Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik automatyk
  • Kwalifikacja: ELM.04 - Eksploatacja układów automatyki przemysłowej
  • Data rozpoczęcia: 7 maja 2026 14:30
  • Data zakończenia: 7 maja 2026 15:12

Egzamin zdany!

Wynik: 26/40 punktów (65,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Podczas wykonywania diagnostyki elektronicznego przetwornika ciśnienia stwierdzono brak prądowego sygnału wyjściowego w zakresie pomiarowym 4 ÷ 20 mA. Wskaż, na podstawie Tabeli usterek, możliwą przyczynę nieprawidłowego działania przetwornika.

Tabela usterek przetwornika p/I
ObjawyPrzyczynyDziałania
Brak sygnału 4÷20 mANieprawidłowe podłączenie zasilania
  • Sprawdzić połączenie zgodnie z rozdziałem „Procedura podłączania" i w razie konieczności skorygować zgodnie z rozdziałem „Schemat połączeń"
Brak zasilania
  • Sprawdzić kable pod kątem uszkodzeń; w razie potrzeby naprawić
Napięcie robocze zbyt niskie lub rezystancja obciążenia zbyt wysoka
  • Sprawdzić wartość napięcia roboczego; w razie potrzeby dostosować
Sygnał 4÷20 mA niestabilnyFluktuacje poziomu
  • Ustawić czas zakowania za pomocą modułu wyświetlania i regulacji lub oprogramowania PACTware
Brak kompensacji ciśnienia
  • Sprawdzić kompensację ciśnienia w obudowie i w razie konieczności wyczyścić
Sygnał prądowy przekracza 22 mA lub jest poniżej 3,6 mAWadliwy moduł elektroniczny lub komora pomiarowa
  • Wymienić przyrząd lub odesłać go do naprawy
Ilustracja do pytania
A. Wadliwy moduł elektroniczny.
B. Brak kompensacji ciśnienia atmosferycznego.
C. Zbyt wysoka rezystancja obciążenia.
D. Fluktuacje poziomu.
To jest właśnie ta sytuacja, gdzie zbyt wysoka rezystancja obciążenia w obwodzie sygnałowym potrafi całkiem uniemożliwić działanie przetwornika ciśnienia typu p/I. W praktyce każdy przetwornik tego typu wymaga odpowiedniego napięcia zasilania, by mógł na wyjściu wygenerować sygnał prądowy w zakresie 4–20 mA. Jeśli rezystancja obciążenia (czyli na przykład wejście sterownika PLC czy rejestratora, plus przewody) jest zbyt duża, spada napięcie dostępne na zaciskach samego przetwornika. I wtedy – mimo poprawnego podłączenia i braku innych usterek – prąd w obwodzie po prostu nie płynie. Takie przypadki często widywałem w praktyce, szczególnie tam, gdzie do jednej pętli próbowało się podłączyć kilka urządzeń naraz albo używano długich, cienkich przewodów. Zgodnie z normą PN-EN 61131 i wytycznymi producentów automatyki, trzeba zawsze sprawdzać, czy suma rezystancji nie przekracza dopuszczalnej dla danego modelu przetwornika. Moim zdaniem to najczęściej pomijany aspekt przy uruchamianiu nowych instalacji – a przecież można to łatwo policzyć i sprawdzić na etapie projektu. Dla poprawnej pracy sygnału 4–20 mA najlepiej zawsze wybierać przewody o odpowiednim przekroju i nie przesadzać z ilością urządzeń w pętli.

Pytanie 2

Który rysunek przedstawia przyrząd do pomiaru różnicy ciśnień?

A. Rysunek 1.
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Rysunek 3.
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Rysunek 2.
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Rysunek 4.
Ilustracja do odpowiedzi D
Analizując przedstawione rysunki, łatwo zauważyć, że każdy z przyrządów służy do pomiaru innego rodzaju wielkości, choć na pierwszy rzut oka wszystkie mają tarczę i wskazówkę. Pierwszy z nich to klasyczny manometr, mierzący ciśnienie względem atmosfery – typowy element instalacji hydraulicznych czy pneumatycznych, ale nie nadający się do wyznaczania różnicy ciśnień pomiędzy dwoma oddzielnymi punktami układu. Drugi przyrząd to próżniomierz (wakuometr), który mierzy ciśnienie poniżej ciśnienia atmosferycznego, więc wykorzystuje się go np. w systemach próżniowych, ale również nie daje informacji o różnicy ciśnień między dwoma miejscami. Rysunek trzeci przedstawia czujnik zegarowy (czujnik tarczowy), który służy wyłącznie do pomiarów przemieszczeń liniowych lub odchyłek wymiarowych, np. w warsztacie przy pomiarach dokładności wykonania części. Często spotykam się z myleniem tego typu czujnika z miernikami ciśnienia, bo mają podobną konstrukcję tarczy, ale zastosowanie jest zupełnie inne – nie mierzy on żadnego rodzaju ciśnienia. Moim zdaniem, wybór takiego przyrządu jako odpowiedzi wynika zwykle z pobieżnego spojrzenia na wygląd, a nie na rzeczywistą funkcję urządzenia. To, co odróżnia manometr różnicowy (tak jak na czwartym rysunku), to przede wszystkim obecność dwóch króćców przyłączeniowych oraz wyraźnie opisane pole „differential pressure”. Tylko taki przyrząd – zgodnie z dobrą praktyką branżową oraz normami jak PN-EN 837 czy EN 837-3 – pozwala na bezpośredni, jednoetapowy pomiar różnicy ciśnień, co jest kluczowe np. przy kontroli filtrów, wymienników ciepła czy systemów wentylacyjnych. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęstszym błędem jest utożsamianie zwykłego manometru z miernikiem różnicy ciśnień, bo konstrukcyjnie wyglądają podobnie, ale funkcjonalnie to zupełnie inne urządzenia. Warto pamiętać, że wybór właściwego sprzętu ma bezpośrednie przełożenie na poprawność i bezpieczeństwo pomiarów w praktyce technicznej.

Pytanie 3

Miernik przedstawiony na rysunku służy do pomiaru parametrów w instalacji

Ilustracja do pytania
A. komunikacyjnej.
B. elektrycznej.
C. hydraulicznej.
D. wentylacyjnej.
Ten przyrząd to anemometr, czyli miernik służący do pomiaru prędkości przepływu powietrza oraz często temperatury. W praktyce najczęściej spotykany jest właśnie w branży wentylacyjnej. Moim zdaniem trudno sobie wyobrazić rzetelny odbiór instalacji wentylacyjnej bez porządnych pomiarów wykonanych takim przyrządem. Anemometry są używane do sprawdzania, czy zamontowane kanały i kratki wentylacyjne zapewniają odpowiedni przepływ powietrza zgodnie z projektem lub normami, np. PN-EN 12599. Często wykorzystuje się je podczas uruchamiania nowych instalacji, ale także przy diagnostyce usterek – można szybko wykryć, gdzie występują zatory lub nieszczelności. Fajną sprawą jest też to, że współczesne anemometry pozwalają łatwo zmierzyć także temperaturę, co umożliwia np. ocenę komfortu cieplnego w pomieszczeniu. Z mojego doświadczenia wynika, że dobre praktyki branżowe wymagają, żeby taki pomiar był rutynowym elementem kontroli technicznej instalacji wentylacyjnych w obiektach użyteczności publicznej i przemysłowych. No i na koniec – bez takiego sprzętu serwisant naprawdę ma związane ręce, bo nie da się ocenić pracy instalacji "na oko".

Pytanie 4

Który przyrząd powinien być użyty w celu dokładnego pomiaru rezystancji z przedziału od 10⁹ do 10¹⁰ Ω?

A. Galwanometr.
B. Mostek Wiena.
C. Gigaomomierz.
D. Mostek Thomsona.
Gigaomomierz to specjalistyczny przyrząd stworzony właśnie do pomiaru bardzo dużych rezystancji, nawet rzędu kilku gigaomów (czyli 10⁹ do 10¹⁰ Ω). W praktyce, spotkasz się z nim najczęściej w laboratoriach elektrycznych, podczas testowania izolacji kabli, kondensatorów czy różnych elementów wysokonapięciowych. Moim zdaniem, jeśli ktoś chce naprawdę precyzyjnie mierzyć oporności w takim zakresie, to żaden inny typowy sprzęt nie da rady – klasyczne multimetry już powyżej kilkudziesięciu megaomów zaczynają się gubić, a nawet mostki laboratoryjne mają swoje ograniczenia. Gigaomomierz działa na zasadzie generowania odpowiednio wysokiego napięcia testowego i mierzenia bardzo małego prądu płynącego przez badaną rezystancję. Branżowe normy, np. PN-EN 61557, wyraźnie mówią, że do testowania izolacji i wysokich rezystancji należy korzystać właśnie z takich urządzeń, bo tylko wtedy masz gwarancję, że wynik będzie wiarygodny. Kiedyś próbowałem mierzyć „na oko” wysokie rezystancje zwykłym omomierzem i wynik był zupełnie oderwany od rzeczywistości – dopiero porządny gigaomomierz dał sensowne wartości. Fajnie też wiedzieć, że nowoczesne modele mają zabezpieczenia chroniące operatora przed przypadkowymi przepięciami i potrafią archiwizować dane pomiarowe, co bardzo ułatwia prace np. przy przeglądach okresowych instalacji. Swoją drogą, jeśli myślisz o pracy przy energetyce czy automatyce, to obsługa gigaomomierza to podstawa – bez tego nie zrobisz solidnych pomiarów izolacji.

Pytanie 5

Którą z wymienionych korekt należy wprowadzić w układzie, aby sygnalizator H1 migał z częstotliwością 0,5 Hz i wypełnieniem 50%?

Ilustracja do pytania
A. Zmiana ustawień czasu z 2 na 1 sekundę na przekaźniku czasowym -K2.
B. Zmiana ustawień czasu z 1 na 3 sekundy na przekaźniku czasowym -K3.
C. Ustawienie czasu 2 sekundy na obu przekaźnikach -K2 i -K3.
D. Ustawienie czasu 0,5 sekundy na obu przekaźnikach -K2 i -K3.
To jest właśnie ta poprawna odpowiedź! Odpowiednia zmiana ustawień czasu z 2 na 1 sekundę na przekaźniku czasowym -K2 powoduje, że układ zaczyna generować sygnał o częstotliwości 0,5 Hz i idealnym wypełnieniu 50%. Kluczowe jest tutaj zrozumienie, jak działają przekaźniki czasowe w typowym układzie migacza – jeden z nich ustala czas świecenia sygnalizatora, drugi – czas jego wygaszenia. Jeśli oba czasy są równe po 1 sekundzie, cykl trwa 2 sekundy: 1 sekunda sygnalizator świeci, 1 sekunda jest zgaszony. To właśnie klasyczne wypełnienie 50%, co jest bardzo często wymagane np. w sygnalizacji awaryjnej, ostrzegawczej czy różnych systemach sterowania przemysłowego. Praktyka pokazuje, że takie ustawienie czasów daje prosty, niezawodny i zrozumiały efekt, zgodny ze standardami branżowymi (np. PN-EN 60204-1). Warto pamiętać, że w codziennych sytuacjach techników najczęstszy błąd to ustawienie różnych czasów i uzyskanie nierównego wypełnienia – a wtedy układ nie spełnia wymagań norm i praktyki. Gdybyś chciał kiedyś zmodyfikować taki układ pod inne parametry, to zasada jest prosta: suma czasów to okres, a stosunek jednego czasu do okresu daje wypełnienie – bardzo uniwersalna i przydatna wiedza w automatyce!

Pytanie 6

Dla trzech czujników PT100, PT1000 i Ni100 wykonano sprawdzające pomiary rezystancji w różnych temperaturach. Które czujniki są uszkodzone?

Temperatura
°C
Rezystancja sprawdzanego rodzaju czujnika temperatury
Pt100
Ω
Pt1000
Ω
Ni100
Ω
-2092,13870,14100,00
0100,00981,00114,21
60123,241000,00123,50
A. Pt100 i Ni100
B. Pt100 i Pt1000
C. Pt100 i Pt1000 i Ni 100
D. Pt1000 i Ni100
Prawidłowo wskazałeś, że uszkodzone są czujniki Pt1000 oraz Ni100. Od razu rzuca się w oczy, że wartości rezystancji w kolumnie Pt1000 mocno odbiegają od typowych charakterystyk. Przykładowo, dla Pt1000 w temperaturze 0°C powinniśmy mieć około 1000 Ω, a tu jest 981 Ω – to już spora różnica, wykraczająca poza normę nawet dla tolerancji klasy B wg normy PN-EN 60751. Jeszcze gorzej wygląda wynik w -20°C: 870,14 Ω, gdy szacunkowo powinno być ok. 922 Ω. Dla porównania pełniący rolę wzorca Pt100 zachowuje się prawidłowo – dla 0°C dokładnie 100 Ω, w 60°C – 123,24 Ω, a dla -20°C – 92,13 Ω, czyli wszystko w granicach błędu pomiarowego. Z kolei Ni100 już przy -20°C pokazuje 100,00 Ω, kiedy fizycznie powinno być ok. 86 Ω, a w 0°C – 114,21 Ω (zamiast 100 Ω). To wygląda jakby ktoś się pomylił albo czujnik jest zamieniony z innym typem, co w praktyce jest dość częstą usterką w zakładach. Takie odchylenia mogą skutkować poważnymi błędami w sterowaniu procesem – wyobraź sobie, że taka sonda steruje piecem lub klimatyzacją. Pracując z czujnikami RTD, zawsze warto znać nie tylko typowe wartości, ale też umieć je szybko sprawdzić z tablicą lub wzorem Callendara-van Dusena. Moim zdaniem, regularne porównywanie wskazań z referencyjnym Pt100 to jedna z najlepszych praktyk, bo pozwala od razu wyłapać takie nieprawidłowości i nie dopuścić do kosztownych awarii.

Pytanie 7

W układzie transportowym linii produkcyjnej zastosowano silniki, które na tabliczkach znamionowych mają oznaczony rodzaj pracy jako S1. Oznacza to, że silniki są przystosowane do pracy

A. ciągłej.
B. dorywczej.
C. cyklicznej.
D. przerywanej.
Oznaczenie S1 na tabliczce znamionowej silnika elektrycznego to w branży wyraźny sygnał, że chodzi o tzw. pracę ciągłą – czyli sytuację, w której silnik może działać bez przerwy przez bardzo długi czas, bez konieczności zatrzymywania go na odpoczynek czy schłodzenie. Z mojego doświadczenia wynika, że w przemyśle, zwłaszcza na liniach produkcyjnych, taka charakterystyka pracy jest bardzo pożądana. Silniki S1 są tak zaprojektowane, żeby uzyskiwać stabilną temperaturę roboczą i utrzymywać ją przez cały czas działania. Tak naprawdę, dobór silnika pod konkretne warunki eksploatacji jest kluczowy – jeśli linia produkcyjna ma działać przez 2 czy nawet 3 zmiany, to nie wyobrażam sobie, by zamontować tam silniki przeznaczone do pracy przerywanej czy cyklicznej, bo bardzo szybko by się przegrzały albo po prostu by padły. Standardy takie jak PN-EN 60034-1 dokładnie określają rodzaje pracy silników i jasno rozróżniają S1 jako pełną, nieprzerwaną pracę ze stałym obciążeniem. To jest mega ważne np. przy projektowaniu i serwisowaniu maszyn, bo pozwala dobrać napęd do konkretnego zastosowania. W praktyce spotkasz S1 m.in. przy transporterach, pompach, wentylatorach – im dłużej mogą pracować bez przerwy, tym lepiej dla ciągłości procesu. Warto zapamiętać, że wybór niewłaściwego rodzaju pracy może prowadzić do awarii, strat produkcyjnych i niepotrzebnych kosztów. Także jak widzisz S1, od razu kojarz: silnik nadaje się do długiego, stabilnego działania bez przerw!

Pytanie 8

Parametry przedstawione w tabeli dotyczą

Stopień ochronyIP65, IP67Parametr
do wyboru
Średnica wałkaØ6, Ø 10 mmParametr
do wyboru
Typ
wyjścia/zasilanie
TTL– RS422/5…30 VDC,
HTL– Push-pull / 5…30 VDC,
NPN – Open collector / 5…30 VDC
Parametr
do wyboru
Typ połączeniaKonektor M12 8-pin (osiowo
lub promieniowo)
Kabel 1 m (osiowo lub promieniowo)
Parametr
do wyboru
Liczba impulsów1, 2, 4, 5, 10, 12, 20, 25, 28, 30,
32, 36, 50, 60, 64, 80, 100, 120, 125,
150, 180, 200, 240, 250, 300, 360,
400, 500, 600, 720, 800, 900, 1000,
1200, 1500, 1800, 2000, 2500, 3000,
4000, 5000 imp./obr.
Parametr
do wyboru
Temperatura
pracy
– 40…+ 85 °C
Częstotliwość
impulsów
Max. 300 kHz
Kanały wyjścioweA, B, Z/A/B/Z
A. zasilacza impulsowego.
B. enkodera cyfrowego.
C. czujnika temperatury.
D. silnika liniowego.
Analizując przedstawioną tabelę parametrów technicznych, można zauważyć kilka istotnych szczegółów, które wykluczają inne odpowiedzi niż enkoder cyfrowy. Po pierwsze, silnik liniowy zwykle opisuje się przez zupełnie inne parametry, takie jak siła ciągu, napięcie zasilania, prąd czy prędkość przesuwu, a nie przez liczbę impulsów na obrót lub typy wyjść sygnałowych. Czujnik temperatury natomiast opisuje się zakresem pomiarowym temperatury, dokładnością, typem czujnika (np. PT100, termopara), a nie stopniem ochrony IP na tym poziomie szczegółowości czy liczbą impulsów. Zasilacz impulsowy to urządzenie, którego kluczowymi parametrami są napięcie i prąd wyjściowy, tętnienia czy sprawność, a nie liczba kanałów sygnałowych czy sposób podłączenia typu konektor M12. Typową pułapką myślową jest utożsamianie zasilacza z parametrami zasilania – tu jednak mamy informację o typach wyjść sygnałowych (np. TTL, HTL, NPN), które są charakterystyczne dla urządzeń generujących sygnały, a nie zasilających inne urządzenia. Również liczba impulsów na obrót oraz obecność kanałów wyjściowych (A, B, Z) to klasyka enkoderów inkrementalnych, które służą do precyzyjnego określania pozycji kątowej wału – to zupełnie nie pasuje do żadnego z pozostałych urządzeń wymienionych w odpowiedziach. Z mojego doświadczenia, największy błąd popełnia się, patrząc tylko na fragment specyfikacji (np. zakres temperatury pracy) i próbując dopasować do znanych urządzeń, nie analizując całości. Branżowe standardy narzucają też stosowanie takich parametrów jak ochrona IP czy wybór sposobu podłączenia właśnie w enkoderach, gdzie niezawodność i dokładność są kluczowe. Dlatego właściwa analiza powinna zawsze obejmować pełen zakres parametrów – tylko wtedy można poprawnie zidentyfikować opisywane urządzenie.

Pytanie 9

W układzie elektropneumatycznym przedstawionym na rysunku po wciśnięciu przycisku S0 tłoczysko siłownika 1A1 wysuwa się, natomiast nie wsuwa się mimo, iż przekaźnik czasowy K2 odliczył czas 10 sekund. Powodem wadliwej pracy układu może być usterka polegająca na

Ilustracja do pytania
A. niesprawności czujnika B2
B. nieciągłości połączenia -Y1:A2/L-
C. niesprawności czujnika B1
D. nieciągłości połączenia -Y2:A2/L-
Dokładnie o to chodzi – nieciągłość połączenia -Y2:A2/L- to bardzo typowa usterka, która może się przydarzyć nawet w dobrze zaprojektowanym układzie. Jeżeli prąd nie dociera do cewki Y2, nie zadziała ona niezależnie od tego, czy reszta układu jest sprawna. W tym przypadku, choć przekaźnik czasowy K2 poprawnie odlicza swój czas i daje impuls do sterowania powrotem siłownika, fizyczny brak połączenia do -Y2 powoduje, że zawór nie przełącza się i siłownik nie chowa się. To naprawdę praktyczna sytuacja – widziałem już wiele razy, jak taki tzw. zimny lut, pęknięty przewód czy źle dokręcona kostka w szafie sterowniczej powodowały długie przestoje i niepotrzebne szukanie problemu po całym układzie. Warto pamiętać, że według standardów branżowych, np. normy PN-EN 60204-1, wszystkie połączenia elektryczne powinny być regularnie sprawdzane pod kątem ciągłości i odporności na drgania. Ja zawsze zwracam uwagę, żeby po każdym montażu porządnie sprawdzić każdą końcówkę i w razie czego poprawić – to drobiazg, a może oszczędzić sporo nerwów. W praktyce przemysłowej widać, że ta wiedza naprawdę się przydaje, bo aż za często winny jest właśnie prosty brak ciągłości na jednym z kabli cewki.

Pytanie 10

W której pozycji należy ustawić pokrętło wyboru funkcji przekaźnika czasowego, aby realizował funkcję opóźnionego załączenia bez pracy cyklicznej?

Ilustracja do pytania
A. W pozycji D.
B. W pozycji C.
C. W pozycji B.
D. W pozycji A.
Przekręcenie pokrętła wyboru funkcji przekaźnika czasowego na inną pozycję niż A prowadzi do realizacji zupełnie innych funkcji, które nie odpowiadają za opóźnione załączenie bez pracy cyklicznej. W praktyce, wybierając pozycję B, użytkownik ustawia tryb pracy, w którym przekaźnik załącza się natychmiast po podaniu napięcia sterującego, a następnie realizuje opóźnienie wyłączenia – czyli odwrotność tego, czego akurat wymaga pytanie. Funkcja ta bywa stosowana np. do przedłużania czasu pracy urządzenia po zaniku sygnału, jak wentylatory łazienkowe, ale nie zapewnia opóźnienia przed załączeniem. Pozycja C natomiast uruchamia tryb pracy cyklicznej, gdzie przekaźnik naprzemiennie załącza i wyłącza wyjście według ustawionych czasów T1 i T2. To rozwiązanie jest typowe dla sterowania sygnalizacją świetlną, migaczami lub innymi aplikacjami wymagającymi powtarzalnych cykli, jednak nie nadaje się do prostego opóźnionego załączenia bez powtarzania. Wybór pozycji D to z kolei tryb cykliczny z odwrotną kolejnością stanów, gdzie przekaźnik rozpoczyna od stanu załączenia, po czym przechodzi w stan wyłączenia i tak dalej – znów zupełnie inne zastosowanie. Typowym błędem jest nieuważne dobieranie trybu pracy na podstawie pobieżnego zapoznania się z opisem lub mylenie pojęć „opóźnione załączenie” i „opóźnione wyłączenie”, które w realnych aplikacjach dają diametralnie różne efekty. W branży automatyki, zgodnie z normami IEC i wytycznymi producentów, kluczowe jest precyzyjne odczytanie diagramów czasowych oraz oznaczeń na obudowie przekaźnika. Brak takiej uwagi skutkuje błędnym działaniem obwodów i kosztownymi poprawkami. Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie znajomość niuansów funkcji czasowych stanowi różnicę między poprawną a zawodną instalacją.

Pytanie 11

Na podstawie zamieszczonego fragmentu dokumentacji technicznej przemiennika częstotliwości można obliczyć czas przyspieszenia i hamowania silnika podłączonego do urządzenia. Wartość tych czasów dla parametru Fn_01 = 2 sekundy i dla parametru Fn_02 = 4 sekundy przy zadanej częstotliwości 60 Hz będzie odpowiednio wynosiła:

Ilustracja do pytania
A. przyspieszenie 4 sekundy, hamowanie 2 sekundy.
B. przyspieszenie 4,8 sekundy, hamowanie 2,4 sekundy.
C. przyspieszenie 2 sekundy, hamowanie 4 sekundy.
D. przyspieszenie 2,4 sekundy, hamowanie 4,8 sekundy.
Dobra robota, właśnie tak to się liczy. Według dokumentacji technicznej przemiennika częstotliwości czas przyspieszenia i hamowania silnika wyznacza się mnożąc zadany parametr (Fn_01 dla przyspieszenia, Fn_02 dla hamowania) przez stosunek częstotliwości zadanej do 50 Hz. Mamy więc: dla przyspieszenia: 2 s × 60 Hz / 50 Hz = 2,4 s, a dla hamowania: 4 s × 60 Hz / 50 Hz = 4,8 s. Takie podejście jest szeroko stosowane w branży automatyki przemysłowej – pozwala elastycznie dostosować dynamikę rozruchu i zatrzymania do potrzeb procesu czy rodzaju napędu. W praktycznych zastosowaniach często spotyka się sytuacje, gdzie właściwe dobranie tych czasów ma ogromny wpływ na żywotność zarówno silnika, jak i elementów mechanicznych całego układu. Gwałtowne zmiany prędkości mogą powodować nadmierne zużycie czy nawet awarie, dlatego dobrze ustawione parametry to podstawa utrzymania ruchu. Moim zdaniem warto pamiętać też, że niektóre aplikacje (np. przenośniki taśmowe czy pompy) wymagają nieco innych ustawień – nie zawsze krócej znaczy lepiej. Zawsze warto jeszcze przejrzeć notę aplikacyjną producenta, bo czasem można tam znaleźć podpowiedzi dotyczące optymalnych wartości dla typowych aplikacji. W skrócie – poprawnie wykorzystałeś wzór i rozumiesz zależność między czasem a częstotliwością. Takie wyliczenia to codzienność automatyka!

Pytanie 12

Oględziny instalacji hydraulicznej obejmują

A. wymianę rozdzielacza.
B. pomiar natężenia prądu obciążenia pompy.
C. sprawdzenie stanu przewodów.
D. wymianę filtra oleju w układzie.
Odpowiedź jest trafna, bo oględziny instalacji hydraulicznej faktycznie polegają głównie na sprawdzeniu stanu przewodów, złącz oraz innych elementów instalacji pod kątem uszkodzeń, przecieków czy zużycia. To taki podstawowy krok, który zawsze się wykonuje przed każdą większą naprawą czy nawet rutynową konserwacją. Chodzi o to, żeby możliwie szybko wykryć potencjalne nieszczelności, pęknięcia, otarcia izolacji czy nawet luzujące się opaski. Moim zdaniem, w praktyce często lekceważy się znaczenie regularnych oględzin i dopiero poważniejsza awaria przypomina, jak kluczowe jest takie profilaktyczne podejście. W standardach branżowych, np. PN-EN 982 dotyczącej bezpieczeństwa instalacji hydraulicznych, wyraźnie wskazuje się właśnie na konieczność wizualnej kontroli przewodów i połączeń. Dodatkowo, oględziny pozwalają wychwycić takie drobiazgi jak wycieki na połączeniach gwintowanych czy oznaki starzenia się gumowych elementów. Sam już kilka razy przekonałem się, że zwykłe zajrzenie pod osłony przewodów potrafi zaoszczędzić masę kłopotów i kosztów. Warto pamiętać, że sprawdzenie przewodów to nie tylko patrzenie, ale też dotykanie, szukanie miejsc miękkich, które mogą zwiastować pęknięcie. Ostatecznie, regularność tych oględzin jest ważniejsza niż nawet najbardziej zaawansowane narzędzia diagnostyczne – bo większość awarii zaczyna się właśnie od drobnych, widocznych objawów.

Pytanie 13

W układzie elektropneumatycznym przedstawionym na rysunku po wciśnięciu przycisku S0 tłoczysko siłownika 1A1 wysuwa się, natomiast nie wsuwa się, mimo iż przekaźnik czasowy K2 odliczył czas 10 sekund. Powodem wadliwej pracy układu może być usterka polegająca na

Ilustracja do pytania
A. nieciągłości połączenia -Y1:A2/L-
B. niesprawności czujnika B2
C. niesprawności czujnika B1
D. nieciągłości połączenia -Y2:A2/L-
Powodem, dla którego siłownik 1A1 nie wraca do położenia wyjściowego po odliczeniu czasu przez przekaźnik K2, jest nieciągłość połączenia -Y2:A2/L-. To właśnie elektromagnes Y2 odpowiada za powrót tłoczyska siłownika, sterując zaworem 1V1 w odpowiednim kierunku. Brak napięcia na uzwojeniu Y2, spowodowany przerwą w połączeniu z potencjałem L- na zacisku A2, skutkuje brakiem reakcji elementu wykonawczego, nawet jeśli reszta układu działa prawidłowo. W praktyce bardzo często spotyka się sytuacje, gdzie drobne uszkodzenie przewodu, luźny zacisk lub utlenienie styków prowadzi do takich objawów. Według dobrych praktyk – zawsze należy sprawdzać ciągłość obwodu na całej długości, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się wszystko w porządku. Moim zdaniem, w codziennej eksploatacji układów elektropneumatycznych, właśnie takie proste usterki sprawiają najwięcej problemów diagnostycznych i niejednokrotnie prowadzą do długotrwałych przestojów. Standardy branżowe wskazują też na konieczność stosowania regularnej kontroli zacisków oraz wykonywania testów ciągłości przewodów, aby zapobiegać takim sytuacjom. Warto dodać, że podobne objawy mogą wystąpić w przypadku uszkodzenia innych przewodów zasilających cewki, dlatego zawsze trzeba podejść do diagnostyki metodycznie. Usterka ta nie ma wpływu na wysuw tłoczyska – ponieważ za ten ruch odpowiada elektromagnes Y1 – ale całkowicie blokuje możliwość powrotu siłownika, przez co cykl pracy maszyny zostaje przerwany.

Pytanie 14

W jakiej kolejności należy wykonać wymienione w tabeli działania naprawcze mające na celu usunięcie usterek w systemie sterowania, w którym użyto sterownika PLC?

Nr
czynności
Czynność w działaniu naprawczym
1Identyfikacja na podstawie pomiarów, wadliwych połączeń elementów I/O ze sterownikiem
2Przygotowanie przewodów elektrycznych i wykonanie połączeń elementów I/O ze sterownikiem.
3Usunięcie uszkodzonych połączeń między elementami I/O a sterownikiem.
4Sprawdzenie poprawności wykonania nowych połączeń elementów I/O ze sterownikiem.
5Pomiar rezystancji połączeń elektrycznych elementów I/O ze sterownikiem.
A. 5-1-3-2-4
B. 3-1-5-2-4
C. 4-5-3-2-1
D. 1-2-3-4-5
Kolejność 5-1-3-2-4 odzwierciedla logiczny i praktyczny algorytm postępowania podczas naprawy połączeń I/O w systemach PLC. Najpierw zaczynamy od pomiaru rezystancji (5), bo szybka kontrola pozwala w ogóle wykryć, że coś jest nie tak z połączeniami – to jest taki pierwszy test, który może od razu wskazać zwarcie lub przerwę. Dopiero potem przechodzimy do identyfikacji połączeń wadliwych na podstawie szczegółowych pomiarów (1), bo sam pomiar rezystancji nie da nam często odpowiedzi, gdzie dokładnie leży problem. W branży automatyki mówi się, że nie naprawia się 'na ślepo', tylko po uprzedniej diagnozie, więc to podejście jest zgodne z dobrymi praktykami. Kolejny krok to fizyczne usunięcie uszkodzonych połączeń (3), bo nie ma sensu przygotowywać nowych przewodów, zanim nie pozbędziemy się tych wyraźnie wadliwych. Potem przychodzi czas na wykonanie i przygotowanie nowych połączeń (2), pamiętając przy tym o standardach oznaczania i prowadzenia przewodów (to akurat bardzo często wychodzi na jaw przy audytach instalacji). Ostatni, ale bardzo ważny etap, to sprawdzenie poprawności wykonania połączeń (4). Bez tego zawsze zostaje niepewność – w praktyce często wystarczy drobny błąd przy zacisku, żeby cały obwód nie działał. Moim zdaniem, ta kolejność to nie tylko teoria z książki, ale coś, co faktycznie ułatwia życie i minimalizuje błędy na obiekcie. Warto pamiętać też, że normy takie jak PN-EN 60204-1 sugerują podobną metodykę działania – najpierw pomiar, potem identyfikacja, usunięcie, wykonanie, kontrola. Tak robi większość dobrych fachowców.

Pytanie 15

W dokumentacji techniczno-ruchowej producent umieścił charakterystykę trwałości łączeniowej w funkcji prądu obciążenia przekaźnika czasowego. Wynika z niej, że

Ilustracja do pytania
A. im większy prąd łączeniowy, tym większa liczba łączeń, jaką może zrealizować przekaźnik.
B. liczba możliwych łączeń rośnie wykładniczo wraz ze wzrostem prądu łączeniowego.
C. dla prądów łączeniowych wynoszących około 6 A liczba łączeń będzie bliska 0.
D. dla prądów łączeniowych wynoszących około 3 A, liczba łączeń będzie na poziomie 200 000.
Charakterystyka trwałości łączeniowej przekaźników to jeden z tych parametrów, na który w praktyce naprawdę trzeba patrzeć – nie tylko w teorii. Wykres, jaki pokazano, wyraźnie oddaje, że dla prądów łączeniowych na poziomie około 3 A, liczba możliwych do wykonania cykli łączeń wynosi w okolicach 200 000. To jest wartość typowa zgodna z kartami katalogowymi większości producentów dla obciążenia typu AC-1. W praktyce oznacza to, że przekaźnik używany np. do sterowania oświetleniem czy grzałką o takim poborze prądu wytrzyma właśnie mniej więcej tyle operacji zanim zaczną się pojawiać awarie styków lub wzrost ich rezystancji. To dlatego projektanci automatyki tak dużo uwagi poświęcają dopasowaniu prądu łączeniowego do aplikacji – jeśli prąd obciążenia będzie niewiele niższy, przekaźnik posłuży dłużej, co przekłada się na niższe koszty eksploatacji i mniej przestojów. Taką zależność można znaleźć w normach np. PN-EN 60947-5-1 i jest to absolutna podstawa przy doborze aparatury. Według mnie warto o tym pamiętać nie tylko podczas projektowania, ale też przy zamawianiu zapasów do utrzymania ruchu – po prostu niektóre przekaźniki żyją krócej, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

Pytanie 16

Czujnik indukcyjny zbliżeniowy o strefie działania 15 mm dla stali miękkiej jest ustawiony w odległości 12 mm od elementów wykonanych z tej stali i zliczanych na taśmie produkcyjnej. O jaką minimalną odległość należy przybliżyć czujnik, aby skutecznie wykrywał elementy wykonane z mosiądzu?

Rodzaj materiałuWspółczynnik korekcji
Stal miękka1,0
Stal nierdzewna0,7
Mosiądz0,4
Miedź0,2
Aluminium0,3
A. 6 mm
B. 3 mm
C. 4 mm
D. 2 mm
Bardzo dobrze, właśnie tak powinno się do tego podejść. Czujniki indukcyjne mają różne strefy działania w zależności od materiału wykrywanego detalu. Strefa podana przez producenta (czyli te 15 mm) dotyczy zawsze stali miękkiej, która jest materiałem wzorcowym – jej współczynnik korekcji to 1,0. Dla mosiądzu ten współczynnik wynosi tylko 0,4, więc efektywna strefa działania czujnika dla mosiądzu to 15 mm × 0,4, czyli 6 mm. Jeśli czujnik był ustawiony na 12 mm (optymalnie dla stali), a elementy są teraz z mosiądzu, to niestety, lecz taki dystans jest za duży – czujnik po prostu ich nie wykryje. Czujnik trzeba więc przybliżyć do 6 mm od elementów z mosiądzu, żeby zapewnić pewną detekcję. Takie przeskalowanie odległości to standardowa praktyka w automatyce i warto to zawsze sprawdzać w dokumentacji czujnika. Moim zdaniem, w zakładzie produkcyjnym często się o tym zapomina, a potem pojawiają się niepotrzebne błędy przy modernizacjach linii czy zmianie materiału detalu. Dobrze jest też pamiętać, żeby zostawić mały zapas bezpieczeństwa, bo warunki na produkcji bywają różne, a czujniki mogą się z czasem rozkalibrować. Generalnie, jeśli spotkasz się z innymi materiałami, zawsze korzystaj z tabeli korekcji – to naprawdę oszczędza czas i nerwy przy uruchamianiu automatyki.

Pytanie 17

Na rysunku przedstawiono poprawny schemat układu pneumatycznego. Przeprowadzono badanie działania zmontowanego układu i zauważono, że po wciśnięciu przycisku S2 tłoczysko siłownika A1 wysuwa się, a wciśnięcie przycisku S1 przy wysuniętym tłoczysku siłownika A1 powoduje jego wsunięcie. Prawdopodobną przyczyną złego działania układu jest

Ilustracja do pytania
A. zbyt niskie ciśnienie ustawione na zespole OZ1
B. uszkodzone tłoczysko siłownika A1
C. odwrotne podłączenie zaworów sterowanych ręcznie z zaworem 1V1
D. zbyt wysokie ciśnienie ustawione na zespole OZ1
Odwrotne podłączenie zaworów sterowanych ręcznie z zaworem 1V1 jest bardzo częstą przyczyną takich anomalii w działaniu układów pneumatycznych. W praktyce oznacza to, że sygnały sterujące trafiają na niewłaściwe wejścia rozdzielacza 1V1, co skutkuje nietypowym zachowaniem siłownika – dokładnie tak, jak opisano w zadaniu. Moim zdaniem to jeden z tematów, o którym na warsztatach mówi się najwięcej, bo pomylenie przewodów sterujących (np. od S1 i S2) to naprawdę powszechny błąd, szczególnie przy szybkim montażu lub braku czytelnego oznakowania. Z doświadczenia mogę dodać, że zgodnie z normami branżowymi, każda linia sterująca powinna być dokładnie opisana, a montaż układu musi być wykonany według schematu technologicznego. W firmach zajmujących się automatyką pneumatyczną stosuje się nawet systemy kolorowych przewodów, żeby właśnie uniknąć takich przypadków. Dobrym zwyczajem jest również kontrola poprawności działania układu przed przekazaniem go do użytkowania – najlepiej z wykorzystaniem listy kontrolnej. Warto pamiętać, że odwrotne podłączenie sterowania może doprowadzić nie tylko do błędnego ruchu siłownika, ale nawet do uszkodzeń mechanicznych, jeśli operator nie zorientuje się na czas w źle działającym cyklu. Stosowanie się do dobrych praktyk montażowych oraz dokładna weryfikacja podłączeń to klucz do bezawaryjnej pracy całego systemu.

Pytanie 18

Wskaż, na podstawie przedstawionej tabliczki silnika indukcyjnego klatkowego, znamionowe wartości napięcia i prądu, jeśli uzwojenia silnika skojarzone są w trójkąt a częstotliwość napięcia zasilania wynosi 60 Hz.

Ilustracja do pytania
A. 400 V, 2,10 A
B. 265 V, 3,46 A
C. 230 V, 3,64 A
D. 460 V, 2,00 A
Wybrałeś dokładnie te wartości, które powinny Cię zainteresować, gdy uzwojenia silnika są połączone w trójkąt, a częstotliwość zasilania wynosi 60 Hz. Tabliczka znamionowa podaje dla 60 Hz dwie pary wartości: 265/460 V oraz 3,46/2,00 A. Pierwsza wartość z każdej pary dotyczy połączenia Δ (trójkąt), a druga Y (gwiazda). W praktyce, jeśli masz sieć zasilającą 265 V i chcesz pracować na 60 Hz, musisz połączyć uzwojenia w trójkąt i wtedy silnik pobierze prąd 3,46 A. To bardzo ważne, bo niepoprawne połączenie powoduje przegrzewanie się maszyny, zbyt duży pobór prądu albo nawet uszkodzenie silnika – i to już nie są żarty. Tak swoją drogą, sporo osób myli te wartości, odczytując je z tabliczki, zwłaszcza gdy są podane dwa napięcia. W dokumentacji i normach, np. PN-EN 60034, zawsze podkreśla się, żeby przy doborze i podłączeniu analizować nie tylko napięcie, ale też częstotliwość i układ połączeń. Można tu też przypomnieć, że w instalacjach przemysłowych czasem stosuje się napięcia zbliżone do tych 265 V/60 Hz, na przykład w niektórych krajach poza Europą, gdzie sieć różni się od naszej. Dobrą praktyką jest więc zawsze czytanie tabliczki do końca i nie zgadywanie, bo silnik nie wybacza błędów tak łatwo jak elektronika. Z własnego doświadczenia powiem: kiedyś ktoś ustawił 400 V w trójkąt zamiast gwiazdy – silnik wytrzymał 2 minuty. Dlatego zawsze patrz na częstotliwość i układ, zanim podłączysz zasilanie.

Pytanie 19

Do wejścia przetwornika pomiarowego R/I podłączono czujnik Pt1000. Który z wymienionych mierników umożliwi bezpośredni pomiar kontrolny sygnału wyjściowego z tego przetwornika?

A. Omomierz.
B. Amperomierz.
C. Woltomierz.
D. Watomierz.
Sprawdzając sygnał wyjściowy z przetwornika pomiarowego typu R/I, można się czasem pomylić, bo przecież mierników na rynku jest sporo i każdy ma swoje zastosowanie. Jednak warto dobrze zrozumieć, co dokładnie wychodzi z takiego przetwornika. Przetwornik R/I, jak sama nazwa wskazuje, zamienia rezystancję na prąd, a nie na napięcie, moc czy rezystancję. Woltomierz kusi, bo wydaje się najprostszym narzędziem, ale w tym przypadku pomiar napięcia nie da nam rzetelnej informacji o sygnale wyjściowym, bo standard przemysłowy to 4–20 mA, a nie określone napięcie. Moim zdaniem, to częsty błąd: ludzie myślą, że jak jest sygnał elektryczny, to mierzymy napięcie. Watomierz też zupełnie nie ma tu sensu – mierzy moc, a przecież przetwornik nie generuje mocy do obciążenia, tylko przekazuje sygnał prądowy do sterownika lub rejestratora. Omomierz natomiast służy do sprawdzania rezystancji, więc nadaje się do testowania samych czujników Pt1000, które zmieniają swoją rezystancję w zależności od temperatury, ale absolutnie nie do pomiaru sygnału wyjściowego z przetwornika R/I. Typowy błąd myślowy to przenoszenie doświadczeń z pomiarów innych wielkości (np. napięcia czy rezystancji) na układy prądowe, co skutkuje stosowaniem nieodpowiednich narzędzi i błędnymi interpretacjami odczytów. Branżowa praktyka jasno wskazuje: sygnały 4–20 mA mierzymy amperomierzem i tylko wtedy mamy pewność, że wszystko działa jak trzeba. Warto zawsze dokładnie analizować, z jakim typem przetwornika mamy do czynienia i dobrać do niego odpowiednie narzędzie pomiarowe – to podstawa zarówno podczas uruchamiania, jak i serwisowania instalacji automatyki.

Pytanie 20

Stan techniczny którego z czujników wskazuje na jego uszkodzenie, jeżeli wszystkie pracują w pętli prądowej 4 - 20 mA, a stan techniczny połączeń między czujnikami a sterownikiem jest prawidłowy?

Symbol czujnika w instalacjiWartości prądu w pętli prądowej [mA]
dla wielkości wejściowej
minimalnejmaksymalnej
B14,221,3
B24,119,9
B30,920,0
A. B1 i B3.
B. Tylko B1.
C. Tylko B2.
D. B2 i B3.
Analizując odpowiedzi, łatwo zauważyć, że można się tutaj pomylić przez skupienie wyłącznie na wartościach bliskich granicom, a nie na ich przekroczeniach. Typowym błędem jest założenie, że wartości minimalne i maksymalne tuż przy granicach 4-20 mA są już powodem do niepokoju. Tymczasem zgodnie ze standardem pętli prądowej, czujnik powinien pracować zawsze w zakresie od 4 do 20 mA – wszystko poza tym to już sygnał, że coś jest nie tak. Zdarza się, że ktoś patrzy tylko na jeden parametr, np. minimalny prąd, i jeśli widzi 4,1 mA, od razu podejrzewa usterkę, podczas gdy takie odchylenie jest w praktyce dopuszczalne (to tzw. tolerancja produkcyjna). Natomiast wartości tak niskie jak 0,9 mA czy tak wysokie jak 21,3 mA to już zdecydowanie wyjście poza zakres i oznaczają fizyczne uszkodzenie czujnika lub złą kalibrację. Ktoś może uznać, że tylko jeden czujnik jest winny, bo drugi jest „prawie w normie”, ale technika jest tu bezlitosna – przekroczenie zakresu, nawet na jednym końcu, oznacza awarię. W branży automatyki bardzo często spotykam się z sytuacjami, gdzie bagatelizuje się drobne przekroczenia, a potem system nie działa prawidłowo lub wpada w tryb awaryjny. To może prowadzić do poważnych problemów, np. fałszywych alarmów albo – co gorsza – braku reakcji na prawdziwe zagrożenie. Dlatego zawsze warto patrzeć na pełny zakres pracy czujnika i nie ignorować wyraźnych odchyleń – to podstawa dobrej praktyki utrzymania ruchu i diagnostyki systemów automatyki przemysłowej.

Pytanie 21

W układzie elektrohydraulicznego sterowania przedstawionym na rysunku zapaliła się lampka kontrolna H1. Na tej podstawie można wnioskować, że

Ilustracja do pytania
A. nie działa prawidłowo zawór zwrotny w filtrze spływowym.
B. ciśnienie cieczy hydraulicznej spadło poniżej ustalonej granicy.
C. ciśnienie cieczy hydraulicznej wzrosło powyżej ustalonej granicy.
D. został przekroczony poziom zanieczyszczenia wkładu filtrującego.
Lampka kontrolna H1 w takim układzie elektrohydraulicznym jest połączona z czujnikiem różnicy ciśnień na filtrze, co jest bardzo popularnym i zalecanym rozwiązaniem według branżowych standardów. Kiedy filtr zaczyna się zapychać, opór przepływu wzrasta, a różnica ciśnień między wejściem a wyjściem filtra przekracza ustaloną wartość. To właśnie powoduje załączenie lampki H1. Moim zdaniem, takie rozwiązanie wydłuża żywotność całej instalacji hydraulicznej, bo natychmiast sygnalizuje konieczność interwencji zanim cokolwiek poważniejszego się wydarzy. W praktyce, ignorowanie tej sygnalizacji może prowadzić do poważnych awarii siłowników czy zaworów, a nawet do zatarcia pompy. Standardy takie jak PN-ISO 4406 wręcz nakazują regularną kontrolę czystości cieczy roboczej i stosowanie wskaźników zanieczyszczenia. Z mojego doświadczenia wynika, że pracownicy często lekceważą tę lampkę, myśląc, że można jeszcze trochę poczekać z wymianą wkładu, a to jest duży błąd. Lepiej od razu zareagować – to prosta zasada dobrej eksploatacji urządzeń hydraulicznych. Odpowiednie reagowanie na sygnał z H1 znacząco ogranicza ryzyko awarii reszty układu i przekłada się na mniejsze koszty eksploatacji.

Pytanie 22

Miernik przedstawiony na rysunku służy do pomiaru parametrów w instalacji

Ilustracja do pytania
A. elektrochemicznej.
B. hydraulicznej.
C. elektrycznej.
D. wentylacyjnej.
To urządzenie przedstawione na zdjęciu to anemometr, czyli miernik służący do pomiaru prędkości przepływu powietrza oraz często temperatury. W instalacjach wentylacyjnych jest wręcz podstawowym narzędziem pracy – pozwala zmierzyć, czy system działa zgodnie z projektem, czy dostarcza odpowiednią ilość powietrza do pomieszczeń, oraz czy nie występują jakieś nieprawidłowości w przepływie. Bardzo często używa się go podczas odbiorów instalacji HVAC, przeglądów technicznych, czy nawet przy ustawianiu nawiewników i wywiewników. Bez takiego narzędzia trudno byłoby rzetelnie sprawdzić działanie systemu wentylacji, a przecież od tego zależy np. komfort cieplny czy jakość powietrza w budynku. Moim zdaniem każdy technik budowlany czy instalator powinien mieć pod ręką anemometr – to naprawdę praktyczne urządzenie, a wyniki pomiarów często wykorzystuje się do sporządzania raportów zgodnych z normami PN-EN 12599. Z własnego doświadczenia wiem, że nawet drobne odchylenia w wydajności wentylacji mogą być szybko wykryte właśnie dzięki takim pomiarom. To też podstawa do diagnozowania usterek i optymalizacji działania całego systemu.

Pytanie 23

Którego narzędzia należy użyć w celu zaciśnięcia na przewodzie elektrycznym przedstawionej na rysunku końcówki oczkowej?

Ilustracja do pytania
A. Klucza płaskiego.
B. Wkrętaka dynamometrycznego.
C. Praski ręcznej.
D. Szczypiec bocznych.
Praska ręczna to absolutna podstawa, jeśli chodzi o zaciskanie końcówek oczkowych na przewodach elektrycznych. Używanie jej to nie tylko wygoda, ale przede wszystkim pewność, że połączenie będzie trwałe, niezawodne i zgodne z branżowymi wymaganiami. W praktyce zawodowej, zwłaszcza przy instalacjach niskonapięciowych czy w automatyce, praska ręczna pozwala na uzyskanie odpowiedniej siły docisku, przez co przewód nie wysunie się z końcówki nawet pod większym obciążeniem prądowym czy przy wibracjach. Co ciekawe – dobre praski mają wymienne matryce, co umożliwia zaciskanie końcówek o różnych przekrojach i typach. Z mojego doświadczenia wynika, że niewłaściwe narzędzie może sprawić, że połączenie będzie wyglądało OK, ale przewód może się wysunąć lub miejscowo przegrzewać, a to już poważna sprawa, bo może prowadzić nawet do zwarcia. Warto też pamiętać, że standardy takie jak PN-EN 60352 jasno zalecają stosowanie narzędzi dedykowanych, bo tylko wtedy można być pewnym jakości i trwałości połączenia. No i praski ręczne są na tyle uniwersalne, że spokojnie można nimi pracować zarówno w warsztacie, jak i „w terenie”. Takie narzędzie zawsze powinno być w skrzynce każdego elektryka, bo bez tego ani rusz – szczególnie, jeśli zależy nam na profesjonalnych i bezpiecznych instalacjach.

Pytanie 24

Na ilustracji przedstawiono pojemnościowy czujnik z higroskopijnym dielektrykiem polimerowym do pomiaru wilgotności względnej przy stałej powierzchni elektrod i odległości międzyelektrodowej. Pojemność czujnika zależy bezpośrednio od

Ilustracja do pytania
A. zmiany barwy polimeru.
B. odkształceń sprężystych polimeru.
C. drgań poprzecznych polimeru.
D. przenikalności dielektrycznej polimeru.
Czujniki pojemnościowe z dielektrykiem polimerowym działają według zasady zależności pojemności kondensatora od właściwości materiału izolacyjnego umieszczonego między elektrodami. Często błędnie zakłada się, że takie czujniki reagują na inne zjawiska, jak zmiana barwy czy mechaniczne odkształcenia, jednak to nie te parametry odpowiadają za sygnał wyjściowy. W rzeczywistości barwa polimeru nie ma żadnego związku z jego właściwościami elektrycznymi w kontekście pojemności – zmiany koloru mogą zachodzić w niektórych materiałach pod wpływem wilgoci, ale nie są one wykorzystywane w typowych rozwiązaniach pojemnościowych. Podobnie drgania poprzeczne polimeru czy jego odkształcenia sprężyste nie wpływają na pomiar pojemności, ponieważ geometria elektrody i odległość między nimi są ustalone konstrukcyjnie i nie ulegają zmianie podczas pracy czujnika. Dość często spotyka się myślenie, że skoro materiał może się wyginać lub drgać, to wpłynie to na wynik, jednak w praktyce większość pracujących czujników ma sztywną konstrukcję, a sygnał elektryczny wynika wyłącznie ze zmian właściwości dielektrycznych. Przenikalność dielektryczna polimeru zmienia się, gdy pochłania on wodę z otoczenia – to jest podstawowy mechanizm wykorzystywany w przemyśle i technice, zgodny z normami dotyczącymi czujników pojemnościowych. Brak zrozumienia tej zależności prowadzi do błędnych interpretacji działania urządzeń, co w efekcie przekłada się na nieprawidłowe projektowanie i serwisowanie systemów pomiarowych. Dlatego zawsze warto pochylić się nad zasadą działania i skupić się na rzeczywistych parametrach wpływających na sygnał wyjściowy czujnika.

Pytanie 25

Podczas wykonywania programu, na panelu CPU sterownika PLC zapaliła się dioda sygnalizująca błąd systemowy (System Fault). Na tej podstawie można z całą pewnością stwierdzić, że przyczyną jej zapalenia nie jest

A. przekroczenie limitu czasowego dla cyklu programowego.
B. wykonanie w programie operacji dzielenia przez zero.
C. zanik napięcia zasilającego centralnej jednostki sterownika.
D. zerwanie komunikacji sterownika z siecią systemową.
Odpowiednie zrozumienie działania diody System Fault na panelu CPU sterownika PLC jest kluczowe w codziennej pracy automatyka. Wiele osób mylnie zakłada, że każde zaburzenie pracy PLC, takie jak utrata napięcia zasilania, zerwanie komunikacji sieciowej czy nawet dzielenie przez zero w programie, zawsze prowadzi do aktywacji tej sygnalizacji. Tymczasem branżowe rozwiązania, szczególnie w sterownikach znanych producentów, bardzo precyzyjnie rozgraniczają rodzaje błędów i ich sygnalizację. Utrata napięcia zasilania z reguły powoduje całkowite wyłączenie sterownika – nie jest on wtedy w stanie sygnalizować żadnych błędów, bo po prostu nie działa. Błąd dzielenia przez zero jest najczęściej wykrywany przez firmware sterownika i również skutkuje zatrzymaniem programu, ale czy zapali się System Fault, zależy od konkretnej implementacji producenta. Podobnie sprawa wygląda z komunikacją sieciową – jej zerwanie skutkuje raczej alarmami komunikacyjnymi lub błędami wymiany danych, a nie zawsze systemowym błędem sprzętu. Typowym błędnym wyobrażeniem jest też traktowanie przekroczenia czasu cyklu jako awarii systemu – w rzeczywistości to zabezpieczenie logiczne, a nie stricte sprzętowe. Moim zdaniem, najczęstszy błąd myślowy wynika z utożsamiania wszystkich sygnałów błędów jako równoważnych, bez rozróżnienia ich źródła i znaczenia. Dlatego też tak ważne jest, by podczas analizy awarii korzystać z dokumentacji technicznej danego sterownika i dokładnie czytać komunikaty diagnostyczne – to znacznie skraca czas reakcji i pozwala lepiej zrozumieć funkcjonowanie nowoczesnych systemów automatyki.

Pytanie 26

Który rysunek przedstawia narzędzie służące do profesjonalnego ucinania przewodów pneumatycznych tworzywowych?

A. Rysunek 3.
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Rysunek 1.
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Rysunek 4.
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Rysunek 2.
Ilustracja do odpowiedzi D
Wybór narzędzi innych niż specjalistyczny obcinak do przewodów pneumatycznych z tworzyw sztucznych wynika często z mylnego założenia, że wszystkie narzędzia tnące sprawdzą się równie dobrze. Przykładowo, narzędzie z obrazka pierwszego jest klasycznym ściągaczem izolacji połączonym z zaciskarką do końcówek kablowych – znakomicie sprawdza się w elektryce, ale jego ostrza nie są przystosowane do cięcia miękkich, elastycznych przewodów pneumatycznych, więc najczęściej miażdżą rurkę zamiast ją równo odcinać. Rysunek drugi przedstawia obcinak do rur miedzianych lub stalowych, typowy w hydraulice – nadaje się do twardych rur, ale użycie go na przewodzie pneumatycznym z tworzywa może spowodować pęknięcia, nieregularne krawędzie lub nawet zmiażdżenie materiału, bo mechanizm obracania wokół rurki jest zupełnie nieprzystosowany do elastycznych przewodów. Rysunek czwarty natomiast pokazuje zaciskarkę do końcówek kablowych, która nie nadaje się do cięcia żadnych rur ani przewodów. Najczęstszy błąd polega na przekonaniu, że każde narzędzie z ostrzem spełni zadanie, ale praktyka pokazuje coś zupełnie innego – obcinaki dedykowane do przewodów pneumatycznych mają specyficzną konstrukcję i ostrze, które zapewnia równy, prostopadły i nieuszkadzający materiału cięcie. W standardach dla instalacji pneumatycznych podkreśla się, że tylko takie cięcie gwarantuje szczelność i bezpieczeństwo – wszystko inne to proszenie się o problemy przy eksploatacji. Warto więc zawsze kierować się dobrymi praktykami technicznymi i korzystać z narzędzi, które faktycznie zostały stworzone do danej aplikacji.

Pytanie 27

W dokumentacji technicznej przetwornika różnicy ciśnień, zobrazowano jeden z jego wariantów pracy w instalacji automatyki. Przedstawia on możliwość wykorzystania przetwornika do bezpośredniego pomiaru

Ilustracja do pytania
A. lepkości przepływającej cieczy.
B. gęstości przepływającej cieczy.
C. strumienia objętościowego cieczy.
D. temperatury przepływającej cieczy.
Przetwornik różnicy ciśnień, taki jak na rysunku, jest jednym z najczęściej stosowanych urządzeń w automatyce przemysłowej do pomiaru strumienia objętościowego cieczy, czyli przepływu. Wynika to bezpośrednio z zasady działania tych przetworników – mierzą one różnicę ciśnień pomiędzy dwoma punktami rurociągu, zwykle przed i za zwężką, kryzą lub inną przeszkodą hydrauliczną. Zgodnie z równaniem Bernoulliego i równaniem ciągłości przepływu, wielkość różnicy ciśnień Δp jest proporcjonalna do kwadratu prędkości przepływu, a więc i do strumienia objętościowego (Q ~ √Δp). W praktyce, na podstawie sygnału z przetwornika różnicy ciśnień, automatycznie oblicza się wartość przepływu w systemach sterowania procesami technologicznymi. To rozwiązanie jest bardzo popularne w branżach takich jak energetyka, chemia czy wodociągi, ponieważ jest stosunkowo proste, niezawodne i zgodne ze standardami, np. normami ISO dotyczącymi pomiarów przepływu. Moim zdaniem to jedno z najbardziej uniwersalnych i skutecznych narzędzi do kontroli procesów płynowych, chociaż wymaga okresowej kalibracji i uwzględnienia czynników zaburzających, jak np. zmiany lepkości cieczy. Warto dodać, że precyzyjne pomiary przepływu są kluczowe dla optymalizacji kosztów i bezpieczeństwa instalacji przemysłowych.

Pytanie 28

Który rysunek przedstawia wyłącznik silnikowy zapewniający prawidłowe zabezpieczenie silnika posiadającego znamionowe dane prądowo-napięciowe podane w ramce.

A. Rysunek 2.
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Rysunek 4.
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Rysunek 3.
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Rysunek 1.
Ilustracja do odpowiedzi D
Typowym problemem przy doborze wyłącznika silnikowego jest niezrozumienie, jak istotny jest właściwy zakres prądowy urządzenia zabezpieczającego. Zdarza się, że wybiera się wyłącznik o zbyt małym prądzie nastawczym, licząc na „większe bezpieczeństwo”, tymczasem efektem jest częste, nieuzasadnione wyłączanie urządzenia podczas rozruchu – co po prostu irytuje i wydłuża przestoje. Gdy ktoś wybierze model o zbyt dużym prądzie, pojawia się znacznie poważniejsze zagrożenie: silnik nie jest chroniony w razie przeciążenia i bardzo łatwo o spalenie uzwojeń. Zdarzało mi się widzieć w praktyce, jak ktoś zakładał wyłącznik 25 A do silnika 9 A „bo był pod ręką” i efekt był taki, że po kilku dniach pracy silnik nadawał się tylko do przewinięcia. Z drugiej strony, za małe wartości, jak 0,63 A czy 6,3 A, nie mają żadnego uzasadnienia przy typowych urządzeniach przemysłowych – to raczej dla mikrosilników w automatyce czy wentylatorków biurkowych. Wyłączniki powinny być dobierane w taki sposób, by ich zakres regulacji obejmował prąd znamionowy silnika, zgodnie z normą PN-EN 60947-4-1. Trzeba też pamiętać o marginesie wynikającym z warunków rozruchowych – silniki często chwilowo pobierają większy prąd, ale jeśli wyłącznik jest za niski, nie pozwoli na normalny start. Moim zdaniem największym błędem myślowym jest wybieranie wyłącznika „na wyczucie” albo „bo tak zawsze było”, bez porównania parametrów z tabliczki znamionowej silnika i realnych ustawień wyłącznika. To właśnie takie drobne pomyłki prowadzą do niepotrzebnych awarii lub strat czasu – a wszystko przez brak chwili na spokojną analizę danych technicznych.

Pytanie 29

Która czynność nie należy do zakresu przeglądów okresowych instalacji pomiarowej w układach automatycznej regulacji?

A. Sprawdzenie zakresów sygnałów wyjściowych przetworników.
B. Sprawdzenie działania przyrządów wskaźnikowych.
C. Regeneracja izolacji sieciowych przewodów zasilających.
D. Kalibracja położenia pomiarowego czujników.
W przypadku przeglądów okresowych instalacji pomiarowej w układach automatycznej regulacji, najważniejsze jest skupienie się na tych czynnościach, które bezpośrednio wpływają na jakość, dokładność oraz niezawodność pomiarów i przekazywania sygnałów. Kalibracja położenia pomiarowego czujników jest kluczowa, bo zapewnia, że urządzenia pomiarowe nie pokazują fałszywych wartości z powodu mechanicznego przesunięcia lub zużycia elementów. Sprawdzenie działania przyrządów wskaźnikowych pozwala upewnić się, że operatorzy widzą rzeczywisty obraz procesu, a nie zamrożone lub przekłamane wskazania – z mojego doświadczenia to często niedoceniana czynność, która potrafi uratować przed poważną awarią technologiczną. Z kolei sprawdzanie zakresów sygnałów wyjściowych przetworników to absolutna podstawa, bo w praktyce właśnie tam pojawiają się błędy, które mogą wpłynąć na całą pętlę regulacji. To, co często wprowadza w błąd, to myślenie, że wszystkie elementy elektryczne w szafie automatyki wymagają tych samych zabiegów konserwacyjnych. Jednak regeneracja izolacji przewodów zasilających nie należy do typowych czynności serwisowych instalacji pomiarowej i zwykle dotyczy generalnych przeglądów instalacji elektrycznej, a nie automatyki jako takiej. Standardy branżowe, takie jak PN-EN 61010 czy PN-EN 61511, jasno rozdzielają te obszary. Typowym błędem jest wrzucanie do jednego worka czynności pomiarowych i elektrycznych – a to dwie różne bajki pod względem przeglądów. W praktyce, przegląd okresowy aparatury pomiarowej skupia się na sprawdzeniu poprawnej pracy urządzeń pomiarowych, ich kalibracji i diagnostyce, a nie na naprawie czy regeneracji izolacji przewodów energetycznych.

Pytanie 30

Wykonano okresową kontrolę stanu technicznego dwóch optycznych czujników zbliżeniowych, których wyniki pomiarów zanotowano w tabeli. Na podstawie wyników można stwierdzić, że stan techniczny

Kod czujnikaParametry katalogoweZmierzone wartości odległości
(odległość przy której następuje zmiana stanu wyjścia czujnika)
mm
Strefa zadziałania
mm
Histereza
w zakresie
%
z 1 na 0
przy oddalaniu
od próbki pomiarowej
z 0 na 1
przy zbliżaniu
do próbki pomiarowej
B1-14A160±10%6652
B2-14A190±10%9688
A. obu czujników jest prawidłowy.
B. czujnika B2-14A1 wyklucza jego ponowny montaż w układzie.
C. obu czujników wyklucza ich ponowny montaż w układzie.
D. czujnika B1-14A1 wyklucza jego ponowny montaż w układzie.
Zwróć uwagę, jak ważne jest dokładne porównanie zmierzonych parametrów czujnika z wartościami katalogowymi i dopuszczalną tolerancją. W przypadku czujnika B1-14A1 katalogowa strefa zadziałania wynosi 60 mm, a dopuszczalna histereza to ±10%, co daje granice od 54 mm do 66 mm. Jednakże, patrząc na wyniki pomiarów – przy oddalaniu (z 1 na 0) uzyskano 66 mm, a przy zbliżaniu (z 0 na 1) 52 mm. Widać wyraźnie, że jedna z wartości, czyli 52 mm, jest poniżej dolnej granicy tolerancji. To praktycznie oznacza, że czujnik nie działa zgodnie z założeniami producenta i jego montaż może prowadzić do nieprzewidywalnych zachowań układu automatyki. W realnej praktyce przemysłowej zawsze należy odrzucać czujniki, które choćby jednym parametrem nie mieszczą się w wymaganiach – bezpieczeństwo i powtarzalność działania są kluczowe. Czujnik B2-14A1 mieści się w założeniach: dla strefy 90 mm i tolerancji ±10% zakres to 81-99 mm, a zmierzone wartości (88 i 96 mm) są poprawne. Gdyby zignorować takie odstępstwa jak w B1-14A1, to w układzie mogłyby pojawić się liczne problemy: fałszywe sygnały, przestoje maszyn czy nawet uszkodzenia. Moim zdaniem, w codziennej pracy automatyk powinien zawsze dokładnie dokumentować takie odchylenia i nie ryzykować montażu wadliwego elementu – to po prostu oszczędza czas i nerwy potem.

Pytanie 31

Do sterowania prędkością obrotową silnika prądu stałego zastosowano metodę modulacji szerokości impulsu. Pomiar wszystkich parametrów tego impulsu należy wykonać

A. reflektometrem cyfrowym.
B. oscyloskopem elektronicznym.
C. mostkiem RLC.
D. multimetrem cyfrowym.
Oscyloskop elektroniczny to w praktyce podstawowe narzędzie do analizy przebiegów napięciowych i prądowych w układach elektronicznych, zwłaszcza tam, gdzie mamy do czynienia z sygnałami zmiennymi lub impulsowymi, jak właśnie przy modulacji szerokości impulsu (PWM). W sterowaniu silnikami prądu stałego PWM jest stosowany do płynnej regulacji prędkości, bo pozwala precyzyjnie kształtować średnią wartość napięcia podawanego na uzwojenia silnika. Oscyloskop umożliwia jednoczesne zobrazowanie takich parametrów jak szerokość impulsu, częstotliwość, czas narastania, a nawet ewentualne zakłócenia czy oscylacje przebiegu. Moim zdaniem w praktyce każdy technik czy automatyk powinien umieć analizować przebiegi PWM właśnie na oscyloskopie, bo to daje znacznie lepszy obraz niż suchy odczyt wartości skutecznej z multimetru. Zresztą w branży automatyki czy serwisu napędów oscyloskop to wręcz standard diagnostyczny – bez niego ciężko byłoby wykryć nieprawidłowości w pracy sterowania, np. niestabilność, szumy czy niedopasowanie wartości wypełnienia. Dodatkowo oscyloskop pozwala na zapis i porównanie wielu przebiegów, co bardzo ułatwia diagnostykę awarii i tuning układów. Osobiście zauważyłem, że w pracy z napędami coraz częściej wymaga się zrozumienia takich narzędzi, bo zapewniają one też bezpieczeństwo pracy – szybka diagnostyka oznacza mniejsze ryzyko uszkodzeń. Warto też wspomnieć, że nowoczesne oscyloskopy cyfrowe oferują specjalne funkcje dedykowane do analizy PWM, co jeszcze bardziej ułatwia życie.

Pytanie 32

Dla trzech czujników PT100, PT1000 i Ni100 wykonano sprawdzające pomiary rezystancji w różnych temperaturach. Które czujniki są uszkodzone?

Temperatura
°C
Rezystancja sprawdzanego rodzaju czujnika temperatury
Pt100
Ω
Pt1000
Ω
Ni100
Ω
-2084,22921,60100,00
092,161000,00114,21
60101,241232,40123,50
A. Pt100 i Pt1000 i Ni 100
B. Pt1000 i Ni100
C. Pt100 i Pt1000
D. Pt100 i Ni100
Analizując zestawione wyniki pomiarów trzech różnych czujników temperatury, można zauważyć kilka kluczowych aspektów, które prowadzą do poprawnej diagnozy. Częstym błędem jest sugerowanie się wyłącznie jednym pomiarem lub nieznajomość typowych charakterystyk poszczególnych czujników. Przykładem jest Pt1000, który powinien wykazywać dokładnie 1000 Ω przy 0°C (norma IEC 60751), a jego wartości w tabeli są bardzo bliskie wzorcowym — dla -20°C mamy 921,60 Ω, dla 0°C 1000,00 Ω, a dla 60°C 1232,40 Ω, co pokrywa się z tabelą charakterystyk. Tymczasem Pt100 przy 0°C wykazuje 92,16 Ω, podczas gdy zgodnie z normą powinien mieć 100 Ω — to bardzo duże odchylenie, świadczące o poważnym uszkodzeniu lub degradacji elementu. Analogicznie z Ni100: dla -20°C pokazuje 100 Ω, a powinno być około 92 Ω, natomiast przy 0°C już 114,21 Ω przy oczekiwanych 100 Ω — to jasny sygnał, że czujnik niklowy nie działa prawidłowo. Tak duże rozbieżności wskazują na awarię, a nie błąd kalibracyjny czy produkcyjny. Dość często spotykanym błędem myślowym jest uznanie, że skoro czujnik w jednym punkcie pokazuje prawidłową wartość, to cały jest sprawny — to nieprawda, bo najważniejsza jest zgodność przebiegu charakterystyki w całym zakresie temperatur. W praktyce takie rozbieżności mogą prowadzić do poważnych błędów w procesie technologicznym, zwłaszcza w branży spożywczej, farmaceutycznej czy HVAC, gdzie precyzja pomiaru temperatury jest kluczowa. Dlatego zawsze trzeba patrzeć na cały przebieg charakterystyki czujnika, a nie tylko na jeden pomiar. Z tego względu prawidłowa odpowiedź to uszkodzenie czujników Pt100 i Ni100 — błędne jest uznanie, że Pt1000 również jest uszkodzony, bo w rzeczywistości jego parametry są zgodne z przyjętymi standardami. Warto uczyć się od praktyków, bo w pracy na obiektach technicznych takie sytuacje pojawiają się naprawdę często.

Pytanie 33

W której kolejności należy wykonać wymienione w tabeli działania mające na celu sprawdzenie działania systemu sterowania, w którym użyto sterownika PLC?

Nr czynnościCzynności
1Zaprogramowanie sterownika PLC
2Symulacja programowa działania programu
3Uruchomienie testowe w układzie rzeczywistym.
4Uruchomienie testowe z wykorzystaniem stanowiska symulacyjnego.
A. 1-2-3-4
B. 1-2-4-3
C. 1-3-2-4
D. 1-4-2-3
Właśnie taka kolejność – najpierw programowanie sterownika PLC, potem symulacja programowa, dalej testowanie na stanowisku symulacyjnym i na końcu uruchomienie systemu w rzeczywistym układzie – to jest coś, co faktycznie się sprawdza w praktyce. Branża automatyki od lat promuje takie podejście etapowe, bo minimalizuje to ryzyko kosztownych błędów. Na początku przygotowujemy kod sterownika – tu wszystko jeszcze dzieje się w komputerze. Potem symulacja programowa pozwala wyłapać głupie pomyłki, jeszcze bez podłączania sprzętu. Następnym krokiem jest stanowisko symulacyjne, czyli taki zamknięty poligon – można poćwiczyć, sprawdzić reakcje programu na sygnały, a jak coś pójdzie nie tak, nie rozwalisz maszyny. Dopiero na końcu podchodzimy do testów na obiekcie, czyli w rzeczywistym układzie. Szczerze mówiąc, większość poważnych błędów da się wyłapać na tych wcześniejszych etapach, dlatego duże firmy i normy np. IEC 61131-3 zalecają właśnie taki rozkład jazdy. Moim zdaniem w pracy automatyka ważne jest, żeby nie lekceważyć tych symulacji, bo to ułatwia później życie i oszczędza czas na uruchomieniach. Wbrew pozorom, te etapy nie są stratą czasu – wręcz przeciwnie, to inwestycja w bezpieczeństwo i pewność działania systemu.

Pytanie 34

W układzie sterowania przedstawionym na rysunku, cewki przekaźników K2 i K3 nie zostały aktywowane, lampka H1 nie świeci, mimo iż jednocześnie naciśnięto sprawne technicznie przyciski S1 i S3. Taki objaw może wskazywać na uszkodzenie zestyku przekaźnika

Ilustracja do pytania
A. -K3:11-12
B. -K1:13-14
C. -K1:23-24
D. -K2:13-14
Poprawna odpowiedź to -K1:23-24, ponieważ ten właśnie zestyk przekaźnika K1 odpowiada za podanie napięcia do kolejnych elementów układu sterowania, czyli do cewek przekaźników K2 i K3 oraz do lampki H1. Jeśli ten zestyk nie zewrze się prawidłowo po wzbudzeniu cewki K1 (czyli np. jest uszkodzony mechanicznie lub się wypalił), cały ciąg dalszy nie będzie miał zasilania, mimo że przyciski S1 i S3 będą sprawne i naciśnięte jednocześnie. W praktyce bardzo często spotyka się takie usterki, szczególnie w starszych układach przemysłowych, gdzie przekaźniki są intensywnie eksploatowane. Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie te zestyki główne, przez które przepływa większy prąd, najczęściej się wypalają albo tracą styczność. Standardowe procedury serwisowe zalecają zawsze sprawdzanie ciągłości zestyku -K1:23-24, zwłaszcza gdy objawy wskazują na brak zasilania całego podukładu. To też pokazuje, jak ważne jest przejrzyste rysowanie schematów zgodnie z normą PN-EN 60204-1 oraz regularne przeglądy techniczne całych zestyków i przekaźników w automatyce. Praktycznie każda większa firma produkcyjna już wdrożyła takie procedury, bo nieopłacalne jest przestoje z powodu jednej drobnej usterki zestyku.

Pytanie 35

W instalacji automatyki użyto przyrządu pomiarowego, którego parametry techniczne przedstawia tabela. Do pomiaru której wielkości przeznaczony jest przyrząd?

Nazwa parametruWartości parametrów
Zakres0 ÷ 100 % RH
Rozdzielczość0,1 % RH
Dokładność (± 1 cyfra)10 ÷ 90 % RH ±2 %
poza tym zakresem ±4 %
Czas reakcji czujnika RH t₉₀< 10 s
Histereza< 1 % RH
Dryft długoterminowy0,5 % RH / rok
Parametry przekaźników2A/250VAC/30VDC
Klasa izolacjiwg PN-83/T-06500
Zakłócenia radioelektrycznepoziom N
Zasilaniezasilacz 12 V / 100 mA
Masa180 g
Wymiary (mm)L=149, W=82, H=22
A. Ciśnienia absolutnego.
B. Temperatury.
C. Lepkości.
D. Wilgotności względnej.
Analizując przedstawioną tabelę parametrów technicznych można zauważyć, że wszystkie kluczowe wartości dotyczą pomiaru wilgotności względnej (RH – relative humidity). Zakres pracy urządzenia to 0–100% RH, rozdzielczość wyrażona jest z dokładnością do 0,1% RH, a dokładność podana jest także w procentach wilgotności względnej. Co więcej, pojawiają się tu takie typowo „wilgotnościowe” parametry jak histereza (ważna przy pomiarach RH) czy dryft długoterminowy, który jest istotny w czujnikach wilgotności, ponieważ ich elementy mogą się starzeć i zmieniać właściwości. To wszystko razem daje jasny sygnał: urządzenie mierzy wilgotność względną powietrza. Takie czujniki stosuje się szeroko w automatyce, np. systemach wentylacji, klimatyzacji, sterowania mikroklimatem w magazynach czy laboratoriach. Moim zdaniem to właśnie praktyka pokazuje, jak istotne jest monitorowanie RH – choćby w serwerowniach, gdzie za duża wilgotność powoduje korozję, a za niska sprzyja powstawaniu ładunków elektrostatycznych. Branżowe standardy, jak choćby PN-78/B-03421, zalecają ciągły pomiar RH w wielu instalacjach. Często spotyka się też przekaźniki w takich miernikach – służą do automatycznego sterowania np. osuszaczami lub nawilżaczami. Takie rozwiązania to już normalka w nowoczesnej automatyce budynkowej i przemysłowej. Tak więc – czujnik z tej tabeli zdecydowanie przeznaczony jest do pomiaru wilgotności względnej.

Pytanie 36

Ile trwa całkowite wysunięcie trzpienia siłownika liniowego na podstawie jego dokumentacji technicznej?

Dane techniczne siłownika:
- napięcie zasilania 24 V DC
- natężenie prądu elektrycznego max 2,5 A
- natężenie prądu jałowego bez obciążenia około 0,8 A
- uciąg (siła) maksymalny na pchanie 900 N
- uciąg (siła) maksymalny na ciągnięcie 600 N
- wbudowane 2 stałe wyłączniki krańcowe
- prędkość wysuwu do około 8,6 mm/s
- wysuw siłownika 100 mm
- cykl pracy 15% (1,5 minuty pracy i 8,5 minuty przerwy)
- waga około 1 kg
Ilustracja do pytania
A. Około 11,6 sekundy.
B. Około 1,5 minuty.
C. Około 8,6 sekundy.
D. Około 10,0 minuty.
Wiele osób ma tendencję do niedoszacowywania lub przeszacowywania czasu wysuwu siłownika, ponieważ najczęściej patrzymy na najbardziej widoczne parametry, jak napięcie czy siła, zapominając o kluczowej roli prędkości wysuwu. Przykładowo, odpowiedzi sugerujące czas 8,6 sekundy opierają się często na mylnym rozumowaniu, że prędkość podana w mm/s (w tym przypadku 8,6 mm/s) oznacza, że 100 mm zostanie pokonane w 8,6 sekundy. Jednak, jeśli dokładnie przeanalizujemy, wychodzi, że 100 mm przy prędkości 8,6 mm/s daje około 11,6 sekundy – łatwo tu o błąd rachunkowy lub pomylenie jednostek. Z kolei odpowiedzi bazujące na czasie 1,5 minuty lub 10 minut wynikają zwykle z nieporozumienia parametrów siłownika – na przykład pomylenia cyklu pracy (który faktycznie wynosi 1,5 minuty) z czasem ruchu. Cykl pracy określa, jak długo urządzenie może pracować bez przerwy, a nie ile trwa jeden pełny wysuw. W praktyce to częsty błąd, szczególnie przy interpretacji dokumentacji technicznej – warto więc zawsze dokładnie sprawdzać co oznacza dany parametr. Dla dobrego projektanta czy technika, umiejętność czytania i rozumienia danych katalogowych jest kluczowa i pozwala uniknąć kosztownych pomyłek podczas montażu czy uruchamiania urządzeń. Branżowe standardy mówią jasno: do obliczeń czasu ruchu używamy długości wysuwu i prędkości, a nie czasu cyklu pracy. Moim zdaniem takie zagadnienia uczą precyzji, wyciągania właściwych wniosków oraz myślenia technicznego – a to bardzo cenne w codziennej pracy z automatyką czy mechatroniką.

Pytanie 37

Którego z wymienionych urządzeń dotyczą dane znamionowe przedstawione w tabeli?

Dane znamionowe
Napięcie zasilające230 V, 50 Hz
Maksymalny prąd obciążenia55 A
Napięcie wyjściowe12 V
Prąd w stanie jałowym105 mA
Straty mocy w rdzeniu43 W
Temperatura otoczenia35 °C
Wymiary180/70/98 mm
Masa8,2 kg
A. Dławika.
B. Silnika elektrycznego.
C. Regulatora temperatury.
D. Transformatora.
Prawidłowa odpowiedź to transformator, ponieważ wszystkie dane znamionowe podane w tabeli idealnie pasują do typowego transformatora sieciowego. Po pierwsze, mamy wyraźne rozróżnienie między napięciem wejściowym (230 V, 50 Hz), a napięciem wyjściowym (12 V), co jest właśnie klasyczną cechą transformatora – zmienia on napięcie przemienne na inne, w zależności od liczby zwojów na uzwojeniach. Maksymalny prąd obciążenia (55 A) pokazuje, że urządzenie jest zaprojektowane do dostarczania relatywnie dużej mocy przy niskim napięciu – praktyczne np. w zasilaniu prostowników, dużych urządzeń elektronicznych czy systemów zasilania awaryjnego. Straty mocy w rdzeniu (43 W) oraz prąd jałowy (105 mA) to typowe parametry, które analizuje się przy projektowaniu lub eksploatacji transformatora – te dane mają znaczenie dla strat energii i wydajności urządzenia. Masa i gabaryty również sugerują, że mamy do czynienia z ciężkim elementem elektromagnetycznym, a nie lekkim sterownikiem czy dławikiem. W praktyce transformator o takich parametrach mógłby być używany w warsztatach do zasilania urządzeń 12 V, gdzie wymagana jest duża wydajność prądowa. Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie takie transformatory stosuje się tam, gdzie liczy się niezawodność i odpowiednie chłodzenie, bo straty ciepła (patrz: straty w rdzeniu) mogą być spore. Warto jeszcze dodać, że zgodność parametrów z normami bezpieczeństwa (np. PN-EN 61558) jest kluczowa, a podane dane jak najbardziej odpowiadają praktycznym wymaganiom dla transformatorów na rynku.

Pytanie 38

W celu ustalenia nastaw regulatora PID metodą Zieglera-Nicholsa, wykonano serię doświadczeń na podstawie których wyznaczono wartości wzmocnienia krytycznego Kₖᵣ = 3,5 oraz okresu oscylacji Tₒₛc = 1,2 ms. Na podstawie tabeli określ, które człony pracującego w układzie regulatora należy skorygować, jeżeli jego obecne nastawy parametrów wynoszą: KP=2,1, TI=0,2 ms, TD=1,4 ms?

Rodzaj regulatoraCzłon
proporcjonalny
Człon
całkujący
Człon
różniczkujący
parametr KPparametr TIparametr TD
PID0,60•Kₖᵣ0,50•Tₒₛc0,12•Tₒₛc
A. Tylko różniczkującego.
B. Tylko proporcjonalnego.
C. Proporcjonalnego i całkującego.
D. Całkującego i różniczkującego.
Analizując omawiane pytanie, warto się na chwilę zatrzymać przy zasadach doboru nastaw PID metodą Zieglera-Nicholsa, bo to jedna z tych klasycznych metod, której stosowanie bywa mylące – szczególnie gdy nie uwzględni się precyzyjnego przeliczenia parametrów. Częstym błędem jest skupienie się wyłącznie na proporcjonalności, bo w wielu przypadkach wydaje się, że to właśnie ten człon odpowiada za stabilność. Tymczasem, w praktyce, elementy całkujące i różniczkujące bardzo silnie wpływają na dynamikę układu – szczególnie jeśli ich wartości są dalekie od wytycznych metody Zieglera-Nicholsa. W analizowanym zadaniu wyraźnie widać, że KP (proporcjonalny) jest ustawiony zgodnie z rekomendacją, natomiast TI (całkujący) i TD (różniczkujący) są znacznie odbiegające od zalecanych wartości – co jest typową pułapką przy ręcznym strojeniu regulatora. Myślenie, że wystarczy zmieniać tylko KP (albo tylko TD), jest uproszczeniem i często prowadzi do gorszej jakości regulacji, niestabilności, a nawet oscylacji procesu. To właśnie precyzyjne dopasowanie członów całkującego i różniczkującego pozwala osiągnąć kompromis między szybkością reakcji a tłumieniem szumów czy drgań. Z mojego doświadczenia wynika, że osoby początkujące zbyt rzadko analizują wpływ tych dwóch ostatnich członów, co skutkuje niepełnym wykorzystaniem potencjału PID. W branży automatyki najlepsze efekty daje zawsze całościowe strojenie według uznanych metod, a nie wybiórcze poprawianie tylko jednego parametru. Jeśli chcesz mieć porządny układ, zawsze sprawdzaj wszystkie nastawy – inaczej łatwo o niepotrzebne komplikacje i nerwy podczas uruchamiania systemu.

Pytanie 39

Przycisk TEST urządzenia przedstawionego na rysunku umożliwia sprawdzenie

Ilustracja do pytania
A. kolejności faz zasilających.
B. znamionowego prądu obciążenia odbiornika.
C. poprawności działania części różnicowej wyłącznika.
D. skuteczności podłączenia przewodu ochronnego.
Przycisk TEST na wyłączniku różnicowoprądowym służy do sprawdzania poprawności działania jego części różnicowej, co jest bardzo ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa użytkowników instalacji elektrycznych. Zasada działania tego przycisku polega na sztucznym wytworzeniu upływu prądu – przez naciśnięcie TEST podajesz prąd przez dodatkowy rezystor pomiędzy przewodem fazowym a neutralnym, co powinno spowodować natychmiastowe rozłączenie wyłącznika. Jeśli urządzenie zadziała prawidłowo, znaczy to, że mechanizm detekcji prądu upływu jest sprawny i może zareagować na realne zagrożenie porażenia prądem. Moim zdaniem regularne testowanie tego wyłącznika to podstawa, zwłaszcza w miejscach, gdzie bezpieczeństwo ludzi powinno być priorytetem, np. w domach, szkołach czy zakładach pracy. Warto pamiętać, że taka kontrola powinna być przeprowadzana co najmniej raz w miesiącu – jest to zalecenie praktycznie wszystkich producentów oraz normy PN-EN 61008 dotyczącej wyłączników różnicowoprądowych. Takie urządzenia chronią nie tylko przed porażeniem prądem, ale też przed skutkami uszkodzeń izolacji, więc moim zdaniem dobrze wiedzieć, że ich mechanizm różnicowy nie zawodzi.

Pytanie 40

Sterownik PLC posiada wejścia cyfrowe aktywowane stanem wysokim. Które kolory przewodów czujnika zbliżeniowego indukcyjnego należy przygotować, aby wykrycie przez ten czujnik elementu metalowego skutkowało podaniem stanu wysokiego na wejście cyfrowe sterownika PLC?

Ilustracja do pytania
A. Brązowy, niebieski i biały.
B. Niebieski, biały i czarny.
C. Biały, brązowy, czarny.
D. Czarny, brązowy i niebieski.
Wiele osób myli się podczas podłączania czujników zbliżeniowych, zwłaszcza jeśli chodzi o interpretację kolorów przewodów i ich funkcji. Warianty z wykorzystaniem przewodów białych sugerują próbę użycia wyjścia normalnie zamkniętego (NC) zamiast normalnie otwartego (NO), co nie jest zgodne z większością wymagań systemów sterowania, gdzie preferowane jest wyjście NO – zapewnia ono większe bezpieczeństwo i jest łatwiejsze w diagnostyce. Poza tym, brak odpowiedniego podłączenia przewodów zasilających, czyli brązowego (zasilanie +) i niebieskiego (masa), prowadzi do całkowitej nieaktywności czujnika – bez zasilania nie wygeneruje on żadnego sygnału logicznego, a PLC nie zarejestruje żadnej zmiany stanu wejścia. Kolejnym błędem jest nieuwzględnianie, że przewód czarny to wyjście NO, które podaje stan wysoki po wykryciu obiektu, czego wymagają wejścia PLC aktywowane stanem wysokim. Korzystanie z innych kolorów w roli sygnału, np. białego czy niebieskiego, wynika często z pomylenia funkcji lub z braku znajomości oznaczeń standardowych według norm europejskich. Moim zdaniem takie pomyłki biorą się zwykle z rutyny i ignorowania dokumentacji technicznej, co niestety przekłada się na późniejsze problemy podczas rozruchu lub awarii. Każdy automatyk powinien zawsze sprawdzać, jaka jest rzeczywista funkcja przewodu i jakiego sygnału oczekuje sterownik PLC. Tylko wtedy można zagwarantować poprawność działania systemu, bezpieczeństwo obsługi i łatwość serwisowania. W takich przypadkach praktyka jasno pokazuje, że kluczowe są właściwe przewody: brązowy do zasilania, niebieski do masy, czarny do sygnału – i to powinno stać się nawykiem każdego, kto pracuje przy instalacjach automatyki.