Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
Rozpoczęcie: 7 października 2026 20:17
Zakończenie: 7 października 2026 20:26
Egzamin zdany!
Wynik: 30/40 punktów (75,0%)
Wymagane minimum: 20 punktów (50%)
Pewność odpowiedzi
Żadna odpowiedź nie została oznaczona jako strzał.
Przy następnym egzaminie zaznaczaj niepewne odpowiedzi - zobaczysz wtedy, ile wyniku bierze się z wiedzy, a ile ze szczęścia.
Twój wynik na tle innych
Twój wynik jest lepszy niż 34% podejść do kwalifikacji MED.08.
Porównanie z 20642 zakończonymi podejściami do tej kwalifikacji (dane zbiorcze, bez wyników indywidualnych).
Zachowaj ten wynik na koncie
Załóż darmowe konto albo zaloguj się - ten egzamin trafi na Twoje konto, więc wrócisz do swoich błędów, będziesz śledzić postęp i dostaniesz powtórki dobrane do Twoich odpowiedzi.
Który obszar napromieniania w radioterapii oznacza się skrótem PTV?
A. Kliniczny obszar napromieniania.
Twoja odpowiedź
B. Obszar leczony.
C. Zaplanowany obszar napromieniania.
Poprawna odpowiedź
D. Obszar guza.
Niepoprawna odpowiedź. W radioterapii onkologicznej podobne nazwy obszarów potrafią być mylące, bo wszystkie brzmią dość technicznie, a jednak znaczą coś innego. Obszar guza to głównie odpowiednik GTV, czyli makroskopowo widoczna masa nowotworowa w badaniach obrazowych lub w badaniu fizykalnym. GTV nie uwzględnia mikroskopowego naciekania ani marginesów bezpieczeństwa, a tym bardziej nie bierze pod uwagę błędów ustawienia pacjenta i niepewności geometrycznych. Gdyby planować napromienianie tylko na „obszar guza”, bardzo łatwo byłoby niedoleczyć choroby w obrębie komórek nowotworowych rozsianych kilka milimetrów lub centymetr od widocznej zmiany. Kliniczny obszar napromieniania, czyli CTV, jest krokiem dalej – obejmuje guz plus strefę potencjalnego zajęcia mikroskopowego. To ważne pojęcie, stosowane w wytycznych ICRU i w praktyce lekarzy radioterapeutów, ale nadal nie jest to PTV. CTV nadal nie uwzględnia wszystkich niepewności związanych z codziennym ustawieniem pacjenta na aparacie, jego ruchami oddechowymi czy zmianami ułożenia narządów z dnia na dzień. Z mojego doświadczenia właśnie tu pojawia się typowy błąd myślowy: skoro CTV to „kliniczny obszar napromieniania”, wielu osobom wydaje się, że jest to to samo co „obszar leczony”. Tymczasem obszar leczony, rozumiany praktycznie jako obszar, który w rzeczywistości dostaje zaplanowaną dawkę, to jest PTV – zaplanowany obszar napromieniania. To PTV powstaje z CTV przez dodanie marginesów technicznych i geometrycznych. Odpowiedź „obszar leczony” jest też zbyt ogólna i nie odpowiada żadnemu standardowemu, zdefiniowanemu skrótowi w systemie ICRU. W profesjonalnym planowaniu radioterapii trzeba precyzyjnie rozróżniać te pojęcia: GTV – guz, CTV – kliniczny obszar obejmujący potencjalne mikroskopowe szerzenie, PTV – obszar zaplanowany do pokrycia dawką z uwzględnieniem niepewności. Tylko wtedy można sensownie ocenić rozkład dawki, krzywe DVH i spełnić wymagania protokołów klinicznych. Mylenie PTV z GTV albo z „obszarem leczonym” prowadzi do błędnej interpretacji planu i może skutkować albo niedostatecznym pokryciem nowotworu, albo nadmiernym napromienianiem zdrowych tkanek.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).
Pytanie 2
Brachyterapia polegająca na wielokrotnym wsuwaniu i wysuwaniu źródła promieniowania do tego samego aplikatora nosi nazwę
A. LDR
B. HDR
Twoja odpowiedź
C. PDR
Poprawna odpowiedź
D. MDR
Niepoprawna odpowiedź. W tym pytaniu haczyk polega na tym, żeby nie pomylić rodzaju brachyterapii z samą szybkością dawki. MDR, HDR i LDR opisują głównie tempo podawania dawki (moc dawki), natomiast PDR odnosi się do konkretnego sposobu pracy systemu afterloadingowego: wielokrotne, pulsacyjne wsuwanie i wysuwanie źródła do tego samego aplikatora. To właśnie ten cykliczny charakter ekspozycji definiuje poprawną odpowiedź. Wysokodawkowa brachyterapia HDR kojarzy się wielu osobom z tym, że źródło jest dynamicznie przesuwane między pozycjami, ale zazwyczaj odbywa się to w ramach jednej krótkiej frakcji, a nie w postaci serii powtarzających się impulsów rozłożonych w czasie tak, by imitować LDR. HDR to przede wszystkim bardzo duża moc dawki dostarczona w kilku lub kilkunastu krótkich sesjach, a nie koniecznie „pulsowanie” w sensie radiobiologicznym. Z kolei LDR, czyli Low Dose Rate, to technika, w której źródło ma niską aktywność i pozostaje w tkankach przez dłuższy, praktycznie ciągły czas, bez wielokrotnego wsuwania i wysuwania. W klasycznej LDR źródła są albo tymczasowe, albo stałe (np. implanty nasionkowe), ale nie pracują w trybie pulsacyjnym sterowanym afterloaderem. MDR jest pojęciem używanym rzadziej, historycznie dotyczyło tempa dawki pośredniego między LDR a HDR, jednak samo w sobie nie opisuje mechanizmu wielokrotnego, automatycznego wprowadzania źródła. Typowy błąd myślowy przy tym pytaniu to skupienie się tylko na skrótach i skojarzeniu „wysuwanie/wsuwanie = HDR, bo tam źródło się rusza”. Tymczasem w definicjach klinicznych i w dokumentach zaleceń (np. ICRU, ESTRO) PDR jest jasno określone jako pulsacyjne podawanie dawki z użyciem źródła o aktywności zbliżonej do HDR, ale z powtarzanymi impulsami co określony interwał. W praktyce planistycznej i przy obsłudze afterloadera warto zawsze pamiętać, że nazwa techniki mówi nie tylko o mocy dawki, ale też o sposobie jej dystrybucji w czasie, i właśnie ten aspekt odróżnia PDR od pozostałych skrótów.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 3
Który radioizotop jest emiterem promieniowania alfa?
A. ²²³Ra
Twoja odpowiedź
B. ⁹⁹ᵐTc
C. ¹⁸F
D. ¹³¹I
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź to 223Ra, ponieważ jest to klasyczny emiter promieniowania alfa stosowany w medycynie nuklearnej, głównie w terapii izotopowej przerzutów do kości. Rad-223 emituje cząstki alfa, czyli jądra helu (2 protony + 2 neutrony). To promieniowanie ma bardzo mały zasięg w tkankach – rzędu kilku dziesiątych milimetra – ale bardzo wysoką gęstość jonizacji, czyli dużą liniową energię hamowania (wysokie LET). Dzięki temu uszkadza DNA komórek nowotworowych bardzo skutecznie, a jednocześnie relatywnie oszczędza tkanki zdrowe położone dalej. W praktyce klinicznej 223Ra wykorzystuje się np. w leczeniu przerzutów osteoblastycznych w raku prostaty. Podaje się go dożylnie jako radiofarmaceutyk, który wybiórczo gromadzi się w kościach, szczególnie w miejscach nasilonego metabolizmu kostnego. To się bardzo dobrze wpisuje w zasady medycyny nuklearnej, gdzie dobiera się izotop nie tylko pod kątem rodzaju promieniowania, ale też biokinetyki i okresu półtrwania. Z mojego doświadczenia, w technice medycznej warto zapamiętać, że emitery alfa, takie jak 223Ra, są raczej „narzędziem terapeutycznym”, a nie diagnostycznym – w przeciwieństwie do emiterów gamma czy beta+ wykorzystywanych w obrazowaniu (scyntygrafia, PET). W wytycznych i dobrych praktykach kładzie się nacisk na ścisłą kontrolę dawek i ochronę radiologiczną, bo mimo małego zasięgu w tkance, promieniowanie alfa jest bardzo niebezpieczne przy ekspozycji wewnętrznej (np. po wchłonięciu lub inhalacji). Dlatego przygotowanie, przechowywanie i podawanie 223Ra wymaga dobrze ogarniętej procedury, osobnych pomieszczeń i ścisłego przestrzegania zasad BHP w pracowni medycyny nuklearnej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 4
Którą strukturę anatomiczną oznaczono strzałką na obrazie rezonansu magnetycznego?
A. Most.
B. Rdzeń przedłużony.
C. Zbiornik mostowy.
D. Móżdżek.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na obrazie widoczny jest klasyczny strzałowy skan MR głowy (rezonans magnetyczny w projekcji strzałkowej), a strzałka wskazuje na móżdżek. Widzisz położenie tej struktury: znajduje się ku tyłowi od pnia mózgu (mostu i rdzenia przedłużonego) oraz powyżej części szyjnej rdzenia kręgowego, w tylnym dole czaszki. Charakterystyczny jest zarys tzw. drzewka życia – drobne, listewkowate zakręty móżdżku oddzielone bruzdami, co w MR T1/T2 daje taki „pierzasty” obraz. To właśnie ten układ fałdów najłatwiej zapamiętać w praktyce. Móżdżek składa się z dwóch półkul i robaka móżdżku pośrodku; na obrazie strzałkowym zwykle dobrze widać robaka jako strukturę leżącą w linii pośrodkowej, za komorą IV. W codziennej praktyce technika obrazowania móżdżku jest istotna np. w diagnostyce udarów w tylnym dole czaszki, guzów kąta mostowo-móżdżkowego, zmian demielinizacyjnych czy malformacji Arnolda–Chiariego. Dobre ułożenie pacjenta, cienkie warstwy i brak artefaktów ruchowych są kluczowe, bo struktury są małe i łatwo coś przeoczyć. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „odhaczania” kolejno: półkule mózgu, pień mózgu, móżdżek, komory – zawsze w tej samej kolejności. Taka rutyna bardzo pomaga przy szybkiej ocenie MR zgodnie z zaleceniami opisowymi stosowanymi w radiologii. Rozpoznawanie anatomicznych struktur móżdżku na MR to podstawa, żeby potem móc świadomie ocenić patologie, a nie tylko „patrzeć na szarości”.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 5
Podczas badania EEG otwarcie oczu powoduje
A. reakcję paradoksalną.
B. zjawisko habituacji.
C. spontaniczną hiperwentylację.
D. zaniknięcie rytmu alfa.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – podczas badania EEG otwarcie oczu powoduje zanik, czyli blokowanie rytmu alfa w okolicach potylicznych. U zdrowej, zrelaksowanej osoby, leżącej spokojnie z zamkniętymi oczami, dominuje właśnie rytm alfa: fale o częstotliwości około 8–13 Hz, najlepiej widoczne w odprowadzeniach potylicznych (O1, O2). Jest to taki „fizjologiczny podpis” stanu czuwania w spoczynku z zamkniętymi oczami. W momencie, kiedy badany otwiera oczy, do kory wzrokowej dociera strumień bodźców wzrokowych i aktywność bioelektryczna ulega desynchronizacji – zamiast ładnego, regularnego rytmu alfa pojawia się bardziej niskonapięciowa, szybka czynność beta lub mieszanina różnych częstotliwości. Ten efekt nazywa się blokowaniem albo wygaszeniem rytmu alfa (ang. alpha blocking). Dla technika EEG to jest bardzo praktyczna sprawa: reakcja na otwarcie oczu jest jednym z podstawowych testów jakości zapisu i stanu pacjenta. Jeśli rytm alfa się nie pojawia przy zamkniętych oczach albo nie znika po ich otwarciu, to od razu zapala się lampka ostrzegawcza – można podejrzewać np. uszkodzenie kory potylicznej, głębokie zaburzenia świadomości, działanie leków, czasem artefakty. W standardach wykonywania EEG (np. zalecenia IFCN, krajowe wytyczne pracowni EEG) zawsze podkreśla się konieczność rejestrowania fragmentów z oczami zamkniętymi i otwartymi oraz dokładnego opisywania reaktywności rytmu alfa. W praktyce klinicznej ocena tego zjawiska pomaga różnicować stany śpiączki, encefalopatie metaboliczne czy efekty działania leków sedacyjnych. Z mojego doświadczenia warto sobie to dobrze zapamiętać: oczy zamknięte – alfa się pojawia, oczy otwarte – alfa znika. To jest jeden z najbardziej klasycznych i powtarzalnych elementów zapisu EEG, który bardzo często pojawia się też na egzaminach i w zadaniach testowych.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 6
Jaka jest moc dawki pochłoniętej w brachyterapii HDR?
A. Mniej niż 2 Gy/h
B. W zakresie 3-5 Gy/h
C. Więcej niż 12 Gy/h
Twoja odpowiedź
D. W zakresie 6-11 Gy/h
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – brachyterapia HDR (High Dose Rate) to technika, w której moc dawki pochłoniętej wynosi powyżej 12 Gy/h. W praktyce klinicznej stosuje się jeszcze wyższe wartości, rzędu kilkudziesięciu, a nawet kilkuset Gy/h w miejscu źródła, ale definicyjnie HDR to właśnie zakres >12 Gy/h. Jest to zgodne z klasycznym podziałem brachyterapii na LDR (low dose rate, zwykle ok. 0,4–2 Gy/h), MDR (medium dose rate), PDR (pulsed dose rate) oraz HDR. Moim zdaniem warto to sobie po prostu skojarzyć: HDR = bardzo krótki czas zabiegu, ale bardzo duża moc dawki w trakcie ekspozycji. W brachyterapii HDR stosuje się najczęściej źródło 192Ir, które jest automatycznie wysuwane z afterloadera do aplikatorów umieszczonych w guzie albo w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Dzięki wysokiej mocy dawki można podać zaplanowaną dawkę całkowitą w kilku-kilkunastu frakcjach trwających po kilka minut, zamiast wielu godzin czy dni jak w LDR. Z punktu widzenia organizacji pracy oddziału onkologii to ogromny plus: łatwiej zaplanować harmonogram, skraca się czas zajęcia sali i aparatury, a pacjent często może być leczony ambulatoryjnie. Jednocześnie, przy tak dużej mocy dawki, bardzo ważne jest precyzyjne planowanie leczenia w systemie TPS, dokładne obrazowanie (TK, MR) do wyznaczenia objętości tarczowych i narządów krytycznych oraz rygorystyczne przestrzeganie zasad ochrony radiologicznej. W HDR każdy błąd w pozycjonowaniu aplikatora czy czasie ekspozycji od razu przekłada się na duże odchylenie dawki. Dlatego w dobrych ośrodkach tak duży nacisk kładzie się na procedury QA, weryfikację czasu przebywania źródła w poszczególnych pozycjach (tzw. dwell time) oraz kontrolę geometrii układu. W praktyce technika HDR jest szeroko stosowana np. w nowotworach ginekologicznych, raka prostaty, raka płuca czy przełyku, właśnie dzięki możliwościom konformnego podania wysokiej dawki w krótkim czasie przy stosunkowo szybkim spadku dawki w tkankach otaczających.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 7
Zdjęcie zatok przynosowych wykonuje się w pozycji
A. leżącej przy otwartych ustach.
Twoja odpowiedź
B. siedzącej przy otwartych ustach.
Poprawna odpowiedź
C. siedzącej przy zamkniętych ustach.
D. leżącej przy zamkniętych ustach.
Niepoprawna odpowiedź. W diagnostyce radiologicznej zatok przynosowych kluczowe są dwie rzeczy: prawidłowe pozycjonowanie pacjenta oraz takie ustawienie głowy, żeby cienie kości jak najmniej zasłaniały zatoki. Dlatego w standardach opisujących klasyczną projekcję zatok, szczególnie zatok szczękowych, kładzie się nacisk na pozycję siedzącą oraz konieczność otwarcia ust. Leżenie, zarówno przy otwartych, jak i zamkniętych ustach, powoduje kilka problemów. Po pierwsze, w pozycji leżącej trudniej wykorzystać grawitację do oceny poziomów płynu w zatokach, co jest ważne przy zapaleniu zatok i wysiękach. Po drugie, pacjent leżący ma większą tendencję do poruszania się, a ustawienie głowy względem detektora jest mniej stabilne. W praktyce technik ma wtedy sporo kłopotu, żeby utrzymać powtarzalną, podręcznikową projekcję. To wszystko wpływa na jakość obrazu i może wymuszać powtarzanie ekspozycji, a więc zwiększa dawkę promieniowania. Drugi istotny błąd polega na przekonaniu, że pozycja z zamkniętymi ustami jest równoważna. Przy zamkniętych ustach żuchwa pozostaje wysoko i jej cień nakłada się na obraz zatok szczękowych oraz częściowo na inne struktury twarzoczaszki. W rezultacie ocena przejaśnień powietrznych, pogrubień śluzówki lub obecności płynu jest utrudniona albo wręcz niemożliwa. Moim zdaniem to taki typowy błąd „zdroworozsądkowy”: ktoś myśli, że skoro badanie dotyczy zatok, a nie jamy ustnej, to usta mogą być zamknięte. Tymczasem w radiologii bardzo często specjalnie ustawia się głowę i żuchwę tak, żeby usunąć ich cień z interesującego obszaru. Dlatego odpowiedzi sugerujące pozycję leżącą albo zamknięte usta nie są zgodne z dobrą praktyką pozycjonowania pacjenta do RTG zatok i nie spełniają kryteriów optymalnej jakości obrazu, jakie opisuje się w podręcznikach i procedurach pracownianych.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).
Pytanie 8
Zgodnie z procedurą wzorcową w badaniu MR należy ułożyć pacjenta na brzuchu do diagnostyki
A. gruczołu piersiowego.
Twoja odpowiedź
B. kręgosłupa szyjnego.
C. jamy brzusznej.
D. stawu barkowego.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – w standardowych procedurach obrazowania MR gruczołu piersiowego pacjentkę układa się na brzuchu, czyli w pozycji pronacyjnej. To jest tzw. pozycja na brzuchu z piersiami swobodnie zwisającymi w specjalnych otworach cewki piersiowej. Dzięki temu gruczoł piersiowy nie jest spłaszczony przez ciężar własnego ciała, lepiej się układa i można uzyskać jednorodne wypełnienie kontrastem oraz równomierne pole magnetyczne. Dodatkowo taka pozycja poprawia separację tkanek i zmniejsza artefakty ruchowe związane z oddychaniem. W praktyce technik MR stosuje dedykowaną cewkę piersiową (breast coil), w której piersi są „zawieszone” w polu widzenia, a klatka piersiowa i klatka kostna są podparte. Moim zdaniem to jedno z badań, gdzie pozycjonowanie ma kluczowe znaczenie dla jakości diagnostycznej – źle ułożona pacjentka to potem problem z oceną zmian ogniskowych, naciekania ściany klatki piersiowej czy węzłów chłonnych. W wytycznych dotyczących badań MR piersi (np. EUSOBI, ACR) wyraźnie podkreśla się konieczność stosowania pozycji na brzuchu i wysokopolowego skanera z odpowiednią sekwencją dynamiczną po kontraście. W badaniach kontrolnych po leczeniu oszczędzającym pierś, w ocenie wieloogniskowości raka, a także u pacjentek z implantami silikonowymi, ta pozycja pozwala na lepsze odróżnienie zmienionego nowotworowo miąższu od blizn, zmian zapalnych czy pofałdowanych implantów. Warto też pamiętać, że ułożenie na brzuchu poprawia komfort psychiczny wielu pacjentek, daje poczucie większej intymności i zmniejsza lęk, co przekłada się na mniejszą liczbę ruchów i lepszą jakość obrazów. W diagnostyce jamy brzusznej, barku czy odcinka szyjnego kręgosłupa pozycja standardowa jest inna, dlatego właśnie odpowiedź dotycząca gruczołu piersiowego najlepiej odzwierciedla procedurę wzorcową.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 9
Która właściwość promieniowania X pozwala na skierowanie promienia centralnego na wybrany punkt topograficzny podczas wykonywania badania radiologicznego?
A. Wywoływanie zjawiska fotoelektrycznego.
B. Przenikliwość różnego stopnia.
C. Prostoliniowe rozchodzenie się.
Poprawna odpowiedź
D. Różnica w pochłanianiu przez różne substancje.
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie podane cechy promieniowania X są prawdziwe, ale tylko jedna z nich ma bezpośredni związek z celowaniem promieniem centralnym w konkretny punkt na ciele pacjenta. Właściwość opisana jako przenikliwość różnego stopnia dotyczy zdolności fotonów rentgenowskich do przechodzenia przez tkanki o różnej gęstości i liczbie atomowej. Jest to fundament kontrastu obrazowego – dzięki temu kości, płuca czy tkanki miękkie mają inną gęstość optyczną na zdjęciu. Jednak ta cecha nie mówi nic o kierunku biegu promieni, a więc nie pozwala na precyzyjne „nakierowanie” wiązki na wybrany punkt topograficzny. To, że promieniowanie przenika mniej lub bardziej, wpływa na jakość obrazu, dawkę i dobór kV, ale nie na samo ustawienie promienia centralnego w przestrzeni. Zjawisko fotoelektryczne jest kolejną ważną właściwością, ale bardziej z zakresu fizyki medycznej niż geometrii badania. Odpowiada ono za pochłanianie promieniowania w tkankach i w detektorze, co przekłada się na kontrast i dawkę. Wysoki udział zjawiska fotoelektrycznego np. w kościach powoduje ich jasny obraz na kliszy lub detektorze cyfrowym. Jednak znowu – jest to proces zachodzący w skali mikroskopowej, związany z interakcją fotonu z elektronem, a nie z makroskopowym kierunkiem biegu wiązki w przestrzeni. Różnica w pochłanianiu przez różne substancje to w zasadzie opisowo to samo, co kontrast pochłaniania w tkankach: kość pochłania więcej, powietrze mniej, tkanka miękka coś pośrodku. To klucz do interpretacji zdjęcia, ale nie do ustawiania lampy względem pacjenta. Typowym błędem myślowym jest mieszanie „jak powstaje obraz” z „jak ustawiamy geometrię badania”. Celowanie promieniem centralnym, wybór projekcji, użycie wskaźnika świetlnego i kolimatora wynikają z prostoliniowego rozchodzenia się promieniowania X i zasad geometrii wiązki, natomiast pozostałe właściwości wpływają głównie na kontrast, ekspozycję i dawkę, a nie na sam kierunek promienia.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 10
Zgodnie ze standardami do wykonania zdjęcia bocznego czaszki, należy zastosować kasetę o wymiarze
A. 24 × 30 cm i ułożyć poprzecznie.
Poprawna odpowiedź
B. 24 × 30 cm i ułożyć podłużnie.
Twoja odpowiedź
C. 18 × 24 cm i ułożyć poprzecznie.
D. 18 × 24 cm i ułożyć podłużnie.
Niepoprawna odpowiedź. W doborze kasety do zdjęcia bocznego czaszki kluczowe jest dopasowanie formatu i ułożenia do rzeczywistych wymiarów głowy w tej projekcji. Częsty błąd myślowy polega na tym, że ktoś patrzy na czaszkę „z przodu” i wydaje mu się, że mniejszy format 18 × 24 cm wystarczy, bo przecież głowa nie jest aż tak duża. Problem w tym, że w projekcji bocznej liczy się długość czaszki od kości czołowej do potylicznej, a ta długość jest wyraźnie większa niż szerokość widoczna w projekcji AP/PA. Dlatego kaseta 18 × 24 cm, niezależnie czy ułożona podłużnie czy poprzecznie, zwykle nie zapewnia odpowiedniego marginesu. W praktyce może to skutkować obcięciem części kości potylicznej albo czołowej, co automatycznie obniża wartość diagnostyczną badania i często wymusza powtórkę ekspozycji, a to już jest niepotrzebne narażenie pacjenta. Drugie typowe nieporozumienie dotyczy ułożenia kasety 24 × 30 cm. Intuicyjnie ktoś może chcieć ułożyć ją podłużnie, bo „tak się robi w klatce piersiowej” czy w kończynach, albo po prostu lubi mieć dłuższy bok pionowo. W obrazie bocznym czaszki takie ułożenie nie wykorzystuje jednak optymalnie kształtu anatomicznego głowy. Czaszka w bocznej projekcji jest bardziej „wydłużona” w osi przednio–tylnej niż w osi czaszka–czubek–podstawa, więc to właśnie poprzeczne ułożenie kasety zapewnia lepsze dopasowanie dłuższego boku do długości czaszki. Ustawienie podłużne zwiększa ryzyko, że przy minimalnym błędzie pozycjonowania obetniemy część struktur z przodu lub z tyłu. Z mojego doświadczenia wynika, że większość takich błędów wynika z automatyzmu: technik przyzwyczajony do jednego formatu i jednego sposobu układania kaset przenosi to bezrefleksyjnie na inne badanie. Tymczasem dobre praktyki i standardy radiologiczne zalecają myślenie „anatomia + geometria promieniowania”: najpierw wyobrażamy sobie, jak wygląda rzutowana część ciała w danej projekcji, potem dobieramy format i orientację kasety tak, żeby mieć z każdej strony zapas kilku centymetrów. W przypadku bocznej czaszki daje to właśnie 24 × 30 cm w ułożeniu poprzecznym jako rozwiązanie najbardziej bezpieczne i powtarzalne.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 11
W diagnostyce mammograficznej punktowy ucisk sutka stosuje się w projekcji
A. bocznej.
B. stycznej.
C. celowanej.
Twoja odpowiedź
D. dolinowej.
Poprawna odpowiedź. Punktowy ucisk sutka w mammografii jest klasycznym elementem tzw. projekcji celowanej, więc wybór odpowiedzi „celowana” jest jak najbardziej prawidłowy. Projekcja celowana polega na tym, że technik radiolog lub elektroradiolog wybiera niewielki fragment piersi, który na standardowych zdjęciach (CC, MLO) jest podejrzany albo po prostu nie do końca czytelny, i wykonuje dodatkowe zdjęcie z zastosowaniem małego, twardego kompresora. Ten „punktowy” ucisk zwiększa lokalną kompresję tylko w obszarze zmiany, co poprawia rozdzielczość przestrzenną, zmniejsza nałożenie się tkanek i redukuje nieostrość ruchową. Dzięki temu lepiej widać np. mikrozwapnienia, małe guzki, zniekształcenia architektoniki. W praktyce technik ustawia pierś tak, aby interesujący fragment znalazł się dokładnie pod małym kompresorem, dociąga go zdecydowanie (ale kontrolując komfort pacjentki) i wykonuje zdjęcie z nieco zmodyfikowanymi parametrami ekspozycji. W wytycznych dotyczących mammografii skriningowej i diagnostycznej (różne programy krajowe i europejskie) właśnie projekcje celowane z kompresją punktową są zalecane jako standardowy krok przy doprecyzowaniu niejasnych zmian widocznych w badaniu podstawowym. Moim zdaniem to jedna z ważniejszych umiejętności praktycznych w pracowni: dobrze „złapać” zmianę pod kompresorem, bo od jakości tego obrazu często zależy, czy radiolog zdecyduje o biopsji, kontroli za 6 miesięcy czy o zakończeniu diagnostyki. Warto też pamiętać, że punktowy ucisk może pomóc odróżnić zmianę rzeczywistą od nałożenia tkanek – jeśli po mocnej kompresji „zmiana” znika lub wyraźnie zmienia kształt, to często mamy do czynienia z artefaktem z sumacji, a nie prawdziwą patologią.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 12
Wskaż roczną dawkę graniczną dla osób zatrudnionych w warunkach narażenia na promieniowanie jonizujące.
A. 15 mSv
B. 30 mSv
C. 5 mSv
D. 20 mSv
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana roczna dawka graniczna 20 mSv wynika z aktualnych zaleceń międzynarodowych (ICRP – International Commission on Radiological Protection) oraz przepisów prawa krajowego dotyczących osób zawodowo narażonych na promieniowanie jonizujące. Chodzi tu o tzw. efektywną dawkę roczną u pracowników zakwalifikowanych do kategorii A narażenia. W praktyce oznacza to, że planując pracę technika elektroradiologii, fizyka medycznego czy personelu w medycynie nuklearnej, całkowita zsumowana dawka z wszystkich badań i procedur w danym roku kalendarzowym nie powinna przekroczyć właśnie 20 mSv, liczonych jako średnia w okresie 5 lat, przy czym w żadnym pojedynczym roku nie wolno przekroczyć 50 mSv. Moim zdaniem ważne jest, żeby nie traktować tego limitu jako „celu do osiągnięcia”, tylko jako absolutny górny sufit, którego staramy się w ogóle nie dotykać. W dobrze zorganizowanej pracowni dawki osobiste techników zwykle są znacznie niższe, często na poziomie pojedynczych mSv rocznie. W codziennej pracy przekłada się to na obowiązek stosowania osłon stałych (parawany ołowiane, ściany ekranowane), środków ochrony indywidualnej (fartuchy, kołnierze, osłony na gonady), odpowiedniego pozycjonowania się względem źródła promieniowania, korzystania z zdalnego sterowania aparatem oraz rygorystycznego przestrzegania zasady ALARA – As Low As Reasonably Achievable. Dodatkowo każdy pracownik objęty jest dozymetrią indywidualną (dawkomierze osobiste), a wyniki są dokumentowane i okresowo analizowane. Jeśli dawki zbliżają się do poziomów ostrzegawczych, pracodawca ma obowiązek zmodyfikować organizację pracy, np. rotować personel, zmieniać obsadę dyżurów w pracowniach wysokodawkowych (TK, radiologia zabiegowa, medycyna nuklearna, radioterapia). Właśnie takie rozumienie limitu 20 mSv – jako narzędzia do planowania i kontroli narażenia – jest sednem profesjonalnej ochrony radiologicznej.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 13
Na radiogramie uwidoczniono złamanie
A. nasady dalszej kości łokciowej.
B. trzonu kości łokciowej.
C. nasady dalszej kości promieniowej.
D. trzonu kości promieniowej.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na przedstawionym radiogramie wyraźnie widać, że linia złamania przebiega przez środkowy odcinek kości promieniowej, czyli jej trzon. Nasada dalsza znajduje się w okolicy stawu promieniowo-nadgarstkowego, tuż przy nadgarstku, natomiast na zdjęciu złamanie jest położone zdecydowanie wyżej, w części diafizalnej kości. Charakterystyczny jest obraz przerwania ciągłości warstwy korowej w odcinku środkowym kości oraz przemieszczenie odłamów, co typowo opisuje się jako złamanie trzonu. Z mojego doświadczenia w pracowni RTG duża część pomyłek wynika właśnie z mylenia „nasady dalszej” z „trzonem”, dlatego warto sobie w głowie dzielić kość na trzy strefy: nasada bliższa, trzon, nasada dalsza i patrzeć, gdzie faktycznie wypada złamanie. W praktyce klinicznej rozpoznanie złamania trzonu kości promieniowej ma wpływ na dalsze postępowanie – inaczej unieruchamia się typowe złamania nasady dalszej (np. typu Collesa), a inaczej złamania diafizalne. W przypadku trzonu kości promieniowej częściej rozważa się leczenie operacyjne, szczególnie przy dużym przemieszczeniu, żeby przywrócić prawidłową oś kończyny i rotację przedramienia. Dobrą praktyką w diagnostyce obrazowej jest też ocena całej kości w co najmniej dwóch prostopadłych projekcjach, tak jak uczą standardy radiologiczne – AP i boczna – bo czasem złamanie trzonu jest widoczne tylko w jednej projekcji lub wygląda łagodniej niż jest w rzeczywistości. Tutaj obraz jest na tyle wyraźny, że rozpoznanie złamania trzonu kości promieniowej jest jednoznaczne i zgodne z zasadami opisu RTG kończyn górnych.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 14
Fala głosowa rozchodzi się
A. w gazach i próżni.
B. w cieczach i próżni.
C. w gazach, cieczach i próżni.
D. w gazach i cieczach.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Poprawnie – fala głosowa, czyli fala akustyczna, w fizyce jest falą mechaniczną. To znaczy, że do swojego rozchodzenia się potrzebuje ośrodka materialnego, w którym cząsteczki mogą drgać i przekazywać energię dalej. Takim ośrodkiem mogą być gazy (np. powietrze), ciecze (np. woda) albo ciała stałe. W próżni nie ma cząsteczek, więc nie ma co drgać i klasyczna fala dźwiękowa po prostu nie może się tam rozchodzić. Dlatego odpowiedź „w gazach i cieczach” jest merytorycznie poprawna, chociaż warto pamiętać, że w rzeczywistości dźwięk rozchodzi się też w ciałach stałych. W praktyce medycznej i okołomedycznej ma to spore znaczenie. W audiometrii, badaniach słuchu czy przy kalibracji sprzętu do pomiaru hałasu zakłada się, że fala dźwiękowa biegnie głównie w powietrzu, czyli w gazie. Z kolei w ultrasonografii medycznej wykorzystujemy rozchodzenie się fal mechanicznych w tkankach, które fizycznie zachowują się jak różne ciecze i ciała stałe – stąd żel USG, żeby poprawić sprzężenie między głowicą a skórą, bo powietrze bardzo słabo przewodzi ultradźwięki. Moim zdaniem to jedno z tych prostych pytań, które później ułatwia zrozumienie, czemu np. badanie USG nie działa w powietrzu i czemu w kosmosie, w próżni, nie „słychać” eksplozji mimo że mogą emitować promieniowanie elektromagnetyczne. W dobrych praktykach technicznych zawsze rozróżniamy fale mechaniczne (wymagające ośrodka, jak dźwięk) od fal elektromagnetycznych (np. promieniowanie RTG, radiowe), które mogą iść w próżni.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 15
Na schemacie oznaczono
A. zespół QS
B. odstęp PP
C. odstęp RR
Twoja odpowiedź
D. zespół QRS
Poprawna odpowiedź. Na schemacie strzałka obejmuje odległość między wierzchołkami dwóch kolejnych załamków R, czyli właśnie odstęp RR. W zapisie EKG to podstawowy parametr służący do oceny częstości i regularności rytmu serca. Mierzymy go od szczytu jednego załamka R do szczytu następnego załamka R w tym samym odprowadzeniu. Na standardowym papierze EKG (prędkość 25 mm/s) 1 mała kratka to 0,04 s, a 1 duża kratka 0,20 s. Dzięki temu z odstępu RR można bardzo szybko wyliczyć częstość pracy serca: 300 podzielone przez liczbę dużych kratek między załamkami R daje orientacyjną wartość tętna w uderzeniach na minutę. W praktyce, w pracowni diagnostyki elektromedycznej, technik bardzo często patrzy właśnie na regularność odstępów RR, żeby odróżnić rytm zatokowy od arytmii, np. migotania przedsionków, gdzie odstępy RR są wyraźnie nieregularne. Moim zdaniem to jedna z pierwszych rzeczy, które warto sobie „wyrobić w oku” przy oglądaniu EKG – równiutkie, powtarzalne odstępy RR zwykle sugerują uporządkowany rytm. W monitorach kardiologicznych, holterach czy defibrylatorach automatycznych algorytmy komputerowe też bazują w dużej mierze na analizie kolejnych odstępów RR, żeby wykrywać tachykardię, bradykardię czy pauzy. Dobre nawyki: zawsze mierz RR na kilku cyklach, w różnych fragmentach zapisu, bo lokalne artefakty albo pojedyncze pobudzenia dodatkowe mogą łatwo zafałszować ocenę, jeśli spojrzy się tylko na jedno miejsce.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 16
Wskazaniem do wykonania badania spirometrycznego jest
A. astma oskrzelowa.
Twoja odpowiedź
B. stan po operacji jamy brzusznej.
C. świeżo rozpoznany zawał mięśnia sercowego.
D. zwiększone ciśnienie wewnątrzczaszkowe.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – astma oskrzelowa jest jednym z klasycznych i najważniejszych wskazań do wykonania spirometrii. To badanie funkcji wentylacyjnej płuc, które pozwala ocenić przepływ powietrza w drogach oddechowych oraz pojemności i objętości płuc. W astmie dochodzi do odwracalnej obturacji dróg oddechowych, czyli zwężenia oskrzeli, które można uchwycić właśnie w badaniu spirometrycznym. Typowym wynikiem jest spadek FEV1 (natężonej objętości wydechowej pierwszosekundowej) oraz wskaźnika FEV1/FVC, a po podaniu leku rozkurczającego oskrzela (test odwracalności) obserwuje się istotną poprawę tych parametrów. W praktyce, moim zdaniem, bez spirometrii trudno dziś mówić o prawidłowej diagnostyce i monitorowaniu astmy, bo sam wywiad i osłuchiwanie to za mało. Według standardów (GINA, krajowe wytyczne pulmonologiczne) spirometria jest badaniem podstawowym przy rozpoznawaniu astmy, przy ocenie stopnia ciężkości choroby oraz przy kontroli efektów leczenia. Technik wykonujący badanie musi zadbać o prawidłowe przygotowanie pacjenta, dobrą instrukcję wykonania manewru wydechu oraz powtarzalność prób. W codziennej pracy spotyka się pacjentów z przewlekłym kaszlem, świstami, dusznością wysiłkową – i właśnie u nich spirometria pomaga odróżnić astmę od POChP czy zmian o charakterze restrykcyjnym. Dodatkowo, u osób z dobrze kontrolowaną astmą spirometria okresowa pozwala ocenić, czy terapia inhalacyjna jest skuteczna i czy nie dochodzi do przewlekłego uszkodzenia dróg oddechowych. W skrócie: przy objawach sugerujących astmę spirometria to po prostu standard dobrej praktyki.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).
Pytanie 17
Zgodnie z obowiązującą procedurą radiologiczną zdjęcie jamy brzusznej przy podejrzeniu zapalenia nerek zostanie wykonane w projekcji
A. PA na leżąco.
B. AP na stojąco.
C. AP na leżąco.
Twoja odpowiedź
D. PA na stojąco.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa jest projekcja AP na leżąco, bo przy podejrzeniu zapalenia nerek (odmiedniczkowe zapalenie nerek, kolka nerkowa, inne ostre stany w obrębie jamy brzusznej i przestrzeni zaotrzewnowej) standardowo wykonuje się klasyczne zdjęcie przeglądowe jamy brzusznej w pozycji leżącej na plecach. W projekcji AP promień główny przechodzi od strony przedniej do tylnej części ciała, a detektor leży pod plecami pacjenta. W praktyce oddziałowej to jest najbardziej powtarzalna, stabilna i bezpieczna pozycja, szczególnie dla pacjentów z bólem, gorączką, odwodnieniem, którzy często w ogóle nie są w stanie ustać prosto przy statywie. Zdjęcie AP na leżąco pozwala dobrze ocenić zarys nerek, rozmieszczenie gazu w jelitach, obecność zwapnień (np. złogi w drogach moczowych), czasem cienie tkanek miękkich w okolicy lędźwiowej. Moim zdaniem ważne jest też to, że ta projekcja minimalizuje ruchy pacjenta – leżący chory mniej się wierci, więc ostrość obrazu jest po prostu lepsza. W wielu pracowniach jest to pozycja domyślna do przeglądowego RTG brzucha, zgodna z typowymi procedurami radiologicznymi i zaleceniami opisanymi w podręcznikach techniki obrazowania. Dodatkowo, jeśli lekarz podejrzewa inny problem (np. perforację przewodu pokarmowego czy wolny gaz pod kopułami przepony), dopiero wtedy dokładamy projekcję stojącą lub boczną na leżąco, ale bazą nadal pozostaje AP na leżąco. W praktyce technik często zaczyna właśnie od tego ułożenia, a dopiero potem, na zlecenie lekarza, rozszerza badanie o kolejne projekcje lub inne metody, np. USG czy TK, bo RTG jamy brzusznej przy zapaleniu nerek jest badaniem raczej uzupełniającym niż rozstrzygającym.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 18
Przy ułożeniu do zdjęcia AP czaszki płaszczyzna
A. strzałkowa jest równoległa do kasety.
B. czołowa jest prostopadła do kasety.
C. oczodołowo-uszna środkowa jest prostopadła do kasety.
Twoja odpowiedź
D. oczodołowo-uszna dolna jest równoległa do kasety.
Poprawna odpowiedź. W projekcji AP czaszki kluczowe jest takie ułożenie głowy, żeby płaszczyzna oczodołowo-uszna środkowa (tzw. OML – orbitomeatal line, linia oczodołowo-uszna środkowa) była prostopadła do kasety/detektora. Właśnie dlatego odpowiedź z tą płaszczyzną jest prawidłowa. Dzięki temu ustawieniu promień centralny pada z przodu na potylicę w sposób symetryczny, a struktury kostne czaszki – szczególnie kości czołowe, sklepienie czaszki, łuki jarzmowe – są odwzorowane bez zniekształceń geometrycznych i skrótów. W praktyce wygląda to tak, że pacjent leży lub stoi przodem do lampy, potylica przylega do kasety, a technik ustawia głowę tak, żeby linia łącząca środek oczodołu z punktem przy przewodzie słuchowym zewnętrznym była dokładnie pod kątem 90° do powierzchni kasety. Moim zdaniem warto sobie wyrobić nawyk patrzenia jednocześnie na położenie oczodołów i małżowin usznych, bo to bardzo pomaga w szybkim ocenieniu, czy OML faktycznie jest prostopadła. Z dobrych praktyk – zawsze kontroluje się też płaszczyznę strzałkową pośrodkową, czyli czy głowa nie jest obrócona w prawo/lewo, bo nawet przy dobrze ustawionej OML rotacja popsuje symetrię zdjęcia. W wielu pracowniach stosuje się też delikatne podłożenie gąbki pod potylicę, żeby pacjentowi było wygodniej utrzymać właściwą pozycję, szczególnie przy dłuższej ekspozycji. Warto pamiętać, że inne projekcje czaszki używają innych płaszczyzn (np. linia IOML), ale w klasycznym AP czaszki to właśnie oczodołowo-uszna środkowa ma być prostopadła do kasety – to jest taki podstawowy standard pozycjonowania w radiografii czaszki.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).
Pytanie 19
W jakiej pozycji układa się pacjenta do standardowego badania MR kręgosłupa szyjnego?
A. Na plecach, nogami do magnesu.
B. Na brzuchu, nogami do magnesu.
C. Na plecach, głową do magnesu.
Twoja odpowiedź
D. Na brzuchu, głową do magnesu.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa pozycja do standardowego badania MR kręgosłupa szyjnego to ułożenie pacjenta na plecach (pozycja na wznak), głową wsuwaną jako pierwszą do otworu magnesu. Wynika to z budowy aparatu MRI i charakterystyki cewek nadawczo‑odbiorczych przeznaczonych do badania odcinka szyjnego. Dedykowana cewka szyjna, tzw. cewka „neck” lub „head & neck”, jest projektowana właśnie do pozycji leżącej na plecach, z głową stabilnie podpartą i unieruchomioną w jej wnętrzu. Taka konfiguracja zapewnia optymalny sygnał, równomierne pole magnetyczne oraz wysoką rozdzielczość przestrzenną obrazów. W praktyce technik najpierw układa pacjenta na stole, wyrównuje oś długą kręgosłupa z osią stołu, zakłada cewkę, stabilizuje głowę wałkami i podkładkami, a dopiero potem wsuwa stół do gantry, tak aby odcinek szyjny znalazł się dokładnie w centrum izocentrum magnesu. Standardy pracowni MR oraz dobre praktyki mówią też o komforcie pacjenta: pozycja na plecach jest dla większości osób najbardziej neutralna i możliwa do utrzymania przez kilkanaście–kilkadziesiąt minut bez nadmiernego bólu czy napięcia mięśni. Dodatkowo w tej pozycji łatwiej jest utrzymać głowę nieruchomo, co ma ogromne znaczenie, bo nawet niewielkie ruchy powodują artefakty ruchowe i pogorszenie jakości obrazów T1‑ i T2‑zależnych, sekwencji STIR czy 3D. Moim zdaniem warto też pamiętać o drobiazgach: przed badaniem zawsze prosimy pacjenta, żeby wygodnie ułożył barki i ręce, bo jeśli ramiona są nienaturalnie ułożone, to po kilku minutach zaczyna się wiercić i cała jakość sekwencji szyjnej leci w dół. W typowym protokole MR szyi i kręgosłupa szyjnego nie stosuje się pozycji na brzuchu, bo utrudnia ona oddychanie, komunikację z pacjentem i utrzymanie stabilnej pozycji głowy. Dlatego właśnie odpowiedź z pozycją na plecach i głową do magnesu odzwierciedla zarówno standardy producentów aparatów, jak i codzienną praktykę w pracowniach rezonansu magnetycznego.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 20
HRCT (high-resolution computed tomography) jest metodą obrazowania TK
A. wysokiej rozdzielczości.
Twoja odpowiedź
B. średniej rozdzielczości.
C. przeciętnej rozdzielczości.
D. niskiej rozdzielczości.
Poprawna odpowiedź. HRCT to skrót od angielskiego „high-resolution computed tomography”, czyli tomografia komputerowa wysokiej rozdzielczości. Sama nazwa już mówi, jaka jest poprawna odpowiedź: jest to metoda TK zaprojektowana właśnie po to, żeby uzyskać jak najwyższą rozdzielczość przestrzenną obrazu, szczególnie w obrębie miąższu płuc. W praktyce oznacza to, że na obrazach HRCT bardzo dobrze widać drobne struktury anatomiczne, jak przegrody międzyzrazikowe, małe oskrzeliki, drobne zmiany śródmiąższowe. Stosuje się cienkie warstwy (zwykle 0,5–1,5 mm), wysokoczęstotliwościowe filtry rekonstrukcyjne (tzw. filtr „kostny” lub „wysokiej rozdzielczości”) i odpowiednio dobrane parametry ekspozycji. Moim zdaniem warto kojarzyć, że HRCT to nie jest inny typ aparatu, tylko specyficzny protokół badania i rekonstrukcji danych w standardowym tomografie. W zaleceniach towarzystw radiologicznych (np. Fleischner Society, ERS/ESTS) HRCT jest metodą z wyboru w diagnostyce chorób śródmiąższowych płuc, rozedmy, rozstrzeni oskrzeli, oceny zmian po COVID‑19 czy pylic. W codziennej pracy technika elektroradiologii bardzo ważne jest prawidłowe dobranie grubości warstwy, kolimacji, sposobu oddychania pacjenta (zwykle wdech, niekiedy też wydech), a także unikanie zbędnych serii, żeby niepotrzebnie nie zwiększać dawki. Standardem jest rekonstrukcja obrazów w płaszczyznach MPR (np. czołowej i strzałkowej), co jeszcze bardziej wykorzystuje wysoką rozdzielczość danych. Dobrą praktyką jest też dokładne opisanie w protokole badania, że wykonano HRCT klatki piersiowej, bo to od razu kieruje lekarza opisującego na właściwą interpretację obrazu, z uwzględnieniem bardzo drobnych zmian strukturalnych.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 21
Na obrazie ultrasonograficznym jamy brzusznej strzałką wskazano
A. wątrobę.
B. ogon trzustki.
C. nerkę.
D. pęcherzyk żółciowy.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na obrazie USG strzałka wskazuje typowy obraz pęcherzyka żółciowego: wydłużoną, owalną, bezechową (czarną) strukturę z cienką, wyraźnie zarysowaną, hiperechogeniczną ścianą, położoną przy dolnym brzegu wątroby. W badaniu w projekcji podżebrowej prawostronnej pęcherzyk leży w loży pęcherzyka żółciowego, zwykle tuż przy przedniej ścianie jamy brzusznej, co dokładnie widać na tym skanie. Brak wewnętrznych ech, brak pogrubienia ściany i brak cieni akustycznych w świetle narządu odpowiada obrazowi prawidłowemu, który jest punktem odniesienia przy ocenie patologii. W praktyce klinicznej właśnie taki prosty, „książkowy” obraz jest podstawą do rozpoznawania zmian, np. kamicy pęcherzyka (hiperechogeniczne złogi z cieniem akustycznym), zapalenia (pogrubiała ściana >3 mm, płyn okołopęcherzykowy) czy polipów. Moim zdaniem warto zapamiętać, że pęcherzyk żółciowy na USG jest zawsze strukturą bezechową wypełnioną żółcią, a jego ściana jest jasna i cienka. Standardy opisu w ultrasonografii jamy brzusznej (np. zalecenia Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego) wymagają rutynowej oceny kształtu, wymiarów, grubości ściany oraz obecności złogów lub mas w świetle. W codziennej pracy technika elektroradiologii bardzo ważne jest też prawidłowe ułożenie pacjenta (najczęściej na wznak, czasem lewy bok) oraz skanowanie w kilku płaszczyznach, żeby nie pomylić pęcherzyka z poszerzonym przewodem żółciowym lub naczyniem żylnym. Dobrą praktyką jest również ocena pęcherzyka w pozycji stojącej lub siedzącej, gdy podejrzewamy kamicę – złogi wtedy „spadają” grawitacyjnie i zmieniają położenie w świetle narządu, co bardzo ułatwia rozpoznanie.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 22
Którą metodę badania zastosowano w obrazowaniu stawu kolanowego?
A. MR, obraz T1- zależny.
Twoja odpowiedź
B. TK.
C. TK z kontrastem.
D. MR, obraz T2- zależny.
Poprawna odpowiedź. Na obrazie widzisz typowe badanie MR stawu kolanowego w sekwencji T1‑zależnej, w projekcji strzałkowej. Świadczy o tym kilka charakterystycznych cech: tkanka tłuszczowa (szpik kostny w nasadach kości, tkanka podskórna) jest bardzo jasna, jednorodna, natomiast płyn stawowy i chrząstka są relatywnie ciemne. W obrazach T1‑zależnych kontrast pomiędzy tłuszczem a innymi tkankami jest wyraźny, co ułatwia ocenę budowy anatomicznej: kształtu nasad kości, ciągłości więzadeł, struktur łąkotek, relacji mięśni i ścięgien. Moim zdaniem to jest właśnie główny powód, dla którego T1 traktuje się często jako obraz „anatomiczny” – bardzo czytelny do nauki i do planowania dalszej diagnostyki. W praktyce klinicznej sekwencje T1‑zależne stosuje się do oceny szpiku kostnego (np. nacieki nowotworowe, pourazowe ogniska krwotoczne), do wstępnej oceny zarysów łąkotek i więzadeł, a także po podaniu kontrastu gadolinowego, gdzie obszary patologicznego wzmocnienia wyróżniają się na tle jasnego tłuszczu. W standardowych protokołach MR stawu kolanowego (np. wg zaleceń ESSR – European Society of Musculoskeletal Radiology) zawsze znajdują się obrazy T1, właśnie ze względu na dobrą wizualizację anatomii i szpiku. Warto kojarzyć: TK i TK z kontrastem dają zupełnie inną teksturę obrazu (szarości kości, brak tak mocno świecącego tłuszczu), a w typowym T2 płyn jest bardzo jasny. Tutaj jest odwrotnie – płyn nie „świeci”, co jednoznacznie kieruje na MR, obraz T1‑zależny. Rozpoznanie typu sekwencji po wyglądzie tkanek to praktyczna umiejętność w pracowni diagnostyki obrazowej – pomaga od razu zorientować się, co dokładnie oglądamy i jakie informacje można z tego obrazu wyciągnąć.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 23
W radiologii analogowej lampy rentgenowskiej z tubusem używa się do wykonania zdjęcia
A. osiowego czaszki.
B. PA zatok.
C. wewnątrzustnego zębów.
Twoja odpowiedź
D. bocznego czaszki.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – w radiologii analogowej lampa rentgenowska z tubusem jest typowo wykorzystywana właśnie do wykonywania zdjęć wewnątrzustnych zębów. Tubus to nic innego jak specjalna nasadka/kanał ograniczający wiązkę promieniowania X do stosunkowo małego pola. Dzięki temu można precyzyjnie naświetlić obszar zębowy, minimalizując dawkę dla pozostałych tkanek i poprawiając jakość obrazu poprzez redukcję rozproszenia. W stomatologii klasycznym przykładem są zdjęcia zębowe okołowierzchołkowe, zgryzowe czy skrzydłowo-zgryzowe, gdzie aparat stomatologiczny (często ścienny lub mobilny) ma właśnie wąski, długi tubus. W dobrych praktykach przyjmuje się używanie tubusów prostokątnych lub kolimowanych, co dodatkowo ogranicza niepotrzebne napromienianie. Moim zdaniem to jedno z lepszych zastosowań promieniowania – małe pole, konkretna informacja diagnostyczna. W przeciwieństwie do projekcji czaszki czy zatok, gdzie stosuje się raczej klasyczne aparaty ogólnodiagnostyczne z ruchomą lampą i stołem, zdjęcia wewnątrzustne wymagają bardzo precyzyjnego ustawienia wiązki względem zęba i błony obrazowej/filmu umieszczonej w jamie ustnej pacjenta. Stąd tubus: ustala odległość ognisko–film, kierunek wiązki i ogranicza pole ekspozycji. Standardy stomatologiczne i wytyczne ochrony radiologicznej mocno podkreślają znaczenie właściwej kolimacji i stosowania osłon (fartuch ołowiany, osłona na tarczycę), a przy tubusie jest to łatwiejsze do zrealizowania. W praktyce technik powinien kojarzyć: mały aparat z tubusem = zdjęcia wewnątrzustne, duży aparat z bucky/stojakiem = klasyczne projekcje czaszki, zatok itp.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 24
W radiologii stomatologicznej ząb o numerze 23 to kieł
A. dolny lewy.
B. górny lewy.
Twoja odpowiedź
C. górny prawy.
D. dolny prawy.
Poprawna odpowiedź. W systemie numeracji zębów stosowanym w stomatologii i radiologii stomatologicznej (system FDI, czyli dwucyfrowy) ząb 23 oznacza górny lewy kieł. Pierwsza cyfra „2” wskazuje na II ćwiartkę łuku zębowego, czyli szczękę lewą (górny lewy kwadrant), a druga cyfra „3” określa konkretny ząb w tej ćwiartce – trójka to właśnie kieł. W praktyce radiologicznej bardzo ważne jest, żeby automatycznie kojarzyć numer z lokalizacją, bo na zdjęciu – szczególnie panoramicznym – łatwo się pomylić stronami, jeśli nie myśli się schematem ćwiartek. Na pantomogramie prawa i lewa strona są odwrócone względem obserwatora: prawa strona pacjenta jest po lewej stronie obrazu. Mimo tego numeracja pozostaje taka sama: ząb 23 zawsze będzie w górnym lewym kwadrancie pacjenta, czyli na szczęce po jego lewej stronie. W dobrych praktykach opisu zdjęć RTG zawsze podaje się numery zębów według FDI, żeby uniknąć nieporozumień między lekarzem, technikiem i protetykiem. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „czytania” numeru: 1 i 2 to szczęka (góra), 3 i 4 to żuchwa (dół), a cyfry 1–8 to kolejno: siekacz przyśrodkowy, siekacz boczny, kieł, pierwszy przedtrzonowiec, drugi przedtrzonowiec, pierwszy trzonowiec, drugi trzonowiec, trzeci trzonowiec. Dzięki temu, gdy na opisie widzisz np. „ubytkowe zmiany próchnicowe zęba 23” albo „ognisko okołowierzchołkowe przy 23”, od razu wiesz, że chodzi o górny lewy kieł, co ma znaczenie przy planowaniu leczenia zachowawczego, endodontycznego czy chirurgicznego oraz przy prawidłowym pozycjonowaniu pacjenta do zdjęć celowanych na kły.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 25
W scyntygrafii perfuzyjnej płuc pacjentowi podawany jest radioizotop
A. ⁹⁹ᵐTc wziewnie.
Twoja odpowiedź
B. ¹²³I wziewnie.
C. ¹²³I dożylnie.
D. ⁹⁹ᵐTc dożylnie.
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W scyntygrafii perfuzyjnej płuc kluczowe jest zrozumienie, co dokładnie chcemy zobrazować. Badanie ma ocenić perfuzję, czyli przepływ krwi przez łożysko naczyniowe płuc, a nie wentylację ani czynność tarczycy. Z tego wynika zarówno wybór radioizotopu, jak i drogi jego podania. Częsty błąd polega na automatycznym kojarzeniu 99mTc z podaniem wziewnym, bo w badaniach wentylacyjnych płuc faktycznie stosuje się wziewne aerozole znakowane technetem-99m. Jednak w badaniu perfuzyjnym ta logika się odwraca: interesuje nas krążenie krwi, więc radiofarmaceutyk musi trafić do układu naczyniowego, czyli podajemy go dożylnie. Po podaniu dożylnym 99mTc-MAA ulega zatrzymaniu w kapilarach płucnych, co tworzy mapę ukrwienia miąższu płucnego. Gdybyśmy podali 99mTc wziewnie, obraz odzwierciedlałby rozmieszczenie aerozolu w drogach oddechowych, a więc wentylację, a nie perfuzję. To inny typ badania, używany do oceny np. przewlekłej obturacyjnej choroby płuc czy astmy. Z kolei zastosowanie jodu-123, niezależnie czy wziewnie, czy dożylnie, nie odpowiada standardowym protokołom scyntygrafii perfuzyjnej płuc. 123I jest klasycznie kojarzony z badaniami tarczycy i nie jest typowym znacznikiem ukrwienia płuc. W praktyce klinicznej obowiązujące wytyczne medycyny nuklearnej wskazują 99mTc-MAA jako podstawowy radiofarmaceutyk do oceny perfuzji płuc. Błędne odpowiedzi biorą się często z mieszania w głowie różnych protokołów: wentylacja vs perfuzja, płuca vs tarczyca, 99mTc vs 123I. Warto sobie ułożyć prostą mapę: perfuzja płuc – 99mTc-MAA dożylnie; wentylacja płuc – preparat wziewny; tarczyca – jod radioaktywny. Taka struktura porządkuje wiedzę i zmniejsza ryzyko takich pomyłek na egzaminie i w praktyce zawodowej.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 26
W lampie rentgenowskiej promieniowanie X powstaje w wyniku hamowania
A. protonów na anodzie.
B. protonów na katodzie.
C. elektronów na katodzie.
D. elektronów na anodzie.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Poprawnie – w lampie rentgenowskiej promieniowanie X powstaje głównie w wyniku gwałtownego hamowania szybkich elektronów na anodzie. W typowej lampie mamy katodę (żarnik), która emituje elektrony przez emisję termojonową. Następnie między katodą a anodą przykładane jest wysokie napięcie, zwykle kilkadziesiąt do nawet ponad 100 kV. To napięcie bardzo mocno przyspiesza elektrony w próżni w kierunku anody. Kiedy te rozpędzone elektrony uderzają w materiał anody (najczęściej wolfram, rzadziej molibden lub inne stopy), są gwałtownie hamowane w polu elektrycznym jąder atomowych anody. I właśnie to hamowanie powoduje emisję promieniowania hamowania, tzw. bremsstrahlung, które stanowi podstawową część widma promieniowania rentgenowskiego. Dodatkowo dochodzi jeszcze promieniowanie charakterystyczne, gdy elektron wybija elektron z wewnętrznej powłoki atomu wolframu, ale ono też powstaje w materiale anody, a nie na katodzie. W praktyce technik obrazowania musi rozumieć, że zmiana napięcia na lampie (kV) wpływa na energię elektronów i tym samym na energię i przenikliwość promieniowania X, a zmiana natężenia prądu (mA) wpływa głównie na ilość elektronów, czyli na ilość promieniowania. Z mojego doświadczenia opłaca się to dobrze ogarnąć, bo potem łatwiej rozumie się zależności między ustawieniami aparatu a jakością obrazu i dawką dla pacjenta. W nowoczesnych aparatach RTG cała konstrukcja lampy, chłodzenie anody (np. anoda obrotowa) i dobór materiałów są oparte właśnie na tym zjawisku hamowania elektronów w anodzie, żeby uzyskać dużo stabilnego promieniowania przy jednoczesnym bezpiecznym odprowadzeniu ciepła.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 27
Na którym radiogramie uwidoczniona jest kamica nerkowa?
Radiogram 1
Radiogram 3
Radiogram 2
Twoja odpowiedź
Radiogram 4
Poprawna odpowiedź. Na radiogramie 2 widoczne są typowe dla kamicy nerkowej zwapniałe złogi w rzucie dróg moczowych. Mają one postać drobnych, dobrze odgraniczonych, silnie wysyconych (bardzo jasnych) cieni, zlokalizowanych w obrębie typowych pięter: w rzucie nerek, wzdłuż przebiegu moczowodów oraz w okolicy miednicy małej. To właśnie ich gęstość radiologiczna, kształt oraz położenie względem kręgosłupa i talerzy biodrowych pozwalają odróżnić złogi od innych struktur, np. zwapnień naczyniowych czy cieni kałowych. Moim zdaniem kluczowe jest tu świadome „przeskanowanie” wzrokiem całej projekcji od górnych biegunów nerek aż do pęcherza, krok po kroku. W standardach opisowych radiogramu jamy brzusznej (KUB – kidneys, ureters, bladder) przy podejrzeniu kamicy zawsze ocenia się: liczbę złogów, ich wielkość, kształt, lokalizację, a także ewentualne przemieszczenie struktur kostnych lub cechy zastoju. W praktyce technika często wykonuje się takie zdjęcie w projekcji AP na stojąco lub leżąco, z odpowiednio twardą wiązką promieniowania, żeby dobrze uwidocznić struktury kostne i zwapnienia. Z mojego doświadczenia pomocne jest też porównanie symetrii po obu stronach kręgosłupa – obecność jednostronnych, punktowych zacienień w typowej lokalizacji powinna od razu zapalać lampkę, że może to być złóg. W badaniach kontrolnych, zgodnie z dobrą praktyką, porównuje się kolejne radiogramy, aby ocenić migrację kamienia, jego rozpad lub wydalenie, co ma znaczenie przy kwalifikacji do ESWL, zabiegów endoskopowych albo tylko obserwacji zachowawczej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).
Pytanie 28
W zapisie EKG linia izoelektryczna obrazuje
A. polaryzację.
Poprawna odpowiedź
B. depolaryzację komór.
C. repolaryzację przedsionków.
Twoja odpowiedź
D. depolaryzację przedsionków.
Niepoprawna odpowiedź. Wiele osób myli, co dokładnie przedstawia linia izoelektryczna w EKG, bo intuicyjnie wydaje się, że skoro serce „pracuje”, to cały czas musi coś się depolaryzować albo repolaryzować. Tymczasem w odcinkach, gdzie widzimy prostą, poziomą linię, mięsień sercowy jako całość nie generuje mierzalnej, zsynchronizowanej zmiany potencjału. Błędne skojarzenie z depolaryzacją przedsionków wynika z tego, że pierwszy widoczny element EKG to załamek P, który właśnie odpowiada depolaryzacji przedsionków. To nie jest linia izoelektryczna, tylko wyraźne wychylenie dodatnie lub ujemne. Podobnie repolaryzacja przedsionków rzeczywiście występuje, ale jest maskowana przez dużo silniejszą elektrycznie depolaryzację komór w zespole QRS. Nie tworzy osobnej linii, tylko „chowa się” w innych załamkach, dlatego nie widzimy jej jako osobnego elementu, a już na pewno nie jako odcinka izoelektrycznego. Depolaryzacja komór jest jeszcze mocniej myląca, bo kojarzy się z dużymi wychyleniami zespołu QRS. I słusznie – QRS to szybka zmiana potencjału w komorach, a więc intensywna czynność elektryczna, która na pewno nie odpowiada spokojnej, płaskiej linii. Typowym błędem myślowym jest założenie, że skoro coś „się dzieje w sercu”, to na EKG zawsze musi coś się rysować. Tymczasem linia izoelektryczna to moment, gdy włókna mięśnia sercowego są w stanie polaryzacji spoczynkowej i nie ma globalnej, zsynchronizowanej zmiany potencjału. Właśnie dlatego używa się jej jako punktu odniesienia do oceny zmian odcinka ST, odcinka PQ czy analizy przesunięć względem „zera”. W prawidłowej interpretacji przyjmuje się, że odcinek TP lub PQ (o ile nie jest patologicznie obniżony lub uniesiony) pokazuje linię izoelektryczną, a więc stan polaryzacji, a nie aktywnego pobudzenia. Zrozumienie tego porządku – załamek P, zespół QRS, załamek T jako czynna aktywność i między nimi okresy polaryzacji – jest kluczem do poprawnej, fachowej oceny każdego EKG.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 29
Na obrazie scyntygrafii perfuzyjnej serca strzałką wskazano ścianę
A. dolną serca.
B. boczną serca.
C. przednią serca.
Twoja odpowiedź
D. przegrodową serca.
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W scyntygrafii perfuzyjnej serca kluczowe jest zrozumienie, jak sztucznie „ustandaryzowano” położenie serca na obrazie. To nie jest klasyczne RTG w projekcji PA, tylko rekonstrukcja tomograficzna, w której lewa komora jest ustawiona według przyjętych osi: krótkiej, długiej pionowej i długiej poziomej. Na załączonym obrazie mamy przekrój w osi krótkiej (short axis), który pokazuje pierścień mięśnia lewej komory. Producent lub pracownia dodaje zwykle po prawej stronie pasek orientacyjny z opisem: „Septal – Lateral” oraz „Anterior – Inferior”. To jest coś w rodzaju legendy mapy. Typowy błąd polega na tym, że ktoś patrzy na obraz jak na zwykłe zdjęcie klatki piersiowej i automatycznie zakłada, że góra to ściana przednia, dół to dolna, lewa strona ekranu to ściana boczna, a prawa to przegroda. W scyntygrafii tak nie wolno zgadywać – trzeba oprzeć się na opisie orientacji. Jeśli spojrzymy na legendę obok obrazu, wyraźnie widać, że po lewej stronie pierścienia oznaczono „Septal”, czyli ścianę przegrodową, a po prawej „Lateral”, czyli boczną. Odpowiedzi wskazujące ścianę przednią lub dolną wynikają najczęściej z mylenia różnych przekrojów: w przekrojach w osi długiej pionowej przednia i dolna są rzeczywiście u góry i u dołu, ale tutaj mamy inną płaszczyznę. Z mojego doświadczenia sporo osób też „odwraca” obraz w pamięci, bo myśli o anatomii w projekcji echo serca, co dodatkowo miesza. Dobre praktyki w medycynie nuklearnej mówią jasno: przed oceną perfuzji należy zawsze potwierdzić kierunek osi, sprawdzić legendę oraz, jeśli jest dostępny, widok 3D lub mapę biegunową. To pozwala uniknąć pomyłek w lokalizacji ubytków perfuzji, a więc błędów w rozpoznawaniu niedokrwienia konkretnych ścian: przedniej, dolnej, bocznej czy właśnie przegrodowej. Dlatego odpowiedzi wskazujące ścianę przednią, boczną lub dolną w tym konkretnym obrazie są po prostu niezgodne z przyjętą orientacją i prowadziłyby do błędnej interpretacji badania.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 30
Które urządzenie zostało przedstawione na fotografii i w jakiej pracowni znajduje zastosowanie?
A. Gammakamera w pracowni radioterapii.
Twoja odpowiedź
B. Densytometr rentgenowski w pracowni medycyny nuklearnej.
C. Kamera scyntygraficzna w pracowni medycyny nuklearnej.
Poprawna odpowiedź
D. Rentgenograf w pracowni rentgenowskiej.
Niepoprawna odpowiedź. Na fotografii wiele osób na pierwszy rzut oka widzi po prostu „duży aparat z tunelem i stołem”, co łatwo skojarzyć z tomografem, rentgenem albo nawet sprzętem do radioterapii. To dość typowy błąd: ocenianie urządzenia tylko po tym, że ma pierścień i ruchomy stół. W diagnostyce obrazowej trzeba jednak zwracać uwagę na szczegóły konstrukcyjne i przede wszystkim na to, jakie zjawisko fizyczne jest wykorzystywane. Rentgenograf w pracowni RTG emituje promieniowanie z lampy rentgenowskiej na zewnątrz, przez pacjenta, na detektor po przeciwnej stronie. Zazwyczaj ma jedną głowicę z lampą i płaski detektor, a nie symetryczny pierścień z masywnymi głowicami po obu stronach stołu. Do tego w klasycznej pracowni RTG nie podajemy pacjentowi radiofarmaceutyków, tylko regulujemy parametry ekspozycji (kV, mAs, ognisko, projekcje). Radioterapia z kolei wykorzystuje akcelerator liniowy lub aparaty kobaltowe do leczenia, nie do obrazowania funkcjonalnego. Głowica akceleratora jest zawieszona na ramieniu gantry, obraca się wokół pacjenta i ma zupełnie inną geometrię, a w opisie klinicznym mówimy o frakcjach dawki, planie napromieniania, obszarach PTV, CTV, a nie o obrazach scyntygraficznych. Pomyłka z densytometrem rentgenowskim bierze się z tego, że też kojarzy się z kośćmi i promieniowaniem jonizującym. Densytometr jednak jest kompaktowy, dużo mniejszy, służy głównie do badania gęstości mineralnej kości (BMD) i pracuje w pracowni densytometrii lub RTG, a nie w medycynie nuklearnej. W medycynie nuklearnej kluczowe jest podanie radiofarmaceutyku i rejestracja promieniowania emitowanego z wnętrza organizmu za pomocą kamery scyntygraficznej (gammakamery). To właśnie takie urządzenie pokazano na zdjęciu: duże głowice detekcyjne, kolimatory, możliwość wykonywania badań planarnych i SPECT. Z mojego doświadczenia, jeśli zapamiętasz, że w medycynie nuklearnej obraz „pochodzi z pacjenta”, a w RTG czy radioterapii „pada na pacjenta z zewnątrz”, dużo łatwiej będzie Ci odróżniać te aparaty i unikać takich pomyłek w przyszłości.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 31
Głowica typu convex w USG służy do badania
A. tarczycy.
B. jamy brzusznej.
Twoja odpowiedź
C. gruczołu piersiowego.
D. układu mięśniowo-szkieletowego
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana głowica convex (wypukła) to standard w badaniach USG jamy brzusznej. Ten typ głowicy ma stosunkowo niską częstotliwość, zwykle w zakresie ok. 2–5 MHz, dzięki czemu fale ultradźwiękowe penetrują głębiej w głąb tkanek. To jest kluczowe przy ocenie narządów położonych głęboko, takich jak wątroba, nerki, trzustka, śledziona, pęcherzyk żółciowy czy aorta brzuszna. Obraz z głowicy convex ma szerokie pole widzenia, rozszerzające się w głąb obrazu, co bardzo ułatwia orientację przestrzenną w jamie brzusznej i ocenę dużych struktur. W praktyce klinicznej właśnie głowicą convex wykonuje się rutynowe USG jamy brzusznej u dorosłych: badanie wątroby pod kątem stłuszczenia, marskości, zmian ogniskowych, ocenę zastoju w drogach żółciowych, poszukiwanie kamieni w pęcherzyku żółciowym, ocenę nerek przy podejrzeniu kolki nerkowej czy wodonercza, a także badanie aorty pod kątem tętniaka. Z mojego doświadczenia, jeżeli w pracowni USG ktoś mówi „standardowa głowica do brzucha”, to w 99% przypadków chodzi właśnie o convex. Zgodnie z powszechnie przyjętymi standardami w diagnostyce obrazowej (zarówno w wytycznych towarzystw radiologicznych, jak i w typowych podręcznikach do USG) dobór głowicy opiera się na kompromisie między rozdzielczością a głębokością penetracji. Głowica convex daje trochę gorszą rozdzielczość powierzchowną niż liniowa, ale jest znacznie lepsza do struktur położonych głęboko. Dlatego nie używa się jej z wyboru do tarczycy czy badania mięśni, tylko właśnie do brzucha, miednicy, czasem do położniczego USG u pacjentek z większą masą ciała. W dobrze zorganizowanej pracowni technik lub lekarz zawsze dobiera głowicę do badania, a nie odwrotnie – i do jamy brzusznej głowica convex jest po prostu złotym standardem.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 32
Rytm alfa i beta rejestruje się podczas badania
A. EKG
B. HSG
C. EEG
Twoja odpowiedź
D. USG
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – rytm alfa i beta to pojęcia typowe dla elektroencefalografii, czyli badania EEG. W EEG rejestrujemy bioelektryczną aktywność mózgu za pomocą elektrod umieszczonych na skórze głowy, zwykle według międzynarodowego systemu 10–20. Rytm alfa to fale o częstotliwości ok. 8–13 Hz, najlepiej widoczne u osoby zrelaksowanej, z zamkniętymi oczami, najczęściej w okolicach potylicznych. Rytm beta ma wyższą częstotliwość, około 13–30 Hz, częściej pojawia się przy stanie czuwania, koncentracji, czasem pod wpływem leków, np. benzodiazepin. W praktyce technik EEG powinien umieć odróżnić fizjologiczne rytmy (alfa, beta, theta, delta) od zmian patologicznych, takich jak wyładowania napadowe czy fale ostre. To jest podstawa prawidłowego opisu zapisu EEG i współpracy z lekarzem. Badanie EEG wykonuje się m.in. w diagnostyce padaczki, zaburzeń świadomości, encefalopatii metabolicznych, a także w ocenie mózgowej aktywności po urazach. Z mojego doświadczenia, im lepiej rozumiesz, co oznaczają poszczególne rytmy, tym łatwiej wychwytujesz subtelne nieprawidłowości w zapisie, np. asymetrię rytmu alfa między półkulami czy nadmierną obecność rytmu beta. W standardach pracowni neurofizjologicznej podkreśla się też znaczenie aktywacji (hiperwentylacja, fotostymulacja) – wtedy zmiany w rytmach mogą się nasilać lub zmieniać, co bywa bardzo przydatne w diagnostyce napadów.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 33
Jakie wymagania techniczne muszą spełniać aparaty terapeutyczne stosowane w zakładach brachyterapii, służące bezpośrednio do napromieniania pacjenta metodą zdalnego wprowadzania źródeł promieniotwórczych?
A. Wyłączenie i ponowne włączenie aparatu nie likwiduje sygnalizowanego błędu.
Poprawna odpowiedź
B. Weryfikują ustawione warunki i nie sygnalizują przypadkowych błędów personelu.
C. Wyłączenie i ponowne włączenie aparatu likwiduje sygnalizowany błąd.
D. Posiadają jeden niezależny system odliczający czas i informujący o zakończeniu napromieniania.
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W technice medycznej, szczególnie w radioterapii, bardzo łatwo przenieść nawyki z codziennej obsługi zwykłej elektroniki: jak coś się zawiesi, to „zrestartuj i może zadziała”. W przypadku aparatów do brachyterapii HDR taka logika jest jednak po prostu niebezpieczna. Urządzenie zdalnie wprowadzające źródło promieniotwórcze ma do czynienia z wysokimi dawkami w bardzo krótkim czasie, a każdy błąd systemu sterowania, mechaniki lub zabezpieczeń może oznaczać realne ryzyko dla pacjenta. Dlatego wymagania techniczne są znacznie ostrzejsze niż dla zwykłego sprzętu. Założenie, że wyłączenie i ponowne włączenie aparatu powinno likwidować sygnalizowany błąd, opiera się na błędnym przekonaniu, że błąd jest czymś przypadkowym, mało znaczącym. W rzeczywistości w systemach krytycznych błąd traktuje się jako sygnał potencjalnie poważnej usterki. Jeśli po restarcie wszystko wygląda „czysto”, to łatwo ukryć problem, który może się ujawnić w trakcie kolejnego napromieniania. Z punktu widzenia ochrony radiologicznej i norm jakości, system ma pamiętać, że coś było nie tak, dopóki nie zostanie to świadomie zweryfikowane. Podobnie mylne jest wyobrażenie, że urządzenie nie powinno sygnalizować błędów personelu. W nowoczesnych afterloaderach to właśnie jedna z kluczowych funkcji: weryfikacja ustawionych parametrów, kontroli zgodności planu z konfiguracją aparatu, nadzór nad pozycjonowaniem, blokady przy nieprawidłowym wprowadzeniu danych. To nie jest „przypadkowy błąd”, tylko element systemu bezpieczeństwa, który ma wyłapać ludzkie pomyłki, zanim spowodują one błędne napromienianie. Brak takich ostrzeżeń byłby sprzeczny z zasadami dobrej praktyki klinicznej i wytycznymi QA w radioterapii. Kolejne nieporozumienie dotyczy liczby i charakteru systemów pomiaru czasu napromieniania. Urządzenia do brachyterapii nie mogą polegać na jednym, pojedynczym liczniku. Wymagane są redundantne, niezależne układy nadzoru czasu i pozycji źródła, tak żeby awaria jednego z nich nie doprowadziła do niekontrolowanego wydłużenia ekspozycji. Jeden system odliczający czas bez dodatkowego, niezależnego nadzoru byłby sprzeczny z zasadą redundancji w systemach bezpieczeństwa. Typowym błędem myślowym jest tu uproszczenie: „jeden licznik wystarczy, byle działał”. W rzeczywistości normy projektowania urządzeń radioterapeutycznych wymagają kilku warstw zabezpieczeń, bo tu nie chodzi o wygodę obsługi, tylko o ochronę życia i zdrowia pacjenta oraz personelu. Patrząc całościowo, wszystkie te błędne założenia mają wspólny mianownik: traktowanie aparatu do brachyterapii jak zwykłego sprzętu medycznego, a nie jak systemu krytycznego bezpieczeństwa. Tymczasem konstrukcja afterloadera, jego elektroniki, oprogramowania i interfejsu z użytkownikiem jest podporządkowana zasadzie fail-safe, redundancji i pełnej śledzalności błędów. To właśnie dlatego poprawna odpowiedź mówi o tym, że sam restart nie może kasować sygnalizowanego błędu – musi być ślad, musi być analiza i świadoma decyzja o powrocie do pracy.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 34
Na obrazie radiologicznym nadgarstka uwidoczniono złamanie nasady
A. dalszej kości łokciowej.
B. bliższej kości promieniowej.
C. dalszej kości promieniowej.
Twoja odpowiedź
D. bliższej kości łokciowej.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana została dalsza nasada kości promieniowej. Na typowym zdjęciu RTG nadgarstka w projekcji AP lub PA kość promieniowa leży bocznie (od strony kciuka), a jej dalsza nasada tworzy główną powierzchnię stawową dla kości nadgarstka. W przedstawionym obrazie linia złamania przebiega właśnie w obrębie tej dalszej części kości promieniowej, tuż powyżej powierzchni stawowej, co jest klasycznym obrazem złamania nasady dalszej. W praktyce klinicznej bardzo często mamy do czynienia ze złamaniami dalszej nasady kości promieniowej typu Collesa lub Smitha – różnią się one głównie kierunkiem przemieszczenia odłamów, ale lokalizacja pozostaje ta sama: dystalna część kości promieniowej. Moim zdaniem warto od razu wyrabiać sobie nawyk orientowania się na zdjęciu: po pierwsze określamy, gdzie jest promień (strona kciuka), gdzie łokieć (strona palca małego), a dopiero potem analizujemy nasady – bliższą (od strony stawu łokciowego) i dalszą (od strony nadgarstka). W standardach opisów radiologicznych zaleca się zawsze podanie, której kości dotyczy złamanie, w jakim jej segmencie (nasada bliższa, trzon, nasada dalsza) oraz czy dochodzi do zajęcia powierzchni stawowej. W tym przypadku zmiana lokalizuje się w dalszej nasadzie kości promieniowej, w bezpośrednim sąsiedztwie powierzchni stawowej, co ma znaczenie dla dalszego leczenia – unieruchomienia, ewentualnej repozycji czy kwalifikacji do leczenia operacyjnego. W praktyce technika RTG nadgarstka wymaga prawidłowego ułożenia kończyny: dłoń płasko na detektorze, palce wyprostowane, oś trzeciego palca w przedłużeniu przedramienia. Dopiero przy takim ułożeniu anatomia jest czytelna, a identyfikacja nasady dalszej kości promieniowej – jednoznaczna. To jest taka podstawowa, ale bardzo ważna umiejętność w diagnostyce obrazowej kończyny górnej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 35
Którą patologię uwidoczniono w badaniu angiograficznym?
A. Guza mózgu.
B. Cystę mózgu.
C. Tętniaka naczyń mózgowych.
Twoja odpowiedź
D. Stenozę naczyń mózgowych.
Poprawna odpowiedź. Na przedstawionej angiografii widoczna jest typowa dla tętniaka naczyń mózgowych, dobrze odgraniczona, okrągła struktura wypełniona kontrastem, która uchodzi z jednej z tętnic mózgowych. Ma ona charakter tzw. workowatego poszerzenia światła naczynia, z wyraźną szyją tętniaka i zachowanym przepływem w tętnicy macierzystej. W badaniu DSA (digital subtraction angiography) takie ognisko kontrastowania, zlokalizowane na przebiegu tętnicy, jest klasycznym obrazem tętniaka, a nie guza czy torbieli. W praktyce klinicznej właśnie angiografia jest złotym standardem w ocenie tętniaków – pozwala dokładnie ocenić wielkość, szyję, kształt, relacje do sąsiednich naczyń i drobnych gałązek. Od tej oceny zależy później dobór metody leczenia: klipsowanie neurochirurgiczne albo leczenie wewnątrznaczyniowe (np. coilowanie, stent‑assisted coiling, flow diverter). Moim zdaniem warto zapamiętać, że na angiografii szukamy zmian w obrębie światła naczynia, a nie masy uciskającej z zewnątrz. Guzy mózgu i cysty lepiej widać w TK lub MR, natomiast tętniaki i stenozy najlepiej ocenia się właśnie w badaniu naczyniowym z kontrastem. W codziennej pracy technika radiologii kluczowe jest prawidłowe przygotowanie pacjenta, dobór projekcji (często kilka rzutów tej samej tętnicy) i odpowiednio szybkie podanie kontrastu, żeby nie przeoczyć wypełniania tętniaka ani fazy żylnej. Dobra jakość obrazów ma realny wpływ na bezpieczeństwo chorego, bo od dokładnej angiografii zależy, czy neurochirurg lub radiolog interwencyjny będzie mógł bezpiecznie zaplanować zabieg.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).
Pytanie 36
Na obrazie MR kręgosłupa lędźwiowego strzałką wskazano
A. przepuklinę na poziomie L4-L5
Twoja odpowiedź
B. osteofit na poziomie L2-L3
C. osteofit na poziomie L4-L5
D. przepuklinę na poziomie L2-L3
Poprawna odpowiedź. Na zaznaczonym obrazie MR w projekcji strzałkowej widać typowy obraz przepukliny krążka międzykręgowego na poziomie L4–L5. Strzałka pokazuje ogniskowe uwypuklenie materiału jądra miażdżystego poza granice prawidłowego zarysu krążka, w kierunku kanału kręgowego. W MR wygląda to jak ognisko o sygnale zbliżonym do krążka, ciągłe z dyskiem, które wchodzi do kanału i modeluje worek oponowy lub korzenie ogona końskiego. To właśnie odróżnia przepuklinę od osteofitu – osteofit jest zbudowany z tkanki kostnej, ma ostry, twardy zarys, wychodzi z krawędzi trzonu, a nie z obwodu krążka. Na tym zdjęciu kształt zmiany jest „miękki”, półkolisty, typowo dyskowy. Poziom L4–L5 rozpoznajemy po liczeniu trzonów od góry (L1 nad stożkiem rdzeniowym) i po położeniu względem kości krzyżowej – segment nad L5–S1. W praktyce klinicznej taka przepuklina L4–L5 bardzo często odpowiada za bóle krzyża z promieniowaniem do kończyny dolnej w przebiegu ucisku korzenia L5. Standardem jest opisanie w badaniu MR: poziomu, typu przepukliny (protruzja, ekstruzja, sekwestr), stopnia zwężenia kanału i otworów międzykręgowych. Moim zdaniem warto od razu w głowie kojarzyć obraz z objawami pacjenta, bo to potem ułatwia rozmowę z lekarzem prowadzącym i udział w planowaniu leczenia – od fizjoterapii, przez blokady, aż po ewentualny zabieg neurochirurgiczny. Dobra praktyka w diagnostyce obrazowej kręgosłupa to zawsze: poprawne zidentyfikowanie poziomu, ocena wysokości i sygnału krążków, kształtu tylnej krawędzi dysku oraz relacji do worka oponowego i korzeni nerwowych – tutaj wszystkie te elementy wskazują jednoznacznie na przepuklinę krążka na poziomie L4–L5.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).
Pytanie 37
Radiogram przedstawia
A. złamanie w obrębie szyjki kości udowej z przemieszczeniem linii Shentona.
Twoja odpowiedź
B. ciężki uraz miednicy w mechanizmie stycznym.
C. prawidłową miednicę 10-letniego chłopca w ocenie panewki.
D. prawidłową miednicę u osoby starszej w ocenie panewki.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo rozpoznano złamanie szyjki kości udowej z przerwaniem i przemieszczeniem linii Shentona. Na standardowym zdjęciu AP miednicy linia Shentona to gładki, ciągły łuk biegnący wzdłuż dolnego brzegu gałęzi górnej kości łonowej i przyśrodkowego obrysu szyjki kości udowej. W zdrowym stawie biodrowym tworzy ona elegancki, równy łuk bez załamań. Każde jego przerwanie, uskoku czy „schodek” to klasyczny radiologiczny sygnał złamania szyjki lub zwichnięcia stawu biodrowego. Na tym radiogramie dokładnie to widać – łuk nie jest ciągły, a fragment bliższego końca kości udowej jest przemieszczony względem panewki. Moim zdaniem to jedno z tych badań, gdzie naprawdę warto przyzwyczaić oko do oceny linii Shentona, bo w praktyce SOR-owej czy na ortopedii często dostajemy zdjęcia słabej jakości, z rotacją, otyłością itd. i ten prosty znak bardzo pomaga. W dobrych praktykach radiologii układu kostno‑stawowego zaleca się rutynową ocenę kilku „linii kontrolnych”: właśnie linii Shentona, linii iliofemoralnej, ciągłości sklepienia panewki. U dorosłych, zwłaszcza u osób starszych, złamania szyjki kości udowej bywają trudne do zauważenia, szczególnie gdy przemieszczenie jest niewielkie. Dlatego standardem jest: jeśli klinika (ból biodra, brak obciążania kończyny, skrócenie i rotacja zewnętrzna) nie zgadza się z „prawidłowym” RTG, to robi się dodatkowe projekcje lub TK. W praktyce technika radiologii powinna też zadbać o prawidłowe ułożenie pacjenta – kończyny lekko do wewnątrz – żeby szyjka nie nakładała się na panewkę. To bardzo ułatwia ocenę linii Shentona i wczesne wychwycenie nawet dyskretnych złamań.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 38
Które urządzenia pomocnicze służą do unieruchomienia pacjenta do zabiegu radioterapii?
A. Maski i filtry klinowe.
B. Maski i podpórki.
Twoja odpowiedź
C. Filtry klinowe i bolusy.
D. Kliny mechaniczne i maski.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – w radioterapii do unieruchomienia pacjenta stosuje się przede wszystkim maski i różnego rodzaju podpórki. Maski (najczęściej z termoplastycznego tworzywa) są formowane indywidualnie do kształtu twarzy i czaszki pacjenta, zwłaszcza przy napromienianiu głowy i szyi. Po podgrzaniu materiał staje się plastyczny, nakłada się go na twarz, dopasowuje, a po ostygnięciu tworzy sztywną „skorupę”, która potem jest wielokrotnie używana w trakcie całej serii frakcji. Dzięki temu przy każdym zabiegu pacjent znajduje się praktycznie w tej samej pozycji, co zmniejsza ryzyko przemieszczenia wiązki i poprawia powtarzalność ustawień. Podpórki to cała grupa akcesoriów: podkładki pod głowę, klinowe podpory pod kolana, podnóżki, materace próżniowe, uchwyty na ręce, a także specjalne stoły z oznaczeniami. One nie modelują tak dokładnie kształtu jak maska, ale stabilizują ciało, odciążają mięśnie i redukują niekontrolowane ruchy, np. wynikające z niewygodnej pozycji. W praktyce klinicznej, zgodnie z zasadami planowania radioterapii, pozycja pacjenta musi być nie tylko wygodna, ale przede wszystkim powtarzalna i możliwa do odtworzenia przy każdym frakcjonowaniu. Moim zdaniem to właśnie temat unieruchomienia jest często trochę niedoceniany, a ma ogromny wpływ na dokładność dostarczanej dawki, ochronę narządów krytycznych i bezpieczeństwo całego leczenia. Dobrze dobrana maska i system podpórek to podstawa nowoczesnej teleterapii, szczególnie w radioterapii konformalnej i IMRT/VMAT, gdzie milimetr robi dużą różnicę.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 39
Który środek ochrony radiologicznej należy zastosować podczas badania czaszki 53-letniego pacjenta za pomocą tomografii komputerowej?
A. Okulary ze szkłem ołowiowym.
B. Osłonę z gumy ołowiowej na gonady.
C. Fartuch z gumy ołowiowej.
Twoja odpowiedź
D. Osłonę z gumy ołowiowej na tarczycę.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany fartuch z gumy ołowiowej to podstawowy i najbardziej uniwersalny środek ochrony radiologicznej stosowany u pacjentów podczas badań TK, również przy tomografii komputerowej czaszki. W praktyce klinicznej, zgodnie z zasadą ALARA, dążymy do tego, żeby dawka promieniowania była tak niska, jak to rozsądnie możliwe, przy zachowaniu jakości diagnostycznej badania. Fartuch ołowiowy pozwala osłonić duże obszary ciała, które nie są objęte obszarem skanowania: klatkę piersiową, jamę brzuszną, miednicę. W badaniu czaszki wiązka promieniowania jest skupiona głównie na głowie, ale promieniowanie rozproszone rozchodzi się w różnych kierunkach i właśnie przed nim dodatkowo chroni fartuch. Z mojego doświadczenia w pracowni TK, dobrze założony fartuch (często tzw. dwuczęściowy – kamizelka i spódnica albo pełny fartuch 360°) realnie ogranicza niepotrzebne napromienianie narządów szczególnie wrażliwych, jak gonady, szpik kostny w miednicy czy narządy jamy brzusznej. Ważne jest też, żeby fartuch nie wchodził w pole skanowania, bo wtedy może powodować artefakty i pogorszyć jakość obrazu. Dlatego technik musi umieć pogodzić ochronę z prawidłowym pozycjonowaniem pacjenta. W aktualnych wytycznych podkreśla się, że osłony osobiste stosujemy wtedy, gdy nie zaburzają one diagnostyki i gdy rzeczywiście zmniejszają dawkę efektywną. Fartuch spełnia te warunki w badaniu głowy, w przeciwieństwie do bardziej wyspecjalizowanych osłon, które w tym konkretnym przypadku nie wnoszą tak dużo. To jest po prostu standard dobrej praktyki w tomografii – najpierw optymalizacja parametrów ekspozycji, a następnie rozsądne użycie osłon, z fartuchem ołowiowym jako podstawą.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 40
Cholangiografia to badanie radiologiczne
A. pęcherzyka żółciowego.
B. dróg żółciowych.
Twoja odpowiedź
C. pęcherza moczowego.
D. dróg moczowych.
Poprawna odpowiedź. Cholangiografia to klasyczne badanie radiologiczne układu żółciowego, w którym uwidacznia się przede wszystkim drogi żółciowe – wewnątrzwątrobowe i zewnątrzwątrobowe. Sama nazwa już podpowiada zakres: „chole” odnosi się do żółci, a „-graphia” do obrazowania. W praktyce klinicznej cholangiografia polega na podaniu środka cieniującego (kontrastu jodowego) do dróg żółciowych i wykonaniu serii zdjęć RTG lub obrazów fluoroskopowych. Dzięki temu radiolog może ocenić przebieg przewodów, ich szerokość, obecność zwężeń, zastoju żółci, złogów czy przecieków pooperacyjnych. W codziennej pracy szpitalnej spotyka się różne techniki cholangiografii: śródoperacyjną podczas cholecystektomii laparoskopowej, przezskórną przez wątrobę (PTC), a także cholangiopankreatografię wsteczną (ERCP), która łączy endoskopię z kontrolą radiologiczną. Moim zdaniem warto zapamiętać, że celem tego badania nie jest sam pęcherzyk żółciowy, tylko cały „system rur” od wątroby do dwunastnicy. Standardy dobrej praktyki wymagają m.in. prawidłowego przygotowania pacjenta, oceny przeciwwskazań do kontrastu jodowego (alergia, niewydolność nerek), osłony radiologicznej personelu i minimalizacji dawki promieniowania przy zachowaniu odpowiedniej jakości obrazu. W diagnostyce żółtaczki mechanicznej, kamicy przewodowej czy przed zabiegami endoskopowymi dróg żółciowych cholangiografia jest jednym z kluczowych narzędzi – pozwala nie tylko rozpoznać patologię, ale często od razu zaplanować leczenie zabiegowe.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).