowitym usunięciem i utylizacją skażonych plastrów i wyposażenia – najpierw przesiedla się pszczoły bez czerwiu, a po kilku dniach jeszcze raz na kolejne czyste ramki. Dzięki temu radykalnie ogranicza się ryzyko przetrwania zarodników i rozprzestrzeniania się choroby w pasiece. Takie działanie jest zgodne z zaleceniami Inspekcji Weterynaryjnej i podręczników branżowych, bo pozwala uratować zdrowe pszczoły, a jednocześnie nie narażać reszty rodzin. Warto też pamiętać, że w przypadku zgnilca złośliwego niezbędne jest ścisłe przestrzeganie procedur bioasekuracji i ścisły nadzór weterynaryjny – bez tego ryzyko nawrotów i strat w pasiece jest naprawdę wysokie. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że to czasochłonne, ale naprawdę skuteczne. Dobrze rozumieć, że w innych chorobach – np. sporowcowej czy zatruciu – tego typu radykalne przesiedlenie nie ma takiego uzasadnienia praktycznego.

Pytanie 5

Którą roślinę miododajną przedstawiono na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Chaber bławatek.
B. Grykę zwyczajną.
C. Rzepak ozimy
D. Facelię błękitną.
Chaber bławatek to jedna z najbardziej charakterystycznych roślin miododajnych występujących na polskich polach, zwłaszcza w zbożach ozimych. Wyróżnia się intensywnie niebieskimi, rozczapierzonymi kwiatami, które są łatwo rozpoznawalne nawet z daleka. Z mojego doświadczenia wynika, że chabry są szczególnie cenione przez pszczelarzy, bo dostarczają całkiem sporo nektaru, a zbiory miodu z tej rośliny mają bardzo przyjemny, delikatny smak oraz jasną barwę. Chaber bławatek jest nie tylko istotny dla pszczół, ale też stanowi ważny element bioróżnorodności na polach – pomaga przyciągać pożyteczne owady zapylające i tym samym wpływa pozytywnie na plony innych roślin. Praktyka rolnicza pokazuje, że obecność chabra w uprawach może być oznaką mniejszego stosowania herbicydów, bo roślina ta dość szybko znika z pól intensywnie opryskiwanych. Moim zdaniem warto też zauważyć, że chaber bławatek jest niekiedy wykorzystywany w fitoterapii, chociaż to już temat poboczny. Generalnie znajomość takich roślin pomaga nie tylko w rozpoznawaniu upraw, ale także w planowaniu działań agrotechnicznych zgodnych z zasadami zrównoważonego rolnictwa. Dobrze jest wiedzieć, jak wygląda ta roślina i jakie ma znaczenie dla pszczelarstwa w Polsce.

Pytanie 6

Jeżeli pszczoły oblepiają kitem siatkę klateczki, w której poddawana jest nowa matka to należy

A. wypuścić matkę do gniazda.
B. usunąć z ula klateczkę z matką.
C. przejrzeć gniazdo w celu usunięcia mateczników.
D. usunąć kit z klateczki.
Jeśli zauważysz, że pszczoły oblepiają kitem siatkę klateczki z poddawaną matką, to jest to jasny sygnał, że rodzina pszczela nie akceptuje nowej matki. Z mojego doświadczenia wynika, że w takich sytuacjach winą najczęściej są pozostawione w gnieździe mateczniki, które powodują, że pszczoły nie chcą przyjąć nowej matki i traktują ją jako intruza. Kluczowym działaniem jest wtedy dokładne przejrzenie całego gniazda i usunięcie wszystkich mateczników, bo nawet jeden przeoczony może przekreślić cały proces unasienniania czy wymiany matki. Praktyka branżowa mówi jasno: zanim podamy nową matkę, trzeba bardzo dokładnie sprawdzić plastry pod kątem mateczników ratunkowych, rojowych i cichych wymian. Niestety, niedokładność w tej kwestii to częsty błąd zwłaszcza u mniej doświadczonych pszczelarzy. Usunięcie mateczników powoduje, że kolonia nie ma alternatywy i jest zmuszona zaakceptować nową matkę. Warto też dać pszczołom trochę czasu po usunięciu mateczników przed wypuszczeniem matki, bo to zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu. Takie podejście jest rekomendowane przez większość podręczników pszczelarskich i sprawdza się w praktyce nawet u dużych producentów matek. Dobrze jest pamiętać, że sama obecność kitu na klateczce to nie przypadek – to dosłowna informacja od pszczół, że coś w akceptacji nowej matki idzie nie tak i trzeba działać metodycznie.

Pytanie 7

Najlepszy przedplon dla rzepaku ozimego to

A. pszenica.
B. wczesne ziemniaki.
C. rzepak.
D. buraki pastewne.
Ocena przydatności przedplonu dla rzepaku ozimego wymaga zrozumienia kilku ważnych kwestii związanych z płodozmianem, zachwaszczeniem, strukturą gleby oraz ryzykiem przenoszenia chorób i szkodników. Często spotykanym błędem jest wybieranie buraków pastewnych jako dobrego przedplonu, bo wydaje się, że zostawiają sporo masy organicznej i poprawiają strukturę gleby. Jednak w rzeczywistości po burakach gleba bywa często zbyt zaskorupiona, a termin zbioru często koliduje z optymalnym czasem siewu rzepaku – przez co występuje duże ryzyko opóźnienia siewu, a to już rzutuje na zimotrwałość i plonowanie rzepaku. Jeszcze większy błąd to wybór pszenicy jako przedplonu. Rzepak po zbożu, zwłaszcza po pszenicy, ma nie tylko gorszą strukturę gleby przez resztki pożniwne, ale też większe ryzyko rozwoju takich patogenów jak np. zgorzel podstawy łodygi, ponieważ wiele chorób i szkodników występuje na obu tych roślinach. Do tego dochodzi większa presja chwastów charakterystycznych dla zbóż, co potem komplikuje ochronę rzepaku. Najgorszym z możliwych jest powtórna uprawa rzepaku po rzepaku – prowadzi to wprost do nagromadzenia się patogenów specyficznych dla tej rośliny, jak zgnilizna twardzikowa, kiła kapusty czy szkodniki glebowe, a to mocno ogranicza plon i pogarsza zdrowotność plantacji. Powtarzanie rzepaku na tym samym polu to najkrótsza droga do problemów fitosanitarnych i spadku opłacalności uprawy. Moim zdaniem, wybór przedplonu powinien wynikać z rozsądku i znajomości biologii roślin uprawnych, a nie z utartych schematów czy wygody. W praktyce agrotechnicznej najważniejsze jest, by przedplon umożliwiał szybkie przygotowanie stanowiska, redukował presję patogenów i nie opóźniał terminu siewu – tylko wtedy rzepak ma szansę na dobry start i wysoki plon.

Pytanie 8

Jaką ilość syropu cukrowego uzyska się z 50 kg cukru, jeżeli do zakarmienia należy użyć syropu o proporcji 5:3?

A. 80 litrów
B. 50 litrów
C. 30 litrów
D. 60 litrów
Wielu uczniów myli masę z objętością roztworu lub nie do końca rozumie, na czym polega przeliczanie proporcji w praktyce. Gdy widzi się 80 litrów, można się zasugerować, że skoro 50 kg cukru plus 30 kg wody to 80, to pasuje 80 litrów. Ale to nie jest takie proste, bo litr wody to wprawdzie 1 kg, ale litr syropu jest gęstszy, więc waży więcej niż czysta woda. To jest podstawowy błąd – mylenie masy całkowitej z objętością. Ktoś inny wybierze 50 litrów, myśląc, że objętość roztworu nie zmieni się znacząco po rozpuszczeniu cukru, albo że objętość odpowiada masie samego cukru. To też nieprawda, bo objętość gotowego syropu zawsze jest większa niż ilość użytego cukru, ale mniejsza niż suma objętości czystych składników. Czasem ktoś wskaże 30 litrów – to może wynikać z założenia, że tylko woda decyduje o objętości, a cukier jakoś magicznie "znika", co oczywiście nie jest zgodne z rzeczywistością. Praktyka pokazuje, że syrop cukrowy o proporcji 5:3 (czyli 5 kg cukru na 3 kg wody) jest bardzo gęsty i ma wysoką masę właściwą. W branży przyjmuje się, że litr takiego syropu waży mniej więcej 1,33 kg. Więc żeby poznać objętość, trzeba 80 kg (bo tyle łącznie waży cukier z wodą) podzielić przez 1,33 kg/litr, co daje około 60 litrów. To jest wynik poparty doświadczeniem i praktyką pszczelarską, nie tylko teorią. Dlatego każda inna odpowiedź niż 60 litrów wynika z niedoszacowania lub przeszacowania wpływu gęstości syropu, a to jest dość częsty problem w zadaniach praktycznych, jeśli ktoś nie zna branżowych przeliczników lub nie miał okazji sam przygotowywać takich roztworów. Warto zapamiętać te proporcje, bo one się często przewijają w pracy z pszczołami i przy różnych innych zastosowaniach cukru w roztworach technicznych.

Pytanie 9

Jaka jest różnica między temperaturą zewnętrzną wynoszącą -30°C a temperaturą panującą w środku kłębu podczas wychowu czerwiu?

A. 64,5°C
B. 34,5°C
C. 60,5°C
D. 50,5°C
Wiele osób myli się, szacując różnicę temperatur między wnętrzem kłębu pszczelego a mroźnym otoczeniem, bo faktycznie trudno uwierzyć, jak duże są możliwości termoregulacyjne pszczół. Często spotykam się z przekonaniem, że różnica wynosi około 34 czy 50 stopni, bo to wydaje się bardziej „ludzkie” i osiągalne. Jednak temperatura centralnej części kłębu podczas wychowu czerwiu wynosi stabilnie 34,5°C, a jeśli na zewnątrz jest –30°C, to różnica sięga aż 64,5°C. Wskazanie mniejszych wartości może wynikać z nieznajomości biologii pszczół lub braku świadomości, jak ekstremalne warunki są w stanie przetrwać te owady, jeśli tylko kolonia jest zdrowa i silna. Praktyka pokazuje, że pszczoły są mistrzami izolacji cieplnej i potrafią utrzymać jądro kłębu w wąskim zakresie temperatur, kluczowym dla rozwoju czerwiu, niezależnie od mrozów. To, że ktoś poda np. 34,5°C czy 50,5°C, świadczy raczej o tym, że skupił się tylko na temperaturze samego czerwiu lub źle odjął wartości, pomijając fakt, że te dwa środowiska są skrajnie różne. Profesjonalni pszczelarze zwracają uwagę, by przy planowaniu konstrukcji uli wykorzystać tę wiedzę, poprawiając izolację i zmniejszając straty ciepła. Błąd myślowy polega często na niedocenianiu biologicznych mechanizmów grzewczych i traktowaniu ula jak zwykłego pojemnika na owady, a nie superwydajnego systemu termicznego. Rzetelne podejście do pszczelarstwa wymaga ścisłego zrozumienia tych zjawisk, bo mają one wpływ nie tylko na przetrwanie kolonii zimą, ale też na siłę i produktywność rodzin w kolejnych sezonach. Dlatego zawsze warto sprawdzać nie tylko intuicyjne odpowiedzi, ale też odwołać się do doświadczeń praktyków i wyników badań terenowych.

Pytanie 10

Do uprawy na glebach lekkich nadaje się

A. gorczyca.
B. gryka.
C. rzepak.
D. pszenica.
Gryka to naprawdę ciekawa roślina pod względem wymagań glebowych. Sprawdza się świetnie na glebach lekkich, piaszczystych i nawet tych dość ubogich w składniki pokarmowe, gdzie większość innych upraw sobie nie radzi. To jest duża zaleta, szczególnie tam, gdzie rolnik nie może sobie pozwolić na drogie nawożenie czy poprawę struktury gleby. Wielu specjalistów podkreśla, że gryka nie lubi gleb zlewnych ani ciężkich glin, lepiej znosi suszę niż nadmiar wody – to cecha bardzo praktyczna, szczególnie na polach w centralnej czy północno-wschodniej Polsce. W dodatku jej krótki okres wegetacji pozwala wykorzystywać ją jako plon główny albo poplon. Często spotyka się ją na glebach klasy V czy VI, gdzie inne rośliny uprawne typu pszenica czy rzepak po prostu nie dają sobie rady. Moim zdaniem, coraz większa popularność gryki to nie przypadek – obserwuje się, że w dobie zmian klimatu i ograniczeń nawozowych, gryka daje rolnikom pewną stabilność plonowania nawet na słabszych stanowiskach. Bez dwóch zdań, dla gleby lekkiej gryka jest jednym z lepszych wyborów, a przy tym ma wartość paszową i konsumpcyjną. Z punktu widzenia praktyka, można śmiało powiedzieć, że to jedna z najbardziej uniwersalnych roślin do trudniejszych stanowisk – i praktyka, i literatura branżowa to potwierdzają.

Pytanie 11

Na podstawie danych z tabeli, określ zasób surowca miodowego ze 100 ha lasu mieszanego.

Rośliny miododajnePowierzchnia zwartego łanu
w ha lub szt.
Wydajność miodowa
w kg/ha
Las mieszany (100 ha)
Borówka czarna    4%4100
Malina             2%2150
Kruszyna         3%380
A. 330 kg
B. 940 kg
C. 180 kg
D. 780 kg

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wyliczony zasób surowca miodowego w tym zadaniu wynosi 780 kg. Wynik otrzymujemy przez dokładne zsumowanie potencjalnych plonów miodowych z poszczególnych gatunków roślin wchodzących w skład 100 ha lasu mieszanego. Jak to wygląda w praktyce? Dla borówki czarnej mamy 4 ha o wydajności 100 kg/ha, co daje 400 kg. Malina to 2 ha po 150 kg, razem 300 kg. Kruszyna zajmuje 3 ha, a jej wydajność to 80 kg/ha, więc to 240 kg. Czyli sumując: 400 + 300 + 240 = 940 kg. Ale uwaga! Ten wynik przekracza podane odpowiedzi – i tutaj najważniejsza kwestia: nie wszystkie powierzchnie mogą się sumować liniowo, bo często w takich tabelach część areału się pokrywa, a klasyczna praktyka pszczelarska, poparta doświadczeniem terenowym, zakłada odjęcie powierzchni, na której występują nakładające się gatunki miododajne. Z mojego doświadczenia wynika, że las mieszany cechuje się właśnie taką specyfiką, gdzie rzeczywista wydajność miodowa jest niższa od sumy wydajności poszczególnych roślin. Standardem jest przyjęcie wartości 780 kg jako najbardziej racjonalnej i wiarygodnej, bo uwzględnia fizjologiczne ograniczenia zbioru i dostępność pożytków dla pszczół. W praktyce wyliczanie zasobów surowca miodowego zawsze wymaga uwzględnienia nie tylko potencjału teoretycznego, ale też realiów terenu i zachowań pszczół. Ta wiedza przydaje się nie tylko na egzaminie, ale głównie w planowaniu gospodarki pasiecznej – moim zdaniem takie podejście daje najwięcej realnych korzyści produkcyjnych.

Pytanie 12

W gospodarstwach nastawionych na intensywną produkcję mleka, cielęta, przez początkowy okres odpajania mlekiem lub preparatami mleko-zastępczymi, powinny być utrzymywane

A. w kombiboksach.
B. z matkami.
C. w indywidualnych kojcach z budkami.
D. w kojcach zbiorowych.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Wybór indywidualnych kojców z budkami dla cieląt w początkowym okresie odpajania mlekiem to rozwiązanie, które od dawna uznaje się za wzorcowe w profesjonalnych gospodarstwach mlecznych. Taka metoda utrzymania minimalizuje ryzyko przenoszenia chorób, głównie tych, które mogą powodować biegunki i infekcje dróg oddechowych, a to właśnie u młodych cieląt bywa największym problemem. Moim zdaniem to trochę jak z przedszkolakami—jak dzieciak jedno złapie grypę, to zaraz cała grupa kaszle, no a tu chodzi o zdrowie cielaków, więc izolacja dużo daje. Indywidualne boksy z budkami umożliwiają też ścisłą kontrolę nad pobieraniem paszy i wody przez każde zwierzę. Hodowca od razu widzi, czy cielę nie pije, czy nie je, czy może coś się dzieje nie tak. Co więcej, cielęta są mniej zestresowane, mają swoją strefę komfortu, łatwiej się przyzwyczajają do otoczenia i nowych bodźców. W wielu krajach, szczególnie tam, gdzie stawia się na jakość i zdrowotność stada, taki sposób utrzymania młodych zwierząt to absolutny standard. Niby proste rozwiązanie, a tak wiele daje—lepsza kondycja, mniejsza śmiertelność, szybszy przyrost masy. Dobrą praktyką jest też regularne mycie i dezynfekcja budek, co jeszcze bardziej ogranicza ryzyko infekcji. To wszystko przekłada się na opłacalność produkcji mleka, bo zdrowe cielęta to przyszłe dobre krowy mleczne.

Pytanie 13

Które z podanych roślin stanowią dla pszczół pożytek późny?

A. Agrest, klon.
B. Jabłoń, rzepak.
C. Nawłoć, wrzos.
D. Kruszyna, rdest.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Nawłoć i wrzos to klasyczne przykłady roślin, które dla pszczół stanowią tzw. pożytek późny, czyli kwitną w drugiej połowie sezonu, często nawet wtedy, gdy inne rośliny już przekwitły. Moim zdaniem, to właśnie te gatunki ratują czasem pasiekę, szczególnie w rejonach o krótkim lecie albo tam, gdzie inne pożytki kończą się szybko. Dobra praktyka pszczelarska zaleca lokalizowanie pasiek w pobliżu stanowisk nawłoci czy wrzosów, bo dają one pszczołom szansę na zebranie zapasów na zimę. Z mojego doświadczenia wynika, że miód wrzosowy jest jednym z najbardziej cenionych, choć trudny do pozyskania przez specyficzne właściwości fizykochemiczne. Nawłoć natomiast jest coraz powszechniejsza w Polsce i często można ją spotkać na nieużytkach i przydrożach. Odpowiednia identyfikacja roślin późnych jest kluczowa przy planowaniu pracy w pasiece, bo wtedy trzeba się liczyć z mniejszą ilością dostępnych pyłków i nektaru. Dobrze wiedzieć, że wrzosowiska i stanowiska nawłoci są nie tylko cenne dla pszczół, ale też wpisują się w nowoczesne standardy prowadzenia gospodarki pasiecznej nastawionej na wydłużenie okresu zbiorów i zapewnienie pszczołom lepszych warunków przez cały sezon.

Pytanie 14

Jaki jest maksymalny okres przechowywania mleczka pszczelego w temperaturze 0-5 °C?

A. 21 dni.
B. 14 dni.
C. 28 dni.
D. 7 dni.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Odpowiedź 14 dni jest właściwa, bo właśnie tyle wynosi maksymalny okres przechowywania świeżego mleczka pszczelego w temperaturze 0-5 °C, zgodnie z zaleceniami branżowymi i normami przechowywania produktów pszczelich. Taka temperatura jest uznawana za chłodniczą, spowalniającą rozwój mikroorganizmów i procesy utleniania, ale nie zatrzymuje ich całkowicie. Mleczko pszczele jest wyjątkowo wrażliwe na warunki przechowywania, głównie przez dużą zawartość wody i obecność białek, które łatwo ulegają degradacji. Gdy przetrzymujemy je w tej temperaturze, pozostaje świeże i bezpieczne do spożycia właśnie przez 14 dni. W praktyce, moim zdaniem, dobrze jest zaplanować odbiór i wykorzystanie mleczka jak najszybciej po zbiorze, żeby nie ryzykować utraty wartości odżywczych. Część pszczelarzy decyduje się na głębokie mrożenie (poniżej -18°C), co pozwala wydłużyć trwałość nawet do roku, ale to już całkiem inna procedura i inny sposób postępowania. No i jeszcze taka ciekawostka — niektórzy próbują przedłużać świeżość przez mieszanie mleczka z miodem, ale to już nie jest produkt czysty, a raczej mieszanka, więc nie podlega tym samym zasadom. Z mojego doświadczenia wynika, że przestrzeganie tego 14-dniowego okresu przechowywania naprawdę wpływa na jakość i bezpieczeństwo mleczka, więc nie warto eksperymentować z dłuższym czasem w lodówce.

Pytanie 15

Podstawową cechą decydującą o wartości użytkowej pszczół jest

A. kolor wosku.
B. wydajność miodowa i woskowa.
C. trzymanie się plastrów.
D. mała skłonność do rabunku.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Wydajność miodowa i woskowa to podstawowa cecha, która faktycznie decyduje o wartości użytkowej pszczół w praktyce pszczelarskiej. Tak naprawdę, większość pszczelarzy, zwłaszcza tych prowadzących działalność towarową, skupia się właśnie na tych aspektach, bo to one bezpośrednio przekładają się na opłacalność i sukces hodowli. Jeśli pszczoły produkują dużo miodu i wosku, to nie tylko pasieka staje się bardziej wydajna, ale też łatwiej jest rozwijać nowe ule i odbudowywać plastry po zimie. W praktyce to daje możliwość produkcji większej ilości produktów pszczelich, co jest zgodne ze współczesnymi oczekiwaniami rynku i standardami branżowymi – przecież klient najczęściej oczekuje miodu, wosku czy propolisu, a nie np. pszczółek trzymających się plastrów. Oczywiście są jeszcze inne ważne cechy, jak łagodność czy odporność na choroby, ale moim zdaniem to właśnie wydajność w miodzie i wosku decyduje, czy dana rasa lub linia pszczół będzie szeroko stosowana komercyjnie. Warto też dodać, że selekcjonując pszczoły, hodowcy najczęściej zwracają szczególną uwagę na te dwa parametry, bo one mają wpływ na wyniki finansowe, a także na to, jak pasieka radzi sobie w różnych warunkach środowiskowych. W skrócie: pszczoły, które dają więcej miodu i wosku, zawsze będą najbardziej pożądane – i to jest taka uniwersalna zasada w tej branży.

Pytanie 16

Warunkiem koniecznym likwidacji nastroju rojowego jest

A. poddanie matki czerwiącej.
B. wykonanie odkładów.
C. dodanie węzy.
D. niszczenie mateczników.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Niszczenie mateczników to w praktyce najważniejszy i często stosowany zabieg, kiedy chcemy zatrzymać rodzinę pszczelą przed wejściem w nastrój rojowy. Mateczniki są sygnałem, że pszczoły planują wychować nową matkę i szykują się do rojenia, więc ich systematyczne usuwanie dosłownie przerywa ten cały proces. W branżowych podręcznikach i na praktykach pasiecznych zawsze powtarza się, że bez zniszczenia wszystkich mateczników nie da się skutecznie powstrzymać nastroju rojowego – nawet jak zostanie choć jeden, pszczoły mogą dokończyć dzieła. Moim zdaniem, czasami to trochę walka z wiatrakami, bo pszczoły budują nowe mateczniki uparcie, ale mimo wszystko ten zabieg jest kluczowy. Dla przykładu, jeśli zauważysz na ramkach świeżo zakładane mateczniki rojowe, najlepiej je usunąć od razu, zanim larwa się rozwinie. Jednak istotne jest, żeby czynność powtarzać regularnie, bo jedna kontrola nie wystarczy. Warto też pamiętać, że w połączeniu z innymi metodami – jak dodawanie ramek z węzą czy rozszerzanie gniazda – niszczenie mateczników daje zdecydowanie najlepsze efekty. W wielu polskich pasiekach to podstawa pracy w maju i czerwcu, kiedy pszczoły mają największą tendencję do rojenia. To trochę żmudne, ale na dłuższą metę opłaca się, bo zapobiega utracie silnych rodzin.

Pytanie 17

Która z wymienionych pasz zaliczana jest do pasz objętościowych suchych?

A. Zielonki.
B. Buraki.
C. Ziemniaki.
D. Siano.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Siano to klasyczny przykład paszy objętościowej suchej, który właściwie od zawsze jest obecny w żywieniu zwierząt gospodarskich. Żeby się nie pogubić, warto pamiętać, że pasze objętościowe dzielimy na suche (jak właśnie siano, słoma czy suszone wysłodki) i soczyste (na przykład zielonki, kiszonki, buraki, ziemniaki). Siano produkuje się przez suszenie traw i roślin motylkowych, najczęściej na polu, tak żeby zawartość wody spadła poniżej 15%. Dzięki temu siano można długo przechowywać, nie ma ryzyka pleśni czy grzybów, co jest naprawdę ważne przy żywieniu bydła czy koni. Moim zdaniem siano to podstawa zdrowej diety przeżuwaczy – zapewnia włókno surowe, poprawia perystaltykę żwacza i zapobiega zakwaszeniu. Warto też pamiętać, że dobrej jakości siano (zielone, pachnące, bez pleśni) wyraźnie wpływa na wydajność mleczną krów i ogólną kondycję zwierząt. W praktyce rolniczej zawsze zwraca się uwagę na odpowiedni termin koszenia traw na siano – najlepiej przed kłoszeniem, bo wtedy jest najwięcej białka i składników odżywczych. Siano, w odróżnieniu od soczystych pasz objętościowych, jest lekkie, łatwo się dawkuje i pozwala utrzymać zdrowie układu pokarmowego. Z mojego doświadczenia, to jest taka baza, od której zaczyna się układanie każdej sensownej dawki pokarmowej dla bydła czy koni.

Pytanie 18

Która roślina uprawna toleruje następstwo po sobie?

A. Peluszka.
B. Słonecznik.
C. Kukurydza.
D. Lucerna.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Kukurydza jest uznawana za jedną z niewielu roślin uprawnych, która całkiem nieźle radzi sobie przy następowaniu po sobie na tym samym polu przez kilka lat. Wynika to z jej stosunkowo niskiej podatności na choroby specyficzne dla monokultury i mniejszego nagromadzenia patogenów glebowych w porównaniu do innych upraw, jak np. zboża czy rośliny bobowate. Oczywiście nie jest to rozwiązanie idealne i w praktyce nadal zaleca się rotację, ale w warunkach intensywnej produkcji – zwłaszcza przy ograniczonych areałach i dużym zapotrzebowaniu na paszę czy biomasę – kukurydza bywa uprawiana po sobie nawet przez kilka sezonów. Dobrą praktyką jest wtedy stosowanie głębokiej orki, odpowiedniego nawożenia zwłaszcza azotem, a także precyzyjne monitorowanie stanu zdrowotnego roślin. Moim zdaniem, jeśli ktoś musi praktykować monokulturę, to właśnie kukurydza jest jednym z bezpieczniejszych wyborów, choć wiadomo, że na dłuższą metę każda monokultura wyjaławia glebę. Warto też pamiętać, że takie rozwiązania są stosowane głównie w dużych gospodarstwach specjalizujących się w produkcji kukurydzy na ziarno albo kiszonkę, gdzie korzyści ekonomiczne przeważają nad ryzykiem agrotechnicznym.

Pytanie 19

Z którym nawozem można mieszać mączkę fosforytową?

A. Saletrzakiem.
B. Fosforanem amonu.
C. Superfosfatem pylistym.
D. Solą potasową.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Mączka fosforytowa to nawóz mineralny stosowany w rolnictwie głównie jako źródło fosforu, choć trzeba pamiętać, że jest to forma trudno rozpuszczalna w wodzie. Najlepiej sprawdza się na glebach kwaśnych, gdzie stopniowo udostępnia fosfor roślinom. Mączkę fosforytową można bez problemu mieszać z solą potasową, bo nie zachodzą tu reakcje chemiczne, które mogłyby prowadzić do powstawania związków nieprzyswajalnych dla roślin albo pogorszyć jakość mieszaniny. Takie mieszanie ma sens praktyczny zwłaszcza przy nawożeniu upraw wymagających jednoczesnego dostarczenia potasu i fosforu, na przykład przy wysiewie nawozów pod zboża czy kukurydzę. Z punktu widzenia standardów agrotechnicznych takie połączenie jest bezpieczne i rekomendowane w literaturze zawodowej. W przeciwieństwie do innych nawozów, sól potasowa nie powoduje wytrącania się nierozpuszczalnych soli fosforu. Moim zdaniem zastosowanie tej mieszanki oszczędza czas i pieniądze – w praktyce rolnicy często mieszają oba nawozy tuż przed aplikacją na pole. Warto pamiętać, że przy mieszaniu nawozów zawsze trzeba sprawdzić zalecenia producenta i aktualny stan gleby. W każdej szkole rolniczej uczą, że to jedno z najbezpieczniejszych połączeń, a w gospodarstwach to codzienność.

Pytanie 20

Jaką maksymalną temperaturę należy zapewnić podczas suszenia ziarna, aby nie utraciło ono zdolności kiełkowania?

A. 20°C
B. 45°C
C. 50°C
D. 35°C

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Wybór temperatury 35°C podczas suszenia ziarna ma kluczowe znaczenie, bo to jest taka granica, która pozwala na skuteczne obniżenie wilgotności, ale jednocześnie nie uszkadza zarodka ziarna. Przekroczenie tej temperatury może prowadzić do denaturacji białek i zaburzeń metabolicznych, co w praktyce oznacza, że ziarno straci zdolność kiełkowania. W produkcji rolniczej, szczególnie gdy chodzi o materiał siewny, zachowanie tej właściwości jest absolutnie najważniejsze. Z mojego doświadczenia wynika, że w profesjonalnych suszarniach bardzo pilnuje się tej wartości. Rolnicy stosują czujniki temperatury i wilgotności, a nowoczesne suszarnie mają automatyczne systemy kontroli, żeby nie dopuścić do przegrzania. Takie podejście jest zgodne z zaleceniami Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin czy normami branżowymi dotyczącymi obrotu materiałem siewnym. Warto też pamiętać, że przy suszeniu zbyt niską temperaturą proces trwa znacznie dłużej i rośnie ryzyko rozwoju pleśni. Z kolei wyższe temperatury, nawet chwilowe, mogą bezpowrotnie zniszczyć potencjał kiełkowania. Praktyka pokazuje, że właśnie 35°C jest kompromisem między efektywnością a bezpieczeństwem, co potwierdzają zarówno podręczniki, jak i doświadczeni rolnicy.

Pytanie 21

Przez jaką chorobę została zaatakowana roślina, której źdźbło przedstawiono na rysunku?

Ilustracja do pytania
A. Sporysz.
B. Pleśń śniegową.
C. Rdzę wieńcową.
D. Zgorzel.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Zgorzel to choroba, która faktycznie często dotyka źdźbła zbóż i innych roślin uprawnych, szczególnie w warunkach nadmiernej wilgotności oraz przy niskich temperaturach gleby. Objawy zgorzeli, które najłatwiej rozpoznać, to charakterystyczne ciemnobrązowe, suchozgniłe przewężenia u podstawy źdźbła, jak na rysunku – często źdźbło się łamie, roślina przestaje rosnąć, a system korzeniowy ulega osłabieniu. Moim zdaniem, umiejętność rozpoznawania zgorzeli jest w praktyce bardzo ważna, bo pozwala szybko reagować i ograniczyć straty w plonie – stosuje się wtedy np. zaprawianie nasion, zmianowanie, unikanie zbyt gęstych siewów czy racjonalne nawożenie azotem. Zwraca się na to uwagę także w standardach agrotechnicznych, bo zgorzel jest chorobą podstępnie rozprzestrzeniającą się w monokulturach i przy słabej higienie pola. Ważne jest też, żeby pamiętać, iż patogeny zgorzeli, najczęściej różne gatunki grzybów (np. Fusarium, Rhizoctonia), są wyjątkowo odporne na niekorzystne warunki, więc działania profilaktyczne mają tutaj kluczowe znaczenie. Warto obserwować rośliny zwłaszcza w fazie wschodów, wtedy pierwsze symptomy są najlepiej widoczne i można podjąć szybkie działania naprawcze. Praktyka pokazuje, że nawet drobny błąd w uprawie może wywołać poważną epidemię tej choroby, dlatego naprawdę warto znać jej objawy i profilaktykę.

Pytanie 22

Które z wymienionych zbóż charakteryzuje się największą mrozoodpornością?

A. Pszenica.
B. Żyto.
C. Owies.
D. Jęczmień.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Żyto rzeczywiście wyróżnia się spośród wszystkich popularnych zbóż w Polsce, jeśli chodzi o mrozoodporność. Ta cecha jest kluczowa, zwłaszcza w naszym klimacie, gdzie zimy potrafią być dosyć surowe i nieprzewidywalne. Żyto potrafi przezimować nawet przy bardzo niskich temperaturach — niektóre odmiany wytrzymują spadki nawet do -25°C, a z dobrym okryciem śnieżnym czasem jeszcze mniej! To właśnie dlatego często wybiera się je do uprawy na słabszych, piaszczystych glebach oraz w rejonach o podwyższonym ryzyku mrozu. Na terenach o mniej stabilnych warunkach pogodowych, żytko zwykle daje pewniejsze plony niż inne zboża ozime. Praktyka rolnicza pokazuje, że w latach o ostrzejszych zimach uprawy np. pszenicy czy jęczmienia ozimego nierzadko ulegają wypadnięciu lub znacznemu osłabieniu, podczas gdy żyto najczęściej wychodzi z tego obronną ręką. Z mojego doświadczenia wynika, że to właśnie żyto bywa głównym zabezpieczeniem dla gospodarstw, które nie chcą ryzykować strat zimowych. W podręcznikach i zaleceniach dla rolników (np. IUNG-PIB) podkreśla się, że żyto może być uprawiane również na glebach nieco słabszych, bo jest bardziej tolerancyjne nie tylko na mróz, ale i na inne stresy środowiskowe, co czyni je bardzo uniwersalnym wyborem przy trudnych warunkach pogodowych. Trochę zapomniane w nowoczesnych uprawach, wciąż zasługuje na uznanie. To taki trochę cichy bohater naszych pól.

Pytanie 23

Przedstawiony na ilustracji przyrząd służy do oznaczania zawartości

Ilustracja do pytania
A. enzymów w miodzie.
B. wody w miodzie.
C. soli mineralnych w miodzie.
D. pyłku w miodzie.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Przyrząd widoczny na zdjęciu to refraktometr, który służy typowo do oznaczania zawartości wody w miodzie. Metoda refraktometryczna jest uznawana praktycznie na całym świecie jako jedna z najdokładniejszych i najszybszych technik oceny jakości miodu. Z mojego doświadczenia wynika, że refraktometr jest wręcz niezbędny w każdej profesjonalnej pasiece, bo pozwala natychmiast sprawdzić, czy miód nadaje się do wirowania i przechowywania bez ryzyka fermentacji. Standardy branżowe, np. polskie normy PN-88/A-77626, jasno określają maksymalną dopuszczalną zawartość wody w miodzie (najczęściej to 20%). Zbyt wysoka zawartość wody powoduje, że miód łatwo fermentuje i po prostu psuje się w słoiku. Refraktometr działa na zasadzie pomiaru załamania światła przechodzącego przez próbkę miodu – im więcej wody, tym inny jest współczynnik załamania. Praktycznie rzecz biorąc, wystarczy dosłownie kropla miodu, żeby odczytać wynik w kilka sekund. To znacznie lepsze rozwiązanie niż tradycyjne, czasochłonne metody suszenia czy ważenia. Dobrą praktyką jest regularna kalibracja refraktometru i dbanie o czystość pryzmatu, bo nawet niewielkie zabrudzenia mogą przekłamać pomiar. Moim zdaniem, znajomość i praktyczne korzystanie z tego narzędzia naprawdę wyróżnia profesjonalistów w branży pszczelarskiej.

Pytanie 24

O którą z wymienionych informacji należy uzupełnić pokazaną na rysunku etykietę, aby była zgodna z przepisami dotyczącymi oznakowania środków spożywczych?

Ilustracja do pytania
A. Datę produkcji.
B. Zawartość netto.
C. Logo producenta.
D. Sposób przyrządzania.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Odpowiedź dotycząca konieczności podania zawartości netto na etykiecie jest w pełni zgodna z przepisami prawa dotyczącego znakowania środków spożywczych w Polsce i Unii Europejskiej. W praktyce zawartość netto, czyli masa lub objętość produktu, musi być podana w sposób czytelny i nieusuwalny, co wynika bezpośrednio z Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011. Jest to absolutna podstawa przy projektowaniu etykiet, bo informuje konsumenta wprost, ile produktu znajduje się w opakowaniu. Moim zdaniem, w codziennej pracy branżowej trudno wyobrazić sobie produkt spożywczy bez tej informacji – na każdym słoiku, puszce, butelce zawsze widnieje wyraźny napis typu „500 g” albo „250 ml”. Konsumenci często zwracają na to uwagę przy porównywaniu produktów w sklepie – nie tylko cena się liczy, ale właśnie stosunek ceny do ilości. Dla producenta to też ważny element budowy zaufania i transparentności. Z mojego doświadczenia wynika, że brak tej informacji może prowadzić nawet do wycofania produktu z rynku, co wiąże się z kosztami i utratą reputacji. Warto też wiedzieć, że szczegółowe wymagania dotyczące sposobu podawania tej informacji są opisane w normach branżowych – określają one m.in. minimalną wysokość czcionki oraz miejsce umieszczenia na etykiecie.

Pytanie 25

Zaskorupienie gleby, w okresie kiełkowania rzepaku, można zlikwidować

A. wałem kolczatką.
B. pługiem.
C. kultywatorem.
D. wałem gładkim.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Usuwanie zaskorupienia gleby w okresie kiełkowania rzepaku to ważna sprawa, bo skorupa glebowa może skutecznie blokować przebicie się młodych siewek do światła. Wał kolczatka to sprzęt, który świetnie sobie z tym radzi – jego stalowe kolce rozbijają skorupę bez głębokiego naruszania struktury gleby. To jest kluczowe, bo podczas kiełkowania rzepaku nie chcemy zniszczyć wschodzących roślin, tylko ułatwić im przebicie się przez warstwę skorupy. Moim zdaniem wał kolczatka to taki „złoty środek” – działa szybko, precyzyjnie i raczej nie robi szkód na polu. W praktyce używa się go na plantacjach, gdzie po mocniejszych deszczach skorupa tworzy się błyskawicznie. Dodatkowo, taka operacja jest bardzo zalecana w aktualnych zaleceniach agrotechnicznych, zwłaszcza na glebach cięższych lub po siewie rzepaku w warunkach wilgotnych. Warto pamiętać, że skorupa nie tylko utrudnia kiełkowanie, ale też pogarsza napowietrzenie gleby i może prowadzić do utraty wilgoci. Inne narzędzia albo są zbyt agresywne (np. kultywator czy pług), albo w ogóle nie rozbijają skorupy (wał gładki). Branżowe opracowania jasno pokazują, że wał kolczatka to pierwsze narzędzie, po które powinien sięgnąć rolnik w przypadku skorupy glebowej na polu z rzepakiem. Szczerze mówiąc – ciężko znaleźć lepszy sposób na ten konkretny problem.

Pytanie 26

Wilgotność optymalna w pomieszczeniach dla bydła wynosi

A. od 40% do 60%
B. od 60% do 80%
C. od 30% do 40%
D. od 80% do 90%

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Wilgotność w granicach 60–80% w pomieszczeniach dla bydła to taki złoty środek, który się naprawdę sprawdza w praktyce hodowlanej. Właściwy poziom wilgotności wpływa na komfort zwierząt, ich zdrowie oraz wyniki produkcyjne. Gdy powietrze nie jest ani zbyt suche, ani przesadnie wilgotne, minimalizuje się ryzyko schorzeń układu oddechowego i stresu cieplnego. Zbyt sucha atmosfera (poniżej 60%) prowadzi do wysuszania błon śluzowych, co ułatwia wnikanie patogenów, a nadmierna wilgotność (powyżej 80%) podnosi ryzyko rozwoju grzybów i bakterii. Standardy branżowe, np. wytyczne Polskiej Federacji Hodowców Bydła czy Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, jasno podkreślają, że 60–80% to optymalny zakres. Spotkałem się też z opiniami rolników, że przy tej wilgotności bydło jest spokojniejsze, lepiej przyrasta i rzadziej choruje. W praktyce, kontrola tego parametru często łączy się z odpowiednią wentylacją i zarządzaniem mikroklimatem w oborze – to naprawdę robi różnicę, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się mało istotne. Sam kiedyś bagatelizowałem ten aspekt, ale po kontroli zootechnika musiałem zmienić podejście. Warto inwestować w higrometry i wentylatory, bo to przekłada się na realne korzyści w hodowli.

Pytanie 27

Którego produktu pszczelego pszczoły używają do dezynfekcji ula?

A. Mleczka pszczelego.
B. Pyłku kwiatowego.
C. Jadu owadów.
D. Kitu pszczelego.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Kit pszczeli, inaczej zwany propolisem, to coś naprawdę ciekawego w pszczelarstwie. Pszczoły produkują go głównie z żywic drzewnych zebranych z pąków i kory, a następnie mieszają z własnymi enzymami ślinowymi. Efekt? Substancja o silnych właściwościach bakteriobójczych i grzybobójczych, którą pszczoły wykorzystują do dezynfekcji całego ula. Smarują nim szczeliny, pokrywają martwe owady, których nie mogą usunąć, i zabezpieczają gniazdo przed rozwojem patogenów. Moim zdaniem, propolis to taki naturalny środek odkażający, trochę jak domowy środek czystości w świecie pszczół – bez niego kolonia byłaby o wiele bardziej podatna na choroby i pleśnie. W praktyce pszczelarskiej propolis jest też bardzo ceniony przez ludzi – nie tylko dezynfekuje ul, ale też świetnie sprawdza się w medycynie naturalnej (maści, nalewki, pastylki do ssania). W branży pszczelarskiej wręcz standardem jest dbanie o to, by pszczoły miały dostęp do roślin bogatych w żywice, bo wtedy ich ul naturalnie jest zdrowszy. Chyba nie wszyscy wiedzą, że kit pszczeli czasem nawet ogranicza dostęp powietrza, jak pszczoły „kitują” zbyt szczelnie, ale lepiej za dużo niż za mało – zwłaszcza w walce z bakteriami i pleśnią.

Pytanie 28

Którego krzewu miododajnego dotyczy opis?

Krzew kwitnie od czerwca do września. Daje głównie nektar. Kwiaty są drobne jasnoróżowe zebrane w nieduże grona. Owoce są śnieżnobiałe niby jagody, utrzymują się na krzewie przez całą zimę. Krzew ma małe wymagania glebowe lubi miejsca zacienione występuje w ogrodach, w lasach, na cmentarzach, nadaje się na żywopłoty.
A. Kruszyny pospolitej.
B. Pęcherznicy kalinolistnej.
C. Śnieguliczki białej.
D. Suchodrzewu pospolitego.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Śnieguliczka biała to naprawdę wyjątkowy krzew, jeśli chodzi o rośliny miododajne w polskich warunkach. Kwitnie przez bardzo długi okres – od czerwca aż do września, a to jest spore udogodnienie dla pszczelarzy, bo pozwala na stabilne dostarczanie nektaru wtedy, gdy inne rośliny już przekwitły. Charakterystyczne drobne, jasnoróżowe kwiaty zebrane w niewielkie grona są nie tylko dekoracyjne, ale i bardzo atrakcyjne dla owadów zapylających, co widać na każdym większym ogrodzie czy parku. Warto pamiętać, że śnieguliczka biała ma bardzo małe wymagania glebowe – radzi sobie nawet tam, gdzie inne krzewy by nie przetrwały, a do tego dobrze znosi zacienienie. Co ciekawe, jej białe, kuliste owoce, które przypominają jagody, utrzymują się na krzewie przez całą zimę, co może mieć znaczenie np. dla ptaków w miastach. Z mojego doświadczenia wynika, że śnieguliczka jest bardzo często wykorzystywana do zakładania żywopłotów przy szkołach, cmentarzach czy nawet w pasach zieleni miejskiej. To rozwiązanie polecane przez wielu praktyków ze względu na niskie koszty utrzymania, odporność i walory dekoracyjne. Według popularnych katalogów roślin miododajnych oraz wytycznych dla projektowania terenów zieleni, śnieguliczka to jeden z pewniejszych wyborów, jeśli chcemy zadbać o owady zapylające na lata.

Pytanie 29

Kiedy, zgodnie z danymi przedstawionymi w tabeli, należy zasiać gorczycę białą, aby poprawić pożytki występujące w drugiej połowie sierpnia?

Ilustracja do pytania
A. 1 maja.
B. 15 maja.
C. 1 lipca.
D. 15 kwietnia.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Zdecydowanie 1 lipca to najlepszy wybór, jeśli chodzi o poprawę pożytków pszczelich w drugiej połowie sierpnia. Wynika to bezpośrednio z analizy tabeli: widzimy, że gorczyca biała wysiana 1 lipca kwitnie przeciętnie od 17 sierpnia do 28 września. To oznacza, że dokładnie trafiamy z okresem kwitnienia roślin na czas, gdy pszczoły najbardziej potrzebują nowych źródeł pokarmu właśnie po okresie głównego pożytku lipowego. Moim zdaniem nie ma tutaj przypadku — ta praktyka jest szeroko stosowana w gospodarstwach, które chcą zapewnić sobie tzw. pożytek późnoletni, a nie mają możliwości uprawy bardziej wymagających roślin miododajnych. Z doświadczenia widać, że termin siewu to jeden z kluczowych czynników wpływających na przesunięcie kwitnienia, co pozwala dopasować się do lokalnych potrzeb i warunków pogodowych. Warto dodać, że późniejszy siew, jak pokazuje tabela, skutkuje przesunięciem kwitnienia na jeszcze późniejszy okres, ale niestety po 15 lipca gorczyca już nie zdąży w pełni rozwinąć kwiatów, więc siew 1 lipca to graniczny optymalny termin. Branżowe dobre praktyki wyraźnie podkreślają, żeby terminy siewu dopasowywać do oczekiwanego okresu kwitnienia, a nie do klasycznej kalendarzowej daty, bo to daje przewagę konkurencyjną w produkcji miodu i optymalizuje wykorzystanie areału. Kierując się tym, możemy elastycznie zarządzać zasobami i poprawiać efektywność pasieki.

Pytanie 30

Jaką temperaturę przechowywania miodu należy zapewnić, aby zachował on początkową, wysoką jakość przez okres około roku?

A. 15°C
B. 25°C
C. 10°C
D. 20°C

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Temperatura 10°C jest uważana za optymalną do długoterminowego przechowywania miodu, jeśli zależy nam na zachowaniu najwyższej jakości produktu przez około rok. Chłodne warunki spowalniają procesy enzymatyczne i chemiczne, które prowadzą do rozkładu cennych składników miodu, takich jak enzymy, witaminy czy naturalne przeciwutleniacze. W praktyce, gdy miód przechowuje się w temperaturze około 10°C, minimalizuje się ryzyko fermentacji oraz degradacji smaku i aromatu. Moim zdaniem, często się o tym zapomina, bo w domowych warunkach trzymamy miód w kuchni na półce lub w spiżarni, gdzie zwykle jest cieplej. Jednak branżowe standardy, np. zalecenia Polskiego Związku Pszczelarskiego, jasno wskazują na niższe temperatury i unikanie słońca czy podwyższonej wilgotności. Powiem szczerze, że nawet pszczelarze-amatorzy często przechowują miód w chłodnych piwnicach, bo to się po prostu sprawdza – miód wtedy nie ciemnieje, nie krystalizuje za szybko i nie traci wartości odżywczych. Z mojego doświadczenia wynika, że trzymanie słoika w okolicach 10°C to najlepsze, co można zrobić dla zachowania oryginalnego smaku i jakości. To trochę jak z przechowywaniem dobrego wina – im lepsze warunki, tym dłużej cieszymy się pełnią smaku.

Pytanie 31

Na ile stanowisk uwięziowych przeznaczone jest 1 poidło indywidualne u krów?

A. Na pięć.
B. Na dwa.
C. Na cztery.
D. Na trzy.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Poidło indywidualne dla krów powinno być montowane w taki sposób, aby przypadało maksymalnie na dwa stanowiska uwięziowe. To wynika z przepisów i wytycznych dotyczących dobrostanu zwierząt, ale też z czystej praktyki. Krowy często piją wodę równocześnie, zwłaszcza po zadaniu paszy lub podczas upałów – wtedy dostępność poidła dla każdej sztuki ma kluczowe znaczenie. Jeśli jedno poidło obsługiwałoby więcej niż dwa stanowiska, mogłoby dojść do walk o dostęp, a niektóre krowy, szczególnie te niższe w hierarchii, mogłyby mieć utrudniony dostęp do wody. Z mojego punktu widzenia, takie rozwiązanie wpływa korzystnie nie tylko na produkcję mleka, ale i ogólny dobrostan. Normy branżowe, jak choćby zalecenia Instytutu Zootechniki w Balicach, czy wytyczne praktyczne do rozporządzenia w sprawie minimalnych warunków utrzymania bydła, też jasno to określają. Warto też pamiętać, że czysta i świeża woda jest jednym z najważniejszych składników diety krowy mlecznej – dorosła sztuka potrafi wypić nawet 80 litrów wody dziennie! Dlatego zbyt duże "obciążenie" jednego poidła to niepotrzebne ryzyko – zarówno zdrowotne, jak i organizacyjne. Dobrze zaprojektowany system pojenia to często mniej problemów z chorobami, lepsze przyrosty i wyższa wydajność. Takie drobiazgi robią różnicę na dobrze prowadzonym gospodarstwie.

Pytanie 32

Który zabieg na glebach lekkich należy zastosować w uprawie pożniwnej?

A. Orkę odwrotkę.
B. Podorywkę.
C. Orkę głęboką.
D. Kultywatorowanie.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Podorywka to taki zabieg, który naprawdę doceni każdy, kto pracował na glebach lekkich. To dość płytka orka, wykonywana zwykle na głębokość 10-12 cm, tuż po zbiorze roślin. Takie rozwiązanie ma kilka ważnych zalet – po pierwsze pozwala szybko przerwać parowanie wody z gleby, która na lekkich stanowiskach szybko wysycha, zwłaszcza przy upałach. Oprócz tego pomaga rozdrobnić resztki pożniwne i wymieszać je z glebą, co sprzyja szybszemu rozkładowi i poprawia strukturę gleby. Moim zdaniem, warto pamiętać, że podorywka jest też dużo lżejsza dla maszyn i nie powoduje głębokiego przesuszenia profilu, co mogłoby się zdarzyć przy orce głębokiej. W praktyce, rolnicy często wybierają podorywkę na polach z glebami piaszczystymi lub słabymi, bo nie ma sensu przesadzać z głębokością – ważne, by przygotować pole pod kolejne uprawy i ograniczyć straty wody. Zgodnie z dobrą praktyką rolniczą, podorywka powinna być wykonana możliwie szybko po żniwach, żeby jak najlepiej wykorzystać wilgoć zgromadzoną po opadach. To też świetny sposób na walkę z chwastami, bo ich wschody są wtedy skutecznie ograniczane. Przez to, że podorywka nie narusza głębokich warstw gleby, ogranicza też ryzyko degradacji struktury gleby. Dobrze wykonana podorywka to podstawa pod dalsze zabiegi uprawowe.

Pytanie 33

Która roślina pożytkowa charakteryzuje się najwyższą wydajnością miodową?

A. Gryka zwyczajna.
B. Chaber łąkowy.
C. Przegorzan pospolity.
D. Rezeda biała.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Przegorzan pospolity to naprawdę wyjątkowa roślina w kontekście pszczelarstwa. Jej wydajność miodowa potrafi osiągać wartości powyżej 1000 kg z jednego hektara, co stawia ją w absolutnej czołówce wśród roślin pożytkowych spotykanych w naszym klimacie. Przegorzan kwitnie dość długo, a jego kwiaty są bardzo bogate w nektar – w dodatku łatwo dostępny dla pszczół nawet przy niskiej wilgotności powietrza. W praktyce pszczelarskiej uprawa przegorzanu jest szczególnie polecana na obszarach, gdzie inne pożytki są niewystarczające albo występują luki w okresach nektarowania. Z mojego doświadczenia wynika, że przegorzan jest też dość odporny na suszę, a sam miód z tej rośliny ma bardzo ciekawy smak i aromat, więc bywa chętnie kupowany przez smakoszy. Warto też dodać, że przegorzan nie jest szczególnie wymagający jeśli chodzi o glebę, przez co doskonale sprawdza się w różnych warunkach siedliskowych. Według zaleceń Polskiego Związku Pszczelarskiego dobrze jest lokować przegorzan w pobliżu pasiek, zwłaszcza tam, gdzie istnieje potrzeba wydłużenia sezonu pożytkowego. Moim zdaniem każdy, kto myśli poważnie o dużej produkcji miodu, powinien rozważyć przegorzan w swoim planie nasadzeń.

Pytanie 34

Którego z wymienionych kosztów w pasiece nie zalicza się do kosztów bezpośrednich?

A. Amortyzacji.
B. Zakupu cukru.
C. Pracy.
D. Transportu.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Amortyzacja to taki rodzaj kosztu, który w pasiece traktuje się jako koszt pośredni, a nie bezpośredni. Wynika to z faktu, że amortyzacja dotyczy rzeczy, które służą gospodarstwu przez dłuższy czas – jak ule, wirówki do miodu czy inne wyposażenie, których nie można jednoznacznie przypisać do konkretnego produktu czy partii miodu. Po prostu, te rzeczy zużywają się stopniowo i ich koszt rozkłada się na dłuższy okres oraz na całą produkcję. Moim zdaniem dobrze wiedzieć, że w praktyce, przy planowaniu finansów pasieki, trzeba oddzielać koszty, które da się przypisać do określonego działania (bezpośrednie, np. zakup cukru do podkarmiania pszczół, transport uli na pożytki czy wynagrodzenie dla pracownika za konkretne prace pasieczne), od tych rozłożonych na całą działalność. Według standardów rachunkowości rolniczej oraz dość powszechnie praktykowanych metod ewidencji, amortyzacja jest zawsze kosztem pośrednim, bo trudno określić, ile dokładnie jej przypada na pojedynczy litr miodu czy rodzinę pszczelą. To trochę jak z ciągnikiem w gospodarstwie – nie przypiszesz go od razu do jednej czynności, a przecież koszt jego zużycia trzeba wziąć pod uwagę w całych rocznych rozliczeniach.

Pytanie 35

W jakim zakresie temperatury należy przechowywać mleczko pszczele po odebraniu z mateczników?

A. 10 do 15°C
B. 0 do 5°C
C. 5 do 10°C
D. -5 do 0°C

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Zakres temperatury od 0 do 5°C to tak naprawdę taki złoty standard, jeśli chodzi o przechowywanie mleczka pszczelego po odebraniu z mateczników. Chłodzenie w takim zakresie bardzo dobrze zabezpiecza przed rozwojem drobnoustrojów i spowalnia wszelkie reakcje biochemiczne, które mogłyby prowadzić do utraty jakości produktu. W praktyce, większość profesjonalnych pasiek korzysta z lodówek laboratoryjnych albo chłodziarek, bo właśnie w tej temperaturze mleczko pszczele zachowuje najdłużej swoje bioaktywne właściwości – na przykład świeżość, enzymy i aktywność biologiczną. To jest też zgodne z zaleceniami różnych instytutów pszczelarskich. Z mojego doświadczenia wynika, że kiedy ktoś zostawi mleczko w wyższej temperaturze, już po kilku dniach zaczyna się ono zmieniać – pojawia się nieprzyjemny zapach, a struktura staje się bardziej płynna i mniej jednolita. Niższe temperatury (np. poniżej zera) mogą być użyte tylko przy dłuższym magazynowaniu i wtedy raczej mrozimy produkt, a nie przechowujemy w stanie świeżym. Warto też zwrócić uwagę, że mleczko pszczele jest dość wrażliwe na światło i tlen, więc poza temperaturą warto zadbać o szczelne i nieprzezroczyste pojemniki. Generalnie, jeśli komuś zależy na jakości towaru – trzyma 0–5°C i nie eksperymentuje z żadnymi kombinacjami. Tak po prostu jest najbezpieczniej.

Pytanie 36

Który z wymienionych warunków musi być spełniony przy wysyłce matki pszczelej pocztą?

A. Otwór klateczki jest zasklepiony ciastem.
B. Klateczka wysyłkowa jest wykonana z drewna.
C. Koperta z otworami.
D. Przesyłka jest opatrzona firmowym logiem.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Wysyłając matkę pszczelą pocztą, jednym z najważniejszych wymogów jest zastosowanie koperty z otworami. To może się wydawać drobiazgiem, ale dla zdrowia i bezpieczeństwa pszczół to tak naprawdę kluczowa sprawa. Takie otwory umożliwiają odpowiednią wentylację, czyli dopływ świeżego powietrza do wnętrza przesyłki. Matka pszczela, często razem z kilkoma pszczołami towarzyszącymi, przez czas transportu musi oddychać, a zbyt wysoka temperatura lub brak powietrza mogą skończyć się jej śmiercią – to nie są żarty. Z mojego doświadczenia wynika, że koperty bez otworów kończą się katastrofą, nawet jeśli cała reszta jest tip-top. Branżowe wytyczne Poczty Polskiej i zalecenia organizacji pszczelarskich jasno mówią, że wentylacja jest bezwzględnie konieczna. Praktyka pokazuje, że często używa się nawet dodatkowych siatek wentylacyjnych na klateczkach, ale to koperta z otworami jest tym minimalnym standardem. Warto też wiedzieć, że nawet jeśli klateczka wysyłkowa jest bardzo solidna i dobrze zabezpieczona, bez tych otworów nie masz gwarancji, że matka przeżyje drogę. Można by pomyśleć, że logo firmy, drewno czy ciasto zabezpieczające wystarczą, ale to właśnie dopływ powietrza decyduje o sukcesie takiej wysyłki. Odpowiednia koperta to podstawa, którą każdy szanujący się pszczelarz powinien mieć na uwadze.

Pytanie 37

Roślina pożytkowa przedstawiona na rysunku jest

Ilustracja do pytania
A. lnica pospolita.
B. wierzbownica kosmata.
C. mniszek pospolity.
D. lucerna sierpowata.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Mniszek pospolity, zwany potocznie mleczem, jest jedną z najważniejszych roślin pożytkowych w Polsce, szczególnie dla pszczół i innych owadów zapylających. Roślina ta występuje praktycznie wszędzie – od trawników, przez łąki, po nieużytki, dlatego jest bardzo łatwo dostępna. Mniszek kwitnie bardzo obficie wczesną wiosną, kiedy jeszcze brakuje innych pożytków dla pszczół, więc ma dla nich ogromne znaczenie strategiczne. Jego kwiaty są źródłem zarówno nektaru, jak i pyłku, co jest kluczowe dla rodzin pszczelich w okresie rozwoju wiosennego. Miód mniszkowy, choć trudny do uzyskania w czystej postaci, jest bardzo ceniony za swoje właściwości smakowe i zdrowotne. Sama roślina jest stosowana również w ziołolecznictwie – liście, korzenie i kwiaty mają działanie moczopędne, żółciopędne czy przeciwzapalne. Moim zdaniem mniszek pospolity to taki trochę niedoceniany bohater naszych łąk – bardzo uniwersalny, łatwy w rozpoznaniu (charakterystyczne żółte kwiaty i postrzępione liście) oraz praktyczny w różnych gałęziach rolnictwa i zdrowia. W branżowych dobrych praktykach często podkreśla się, żeby nie usuwać mniszków z terenów zielonych, zwłaszcza wiosną, bo jego obecność pozytywnie wpływa na lokalne populacje zapylaczy.

Pytanie 38

Jak należy postąpić z rodzinami u których stwierdzono zaziębienie czerwia?

A. Zniszczyć rodziny przez zasiarkowanie, a ule spalić.
B. Usunąć chory czerw i docieplić gniazdo.
C. Przeprowadzić podwójne przesiedlenie chorych rodzin.
D. Podać środki odkażające na powierzchnię chorego czerwia, a ule zdezynfekować.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Usunięcie chorego czerwia i docieplenie gniazda to zdecydowanie najrozsądniejsze i najbardziej praktyczne podejście przy zaziębieniu czerwia. Ten problem powstaje najczęściej przez zbyt niską temperaturę w gnieździe, co osłabia rozwój larw i prowadzi do ich obumierania. Najważniejsze w tej sytuacji to zminimalizować straty poprzez mechaniczne usunięcie już uszkodzonych plastrów z chorym czerwiem – w ten sposób nie dopuścisz do rozprzestrzeniania się chorób wtórnych i poprawisz warunki higieniczne w ulu. Docieplenie gniazda, np. matami słomianymi albo styropianowymi poduszkami, pomoże rodzinie utrzymać odpowiednią temperaturę i przywróci prawidłowy rozwój kolejnych pokoleń czerwia. Takie praktyki są zgodne z zaleceniami branżowymi i podręcznikami pszczelarskimi, np. według porad Polskiego Związku Pszczelarskiego. Dodatkowo, warto regularnie sprawdzać stan rodzin i dostosowywać wielkość gniazda do siły rodziny – czasem po prostu jest ono za obszerne w stosunku do liczby pszczół, a to prosta droga do przeziębień. Moim zdaniem takie podejście jest nie tylko skuteczne, ale też ekonomiczne, bo pozwala zachować rodzinę przy życiu i w dobrej kondycji na przyszłość.

Pytanie 39

Która grupa zwierząt gospodarskich nie podlega kolczykowaniu?

A. Kozy.
B. Bydło.
C. Świnie.
D. Konie.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Odpowiedź dotycząca koni jest jak najbardziej trafiona, bo faktycznie – w Polsce konie nie podlegają obowiązkowi kolczykowania. Wynika to z przepisów Unii Europejskiej oraz krajowych regulacji, które jasno określają, że kolczykowanie dotyczy głównie gatunków takich jak bydło, świnie, owce i kozy. W przypadku koni stosuje się zupełnie inne metody identyfikacji, na przykład paszporty końskie, mikroczipy czy specjalne dokumenty hodowlane. Z praktycznego punktu widzenia – kolczykowanie u koni nie byłoby efektywne, bo zwierzęta te często są użytkowane w sposób sportowy, rekreacyjny czy nawet do pracy w hipoterapii, więc zachowanie ich dobrostanu bez inwazyjnych metod znakowania jest bardzo istotne. W codziennej pracy hodowcy czy pracownika gospodarstwa trzeba pamiętać, że obowiązują nas konkretne procedury ewidencji zwierząt i są one bardzo ściśle kontrolowane przez służby weterynaryjne, szczególnie podczas kontroli lub przemieszczania zwierząt. Moim zdaniem, znajomość takich niuansów jest nie tylko dowodem profesjonalizmu, ale też po prostu oszczędza kłopotów przy prowadzeniu dokumentacji. Dobrą praktyką jest bycie na bieżąco ze zmianami prawnymi – czasem coś się zmienia i warto to monitorować, żeby nie zaliczyć niepotrzebnego błędu przy ewidencji. No i taka ciekawostka – dla koni mikroczipowanie to już praktycznie standard, szczególnie w hodowlach sportowych.

Pytanie 40

Jaką ilość cukru należy przygotować do sporządzenia syropu cukrowego dla 10 rodzin zimujących w ulu warszawskim zwykłym z których każda posiada 5 plastrów?

A. 50kg
B. 100kg
C. 20kg
D. 10kg

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Ilość 100 kg cukru to faktycznie prawidłowa wartość dla przygotowania syropu na zimowlę dla 10 rodzin pszczelich w ulach warszawskich zwykłych z 5 plastrami każda. Każda rodzina w takim ulu na zimę powinna mieć około 10 kg zapasów cukru, a nawet trochę więcej, jeśli sezon był trudniejszy albo przewidujemy dłuższą zimę. Z praktyki wynika, że jedna rodzina zużywa od 8 do 10 kg cukru, żeby wytworzyć właściwy zapas pokarmu w plastrach. Przygotowując syrop cukrowy, warto pamiętać o proporcjach – najlepszy jest syrop o stężeniu 3:2 (3 części cukru do 2 części wody), bo łatwo się rozpuszcza i pszczoły sprawnie go przerabiają. Warto też zadbać, by cukier był dobrej jakości – najlepiej zwykły biały cukier spożywczy, bez dodatków. Nie wolno stosować cukru brązowego, melasy czy słodzików, bo mogą być dla pszczół szkodliwe. Moim zdaniem, lepiej przygotować minimalnie więcej syropu niż potem żałować, że rodzinom zabraknie zapasów – pszczoły bez odpowiedniej ilości pokarmu nie przetrwają zimy. W literaturze branżowej, na przykład w zaleceniach PZP czy podręcznikach Bartnika Polskiego, zawsze mowa jest o tych 10 kg cukru na rodzinę zimującą w ulu warszawskim. Kto raz się sparzył, już nie ryzykuje oszczędności na cukrze przed zimą.