Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik szerokopasmowej komunikacji elektronicznej
  • Kwalifikacja: INF.05 - Montaż i eksploatacja instalacji wewnątrzbudynkowych telewizji satelitarnej, kablowej i naziemnej
  • Data rozpoczęcia: 8 czerwca 2026 21:46
  • Data zakończenia: 8 czerwca 2026 21:49

Egzamin zdany!

Wynik: 39/40 punktów (97,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Które narzędzie przeznaczone jest do zdejmowania powłok z włókna światłowodowego?

A. Narzędzie 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Narzędzie 1
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Narzędzie 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Narzędzie 2
Ilustracja do odpowiedzi D
Poprawnie wskazane zostało narzędzie 1, czyli specjalne ściągaczki do włókien światłowodowych. To narzędzie ma precyzyjnie obrobione gniazda o ściśle określonych średnicach, zwykle dopasowanych do włókien 125 µm oraz do zewnętrznych powłok 250 µm i 900 µm. Dzięki temu można kontrolowanie zdjąć najpierw zewnętrzną powłokę akrylową, a potem ewentualnie kolejne warstwy, nie naruszając samego szkła. W światłowodzie każde mikropęknięcie wprowadzane przez nieumiejętne zdejmowanie powłoki skutkuje później zwiększonym tłumieniem, a nawet ryzykiem zerwania włókna podczas spawania czy montażu złącza. Z mojego doświadczenia wynika, że dobre, ostre stripery do włókien są ważniejsze niż połowa reszty walizki instalatora – jak są tępe albo przypadkowe, to włókna po prostu pękają przy pierwszym zgięciu. Zgodnie z dobrymi praktykami i zaleceniami producentów osprzętu (np. Corning, Prysmian, OFS) do przygotowania włókna przed spawaniem stosuje się zawsze dedykowane narzędzie do stripowania, a nie uniwersalne kombinerki czy obcinaki. Najpierw odizolowuje się kabel zewnętrzny, potem tubę, a na końcu właśnie włókno przy pomocy takich szczypiec jak na zdjęciu 1. Po stripowaniu konieczne jest jeszcze dokładne czyszczenie włókna alkoholem izopropylowym i dopiero wtedy można je wkładać do spawarki lub złącza mechanicznego. Dobrze dobrane i wyregulowane stripery minimalizują ilość odpadów, przyspieszają pracę i przede wszystkim zapewniają powtarzalną jakość przygotowania końcówek, co bezpośrednio przekłada się na niskie tłumienie i stabilność całego toru optycznego.

Pytanie 2

Na obrazie przedstawiono schemat instalacji DVB-S, DVB-T oraz radiowej. Wszyscy użytkownicy tej instalacji zgłaszają, że nie odbierają jedynie sygnału DVB-T. Który element został prawdopodobnie uszkodzony?

Ilustracja do pytania
A. Zwrotnica antenowa.
B. Antena satelitarna.
C. Zabezpieczenie przepięciowe.
D. Konwerter.
Poprawna jest odpowiedź: zwrotnica antenowa. W tym schemacie instalacji mamy trzy niezależne tory sygnałowe: DVB-S z anteny satelitarnej przez konwerter, DVB-T z anteny naziemnej oraz radio FM/DAB z anteny radiowej. Zwrotnica antenowa (często nazywana też sumatorem lub diplexerem/triplexerem) służy do połączenia tych różnych pasm częstotliwości w jeden wspólny kabel, który dalej wchodzi do multiswitcha. Jeśli wszyscy użytkownicy tracą tylko DVB-T, a nadal odbierają satelitę i radio, to bardzo silnie wskazuje, że uszkodził się właśnie tor naziemny w zwrotnicy. Satelita idzie osobnymi przewodami z konwertera do multiswitcha, więc awaria zwrotnicy nie wpływa na DVB-S. Podobnie bywa z radiem – wiele zwrotnic ma oddzielne wejście FM/DAB i często pada tylko sekcja UHF/TV. W praktyce instalator, zgodnie z dobrymi praktykami PN-EN 50083 i wytycznymi producentów multiswitchy, zawsze zaczyna diagnostykę od sprawdzenia, czy sygnał DVB-T jest obecny na wyjściu zwrotnicy i czy nie ma przerwy w torze UHF. Moim zdaniem w takich układach warto też pamiętać o poprawnym ekranowaniu przewodów koncentrycznych i stosowaniu złączy F dobrej jakości, bo złe połączenie na zwrotnicy może dawać podobne objawy jak jej uszkodzenie. W serwisie często robi się prosty test: odłącza się zwrotnicę i podaje sygnał DVB-T bezpośrednio na multiswitch lub miernik poziomu sygnału. Jeżeli obraz wraca, sprawa jest jasna – zwrotnica do wymiany. To klasyczny przypadek z praktyki instalatorskiej w budynkach wielorodzinnych, gdzie zwrotnica jest jednym wspólnym elementem dla wszystkich gniazd abonenckich.

Pytanie 3

Który wniosek o działaniu instalacji antenowej można wysnuć na podstawie wyników pomiarów poziomu sygnału i MER wykonanych w gnieździe abonenckim?

POMIARY SYGNAŁÓWPoziom sygnałuMER
(wymagany: 48<x<74 dB)(wymagana: >26 dB)
DVB-T MUX 185 dB30 dB
DVB-T MUX 265 dB18 dB
DVB-T MUX 345 dB22 dB
A. Współczynnik błędów modulacji tylko dla transpondera MUX 2 jest za niski.
B. Poziomy sygnałów dla wszystkich transponderów są prawidłowe.
C. Poziom sygnału dla transpondera MUX 1 jest za wysoki.
D. Współczynnik błędów modulacji dla wszystkich transponderów są za niskie.
Wyniki pomiarów bardzo ładnie pokazują, dlaczego prawidłowy wniosek dotyczy zbyt wysokiego poziomu sygnału dla MUX 1. W tabeli masz podane wymagania: poziom sygnału w gnieździe abonenckim powinien mieścić się w przedziale 48–74 dBµV. Dla MUX 1 zmierzono 85 dBµV, czyli wyraźnie powyżej górnej granicy. Z punktu widzenia praktyki instalatorskiej to już jest poziom, który może przesterować wejście tunera lub wzmacniaczy pośrednich, powodować intermodulację, a nawet objawy typu zacinanie obrazu mimo „mocnego” sygnału. MER dla MUX 1 wynosi 30 dB, czyli spełnia wymaganie >26 dB, więc jakość modulacji jest poprawna. Problem nie leży w jakości, tylko w mocy sygnału. W poprawnie zaprojektowanej instalacji RTV-SAT stosuje się tłumiki, odpowiednie rozgałęźniki oraz regulowane wzmacniacze, żeby właśnie utrzymać poziom sygnału w widełkach normowych, zwykle zgodnie z wytycznymi ETSI i PN-EN dla instalacji zbiorczych. Z mojego doświadczenia za wysoki poziom w gnieździe jest tak samo groźny jak za niski – tuner nie jest miernikiem mocy i często użytkownik widzi tylko „brak sygnału”. W praktyce, gdy na jednym multipleksie masz 80–85 dBµV, a na innych znacząco mniej, to sugeruje nadmierne wzmocnienie jednego pasma, złą regulację wzmacniacza kanałowego albo brak wyrównania poziomów między MUX-ami. Dobrym nawykiem jest po każdym uruchomieniu instalacji przejście po wszystkich gniazdach z miernikiem i sprawdzenie: poziom, MER, BER. Dzięki temu od razu widać, że MUX 1 trzeba stłumić lub skorygować ustawienia wzmacniacza, zanim instalacja zostanie odebrana przez inwestora.

Pytanie 4

Aby przymocować maszt antenowy do komina, należy użyć

A. gwoździ o długości 100 mm.
B. śrub na przewierconym na wylot kominie.
C. kołków o długości 100 mm.
D. taśm obejmujących komin.
Prawidłowo – maszt antenowy do komina mocuje się za pomocą taśm obejmujących komin. Chodzi o specjalne opaski stalowe (często ocynkowane), które tworzą rodzaj obejmy dookoła komina, bez jego uszkadzania. Takie rozwiązanie jest zgodne z dobrą praktyką montażu anten i z zaleceniami producentów masztów oraz uchwytów kominowych. Kluczowe jest to, że komin jest elementem murowanym, pracującym w wysokiej temperaturze, z przewężeniami, dylatacjami itp. Wiercenie w nim na wylot albo wbijanie czegokolwiek może naruszyć jego nośność, szczelność i odporność ogniową. Taśmy obejmujące komin przenoszą obciążenia od wiatru, ciężaru masztu i anteny w sposób równomierny, na większą powierzchnię muru. Dzięki temu nie ma koncentracji naprężeń w jednym punkcie, jak przy kołkach czy śrubach. W praktyce stosuje się komplet: uchwyt kominowy, dwie lub więcej taśm stalowych z napinaczami oraz odpowiednie dystanse, żeby maszt nie opierał się bezpośrednio o cegłę. Dobrze jest, gdy taśmy są z materiału odpornego na korozję (stal nierdzewna albo bardzo porządny ocynk), bo pracują na zewnątrz, w deszczu, mrozie, przy dużych wiatrach. Z mojego doświadczenia wynika, że poprawnie napięte taśmy, zamontowane na prostym odcinku komina, z zachowaniem pionu masztu, wytrzymują spokojnie wieloletnią eksploatację, oczywiście przy okresowych przeglądach. Tak zalecają też normy i wytyczne dotyczące mocowania lekkich konstrukcji na dachach – minimalna ingerencja w konstrukcję komina, maksymalne rozłożenie sił. Warto też pamiętać o tym, aby nie zakładać taśm tuż przy krawędzi komina, ale trochę niżej, na stabilnej części muru, i sprawdzić stan cegieł oraz spoin przed montażem.

Pytanie 5

Ze względu na brak sygnału w kablu instalacyjnym wykonano pomiar parametrów kabla reflektometrem. Przedstawiony na rysunku przykład reflektogramu świadczy o tym, że badany kabel współosiowy na przeciwległym końcu jest

Ilustracja do pytania
A. zawilgocony.
B. ucięty.
C. rozgałęziony.
D. zwarty.
Prawidłowo – taki kształt reflektogramu oznacza zwarcie na końcu kabla współosiowego. W reflektometrii TDR zasada jest dość prosta: wysyłamy do kabla impuls i obserwujemy, jak wraca odbicie. Dla linii o dopasowanej impedancji falowej (np. 75 Ω w instalacjach RTV-SAT albo 50 Ω w systemach radiokomunikacyjnych) idealnie nie powinno być prawie żadnego odbicia, wykres jest płaski. Natomiast gdy koniec kabla jest zwarty, impedancja na końcu spada praktycznie do 0 Ω, co powoduje odbicie impulsu z odwróceniem fazy. Na ekranie reflektometru widzimy wtedy charakterystyczne przejście w dół – impuls „ujemny” względem poziomu odniesienia, dokładnie tak jak na rysunku. Przy końcu otwartym (ucięty kabel, brak obciążenia) impuls jest odbity w fazie, więc reflektogram idzie w górę. To jest taka podstawowa reguła, którą warto mieć w głowie: odbicie dodatnie – przerwa/otwarty koniec, odbicie ujemne – zwarcie. W praktyce instalatorskiej TDR świetnie się sprawdza przy lokalizowaniu uszkodzeń w kablach koncentrycznych, skrętce, a nawet kablach energetycznych nN. Można z dość dużą dokładnością wyznaczyć odległość do miejsca zwarcia, wykorzystując prędkość propagacji sygnału w danym kablu (parametr VF podawany w katalogach producenta, zwykle 0,66–0,85 c). W nowoczesnych standardach pomiarowych, np. zgodnie z dobrymi praktykami opisanymi w dokumentach ITU-T czy wytycznych producentów sprzętu pomiarowego, interpretacja znaku i kształtu odbicia jest podstawą diagnozy: strome, wyraźne odbicie ujemne na końcu linii przy stałym poziomie przed nim to typowy objaw zwartego zakończenia. Moim zdaniem, jeśli ktoś pracuje przy instalacjach antenowych, CCTV, systemach LTE/5G na kablach koncentrycznych, to rozpoznawanie takich charakterystycznych reflektogramów to absolutna podstawa fachowego serwisu.

Pytanie 6

Który miernik należy wykorzystać do wyszukania sygnałów z anteny TV naziemnej?

A. Miernik 4
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Miernik 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Miernik 3
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Miernik 1
Ilustracja do odpowiedzi D
Poprawnie wskazany został miernik nr 2, czyli typowy wskaźnik sygnału DVB‑T/DVB‑T2 (tzw. DVB‑T finder). To właśnie taki przyrząd jest przeznaczony do wyszukiwania i ustawiania anteny TV naziemnej, pracującej w paśmie VHF/UHF i w standardzie DVB‑T/DVB‑T2. Miernik ten współpracuje z instalacją antenową przez złącze koncentryczne (zwykle F), mierzy poziom sygnału z multipleksów naziemnych i pokazuje jego wartość w formie linijki lub diod LED, często też z dodatkowym sygnałem dźwiękowym. W praktyce wygląda to tak, że podłączasz miernik między antenę a zasilacz/odbiornik, ustawiasz wstępnie kierunek anteny na nadajnik, a potem powoli korygujesz azymut i pochylenie, obserwując wskazania poziomu sygnału i starając się uzyskać maksimum. Dobre mierniki naziemne potrafią dodatkowo pokazać parametry jakości, takie jak MER, BER, czy wskaźnik SNR, co jest zgodne z zaleceniami branżowymi przy uruchamianiu instalacji zgodnych z normą PN‑EN 50083 oraz wytycznymi operatorów sieci nadawczych. W technice instalatorskiej przyjęło się, że do TV naziemnej używa się przyrządów przeznaczonych specjalnie do DVB‑T/DVB‑T2, a nie mierników satelitarnych czy testerów kabli, bo tylko one prawidłowo uwzględniają charakterystykę sygnału COFDM, szerokość kanału 8 MHz i typowe poziomy sygnału rzędu 45–75 dBµV. Moim zdaniem, jeśli ktoś poważnie myśli o montażu anten, to taki DVB‑T finder to absolutne minimum sprzętowe, a w profesjonalnych firmach standardem są już bardziej rozbudowane analizatory spektralne z obsługą wszystkich standardów naziemnych.

Pytanie 7

Przedstawiony na rysunku element to

Ilustracja do pytania
A. multiswitch RF
B. modulator RF
C. rozgałęźnik RF
D. spliter RF
Element pokazany na rysunku łatwo pomylić z innymi urządzeniami RF, bo ma sporo złącz F i wygląda jak klasyczny rozgałęźnik czy spliter. W rzeczywistości jednak to nie jest ani prosty spliter RF, ani zwykły rozgałęźnik, ani tym bardziej modulator. Kluczowe są opisy przy złączach: kilka wejść opisanych jako LNB A, LNB B, LNB C, LNB D z informacją o tonie 22 kHz oraz napięciu zasilania konwertera, a do tego osobne wejście naziemne (Terrestrial) i wiele wyjść do odbiorników. Tego nie ma w zwykłych splitterach. Spliter RF to w podstawowej formie bierne urządzenie, które tylko dzieli sygnał na kilka torów, wprowadzając określone tłumienie rozdziału. Nie analizuje komend z tunera, nie przełącza polaryzacji ani pasm, zwykle też nie ma osobnego zasilania DC. Użycie zwykłego splitera w instalacji satelitarnej zamiast multiswitcha skutkuje tym, że odbiorniki zaczynają sobie „przeszkadzać”, bo wysyłają różne napięcia i tony 22 kHz na wspólną linię. To typowy błąd myślowy: skoro coś ma kilka gniazd F, to musi być rozgałęźnik. Modulator RF z kolei działa zupełnie inaczej – jego zadaniem jest zamiana sygnału audio/wideo (np. z dekodera, kamery, odtwarzacza) na klasyczny sygnał telewizyjny w określonym kanale RF, zwykle w zakresie VHF/UHF. Na obudowie modulatora znajdziesz informacje o kanałach wyjściowych, standardzie (PAL, DVB-T, QAM) i raczej jedno, maksymalnie kilka wyjść RF. Tu natomiast mamy wyraźny zakres 950–2150 MHz typowy dla toru satelitarnego IF i dodatkowo tor 47–862 MHz dla sygnału naziemnego. Rozgałęźnik RF to w praktyce tylko inne określenie splitter, czasem z nieco bardziej rozbudowaną charakterystyką (np. wersje odgałęźne, przelotowe), ale dalej jest to element pasywny, bez logiki sterującej i bez konieczności zasilania. Na zdjęciu widać złącze „DC Jack” oraz opisy zasilania LNB, co jasno wskazuje na aktywny charakter urządzenia. Częste błędne założenie jest takie, że jak coś rozdziela sygnał na kilka gniazd, to musi być rozgałęźnik. W instalacjach SAT to niestety za proste podejście. Tu potrzebny jest multiswitch, który zgodnie z dobrymi praktykami branżowymi umożliwia niezależną pracę wielu tunerów SAT z jednego konwertera quattro i jednoczesne dołączenie sygnału DVB-T/DAB/FM. Gdy zrozumie się różnicę między prostymi elementami pasywnymi a multiswitchem z funkcją przełączania polaryzacji i pasm, te urządzenia przestają się mylić.

Pytanie 8

Podczas konserwacji instalacji telewizyjnej pomiar parametrów instalacji antenowej DVB-T wymaga sprawdzenia

A. długości kabla.
B. rezystancji kabla.
C. bitowej stopy błędów.
D. izolacji kabla.
Prawidłowo wskazana została bitowa stopa błędów (BER – Bit Error Rate), bo właśnie to jest jeden z kluczowych parametrów jakościowych w instalacjach DVB-T. Moim zdaniem w praktyce serwisowej to jest wręcz podstawowy wskaźnik, czy instalacja antenowa „dowozi” poprawny sygnał cyfrowy do odbiornika. W telewizji cyfrowej nie wystarczy, że sygnał jest „mocny”, on musi być przede wszystkim czysty pod względem błędów. BER mówi nam, jaki ułamek bitów dociera z błędem przed i po korekcji FEC. W pomiarach serwisowych często rozróżnia się BER przed korekcją (tzw. bBER lub Pre-BER) oraz po korekcji (aBER lub Post-BER). W dobrze wykonanej instalacji DVB-T Pre-BER powinien być odpowiednio niski, tak aby po korekcji FEC praktycznie nie było błędów widocznych na ekranie (brak klockowania, przycięć, zaników). Dobre praktyki branżowe i zalecenia producentów mierników mówią, że oprócz poziomu sygnału (dBµV) i współczynnika C/N, zawsze należy ocenić BER, bo to on najuczciwiej pokazuje realny margines bezpieczeństwa odbioru. W standardach DVB-T i DVB-T2 wprost zakłada się, że system FEC ma „ratować” transmisję przy pewnym poziomie zakłóceń, ale tylko do momentu, gdy BER nie przekroczy wartości granicznych – po przekroczeniu następuje efekt klifu: obraz nagle zanika, mimo że poziom sygnału może wyglądać jeszcze całkiem przyzwoicie. Z mojego doświadczenia wynika, że w serwisie antenowym pomiar samej rezystancji czy ciągłości kabla mówi tylko, czy coś jest skrajnie uszkodzone, natomiast BER pokazuje, czy instalacja poradzi sobie w trudniejszych warunkach, np. przy deszczu, zakłóceniach LTE, odbiciach wielodrogowych. Dlatego profesjonalne mierniki do DVB-T zawsze mają funkcję pomiaru BER, MER i C/N, a technik przy odbiorze lub konserwacji instalacji powinien te parametry sprawdzać rutynowo, zgodnie z wytycznymi producentów sprzętu i normami dotyczącymi systemów zbiorczych RTV/SAT.

Pytanie 9

Silne pole elektryczne najmniej oddziałuje na przesyłanie sygnałów przez instalację kablową

A. symetryczną.
B. skrętkową.
C. koncentryczną.
D. światłowodową.
Prawidłowa odpowiedź to światłowód, bo w światłowodzie sygnał jest przenoszony nie jako pole elektryczne w przewodniku metalowym, tylko jako fala świetlna w rdzeniu dielektrycznym (szklanym lub plastikowym). Silne pole elektryczne praktycznie nie ma jak się „sprzęgnąć” z takim medium, bo nie ma tam metalowego toru przewodzącego, w którym mogłyby się indukować zakłócenia. Dlatego mówi się, że światłowód jest odporny na zakłócenia elektromagnetyczne (EMI) i pole elektryczne czy magnetyczne. To jest jedna z jego kluczowych zalet w stosunku do kabli miedzianych. W instalacjach przemysłowych, przy dużych silnikach, przemiennikach częstotliwości, spawarkach czy rozdzielnicach wysokiego napięcia, normy i dobre praktyki (np. wytyczne PN-EN 50174, zalecenia producentów automatyki) bardzo często wręcz sugerują stosowanie światłowodów, jeżeli zależy nam na stabilnej transmisji i odporności na zakłócenia. Z mojego doświadczenia, jak w zakładzie jest dużo „brudnej” energetyki, to kable miedziane potrafią łapać różne śmieci, a światłowód ma to po prostu gdzieś. Dodatkowy plus jest taki, że światłowód zapewnia separację galwaniczną – nie przenosi różnic potencjałów, przepięć, pętli masy. To jest mega ważne, gdy łączymy budynki, szafy zasilane z różnych linii czy systemy pracujące na różnych potencjałach uziemienia. W praktyce sieci komputerowe, systemy sterowania, monitoring wideo w trudnych warunkach elektromagnetycznych coraz częściej robi się właśnie na światłowodzie, bo zapewnia on nie tylko dużą przepustowość, ale właśnie wysoką odporność na silne pola elektryczne i magnetyczne, co w tym pytaniu jest kluczowe.

Pytanie 10

Podczas konserwacji instalacji telewizyjnej pomiar parametrów instalacji antenowej DVB-T wymaga sprawdzenia

A. rezystancji kabla.
B. izolacji kabla.
C. bitowej stopy błędów.
D. długości kabla.
Prawidłowa odpowiedź to bitowa stopa błędów, bo w instalacjach DVB-T kluczowe jest nie tylko to, czy sygnał „jakoś tam jest”, ale czy po stronie odbiornika strumień danych cyfrowych daje się bezbłędnie zdekodować. DVB-T to transmisja cyfrowa, więc oprócz poziomu sygnału i MER liczy się właśnie BER, czyli Bit Error Rate. Moim zdaniem to jest taki odpowiednik „jakości” sygnału w świecie cyfrowym – pokazuje, ile bitów na określoną liczbę jest uszkodzonych jeszcze przed korekcją błędów (BER przed FEC) i po niej (BER po FEC). W praktyce przy pomiarach serwisowych miernik do DVB-T pokazuje zazwyczaj parametry: poziom sygnału w dBµV, MER w dB, BER, czasem też wskaźnik jakości. Według dobrych praktyk, opisanych chociażby w wytycznych producentów mierników czy zaleceniach operatorów sieci, sama kontrola kabli, długości czy rezystancji to za mało. Instalacja może być elektrycznie „ładna”, a odbiór i tak będzie fatalny, bo np. mamy zakłócenia impulsowe, odbicia sygnału (multipath), zbyt mały odstęp sygnał/szum – i to wszystko wyjdzie właśnie w BER i MER. Podczas konserwacji telewizyjnej instalacji antenowej robi się więc pomiar sygnału na gniazdach abonenckich i analizuje BER dla poszczególnych multipleksów. Jeżeli BER jest za wysoki, zaczynają się typowe objawy: przycinanie obrazu, zamrażanie klatek, artefakty, znikanie dźwięku. Wtedy technik szuka przyczyny: złe złącza, zbyt duże tłumienie, przesterowany wzmacniacz, zakłócenia LTE itd. Sam pomiar izolacji, długości czy rezystancji kabla jest przydatny, ale bardziej w klasycznych instalacjach analogowych albo przy ogólnej diagnostyce okablowania. W DVB-T najważniejsze jest, czy cyfrowy strumień danych spełnia wymagania jakościowe i bezpieczeństwa transmisji, a to opisuje właśnie bitowa stopa błędów.

Pytanie 11

Co oznacza przedstawiony symbol stosowany na schematach instalacji TV?

Ilustracja do pytania
A. Zwrotnicę.
B. Gniazdo.
C. Filtr.
D. Wzmacniacz.
Symbol przedstawiony na rysunku oznacza zwrotnicę, czyli element pasywny służący do łączenia lub rozdzielania sygnałów z różnych pasm częstotliwości. Ten charakterystyczny znak w kształcie litery „Y” w prostokącie jest dość typowy w schematach instalacji RTV-SAT, szczególnie zgodnych z praktyką stosowaną w branży telekomunikacyjnej i instalatorskiej. Zwrotnica pozwala np. połączyć sygnał z anteny naziemnej DVB-T z sygnałem z anteny satelitarnej i dalej puścić to jednym kablem koncentrycznym do gniazda abonenckiego. Z mojego doświadczenia, w większych instalacjach zbiorczych (SMATV, RTV-SAT w blokach) zwrotnice są wręcz kluczowym elementem całej topologii: umożliwiają prawidłowe wydzielenie toru SAT, TV i czasem jeszcze radia FM czy DAB+, przy zachowaniu odpowiedniego dopasowania impedancji 75 Ω. Dobrą praktyką jest stosowanie zwrotnic opisywanych pasmem, np. 5–68 MHz, 87–108 MHz, 174–230 MHz, 470–862 MHz, żeby dokładnie wiedzieć, które wejście odpowiada za jakie zakresy częstotliwości. Zwrotnice projektuje się tak, żeby minimalizować tłumienie w paśmie roboczym i zapewnić duże tłumienie zaporowe poza nim, co ogranicza zakłócenia między torami. W instalacjach zgodnych z normami PN-EN 50083 czy serią EN 60728 zwraca się uwagę na właściwy dobór zwrotnic do poziomu sygnału, liczby odbiorników i topologii (magistrala, gwiazda, mieszana). Moim zdaniem warto już na etapie czytania schematu od razu kojarzyć ten symbol z funkcją „łączenia różnych pasm w jeden kabel” – to potem bardzo ułatwia diagnozowanie usterek, np. gdy nie działa tylko SAT, a DVB-T jest w porządku, często pierwszym podejrzanym jest właśnie zwrotnica albo jej niewłaściwe podłączenie.

Pytanie 12

Na rysunku przedstawiono złącze koncentryczne typu

Ilustracja do pytania
A. F
B. SMA
C. N
D. BNC
Na zdjęciu widać klasyczne złącze koncentryczne typu F, bardzo charakterystyczne przez swoją prostą, gwintowaną konstrukcję i brak osobnego środkowego pina wtyczki – pinem jest po prostu żyła środkowa kabla koncentrycznego. Złącze F nakręca się na gniazdo z odpowiednim gwintem zewnętrznym, co daje w miarę pewne, mechaniczne połączenie i przyzwoite ekranowanie przy typowych częstotliwościach telewizyjnych i satelitarnych. W praktyce takie złącza spotyka się wszędzie tam, gdzie jest telewizja kablowa, DVB-T, instalacje RTV-SAT, multiswitche, rozgałęźniki, wzmacniacze masztowe czy modemy kablowe DOCSIS. Moim zdaniem to jedno z najbardziej „codziennych” złączy w branży RTV, chociaż na zajęciach częściej pokazuje się BNC, bo ładniej wygląda w katalogu. Złącze F występuje w wersjach na kabel 75 Ω (standardowe kable telewizyjne, np. RG-6, Triset itp.) i jest projektowane do pracy w zakresie od kilkudziesięciu MHz do kilku GHz, co wystarcza do dystrybucji sygnałów satelitarnych (pasmo L ok. 950–2150 MHz) oraz telewizji naziemnej. Dobre praktyki montażowe mówią, żeby przy zarabianiu złącza F bardzo dokładnie przyciąć i ułożyć oplot, nie zostawiać pojedynczych drucików, które mogłyby dotknąć żyły środkowej, oraz stosować złącza kompresyjne lub zaciskane zamiast tanich skręcanych, szczególnie w instalacjach zbiorczych. W normach i zaleceniach branżowych (np. wytyczne do instalacji RTV-SAT zgodne z EN 50083 czy normami budynkowymi) złącze F jest wręcz standardem de facto. W praktyce serwisowej bardzo ważne jest też, żeby nie „przekręcać” złącza przy przykręcaniu do gniazda, bo łatwo ukręcić żyłę lub rozluźnić ekranowanie. Jeśli ktoś pracuje z antenami i telewizją, rozpoznanie złącza F po samym kształcie i gwincie to absolutna podstawa warsztatu.

Pytanie 13

Przedstawiony sposób montażu konwerterów, zwany montażem na „zeżie”, umożliwia

Ilustracja do pytania
A. polepszenie jakości sygnału z jednego satelity.
B. dublowanie konwerterów w przypadku awarii.
C. nagrywanie programów innych niż oglądane.
D. odbiór programów z kilku satelitów.
Przedstawiony na zdjęciu montaż na tzw. „zezie” polega na zamocowaniu kilku konwerterów (LNB) na jednym talerzu satelitarnym, tak aby każdy z nich „patrzył” w trochę inny punkt ogniskowy czaszy. W praktyce oznacza to, że antena odbiera sygnał z kilku pozycji orbitalnych jednocześnie, mimo że fizycznie talerz jest ustawiony tylko na jedną główną satelitę. To właśnie dlatego prawidłowa odpowiedź mówi o odbiorze programów z kilku satelitów. Z mojego doświadczenia, typowym zestawem w Polsce jest np. odbiór z pozycji 13°E (Hot Bird) i 19,2°E (Astra), czasem dochodzi 23,5°E lub 9°E. Montując konwertery na „zez”, instalator wykorzystuje fakt, że czasza ma pewien zapas powierzchni i może skupić sygnał również z satelitów oddalonych o kilka stopni łuku geostacjonarnego. Oczywiście sygnał z konwerterów „zezujących” jest zwykle trochę słabszy niż z konwertera centralnego, dlatego dobrą praktyką jest stosowanie większej czaszy, np. 80–90 cm, a nie najmniejszej 60-tki. W branży przyjęło się też stosowanie uchwytów multifeed oraz przełączników DiSEqC, które pozwalają tunerowi automatycznie wybierać odpowiedni konwerter w zależności od wybranego na liście kanału satelity. Jest to zgodne z powszechnymi standardami instalacji DVB-S/S2 i zaleceniami producentów osprzętu. W praktyce taki montaż daje użytkownikowi większą elastyczność programową bez konieczności stawiania kilku oddzielnych anten lub instalowania anteny z obrotnicą. Moim zdaniem to jedno z najbardziej opłacalnych rozwiązań przy domowych instalacjach satelitarnych, zwłaszcza tam, gdzie chce się mieć dostęp do różnych pakietów czy kanałów FTA z kilku pozycji orbitalnych.

Pytanie 14

Przedstawiony na rysunku schemat instalacji TV umożliwia klientom odbiór sygnału telewizji naziemnej i satelitarnej z dwóch satelitów: ASTRA i Hot Bird. Elementy instalacji: antena, konwertery, multiswitch oraz gniazda są sprawne i prawidłowo zamontowane, jednak użytkownicy skarżą się, że nie odbierają kanałów satelitarnych z jednego z satelitów. Powodem takiej sytuacji może być

Ilustracja do pytania
A. uszkodzony kabel lub kable między multiswitchem i konwerterem.
B. źle ustawiona antena satelitarna.
C. źle ustawiony konwerter.
D. uszkodzone kable między multiswitchem i gniazdami.
Wybranie odpowiedzi o uszkodzonym kablu lub kablach między multiswitchem a konwerterem najlepiej pasuje do opisanego objawu: brak programów tylko z jednego satelity, przy jednoczesnym poprawnym odbiorze z drugiego i poprawnym działaniu DVB-T. W instalacji z dwoma konwerterami quattro każdy z nich dostarcza do multiswitcha cztery sygnały: pasmo dolne/ górne oraz polaryzacja H/V. Multiswitch zgodnie z normami instalacji zbiorczych (m.in. PN-EN 50083) przełącza te tory w zależności od komend DiSEqC i napięć 13/18 V z tunerów. Jeśli uszkodzi się choćby jeden przewód pomiędzy multiswitchem a danym konwerterem, multiswitch nie dostaje kompletnego zestawu sygnałów z tego satelity. W praktyce tuner nadal może widzieć część transponderów lub w ogóle nie widzi satelity – użytkownik odczuwa to jako „brak kanałów z jednego satelity”. Moim zdaniem to jest typowa usterka w budynkach wielorodzinnych: kable na dachu są narażone na UV, wilgoć, słabe złącza F, czasem ktoś je po prostu przygniecie lub naderwie przy serwisie. Dobrą praktyką jest stosowanie przewodów klasy A/A+, z pełną miedzianą żyłą i potrójnym ekranem oraz złącz kompresyjnych, a także okresowa kontrola połączeń i pomiary miernikiem poziomu sygnału SAT (MER, BER, C/N) na każdym wejściu multiswitcha. W prawidłowo wykonanej instalacji każdy kabel od konwertera quattro do multiswitcha jest jednoznacznie opisany (np. VL, VH, HL, HH), co bardzo ułatwia diagnostykę – można wtedy szybko sprawdzić, który tor jest martwy i czy problem leży w kablu, złączu, czy samym konwerterze. W praktyce serwisowej często po prostu przepina się kable między wejściami multiswitcha: jeśli „przenosi się” problem na drugi satelita, to praktycznie pewne, że winny jest przewód lub złącze, a nie antena czy ustawienie.

Pytanie 15

Podstawowym parametrem anteny odbiorczej DVB-T jest

A. zysk.
B. moc.
C. rezystancja.
D. tłumienie.
Prawidłowo – w przypadku anteny odbiorczej dla DVB-T kluczowym, podstawowym parametrem jest jej zysk. Zysk anteny opisuje, jak bardzo antena potrafi „skupić” odbierane fale radiowe w określonym kierunku w porównaniu z anteną wzorcową (najczęściej izotropową lub półfalową). W praktyce im większy zysk (podawany zwykle w dBi lub dBd), tym wyższy poziom sygnału na wyjściu anteny przy takim samym poziomie pola elektromagnetycznego w eterze. To się bardzo mocno przekłada na stabilny odbiór DVB-T, szczególnie przy słabszym sygnale albo większej odległości od nadajnika. Moim zdaniem w realnych instalacjach domowych to właśnie zysk i kierunkowość anteny najczęściej decydują, czy odbiornik ma zapas tzw. marginesu sygnał/szum, który jest wymagany przez standardy DVB-T/DVB-T2. Dla modulacji COFDM używanej w DVB-T ważne jest, żeby poziom sygnału na wejściu tunera przekraczał minimalne wartości określone w dokumentach ETSI EN 300 744 i powiązanych zaleceniach, a odpowiednio dobrana antena o sensownym zysku pomaga ten warunek spełnić bez przesadnego wzmacniania wszystkiego dodatkowym wzmacniaczem masztowym. W praktyce instalatorzy dobierają antenę właśnie pod kątem zysku i charakterystyki promieniowania – np. w terenie wiejskim stosuje się anteny kierunkowe o dużym zysku, żeby „dociągnąć” sygnał z odległego nadajnika, a w mieście często wystarcza mniejsza antena o średnim zysku, za to o szerszej charakterystyce. Dobrą praktyką jest, żeby zysk anteny był na tyle wysoki, aby na wyjściu uzyskać stabilny poziom sygnału, ale jednocześnie nie przesadzić tak, żeby nie przesterować wzmacniaczy lub wejścia tunera. W porządnie zaprojektowanych instalacjach antenowych parametrem startowym przy doborze anteny jest właśnie zysk, a dopiero później patrzy się na inne cechy, jak odporność mechaniczna, pasmo pracy czy dopasowanie impedancyjne.

Pytanie 16

W obwodzie elektrycznym przedstawionym na schemacie należy wykonać pomiary napięcia elektrycznego, natężenia prądu i mocy pobieranej przez odbiornik. Wskaż prawidłowe umiejscowienie poszczególnych mierników.

Ilustracja do pytania
A. 1-watomierz, 2-amperomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
B. 1-amperomierz, 2-watomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
C. 1-woltomierz, 2-amperomierz, 3-watomierz, 4-woltomierz
D. 1-woltomierz, 2-watomierz, 3-amperomierz, 4-woltomierz
Prawidłowe rozmieszczenie przyrządów: 1 – woltomierz, 2 – amperomierz, 3 – watomierz, 4 – woltomierz wynika bezpośrednio z zasad budowy klasycznego układu pomiarowego w obwodzie prądu stałego. Woltomierze zawsze włączamy równolegle do elementu, którego napięcie chcemy zmierzyć. Dlatego przyrząd oznaczony jako 1 mierzy napięcie źródła zasilania, a przyrząd 4 – napięcie bezpośrednio na odbiorniku (obc). Dzięki temu można porównać spadek napięcia na przewodach, stykach czy aparaturze, co w praktyce serwisowej jest bardzo przydatne, np. przy diagnozie zbyt dużych spadków napięć w instalacjach niskonapięciowych. Amperomierz (2) musi być włączony szeregowo w obwód, tak aby cały prąd płynął przez jego wewnętrzne uzwojenie. To jest standardowa zasada, którą podają zarówno podręczniki SEP, jak i normy dotyczące pomiarów eksploatacyjnych w instalacjach. Gdyby amperomierz podłączyć równolegle, praktycznie zrobiłby zwarcie, bo ma bardzo małą rezystancję wewnętrzną. Watomierz (3) ma dwa obwody: prądowy i napięciowy. Obwód prądowy włącza się szeregowo tak jak amperomierz, natomiast obwód napięciowy równolegle do odbiornika. Na schemacie zaznaczone gwiazdkami zaciski watomierza są połączone prawidłowo – tak, żeby mierzył moc pobieraną przez obciążenie, a nie moc strat np. w przewodach. W praktyce warsztatowej takie ustawienie przyrządów stosuje się np. przy pomiarach silników DC, rezystorów mocy, grzałek czy żarówek – dokładnie tak samo: amperomierz w szereg, woltomierze na źródle i na odbiorniku, watomierz w układzie mieszanym. Moim zdaniem warto zapamiętać sobie taki „szkielet” połączeń, bo potem, przy bardziej skomplikowanych układach pomiarowych, zasada zostaje identyczna, tylko przyrządów robi się więcej.

Pytanie 17

W wyniku zalania uległ uszkodzeniu konwerter zamontowany na antenie satelitarnej. Umożliwiał on odbiór programów satelitarnych bezpośrednio przez 4 użytkowników dla każdego w innym paśmie. Którego typu konwerter powinien być użyty do wymiany?

A. SINGLE
B. QUAD
C. TWIN
D. QUATTRO
Prawidłowa odpowiedź to QUAD, ponieważ opis w pytaniu dokładnie pasuje do funkcji konwertera typu QUAD: ma on cztery niezależne wyjścia, z których każde zachowuje się jak osobny konwerter uniwersalny. Każdy z czterech użytkowników może mieć własny tuner satelitarny, przełączać między polaryzacjami (H/V) i pasmami (dolne/górne) zupełnie niezależnie od pozostałych. Tuner wysyła do konwertera odpowiednie napięcie (13/18 V) i sygnał 22 kHz, a konwerter QUAD reaguje na to tak, jakby był pojedynczym LNB tylko dla tego jednego odbiornika. Z mojego doświadczenia w instalacjach domowych i małych biurach to jest standardowe rozwiązanie, gdy chcemy obsłużyć do czterech dekoderów bez multiswitcha.
Konwerter TWIN ma tylko dwa wyjścia, więc fizycznie nie dałoby się podłączyć czterech niezależnych użytkowników – zabrakłoby złącz F. SINGLE obsłuży tylko jednego odbiorcę. QUATTRO z kolei jest przeznaczony do współpracy z multiswitchem i na jego wyjściach ma na stałe rozdzielone pasma i polaryzacje: VL, HL, VH, HH. Użytkownicy nie podłączają się bezpośrednio do QUATTRO, tylko do multiswitcha, który dopiero rozdziela sygnał na wiele mieszkań.
W praktyce, jeśli mamy typową instalację w domu jednorodzinnym, gdzie są np. cztery dekodery (lub dwa dekodery PVR z podwójnym wejściem), to konwerter QUAD jest najbardziej sensownym wyborem. Nie wymaga dodatkowych urządzeń, okablowanie jest proste: od każdego wyjścia LNB idzie osobny kabel koncentryczny do konkretnego tunera. Warto też pamiętać, że przy wymianie konwertera trzeba zachować tę samą geometrię mocowania i poprawnie ustawić skręt LNB (skew), bo od tego zależy jakość odbioru polaryzacji. Dobrą praktyką jest też sprawdzenie, czy dekodery obsługują standardy DVB-S i DVB-S2 oraz czy przewód koncentryczny ma odpowiednią jakość (min. klasa A) – wtedy taki konwerter QUAD spokojnie zapewni stabilny odbiór nawet na dłuższych odcinkach kabla.

Pytanie 18

Na schemacie przedstawiono instalację telewizyjną typu

Ilustracja do pytania
A. pierścieniowego.
B. rozgałęźnego.
C. przelotowego.
D. gwiazdy.
Na schemacie pokazano instalację telewizyjną, w której sygnał z anteny przechodzi kolejno przez gniazda abonenckie – właśnie taki sposób prowadzenia przewodu koncentrycznego nazywa się instalacją przelotową. Kluczowy jest tu jeden wspólny kabel „przelatujący” od pierwszego gniazda do ostatniego, a gniazda pośrednie mają wejście i wyjście oraz odpowiednie tłumienie przelotowe i końcowe. W praktyce używa się tu gniazd typu przelotowego (np. oznaczanych właśnie jak na rysunku SSD 2-10), a na końcu linii montuje się gniazdo końcowe (np. SSD 2-00) lub osobny rezystor zakończeniowy 75 Ω. Takie rozwiązanie jest zgodne z typowymi wytycznymi dla małych instalacji RTV w mieszkaniach i domach jednorodzinnych, gdzie liczba gniazd jest niewielka, a długości przewodów umiarkowane. Z mojego doświadczenia w małych blokach i pensjonatach takie instalacje przelotowe są często spotykane, bo są tańsze w wykonaniu niż pełna gwiazda i przy 2–4 gniazdach zapewniają jeszcze wystarczająco równomierny poziom sygnału. Ważne, żeby dobrać gniazda o odpowiednich wartościach tłumienia, tak aby sygnał na pierwszym i ostatnim odbiorniku nie różnił się zbyt mocno – zgodnie z dobrymi praktykami poziom sygnału w gniazdach nie powinien spadać poniżej zalecanych wartości podawanych w dokumentacjach producentów sprzętu RTV i normach branżowych (np. w zakresie około 60–80 dBµV dla DVB-T). W odróżnieniu od instalacji gwiazdowej, tutaj nie ma rozdzielacza w jednym centralnym punkcie, tylko sygnał „idzie po kolei” przez wszystkie punkty. Dzięki temu łatwo rozpoznać, że na rysunku chodzi właśnie o instalację przelotową, a nie rozgałęźną czy pierścieniową.

Pytanie 19

Aby zaprogramować odbiornik telewizyjny, sygnał z anteny DVB-T należy podłączyć w telewizorze do gniazda typu

A. IEC
B. SCART
C. CHINCH
D. HDMI
Prawidłowe jest gniazdo typu IEC, bo właśnie ten złącz stosuje się standardowo do podłączania anten telewizyjnych z sygnałem DVB-T i DVB-T2. W praktyce wygląda to jak klasyczne, okrągłe gniazdo antenowe w telewizorze, często opisane jako „ANT IN”, „RF IN” albo „ANTENNA”. Złącze IEC jest przystosowane do współpracy z kablem koncentrycznym 75 Ω, który jest podstawowym medium transmisyjnym dla sygnałów telewizji naziemnej. Dzięki temu zapewnia odpowiednie dopasowanie impedancyjne, minimalizuje odbicia sygnału i straty, co przekłada się na stabilny odbiór multipleksów DVB-T.
W systemach RTV/SAT przyjmuje się zasadę, że sygnały wysokiej częstotliwości (RF) z anten, wzmacniaczy, rozgałęźników prowadzi się zawsze kablem koncentrycznym zakończonym odpowiednimi złączami – dla telewizorów naziemnych jest to właśnie IEC, a dla tunerów satelitarnych zazwyczaj F. W telewizorze z tunerem DVB-T/DVB-T2 cały demodulator jest wbudowany w środku, więc na zewnątrz wyprowadzamy tylko wejście RF, czyli to gniazdo antenowe IEC.
W praktyce instalacyjnej, gdy programujesz telewizor w domu, w hotelu czy w pracowni szkolnej, zawsze najpierw podpinasz kabel antenowy do gniazda IEC, dopiero potem uruchamiasz automatyczne wyszukiwanie kanałów. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś próbuje podłączać antenę przez inne złącza, kończy się to brakiem sygnału lub komunikatem „brak sygnału” w menu telewizora, bo te pozostałe interfejsy nie są wejściami RF, tylko wejściami sygnałów już zdemodulowanych. Dobrą praktyką jest też dbanie o jakość samego złącza IEC – porządnie zarobiony wtyk, brak „luźnego” oplotu, właściwe ekranowanie – bo DVB-T jest dość czułe na zakłócenia, szczególnie w instalacjach zbiorczych.

Pytanie 20

Wskaż przyrząd służący do zmierzenia współczynnika błędów modulacji występującego w naziemnej telewizji cyfrowej.

A. Przyrząd 4
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Przyrząd 3
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Przyrząd 1
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Przyrząd 2
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowo wskazany został przyrząd 2, czyli analizator sygnału DVB-T. To właśnie tego typu miernik pozwala na bezpośredni pomiar współczynnika błędów modulacji w naziemnej telewizji cyfrowej, czyli parametrów takich jak MER (Modulation Error Ratio) oraz BER (Bit Error Rate). W systemach DVB-T i DVB-T2 są to kluczowe wielkości jakościowe, opisane w normach ETSI EN 300 744 oraz EN 302 755. Sam poziom sygnału w dBµV to za mało – instalator musi wiedzieć, jak bardzo zniekształcona jest konstelacja QAM-owa i ile błędów pojawia się po demodulacji. Analizator z odpowiednim torem RF, demodulatorem COFDM i dekoderem FEC potrafi odtworzyć strumień transportowy i na tej podstawie policzyć MER, pre‑BER i post‑BER. W praktyce, przy uruchamianiu lub serwisie instalacji antenowej, takim przyrządem sprawdza się, czy sygnał z nadajnika po przejściu przez wzmacniacze, zwrotnice i kable nadal spełnia wymagane progi jakości, np. MER > 26 dB dla 64‑QAM przy określonej ochronie. Z mojego doświadczenia wynika, że patrzenie tylko na pasek „siła/jakość” w telewizorze to proszenie się o kłopoty – dopiero analizator DVB‑T pokazuje, co naprawdę dzieje się z modulacją, czy występują zakłócenia impulsowe, przesterowanie, echo itp. Dobre praktyki branżowe mówią wprost: profesjonalny pomiar instalacji TV/SAT robi się miernikiem sygnału cyfrowego z funkcją MER/BER i analizą konstelacji, czyli dokładnie takim jak przyrząd 2.

Pytanie 21

Złącza kompresyjne w instalacjach telewizyjnych stosowane są w celu

A. zwiększenia wytrzymałości mechanicznej połączeń.
B. przystosowania instalacji do pracy w podwyższonych temperaturach.
C. zabezpieczenia instalacji przed wpływem wilgoci.
D. przystosowania instalacji do pracy w podwyższonym ciśnieniu atmosferycznym.
Prawidłowo – złącza kompresyjne w instalacjach telewizyjnych stosuje się głównie po to, żeby uszczelnić połączenie i zabezpieczyć je przed wpływem wilgoci. Chodzi o to, że kabel koncentryczny ma bardzo precyzyjną strukturę: żyła wewnętrzna, dielektryk, ekran (oplot + folia) i płaszcz zewnętrzny. Jeśli do środka dostanie się woda, to zaczyna się kłopot – zmienia się impedancja falowa, rosną tłumienia, pojawiają się odbicia sygnału, a w skrajnym przypadku całkowita utrata odbioru. Z mojego doświadczenia w instalacjach zewnętrznych (anteny dachowe, masztowe, multiswitche na poddaszach nieogrzewanych) to właśnie wilgoć i kondensacja pary wodnej na złączach są najczęstszym powodem „magicznych” zaników sygnału. Złącza kompresyjne, w przeciwieństwie do zwykłych nakręcanych, zaciska się specjalnym narzędziem, które dociska tuleję złącza do płaszcza kabla na całym obwodzie. Powstaje coś w rodzaju pierścienia uszczelniającego – połączenie jest szczelne, stabilne mechanicznie i bardzo powtarzalne. W dobrych praktykach branżowych (instalacje wg zaleceń producentów sprzętu SAT/TV, norm PN‑EN dotyczących okablowania koncentrycznego) przyjmuje się, że na zewnątrz budynku powinno się stosować wyłącznie złącza kompresyjne lub przynajmniej samozaciskowe z uszczelką. W systemach zbiorczych RTV-SAT w budynkach wielorodzinnych to już praktycznie standard – operatorzy i instalatorzy wymagają złączy kompresyjnych na wszystkich odcinkach narażonych na zmiany temperatury i wilgotność. W praktyce dobrze wykonane złącze kompresyjne potrafi bezawaryjnie pracować przez lata, nawet na dachu, o ile kabel sam w sobie jest odporny UV i poprawnie ułożony. Dlatego kluczowa funkcja tych złączy to właśnie ochrona przed wilgocią i wynikającymi z niej problemami z parametrami elektrycznymi połączenia.

Pytanie 22

W którym zakresie częstotliwości powinien pracować rozgałęźnik aktywny wykorzystywany w instalacjach telewizji satelitarnej?

A. 1 kHz ÷ 2,7 kHz
B. 1 Hz ÷ 2,7 Hz
C. 1 MHz ÷ 2,7 MHz
D. 1 GHz ÷ 2,7 GHz
Poprawny zakres 1 GHz ÷ 2,7 GHz wynika bezpośrednio z charakteru sygnału satelitarnego w typowych instalacjach DVB-S / DVB-S2. Na odcinku między konwerterem LNB a rozgałęźnikiem aktywnym, a dalej między rozgałęźnikiem a tunerami, przesyłany jest tzw. sygnał pośredniej częstotliwości satelitarnej (IF), który standardowo mieści się mniej więcej w paśmie 950–2150 MHz. Z tego powodu cały tor sygnałowy, w tym rozgałęźnik aktywny, musi poprawnie pracować właśnie w zakresie około 1–2,7 GHz, bo tylko wtedy nie będzie tłumił ani zniekształcał użytecznego sygnału. W praktyce producenci często podają zakres pracy urządzeń typu multiswitch, wzmacniacz satelitarny czy aktywny rozgałęźnik jako 5–2400 MHz lub 950–2400 MHz. Ten górny zapas do 2,4–2,7 GHz jest celowy – zapewnia margines bezpieczeństwa, kompatybilność z różnymi standardami i kablami, a także lepszą charakterystykę na skraju pasma. Moim zdaniem warto zapamiętać, że wszystko co „SAT” to zwykle gigaherce, a nie kilo- czy megaherce. W praktycznej instalacji, jeśli zastosujesz rozgałęźnik aktywny o paśmie np. tylko do 862 MHz (czyli typowo naziemne DVB-T/T2), to tunery satelitarne w ogóle nie zobaczą poprawnego sygnału z LNB – będą problemy z poziomem, brak locka, zacinanie i pikselizacja. Dobrą praktyką jest stosowanie elementów oznaczonych wyraźnie jako „SAT” lub „SAT/TV” i sprawdzanie na karcie katalogowej, czy obsługują pasmo co najmniej 950–2150 MHz. W profesjonalnych systemach SMATV, np. w hotelach czy dużych budynkach mieszkalnych, wszystkie aktywne rozgałęźniki, multiswitche i wzmacniacze są dobierane właśnie pod to szerokie pasmo gigahercowe, żeby zapewnić stabilny odbiór na wielu gniazdach jednocześnie i zgodność z normami branżowymi, takimi jak EN 50083.

Pytanie 23

Aby naprawić uszkodzony – przecięty kabel koncentryczny, należy wykonać

A. skręcenie końcówek uszkodzonego kabla i zabezpieczyć je taśmą izolacyjną.
B. lutowanie uszkodzonych końcówek kabla.
C. połączenie kabla za pomocą kostki zaciskowej.
D. połączenie kabla za pomocą tzw. beczki.
Prawidłowo – uszkodzony, przecięty kabel koncentryczny naprawia się za pomocą tzw. „beczki”, czyli złącza F–F (lub innego typu, zależnie od systemu), które łączy dwa odcinki kabla zakończone standardowymi wtykami. Dzięki temu zachowana jest ciągłość impedancji falowej (najczęściej 75 Ω w instalacjach TV/SAT), ekranowanie oraz poprawna geometria przewodu. To jest klucz, bo kabel koncentryczny to linia transmisyjna, a nie „zwykły drut”. Każde miejsce, gdzie zmienia się jego struktura, może powodować odbicia sygnału, tłumienie, zakłócenia, a czasem całkowity brak odbioru. Beczka jest elementem specjalnie zaprojektowanym: ma odpowiednią impedancję, metalową obudowę zapewniającą ekranowanie 360°, a przy prawidłowym montażu praktycznie nie psuje parametrów toru. W praktyce wygląda to tak: obcinasz uszkodzone miejsce, na oba końce zakładasz złącza F (lub kompresyjne/skręcane, zależnie od standardu instalacji), dokręcasz je do beczki i całość ewentualnie zabezpieczasz przed wilgocią (np. taśmą samowulkanizującą) jeśli połączenie jest na zewnątrz. W instalacjach profesjonalnych, np. w systemach CCTV, TV kablowej czy zbiorczych instalacjach antenowych, stosuje się wyłącznie takie złącza i łączniki, bo gwarantują powtarzalność parametrów i zgodność z normami (np. PN‑EN 50117 dla kabli koncentrycznych). Moim zdaniem warto też pamiętać, że porządna beczka + dobre złącza kompresyjne potrafią wytrzymać lata bez żadnych problemów, o ile kabel nie jest mechanicznie naprężony i nie pracuje na zgięciach. To jest po prostu „branżowy standard” naprawy takiego uszkodzenia, a nie prowizorka.

Pytanie 24

W zakres czynności konserwacyjnych instalacji telewizyjnej nie wchodzi

A. pomiar sygnału w gniazdku abonenckim.
B. ustawienie anten.
C. czyszczenie przewodów koncentrycznych.
D. regulacja wzmacniaczy RF.
Prawidłowo wskazałeś, że czyszczenie przewodów koncentrycznych nie wchodzi w typowy zakres czynności konserwacyjnych instalacji telewizyjnej. W praktyce serwisowej, zgodnie z dobrą praktyką branżową i zaleceniami producentów osprzętu, przewód koncentryczny traktuje się jako element raczej do okresowej kontroli stanu i ewentualnej wymiany, a nie do „czyszczenia” w sensie zabiegów konserwacyjnych. Ważne jest sprawdzenie, czy nie ma załamań, przetarć, korozji złączy F, zawilgocenia ekranu czy poluzowanych wtyków. Jeśli kabel jest uszkodzony mechanicznie lub ma zawilgocony dielektryk, po prostu się go wymienia, bo czyszczenie nic tu nie da, a czasem może wręcz pogorszyć sprawę. W praktyce instalatorskiej podstawowe czynności konserwacyjne to przede wszystkim precyzyjne ustawianie anten (azymut, elewacja, skręt polaryzacji), tak aby zapewnić wymagany poziom sygnału i właściwy MER/BER na wejściu instalacji. Do tego dochodzi regulacja wzmacniaczy RF – ustawianie wzmocnienia i, jeśli jest, korekcji charakterystyki (tilt), żeby poziomy sygnału w całej sieci były zgodne z normami, np. PN-EN 50083, i żeby nie dochodziło do przesterowania ani zbyt dużego zróżnicowania poziomu między kanałami. Bardzo ważnym elementem jest też pomiar sygnału w gniazdku abonenckim miernikiem sygnałowym: sprawdza się poziom w dBµV, jakość sygnału, parametry modulacji, ewentualne zakłócenia impulsowe. To są typowe, profesjonalne czynności serwisowe, które wykonuje się okresowo lub po zgłoszeniu problemów. Moim zdaniem warto zapamiętać, że przy kablach koncentrycznych kluczem jest poprawne ułożenie, właściwe złącza, dobre ekranowanie i unikanie uszkodzeń mechanicznych. Jak coś jest nie tak, norma jest prosta: nie czyścimy, tylko diagnozujemy i wymieniamy element, który nie spełnia wymagań parametrów transmisyjnych.

Pytanie 25

W instalacjach telewizyjnych jedną z funkcji multitapów jest

A. skompenowanie tłumienia kabli TV
B. filtrowanie sygnału TV
C. wzmocnienie sygnału TV
D. rozkodowanie sygnału TV
Prawidłowa odpowiedź to skompensowanie tłumienia kabli TV, bo właśnie do tego w praktyce używa się multitapów w instalacjach telewizyjnych. Multitap (odgałęźnik wielowyjściowy) nie jest zwykłym rozgałęźnikiem, tylko elementem, który ma ściśle określone tłumienie przelotowe i odgałęźne. Dzięki temu projektant instalacji może tak dobrać wartości tłumienia na kolejnych multitapach, żeby wyrównać poziomy sygnału w różnych gniazdach abonentów, mimo że długości kabli są różne i każdy odcinek wprowadza swoje tłumienie. W nowoczesnych instalacjach zgodnych z normami PN-EN 50083 oraz PN-EN 60728 zakłada się, że poziom sygnału na gniazdku RTV-SAT ma się mieścić w konkretnym przedziale, np. dla DVB-T zazwyczaj ok. 45–70 dBµV. Żeby to osiągnąć, nie wystarczy „coś wzmocnić”, tylko trzeba świadomie zbilansować cały tor: wzmacniacze, kable, złącza, rozgałęźniki i właśnie multitapy. Multitap ma różne wartości tłumienia odgałęzień, np. 8 dB, 12 dB, 16 dB, dzięki czemu można celowo „przydusić” sygnał bliżej wzmacniacza (gdzie jest go za dużo), a dalej w linii zastosować mniejsze tłumienie, kompensując w ten sposób stratę na kablu koncentrycznym. Moim zdaniem to jedna z fajniejszych części projektowania sieci RTV – takie trochę układanie puzzli, żeby na końcu wszędzie mieć odpowiedni poziom i dobry MER/CN. W praktyce, w dużych budynkach wielorodzinnych, multitapy są montowane piętro po piętrze w pionach kablowych. Dobre praktyki mówią, żeby producent multitapów, kabli i wzmacniaczy był najlepiej z jednej serii systemowej, bo wtedy łatwiej przewidzieć realne wartości tłumienia. Dodatkowo multitapy często mają odpowiednie ekranowanie klasy A lub wyższej, co ogranicza zakłócenia i przeniki między torami – ale ich główna funkcja w tym pytaniu to właśnie kompensacja strat na kablach, aby cała instalacja działała stabilnie i zgodnie z wymaganiami operatora i norm branżowych.

Pytanie 26

Rezystancja ekranu krótkiego przewodu antenowego przeznaczonego do podłączenia dipola półfalowego, mierzona między końcami tego przewodu powinna być

A. jak największa.
B. zbliżona do wartości impedancji tego dipola.
C. zbliżona do połowy wartości impedancji tego dipola.
D. jak najmniejsza.
Prawidłowa odpowiedź „jak najmniejsza” wynika z samej roli ekranu (oplotu) w przewodzie antenowym. Ekran ma przewodzić prąd wysokiej częstotliwości i jednocześnie chronić przed zakłóceniami zewnętrznymi oraz przed promieniowaniem samego kabla. Żeby robił to dobrze, jego rezystancja między końcami powinna być możliwie minimalna – wtedy spadki napięcia na ekranie są znikome, prądy wspólne mają mniejszą szansę się wzbudzić, a kabel nie zaczyna „udawać anteny”. W praktyce oznacza to stosowanie kabla koncentrycznego z grubym, gęstym oplotem (lub ekranem foliowo–oplotowym), dobre zaciśnięcie złączy i unikanie korozji. Moim zdaniem to jest typowa rzecz, o której się często zapomina: rezystancja DC ekranu jest mała, ale przy kiepskim oplacie rośnie też efektywna rezystancja dla w.cz. i pojawiają się problemy z dopasowaniem i z promieniowaniem kabla.
W krótkim przewodzie do podłączenia dipola półfalowego nie chcemy, żeby cokolwiek „dokładało się” do impedancji anteny. Sama impedancja dopasowania dotyczy głównie przewodzenia po żyłach sygnałowych (środkowy przewodnik + wewnętrzna powierzchnia ekranu w kablu koncentrycznym), a ekran jako taki ma mieć możliwie niską rezystancję wzdłużną. Standardy i dobre praktyki w radiokomunikacji (np. zalecenia producentów sprzętu nadawczo–odbiorczego, instalacji RTV-SAT czy systemów WLAN) mówią wprost: wysoka skuteczność ekranowania i niska rezystancja oplotu są kluczowe. W porządnych kablach koncentrycznych producenci wręcz podają procent pokrycia oplotu i materiał (Cu, CuSn, Al), bo to bezpośrednio wpływa na straty i na stabilność impedancji falowej. W zastosowaniach amatorskich, np. przy podłączaniu dipola półfalowego do TRX-a KF czy UKF, wybieramy możliwie krótki odcinek dobrego kabla 50 Ω lub 75 Ω, a ekran traktujemy jak „masę o zerowej rezystancji”. Im bliżej tego ideału, tym mniejsze straty, mniejsze zniekształcenia charakterystyki anteny i mniejsza podatność na zakłócenia z sieci energetycznej i innych urządzeń.

Pytanie 27

Przy wymianie okablowania instalacji, klasyczne wtyki typu F, którymi zakończone są kable koncentryczne

A. mogą być użyte ponownie zawsze, jeżeli tylko nie nastąpiło ich fizyczne uszkodzenie.
B. mogą być użyte ponownie tylko jeden raz.
C. muszą być wymienione w każdym przypadku, jeżeli miały kontakt z wodą.
D. muszą być wymienione bezwzględnie każdorazowo na nowe.
Prawidłowa odpowiedź wynika z samej konstrukcji klasycznego wtyku typu F. Jest to złączka mechaniczna, którą nakręca się na ekran kabla koncentrycznego (oplot + folia), a środkowy przewodnik żyły jest jednocześnie pinem sygnałowym. Jeżeli wtyk F nie został mechanicznie uszkodzony (zgnieciony, pęknięty gwint, wyrobiony stożek, skorodowany środek), to z punktu widzenia elektrycznego i mechanicznego może być użyty ponownie. W praktyce przy serwisie instalacji RTV/SAT, kiedy np. skracamy kabel o kilka centymetrów, bardzo często po prostu odkręca się stary wtyk, przygotowuje na nowo koniec przewodu (zdjęcie izolacji, ułożenie oplotu, kontrola dielektryka) i wkręca ten sam wtyk ponownie. Ważne jest, żeby po ponownym montażu zachować prawidłową geometrię złącza, czyli odpowiednią długość wystającej żyły, brak zwarcia oplot–żyła oraz dobry docisk gwintu do ekranu. Z mojego doświadczenia, w instalacjach domowych i małych zbiorczych, to całkowicie normalna praktyka, oczywiście przy zachowaniu zdrowego rozsądku – jeśli wtyk wygląda na „zmęczony życiem”, lepiej go wymienić, bo koszt jest groszowy. Branżowe dobre praktyki mówią, że najważniejsze jest zachowanie parametrów toru 75 Ω, ciągłości ekranu i odporności na zakłócenia oraz wnikanie wilgoci. Sam wtyk F nie ma elementów, które się zużywają „elektrycznie”, więc nie ma wymogu automatycznej wymiany przy każdej ingerencji w instalację. Należy natomiast pilnować, by nie mieszać starych, skorodowanych złącz z nową, wysokiej jakości infrastrukturą, zwłaszcza w instalacjach o większych częstotliwościach (SAT, DOCSIS), gdzie każdy dodatkowy opór kontaktowy czy minimalne rozwarcie ekranu potrafi podnieść tłumienie i SWR. Podsumowując: dopóki złącze F jest mechanicznie sprawne i czyste, jego ponowne użycie jest zgodne z dobrą praktyką instalatorską i nie pogarsza parametrów toru.

Pytanie 28

Aby przymocować maszt antenowy do komina, należy użyć

A. śrub na przewierconym na wylot kominie.
B. gwoździ o długości 100 mm.
C. kołków o długości 100 mm.
D. taśm obejmujących komin.
Prawidłowe jest mocowanie masztu antenowego do komina za pomocą taśm obejmujących komin, bo to rozwiązanie jest zgodne z dobrą praktyką montaży antenowych i ogólnymi zaleceniami branżowymi. Taka obejma kominowa opiera się na zasadzie opasania całego przekroju komina stalową taśmą (najczęściej ocynkowaną lub nierdzewną), która przenosi obciążenia masztu na całą powierzchnię komina, a nie na pojedyncze punktowe mocowania. Dzięki temu ogranicza się ryzyko pęknięć cegieł, rozszczelnienia przewodów spalinowych i uszkodzenia konstrukcji komina. W praktyce stosuje się gotowe zestawy: dwie lub trzy taśmy, narożne wsporniki dystansowe oraz uchwyt masztu. Takie systemy są projektowane z myślą o obciążeniach od wiatru, momentach zginających i drganiach przenoszonych z masztu. Z mojego doświadczenia, przy wyższych masztach (np. powyżej 2–3 m nad kominem) stosuje się często dodatkowe odciągi linowe, ale sam punkt bazowy nadal robi się właśnie na taśmach obejmujących. Normy i wytyczne dotyczące instalacji anten (np. krajowe instrukcje wykonawcze, zalecenia producentów uchwytów i masztów, a także ogólne wymagania z PN-EN 1991 dotyczące obciążeń wiatrem) wskazują, że komin jest elementem wrażliwym i nie powinno się go dowolnie przewiercać. Taśmy obejmujące rozkładają siły na dużej powierzchni i pozwalają uniknąć ingerencji w przekrój komina, co ma znaczenie także pod kątem bezpieczeństwa pożarowego i szczelności przewodów dymowych. Dodatkowo, przy użyciu taśm łatwiej jest później serwisować instalację – można regulować położenie masztu, wymienić uchwyt, a nawet całkowicie usunąć antenę bez trwałego uszkadzania komina. W praktyce monterzy RTV-SAT i instalatorzy systemów radiowych praktycznie standardowo stosują właśnie obejmy kominowe, bo to rozwiązanie trwałe, stosunkowo szybkie w montażu i przede wszystkim bezpieczne dla konstrukcji budynku.

Pytanie 29

Odgałęźnik dwukrotny charakteryzuje się tym, że posiada

A. jedno wejście i trzy wyjścia, z których dwa mają zwiększone tłumienie w porównaniu z trzecim.
B. jedno wejście i tylko dwa wyjścia – obydwa o jednakowym tłumieniu.
C. dwa wejścia i cztery wyjścia, z których dwa mają zwiększone tłumienie w porównaniu z pozostałymi.
D. dwa wejścia i tylko cztery wyjścia – wszystkie o jednakowym tłumieniu.
Poprawnie – odgałęźnik dwukrotny ma jedno wejście i trzy wyjścia, przy czym dwa z nich są „odgałęzieniami” o większym tłumieniu w stosunku do trzeciego, które jest wyjściem przelotowym. W praktyce instalacyjnej mówimy po prostu, że jest to odgałęźnik z dwoma torami TAP (odgałęzieniowymi) i jednym OUT (przelotowym). Sygnał z wejścia IN jest rozdzielany tak, żeby na wyjściu przelotowym zachować możliwie małe tłumienie, bo ten tor idzie dalej w kierunku kolejnych gniazd, odgałęźników albo wzmacniaczy. Natomiast na wyjściach odgałęzieniowych celowo robi się większe tłumienie, np. 10 dB, 15 dB, 20 dB, żeby wyrównać poziomy sygnału w całej sieci. W systemach RTV/SAT czy w sieciach HFC (kablowe TV + internet) takie elementy są standardem – producenci jak Telmor, Tratec, Technetix czy Axing wprost oznaczają je jako „odgałęźnik 2‑krotny, 1×IN, 1×OUT, 2×TAP”. Z mojego doświadczenia dobrze zaprojektowana magistrala z odgałęźnikami dwukrotnymi pozwala uniknąć problemów typu śnieżenie obrazu na końcowych gniazdach albo przesterowanie sygnału na pierwszych. Dobra praktyka mówi, żeby przy projektowaniu zawsze patrzeć na wartości tłumienia przelotowego (np. 1–2 dB na każde urządzenie) i odgałęźnego oraz sumować je zgodnie z normami PN‑EN i zaleceniami operatorów, tak żeby na każdym gnieździe mieć poziom w zalecanym przedziale, np. 60–80 dBµV dla TV. Odgałęźnik dwukrotny nie jest zwykłym rozgałęźnikiem: ma asymetryczne wyjścia i właśnie ta asymetria (dwa wyjścia silniej tłumione, jedno słabiej) jest jego główną cechą konstrukcyjną i powodem, dla którego ta odpowiedź jest prawidłowa.

Pytanie 30

Które z przedstawionych symboli oznaczają na schematach filtr pasmowy?

Ilustracja do pytania
A. 1 i 3
B. 3 i 4
C. 1 i 2
D. 2 i 4
Poprawnie wskazane zostały symbole 3 i 4, ponieważ właśnie one przedstawiają charakterystyczną amplitudową charakterystykę filtru pasmowego: wąski „garb” lub pasmo przepustowe pośrodku oraz wyraźne tłumienie zarówno dla niskich, jak i wysokich częstotliwości. Na schematach blokowych przyjęło się, że pojedyncza krzywa pokazująca rosnące wzmocnienie z częstotliwością oznacza filtr górnoprzepustowy, malejąca – dolnoprzepustowy, a zestaw dwóch, trzech krzywych, które razem tworzą coś w rodzaju okna w środku, to właśnie filtr pasmowy. W symbolach 3 i 4 widać kilka przebiegów, które przecinają się i tworzą obszar najwyższego wzmocnienia w pewnym przedziale częstotliwości – to jest dokładnie pasmo przepustowe. Po lewej i prawej stronie tego zakresu krzywe opadają, co odpowiada strefom zaporowym. W praktyce takie filtry stosuje się np. w radiokomunikacji do wycinania konkretnych kanałów, w audio do selektywnego podbijania wybranych częstotliwości (np. korektor graficzny), w systemach pomiarowych do wycinania zakłóceń spoza interesującego pasma. Moim zdaniem warto kojarzyć, że filtr pasmowy to w uproszczeniu połączenie filtru górnoprzepustowego i dolnoprzepustowego szeregowo, co też często widać w symbolice: kilka nałożonych krzywych, jak w odpowiedziach 3 i 4. W dokumentacji producentów układów (np. TI, Analog Devices) oraz w normach dotyczących systemów radiowych charakterystyki pasmowe są rysowane bardzo podobnie: pasmo w środku, wycięcie po bokach. Dlatego patrząc na schemat, szukasz „górki” w środku wykresu – to prawie zawsze filtr pasmowy.

Pytanie 31

W instalacjach telewizyjnych jedną z funkcji multitapów jest

A. skompensowanie tłumienia kabli TV
B. wzmocnienie sygnału TV
C. rozkodowanie sygnału TV
D. filtrowanie sygnału TV
Prawidłowo – multitap w instalacjach telewizyjnych (szczególnie w sieciach zbiorczych i kablowych) stosuje się właśnie po to, żeby skompensować tłumienie kabli TV. Chodzi o to, że sygnał wysokiej częstotliwości, przesyłany kablem koncentrycznym, stopniowo słabnie (ma tłumienie jednostkowe, np. w dB/100 m), a do gniazd abonentów musi dotrzeć w określonym poziomie, zgodnym z normami, np. PN-EN 60728. Multitap ma kilka wyjść o różnym tłumieniu odczepów, dzięki czemu można tak dobrać wyjścia i długości kabli, żeby na każdym gnieździe poziom sygnału był możliwie wyrównany. W praktyce wygląda to tak, że mieszkanie najbliżej wzmacniacza podłącza się do wyjścia multitapu o największym tłumieniu, a najbardziej oddalone do wyjścia o najmniejszym tłumieniu. W ten sposób kompensuje się spadki poziomu sygnału na długich odcinkach przewodów. Moim zdaniem to jest jedna z kluczowych umiejętności instalatora – umieć „rozsypać” tłumienia na multitapach i kablach tak, żeby wszędzie było w normie, bez przesterowania i bez za słabego sygnału. Dodatkowo multitapy zapewniają poprawne dopasowanie impedancji (najczęściej 75 Ω), co też wpływa na stabilność poziomów i brak odbić sygnału. W dobrze zaprojektowanej instalacji zbiorczej RTV-SAT multitapy łączy się z wzmacniaczami magistralnymi, rozgałęźnikami i odgałęźnikami tak, aby kompensacja tłumienia była zrobiona zarówno „pasywnie” (odczepy multitapu), jak i „aktywnie” (regulacja wzmocnienia wzmacniaczy). W nowoczesnych systemach zgodnych z wytycznymi operatorów kablowych i standardami telewizji cyfrowej dba się też o odpowiedni margines sygnał/szum, więc właściwy dobór multitapów i ich tłumień to nie jest kosmetyka, tylko podstawa stabilnej pracy całej instalacji.

Pytanie 32

Aby za pomocą kabla koncentrycznego 75 Ω doprowadzić sygnał z anteny dipolowej o impedancji 300 Ω do odbiornika TV, należy wykorzystać

A. symetryzator.
B. wzmacniacz.
C. filtr.
D. sumator.
Prawidłową odpowiedzią jest symetryzator, bo w tym układzie trzeba jednocześnie rozwiązać dwa problemy: dopasować impedancję 300 Ω anteny dipolowej do 75 Ω kabla koncentrycznego oraz przejść z linii symetrycznej (dipol) na linię niesymetryczną (kabel koncentryczny). Typowy dipol półfalowy ma impedancję w okolicach 300 Ω i jest źródłem symetrycznym, natomiast kabel koncentryczny 75 Ω jest to linia niesymetryczna, gdzie oplot jest najczęściej połączony z masą odbiornika. Symetryzator (często nazywany balunem, od „balanced–unbalanced”) realizuje właśnie te dwie funkcje naraz: transformację impedancji oraz konwersję z układu symetrycznego na niesymetryczny. W praktyce, w instalacjach RTV/SAT zgodnych z wytycznymi branżowymi (np. zalecenia producentów sprzętu, normy typu PN-EN dotyczące instalacji antenowych) stosuje się gotowe symetryzatory 300/75 Ω montowane bezpośrednio w puszce antenowej albo w postaci krótkiego adaptera F/300 Ω. Takie rozwiązanie minimalizuje niedopasowanie, odbicia sygnału (tzw. fale stojące) i straty mocy, a także ogranicza zakłócenia i „ściąganie” śmieci z otoczenia przez ekran kabla. Moim zdaniem to jest jedno z takich podstawowych pojęć, które w technice antenowej wraca ciągle: jak tylko łączysz dipol z kablem koncentrycznym, automatycznie powinna zaświecić się lampka „balun / symetryzator”. W dobrze zrobionej instalacji TV naziemnej: antena kierunkowa z dipolem 300 Ω, w puszce symetryzator 300/75 Ω, dalej dobrej jakości kabel koncentryczny 75 Ω do gniazda abonenckiego i dopiero potem ewentualne wzmacniacze, rozgałęźniki czy filtry. To jest po prostu standardowa i zalecana przez fachowców praktyka.

Pytanie 33

W tabeli przedstawiono kartę katalogową rozgałęźnika aktywnego

NazwaRozgałęźnik aktywny ARA-1/3F
KodB1214
Wejścia1
Wyjścia3
Zakres częstotliwości [pasmo]1-69
[MHz]40-862
Wzmocnienie [dB]Wy A i B: 5 (40 MHz) – 8 (862 MHz)
Wy C: 8 (40 MHz) – 12 (862 MHz)
Współczynnik szumów [dB]< 2 dB
Maksymalny poziom wyjściowy [dBuV]Wy A i B: 85
Wy C: 82
Wymiary [mm]90x40x25
A. telewizji satelitarnej.
B. systemu monitoringu IP.
C. telewizji naziemnej.
D. systemu monitoringu.
Rozgałęźnik aktywny ARA-1/3F z tej karty katalogowej jest typowym urządzeniem do instalacji telewizji naziemnej. Widać to od razu po kilku parametrach. Po pierwsze, zakres częstotliwości 40–862 MHz oraz oznaczenie pasma 1–69 odpowiada klasycznym kanałom TV naziemnej w paśmie VHF i UHF. Dla DVB-T/DVB-T2 właśnie ten zakres jest używany w standardowych instalacjach zbiorczych i domowych. Gdyby to był sprzęt do telewizji satelitarnej, widniałby zakres rzędu 950–2150 MHz i zwykle opis typu „SAT” lub „IF”.
Moim zdaniem bardzo charakterystyczne jest też to, że mamy jedno wejście i trzy wyjścia o określonym wzmocnieniu i maksymalnym poziomie wyjściowym w dBµV. Takie aktywne rozgałęźniki stosuje się np. w domowej instalacji RTV, gdzie z jednej anteny naziemnej rozprowadzamy sygnał do kilku gniazd abonenckich. Wzmacniacz wbudowany w rozgałęźnik kompensuje tłumienie przewodów koncentrycznych oraz samych rozgałęzień, dzięki czemu na każdym wyjściu poziom sygnału mieści się w zalecanym przedziale, zwykle ok. 60–80 dBµV dla DVB-T według dobrych praktyk branżowych.
Współczynnik szumów < 2 dB pokazuje, że urządzenie jest zaprojektowane z myślą o poprawie stosunku sygnał/szum, a nie tylko „pompowaniu” poziomu. To ważne, bo w telewizji naziemnej mamy często słabsze sygnały, wrażliwe na zakłócenia. Nierówne wzmocnienie na wyjściach (A/B vs C) pozwala z kolei dopasować długości kabli: na dłuższy odcinek dajemy wyjście o większym wzmocnieniu. W praktyce takie aktywne rozgałęźniki montuje się w skrzynce multimedialnej, na strychu albo przy wejściu kabla z anteny i dalej rozprowadza się sygnał do pokojów. To jest bardzo typowe rozwiązanie w nowoczesnych instalacjach RTV w domach jednorodzinnych i małych budynkach wielorodzinnych.

Pytanie 34

Przy użyciu miernika cęgowego, metodą bezinwazyjną indukcyjną możliwe jest dokonywanie bezpośrednich pomiarów

A. napięcia i natężenia prądu stałego.
B. napięcia prądu stałego i zmiennego.
C. napięcia i natężenia prądu zmiennego.
D. natężenia prądu stałego i zmiennego.
W tej odpowiedzi chodzi o zrozumienie zasady działania miernika cęgowego. Miernik cęgowy w trybie bezinwazyjnym wykorzystuje zjawisko indukcji elektromagnetycznej: prąd płynący w przewodzie wytwarza pole magnetyczne, a cęgi miernika „obejmują” ten przewód i przetwarzają to pole na sygnał elektryczny proporcjonalny do natężenia prądu. Dlatego poprawnie wskazana jest możliwość bezpośredniego pomiaru natężenia prądu, a nie napięcia. W nowoczesnych miernikach cęgowych spotykamy konstrukcje pozwalające mierzyć zarówno prąd przemienny (AC), jak i stały (DC). Dla prądu AC klasyczne cęgi działają jak przekładnik prądowy. Dla prądu DC stosuje się zazwyczaj czujniki efektu Halla, które reagują na stałe składowe pola magnetycznego. W praktyce oznacza to, że elektryk może zmierzyć obciążenie pojedynczego przewodu fazowego w instalacji trójfazowej, prąd rozruchowy silnika, pobór prądu przez zasilacz impulsowy, a także prąd ładowania akumulatora czy prąd w obwodzie automotive – wszystko bez rozpinania obwodu i bez wpinania miernika szeregowo. To jest ogromna zaleta z punktu widzenia bezpieczeństwa pracy i zgodności z zasadami BHP oraz normami typu PN-EN 50110 czy ogólnie dobrymi praktykami pracy pod napięciem. Moim zdaniem każdy technik elektryk powinien mieć „w ręku” taki miernik i umieć go używać właśnie do szybkiej diagnostyki obciążeń. Warto pamiętać, że poprawny pomiar wymaga objęcia tylko jednego przewodu, a nie całego kabla wielożyłowego, bo wtedy pola magnetyczne się znoszą i miernik pokaże praktycznie zero. Pomiar napięcia takim miernikiem wymaga już użycia klasycznych sond i połączenia galwanicznego, a nie samej indukcji. Dlatego w kontekście pytania jedyną sensowną odpowiedzią jest pomiar natężenia prądu stałego i zmiennego metodą indukcyjną, bezinwazyjną.

Pytanie 35

W instalacji przedstawionej na rysunku występuje brak możliwości odbioru jakichkolwiek programów telewizji satelitarnej przez dekoder DS1, przy jednoczesnym wykluczeniu uszkodzenia tego dekodera oraz prawidłowym funkcjonowaniu odbiorników telewizyjnych TV1 i TV2 oraz dekodera DS2. Uszkodzenie którego z wymienionych elementów instalacji jest przyczyną dla tych objawów?

Ilustracja do pytania
A. Konwertera satelitarnego Twin.
B. Odcinka kabla pomiędzy sumatorem, a gniazdem Gn1.
C. Toru górnego pasma konwertera sygnału satelitarnego.
D. Gniazda abonenckie Gn1.
W tej instalacji kluczowe jest to, że tylko dekoder DS1 nie odbiera programów satelitarnych, a jednocześnie DS2 działa normalnie, podobnie jak odbiór DVB-T na obu telewizorach. To od razu podpowiada, że konwerter Twin, sumator SAT/DVB-T oraz wspólne odcinki kabli działają poprawnie, bo gdyby tam było uszkodzenie, problemy wystąpiłyby na obu stanowiskach. Moim zdaniem to jest właśnie typowa sytuacja serwisowa: jeden punkt abonencki „pada”, a reszta sieci chodzi jak złoto – wtedy prawie zawsze winne jest gniazdo lub kawałek lokalnej instalacji. W poprawnej odpowiedzi wskazano gniazdo abonenckie Gn1. To ma sens techniczny, bo gniazdo SAT/DVB-T zawiera w sobie odpowiednie tory filtrujące i rozdzielające: osobny tor dla sygnału satelitarnego (950–2150 MHz, z możliwością przepuszczenia zasilania 13/18 V i sygnału 22 kHz do konwertera) oraz osobny tor dla sygnału naziemnego DVB-T (pasmo VHF/UHF). Jeśli w gnieździe Gn1 uszkodzi się tor satelitarny – np. przerwie się ścieżka, upali się rezystor separujący, wygnie się lub zaśniedzieje złącze F wewnątrz – dekoder DS1 nie będzie w stanie ani zasilić konwertera, ani odebrać sygnału z pasma IF SAT. Jednocześnie tor DVB-T w tym samym gnieździe może działać normalnie, więc TV1 nadal odbiera telewizję naziemną. To bardzo częsty przypadek w praktyce. Dobre praktyki mówią, żeby w instalacjach multiswitchowych i z sumatorami stosować gniazda końcowe dedykowane do SAT/DVB-T, z pełnym przelotem DC w torze SAT i odpowiednim ekranowaniem (klasa A lub lepsza, zgodnie z EN 50083). W serwisie zazwyczaj sprawdza się takie gniazdo przez: podmianę na nowe, pomiar miernikiem sygnału SAT na wyjściu SAT gniazda albo chociaż prosty test – podłączenie dekodera bezpośrednio do kabla wychodzącego z sumatora. Jeśli po ominięciu gniazda DS1 zaczyna działać, to praktycznie pewne, że winne jest właśnie Gn1. Warto też pamiętać o poprawnym zarabianiu przewodu koncentrycznego (RG-6, pełna miedź, odpowiednia długość odizolowania dielektryka), bo słabe połączenie w samym gnieździe też potrafi skutkować identycznymi objawami jak uszkodzenie elementów wewnętrznych.

Pytanie 36

Na którym rysunku przedstawiono złącze typu F kompresyjne?

A. Rysunek 2
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Rysunek 3
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Rysunek 1
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Rysunek 4
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowo wskazany został rysunek 4, bo właśnie tam widać złącze typu F w wersji kompresyjnej. Charakterystyczna cecha takiego złącza to gładki, cylindryczny korpus z wyraźnymi pierścieniami/rowkami technologicznymi, bez klasycznej radełkowanej powierzchni do zakręcania palcami. W złączach kompresyjnych przewód koncentryczny wsuwa się do środka, a następnie całość jest zaciskana specjalną zaciskarką kompresyjną. Pod wpływem nacisku tuleja zewnętrzna „zaciska się” na płaszczu kabla, tworząc bardzo szczelne i mechanicznie mocne połączenie. To rozwiązanie jest dziś standardem w nowoczesnych instalacjach RTV-SAT, CCTV IP po koncentryku i w sieciach kablowych operatorów, bo zapewnia stabilną impedancję 75 Ω, dobrą ekranizację i wysoką odporność na wyrwanie kabla. Z mojego doświadczenia w serwisie instalacji antenowych, złącza F kompresyjne dużo lepiej znoszą warunki zewnętrzne – deszcz, mróz, promieniowanie UV – niż klasyczne F-y nakręcane z rysunku 3. Przy poprawnym ściągnięciu izolacji i użyciu dobrej jakości wtyków zgodnych z normami branżowymi (np. EN 50117 dla kabli koncentrycznych) ryzyko rozstrojenia instalacji jest minimalne. W praktyce takie złącza stosuje się wszędzie tam, gdzie wymagane są niskie straty, brak podbić w paśmie powyżej 1 GHz i pełna szczelność przed wnikaniem wilgoci, czyli np. przy konwerterach LNB, multiswitchach, wzmacniaczach magistralnych, a także w skrzynkach abonenckich operatorów kablowych. Moim zdaniem, jeśli tylko masz możliwość użycia zaciskarki kompresyjnej, warto w nowych instalacjach od razu iść w złącza F kompresyjne – mniej później problemów z przerywającym sygnałem i reklamacji praktycznie brak.

Pytanie 37

W jaki sposób należy ułożyć kable w instalacjach telewizyjnych, aby poprowadzić kabel koncentryczny pomiędzy szafą serwerową a gniazdem abonenckim?

A. Dowolnie, aby doprowadzić kabel do gniazda.
B. W pionie i poziomie w stosunku do ścian i stropów.
C. Luźno po podłodze przy ścianie.
D. Dowolnie, jak najkrótszą drogą do gniazda.
Prawidłowa odpowiedź wskazuje na prowadzenie kabli w pionie i poziomie w stosunku do ścian i stropów, czyli tzw. trasami prostokątnymi. To jest jedna z podstawowych zasad estetycznego i technicznie poprawnego układania okablowania niskoprądowego, w tym instalacji telewizyjnych. Taki sposób prowadzenia przewodów ułatwia późniejszą eksploatację, serwis i rozbudowę instalacji – dokładnie wiadomo, którędy kabel idzie, można go łatwiej zlokalizować, opisać i w razie czego wymienić. Z mojego doświadczenia wynika, że instalacje prowadzone „po linijce” są po prostu mniej awaryjne i dużo wygodniejsze w utrzymaniu.
Kabel koncentryczny jest dość wrażliwy na zginanie, załamania i uszkodzenia mechaniczne. Prowadząc go w pionie i poziomie wzdłuż ścian, stropów, w korytach kablowych, peszlach lub kanałach instalacyjnych, ograniczamy ryzyko ostrych łuków, przypadkowego nadepnięcia czy przygniecenia meblami. Trzymamy się też minimalnych promieni gięcia zalecanych przez producentów, co ma bezpośredni wpływ na parametry sygnałowe: tłumienie, dopasowanie impedancyjne 75 Ω, poziom odbić sygnału. W instalacjach telewizyjnych, szczególnie zbiorczych (SMATV, RTV-SAT), takie „drobiazgi” potrafią mocno zaważyć na jakości obrazu u abonenta.
W praktyce zgodne z dobrymi standardami (np. ogólne zasady z normy PN-EN 50174 dla okablowania, choć ona bardziej dotyczy sieci teleinformatycznych) jest prowadzenie kabli w trasach równoległych do krawędzi pomieszczenia, w liniach prostych, z przejściami pod kątem 90°, w dedykowanych korytach, listwach lub szachtach. Dzięki temu trasy nie krzyżują się chaotycznie, można zachować odpowiednie separacje od kabli energetycznych, łatwiej też spełnić wymagania przeciwpożarowe i BHP. W szafie serwerowej (lub multiswitchowej) kable wchodzą z góry lub z dołu w uporządkowany sposób, są wiązane opaskami i opisywane. Taki porządek instalacyjny to nie jest „fanaberia”, tylko realne zmniejszenie ryzyka zakłóceń, pomyłek przy podłączaniu oraz uszkodzeń mechanicznych. Moim zdaniem warto się do tej zasady przyzwyczaić od początku nauki zawodu, bo potem w pracy zawodowej to jest standard, a nie wyjątek.

Pytanie 38

Ile kabli koncentrycznych należy doprowadzić do przedstawionego gniazda w prawidłowo wykonanych instalacjach telewizyjnych multiswitchowych?

Ilustracja do pytania
A. Cztery kable.
B. Dwa kable.
C. Trzy kable.
D. Jeden kabel.
Poprawna jest odpowiedź „Dwa kable”, bo to gniazdo jest typowym gniazdem końcowym do instalacji multiswitchowej z dwoma niezależnymi torami SAT. Widać to od razu po dwóch złączach typu F opisanych jako SAT oraz osobnych wyjściach TV i R (radio). W poprawnie zaprojektowanej instalacji multiswitchowej każde gniazdo typu 2×SAT/TV/R powinno być zasilane dwoma oddzielnymi kablami koncentrycznymi z multiswitcha – jednym dla pierwszego tunera satelitarnego, drugim dla drugiego tunera. To jest standardowe rozwiązanie dla dekoderów PVR (nagrywarki) albo dla sytuacji, gdy w jednym pokoju chcemy mieć dwa niezależne tunery SAT. Dzięki dwóm kablom możemy mieć jednoczesne oglądanie jednego kanału i nagrywanie drugiego, z pełną niezależnością polaryzacji i pasma (VL, VH, HL, HH), co jest wymagane przez technologię klasycznego multiswitcha. Z mojego doświadczenia, jak ktoś doprowadza tylko jeden kabel „bo na razie wystarczy”, to za rok, dwa klient wraca z pretensją, że dekoder z nagrywaniem nie działa jak trzeba. Dlatego dobrą praktyką, zgodnie z zaleceniami producentów multiswitchy i wytycznymi instalatorskimi (np. normy serii PN-EN 50083 / EN 60728 jako ogólne odniesienie do sieci zbiorczych), jest od razu prowadzenie dwóch przewodów koncentrycznych do takiego gniazda. Jeden kabel obsługuje pierwszy port SAT, drugi – drugi port SAT, natomiast sygnały TV i R są sumowane w torze multiswitcha i rozdzielane w samym gnieździe końcowym. W praktyce, przy okablowaniu mieszkania w systemie gwiazdy, kładzie się dwie równoległe linie koncentryczne od multiswitcha do każdego punktu 2×SAT/TV/R. Ułatwia to późniejsze modernizacje, zmianę dekodera, przejście na inne platformy, a także trzyma się zasad „zrób raz, a porządnie”, które w branży RTV-SAT bardzo się opłacają.

Pytanie 39

Na podstawie przedstawionego fragmentu dokumentacji technicznej należy stwierdzić, że zwrotnica

Fragment dokumentacji technicznej zwrotnicy antenowej

ZWROTNICA VHF/UHF ZWR-210DC TELMOR

ZWR-210DC to zwrotnica antenowa posiadająca dwa wejścia: VHF i UHF oraz jedno wyjście. Urządzenie służy do sumowania sygnałów z anten telewizyjnych VHF oraz UHF. Zwrotnica zapewnia przeniesienie napięcia zasilającego z wejścia do wyjść VHF i UHF, umożliwiając zasilanie przedwzmacniaczy antenowych. W tym celu we właściwej listwie kołkowej, dostępnej przez jeden z otworów w obudowie, należy umieścić zworę. W przypadku współpracy zwrotnicy z antenami biernymi, zwory powinny zostać całkowicie usunięte z listew stykowych. Zwrotnicę ZWR-210DC można zamontować na maszcie antenowym po uprzednim umieszczeniu jej w obudowie typu MSA

Cechy produktu:

  • pasmo i częstotliwość pracy: FM/VHF: 5-230 MHz, UHF: 470-790 MHz,
  • przenoszenie napięcia zasilania niezależnie na każde z wejść antenowych oraz możliwość jego wyłączenia,
  • bardzo solidna konstrukcja mechaniczna,
  • możliwość montażu na maszcie antenowym po uprzednim umieszczeniu w obudowie bryzgoszczelnej.
Ilustracja do pytania
A. musi być zasilana napięciem symetrycznym +/-12 V.
B. współpracuje ze wzmacniaczami antenowymi wymagającymi zasilania przez kabel instalacyjny.
C. nie umożliwia przesłania sygnałów dostarczanych z wielu anten do odbiornika, poprzez jeden, wspólny kabel.
D. nie może być instalowana wewnątrz pomieszczenia.
Poprawnie wybrałeś odpowiedź mówiącą, że zwrotnica współpracuje ze wzmacniaczami antenowymi wymagającymi zasilania przez kabel instalacyjny. Wynika to wprost z opisu: „zwrotnica zapewnia przeniesienie napięcia zasilającego z wejścia do wyjść VHF i UHF, umożliwiając zasilanie przedwzmacniaczy antenowych”. Czyli sygnał radiowy i napięcie stałe 12 V idą tym samym kablem koncentrycznym – dokładnie tak, jak pracuje większość przedwzmacniaczy masztowych w instalacjach RTV/SAT. Z mojego doświadczenia, w typowych instalacjach domowych i małych zbiorczych stosuje się właśnie takie rozwiązanie: zasilacz z separatorem jest przy odbiorniku, a napięcie DC jest „wpuszczane” do kabla i dochodzi do zwrotnicy, a dalej do wzmacniacza w puszce antenowej. Zwrotnica ma opcję włączenia lub odcięcia zasilania na każdym wejściu osobno (zwory na listwie kołkowej), co jest zgodne z dobrymi praktykami – zasilamy tylko te gałęzie, gdzie rzeczywiście jest przedwzmacniacz. Dzięki temu nie przeciążamy zasilacza i unikamy dziwnych zakłóceń, np. gdy antena jest bierna. W praktyce instalator najpierw planuje, które anteny mają wzmacniacze, ustawia zwory w zwrotnicy, a dopiero potem montuje całość na maszcie i wkłada do obudowy MSA, żeby zabezpieczyć przed wilgocią i UV. Taka zwrotnica pozwala sumować sygnały z pasma VHF i UHF do jednego kabla, a jednocześnie poprawnie zasilić dwa różne przedwzmacniacze. To jest standardowe rozwiązanie w instalacjach zgodnych z normami dla zbiorczych anten telewizyjnych, np. PN-EN 50083, gdzie wymaga się odpowiedniego doprowadzenia zasilania po kablu koncentrycznym, z zachowaniem separacji DC i odpowiedniego dopasowania impedancyjnego 75 Ω. Warto też kojarzyć, że symboliczne oznaczenia 12 V/100 mA przy wejściach wskazują maksymalne parametry zasilania, których nie należy przekraczać.

Pytanie 40

Narzędzie przedstawione na rysunku przeznaczone jest do

Ilustracja do pytania
A. docięcia włókna światłowodowego tuż przed wykonaniem spawu.
B. zaciskania osłony spawu światłowodowego.
C. cięcia wzmocnienia kevlarowego kabla światłowodowego.
D. ściągania powłok z włókna światłowodowego.
Narzędzie pokazane na rysunku to klasyczny cleaver do włókien światłowodowych, czyli przyrząd do precyzyjnego docięcia (łamania) włókna tuż przed wykonaniem spawu. Cała idea polega na tym, żeby uzyskać idealnie prostopadłą, gładką czołówkę włókna, bez wyszczerbień, rys i mikropęknięć. Spawarka światłowodowa, zgodnie z wymaganiami norm IEC i ITU-T, potrzebuje dobrze przygotowanych końcówek, bo inaczej rosną tłumienie złącza, odbicia i spada trwałość całej instalacji. W tym narzędziu widzisz prowadnicę z podziałką długości, w której układa się włókno, oraz mechanizm noża i łamania – po wciśnięciu dźwigni ostrze delikatnie nacina włókno, a potem mechanizm je kontrolowanie przełamuje. W praktyce robi się to zawsze po zdjęciu powłok i dokładnym wyczyszczeniu włókna alkoholem izopropylowym, tuż przed włożeniem do uchwytów spawarki. Moim zdaniem to jedno z ważniejszych narzędzi w torbie światłowodowca – kiepski cleaver albo zła technika cięcia od razu widać na ekranie spawarki: pojawiają się wysokie wartości tłumienia spawu i krzywe czoła. Dobrą praktyką jest regularna wymiana lub obracanie ostrza zgodnie z instrukcją producenta oraz utrzymywanie wnętrza narzędzia w czystości, bo nawet drobne zabrudzenia potrafią zepsuć jakość cięć i tym samym jakość całej sieci optycznej.