Pytanie 1
Niszczenie części metalowych silnika wskutek zetknięcia się ich z roztworem, mogącym stanowić elektrolit przewodzący prąd między lokalnymi ogniwami znajdującymi się na powierzchni metalu, jest uszkodzeniem spowodowanym
Przyczyna termiczna kojarzy się z przegrzaniem, rozszerzalnością cieplną, zmianą struktury materiału pod wpływem temperatury, pęknięciami cieplnymi, przypaleniem izolacji uzwojeń czy deformacją elementów. Owszem, wysoka temperatura może przyspieszyć korozję, ale sama w sobie nie tworzy lokalnych ogniw i nie wymaga elektrolitu. W silnikach elektrycznych uszkodzenia termiczne to np. przegrzane uzwojenia, zmiana barwy lakieru, deformacja obudów z tworzyw – to zupełnie inna kategoria usterek niż korozja opisania w pytaniu.
Z kolei przyczyna mechaniczna to różnego rodzaju uszkodzenia wynikające z sił fizycznych: uderzenia, wibracje, ścieranie, kawitacja, zmęczenie materiału, pęknięcia od przeciążenia. Można tu zaliczyć np. wytarte gniazda łożysk, pęknięte wały, uszkodzone łopatki wentylatora. W takich przypadkach nie potrzebujemy żadnego elektrolitu ani reakcji redoks – materiał jest niszczony przez siły, tarcie czy zmęczenie, a nie przez przepływ prądu w lokalnych ogniwach. Typowy błąd myślowy polega na tym, że jeśli widzimy zniszczony element, to szukamy najprostszej etykietki: mechaniczne albo termiczne. Tymczasem w technice, szczególnie przy silnikach i urządzeniach elektrycznych, trzeba patrzeć na mechanizm zjawiska. Jeżeli w opisie pojawia się elektrolit i lokalne ogniwa na powierzchni metalu, to od razu powinna się zapalić lampka: to jest korozja elektrochemiczna, czyli proces ściśle związany z przepływem prądu w środowisku wilgotnym lub przewodzącym.


























