Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
Rozpoczęcie: 18 października 2026 01:37
Zakończenie: 18 października 2026 01:40 Rozwiązano w aplikacji mobilnej
Egzamin zdany!
Wynik: 8/10 punktów (80,0%)
Wymagane minimum: 5 punktów (50%)
Pewność odpowiedzi
Żadna odpowiedź nie została oznaczona jako strzał.
Przy następnym egzaminie zaznaczaj niepewne odpowiedzi - zobaczysz wtedy, ile wyniku bierze się z wiedzy, a ile ze szczęścia.
Zachowaj ten wynik na koncie
Załóż darmowe konto albo zaloguj się - ten egzamin przypiszemy do Twojego konta, więc wrócisz do swoich błędów, będziesz śledzić postęp i dostaniesz powtórki dobrane do Twoich odpowiedzi.
A. złamanie w obrębie szyjki kości udowej z przemieszczeniem linii Shentona.
Twoja odpowiedź
B. prawidłową miednicę 10-letniego chłopca w ocenie panewki.
C. prawidłową miednicę u osoby starszej w ocenie panewki.
D. ciężki uraz miednicy w mechanizmie stycznym.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo rozpoznano złamanie szyjki kości udowej z przerwaniem i przemieszczeniem linii Shentona. Na standardowym zdjęciu AP miednicy linia Shentona to gładki, ciągły łuk biegnący wzdłuż dolnego brzegu gałęzi górnej kości łonowej i przyśrodkowego obrysu szyjki kości udowej. W zdrowym stawie biodrowym tworzy ona elegancki, równy łuk bez załamań. Każde jego przerwanie, uskoku czy „schodek” to klasyczny radiologiczny sygnał złamania szyjki lub zwichnięcia stawu biodrowego. Na tym radiogramie dokładnie to widać – łuk nie jest ciągły, a fragment bliższego końca kości udowej jest przemieszczony względem panewki. Moim zdaniem to jedno z tych badań, gdzie naprawdę warto przyzwyczaić oko do oceny linii Shentona, bo w praktyce SOR-owej czy na ortopedii często dostajemy zdjęcia słabej jakości, z rotacją, otyłością itd. i ten prosty znak bardzo pomaga. W dobrych praktykach radiologii układu kostno‑stawowego zaleca się rutynową ocenę kilku „linii kontrolnych”: właśnie linii Shentona, linii iliofemoralnej, ciągłości sklepienia panewki. U dorosłych, zwłaszcza u osób starszych, złamania szyjki kości udowej bywają trudne do zauważenia, szczególnie gdy przemieszczenie jest niewielkie. Dlatego standardem jest: jeśli klinika (ból biodra, brak obciążania kończyny, skrócenie i rotacja zewnętrzna) nie zgadza się z „prawidłowym” RTG, to robi się dodatkowe projekcje lub TK. W praktyce technika radiologii powinna też zadbać o prawidłowe ułożenie pacjenta – kończyny lekko do wewnątrz – żeby szyjka nie nakładała się na panewkę. To bardzo ułatwia ocenę linii Shentona i wczesne wychwycenie nawet dyskretnych złamań.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 2
Na radiogramie strzałką oznaczono
A. kość sześcienną.
B. kość łódkowatą.
Twoja odpowiedź
C. głowę kości skokowej.
D. staw skokowo-piętowy.
Poprawna odpowiedź. Na tym zdjęciu RTG stawu skokowego w projekcji bocznej strzałka wskazuje kość łódkowatą stępu. W tej projekcji kość łódkowata leży bezpośrednio przed głową kości skokowej, czyli tak jakby „doklejona” do jej przedniego bieguna. Z tyłu widzisz masywną kość piętową, nad nią kość skokową z wyraźnym bloczkiem w stawie skokowym górnym, a jeszcze bardziej do przodu – właśnie kość łódkowatą, którą pokazano strzałką. Charakterystyczne jest to, że ma ona kształt takiego lekko owalnego, spłaszczonego cienia, tworzącego staw skokowo-łódkowy. W praktyce klinicznej poprawne rozpoznawanie kości łódkowatej na RTG jest ważne przy urazach stawu skokowego i stępu, np. przy podejrzeniu złamań awulsyjnych, jałowej martwicy (choroba Köhlera u dzieci) czy zmian przeciążeniowych. W standardach opisowych radiologii dobrze jest zawsze systematycznie „przelecieć” wzrokiem po wszystkich kościach stępu: piętowej, skokowej, łódkowatej, sześciennej i klinowatych, żeby niczego nie pominąć. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk porównywania położenia kości łódkowatej do głowy kości skokowej – jeśli widzisz przednią, lekko wypukłą część kości skokowej, to od razu z przodu niej szukasz kości łódkowatej. To bardzo ułatwia orientację, zwłaszcza gdy obraz jest słabszej jakości albo pacjent był minimalnie źle ustawiony. Takie podejście jest zgodne z dobrą praktyką w diagnostyce obrazowej, gdzie liczy się powtarzalny, uporządkowany schemat oceny radiogramu.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 3
Ile razy i jak zmieni się wartość natężenia promieniowania X przy zwiększeniu odległości OF ze 100 cm do 200 cm?
A. Dwukrotnie się zwiększy.
B. Dwukrotnie się zmniejszy.
C. Czterokrotnie się zwiększy.
Twoja odpowiedź
D. Czterokrotnie się zmniejszy.
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W tym zadaniu kłopot zwykle bierze się z intuicji, że jak coś jest dalej, to „trochę słabnie”, ale bez dokładnego zrozumienia, jak szybko to słabnie. Natężenie promieniowania X nie zmienia się liniowo z odległością, tylko zgodnie z prawem odwrotności kwadratu odległości. Oznacza to, że jeżeli odległość od źródła zwiększamy dwa razy, to natężenie nie spada dwa razy, tylko cztery razy, bo liczy się kwadrat tej zmiany. Dlatego odpowiedzi mówiące o „dwukrotnym” zwiększeniu albo zmniejszeniu natężenia są oparte na błędnym założeniu, że zależność jest proporcjonalna do 1/d, a nie do 1/d². Taki błąd jest bardzo typowy, zwłaszcza gdy ktoś myśli bardziej „na czuja” niż przez pryzmat wzoru. W praktyce klinicznej w radiografii, jeżeli odległość ognisko–film (OF) zmienia się z 100 cm na 200 cm, odległość rośnie dwukrotnie. Gdyby natężenie zmieniało się proporcjonalnie do 1/d, można by dyskutować o spadku dwukrotnym, ale fizyka promieniowania mówi jasno: liczy się powierzchnia, na którą rozkładają się fotony. Powierzchnia kuli (albo wycinka wiązki) rośnie z kwadratem promienia, więc ta sama liczba fotonów jest rozsmarowana na cztery razy większej powierzchni. Stąd czterokrotny spadek, a nie dwukrotny. Z drugiej strony, pomysł, że natężenie przy zwiększeniu odległości mogłoby się „zwiększyć” (czy to dwukrotnie, czy czterokrotnie), jest sprzeczny z zasadami ochrony radiologicznej i zdrowym rozsądkiem: im dalej od źródła, tym bezpieczniej i tym mniej promieniowania dociera do danego punktu. Wyobrażenie, że odsuwając detektor dalej od lampy rentgenowskiej dostaniemy więcej promieniowania, kłóci się zarówno z doświadczeniem z pracowni RTG, jak i z oficjalnymi wytycznymi, które zalecają zwiększanie odległości jako jedną z podstawowych metod redukcji dawki dla personelu. Z mojego doświadczenia warto od razu skojarzyć: podwojenie odległości = czterokrotny spadek natężenia, a jeśli chcemy utrzymać ekspozycję, trzeba z grubsza czterokrotnie zwiększyć mAs. Dzięki temu unika się wielu błędów przy ustawianiu parametrów i lepiej rozumie się, jak geometria wpływa na dawkę i jakość obrazu.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 4
Zgodnie z obowiązującą procedurą radiologiczną zdjęcie jamy brzusznej przy podejrzeniu zapalenia nerek zostanie wykonane w projekcji
A. PA na leżąco.
B. AP na leżąco.
Twoja odpowiedź
C. PA na stojąco.
D. AP na stojąco.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa jest projekcja AP na leżąco, bo przy podejrzeniu zapalenia nerek (odmiedniczkowe zapalenie nerek, kolka nerkowa, inne ostre stany w obrębie jamy brzusznej i przestrzeni zaotrzewnowej) standardowo wykonuje się klasyczne zdjęcie przeglądowe jamy brzusznej w pozycji leżącej na plecach. W projekcji AP promień główny przechodzi od strony przedniej do tylnej części ciała, a detektor leży pod plecami pacjenta. W praktyce oddziałowej to jest najbardziej powtarzalna, stabilna i bezpieczna pozycja, szczególnie dla pacjentów z bólem, gorączką, odwodnieniem, którzy często w ogóle nie są w stanie ustać prosto przy statywie. Zdjęcie AP na leżąco pozwala dobrze ocenić zarys nerek, rozmieszczenie gazu w jelitach, obecność zwapnień (np. złogi w drogach moczowych), czasem cienie tkanek miękkich w okolicy lędźwiowej. Moim zdaniem ważne jest też to, że ta projekcja minimalizuje ruchy pacjenta – leżący chory mniej się wierci, więc ostrość obrazu jest po prostu lepsza. W wielu pracowniach jest to pozycja domyślna do przeglądowego RTG brzucha, zgodna z typowymi procedurami radiologicznymi i zaleceniami opisanymi w podręcznikach techniki obrazowania. Dodatkowo, jeśli lekarz podejrzewa inny problem (np. perforację przewodu pokarmowego czy wolny gaz pod kopułami przepony), dopiero wtedy dokładamy projekcję stojącą lub boczną na leżąco, ale bazą nadal pozostaje AP na leżąco. W praktyce technik często zaczyna właśnie od tego ułożenia, a dopiero potem, na zlecenie lekarza, rozszerza badanie o kolejne projekcje lub inne metody, np. USG czy TK, bo RTG jamy brzusznej przy zapaleniu nerek jest badaniem raczej uzupełniającym niż rozstrzygającym.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 5
Standardowe badanie USG średniej wielkości piersi wykonuje się głowicą w zakresie częstotliwości
A. 0,5-1 MHz
B. 2-3,5 MHz
C. 4,5-7 MHz
Twoja odpowiedź
D. 7,5-15 MHz
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W ultrasonografii piersi kluczowe jest zrozumienie zależności między częstotliwością a głębokością penetracji i rozdzielczością. Piersi, zwłaszcza średniej wielkości, są narządem raczej powierzchownym, więc priorytetem jest wysoka rozdzielczość obrazu, a nie bardzo duża głębokość wnikania fali. To jest główny powód, dla którego stosuje się głowice o częstotliwości 7,5–15 MHz, a nie niższe zakresy podane w odpowiedziach. Najniższy zakres 0,5–1 MHz to w ogóle częstotliwości zupełnie nieprzydatne do obrazowania takich struktur jak pierś. Tak niskie częstotliwości kojarzą się raczej z zastosowaniami terapeutycznymi, ewentualnie bardzo głęboką penetracją w dużych strukturach, ale kosztem fatalnej rozdzielczości. Obraz przy takiej częstotliwości byłby tak mało szczegółowy, że nie dałoby się ocenić ani granic zmiany, ani jej wewnętrznej struktury. Typowym błędem jest myślenie: „im niższa częstotliwość, tym lepiej, bo głębiej widać”, ale w piersi nie chodzi o głębię, tylko o detale. Zakres 2–3,5 MHz jest typowy raczej dla badań jamy brzusznej u osób otyłych, echokardiografii przezklatkowej czy obrazowania głęboko położonych narządów u dorosłych. W piersi, szczególnie średniej, taka częstotliwość dałaby zbyt małą rozdzielczość, a dodatkowa głębokość wnikania jest po prostu niepotrzebna. Moim zdaniem to częsty skrót myślowy: „to też USG, więc będzie ok”, ale standardy diagnostyki piersi wymagają znacznie wyższej częstotliwości. Zakres 4,5–7 MHz jest już bliżej prawidłowego, bo stosuje się go do niektórych badań narządów powierzchownych u osób z grubszą tkanką podskórną, ale w nowoczesnej diagnostyce piersi nadal uznaje się go za zbyt niski jako podstawowy wybór. Rozdzielczość przy 5 MHz jest wyraźnie gorsza niż przy 10–12 MHz, co ma ogromne znaczenie przy wykrywaniu małych zmian, np. guzków rzędu 3–5 mm. Przy zbyt niskiej częstotliwości łatwo o niedoszacowanie wielkości zmiany, mylne wrażenie jej jednorodności albo wręcz przeoczenie subtelnych ognisk. Podsumowując, wszystkie niższe zakresy częstotliwości kuszą większą głębokością penetracji, ale w badaniu piersi nie o to chodzi. Tu obowiązuje zasada: jak najwyższa częstotliwość, przy której fala jeszcze wystarczająco penetruje całą grubość piersi. Z tego powodu standardem dla średniej piersi są głowice 7,5–15 MHz, zgodnie z dobrymi praktykami i zaleceniami towarzystw radiologicznych.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 6
Na zamieszczonej ilustracji przedstawiono ułożenie pacjenta do wykonania zdjęcia rentgenowskiego
A. kości piętowej.
B. palców stopy.
C. śródstopia.
D. stopy.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo rozpoznałeś, że na ilustracji pokazano ułożenie pacjenta do wykonania zdjęcia rentgenowskiego całej stopy. Stopa jest oparta podeszwą na kasecie, palce są swobodnie wyprostowane, a oś promienia głównego (strzałka) jest skierowana mniej więcej na środkową część podeszwy, w okolice łuku podłużnego. To jest typowe ułożenie do projekcji AP (dorso–plantarnej) stopy, stosowanej rutynowo w radiologii. W standardach opisujących technikę badania RTG stopy przyjmuje się, że promień centralny przechodzi przez środek stopy, tak aby na jednym obrazie ocenić paliczki, kości śródstopia, stawy śródstopno‑paliczkowe, kość skokową, piętową oraz część stawów stępu. Chodzi o kompleksową ocenę całej stopy, a nie tylko jednego jej fragmentu. W praktyce klinicznej taka projekcja jest wykorzystywana m.in. przy urazach (podejrzenie złamań śródstopia, paliczków, urazów stawu Lisfranca), przy deformacjach (płaskostopie, hallux valgus), w kontroli pooperacyjnej po zespoleniach kostnych czy przy ocenie zmian zwyrodnieniowych i reumatycznych. Moim zdaniem kluczowe jest tu rozumienie, że przy projekcji stopy pacjent leży lub siedzi, a stopa spoczywa podeszwą na kasecie, dzięki czemu uzyskujemy obraz zbliżony do warunków obciążenia fizjologicznego. W odróżnieniu od zdjęć celowanych na kość piętową lub palce, tutaj nie rotujemy istotnie stopy ani nie ustawiamy jej w skrajnych zgięciach. Dobra praktyka techniczna wymaga też prawidłowego kolimowania – obejmujemy całą stopę, ale ograniczamy pole, aby zminimalizować dawkę promieniowania. Dodatkowo należy pamiętać o oznaczeniu strony (L/P) oraz stabilnym ułożeniu, żeby uniknąć poruszenia i rozmycia obrazu. Takie nawyki bardzo ułatwiają późniejszą interpretację zdjęcia przez lekarza radiologa lub ortopedę.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 7
Zastosowana w badaniu radiologicznym kratka przeciwrozproszeniowa powoduje
A. zmniejszenie ilości promieniowania rozproszonego przez co zmniejsza się kontrast obrazu.
B. zwiększenie ilości promieniowania rozproszonego przez co zmniejsza się kontrast obrazu.
C. zmniejszenie ilości promieniowania rozproszonego przez co zwiększa się kontrast obrazu.
Twoja odpowiedź
D. zwiększenie ilości promieniowania rozproszonego przez co zwiększa się kontrast obrazu.
Poprawna odpowiedź. Właściwie wychwyciłeś sedno działania kratki przeciwrozproszeniowej. Jej głównym zadaniem jest właśnie zmniejszenie ilości promieniowania rozproszonego docierającego do detektora lub kliszy, dzięki czemu poprawia się kontrast obrazu. Fizycznie wygląda to tak, że kratka składa się z równoległych lub zbieżnych listew ołowianych przedzielonych materiałem przepuszczającym promieniowanie. Promieniowanie pierwotne, biegnące mniej więcej prostopadle do detektora, przechodzi przez szczeliny, a promieniowanie rozproszone, które ma kierunek skośny (po zjawisku Comptona w pacjencie), jest w dużej części pochłaniane przez listwy ołowiane. W efekcie na obrazie jest mniej „mgły” promiennej, a różnice gęstości tkanek są wyraźniejsze. To właśnie nazywamy wzrostem kontrastu. W praktyce klinicznej kratkę stosuje się szczególnie przy badaniach struktur grubych lub gęstych: klatka piersiowa u dorosłych, zdjęcia kręgosłupa, miednicy, czaszki. Tam rozproszenia jest dużo i bez kratki obraz byłby mocno spłaszczony tonalnie. Trzeba jednak pamiętać o jednym ważnym aspekcie – kratka usuwa nie tylko promieniowanie rozproszone, ale też część promieniowania pierwotnego. To oznacza, że aby uzyskać odpowiednią ekspozycję, trzeba zwiększyć dawkę (mAs), co z kolei podnosi narażenie pacjenta. Z mojego doświadczenia to jest klasyczny kompromis w radiologii: lepsza jakość obrazu kontra dawka. Standardy dobrej praktyki (np. wytyczne ICRP, europejskie zalecenia dla radiografii) mówią jasno: kratkę stosować wtedy, gdy rzeczywiście jest potrzebna, a u dzieci i w badaniach cienkich części ciała raczej z niej rezygnować. Warto też dobrać odpowiedni współczynnik kratki (np. 8:1, 10:1) do typu badania i odległości ognisko–detektor, bo to ma wpływ zarówno na kontrast, jak i na konieczną ekspozycję.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 8
Wiązka elektronów najczęściej stosowana jest do leczenia zmian nowotworowych w obrębie
A. płuc.
B. macicy.
C. prostaty.
D. skóry i płytko pod skórą.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana odpowiedź „skóry i płytko pod skórą” idealnie oddaje główne zastosowanie kliniczne wiązki elektronów w radioterapii. Elektrony mają stosunkowo mały zasięg w tkankach – ich dawka rośnie szybko od powierzchni, osiąga maksimum na kilku–kilkunastu milimetrach głębokości, a potem gwałtownie spada. Moim zdaniem to jest właśnie najważniejszy parametr, który trzeba kojarzyć: krótki zasięg i oszczędzanie głębiej położonych narządów. Dlatego w standardach radioterapii (np. zalecenia ESTRO, krajowe rekomendacje) elektrony stosuje się głównie do leczenia zmian powierzchownych: rak skóry, przerzuty skórne, naciekające blizny pooperacyjne, węzły chłonne leżące płytko, blizna po mastektomii, czasem kikut piersi. W praktyce planowania leczenia fizyk medyczny dobiera energię wiązki elektronów (np. 6 MeV, 9 MeV, 12 MeV) tak, żeby maksymalna dawka pokrywała guz, ale nie „przebijała” zbyt głęboko. To jest właśnie przewaga nad fotonami, które penetrują głęboko i oddają istotną dawkę w narządach położonych za guzem. Wiązka elektronowa pozwala np. napromieniać rozległy rak skóry na czaszce, minimalizując dawkę w mózgu, albo zmiany skórne na klatce piersiowej z ograniczeniem dawki w płucach. Dobrą praktyką jest też stosowanie bolusa (materiału dosłownie położonego na skórze), żeby „przesunąć” maksimum dawki bliżej powierzchni, gdy zmiana jest bardzo płytka. Warto zapamiętać: jak widzisz zmianę nowotworową w skórze lub do ok. 3–4 cm pod skórą, w głowie od razu powinna zapalić się lampka – to potencjalne pole do zastosowania elektronów, oczywiście po weryfikacji onkologicznej i fizycznej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 9
Na radiogramie stopy strzałką wskazano kość
A. piętową.
B. skokową.
C. łódkowatą.
D. sześcienną.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Strzałka na radiogramie wskazuje kość sześcienną – jedną z kości stępu, położoną po stronie bocznej stopy, pomiędzy kością piętową a podstawami kości śródstopia IV i V. Na projekcji AP/DP stopy, tak jak na tym zdjęciu, kość sześcienna leży mniej więcej na poziomie stawu Lisfranca, bocznie w stosunku do kości łódkowatej i klinowatych. Ma dość charakterystyczny, nieco kostkowaty kształt i tworzy wyraźne stawy z kością piętową (staw piętowo‑sześcienny) oraz z kośćmi śródstopia. Moim zdaniem, jak się raz „oswoi” jej położenie względem kości piętowej i IV–V śródstopia, to później rozpoznanie jej na RTG jest już dość intuicyjne. W praktyce radiologicznej poprawna identyfikacja kości sześciennej jest ważna np. przy urazach bocznego filaru stopy, w ocenie zwichnięć w obrębie stawu Choparta i Lisfranca, a także przy zmianach przeciążeniowych u biegaczy. Standardem jest ocena stopy w co najmniej dwóch prostopadłych projekcjach (AP/DP i boczna), ale w projekcji AP to właśnie takie orientowanie się w anatomii warstwowej stępu pozwala szybko wychwycić złamania, podwichnięcia czy deformacje. W dobrych praktykach opisowych radiolog zwykle opisuje osobno kości skokową, piętową, łódkowatą, sześcienną i klinowate, więc warto mieć je w głowie jako stały „zestaw kontrolny”. Dobrze też pamiętać, że na zdjęciach pourazowych okolicy bocznej stopy zawsze dokładnie oglądamy kość sześcienną pod kątem złamań kompresyjnych, które czasem są bardzo subtelne i łatwo je przeoczyć, jeśli ktoś myli ją np. z podstawami śródstopia.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).
Pytanie 10
Brachyterapia wewnątrzjamowa jest wykorzystywana podczas leczenia nowotworu
A. szyjki macicy.
Twoja odpowiedź
B. gałki ocznej.
C. krtani.
D. piersi.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź wskazuje na szyjkę macicy i to jest bardzo charakterystyczne dla brachyterapii wewnątrzjamowej. W tej technice źródło promieniowania umieszcza się w naturalnej jamie ciała, czyli np. w kanale szyjki macicy i w pochwie, za pomocą specjalnych aplikatorów. Dzięki temu dawka promieniowania jest bardzo wysoka w obrębie guza, a stosunkowo szybko spada w tkankach zdrowych, które leżą dalej. To właśnie jest główna przewaga brachyterapii nad klasyczną teleradioterapią – bardzo stromy gradient dawki i precyzyjne „trafienie” w nowotwór. W praktyce klinicznej rak szyjki macicy jest jednym z klasycznych, podręcznikowych wskazań do brachyterapii wewnątrzjamowej, zgodnie z wytycznymi m.in. ESTRO czy ICRU. W nowoczesnych pracowniach stosuje się technikę HDR (high dose rate), gdzie źródło (najczęściej iryd-192) jest na chwilę wprowadzane do aplikatora sterowanego komputerowo, według wcześniej przygotowanego planu leczenia. Plan opiera się na obrazowaniu TK lub MR, tak żeby dokładnie określić objętość guza i narządy krytyczne, jak pęcherz czy odbytnica. Z mojego doświadczenia w nauce tego tematu warto zapamiętać, że: szyjka macicy = brachyterapia wewnątrzjamowa, z użyciem aplikatorów wewnątrzmacicznych i dopochwowych, a całość najczęściej łączy się z teleradioterapią miednicy i często z chemioterapią. W dobrych ośrodkach bardzo pilnuje się też unieruchomienia pacjentki, kontroli położenia aplikatorów oraz dokumentacji dawki, bo to ma ogromny wpływ na skuteczność i powikłania.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).