Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Data rozpoczęcia: 9 lipca 2026 08:47
  • Data zakończenia: 9 lipca 2026 08:47

Egzamin niezdany

Wynik: 1/40 punktów (2,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Udostępnij swój wynik
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Podczas badania EEG otwarcie oczu powoduje

A. zjawisko habituacji.
B. reakcję paradoksalną.
C. zaniknięcie rytmu alfa.
D. spontaniczną hiperwentylację.
Prawidłowo – podczas badania EEG otwarcie oczu powoduje zanik, czyli blokowanie rytmu alfa w okolicach potylicznych. U zdrowej, zrelaksowanej osoby, leżącej spokojnie z zamkniętymi oczami, dominuje właśnie rytm alfa: fale o częstotliwości około 8–13 Hz, najlepiej widoczne w odprowadzeniach potylicznych (O1, O2). Jest to taki „fizjologiczny podpis” stanu czuwania w spoczynku z zamkniętymi oczami. W momencie, kiedy badany otwiera oczy, do kory wzrokowej dociera strumień bodźców wzrokowych i aktywność bioelektryczna ulega desynchronizacji – zamiast ładnego, regularnego rytmu alfa pojawia się bardziej niskonapięciowa, szybka czynność beta lub mieszanina różnych częstotliwości. Ten efekt nazywa się blokowaniem albo wygaszeniem rytmu alfa (ang. alpha blocking). Dla technika EEG to jest bardzo praktyczna sprawa: reakcja na otwarcie oczu jest jednym z podstawowych testów jakości zapisu i stanu pacjenta. Jeśli rytm alfa się nie pojawia przy zamkniętych oczach albo nie znika po ich otwarciu, to od razu zapala się lampka ostrzegawcza – można podejrzewać np. uszkodzenie kory potylicznej, głębokie zaburzenia świadomości, działanie leków, czasem artefakty. W standardach wykonywania EEG (np. zalecenia IFCN, krajowe wytyczne pracowni EEG) zawsze podkreśla się konieczność rejestrowania fragmentów z oczami zamkniętymi i otwartymi oraz dokładnego opisywania reaktywności rytmu alfa. W praktyce klinicznej ocena tego zjawiska pomaga różnicować stany śpiączki, encefalopatie metaboliczne czy efekty działania leków sedacyjnych. Z mojego doświadczenia warto sobie to dobrze zapamiętać: oczy zamknięte – alfa się pojawia, oczy otwarte – alfa znika. To jest jeden z najbardziej klasycznych i powtarzalnych elementów zapisu EEG, który bardzo często pojawia się też na egzaminach i w zadaniach testowych.

Pytanie 2

W zapisie EKG prawidłowego rytmu zatokowego wszystkie załamki P są

A. dodatnie w odprowadzeniach I, II i ujemne w odprowadzeniu aVR.
B. ujemne w odprowadzeniach I, II i dodatnie w odprowadzeniu aVR.
C. dodatnie w odprowadzeniach I, aVR i ujemne w odprowadzeniach II, III.
D. ujemne w odprowadzeniach I, aVR i dodatnie w odprowadzeniach II, III.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – w rytmie zatokowym załamek P musi być dodatni w odprowadzeniach I oraz II i jednocześnie ujemny w odprowadzeniu aVR. Wynika to bezpośrednio z kierunku przewodzenia pobudzenia z węzła zatokowo-przedsionkowego: impuls biegnie z prawego górnego odcinka przedsionków w dół i w lewo, czyli zasadniczo w stronę elektrody odprowadzenia II oraz I, a od elektrody aVR. Dlatego w standardowych kryteriach EKG przyjmuje się, że taki układ biegunowości załamka P jest jednym z kluczowych wyznaczników prawidłowego rytmu zatokowego. Jeżeli w praktyce klinicznej widzisz załamki P dodatnie w I i II oraz wyraźnie ujemne w aVR, a do tego każdy załamek P poprzedza zespół QRS w stałym odstępie PQ, to z dużym spokojem możesz wpisać w opisie „rytmu zatokowy”. To jest absolutny fundament interpretacji EKG, stosowany w każdej pracowni diagnostyki, od izby przyjęć po oddziały intensywnej terapii. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk: zanim zaczniesz doszukiwać się zawałów, bloków czy przerostów, zawsze najpierw oceń załamek P i jego biegunowość w I, II i aVR. W codziennej pracy technika EKG czy ratownika medycznego to naprawdę oszczędza czas i ogranicza pomyłki. Dodatkowo, odchylenie od tego schematu (np. ujemny P w II) od razu sugeruje rytm pozazatokowy – np. ektopowy przedsionkowy, rytm z węzła AV lub nawet rytm z komór, co ma bezpośrednie przełożenie na dalszą diagnostykę i decyzje lekarskie. W standardach interpretacji EKG podkreśla się, że prawidłowy rytm zatokowy to nie tylko częstość 60–100/min, ale właśnie obecność typowych załamków P w odpowiednich odprowadzeniach, co tutaj bardzo ładnie zostało uchwycone.

Pytanie 3

W zapisie EKG załamek U występuje bezpośrednio po załamku

A. P, u wszystkich pacjentów.
B. T, u wszystkich pacjentów.
C. P, tylko u niektórych pacjentów.
D. T, tylko u niektórych pacjentów.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Załamek U na zapisie EKG pojawia się, gdy w ogóle jest widoczny, bezpośrednio po załamku T. Poprawna odpowiedź mówi też, że występuje tylko u niektórych pacjentów – i to jest bardzo ważne. W standardowym opisie cyklu pracy serca w EKG mamy: załamek P (depolaryzacja przedsionków), zespół QRS (depolaryzacja komór), załamek T (repolaryzacja komór). Załamek U jest takim „dodatkowym” małym załamkiem, który bywa widoczny po T, ale nie jest obowiązkowym elementem zapisu. Moim zdaniem warto zapamiętać dwie rzeczy: po pierwsze – lokalizacja w czasie: U zawsze po T, nigdy przed nim. Po drugie – jego obecność jest zmienna osobniczo. U części zdrowych osób w ogóle go nie zobaczysz, a u innych będzie delikatny, niski, najlepiej widoczny w odprowadzeniach przedsercowych, zwłaszcza V2–V3. W praktyce technika EKG dobrze jest świadomie oceniać odcinek ST–T–U, bo niekiedy zmiany w obrębie załamka U mogą sugerować zaburzenia elektrolitowe, szczególnie hipokaliemię, albo działanie niektórych leków (np. antyarytmicznych). W hipokaliemii typowo załamek U staje się wyraźniejszy, wysoki w stosunku do T, czasem wręcz dominuje obraz końcowej części zespołu komorowego. W dobrych praktykach opisu EKG w dokumentacji medycznej załamek U opisuje się wtedy, gdy jest wyraźny, nietypowo wysoki, odwrócony lub zlewa się z załamkiem T, co może utrudniać pomiar odstępu QT. Właśnie dlatego rozumienie, że U pojawia się po T i nie zawsze występuje, pomaga uniknąć błędów przy interpretacji QT i QTc – bo nie wolno „na siłę” dopisywać U tam, gdzie go nie ma. Z mojego doświadczenia w nauce EKG dobrze jest po prostu przyzwyczaić oko: najpierw znaleźć T, a potem sprawdzić, czy po nim nie ma małego, dodatkowego załamka – to będzie właśnie U.

Pytanie 4

Przedstawiony zapis elektrokardiograficzny może wskazywać na

Ilustracja do pytania
A. zawał tylnej ściany serca.
B. zawał przedniej ściany serca.
C. blok lewej odnogi pęczka Hisa.
D. blok prawej odnogi pęczka Hisa.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – zapis pokazuje obraz bloku prawej odnogi pęczka Hisa (RBBB). Kluczowe jest tu rozpoznanie typowego kształtu zespołów QRS w odprowadzeniach prawokomorowych, głównie V1–V2. Widzimy tam charakterystyczny obraz tzw. „króliczych uszu”, czyli zespół rsR’, czasem opisany jako RSR’, z wyraźnie poszerzonym kompleksem QRS powyżej 120 ms. To właśnie poszerzenie QRS jest jednym z podstawowych kryteriów pełnego bloku odnóg w standardach ESC i AHA. W odprowadzeniach lewokomorowych (V5–V6, I, aVL) zwykle obserwuje się szerokie, często nieco spłaszczone załamki S – i to też tutaj dobrze widać. Mechanizm jest prosty: impuls przewodzi się prawidłowo lewą odnogą, więc lewa komora depolaryzuje się w miarę normalnie, natomiast prawa komora pobudzana jest z opóźnieniem, „z komór”, co daje drugą składową R’ w V1. W praktyce technika zapisu ma znaczenie: prawidłowo przyklejone elektrody przedsercowe, odpowiednia filtracja (nie za mocna, żeby nie zniekształcić QRS) i poprawna kalibracja 10 mm/mV oraz standardowa prędkość 25 mm/s są konieczne, żeby w ogóle móc ocenić szerokość zespołu QRS. Moim zdaniem, to jedno z tych zaburzeń przewodzenia, które warto „mieć w oku”, bo często jest znajdowane przypadkowo i samo w sobie nie zawsze oznacza ostrą patologię, ale w połączeniu z objawami (np. duszność, ból w klatce, kołatania) może sugerować chorobę strukturalną serca lub nadciśnienie płucne. W codziennej pracy dobrze jest też pamiętać, że obecność typowego RBBB może maskować subtelne zmiany niedokrwienne, dlatego u pacjentów z bólem w klatce piersiowej nie wolno na tym poprzestawać – konieczna jest ocena kliniczna, enzymy sercowe oraz ewentualnie kolejne EKG do porównania.

Pytanie 5

Który stan patologiczny został zarejestrowany podczas wykonywania badania EKG?

Ilustracja do pytania
A. Dodatkowe pobudzenia komorowe.
B. Trzepotanie przedsionków.
C. Migotanie przedsionków.
D. Migotanie komór.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na zapisanym na rycinie EKG widać wyraźnie miarowy rytm zatokowy, a pomiędzy prawidłowymi zespołami QRS pojawiają się pojedyncze, wcześniejsze, szerokie i zniekształcone zespoły QRS bez poprzedzającej ich fali P. To jest klasyczny obraz dodatkowych pobudzeń komorowych (PVC – premature ventricular complexes). Komorowe pobudzenie przedwczesne powstaje w ektopowym ognisku w mięśniu komór, dlatego przewodzenie nie odbywa się typową drogą przez układ bodźcoprzewodzący, tylko rozchodzi się wolniej przez mięsień – stąd poszerzony, dziwnie wyglądający QRS i zwykle przeciwstawne wychylenie załamka T. Po takim pobudzeniu często obserwuje się tzw. przerwę wyrównawczą. W praktyce, gdy technik opisuje zapis EKG z PVC, powinien zwrócić uwagę na ich częstość (pojedyncze, pary, salwy), morfologię (jednokształtne, wielokształtne) i kontekst kliniczny pacjenta. Pojedyncze PVC u młodej osoby bez objawów zwykle nie są groźne, ale liczne lub w salwach u chorego kardiologicznego mogą wymagać pilnej konsultacji lekarskiej. Z mojego doświadczenia warto od razu zaznaczyć na wydruku fragment z dodatkowymi pobudzeniami, opisać je w protokole i zadbać o poprawną kalibrację (10 mm/mV, 25 mm/s), bo bez tego kardiolog nie będzie miał pełnej informacji do oceny ryzyka arytmii. Dobra praktyka jest też porównanie aktualnego zapisu z wcześniejszym, jeśli jest dostępny – czasem narastanie liczby PVC jest pierwszym sygnałem pogarszającej się funkcji lewej komory lub zaburzeń elektrolitowych.

Pytanie 6

Które odprowadzenie w badaniu EKG rejestruje różnice potencjałów pomiędzy lewym a prawym przedramieniem?

A. aVL
B. aVR
C. III
D. I

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowe jest odprowadzenie I, bo właśnie ono rejestruje różnicę potencjałów pomiędzy prawym a lewym przedramieniem. W standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG mamy trzy odprowadzenia kończynowe dwubiegunowe: I, II i III. Odprowadzenie I ma elektrodę dodatnią na lewym przedramieniu (lewa ręka – LA) i elektrodę ujemną na prawym przedramieniu (prawa ręka – RA). Czyli zapis pokazuje, jak impuls elektryczny serca „widzi” różnicę napięcia między tymi dwoma kończynami. To jest absolutna podstawa osi elektrycznej serca i ogólnej interpretacji EKG. W praktyce, jeśli np. elektrodę z prawej ręki założysz w złym miejscu albo odwrotnie podłączysz przewody, odprowadzenie I od razu będzie wyglądało dziwnie: załamki P, zespół QRS czy T mogą się odwrócić. Dlatego technicy EKG i pielęgniarki są uczeni, żeby bardzo pilnować prawidłowego rozmieszczenia elektrod kończynowych – bo odprowadzenia I, II, III są bazą do wyliczania osi serca, a także do tworzenia odprowadzeń aVR, aVL i aVF. Moim zdaniem, jeśli ktoś dobrze rozumie dokładnie to jedno odprowadzenie, to dużo łatwiej ogarnia resztę. W dobrych praktykach przyjmuje się, że elektrody kończynowe można zakładać nie tylko na nadgarstkach, ale też wyżej na przedramionach czy nawet na ramionach, byle zachować układ RA–LA–LL (prawa ręka, lewa ręka, lewa noga). Niezależnie od tego, czy elektroda jest trochę wyżej czy niżej, odprowadzenie I zawsze opisuje różnicę potencjałów między prawą a lewą kończyną górną. To też tłumaczy, dlaczego w odprowadzeniu I przy prawidłowym zapisie QRS jest najczęściej dodatni – fala depolaryzacji komór przebiega ogólnie z prawej strony klatki w lewo, więc wektor elektryczny jest skierowany mniej więcej w stronę elektrody dodatniej na lewej ręce. Dobrze jest sobie to wyobrazić na tzw. trójkącie Einthovena: wierzchołki to prawa ręka, lewa ręka, lewa noga, a odprowadzenie I to „górna krawędź” między RA i LA. To nie jest sucha teoria – w codziennej pracy przy EKG pomaga szybko wychwycić np. odwrotne podłączenie elektrod kończynowych, bo wtedy odprowadzenie I będzie kompletnie nielogiczne w stosunku do II i III.

Pytanie 7

W audiometrii badanie polegające na maskowaniu (zagłuszaniu) tonów szumem białym to próba

A. Langenbecka.
B. Rinnego.
C. Fowlera.
D. Webera.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź to próba Langenbecka, bo właśnie z nią wiąże się maskowanie tonów szumem białym w badaniach słuchu. W audiometrii maskowanie polega na tym, że do ucha „niemierzonego” podaje się szum (najczęściej biały albo wąskopasmowy), żeby odciąć jego udział w teście i uzyskać wiarygodny próg słyszenia ucha badanego. Próba Langenbecka to klasyczny test, w którym ocenia się zachowanie progu słyszenia przy jednoczesnym podawaniu szumu maskującego. W praktyce klinicznej jest to szczególnie ważne u pacjentów z asymetrycznym ubytkiem słuchu, jednostronnym niedosłuchem przewodzeniowym albo gdy podejrzewamy tzw. cross-hearing, czyli przewodzenie dźwięku na drugą stronę przez kości czaszki. Bez poprawnego maskowania wyniki audiogramu mogą być całkowicie mylące – np. wydaje się, że lepsze ucho słyszy gorzej, a w rzeczywistości przejmuje bodziec przeznaczony dla ucha gorszego. Standardy audiometrii tonalnej (zarówno w laryngologii, jak i w protetyce słuchu) zakładają obowiązkowe stosowanie maskowania w określonych sytuacjach, według ustalonych schematów (np. maskowanie przy różnicy przewodnictwa powietrznego powyżej 40 dB między uszami). Z mojego doświadczenia, kto raz dobrze zrozumie ideę próby Langenbecka i ogólnie maskowania, temu dużo łatwiej później interpretować skomplikowane audiogramy mieszane, szukać tzw. rezerwy ślimakowej i planować dobór aparatów słuchowych czy wskazania do leczenia operacyjnego (np. otoskleroza).

Pytanie 8

Wskazaniem do wykonania badania spirometrycznego jest

A. przewlekła choroba obturacyjna płuc.
B. krwioplucie niejasnego pochodzenia.
C. odma opłucnowa.
D. zapalenie płuc.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazana przewlekła choroba obturacyjna płuc (POChP) to klasyczne i jedno z najważniejszych wskazań do wykonania spirometrii. Spirometria jest podstawowym badaniem czynnościowym układu oddechowego, które pozwala ocenić pojemności i objętości płuc oraz przepływy powietrza w drogach oddechowych. W praktyce klinicznej właśnie dzięki temu badaniu rozpoznaje się obturację, czyli zwężenie dróg oddechowych, typowe dla POChP i astmy. Standardy GOLD oraz wytyczne towarzystw pneumonologicznych bardzo jasno mówią, że rozpoznanie POChP nie powinno być stawiane tylko „na oko”, na podstawie objawów, ale musi być potwierdzone spirometrycznie – typowo przez obniżony wskaźnik FEV1/FVC poniżej wartości granicznej. Z mojego doświadczenia to badanie jest takim „EKG dla płuc” – proste, powtarzalne, a daje masę informacji. U pacjentów z przewlekłym kaszlem, dusznością wysiłkową, nawracającymi infekcjami oskrzelowymi, szczególnie palaczy, spirometria jest absolutnym standardem postępowania. Dzięki niej można nie tylko postawić diagnozę, ale też oceniać stopień zaawansowania choroby, monitorować skuteczność leczenia (np. lekami rozszerzającymi oskrzela) i kontrolować postęp choroby w czasie. W POChP wynik spirometrii ma też znaczenie rokownicze i pomaga ustalić, czy pacjent kwalifikuje się np. do tlenoterapii domowej albo rehabilitacji oddechowej. W dobrej praktyce technik i personel wykonujący spirometrię dba o prawidłowe przygotowanie pacjenta, poprawną technikę dmuchania, powtarzalność prób i interpretację zgodną z normami odniesienia, bo od jakości tego badania zależy cała dalsza diagnostyka i leczenie pacjenta z przewlekłą obturacją.

Pytanie 9

Który wynik badania tympanometrycznego potwierdza, że słuch badanego pacjenta jest w granicach normy?

A. Wynik badania 1
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Wynik badania 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Wynik badania 3
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Wynik badania 4
Ilustracja do odpowiedzi D

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłową krzywą tympanometryczną w kontekście prawidłowego słuchu pokazuje wynik badania 3, czyli klasyczny wykres typu A. W tym typie tympanogramu szczyt krzywej znajduje się w okolicy 0 daPa (zwykle między -100 a +50 daPa), co oznacza, że ciśnienie w uchu środkowym jest wyrównane z ciśnieniem atmosferycznym, a trąbka słuchowa działa prawidłowo. Dodatkowo wysokość szczytu (tzw. podatność, compliance) mieści się w normie – błona bębenkowa i łańcuch kosteczek są wystarczająco ruchome, ale nie nadmiernie wiotkie. W praktyce klinicznej właśnie taki tympanogram łączy się najczęściej z prawidłowymi progami w audiometrii tonalnej i brakiem przewodzeniowego ubytku słuchu. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: szczyt w okolicy zera = zdrowe ucho środkowe (oczywiście przy braku innych patologii). W gabinecie laryngologicznym taki wynik widzimy np. u dzieci po skutecznym leczeniu wysiękowego zapalenia ucha, kiedy płyn już się wchłonął, a wentylacja jamy bębenkowej wróciła do normy. Z mojego doświadczenia, przy ocenie tympanogramu zawsze trzeba popatrzeć jednocześnie na typ krzywej, jej wysokość oraz szerokość przy połowie amplitudy – zbyt szeroka krzywa albo bardzo niska podatność mogą już sugerować początki dysfunkcji ucha środkowego, nawet jeśli szczyt jest blisko 0 daPa. Jednak w typowych testach egzaminacyjnych za wzorzec prawidłowego ucha przyjmuje się właśnie taki kształt jak na wyniku 3: pojedynczy, wyraźny, wąski szczyt w okolicy ciśnienia atmosferycznego, bez spłaszczenia, bez przesunięcia w stronę ciśnień ujemnych czy dodatnich. To jest zgodne z podręcznikowymi kryteriami tympanogramu typu A.

Pytanie 10

Który załamek odzwierciedla repolaryzację komór w zapisie EKG?

A. T
B. R
C. P
D. Q

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź to załamek T, bo właśnie on odzwierciedla repolaryzację komór w standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG. Mówiąc prościej: depolaryzacja komór to zespół QRS, a powrót ich błony komórkowej do stanu wyjściowego (czyli repolaryzacja) zapisuje się jako załamek T. W praktyce klinicznej obserwacja kształtu, wysokości i kierunku załamka T jest kluczowa np. w rozpoznawaniu niedokrwienia mięśnia sercowego, zawału, zaburzeń elektrolitowych (zwłaszcza potasu i wapnia) czy działań niepożądanych niektórych leków, np. antyarytmicznych. W dobrych standardach opisu EKG zawsze ocenia się załamki P, zespół QRS, odcinek ST i załamek T – nie można go pomijać, bo często to właśnie subtelna zmiana T jest pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak. Moim zdaniem, jeżeli ktoś chce dobrze ogarniać EKG w praktyce, powinien wyrobić sobie nawyk porównywania załamka T w poszczególnych odprowadzeniach, zwracając uwagę czy jest symetryczny, czy spłaszczony, czy odwrócony. W ratownictwie medycznym czy na oddziale intensywnej terapii szybkie wychwycenie wysokich, ostro zakończonych załamków T może sugerować hiperkaliemię, co jest potencjalnie stanem zagrożenia życia. Z kolei głębokie, ujemne załamki T w odprowadzeniach przedsercowych mogą wskazywać na świeże niedokrwienie lub tzw. zespół Wellensa. W technice diagnostyki elektromedycznej ważne jest też, żeby pamiętać, że artefakty, złe przyleganie elektrod czy napięcie mięśni pacjenta mogą zniekształcać załamek T, dlatego zawsze warto oceniać EKG w kontekście klinicznym i jakości zapisu, zgodnie z obowiązującymi standardami opisów EKG.

Pytanie 11

Na elektrokardiogramie zarejestrowano

Ilustracja do pytania
A. migotanie komór.
B. migotanie przedsionków.
C. blok odnogi pęczka Hisa.
D. zawał mięśnia sercowego.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na przedstawionym zapisie EKG widać zmiany typowe dla zawału mięśnia sercowego, dlatego odpowiedź „zawał mięśnia sercowego” jest prawidłowa. Kluczowe jest tu zwrócenie uwagi na kształt zespołów QRS i odcinka ST. W świeżym zawale, szczególnie STEMI, widzimy uniesienie odcinka ST ponad linię izoelektryczną w sąsiadujących ze sobą odprowadzeniach, często z towarzyszącą patologicznie głęboką falą Q lub jej tworzeniem się. Na takim schematycznym zapisie, jak w pytaniu testowym, zwykle pokazuje się wyraźne „kopułkowate” lub „prostokątne” uniesienie ST – właśnie coś takiego można tutaj dostrzec. Moim zdaniem to jest klasyczny rysunek z podręczników do EKG, który ma nauczyć kojarzenia obrazu z ostrym niedokrwieniem. W praktyce technika EKG powinna zawsze oceniać, czy zapis nie sugeruje ostrego zespołu wieńcowego. Jeśli widzimy typowe uniesienia ST, szczególnie w odprowadzeniach przedsercowych V1–V6 lub w odprowadzeniach kończynowych, zgodnie z zaleceniami ESC i PTK trzeba jak najszybciej zgłosić to lekarzowi, bo liczy się czas do reperfuzji (PCI lub fibrynoliza). W odróżnieniu od zaburzeń rytmu, w zawale rytm może być zupełnie regularny, z zachowanymi załamkami P, natomiast zmienia się właśnie morfologia ST i QRS. Warto też pamiętać, że w późniejszych fazach zawału odcinek ST może wracać do linii izoelektrycznej, a pojawia się głęboka, poszerzona fala Q oraz odwrócenie załamka T – to tzw. zmiany ewolucyjne. W testach często pokazuje się różne etapy, ale tutaj chodziło o skojarzenie: charakterystyczne uniesienie ST = świeży zawał. Dobrą praktyką jest zawsze analizowanie EKG według schematu: częstość, rytm, załamki P, odstęp PQ, QRS, odcinek ST, załamek T – wtedy łatwiej wychwycić takie ostre zmiany.

Pytanie 12

Fala głosowa rozchodzi się

A. w gazach i próżni.
B. w cieczach i próżni.
C. w gazach i cieczach.
D. w gazach, cieczach i próżni.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Poprawnie – fala głosowa, czyli fala akustyczna, w fizyce jest falą mechaniczną. To znaczy, że do swojego rozchodzenia się potrzebuje ośrodka materialnego, w którym cząsteczki mogą drgać i przekazywać energię dalej. Takim ośrodkiem mogą być gazy (np. powietrze), ciecze (np. woda) albo ciała stałe. W próżni nie ma cząsteczek, więc nie ma co drgać i klasyczna fala dźwiękowa po prostu nie może się tam rozchodzić. Dlatego odpowiedź „w gazach i cieczach” jest merytorycznie poprawna, chociaż warto pamiętać, że w rzeczywistości dźwięk rozchodzi się też w ciałach stałych. W praktyce medycznej i okołomedycznej ma to spore znaczenie. W audiometrii, badaniach słuchu czy przy kalibracji sprzętu do pomiaru hałasu zakłada się, że fala dźwiękowa biegnie głównie w powietrzu, czyli w gazie. Z kolei w ultrasonografii medycznej wykorzystujemy rozchodzenie się fal mechanicznych w tkankach, które fizycznie zachowują się jak różne ciecze i ciała stałe – stąd żel USG, żeby poprawić sprzężenie między głowicą a skórą, bo powietrze bardzo słabo przewodzi ultradźwięki. Moim zdaniem to jedno z tych prostych pytań, które później ułatwia zrozumienie, czemu np. badanie USG nie działa w powietrzu i czemu w kosmosie, w próżni, nie „słychać” eksplozji mimo że mogą emitować promieniowanie elektromagnetyczne. W dobrych praktykach technicznych zawsze rozróżniamy fale mechaniczne (wymagające ośrodka, jak dźwięk) od fal elektromagnetycznych (np. promieniowanie RTG, radiowe), które mogą iść w próżni.

Pytanie 13

W jakich jednostkach mierzy się natężenie dźwięku?

A. W grejach (Gy).
B. W hercach (Hz).
C. W amperach (A).
D. W decybelach (dB).

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Natężenie dźwięku w praktyce medycznej i technicznej opisujemy w decybelach (dB), więc wybrana odpowiedź jest jak najbardziej prawidłowa. Decybel to jednostka logarytmiczna, która porównuje poziom mierzonego sygnału (np. ciśnienia akustycznego) do wartości odniesienia. W akustyce medycznej najczęściej używa się poziomu ciśnienia akustycznego wyrażanego w dB SPL (Sound Pressure Level), gdzie punktem odniesienia jest minimalne słyszalne ciśnienie dla zdrowego ucha. Dzięki skali logarytmicznej możemy w wygodny sposób opisać bardzo duży zakres natężeń – od ledwo słyszalnego szeptu, aż po dźwięki uszkadzające słuch. W audiometrii tonalnej, którą spotkasz w diagnostyce elektromedycznej, wynik badania słuchu zapisuje się właśnie w decybelach HL (Hearing Level). Na audiogramie widzisz progi słyszenia pacjenta w dB HL dla różnych częstotliwości (w Hz), ale samo „jak głośno” jest zawsze w decybelach. Moim zdaniem to jeden z kluczowych nawyków: częstotliwość = herce, głośność / natężenie = decybele. W praktyce BHP i ochrony słuchu też operuje się decybelami, np. dopuszczalne poziomy hałasu na stanowisku pracy (np. 85 dB przez 8 godzin). W gabinecie laryngologicznym czy pracowni audiometrycznej ustawiasz poziom bodźca w dB, a nie w hercach czy amperach. W diagnostyce obrazowej i fizyce medycznej też czasem spotyka się dB, np. przy opisie wzmocnienia/ tłumienia sygnału w ultrasonografii, ale tam chodzi bardziej o poziom sygnału elektrycznego lub ultradźwiękowego. Dobrą praktyką jest zawsze doprecyzowanie, o jaki „rodzaj” dB chodzi (dB SPL, dB HL, dB(A)), ale fundament pozostaje taki sam: natężenie dźwięku opisujemy w decybelach.

Pytanie 14

Jakie symbole mają odprowadzenia kończynowe dwubiegunowe w badaniu EKG?

A. aVR, aVL, aVF
B. V1, V2, V3
C. V4, V5, V6
D. I, II, III

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – odprowadzenia kończynowe dwubiegunowe w standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG mają symbole I, II, III. Nazywają się „dwubiegunowe”, bo rejestrują różnicę potencjałów pomiędzy dwiema elektrodami czynnościowymi założonymi na kończyny. W odprowadzeniu I aparat porównuje lewą rękę z prawą ręką (LA–RA), w odprowadzeniu II – lewą nogę z prawą ręką (LL–RA), a w odprowadzeniu III – lewą nogę z lewą ręką (LL–LA. W praktyce klinicznej właśnie te trzy odprowadzenia są podstawą tzw. trójkąta Einthovena, który opisuje elektryczną oś serca w płaszczyźnie czołowej. Z mojego doświadczenia, jeżeli ktoś dobrze ogarnia I, II, III, to dużo łatwiej rozumie potem interpretację osi serca, zmian niedokrwiennych czy przerostów komór. W zapisie monitorującym (np. na OIT czy w ratownictwie) najczęściej używa się właśnie odprowadzenia II, bo zwykle daje ono najwyższe, najbardziej czytelne załamki P i zespoły QRS. To jest taki „roboczy standard” w wielu oddziałach. Warto też pamiętać, że technik zakładający EKG musi poprawnie rozmieścić elektrody kończynowe (czerwony, żółty, zielony, czarny) – nawet jeśli w praktyce klinicznej często daje się je na przedramiona i podudzia, a nie na nadgarstki i kostki. Dla jakości zapisu i poprawnej interpretacji odprowadzeń I, II, III ważne jest jeszcze ograniczenie artefaktów ruchowych, dobra przyczepność elektrod i powtarzalny schemat podłączenia, zgodny z wytycznymi producenta aparatu i standardami pracowni EKG.

Pytanie 15

W badaniu audiometrycznym rezerwa ślimakowa to odległość między krzywą

A. kostną a powietrzną.
B. szumu a powietrzną.
C. kostną a krzywą szumu.
D. kostną względną a bezwzględną.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – rezerwa ślimakowa w klasycznym badaniu audiometrycznym to właśnie odległość (w dB) między krzywą przewodnictwa kostnego a krzywą przewodnictwa powietrznego. Innymi słowy: patrzymy na audiogram i mierzymy różnicę między progiem słyszenia dla tego samego ucha, ale badanym dwiema drogami – przez kość skroniową (kostnie) i przez słuchawki (powietrznie). Jeżeli przewodnictwo kostne jest lepsze (niższe progi, krzywa wyżej na wykresie) niż powietrzne, a między nimi jest odstęp, to właśnie ten odstęp nazywamy rezerwą ślimakową, często też po prostu luką powietrzno–kostną. Z praktycznego punktu widzenia ta różnica mówi nam, że ślimak i nerw słuchowy jeszcze działają przyzwoicie, a problem jest głównie w przewodzeniu dźwięku przez ucho zewnętrzne lub środkowe (np. wysięk w jamie bębenkowej, otoskleroza, perforacja błony bębenkowej). W badaniach audiometrycznych dobre praktyki mówią, żeby zawsze oceniać osobno: kształt krzywej powietrznej, kształt krzywej kostnej oraz wielkość rezerwy ślimakowej – bo to pozwala odróżnić niedosłuch przewodzeniowy od odbiorczego i mieszanego. Moim zdaniem to jedno z podstawowych pojęć, które technik audiologii musi mieć „w małym palcu”, bo od właściwej interpretacji tej różnicy zależy dalsze postępowanie: czy wystarczy leczenie laryngologiczne (np. drenaż, operacja kosteczek), czy trzeba od razu myśleć o aparacie słuchowym. W codziennej pracy, gdy widzimy rezerwę ślimakową rzędu 20–30 dB przy względnie dobrym przewodnictwie kostnym, od razu zapala się lampka, że ślimak jest jeszcze w miarę zachowany i rokowanie po leczeniu przewodzeniowym bywa całkiem dobre.

Pytanie 16

Audiogram przedstawia próbę

Ilustracja do pytania
A. Lüschera-Zwisłockiego.
B. Langenbecka.
C. Fowlera.
D. SISI.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – ten charakterystyczny wykres to audiogram z próby Fowlera, czyli tzw. testu wyrównywania głośności (loudness balance test). Próba Fowlera służy głównie do oceny rekrutacji słuchu, czyli nienormalnie szybkiego narastania wrażenia głośności w uchu z uszkodzeniem ślimaka. W praktyce klinicznej wykonuje się ją u pacjentów z jedno- lub obustronnym niedosłuchem odbiorczym, szczególnie gdy podejrzewamy uszkodzenie ślimakowe. Na audiogramie, takim jak na rysunku, widzimy kilka krzywych dla różnych poziomów natężenia i częstotliwości, a ich zbieganie się lub szybkie wyrównywanie głośności między uchem chorym i zdrowym wskazuje właśnie na rekrutację. Moim zdaniem warto zapamiętać, że w próbie Fowlera zawsze porównujemy odczucie głośności między dwoma uszami – jedno jest referencyjne, drugie badane. Technik audiologiczny powinien dbać o stabilne warunki akustyczne, dobre wytłumienie kabiny oraz dokładną kalibrację audiometru, bo nawet niewielkie błędy poziomu dB wpływają na interpretację rekrutacji. W dobrych praktykach zaleca się wcześniejsze wykonanie klasycznej audiometrii tonalnej, żeby znać progi słyszenia w obu uszach i na tej podstawie ustawić poziomy wyjściowe do testu Fowlera. Taki test pomaga potem odróżnić uszkodzenie ślimakowe od pozaślimakowego, co ma znaczenie np. przy kwalifikacji do aparatowania czy dalszej diagnostyki otologicznej. W skrócie: jeśli audiogram pokazuje wyrównywanie głośności przy niewielkim zwiększeniu natężenia w uchu chorym, to typowy obraz rekrutacji w próbie Fowlera.

Pytanie 17

Który elektrokardiogram jest poprawny technicznie?

A. Elektrokardiogram 1
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Elektrokardiogram 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Elektrokardiogram 3
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Elektrokardiogram 4
Ilustracja do odpowiedzi D

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłową odpowiedzią jest elektrokardiogram 1, bo właśnie on spełnia podstawowe kryteria poprawności technicznej zapisu. Linia izoelektryczna jest stabilna, bez falowania i bez „pływania” całej krzywej po siatce milimetrowej. Zespoły QRS mają czytelny, ostry kształt, bez rozmycia i bez charakterystycznych ząbków od napięcia sieciowego. Amplitudy załamków są zbliżone do spodziewanych przy standardowej czułości 10 mm/mV – QRS nie jest ani sztucznie spłaszczony, ani nadmiernie powiększony. Odstępy między kolejnymi zespołami są równe, co sugeruje, że pacjent leżał spokojnie, bez większych ruchów i bez napinania mięśni. Moim zdaniem właśnie tak powinien wyglądać zapis, na którym można potem spokojnie analizować rytm, przewodnictwo przedsionkowo‑komorowe, odcinek ST czy morfologię załamków T. W praktyce, gdy robisz EKG na oddziale, zawsze najpierw oceniasz jakość techniczną: czy jest dobrze przyklejona elektroda kończynowa, czy przewody nie są skręcone, czy filtracja szumów jest ustawiona zgodnie z zaleceniami (np. filtr 35–40 Hz, prędkość 25 mm/s). Jeżeli zapis wygląda jak w przykładzie 1 – równy, czysty, bez artefaktów ruchowych i bez zakłóceń mięśniowych – lekarz może bez problemu użyć go do diagnostyki zawału, zaburzeń rytmu czy przerostów jam serca. W nowoczesnych wytycznych podkreśla się, że jakość techniczna jest tak samo ważna jak sam opis, bo błędny technicznie zapis może prowadzić do złej interpretacji i niepotrzebnych decyzji klinicznych. Dlatego warto wyrobić sobie nawyk, żeby każdy wydruk porównać właśnie z takim „wzorcowym” EKG jak numer 1.

Pytanie 18

W zapisie EKG załamki P dodatnie w odprowadzeniu I i II, a ujemne w aVR oraz częstotliwość rytmu mniejsza niż 60/min wskazują na

A. przyspieszony rytm zatokowy.
B. zwolniony rytm zatokowy.
C. zahamowanie zatokowe.
D. niemiarowość zatokową.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – opis w pytaniu dokładnie pasuje do zwolnionego rytmu zatokowego, czyli bradykardii zatokowej. Załamki P dodatnie w odprowadzeniach I i II oraz ujemne w aVR to klasyczny „podpis” tego, że impuls elektryczny pochodzi z węzła zatokowo–przedsionkowego, czyli z fizjologicznego rozrusznika serca. Mówiąc prościej: morfologia załamka P mówi nam o miejscu powstania pobudzenia, a nie o jego szybkości. Dopiero częstotliwość rytmu, w tym przypadku < 60/min, decyduje, czy mówimy o rytmie zatokowym prawidłowym, przyspieszonym czy zwolnionym. Standardowo przyjmuje się, że: rytm zatokowy prawidłowy ma częstość 60–100/min, przyspieszony rytm zatokowy (tachykardia zatokowa) > 100/min, a zwolniony rytm zatokowy (bradykardia zatokowa) < 60/min. To jest podstawowa rzecz, którą trzeba mieć w głowie przy każdej analizie EKG, niezależnie czy pracujesz w pracowni EKG, na SOR-ze czy w POZ. W praktyce technika EKG wygląda to tak: najpierw oceniamy, czy załamki P są „zatokowe” (czyli dodatnie w I, II, ujemne w aVR, stały kształt), następnie sprawdzamy, czy po każdym P występuje zespół QRS, a potem mierzymy częstość rytmu – np. metodą 300/150/100 (przy zapisie 25 mm/s) albo za pomocą automatycznej analizy aparatu, ale zawsze warto ją zweryfikować „na oko”. U wielu osób, zwłaszcza młodych, wysportowanych, bradykardia zatokowa może być wariantem normy, szczególnie w spoczynku czy we śnie. Z drugiej strony, u pacjentów starszych, z chorobą węzła zatokowego, po lekach beta-adrenolitycznych czy blokerach kanału wapniowego, zwolniony rytm zatokowy może dawać zawroty głowy, osłabienie, omdlenia. Moim zdaniem dobrze jest od razu w głowie łączyć obraz EKG z objawami klinicznymi, bo sama liczba uderzeń na minutę jeszcze nie mówi, czy dany rytm jest dla pacjenta niebezpieczny. Dobre praktyki mówią: zawsze opisz rytm trzema słowami – pochodzenie (zatokowy/pozazatokowy), regularność (miarowy/niemiarowy) i częstość (przyspieszony/prawidłowy/zwolniony). Tutaj mamy wyraźnie: rytm zatokowy, miarowy (z opisu to wynika) i zwolniony.

Pytanie 19

Droga przewodnictwa powietrznego fali akustycznej przebiega przez

A. ucho wewnętrzne i kości czaszki.
B. ucho zewnętrzne, ucho środkowe i kości czaszki.
C. ucho środkowe, ucho wewnętrzne i kości czaszki.
D. ucho zewnętrzne, ucho środkowe i ucho wewnętrzne.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazana droga przewodnictwa powietrznego to: ucho zewnętrzne, ucho środkowe i ucho wewnętrzne. Właśnie tak fizjologicznie przebiega fala akustyczna, kiedy słyszymy dźwięk w typowy, „naturalny” sposób. Najpierw fala dźwiękowa wchodzi przez małżowinę uszną i przewód słuchowy zewnętrzny – to jest ucho zewnętrzne. Małżowina działa trochę jak lejek akustyczny, zbiera i kieruje fale do przewodu, a jego kształt wpływa na wzmocnienie niektórych częstotliwości, co ma znaczenie np. w rozpoznawaniu kierunku, skąd dochodzi dźwięk. Następnie fala uderza w błonę bębenkową. To już granica ucha zewnętrznego i środkowego. Błona bębenkowa zaczyna drgać i przekazuje te drgania na kosteczki słuchowe w uchu środkowym: młoteczek, kowadełko i strzemiączko. Ten układ kosteczek działa jak mechaniczny transformator impedancji – dzięki temu energia fali powietrznej może być efektywnie przekazana do środowiska płynowego w uchu wewnętrznym. Z mojego doświadczenia to właśnie to miejsce jest często pomijane w myśleniu: nie doceniamy roli wzmacniania i dopasowania impedancji. Na końcu strzemiączko porusza okienkiem owalnym, które przenosi drgania do ślimaka w uchu wewnętrznym wypełnionego płynem. Tam dochodzi do przetworzenia energii mechanicznej fali na impulsy nerwowe w komórkach rzęsatych narządu Cortiego. W badaniach audiometrycznych zawsze rozróżnia się przewodnictwo powietrzne i kostne właśnie po to, żeby ocenić, czy zaburzenie dotyczy ucha zewnętrznego/środkowego (niedosłuch przewodzeniowy), czy wewnętrznego i nerwu (niedosłuch odbiorczy). Standardem jest, że przy badaniu przewodnictwa powietrznego sygnał podajemy przez słuchawki na małżowinę uszną, a więc wykorzystujemy całą tę drogę: ucho zewnętrzne → ucho środkowe → ucho wewnętrzne. To jest podstawowa, książkowa definicja przewodnictwa powietrznego i warto ją mieć w głowie, bo przewija się w praktycznie każdym opisie audiogramu.

Pytanie 20

Odprowadzenie EKG mierzące różnicę potencjałów między lewym podudziem a prawym przedramieniem oznacza się jako

A. II
B. III
C. aVL
D. aVF

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowe jest odprowadzenie II, ponieważ zgodnie ze standardem Einthovena mierzy ono różnicę potencjałów między prawym ramieniem (RA) a lewym podudziem (LL). W praktyce klinicznej prawy przedramię traktujemy jako elektrodę RA, a lewy podudzie jako LL, więc dokładnie pasuje to do definicji odprowadzenia II. W zapisie EKG oznacza się je jako Lead II. To odprowadzenie biegnie wzdłuż osi serca z prawej góry (RA) do lewej dołu (LL), przez co najlepiej pokazuje typową depolaryzację przedsionków i komór. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś ma zapamiętać tylko jedno odprowadzenie z kończyn, to właśnie II, bo jest najczęściej używane w monitorowaniu przyłóżkowym, w anestezjologii, OIT, SOR, przy zabiegach endoskopowych czy w trakcie transportu pacjenta. W odprowadzeniu II załamki P są zwykle dobrze widoczne i dodatnie, co pomaga ocenić rytm zatokowy, wykrywać migotanie przedsionków, trzepotanie, częstoskurcz nadkomorowy. W wielu protokołach, np. przy analizie zaburzeń rytmu zgodnie z wytycznymi kardiologicznymi, zaleca się ocenę rytmu właśnie w odprowadzeniu II. W standardowym 12-odprowadzeniowym EKG odprowadzenia kończynowe dwubiegunowe (I, II, III) zawsze opisuje się zgodnie z trójkątem Einthovena: I – między RA a LA, II – między RA a LL, III – między LA a LL. Warto to sobie narysować i zapamiętać, bo potem dużo łatwiej rozumie się osie elektryczne serca i interpretację zapisów. W codziennej pracy technika elektroradiologii poprawne kojarzenie, które elektrody tworzą dane odprowadzenie, to podstawa bezpiecznego i wiarygodnego badania.

Pytanie 21

Obiektywną metodą badania słuchu jest audiometria

A. wysokoczęstotliwościowa.
B. impedancyjna.
C. tonalna.
D. mowy.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź to audiometria impedancyjna, bo jest to badanie obiektywne, czyli takie, w którym wynik nie zależy od reakcji i współpracy pacjenta, tylko od pomiaru parametrów fizycznych układu słuchowego. W audiometrii impedancyjnej mierzy się impedancję akustyczną ucha środkowego – głównie ruchomość błony bębenkowej i łańcucha kosteczek oraz odruchy mięśnia strzemiączkowego. W praktyce wykonuje się tympanometrię i badanie odruchu z mięśnia strzemiączkowego. Pacjent nie musi naciskać przycisku ani sygnalizować, że coś słyszy – aparat rejestruje zmiany ciśnień i odbitego dźwięku samodzielnie. To jest kluczowe np. u małych dzieci, osób udających niedosłuch albo pacjentów nieprzytomnych. W protokołach otolaryngologicznych i audiologicznych audiometria impedancyjna jest standardem w diagnostyce niedosłuchów przewodzeniowych (np. wysiękowe zapalenie ucha środkowego, otoskleroza), perforacji błony bębenkowej, dysfunkcji trąbki słuchowej. Pozwala szybko ocenić, czy problem jest w uchu środkowym, czy raczej w uchu wewnętrznym. Moim zdaniem to jedno z bardziej „technicznych” badań słuchu, bo operator musi umieć dobrze uszczelnić przewód słuchowy, ustawić ciśnienie i poprawnie zinterpretować krzywą tympanometryczną (typ A, B, C itd.). W pracy technika elektroradiologii bardzo często łączy się audiometrię tonalną z impedancyjną, ale właśnie ta druga daje nam obiektywny obraz funkcji ucha środkowego, zgodnie z dobrymi praktykami i rekomendacjami audiologicznymi.

Pytanie 22

Parametr spirometryczny czynnościowa pojemność zalegająca oznaczany jest skrótem

A. TLC
B. FRC
C. RV
D. TV

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowy skrót dla czynnościowej pojemności zalegającej to FRC, czyli z angielskiego functional residual capacity. Ten parametr opisuje objętość powietrza, która pozostaje w płucach po spokojnym, biernym wydechu – ani wymuszonym, ani maksymalnym, po prostu po zwykłym oddechu. Z technicznego punktu widzenia FRC = RV + ERV, czyli suma objętości zalegającej (residual volume) oraz zapasowej objętości wydechowej (expiratory reserve volume). W spirometrii klasycznej FRC nie jest mierzona bezpośrednio, bo spirometr nie „widzi” powietrza, którego nie można wydmuchać. Do oceny FRC stosuje się więc metody takie jak pletyzmografia całego ciała, metoda rozcieńczenia helu czy metoda wypłukiwania azotu. W praktyce FRC ma duże znaczenie kliniczne – w chorobach obturacyjnych (np. POChP, ciężka astma) FRC zwykle wzrasta z powodu pułapkowania powietrza, a w chorobach restrykcyjnych (np. zwłóknienie płuc, kifoza) spada, bo cała objętość płuc jest zmniejszona. W anestezjologii FRC jest ważna przy planowaniu wentylacji mechanicznej i w pozycjonowaniu pacjenta – np. u osób otyłych FRC mocno maleje w pozycji leżącej, co zwiększa ryzyko niedodmy. Moim zdaniem warto ten skrót naprawdę dobrze zapamiętać, bo FRC często pojawia się w opisach badań spirometrycznych, w interpretacji pletyzmografii i w standardach takich jak zalecenia ATS/ERS dotyczące badań czynnościowych układu oddechowego. Jeżeli rozumiesz, że FRC to „powietrze po zwykłym wydechu”, łatwiej jest później logicznie ogarnąć wszystkie pozostałe objętości i pojemności płucne.

Pytanie 23

Jednym z kryteriów poprawnie wykonanego badania spirometrycznego jest czas trwania natężonego wydechu, który powinien wynosić u osób powyżej 10 roku życia co najmniej

A. 6 sekund.
B. 4 sekundy.
C. 3 sekundy.
D. 2 sekundy.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo: jednym z kluczowych kryteriów poprawnie wykonanego badania spirometrycznego u osób powyżej 10. roku życia jest minimalny czas trwania natężonego wydechu (tzw. FVC manewr), który powinien wynosić co najmniej 6 sekund. Ten wymóg wynika z międzynarodowych standardów, m.in. wytycznych ATS/ERS, które określają warunki akceptowalności i powtarzalności spirometrii. Chodzi o to, żeby pacjent zdążył faktycznie „opróżnić” płuca, a krzywa wydechu osiągnęła wyraźny plateau, czyli wypłaszczenie przepływu, świadczące o zakończeniu wydechu. Jeśli wydech trwa zbyt krótko, to objętość wymuszona (FVC) jest zaniżona, a wtedy wskaźniki takie jak FEV1/FVC czy interpretacja obturacji i restrykcji robią się po prostu niewiarygodne. W codziennej praktyce, przy badaniu osób dorosłych i młodzieży, technik powinien pilnować nie tylko samego czasu 6 sekund, ale też kształtu krzywej i zachowania pacjenta. Często trzeba mocno dopingować: „jeszcze, jeszcze, nie przerywać”, bo pacjenci mają tendencję do kończenia wydechu za wcześnie, jak tylko poczują dyskomfort. Moim zdaniem dobra kontrola tego parametru to połowa sukcesu w spirometrii, bo bez pełnego wydechu możemy przeoczyć np. obturację w małych oskrzelach. Warto też pamiętać, że u niektórych osób, np. z ciężką obturacją, wydech spontanicznie trwa nawet dłużej niż 6 sekund i to też jest cenna informacja kliniczna. W pracowni spirometrycznej dobrą praktyką jest dokumentowanie, czy kryterium 6 sekund i plateau zostało spełnione, bo ma to wpływ na to, czy opis badania będzie uznany za wiarygodny przez lekarza pulmonologa.

Pytanie 24

W badaniu EKG elektrodę przedsercową V4 należy umocować

A. w 4-tej przestrzeni międzyżebrowej przy lewym brzegu mostka.
B. w 4-tej przestrzeni międzyżebrowej przy prawym brzegu mostka.
C. w 5-tej przestrzeni międzyżebrowej w linii środkowo-obojczykowej lewej.
D. w 5-tej przestrzeni międzyżebrowej w linii pachowo-przedniej lewej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowe umiejscowienie elektrody przedsercowej V4 to 5-ta przestrzeń międzyżebrowa w linii środkowo-obojczykowej lewej. To jest dokładnie punkt odniesienia przyjęty w standardzie 12-odprowadzeniowego EKG, opisanym m.in. w wytycznych European Society of Cardiology oraz American Heart Association. Linia środkowo-obojczykowa to wyobrażona pionowa linia biegnąca przez środek obojczyka, a 5-ta przestrzeń międzyżebrowa to odstęp między 5. a 6. żebrem. W praktyce klinicznej najpierw lokalizuje się mostek, liczy żebra i odlicza przestrzenie międzyżebrowe, a dopiero potem przesuwa palce w bok do linii środkowo-obojczykowej. Dobrze jest skojarzyć, że V4 zwykle leży mniej więcej nad koniuszkiem serca. Z mojego doświadczenia pomaga najpierw prawidłowo założyć V1 i V2 przy mostku, potem V4, a dopiero na końcu dopasować V3 między V2 i V4 oraz V5 i V6 bardziej bocznie. Dzięki temu unika się przesuwania V4 za bardzo w bok, co jest częstym błędem. Takie dokładne pozycjonowanie ma duże znaczenie: przesunięcie elektrody nawet o jedno żebro może zmienić amplitudę załamków R i T, co może prowadzić do fałszywego podejrzenia zawału, przerostu czy niedokrwienia. W codziennej pracy technika EKG to jest trochę jak odruch – zawsze ta sama sekwencja: V1 w 4-tej przestrzeni przy prawym brzegu mostka, V2 przy lewym, potem V4 w 5-tej przestrzeni w linii środkowo-obojczykowej, a reszta względem tego. Właśnie dzięki temu zapis EKG jest powtarzalny i można go porównywać w czasie i między różnymi pracowniami.

Pytanie 25

W badaniu EEG elektrody referencyjne przymocowane do płatka ucha to

A. A1, A2
B. C3, C4
C. P3, P4
D. Fp1,Fp2

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – w klasycznym badaniu EEG elektrody referencyjne umieszczane na płatkach uszu oznaczamy jako A1 (ucho lewe) i A2 (ucho prawe). Litera „A” pochodzi od słowa „auricular”, czyli uszny. W systemie 10–20 to jest standardowe, międzynarodowo przyjęte oznaczenie i praktycznie w każdej pracowni EEG, która trzyma się zaleceń IFCN (International Federation of Clinical Neurophysiology), spotkasz właśnie te symbole. Płatki uszu traktuje się jako miejsca stosunkowo „elektrycznie spokojne”, czyli z mniejszym udziałem aktywności korowej, dlatego dobrze się nadają na elektrody odniesienia w wielu montażach, np. w montażu uszno-mózgowym (ear-linked). W praktyce technik EEG często sprawdza, czy A1 i A2 są poprawnie przymocowane, bo jeśli kontakt z płatkiem ucha jest słaby, to później w zapisie widzimy sztuczne różnice potencjałów i pojawiają się fałszywe asymetrie między półkulami. Co ciekawe, w niektórych pracowniach stosuje się referencję złączoną A1+A2, żeby zminimalizować wpływ jednostronnych zakłóceń. Moim zdaniem warto zapamiętać, że A1/A2 to taki punkt wyjścia – jak zobaczysz w opisie montażu „referencja do A1/A2”, od razu wiesz, że chodzi o płatki uszu, a nie o okolice czaszkowe. Znajomość tych oznaczeń ułatwia potem interpretację zapisu, rozróżnianie artefaktów od rzeczywistej aktywności bioelektrycznej mózgu oraz poprawne porównywanie zapisów między różnymi pracowniami i aparatami EEG. To jest po prostu element podstawowej „mapy” głowy w EEG, bez którego ciężko się poruszać w diagnostyce elektromedycznej.

Pytanie 26

Pomiaru impedancji akustycznej ucha środkowego dokonuje się podczas badania

A. audiometrii tonalnej.
B. tympanometrycznego.
C. otoemisji akustycznych.
D. potencjałów wywołanych.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź to badanie tympanometryczne, bo właśnie w tym badaniu w praktyce klinicznej mierzy się impedancję akustyczną ucha środkowego, a dokładniej – reaktancję i rezystancję układu błona bębenkowa–kosteczki słuchowe. Tympanometr wprowadza do przewodu słuchowego zewnętrznego sygnał dźwiękowy o określonej częstotliwości (zwykle 226 Hz u dorosłych) i jednocześnie zmienia ciśnienie w przewodzie. Na tej podstawie analizuje, ile energii akustycznej jest odbijane, a ile przenoszone przez układ ucha środkowego. Z tego wychodzi krzywa tympanogramu, która w praktyce jest po prostu graficznym zapisem zmian podatności/impedancji ucha środkowego w funkcji ciśnienia. Moim zdaniem ważne jest, żeby kojarzyć: tympanometria = ocena funkcji ucha środkowego (trąbka słuchowa, ruchomość błony, łańcuch kosteczek, ewentualny płyn w jamie bębenkowej). W gabinecie laryngologicznym tympanometria jest standardowym badaniem dodatkowym u dzieci z nawracającymi zapaleniami ucha, u pacjentów z niedosłuchem przewodzeniowym czy przy podejrzeniu wysiękowego zapalenia ucha środkowego. Prawidłowy tympanogram typu A sugeruje prawidłową impedancję, natomiast typ B lub C wskazuje na zaburzenia, np. płyn w jamie bębenkowej lub niedrożność trąbki słuchowej. W audiologii i protetyce słuchu wynik tympanometrii wykorzystuje się też przy doborze aparatów słuchowych i planowaniu dalszej diagnostyki – jeśli impedancja jest nieprawidłowa, sama audiometria tonalna nie wystarczy i trzeba szukać przyczyny w uchu środkowym. Dobra praktyka jest taka, że każda pełniejsza ocena słuchu, zwłaszcza u dzieci, powinna łączyć audiometrię z tympanometrią, bo dopiero wtedy mamy pełniejszy obraz drogi przewodzeniowej dźwięku.

Pytanie 27

W standardowym badaniu elektrokardiograficznym elektrodę C4 należy umieścić

A. w V międzyżebrzu w linii przedniej pachowej.
B. w IV międzyżebrzu przy lewym brzegu mostka.
C. w IV międzyżebrzu przy prawym brzegu mostka.
D. w V międzyżebrzu w linii środkowo-obojczykowej lewej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowe umiejscowienie elektrody C4 (czyli przedsercowej elektrody V4) to V międzyżebrze w linii środkowo-obojczykowej lewej. Jest to standardowy, książkowy punkt przyłożenia w 12‑odprowadzeniowym EKG, zgodny z zaleceniami towarzystw kardiologicznych (np. ESC, AHA). V4 leży mniej więcej nad koniuszkiem serca, dlatego jej prawidłowa lokalizacja ma duże znaczenie przy ocenie odprowadzeń przedsercowych, zwłaszcza w diagnostyce zawału ściany przedniej i przednio‑bocznej. W praktyce klinicznej zawsze najpierw lokalizuje się prawidłowo IV międzyżebrze przy prawym brzegu mostka (miejsce dla V1), potem V2, a dopiero na tej podstawie wyznacza się V4 w V międzyżebrzu w linii środkowo‑obojczykowej lewej. Dopiero później dokłada się V3 pomiędzy V2 i V4 oraz V5 i V6 bardziej bocznie. Dzięki temu unika się typowego błędu „na oko”, który potrafi przesunąć elektrodę o całe jedno międzyżebrze. Z mojego doświadczenia, jeśli V4 jest za wysoko (np. w IV międzyżebrzu), zapis może sugerować fałszywe zmiany odcinka ST albo załamanek T, co wprowadza lekarza w błąd diagnostyczny. W ratownictwie medycznym i pracowniach diagnostycznych przyjmuje się zasadę: lepiej poświęcić 20–30 sekund na dokładne znalezienie linii środkowo‑obojczykowej i policzenie żeber, niż później mieć wątpliwy zapis. Warto też pamiętać, że u osób otyłych lub kobiet z dużym biustem lokalizacja bywa trudniejsza – wtedy jeszcze ważniejsze jest trzymanie się anatomicznych punktów orientacyjnych, a nie tylko wizualnego „przyzwyczajenia”. Poprawne ułożenie V4/C4 to fundament wiarygodnego badania EKG.

Pytanie 28

Który zapis EKG przedstawia falę Pardee'go?

A. Zapis 1
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Zapis 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Zapis 3
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Zapis 4
Ilustracja do odpowiedzi D

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazany „Zapis 4” przedstawia tzw. falę Pardee’go, czyli uniesienie odcinka ST typowe dla ostrego zawału mięśnia sercowego z uniesieniem ST (STEMI). Kluczowy element, na który patrzymy, to położenie odcinka ST względem linii izoelektrycznej. W fali Pardee’go odcinek ST jest wyraźnie uniesiony i przechodzi niemal płynnie w załamek T, tworząc taki jakby kopiec lub „płaskowyż”. Punkt J (miejsce przejścia zespołu QRS w ST) leży powyżej linii izoelektrycznej – w standardach przyjmuje się najczęściej ≥1–2 mm w odpowiednich odprowadzeniach. W zapisie 4 widać właśnie takie wyraźne, kopulaste uniesienie ST, bez wyraźnego powrotu do linii podstawowej po zespole QRS. W praktyce, na dyżurze czy w pracowni EKG, taki obraz w odprowadzeniach odpowiadających za konkretną ścianę serca (np. V2–V4 dla ściany przedniej) oznacza pilne podejrzenie STEMI i konieczność natychmiastowego działania – powiadomienia lekarza, przygotowania pacjenta do koronarografii, podania leków przeciwpłytkowych zgodnie z wytycznymi ESC/Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Moim zdaniem warto od razu „wdrukować” sobie w głowę ten obraz: wysoki zespół QRS, a zaraz za nim uniesiony, wypukły odcinek ST, który nie opada do izoelektrycznej – to jest klasyczna fala Pardee’go. Właśnie takie rozpoznanie na poziomie technika EKG ma ogromne znaczenie kliniczne, bo przyspiesza decyzje terapeutyczne i realnie wpływa na rokowanie chorego.

Pytanie 29

W standardowym badaniu elektrokardiologicznym elektrodę C4 należy umocować

A. w połowie odległości między punktem C2 i C4.
B. w IV międzyżebrzu przy lewym brzegu mostka.
C. w IV międzyżebrzu przy prawym brzegu mostka.
D. w V międzyżebrzu w linii środkowo-obojczykowej lewej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowe umiejscowienie elektrody C4 w standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG to V4, czyli V międzyżebrze w linii środkowo‑obojczykowej lewej. To jest klasyczny, opisany w wytycznych punkt: najpierw lokalizujemy lewe V międzyżebrze, potem wyznaczamy linię środkowo‑obojczykową (mniej więcej przez środek obojczyka) i tam przyklejamy elektrodę przedsercową V4. Ten punkt jest kluczowy, bo odprowadzenie V4 bardzo dobrze „patrzy” na ścianę przednio‑przegrodową i koniuszek lewej komory. W zawale przednim, zwłaszcza w okolicy koniuszka, zmiany w V4 są często jednymi z pierwszych i najbardziej wyraźnych. Moim zdaniem to jedno z najważniejszych odprowadzeń w praktyce ratunkowej i kardiologicznej. W standardzie rozmieszczenia elektrod przedsercowych przyjmuje się kolejność: V1 – IV międzyżebrze przy prawym brzegu mostka, V2 – IV międzyżebrze przy lewym brzegu mostka, V4 – V międzyżebrze linia środkowo‑obojczykowa lewa, dopiero potem V3 pomiędzy V2 i V4, a V5 i V6 bocznie w linii pachowej przedniej i środkowej. Właśnie dlatego w pytaniu mowa o C4 (oznaczenie stosowane często zamiennie z V4 w niektórych aparatach i opisach). Trzymanie się tych lokalizacji nie jest „fanaberią”, tylko elementem standaryzacji. Jeżeli przesuniemy elektrodę nawet o jedno międzyżebrze w górę czy w dół, możemy sztucznie zmienić amplitudę zespołów QRS, wygląd odcinka ST czy załamków T. W praktyce może to prowadzić np. do fałszywego podejrzenia przerostu komór, zawału lub odwrotnie – do przeoczenia zmian niedokrwiennych. Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze wyrobiony nawyk liczenia żeber i świadomego szukania V międzyżebrza bardzo ułatwia szybkie, poprawne zakładanie elektrod, nawet u osób z otyłością czy u kobiet z dużymi piersiami (gdzie czasem trzeba minimalnie „obejść” tkankę, ale zachowując poziom V międzyżebrza i linię środkowo‑obojczykową). To wszystko składa się na dobrą praktykę techniczną w diagnostyce elektromedycznej.

Pytanie 30

Podczas wykonywania badania EEG elektrodę P4 umieszcza się w okolicy

A. czołowej po stronie lewej.
B. czołowej po stronie prawej.
C. ciemieniowej po stronie lewej.
D. ciemieniowej po stronie prawej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – elektroda P4 w standardowym systemie 10–20 do badania EEG jest umieszczana w okolicy ciemieniowej po stronie prawej. Litera „P” pochodzi od angielskiego słowa „parietal”, czyli płat ciemieniowy, a cyfra „4” oznacza prawą półkulę. Parzyste liczby (2,4,6,8) zawsze odnoszą się do strony prawej, a nieparzyste (1,3,5,7) do lewej. To jest taki podstawowy kod, który w praktyce bardzo ułatwia szybkie orientowanie się w rozmieszczeniu elektrod na skórze głowy. W systemie 10–20 istotne jest, że pozycje elektrod wyznacza się w oparciu o konkretne punkty anatomiczne: nasadę nosa (nasion), guzowatość potyliczną z tyłu głowy (inion) oraz punkty przeduszne po obu stronach. Odległości między elektrodami stanowią 10% lub 20% całkowitej długości tych wymiarów czaszkowych. Elektroda P4 leży mniej więcej nad korą ciemieniową prawej półkuli, w rejonie reprezentującym czucie somatyczne i integrację bodźców czuciowych. Z praktycznego punktu widzenia prawidłowe położenie P4 ma znaczenie np. przy ocenie napadów padaczkowych pochodzących z okolicy ciemieniowej, przy analizie fal wolnych w uszkodzeniach ogniskowych oraz przy mapowaniu czynności bioelektrycznej mózgu w badaniach neurofizjologicznych. W pracowniach EEG standardem jest dokładne trzymanie się systemu 10–20 (a coraz częściej 10–10 w badaniach rozszerzonych), bo tylko wtedy zapis jest porównywalny między różnymi pracowniami i lekarz może wiarygodnie porównać kolejne badania tego samego pacjenta. Moim zdaniem warto sobie wręcz „na pamięć” opanować powiązanie liter z płatami mózgowymi: F – czołowy, C – centralny, P – ciemieniowy, T – skroniowy, O – potyliczny, a dalej już tylko pamiętać, że P4 to ciemieniowa prawa, dokładnie tak jak w kluczu.

Pytanie 31

Który załamek odzwierciedla szybką repolaryzację komór w zapisie EKG?

A. Q
B. R
C. T
D. S

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazany załamek T odzwierciedla fazę szybkiej repolaryzacji komór, czyli powrót błony komórkowej kardiomiocytów komorowych do spoczynkowego potencjału po skurczu. W ujęciu elektrofizjologicznym odpowiada to głównie fazie 3 potencjału czynnościowego komórek mięśnia komór – intensywny wypływ jonów potasu na zewnątrz i wygaszanie napływu jonów wapnia. Na standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG załamek T pojawia się po zespole QRS i przed odcinkiem TP, jest zwykle dodatni w większości odprowadzeń kończynowych i przedsercowych (z wyjątkiem aVR i czasem V1). W praktyce technika zapisu ma duże znaczenie: prawidłowe ułożenie elektrod, filtracja zakłóceń i poprawna kalibracja (10 mm/mV, 25 mm/s) ułatwiają wiarygodną ocenę morfologii załamka T. To ma znaczenie, bo zmiany kształtu lub kierunku załamka T są jednym z podstawowych kryteriów oceny niedokrwienia, przerostu komór, zaburzeń elektrolitowych (np. hiperkaliemia – wysokie, ostre T) czy toksycznego działania leków. Z mojego doświadczenia w pracowni EKG bardzo często lekarz najpierw „rzuca okiem” właśnie na odcinek ST i załamki T, żeby szybko wychwycić ostrą patologię. W dobrych praktykach diagnostyki elektromedycznej zaleca się systematyczną analizę: rytm, częstość, oś elektryczna, zespół QRS, odcinek ST i właśnie załamek T, z porównaniem do poprzednich zapisów pacjenta. Umiejętność kojarzenia załamka T z repolaryzacją komór to podstawa do dalszej, bardziej zaawansowanej interpretacji, np. rozróżniania zmian wtórnych do poszerzonego QRS od pierwotnych zaburzeń repolaryzacji. Moim zdaniem warto też nawykowo sprawdzać zgodność kierunku T z główną składową QRS w danym odprowadzeniu – niezgodność często sugeruje patologię, nawet jeśli pacjent jeszcze nic nie czuje.

Pytanie 32

Którym skrótem w badaniu spirometrycznym oznaczana jest pojemność życiowa płuc?

A. TLC
B. FRC
C. IC
D. VC

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Poprawna odpowiedź to VC, czyli vital capacity – po polsku pojemność życiowa płuc. W badaniu spirometrycznym VC oznacza maksymalną objętość powietrza, jaką pacjent może spokojnie wydmuchać po wcześniejszym maksymalnym, powolnym wdechu. Innymi słowy: najpierw pacjent nabiera tyle powietrza, ile się da, ale bez gwałtownego szarpania, potem powoli i do końca je wydycha. To właśnie ten zakres objętości między maksymalnym wdechem a maksymalnym wydechem nazywamy pojemnością życiową i w opisie badania jest ona oznaczana skrótem VC. W praktyce technika spirometrii wymaga, żeby przy pomiarze VC pacjent był dobrze poinstruowany: musi wykonać spokojny, ale pełny wdech i równie spokojny, długi wydech aż do osiągnięcia objętości zalegającej. Z mojego doświadczenia, jeżeli pacjent skraca wydech, VC wychodzi zaniżone, co może sugerować restrykcję, której tak naprawdę nie ma. Pojemność życiowa jest ważnym parametrem przy ocenie chorób restrykcyjnych (np. zwłóknienie płuc, kifoza), ale też jako punkt odniesienia przy analizie innych wskaźników, np. FEV1/VC. W wielu zaleceniach (ERS/ATS) podkreśla się, że interpretacja spirometrii powinna uwzględniać zarówno FVC (wymuszoną pojemność życiową), jak i spokojną VC, bo te wartości mogą się różnić u pacjentów z obturacją. W dobrze wykonanym badaniu technik zawsze sprawdza powtarzalność pomiarów VC i porównuje je do wartości należnych, obliczonych na podstawie wieku, wzrostu, płci i rasy pacjenta. W praktyce w pracowni spirometrycznej warto też kojarzyć VC z prostszymi pojęciami dla pacjenta, np. „pełny spokojny oddech od maksimum do minimum”, co ułatwia współpracę i poprawia jakość testu.

Pytanie 33

Wynik badania słuchu metodą audiometrii tonalnej wskazuje na

Ilustracja do pytania
A. uraz akustyczny.
B. słuch w granicach normy.
C. starzenie się narządu słuchu.
D. niedosłuch uwarunkowany genetycznie.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na przedstawionym audiogramie tonalnym widać bardzo charakterystyczny obraz: słuch w niskich i średnich częstotliwościach jest w zasadzie prawidłowy lub tylko lekko obniżony, natomiast w okolicy 4–6 kHz pojawia się wyraźny, głęboki dołek progów słyszenia. Ten tzw. „notch” w wysokich częstotliwościach jest klasycznym obrazem urazu akustycznego, czyli uszkodzenia narządu Cortiego spowodowanego hałasem o dużym natężeniu. Moim zdaniem, jak się raz to zobaczy na wykresie, to później już trudno pomylić z czymś innym. W praktyce zawodowej, szczególnie w medycynie pracy i w diagnostyce laryngologicznej, taki kształt audiogramu kojarzy się przede wszystkim z narażeniem na hałas impulsowy (wystrzał, petarda, prasa mimośrodowa) albo przewlekły hałas przemysłowy bez odpowiedniej ochrony słuchu. Standardy audiologiczne (zarówno krajowe, jak i np. zalecenia WHO czy OSHA) podkreślają, że pierwsze uszkodzenie od hałasu ujawnia się właśnie w zakresie 3–6 kHz, najczęściej z maksimum około 4 kHz, przy zachowanej w miarę dobrej słyszalności w częstotliwościach mowy (0,5–2 kHz). Dlatego pacjent może jeszcze całkiem nieźle rozumieć mowę w cichym otoczeniu, ale zaczyna mieć problemy w hałasie, skarży się na szumy uszne, dyskomfort przy głośnych dźwiękach. W dobrze prowadzonej praktyce diagnostycznej taki wynik zawsze trzeba połączyć z dokładnym wywiadem: praca w hałasie, strzelectwo, koncerty, słuchawki na uszach, brak stosowania ochronników słuchu. W badaniach okresowych pracowników wynik z typowym dołkiem 4 kHz jest sygnałem, że trzeba pilnie zweryfikować warunki akustyczne stanowiska, stosowanie ochronników i ewentualnie zmodyfikować narażenie. Dobrą praktyką jest też kontrolne powtórzenie audiometrii po okresie unikania hałasu, ale prawdziwy uraz akustyczny niestety jest zmianą trwałą, co warto mieć w głowie przy omawianiu wyniku z pacjentem.

Pytanie 34

Na ilustracji przedstawiono przygotowanie pacjenta do badania

Ilustracja do pytania
A. EEG
B. EMG
C. ERG
D. KTG

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na zdjęciu widać bardzo typowe przygotowanie do badania EMG – dokładniej do elektroneurografii, czyli stymulacyjnej części badania przewodnictwa nerwowego. Mamy tutaj kończynę z założonym mankietem uziemiającym/odprowadzającym (zielony element) oraz dwie elektrody powierzchowne przyklejone nad mięśniem, do którego dochodzi badany nerw. Dodatkowo z boku widoczna jest elektroda stymulująca (igłowa lub pierścieniowa), którą podaje się krótkie impulsy prądowe. To klasyczny układ: elektroda aktywna i referencyjna nad brzuścem mięśnia oraz elektroda stymulująca w przebiegu nerwu. W EMG rejestruje się potencjały czynnościowe mięśni wywołane pobudzeniem nerwów obwodowych albo spontaniczną aktywność mięśnia. W praktyce technik musi zadbać o kilka rzeczy: dokładne odtłuszczenie skóry, prawidłowe rozmieszczenie elektrod w osi mięśnia, dobrą przyczepność żelowych elektrod i stabilne ułożenie kończyny, żeby artefakty ruchowe nie zniszczyły zapisu. Z mojego doświadczenia wiele problemów z jakością sygnału w EMG wynika z pośpiechu przy przygotowaniu skóry. W badaniach przewodnictwa nerwowego mierzy się latencję, amplitudę i prędkość przewodzenia, co jest kluczowe np. w diagnostyce zespołu cieśni nadgarstka, neuropatii cukrzycowych, uszkodzeń korzeni nerwowych czy urazów nerwów po złamaniach. Standardy pracowni neurofizjologii klinicznej zalecają też kontrolę temperatury kończyny, bo zbyt zimna ręka spowalnia przewodzenie i fałszuje wyniki. Właśnie ten układ elektrod na kończynie, bez udziału głowy, brzucha czy aparatury kardiotokograficznej, jednoznacznie wskazuje na EMG, a nie na EEG, ERG czy KTG.

Pytanie 35

W badaniu EEG w systemie „10-20” elektrody w okolicy skroniowej oznaczone są literą

A. F
B. P
C. O
D. T

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – w klasycznym systemie „10–20” do opisu elektrod w okolicy skroniowej używa się litery T, od angielskiego „temporal”. Jest to standard międzynarodowy, stosowany w pracowniach EEG na całym świecie, więc warto go mieć w małym palcu. Elektrody skroniowe to m.in. T3, T4, T5, T6 w starszej nomenklaturze, a w nowszej – odpowiednio T7, T8, P7, P8, ale litera T cały czas oznacza region skroniowy. Cyfra parzysta zawsze odnosi się do półkuli prawej, a nieparzysta do lewej, a litera określa płat mózgu: F – czołowy (frontal), C – centralny, P – ciemieniowy (parietal), O – potyliczny (occipital), a właśnie T – skroniowy (temporal). Z mojego doświadczenia w pracowni EEG, szybkie i pewne kojarzenie tych oznaczeń bardzo ułatwia zarówno prawidłowe rozmieszczenie elektrod na głowie, jak i późniejszą interpretację zapisu, szczególnie w diagnostyce padaczek skroniowych, napadów częściowych czy zmian pourazowych. W praktyce, jeżeli w opisie badania EEG pojawia się np. „zmiany napadowe w okolicy T3–T5”, od razu wiadomo, że chodzi o lewą okolicę skroniową, często z zajęciem tylnych rejonów tego płata. Dobra znajomość systemu 10–20 jest też wymagana w standardach szkoleniowych techników EEG i neurofizjologii klinicznej, bo od poprawnego rozmieszczenia elektrod zależy wiarygodność badania. Moim zdaniem to jest taki absolutny fundament – jak alfabet w czytaniu – bez tego każda dalsza interpretacja EEG robi się mocno niepewna.

Pytanie 36

W badaniu audiometrycznym do oceny przewodnictwa kostnego wybranego ucha słuchawkę kostną należy przyłożyć do

A. nasady nosa.
B. guza czołowego.
C. wyrostka sutkowatego.
D. guzowatości potylicznej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowe miejsce przyłożenia słuchawki kostnej w badaniu audiometrycznym to wyrostek sutkowaty kości skroniowej, czyli ten twardy guzek kostny tuż za małżowiną uszną. Właśnie tam przewodnictwo kostne najlepiej odzwierciedla próg słyszenia badanego ucha, bo drgania są przekazywane bezpośrednio na struktury ucha wewnętrznego. Z punktu widzenia techniki badania ważne jest, żeby słuchawka była dociśnięta stabilnie, prostopadle do powierzchni skóry, ale bez przesadnego ucisku, bo zbyt duża siła może zmieniać wynik pomiaru. W praktyce klinicznej w audiometrii tonalnej zawsze porównuje się przewodnictwo powietrzne (słuchawki na uszach) z kostnym (słuchawka na wyrostku sutkowatym). Na tej podstawie odróżnia się niedosłuch przewodzeniowy od odbiorczego, co ma ogromne znaczenie przy kwalifikacji do leczenia, np. operacyjnego czy aparatowania. Moim zdaniem warto zapamiętać, że wszystkie inne wymienione miejsca – nasada nosa, guz czołowy, guzowatość potyliczna – są wykorzystywane co najwyżej w testach kamertonowych jako tzw. przewodnictwo kostne ogólne, a nie w standardowej audiometrii do oceny konkretnego ucha. Zgodnie z dobrymi praktykami, przed przyłożeniem słuchawki trzeba zdjąć kolczyki, okulary z grubymi zausznikami, odsunąć włosy, bo każdy taki drobiazg potrafi zaburzyć kontakt słuchawki z wyrostkiem sutkowatym i zafałszować próg słyszenia. W porządnie prowadzonych pracowniach audiologicznych bardzo pilnuje się prawidłowego pozycjonowania słuchawki kostnej, bo nawet kilkumilimetrowe przesunięcie może dać różnice kilku decybeli, a to już ma znaczenie przy dokładnej diagnostyce.

Pytanie 37

Artefakty zarejestrowane na elektrokardiogramie zostały wywołane przez

Ilustracja do pytania
A. stymulator serca.
B. uszkodzone przewody.
C. silne drżenie mięśniowe.
D. nieprawidłowe przyłożenie elektrody.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo powiązałeś przedstawiony zapis z silnym drżeniem mięśniowym. Tego typu artefakt na EKG ma dość charakterystyczny wygląd: podstawowy rytm zatokowy jest zwykle widoczny, załamki P, zespoły QRS i załamki T da się rozpoznać, ale na fragmentach zapisu pojawia się gęsty „szum” o wysokiej częstotliwości, jakby ktoś trząsł kartką z wykresem. Ten drobny, nieregularny zygzak nakłada się na linię izoelektryczną i częściowo na zespoły QRS. W praktyce klinicznej widzimy to np. u pacjentów z silnym niepokojem ruchowym, przy dreszczach gorączkowych, w chorobie Parkinsona, przy dużym napięciu mięśni z zimna albo gdy badany bardzo się spina i nie potrafi się rozluźnić. Moim zdaniem najłatwiej to rozpoznać właśnie po tym, że mimo „szumu” da się odczytać regularny rytm serca pod spodem. Dobre praktyki przy wykonywaniu EKG mówią wyraźnie, żeby przed zapisem zadbać o komfort cieplny pacjenta, wytłumaczyć mu konieczność leżenia nieruchomo i rozluźnienia mięśni, a w razie widocznych dreszczy odczekać, okryć kocem, czasem nawet podać leki przeciwgorączkowe, zanim zaczniemy rejestrację. Technik EKG powinien też umieć odróżnić artefakt mięśniowy od rzeczywistej arytmii – przy drżeniu mięśniowym odstępy RR są w miarę stałe, a morfologia QRS nie zmienia się, tylko jest „oblepiona” drobnymi zębami. W standardach opisowych zaleca się dopisanie w opisie: „zapis z artefaktem mięśniowym, utrudniającym ocenę odcinka ST” – bo to jest bardzo ważne, żeby lekarz nie nadinterpretował zmian, które są po prostu skutkiem napięcia mięśni, a nie patologii mięśnia sercowego.

Pytanie 38

Na schemacie oznaczono

Ilustracja do pytania
A. odstęp PP
B. odstęp RR
C. zespół QS
D. zespół QRS

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na schemacie strzałka obejmuje odległość między wierzchołkami dwóch kolejnych załamków R, czyli właśnie odstęp RR. W zapisie EKG to podstawowy parametr służący do oceny częstości i regularności rytmu serca. Mierzymy go od szczytu jednego załamka R do szczytu następnego załamka R w tym samym odprowadzeniu. Na standardowym papierze EKG (prędkość 25 mm/s) 1 mała kratka to 0,04 s, a 1 duża kratka 0,20 s. Dzięki temu z odstępu RR można bardzo szybko wyliczyć częstość pracy serca: 300 podzielone przez liczbę dużych kratek między załamkami R daje orientacyjną wartość tętna w uderzeniach na minutę. W praktyce, w pracowni diagnostyki elektromedycznej, technik bardzo często patrzy właśnie na regularność odstępów RR, żeby odróżnić rytm zatokowy od arytmii, np. migotania przedsionków, gdzie odstępy RR są wyraźnie nieregularne. Moim zdaniem to jedna z pierwszych rzeczy, które warto sobie „wyrobić w oku” przy oglądaniu EKG – równiutkie, powtarzalne odstępy RR zwykle sugerują uporządkowany rytm. W monitorach kardiologicznych, holterach czy defibrylatorach automatycznych algorytmy komputerowe też bazują w dużej mierze na analizie kolejnych odstępów RR, żeby wykrywać tachykardię, bradykardię czy pauzy. Dobre nawyki: zawsze mierz RR na kilku cyklach, w różnych fragmentach zapisu, bo lokalne artefakty albo pojedyncze pobudzenia dodatkowe mogą łatwo zafałszować ocenę, jeśli spojrzy się tylko na jedno miejsce.

Pytanie 39

Które zaburzenie rytmu serca zarejestrowano na elektrokardiogramie?

Ilustracja do pytania
A. Częstoskurcz komorowy.
B. Migotanie przedsionków.
C. Blok przedsionkowo-komorowy.
D. Blok prawej odnogi pęczka Hisa.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Na zapisanym EKG widać typowy obraz częstoskurczu komorowego: szerokie, zniekształcone zespoły QRS (>120 ms), bardzo szybka i regularna akcja serca oraz brak wyraźnych, poprzedzających je załamków P. Kompleksy mają jednolity, „monomorficzny” kształt, co sugeruje ognisko arytmii w jednym, stałym miejscu w mięśniu komór. Moim zdaniem to jest jeden z tych zapisów, które warto mieć „w pamięci wzrokowej” – jak tylko zobaczysz taką serię szerokich, szybkich QRS-ów, od razu powinna zapalić się lampka: VT, stan zagrożenia życia. W praktyce klinicznej częstoskurcz komorowy jest najczęściej związany z chorobą niedokrwienną serca, blizną pozawałową, kardiomiopatiami albo ciężkimi zaburzeniami elektrolitowymi (np. hipokaliemia). Standardy postępowania (np. wytyczne ERC i ESC) podkreślają, że przy niestabilnym hemodynamicznie VT podstawą leczenia jest natychmiastowa kardiowersja elektryczna zsynchronizowana. Jeśli pacjent jest stabilny, stosuje się leki antyarytmiczne, np. amiodaron, czasem lidokainę. W diagnostyce EKG bardzo pomaga zasada: szybki rytm z szerokimi QRS traktujemy jak VT, dopóki nie udowodnimy, że to coś innego – to podejście zwiększa bezpieczeństwo pacjenta. W pracy technika wykonującego EKG ważne jest szybkie rozpoznanie takiego obrazu, natychmiastowe poinformowanie lekarza i zadbanie o poprawną kalibrację zapisu, bo na ostrym dyżurze liczy się każda sekunda. Dobrą praktyką jest też opisanie na wydruku: „podejrzenie VT” – ułatwia to komunikację w zespole.

Pytanie 40

Fotostymulacja wykonywana jest podczas badania

A. EEG
B. KTG
C. ENG
D. EMG

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo – fotostymulacja jest elementem badania EEG. W standardowym zapisie elektroencefalograficznym, oprócz spoczynkowego EEG z otwartymi i zamkniętymi oczami, wykonuje się tzw. próby czynnościowe. Jedną z najważniejszych jest właśnie fotostymulacja, czyli naświetlanie pacjenta błyskami światła o zmiennej częstotliwości, zwykle z użyciem specjalnej lampy stroboskopowej ustawionej przed oczami badanego. Celem tej próby jest wywołanie tzw. odpowiedzi zależnej od częstotliwości (photic driving), a także ewentualne prowokowanie napadów padaczkowych lub zmian napadowych w EEG u osób z padaczką fotosensytywną. Z praktycznego punktu widzenia technik EEG powinien znać typowy protokół: zaczyna się od niskich częstotliwości błysków (np. 1–3 Hz), stopniowo zwiększa do kilkunastu, a nawet ponad 20 Hz, a potem znów zmniejsza. Ważne jest też bezpieczeństwo – u pacjentów z wywiadem padaczkowym, zwłaszcza z udokumentowaną fotosensytywnością, trzeba być szczególnie czujnym, zgodnie z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Neurofizjologii Klinicznej i podobnych wytycznych. Moim zdaniem warto zapamiętać, że fotostymulacja nie ma nic wspólnego z badaniami mięśni czy serca – to typowo „mózgowa” próba funkcjonalna. W dobrych pracowniach EEG zawsze opisuje się, czy fotostymulacja wywołała odpowiedź rytmiczną, czy pojawiły się wyładowania iglicowe lub zespoły iglica-fala. W praktyce klinicznej pomaga to nie tylko w diagnostyce padaczki, ale też w ocenie dojrzałości bioelektrycznej mózgu u dzieci i w różnicowaniu różnych typów zaburzeń napadowych. W technikum medycznym naprawdę opłaca się skojarzyć: EEG = elektrody na głowie + fotostymulacja + hiperwentylacja jako typowe próby obciążeniowe.