Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Pszczelarz
  • Kwalifikacja: ROL.03 - Prowadzenie produkcji pszczelarskiej
  • Data rozpoczęcia: 28 kwietnia 2026 16:14
  • Data zakończenia: 28 kwietnia 2026 16:21

Egzamin zdany!

Wynik: 34/40 punktów (85,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Przewóz pasieki wędrownej należy zorganizować tak, aby na miejsce pożytku dojechać

A. do południa.
B. o zachodzie słońca.
C. o wschodzie słońca.
D. po południu.
Organizowanie przewozu pasieki wędrownej tak, by dotrzeć na miejsce pożytku o wschodzie słońca, ma konkretne techniczne uzasadnienie. O tej porze dnia pszczoły są jeszcze mało aktywne – temperatura powietrza jest niższa, światło dopiero się pojawia i rodziny pszczele są skupione w ulach. Z mojego doświadczenia wynika, że minimalizuje to ryzyko ucieczek, rozdrażnienia pszczół oraz strat wśród robotnic. Standardy branżowe jasno wskazują, że najlepsze warunki do transportu i rozładunku pasiek to właśnie wczesny poranek. Dzięki temu pszczoły po wypuszczeniu mają cały dzień na rozeznanie się w nowym miejscu i szybkie rozpoczęcie oblotu zapoznawczego. Unika się też przykrych niespodzianek, takich jak przegrzanie rodzin w zamkniętych ulach – szczególnie w miesiącach letnich, kiedy upały mogą być naprawdę dokuczliwe. Transport o wschodzie słońca to także mniej stresu dla pszczół i pszczelarza. W praktyce często pszczelarze organizują transport wieczorem, ale profesjonalne podejście to rozładunek właśnie o wschodzie – wtedy wszystko idzie sprawniej i bezpieczniej. Moim zdaniem to rozwiązanie jest po prostu najbardziej praktyczne i zgodne z naturą pszczół. Warto o tym pamiętać planując przewóz, bo komfort i bezpieczeństwo rodzin pszczelich przekładają się bezpośrednio na ich wydajność i zdrowotność.

Pytanie 2

Podstawową cechą decydującą o wartości użytkowej pszczół jest

A. trzymanie się plastrów.
B. kolor wosku.
C. wydajność miodowa i woskowa.
D. mała skłonność do rabunku.
Wydajność miodowa i woskowa to podstawowa cecha, która faktycznie decyduje o wartości użytkowej pszczół w praktyce pszczelarskiej. Tak naprawdę, większość pszczelarzy, zwłaszcza tych prowadzących działalność towarową, skupia się właśnie na tych aspektach, bo to one bezpośrednio przekładają się na opłacalność i sukces hodowli. Jeśli pszczoły produkują dużo miodu i wosku, to nie tylko pasieka staje się bardziej wydajna, ale też łatwiej jest rozwijać nowe ule i odbudowywać plastry po zimie. W praktyce to daje możliwość produkcji większej ilości produktów pszczelich, co jest zgodne ze współczesnymi oczekiwaniami rynku i standardami branżowymi – przecież klient najczęściej oczekuje miodu, wosku czy propolisu, a nie np. pszczółek trzymających się plastrów. Oczywiście są jeszcze inne ważne cechy, jak łagodność czy odporność na choroby, ale moim zdaniem to właśnie wydajność w miodzie i wosku decyduje, czy dana rasa lub linia pszczół będzie szeroko stosowana komercyjnie. Warto też dodać, że selekcjonując pszczoły, hodowcy najczęściej zwracają szczególną uwagę na te dwa parametry, bo one mają wpływ na wyniki finansowe, a także na to, jak pasieka radzi sobie w różnych warunkach środowiskowych. W skrócie: pszczoły, które dają więcej miodu i wosku, zawsze będą najbardziej pożądane – i to jest taka uniwersalna zasada w tej branży.

Pytanie 3

W jakim celu wykorzystuje się sprzęt widoczny na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Do klarowania wosku.
B. Do inkubacji mateczników.
C. Do czyszczenia pierzgi.
D. Do suszenia pyłku.
To urządzenie to typowa suszarka do pyłku pszczelego, stosowana w nowoczesnych pasiekach. Prawidłowe suszenie pyłku to kluczowy etap przygotowania produktu do przechowywania i dalszej sprzedaży, bo świeży pyłek bez obróbki bardzo szybko pleśnieje lub jełczeje. Suszarka działa na zasadzie wymuszonego obiegu ciepłego powietrza, które przechodzi przez warstwy pyłku rozłożonego na sita lub tacki. Takie rozwiązanie pozwala równomiernie osuszyć pyłek bez jego przegrzewania – a to istotne, bo zbyt wysoka temperatura może zniszczyć wartości odżywcze i biologiczne produktu (np. enzymy, witaminy, aromaty). Najlepsi pszczelarze pilnują, żeby temperatura suszenia nie przekraczała 40–42°C, bo wtedy pyłek zachowuje najwięcej prozdrowotnych właściwości. Moim zdaniem taka suszarka to absolutny „must have” w każdej pasiece nastawionej na jakość, bo suszenie naturalne jest nie tylko czasochłonne, ale i ryzykowne – pogoda czy wilgotność powietrza potrafią zniweczyć całą pracę. Co ciekawe, nawet w literaturze branżowej zaleca się używanie profesjonalnych suszarek, by zapewnić jednolite parametry pyłku i przedłużyć jego trwałość bez konieczności stosowania chemicznych konserwantów. Z mojego doświadczenia dobrze wysuszony pyłek nie zbryla się, ma intensywny kolor i charakterystyczny zapach, no i nie traci nic na wartości.

Pytanie 4

Do pasz objętościowych soczystych należą:

A. ziarno zbóż, śruta poekstrakcyjna.
B. kiszonka CCM, pójło z otrąb.
C. siano, słoma.
D. burak pastewny, kiszonka z kukurydzy.
Pasze objętościowe soczyste to naprawdę ważna grupa w żywieniu zwierząt gospodarskich, szczególnie przeżuwaczy. Zalicza się do nich m.in. burak pastewny i kiszonka z kukurydzy, bo wyróżniają się one wysoką zawartością wody (zwykle powyżej 70%). Moim zdaniem, to właśnie dzięki temu świetnie nadają się do bilansowania dawki pokarmowej, poprawiając strawność oraz smakowitość całej mieszanki TMR. Kiszonka z kukurydzy to obecnie podstawa w wielu gospodarstwach mlecznych – zawiera dużo energii, jest łatwa w przechowywaniu i dobrze zbilansowana, jeśli chodzi o stosunek włókna do energii, co wpisuje się w zalecenia żywieniowe Polskiego Towarzystwa Zootechnicznego. Burak pastewny natomiast jest bogaty w łatwo przyswajalne węglowodany i świetnie nawadnia zwierzęta, zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy dostęp do świeżej zielonki jest ograniczony. W praktyce, pasze te wspomagają prawidłowe funkcjonowanie żwacza, stymulując przeżuwanie i wydzielanie śliny, co pozytywnie wpływa na zdrowie układu pokarmowego krów czy owiec. Istotne jest także to, że objętościowe pasze soczyste są kluczowe w produkcji ekologicznej i na mniejszych gospodarstwach, gdzie często stawia się na własną produkcję buraków i kukurydzy na kiszonkę. Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze zbilansowana dawka pasz objętościowych soczystych potrafi znacząco podnieść wydajność mleczną krów, a także poprawić ogólną kondycję stada. Warto więc zawsze pamiętać o tej grupie pasz i odpowiednio ją uwzględniać w żywieniu zwierząt gospodarskich.

Pytanie 5

Na podstawie przedstawionej normy spożycia pokarmów przez jedną rodzinę pszczelą w ciągu roku oblicz, ile kilogramów pokarmu pyłkowego potrzebuje rodzina pszczela w okresie od początku lutego do końca czerwca w danym roku.

ProduktMiesiące rokuRazem
123456789101112
Miód, kg113815201513832190
Pyłek, kg-0,31,83,66,68,15,43,60,6---30
A. 10,2 kg
B. 12,0 kg
C. 18,3 kg
D. 20,4 kg
Dobry wybór, bo odpowiedź 20,4 kg jest zgodna z normą spożycia pyłku przez rodzinę pszczelą w podanym okresie. Jeśli popatrzysz na tabelę, to od początku lutego (miesiąc 2) do końca czerwca (miesiąc 6) trzeba zsumować wartości: 0,3 kg (luty), 1,8 kg (marzec), 3,6 kg (kwiecień), 6,6 kg (maj) i 8,1 kg (czerwiec). To daje razem 0,3 + 1,8 + 3,6 + 6,6 + 8,1 = 20,4 kg. W praktyce takie szczegółowe wyliczenia przydają się przy planowaniu gospodarki pasiecznej, zwłaszcza gdy pasieka ma ograniczony dostęp do pożytków pyłkowych. Warto wiedzieć, że pyłek jest kluczowym źródłem białka dla rozwoju czerwiu i siły rodziny, szczególnie na wiosnę, kiedy rodzina się rozwija. Moim zdaniem, jeśli pszczelarz nie przewidzi odpowiedniej ilości pyłku na początku sezonu, może to skutkować osłabieniem rodziny i niższą produkcją miodu w szczycie sezonu. Dobrym nawykiem jest też obserwowanie, czy rodziny magazynują pyłek i czy czasem nie potrzebują dodatkowego wsparcia – na przykład podkarmiania ciastem pyłkowym, gdy natura zawodzi. Takie wyliczenia uczą skrupulatności, a skrupulatność to podstawa w zawodzie pszczelarza. Standardy branżowe podkreślają, że planowanie zapasów pyłku i monitorowanie jego spożycia przekłada się bezpośrednio na zdrowotność i produktywność rodzin pszczelich.

Pytanie 6

Warunkiem koniecznym likwidacji nastroju rojowego jest

A. wykonanie odkładów.
B. dodanie węzy.
C. niszczenie mateczników.
D. poddanie matki czerwiącej.
Niszczenie mateczników to w praktyce najważniejszy i często stosowany zabieg, kiedy chcemy zatrzymać rodzinę pszczelą przed wejściem w nastrój rojowy. Mateczniki są sygnałem, że pszczoły planują wychować nową matkę i szykują się do rojenia, więc ich systematyczne usuwanie dosłownie przerywa ten cały proces. W branżowych podręcznikach i na praktykach pasiecznych zawsze powtarza się, że bez zniszczenia wszystkich mateczników nie da się skutecznie powstrzymać nastroju rojowego – nawet jak zostanie choć jeden, pszczoły mogą dokończyć dzieła. Moim zdaniem, czasami to trochę walka z wiatrakami, bo pszczoły budują nowe mateczniki uparcie, ale mimo wszystko ten zabieg jest kluczowy. Dla przykładu, jeśli zauważysz na ramkach świeżo zakładane mateczniki rojowe, najlepiej je usunąć od razu, zanim larwa się rozwinie. Jednak istotne jest, żeby czynność powtarzać regularnie, bo jedna kontrola nie wystarczy. Warto też pamiętać, że w połączeniu z innymi metodami – jak dodawanie ramek z węzą czy rozszerzanie gniazda – niszczenie mateczników daje zdecydowanie najlepsze efekty. W wielu polskich pasiekach to podstawa pracy w maju i czerwcu, kiedy pszczoły mają największą tendencję do rojenia. To trochę żmudne, ale na dłuższą metę opłaca się, bo zapobiega utracie silnych rodzin.

Pytanie 7

Który typ aparatu gębowego występuje u pszczół?

A. Gryzący.
B. Ssący.
C. Kłująco-ssący.
D. Gryząco-ssący.
Często można się pomylić przy rozpoznawaniu typów aparatów gębowych, bo owady mają ich naprawdę sporo i czasem różnice nie są oczywiste na pierwszy rzut oka. Aparat gryzący, typowy np. dla chrząszczy czy mrówek, służy głównie do rozdrabniania pokarmu stałego, bez funkcji pobierania cieczy, więc pszczoły na pewno nie należą do tej grupy. Z kolei aparat ssący, kojarzony głównie z motylami, funkcjonuje na zasadzie rurki – owad zwija ją po pobraniu nektaru, ale nie jest przystosowany do gryzienia czy formowania żadnych struktur, więc taki model u pszczół się nie sprawdza. Kłująco-ssący występuje np. u komarów czy pluskiew, gdzie ważna jest zdolność przebijania skóry lub roślin i wysysania płynu, jednak pszczoły nie pobierają pokarmu w ten sposób – nie potrzebują przebijać twardych struktur, tylko raczej zbierać nektar i wytwarzać wosk. Wydaje mi się, że najczęstszym błędem jest wrzucenie wszystkich owadów zbierających nektar do jednego worka i utożsamianie ich aparatów gębowych z ssącym, ale to zbyt duże uproszczenie. W praktyce rozróżnienie tych typów jest ważne, choćby w kontekście stosowania środków chemicznych w rolnictwie czy projektowania uli, bo każda grupa owadów ma różną wrażliwość na toksyny i inne zagrożenia. Dobre praktyki branżowe wymagają znajomości tych różnic – pszczelarz, technik ochrony roślin czy nawet ogrodnik powinien wiedzieć, że pszczoły to wyjątkowy przykład połączenia funkcji gryzienia i ssania, co daje im przewagę w ekosystemach i gospodarkach rolnych. Sugerowanie się jedynie nazwą lub powierzchownym wyglądem aparatu gębowego prowadzi do błędnych wniosków; warto więc poświęcić chwilę na dokładniejsze zrozumienie tematu, szczególnie że ma to swoje przełożenie praktyczne.

Pytanie 8

W celu wyrównania zapachu łączonych rodzin pszczelich można zastosować

A. wywar z pokrzywy.
B. olejek lawendowy.
C. kamforę krystaliczną.
D. roztwór octu.
Kamfora krystaliczna to klasyczny, sprawdzony środek stosowany przez pszczelarzy właśnie do wyrównywania zapachu podczas łączenia rodzin. Jej główną zaletą jest to, że jej intensywny, specyficzny aromat skutecznie maskuje indywidualny zapach każdej z rodzin, przez co pszczoły łatwiej się tolerują i nie traktują się nawzajem jako intruzów. W praktyce po zastosowaniu kamfory ryzyko walk między pszczołami albo nawet zabicia matki przez obcą rodzinę spada naprawdę wyraźnie. Moim zdaniem to jedno z tych narzędzi, które warto mieć zawsze pod ręką, bo nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie Ci ratować osłabione rodziny. W branżowych podręcznikach, takich jak „Pszczelarstwo” Romana i Jerzego Sitkiewiczów, kamfora jest wymieniana jako środek polecany, sprawdzony w praktyce i bezpieczny dla pszczół. U wielu doświadczonych pszczelarzy kamfora to taki niepisany standard – działa, nie szkodzi pszczołom i nie wpływa negatywnie na produkty pasieczne. Praktyczny przykład: jeśli łączysz dwa odkłady po poddaniu matek, wystarczy umieścić odrobinę kamfory w ulu – po kilku godzinach pszczoły mają na tyle jednolity zapach, że akceptują się wzajemnie. Oczywiście ważne jest dawkowanie – za dużo kamfory też może stresować pszczoły, ale umiejętnie stosowana to świetna sprawa. Warto też wiedzieć, że inne metody, choć popularne np. wśród początkujących, nie są tak skuteczne albo mogą wręcz zaszkodzić rodzinom.

Pytanie 9

Gdzie montuje się przedstawiony na rysunku poławiacz pyłku?

Ilustracja do pytania
A. W powałce.
B. Na wylocie ula.
C. Nad gniazdem.
D. Na dnie dennicy.
Poławiacz pyłku montuje się właśnie na wylocie ula, bo tylko wtedy faktycznie spełnia swoją rolę i działa poprawnie. Przechodząc przez specjalną kratkę zamontowaną na wylotku, pszczoły tracą część pyłku, który zebrały na odnóżach – opada on do pojemnika poławiacza, a pszczoły mogą wrócić do ula praktycznie nienaruszone. Z mojego doświadczenia wynika, że prawidłowe zamocowanie poławiacza nie zaburza ruchu rodzin pszczelich, a daje nam cenny surowiec, który w branży jest bardzo pożądany – pyłek kwiatowy. W praktyce spotyka się różne konstrukcje poławiaczy, ale praktycznie każda opiera się właśnie na tej zasadzie – urządzenie jest mocowane przy samym wylotku, co jest zgodne z zaleceniami większości producentów i podręczników pszczelarskich. Umiejscowienie poławiacza w tym miejscu nie tylko zapewnia efektywność zbioru, ale też pozwala na łatwą kontrolę i konserwację. Fachowcy powtarzają, żeby nie montować poławiacza w innych częściach ula, bo może to prowadzić do stresu pszczół i zaburzeń w funkcjonowaniu rodziny. No i jeszcze – montując poławiacz na wylocie nie utrudniasz pszczołom wentylacji gniazda, co czasem bywa problemem, jeśli ktoś kombinuje z innymi lokalizacjami.

Pytanie 10

Którego sprzętu należy użyć, aby otrzymać baloty przedstawione na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Owijarki bel.
B. Prasy kostkującej.
C. Prasy zwijającej.
D. Agregatu ścierniskowego.
To właśnie prasa zwijająca jest odpowiedzialna za formowanie takich charakterystycznych, okrągłych balotów słomy czy siana, jak te na zdjęciu. Z mojego doświadczenia wynika, że ten sprzęt to już praktycznie standard w nowoczesnym gospodarstwie, bo pozwala bardzo wydajnie zebrać materiał z pola. Prasa zwijająca działa tak, że zbiera leżący materiał roślinny i zwija go w cylindryczne bele, które potem łatwo transportować i magazynować. Co ważne, baloty uzyskiwane tą metodą są dość mocno sprasowane, dzięki czemu zajmują mniej miejsca i lepiej się przechowują. Prasy zwijające różnią się od pras kostkujących przede wszystkim kształtem uzyskanego balota – kostkująca tworzy prostopadłościenne kostki, a zwijająca właśnie takie cylindry. Coraz częściej na polskich polach można zauważyć, że to właśnie baloty okrągłe, bo są wygodniejsze do owijania folią (gdy robi się sianokiszonkę), a także łatwiejsze do ładowania na przyczepy. No i na końcu – zgodnie z wytycznymi branżowymi oraz praktyką rolniczą, prasę zwijającą wykorzystuje się właśnie do produkcji tego typu balotów, szczególnie przy zbiorach sianokiszonki, słomy czy siana.

Pytanie 11

W jakim celu stosuje się sprzęt pokazany na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Do poławiania propolisu.
B. Do odsączania odsklepów.
C. Do oddzielenia miodni od rodni.
D. Do cedzenia miodu.
Ta odpowiedź jest jak najbardziej trafiona – sprzęt widoczny na zdjęciu to tak zwana krata odgrodowa, używana w nowoczesnych pasiekach do oddzielania miodni od rodni. Moim zdaniem to jedno z tych rozwiązań, które naprawdę ułatwiają pracę pszczelarzowi i chronią zarówno pszczoły, jak i jakość produktów pszczelich. Chodzi głównie o to, że matka pszczela nie ma możliwości przejścia przez te szczeliny, bo są one zaprojektowane tak, by przepuszczać tylko robotnice. Dzięki temu matka pozostaje w rodni, składając tam jaja, a miodnia pozostaje wolna od czerwiu i jest przeznaczona wyłącznie na magazynowanie miodu. W praktyce taka krata pozwala uzyskać miód wyższej jakości, bo nie ma ryzyka obecności czerwiu w plastrach miodowych, co byłoby niezgodne z podstawowymi standardami branżowymi. Z mojego doświadczenia wynika, że stosowanie krat odgrodowych to już właściwie codzienność w gospodarstwach nastawionych na profesjonalną produkcję miodu – to też podkreślają wytyczne Polskiego Związku Pszczelarskiego. Warto pamiętać, że choć niektórzy początkujący pszczelarze czasem obawiają się tej metody, to jednak w praktyce daje ona dużo większą kontrolę nad rozwojem rodziny pszczelej i pozyskiwaniem czystego miodu. Ciekawostką jest, że dostępne są różne warianty krat – plastikowe, metalowe, elastyczne – i każdy pszczelarz może dobrać je do typu ula i własnych preferencji.

Pytanie 12

Oblicz ile kilogramów miodu na dobę zużyje podczas karmienia czerwiu rodzina ważący 2 kg, jeżeli rodzina o wadze 1 kg zużywa do tego celu 0,09 kg na dobę.

A. 0,09 kg
B. 0,18 kg
C. 2,00 kg
D. 1,00 kg
Rzeczywiście, poprawna odpowiedź to 0,18 kg. Wynika to z bardzo prostej proporcji – jeśli rodzina pszczela o masie 1 kg zużywa 0,09 kg miodu na dobę do karmienia czerwiu, to dwukrotnie większa rodzina, czyli 2 kg, zużyje dwa razy więcej, czyli właśnie 0,18 kg (0,09 kg × 2 = 0,18 kg). W praktyce pszczelarstwa taka kalkulacja jest dość istotna, bo pozwala na precyzyjne planowanie zapasów miodu oraz kontrolowanie siły rodziny pszczelej w sezonie rozwojowym. Standardem branżowym jest liczenie zapotrzebowania pokarmowego proporcjonalnie do siły rodziny, co pozwala uniknąć zarówno niedoborów, jak i niepotrzebnych strat. Warto pamiętać, że dokładność takich szacunków może być różna w zależności od rasy pszczół czy warunków pogodowych, ale zasadniczo – im więcej pszczół, tym większe zużycie. Moim zdaniem, opanowanie tej proporcji to podstawa przy planowaniu gospodarki pasiecznej, zwłaszcza podczas intensywnego rozwoju czerwiu na wiosnę. Dodatkowo, sensownie jest uwzględniać drobne odchylenia wynikające z aktualnego pożytku czy układu ramek w ulu, ale podstawa zawsze opiera się na tej prostej zależności masy rodziny do ilości zużywanego miodu. W praktyce wielu pszczelarzy stosuje takie wyliczenia przy ocenie zapasów na przeglądach i przed podkarmianiem, zwłaszcza w warunkach przemysłowych lub większych pasiek.

Pytanie 13

Które z podanych roślin stanowią dla pszczół pożytek późny?

A. Kruszyna, rdest.
B. Agrest, klon.
C. Nawłoć, wrzos.
D. Jabłoń, rzepak.
Wiele osób myli się, sądząc, że rośliny takie jak agrest, klon, jabłoń czy rzepak zapewniają pszczołom pożytek późny. To jednak typowe przykłady roślin dostarczających pożytku wczesnego lub wiosennego – ich kwitnienie przypada na okres, kiedy pszczoły dopiero zaczynają intensywną pracę po zimowej przerwie. Agrest i jabłoń kwitną wczesną wiosną, a rzepak – choć bardzo wydajny – kończy kwitnienie już w maju lub na początku czerwca. Kruszyna i rdest bywają czasem wymieniane jako źródła pożytku letniego, jednak w praktyce ich znaczenie dla późnego okresu sezonu jest zdecydowanie mniejsze. Kruszyna kwitnie dość długo, ale jej intensywność kwitnienia spada w drugiej połowie lata, a rdest nie jest uznawany za kluczowy pożytek późny w polskich warunkach. Pszczelarze często przeceniają rolę tych roślin, bo obserwują obecność pszczół na nich jeszcze w lecie, ale z punktu widzenia wydajności miodowej i zabezpieczenia zapasów na zimę – to wrzos i nawłoć są faktycznym gwarantem pożytku późnego. Najlepsze praktyki branżowe i opracowania naukowe jasno wskazują, że właściwe rozpoznanie kalendarza kwitnienia pozwala lepiej planować prace pasieczne. Typowym błędem jest kierowanie się tylko ogólną dostępnością nektaru, bez uwzględnienia prawdziwego okresu kwitnienia oraz właściwości roślin miododajnych. Warto więc analizować stan pożytków nie tylko pod kątem ilości dostępnych kwiatów, ale przede wszystkim ich terminu kwitnienia, co ma bezpośredni wpływ na przygotowanie rodzin pszczelich do zimowli.

Pytanie 14

Zadaniem pracy hodowlanej w pszczelarstwie jest

A. tworzenie odkładów na sprzedaż.
B. zwiększenie liczebności pogłowia pszczół w pasiece.
C. doskonalenie pogłowia pszczół.
D. zapobieganie rójkom w pasiece.
Doskonalenie pogłowia pszczół to w praktyce pszczelarskiej fundament pracy hodowlanej. Chodzi tu nie tylko o poprawę cech użytkowych – takich jak miodność, łagodność, odporność na choroby (szczególnie warrozę) czy zimotrwałość – ale również o selekcję rodzin, które najlepiej sprawdzają się w lokalnych warunkach. W praktyce wygląda to tak, że pszczelarz wybiera matki z rodzin wyróżniających się pozytywnie, prowadzi rejestry, czasem korzysta z testów wydajnościowych albo nawet współpracuje z hodowlanymi stacjami oceny wartości użytkowej. To wcale nie jest takie łatwe, bo na efekty trzeba zwykle poczekać kilka sezonów. Branżowe standardy, np. polskie wytyczne PZP czy programy hodowli zachodnich linii pszczół, mocno podkreślają wagę tej pracy, bo tylko regularne selekcjonowanie pozwala utrzymać wysoką jakość i właściwe parametry pogłowia na pasiece. Moim zdaniem, jeśli ktoś chce mieć zdrową i produktywną pasiekę, powinien zainteresować się podstawami genetyki pszczół. Świetnym przykładem jest choćby prowadzona od lat selekcja pszczół linii kraińskiej na terenach południowej Polski – jej efekty widać we wzroście odporności rodzin i lepszej adaptacji do zmian klimatu. Można powiedzieć, że właśnie praca hodowlana pozwala pszczelarzom rozwijać swoje pasieki w sposób profesjonalny i nowoczesny.

Pytanie 15

Jaką minimalną ilość pszczół powinna liczyć rodzina pszczela na początku maja, aby można było uznać ją za silną?

A. Ok. 80 tys.
B. Ok. 10 tys.
C. Ok. 20 tys.
D. Ok. 40 tys.
Rodzina pszczela uznawana za silną na początku maja powinna liczyć około 40 tysięcy osobników. Taki stan liczebny gwarantuje, że pszczoły będą w stanie w pełni wykorzystać pożytek wiosenny, czyli wtedy, kiedy najwięcej kwiatów zaczyna kwitnąć. Z moich obserwacji wynika, że mocne rodziny nie tylko szybciej zbierają nektar, ale też lepiej się bronią przed chorobami i rabunkiem ze strony innych pszczół. W praktyce, pszczelarze, którzy przygotowują rodziny do głównego pożytku rzepakowego czy akacjowego, dbają, aby matka zaczęła intensywnie czerwić już wczesną wiosną – tylko wtedy możliwe jest osiągnięcie stanu 40 tysięcy pszczół na początku maja. Standardy branżowe, np. zalecenia Instytutu Ogrodnictwa – Zakład Pszczelnictwa w Puławach, jasno podkreślają, że dopiero taka liczebność daje realne szanse na wysokie zbiory miodu oraz efektywną produkcję pyłku i propolisu. Ważne jest też, że silna rodzina szybciej się regeneruje po zimie i skuteczniej wykorzystuje wczesnowiosenne pożytki. Moim zdaniem warto zwracać uwagę nie tylko na liczby, ale też na kondycję matki i układ plastrów, ale liczba 40 tysięcy pszczół to absolutne minimum, jeśli chcemy osiągać wysokie wyniki w praktycznej gospodarce pasiecznej.

Pytanie 16

Którego zabiegu pasiecznego dotyczy opis?

Z dwu stojących obok siebie uli odstawia się jeden na bok, na skutek czego większość pszczół lotnych z obu uli powraca do tego pozostawionego na starym miejscu. Otrzymuje się w ten sposób rodzinę wzmocnioną w pszczoły lotne, zdolną do zgromadzenia większych ilości miodu niż dwie rodziny, nie połączone w ten sposób.
A. Napszczelenia.
B. Łączenia rodzin.
C. Nalotu.
D. Tworzenia składanców.
Opisany w pytaniu zabieg często bywa mylony z innymi czynnościami pasiecznymi, zwłaszcza przez osoby początkujące lub tych, którzy nie mieli jeszcze okazji praktycznie obserwować takiej operacji. Przede wszystkim napszczelenie polega na zasiedlaniu nowymi pszczołami, zazwyczaj matek lub odkładów, pustych uli czy nowych ramek, a nie na celowym przemieszczaniu uli w celu wzmocnienia rodziny przez pszczoły lotne. Tworzenie składanców natomiast to proces łączenia fragmentów różnych rodzin, często z różnych uli, w celu stworzenia jednej, silnej rodziny – tutaj głównym celem jest uzyskanie optymalnej liczby pszczół i czerwiącej matki, ale nie polega to na wykorzystaniu instynktu powrotu pszczół lotnych do starego miejsca. Łączenie rodzin z kolei to klasyczny zabieg, gdy dwie słabsze rodziny łączy się w jedną, stosując choćby gazetę czy specjalne techniki zapobiegające walkom. Tutaj również nie wykorzystuje się mechanizmu powrotu pszczół do miejsca starego ula, lecz chodzi bardziej o integrację całych społeczności pszczelich. W opisie chodziło o nalot, czyli zabieg, gdzie pszczoły wracają na stare miejsce i w naturalny sposób wzmacniają jedną rodzinę. To często pomijany szczegół, bo intuicyjnie wydaje się, że każda metoda wzmocnienia rodziny polega na fizycznym łączeniu albo przesypywaniu pszczół. Tymczasem nalot to prosta, ale bardzo skuteczna metoda, która nie miesza rodzin, nie narusza struktury ula, a jedynie wykorzystuje znajomość instynktów pszczół. To bardzo ważny element wiedzy praktycznej, bo pozwala na precyzyjne zarządzanie siłą rodzin pszczelich przed głównymi pożytkami, bez konieczności stosowania bardziej inwazyjnych metod.

Pytanie 17

Jaką rasę pszczół przedstawiono na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Kaukaską.
B. Włoską.
C. Kraińską.
D. Środkowoeropejską.
Pszczoła włoska to jedna z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych ras na świecie, szczególnie w profesjonalnej gospodarce pasiecznej. Zwróć uwagę na charakterystyczne, żółtawe ubarwienie – to właśnie ta cecha najczęściej odróżnia je od innych ras, np. kraińskiej czy środkowoeuropejskiej, które są bardziej ciemnoszare. W praktyce pszczelarze bardzo cenią pszczoły włoskie za ich wyjątkową łagodność, wysoką wydajność w produkcji miodu oraz zdolność do szybkiego rozwoju wczesną wiosną. Moim zdaniem to jedna z tych ras, które idealnie nadają się zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych gospodarstw, bo są przewidywalne i odporne na część chorób. Warto pamiętać, że pszczoła włoska często jest wybierana do pasiek stacjonarnych, gdzie ważna jest niska rojliwość i dobra adaptacja do wydłużonego sezonu pożytkowego. W branży przyjęło się, że ich odporność na niektóre infekcje pasożytnicze jest lepsza niż u pszczół środkowoeuropejskich, choć bywają mniej odporne na zimno. W sumie, jeśli zależy Tobie na wydajności i spokojnej pracy z rodziną pszczelą, to włoska jest trafionym wyborem. Moim zdaniem, te cechy są nie do przecenienia w dużych gospodarstwach towarowych.

Pytanie 18

W jakim stadium rozwoju matki pszczelej nie należy robić żadnych przeglądów w rodzinie wychowującej?

A. Poczwarki.
B. Larwy zwiniętej.
C. Larwy przędzącej.
D. Przedpoczwarki.
Odpowiedź związana z etapem przedpoczwarki jest zdecydowanie najbardziej trafna, jeśli chodzi o praktykę wychowu matek pszczelich. Właśnie wtedy, gdy młode larwy osiągną fazę tuż przed przepoczwarzeniem, są najbardziej podatne na negatywne zmiany mikroklimatu i wszelkie zaburzenia w ulu. Przeglądy rodziny wychowującej w tym momencie mogą łatwo doprowadzić do obniżenia wilgotności, spadku temperatury, a nawet uszkodzenia komórek matecznikowych. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej właśnie wtedy pszczelarze popełniają błędy — nieświadomie otwierają ul, bo chcą 'tylko zerknąć', co może skutkować nawet całkowitym nieprzyjęciem się mateczników lub deformacjami matek. W literaturze branżowej, jak chociażby u Woyke czy Ostrowskiej, podkreśla się, że kluczowe znaczenie dla sukcesu wychowu matek ma stabilność warunków szczególnie na etapie przedpoczwarki. Najlepiej wtedy ograniczyć do minimum wszelką ingerencję. Przykładowo, jeśli już musisz coś sprawdzić w rodzinie wychowującej, warto poczekać do etapu, gdy matki są już przepoczwarczone — wtedy są mniej wrażliwe na wahania mikroklimatu. Osobiście uważam, że cierpliwość na tym etapie naprawdę procentuje, bo zdrowe i dobrze wykształcone matki to podstawa silnych rodzin pszczelich.

Pytanie 19

Z którym nawozem można mieszać mączkę fosforytową?

A. Saletrzakiem.
B. Fosforanem amonu.
C. Solą potasową.
D. Superfosfatem pylistym.
Mączka fosforytowa to nawóz mineralny stosowany w rolnictwie głównie jako źródło fosforu, choć trzeba pamiętać, że jest to forma trudno rozpuszczalna w wodzie. Najlepiej sprawdza się na glebach kwaśnych, gdzie stopniowo udostępnia fosfor roślinom. Mączkę fosforytową można bez problemu mieszać z solą potasową, bo nie zachodzą tu reakcje chemiczne, które mogłyby prowadzić do powstawania związków nieprzyswajalnych dla roślin albo pogorszyć jakość mieszaniny. Takie mieszanie ma sens praktyczny zwłaszcza przy nawożeniu upraw wymagających jednoczesnego dostarczenia potasu i fosforu, na przykład przy wysiewie nawozów pod zboża czy kukurydzę. Z punktu widzenia standardów agrotechnicznych takie połączenie jest bezpieczne i rekomendowane w literaturze zawodowej. W przeciwieństwie do innych nawozów, sól potasowa nie powoduje wytrącania się nierozpuszczalnych soli fosforu. Moim zdaniem zastosowanie tej mieszanki oszczędza czas i pieniądze – w praktyce rolnicy często mieszają oba nawozy tuż przed aplikacją na pole. Warto pamiętać, że przy mieszaniu nawozów zawsze trzeba sprawdzić zalecenia producenta i aktualny stan gleby. W każdej szkole rolniczej uczą, że to jedno z najbezpieczniejszych połączeń, a w gospodarstwach to codzienność.

Pytanie 20

Kiedy należy wprowadzić młodą matkę do rodziny pszczelej?

A. Kilka dni po osieroceniu rodziny, bez przeglądu gniazda.
B. W obecności matki czerwiącej.
C. Do 6 godz. od momentu usunięcia starej matki, bez ponownego przeglądania gniazda.
D. Tuż po wyrojeniu.
Dobrze zauważyłeś, że wprowadzenie młodej matki do rodziny pszczelej powinno nastąpić w odpowiednim czasie, czyli do 6 godzin po usunięciu starej matki, bez ponownego przeglądania gniazda. To jest kluczowe, bo pszczoły jeszcze nie zdążą zorientować się, że ich matka zniknęła na tyle, żeby wykształciły się u nich silne reakcje obronne czy tendencje do wychowywania mateczników ratunkowych. Tak naprawdę chodzi o to, żeby nie dopuścić do stanu pełnego osierocenia i związanych z tym zachowań, które mogą utrudnić przyjęcie nowej matki. W praktyce wygląda to tak, że po usunięciu starej matki pszczoły są jeszcze „zdezorientowane” i nie tworzą nastroju rojowego ani nie zaczynają intensywnie wychowywać nowych matek. W mojej opinii, to jedna z najbezpieczniejszych metod, polecana zarówno przez doświadczonych pszczelarzy, jak i w większości podręczników branżowych. Wielu zawodowców uważa, że takie działanie minimalizuje ryzyko odrzucenia nowej matki i konfliktów w rodzinie. Warto pamiętać, żeby nie zaglądać ponownie do ula przed wprowadzeniem młodej matki, bo każdy dodatkowy przegląd to stres dla pszczół, a tego lepiej unikać. Ta metoda naprawdę ma zastosowanie w praktyce, nie tylko na papierze – sam widziałem, że działa nawet w większych pasiekach!

Pytanie 21

Czym powinny odżywiać się robotnice przed okresem wypacania, aby miały silnie rozwinięte gruczoły woskowe?

A. Syropem.
B. Miodem.
C. Pyłkiem.
D. Kandem.
Robotnice, zanim zaczną wydzielać wosk, muszą być odpowiednio odżywione, żeby ich gruczoły woskowe były dobrze rozwinięte i zdolne do intensywnej pracy. Kluczową rolę odgrywa tutaj pyłek, bo to właśnie on dostarcza niezbędnych aminokwasów, witamin i mikroelementów, które są dosłownie budulcem dla nowych komórek i enzymów niezbędnych do produkcji wosku. Moim zdaniem, w praktyce pszczelarskiej często pomija się wagę pyłku, a potem dziwi się, czemu rodziny nie chcą budować plastrów mimo syropu czy miodu w ulu. Pyłek to takie pszczele „białko”, którego nie zastąpi ani cukier, ani miód, ani nawet jakieś sztuczne zamienniki. Z mojego doświadczenia wynika, że tam, gdzie wiosną występuje bogata baza pyłkowa (np. w pobliżu wierzb czy rzepaku), pszczoły szybciej i sprawniej rozwijają gruczoły woskowe. Standardy branżowe i podręczniki pszczelarskie (np. Lipiński, „Pszczelarstwo”) podkreślają, że robotnice do wydzielania wosku powinny mieć zapewniony dostęp do świeżego pyłku. To jest absolutna podstawa, jeśli myśli się poważnie o budowie nowych ramek czy powiększaniu gniazda. Nawet najbardziej doświadczony pszczelarz nie osiągnie sukcesu bez zadbania o pyłek. Warto o tym pamiętać przy planowaniu pożytków i dokarmianiu wiosennym.

Pytanie 22

Podgatunek pszczoły Apis mellifera sicula zaliczany jest do pszczół

A. orientalnych.
B. afrykańskich.
C. bałkańskich.
D. środkowoeuropejskich.
Podczas rozwiązywania tego typu pytań można łatwo się pomylić, bo podgatunki pszczół miodnych bywają mylone na podstawie ich nazwy lub występowania. Apis mellifera sicula to podgatunek, który rzeczywiście pochodzi z Sycylii, ale nie jest zaliczany do pszczół afrykańskich – te tworzą odrębną linię (np. Apis mellifera scutellata). W praktyce często panuje przekonanie, że skoro Sycylia leży dość blisko Afryki, to stamtąd wywodzą się jej pszczoły, ale to zbyt duże uproszczenie i niezgodne ze współczesną systematyką. Jeśli chodzi o pszczoły orientalne, ta grupa obejmuje zupełnie inne gatunki, które występują w Azji, np. Apis cerana czy Apis dorsata, a Apis mellifera sicula nie ma z nimi nic wspólnego pod względem genetycznym ani morfologicznym. Z kolei środkowoeuropejskie podgatunki, takie jak bardzo znana Apis mellifera mellifera (pszczoła środkowoeuropejska), występują w zupełnie innym obszarze i różnią się zarówno wyglądem, jak i zachowaniem. Typowym błędem jest kierowanie się kryterium geograficznym wprost z mapy, bez wzięcia pod uwagę, jak klasyfikuje się linie na podstawie badań morfometrycznych i genetycznych. Moim zdaniem warto zapamiętać, że linia bałkańska to nie tylko rejon Bałkanów w ścisłym sensie, ale także obszary śródziemnomorskie, do których zalicza się Sycylia. W praktyce pszczelarskiej wybór odpowiedniego podgatunku ma wpływ na odporność rodzin, produktywność i dostosowanie do lokalnych warunków – dlatego znajomość takiej systematyki powinna być standardem dla każdego, kto myśli poważnie o hodowli pszczół. Właśnie takie szczegóły nierzadko decydują o sukcesie pasieki.

Pytanie 23

Jaki maksymalny wzrost plonu nasion rzepaku można uzyskać, jeśli zostanie on zapylony przez pszczoły?

A. 20%
B. 70%
C. 10%
D. 40%
Odpowiedź 40% to faktycznie maksimum, jakie można uzyskać w plonie nasion rzepaku dzięki obecności pszczół jako zapylaczy. Wynika to z wielu badań prowadzonych w kraju i za granicą – sam wielokrotnie spotykałem się z tymi danymi w literaturze branżowej, np. w publikacjach Instytutu Ogrodnictwa czy w rekomendacjach Polskiego Związku Pszczelarskiego. Jeżeli w okolicy plantacji rzepaku zagwarantuje się intensywną obecność pszczół, to kwiaty są znacznie lepiej zapylone, co bezpośrednio przekłada się na większą liczbę i jakość wykształconych łuszczyn. Co ciekawe, często rolnicy inwestują nawet specjalnie w ustawianie uli na obrzeżach pól rzepakowych, bo to po prostu się opłaca. Praktyka pokazuje, że gdzie są pszczoły, tam plon jest nie tylko większy, ale też bardziej wyrównany, nasiona są pełniejsze i mają lepsze parametry jakościowe. Z mojego doświadczenia wynika, że korzystanie z usług pszczelarzy to już u wielu gospodarzy standardowa praktyka, szczególnie tam, gdzie zależy im na optymalizacji produkcji. Warto też pamiętać, że oprócz wzrostu plonu, korzyścią są lepsze właściwości techniczne nasion – mniej pustych łuszczyn i wyższa masa tysiąca nasion. To jest dobry przykład synergii rolnictwa i pszczelarstwa, o czym coraz częściej mówią doradcy rolniczy na szkoleniach.

Pytanie 24

Maksymalna odległość pasieki od bazy pożytkowej powinna wynosić

A. 2km
B. 8km
C. 6km
D. 4km
Maksymalna odległość pasieki od bazy pożytkowej rzeczywiście powinna wynosić około 2 km i to jest taki niepisany standard w branży pszczelarskiej. Chodzi tu przede wszystkim o efektywność pracy pszczół – im bliżej pożytek, tym bardziej wydajne są loty robotnic i tym mniej energii zużywają na transport nektaru, pyłku czy wody. Przekroczenie tej odległości sprawia, że pszczoły po prostu nie nadążają z donoszeniem odpowiedniej ilości surowca do ula, co w praktyce przekłada się na mniejsze zbiory miodu oraz gorsze zdrowie rodziny pszczelej. Z mojego doświadczenia, kiedy pasieka była oddalona od głównych roślin miododajnych na 3–4 km, wyraźnie spadała wydajność, a pszczoły wracały zmęczone i mniej aktywne. Co ciekawe, nawet literatura pszczelarska oraz wytyczne Polskiego Związku Pszczelarskiego podkreślają, że optymalna odległość to do 2 km – wtedy pszczoły mają szansę na więcej lotów w ciągu dnia i mogą lepiej wykorzystać krótki czas intensywnego kwitnienia niektórych roślin. Oczywiście, nie zawsze się da tak idealnie to ustawić w terenie, ale moim zdaniem warto się tego pilnować, bo to robi różnicę w produkcji i zdrowiu pasieki. Praktyka pokazuje, że już przy większych dystansach pszczelarze muszą stosować specjalne strategie, jak dowożenie rodzin bliżej pożytków. To też istotne przy planowaniu lokalizacji nowych pasiek – lepiej wybrać miejsce z łatwym dostępem do bazy pożytkowej, niż liczyć na to, że pszczoły doleciałyby po kilka kilometrów w jedną stronę.

Pytanie 25

Roczny koszt produkcji miodu lipowego w pasiece "Pszczółka" wynosi 3 200 zł. Ile miodu musi sprzedać pasieka, aby pokryć koszty jego wytworzenia, przyjmując cenę jednego kilograma miodu równą 16 zł?

A. 320 kg
B. 200 kg
C. 160 kg
D. 230 kg
Prawidłowo – pasieka musi sprzedać 200 kg miodu lipowego, żeby wyjść na zero przy kosztach 3 200 zł i cenie 16 zł za kilogram. To takie proste dzielenie: 3 200 zł / 16 zł/kg = 200 kg. W praktyce taka analiza nazywana jest kalkulacją progu rentowności, czyli break-even point – to bardzo przydatne narzędzie, zwłaszcza gdy planujesz własną produkcję lub startujesz z biznesem w branży rolnej czy przetwórczej. Standardem w gospodarstwach pasiecznych jest regularne obliczanie tego progu, żeby nie dopuścić do sytuacji, w której sprzedaż nie pokryje kosztów wytworzenia. Moim zdaniem to też świetny punkt wyjścia do dalszych analiz, np. wyznaczania ceny minimalnej czy planowania promocji. W praktyce, jeśli pszczelarz sprzeda mniej niż 200 kg, będzie na minusie i będzie musiał dopłacić do interesu. Gdy sprzeda więcej – zaczyna zarabiać. Dobrą praktyką jest też doliczyć do kosztów jakieś rezerwy na nieprzewidziane wydatki, bo jak wiadomo, w gospodarstwie pasiecznym potrafią się one pojawić nagle – choćby przez choroby rodzin pszczelich czy nagłe zmiany pogody. No i jeszcze jeden aspekt: taka kalkulacja przydaje się w rozmowach z kontrahentami, bo dokładnie wiesz, ile możesz zejść z ceny, a poniżej jakiej wartości nie opłaca ci się schodzić. Warto o tym pamiętać, bo to pomaga podejmować naprawdę świadome decyzje biznesowe.

Pytanie 26

Którą roślinę pożytkową przedstawiono na rysunku?

Ilustracja do pytania
A. Wrzos zwyczajny.
B. Szałwię lekarską.
C. Lawendę wąskolistną.
D. Nawłoć kanadyjską.
Nawłoć kanadyjska to naprawdę bardzo wartościowa roślina pożytkowa i nie bez powodu zyskuje coraz większą popularność wśród pszczelarzy. Moim zdaniem, jej największą zaletą jest długi okres kwitnienia, bo zaczyna kwitnąć w drugiej połowie lata, kiedy inne pożytki już się kończą. Kwiaty nawłoci przyciągają mnóstwo pszczół, więc to taki ratunek na ubogie miesiące. W praktyce, miód nawłociowy wyróżnia się jasną barwą i specyficznym, lekko anyżkowym smakiem – to coś, co zdecydowanie warto poznać. W branży pszczelarskiej uznaje się, że uprawa nawłoci w pobliżu pasiek może znacząco podnieść wydajność rodzin pszczelich, a także poprawić jakość końcowego produktu, czyli miodu. Warto pamiętać, że nawłoć kanadyjska jest rośliną inwazyjną, ale jednocześnie idealnie nadaje się na mniej eksploatowane, trudniejsze gleby, gdzie inne gatunki sobie nie radzą. W mojej opinii, to roślina, której nie powinno zabraknąć w nowoczesnej gospodarce pasiecznej, bo jest zgodna z zasadami zrównoważonego rozwoju i zapewnia pożytek wtedy, gdy inne gatunki już nie kwitną. Dobrze jest też znać jej właściwości lecznicze – wyciągi z nawłoci są wykorzystywane w ziołolecznictwie, głównie na drogi moczowe. Takie praktyczne wykorzystanie rośliny pożytkowej to już branżowy standard.

Pytanie 27

W jakim okresie sezonu wegetacyjnego kwitnie roślina pokazana na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Wczesnowiosennym.
B. Letnim.
C. Późnowiosennym.
D. Jesiennym.
Analizując dostępne odpowiedzi, można zauważyć, że wybór innego okresu niż wczesnowiosenny świadczy o niepełnej znajomości fenologii rodzimych roślin drzewiastych, takich jak wierzba. Późnowiosenne kwitnienie jest raczej domeną krzewów i drzew, które muszą najpierw zbudować liście i zgromadzić więcej energii, zanim rozpoczną intensywne kwitnienie – przykładem mogą być czereśnie czy jabłonie. Letnie kwitnienie natomiast charakteryzuje wiele bylin i częściowo również roślin jednorocznych, które osiągają szczyt rozwoju w cieplejszych miesiącach, kiedy dni są dłuższe, a aktywność zapylaczy jest największa. Jesienne kwitnienie jest natomiast niezwykle rzadkie wśród rodzimych gatunków drzew i krzewów, właściwie dotyczy tylko kilku specyficznych taksonów albo przypadków wtórnego kwitnienia spowodowanego anomaliami pogodowymi. Typowym błędem jest utożsamianie puchatych kwiatostanów wierzb z gatunkami rozwijającymi się latem, prawdopodobnie przez mylący, intensywny kolor pyłku. W rzeczywistości kluczem jest tu adaptacja do zapylania przez wiatr i owady w czasie, gdy konkurencja o zapylacze jest jeszcze niewielka – a to właśnie cechuje wczesnowiosenne kwitnienie. Branżowo, ta wiedza przydaje się w sadownictwie, pszczelarstwie czy planowaniu terenów zielonych, gdzie umiejętne dobieranie gatunków pod kątem terminu kwitnienia wpływa na ciągłość pożytków dla owadów zapylających. Pomijanie tych niuansów prowadzi do nietrafnych decyzji w praktyce ogrodniczej i krajobrazowej.

Pytanie 28

U pszczoły wole wchodzi w skład jelita

A. przedniego.
B. tylnego.
C. środkowego.
D. prostego.
Wole pszczoły to bardzo istotny element w ich przewodzie pokarmowym i rzeczywiście, należy ono do jelita przedniego. To nie jest tylko sucha teoria, bo w praktycznym pszczelarstwie wiedza o budowie przewodu pokarmowego pszczoły jest kluczowa – chociażby przy ocenie zdrowotności czy analizie objawów chorób takich jak nosematoza albo zgnilec amerykański. Jelito przednie u pszczoły obejmuje gardziel, przełyk i właśnie wole, które pełni funkcję magazynującą – umożliwia transport nektaru czy wody do ula. Dzięki temu pszczoła może zebrać dużo pokarmu i przynieść go do gniazda, a potem przekazać innym robotnicom, albo zmagazynować w plastrach. W dobrych praktykach hodowlanych często obserwuje się, czy nie dochodzi do patologii w tym odcinku, bo to tutaj mogą gromadzić się szkodliwe substancje, a nawet pestycydy. Z mojego doświadczenia wynika, że początkujący pszczelarze często mylą wole z żołądkiem, ale to są różne struktury – żołądek (jelito środkowe) jest odpowiedzialny za trawienie, natomiast wole to typowy magazyn. Zwróć uwagę, że ta wiedza przydaje się nie tylko podczas diagnozowania chorób, ale też np. przy projektowaniu poidełek czy planowaniu dokarmiania. Warto zapamiętać ten podział, bo potem łatwiej rozumieć, jak funkcjonuje cała pszczela rodzina.

Pytanie 29

Która z wymienionych roślin miododajnych jest pożytkiem najwcześniejszym?

A. Mniszek lekarski.
B. Chaber bławatek.
C. Wierzba iwa.
D. Rzepak ozimy.
Wierzba iwa to roślina miododajna, która rozpoczyna kwitnienie bardzo wcześnie, nieraz już w marcu, kiedy inne pożytki jeszcze praktycznie nie są dostępne dla pszczół. Jej kwiaty pojawiają się często jako jedne z pierwszych w sezonie, co jest kluczowe w kontekście gospodarki pasiecznej. W praktyce wierzba iwa dostarcza pszczołom nie tylko nektaru, ale także bardzo cennego pyłku, który jest pszczołom niezbędny do rozwoju czerwiu na przedwiośniu. Bez tego wczesnego źródła białka rodziny pszczele mogą mieć trudności z szybkim rozwojem na początku sezonu, a nawet przetrwaniem. W wielu publikacjach i podręcznikach branżowych (np. standardowe materiały PZP czy 'Gospodarka Pasieczna' S. Wildego) podkreśla się, jak ważne są pożytki przedwiośnia, a wierzba iwa jest tutaj liderem. Z mojego doświadczenia, nawet na chłodniejszych terenach, pszczoły potrafią masowo latać na wierzby w te pierwsze cieplejsze dni, kiedy inne rośliny jeszcze nawet nie myślą o kwitnieniu. Warto dodać, że sadzenie wierzb w pobliżu pasiek to dobra praktyka, bo pomaga pszczołom wystartować sezon z odpowiednią ilością pyłku i nektaru. Moim zdaniem, każda pasieka powinna mieć dostęp do takich roślin jak wierzba iwa, bo to zdecydowanie poprawia kondycję rodzin wiosną.

Pytanie 30

Której metody tworzenia rodzin pszczelich dotyczy opis?

Z kilku rodzin pszczelich należy odebrać po 1-2 plastry z czerwiem na wygryzieniu, a także plastry z miodem i pierzgą oraz odsiadującymi je pszczołami. Po przewiezieniu ula na nowe pasieczysko należy podać matecznik na wygryzieniu lub nieunasiennioną matkę pszczelą.
A. Składańców.
B. Zsypańców.
C. Z dwóch trzecia.
D. Dzielenia na pół lotu.
Opis dotyczy metody tworzenia rodzin pszczelich zwanej składańcami. W praktyce pasiecznej jest to dosyć często wybierana technika wtedy, gdy pojawia się potrzeba szybkiego utworzenia nowej, silnej rodziny albo wzmocnienia istniejącej. Kluczowe tutaj jest pobranie plastrów z czerwiem, miodem, pierzgą i dorosłymi pszczołami z kilku różnych, zdrowych rodzin, a następnie zestawienie ich w jednym ulu. To znacznie zmniejsza ryzyko osłabienia pojedynczej rodziny i pozwala stworzyć nowy ul z różnorodnym materiałem genetycznym. Po przewiezieniu ula na nowe pasieczysko podanie matecznika na wygryzieniu lub nieunasiennionej matki to już standard, bo młode pszczoły szybciej akceptują nową królową. Moim zdaniem, dużym plusem tej metody jest szybka adaptacja nowej rodziny do pracy i mniejsza skłonność do nastroju rojowego (przynajmniej przez jakiś czas). Praktyka pokazuje, że składańce świetnie sprawdzają się podczas prowadzenia selekcji lub budowania zapasowych rodzin w pasiece. W branżowych opracowaniach, takich jak instrukcje PZP czy podręczniki do technologii pasiecznej, metoda składańców jest zawsze wymieniana jako efektywna i zgodna z zasadami bioasekuracji, pod warunkiem, że pszczoły są zdrowe i pochodzą ze sprawdzonych rodzin. To naprawdę dobry sposób na optymalizację populacji pszczół i utrzymanie pasieki w dobrej kondycji.

Pytanie 31

Którą metodę tworzenia rodzin pszczelich opisano?

W macierzaku wyłapać matkę do klateczki. Do podstawionego pustego ula z zakrytym wylotem przenieść z macierzaka 2-3 ramki z czerwiem na wygryzieniu razem z obsiadającymi je pszczołami. Do tworzonej rodziny dodatkowo zmieść pszczoły z kilku plastrów oraz dostawić plastry odrywowe z zapasami miodu i pierzgi. Młodą matkę pszczelą w klateczce z korkiem umieścić na plastrze środkowym. Wieczorem ocenić stan utworzonej rodziny. Korek w klateczce z matką zastąpić podziurkowaną wezą i ciastem miodowo-cukrowym. Nowo zasiedlony ul odstawić w miejsce na pasiecznisku i uchylić wylotek.
A. Zsypańce.
B. Dzielenia rodziny na pół lotu.
C. Z dwóch rodzin trzecią.
D. Odkłady.
Opisany w pytaniu sposób postępowania idealnie wpisuje się w metodę tworzenia odkładów pszczelich. Odkład to sztucznie utworzona, nowa rodzina pszczela, którą buduje się na bazie kilku ramek czerwiu oraz starszych i młodszych pszczół przenoszonych z macierzystej rodziny. Istotne jest przy tym zabezpieczenie odpowiednich zapasów, np. plastra z miodem i pierzgą, by nowy rój miał siły na rozwój. Kluczowym elementem w omawianym opisie jest wprowadzenie młodej matki do klateczki z ciastem miodowo-cukrowym. To bardzo ważne, bo matka powinna być przyjęta spokojnie przez nowe pszczoły. Z mojego doświadczenia często widuję, jak początkujący pszczelarze lekceważą etap z korkiem i wezą, co skutkuje odrzuceniem matki. W branży każde rozdzielanie rodziny przy jednoczesnym przenoszeniu czerwiu, pszczół i poddaniu nowej matki traktowane jest właśnie jako tworzenie odkładu. Ten sposób pozwala na szybkie powiększenie własnej pasieki albo odbudowę osypanych rodzin po zimie. Praktycznie rzecz biorąc, taki odkład można szybko transportować na inne pasieczysko czy też wykorzystać do produkcji miodu wrzosowego, jeśli odpowiednio go wzmocnimy. To jedna z podstawowych i najczęściej stosowanych metod według Polskiego Związku Pszczelarskiego, sprawdzona od lat przez wielu pszczelarzy.

Pytanie 32

Który z wymienionych czynników nie ma bezpośredniego wpływu na powodzenie wychowu wartościowych matek pszczelich?

A. Wiek larw hodowlanych.
B. Liczba młodych pszczół w rodzinie wychowującej.
C. Zdrowotność rodziny wychowującej.
D. Rodzaj klateczek do izolowania mateczników.
Rodzaj klateczek do izolowania mateczników faktycznie nie ma bezpośredniego wpływu na to, czy uda się wyhodować wartościowe matki pszczele. Najważniejsze są warunki biologiczne i opieka ze strony pszczół, a nie sam rodzaj klateczki. Moim zdaniem wielu początkujących pszczelarzy skupia się na detalach technicznych, zapominając o podstawach, takich jak zdrowotność rodziny wychowującej czy odpowiedni wiek larw. Dobre praktyki mówią jasno – pszczoły muszą być zdrowe, mieć dostęp do dużej liczby młodych robotnic i świeżego pyłku, a do przelarwowania wybierać larwy w pierwszym, maksymalnie drugim dniu życia. Klateczki mają znaczenie bardziej logistyczne – ułatwiają przenoszenie matecznika i chronią przed uszkodzeniami mechanicznymi. Jeśli chodzi o standardy, to zarówno w literaturze krajowej, jak i zagranicznej podkreśla się, że rodzaj klateczki nie wpływa na jakość matki, o ile larwa rozwija się bez zakłóceń. Przykładowo, w praktykach gospodarstw pasiecznych często stosuje się różne typy klateczek – drewniane, plastikowe, nawet prowizoryczne z siatki – i nie zaobserwowano, by przekładało się to na cechy matek. Najważniejsze, by matecznik był właściwie zabezpieczony przed uszkodzeniem, a nie z czego wykonana jest klateczka. Z mojego doświadczenia wynika, że lepiej czasem poświęcić więcej uwagi rodzinie wychowującej niż zastanawiać się, czy klateczka ma taki czy inny kształt.

Pytanie 33

Którą czynność, wykonywaną w zakresie okulizacji, przedstawiono na rysunku?

Ilustracja do pytania
A. Wycinanie zrazu.
B. Nacinanie podkładki.
C. Nacinanie komponentów.
D. Wycinanie oczka.
Wycinanie oczka to naprawdę kluczowy etap podczas okulizacji, czyli jednej z najpopularniejszych metod rozmnażania roślin sadowniczych. W praktyce polega to na bardzo precyzyjnym wycięciu fragmentu kory z pąkiem (tzw. oczkiem) z wybranego zrazu, który potem wszczepia się w nacięcie podkładki. Najważniejsze jest tu, by nożem okulizacyjnym wykonywać cięcie pewnym ruchem, tak żeby pąk był nieuszkodzony, a kawałek kory miał odpowiednią długość i grubość. Jeśli oczko pobierzemy niewłaściwie, to prawdopodobieństwo udanego zrastania się z podkładką dramatycznie spada. Moim zdaniem praktyka jest tu nie do przecenienia – im więcej takich oczek się wytnie, tym łatwiej nabrać wprawy i ocenić, które są zdrowe i dobrze wykształcone. Zwróciłbym uwagę także na higienę narzędzi i ostrość noża – to podstawa, żeby nie uszkodzić tkanek. W branży sadowniczej wycinanie oczka uznaje się za czynność wymagającą dużej precyzji i cierpliwości, ale jak się to dobrze opanuje, to efekty potrafią naprawdę zaskoczyć – zwłaszcza przy okulizacji letniej, kiedy przyrosty są najbardziej podatne na szczepienie. Warto wiedzieć, że ta technika jest szeroko stosowana w sadach jabłoniowych i różanych, a jej prawidłowe wykonanie pozwala na szybkie i skuteczne rozmnażanie odmian szlachetnych.

Pytanie 34

Co należy zrobić w razie wystąpienia czerniawki spadziowej o dużym nasileniu?

A. Przesiedlić rodzinę do wydezynfekowanego ula z nowymi ramkami.
B. Podać rodzinie dodatkową ramkę pracy.
C. Wywieźć rodzinę w okolice z obfitym pożytkiem nektarowym i pyłkowym.
D. Wymienić matkę pszczelą na młodą unasienioną.
W kontekście zwalczania czerniawki spadziowej pojawiają się różne pomysły, ale tylko część z nich ma faktyczne uzasadnienie praktyczne i teoretyczne. Wymiana matki na młodą unasienioną nie rozwiąże głównego problemu, jakim jest zatrucie pszczół toksycznymi składnikami spadzi iglastej i zatwardzenie jelit – tu nie chodzi o genetykę rodziny, tylko o niewłaściwe warunki bytowe i pokarmowe. To częsty błąd polegać na przekonaniu, że każda słabość rodziny wynika ze złej matki, choć akurat przy czerniawce głównym czynnikiem jest właśnie długotrwały brak odpowiednich pożytków. Przesiedlenie rodziny do wydezynfekowanego ula z nowymi ramkami również nie pomoże, bo problem nie leży w zakażeniu czy skażeniu ula, tylko w stanie zdrowotnym samych pszczół po okresie zbierania szkodliwego pokarmu. To takie trochę myślenie na skróty: jak nie wiadomo co zrobić, to dezynfekcja, ale w tym przypadku nie ma to realnego wpływu na proces zdrowienia. Podanie rodzinie dodatkowej ramki pracy to typowo rutynowa czynność, mająca na celu kontrolę nastroju rojowego albo produkcję wosku, a nie rozwiązanie problemów pokarmowych lub zatrucia. To tylko zabieg uzupełniający, który w żaden sposób nie usuwa przyczyny czerniawki. W praktyce branżowej wywiezienie rodzin w nowe miejsce z obfitymi pożytkami jest jedyną metodą umożliwiającą szybkie oczyszczenie jelit i regenerację pszczół. Wielu początkujących pszczelarzy zapomina, że choroby pokarmowe wymagają działań ukierunkowanych na źródło problemu, a nie tylko na poprawę warunków higienicznych czy genetycznych rodziny. Moim zdaniem warto też wiedzieć, że każda interwencja powinna wynikać z rzeczywistych potrzeb pszczół, a nie ze schematycznego podejścia do gospodarki pasiecznej.

Pytanie 35

Plaster z jednodniowymi larwami należy podać rodzinie, gdy stwierdzono w niej

A. mateczniki rojowe.
B. brak czerwiu krytego.
C. mateczniki ratunkowe.
D. brak czerwiu otwartego.
Wybrałeś prawidłową odpowiedź – plaster z jednodniowymi larwami podaje się rodzinie pszczelej, kiedy stwierdzony jest brak czerwiu otwartego. To właśnie czerw otwarty, czyli larwy w początkowych stadiach rozwoju – do 3 dni, są kluczowe dla zachowania możliwości wychowu nowej matki przez rodzinę. Jeżeli w ulu zabraknie czerwiu otwartego, pszczoły nie są już w stanie same wyhodować matki, bo tylko z młodszych larw mogą wyciągnąć mateczniki ratunkowe. Taka sytuacja często ma miejsce po utracie matki i wtedy, zgodnie z podręcznikową praktyką, należy przynieść plaster z bardzo młodym czerwiem z innej rodziny. To jest taki klasyczny zabieg ratunkowy w pszczelarstwie – zresztą chyba każdy praktyk miał z tym do czynienia. Ja uważam, że warto mieć zawsze pod ręką ramki z młodym czerwiem, bo czasami nawet doświadczeni pszczelarze przeoczą brak matki, a wtedy chodzi przecież o uratowanie rodziny. Plaster z jednodniowymi larwami umożliwia pszczołom podjęcie naturalnego procesu wychowu nowej matki. To też pokazuje, jak ważne jest regularne przeglądanie rodzin, bo w praktyce nie zawsze od razu widać brak czerwiu otwartego. Warto też pamiętać, że zbyt późne podanie takiego plastra może doprowadzić do osłabienia lub śmierci rodziny, bo bez matki i możliwości wychowu nowej, pszczoły nie przeżyją długo. Takie działanie jest zgodne z dobrymi praktykami pszczelarskimi i stanowi fundament ratowania rodziny bez matki.

Pytanie 36

W jakiej minimalnej odległości od głównej arterii komunikacyjnej pszczelarz może usytuować pasiekę?

A. 30 m
B. 100 m
C. 200 m
D. 50 m
Minimalna odległość 50 metrów od głównej arterii komunikacyjnej to nie przypadek, tylko wynik przemyślanych przepisów oraz wieloletnich obserwacji praktyków pszczelarstwa. Chodzi o bezpieczeństwo – zarówno ludzi, jak i pszczół. Drogi o dużym natężeniu ruchu, takie jak trasy krajowe czy wojewódzkie, stwarzają ryzyko kolizji owadów z pojazdami, a także możliwość wystraszenia lub rozdrażnienia pszczół przez hałas czy spaliny. Właśnie dlatego ustawodawca określił tę minimalną odległość. Moim zdaniem, to zdecydowanie najbardziej rozsądny kompromis – pasieka zlokalizowana bliżej drogi mogłaby powodować zagrożenie dla kierowców, jeśli pszczoły zaczną masowo przelatywać przez jezdnię w poszukiwaniu pożytku. Tak bliska obecność uli przy arterii mogłaby też negatywnie odbić się na kondycji rodzin pszczelich – stres, zanieczyszczenia, wibracje. Dobrą praktyką jest nawet zachowanie większego dystansu, jeśli pozwala na to teren. Warto też pomyśleć o naturalnej osłonie w postaci żywopłotu czy drzew – to podnosi komfort i bezpieczeństwo. W fachowych podręcznikach pszczelarskich można znaleźć zalecenia, które potwierdzają sens tej regulacji. Z mojego doświadczenia wynika, że dobre usytuowanie pasieki to podstawa spokojnej pracy i zadowolenia zarówno pszczelarza, jak i okolicznych mieszkańców.

Pytanie 37

Pszczelarz wykonując główny przegląd jesienny oszacował zgromadzony miód w gnieździe na 2 kg.
Z ilu kg cukru musi wykonać syrop 3:2, aby uzupełnić żelazny zapas?

A. 6 kg
B. 2 kg
C. 3 kg
D. 7 kg
Dobrze dobrana ilość cukru do przygotowania syropu 3:2, czyli 6 kg, wynika z praktycznych wytycznych dotyczących uzupełniania żelaznego zapasu pokarmowego w ulu na zimę. Standardowo przyjmuje się, że rodzina pszczela powinna mieć na zimę około 8 kg zapasu pokarmu w plastrach. Skoro w gnieździe jest już 2 kg miodu, trzeba uzupełnić brakujące 6 kg. Ale tu ważna rzecz – pszczoły nie zamieniają 1 kg cukru w 1 kg zapasu, bo część jest tracona podczas przerabiania na pokarm, ale przy syropie 3:2 przeliczenia są uproszczone – z 6 kg cukru uzyskamy mniej więcej tyle zapasu, ile potrzeba. Ten sposób liczenia jest stosowany przez większość doświadczonych pszczelarzy i wynika z praktyki prowadzenia pasiek oraz zaleceń Polskiego Związku Pszczelarskiego. Syrop 3:2 jest optymalny na jesień, bo pszczoły szybko go pobierają i zasklepiają, a nie jest zbyt rzadki ani za gęsty. Warto pamiętać, że miodu z gniazda nie ubywa później, więc to właśnie do tej wartości trzeba się dostosować. Z mojego doświadczenia, lepiej nie zaniżać tej ilości cukru, bo wtedy rodzina może mieć za mało zapasu, a to już poważny błąd przed zimowlą.

Pytanie 38

Jaki jest zasób surowca miodowego borówki czarnej, stanowiącej 4% powierzchni 100 ha lasu i wydajności miodowej 100 kg/ha?

A. 200 kg
B. 300 kg
C. 100 kg
D. 400 kg
Odpowiedź 400 kg jest trafna, bo opiera się na prawidłowym wyliczeniu powierzchni oraz znajomości wydajności miodowej borówki czarnej. Skoro borówka czarna zajmuje 4% z 100 ha lasu, to łatwo policzyć: 100 ha × 0,04 = 4 ha. Dalej, wydajność miodowa tego gatunku wynosi 100 kg/ha, więc 4 ha × 100 kg/ha = 400 kg. Taka metoda liczenia jest zgodna z zaleceniami dotyczącymi szacowania potencjału pożytkowego dla pszczół w terenach leśnych, co jest szczególnie ważne przy planowaniu gospodarki pasiecznej. Moim zdaniem, praktyczna umiejętność takiego przeliczania przydaje się nie tylko na egzaminach, ale też, a może nawet bardziej, w codziennej pracy pszczelarza – pozwala chociażby lepiej rozplanować ustawienie uli czy przewidzieć, czy dany teren jest wystarczająco bogaty pod kątem pożytku. Branżowe standardy, np. te rekomendowane przez Instytut Ogrodnictwa czy Polskie Towarzystwo Pszczelarskie, podkreślają wagę szczegółowego monitorowania areału i znajomości wydajności miodowej roślin. Pozwala to ocenić, czy warto inwestować czas i środki w określony teren, czy lepiej poszukać miejsca z większym udziałem roślin miododajnych. Moim zdaniem wiele osób nie docenia, jak duże znaczenie mają nawet pozornie niewielkie procenty powierzchni w dużych kompleksach leśnych – dlatego warto dokładnie liczyć.

Pytanie 39

Jaki jest maksymalny okres przechowywania mleczka pszczelego w temperaturze 0-5 °C?

A. 7 dni.
B. 14 dni.
C. 21 dni.
D. 28 dni.
Odpowiedź 14 dni jest właściwa, bo właśnie tyle wynosi maksymalny okres przechowywania świeżego mleczka pszczelego w temperaturze 0-5 °C, zgodnie z zaleceniami branżowymi i normami przechowywania produktów pszczelich. Taka temperatura jest uznawana za chłodniczą, spowalniającą rozwój mikroorganizmów i procesy utleniania, ale nie zatrzymuje ich całkowicie. Mleczko pszczele jest wyjątkowo wrażliwe na warunki przechowywania, głównie przez dużą zawartość wody i obecność białek, które łatwo ulegają degradacji. Gdy przetrzymujemy je w tej temperaturze, pozostaje świeże i bezpieczne do spożycia właśnie przez 14 dni. W praktyce, moim zdaniem, dobrze jest zaplanować odbiór i wykorzystanie mleczka jak najszybciej po zbiorze, żeby nie ryzykować utraty wartości odżywczych. Część pszczelarzy decyduje się na głębokie mrożenie (poniżej -18°C), co pozwala wydłużyć trwałość nawet do roku, ale to już całkiem inna procedura i inny sposób postępowania. No i jeszcze taka ciekawostka — niektórzy próbują przedłużać świeżość przez mieszanie mleczka z miodem, ale to już nie jest produkt czysty, a raczej mieszanka, więc nie podlega tym samym zasadom. Z mojego doświadczenia wynika, że przestrzeganie tego 14-dniowego okresu przechowywania naprawdę wpływa na jakość i bezpieczeństwo mleczka, więc nie warto eksperymentować z dłuższym czasem w lodówce.

Pytanie 40

Jaka musi być minimalna temperatura powietrza, aby można było przeprowadzić główny przegląd wiosenny z dokonaniem oceny rodziny po zimie?

A. 20°C
B. 5°C
C. 10°C
D. 15°C
Temperatura 15°C to taki próg, który w branży pszczelarskiej uznaje się za bezpieczny do przeprowadzania głównego przeglądu wiosennego z oceną rodzin po zimowli. Chodzi o to, żeby nie wychładzać czerwiu ani nie narażać pszczół na zbędny stres termiczny – w okolicach 15°C pszczoły już podejmują intensywną działalność, a matka coraz odważniej czerwi. W praktyce, jak się otworzy ul przy niższej temperaturze, rozwiany ciepły mikroklimat może sprawić, że czerw zacznie się wychładzać i rodzina niepotrzebnie się osłabi. Tak naprawdę 15°C to taki kompromis – ani za zimno, ani jeszcze nie za gorąco, żeby się nie spieszyć, ale też nie opóźniać niepotrzebnie prac. Niejednokrotnie spotkałem się z sytuacją, gdzie ktoś zaczął przegląd przy 10°C i potem żałował – pszczoły były nerwowe, czerw dostał po głowie, a matka trafiła w niepotrzebny stres. Takie działania nie mają poparcia w literaturze fachowej, zdecydowana większość podręczników i praktyków powtarza, że 15°C to ten moment, gdy można śmiało zaglądać do ula, oceniać siłę rodziny, obecność czerwiu, zapasów, kondycję matki i ewentualnie podjąć decyzje o łączeniu rodzin czy podkarmianiu. Również w praktyce nauczania w szkołach branżowych czy na kursach dla pszczelarzy podkreśla się, że właśnie ta temperatura jest kluczowa – poniżej nie robimy głównego przeglądu, tylko ewentualnie szybki podgląd na obecność zapasów. Moim zdaniem nie ma co ryzykować, lepiej chwilę poczekać aż będzie cieplej.