Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik szerokopasmowej komunikacji elektronicznej
  • Kwalifikacja: INF.05 - Montaż i eksploatacja instalacji wewnątrzbudynkowych telewizji satelitarnej, kablowej i naziemnej
  • Data rozpoczęcia: 8 czerwca 2026 01:02
  • Data zakończenia: 8 czerwca 2026 01:06

Egzamin zdany!

Wynik: 36/40 punktów (90,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

W zakres cyklicznych typowych czynności związanych z konserwacją zbiorczej instalacji telewizji satelitarnej wchodzi

A. korekta spozycjonowania anteny w związku z cykliczną zmianą pozycji satelitów.
B. zmiana ustawień zegara dekoderów w przypadku zmian czasu z letniego na zimowy.
C. regulacja wzmacniacza w przypadku nieprawidłowego poziomu sygnału w gniazdach abonenckich.
D. wymiana okablowania związana ze wzrostem rezystancji żył w miarę upływu czasu.
Prawidłowo wybrana odpowiedź odnosi się do realnych, cyklicznych czynności eksploatacyjnych w zbiorczej instalacji telewizji satelitarnej. Regulacja wzmacniacza w przypadku nieprawidłowego poziomu sygnału w gniazdach abonenckich to dokładnie ten typ pracy, który wykonuje się okresowo: po zmianach w sieci, po rozbudowie instalacji, po wymianie elementów pasywnych, a nawet po większych zmianach warunków środowiskowych. W praktyce chodzi o to, żeby w każdym gnieździe abonenckim poziom sygnału mieścił się w zalecanym przedziale, np. według typowych wytycznych operatorów i norm branżowych (dla sygnałów TV/SAT często mówi się o poziomach rzędu 47–77 dBµV, zależnie od typu sygnału i standardu). Jeżeli poziom jest za niski, dekodery mogą mieć problemy z synchronizacją, pojawiają się błędy bitowe, zacięcia obrazu, pikselizacja. Przy poziomie za wysokim wchodzi w grę przesterowanie toru odbiorczego, szumy intermodulacyjne, a w efekcie też spadek jakości. Dlatego dobre praktyki mówią jasno: po uruchomieniu instalacji robi się pomiary na gniazdach pomiarowym miernikiem TV/SAT, a potem okresowo kontroluje się parametry – poziom sygnału, MER, BER. Jeśli coś „ucieka” poza zakres, technik dokonuje regulacji wzmocnienia wzmacniacza, czasem też korekcji nachylenia charakterystyki (equalizacja). Z mojego doświadczenia w większych instalacjach zbiorczych, np. w blokach czy hotelach, takie przeglądy robi się co najmniej raz w roku, a dodatkowo po większych burzach albo modernizacjach. Sama regulacja polega nie tylko na „podkręceniu gałki”, ale na świadomym ustawieniu poziomu odniesienia, sprawdzeniu rezerwy sygnałowej i zachowaniu odpowiedniego bilansu energetycznego w całym torze – od multiswitcha, przez odgałęźniki, aż po ostatnie gniazdo. To jest właśnie klasyczna czynność konserwacyjna, zgodna z dobrymi praktykami instalatorskimi i zaleceniami producentów sprzętu oraz normami dotyczącymi sieci RTV/SAT.

Pytanie 2

Regulację poziomu wzmocnienia zbiorczego wzmacniacza w instalacji antenowej, należy przeprowadzić w taki sposób, aby poziom mocy sygnału w gnieździe abonenckim zawierał się w zakresie

A. 30-40 dBuV
B. 48-74 dBuV
C. 82-89 dBuV
D. 90-98 dBuV
Zakres 48–74 dBµV w gnieździe abonenckim jest przyjętym w branży zakresem pracy dla poprawnie zaprojektowanej instalacji RTV/SAT, zgodnym z zaleceniami norm, np. PN-EN 50083 czy ogólnie wytycznymi dla sieci kablowych i zbiorczych instalacji antenowych. Chodzi o to, żeby poziom sygnału był wystarczająco wysoki, aby tuner telewizora lub dekoder mógł stabilnie zdekodować sygnał (z odpowiednim marginesem C/N i MER), ale jednocześnie na tyle niski, żeby nie doprowadzić do przesterowania wejścia odbiornika albo wzmacniaczy pośrednich. Moim zdaniem to jest właśnie ten „złoty środek” w praktyce instalatorskiej. Jeśli ustawiasz wzmocnienie wzmacniacza zbiorczego, to zawsze patrzysz na to, co dostanie abonent na gnieździe końcowym, a nie tylko na poziom na wyjściu wzmacniacza. Przyjmuje się, że dla sygnałów telewizji cyfrowej DVB-T2 typowe poziomy w okolicach 60–70 dBµV zapewniają bardzo stabilny odbiór, nawet przy niewielkich wahaniach tłumienia kabla, złącz czy rozgałęźników. Daje to zapas na starzenie się elementów, zmiany warunków propagacji i lekkie rozstrojenia anteny. W praktyce, jeśli na gnieździe masz np. 50–65 dBµV, to większość odbiorników działa bez problemu, bez pikselizacji i zacinania obrazu. Z kolei górna granica 74 dBµV jest po to, żeby nie wchodzić w rejony, gdzie zaczyna się ryzyko nieliniowości i zniekształceń intermodulacyjnych, szczególnie przy pracy z wieloma kanałami jednocześnie. Fachowcy przy uruchamianiu instalacji używają mierników poziomu sygnału i mierzą nie tylko sam poziom w dBµV, ale też parametry jakościowe jak BER, MER, C/N. Ustawiają wzmocnienie tak, żeby w najniekorzystniejszym gnieździe (najdalszym, najbardziej wytłumionym) nie zejść poniżej dolnej granicy, a w najbliższych gniazdach nie przekroczyć górnej. Dlatego regulacja wzmacniacza zbiorczego zawsze jest kompromisem między różnymi odgałęzieniami, a zakres 48–74 dBµV jest takim praktycznym i sprawdzonym przedziałem roboczym dla całej instalacji.

Pytanie 3

Które wyniki pomiarów wykonane w gnieździe abonenckim są prawidłowe dla instalacji telewizji naziemnej?

A. Poziom sygnału 95 dBµV, MER 70 dB
B. Poziom sygnału 60 dBµV, MER 10 dB
C. Poziom sygnału 30 dBµV, MER 20 dB
D. Poziom sygnału 55 dBµV, MER 28 dB
Poprawna odpowiedź wskazuje na zestaw parametrów, które w praktyce instalacji DVB-T/DVB-T2 uważa się za typowe i bezpieczne dla gniazda abonenckiego. Poziom sygnału 55 dBµV mieści się w zalecanym przedziale dla telewizji naziemnej, który według zaleceń branżowych i norm (m.in. PN-EN 50083, wytyczne operatorów) zwykle wynosi około 47–74 dBµV na gnieździe. Taki poziom jest wystarczająco wysoki, żeby tuner telewizyjny pracował stabilnie, ale jednocześnie na tyle niski, że nie powoduje przesterowania wejścia odbiornika. Z mojego doświadczenia, zakres 55–70 dBµV w mieszkaniu to taki „złoty środek” – jest zapas, a jednocześnie wszystko chodzi spokojnie, bez cudów. Drugi parametr, MER = 28 dB, jest jeszcze ważniejszy dla jakości odbioru cyfrowego. MER (Modulation Error Ratio) opisuje jakość modulacji, czyli jak bardzo sygnał jest zniekształcony przez szumy, zakłócenia, odbicia. Dla stabilnej pracy DVB-T przy modulacji 64-QAM przyjmuje się, że minimalne MER to około 24–25 dB, ale w praktyce instalacyjnej celuje się raczej w wartości powyżej 26–27 dB, żeby mieć zapas na zmiany warunków, starzenie się elementów, wahania propagacji. MER 28 dB oznacza więc, że sygnał jest „czysty”, z dobrym odstępem od zakłóceń, i odbiornik ma komfortową sytuację do dekodowania strumienia. W praktyce pomiarowej instalator podchodzi do gniazda, podpina miernik i patrzy nie tylko na sam poziom dBµV, ale właśnie na MER oraz BER (błędy bitowe). Taki zestaw jak 55 dBµV i MER 28 dB praktycznie zawsze przekłada się na stabilny obraz bez pikselizacji, zawieszania czy zaników przy byle zmianie warunków. Moim zdaniem to też przykład poprawnie zbilansowanej instalacji: antena, wzmacniacze i tłumiki są dobrane tak, żeby w gniazdach końcowych uzyskać optymalne, a nie rekordowe parametry. Przy projektowaniu i serwisie instalacji warto pamiętać, że nie „im więcej, tym lepiej”, tylko „w normie i z zapasem jakości”.

Pytanie 4

Które informacje są niezbędne do poprawnego spozycjonowania anteny satelitarnej?

A. Azymut i kąt elewacji dla satelity oraz szerokość geograficzna lokalizacji anteny.
B. Długość geograficzna lokalizacji anteny oraz kąt elewacji i azymut dla satelity.
C. Długość i szerokość geograficzna lokalizacji anteny oraz kąt elewacji dla satelity.
D. Azymut dla satelity oraz długość i szerokość geograficzna lokalizacji anteny.
Poprawnie wskazana odpowiedź podkreśla trzy kluczowe elementy: azymut satelity, kąt elewacji oraz szerokość geograficzną lokalizacji anteny. W praktyce ustawianie anteny satelitarnej zawsze sprowadza się do dwóch podstawowych ruchów: obrót w poziomie (azymut) i pochylenie w pionie (elewacja). To właśnie te dwa kąty ustawiasz fizycznie na uchwycie anteny. Natomiast szerokość geograficzna miejsca montażu wpływa na to, jakie wartości azymutu i elewacji będą poprawne dla danego satelity geostacjonarnego. Systemy obliczeniowe, kalkulatory online czy aplikacje w telefonie biorą szerokość geograficzną jako jeden z głównych parametrów wejściowych, żeby wyznaczyć właściwe kąty. Z mojego doświadczenia, w praktyce serwisowej instalator nie wpisuje ręcznie długości geograficznej do anteny, tylko korzysta z gotowych tabel, aplikacji albo miernika sygnału, który już ma to w sobie zaszyte. Wystarczy mu potem precyzyjnie ustawić azymut i elewację zgodnie z wyliczonymi wartościami. Długość geograficzna oczywiście jest ważna w obliczeniach teoretycznych, ale sam proces strojenia polega na korygowaniu azymutu i elewacji pod konkretny satelitę, przy założeniu, że znamy swoją przybliżoną pozycję. W dobrych praktykach branżowych, zgodnie z zaleceniami producentów anten i mierników sygnału, najpierw ustala się wstępny azymut i elewację według danych z kalkulatora (właśnie na bazie szerokości geograficznej), potem robi się drobne korekty, obserwując poziom i jakość sygnału (MER, C/N, BER). Moim zdaniem to pytanie fajnie pokazuje, że do realnej regulacji anteny potrzebne są kąty mechaniczne (azymut, elewacja) oraz podstawowa informacja o położeniu w osi północ–południe, czyli szerokość geograficzna. Reszta to już kwestia dokładnej regulacji i doświadczenia instalatora, który „dokręca” ustawienia na mierniku, trzymając się standardów instalacyjnych DVB-S/S2 i wytycznych operatorów satelitarnych.

Pytanie 5

Przedstawiony na rysunku schemat instalacji TV umożliwia klientom odbiór sygnału telewizji naziemnej i satelitarnej z dwóch satelitów: ASTRA i Hot Bird. Elementy instalacji: antena, konwertery, multiswitch oraz gniazda są sprawne i prawidłowo zamontowane, jednak użytkownicy skarżą się, że nie odbierają kanałów satelitarnych z jednego z satelitów. Powodem takiej sytuacji

Ilustracja do pytania
A. nieprawidłowo spozycjonowana antena DVB-T.
B. uszkodzony kabel lub kable między multiswitchem i konwerterem.
C. chwilowa zmiana pozycji jednego z przekaźników satelitarnych.
D. uszkodzone kable między multiswitchem i gniazdami.
W takiej instalacji multiswitchowej kluczowe jest poprawne doprowadzenie wszystkich czterech torów z każdego konwertera quattro do multiswitcha. Konwerter quattro nie jest zwykłym LNB typu single czy twin – on rozdziela pasmo satelitarne na cztery niezależne wyjścia: pasmo dolne poziome (VL), dolne pionowe (VH), górne poziome (HL) i górne pionowe (HH). Multiswitch, zgodnie z normami instalacyjnymi (m.in. PN‑EN 50083), oczekuje na każdym z wejść konkretnego sygnału. Jeżeli któryś kabel między konwerterem a multiswitchem jest uszkodzony, przerwany, ma zwarcie do ekranu albo fatalnie zaciśnięte złącze F, to cały tor z danego satelity przestaje działać. W praktyce wygląda to często tak, że z jednego satelity odbierasz tylko część transponderów, a przy większym uszkodzeniu lub braku kilku przewodów – znika cała pozycja orbitalna. Moim zdaniem to jest najczęstsza usterka w takich układach: kabel naderwany przy czaszy, złącze zaśniedziałe na dachu, brak uszczelki na wtyku F. Dobrą praktyką jest zawsze sprawdzenie ciągłości przewodów miernikiem (pomiar rezystancji, ewentualnie reflektometr TDR) oraz pomiar poziomu i jakości sygnału na wejściach multiswitcha profesjonalnym miernikiem SAT (MER, C/N, BER). W serwisie robi się też prosty test: podłącza się dekoder bezpośrednio do konwertera z ominięciem multiswitcha. Jeśli kanały z danego satelity wtedy wracają – mamy praktycznie potwierdzenie, że problem leży w okablowaniu lub multiswitchu. Zgodnie z dobrymi praktykami branżowymi stosuje się kable klasy A lub A+, z żyłą 1,0 mm Cu, prawidłowe uziemienie i wyrównanie potencjałów oraz szczelne, kompresyjne złącza F odporne na warunki atmosferyczne. Dzięki temu minimalizuje się ryzyko właśnie takich awarii, jak w opisie zadania.

Pytanie 6

Pomiar poziomu sygnału podczas sprawdzania prawidłowości działania regulowanego wzmacniacza dystrybucyjnego w celu wyeliminowania wpływu urządzeń podłączonych do instalacji antenowej dokonywany jest

A. na wyjściu testowym wzmacniacza.
B. na wyjściu liniowym wzmacniacza przez tłumik 20 dB.
C. na wejściu wzmacniacza.
D. bezpośrednio na wyjściu liniowym wzmacniacza.
Prawidłowy wybór wyjścia testowego wzmacniacza to dokładnie to, co się stosuje w praktyce serwisowej instalacji RTV/SAT. Wyjście testowe jest specjalnie zaprojektowane po to, żeby mierzyć poziom sygnału bez istotnego wpływu na pracę całej instalacji i bez zakłócania urządzeń końcowych. Zazwyczaj ma ono stałe, określone tłumienie, np. 20 dB w stosunku do wyjścia liniowego, co jest opisane w dokumentacji producenta albo na tabliczce znamionowej. Dzięki temu technik, znając wartość tego tłumienia, może łatwo przeliczyć wynik z miernika na faktyczny poziom sygnału na wyjściu głównym wzmacniacza. W praktyce wygląda to tak: podłączasz miernik poziomu sygnału (miernik poziomu DVB-T/T2, DVB-C, czasem analizator widma) do wyjścia testowego, odczytujesz wartość w dBµV, dodajesz wartość tłumienia wyjścia testowego (np. +20 dB) i wiesz, jaki poziom masz realnie na wyjściu liniowym. To jest zgodne z dobrymi praktykami opisanymi w materiałach producentów sprzętu i ogólnymi wytycznymi dla instalacji zbiorczych RTV/SAT – chodzi o to, żeby nie rozłączać niepotrzebnie instalacji i nie obciążać dodatkowo wyjścia głównego wzmacniacza. Co ważne, pomiar na wyjściu testowym pozwala wyeliminować wpływ odbiorników podłączonych do sieci (telewizorów, tunerów, modemów kablowych). One mogą wprowadzać swoje obciążenie, a czasem nawet zakłócenia zwrotne. Na wyjściu testowym tego po prostu nie „widzimy”, mierzymy czysty sygnał wzmacniacza. Moim zdaniem to jedno z podstawowych narzędzi w rękach instalatora – kto raz zaczął korzystać z wyjść testowych, ten bardzo rzadko bawi się w pomiary bezpośrednio na torze głównym. W regulowanych wzmacniaczach dystrybucyjnych taki sposób pomiaru jest po prostu standardem: najpierw ustawiasz poziom i nachylenie charakterystyki na wyjściu testowym, potem ewentualnie korygujesz na podstawie pomiarów w gniazdach abonenckich, ale punkt odniesienia zawsze bierzesz właśnie z testowego.

Pytanie 7

Do wyznaczenia wartości tłumienia tłumika montowanego w instalacjach antenowych wykorzystuje się

A. amperomierz DC.
B. miernik poziomu mocy sygnału.
C. miernik fali stojącej SWF.
D. omomierz.
Prawidłowo chodzi o miernik poziomu mocy sygnału, bo tłumienie tłumika w torze antenowym definiuje się właśnie jako różnicę poziomów mocy sygnału na wejściu i na wyjściu elementu. W praktyce robi się to tak: podajesz na wejście tłumika znany, stabilny sygnał z generatora RF (np. 75 Ω dla instalacji TV/SAT), mierzysz poziom mocy przed tłumikiem, potem za tłumikiem i różnica w dB to wartość tłumienia. Miernik poziomu mocy sygnału, często nazywany miernikiem poziomu sygnału TV/SAT lub miernikiem poziomu RF, potrafi pokazać wynik właśnie w dBµV lub dBm, co idealnie pasuje do obliczania tłumienia. W nowoczesnych instalacjach zbiorczych RTV/SAT, zgodnie z dobrą praktyką i zaleceniami norm (np. PN-EN 50083, PN-EN 60728 dotyczących systemów kablowych i instalacji antenowych), pomiary wykonuje się w paśmie pracy instalacji, a nie jakimiś ogólnymi przyrządami niskoczęstotliwościowymi. Moim zdaniem to bardzo ważne, bo tłumik jest elementem pracującym na częstotliwościach radiowych, więc jego zachowanie może zależeć od częstotliwości. Miernik poziomu mocy sygnału umożliwia też sprawdzenie, czy katalogowe tłumienie tłumika zgadza się ze stanem faktycznym, co jest istotne przy uruchamianiu i serwisowaniu instalacji, np. w blokach, hotelach czy większych obiektach. W praktyce instalator bierze miernik, ustawia odpowiedni kanał DVB-T lub transponder SAT, mierzy poziom bez tłumika, potem z tłumikiem i już dokładnie wie, o ile dany tłumik redukuje sygnał. Dodatkowo taki miernik pozwala od razu ocenić, czy po zastosowaniu tłumika poziom sygnału nadal mieści się w wymaganych przedziałach dla odbiorników, co jest zgodne z zaleceniami branżowymi i po prostu oszczędza czas przy uruchamianiu systemu.

Pytanie 8

W instalacji przedstawionej na rysunku występuje brak możliwości odbioru jakichkolwiek programów telewizji satelitarnej przez dekoder DS1, przy jednoczesnym wykluczeniu uszkodzenia tego dekodera oraz prawidłowym funkcjonowaniu odbiorników telewizyjnych TV1 i TV2 oraz dekodera DS2. Uszkodzenie którego z wymienionych elementów instalacji jest przyczyną dla tych objawów?

Ilustracja do pytania
A. Odcinka kabla pomiędzy sumatorem, a gniazdem Gn1.
B. Gniazda abonenckie Gn1.
C. Konwertera satelitarnego Twin.
D. Toru górnego pasma konwertera sygnału satelitarnego.
W tej instalacji kluczowe jest to, że tylko dekoder DS1 nie odbiera programów satelitarnych, a jednocześnie DS2 działa normalnie, podobnie jak odbiór DVB-T na obu telewizorach. To od razu podpowiada, że konwerter Twin, sumator SAT/DVB-T oraz wspólne odcinki kabli działają poprawnie, bo gdyby tam było uszkodzenie, problemy wystąpiłyby na obu stanowiskach. Moim zdaniem to jest właśnie typowa sytuacja serwisowa: jeden punkt abonencki „pada”, a reszta sieci chodzi jak złoto – wtedy prawie zawsze winne jest gniazdo lub kawałek lokalnej instalacji. W poprawnej odpowiedzi wskazano gniazdo abonenckie Gn1. To ma sens techniczny, bo gniazdo SAT/DVB-T zawiera w sobie odpowiednie tory filtrujące i rozdzielające: osobny tor dla sygnału satelitarnego (950–2150 MHz, z możliwością przepuszczenia zasilania 13/18 V i sygnału 22 kHz do konwertera) oraz osobny tor dla sygnału naziemnego DVB-T (pasmo VHF/UHF). Jeśli w gnieździe Gn1 uszkodzi się tor satelitarny – np. przerwie się ścieżka, upali się rezystor separujący, wygnie się lub zaśniedzieje złącze F wewnątrz – dekoder DS1 nie będzie w stanie ani zasilić konwertera, ani odebrać sygnału z pasma IF SAT. Jednocześnie tor DVB-T w tym samym gnieździe może działać normalnie, więc TV1 nadal odbiera telewizję naziemną. To bardzo częsty przypadek w praktyce. Dobre praktyki mówią, żeby w instalacjach multiswitchowych i z sumatorami stosować gniazda końcowe dedykowane do SAT/DVB-T, z pełnym przelotem DC w torze SAT i odpowiednim ekranowaniem (klasa A lub lepsza, zgodnie z EN 50083). W serwisie zazwyczaj sprawdza się takie gniazdo przez: podmianę na nowe, pomiar miernikiem sygnału SAT na wyjściu SAT gniazda albo chociaż prosty test – podłączenie dekodera bezpośrednio do kabla wychodzącego z sumatora. Jeśli po ominięciu gniazda DS1 zaczyna działać, to praktycznie pewne, że winne jest właśnie Gn1. Warto też pamiętać o poprawnym zarabianiu przewodu koncentrycznego (RG-6, pełna miedź, odpowiednia długość odizolowania dielektryka), bo słabe połączenie w samym gnieździe też potrafi skutkować identycznymi objawami jak uszkodzenie elementów wewnętrznych.

Pytanie 9

Podczas konserwacji instalacji telewizyjnej pomiar parametrów instalacji antenowej DVB-T wymaga sprawdzenia

A. długości kabla.
B. izolacji kabla.
C. bitowej stopy błędów.
D. rezystancji kabla.
Prawidłowa odpowiedź to bitowa stopa błędów, bo w instalacjach DVB-T kluczowe jest nie tylko to, czy sygnał „jakoś tam jest”, ale czy po stronie odbiornika strumień danych cyfrowych daje się bezbłędnie zdekodować. DVB-T to transmisja cyfrowa, więc oprócz poziomu sygnału i MER liczy się właśnie BER, czyli Bit Error Rate. Moim zdaniem to jest taki odpowiednik „jakości” sygnału w świecie cyfrowym – pokazuje, ile bitów na określoną liczbę jest uszkodzonych jeszcze przed korekcją błędów (BER przed FEC) i po niej (BER po FEC). W praktyce przy pomiarach serwisowych miernik do DVB-T pokazuje zazwyczaj parametry: poziom sygnału w dBµV, MER w dB, BER, czasem też wskaźnik jakości. Według dobrych praktyk, opisanych chociażby w wytycznych producentów mierników czy zaleceniach operatorów sieci, sama kontrola kabli, długości czy rezystancji to za mało. Instalacja może być elektrycznie „ładna”, a odbiór i tak będzie fatalny, bo np. mamy zakłócenia impulsowe, odbicia sygnału (multipath), zbyt mały odstęp sygnał/szum – i to wszystko wyjdzie właśnie w BER i MER. Podczas konserwacji telewizyjnej instalacji antenowej robi się więc pomiar sygnału na gniazdach abonenckich i analizuje BER dla poszczególnych multipleksów. Jeżeli BER jest za wysoki, zaczynają się typowe objawy: przycinanie obrazu, zamrażanie klatek, artefakty, znikanie dźwięku. Wtedy technik szuka przyczyny: złe złącza, zbyt duże tłumienie, przesterowany wzmacniacz, zakłócenia LTE itd. Sam pomiar izolacji, długości czy rezystancji kabla jest przydatny, ale bardziej w klasycznych instalacjach analogowych albo przy ogólnej diagnostyce okablowania. W DVB-T najważniejsze jest, czy cyfrowy strumień danych spełnia wymagania jakościowe i bezpieczeństwa transmisji, a to opisuje właśnie bitowa stopa błędów.

Pytanie 10

Elementowa bitowa stopa błędów BER wyznaczana jest jako

A. różnica pomiędzy całkowitą liczbą otrzymanych bitów, a liczbą otrzymanych błędnych bitów.
B. stosunek liczby otrzymanych błędnych bitów do liczby otrzymanych bezbłędnych bitów.
C. stosunek liczby otrzymanych błędnych bitów do całkowitej liczby otrzymanych bitów.
D. różnica pomiędzy liczbą otrzymanych prawidłowych bitów, a liczbą otrzymanych błędnych bitów.
Bitowa stopa błędów BER (Bit Error Rate) jest z definicji znormalizowaną miarą jakości transmisji, dlatego prawidłowo określa się ją jako stosunek liczby błędnych bitów do całkowitej liczby odebranych bitów. Czyli bierzemy wszystkie bity, które dotarły do odbiornika, liczymy ile z nich jest uszkodzonych (różnią się od tego, co wysłano) i dzielimy: BER = N_błędnych / N_całkowitych. Dzięki temu dostajemy wartość bezwymiarową, najczęściej bardzo małą, np. 10⁻⁶, 10⁻⁹ itd. Taka forma jest standardem w telekomunikacji, w dokumentacjach urządzeń, w normach ITU-T, a także w specyfikacjach Ethernetu, światłowodów czy systemów radiowych.
W praktyce wygląda to tak: jeśli w teście przesyłasz 10⁹ bitów, a analizator błędów pokaże 100 błędnych, to BER = 100 / 10⁹ = 10⁻⁷. Proste, ale bardzo użyteczne. Producenci sprzętu często deklarują np. „BER < 10⁻¹² przy SNR = …” i na tej podstawie można porównywać modemy, transceivery optyczne czy systemy radiowe. W systemach z korekcją błędów (FEC) czasem rozróżnia się BER przedkorekcją (pre-FEC BER) i pokorekcją (post-FEC BER), ale idea jest ta sama: zawsze dzielimy liczbę błędnych bitów przez całkowitą liczbę bitów w danym strumieniu.
Moim zdaniem najważniejsze w zrozumieniu BER jest właśnie to „uśrednienie” – nie interesuje nas sama liczba błędów, tylko ich udział w całej transmisji. Dzięki temu można porównywać różne systemy o różnych prędkościach i różnych czasach pomiaru. W testach laboratoryjnych używa się generatorów wzorcowych sekwencji bitowych (PRBS) i specjalizowanych analizatorów, które dokładnie liczą zarówno wszystkie bity, jak i błędy. To jest dobra praktyka inżynierska: zawsze bazować na statystyce, a nie na pojedynczych przypadkach. W eksploatacji sieci też patrzy się na BER jako kluczowy parametr SLA – im niższy BER, tym wyższa jakość usług transmisyjnych, mniej retransmisji, mniejsze opóźnienia i ogólnie stabilniejsza praca systemu.

Pytanie 11

Aby naprawić uszkodzony – przecięty kabel koncentryczny, należy wykonać

A. skręcenie końcówek uszkodzonego kabla i zabezpieczyć je taśmą izolacyjną.
B. połączenie kabla za pomocą kostki zaciskowej.
C. połączenie kabla za pomocą tzw. beczki.
D. lutowanie uszkodzonych końcówek kabla.
Prawidłowo – uszkodzony, przecięty kabel koncentryczny naprawia się za pomocą tzw. „beczki”, czyli złącza F–F (lub innego typu, zależnie od systemu), które łączy dwa odcinki kabla zakończone standardowymi wtykami. Dzięki temu zachowana jest ciągłość impedancji falowej (najczęściej 75 Ω w instalacjach TV/SAT), ekranowanie oraz poprawna geometria przewodu. To jest klucz, bo kabel koncentryczny to linia transmisyjna, a nie „zwykły drut”. Każde miejsce, gdzie zmienia się jego struktura, może powodować odbicia sygnału, tłumienie, zakłócenia, a czasem całkowity brak odbioru. Beczka jest elementem specjalnie zaprojektowanym: ma odpowiednią impedancję, metalową obudowę zapewniającą ekranowanie 360°, a przy prawidłowym montażu praktycznie nie psuje parametrów toru. W praktyce wygląda to tak: obcinasz uszkodzone miejsce, na oba końce zakładasz złącza F (lub kompresyjne/skręcane, zależnie od standardu instalacji), dokręcasz je do beczki i całość ewentualnie zabezpieczasz przed wilgocią (np. taśmą samowulkanizującą) jeśli połączenie jest na zewnątrz. W instalacjach profesjonalnych, np. w systemach CCTV, TV kablowej czy zbiorczych instalacjach antenowych, stosuje się wyłącznie takie złącza i łączniki, bo gwarantują powtarzalność parametrów i zgodność z normami (np. PN‑EN 50117 dla kabli koncentrycznych). Moim zdaniem warto też pamiętać, że porządna beczka + dobre złącza kompresyjne potrafią wytrzymać lata bez żadnych problemów, o ile kabel nie jest mechanicznie naprężony i nie pracuje na zgięciach. To jest po prostu „branżowy standard” naprawy takiego uszkodzenia, a nie prowizorka.

Pytanie 12

W protokole powykonawczym instalacji należy wpisać wyniki pomiarów poziomu sygnału i wartości MER. W których jednostkach miary są podawane?

A. Poziom sygnału [dB], MER [dBμV]
B. Poziom sygnału [dBm], MER [dB]
C. Poziom sygnału [dB], MER [dBm]
D. Poziom sygnału [dBμV], MER [dB]
Prawidłowo: w protokole powykonawczym poziom sygnału zapisujemy w dBμV, a MER w dB. To nie jest przypadek ani „widzimisię” producentów mierników, tylko efekt przyjętych w branży telekomunikacyjnej standardów pomiarowych. Poziom sygnału w instalacjach RTV/SAT, szczególnie w sieciach kablowych i zbiorczych instalacjach antenowych (SMATV, CATV), określa się właśnie w dBμV, bo ta jednostka bardzo wygodnie opisuje napięcie sygnału na wejściu odbiornika lub gniazda abonenckiego. Typowe wymagania z norm (np. PN-EN 60728) podają przedziały typu 60–80 dBμV na gnieździe TV, więc jak masz wynik z miernika w dBμV, to od razu widzisz, czy mieścisz się w widełkach. MER natomiast jest parametrem jakości modulacji (Modulation Error Ratio) i jest to stosunek mocy sygnału użytecznego do mocy błędów modulacji. To jest klasyczny stosunek sygnał/szum (tylko rozumiany trochę szerzej), więc naturalnie opisuje się go w decybelach, po prostu [dB], bez μV. Z mojego doświadczenia wynika, że instalator, który patrzy jednocześnie na poziom w dBμV i MER w dB, dużo szybciej ocenia, czy problemem jest za niski/wysoki poziom, czy raczej zakłócenia, zniekształcenia, echo, intermodulacja itd. Przykład z praktyki: na gnieździe DVB-T2 masz 72 dBμV i MER 34 dB – to wygląda bardzo dobrze, odbiornik ma zapas. Gdybyś miał 72 dBμV i MER 22 dB, poziom sygnału jest niby OK, ale jakość modulacji już słaba, trzeba szukać przyczyny (np. przesterowany wzmacniacz, zła filtracja, zbyt bliskie kanały). Dobrą praktyką jest, żeby w protokołach zawsze konsekwentnie używać tych samych jednostek: poziom w dBμV, MER w dB, C/N w dB, BER jako wartość bezwymiarową (np. 1,0E-7). Dzięki temu inny technik, który za rok otworzy protokół, od razu wie, co jest czym, bez zgadywania i przeliczania. Moim zdaniem właśnie ta spójność jednostek bardzo ułatwia późniejszą diagnostykę i serwis instalacji.

Pytanie 13

Do wykonania pomiarów kontrolnych podczas naprawy instalacji telewizyjnej telewizji naziemnej należy wykorzystać miernik

A. DVB-S/S2
B. DVB-T/T2
C. DVB-C
D. DVB-S
Prawidłowa odpowiedź to miernik DVB-T/T2, bo mówimy o instalacji telewizji naziemnej. Standard DVB-T oraz jego nowsza wersja DVB-T2 służą właśnie do nadawania sygnału z nadajników naziemnych, które odbieramy zwykłą anteną telewizyjną (UHF/VHF, tzw. antena siatkowa, kierunkowa itp.). Żeby rzetelnie sprawdzić taką instalację, fachowiec powinien użyć miernika, który potrafi analizować sygnał w tych standardach, a nie w satelitarnych czy kablowych. Miernik DVB-T/T2 pozwala nie tylko zmierzyć poziom sygnału w dBµV, ale też sprawdzić jakość: MER, BER, C/N, a często również widmo częstotliwości. Dzięki temu można ocenić, czy antena jest dobrze ustawiona, czy przewody i złącza nie wprowadzają zbyt dużego tłumienia, czy nie ma przesterowania wzmacniacza masztowego. W praktyce, podczas naprawy instalacji naziemnej, technik podchodzi z miernikiem do różnych punktów: przy antenie, przed i za wzmacniaczem, w rozgałęźnikach i przy gniazdach abonenckich. Na podstawie pomiarów DVB-T/T2 widać, czy problem leży w samej antenie (zły kierunek, zbyt słaby sygnał z nadajnika), w okablowaniu (uszkodzony przewód koncentryczny, złe złącza F), czy może w elementach aktywnych (wzmacniacz, zasilacz). Moim zdaniem dobry miernik naziemny to podstawa – byle wskaźnik poziomu z tunera w telewizorze jest mało precyzyjny i często wprowadza w błąd. W profesjonalnych pomiarach, zgodnie z praktykami branżowymi, patrzy się przede wszystkim na MER i BER, a nie tylko na „siłę” sygnału. Miernik DVB-T/T2 umożliwia też sprawdzenie, czy dany multipleks jest w ogóle dostępny, jakie ma parametry modulacji (QPSK, 16-QAM, 64-QAM, w DVB-T2 nawet 256-QAM), jaki jest kanał nadawania i szerokość pasma. To wszystko jest kluczowe przy modernizacji czy naprawie instalacji zbiorczej, np. w bloku, hotelu czy pensjonacie. Bez miernika dedykowanego do DVB-T/T2 działamy trochę na ślepo, a to się zwykle kończy reklamacjami od użytkowników, którym „rwie” obraz albo znikają kanały.

Pytanie 14

W których warunkach powinny zostać wykonane pomiary poziomu sygnału telewizyjnego w gnieździe abonenckim, mające na celu znalezienie najlepszego kierunku ustawienia anteny wyposażonej we wzmacniacz?

A. Odłączonej anteny.
B. Odłączonego napięcia zasilania wzmacniacza.
C. Podłączonego napięcia zasilania wzmacniacza.
D. Połączonej żyły sygnałowej z ekranem.
Prawidłowa odpowiedź to pomiar przy podłączonym napięciu zasilania wzmacniacza antenowego, bo tylko wtedy układ pracuje w rzeczywistych, roboczych warunkach. W praktyce chodzi o to, że ustawiasz antenę tak, jak będzie normalnie używana przez abonenta: antena na maszcie, wzmacniacz zasilany z zasilacza (najczęściej przez kabel koncentryczny), tuner lub miernik podłączony do gniazda. Dopiero wtedy poziom sygnału w gnieździe abonenckim odzwierciedla faktyczne wzmocnienie, tłumienia przewodów, złączy, gniazda i ewentualnych rozgałęźników. Jeśli wzmacniacz nie jest zasilany, to cały tor zachowuje się inaczej – wzmacniacz staje się prawie jak dodatkowe tłumienie, a nie element poprawiający poziom sygnału.
W branżowych normach i wytycznych (np. PN-EN 50083, zalecenia operatorów kablowych i instalatorów RTV-SAT) zakłada się, że pomiary sygnału robi się w warunkach eksploatacyjnych, czyli takich, w jakich instalacja będzie działać na co dzień. Dla telewizji naziemnej DVB-T/T2 zwykle mierzy się nie tylko poziom w dBµV, ale też MER, BER i wskaźnik jakości sygnału. Wszystkie te parametry będą inne, jeśli wzmacniacz nie pracuje z nominalnym napięciem zasilania.
Z mojego doświadczenia, przy ustawianiu anteny ze wzmacniaczem najlepiej jest: włączyć zasilacz, ustawić miernik w gnieździe abonenckim, a następnie powoli obracać antenę i obserwować nie tylko poziom, ale i stabilność parametrów jakości. W praktyce często okazuje się, że minimalne przekręcenie anteny o kilka stopni potrafi poprawić MER o kilka dB, co ma większe znaczenie niż sam goły poziom sygnału. Dobrą praktyką jest też sprawdzenie, czy wzmacniacz nie wchodzi w przesterowanie – jeśli poziom jest zbyt wysoki, trzeba czasem zastosować tłumik lub słabszy wzmacniacz. Dlatego pomiar ze zasilonym wzmacniaczem to absolutna podstawa przy szukaniu najlepszego kierunku ustawienia anteny w profesjonalnych instalacjach RTV.

Pytanie 15

Aby poprawić zbyt słaby sygnał, zmierzony z anteny telewizji naziemnej należy

A. zmienić lokalizację odbiornika telewizyjnego.
B. wymienić kabel koncentryczny na kabel o innej impedancji falowej.
C. przeprogramować odbiornik telewizyjny.
D. zmienić ustawienia anteny zewnętrznej.
Właściwym sposobem na poprawę zbyt słabego sygnału z anteny telewizji naziemnej jest przede wszystkim zmiana ustawień anteny zewnętrznej, czyli jej dokładne wycelowanie i odpowiednie zamocowanie. Antena pracuje kierunkowo, ma tzw. charakterystykę promieniowania – oznacza to, że z jednego kierunku „widzi” nadajnik lepiej, z innego gorzej. Dlatego zgodnie z praktyką instalatorską zawsze zaczyna się od ustawienia anteny na maksymalny poziom sygnału i jak najlepszy wskaźnik jakości (MER, C/N, minimalny BER), a dopiero potem myśli się o innych elementach instalacji. W telewizji naziemnej DVB-T/DVB-T2, zgodnie z zaleceniami ITU i dobrymi praktykami branżowymi, kluczowe jest nie tylko to, żeby sygnał był „jakiś”, ale żeby miał odpowiedni margines jakości – przesunięcie anteny o kilka stopni potrafi zmienić sytuację o kilkanaście dB. Z mojego doświadczenia instalatorskiego wynika, że w większości przypadków problem „słabego sygnału” rozwiązuje poprawne ustawienie anteny: zmiana azymutu, czasem lekkie podniesienie lub opuszczenie kąta, czasem przeniesienie anteny wyżej na maszcie, aby wyjść ponad przeszkody terenowe czy dachy sąsiadów. Dobra praktyka mówi też, żeby używać miernika sygnału (profesjonalnego albo chociaż wskaźników w TV) i patrzeć nie tylko na poziom, ale właśnie na jakość. Dopiero kiedy antena jest ustawiona optymalnie, można ewentualnie dołożyć wzmacniacz masztowy o odpowiednich parametrach, ale bez poprawnego ustawienia anteny nawet najlepszy wzmacniacz będzie tylko wzmacniał zakłócenia i szum. W skrócie: antena jest „oczami” całego systemu, więc jak źle patrzy, to reszta toru antenowego nic tego nie nadrobi.

Pytanie 16

Współczynnik błędu modulacji MER w gnieździe abonenckim TV naziemnej jest określany w jednostce

A. mA
B. kW
C. dB
D. mV
Współczynnik błędu modulacji MER (Modulation Error Ratio) zawsze podajemy w decybelach, czyli w dB. To nie jest zwykły poziom napięcia czy mocy, tylko miara jakości sygnału zmodulowanego. W praktyce MER porównuje „idealną” konstelację sygnału (np. DVB-T/DVB-T2 – QAM/COFDM) z rzeczywistą, zniekształconą przez szumy, zakłócenia, nieliniowości wzmacniaczy, odbicia itd. Ponieważ jest to stosunek wielkości, a dokładniej stosunek mocy sygnału użytecznego do mocy błędu modulacji, naturalnie wyraża się go właśnie w dB, tak jak SNR (Signal to Noise Ratio). W pomiarach instalacji RTV-SAT, zgodnie z dobrymi praktykami i zaleceniami producentów mierników (Rover, Promax, Televes, itp.) oraz wymaganiami norm (np. ETSI dla DVB-T/T2), parametr MER jest jednym z kluczowych wskaźników jakości w gnieździe abonenckim. Instalator, który sprawdza gniazdo TV naziemnej, zwykle patrzy na: poziom sygnału w dBµV, MER w dB oraz BER (błędy przed i po korekcji). Poziom sygnału mówi, czy sygnał w ogóle „dochodzi” z odpowiednią amplitudą, ale to MER w dB mówi, czy ten sygnał jest „czysty” i ile mamy zapasu jakościowego. Moim zdaniem w praktyce serwisowej MER jest często ważniejszy niż sam poziom, bo przy wysokim poziomie, ale niskim MER (np. z powodu przesterowania wzmacniacza) odbiornik może się zacinać, pojawią się klocki na obrazie albo całkowite zrywanie sygnału. Typowe wartości uznawane za bezpieczne w DVB-T to np. powyżej 25–28 dB, choć zależy to od modulacji i wymagań operatora. W skrócie: gdy widzisz MER – myśl „jakość modulacji w dB”, a nie napięcie czy prąd.

Pytanie 17

Który wniosek o działaniu instalacji antenowej można wysnuć na podstawie wyników pomiarów poziomu sygnału i MER wykonanych w gnieździe abonenckim?

POMIARY SYGNAŁÓWPoziom sygnałuMER
(wymagany: 48<x<74 dB)(wymagana: >26 dB)
DVB-T MUX 185 dB30 dB
DVB-T MUX 265 dB18 dB
DVB-T MUX 345 dB22 dB
A. Współczynnik błędów modulacji tylko dla transpondera MUX 2 jest za niski.
B. Poziom sygnału dla transpondera MUX 1 jest za wysoki.
C. Współczynnik błędów modulacji dla wszystkich transponderów są za niskie.
D. Poziomy sygnałów dla wszystkich transponderów są prawidłowe.
Wyniki pomiarów bardzo ładnie pokazują, dlaczego prawidłowy wniosek dotyczy zbyt wysokiego poziomu sygnału dla MUX 1. W tabeli masz podane wymagania: poziom sygnału w gnieździe abonenckim powinien mieścić się w przedziale 48–74 dBµV. Dla MUX 1 zmierzono 85 dBµV, czyli wyraźnie powyżej górnej granicy. Z punktu widzenia praktyki instalatorskiej to już jest poziom, który może przesterować wejście tunera lub wzmacniaczy pośrednich, powodować intermodulację, a nawet objawy typu zacinanie obrazu mimo „mocnego” sygnału. MER dla MUX 1 wynosi 30 dB, czyli spełnia wymaganie >26 dB, więc jakość modulacji jest poprawna. Problem nie leży w jakości, tylko w mocy sygnału. W poprawnie zaprojektowanej instalacji RTV-SAT stosuje się tłumiki, odpowiednie rozgałęźniki oraz regulowane wzmacniacze, żeby właśnie utrzymać poziom sygnału w widełkach normowych, zwykle zgodnie z wytycznymi ETSI i PN-EN dla instalacji zbiorczych. Z mojego doświadczenia za wysoki poziom w gnieździe jest tak samo groźny jak za niski – tuner nie jest miernikiem mocy i często użytkownik widzi tylko „brak sygnału”. W praktyce, gdy na jednym multipleksie masz 80–85 dBµV, a na innych znacząco mniej, to sugeruje nadmierne wzmocnienie jednego pasma, złą regulację wzmacniacza kanałowego albo brak wyrównania poziomów między MUX-ami. Dobrym nawykiem jest po każdym uruchomieniu instalacji przejście po wszystkich gniazdach z miernikiem i sprawdzenie: poziom, MER, BER. Dzięki temu od razu widać, że MUX 1 trzeba stłumić lub skorygować ustawienia wzmacniacza, zanim instalacja zostanie odebrana przez inwestora.

Pytanie 18

W wyniku zalania uległ uszkodzeniu konwerter zamontowany na antenie satelitarnej. Umożliwiał on odbiór programów satelitarnych bezpośrednio przez 4 użytkowników. Którego typu konwerter powinien być użyty do wymiany?

A. QUAD
B. TWIN
C. SINGLE
D. QUATTRO
Prawidłowo wskazany został konwerter typu QUAD, bo właśnie ten typ ma cztery niezależne wyjścia, z których każde może obsługiwać osobny tuner satelitarny. W praktyce oznacza to, że czterech użytkowników może równocześnie oglądać zupełnie różne programy z tej samej anteny, bez żadnego wzajemnego blokowania się pasm czy polaryzacji. Konwerter QUAD ma wbudowaną elektronikę przełączającą pasmo i polaryzację na podstawie sygnałów sterujących z tunera (napięcie 13/18 V, sygnał 22 kHz, protokoły typu DiSEqC), więc każdy odbiornik „widzi” go jak zwykły pojedynczy LNB, tylko że ma własne, dedykowane wyjście. W instalacjach domowych i małych biurach to taki standardowy, zdroworozsądkowy wybór, gdy planujemy do 4 dekoderów, np. 2 w salonie, jeden w sypialni i jeden w pokoju dzieci. Nie potrzeba wtedy multiswitcha, dodatkowych zasilaczy, rozbudowanych szafek teletechnicznych – po prostu z konwertera QUAD idą cztery kable koncentryczne bezpośrednio do gniazd przy tunerach. Moim zdaniem to najwygodniejsze rozwiązanie przy małych instalacjach indywidualnych, bo jest tanie, proste w montażu i serwisowaniu. Warto też pamiętać o dobrych praktykach: stosować kable koncentryczne o przyzwoitym ekranowaniu (np. klasa A), złącza F dobrze zarobione i uszczelnione przy konwerterze, żeby uniknąć właśnie takich uszkodzeń jak zalanie. Profesjonalne normy branżowe i zalecenia producentów sprzętu satelitarnego wyraźnie sugerują konwertery QUAD dla instalacji do czterech niezależnych tunerów, bez potrzeby dalszego rozdzielania sygnału. Dzięki temu instalacja jest stabilna, a późniejsza diagnostyka ewentualnych usterek dużo prostsza.

Pytanie 19

Które wyniki pomiarów wykonane w gnieździe abonenckim są prawidłowe dla instalacji telewizji naziemnej?

A. Poziom sygnału 30 dBμV, MER 20 dB
B. Poziom sygnału 60 dBμV, MER 10 dB
C. Poziom sygnału 55 dBμV, MER 28 dB
D. Poziom sygnału 95 dBμV, MER 70 dB
Wartości podane w odpowiedzi „Poziom sygnału 55 dBμV, MER 28 dB” bardzo dobrze wpisują się w praktyczne wymagania dla instalacji telewizji naziemnej DVB-T/DVB-T2 w gnieździe abonenckim. W typowych wytycznych branżowych (np. zalecenia operatorów, normy pokroju PN‑EN 60728) przyjmuje się, że poziom sygnału w gnieździe powinien być mniej więcej w zakresie ok. 47–74 dBμV dla pojedynczego multipleksu. 55 dBμV mieści się spokojnie w środku tego przedziału, więc mamy zapas zarówno od strony za niskiego, jak i za wysokiego poziomu. To jest taki „zdrowy” poziom roboczy, z którym większość tunerów telewizyjnych radzi sobie bez stresu. MER na poziomie 28 dB to już całkiem przyzwoita jakość modulacji. Dla DVB-T2 ogólnie przyjmuje się, że MER powinien być co najmniej w okolicach 24–25 dB, a w dobrze wykonanej instalacji często widzi się wartości rzędu 26–32 dB. 28 dB to sygnał stabilny, z dużym marginesem odporności na zakłócenia impulsowe, odbicia, lekkie rozstrojenie anteny czy zmiany warunków propagacji. Z mojego doświadczenia, jeśli w gnieździe abonenckim widzimy około 50–60 dBμV i MER powyżej 26 dB, to klient praktycznie nie wraca z reklamacjami o „zacinanie” obrazu, pikselizację czy znikające kanały przy gorszej pogodzie. W praktyce instalatorskiej dąży się właśnie do takich wartości, a nie do ekstremów. Za niski poziom sygnału powoduje problemy z czułością tunera, za wysoki może przesterować wejście odbiornika lub wzmacniaczy pośrednich. MER natomiast jest takim „termometrem jakości” – jeśli jest wysoki, to wiemy, że cała trasa sygnałowa (anteny, kable, złącza, wzmacniacze, rozgałęźniki) jest poprawnie zrobiona i nie wnosi zbyt dużo szumów ani zniekształceń. Dlatego właśnie kombinacja 55 dBμV i 28 dB MER to zestawienie, które w instalacjach telewizji naziemnej uważa się za jak najbardziej prawidłowe i godne naśladowania.

Pytanie 20

Wskaż zestaw parametrów występujących w gnieździe abonenckim pozwalających rzetelnie ocenić jakość docierającego sygnału DVB-T.

A. MER, C/N, liczba kanałów.
B. C/N, liczba kanałów, poziom sygnału.
C. MER, BER, liczba kanałów.
D. BER, C/N, poziom sygnału.
W ocenie jakości sygnału DVB-T w gnieździe abonenckim bardzo łatwo skupić się na parametrach, które brzmią „mądrze”, ale nie przekładają się bezpośrednio na realną, techniczną ocenę odbioru. Typowym błędem jest przywiązywanie wagi do liczby odbieranych kanałów jako parametru jakości. Liczba kanałów to tylko efekt końcowy: jeśli sygnał jest na granicy poprawnego odbioru, tuner i tak zwykle pokaże listę programów, ale przy byle zakłóceniu pojawią się piksele, zatrzymania obrazu, rwanie fonii. Sama informacja „ile kanałów widzi odbiornik” nie mówi nic o marginesie bezpieczeństwa, o odporności na zakłócenia ani o rezerwie jakości. To jest bardziej wskaźnik wygody dla użytkownika, a nie miara jakości sygnału zgodna z praktyką instalatorską i normami. Kolejna pułapka to zastępowanie BER parametrem MER bez patrzenia na pełny zestaw. MER jest oczywiście bardzo wartościowym parametrem i w wielu miernikach jest traktowany jako kluczowy wskaźnik jakości modulacji, ale samo MER bez informacji o poziomie sygnału i bez sprawdzenia BER nie daje pełnego obrazu sytuacji w gnieździe abonenckim. Można mieć przyzwoite MER, a jednocześnie zbyt niski poziom sygnału na końcówce instalacji, co w praktyce doprowadzi do niestabilnego odbioru u abonenta. Zdarza się też myślenie, że wystarczy C/N i poziom sygnału, bo „jak jest mocno i czysto, to musi działać”. To też jest uproszczenie. C/N jest parametrem bardziej teoretycznym i nie uwzględnia wszystkich zniekształceń, zakłóceń impulsowych czy problemów w torze transmisyjnym. Dopiero BER pokazuje, jak ten cały miks zakłóceń, szumów i zniekształceń przekłada się na realną liczbę błędów bitowych w strumieniu DVB-T. Z mojego doświadczenia, gdy instalatorzy opierają się tylko na poziomie sygnału i „tym, że jest dużo kanałów”, potem wracają na reklamacje, bo w czasie burzy albo przy włączeniu sąsiadowi jakiegoś zasilacza zaczyna się pikselizacja. Dobre praktyki branżowe i normy dla instalacji RTV-SAT jasno kierują w stronę pomiaru parametrów jakościowych takich jak BER i C/N oraz kontrolowania poziomu sygnału w określonym przedziale. Dlatego odpowiedzi, które pomijają BER albo zastępują go „liczbą kanałów”, odrywają się od tego, jak faktycznie projektuje i odbiera się instalacje DVB-T w realnych warunkach.

Pytanie 21

Współczynnik błędu modulacji MER w gnieździe abonenckim TV naziemnej jest określany w jednostce

A. dB
B. mA
C. mV
D. kW
Współczynnik błędu modulacji MER (Modulation Error Ratio) zawsze podajemy w decybelach, czyli dB. To jest parametr jakościowy, a nie „ilościowy” jak napięcie czy prąd. MER opisuje, jak bardzo rzeczywisty sygnał zmodulowany różni się od idealnej, teoretycznej modulacji. W praktyce można to sobie wyobrazić jako stosunek mocy „dobrego” sygnału do mocy błędów modulacji, zapisany właśnie w skali logarytmicznej dB. Im wyższy MER, tym czyściej zmodulowany sygnał, mniej zniekształceń i mniej błędów przy odbiorze DVB-T/T2. W pomiarach instalacji TV naziemnej mierniki serwisowe zgodne z zaleceniami ETSI i DVB (np. EN 300 744 dla DVB-T, EN 302 755 dla DVB-T2) pokazują MER właśnie w dB, obok takich parametrów jak poziom sygnału (w dBµV), C/N, BER. W gnieździe abonenckim instalator sprawdza, czy MER nie spada poniżej wartości granicznych – dla DVB-T2 przyjmuje się zazwyczaj, że poniżej ok. 24–25 dB zaczyna się ryzyko problemów z odbiorem, a dobre instalacje mają często 30 dB i więcej. Moim zdaniem w praktyce serwisowej MER w dB to jeden z najważniejszych wskaźników, bo sam poziom sygnału w dBµV nie mówi nic o jakości modulacji. Możesz mieć wysoki poziom, ale z kiepskim MER i odbiornik będzie się „dławił”. Dlatego w nowoczesnych miernikach pomiar MER w dB to standard branżowy i podstawa przy odbiorze i przeglądach instalacji RTV/SAT, zwłaszcza w budynkach wielorodzinnych zgodnych z normą PN-EN 50083 i pokrewnymi.

Pytanie 22

W obwodzie elektrycznym przedstawionym na schemacie należy wykonać pomiary napięcia elektrycznego, natężenia prądu i mocy pobieranej przez odbiornik. Wskaż prawidłowe umiejscowienie poszczególnych mierników.

Ilustracja do pytania
A. 1-amperomierz, 2-watomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
B. 1-watomierz, 2-amperomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
C. 1-woltomierz, 2-watomierz, 3-amperomierz, 4-woltomierz
D. 1-woltomierz, 2-amperomierz, 3-watomierz, 4-woltomierz
W tym zadaniu kluczowe jest poprawne skojarzenie sposobu włączenia miernika z jego funkcją. Woltomierz (1 i 4) zawsze podłączamy równolegle do elementu, na którym chcemy mierzyć spadek napięcia. Dlatego przy źródle napięcia i przy odbiorniku pojawiają się właśnie symbole woltomierzy. Dzięki temu miernik praktycznie nie obciąża obwodu – ma bardzo dużą rezystancję wewnętrzną – i pokazuje rzeczywiste napięcie zasilania oraz napięcie na odbiorniku. Amperomierz (2) musi być włączony szeregowo w torze prądowym, bo ma mierzyć natężenie prądu płynącego przez odbiornik; ma bardzo małą rezystancję wewnętrzną, żeby nie wprowadzać dodatkowego spadku napięcia. Watomierz (3) z kolei ma dwie pary zacisków: prądowe i napięciowe. W praktyce, zgodnie z zasadami pomiarów mocy w obwodach jednofazowych, obwód prądowy watomierza włącza się szeregowo z odbiornikiem, a obwód napięciowy równolegle do niego. Dokładnie tak jest na schemacie – miejsca oznaczone gwiazdkami pokazują typowe połączenie zacisków watomierza. Taki układ pozwala jednocześnie mierzyć U, I i P bez istotnego zafałszowania wyników, zgodnie z dobrą praktyką z pracowni elektrycznej i normami dotyczącymi pomiarów (np. PN‑EN 61557 dla pomiarów w instalacjach niskiego napięcia). W realnym pomiarze w rozdzielni czy przy badaniu silnika jednofazowego robi się to bardzo podobnie: amperomierz w szereg, woltomierz w równoległe odgałęzienie, a watomierz tak, aby jego zaciski prądowe „widziały” pełny prąd odbiornika, a zaciski napięciowe pełne napięcie na nim. Moim zdaniem warto zapamiętać to jako prostą zasadę: napięcie – równolegle, prąd – szeregowo, moc – kombinacja obu, dokładnie jak w tym schemacie.

Pytanie 23

Do wykonania pomiarów kontrolnych podczas naprawy instalacji telewizyjnej telewizji naziemnej należy wykorzystać miernik

A. DVB-T/T2
B. DVB-C/C2
C. DVB-H/SH
D. DVB-S/S2
Prawidłowo wskazany został miernik DVB-T/T2, bo przy naprawie instalacji telewizji naziemnej interesuje nas wyłącznie sygnał w standardzie DVB-T lub nowszym DVB-T2. To są systemy cyfrowej telewizji naziemnej stosowane w Polsce i w większości Europy do emisji programów z nadajników naziemnych. Z punktu widzenia serwisanta bardzo ważne jest, żeby miernik potrafił mierzyć parametry charakterystyczne dla DVB-T/T2: poziom sygnału w dBµV, MER, BER (przed i po korekcji), a także umożliwiał analizę widma w paśmie UHF/VHF. W praktyce, kiedy naprawiasz instalację antenową na dachu czy w mieszkaniu, tym miernikiem sprawdzasz, czy sygnał z anteny kierunkowej jest wystarczająco mocny, czy nie ma przesterowania wzmacniacza, czy kable koncentryczne i złącza F nie wprowadzają nadmiernych strat. Dobrze skonfigurowany miernik DVB-T/T2 pozwala też szybko zdiagnozować typowe problemy: odbicia sygnału (multipath), zakłócenia z sąsiednich kanałów, zbyt niski odstęp sygnał/szum. Moim zdaniem w realnej robocie taki miernik to podstawowe narzędzie – bez niego można tylko zgadywać, czy instalacja działa poprawnie. W dobrych praktykach branżowych przyjmuje się, że po każdej modernizacji lub naprawie instalacji RTV-SAT wykonuje się pomiary kontrolne i zapisuje wyniki. Dzięki temu inwestor ma potwierdzenie, że instalacja spełnia wymagane normy, np. co do minimalnego poziomu sygnału i jakości odbioru w gniazdach abonenckich. Warto też pamiętać, że wiele nowoczesnych mierników DVB-T/T2 umożliwia pomiar sygnałów w trybie SFN, co ma znaczenie przy obecnych sieciach nadajników naziemnych, oraz podgląd strumienia kanałów, co bardzo ułatwia diagnostykę w praktyce serwisowej.

Pytanie 24

Zmiana wartości impedancji falowej kabla może nastąpić na skutek

A. złego zamontowania anteny.
B. uszkodzenia kabla.
C. burzy śnieżnej.
D. uszkodzenia odbiornika.
W tym zadaniu łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że wszystko, co wpływa na jakość odbioru, od razu zmienia impedancję falową kabla. To nie do końca tak działa. Impedancja falowa jest własnością samego kabla jako linii transmisyjnej – zależy od jego budowy geometrycznej i parametrów dielektryka, a nie od zjawisk zewnętrznych typu pogoda czy stanu urządzeń na końcu. Burza śnieżna oczywiście może pogorszyć propagację fal radiowych, wprowadzić zakłócenia, zaszumienie, tłumienie sygnału na trasie fala–antena. Ale kabel leżący w ścianie czy na maszcie nadal ma tę samą konstrukcję: ten sam przekrój żyły, tę samą odległość do ekranu, ten sam dielektryk. O ile nie dojdzie do fizycznego uszkodzenia (np. pęknięcie, przetarcie, woda w dielektryku), sama burza nie zmienia jego impedancji falowej. To typowy błąd: mylenie problemów z propagacją z parametrami samej linii.
Podobnie uszkodzenie odbiornika nie modyfikuje impedancji falowej kabla. Może się zmienić impedancja wejściowa odbiornika, czyli dopasowanie na końcu linii. Wtedy pojawia się niedopasowanie, odbicia, SWR rośnie, ale to jest zmiana „obciążenia” linii, a nie jej własnej impedancji charakterystycznej. Kabel nadal ma swoje nominalne 50 Ω czy 75 Ω, tylko układ kabel–odbiornik przestaje być poprawnie dopasowany. W praktyce serwisowej trzeba umieć to rozróżnić: czy winny jest tor antenowy (uszkodzony kabel, złącze) czy samo urządzenie.
Złe zamontowanie anteny to kolejny częsty trop. Źle dobrana długość promiennika, brak przeciwwag, zły punkt mocowania – wszystko to wpływa na impedancję samej anteny i jej dopasowanie do kabla. W efekcie znowu mamy niedopasowanie, ale to antena „nie pasuje” do kabla, a nie kabel zmienia swoją impedancję. Moim zdaniem kluczowe w tej tematyce jest rozdzielenie: co jest parametrem stałym linii transmisyjnej (impedancja falowa), a co jest parametrem obciążenia i warunków zewnętrznych. Dopiero fizyczne uszkodzenie, zmiana struktury dielektryka, zgniecenie, zawilgocenie czy przegrzanie kabla realnie modyfikuje jego impedancję falową, co potwierdzają zarówno pomiary TDR, jak i zalecenia producentów w dokumentacji technicznej.

Pytanie 25

Ze względu na brak sygnału w kablu instalacyjnym wykonano pomiar parametrów kabla reflektometrem. Przedstawiony na rysunku przykład reflektogramu świadczy o tym, że badany kabel współosiowy na przeciwległym końcu jest

Ilustracja do pytania
A. zawilgocony.
B. ucięty.
C. zwarty.
D. rozgałęziony.
Prawidłowo – taki kształt reflektogramu oznacza zwarcie na końcu kabla współosiowego. W reflektometrii TDR zasada jest dość prosta: wysyłamy do kabla impuls i obserwujemy, jak wraca odbicie. Dla linii o dopasowanej impedancji falowej (np. 75 Ω w instalacjach RTV-SAT albo 50 Ω w systemach radiokomunikacyjnych) idealnie nie powinno być prawie żadnego odbicia, wykres jest płaski. Natomiast gdy koniec kabla jest zwarty, impedancja na końcu spada praktycznie do 0 Ω, co powoduje odbicie impulsu z odwróceniem fazy. Na ekranie reflektometru widzimy wtedy charakterystyczne przejście w dół – impuls „ujemny” względem poziomu odniesienia, dokładnie tak jak na rysunku. Przy końcu otwartym (ucięty kabel, brak obciążenia) impuls jest odbity w fazie, więc reflektogram idzie w górę. To jest taka podstawowa reguła, którą warto mieć w głowie: odbicie dodatnie – przerwa/otwarty koniec, odbicie ujemne – zwarcie. W praktyce instalatorskiej TDR świetnie się sprawdza przy lokalizowaniu uszkodzeń w kablach koncentrycznych, skrętce, a nawet kablach energetycznych nN. Można z dość dużą dokładnością wyznaczyć odległość do miejsca zwarcia, wykorzystując prędkość propagacji sygnału w danym kablu (parametr VF podawany w katalogach producenta, zwykle 0,66–0,85 c). W nowoczesnych standardach pomiarowych, np. zgodnie z dobrymi praktykami opisanymi w dokumentach ITU-T czy wytycznych producentów sprzętu pomiarowego, interpretacja znaku i kształtu odbicia jest podstawą diagnozy: strome, wyraźne odbicie ujemne na końcu linii przy stałym poziomie przed nim to typowy objaw zwartego zakończenia. Moim zdaniem, jeśli ktoś pracuje przy instalacjach antenowych, CCTV, systemach LTE/5G na kablach koncentrycznych, to rozpoznawanie takich charakterystycznych reflektogramów to absolutna podstawa fachowego serwisu.

Pytanie 26

Tłumik instalacyjny, który uległ uszkodzeniu powinno się zastąpić tłumikiem o tłumieniu

A. możliwie jak największym.
B. wyłącznie takim samym jak w tłumiku uszkodzonym.
C. możliwie jak najmniejszym.
D. takim samym lub mniejszym niż w tłumiku uszkodzonym.
Poprawna odpowiedź wskazuje, że uszkodzony tłumik instalacyjny powinien być zastąpiony tłumikiem o dokładnie takim samym tłumieniu, jak element oryginalny. Chodzi tutaj o zachowanie parametrów toru sygnałowego lub energetycznego zgodnie z projektem i dokumentacją techniczną. Tłumik jest dobierany przez projektanta nieprzypadkowo – jego zadaniem jest zapewnienie określonego poziomu sygnału, impedancji, stabilności pracy urządzeń oraz bezpieczeństwa innych elementów instalacji. Zmiana wartości tłumienia „na oko”, nawet w dobrą stronę, może rozjechać całą charakterystykę układu. W instalacjach telekomunikacyjnych, RTV-SAT, systemach radiowych czy sterowania, tłumiki dobiera się tak, żeby poziom sygnału na wejściach urządzeń był w określonym przedziale. Jeśli damy tłumik o większym tłumieniu, sygnał może spaść poniżej progu czułości odbiornika, pojawią się zakłócenia, zanik sygnału, błędy transmisji. Jeśli damy mniejsze tłumienie, to z kolei możemy przesterować wejście, zwiększyć poziom szumów wzmacniaczy, doprowadzić do intermodulacji, a nawet uszkodzeń w skrajnych przypadkach. Z mojego doświadczenia, w dobrze zrobionych projektach każda wartość tłumienia ma swoje uzasadnienie – czy to dla wyrównania poziomów między odgałęzieniami, czy dla dopasowania impedancji, czy dla zachowania budżetu mocy. Dobre praktyki branżowe i normy projektowe (np. w systemach TV kablowej, sieciach HFC, systemach antenowych) zakładają, że przy serwisie przywracamy parametry do stanu pierwotnego, czyli stosujemy elementy o tych samych charakterystykach: to samo tłumienie, ta sama impedancja, podobne pasmo pracy i moc znamionowa. Dlatego wymiana tłumika „sztuka w sztukę” na taki sam pod względem tłumienia jest po prostu najbezpieczniejsza i najbardziej profesjonalna.

Pytanie 27

W protokole powykonawczym instalacji należy wpisać wyniki pomiarów poziomu sygnału i wartości MER. W jakich jednostkach miary są podawane?

A. Poziom sygnału [dBm], MER [dB]
B. Poziom sygnału [dBμV], MER [dB]
C. Poziom sygnału [dBμ], MER [dBm]
D. Poziom sygnału [dB], MER [dBμV]
Prawidłowe jest podejście, w którym poziom sygnału w instalacjach RTV/SAT wpisujemy w dBμV, a parametr MER w dB. Tak się po prostu przyjęło w branży i wynika to z praktyki pomiarowej oraz z norm, np. serii PN-EN 60728 dotyczącej sieci kablowych i instalacji zbiorczych. Poziom sygnału w dBμV odnosi się do napięcia na wejściu odbiornika (zwykle 75 Ω) i mówi nam, jakie jest napięcie sygnału logarytmicznie przeliczone względem 1 μV. Dzięki temu łatwo porównujemy wyniki z wymaganiami norm: np. w telewizji naziemnej DVB-T2 typowo oczekuje się poziomów rzędu 45–75 dBμV na gnieździe abonenckim, w zależności od standardu i pasma. Gdybyśmy używali dBm, trzeba by ciągle przeliczać moc na napięcie, co jest mniej wygodne dla instalatora, który pracuje głównie na poziomach napięciowych w kablu koncentrycznym. MER (Modulation Error Ratio) to zupełnie inny parametr – opisuje jakość modulacji cyfrowej, czyli jak bardzo rzeczywiste punkty konstelacji odbiegają od idealnych. Jest to wielkość bezwymiarowa, wyrażana w dB jako stosunek „sygnał idealny” do „błędy modulacji”. Im wyższy MER, tym lepsza jakość sygnału i większy margines bezpieczeństwa przed błędami bitowymi. W praktyce przyjmuje się, że dla DVB-T2 dobrze jest, gdy MER jest powyżej ok. 25–28 dB, a im bliżej 32–34 dB, tym mamy spokojniejszą głowę. W protokołach powykonawczych instalacji profesjonalne mierniki (R&S, Promax, Deviser, Horizon itd.) domyślnie raportują poziom jako dBμV i MER w dB, więc takie zapisy są po prostu zgodne z tym, co pokazuje sprzęt i czego oczekują inspektorzy oraz projektanci. Moim zdaniem warto się przyzwyczaić do odruchowego kojarzenia: poziom – dBμV, jakość – MER w dB, bo to potem bardzo ułatwia czytanie dokumentacji i norm.

Pytanie 28

Które z zakłóceń w odbiorze sygnału nie są charakterystyczne dla telewizji DVB-T?

A. Pikselizacja obrazu.
B. Zacinanie się obrazu i dźwięku.
C. Szumy i odbicia obrazu.
D. Brak korelacji obrazu i dźwięku.
Poprawnie wyłapałeś, że szumy i odbicia obrazu nie są typowym objawem dla telewizji DVB-T, tylko raczej dla starej analogowej telewizji. W przekazie analogowym każde pogorszenie jakości sygnału od razu widać jako ziarnisty obraz, tzw. „śnieg”, albo charakterystyczne podwójne kontury (duchy) wynikające z odbić sygnału od budynków, gór czy innych przeszkód. W DVB-T mamy transmisję cyfrową opartą o modulację COFDM i korekcję błędów (FEC). Tu albo dane są odtworzone poprawnie, albo – po przekroczeniu pewnego progu błędów – zaczynają się typowe dla cyfry efekty: pikselizacja, zatrzymywanie klatek, chwilowe zaniknięcie dźwięku, całkowity brak sygnału. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu użytkowników wciąż myśli „mam słaby sygnał, więc będę miał śnieg”, a w DVB-T po prostu nagle wszystko się rwie albo znika. To jest tzw. efekt klifu (cliff effect). W dobrych praktykach instalatorskich, opisanych choćby w zaleceniach ITU i dokumentach związanych z ETSI EN 300 744 (standard DVB-T), dąży się do takiego poziomu sygnału i jakości MER/BER, żeby uniknąć właśnie pikselizacji i zacięć. Szumy jako takie nadal istnieją w torze radiowym, ale są kompensowane przez system korekcji błędów i nie przekładają się bezpośrednio na „zaszumiony obraz”, tylko na cyfrowe artefakty albo całkowity zanik. Odbicia są z kolei w DVB-T w dużej mierze „oswojone” dzięki COFDM – system potrafi wykorzystać sygnały opóźnione, dlatego przy prawidłowo ustawionej antenie odbicia nie manifestują się jako duchy obrazu. W praktyce instalator, gdy widzi szumy i duchy, wie od razu, że to nie DVB-T, tylko jakaś analogowa resztka albo sygnał z innego systemu. W cyfrowej naziemnej telewizji typowe objawy problemów to pikselizacja, zacinanie i czasem rozjazd dźwięku z obrazem, a nie klasyczne szumy i odbicia.

Pytanie 29

Podczas konserwacji instalacji telewizyjnej pomiar parametrów instalacji antenowej DVB-T wymaga sprawdzenia

A. izolacji kabla.
B. długości kabla.
C. rezystancji kabla.
D. bitowej stopy błędów.
Prawidłowo wskazana została bitowa stopa błędów (BER – Bit Error Rate), bo właśnie to jest jeden z kluczowych parametrów jakościowych w instalacjach DVB-T. Moim zdaniem w praktyce serwisowej to jest wręcz podstawowy wskaźnik, czy instalacja antenowa „dowozi” poprawny sygnał cyfrowy do odbiornika. W telewizji cyfrowej nie wystarczy, że sygnał jest „mocny”, on musi być przede wszystkim czysty pod względem błędów. BER mówi nam, jaki ułamek bitów dociera z błędem przed i po korekcji FEC. W pomiarach serwisowych często rozróżnia się BER przed korekcją (tzw. bBER lub Pre-BER) oraz po korekcji (aBER lub Post-BER). W dobrze wykonanej instalacji DVB-T Pre-BER powinien być odpowiednio niski, tak aby po korekcji FEC praktycznie nie było błędów widocznych na ekranie (brak klockowania, przycięć, zaników). Dobre praktyki branżowe i zalecenia producentów mierników mówią, że oprócz poziomu sygnału (dBµV) i współczynnika C/N, zawsze należy ocenić BER, bo to on najuczciwiej pokazuje realny margines bezpieczeństwa odbioru. W standardach DVB-T i DVB-T2 wprost zakłada się, że system FEC ma „ratować” transmisję przy pewnym poziomie zakłóceń, ale tylko do momentu, gdy BER nie przekroczy wartości granicznych – po przekroczeniu następuje efekt klifu: obraz nagle zanika, mimo że poziom sygnału może wyglądać jeszcze całkiem przyzwoicie. Z mojego doświadczenia wynika, że w serwisie antenowym pomiar samej rezystancji czy ciągłości kabla mówi tylko, czy coś jest skrajnie uszkodzone, natomiast BER pokazuje, czy instalacja poradzi sobie w trudniejszych warunkach, np. przy deszczu, zakłóceniach LTE, odbiciach wielodrogowych. Dlatego profesjonalne mierniki do DVB-T zawsze mają funkcję pomiaru BER, MER i C/N, a technik przy odbiorze lub konserwacji instalacji powinien te parametry sprawdzać rutynowo, zgodnie z wytycznymi producentów sprzętu i normami dotyczącymi systemów zbiorczych RTV/SAT.

Pytanie 30

Rezystancja ekranu krótkiego przewodu antenowego przeznaczonego do podłączenia dipola półfalowego, mierzona między końcami tego przewodu powinna być

A. jak najmniejsza.
B. zbliżona do połowy wartości impedancji tego dipola.
C. zbliżona do wartości impedancji tego dipola.
D. jak największa.
Rezystancja ekranu krótkiego przewodu antenowego powinna być możliwie jak najmniejsza, bo to wpływa bezpośrednio na jakość przesyłanego sygnału. Im mniejsza rezystancja ekranu, tym skuteczniej zabezpiecza on przewód przed przenikaniem zakłóceń zewnętrznych, takich jak różnego rodzaju fale elektromagnetyczne z urządzeń domowych czy przemysłowych. Takie zjawiska są niestety powszechne, zwłaszcza w miastach. Moim zdaniem niska rezystancja to nie tylko teoria – w praktyce widać różnicę: mniej zniekształceń, lepsza separacja sygnału od szumów, a czasem nawet stabilniejszy odbiór radiowy czy telewizyjny. Przemysłowe normy, jak np. zalecenia ITU czy producentów kabli antenowych, jasno podkreślają, że ekran powinien mieć bardzo małą rezystancję – najlepiej poniżej 1 oma na 100 metrów przewodu. W praktyce, jeśli ekran jest wykonany z dobrej jakości miedzi albo ma dodatkowe oploty, to nawet na krótkich odcinkach przewód nie będzie zbierał zakłóceń i nie dopuści do przedostania się części sygnału do otoczenia. Z mojego doświadczenia warto zawsze sprawdzać rezystancję ekranu nawet w nowych przewodach, bo zdarzają się kiepskie partie kabla. W skrócie: im mniejsza rezystancja ekranu, tym lepiej dla jakości całej instalacji – i to nie tylko na papierze, ale i w codziennym użytkowaniu.

Pytanie 31

Zmiana wartości impedancji falowej kabla może nastąpić na skutek

A. uszkodzenia kabla.
B. burzy śnieżnej.
C. uszkodzenia odbiornika.
D. złego zamontowania anteny.
W tym zagadnieniu łatwo się pomylić, bo wiele osób intuicyjnie łączy wszelkie problemy z sygnałem z pogodą, anteną albo samym odbiornikiem. Trzeba jednak rozdzielić dwie rzeczy: zjawiska zewnętrzne, które wpływają na poziom sygnału, szumy czy zakłócenia, oraz parametry samej linii transmisyjnej, czyli m.in. impedancję falową kabla. Impedancja falowa jest cechą konstrukcyjną przewodu i wynika z jego geometrii oraz właściwości dielektryka. Burza śnieżna może oczywiście spowodować chwilowe pogorszenie odbioru, zaniki sygnału, wzrost tłumienia w atmosferze, ale nie zmienia wprost impedancji falowej samego kabla. To są zjawiska propagacyjne, a nie zmiana parametrów przewodu. Oczywiście ekstremalne warunki mogą w dłuższej perspektywie uszkodzić mechanicznie kabel, ale wtedy przyczyną zmiany impedancji nadal jest uszkodzenie przewodu, a nie sama burza jako zjawisko pogodowe. Podobnie jest z uszkodzeniem odbiornika. Jeżeli radio, telewizor albo transceiver są niesprawne, może to spowodować złe dopasowanie od strony urządzenia, ale impedancja falowa kabla jako elementu pasywnego pozostaje taka, jaką nadał mu producent. Można mieć uszkodzone gniazdo w radiu, zimny lut, spalony stopień wyjściowy – linia koncentryczna dalej ma swoją nominalną impedancję, choć cała instalacja jako system nie jest już poprawnie dopasowana. Częstym błędem jest wrzucanie do jednego worka: impedancja kabla, impedancja wejściowa odbiornika i dopasowanie całego toru. To trzy różne rzeczy. Złe zamontowanie anteny to kolejna pułapka. Źle dobrane miejsce montażu, niewłaściwa polaryzacja, zły kąt, zbyt blisko metalowych konstrukcji – to wszystko może zepsuć charakterystykę promieniowania, skuteczną wysokość anteny, a także impedancję samej anteny. Ale znów, to nie zmienia impedancji falowej kabla. Co najwyżej powoduje niedopasowanie między anteną a kablem, wzrost współczynnika fali stojącej i odbicia energii. Mylenie niedopasowania w punkcie podłączenia z fizyczną zmianą parametrów kabla jest bardzo typowym błędem. Dlatego w praktyce serwisowej rozdziela się diagnozę: osobno sprawdzamy kabel (ciągłość, tłumienie, impedancję np. reflektometrem TDR), osobno antenę, a jeszcze osobno stan odbiornika. Dopiero takie podejście daje sensowne wnioski i pozwala zrozumieć, gdzie faktycznie zmieniają się parametry linii, a gdzie tylko psuje się reszta systemu.

Pytanie 32

Aby wykonać regulację i ustawienie odpowiedniego poziomu sygnału telewizyjnego, należy miernik podłączyć do gniazda

A. wzmacniacza w szafie serwerowej.
B. filtra pasmowego w szafie serwerowej.
C. antenowego.
D. abonenckiego.
Poprawna odpowiedź wskazuje na gniazdo wzmacniacza w szafie serwerowej i to jest dokładnie to miejsce, w którym w praktyce serwisant powinien wykonywać regulację i ustawianie poziomu sygnału telewizyjnego w instalacji zbiorczej lub kablowej. Chodzi o to, że poziom sygnału ustala się jak najbliżej źródła w torze dystrybucyjnym, czyli właśnie na wyjściu wzmacniacza, a nie już na końcowym gnieździe u abonenta. Wzmacniacz jest elementem aktywnym, który ma regulację wzmocnienia, często też korekcję nachylenia charakterystyki (tilt), tłumiki wejściowe/wyjściowe, czasem automatyczną kontrolę poziomu (AGC). Żeby to wszystko ustawić zgodnie z projektem, trzeba podłączyć miernik do odpowiedniego gniazda testowego lub wyjściowego przy wzmacniaczu. W praktyce wygląda to tak: wchodzisz do szafy serwerowej lub szafy RTV/SAT, lokalizujesz wzmacniacz magistralny lub budynkowy, podpinasz miernik do wyjścia (czasem przez specjalne gniazdo testowe -20 dB), mierzysz poziom w dBµV, jakość (MER, BER, C/N) i dopiero na tej podstawie korygujesz wzmocnienie. Dobrą praktyką jest ustawianie poziomu zgodnie z normami, np. PN‑EN 60728, które określają minimalne i maksymalne poziomy sygnału w sieciach kablowych i SMATV, zwykle w okolicach 60–80 dBµV na wyjściu wzmacniacza, tak żeby po uwzględnieniu tłumienia kabli i rozgałęźników na gniazdach abonenckich nadal mieć poziom w zalecanym przedziale. Moim zdaniem ważne jest też, że regulacja przy wzmacniaczu pozwala zbalansować całą instalację: jak ustawisz za niski poziom na wzmacniaczu, to na ostatnich gniazdach w pionie wszystko „siądzie”, a jak za wysoki, to przesterujesz głowice odbiorników albo kolejne stopnie wzmacniające. Dlatego fachowcy zawsze zaczynają od pomiaru i regulacji na wzmacniaczu, a dopiero potem kontrolują poziomy na wybranych gniazdach końcowych, traktując to jako weryfikację poprawności całej regulacji, a nie miejsce głównego ustawiania wzmocnienia.

Pytanie 33

Który miernik należy wykorzystać do wyszukania sygnałów z anteny TV naziemnej?

A. Miernik 1
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Miernik 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Miernik 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Miernik 3
Ilustracja do odpowiedzi D
Poprawnie wskazany został miernik nr 2, czyli typowy wskaźnik sygnału DVB‑T/DVB‑T2 (tzw. DVB‑T finder). To właśnie taki przyrząd jest przeznaczony do wyszukiwania i ustawiania anteny TV naziemnej, pracującej w paśmie VHF/UHF i w standardzie DVB‑T/DVB‑T2. Miernik ten współpracuje z instalacją antenową przez złącze koncentryczne (zwykle F), mierzy poziom sygnału z multipleksów naziemnych i pokazuje jego wartość w formie linijki lub diod LED, często też z dodatkowym sygnałem dźwiękowym. W praktyce wygląda to tak, że podłączasz miernik między antenę a zasilacz/odbiornik, ustawiasz wstępnie kierunek anteny na nadajnik, a potem powoli korygujesz azymut i pochylenie, obserwując wskazania poziomu sygnału i starając się uzyskać maksimum. Dobre mierniki naziemne potrafią dodatkowo pokazać parametry jakości, takie jak MER, BER, czy wskaźnik SNR, co jest zgodne z zaleceniami branżowymi przy uruchamianiu instalacji zgodnych z normą PN‑EN 50083 oraz wytycznymi operatorów sieci nadawczych. W technice instalatorskiej przyjęło się, że do TV naziemnej używa się przyrządów przeznaczonych specjalnie do DVB‑T/DVB‑T2, a nie mierników satelitarnych czy testerów kabli, bo tylko one prawidłowo uwzględniają charakterystykę sygnału COFDM, szerokość kanału 8 MHz i typowe poziomy sygnału rzędu 45–75 dBµV. Moim zdaniem, jeśli ktoś poważnie myśli o montażu anten, to taki DVB‑T finder to absolutne minimum sprzętowe, a w profesjonalnych firmach standardem są już bardziej rozbudowane analizatory spektralne z obsługą wszystkich standardów naziemnych.

Pytanie 34

Przy użyciu miernika cęgowego, metodą bezinwazyjną indukcyjną możliwe jest dokonywanie bezpośrednich pomiarów

A. napięcia i natężenia prądu zmiennego.
B. natężenia prądu stałego i zmiennego.
C. napięcia i natężenia prądu stałego.
D. napięcia prądu stałego i zmiennego.
W tej odpowiedzi chodzi o zrozumienie zasady działania miernika cęgowego. Miernik cęgowy w trybie bezinwazyjnym wykorzystuje zjawisko indukcji elektromagnetycznej: prąd płynący w przewodzie wytwarza pole magnetyczne, a cęgi miernika „obejmują” ten przewód i przetwarzają to pole na sygnał elektryczny proporcjonalny do natężenia prądu. Dlatego poprawnie wskazana jest możliwość bezpośredniego pomiaru natężenia prądu, a nie napięcia. W nowoczesnych miernikach cęgowych spotykamy konstrukcje pozwalające mierzyć zarówno prąd przemienny (AC), jak i stały (DC). Dla prądu AC klasyczne cęgi działają jak przekładnik prądowy. Dla prądu DC stosuje się zazwyczaj czujniki efektu Halla, które reagują na stałe składowe pola magnetycznego. W praktyce oznacza to, że elektryk może zmierzyć obciążenie pojedynczego przewodu fazowego w instalacji trójfazowej, prąd rozruchowy silnika, pobór prądu przez zasilacz impulsowy, a także prąd ładowania akumulatora czy prąd w obwodzie automotive – wszystko bez rozpinania obwodu i bez wpinania miernika szeregowo. To jest ogromna zaleta z punktu widzenia bezpieczeństwa pracy i zgodności z zasadami BHP oraz normami typu PN-EN 50110 czy ogólnie dobrymi praktykami pracy pod napięciem. Moim zdaniem każdy technik elektryk powinien mieć „w ręku” taki miernik i umieć go używać właśnie do szybkiej diagnostyki obciążeń. Warto pamiętać, że poprawny pomiar wymaga objęcia tylko jednego przewodu, a nie całego kabla wielożyłowego, bo wtedy pola magnetyczne się znoszą i miernik pokaże praktycznie zero. Pomiar napięcia takim miernikiem wymaga już użycia klasycznych sond i połączenia galwanicznego, a nie samej indukcji. Dlatego w kontekście pytania jedyną sensowną odpowiedzią jest pomiar natężenia prądu stałego i zmiennego metodą indukcyjną, bezinwazyjną.

Pytanie 35

Który miernik należy wykorzystać do wyszukania sygnałów z anteny TV naziemnej?

A. Miernik 4
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Miernik 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Miernik 1
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Miernik 3
Ilustracja do odpowiedzi D
Wybrałeś miernik 2, czyli typowy wskaźnik sygnału dla DVB-T/DVB-T2, i to jest dokładnie to, czego się używa przy ustawianiu anteny TV naziemnej. Ten przyrząd jest strojony na pasmo UHF/VHF, w którym pracuje telewizja naziemna, więc jego tor wejściowy, filtry i detekcja są zoptymalizowane pod modulacje COFDM stosowane w DVB-T. Dzięki temu wskazania poziomu są w miarę powtarzalne i reagują na realny sygnał z multipleksów, a nie na przypadkowe zakłócenia z innych pasm. W praktyce podłączasz ten miernik pomiędzy antenę a odbiornik (lub zasilacz antenowy), ustawiasz czułość potencjometrem i obracasz antenę, aż wskaźnik pokaże maksymalny poziom. Tak właśnie robi się w serwisie RTV i przy instalacjach zgodnych z normą PN-EN 50083 oraz zaleceniami operatorów sieci nadawczych. Moim zdaniem to jest najwygodniejsze narzędzie na etapie „zgrubnego” ustawiania anteny na dachu, zanim zacznie się dokładne strojenie z pomocą menu serwisowego telewizora lub profesjonalnego analizatora widma. W dodatku wiele takich mierników DVB-T ma wbudowany kompas, prosty tłumik i wskaźnik zasilania, co ułatwia pracę w terenie i pozwala od razu wychwycić typowe błędy: brak zasilania wzmacniacza masztowego, zbyt silny sygnał z pobliskiego nadajnika albo całkowity brak sygnału z powodu złego kierunku. W dobrze wykonanej instalacji antenowej taki miernik pozwala szybko znaleźć optymalny azymut i kąt pochylenia anteny, ograniczyć odbicia sygnału (multipath) i zapewnić stabilny odbiór wszystkich multipleksów, także w gorszych warunkach pogodowych.

Pytanie 36

Wskaż najbardziej istotny zbiór informacji, który powinna zawierać dokumentacja naprawy instalacji telewizyjnej w budynku wielorodzinnym, która ma znaczenie z punktu widzenia ewentualnego wykonywania kolejnych napraw lub przeglądów.

A. Opis objawów usterki, koszt robocizny oraz materiałów zużytych do jej usunięcia.
B. Opis przyczyny wystąpienia usuniętej usterki, czas trwania naprawy, koszt roboczogodziny.
C. Możliwe przyczyny wystąpienia zaistniałej usterki, zalecenia dotyczące dalszego użytkowania instalacji.
D. Wykaz naprawionych lub wymienionych elementów i dokonanych ewentualnych zmian w stosunku do pierwotnego projektu instalacji.
Prawidłowo wskazana odpowiedź odzwierciedla to, co w praktyce serwisowej jest naprawdę najważniejsze przy naprawie instalacji telewizyjnej w budynku wielorodzinnym: jasny wykaz naprawionych lub wymienionych elementów oraz dokładny opis zmian w stosunku do pierwotnego projektu instalacji. W dokumentacji technicznej liczy się ciągłość informacji – ktoś, kto za rok czy pięć lat przyjdzie na kolejną naprawę albo przegląd okresowy, musi od razu zobaczyć, co zostało zmienione w strukturze instalacji, a nie tylko jakie były objawy czy koszty. Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze opisane zmiany wprowadzone w torze sygnałowym (np. wymiana rozgałęźnika na odgałęźnik, dołożenie wzmacniacza, zmiana typu przewodu koncentrycznego, przesunięcie gniazd abonenckich) pozwalają bardzo szybko zrozumieć, dlaczego instalacja zachowuje się w określony sposób. To jest kluczowe przy analizie poziomów sygnału, tłumienia, bilansu energetycznego instalacji RTV/SAT, a także przy spełnianiu wymagań norm, np. PN-EN 50083 czy ogólnie zaleceń dotyczących zbiorczych instalacji antenowych. Dobra dokumentacja powinna więc aktualizować pierwotny projekt wykonawczy: zaznaczyć, które elementy zostały wymienione (np. multiswitch, wzmacniacz budynkowy, gniazda końcowe), jakie mają nowe parametry (pasmo przenoszenia, wzmocnienie, tłumienie przelotowe), czy zmieniła się topologia sieci (gwiazda, magistrala, drzewo). W praktyce ułatwia to również odbiory techniczne, przeglądy okresowe, a nawet rozwiązywanie sporów z administracją lub operatorem sygnału. Moim zdaniem to właśnie zgodność z aktualnym stanem faktycznym instalacji jest fundamentem profesjonalnej eksploatacji – bez tego każde kolejne działanie to trochę „błądzenie po omacku”. Dlatego branżowo uznaje się, że najistotniejszym elementem dokumentacji powykonawczej i poremontowej jest rzetelny opis zmian wprowadzonych do pierwotnego projektu i jednoznaczny wykaz elementów, które zostały naprawione lub wymienione.

Pytanie 37

Aby poprawić zbyt słaby sygnał, zmierzony z anteny telewizji naziemnej należy

A. przeprogramować odbiornik telewizyjny.
B. zmienić lokalizację odbiornika telewizyjnego.
C. wymienić kabel koncentryczny na kabel o innej impedancji falowej.
D. zmienić ustawienia anteny zewnętrznej.
Prawidłowo – przy zbyt słabym sygnale z anteny telewizji naziemnej pierwszą i podstawową czynnością jest zmiana ustawień anteny zewnętrznej, czyli jej dokładne ustawienie kierunkowe oraz ewentualna korekta wysokości i miejsca montażu. Antena naziemna, szczególnie kierunkowa typu Yagi czy logarytmiczno-periodyczna, ma wyraźnie zdefiniowany główny kierunek promieniowania i zysku energetycznego. Jeśli nie jest skierowana dokładnie na nadajnik DVB-T/DVB-T2, to nawet najlepszy kabel i najnowocześniejszy telewizor nie „wyczarują” dobrego sygnału. W praktyce robi się to tak, że obraca się antenę bardzo powoli w poziomie (azymut), czasem lekko zmienia pochylenie w pionie (elewacja), i obserwuje wskaźnik poziomu oraz jakości sygnału w menu serwisowym telewizora lub dekodera. Moim zdaniem bez takiego strojenia kierunkowego instalacja antenowa jest po prostu nie dokończona. W branżowych zaleceniach i normach (choćby zalecenia instalatorskie do DVB-T2, wytyczne UKE czy ogólne zasady projektowania instalacji RTV/SAT) zawsze podkreśla się, że kluczowe jest zapewnienie odpowiedniego stosunku sygnał/szum już na wejściu anteny. Czyli najpierw poprawiamy to, co „łapie” fale radiowe: dobór typu anteny, jej miejsce na dachu, odsunięcie od przeszkód (kominy, drzewa, ściany) oraz właśnie precyzyjne ustawienie na nadajnik. Dopiero potem myśli się o ewentualnym wzmacniaczu masztowym, tłumikach czy wymianie przewodów. W praktyce bardzo często wystarczy dokręcić mocowanie, skorygować antenę o kilka–kilkanaście stopni i nagle z „pikselozy” robi się stabilny obraz w HD bez przycinek. To jest właśnie esencja dobrej praktyki instalatorskiej – zaczynamy od anteny, nie od elektroniki po drodze.

Pytanie 38

Zakłócenia w pracy instalacji telewizyjnej w najwyższych kanałach pasma telewizyjnego, które obejmuje zakres częstotliwości 474 – 794 MHz najczęściej są spowodowane przez pracę znajdujących się w sąsiedztwie

A. urządzeń wykorzystujących technologie Bluetooth.
B. punktów dostępowych sieci WiFi.
C. trójfazowych silników elektrycznych prądu przemiennego.
D. stacji bazowych telefonii komórkowej.
Źródła zakłóceń w instalacjach telewizyjnych często się myli, bo użytkownik widzi tylko objaw: zrywanie obrazu, pikselizację, nagłe spadki jakości. Naturalnym odruchem jest podejrzenie wszystkiego, co emituje fale radiowe w domu: WiFi, Bluetooth, różne urządzenia elektryczne. Jednak kluczowe jest tu zrozumienie pasm częstotliwości. Telewizja naziemna DVB-T/DVB-T2 w Europie pracuje w paśmie UHF, w zakresie mniej więcej 470–694 MHz (kiedyś do 790/800 MHz i wyżej). Tymczasem typowe punkty dostępowe WiFi działają głównie w pasmach 2,4 GHz i 5 GHz, coraz częściej też 6 GHz (WiFi 6E). To są częstotliwości kilkukrotnie wyższe niż pasmo telewizyjne, więc z punktu widzenia klasycznej instalacji antenowej są praktycznie „niewidoczne”. Fale z WiFi nie wchodzą bezpośrednio w tor antenowy TV, bo filtry wejściowe tunerów i wzmacniaczy są dostrajane do UHF, a nie do pasma gigahercowego. Podobnie jest z Bluetooth – pracuje on w okolicach 2,4 GHz, czyli znowu daleko poza zakresem 474–794 MHz. To, że urządzenia te używają „fal radiowych”, nie oznacza automatycznie, że będą zakłócać każdy inny system radiowy. To typowy błąd myślowy: utożsamianie wszystkich transmisji bezprzewodowych jako potencjalnie kolidujących, bez patrzenia na konkretne pasma i modulacje. Jeśli chodzi o trójfazowe silniki elektryczne prądu przemiennego, one oczywiście mogą generować zakłócenia, ale głównie w postaci szerokopasmowych impulsów, szumów i zakłóceń przewodzonych w sieci energetycznej. Wpływają bardziej na odbiorniki wrażliwe na zakłócenia impulsowe, zwłaszcza starsze odbiorniki analogowe, niż na współczesne instalacje DVB-T z poprawnie wykonanym ekranowaniem i uziemieniem. Problemy z nimi częściej dotyczą np. zakłóceń w paśmie fal krótkich, CB radia czy słabego ekranowania przewodów, niż konkretnie najwyższych kanałów UHF TV. Kluczowe jest to, że zakłócenia w najwyższych kanałach telewizyjnych wynikają głównie z sąsiedztwa systemów pracujących w bardzo zbliżonych pasmach, o dużych mocach nadawczych i z antenami o porównywalnej polaryzacji oraz charakterystyce. Takimi systemami są właśnie sieci telefonii komórkowej (LTE/5G) w pasmach 700/800 MHz. Dlatego w profesjonalnych wytycznych instalatorskich kładzie się nacisk na filtry LTE/5G, odpowiedni dobór anten i wzmacniaczy oraz pomiary widma, a nie na „walkę” z WiFi czy Bluetooth, które w tym konkretnym zakresie częstotliwości po prostu nie są głównym winowajcą.

Pytanie 39

Wskaż przyrząd służący do zmierzenia współczynnika błędów modulacji występującego w naziemnej telewizji cyfrowej.

A. Przyrząd 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Przyrząd 1
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Przyrząd 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Przyrząd 2
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowo wskazany został przyrząd 2, czyli analizator sygnału DVB-T. To właśnie tego typu miernik pozwala na bezpośredni pomiar współczynnika błędów modulacji w naziemnej telewizji cyfrowej, czyli parametrów takich jak MER (Modulation Error Ratio) oraz BER (Bit Error Rate). W systemach DVB-T i DVB-T2 są to kluczowe wielkości jakościowe, opisane w normach ETSI EN 300 744 oraz EN 302 755. Sam poziom sygnału w dBµV to za mało – instalator musi wiedzieć, jak bardzo zniekształcona jest konstelacja QAM-owa i ile błędów pojawia się po demodulacji. Analizator z odpowiednim torem RF, demodulatorem COFDM i dekoderem FEC potrafi odtworzyć strumień transportowy i na tej podstawie policzyć MER, pre‑BER i post‑BER. W praktyce, przy uruchamianiu lub serwisie instalacji antenowej, takim przyrządem sprawdza się, czy sygnał z nadajnika po przejściu przez wzmacniacze, zwrotnice i kable nadal spełnia wymagane progi jakości, np. MER > 26 dB dla 64‑QAM przy określonej ochronie. Z mojego doświadczenia wynika, że patrzenie tylko na pasek „siła/jakość” w telewizorze to proszenie się o kłopoty – dopiero analizator DVB‑T pokazuje, co naprawdę dzieje się z modulacją, czy występują zakłócenia impulsowe, przesterowanie, echo itp. Dobre praktyki branżowe mówią wprost: profesjonalny pomiar instalacji TV/SAT robi się miernikiem sygnału cyfrowego z funkcją MER/BER i analizą konstelacji, czyli dokładnie takim jak przyrząd 2.

Pytanie 40

W obwodzie elektrycznym przedstawionym na schemacie należy wykonać pomiary napięcia elektrycznego, natężenia prądu i mocy pobieranej przez odbiornik. Wskaż prawidłowe umiejscowienie poszczególnych mierników.

Ilustracja do pytania
A. 1-amperomierz, 2-watomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
B. 1-woltomierz, 2-watomierz, 3-amperomierz, 4-woltomierz
C. 1-woltomierz, 2-amperomierz, 3-watomierz, 4-woltomierz
D. 1-watomierz, 2-amperomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
Prawidłowe rozmieszczenie przyrządów: 1 – woltomierz, 2 – amperomierz, 3 – watomierz, 4 – woltomierz wynika bezpośrednio z zasad budowy klasycznego układu pomiarowego w obwodzie prądu stałego. Woltomierze zawsze włączamy równolegle do elementu, którego napięcie chcemy zmierzyć. Dlatego przyrząd oznaczony jako 1 mierzy napięcie źródła zasilania, a przyrząd 4 – napięcie bezpośrednio na odbiorniku (obc). Dzięki temu można porównać spadek napięcia na przewodach, stykach czy aparaturze, co w praktyce serwisowej jest bardzo przydatne, np. przy diagnozie zbyt dużych spadków napięć w instalacjach niskonapięciowych. Amperomierz (2) musi być włączony szeregowo w obwód, tak aby cały prąd płynął przez jego wewnętrzne uzwojenie. To jest standardowa zasada, którą podają zarówno podręczniki SEP, jak i normy dotyczące pomiarów eksploatacyjnych w instalacjach. Gdyby amperomierz podłączyć równolegle, praktycznie zrobiłby zwarcie, bo ma bardzo małą rezystancję wewnętrzną. Watomierz (3) ma dwa obwody: prądowy i napięciowy. Obwód prądowy włącza się szeregowo tak jak amperomierz, natomiast obwód napięciowy równolegle do odbiornika. Na schemacie zaznaczone gwiazdkami zaciski watomierza są połączone prawidłowo – tak, żeby mierzył moc pobieraną przez obciążenie, a nie moc strat np. w przewodach. W praktyce warsztatowej takie ustawienie przyrządów stosuje się np. przy pomiarach silników DC, rezystorów mocy, grzałek czy żarówek – dokładnie tak samo: amperomierz w szereg, woltomierze na źródle i na odbiorniku, watomierz w układzie mieszanym. Moim zdaniem warto zapamiętać sobie taki „szkielet” połączeń, bo potem, przy bardziej skomplikowanych układach pomiarowych, zasada zostaje identyczna, tylko przyrządów robi się więcej.