Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik pojazdów samochodowych
  • Kwalifikacja: MOT.05 - Obsługa, diagnozowanie oraz naprawa pojazdów samochodowych
  • Data rozpoczęcia: 8 czerwca 2026 11:05
  • Data zakończenia: 8 czerwca 2026 11:15

Egzamin zdany!

Wynik: 26/40 punktów (65,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Jak długo zajmie wymiana zaworów w silniku 4 cylindrowym o oznaczeniu 16V, przy założeniu, że praca nad każdym zaworem trwa 0,5 roboczogodziny?

A. 8 godzin
B. 6 godzin
C. 10 godzin
D. 4 godziny
W silniku czterocylindrowym o oznaczeniu 16V mamy do czynienia z 16 zaworami, ponieważ każdy cylinder posiada po 4 zawory. Aby obliczyć całkowity czas wymiany zaworów, należy pomnożyć liczbę zaworów przez czas wymiany jednego zaworu. W tym przypadku, czas wymiany jednego zaworu wynosi 0,5 roboczogodziny. Zatem całkowity czas wymiany można obliczyć w następujący sposób: 16 zaworów x 0,5 roboczogodziny = 8 roboczogodzin. W praktyce, przy planowaniu prac serwisowych w warsztacie, ważne jest dokładne oszacowanie czasu potrzebnego na wymianę poszczególnych elementów silnika, ponieważ wpływa to na harmonogram pracy oraz koszty usługi. Właściwe uwzględnienie czasu pracy pozwala również na lepsze zarządzanie zasobami oraz zminimalizowanie przestojów w pracy warsztatu, co jest zgodne z najlepszymi praktykami w branży motoryzacyjnej.

Pytanie 2

W rozwiązaniu pokazanym na rysunku, piasta koła ułożyskowana jest na łożyskach

Ilustracja do pytania
A. igiełkowych.
B. kulkowych.
C. ślizgowych.
D. stożkowych.
Wybór niewłaściwego typu łożysk do piasty koła może prowadzić do poważnych problemów w funkcjonowaniu, dlatego istotne jest zrozumienie, dlaczego łożyska igiełkowe, kulkowe czy ślizgowe nie są odpowiednie w tym kontekście. Łożyska igiełkowe, choć charakteryzują się małą wysokością i dużą zdolnością do przenoszenia obciążeń radialnych, nie są w stanie skutecznie przenosić obciążeń osiowych, co jest kluczowe w przypadku piasty koła. Z tego powodu użycie ich w tej aplikacji byłoby niewłaściwe, prowadząc do potencjalnych uszkodzeń i awarii. Łożyska kulkowe, z kolei, mogą przenosić obciążenia zarówno promieniowe, jak i osiowe, jednak ich konstrukcja nie jest optymalna do zastosowań w piastach kół, gdzie wymagana jest większa precyzja i stabilność. Zastosowanie łożysk ślizgowych nie jest również zalecane, gdyż ich działanie opiera się na bezpośrednim kontakcie powierzchni, co prowadzi do większego tarcia i szybszego zużycia. Zrozumienie różnic między tymi typami łożysk oraz ich zastosowań jest kluczowe dla uniknięcia typowych błędów myślowych, takich jak założenie, że każdy typ łożyska może być stosowany wymiennie w różnych aplikacjach. Aby zapewnić optymalną wydajność i trwałość, ważne jest, aby stosować odpowiednie łożyska zgodnie z ich właściwościami i przeznaczeniem.

Pytanie 3

Specyfikacja techniczna elementu wchodzącego w skład instalacji elektrycznej informuje, że rezystancja uzwojenia pierwotnego wynosi 3 Ohm, natomiast uzwojenia wtórnego 70 Ohm. Co to za element?

A. Czujnik ciśnienia paliwa
B. Świeca zapłonowa
C. Czujnik temperatury
D. Cewka zapłonowa
Cewka zapłonowa to kluczowy element układu zapłonowego w silnikach spalinowych, odpowiedzialny za generowanie wysokiego napięcia potrzebnego do zapłonu mieszanki paliwowo-powietrznej w cylindrze. Wskazane wartości rezystancji uzwojeń pierwotnego (3 Ohm) i wtórnego (70 Ohm) są zgodne z typowymi parametrami cewek zapłonowych. W uzwojeniu pierwotnym przepływa prąd, który generuje pole magnetyczne, a w uzwojeniu wtórnym to pole powoduje indukcję elektryczną, wytwarzając wysokie napięcie. Cewki zapłonowe są projektowane zgodnie z normami branżowymi, aby zapewnić optymalną wydajność i niezawodność, co jest kluczowe w kontekście efektywności pracy silnika. Praktyczne zastosowanie cewki zapłonowej obejmuje nie tylko silniki spalinowe w pojazdach, ale również inne aplikacje, takie jak generatory prądu czy systemy grzewcze. Właściwe zrozumienie działania tego elementu jest niezbędne dla każdego technika zajmującego się diagnostyką i naprawą układów zapłonowych, a także dla inżynierów projektujących systemy elektryczne w motoryzacji.

Pytanie 4

Jaki rodzaj łożyska przedstawiono na rysunku?

Ilustracja do pytania
A. Baryłkowe,
B. Kulkowe.
C. Stożkowe.
D. Igiełkowe.
Odpowiedź "łożysko kulkowe" jest prawidłowa, ponieważ na rysunku przedstawiono łożysko, które składa się z dwóch pierścieni oraz kul umieszczonych pomiędzy nimi. Ta charakterystyczna budowa świadczy o tym, że jest to łożysko kulkowe, które jest powszechnie stosowane w różnych aplikacjach inżynieryjnych ze względu na swoją wszechstronność i efektywność. Łożyska kulkowe są zdolne do przenoszenia obciążeń promieniowych oraz mają ograniczoną zdolność do przenoszenia obciążeń osiowych, co czyni je idealnym rozwiązaniem w silnikach, przekładniach i innych mechanizmach, gdzie występują siły działające w różnych kierunkach. W praktyce, łożyska kulkowe są szeroko stosowane w pojazdach, maszynach przemysłowych oraz w sprzęcie gospodarstwa domowego. Dodatkowo, zgodnie z normami ISO, łożyska kulkowe muszą spełniać określone standardy jakości, co zapewnia ich długotrwałość oraz niezawodność. Wiedza na temat budowy i zastosowania łożysk kulkowych jest kluczowa dla inżynierów zajmujących się projektowaniem i optymalizacją systemów mechanicznych.

Pytanie 5

Która z podanych metod łączenia elementów karoserii jest najczęściej wykorzystywana w procesie produkcji oraz nowoczesnych metodach naprawy?

A. Lutowanie lutem twardym
B. Nitowanie
C. Zgrzewanie
D. Lutowanie lutem miękkim
Lutowanie lutem twardym, nitowanie czy lutowanie lutem miękkim to różne metody łączenia, ale nie są one tak powszechne w produkcji nadwozi jak zgrzewanie. Lutowanie twarde wymaga wysokich temperatur, co może osłabić materiał przy lutowaniu. Jest to dość ryzykowne, szczególnie jeśli chodzi o bezpieczeństwo auta, gdzie mocne połączenia są kluczowe. Nitowanie może być mocne, ale wprowadza dodatkowe punkty osłabienia, które mogą wpłynąć na aerodynamikę i wygląd nadwozia. Lutowanie miękkie to już w ogóle nie to, bo nie daje wystarczającej wytrzymałości na duże obciążenia i dlatego nie nadaje się do motoryzacji. Generalnie, przy wyborze metody łączenia trzeba kierować się wymaganiami wytrzymałościowymi i normami branżowymi. Dlatego w praktyce zgrzewanie to najsolidniejsza opcja, jeśli chodzi o trwałość i bezpieczeństwo połączeń w nowoczesnych nadwoziach.

Pytanie 6

Urządzenie służące do analizy silnika, przy użyciu metody określania ciśnienia sprężania, funkcjonuje na podstawie zmiany odczytów w zależności od wartości

A. podciśnienia w cylindrze
B. kąta wyprzedzenia zapłonu
C. ciśnienia w cylindrze
D. kąta zwarcia styków przerywacza
Odpowiedź wskazująca na ciśnienie w cylindrze jako kluczowy parametr diagnostyczny jest prawidłowa, ponieważ diagnostyka silnika opiera się na pomiarze ciśnienia sprężania jako jednego z najważniejszych wskaźników stanu silnika. Wartości te pozwalają na ocenę kondycji uszczelnień, pierścieni tłokowych oraz ogólnej sprawności cylindrów. W praktyce, mierniki ciśnienia sprężania są wykorzystywane podczas rutynowych przeglądów i diagnostyki silników spalinowych, co jest zgodne z zaleceniami producentów. Na przykład, jeśli ciśnienie w cylindrze jest niższe niż wartości nominalne, może to sugerować problemy z uszczelnieniami zaworów lub uszkodzeniem pierścieni tłokowych. W standardach branżowych takich jak ISO 9001 oraz w praktykach takie jak analiza trendów ciśnienia sprężania, technicy mogą oceniać nie tylko bieżący stan silnika, ale także przewidywać przyszłe awarie. Właściwe zrozumienie pomiaru ciśnienia sprężania jest istotne dla zachowania efektywności i wydajności silnika, co przekłada się na ekonomię paliwową oraz redukcję emisji spalin.

Pytanie 7

Jaką czynność należy wykonać w pierwszej kolejności, udzielając pomocy osobie rażonej prądem elektrycznym?

A. bezpieczne oddzielenie poszkodowanego od źródła prądu.
B. sprawdzenie tętna oraz oddechu osoby poszkodowanej.
C. informowanie dostawcy energii elektrycznej o potrzebie odłączenia napięcia.
D. zawiadomienie przełożonego o wystąpieniu wypadku.
Pierwszą czynnością przy udzielaniu pomocy osobie, która została porażona prądem elektrycznym, jest bezpieczne uwolnienie jej od źródła porażenia. W praktyce oznacza to, że pomocnik powinien najpierw zadbać o własne bezpieczeństwo oraz ocenić sytuację. Wyłączenie prądu jest kluczowe, ale nie zawsze jest to możliwe w danym momencie. Dlatego w pierwszej kolejności należy zastosować środki, które minimalizują ryzyko dalszych obrażeń, takie jak użycie izolujących narzędzi (np. kij z materiału nieprzewodzącego) do odsunięcia poszkodowanego od źródła prądu. Ważne jest, aby nie dotykać personelu bezpośrednio, gdyż można również zostać porażonym. Gdy osoba jest już bezpieczna, można przejść do oceny jej stanu zdrowia, takiej jak sprawdzenie tętna i oddychania. W sytuacjach kryzysowych, jak porażenie prądem, dobre praktyki i standardy bezpieczeństwa, np. zgodne z wytycznymi Krajowego Centrum Ratownictwa Medycznego, sugerują, że priorytetem jest zawsze bezpieczeństwo ratownika oraz osoby poszkodowanej.

Pytanie 8

Stacja obsługi pojazdów przyjęła pojazd o numerze identyfikacyjnym WYWZZZ1HZTP422382. Z załączonej tabeli można odczytać, że pojazd został wyprodukowany w

Ilustracja do pytania
A. Hiszpanii.
B. Niemczech.
C. Francji.
D. Polsce.
Na podstawie analizy numeru identyfikacyjnego pojazdu (VIN) WYWZZZ1HZTP422382 stwierdzamy, że odpowiedź 'Niemczech' jest prawidłowa. Pierwsza litera 'W' wskazuje na lokalizację produkcji w Europie, zgodnie z międzynarodowymi standardami oznaczania VIN, które są regulowane przez organizacje takie jak SAE (Society of Automotive Engineers). Druga litera 'Y' wskazuje konkretnie na Niemcy jako kraj, w którym pojazd został wyprodukowany. Wiedza na temat VIN jest kluczowa w branży motoryzacyjnej, ponieważ umożliwia rozpoznawanie pochodzenia pojazdów, co jest istotne przy zakupie używanych samochodów oraz w procesach serwisowych. Przykładowo, znajomość doboru części zamiennych uzależnionych od kraju produkcji może znacznie wpłynąć na efektywność napraw i konserwacji pojazdów.

Pytanie 9

Które z przedstawionych łożysk nie jest stosowane w piastach kół samochodowych?

Ilustracja do pytania
A. A.
B. B.
C. C.
D. D.
Twoja odpowiedź jest błędna, bo nie do końca rozumiesz, jakie są różne typy łożysk i do czego się je stosuje w samochodach. Łożyska dociskowe, które mogłeś pomylić z tymi w piastach, mają zupełnie inne zadanie – przenoszą siłę docisku w sprzęgle, a to nie ma nic wspólnego z obracaniem kół. W piastach kół musisz mieć łożyska, które pozwalają na swobodne obracanie się kół względem osi. Tu chodzi o to, żeby dobrze dobrać łożyska pod kątem ich konstrukcji i parametrów, jak nośność czy maksymalne prędkości obrotowe. Często ludzie mylą zastosowanie łożysk w różnych mechanizmach i nie dostrzegają różnicy między ich funkcjami w napędzie a w układzie jezdnym. Dlatego warto znać różne zadania łożysk w pojeździe oraz ich właściwości techniczne, żeby umieć je odpowiednio klasyfikować. Zrozumienie tej różnicy to podstawa, zwłaszcza w motoryzacji.

Pytanie 10

Które narzędzie pomiarowe jest przedstawione na rysunku?

Ilustracja do pytania
A. Płytki wzorcowe.
B. Czujnik zegarowy z podstawką.
C. Średnicówka zegarowa.
D. Chronometr.
Czujnik zegarowy z podstawką, przedstawiony na zdjęciu, jest niezwykle istotnym narzędziem w precyzyjnych pomiarach inżynieryjnych. Jego podstawową funkcją jest pomiar odchyleń wymiarów obiektów, co znajduje zastosowanie w wielu dziedzinach, takich jak obróbka metali, kontrola jakości oraz konstrukcja maszyn. W odróżnieniu od innych narzędzi pomiarowych, czujnik zegarowy pozwala na uzyskanie bardzo wysokiej dokładności pomiarów, dzięki czemu jest często wykorzystywany w laboratoriach metrologicznych oraz przy produkcji elementów wymagających ścisłych tolerancji. Warto również zauważyć, że czujniki zegarowe są zgodne z międzynarodowymi standardami, takimi jak ISO 9001, które podkreślają znaczenie jakości w procesach produkcyjnych. Ich użycie w praktyce wymaga odpowiedniego przeszkolenia oraz zrozumienia zasad ich działania, co przyczynia się do poprawy efektywności i precyzji w różnych zastosowaniach inżynieryjnych.

Pytanie 11

Na zamieszczonym rysunku wykonywana jest czynność

Ilustracja do pytania
A. regulacji luzu w układzie hamulcowym.
B. wciskania tłoczka w zacisku hamulcowym.
C. odpowietrzania układu hamulcowego.
D. demontażu klocków hamulcowych.
Odpowiedź numer 2 jest poprawna, ponieważ na zdjęciu widoczne jest narzędzie specjalistyczne, które służy do wciskania tłoczka w zacisku hamulcowym. W trakcie wymiany klocków hamulcowych, gdy zużyte klocki są usuwane, tłoczek w zacisku hamulcowym powinien zostać cofnięty, aby umożliwić zamontowanie nowych, grubszych klocków. Narzędzie to pozwala na równomierne i kontrolowane wciskanie tłoczka, co jest kluczowe, aby uniknąć uszkodzenia układu hamulcowego. Praktyka ta jest zgodna z zaleceniami producentów samochodów i standardami bezpieczeństwa w branży motoryzacyjnej. Nieprawidłowe cofnięcie tłoczka lub użycie niewłaściwych narzędzi może prowadzić do nieprawidłowego działania hamulców, co stwarza potencjalne zagrożenie na drodze. Dlatego znajomość i stosowanie właściwych procedur jest niezbędne dla każdego mechanika.

Pytanie 12

Podczas przyjęcia w Autoryzowanym Serwisie Obsługi pojazdu samochodowego do naprawy należy wypełnić

A. fakturę VAT.
B. zlecenie serwisowe.
C. zamówienie magazynowe.
D. harmonogram prac naprawczych.
W Autoryzowanym Serwisie Obsługi podstawowym dokumentem przy przyjmowaniu pojazdu do naprawy jest zlecenie serwisowe. To właśnie ten druk „otwiera” całą usługę i stanowi podstawę dalszych czynności: diagnozy, wyceny, zamówienia części, rozliczenia robocizny i późniejszego wystawienia faktury. W zleceniu serwisowym wpisuje się dane klienta, numer rejestracyjny i VIN pojazdu, aktualny przebieg, opis zgłaszanych usterek, ustalone z klientem czynności do wykonania oraz często wstępny kosztorys i przewidywany termin odbioru. Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze wypełnione zlecenie mocno ułatwia życie mechanikom, doradcy serwisowemu i samemu klientowi, bo jasno określa, co ma być zrobione i na jakich warunkach. W nowoczesnych ASO zlecenie serwisowe jest prowadzone w systemie DMS (Dealer Management System), ale zasada jest ta sama: bez zlecenia nie powinno się zaczynać żadnej pracy przy aucie. To jest też ważne z punktu widzenia prawa i gwarancji – zlecenie jest dowodem, że pojazd został przyjęty w określonym stanie i w konkretnym celu. Dobre praktyki branżowe mówią, żeby przy przyjęciu pojazdu do naprawy zawsze łączyć zlecenie serwisowe z protokołem przyjęcia, dokumentacją zdjęciową uszkodzeń i od razu zaznaczać ewentualne dodatkowe uwagi klienta (np. rzeczy pozostawione w aucie). Dzięki temu unika się później nieporozumień i sporów, a cały proces serwisowy jest przejrzysty i powtarzalny.

Pytanie 13

Stopień zużycia oleju silnikowego należy określić, wykonując pomiar

A. wiskozymetrem.
B. refraktometrem.
C. multimetrem.
D. pirometrem.
Do oceny stopnia zużycia oleju silnikowego w warunkach warsztatowych podstawowym parametrem jest jego lepkość, a do jej pomiaru stosuje się właśnie wiskozymetr. Olej w trakcie eksploatacji traci swoje właściwości smarne: dodatki uszlachetniające się wypalają, pojawiają się zanieczyszczenia paliwem, sadzą, wodą, a wysoka temperatura powoduje utlenianie. To wszystko powoduje zmianę lepkości – najczęściej spadek, ale bywa też wzrost przy dużym zanieczyszczeniu. Wiskozymetr pozwala w sposób obiektywny zmierzyć czas przepływu oleju przez kalibrowany otwór albo określić jego opór przepływu w zadanej temperaturze, najczęściej odniesionej do norm SAE i API. Moim zdaniem to jedno z bardziej niedocenianych narzędzi w diagnostyce silników, bo większość mechaników patrzy tylko na przebieg kilometrów lub interwał czasowy, a rzadziej na realny stan środka smarnego. W praktyce, w dobrym serwisie można np. porównać lepkość świeżego oleju z tym po przebiegu 10–15 tys. km i ocenić, czy warunki eksploatacji (krótkie odcinki, jazda miejska, wysokie obciążenia) nie powodują przyspieszonej degradacji. Wiskozymetr świetnie się sprawdza także przy weryfikacji, czy nie wlano oleju o niewłaściwej klasie lepkościowej, co ma bezpośredni wpływ na ciśnienie oleju, smarowanie panewek, turbosprężarki oraz na rozruch na zimno. Dobre praktyki serwisowe mówią, że przy podejrzeniu problemów z układem smarowania warto oprócz pomiaru ciśnienia oleju właśnie sprawdzić jego lepkość, a do tego wiskozymetr jest podstawowym, fachowym przyrządem pomiarowym.

Pytanie 14

Przejazd samochodem przez płytę pomiarową w stacji kontroli pojazdów umożliwia pomiar

A. zbieżności całkowitej.
B. pochylenia koła jezdnego.
C. kąta pochylenia sworznia zwrotnicy.
D. kąta wyprzedzenia sworznia zwrotnicy.
Płyta pomiarowa w stacji kontroli pojazdów bywa często mylona z pełnym stanowiskiem do ustawiania geometrii, stąd biorą się różne błędne skojarzenia. Jej konstrukcja i zasada działania są jednak dość proste: mierzy ona przemieszczenie boczne kół podczas przejazdu i na tej podstawie wyznacza zbieżność całkowitą osi. Nie ma tam optyki, kamer, głowic ani zaawansowanych uchwytów na felgi, które są potrzebne do analizy bardziej złożonych kątów ustawienia kół. Pochylenie koła jezdnego, czyli kąt camber, wymaga odniesienia do pionu i bardzo precyzyjnego pomiaru położenia płaszczyzny koła względem nadwozia. Do tego używa się specjalnych głowic pomiarowych albo systemów 3D montowanych na kołach, a nie zwykłej płyty w posadzce. Podobnie kąt pochylenia sworznia zwrotnicy oraz kąt wyprzedzenia sworznia zwrotnicy to bardziej zaawansowane parametry geometrii, które oblicza się na podstawie zmian położenia koła przy skręcie, wykorzystując czujniki i oprogramowanie analizujące ruch zawieszenia. Z mojego doświadczenia częsty błąd polega na myśleniu, że skoro wszystko „robi się na SKP”, to jedno urządzenie mierzy wszystkie możliwe kąty. W rzeczywistości płyta pomiarowa to szybki tester zbieżności całkowitej, a pełna regulacja geometrii wymaga osobnego stanowiska. Mylenie tych funkcji prowadzi do przekonania, że sam przejazd przez płytę załatwia sprawę całej geometrii, co po prostu nie jest prawdą i może skutkować pozostawieniem źle ustawionych kątów, mimo poprawnej zbieżności. Dlatego w dobrej praktyce warsztatowej wynik z płyty traktuje się jako wskazówkę, a nie kompletną diagnozę wszystkich parametrów zawieszenia i układu kierowniczego.

Pytanie 15

Okresowe zapalanie się i gaśnięcie kontrolki układu hamulcowego podczas jazdy może być spowodowane

A. zaciągniętym hamulcem pomocniczym.
B. nagrzewaniem się tarcz hamulcowych.
C. małą ilością płynu hamulcowego.
D. nadmiernym zużyciem klocków.
Kontrolka układu hamulcowego, która podczas jazdy okresowo się zapala i gaśnie, jest w typowych samochodach osobowych połączona z czujnikiem poziomu płynu hamulcowego w zbiorniczku. Gdy poziom spadnie w okolice wartości granicznej, przy przyspieszaniu, hamowaniu czy pokonywaniu zakrętów płyn się przemieszcza i pływak w czujniku raz opada, raz się unosi. Efekt jest właśnie taki: kontrolka na desce rozdzielczej zapala się na chwilę i potem gaśnie. To jest klasyczny objaw zbyt małej ilości płynu hamulcowego, a nie np. samych ciepłych tarcz. Z mojego doświadczenia – jeśli klient mówi „kontrolka hamulca świeci tylko czasem, jak skręcam albo hamuję”, to pierwsze co się sprawdza w warsztacie, to właśnie poziom płynu. Z punktu widzenia dobrych praktyk serwisowych należy nie tylko dolać płynu do poziomu „MAX”, ale przede wszystkim ustalić przyczynę spadku: czy jest wyciek z przewodów, cylinderków, zacisków, pompy hamulcowej, czy może nastąpiło znaczne zużycie klocków hamulcowych, które też obniża poziom płynu w zbiorniczku. W normach producentów pojazdów i instrukcjach obsługi jest wyraźnie podkreślone, że zapalenie kontrolki hamulca oznacza stan awaryjny układu i wymaga natychmiastowej diagnostyki, bo niski poziom płynu grozi zapowietrzeniem układu i utratą skuteczności hamowania. Moim zdaniem warto też pamiętać, że płyn hamulcowy jest higroskopijny, więc oprócz kontroli poziomu powinno się okresowo wymieniać płyn zgodnie z zaleceniami (zwykle co 2 lata), co poprawia bezpieczeństwo i stabilność działania układu hamulcowego.

Pytanie 16

Materiałem zastosowanym do wykonania zbiorniczka wyrównawczego płynu hamulcowego jest

A. tworzywo sztuczne.
B. stop aluminium.
C. żeliwo.
D. szkło.
Materiałem stosowanym na zbiorniczek wyrównawczy płynu hamulcowego jest tworzywo sztuczne i to nie jest przypadek, tylko wynik wielu lat doświadczeń konstruktorów. Zbiorniczek pracuje w komorze silnika, gdzie temperatura potrafi być wysoka, a jednocześnie ma stały kontakt z płynem hamulcowym na bazie glikoli, który jest dość agresywny chemicznie. Tworzywa stosowane na te zbiorniczki (np. specjalne odmiany poliamidu, polipropylenu czy innych tworzyw odpornych chemicznie) są tak dobrane, żeby nie reagowały z płynem, nie pękały od temperatury i nie starzały się zbyt szybko. Dodatkowo plastik jest lekki, łatwo się go formuje metodą wtrysku, można od razu zrobić przezroczyste ścianki lub półprzezroczyste, dzięki czemu widać poziom płynu bez odkręcania korka. To jest ogromna zaleta w serwisie – mechanik albo kierowca rzuca okiem i od razu widzi, czy poziom mieści się między MIN a MAX. Moim zdaniem to jedna z prostszych, ale bardzo przemyślanych części układu hamulcowego. W nowoczesnych autach praktycznie standardem jest zbiorniczek z tworzywa z wytłoczonymi oznaczeniami poziomu i odpowiednimi gniazdami na czujnik poziomu płynu. Tworzywo sztuczne dobrze też tłumi drgania, nie koroduje, a przy ewentualnym drobnym uderzeniu raczej się odkształci niż rozbije jak szkło. W praktyce warsztatowej wymiana takiego zbiorniczka jest szybka, nie wymaga specjalistycznych narzędzi, a element jest stosunkowo tani. To wszystko idealnie wpisuje się w dobre praktyki producentów: bezpieczeństwo, trwałość, niska masa i łatwość obsługi serwisowej.

Pytanie 17

Termostat w silniku spalinowym służy do

A. wtrysku paliwa.
B. dopalania paliwa.
C. chłodzenia powietrza.
D. regulowania obiegu cieczy chłodzącej.
Termostat w silniku spalinowym faktycznie służy do regulowania obiegu cieczy chłodzącej i to jest jego podstawowa, kluczowa funkcja w całym układzie chłodzenia. Element ten reaguje na temperaturę cieczy w silniku – gdy silnik jest zimny, termostat pozostaje zamknięty i ogranicza przepływ płynu do chłodnicy. Dzięki temu jednostka napędowa szybciej osiąga temperaturę roboczą, zwykle w okolicach 85–95°C, co jest zgodne z zaleceniami większości producentów. Kiedy temperatura płynu przekroczy określony próg, wkład termostatu się otwiera i kieruje ciecz do chłodnicy, gdzie następuje jej schłodzenie. W praktyce oznacza to, że termostat cały czas pilnuje, żeby silnik nie pracował ani zbyt zimny, ani przegrzany. Ma to ogromny wpływ na zużycie paliwa, emisję spalin, trwałość oleju silnikowego oraz ogólną żywotność silnika. Z mojego doświadczenia, źle działający termostat bardzo często powoduje objawy typu: długo nagrzewający się silnik, słabe ogrzewanie kabiny, albo odwrotnie – przegrzewanie w korkach. W nowoczesnych pojazdach stosuje się też termostaty sterowane elektronicznie, które współpracują ze sterownikiem silnika i pozwalają bardziej precyzyjnie zarządzać temperaturą pracy, co jest zgodne z aktualnymi standardami ekologicznymi Euro i dobrymi praktykami producentów. W warsztacie przy diagnozowaniu problemów z temperaturą zawsze warto zacząć od sprawdzenia poprawności działania termostatu, bo to jeden z podstawowych elementów układu chłodzenia.

Pytanie 18

Urządzenie przedstawione na ilustracji nie służy do pomiaru

Ilustracja do pytania
A. pochylenia koła.
B. ciśnienia w ogumieniu kół.
C. kąta pochylenia sworznia zwrotnicy.
D. kąta wyprzedzenia sworznia zwrotnicy.
Wskazanie odpowiedzi „ciśnienia w ogumieniu kół” jako tej, do której urządzenie z ilustracji nie służy, jest jak najbardziej trafne. Na zdjęciu widać komputerowy przyrząd do pomiaru i regulacji geometrii kół, tzw. stanowisko do ustawiania zbieżności i kątów zawieszenia. Tego typu urządzenia – zgodnie z praktyką warsztatów i zaleceniami producentów pojazdów – mierzą kąty pochylenia koła, kąt pochylenia sworznia zwrotnicy oraz kąt wyprzedzenia sworznia zwrotnicy. Wykorzystują do tego głowice pomiarowe lub kamery 3D, które śledzą położenie kół względem osi pojazdu i platformy pomiarowej. Dzięki temu można bardzo dokładnie ustawić zawieszenie zgodnie z danymi katalogowymi, co ma ogromny wpływ na prowadzenie auta, zużycie opon i bezpieczeństwo jazdy. Natomiast ciśnienie w ogumieniu sprawdza się zupełnie innym, prostym przyrządem – manometrem, montowanym na pistolecie do pompowania lub jako osobne urządzenie warsztatowe, ewentualnie czujnikami TPMS w pojeździe. Ten komputerowy analizator geometrii nawet „nie widzi” ciśnienia w oponach, interesuje go jedynie położenie kół i elementów zawieszenia w przestrzeni. Z mojego doświadczenia dobrze jest łączyć te dwie czynności: najpierw ustawić prawidłowe ciśnienie manometrem, a dopiero potem wykonywać pomiary geometrii, bo producenci podają wartości kątów właśnie dla określonego ciśnienia roboczego. Tak więc: geometria – tym dużym urządzeniem, ciśnienie – zwykłym manometrem, i wszystko gra z zasadami serwisowania pojazdów.

Pytanie 19

Wartość stopnia sprężania silników z zapłonem iskrowym w stosunku do silników z zapłonem samoczynnym jest

A. zawsze większa.
B. zawsze równa.
C. porównywalna.
D. mniejsza.
Poprawna odpowiedź to „mniejsza”, bo silniki z zapłonem iskrowym (ZI – benzynowe) pracują na znacznie niższym stopniu sprężania niż silniki z zapłonem samoczynnym (ZS – diesle). W silnikach benzynowych typowy stopień sprężania to mniej więcej 9:1–12:1, czasem trochę więcej w nowoczesnych jednostkach z bezpośrednim wtryskiem. W silnikach wysokoprężnych jest to zwykle rząd 16:1–22:1, czyli zdecydowanie wyżej. Wynika to z samej zasady pracy: w ZS sprężone powietrze musi się nagrzać tak mocno, żeby po wtryśnięciu paliwa doszło do samozapłonu, więc sprężanie musi być duże. W silniku benzynowym mieszanka zapala się od iskry świecy, więc aż tak wysoki stopień sprężania nie jest potrzebny, a wręcz byłby szkodliwy – powodowałby spalanie stukowe. W praktyce mechanik przy diagnostyce bierze to pod uwagę: inne są prawidłowe ciśnienia sprężania dla benzyny, a inne dla diesla, i nie można ich porównywać „1 do 1”. Z mojego doświadczenia w warsztacie, jak ktoś widzi w benzynie ciśnienie sprężania jak w dieslu, to znaczy, że coś jest bardzo nie tak z pomiarem. Producenci w dokumentacji serwisowej zawsze podają zakresy ciśnień sprężania osobno dla ZI i dla ZS, właśnie z powodu różnic w stopniu sprężania. W eksploatacji ma to wpływ też na rozruch na zimno – diesle dzięki wysokiemu sprężaniu mocno nagrzewają powietrze, ale wymagają dobrego stanu mechanicznego i szczelności, bo każdy spadek kompresji od razu utrudnia odpalanie. W benzyniakach efekt jest łagodniejszy. Dlatego znajomość typowych wartości stopnia sprężania dla obu typów silników to taka podstawowa, praktyczna wiedza w zawodzie.

Pytanie 20

Dopuszczalna różnica wskaźnika skuteczności hamowania kół na jednej osi nie może przekraczać

A. 30 %
B. 25 %
C. 20 %
D. 10 %
Wartości 25%, 20% czy nawet 10% wyglądają na pierwszy rzut oka bardzo rozsądnie, bo im mniejsza różnica sił hamowania między kołami tej samej osi, tym bezpieczniej. I faktycznie, z technicznego punktu widzenia dążymy do jak najmniejszych różnic, bo tylko wtedy pojazd hamuje stabilnie, bez ściągania i nerwowych reakcji nadwozia. Problem w tym, że pytanie dotyczy nie tego, co jest idealne, ale tego, co jest formalnie dopuszczalne według przyjętych norm i procedur diagnostycznych. Tutaj kluczowe są konkretne progi określone w przepisach i instrukcjach dla stacji kontroli pojazdów. Częsty błąd myślowy polega na tym, że zdający miesza pojęcie „zalecane” z „dopuszczalne”. W warsztacie mechanik często powie, że różnica 20% to już sporo i warto się przyjrzeć układowi hamulcowemu, natomiast z punktu widzenia przeglądu technicznego pojazd jeszcze może przejść badanie okresowe, o ile nie przekroczono progu 30%. Wybór odpowiedzi 10% lub 20% wynika zwykle z intuicji, że nowoczesne hamulce powinny działać niemal idealnie równo, co ogólnie jest prawdą, ale nie odzwierciedla zapisów norm. Z kolei 25% bywa traktowane jako taki „złoty środek”, który komuś może się wydawać bezpieczniejszy niż 30%, lecz to nadal nie jest wartość wynikająca z obowiązujących wytycznych. Praktyka diagnostyczna pokazuje, że realne pojazdy mają pewne naturalne rozbieżności wynikające z różnic w zużyciu klocków, tarcz, bębnów czy nawet ciśnienia w oponach. Z tego powodu granicę ustawiono właśnie na 30%, żeby nie odrzucać masowo pojazdów, które są jeszcze akceptowalne pod względem bezpieczeństwa, choć nie są już idealne. Ważne jest więc, żeby odróżniać wartości graniczne zapisane w normach od naszych własnych, bardziej restrykcyjnych oczekiwań co do stanu technicznego samochodu.

Pytanie 21

Przedstawiony schemat ilustruje

Ilustracja do pytania
A. kąt pochylenia koła.
B. promień zataczania kół.
C. zbieżność połówkową kół.
D. kąt pochylenia osi sworznia zwrotnicy.
Na schemacie łatwo się pomylić, bo widać zarówno pochylenie kół, jak i zarys elementów zawieszenia i zwrotnic. Wiele osób odruchowo kojarzy taki rysunek z promieniem zataczania albo kątem pochylenia sworznia zwrotnicy, bo to też są typowe parametry geometrii. Tutaj jednak zaznaczona jest przede wszystkim płaszczyzna koła w stosunku do pionu, a nie geometria osi obrotu zwrotnicy ani ślad bieżnika na jezdni. Promień zataczania dotyczy odległości między punktem przecięcia osi sworznia zwrotnicy z nawierzchnią a środkiem śladu opony. Na takim rysunku byłaby wyraźnie pokazana linia przechodząca przez sworzeń i punkt styku opony z podłożem, a potem wymiar poziomy – tutaj tego po prostu nie ma. Z kolei kąt pochylenia osi sworznia zwrotnicy (caster lub SAI/KPI, zależnie od układu) odnosi się do osi obrotu elementów kierowniczych, a nie do samej płaszczyzny koła. Na typowych schematach widać wtedy linię przechodzącą przez sworzeń od góry do dołu i porównaną z pionem, często w widoku z przodu lub z boku pojazdu. Tutaj rysunek podkreśla nachylenie obręczy i opony. Zbieżność połówkowa natomiast wiąże się z ustawieniem kół w rzucie z góry – chodzi o to, czy przednie krawędzie kół są bardziej do siebie zbliżone czy odsunięte, mierzone dla każdego koła osobno względem osi podłużnej pojazdu. Na przedstawionym schemacie kół nie oglądamy z góry, tylko z przodu, więc zbieżności nie da się z niego wyczytać. Typowym błędem jest wrzucanie wszystkich parametrów geometrii „do jednego worka” i rozpoznawanie ich tylko po tym, że na rysunku są koła. W praktyce warto zwracać uwagę z jakiego kierunku pokazany jest pojazd: z przodu – zwykle camber i KPI, z boku – caster, z góry – zbieżność i promień zataczania. Takie rozróżnienie bardzo ułatwia poprawną interpretację schematów na egzaminach i w dokumentacji serwisowej.

Pytanie 22

Prezentowany wynik badania zawieszenia metodą EUSAMA wskazuje, że skuteczność tłumienia amortyzatorów jest

Ilustracja do pytania
A. dobra.
B. dostateczna.
C. bardzo dobra.
D. niedostateczna.
Na wydruku z testera EUSAMA widać kilka kluczowych wielkości: procentową skuteczność tłumienia dla lewego i prawego koła, różnicę między stronami oraz przebieg wykresu siły nacisku koła na podłoże. W tym przykładzie wartości 68% i 67% oznaczają wysoki poziom tłumienia drgań. Określenie takiego wyniku jako „dobra” lub „dostateczna” to zbyt ostrożna interpretacja, najczęściej wynika z mylenia progów oceny albo z przyzwyczajenia do opisu „na oko”, bez znajomości kryteriów stosowanych na stacjach kontroli. W praktyce diagnostycznej przyjmuje się, że w okolicach 40% skuteczności mówimy o stanie granicznym, akceptowalnym, ale już wymagającym obserwacji, a poniżej tej wartości zawieszenie zaczyna realnie pogarszać bezpieczeństwo – pojawia się wydłużona droga hamowania, gorsze tłumienie nierówności i tendencja do podskakiwania kół. Takie wyniki określa się jako „niedostateczne” i najczęściej zaleca się wymianę amortyzatorów. Z kolei poziom 60% i więcej, przy małej różnicy między stronami, klasyfikuje się jako stan bardzo dobry, a nie tylko „dobry” czy „dostateczny”. Typowym błędem jest też sugerowanie się jedynie odczuciami z jazdy próbnej: auto może wydawać się jeszcze „w miarę sztywne”, mimo że pomiar EUSAMA pokazuje już wartości niebezpiecznie niskie. Dlatego w diagnozowaniu zawieszenia opieramy się na obiektywnych wskaźnikach procentowych i normach branżowych, a nie na subiektywnym wrażeniu, i przy tak wysokich wynikach jak 67–68% mówimy jednoznacznie o skuteczności tłumienia na poziomie bardzo dobrym.

Pytanie 23

Weryfikację kół zębatych, poprzez pomiar grubości ich zębów, można wykonać

A. średnicówką czujnikową.
B. suwmiarką modułową.
C. głębokościomierzem.
D. mikrometrem.
W pomiarach kół zębatych bardzo łatwo pomylić przyrządy ogólnego przeznaczenia z tymi naprawdę dedykowanymi. Wiele osób odruchowo sięga po średnicówkę czujnikową, bo świetnie sprawdza się przy pomiarze średnic otworów, walców czy luzów w gniazdach łożysk. Tyle że średnicówka mierzy średnice i owalność, a nie grubość pojedynczego zęba w określonej wysokości roboczej. Geometria końcówek pomiarowych i sposób oparcia przyrządu zupełnie nie pasują do profilu zęba. Podobnie jest z głębokościomierzem – to bardzo użyteczne narzędzie przy pomiarze głębokości rowków, kanałów, stopni wałków, czy np. głębokości otworów pod śruby, ale jego konstrukcja wymusza pomiar wzdłużny, prostopadły do powierzchni bazowej. Grubość zęba koła zębatego to wymiar mierzony po łuku podziałowym lub w określonym przekroju, więc głębokościomierz po prostu nie ma jak się tam sensownie ustawić. Mikrometr z kolei daje bardzo dużą dokładność, ale tylko wtedy, gdy mierzony wymiar jest prosty: grubość płaskiego elementu, średnica wałka, średnica drutu itp. Przy kole zębatym problemem jest kształt zęba – profil ewolwentowy, zaokrąglenia, pochylenia. Standardowe kowadełka mikrometru nie obejmą poprawnie zęba w wymaganym miejscu, więc pomiar będzie przypadkowy i niezgodny z normą. Typowy błąd myślowy polega na założeniu, że skoro przyrząd mierzy „wymiary liniowe z dużą dokładnością”, to nada się do wszystkiego. W metrologii maszynowej liczy się nie tylko dokładność odczytu, ale też zgodność metody pomiaru z geometrią elementu i wymaganiami norm. Dlatego do grubości zębów przyjmuje się specjalne przyrządy, takie jak suwmiarka modułowa czy specjalne mikrometry z wymiennymi końcówkami do kół zębatych, a nie ogólne narzędzia pomiarowe używane na siłę niezgodnie z ich przeznaczeniem.

Pytanie 24

Zmierzony luz w zamku pierścienia tłokowego, włożonego do cylindra silnika po naprawie, wynosi 0,6 mm. Producent określa, iż luz ten powinien wynosić 0,25÷0,40 mm. Otrzymany wynik oznacza, że

A. luz jest zbyt mały.
B. luz jest zbyt duży.
C. luz mieści się w podanych zaleceniach.
D. luz zamka pierścienia należy powiększyć.
Odczyt 0,6 mm przy wymaganym zakresie 0,25–0,40 mm jednoznacznie pokazuje, że luz w zamku pierścienia tłokowego jest zbyt duży. Producent podaje tolerancję nie „na oko”, tylko na podstawie obliczeń cieplnych, rozszerzalności materiału i doświadczeń z trwałością silnika. Jeśli luz przekracza górną granicę, pierścień nie będzie dobrze uszczelniał komory spalania. W praktyce oznacza to spadek kompresji, większe przedmuchy do skrzyni korbowej, wzrost zużycia oleju i dymienie z wydechu, szczególnie przy obciążeniu. Moim zdaniem w takich sytuacjach, przy remoncie silnika, nie ma co kombinować – taki pierścień traktuje się jako nieprawidłowy i wymienia na odpowiedni, zamiast próbować go „ratować”. Warto też pamiętać, że luz w zamku mierzy się zawsze w cylindrze, w kilku wysokościach (u góry, na środku, przy dole), z użyciem szczelinomierza, a pierścień musi być ustawiony prostopadle do osi cylindra (najlepiej wsunąć go tłokiem na odpowiednią głębokość). Dobrą praktyką warsztatową jest porównanie wszystkich pierścieni z kompletu – jeżeli jeden ma znacznie większy luz niż reszta, to może świadczyć o złym dobiorze części albo o pomyłce przy pakowaniu. W silnikach mocno obciążonych, np. w dieslach, przekroczenie zalecanego luzu jeszcze mocniej odbija się na osiągach i trwałości jednostki. Podsumowując: przy 0,6 mm mamy jasny sygnał, że luz jest za duży i taki element nie spełnia wymagań producenta.

Pytanie 25

Na rysunku przedstawiono przyrząd przeznaczony do pomiaru

Ilustracja do pytania
A. gęstości elektrolitu w akumulatorze.
B. jakości (lepkości) oleju silnikowego.
C. zawartości wody w płynie hamulcowym.
D. temperatury zamarzania płynu chłodzącego.
Na rysunku jest tzw. tester płynu hamulcowego w formie „długopisu”, który bada procentową zawartość wody w płynie hamulcowym DOT (zwykle DOT3/DOT4/DOT5.1). Działa on na zasadzie pomiaru przewodności elektrycznej – im więcej wody w płynie, tym większa przewodność, a przyrząd sygnalizuje to odpowiednią liczbą diod LED (0%, <1%, 2%, 3%, >4% itd.). Płyn hamulcowy jest higroskopijny, czyli chłonie wilgoć z powietrza. Wzrost zawartości wody obniża temperaturę wrzenia płynu, co przy intensywnym hamowaniu może doprowadzić do powstania pęcherzyków pary w układzie, tzw. „vapour lock”. Skutkiem jest miękki pedał hamulca i znaczna utrata skuteczności hamowania. Dlatego według dobrych praktyk warsztatowych i zaleceń producentów pojazdów kontrolę zawartości wody wykonuje się regularnie, np. przy przeglądach okresowych lub przy każdej większej naprawie układu hamulcowego. Moim zdaniem taki prosty tester to obowiązkowe wyposażenie każdego sensownego warsztatu, bo pozwala szybko pokazać klientowi stan płynu i uzasadnić jego wymianę. W praktyce przy wskazaniu ok. 3% wody zaleca się wymianę płynu, a przy wartościach powyżej 4% jest to już pilna konieczność z punktu widzenia bezpieczeństwa jazdy.

Pytanie 26

Diagnostyka układu hamulcowego na stanowisku rolkowym nie daje możliwości

A. wykrycia owalizacji bębnów hamulcowych.
B. oceny stopnia zużycia elementów ciernych.
C. wykrycia deformacji i bicia tarcz hamulcowych.
D. ustalenia różnic sił hamowania na wszystkich kołach pojazdu.
Stanowisko rolkowe w diagnostyce hamulców służy głównie do oceny parametrów dynamicznych, czyli tego, jak układ hamulcowy zachowuje się podczas rzeczywistego hamowania. Na rolkach bardzo dobrze widać różnice sił hamowania między kołami jednej osi oraz między osiami, dlatego ustalenie różnic sił hamowania jest jak najbardziej możliwe i jest to jedna z podstawowych czynności na stacji kontroli pojazdów. To jeden z kluczowych punktów badania okresowego, bo nierówne hamowanie prowadzi do ściągania pojazdu i pogorszenia bezpieczeństwa. Podczas pomiaru na rolkach rejestruje się też wszelkie pulsacje i wahania siły hamowania. Jeżeli tarcza hamulcowa ma bicie osiowe lub promieniowe, albo jest zdeformowana termicznie, to na wydruku z analizatora pojawią się charakterystyczne wahania wykresu. Podobnie przy owalizacji bębna hamulcowego – przy każdym obrocie koła siła hamowania będzie się okresowo zmieniać, co diagnosta od razu widzi na ekranie lub na wydruku. Stąd w praktyce właśnie stanowisko rolkowe jest jednym z najlepszych narzędzi do wstępnego wykrywania bicia tarcz i owalizacji bębnów, zanim jeszcze mechanik zdejmie koło i zmierzy wszystko czujnikiem zegarowym. Typowym błędem myślowym jest założenie, że skoro urządzenie mierzy siłę hamowania, to automatycznie ocenia też zużycie klocków czy szczęk. W rzeczywistości siła hamowania zależy od wielu czynników: średnicy i stanu tarcz/bębnów, ciśnienia w układzie, sprawności serwa, współczynnika tarcia okładzin, a nawet przyczepności opony do rolek. Dlatego z samych rolek nie da się jednoznacznie wywnioskować, ile milimetrów okładziny zostało. Dobre praktyki branżowe mówią jasno: rolki służą do oceny skuteczności i równomierności hamowania, natomiast zużycie elementów ciernych ocenia się wizualnie i pomiarowo po demontażu lub przynajmniej po dokładnej inspekcji przez otwory kontrolne. Mylenie tych pojęć prowadzi potem do błędnych wniosków, że „skoro na rolkach jest dobrze, to klocki są jeszcze OK”, co w warsztacie jest po prostu nieprofesjonalne.

Pytanie 27

Na przedstawionym rysunku ustawienie podziałki bębenka mikrometru wskazuje wymiar

Ilustracja do pytania
A. 20,34 mm
B. 21,14 mm
C. 21,64 mm
D. 22,14 mm
W tym zadaniu większość problemów wynika z nieprawidłowego odczytywania skali mikrometru, czyli pomieszania tego, co pokazuje tuleja, z tym, co pokazuje bębenek. Niektóre odpowiedzi są za małe, inne za duże, ale wszystkie wynikają z typowych nawyków: ktoś widzi liczbę 20 i traktuje ją jako jedyny pewny odczyt, ignorując dodatkową kreskę milimetrową, albo odwrotnie – zbyt mocno sugeruje się cyframi na bębenku, próbując z nich „zrobić” część całkowitą wyniku. W mikrometrze tuleja zawsze podaje pełne milimetry (czasem też połówki milimetra, jeśli jest podziałka 0,5 mm), a bębenek tylko ułamki milimetra, najczęściej setne. Jeżeli więc ktoś odczyta 20,34 mm, to z reguły wziął 20 mm z tulei i 0,34 mm z bębenka, ale pominął fakt, że wysunięty jest jeszcze jeden pełny milimetr – na rysunku widać przecież 21 mm, nie 20. Z kolei wyniki typu 21,14 mm powstają zwykle wtedy, gdy ktoś dobrze policzy milimetry na tulei, ale pomyli kreskę odniesienia na bębenku i zamiast 64 działek przyjmie np. 14, bo akurat tam bardziej „wpada w oko” zarys linii. Takie przeoczenia w realnym warsztacie prowadzą do złego dobrania panewek, pierścieni tłokowych albo łożysk, bo różnica kilku dziesiątych milimetra przy pasowaniach jest już krytyczna. Zdarza się też, że uczeń dodaje do 20 mm odczyt z bębenka w okolicach 1,14 mm, co daje wynik rzędu 21,14 lub 22,14 mm, ale to jest mylenie rzędu wielkości – bębenek nie mierzy milimetrów, tylko części milimetra. Dobra praktyka jest taka: najpierw spokojnie ustalasz, do której kreski milimetrowej na tulei doszedł brzeg bębenka i zapisujesz tę wartość, dopiero potem patrzysz, która kreska na bębenku dokładnie pokrywa się z kreską odniesienia. I dopiero suma tych dwóch wartości daje prawidłowy wymiar. W diagnostyce i naprawie pojazdów, szczególnie przy silnikach i układzie napędowym, takie drobne pomyłki odczytu mogą skończyć się głośną pracą, zatarciem lub po prostu reklamacją naprawy, więc warto wyrobić w sobie nawyk bardzo świadomego czytania skali mikrometru.

Pytanie 28

Przedstawiony na rysunku klucz przeznaczony jest do montażu i demontażu

Ilustracja do pytania
A. pompowtryskiwaczy.
B. zabezpieczających śrub do kół.
C. sprzęgła koła pasowego alternatora.
D. odpowietrzników zacisków hamulcowych.
Na zdjęciu widać typowy specjalistyczny klucz do montażu i demontażu sprzęgła koła pasowego alternatora, tzw. sprzęgła jednokierunkowego lub wolnego koła alternatora. Charakterystyczne jest połączenie dwóch części roboczych: zewnętrznej nasadki współpracującej z kołem pasowym oraz wewnętrznego trzpienia wielowypustowego lub torx/spline, który trzyma oś wirnika alternatora. Cała idea takiego klucza polega na tym, żeby jednocześnie zablokować wirnik alternatora i odkręcić samo koło pasowe ze sprzęgłem, bez uszkadzania wałka ani łożysk. W praktyce przy wymianie sprzęgła alternatora stosuje się najczęściej zestaw: ten specjalny klucz plus grzechotkę lub klucz dynamometryczny od strony nasadki oraz dodatkowy klucz do przytrzymania trzpienia od strony wirnika. Zgodnie z dobrą praktyką warsztatową nie wolno blokować alternatora śrubokrętem przez żebra wirnika czy wentylatora, bo prowadzi to do pęknięć i niewyważenia. Producenci, tacy jak Bosch, Valeo czy INA, wprost w instrukcjach serwisowych wymagają użycia właśnie takich dedykowanych kluczy przy każdej wymianie koła pasowego ze sprzęgłem. Moim zdaniem to jedno z tych narzędzi, które naprawdę skracają czas roboty: dostęp bywa kiepski, a sprzęgło często mocno zapieczone, więc bez właściwego klucza można się tylko niepotrzebnie siłować. Warto też pamiętać o właściwym momencie dokręcania nowego koła pasowego – zawsze według danych producenta, z użyciem klucza dynamometrycznego, bo zbyt słabe dokręcenie kończy się luzowaniem, a zbyt mocne potrafi uszkodzić gwint na wale alternatora.

Pytanie 29

Wytłoczony numer identyfikacyjny VIN pojazdu znajduje się

A. w dowolnym miejscu ramy pojazdu.
B. po lewej stronie, w tylnej części nadwozia.
C. w dowolnym miejscu nadwozia samochodu.
D. po prawej stronie na elemencie konstrukcyjnym nadwozia.
W przypadku numeru VIN kluczowe jest, żeby był on umieszczony w miejscu znormalizowanym, trudnym do usunięcia i jednocześnie dostępnym do odczytu przy oględzinach pojazdu. W samochodach osobowych wytłoczony numer identyfikacyjny znajduje się po prawej stronie, na stałym elemencie konstrukcyjnym nadwozia, najczęściej na podłodze w okolicy prawego przedniego fotela, progu lub tzw. kielicha zawieszenia. Ten element jest częścią nośnej struktury nadwozia, więc jego podrobienie lub przełożenie jest bardzo utrudnione. Z mojego doświadczenia diagnosta, rzeczoznawca czy policjant zawsze zaczyna oględziny właśnie od tego miejsca, bo tak przewidują procedury i wytyczne producentów oraz przepisy o rejestracji pojazdów. Numer musi być trwale wytłoczony, czytelny i zgodny z danymi w dowodzie rejestracyjnym oraz w tabliczce znamionowej. W praktyce przy przeglądzie technicznym często trzeba odchylić dywanik, plastikowy próg lub zaślepkę – to zupełnie normalne. Trzeba też odróżniać wytłoczony numer VIN od tabliczki znamionowej czy numeru wybitego na ramie w pojazdach ciężarowych i terenowych z ramą – tam zasady lokalizacji są trochę inne, ale w typowych samochodach osobowych z nadwoziem samonośnym właśnie prawa strona elementu konstrukcyjnego nadwozia jest standardem i tego trzyma się branża.

Pytanie 30

Zgodnie z zamieszczonym rysunkiem, podczas badania pojazdu wykonywanego na podnośniku, luz wyczuwalny w kierunku

Ilustracja do pytania
A. „b” może oznaczać uszkodzenie sworznia wahacza.
B. „a” może oznaczać uszkodzenie łącznika stabilizatora.
C. „a” może oznaczać pęknięcie sprężyny kolumny McPhersona.
D. „b” może oznaczać uszkodzenie końcówki drążka kierowniczego.
Luz wyczuwalny w kierunku oznaczonym na rysunku jako „b” bardzo dobrze pasuje do uszkodzenia lub nadmiernego zużycia sworznia wahacza. Przy takim badaniu na podnośniku koło jest odciążone, a Ty chwytasz je oburącz z boków i próbujesz poruszać w płaszczyźnie poziomej – mniej więcej tak, jak na rysunku. Jeśli przy ruchu „na boki” (kierunek b) pojawia się wyraźny luz, a jednocześnie piasta i amortyzator zachowują się podejrzanie „luźno” względem wahacza, to moim zdaniem klasyczny objaw wybitego sworznia wahacza. Sworzeń jest przegubem kulowym, który łączy wahacz z zwrotnicą. Gdy w gnieździe sworznia pojawi się zużycie, kula ma zbyt dużo miejsca i zaczyna „stukać” oraz pozwala na niekontrolowany ruch koła. W praktyce, zgodnie z dobrą praktyką warsztatową i wytycznymi producentów, taki luz sprawdza się przy odciążonym kole, często z pomocą łomu lub dźwigni podłożonej pod wahacz, żeby wyraźniej uwidocznić wybicie. Warto pamiętać, że uszkodzony sworzeń wahacza to nie tylko dyskomfort, ale przede wszystkim bezpieczeństwo – w skrajnym przypadku może dojść do wyskoczenia sworznia ze zwrotnicy i utraty panowania nad pojazdem. Z mojego doświadczenia wynika, że przy przeglądzie zawieszenia zawsze dobrze jest porównać obie strony auta: jeśli po stronie przeciwnej luzu brak, a po badanej stronie koło „pływa” w kierunku b, to podejrzenie sworznia jest praktycznie pewne. W nowoczesnych samochodach często wymienia się cały wahacz ze sworzniem, bo tak zaleca producent i tak jest po prostu szybciej oraz bezpieczniej niż regeneracja pojedynczego przegubu. To wszystko dobrze wpisuje się w standardowe procedury diagnostyki układu zawieszenia i kierowniczego, gdzie każdy luz w przegubach kulowych jest traktowany jako poważna usterka.

Pytanie 31

Podczas naprawy głowicy silnika okazało się, że jedno z gniazd świecy zapłonowej ma uszkodzony gwint. W takim przypadku mechanik powinien

A. tulejować otwór i ponownie nagwintować.
B. poprawić istniejący gwint za pomocą narzynki.
C. wkręcić nową świecę zapłonową, ona poprawi uszkodzony gwint.
D. rozwiercić otwór na kolejny wymiar naprawczy i ponownie nagwintować.
Poprawnie – przy uszkodzonym gwincie gniazda świecy zapłonowej w głowicy standardową i zalecaną metodą jest tulejowanie otworu i ponowne nagwintowanie. Chodzi o zastosowanie specjalnej tulejki naprawczej (np. typu Helicoil lub innej wkładki gwintowanej do świec), która odtwarza oryginalny wymiar i skok gwintu, a jednocześnie wzmacnia miejsce osadzenia świecy. W praktyce mechanik najpierw rozwierca i frezuje uszkodzony otwór, następnie wykonuje nowy gwint pod tuleję, wkręca tulejkę z odpowiednim zabezpieczeniem i dopiero w tę tuleję montuje świecę zapłonową. Dzięki temu zachowana jest szczelność komory spalania, właściwe odprowadzenie ciepła ze świecy do głowicy i odpowiednia wytrzymałość połączenia, nawet przy wysokim ciśnieniu i temperaturze. Moim zdaniem to jest jedna z tych napraw, gdzie nie warto iść na skróty, bo wyrwany gwint świecy w czasie pracy silnika potrafi narobić bardzo drogich szkód. W dobrych serwisach stosuje się specjalne zestawy naprawcze do gwintów świec, często z prowadnicą, żeby otwór był idealnie współosiowy z gniazdem. Warto też pamiętać, że taka operacja powinna być wykonana bardzo starannie, najlepiej przy zdemontowanej głowicy, żeby opiłki nie dostały się do cylindra. Tulejowanie pozwala przywrócić fabryczne parametry połączenia gwintowego bez konieczności wymiany całej głowicy, co jest zgodne z powszechnie przyjętymi technologiami napraw producentów i literaturą warsztatową dotyczącą regeneracji głowic silników spalinowych.

Pytanie 32

Po zamontowaniu na półosi nowego, zewnętrznego przegubu napędowego, należy nasmarować go smarem

A. grafitowym.
B. łożyskowym.
C. miedzowym.
D. molibdenowym.
W układzie napędowym dobór smaru to nie jest kwestia przypadku ani tego, co akurat stoi na półce w warsztacie. Zewnętrzny przegub napędowy pracuje w bardzo specyficznych warunkach: ma duże obciążenia udarowe, znaczną zmianę kąta pracy, wysokie naciski jednostkowe między kulkami a bieżniami i często podwyższoną temperaturę od hamulców i od samej skrzyni biegów. Dlatego stosuje się tam smary z dodatkami przeciwzatarciowymi, głównie z dwusiarczkiem molibdenu. Smar grafitowy kojarzy się wielu osobom jako „mocny” i „do wszystkiego”, ale w nowoczesnych przegubach homokinetycznych to zły wybór. Grafit jest dobry np. do połączeń śrubowych, zamków, niektórych elementów ślizgowych, jednak w przegubie kulowym ważna jest stabilność struktury smaru przy dużych prędkościach obrotowych i zmianach temperatury. Smar grafitowy nie zapewnia takiej ochrony jak specjalny smar molibdenowy, a do tego może pogorszyć współpracę elementów, gdy zmiesza się z resztkami właściwego smaru. Z kolei typowy smar łożyskowy, choć wygląda rozsądnie, bo przecież przegub ma kulki jak łożysko, jest projektowany głównie do pracy przy stałych obrotach i mniejszych kątach ugięcia. W przegubie napędowym dochodzi do tarcia granicznego i wysokich nacisków, gdzie zwykły smar łożyskowy bez dodatków MoS₂ nie daje odpowiedniej ochrony przeciwzatarciowej – szybciej dochodzi do wytarcia bieżni i pojawiają się stuki przy skręcaniu. Smar miedzowy to typowy środek montażowy i antyzapieczeniowy do śrub, tylnych stron klocków hamulcowych, połączeń narażonych na korozję i wysoką temperaturę. Jego rola to ułatwienie demontażu i zapobieganie zapiekaniu, a nie długotrwałe smarowanie elementów tocznych w zamkniętej przestrzeni. W przegubie taki smar mógłby wręcz zaszkodzić, bo nie ma odpowiedniej struktury i dodatków do pracy przy dużych obciążeniach dynamicznych. Typowym błędem jest myślenie: „skoro smar jest do wysokich temperatur albo jest drogi, to na pewno będzie lepszy”. W praktyce motoryzacyjnej liczy się zgodność z przeznaczeniem i zaleceniami producenta, a przy przegubach półosi jasno wskazuje się na smary molibdenowe o określonych parametrach, a nie grafitowe, łożyskowe czy miedzowe uniwersalnego zastosowania.

Pytanie 33

Masa własna pojazdu składa się

A. z masy pojazdu i normalnego wyposażenia z płynami eksploatacyjnymi, ale bez kierującego.
B. z masy pojazdu i wyposażenia, bez płynów eksploatacyjnych i bez kierującego.
C. z masy pojazdu i normalnego wyposażenia oraz kierowcy i pasażera.
D. z masy normalnego wyposażenia pojazdu, ale bez kierującego.
W definicjach związanych z masą pojazdu łatwo się pomylić, bo funkcjonuje kilka podobnie brzmiących pojęć: masa własna, dopuszczalna masa całkowita, masa całkowita rzeczywista, ładowność, czasem jeszcze masa w stanie gotowości do jazdy. Jeśli przyjąć, że masa własna to pojazd bez płynów eksploatacyjnych, to w praktyce dostajemy wartość całkowicie oderwaną od rzeczywistości warsztatowej i drogowej. Pojazd bez oleju, paliwa, płynu hamulcowego czy chłodniczego nie jest ani bezpieczny, ani w ogóle zdolny do jazdy. Dlatego takie rozumowanie jest sprzeczne z logiką eksploatacji i z przyjętymi w branży standardami homologacyjnymi. Z drugiej strony dorzucanie do masy własnej kierowcy czy pasażera to już wchodzenie w zupełnie inne pojęcie – to bardziej masa pojazdu obciążonego, czyli stan eksploatacyjny, który jest zmienny i zależny od liczby osób i bagażu. Gdyby przyjąć, że masa własna obejmuje kierującego, to każda zmiana kierowcy o innej masie powodowałaby inną „masę własną”, co z punktu widzenia przepisów i dokumentacji serwisowej byłoby kompletnym chaosem. Typowym błędem myślowym jest też traktowanie normalnego wyposażenia jako czegoś oderwanego od samego pojazdu, jakby to był tylko zestaw narzędzi czy gaśnica. W rzeczywistości chodzi o wszystkie elementy, które producent przewidział jako stałe, seryjne wyposażenie pojazdu – siedzenia, koła, koło zapasowe (jeśli jest seryjne), układy elektroniczne, tapicerkę itd. To wszystko razem z płynami tworzy masę własną. Brak płynów eksploatacyjnych lub pomijanie ich w definicji powoduje, że później źle liczy się ładowność, błędnie dobiera się podnośniki, transport czy nawet ustawienia na hamowni podwoziowej. Dlatego tak ważne jest, żeby odróżniać stałą, zdefiniowaną masę własną od zmiennych mas wynikających z obecności kierowcy, pasażerów i ładunku. Z mojego doświadczenia wynika, że jak ktoś raz dobrze zrozumie te zależności, to potem dużo łatwiej ogarnia wszystkie tematy związane z dokumentacją pojazdu i dopuszczalnymi obciążeniami.

Pytanie 34

Wtryskiwacz – jako element układu zasilania typu K-Jetronic – ma za zadanie podanie dawki

A. powietrza bezpośrednio do komory spalania.
B. paliwa bezpośrednio do komory spalania.
C. powietrza do kolektora dolotowego.
D. paliwa do kolektora dolotowego.
W układzie K‑Jetronic wtryskiwacz jest elementem, który dozuje PALIWO do kolektora dolotowego, a nie do komory spalania. To jest mechaniczny wtrysk pośredni: paliwo jest rozpylane przed zaworem dolotowym, w strumieniu powietrza zasysanego do cylindra. Dzięki temu mieszanka paliwowo‑powietrzna tworzy się jeszcze w kanale dolotowym i przy samym zaworze, co przy sprawnym układzie daje całkiem równomierne zasilanie cylindrów. Wtryskiwacze w K‑Jetronic są tzw. ciągłe – nie steruje nimi elektronika impulsowo jak w systemach typu MPI, tylko cały czas dawkują paliwo, a ilość zależy od wydatek rozdzielacza i wychylenia klapy pomiarowej. Moim zdaniem warto to sobie dobrze poukładać: K‑Jetronic = wtrysk pośredni, mechaniczny, do kolektora dolotowego. W praktyce warsztatowej objawy problemów z takim wtryskiwaczem to np. nierówna praca na biegu jałowym, szarpanie przy przyspieszaniu, zwiększone zużycie paliwa, a czasem trudne rozruchy na ciepłym silniku. Dobra praktyka serwisowa to okresowa kontrola rozpylania: struga paliwa powinna być ładnie rozproszona, mgiełka, a nie „sikacz” w jednym strumieniu. Sprawdza się też ciśnienie otwarcia wtryskiwacza, szczelność przy zamknięciu i równomierność wydatku między cylindrami. W dokumentacji producentów (Bosch) wyraźnie opisano, że dysza wtryskiwacza jest umieszczona w kolektorze dolotowym, możliwie blisko zaworu, żeby ograniczyć skraplanie paliwa na ściankach kanału. Znajomość tej zasady pomaga potem prawidłowo diagnozować i montować elementy układu zasilania, np. po demontażu kolektora czy głowicy.

Pytanie 35

Sprzęgło samochodowe

A. uniemożliwia płynne łączenie i rozłączanie silnika spalinowego z pozostałymi elementami układu napędowego.
B. umożliwia płynne łączenie i rozłączanie silnika spalinowego z pozostałymi elementami układu napędowego.
C. jest stałym połączeniem silnika spalinowego z pozostałymi elementami układu napędowego.
D. uniemożliwia płynne łączenie i rozłączanie elementów układu napędowego.
Sprzęgło w samochodzie właśnie po to istnieje, żeby umożliwić płynne łączenie i rozłączanie silnika spalinowego z resztą układu napędowego – głównie ze skrzynią biegów. Silnik pracuje cały czas, często na biegu jałowym, ale koła nie mogą się wtedy kręcić, więc potrzebny jest element, który na chwilę „odłączy” napęd. Tym elementem jest sprzęgło. Kiedy wciskasz pedał sprzęgła, tarcza sprzęgła zostaje odsunięta od koła zamachowego, moment obrotowy silnika nie jest przekazywany dalej. Gdy puszczasz pedał, docisk znowu przyciska tarczę do koła zamachowego i napęd przechodzi na skrzynię biegów oraz dalej na półosie i koła. Kluczowe jest słowo „płynne” – dzięki tarczy sprzęgła z okładzinami ciernymi, sprężynom tłumiącym drgania skrętne i odpowiedniej sile docisku można ruszać z miejsca bez szarpnięć, zmieniać biegi bez zgrzytów i nie przeciążać mechanicznie przekładni. W praktyce, przy każdej zmianie biegu w samochodzie z manualną skrzynią, wykorzystujesz dokładnie tę właściwość sprzęgła: chwilowo rozłączasz silnik od skrzyni, zmieniasz przełożenie i z powrotem płynnie łączysz układ. Z mojego doświadczenia, dobrze wyregulowane i niezużyte sprzęgło to podstawa kultury pracy całego napędu – mniejsze drgania, mniej hałasu, mniejsze obciążenia dla synchronizatorów. W nowoczesnych autach stosuje się też często dwumasowe koło zamachowe, które razem ze sprzęgłem jeszcze lepiej wygładza przenoszenie momentu obrotowego, zgodnie z zaleceniami producentów i standardami komfortu oraz trwałości w motoryzacji.

Pytanie 36

Rysunek przedstawia

Ilustracja do pytania
A. rozdzielaczową pompę wtryskową.
B. rzędową pompę wtryskową.
C. pompę Common Rail.
D. pompowtryskiwacz.
Na rysunku nie mamy ani pompy rozdzielaczowej, ani układu Common Rail, ani pompowtryskiwacza, tylko klasyczną rzędową pompę wtryskową z osobnymi sekcjami tłoczącymi ustawionymi w jednej linii. Częsty błąd polega na tym, że każdy większy aluminiowy „kloc” z kilkoma króćcami od razu kojarzy się z pompą rozdzielaczową, ale w rozdzielaczowej pompie wtryskowej mamy jedną sekcję tłoczącą i rotacyjny rozdzielacz paliwa, a korpus jest bardziej zwarty, zwykle z dwoma wyjściami wysokiego ciśnienia na przeciwległych stronach głowicy, które dalej są rozdzielane w samej pompie. Tu natomiast widać kilka jednakowych zaworów wyjściowych w szeregu, każdy dla jednego cylindra. Równie mylące bywa utożsamianie każdej nowocześniej wyglądającej pompy z pompą Common Rail. Pompa Common Rail nie dawkuje paliwa do poszczególnych cylindrów, tylko wytwarza wysokie ciśnienie w szynie (rail), ma zwykle 2–3 sekcje tłoczące i charakterystyczne przyłącze do przewodu zasilającego listwę oraz zawór regulacji ciśnienia. Brakuje tam całej „baterii” wyjść na każdy cylinder, jak na tym rysunku. Pompowtryskiwacz z kolei jest zupełnie innym elementem: to zespół wtryskiwacza i małej pompy w jednym, montowany bezpośrednio w głowicy silnika, bez klasycznej pompy wtryskowej i przewodów wysokiego ciśnienia. Na schematach wygląda raczej jak wydłużony wtryskiwacz, a nie duże urządzenie montowane z boku silnika. Moim zdaniem warto przy takich pytaniach najpierw zwrócić uwagę, czy paliwo jest rozdzielane w pompie (rzędowa/rozdzielaczowa), czy tylko sprężane do wspólnej szyny (Common Rail), czy może każdy cylinder ma własny zespół pompujący w głowicy (pompowtryskiwacze). To uporządkowanie bardzo pomaga uniknąć takich pomyłek w praktyce, szczególnie przy identyfikacji układu w realnym pojeździe i doborze właściwej procedury diagnostycznej i naprawczej.

Pytanie 37

Zadaniem tarczy sprzęgłowej jest przenoszenie momentu obrotowego

A. z wałka sprzęgłowego na koło zamachowe.
B. z koła zamachowego na wałek sprzęgłowy.
C. z wałka pośredniego na wałek sprzęgłowy.
D. z wałka sprzęgłowego na wałek atakujący.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie odpowiedzi brzmią w miarę logicznie, ale tylko jedna dokładnie opisuje realną drogę przenoszenia momentu w układzie sprzęgła. Trzeba pamiętać podstawową zasadę: sprzęgło łączy silnik ze skrzynią biegów. Silnik kończy się na wale korbowym, a pierwszym dużym elementem zamocowanym do niego jest koło zamachowe. Za sprzęgłem zaczyna się skrzynia biegów, a jej wejściem jest wałek sprzęgłowy. Dlatego tarcza sprzęgłowa nie może przekazywać momentu „w stronę” koła zamachowego, tylko właśnie od koła zamachowego dalej, do skrzyni. Stwierdzenie, że tarcza przenosi moment z wałka sprzęgłowego na koło zamachowe, odwraca fizyczny kierunek przepływu mocy w pojeździe. Oczywiście teoretycznie, przy hamowaniu silnikiem, moment może działać w drugą stronę, ale konstrukcyjnie i funkcjonalnie sprzęgło projektuje się jako element przekazujący napęd z silnika do skrzyni, nie odwrotnie. Pomyłka wynika często z tego, że ktoś patrzy na rysunek i widzi dwa wałki i koło zamachowe, więc miesza nazwy. Podobnie jest z wyobrażeniem, że tarcza sprzęgłowa łączy wałek pośredni z wałkiem atakującym albo dwa wałki skrzyni między sobą – to są już zadania przekładni wewnątrz skrzyni biegów i mechanizmu różnicowego, a nie sprzęgła. Sprzęgło w ogóle nie ingeruje w połączenie wałka pośredniego z atakującym, jego rola kończy się na wejściu do skrzyni. Kolejny typowy błąd myślowy to traktowanie sprzęgła jako „ogólnego łącznika” wszystkich elementów napędu. W rzeczywistości jest ono ściśle umiejscowione pomiędzy kołem zamachowym a wałkiem sprzęgłowym. Wystarczy zapamiętać prosty schemat: tarcza jest dociskana do koła zamachowego i osadzona na wielowypuście wałka sprzęgłowego, więc nie ma fizycznej możliwości, by bezpośrednio łączyła jakikolwiek inny wałek. Zrozumienie tego układu pomaga później w diagnozie typowych usterek: ślizganie sprzęgła, brak przeniesienia napędu mimo włączonego biegu czy wibracje przy ruszaniu zawsze analizujemy właśnie na linii koło zamachowe – tarcza – wałek sprzęgłowy, a nie dalej w głąb przekładni.

Pytanie 38

W przypadku których napraw wykorzystuje się spawanie?

A. Przy naprawie gładzi cylindrowych.
B. Przy usuwaniu pęknięć bloku silnika.
C. Przy usuwaniu odkształceń powierzchni uszczelniającej głowicy.
D. Przy naprawie uszkodzonych otworów gwintowanych w kadłubie silnika.
W tym pytaniu chodzi o sytuacje, w których faktycznie stosuje się proces spawania jako metodę naprawczą elementów silnika. Usuwanie pęknięć bloku silnika jest klasycznym przykładem naprawy, gdzie spawanie ma sens techniczny. Pęknięcia w kadłubie czy bloku żeliwnym lub aluminiowym powstają np. na skutek przegrzania, zamarznięcia płynu chłodzącego albo przeciążeń mechanicznych. Żeby taki element uratować, warsztaty specjalistyczne stosują spawanie TIG, MIG/MAG albo spawanie łukowe z odpowiednio dobranym materiałem dodatkowym, często po wcześniejszym podgrzaniu całego odlewu. Dobra praktyka wymaga najpierw dokładnego zlokalizowania całego pęknięcia (np. metodą penetracyjną), rozwiercenia jego końców, wyfrezowania rowka wzdłuż pęknięcia, a dopiero potem spokojnego, kontrolowanego spawania krótkimi ściegami, z przerwami na chłodzenie. Po spawaniu blok się często powoli studzi w piecu, żeby zminimalizować naprężenia własne i ryzyko nowych mikropęknięć. Z mojego doświadczenia to jest robota raczej dla zakładów, które naprawdę ogarniają spawanie żeliwa lub aluminium, a nie dla przypadkowego garażu. W naprawach profesjonalnych pamięta się też o obróbce wykańczającej – po pospawaniu trzeba zwykle przefrezować powierzchnie przylgowe, sprawdzić współosiowość cylindrów, czasem honować gładzie, a na końcu wykonać próbę ciśnieniową układu chłodzenia. W branżowych standardach przyjmuje się, że spawanie bloku ma sens tylko wtedy, gdy nie ma rozległych ubytków materiału, a ekonomicznie opłaca się regeneracja zamiast wymiany całego kadłuba silnika. To właśnie przy pęknięciach bloku spawanie jest typową, świadomie dobraną techniką regeneracji materiału, a nie tylko „łatanie dziury”.

Pytanie 39

Frenotest to urządzenie służące do pomiaru

A. ciśnienia w ogumieniu.
B. opóźnienia hamowania.
C. ciśnienia oleju w silniku.
D. zawartości wody w elektrolicie.
Frenotest to specjalistyczne urządzenie diagnostyczne używane do pomiaru opóźnienia hamowania pojazdu, czyli mówiąc prościej – jak skutecznie i jak szybko pojazd wytraca prędkość podczas hamowania. Opóźnienie hamowania wyraża się zazwyczaj w m/s² i jest jednym z kluczowych parametrów bezpieczeństwa jazdy. W praktyce, przy badaniu technicznym lub podczas profesjonalnej diagnostyki, frenotest mocuje się w pojeździe (zwykle na podłodze lub do nadwozia), wykonuje hamowanie zgodnie z procedurą, a urządzenie rejestruje przebieg hamowania, prędkość początkową, drogę hamowania i właśnie opóźnienie. Moim zdaniem to jedno z tych urządzeń, które naprawdę pokazują, w jakiej kondycji jest układ hamulcowy, a nie tylko „na oko” po odczuciu pedału. W nowoczesnych warsztatach i stacjach kontroli pojazdów wynik z frenotestu porównuje się z wymaganiami prawnymi oraz wytycznymi producentów pojazdów. Dobre praktyki mówią, żeby pomiary robić na równym, suchym podłożu, z odpowiednim obciążeniem auta i powtarzać próbę co najmniej dwa razy, żeby wykluczyć przypadkowe odchyłki. Frenotest pomaga też wykryć różnice w skuteczności hamowania między osiami lub przy nierównomiernym działaniu hamulców, co może być skutkiem np. zapieczonych zacisków, nierównej siły na cylinderkach czy złego rozkładu sił hamowania. W diagnostyce pojazdów ciężarowych i autobusów, gdzie od hamulców zależy naprawdę dużo, takie pomiary są wręcz standardem i podstawą dopuszczenia do ruchu. Dlatego powiązanie frenotestu właśnie z pomiarem opóźnienia hamowania jest jak najbardziej prawidłowe, zgodne z praktyką warsztatową i wymaganiami bezpieczeństwa.

Pytanie 40

Za pomocą klucza hakowego wykonuje się demontaż

A. filtra oleju.
B. wtryskiwacza.
C. łożyska tocznego.
D. łożyska ślizgowego.
Klucz hakowy (często nazywany też kluczem taśmowym albo paskowym, zależy od konstrukcji) jest typowym narzędziem warsztatowym do odkręcania filtrów oleju, szczególnie tych puszkowych, wkręcanych bezpośrednio w korpus silnika. Filtr oleju po kilku tysiącach kilometrów jest zwykle mocno „przyklejony” przez uszczelkę i osady, więc odkręcanie ręką bywa niewykonalne. Właśnie wtedy wchodzi do gry klucz hakowy: obejmuje obudowę filtra, a hak lub taśma zaciska się przy próbie obrotu, co pozwala bezpiecznie przenieść moment dokręcający bez uszkodzenia obudowy. W praktyce przyjęło się, że do filtrów oleju używamy specjalistycznych kluczy: paskowych, łańcuchowych, nasadowych „kubkowych” albo hakowych, a nie przypadkowych narzędzi typu kombinerki czy przecinak, bo to niszczy filtr i grozi uszkodzeniem gniazda w silniku. Dobrą praktyką jest też odkręcanie filtra przy jeszcze ciepłym oleju (ale oczywiście z zachowaniem BHP), bo uszczelka jest wtedy bardziej elastyczna. Po demontażu filtra zawsze sprawdza się, czy stara uszczelka nie została przyklejona do korpusu silnika, bo podwójna uszczelka przy montażu nowego filtra to prosta droga do wycieku oleju pod ciśnieniem. Moim zdaniem warto też wyrabiać nawyk lekkiego posmarowania nowej uszczelki cienką warstwą świeżego oleju silnikowego – ułatwia to późniejszy demontaż i zapewnia równomierne dociśnięcie. W instrukcjach serwisowych producentów pojazdów i silników znajdziesz wprost zalecenie używania odpowiedniego klucza do filtra, właśnie po to, żeby uniknąć uszkodzeń mechanicznych i zachować szczelność układu smarowania.