Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik szerokopasmowej komunikacji elektronicznej
  • Kwalifikacja: INF.05 - Montaż i eksploatacja instalacji wewnątrzbudynkowych telewizji satelitarnej, kablowej i naziemnej
  • Data rozpoczęcia: 8 czerwca 2026 21:01
  • Data zakończenia: 8 czerwca 2026 21:04

Egzamin zdany!

Wynik: 39/40 punktów (97,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Rezystancja ekranu krótkiego przewodu antenowego przeznaczonego do podłączenia dipola półfalowego, mierzona między końcami tego przewodu powinna być

A. zbliżona do wartości impedancji tego dipola.
B. jak najmniejsza.
C. zbliżona do połowy wartości impedancji tego dipola.
D. jak największa.
Prawidłowa odpowiedź „jak najmniejsza” wynika z samej roli ekranu (oplotu) w przewodzie antenowym. Ekran ma przewodzić prąd wysokiej częstotliwości i jednocześnie chronić przed zakłóceniami zewnętrznymi oraz przed promieniowaniem samego kabla. Żeby robił to dobrze, jego rezystancja między końcami powinna być możliwie minimalna – wtedy spadki napięcia na ekranie są znikome, prądy wspólne mają mniejszą szansę się wzbudzić, a kabel nie zaczyna „udawać anteny”. W praktyce oznacza to stosowanie kabla koncentrycznego z grubym, gęstym oplotem (lub ekranem foliowo–oplotowym), dobre zaciśnięcie złączy i unikanie korozji. Moim zdaniem to jest typowa rzecz, o której się często zapomina: rezystancja DC ekranu jest mała, ale przy kiepskim oplacie rośnie też efektywna rezystancja dla w.cz. i pojawiają się problemy z dopasowaniem i z promieniowaniem kabla.
W krótkim przewodzie do podłączenia dipola półfalowego nie chcemy, żeby cokolwiek „dokładało się” do impedancji anteny. Sama impedancja dopasowania dotyczy głównie przewodzenia po żyłach sygnałowych (środkowy przewodnik + wewnętrzna powierzchnia ekranu w kablu koncentrycznym), a ekran jako taki ma mieć możliwie niską rezystancję wzdłużną. Standardy i dobre praktyki w radiokomunikacji (np. zalecenia producentów sprzętu nadawczo–odbiorczego, instalacji RTV-SAT czy systemów WLAN) mówią wprost: wysoka skuteczność ekranowania i niska rezystancja oplotu są kluczowe. W porządnych kablach koncentrycznych producenci wręcz podają procent pokrycia oplotu i materiał (Cu, CuSn, Al), bo to bezpośrednio wpływa na straty i na stabilność impedancji falowej. W zastosowaniach amatorskich, np. przy podłączaniu dipola półfalowego do TRX-a KF czy UKF, wybieramy możliwie krótki odcinek dobrego kabla 50 Ω lub 75 Ω, a ekran traktujemy jak „masę o zerowej rezystancji”. Im bliżej tego ideału, tym mniejsze straty, mniejsze zniekształcenia charakterystyki anteny i mniejsza podatność na zakłócenia z sieci energetycznej i innych urządzeń.

Pytanie 2

Który miernik należy wykorzystać do wyszukania sygnałów z anteny TV naziemnej?

A. Miernik 1
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Miernik 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Miernik 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Miernik 3
Ilustracja do odpowiedzi D
Poprawnie wskazany został miernik nr 2, czyli typowy wskaźnik sygnału DVB‑T/DVB‑T2 (tzw. DVB‑T finder). To właśnie taki przyrząd jest przeznaczony do wyszukiwania i ustawiania anteny TV naziemnej, pracującej w paśmie VHF/UHF i w standardzie DVB‑T/DVB‑T2. Miernik ten współpracuje z instalacją antenową przez złącze koncentryczne (zwykle F), mierzy poziom sygnału z multipleksów naziemnych i pokazuje jego wartość w formie linijki lub diod LED, często też z dodatkowym sygnałem dźwiękowym. W praktyce wygląda to tak, że podłączasz miernik między antenę a zasilacz/odbiornik, ustawiasz wstępnie kierunek anteny na nadajnik, a potem powoli korygujesz azymut i pochylenie, obserwując wskazania poziomu sygnału i starając się uzyskać maksimum. Dobre mierniki naziemne potrafią dodatkowo pokazać parametry jakości, takie jak MER, BER, czy wskaźnik SNR, co jest zgodne z zaleceniami branżowymi przy uruchamianiu instalacji zgodnych z normą PN‑EN 50083 oraz wytycznymi operatorów sieci nadawczych. W technice instalatorskiej przyjęło się, że do TV naziemnej używa się przyrządów przeznaczonych specjalnie do DVB‑T/DVB‑T2, a nie mierników satelitarnych czy testerów kabli, bo tylko one prawidłowo uwzględniają charakterystykę sygnału COFDM, szerokość kanału 8 MHz i typowe poziomy sygnału rzędu 45–75 dBµV. Moim zdaniem, jeśli ktoś poważnie myśli o montażu anten, to taki DVB‑T finder to absolutne minimum sprzętowe, a w profesjonalnych firmach standardem są już bardziej rozbudowane analizatory spektralne z obsługą wszystkich standardów naziemnych.

Pytanie 3

W instalacji przedstawionej na rysunku występuje brak możliwości odbioru jakichkolwiek programów telewizji satelitarnej przez dekoder DS1, przy jednoczesnym wykluczeniu uszkodzenia tego dekodera oraz prawidłowym funkcjonowaniu odbiorników telewizyjnych TV1 i TV2 oraz dekodera DS2. Uszkodzenie którego z wymienionych elementów instalacji jest przyczyną dla tych objawów?

Ilustracja do pytania
A. Konwertera satelitarnego Twin.
B. Odcinka kabla pomiędzy sumatorem, a gniazdem Gn1.
C. Toru górnego pasma konwertera sygnału satelitarnego.
D. Gniazda abonenckie Gn1.
W tej instalacji kluczowe jest to, że tylko dekoder DS1 nie odbiera programów satelitarnych, a jednocześnie DS2 działa normalnie, podobnie jak odbiór DVB-T na obu telewizorach. To od razu podpowiada, że konwerter Twin, sumator SAT/DVB-T oraz wspólne odcinki kabli działają poprawnie, bo gdyby tam było uszkodzenie, problemy wystąpiłyby na obu stanowiskach. Moim zdaniem to jest właśnie typowa sytuacja serwisowa: jeden punkt abonencki „pada”, a reszta sieci chodzi jak złoto – wtedy prawie zawsze winne jest gniazdo lub kawałek lokalnej instalacji. W poprawnej odpowiedzi wskazano gniazdo abonenckie Gn1. To ma sens techniczny, bo gniazdo SAT/DVB-T zawiera w sobie odpowiednie tory filtrujące i rozdzielające: osobny tor dla sygnału satelitarnego (950–2150 MHz, z możliwością przepuszczenia zasilania 13/18 V i sygnału 22 kHz do konwertera) oraz osobny tor dla sygnału naziemnego DVB-T (pasmo VHF/UHF). Jeśli w gnieździe Gn1 uszkodzi się tor satelitarny – np. przerwie się ścieżka, upali się rezystor separujący, wygnie się lub zaśniedzieje złącze F wewnątrz – dekoder DS1 nie będzie w stanie ani zasilić konwertera, ani odebrać sygnału z pasma IF SAT. Jednocześnie tor DVB-T w tym samym gnieździe może działać normalnie, więc TV1 nadal odbiera telewizję naziemną. To bardzo częsty przypadek w praktyce. Dobre praktyki mówią, żeby w instalacjach multiswitchowych i z sumatorami stosować gniazda końcowe dedykowane do SAT/DVB-T, z pełnym przelotem DC w torze SAT i odpowiednim ekranowaniem (klasa A lub lepsza, zgodnie z EN 50083). W serwisie zazwyczaj sprawdza się takie gniazdo przez: podmianę na nowe, pomiar miernikiem sygnału SAT na wyjściu SAT gniazda albo chociaż prosty test – podłączenie dekodera bezpośrednio do kabla wychodzącego z sumatora. Jeśli po ominięciu gniazda DS1 zaczyna działać, to praktycznie pewne, że winne jest właśnie Gn1. Warto też pamiętać o poprawnym zarabianiu przewodu koncentrycznego (RG-6, pełna miedź, odpowiednia długość odizolowania dielektryka), bo słabe połączenie w samym gnieździe też potrafi skutkować identycznymi objawami jak uszkodzenie elementów wewnętrznych.

Pytanie 4

W zakres czynności konserwacyjnych instalacji telewizyjnej nie wchodzi

A. regulacja wzmacniaczy RF.
B. ustawienie anten.
C. czyszczenie przewodów koncentrycznych.
D. pomiar sygnału w gniazdku abonenckim.
Prawidłowo wskazałeś, że czyszczenie przewodów koncentrycznych nie wchodzi w typowy zakres czynności konserwacyjnych instalacji telewizyjnej. W praktyce serwisowej, zgodnie z dobrą praktyką branżową i zaleceniami producentów osprzętu, przewód koncentryczny traktuje się jako element raczej do okresowej kontroli stanu i ewentualnej wymiany, a nie do „czyszczenia” w sensie zabiegów konserwacyjnych. Ważne jest sprawdzenie, czy nie ma załamań, przetarć, korozji złączy F, zawilgocenia ekranu czy poluzowanych wtyków. Jeśli kabel jest uszkodzony mechanicznie lub ma zawilgocony dielektryk, po prostu się go wymienia, bo czyszczenie nic tu nie da, a czasem może wręcz pogorszyć sprawę. W praktyce instalatorskiej podstawowe czynności konserwacyjne to przede wszystkim precyzyjne ustawianie anten (azymut, elewacja, skręt polaryzacji), tak aby zapewnić wymagany poziom sygnału i właściwy MER/BER na wejściu instalacji. Do tego dochodzi regulacja wzmacniaczy RF – ustawianie wzmocnienia i, jeśli jest, korekcji charakterystyki (tilt), żeby poziomy sygnału w całej sieci były zgodne z normami, np. PN-EN 50083, i żeby nie dochodziło do przesterowania ani zbyt dużego zróżnicowania poziomu między kanałami. Bardzo ważnym elementem jest też pomiar sygnału w gniazdku abonenckim miernikiem sygnałowym: sprawdza się poziom w dBµV, jakość sygnału, parametry modulacji, ewentualne zakłócenia impulsowe. To są typowe, profesjonalne czynności serwisowe, które wykonuje się okresowo lub po zgłoszeniu problemów. Moim zdaniem warto zapamiętać, że przy kablach koncentrycznych kluczem jest poprawne ułożenie, właściwe złącza, dobre ekranowanie i unikanie uszkodzeń mechanicznych. Jak coś jest nie tak, norma jest prosta: nie czyścimy, tylko diagnozujemy i wymieniamy element, który nie spełnia wymagań parametrów transmisyjnych.

Pytanie 5

Pomiar poziomu sygnału podczas sprawdzania prawidłowości działania regulowanego wzmacniacza dystrybucyjnego w celu wyeliminowania wpływu urządzeń podłączonych do instalacji antenowej dokonywany jest

A. na wejściu wzmacniacza.
B. bezpośrednio na wyjściu liniowym wzmacniacza.
C. na wyjściu testowym wzmacniacza.
D. na wyjściu liniowym wzmacniacza przez tłumik 20 dB.
Prawidłowy wybór wyjścia testowego wzmacniacza to dokładnie to, co się stosuje w praktyce serwisowej instalacji RTV/SAT. Wyjście testowe jest specjalnie zaprojektowane po to, żeby mierzyć poziom sygnału bez istotnego wpływu na pracę całej instalacji i bez zakłócania urządzeń końcowych. Zazwyczaj ma ono stałe, określone tłumienie, np. 20 dB w stosunku do wyjścia liniowego, co jest opisane w dokumentacji producenta albo na tabliczce znamionowej. Dzięki temu technik, znając wartość tego tłumienia, może łatwo przeliczyć wynik z miernika na faktyczny poziom sygnału na wyjściu głównym wzmacniacza. W praktyce wygląda to tak: podłączasz miernik poziomu sygnału (miernik poziomu DVB-T/T2, DVB-C, czasem analizator widma) do wyjścia testowego, odczytujesz wartość w dBµV, dodajesz wartość tłumienia wyjścia testowego (np. +20 dB) i wiesz, jaki poziom masz realnie na wyjściu liniowym. To jest zgodne z dobrymi praktykami opisanymi w materiałach producentów sprzętu i ogólnymi wytycznymi dla instalacji zbiorczych RTV/SAT – chodzi o to, żeby nie rozłączać niepotrzebnie instalacji i nie obciążać dodatkowo wyjścia głównego wzmacniacza. Co ważne, pomiar na wyjściu testowym pozwala wyeliminować wpływ odbiorników podłączonych do sieci (telewizorów, tunerów, modemów kablowych). One mogą wprowadzać swoje obciążenie, a czasem nawet zakłócenia zwrotne. Na wyjściu testowym tego po prostu nie „widzimy”, mierzymy czysty sygnał wzmacniacza. Moim zdaniem to jedno z podstawowych narzędzi w rękach instalatora – kto raz zaczął korzystać z wyjść testowych, ten bardzo rzadko bawi się w pomiary bezpośrednio na torze głównym. W regulowanych wzmacniaczach dystrybucyjnych taki sposób pomiaru jest po prostu standardem: najpierw ustawiasz poziom i nachylenie charakterystyki na wyjściu testowym, potem ewentualnie korygujesz na podstawie pomiarów w gniazdach abonenckich, ale punkt odniesienia zawsze bierzesz właśnie z testowego.

Pytanie 6

Ze względu na brak sygnału w kablu instalacyjnym wykonano pomiar parametrów kabla reflektometrem. Przedstawiony na rysunku przykład reflektogramu świadczy o tym, że badany kabel współosiowy na przeciwległym końcu jest

Ilustracja do pytania
A. rozgałęziony.
B. zwarty.
C. zawilgocony.
D. ucięty.
Prawidłowo – taki kształt reflektogramu oznacza zwarcie na końcu kabla współosiowego. W reflektometrii TDR zasada jest dość prosta: wysyłamy do kabla impuls i obserwujemy, jak wraca odbicie. Dla linii o dopasowanej impedancji falowej (np. 75 Ω w instalacjach RTV-SAT albo 50 Ω w systemach radiokomunikacyjnych) idealnie nie powinno być prawie żadnego odbicia, wykres jest płaski. Natomiast gdy koniec kabla jest zwarty, impedancja na końcu spada praktycznie do 0 Ω, co powoduje odbicie impulsu z odwróceniem fazy. Na ekranie reflektometru widzimy wtedy charakterystyczne przejście w dół – impuls „ujemny” względem poziomu odniesienia, dokładnie tak jak na rysunku. Przy końcu otwartym (ucięty kabel, brak obciążenia) impuls jest odbity w fazie, więc reflektogram idzie w górę. To jest taka podstawowa reguła, którą warto mieć w głowie: odbicie dodatnie – przerwa/otwarty koniec, odbicie ujemne – zwarcie. W praktyce instalatorskiej TDR świetnie się sprawdza przy lokalizowaniu uszkodzeń w kablach koncentrycznych, skrętce, a nawet kablach energetycznych nN. Można z dość dużą dokładnością wyznaczyć odległość do miejsca zwarcia, wykorzystując prędkość propagacji sygnału w danym kablu (parametr VF podawany w katalogach producenta, zwykle 0,66–0,85 c). W nowoczesnych standardach pomiarowych, np. zgodnie z dobrymi praktykami opisanymi w dokumentach ITU-T czy wytycznych producentów sprzętu pomiarowego, interpretacja znaku i kształtu odbicia jest podstawą diagnozy: strome, wyraźne odbicie ujemne na końcu linii przy stałym poziomie przed nim to typowy objaw zwartego zakończenia. Moim zdaniem, jeśli ktoś pracuje przy instalacjach antenowych, CCTV, systemach LTE/5G na kablach koncentrycznych, to rozpoznawanie takich charakterystycznych reflektogramów to absolutna podstawa fachowego serwisu.

Pytanie 7

Aby wykonać regulację i ustawienie odpowiedniego poziomu sygnału telewizyjnego, należy miernik podłączyć do gniazda

A. antenowego.
B. filtra pasmowego w szafie serwerowej.
C. wzmacniacza w szafie serwerowej.
D. abonenckiego.
Poprawna odpowiedź wskazuje na gniazdo wzmacniacza w szafie serwerowej i to jest dokładnie to miejsce, w którym w praktyce serwisant powinien wykonywać regulację i ustawianie poziomu sygnału telewizyjnego w instalacji zbiorczej lub kablowej. Chodzi o to, że poziom sygnału ustala się jak najbliżej źródła w torze dystrybucyjnym, czyli właśnie na wyjściu wzmacniacza, a nie już na końcowym gnieździe u abonenta. Wzmacniacz jest elementem aktywnym, który ma regulację wzmocnienia, często też korekcję nachylenia charakterystyki (tilt), tłumiki wejściowe/wyjściowe, czasem automatyczną kontrolę poziomu (AGC). Żeby to wszystko ustawić zgodnie z projektem, trzeba podłączyć miernik do odpowiedniego gniazda testowego lub wyjściowego przy wzmacniaczu. W praktyce wygląda to tak: wchodzisz do szafy serwerowej lub szafy RTV/SAT, lokalizujesz wzmacniacz magistralny lub budynkowy, podpinasz miernik do wyjścia (czasem przez specjalne gniazdo testowe -20 dB), mierzysz poziom w dBµV, jakość (MER, BER, C/N) i dopiero na tej podstawie korygujesz wzmocnienie. Dobrą praktyką jest ustawianie poziomu zgodnie z normami, np. PN‑EN 60728, które określają minimalne i maksymalne poziomy sygnału w sieciach kablowych i SMATV, zwykle w okolicach 60–80 dBµV na wyjściu wzmacniacza, tak żeby po uwzględnieniu tłumienia kabli i rozgałęźników na gniazdach abonenckich nadal mieć poziom w zalecanym przedziale. Moim zdaniem ważne jest też, że regulacja przy wzmacniaczu pozwala zbalansować całą instalację: jak ustawisz za niski poziom na wzmacniaczu, to na ostatnich gniazdach w pionie wszystko „siądzie”, a jak za wysoki, to przesterujesz głowice odbiorników albo kolejne stopnie wzmacniające. Dlatego fachowcy zawsze zaczynają od pomiaru i regulacji na wzmacniaczu, a dopiero potem kontrolują poziomy na wybranych gniazdach końcowych, traktując to jako weryfikację poprawności całej regulacji, a nie miejsce głównego ustawiania wzmocnienia.

Pytanie 8

W obwodzie elektrycznym przedstawionym na schemacie należy wykonać pomiary napięcia elektrycznego, natężenia prądu i mocy pobieranej przez odbiornik. Wskaż prawidłowe umiejscowienie poszczególnych mierników.

Ilustracja do pytania
A. 1-woltomierz, 2-amperomierz, 3-watomierz, 4-woltomierz
B. 1-amperomierz, 2-watomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
C. 1-watomierz, 2-amperomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
D. 1-woltomierz, 2-watomierz, 3-amperomierz, 4-woltomierz
W tym zadaniu kluczowe jest poprawne skojarzenie sposobu włączenia miernika z jego funkcją. Woltomierz (1 i 4) zawsze podłączamy równolegle do elementu, na którym chcemy mierzyć spadek napięcia. Dlatego przy źródle napięcia i przy odbiorniku pojawiają się właśnie symbole woltomierzy. Dzięki temu miernik praktycznie nie obciąża obwodu – ma bardzo dużą rezystancję wewnętrzną – i pokazuje rzeczywiste napięcie zasilania oraz napięcie na odbiorniku. Amperomierz (2) musi być włączony szeregowo w torze prądowym, bo ma mierzyć natężenie prądu płynącego przez odbiornik; ma bardzo małą rezystancję wewnętrzną, żeby nie wprowadzać dodatkowego spadku napięcia. Watomierz (3) z kolei ma dwie pary zacisków: prądowe i napięciowe. W praktyce, zgodnie z zasadami pomiarów mocy w obwodach jednofazowych, obwód prądowy watomierza włącza się szeregowo z odbiornikiem, a obwód napięciowy równolegle do niego. Dokładnie tak jest na schemacie – miejsca oznaczone gwiazdkami pokazują typowe połączenie zacisków watomierza. Taki układ pozwala jednocześnie mierzyć U, I i P bez istotnego zafałszowania wyników, zgodnie z dobrą praktyką z pracowni elektrycznej i normami dotyczącymi pomiarów (np. PN‑EN 61557 dla pomiarów w instalacjach niskiego napięcia). W realnym pomiarze w rozdzielni czy przy badaniu silnika jednofazowego robi się to bardzo podobnie: amperomierz w szereg, woltomierz w równoległe odgałęzienie, a watomierz tak, aby jego zaciski prądowe „widziały” pełny prąd odbiornika, a zaciski napięciowe pełne napięcie na nim. Moim zdaniem warto zapamiętać to jako prostą zasadę: napięcie – równolegle, prąd – szeregowo, moc – kombinacja obu, dokładnie jak w tym schemacie.

Pytanie 9

Aby naprawić uszkodzony – przecięty kabel koncentryczny, należy wykonać

A. lutowanie uszkodzonych końcówek kabla.
B. skręcenie końcówek uszkodzonego kabla i zabezpieczyć je taśmą izolacyjną.
C. połączenie kabla za pomocą kostki zaciskowej.
D. połączenie kabla za pomocą tzw. beczki.
Wybór połączenia kabla koncentrycznego za pomocą tzw. „beczki” (złącza F–F lub innego złącza łączącego dwa odcinki koncentryka) jest dokładnie tym, co zalecają praktyka serwisowa i dobre normy instalacyjne. Kabel koncentryczny to linia transmisyjna o określonej impedancji falowej (najczęściej 75 Ω w instalacjach RTV/SAT). Żeby sygnał przechodził bez odbić, tłumienia i zakłóceń, musi być zachowana ciągłość ekranu, żyły oraz geometrii kabla. „Beczka” jest właśnie specjalnym złączem przelotowym, które zapewnia dopasowanie impedancyjne i poprawne ekranowanie połączenia. W praktyce wygląda to tak: na oba końce uszkodzonego kabla zakładasz złącza F (prawidłowo zarobione, z dbałością o nieprzecięcie ekranu, brak zwarcia żyły z oplotem itp.), a następnie skręcasz je w „beczce”. Takie połączenie jest mechanicznie stabilne, ekranowane dookoła i ma znormalizowane parametry. W instalacjach telewizji naziemnej, kablowej czy satelitarnej, a także w systemach CCTV analogowych, użycie dedykowanych złącz i łączówek jest standardem branżowym – inaczej po prostu robią się problemy: spadek poziomu sygnału, śnieżenie, pikselizacja obrazu, zakłócenia od LTE, itp. Moim zdaniem to jest właśnie różnica między „majsterkowaniem” a robotą po fachowemu: nie kombinujemy z lutowaniem czy kostkami, tylko sięgamy po element, który został zaprojektowany dokładnie do tego celu i ma powtarzalne parametry elektryczne. W profesjonalnych instalacjach dodatkowo zwraca się uwagę na jakość „beczek” – lepiej stosować złącza kompresyjne, dobrej klasy łączniki z pełnym ekranowaniem, a na zewnątrz dodatkowo zabezpieczyć połączenie przed wilgocią (np. taśmą samowulkanizującą). Dzięki temu po naprawie kabel zachowuje się praktycznie jak jeden, nieprzerwany odcinek linii transmisyjnej.

Pytanie 10

W którym miejscu należy zamontować abonencki ochronnik przeciwprzepięciowy by ochronić całą instalację zbiorczą DVB-T?

A. Przed pierwszym urządzeniem aktywnym.
B. Przed każdym tłumikiem.
C. Przed zwrotnicą.
D. Bezpośrednio przy antenie.
Prawidłowe jest zamontowanie ochronnika przeciwprzepięciowego przed pierwszym urządzeniem aktywnym, czyli zwykle przed wzmacniaczem masztowym, wzmacniaczem budynkowym albo innym elementem zasilanym elektrycznie w torze DVB-T. Chodzi o to, żeby przepięcie pochodzące z anteny, najczęściej od wyładowań atmosferycznych indukowanych w przewodzie koncentrycznym, zostało „zgaszone” zanim dotrze do elektroniki. Urządzenia aktywne są najbardziej wrażliwe na przepięcia – tranzystory wejściowe, układy zasilania, stopnie wzmacniające potrafią się uszkodzić przy stosunkowo niewielkich impulsach napięciowych. Dlatego dobra praktyka instalatorska i zalecenia producentów mówią wprost: najpierw ogranicznik przepięć wpięty w linię koncentryczną, uziemiony do wspólnej szyny wyrównawczej, a dopiero za nim wzmacniacze, rozgałęźniki aktywne itp. Moim zdaniem to jest taki podstawowy „bezpiecznik” całej instalacji zbiorczej. W instalacjach RTV-SAT, zgodnie z wytycznymi norm PN-EN 60728 i zasadami ochrony odgromowej budynków, ochronniki sygnałowe montuje się możliwie blisko punktu wprowadzenia kabla do budynku, właśnie przed pierwszym aktywnym elementem systemu. W praktyce wygląda to tak: kabel z anteny DVB-T schodzi z masztu, wchodzi do pomieszczenia technicznego, tam jest pierwsze przejście przez ochronnik przepięciowy na złączach F, ten ochronnik ma solidne połączenie z uziemieniem, a dopiero potem sygnał idzie na wzmacniacz budynkowy, następnie na odgałęźniki, rozgałęźniki, tłumiki, gniazda abonenckie. Dzięki takiemu ustawieniu zabezpieczasz nie tylko samo urządzenie aktywne, ale w praktyce całą dalszą część instalacji zbiorczej, bo impuls jest „ściągany” do ziemi już na wejściu. Dodatkowo zmniejszasz ryzyko przenoszenia przepięć do innych systemów połączonych galwanicznie, np. do sieci zasilającej zasilacze wzmacniaczy.

Pytanie 11

Na obrazie przedstawiono schemat instalacji DVB-S, DVB-T oraz radiowej. Wszyscy użytkownicy tej instalacji zgłaszają, że nie odbierają jedynie sygnału DVB-T. Który element został prawdopodobnie uszkodzony?

Ilustracja do pytania
A. Konwerter.
B. Antena satelitarna.
C. Zabezpieczenie przepięciowe.
D. Zwrotnica antenowa.
Poprawna jest odpowiedź: zwrotnica antenowa. W tym schemacie instalacji mamy trzy niezależne tory sygnałowe: DVB-S z anteny satelitarnej przez konwerter, DVB-T z anteny naziemnej oraz radio FM/DAB z anteny radiowej. Zwrotnica antenowa (często nazywana też sumatorem lub diplexerem/triplexerem) służy do połączenia tych różnych pasm częstotliwości w jeden wspólny kabel, który dalej wchodzi do multiswitcha. Jeśli wszyscy użytkownicy tracą tylko DVB-T, a nadal odbierają satelitę i radio, to bardzo silnie wskazuje, że uszkodził się właśnie tor naziemny w zwrotnicy. Satelita idzie osobnymi przewodami z konwertera do multiswitcha, więc awaria zwrotnicy nie wpływa na DVB-S. Podobnie bywa z radiem – wiele zwrotnic ma oddzielne wejście FM/DAB i często pada tylko sekcja UHF/TV. W praktyce instalator, zgodnie z dobrymi praktykami PN-EN 50083 i wytycznymi producentów multiswitchy, zawsze zaczyna diagnostykę od sprawdzenia, czy sygnał DVB-T jest obecny na wyjściu zwrotnicy i czy nie ma przerwy w torze UHF. Moim zdaniem w takich układach warto też pamiętać o poprawnym ekranowaniu przewodów koncentrycznych i stosowaniu złączy F dobrej jakości, bo złe połączenie na zwrotnicy może dawać podobne objawy jak jej uszkodzenie. W serwisie często robi się prosty test: odłącza się zwrotnicę i podaje sygnał DVB-T bezpośrednio na multiswitch lub miernik poziomu sygnału. Jeżeli obraz wraca, sprawa jest jasna – zwrotnica do wymiany. To klasyczny przypadek z praktyki instalatorskiej w budynkach wielorodzinnych, gdzie zwrotnica jest jednym wspólnym elementem dla wszystkich gniazd abonenckich.

Pytanie 12

Rezystancja ekranu krótkiego przewodu antenowego przeznaczonego do podłączenia dipola półfalowego, mierzona między końcami tego przewodu powinna być

A. zbliżona do połowy wartości impedancji tego dipola.
B. jak najmniejsza.
C. jak największa.
D. zbliżona do wartości impedancji tego dipola.
Rezystancja ekranu krótkiego przewodu antenowego powinna być możliwie jak najmniejsza, bo to wpływa bezpośrednio na jakość przesyłanego sygnału. Im mniejsza rezystancja ekranu, tym skuteczniej zabezpiecza on przewód przed przenikaniem zakłóceń zewnętrznych, takich jak różnego rodzaju fale elektromagnetyczne z urządzeń domowych czy przemysłowych. Takie zjawiska są niestety powszechne, zwłaszcza w miastach. Moim zdaniem niska rezystancja to nie tylko teoria – w praktyce widać różnicę: mniej zniekształceń, lepsza separacja sygnału od szumów, a czasem nawet stabilniejszy odbiór radiowy czy telewizyjny. Przemysłowe normy, jak np. zalecenia ITU czy producentów kabli antenowych, jasno podkreślają, że ekran powinien mieć bardzo małą rezystancję – najlepiej poniżej 1 oma na 100 metrów przewodu. W praktyce, jeśli ekran jest wykonany z dobrej jakości miedzi albo ma dodatkowe oploty, to nawet na krótkich odcinkach przewód nie będzie zbierał zakłóceń i nie dopuści do przedostania się części sygnału do otoczenia. Z mojego doświadczenia warto zawsze sprawdzać rezystancję ekranu nawet w nowych przewodach, bo zdarzają się kiepskie partie kabla. W skrócie: im mniejsza rezystancja ekranu, tym lepiej dla jakości całej instalacji – i to nie tylko na papierze, ale i w codziennym użytkowaniu.

Pytanie 13

W zakres czynności konserwacyjnych instalacji telewizyjnej nie wchodzi

A. pomiar sygnału w gniazdku abonenckim.
B. czyszczenie przewodów koncentrycznych.
C. regulacja wzmacniaczy RF.
D. ustawienie anten.
Poprawnie – czyszczenie przewodów koncentrycznych faktycznie nie wchodzi w zakres typowych czynności konserwacyjnych instalacji telewizyjnej. W praktyce serwisowej i eksploatacyjnej instalacji TV koncentrujemy się na elementach, które realnie wpływają na parametry toru sygnałowego: poziom sygnału, odstęp sygnał–szum, zniekształcenia, dopasowanie impedancyjne 75 Ω. Przewód koncentryczny jest elementem pasywnym, a podstawą jego prawidłowej pracy jest odpowiedni dobór, poprawne prowadzenie, brak uszkodzeń mechanicznych, właściwe zakończenie złączami F lub IEC oraz zachowanie minimalnych promieni gięcia. Samo „czyszczenie” przewodu na zewnątrz nie poprawi ani tłumienia, ani dopasowania, ani jakości odbioru. Jeśli kabel jest zabrudzony, zakurzony czy nawet lekko przybrudzony farbą, to z punktu widzenia parametrów transmisyjnych nic to praktycznie nie zmienia. W procedurach utrzymaniowych zgodnych z dobrą praktyką branżową (różne wytyczne operatorów kablowych, normy z rodziny PN‑EN 50083 dotyczące systemów zbiorowego odbioru sygnałów TV i SAT) kładzie się nacisk na kontrolę ciągłości przewodu, pomiar tłumienia, sprawdzanie ekranowania, stan złączy, a nie na ich kosmetykę. Z mojego doświadczenia, jeśli przewód wygląda brudno, ale ma poprawne parametry na mierniku, to nikt rozsądny go nie wymienia ani specjalnie nie czyści. Inaczej jest z zanieczyszczeniami wewnątrz złączy – tam czyści się styki, usuwa korozję, wymienia złącza, ale to już dotyczy elementu złączowego, nie samego kabla jako takiego. Dlatego w typowym harmonogramie konserwacji znajdziesz regulację wzmacniaczy RF, ustawianie anten czy pomiar sygnału w gniazdku abonenckim, natomiast „mycie kabla” nie jest uznawane za sensowną czynność techniczną.

Pytanie 14

Elementowa bitowa stopa błędów BER wyznaczana jest jako

A. różnica pomiędzy liczbą otrzymanych prawidłowych bitów, a liczbą otrzymanych błędnych bitów.
B. różnica pomiędzy całkowitą liczbą otrzymanych bitów, a liczbą otrzymanych błędnych bitów.
C. stosunek liczby otrzymanych błędnych bitów do liczby otrzymanych bezbłędnych bitów.
D. stosunek liczby otrzymanych błędnych bitów do całkowitej liczby otrzymanych bitów.
Bitowa stopa błędów BER (Bit Error Rate) jest z definicji znormalizowaną miarą jakości transmisji, dlatego prawidłowo określa się ją jako stosunek liczby błędnych bitów do całkowitej liczby odebranych bitów. Czyli bierzemy wszystkie bity, które dotarły do odbiornika, liczymy ile z nich jest uszkodzonych (różnią się od tego, co wysłano) i dzielimy: BER = N_błędnych / N_całkowitych. Dzięki temu dostajemy wartość bezwymiarową, najczęściej bardzo małą, np. 10⁻⁶, 10⁻⁹ itd. Taka forma jest standardem w telekomunikacji, w dokumentacjach urządzeń, w normach ITU-T, a także w specyfikacjach Ethernetu, światłowodów czy systemów radiowych.
W praktyce wygląda to tak: jeśli w teście przesyłasz 10⁹ bitów, a analizator błędów pokaże 100 błędnych, to BER = 100 / 10⁹ = 10⁻⁷. Proste, ale bardzo użyteczne. Producenci sprzętu często deklarują np. „BER < 10⁻¹² przy SNR = …” i na tej podstawie można porównywać modemy, transceivery optyczne czy systemy radiowe. W systemach z korekcją błędów (FEC) czasem rozróżnia się BER przedkorekcją (pre-FEC BER) i pokorekcją (post-FEC BER), ale idea jest ta sama: zawsze dzielimy liczbę błędnych bitów przez całkowitą liczbę bitów w danym strumieniu.
Moim zdaniem najważniejsze w zrozumieniu BER jest właśnie to „uśrednienie” – nie interesuje nas sama liczba błędów, tylko ich udział w całej transmisji. Dzięki temu można porównywać różne systemy o różnych prędkościach i różnych czasach pomiaru. W testach laboratoryjnych używa się generatorów wzorcowych sekwencji bitowych (PRBS) i specjalizowanych analizatorów, które dokładnie liczą zarówno wszystkie bity, jak i błędy. To jest dobra praktyka inżynierska: zawsze bazować na statystyce, a nie na pojedynczych przypadkach. W eksploatacji sieci też patrzy się na BER jako kluczowy parametr SLA – im niższy BER, tym wyższa jakość usług transmisyjnych, mniej retransmisji, mniejsze opóźnienia i ogólnie stabilniejsza praca systemu.

Pytanie 15

Wskaż zestaw parametrów występujących w gnieździe abonenckim pozwalających rzetelnie ocenić jakość docierającego sygnału DVB-T.

A. C/N, liczba kanałów, poziom sygnału.
B. MER, C/N, liczba kanałów.
C. MER, BER, liczba kanałów.
D. BER, C/N, poziom sygnału.
Prawidłowy zestaw parametrów to BER, C/N oraz poziom sygnału, bo właśnie te trzy wielkości pozwalają realnie ocenić, czy w gnieździe abonenckim sygnał DVB-T spełnia wymagania norm i będzie stabilnie działał w praktyce. Poziom sygnału (najczęściej w dBµV) mówi, czy sygnał jest wystarczająco silny, żeby tuner mógł poprawnie zdekodować multipleks. Dla DVB-T w instalacjach zbiorczych przyjmuje się zwykle zakres rzędu ok. 45–74 dBµV na gnieździe, zgodnie z zaleceniami norm takich jak PN-EN 60728. Za niski poziom to ryzyko zrywania odbioru, za wysoki – przesterowanie wejścia tunera, intermodulacje, szumy własne wzmacniaczy. Drugi parametr, C/N (carrier to noise), czyli stosunek nośnej do szumu, pokazuje, jak bardzo sygnał użyteczny „wystaje” ponad tło szumowe. W DVB-T typowo oczekuje się wartości rzędu kilkunastu dB, w zależności od modulacji (np. 64-QAM wymaga wyższego C/N niż 16-QAM). To jest taki wskaźnik „czystości” sygnału z punktu widzenia teorii transmisji. Natomiast BER (Bit Error Rate) to już bezpośrednia informacja, ile bitów jest błędnych przed lub po korekcji FEC. W praktyce przy pomiarach instalacyjnych patrzy się głównie na BER przed korekcją (tzw. pre-BER), bo on pokazuje zapas jakości sygnału. Dobrze zaprojektowana instalacja antenowa zapewnia bardzo niski BER w gnieździe, co oznacza, że nawet przy gorszej pogodzie czy niewielkich zakłóceniach system nadal będzie miał margines bezpieczeństwa. Moim zdaniem dopiero zestawienie tych trzech: poziomu, C/N i BER daje pełen obraz – widzisz, czy sygnał jest dość silny, dość czysty i faktycznie poprawnie dekodowany. Właśnie tak pracują profesjonalne mierniki instalatorskie do DVB-T: pokazują jednocześnie poziom, C/N, MER/BER, ale z punktu widzenia oceny w gnieździe użytkownika minimalny, sensowny zestaw to ten z odpowiedzi, którą wybrałeś.

Pytanie 16

W wyniku zalania uległ uszkodzeniu konwerter zamontowany na antenie satelitarnej. Umożliwiał on odbiór programów satelitarnych bezpośrednio przez 4 użytkowników. Którego typu konwerter powinien być użyty do wymiany?

A. QUATTRO
B. SINGLE
C. TWIN
D. QUAD
Prawidłowo wskazany został konwerter typu QUAD, bo właśnie ten typ ma cztery niezależne wyjścia, z których każde może obsługiwać osobny tuner satelitarny. W praktyce oznacza to, że czterech użytkowników może równocześnie oglądać zupełnie różne programy z tej samej anteny, bez żadnego wzajemnego blokowania się pasm czy polaryzacji. Konwerter QUAD ma wbudowaną elektronikę przełączającą pasmo i polaryzację na podstawie sygnałów sterujących z tunera (napięcie 13/18 V, sygnał 22 kHz, protokoły typu DiSEqC), więc każdy odbiornik „widzi” go jak zwykły pojedynczy LNB, tylko że ma własne, dedykowane wyjście. W instalacjach domowych i małych biurach to taki standardowy, zdroworozsądkowy wybór, gdy planujemy do 4 dekoderów, np. 2 w salonie, jeden w sypialni i jeden w pokoju dzieci. Nie potrzeba wtedy multiswitcha, dodatkowych zasilaczy, rozbudowanych szafek teletechnicznych – po prostu z konwertera QUAD idą cztery kable koncentryczne bezpośrednio do gniazd przy tunerach. Moim zdaniem to najwygodniejsze rozwiązanie przy małych instalacjach indywidualnych, bo jest tanie, proste w montażu i serwisowaniu. Warto też pamiętać o dobrych praktykach: stosować kable koncentryczne o przyzwoitym ekranowaniu (np. klasa A), złącza F dobrze zarobione i uszczelnione przy konwerterze, żeby uniknąć właśnie takich uszkodzeń jak zalanie. Profesjonalne normy branżowe i zalecenia producentów sprzętu satelitarnego wyraźnie sugerują konwertery QUAD dla instalacji do czterech niezależnych tunerów, bez potrzeby dalszego rozdzielania sygnału. Dzięki temu instalacja jest stabilna, a późniejsza diagnostyka ewentualnych usterek dużo prostsza.

Pytanie 17

W zakres cyklicznych typowych czynności związanych z konserwacją zbiorczej instalacji telewizji satelitarnej wchodzi

A. korekta spozycjonowania anteny w związku z cykliczną zmianą pozycji satelitów.
B. wymiana okablowania związana ze wzrostem rezystancji żył w miarę upływu czasu.
C. zmiana ustawień zegara dekoderów w przypadku zmian czasu z letniego na zimowy.
D. regulacja wzmacniacza w przypadku nieprawidłowego poziomu sygnału w gniazdach abonenckich.
Prawidłowo wybrana odpowiedź odnosi się do realnych, cyklicznych czynności eksploatacyjnych w zbiorczej instalacji telewizji satelitarnej. Regulacja wzmacniacza w przypadku nieprawidłowego poziomu sygnału w gniazdach abonenckich to dokładnie ten typ pracy, który wykonuje się okresowo: po zmianach w sieci, po rozbudowie instalacji, po wymianie elementów pasywnych, a nawet po większych zmianach warunków środowiskowych. W praktyce chodzi o to, żeby w każdym gnieździe abonenckim poziom sygnału mieścił się w zalecanym przedziale, np. według typowych wytycznych operatorów i norm branżowych (dla sygnałów TV/SAT często mówi się o poziomach rzędu 47–77 dBµV, zależnie od typu sygnału i standardu). Jeżeli poziom jest za niski, dekodery mogą mieć problemy z synchronizacją, pojawiają się błędy bitowe, zacięcia obrazu, pikselizacja. Przy poziomie za wysokim wchodzi w grę przesterowanie toru odbiorczego, szumy intermodulacyjne, a w efekcie też spadek jakości. Dlatego dobre praktyki mówią jasno: po uruchomieniu instalacji robi się pomiary na gniazdach pomiarowym miernikiem TV/SAT, a potem okresowo kontroluje się parametry – poziom sygnału, MER, BER. Jeśli coś „ucieka” poza zakres, technik dokonuje regulacji wzmocnienia wzmacniacza, czasem też korekcji nachylenia charakterystyki (equalizacja). Z mojego doświadczenia w większych instalacjach zbiorczych, np. w blokach czy hotelach, takie przeglądy robi się co najmniej raz w roku, a dodatkowo po większych burzach albo modernizacjach. Sama regulacja polega nie tylko na „podkręceniu gałki”, ale na świadomym ustawieniu poziomu odniesienia, sprawdzeniu rezerwy sygnałowej i zachowaniu odpowiedniego bilansu energetycznego w całym torze – od multiswitcha, przez odgałęźniki, aż po ostatnie gniazdo. To jest właśnie klasyczna czynność konserwacyjna, zgodna z dobrymi praktykami instalatorskimi i zaleceniami producentów sprzętu oraz normami dotyczącymi sieci RTV/SAT.

Pytanie 18

Zmiana wartości impedancji falowej kabla może nastąpić na skutek

A. złego zamontowania anteny.
B. burzy śnieżnej.
C. uszkodzenia kabla.
D. uszkodzenia odbiornika.
Prawidłowo wskazana przyczyna to uszkodzenie kabla, bo to właśnie ono realnie zmienia fizyczne parametry linii, a razem z nimi impedancję falową. Impedancja falowa kabla zależy głównie od geometrii przewodów (średnica żyły, odległość między żyłą a ekranem) oraz od parametrów dielektryka (stała przenikalności, jednorodność, stan mechaniczny). Jeśli kabel jest zgnieciony, załamany, częściowo stopiony, ma przetartą izolację albo zawilgocony dielektryk, to zmieniają się te wielkości i lokalnie pojawia się inna impedancja niż nominalne np. 50 Ω czy 75 Ω. To z kolei powoduje niedopasowanie, odbicia sygnału, wzrost współczynnika fali stojącej (SWR) i spadek jakości transmisji. W praktyce, przy instalacjach antenowych, sieciach LAN na kablu koncentrycznym czy systemach radiokomunikacyjnych, standardem jest stosowanie kabli o określonej impedancji (np. 50 Ω dla większości systemów radiowych, 75 Ω dla TV/SAT) i pilnowanie, żeby nie były mechanicznie uszkodzone. Z mojego doświadczenia typowy scenariusz to kabel mocno zagięty przy wyjściu z masztu albo przy wejściu do budynku. Na mierniku SWR od razu widać „górkę”. Dobrą praktyką jest prowadzenie kabli z minimalnym promieniem gięcia zgodnym z katalogiem producenta oraz stosowanie odpowiednich uchwytów, żeby nie dopuścić do zgniatania izolacji. W instalacjach profesjonalnych co jakiś czas robi się pomiary reflektometrem TDR, który potrafi wykryć miejsce zmiany impedancji i wskazać, gdzie kabel jest uszkodzony lub zawilgocony. Normy branżowe i zalecenia producentów kabli wyraźnie podkreślają, że ciągłość struktury dielektryka i geometrii przewodu jest kluczowa dla zachowania stałej impedancji falowej na całej długości linii.

Pytanie 19

Wskaż przyrząd służący do zmierzenia współczynnika błędów modulacji występującego w naziemnej telewizji cyfrowej.

A. Przyrząd 2
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Przyrząd 3
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Przyrząd 1
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Przyrząd 4
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowo wskazany został przyrząd 2, czyli analizator sygnału DVB-T. To właśnie tego typu miernik pozwala na bezpośredni pomiar współczynnika błędów modulacji w naziemnej telewizji cyfrowej, czyli parametrów takich jak MER (Modulation Error Ratio) oraz BER (Bit Error Rate). W systemach DVB-T i DVB-T2 są to kluczowe wielkości jakościowe, opisane w normach ETSI EN 300 744 oraz EN 302 755. Sam poziom sygnału w dBµV to za mało – instalator musi wiedzieć, jak bardzo zniekształcona jest konstelacja QAM-owa i ile błędów pojawia się po demodulacji. Analizator z odpowiednim torem RF, demodulatorem COFDM i dekoderem FEC potrafi odtworzyć strumień transportowy i na tej podstawie policzyć MER, pre‑BER i post‑BER. W praktyce, przy uruchamianiu lub serwisie instalacji antenowej, takim przyrządem sprawdza się, czy sygnał z nadajnika po przejściu przez wzmacniacze, zwrotnice i kable nadal spełnia wymagane progi jakości, np. MER > 26 dB dla 64‑QAM przy określonej ochronie. Z mojego doświadczenia wynika, że patrzenie tylko na pasek „siła/jakość” w telewizorze to proszenie się o kłopoty – dopiero analizator DVB‑T pokazuje, co naprawdę dzieje się z modulacją, czy występują zakłócenia impulsowe, przesterowanie, echo itp. Dobre praktyki branżowe mówią wprost: profesjonalny pomiar instalacji TV/SAT robi się miernikiem sygnału cyfrowego z funkcją MER/BER i analizą konstelacji, czyli dokładnie takim jak przyrząd 2.

Pytanie 20

Tłumik instalacyjny, który uległ uszkodzeniu powinno się zastąpić tłumikiem o tłumieniu

A. takim samym lub mniejszym niż w tłumiku uszkodzonym.
B. możliwie jak największym.
C. wyłącznie takim samym jak w tłumiku uszkodzonym.
D. możliwie jak najmniejszym.
Poprawna odpowiedź wskazuje, że uszkodzony tłumik instalacyjny powinien być zastąpiony tłumikiem o dokładnie takim samym tłumieniu, jak element oryginalny. Chodzi tutaj o zachowanie parametrów toru sygnałowego lub energetycznego zgodnie z projektem i dokumentacją techniczną. Tłumik jest dobierany przez projektanta nieprzypadkowo – jego zadaniem jest zapewnienie określonego poziomu sygnału, impedancji, stabilności pracy urządzeń oraz bezpieczeństwa innych elementów instalacji. Zmiana wartości tłumienia „na oko”, nawet w dobrą stronę, może rozjechać całą charakterystykę układu. W instalacjach telekomunikacyjnych, RTV-SAT, systemach radiowych czy sterowania, tłumiki dobiera się tak, żeby poziom sygnału na wejściach urządzeń był w określonym przedziale. Jeśli damy tłumik o większym tłumieniu, sygnał może spaść poniżej progu czułości odbiornika, pojawią się zakłócenia, zanik sygnału, błędy transmisji. Jeśli damy mniejsze tłumienie, to z kolei możemy przesterować wejście, zwiększyć poziom szumów wzmacniaczy, doprowadzić do intermodulacji, a nawet uszkodzeń w skrajnych przypadkach. Z mojego doświadczenia, w dobrze zrobionych projektach każda wartość tłumienia ma swoje uzasadnienie – czy to dla wyrównania poziomów między odgałęzieniami, czy dla dopasowania impedancji, czy dla zachowania budżetu mocy. Dobre praktyki branżowe i normy projektowe (np. w systemach TV kablowej, sieciach HFC, systemach antenowych) zakładają, że przy serwisie przywracamy parametry do stanu pierwotnego, czyli stosujemy elementy o tych samych charakterystykach: to samo tłumienie, ta sama impedancja, podobne pasmo pracy i moc znamionowa. Dlatego wymiana tłumika „sztuka w sztukę” na taki sam pod względem tłumienia jest po prostu najbezpieczniejsza i najbardziej profesjonalna.

Pytanie 21

Aby wykonać regulację i ustawienie odpowiedniego poziomu sygnału telewizyjnego, należy miernik podłączyć do gniazda

A. abonenkiego.
B. antenowego.
C. filtra pasmowego w szafie serwerowej.
D. wzmacniacza w szafie serwerowej.
Prawidłowo – przy regulacji i ustawianiu poziomu sygnału telewizyjnego miernik podłącza się do gniazda wzmacniacza w szafie serwerowej. Chodzi o to, żeby mierzyć sygnał w miejscu, w którym faktycznie możemy nim sterować: regulować wzmocnienie, korekcję nachylenia charakterystyki, ewentualnie balans między multipleksami DVB-T/DVB-C czy poziomami kanałów TV-SAT. W profesjonalnych instalacjach RTV/SAT pomiary wykonuje się właśnie na wyjściach wzmacniaczy, multiswitchy czy stacji czołowych, a nie na przypadkowych gniazdach końcowych. Dzięki temu mamy kontrolę nad całym torem sygnałowym: od wejścia z anteny, przez wzmacniacze, rozgałęźniki, odgałęźniki, aż do abonenta. W szafie serwerowej (czasem mówi się „szafa teletechniczna”) zwykle są zainstalowane wzmacniacze kanałowe, szerokopasmowe lub stacje czołowe DVB-T/DVB-C. Producenci tych urządzeń przewidują specjalne złącza testowe – często typu F, czasem opisane jako TEST, -20 dB albo MONITOR. To są właśnie miejsca, gdzie zgodnie z dobrą praktyką serwisową podłączamy miernik poziomu sygnału, miernik widma czy analizator MER/BER. Dzięki pomiarowi na wzmacniaczu ustawiamy poziom wyjściowy tak, żeby na końcowych gniazdach abonenckich uzyskać wartości zgodne z normami, np. PN-EN 60728 (dawniej EN 50083) – zwykle w okolicach 60–80 dBµV dla telewizji cyfrowej, z zachowaniem odpowiedniego odstępu sygnał/szum i brakiem przesterowania. Z mojego doświadczenia im bliżej źródła sygnału dokonujemy regulacji, tym stabilniejsza jest cała sieć. Najpierw ustawiamy parametry na wzmacniaczu, a dopiero potem korygujemy ewentualne różnice na poszczególnych odgałęzieniach. Podłączanie miernika bezpośrednio do wzmacniacza daje też możliwość szybkiej diagnostyki: od razu widać, czy problem wynika z jakości sygnału z anteny, złej konfiguracji wzmacniacza czy może z późniejszych elementów sieci rozdzielczej. I to jest właśnie ten profesjonalny, „branżowy” sposób pracy, którego wymagają poważniejsze instalacje zbiorcze i kablowe.

Pytanie 22

Który wniosek o działaniu instalacji antenowej można wysnuć na podstawie wyników pomiarów poziomu sygnału i MER wykonanych w gnieździe abonenckim?

POMIARY SYGNAŁÓWPoziom sygnałuMER
(wymagany: 48<x<74 dB)(wymagana: >26 dB)
DVB-T MUX 185 dB30 dB
DVB-T MUX 265 dB18 dB
DVB-T MUX 345 dB22 dB
A. Poziomy sygnałów dla wszystkich transponderów są prawidłowe.
B. Współczynnik błędów modulacji dla wszystkich transponderów są za niskie.
C. Poziom sygnału dla transpondera MUX 1 jest za wysoki.
D. Współczynnik błędów modulacji tylko dla transpondera MUX 2 jest za niski.
Wyniki pomiarów bardzo ładnie pokazują, dlaczego prawidłowy wniosek dotyczy zbyt wysokiego poziomu sygnału dla MUX 1. W tabeli masz podane wymagania: poziom sygnału w gnieździe abonenckim powinien mieścić się w przedziale 48–74 dBµV. Dla MUX 1 zmierzono 85 dBµV, czyli wyraźnie powyżej górnej granicy. Z punktu widzenia praktyki instalatorskiej to już jest poziom, który może przesterować wejście tunera lub wzmacniaczy pośrednich, powodować intermodulację, a nawet objawy typu zacinanie obrazu mimo „mocnego” sygnału. MER dla MUX 1 wynosi 30 dB, czyli spełnia wymaganie >26 dB, więc jakość modulacji jest poprawna. Problem nie leży w jakości, tylko w mocy sygnału. W poprawnie zaprojektowanej instalacji RTV-SAT stosuje się tłumiki, odpowiednie rozgałęźniki oraz regulowane wzmacniacze, żeby właśnie utrzymać poziom sygnału w widełkach normowych, zwykle zgodnie z wytycznymi ETSI i PN-EN dla instalacji zbiorczych. Z mojego doświadczenia za wysoki poziom w gnieździe jest tak samo groźny jak za niski – tuner nie jest miernikiem mocy i często użytkownik widzi tylko „brak sygnału”. W praktyce, gdy na jednym multipleksie masz 80–85 dBµV, a na innych znacząco mniej, to sugeruje nadmierne wzmocnienie jednego pasma, złą regulację wzmacniacza kanałowego albo brak wyrównania poziomów między MUX-ami. Dobrym nawykiem jest po każdym uruchomieniu instalacji przejście po wszystkich gniazdach z miernikiem i sprawdzenie: poziom, MER, BER. Dzięki temu od razu widać, że MUX 1 trzeba stłumić lub skorygować ustawienia wzmacniacza, zanim instalacja zostanie odebrana przez inwestora.

Pytanie 23

Przedstawiony na rysunku schemat instalacji TV umożliwia klientom odbiór sygnału telewizji naziemnej i satelitarnej z dwóch satelitów: ASTRA i Hot Bird. Elementy instalacji: antena, konwertery, multiswitch oraz gniazda są sprawne i prawidłowo zamontowane, jednak użytkownicy skarżą się, że nie odbierają kanałów satelitarnych z jednego z satelitów. Powodem takiej sytuacji może być

Ilustracja do pytania
A. źle ustawiona antena satelitarna.
B. uszkodzone kable między multiswitchem i gniazdami.
C. źle ustawiony konwerter.
D. uszkodzony kabel lub kable między multiswitchem i konwerterem.
W takiej instalacji z anteną satelitarną, dwoma konwerterami quattro i multiswitchem trzeba patrzeć na objawy bardzo logicznie. Skoro użytkownicy odbierają sygnał z jednego satelity poprawnie, a problem dotyczy tylko drugiego, to wiele popularnych podejrzeń odpada. Często pierwsza myśl to źle ustawiony konwerter. Przy konwerterach quattro, zamocowanych na uchwycie typu „zez”, ich pozycja kątowa i odległość od czaszy oczywiście mają znaczenie, ale jeśli byłyby naprawdę źle ustawione, zwykle objawia się to słabym lub niestabilnym sygnałem, zanikiem przy gorszej pogodzie, spadkiem jakości na części transponderów, a nie całkowitym brakiem kanałów tylko z jednego satelity przy jednoczesnym pełnym odbiorze z drugiego. Poza tym w treści zadania jest wyraźnie zaznaczone, że konwertery są sprawne i prawidłowo zamontowane, więc zgodnie z dobrą praktyką diagnostyczną nie obwiniamy elementu, który został już zweryfikowany. Kolejny trop to źle ustawiona antena satelitarna. Gdyby czasza była nieprawidłowo ustawiona, to albo nie byłoby odbioru z żadnego satelity, albo oba sygnały byłyby skrajnie słabe. W instalacjach z „zezem” antena jest zwykle ustawiona precyzyjnie na jednego satelitę (zazwyczaj Hot Bird), a drugi konwerter „zezujący” doświetla drugi satelita (np. Astra). Jeśli antena łapie dobrze jednego, to znaczy, że azymut, elewacja i kąt skręcenia są w praktyce w normie. Uszkodzenie kabli między multiswitchem i gniazdami też brzmi na pierwszy rzut oka sensownie, ale taki problem objawiałby się brakiem sygnału satelitarnego lub naziemnego w konkretnych gniazdach, niezależnie od satelity. Jeden abonent by narzekał, drugi nie, a w treści pytania mowa jest o ogólnych skargach na brak kanałów z jednego satelity. Z mojego doświadczenia wynika, że to typowy błąd myślowy: ktoś widzi problem z kanałami i od razu zakłada, że „to pewnie przewód do mieszkania”, zamiast zrozumieć strukturę systemu zbiorczego. W dobrze zaprojektowanej instalacji SMATV każdy odcinek toru sygnałowego ma swoją rolę: od konwertera quattro do multiswitcha biegną kable odpowiedzialne za kompletne pasma i polaryzacje z danego satelity, a od multiswitcha do gniazd idą już tylko wybrane tory, indywidualnie przełączane dla każdego tunera. Dlatego jeśli problem dotyczy wszystkich użytkowników i tylko jednego satelity, szuka się przyczyny w części wspólnej dla danego satelity: okablowaniu od konwertera do multiswitcha, ewentualnie w samym multiswitchu. To jest zgodne z zasadą lokalizowania usterek „od ogółu do szczegółu” stosowaną w serwisie instalacji telewizyjnych i opisanych m.in. w zaleceniach branżowych dla sieci RTV-SAT.

Pytanie 24

Aby poprawić zbyt słaby sygnał, zmierzony z anteny telewizji naziemnej należy

A. zmienić lokalizację odbiornika telewizyjnego.
B. wymienić kabel koncentryczny na kabel o innej impedancji falowej.
C. przeprogramować odbiornik telewizyjny.
D. zmienić ustawienia anteny zewnętrznej.
Prawidłowo – przy zbyt słabym sygnale z anteny telewizji naziemnej pierwszą i podstawową czynnością jest zmiana ustawień anteny zewnętrznej, czyli jej dokładne ustawienie kierunkowe oraz ewentualna korekta wysokości i miejsca montażu. Antena naziemna, szczególnie kierunkowa typu Yagi czy logarytmiczno-periodyczna, ma wyraźnie zdefiniowany główny kierunek promieniowania i zysku energetycznego. Jeśli nie jest skierowana dokładnie na nadajnik DVB-T/DVB-T2, to nawet najlepszy kabel i najnowocześniejszy telewizor nie „wyczarują” dobrego sygnału. W praktyce robi się to tak, że obraca się antenę bardzo powoli w poziomie (azymut), czasem lekko zmienia pochylenie w pionie (elewacja), i obserwuje wskaźnik poziomu oraz jakości sygnału w menu serwisowym telewizora lub dekodera. Moim zdaniem bez takiego strojenia kierunkowego instalacja antenowa jest po prostu nie dokończona. W branżowych zaleceniach i normach (choćby zalecenia instalatorskie do DVB-T2, wytyczne UKE czy ogólne zasady projektowania instalacji RTV/SAT) zawsze podkreśla się, że kluczowe jest zapewnienie odpowiedniego stosunku sygnał/szum już na wejściu anteny. Czyli najpierw poprawiamy to, co „łapie” fale radiowe: dobór typu anteny, jej miejsce na dachu, odsunięcie od przeszkód (kominy, drzewa, ściany) oraz właśnie precyzyjne ustawienie na nadajnik. Dopiero potem myśli się o ewentualnym wzmacniaczu masztowym, tłumikach czy wymianie przewodów. W praktyce bardzo często wystarczy dokręcić mocowanie, skorygować antenę o kilka–kilkanaście stopni i nagle z „pikselozy” robi się stabilny obraz w HD bez przycinek. To jest właśnie esencja dobrej praktyki instalatorskiej – zaczynamy od anteny, nie od elektroniki po drodze.

Pytanie 25

W protokole powykonawczym instalacji należy wpisać wyniki pomiarów poziomu sygnału i wartości MER. W których jednostkach miary są podawane?

A. Poziom sygnału [dBm], MER [dB]
B. Poziom sygnału [dBμV], MER [dB]
C. Poziom sygnału [dB], MER [dBμV]
D. Poziom sygnału [dB], MER [dBm]
Prawidłowo: w protokole powykonawczym poziom sygnału zapisujemy w dBμV, a MER w dB. To nie jest przypadek ani „widzimisię” producentów mierników, tylko efekt przyjętych w branży telekomunikacyjnej standardów pomiarowych. Poziom sygnału w instalacjach RTV/SAT, szczególnie w sieciach kablowych i zbiorczych instalacjach antenowych (SMATV, CATV), określa się właśnie w dBμV, bo ta jednostka bardzo wygodnie opisuje napięcie sygnału na wejściu odbiornika lub gniazda abonenckiego. Typowe wymagania z norm (np. PN-EN 60728) podają przedziały typu 60–80 dBμV na gnieździe TV, więc jak masz wynik z miernika w dBμV, to od razu widzisz, czy mieścisz się w widełkach. MER natomiast jest parametrem jakości modulacji (Modulation Error Ratio) i jest to stosunek mocy sygnału użytecznego do mocy błędów modulacji. To jest klasyczny stosunek sygnał/szum (tylko rozumiany trochę szerzej), więc naturalnie opisuje się go w decybelach, po prostu [dB], bez μV. Z mojego doświadczenia wynika, że instalator, który patrzy jednocześnie na poziom w dBμV i MER w dB, dużo szybciej ocenia, czy problemem jest za niski/wysoki poziom, czy raczej zakłócenia, zniekształcenia, echo, intermodulacja itd. Przykład z praktyki: na gnieździe DVB-T2 masz 72 dBμV i MER 34 dB – to wygląda bardzo dobrze, odbiornik ma zapas. Gdybyś miał 72 dBμV i MER 22 dB, poziom sygnału jest niby OK, ale jakość modulacji już słaba, trzeba szukać przyczyny (np. przesterowany wzmacniacz, zła filtracja, zbyt bliskie kanały). Dobrą praktyką jest, żeby w protokołach zawsze konsekwentnie używać tych samych jednostek: poziom w dBμV, MER w dB, C/N w dB, BER jako wartość bezwymiarową (np. 1,0E-7). Dzięki temu inny technik, który za rok otworzy protokół, od razu wie, co jest czym, bez zgadywania i przeliczania. Moim zdaniem właśnie ta spójność jednostek bardzo ułatwia późniejszą diagnostykę i serwis instalacji.

Pytanie 26

Jaki jest minimalny poziom sygnału na wyjściu abonenckim w telewizji kablowej zapewniający poprawny odbiór sygnału TV?

A. 35 dBµV
B. 62 dBµV
C. 95 dBµV
D. 20 dBµV
Minimalny poziom sygnału na wyjściu abonenckim w sieci telewizji kablowej przyjmuje się na poziomie około 62 dBµV i właśnie dlatego ta odpowiedź jest uznawana za prawidłową. Ten poziom nie jest wzięty z sufitu – wynika z praktyki eksploatacyjnej oraz zaleceń norm dotyczących sieci CATV, gdzie zakłada się, że przy takim poziomie napięcia sygnału tuner TV lub dekoder kablowy ma zapewnione wystarczające odstępy zakłóceń i szumów (SNR) oraz odpowiedni margines bezpieczeństwa. W uproszczeniu: przy około 62 dBµV typowy odbiornik radzi sobie stabilnie, obraz nie śnieży, nie pojawiają się piksele, a fonia jest czysta. Moim zdaniem to jest taki rozsądny kompromis między jakością a ekonomią budowy sieci.
W praktyce instalator, projektując sieć HFC lub klasyczną sieć kablową, liczy poziomy sygnałów na każdym odcinku: od głowicy stacji czołowej, przez wzmacniacze magistralne i budynkowe, odgałęźniki, rozgałęźniki, aż po gniazdo abonenckie. W bilansie mocy uwzględnia się tłumienia kabli koncentrycznych, elementów pasywnych oraz rezerwę na starzenie się sprzętu i spadek poziomów z czasem. Dobrą praktyką jest zapewnienie w gniazdku poziomu rzędu 62…70 dBµV, tak żeby nawet przy niewielkich wahaniach poziomu, zmianie odbiornika czy dołożeniu dodatkowego kabla wewnętrznego nadal mieć poprawny odbiór.
Warto też pamiętać, że za samym poziomem napięcia stoją inne parametry: współczynnik MER, BER, odstęp sygnał–szum, intermodulacje. Jeżeli poziom byłby znacząco niższy, tuner mógłby mieć problem z demodulacją QAM, szczególnie przy kanałach cyfrowych HD lub przy gęstych modulacjach. Z kolei zbyt wysoki poziom powoduje przesterowanie głowicy odbiornika. Dlatego trzymanie się okolic 62 dBµV na wyjściu abonenckim jest traktowane jako sensowny standard branżowy, który w realnych warunkach mieszkaniówki po prostu działa i rzadko sprawia kłopoty serwisowe.

Pytanie 27

Współczynnik błędu modulacji MER w gnieździe abonenckim TV naziemnej jest określany w jednostce

A. dB
B. kW
C. mV
D. mA
Współczynnik błędu modulacji MER (Modulation Error Ratio) zawsze podajemy w decybelach, czyli dB. To jest parametr jakościowy, a nie „ilościowy” jak napięcie czy prąd. MER opisuje, jak bardzo rzeczywisty sygnał zmodulowany różni się od idealnej, teoretycznej modulacji. W praktyce można to sobie wyobrazić jako stosunek mocy „dobrego” sygnału do mocy błędów modulacji, zapisany właśnie w skali logarytmicznej dB. Im wyższy MER, tym czyściej zmodulowany sygnał, mniej zniekształceń i mniej błędów przy odbiorze DVB-T/T2. W pomiarach instalacji TV naziemnej mierniki serwisowe zgodne z zaleceniami ETSI i DVB (np. EN 300 744 dla DVB-T, EN 302 755 dla DVB-T2) pokazują MER właśnie w dB, obok takich parametrów jak poziom sygnału (w dBµV), C/N, BER. W gnieździe abonenckim instalator sprawdza, czy MER nie spada poniżej wartości granicznych – dla DVB-T2 przyjmuje się zazwyczaj, że poniżej ok. 24–25 dB zaczyna się ryzyko problemów z odbiorem, a dobre instalacje mają często 30 dB i więcej. Moim zdaniem w praktyce serwisowej MER w dB to jeden z najważniejszych wskaźników, bo sam poziom sygnału w dBµV nie mówi nic o jakości modulacji. Możesz mieć wysoki poziom, ale z kiepskim MER i odbiornik będzie się „dławił”. Dlatego w nowoczesnych miernikach pomiar MER w dB to standard branżowy i podstawa przy odbiorze i przeglądach instalacji RTV/SAT, zwłaszcza w budynkach wielorodzinnych zgodnych z normą PN-EN 50083 i pokrewnymi.

Pytanie 28

Które z zakłóceń w odbiorze sygnału nie są charakterystyczne dla telewizji DVB-T?

A. Brak korelacji obrazu i dźwięku.
B. Pikselizacja obrazu.
C. Szumy i odbicia obrazu.
D. Zacinanie się obrazu i dźwięku.
Poprawnie wyłapałeś, że szumy i odbicia obrazu nie są typowym objawem dla telewizji DVB-T, tylko raczej dla starej analogowej telewizji. W przekazie analogowym każde pogorszenie jakości sygnału od razu widać jako ziarnisty obraz, tzw. „śnieg”, albo charakterystyczne podwójne kontury (duchy) wynikające z odbić sygnału od budynków, gór czy innych przeszkód. W DVB-T mamy transmisję cyfrową opartą o modulację COFDM i korekcję błędów (FEC). Tu albo dane są odtworzone poprawnie, albo – po przekroczeniu pewnego progu błędów – zaczynają się typowe dla cyfry efekty: pikselizacja, zatrzymywanie klatek, chwilowe zaniknięcie dźwięku, całkowity brak sygnału. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu użytkowników wciąż myśli „mam słaby sygnał, więc będę miał śnieg”, a w DVB-T po prostu nagle wszystko się rwie albo znika. To jest tzw. efekt klifu (cliff effect). W dobrych praktykach instalatorskich, opisanych choćby w zaleceniach ITU i dokumentach związanych z ETSI EN 300 744 (standard DVB-T), dąży się do takiego poziomu sygnału i jakości MER/BER, żeby uniknąć właśnie pikselizacji i zacięć. Szumy jako takie nadal istnieją w torze radiowym, ale są kompensowane przez system korekcji błędów i nie przekładają się bezpośrednio na „zaszumiony obraz”, tylko na cyfrowe artefakty albo całkowity zanik. Odbicia są z kolei w DVB-T w dużej mierze „oswojone” dzięki COFDM – system potrafi wykorzystać sygnały opóźnione, dlatego przy prawidłowo ustawionej antenie odbicia nie manifestują się jako duchy obrazu. W praktyce instalator, gdy widzi szumy i duchy, wie od razu, że to nie DVB-T, tylko jakaś analogowa resztka albo sygnał z innego systemu. W cyfrowej naziemnej telewizji typowe objawy problemów to pikselizacja, zacinanie i czasem rozjazd dźwięku z obrazem, a nie klasyczne szumy i odbicia.

Pytanie 29

Podczas konserwacji instalacji telewizyjnej pomiar parametrów instalacji antenowej DVB-T wymaga sprawdzenia

A. rezystancji kabla.
B. długości kabla.
C. bitowej stopy błędów.
D. izolacji kabla.
Prawidłowa odpowiedź to bitowa stopa błędów, bo w instalacjach DVB-T kluczowe jest nie tylko to, czy sygnał „jakoś tam jest”, ale czy po stronie odbiornika strumień danych cyfrowych daje się bezbłędnie zdekodować. DVB-T to transmisja cyfrowa, więc oprócz poziomu sygnału i MER liczy się właśnie BER, czyli Bit Error Rate. Moim zdaniem to jest taki odpowiednik „jakości” sygnału w świecie cyfrowym – pokazuje, ile bitów na określoną liczbę jest uszkodzonych jeszcze przed korekcją błędów (BER przed FEC) i po niej (BER po FEC). W praktyce przy pomiarach serwisowych miernik do DVB-T pokazuje zazwyczaj parametry: poziom sygnału w dBµV, MER w dB, BER, czasem też wskaźnik jakości. Według dobrych praktyk, opisanych chociażby w wytycznych producentów mierników czy zaleceniach operatorów sieci, sama kontrola kabli, długości czy rezystancji to za mało. Instalacja może być elektrycznie „ładna”, a odbiór i tak będzie fatalny, bo np. mamy zakłócenia impulsowe, odbicia sygnału (multipath), zbyt mały odstęp sygnał/szum – i to wszystko wyjdzie właśnie w BER i MER. Podczas konserwacji telewizyjnej instalacji antenowej robi się więc pomiar sygnału na gniazdach abonenckich i analizuje BER dla poszczególnych multipleksów. Jeżeli BER jest za wysoki, zaczynają się typowe objawy: przycinanie obrazu, zamrażanie klatek, artefakty, znikanie dźwięku. Wtedy technik szuka przyczyny: złe złącza, zbyt duże tłumienie, przesterowany wzmacniacz, zakłócenia LTE itd. Sam pomiar izolacji, długości czy rezystancji kabla jest przydatny, ale bardziej w klasycznych instalacjach analogowych albo przy ogólnej diagnostyce okablowania. W DVB-T najważniejsze jest, czy cyfrowy strumień danych spełnia wymagania jakościowe i bezpieczeństwa transmisji, a to opisuje właśnie bitowa stopa błędów.

Pytanie 30

Które wyniki pomiarów wykonane w gnieździe abonenckim są prawidłowe dla instalacji telewizji naziemnej?

A. Poziom sygnału 60 dBµV, MER 10 dB
B. Poziom sygnału 95 dBµV, MER 70 dB
C. Poziom sygnału 55 dBµV, MER 28 dB
D. Poziom sygnału 30 dBµV, MER 20 dB
Poprawna odpowiedź wskazuje na zestaw parametrów, które w praktyce instalacji DVB-T/DVB-T2 uważa się za typowe i bezpieczne dla gniazda abonenckiego. Poziom sygnału 55 dBµV mieści się w zalecanym przedziale dla telewizji naziemnej, który według zaleceń branżowych i norm (m.in. PN-EN 50083, wytyczne operatorów) zwykle wynosi około 47–74 dBµV na gnieździe. Taki poziom jest wystarczająco wysoki, żeby tuner telewizyjny pracował stabilnie, ale jednocześnie na tyle niski, że nie powoduje przesterowania wejścia odbiornika. Z mojego doświadczenia, zakres 55–70 dBµV w mieszkaniu to taki „złoty środek” – jest zapas, a jednocześnie wszystko chodzi spokojnie, bez cudów. Drugi parametr, MER = 28 dB, jest jeszcze ważniejszy dla jakości odbioru cyfrowego. MER (Modulation Error Ratio) opisuje jakość modulacji, czyli jak bardzo sygnał jest zniekształcony przez szumy, zakłócenia, odbicia. Dla stabilnej pracy DVB-T przy modulacji 64-QAM przyjmuje się, że minimalne MER to około 24–25 dB, ale w praktyce instalacyjnej celuje się raczej w wartości powyżej 26–27 dB, żeby mieć zapas na zmiany warunków, starzenie się elementów, wahania propagacji. MER 28 dB oznacza więc, że sygnał jest „czysty”, z dobrym odstępem od zakłóceń, i odbiornik ma komfortową sytuację do dekodowania strumienia. W praktyce pomiarowej instalator podchodzi do gniazda, podpina miernik i patrzy nie tylko na sam poziom dBµV, ale właśnie na MER oraz BER (błędy bitowe). Taki zestaw jak 55 dBµV i MER 28 dB praktycznie zawsze przekłada się na stabilny obraz bez pikselizacji, zawieszania czy zaników przy byle zmianie warunków. Moim zdaniem to też przykład poprawnie zbilansowanej instalacji: antena, wzmacniacze i tłumiki są dobrane tak, żeby w gniazdach końcowych uzyskać optymalne, a nie rekordowe parametry. Przy projektowaniu i serwisie instalacji warto pamiętać, że nie „im więcej, tym lepiej”, tylko „w normie i z zapasem jakości”.

Pytanie 31

W których warunkach powinny zostać wykonane pomiary poziomu sygnału telewizyjnego w gnieździe abonenckim, mające na celu znalezienie najlepszego kierunku ustawienia anteny wyposażonej we wzmacniacz?

A. Odłączonej anteny.
B. Odłączonego napięcia zasilania wzmacniacza.
C. Połączonej żyły sygnałowej z ekranem.
D. Podłączonego napięcia zasilania wzmacniacza.
Prawidłowa odpowiedź to pomiar przy podłączonym napięciu zasilania wzmacniacza antenowego, bo tylko wtedy układ pracuje w rzeczywistych, roboczych warunkach. W praktyce chodzi o to, że ustawiasz antenę tak, jak będzie normalnie używana przez abonenta: antena na maszcie, wzmacniacz zasilany z zasilacza (najczęściej przez kabel koncentryczny), tuner lub miernik podłączony do gniazda. Dopiero wtedy poziom sygnału w gnieździe abonenckim odzwierciedla faktyczne wzmocnienie, tłumienia przewodów, złączy, gniazda i ewentualnych rozgałęźników. Jeśli wzmacniacz nie jest zasilany, to cały tor zachowuje się inaczej – wzmacniacz staje się prawie jak dodatkowe tłumienie, a nie element poprawiający poziom sygnału.
W branżowych normach i wytycznych (np. PN-EN 50083, zalecenia operatorów kablowych i instalatorów RTV-SAT) zakłada się, że pomiary sygnału robi się w warunkach eksploatacyjnych, czyli takich, w jakich instalacja będzie działać na co dzień. Dla telewizji naziemnej DVB-T/T2 zwykle mierzy się nie tylko poziom w dBµV, ale też MER, BER i wskaźnik jakości sygnału. Wszystkie te parametry będą inne, jeśli wzmacniacz nie pracuje z nominalnym napięciem zasilania.
Z mojego doświadczenia, przy ustawianiu anteny ze wzmacniaczem najlepiej jest: włączyć zasilacz, ustawić miernik w gnieździe abonenckim, a następnie powoli obracać antenę i obserwować nie tylko poziom, ale i stabilność parametrów jakości. W praktyce często okazuje się, że minimalne przekręcenie anteny o kilka stopni potrafi poprawić MER o kilka dB, co ma większe znaczenie niż sam goły poziom sygnału. Dobrą praktyką jest też sprawdzenie, czy wzmacniacz nie wchodzi w przesterowanie – jeśli poziom jest zbyt wysoki, trzeba czasem zastosować tłumik lub słabszy wzmacniacz. Dlatego pomiar ze zasilonym wzmacniaczem to absolutna podstawa przy szukaniu najlepszego kierunku ustawienia anteny w profesjonalnych instalacjach RTV.

Pytanie 32

Regulację poziomu wzmocnienia zbiorczego wzmacniacza w instalacji antenowej, należy przeprowadzić w taki sposób, aby poziom mocy sygnału w gnieździe abonenckim zawierał się w zakresie

A. 30-40 dBuV
B. 82-89 dBuV
C. 90-98 dBuV
D. 48-74 dBuV
Zakres 48–74 dBµV w gnieździe abonenckim jest przyjętym w branży zakresem pracy dla poprawnie zaprojektowanej instalacji RTV/SAT, zgodnym z zaleceniami norm, np. PN-EN 50083 czy ogólnie wytycznymi dla sieci kablowych i zbiorczych instalacji antenowych. Chodzi o to, żeby poziom sygnału był wystarczająco wysoki, aby tuner telewizora lub dekoder mógł stabilnie zdekodować sygnał (z odpowiednim marginesem C/N i MER), ale jednocześnie na tyle niski, żeby nie doprowadzić do przesterowania wejścia odbiornika albo wzmacniaczy pośrednich. Moim zdaniem to jest właśnie ten „złoty środek” w praktyce instalatorskiej. Jeśli ustawiasz wzmocnienie wzmacniacza zbiorczego, to zawsze patrzysz na to, co dostanie abonent na gnieździe końcowym, a nie tylko na poziom na wyjściu wzmacniacza. Przyjmuje się, że dla sygnałów telewizji cyfrowej DVB-T2 typowe poziomy w okolicach 60–70 dBµV zapewniają bardzo stabilny odbiór, nawet przy niewielkich wahaniach tłumienia kabla, złącz czy rozgałęźników. Daje to zapas na starzenie się elementów, zmiany warunków propagacji i lekkie rozstrojenia anteny. W praktyce, jeśli na gnieździe masz np. 50–65 dBµV, to większość odbiorników działa bez problemu, bez pikselizacji i zacinania obrazu. Z kolei górna granica 74 dBµV jest po to, żeby nie wchodzić w rejony, gdzie zaczyna się ryzyko nieliniowości i zniekształceń intermodulacyjnych, szczególnie przy pracy z wieloma kanałami jednocześnie. Fachowcy przy uruchamianiu instalacji używają mierników poziomu sygnału i mierzą nie tylko sam poziom w dBµV, ale też parametry jakościowe jak BER, MER, C/N. Ustawiają wzmocnienie tak, żeby w najniekorzystniejszym gnieździe (najdalszym, najbardziej wytłumionym) nie zejść poniżej dolnej granicy, a w najbliższych gniazdach nie przekroczyć górnej. Dlatego regulacja wzmacniacza zbiorczego zawsze jest kompromisem między różnymi odgałęzieniami, a zakres 48–74 dBµV jest takim praktycznym i sprawdzonym przedziałem roboczym dla całej instalacji.

Pytanie 33

Który miernik należy wykorzystać do wyszukania sygnałów z anteny TV naziemnej?

A. Miernik 4
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Miernik 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Miernik 3
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Miernik 1
Ilustracja do odpowiedzi D
Wybrałeś miernik 2, czyli typowy wskaźnik sygnału dla DVB-T/DVB-T2, i to jest dokładnie to, czego się używa przy ustawianiu anteny TV naziemnej. Ten przyrząd jest strojony na pasmo UHF/VHF, w którym pracuje telewizja naziemna, więc jego tor wejściowy, filtry i detekcja są zoptymalizowane pod modulacje COFDM stosowane w DVB-T. Dzięki temu wskazania poziomu są w miarę powtarzalne i reagują na realny sygnał z multipleksów, a nie na przypadkowe zakłócenia z innych pasm. W praktyce podłączasz ten miernik pomiędzy antenę a odbiornik (lub zasilacz antenowy), ustawiasz czułość potencjometrem i obracasz antenę, aż wskaźnik pokaże maksymalny poziom. Tak właśnie robi się w serwisie RTV i przy instalacjach zgodnych z normą PN-EN 50083 oraz zaleceniami operatorów sieci nadawczych. Moim zdaniem to jest najwygodniejsze narzędzie na etapie „zgrubnego” ustawiania anteny na dachu, zanim zacznie się dokładne strojenie z pomocą menu serwisowego telewizora lub profesjonalnego analizatora widma. W dodatku wiele takich mierników DVB-T ma wbudowany kompas, prosty tłumik i wskaźnik zasilania, co ułatwia pracę w terenie i pozwala od razu wychwycić typowe błędy: brak zasilania wzmacniacza masztowego, zbyt silny sygnał z pobliskiego nadajnika albo całkowity brak sygnału z powodu złego kierunku. W dobrze wykonanej instalacji antenowej taki miernik pozwala szybko znaleźć optymalny azymut i kąt pochylenia anteny, ograniczyć odbicia sygnału (multipath) i zapewnić stabilny odbiór wszystkich multipleksów, także w gorszych warunkach pogodowych.

Pytanie 34

Zmiana wartości impedancji falowej kabla może nastąpić na skutek

A. uszkodzenia kabla.
B. uszkodzenia odbiornika.
C. burzy śnieżnej.
D. złego zamontowania anteny.
Prawidłowo – klucz do tego pytania leży w zrozumieniu, czym w ogóle jest impedancja falowa kabla. Impedancja falowa (np. 50 Ω, 75 Ω) wynika z jego konstrukcji: odległości między żyłą a ekranem, średnic przewodów, stałej dielektrycznej izolacji, a także jakości i jednorodności materiałów. Jeżeli kabel jest fabrycznie wykonany poprawnie, jego impedancja jest stała na całej długości i dopasowana do urządzeń (np. 50 Ω dla większości systemów nadawczych, 75 Ω dla TV/SAT). Zmiana tej impedancji następuje wtedy, gdy fizycznie zmienia się geometria lub właściwości dielektryka – czyli właśnie przy uszkodzeniu kabla. Może to być zgniecenie przewodu pod meblem, ostre zagięcie przy krawędzi dachu, przetarcie izolacji, zawilgocenie dielektryka, mikropęknięcia po kilku latach na słońcu. Każde takie uszkodzenie powoduje lokalną zmianę pojemności i indukcyjności jednostkowej, a to wprost przekłada się na zmianę impedancji falowej. W praktyce objawia się to zwiększonym współczynnikiem fali stojącej (SWR/VSWR), odbiciami sygnału, spadkiem mocy na antenie, zakłóceniami w transmisji danych. Dlatego w dobrych praktykach instalatorskich (np. zalecenia producentów kabli koncentrycznych, wytyczne PN-EN dotyczące instalacji telekomunikacyjnych) kładzie się ogromny nacisk na to, żeby kabla nie zgniatać, nie łamać, trzymać minimalny promień gięcia i dobrze zabezpieczać przed wodą. W serwisie radiowym czy TV jednym z pierwszych kroków diagnostyki jest właśnie sprawdzenie stanu mechanicznego kabla i pomiar dopasowania, bo z mojego doświadczenia to właśnie uszkodzony kabel jest najczęstszą przyczyną nagłego pogorszenia parametrów linii zasilającej antenę.

Pytanie 35

Do wykonania pomiarów kontrolnych podczas naprawy instalacji telewizyjnej telewizji naziemnej należy wykorzystać miernik

A. DVB-C
B. DVB-T/T2
C. DVB-S
D. DVB-S/S2
Prawidłowa odpowiedź to miernik DVB-T/T2, bo mówimy o instalacji telewizji naziemnej. Standard DVB-T oraz jego nowsza wersja DVB-T2 służą właśnie do nadawania sygnału z nadajników naziemnych, które odbieramy zwykłą anteną telewizyjną (UHF/VHF, tzw. antena siatkowa, kierunkowa itp.). Żeby rzetelnie sprawdzić taką instalację, fachowiec powinien użyć miernika, który potrafi analizować sygnał w tych standardach, a nie w satelitarnych czy kablowych. Miernik DVB-T/T2 pozwala nie tylko zmierzyć poziom sygnału w dBµV, ale też sprawdzić jakość: MER, BER, C/N, a często również widmo częstotliwości. Dzięki temu można ocenić, czy antena jest dobrze ustawiona, czy przewody i złącza nie wprowadzają zbyt dużego tłumienia, czy nie ma przesterowania wzmacniacza masztowego. W praktyce, podczas naprawy instalacji naziemnej, technik podchodzi z miernikiem do różnych punktów: przy antenie, przed i za wzmacniaczem, w rozgałęźnikach i przy gniazdach abonenckich. Na podstawie pomiarów DVB-T/T2 widać, czy problem leży w samej antenie (zły kierunek, zbyt słaby sygnał z nadajnika), w okablowaniu (uszkodzony przewód koncentryczny, złe złącza F), czy może w elementach aktywnych (wzmacniacz, zasilacz). Moim zdaniem dobry miernik naziemny to podstawa – byle wskaźnik poziomu z tunera w telewizorze jest mało precyzyjny i często wprowadza w błąd. W profesjonalnych pomiarach, zgodnie z praktykami branżowymi, patrzy się przede wszystkim na MER i BER, a nie tylko na „siłę” sygnału. Miernik DVB-T/T2 umożliwia też sprawdzenie, czy dany multipleks jest w ogóle dostępny, jakie ma parametry modulacji (QPSK, 16-QAM, 64-QAM, w DVB-T2 nawet 256-QAM), jaki jest kanał nadawania i szerokość pasma. To wszystko jest kluczowe przy modernizacji czy naprawie instalacji zbiorczej, np. w bloku, hotelu czy pensjonacie. Bez miernika dedykowanego do DVB-T/T2 działamy trochę na ślepo, a to się zwykle kończy reklamacjami od użytkowników, którym „rwie” obraz albo znikają kanały.

Pytanie 36

W obwodzie elektrycznym przedstawionym na schemacie należy wykonać pomiary napięcia elektrycznego, natężenia prądu i mocy pobieranej przez odbiornik. Wskaż prawidłowe umiejscowienie poszczególnych mierników.

Ilustracja do pytania
A. 1-watomierz, 2-amperomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
B. 1-amperomierz, 2-watomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
C. 1-woltomierz, 2-amperomierz, 3-watomierz, 4-woltomierz
D. 1-woltomierz, 2-watomierz, 3-amperomierz, 4-woltomierz
Prawidłowe rozmieszczenie przyrządów: 1 – woltomierz, 2 – amperomierz, 3 – watomierz, 4 – woltomierz wynika bezpośrednio z zasad budowy klasycznego układu pomiarowego w obwodzie prądu stałego. Woltomierze zawsze włączamy równolegle do elementu, którego napięcie chcemy zmierzyć. Dlatego przyrząd oznaczony jako 1 mierzy napięcie źródła zasilania, a przyrząd 4 – napięcie bezpośrednio na odbiorniku (obc). Dzięki temu można porównać spadek napięcia na przewodach, stykach czy aparaturze, co w praktyce serwisowej jest bardzo przydatne, np. przy diagnozie zbyt dużych spadków napięć w instalacjach niskonapięciowych. Amperomierz (2) musi być włączony szeregowo w obwód, tak aby cały prąd płynął przez jego wewnętrzne uzwojenie. To jest standardowa zasada, którą podają zarówno podręczniki SEP, jak i normy dotyczące pomiarów eksploatacyjnych w instalacjach. Gdyby amperomierz podłączyć równolegle, praktycznie zrobiłby zwarcie, bo ma bardzo małą rezystancję wewnętrzną. Watomierz (3) ma dwa obwody: prądowy i napięciowy. Obwód prądowy włącza się szeregowo tak jak amperomierz, natomiast obwód napięciowy równolegle do odbiornika. Na schemacie zaznaczone gwiazdkami zaciski watomierza są połączone prawidłowo – tak, żeby mierzył moc pobieraną przez obciążenie, a nie moc strat np. w przewodach. W praktyce warsztatowej takie ustawienie przyrządów stosuje się np. przy pomiarach silników DC, rezystorów mocy, grzałek czy żarówek – dokładnie tak samo: amperomierz w szereg, woltomierze na źródle i na odbiorniku, watomierz w układzie mieszanym. Moim zdaniem warto zapamiętać sobie taki „szkielet” połączeń, bo potem, przy bardziej skomplikowanych układach pomiarowych, zasada zostaje identyczna, tylko przyrządów robi się więcej.

Pytanie 37

Do wykonania pomiarów kontrolnych podczas naprawy instalacji telewizyjnej telewizji naziemnej należy wykorzystać miernik

A. DVB-S/S2
B. DVB-H/SH
C. DVB-T/T2
D. DVB-C/C2
Prawidłowo wskazany został miernik DVB-T/T2, bo przy naprawie instalacji telewizji naziemnej interesuje nas wyłącznie sygnał w standardzie DVB-T lub nowszym DVB-T2. To są systemy cyfrowej telewizji naziemnej stosowane w Polsce i w większości Europy do emisji programów z nadajników naziemnych. Z punktu widzenia serwisanta bardzo ważne jest, żeby miernik potrafił mierzyć parametry charakterystyczne dla DVB-T/T2: poziom sygnału w dBµV, MER, BER (przed i po korekcji), a także umożliwiał analizę widma w paśmie UHF/VHF. W praktyce, kiedy naprawiasz instalację antenową na dachu czy w mieszkaniu, tym miernikiem sprawdzasz, czy sygnał z anteny kierunkowej jest wystarczająco mocny, czy nie ma przesterowania wzmacniacza, czy kable koncentryczne i złącza F nie wprowadzają nadmiernych strat. Dobrze skonfigurowany miernik DVB-T/T2 pozwala też szybko zdiagnozować typowe problemy: odbicia sygnału (multipath), zakłócenia z sąsiednich kanałów, zbyt niski odstęp sygnał/szum. Moim zdaniem w realnej robocie taki miernik to podstawowe narzędzie – bez niego można tylko zgadywać, czy instalacja działa poprawnie. W dobrych praktykach branżowych przyjmuje się, że po każdej modernizacji lub naprawie instalacji RTV-SAT wykonuje się pomiary kontrolne i zapisuje wyniki. Dzięki temu inwestor ma potwierdzenie, że instalacja spełnia wymagane normy, np. co do minimalnego poziomu sygnału i jakości odbioru w gniazdach abonenckich. Warto też pamiętać, że wiele nowoczesnych mierników DVB-T/T2 umożliwia pomiar sygnałów w trybie SFN, co ma znaczenie przy obecnych sieciach nadajników naziemnych, oraz podgląd strumienia kanałów, co bardzo ułatwia diagnostykę w praktyce serwisowej.

Pytanie 38

Aby podłączyć do zasilania wzmacniacz RF, znajdujący się na strychu budynku w metalowej obudowie, należy wykorzystać przewód OMY 3 x 1,5 mm². Przewód ma żyły w trzech kolorach: czarny (L) – żyła fazowa; niebieski (N) – żyła neutralna; żółto-zielony (PE) – żyła ochronna. W jaki sposób opisane żyły należy prawidłowo podłączyć do zacisków zasilających wzmacniacza?

A. Zaciski AC (L), zacisk na obudowie (N, PE)
B. Zaciski AC (N, PE), zacisk na obudowie (L)
C. Zaciski AC (L, N), zacisk na obudowie (PE)
D. Zaciski AC (L, PE), zacisk na obudowie (N)
W tym zadaniu kluczowe jest prawidłowe skojarzenie funkcji żył przewodu z odpowiednimi zaciskami urządzenia. Przewód OMY 3×1,5 mm² ma trzy żyły: czarną (L – faza), niebieską (N – neutralny) oraz żółto‑zieloną (PE – ochronny). We wzmacniaczu RF mamy dwa zaciski zasilania AC (najczęściej opisane jako L i N lub ~, ~) oraz zacisk na obudowie – śrubę uziemiającą z symbolem ochronnym. Prawidłowe podłączenie to dokładnie to, co wskazuje odpowiedź: zaciski AC (L, N), zacisk na obudowie (PE). Czyli: czarny przewód (L) do zacisku L, niebieski (N) do zacisku N, a żółto‑zielony (PE) do zacisku na obudowie. Tak się to robi zgodnie z normami PN‑HD 60364 i ogólnymi zasadami ochrony przeciwporażeniowej. W praktyce, przy każdym urządzeniu w metalowej obudowie – czy to wzmacniacz RF na strychu, zasilacz do maszyn, czy obudowa szafy sterowniczej – przewód ochronny ZAWSZE łączy się z obudową, a nie z zaciskami roboczymi zasilania. Ma to jeden główny cel: jeśli dojdzie do przebicia izolacji i faza dotknie obudowy, prąd zwarciowy popłynie przez PE do ziemi i zadziała zabezpieczenie nadprądowe lub RCD. Użytkownik nie powinien wtedy dostać „kopa”, bo obudowa pozostaje na potencjale ziemi. Moim zdaniem to jest jedna z najważniejszych rzeczy w elektryce – rozumieć różnicę między N a PE. N to przewód roboczy, który przewodzi prąd podczas normalnej pracy. PE nie powinien przewodzić prądu w warunkach normalnych, służy tylko do celów ochronnych. Dlatego nie wolno ich zamieniać miejscami ani łączyć PE na zaciskach roboczych urządzenia. W instalacjach antenowych czy wzmacniaczach RF prawidłowe uziemienie obudowy dodatkowo zmniejsza zakłócenia, poprawia odporność na przepięcia, np. przy wyładowaniach atmosferycznych w pobliżu. W praktyce: zanim przykręcisz przewód, zawsze sprawdź oznaczenia na zaciskach – L, N, symbol uziemienia – i kolory żył, a potem zrób to „książkowo”, tak jak w tym pytaniu.

Pytanie 39

Wystąpienie na ekranie telewizora tak zwanej pikselizacji może oznaczać

A. konieczność zmiany konfiguracji telewizora.
B. zły stan odbiornika telewizyjnego
C. zbyt silny poziom sygnału.
D. za słaby poziom sygnału.
Pikselizacja obrazu na ekranie telewizora jest typowym objawem zbyt słabego, niestabilnego albo zakłóconego sygnału cyfrowego. W telewizji cyfrowej (DVB-T/T2, DVB-C, DVB-S/S2) obraz jest kompresowany i przesyłany w postaci strumienia danych. Jeśli poziom sygnału na wejściu tunera jest za niski, albo jakość sygnału (MER, C/N) spada poniżej pewnego progu, dekoder zaczyna gubić pakiety. I wtedy właśnie pojawia się charakterystyczna „mozaika” z kolorowych kwadratów, zatrzymujący się obraz, zacięcia lub całkowite zniknięcie programu. To nie jest typowa usterka matrycy czy elektroniki telewizora, tylko problem z warstwą transmisyjną. W praktyce oznacza to, że trzeba sprawdzić instalację antenową: stan przewodów koncentrycznych, złącz F, kierunek ustawienia anteny, ewentualnie zastosować lepszą antenę kierunkową. Z mojego doświadczenia bardzo często winny jest kiepski kabel lub źle zarobiona wtyczka, a nie sam telewizor. W instalacjach zbiorczych warto też sprawdzić poziomy sygnału miernikiem zgodnie z zaleceniami producentów (np. poziom rzędu 50–75 dBµV dla DVB-T w gnieździe abonenckim) oraz parametry jakości, takie jak BER i MER. Dobrą praktyką jest również unikanie niepotrzebnych rozgałęzień bez wzmacniaczy wyrównujących poziomy. Jeśli pikselizacja pojawia się głównie podczas złej pogody na satelicie, często świadczy to o zbyt małej czaszy, złym ustawieniu konwertera albo zużytym konwerterze. Podsumowując: pikselizacja to klasyczny sygnał, że sygnału jest za mało lub jest za bardzo „zanieczyszczony” zakłóceniami, a nie że telewizor ma złą konfigurację.

Pytanie 40

Na podstawie analizy przedstawionego fragmentu instrukcji serwisowej wzmacniacza dystrybucyjnego należy stwierdzić, że

Fragment instrukcji serwisowej wzmacniacza dystrybucyjnego
WWK–861WEJŚCIA
BI/FMVHFUHF1, UHF2UHF3
Zakres częstotliwości47÷108 MHz174÷230 MHz470÷862 MHz
6 przestrajanych
torów
kanałowych*
470÷862 MHz
Wzmocnienie24 ±2 dB35 ±2 dB43 ±3 dB30 ±2 dB
Regulacja wzmocnienia
w torach
brak-20 dB
płynna
-20 dB
płynna
0, -3, -6 dB
skokowa
Selektywność torów
kanałowych UHF
(tłumienie przy odstrojeniu
±20MHz od częstotliwości
środkowej)
≥ 22 dB
Współczynnik szumów3 dB3 dB5 dB5 dB
Poziom wejściowy max.**79 dBμV85 dBμV81 dBμV88 dBμV
Poziom wejściowy min.***
- dla S/N>30dB
- dla S/N>45dB

35 dBμV
50 dBμV

35 dBμV
50 dBμV

37 dBμV
52 dBμV
Separacja między
wejściami:
- UHF - UHF
- BI/FM/VHF - UHF
- BI/FM – VHF


≥ 25 dB
≥ 50 dB
≥ 30 dB
Max. poziom wyjściowy:
- dla 2 sygnałów TV
- dla 6 sygnałów TV (DIN
  45004B (-60dB))

103 dBμV

108 dBμV

112 dBμV
107 dBμV

112 dBμV
107 dBμV
Zasilanie przedwzmac-
niaczy / max. prąd
brakbrak12 V DC / 50 mA
na każde
wejście
12 V DC / 50 mA
Impedancja wej. / wyj.75 Ω / 75 Ω
Zakres temp. pracy- 10...+ 50°C (263...323K)
Zasilanie / Moc~ 230 V, 50 Hz / 8 W
Wymiary / Masa225 x 130 x 50 mm / 0,75 kg
*)   dozwolone połączenia torów kanałowych z wejściami antenowymi przedstawiono w Tabeli 2
**)  dla wyższych poziomów wejściowych z anteny, konieczne jest zastosowanie zewnętrznego tłumika na wejściu
***) dla niższych poziomów wejściowych zaleca się zastosowanie przedwzmacniacza antenowego
A. służy on do wzmacniania sygnałów w paśmie satelitarnym w oraz w pasmach VHF i UHF.
B. wartość poziom sygnału - 85 dBµV, podawanego na wejście UHF3 może być za wysoka i do prawidłowego działania wzmacniacza zalecane jest zastosowanie dodatkowego tłumika na tym wejściu.
C. przy poziomie sygnału na wejściu VHF wynoszącym 30 dBµV zalecane jest zastosowanie dodatkowego przedwzmacniacza antenowego.
D. regulacja wzmocnienia dla wejścia UHF3 może odbywać się płynnie w zakresie 0-6 dB.
Prawidłowa odpowiedź wynika bezpośrednio z tabeli parametrów: dla wejścia VHF minimalny poziom sygnału wynosi 35 dBµV dla S/N > 30 dB oraz 50 dBµV dla S/N > 45 dB. Skoro na wejściu mamy tylko 30 dBµV, to jest to poziom niższy niż wymagane minimum. Producent w przypisie ***) wyraźnie pisze, że „dla niższych poziomów wejściowych zaleca się zastosowanie przedwzmacniacza antenowego”. Czyli przy takich warunkach pracy, jak w treści pytania, dodatkowy przedwzmacniacz nie jest fanaberią, tylko normalną dobrą praktyką instalatorską.
Z praktycznego punktu widzenia chodzi o to, żeby na wejściu wzmacniacza dystrybucyjnego zapewnić sygnał na tyle silny, by po całym torze (kable, rozgałęźniki, gniazda, tłumienia) na gniazdach abonenckich nadal utrzymać wymagane poziomy i odpowiedni odstęp sygnał/szum. W instalacjach RTV typowe poziomy na gniazdach mieszczą się zwykle w zakresie ok. 60–80 dBµV, zgodnie z zaleceniami norm branżowych (np. PN-EN 50083). Jeżeli wystartujemy zbyt nisko już na wejściu wzmacniacza, to nawet wysokie wzmocnienie nie poprawi stosunku S/N – wzmocnimy zarówno sygnał, jak i szum, a efekt końcowy będzie po prostu kiepska jakość obrazu i dźwięku, zaniki, pikselizacja.
Moim zdaniem właśnie takie sytuacje – słabe pole elektromagnetyczne, długa linia antenowa, kiepska antena – są książkowym przykładem, kiedy stosuje się przedwzmacniacz antenowy jak najbliżej anteny. Dzięki temu podnosimy poziom sygnału jeszcze zanim pojawią się duże straty w kablu, a wzmacniacz dystrybucyjny WWK-861 dostaje już sygnał na sensownym poziomie, zgodnym z tabelą. Warto też pamiętać, że nie wolno „przestrzelić” w drugą stronę – trzeba pilnować, żeby nie przekroczyć maksymalnych poziomów wejściowych podanych w specyfikacji, bo wtedy pojawiają się przesterowania, intermodulacje i cały tor zaczyna pracować nieliniowo. Dlatego dobór przedwzmacniacza i jego wzmocnienia zawsze powinien być świadomy, a nie na chybił trafił.