Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
Rozpoczęcie: 18 października 2026 01:31
Zakończenie: 18 października 2026 01:34 Rozwiązano w aplikacji mobilnej
Egzamin zdany!
Wynik: 8/10 punktów (80,0%)
Wymagane minimum: 5 punktów (50%)
Pewność odpowiedzi
Żadna odpowiedź nie została oznaczona jako strzał.
Przy następnym egzaminie zaznaczaj niepewne odpowiedzi - zobaczysz wtedy, ile wyniku bierze się z wiedzy, a ile ze szczęścia.
Zachowaj ten wynik na koncie
Załóż darmowe konto albo zaloguj się - ten egzamin przypiszemy do Twojego konta, więc wrócisz do swoich błędów, będziesz śledzić postęp i dostaniesz powtórki dobrane do Twoich odpowiedzi.
Wskaż roczną dawkę graniczną dla osób zatrudnionych w warunkach narażenia na promieniowanie jonizujące.
A. 5 mSv
B. 15 mSv
C. 20 mSv
Twoja odpowiedź
D. 30 mSv
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana roczna dawka graniczna 20 mSv wynika z aktualnych zaleceń międzynarodowych (ICRP – International Commission on Radiological Protection) oraz przepisów prawa krajowego dotyczących osób zawodowo narażonych na promieniowanie jonizujące. Chodzi tu o tzw. efektywną dawkę roczną u pracowników zakwalifikowanych do kategorii A narażenia. W praktyce oznacza to, że planując pracę technika elektroradiologii, fizyka medycznego czy personelu w medycynie nuklearnej, całkowita zsumowana dawka z wszystkich badań i procedur w danym roku kalendarzowym nie powinna przekroczyć właśnie 20 mSv, liczonych jako średnia w okresie 5 lat, przy czym w żadnym pojedynczym roku nie wolno przekroczyć 50 mSv. Moim zdaniem ważne jest, żeby nie traktować tego limitu jako „celu do osiągnięcia”, tylko jako absolutny górny sufit, którego staramy się w ogóle nie dotykać. W dobrze zorganizowanej pracowni dawki osobiste techników zwykle są znacznie niższe, często na poziomie pojedynczych mSv rocznie. W codziennej pracy przekłada się to na obowiązek stosowania osłon stałych (parawany ołowiane, ściany ekranowane), środków ochrony indywidualnej (fartuchy, kołnierze, osłony na gonady), odpowiedniego pozycjonowania się względem źródła promieniowania, korzystania z zdalnego sterowania aparatem oraz rygorystycznego przestrzegania zasady ALARA – As Low As Reasonably Achievable. Dodatkowo każdy pracownik objęty jest dozymetrią indywidualną (dawkomierze osobiste), a wyniki są dokumentowane i okresowo analizowane. Jeśli dawki zbliżają się do poziomów ostrzegawczych, pracodawca ma obowiązek zmodyfikować organizację pracy, np. rotować personel, zmieniać obsadę dyżurów w pracowniach wysokodawkowych (TK, radiologia zabiegowa, medycyna nuklearna, radioterapia). Właśnie takie rozumienie limitu 20 mSv – jako narzędzia do planowania i kontroli narażenia – jest sednem profesjonalnej ochrony radiologicznej.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 2
Jakie struktury anatomiczne uwidoczniono na obrazie USG?
A. Nerka lewa ze złogami.
B. Pęcherz moczowy z kamieniami.
C. Pęcherzyk żółciowy z kamieniami.
Twoja odpowiedź
D. Ciężarna macica z czterema płodami.
Poprawna odpowiedź. Na obrazie USG widoczny jest typowy obraz pęcherzyka żółciowego z kamieniami – jest to podłużna, bezechowa struktura (czarna, wypełniona żółcią) z wyraźnie hiperechogenicznymi ogniskami przy jego ścianie. Te jasne „kulki” dają za sobą cienioowanie akustyczne, czyli ciemny cień w głąb obrazu, bo fala ultradźwiękowa nie przechodzi przez złogi. To właśnie ten akustyczny cień jest jednym z najważniejszych kryteriów rozpoznania kamicy pęcherzyka w standardach ultrasonograficznych (m.in. zalecenia PTU i EFSUMB). W praktyce klinicznej, jeśli widzimy: bezechowy pęcherzyk, ruchome lub zalegające przy ścianie hiperechogeniczne złogi z cieniem, do tego dodatni objaw zmiany położenia przy zmianie pozycji pacjenta – myślimy w pierwszej kolejności o kamicy. Z mojego doświadczenia, w opisie badania warto zawsze zaznaczyć: liczbę złogów (pojedyncze vs mnogie), ich wielkość, obecność zgrubienia ściany pęcherzyka, płynu okołopęcherzykowego oraz ewentualny dodatni objaw Murphy’ego w USG (ból przy uciśnięciu głowicą w rzucie pęcherzyka). To pomaga lekarzowi prowadzącemu ocenić, czy mamy tylko niepowikłaną kamicę, czy już ostre zapalenie pęcherzyka. W dobrych praktykach technik wykonujący badanie zawsze optymalizuje głębokość, wzmocnienie (gain) i ognisko tak, żeby ściana pęcherzyka i cień za złogami były jak najbardziej czytelne. Dobrze jest też pamiętać o projekcjach: badamy pęcherzyk w przekrojach podłużnych i poprzecznych, zwykle w pozycji na wznak, czasem dodatkowo w leżeniu na lewym boku, żeby ocenić ruchomość kamieni. Taka systematyka bardzo ułatwia pewne rozpoznanie i odróżnienie kamieni od np. polipów czy zagęszczeń żółci.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 3
Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałką oznaczono wyrostek kolczysty kręgu
A. piersiowego w płaszczyźnie strzałkowej.
B. piersiowego w płaszczyźnie czołowej.
C. szyjnego w płaszczyźnie strzałkowej.
Twoja odpowiedź
D. szyjnego w płaszczyźnie czołowej.
Poprawna odpowiedź. Na przedstawionym obrazie MR widzimy odcinek szyjny kręgosłupa w projekcji bocznej, czyli w płaszczyźnie strzałkowej. Strzałka wskazuje na tylną, ostro zakończoną strukturę kostną wychodzącą ku tyłowi od łuku kręgu – to właśnie wyrostek kolczysty kręgu szyjnego. W rezonansie magnetycznym, szczególnie w sekwencjach T1-zależnych, trzon kręgu i łuk mają jednorodny, dość jasny sygnał, a wyrostki kolczyste układają się w charakterystyczny „łańcuszek” za tylną ścianą kanału kręgowego. W odcinku szyjnym łatwo rozpoznać sąsiednie struktury: z przodu tchawicę i przełyk, powyżej podstawę czaszki, a w kanale kręgowym rdzeń kręgowy o bardziej jednorodnym sygnale niż otaczające go krążki międzykręgowe. Moim zdaniem kluczowe jest tu kojarzenie kształtu i położenia: wyrostek kolczysty zawsze leży po stronie tylnej, w linii pośrodkowej, za łukiem kręgu, a w obrazie strzałkowym widzimy go jak „kolce” ustawione jeden za drugim. W praktyce klinicznej taka orientacja w anatomii obrazowej jest bardzo ważna przy ocenie urazów kręgosłupa szyjnego, np. złamań wyrostków kolczystych, zmian zwyrodnieniowych czy ocenie ustawienia kręgów po urazie komunikacyjnym. Dobre rozpoznawanie płaszczyzn obrazowania (strzałkowa vs czołowa vs poprzeczna) jest standardem w diagnostyce MR – technik i lekarz muszą sprawnie kojarzyć przekrój z anatomią 3D pacjenta. W odcinku szyjnym dodatkowo pomaga charakterystyczne wygięcie lordotyczne oraz obecność czaszki nad kręgami szyjnymi, co tutaj też ładnie widać. Poprawne rozpoznanie wyrostka kolczystego świadczy o tym, że potrafisz „czytać” obraz w sposób przestrzenny, a to w radiologii jest, z mojego doświadczenia, absolutna podstawa dobrej praktyki.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 4
Kolonoskopia to badanie, które ma na celu ocenę błony śluzowej
A. żołądka.
B. dwunastnicy.
C. jelita grubego.
Twoja odpowiedź
D. jelita cienkiego.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – kolonoskopia służy do oceny błony śluzowej jelita grubego, czyli okrężnicy, esicy i odbytnicy. W badaniu używa się giętkiego endoskopu wprowadzanego przez odbyt, a operator ogląda od środka ścianę jelita na monitorze w powiększeniu. Dzięki temu można bardzo dokładnie ocenić wygląd śluzówki: kolor, ukształtowanie, obecność nadżerek, owrzodzeń, polipów, guzów czy źródeł krwawienia. Z mojego doświadczenia to jedno z kluczowych badań w profilaktyce raka jelita grubego – standardem jest wykonywanie kolonoskopii przesiewowej u osób po 50. roku życia (a czasem wcześniej, gdy są obciążenia rodzinne). W trakcie kolonoskopii zgodnie z dobrymi praktykami nie tylko się ogląda jelito, ale też od razu wykonuje procedury terapeutyczne: usuwa polipy pętlą diatermiczną, pobiera wycinki do badania histopatologicznego, tamuje krwawienie za pomocą klipsów endoskopowych czy koagulacji. Dobre przygotowanie pacjenta, czyli dokładne oczyszczenie jelita środkami przeczyszczającymi dzień przed badaniem, jest absolutnie kluczowe – od tego zależy jakość oceny błony śluzowej, a tym samym wiarygodność wyniku. W praktyce technik czy personel pomocniczy musi pilnować, żeby pacjent miał właściwe przeciwwskazania ocenione (np. ciężka niewydolność krążenia, perforacja, ostre zapalenie otrzewnej) oraz żeby sprzęt był prawidłowo zdezynfekowany zgodnie z procedurami endoskopowymi. Moim zdaniem warto też zapamiętać prostą zasadę: kolonoskopia = jelito grube, gastroskopia = przełyk, żołądek i dwunastnica. To pomaga na egzaminach i w praktyce na oddziale, kiedy lekarz zleca różne badania endoskopowe i trzeba je dobrze od siebie odróżniać.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 5
Na którym z zapisów EKG została uwidoczniona fala Pardee'go?
Zapis 1
Zapis 2
Zapis 3
Twoja odpowiedź
Zapis 4
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany jest zapis 3, ponieważ właśnie tam widać klasyczną falę Pardee’go, czyli uniesienie odcinka ST z zachowaną, wyraźnie wysmukloną falą T, tworzącą taki jakby jednolity „kopiec” nad linią izoelektryczną. W ostrym zawale STEMI, zgodnie z wytycznymi ESC i PTK, szukamy uniesienia ST ≥1–2 mm w dwóch sąsiednich odprowadzeniach, o charakterystycznym kształcie: odcinek ST przechodzi płynnie z załamka R, bez wyraźnego punktu J, a całość przypomina właśnie falę Pardee’go. Na zapisie 3 dokładnie to widać – segment ST jest wyniesiony, wypukły do góry, a załamek T jest dodatni i niejako „przyklejony” do ST. To jest obraz świeżego, rozległego uszkodzenia mięśnia sercowego w fazie ostrej. W praktyce klinicznej rozpoznanie takiego uniesienia ST wymaga natychmiastowej reakcji: kwalifikacji do pierwotnej angioplastyki wieńcowej (PCI) lub, gdy to niemożliwe, do trombolizy. W pracowni, na SOR-ze czy nawet w ZRM, technik i ratownik powinni automatycznie kojarzyć falę Pardee’go z ostrym zawałem z uniesieniem ST. Moim zdaniem warto sobie wpoić prostą zasadę: jeśli widzisz ładny, gładki „garb” ST-T ponad izolinią w odpowiednich odprowadzeniach, u pacjenta z bólem w klatce, to traktujesz to jak STEMI, dopóki koronarografia nie udowodni czegoś innego. Ten wzorzec trzeba umieć odróżnić od wczesnej repolaryzacji, przerostu komór czy zmian w przebiegu zapalenia osierdzia, gdzie kształt i kontekst kliniczny są inne. Im częściej oglądasz takie EKG, tym szybciej i pewniej rozpoznasz falę Pardee’go w realnej sytuacji na dyżurze.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).
Pytanie 6
Na zamieszczonym obrazie TK strzałką zaznaczono zatokę
A. czołową w przekroju czołowym.
B. szczękową w przekroju czołowym.
Twoja odpowiedź
C. czołową w przekroju strzałkowym.
D. szczękową w przekroju strzałkowym.
Poprawna odpowiedź. Na obrazie TK widzisz klasyczny przekrój czołowy (koronalny) przez okolice zatok przynosowych. Świadczy o tym układ struktur: symetrycznie położone oczodoły po obu stronach, przegroda nosa biegnąca pionowo pośrodku oraz charakterystyczny kształt małżowin nosowych. Strzałka wskazuje dużą, powietrzną jamę położoną bocznie i nieco poniżej jamy nosowej – to właśnie zatoka szczękowa. Zatoki czołowe leżałyby znacznie wyżej, nad oczodołami, w obrębie kości czołowej, a tutaj ich po prostu nie widać. W praktyce technik i lekarz radiolog muszą bardzo dobrze rozpoznawać takie przekroje, bo od poprawnej identyfikacji zależy opis zmian zapalnych, torbieli, polipów czy poziomów płynu. W badaniach TK zatok standardem jest wykonywanie serii przekrojów koronalnych, bo najlepiej pokazują drożność kompleksu ujściowo-przewodowego i relacje między zatoką szczękową a jamą nosową. Moim zdaniem warto się „oswoić” z obrazem tej zatoki: położenie bocznie od jamy nosowej, cienka kostna ściana dolna sąsiadująca z korzeniami zębów trzonowych i przedtrzonowych, przyśrodkowa ściana granicząca z małżowinami nosowymi. W praktyce laryngologicznej i stomatologicznej to ma duże znaczenie – np. przy planowaniu podniesienia dna zatoki, implantów czy ocenie powikłań zapaleń okołowierzchołkowych. Dobre rozpoznanie, że jest to zatoka szczękowa w przekroju czołowym, jest więc zgodne z typowym standardem interpretacji badań TK zatok i pokazuje, że prawidłowo orientujesz się w anatomii w obrazowaniu.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 7
W jakiej projekcji i pod jakim kątem padania promienia centralnego został wykonany radiogram obojczyka?
A. W projekcji AP i prostopadłym kącie padania promienia centralnego.
B. W projekcji PA i prostopadłym kącie padania promienia centralnego.
C. W projekcji AP i skośnym dogłowowo kącie padania promienia centralnego.
Twoja odpowiedź
D. W projekcji AP i skośnym doogonowo kącie padania promienia centralnego.
Poprawna odpowiedź. Na pokazanym radiogramie obojczyk wykonano w projekcji AP z dogłowowym, czyli cephalad, skośnym ustawieniem promienia centralnego. To jest klasyczna projekcja osiowa AP obojczyka. W praktyce promień centralny kieruje się zwykle pod kątem około 15–30° w stronę głowy pacjenta, zależnie od budowy ciała i lokalnych procedur pracowni. Dzięki temu obojczyk zostaje rzutowany wyżej, ponad struktury klatki piersiowej, żebra i łopatkę, więc jego trzon, koniec mostkowy oraz koniec barkowy są lepiej widoczne. Moim zdaniem to jedna z tych projekcji, gdzie kierunek kąta naprawdę robi różnicę, bo przy promieniu prostopadłym część obojczyka zlewa się z górnymi żebrami. W dobrej praktyce trzeba objąć kolimacją cały obojczyk wraz ze stawem mostkowo-obojczykowym i barkowo-obojczykowym, oznaczyć stronę, np. R jak tutaj, oraz zadbać o brak rotacji pacjenta. Taka projekcja jest szczególnie przydatna przy podejrzeniu złamania, przemieszczenia odłamów, zwichnięcia w stawie barkowo-obojczykowym albo kontroli po leczeniu ortopedycznym.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 8
Na którym obrazie TK uwidoczniony jest artefakt spowodowany ruchami oddechowymi pacjenta?
Obraz 1
Twoja odpowiedź
Obraz 2
Obraz 3
Obraz 4
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany jest obraz 1. Na tym przekroju TK widać bardzo charakterystyczne, „pofalowane”, zygzakowate zniekształcenie konturów tkanek miękkich i ścian jamy brzusznej, jakby ktoś przesunął fragment obrazu w bok. Struktury anatomiczne nie są ostro odcięte, tylko rozciągnięte i nieregularne w kierunku osi Z i częściowo w płaszczyźnie obrazu. To typowy artefakt ruchowy wynikający z oddychania pacjenta w trakcie akwizycji danych. W TK brzucha i klatki piersiowej ruch oddechowy przepony oraz przesuwanie się narządów (wątroba, śledziona, jelita) powoduje, że kolejne projekcje są zbierane z narządami w nieco innym położeniu. Rekonstrukcja takiego „mieszanego” zestawu danych skutkuje właśnie takim falowaniem, rozmyciem, czasem podwójnymi konturami. W praktyce, zgodnie z dobrymi standardami (ESR, wytyczne producentów skanerów), badając jamę brzuszną prosimy pacjenta o wstrzymanie oddechu na czas skanu, stosujemy krótkie czasy rotacji lampy, odpowiednio dobraną kolimację i pitch, żeby skrócić czas zbierania danych. U pacjentów, którzy mają problem ze współpracą (np. dzieci, osoby z dusznością), często warto rozważyć techniki niskodawkowe z bardzo szybkim skanem, a czasem nawet sedację. Moim zdaniem kluczowe jest też dokładne wytłumaczenie pacjentowi przed badaniem, jak ma oddychać i kiedy przestać, bo to w prosty sposób zmniejsza ryzyko takich artefaktów i poprawia jakość diagnostyczną obrazów.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 9
W której technice obrazowania zostają zarejestrowane jednocześnie dwa przeciwbieżne kwanty promieniowania gamma o równej energii 511 keV?
A. Scyntygrafii dynamicznej.
Twoja odpowiedź
B. Tomografii komputerowej.
C. Pozytonowej tomografii emisyjnej.
Poprawna odpowiedź
D. Tomografii emisyjnej pojedynczego fotonu.
Niepoprawna odpowiedź. W tym pytaniu pułapka polega głównie na skojarzeniu słowa „gamma” z każdą metodą medycyny nuklearnej albo w ogóle z radiologią. Tymczasem rejestracja dwóch przeciwbieżnych fotonów gamma o energii dokładnie 511 keV jest charakterystyczna wyłącznie dla pozytonowej tomografii emisyjnej (PET), gdzie wykorzystuje się anihilację pozytonu z elektronem. W klasycznej scyntygrafii dynamicznej używa się gammakamery, ale rejestruje ona pojedyncze fotony gamma emitowane przez izotopy takie jak technet-99m. Nie ma tam zjawiska koincydencji dwóch przeciwległych kwantów ani stałej energii 511 keV – energia zależy od konkretnego radionuklidu (np. około 140 keV dla 99mTc). Dynamiczny jest tylko sposób akwizycji w czasie, a nie fizyka promieniowania. Tomografia komputerowa (TK, CT) z kolei w ogóle nie pracuje na promieniowaniu gamma z anihilacji, tylko na promieniowaniu rentgenowskim generowanym w lampie rentgenowskiej. Wiązka przechodzi przez pacjenta, a detektory mierzą osłabienie promieniowania X, nie mają tu miejsca ani pozytony, ani koincydencja dwóch fotonów. To dość częsty błąd: wrzucanie TK, PET i SPECT do jednego worka „bo wszystkie to tomografie”. W tomografii emisyjnej pojedynczego fotonu (SPECT) faktycznie używa się promieniowania gamma i rekonstrukcji tomograficznej, ale rejestruje się pojedyncze fotony, nie pary przeciwbieżnych kwantów. Aparat obraca się wokół pacjenta, zbiera projekcje emisji z różnych kątów i z tego liczy obraz 3D. Energia fotonów znowu zależy od użytego izotopu, a nie jest stała 511 keV. Typowy schemat błędnego myślenia jest taki: „jest gamma, jest tomografia, to pewnie chodzi o SPECT albo scyntygrafię”, albo odwrotnie – utożsamianie każdej tomografii z promieniowaniem X. Dlatego warto zapamiętać prostą zasadę: 511 keV + dwa przeciwbieżne fotony w koincydencji = PET; pojedyncze fotony gamma z gammakamery = scyntygrafia/SPECT; promieniowanie X z lampy = RTG/TK.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 10
Radioizotopowa terapia medycyny nuklearnej polega na wprowadzeniu do tkanek lub narządów radiofarmaceutyku
A. znajdującego się w odległości 50 cm od pacjenta.
B. znajdującego się w odległości 100 cm od pacjenta.
C. emitującego promieniowanie β ze źródeł otwartych.
Poprawna odpowiedź
D. emitującego promieniowanie γ ze źródeł otwartych.
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W tym zadaniu łatwo pomylić pojęcia z różnych działów radiologii, szczególnie jeśli w głowie mieszają się teleterapia, brachyterapia i medycyna nuklearna. Odpowiedzi odwołujące się do odległości 50 cm czy 100 cm od pacjenta bardziej pasują do opisu teleterapii, gdzie mamy zewnętrzne źródło promieniowania (np. akcelerator liniowy), ustawiane w określonej geometrii względem chorego. W radioizotopowej terapii medycyny nuklearnej nie chodzi o to, gdzie fizycznie stoi źródło w przestrzeni, tylko o to, że jest ono wprowadzone do organizmu w postaci radiofarmaceutyku – czyli mamy tzw. źródło otwarte. W praktyce personel oczywiście zachowuje dystans od pacjenta ze względów ochrony radiologicznej, ale to nie definiuje istoty samej metody. Błędne jest też utożsamianie radioizotopowej terapii z promieniowaniem γ. Promieniowanie gamma jest idealne do diagnostyki, bo dobrze „ucieka” z organizmu i może być zarejestrowane przez gammakamerę lub PET, ale słabiej nadaje się do precyzyjnego niszczenia małych ognisk chorobowych bez zbytniego napromieniania reszty ciała. W terapii izotopowej zależy nam na dostarczeniu wysokiej dawki miejscowo, na niewielkim obszarze. Dlatego preferuje się izotopy emitujące promieniowanie β o krótkim zasięgu w tkankach – energia jest oddawana bardzo lokalnie, co zwiększa skuteczność leczenia i ogranicza uszkodzenia zdrowych narządów. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro „w radiologii” często mówi się o promieniowaniu γ, to ktoś automatycznie zakłada, że każde leczenie promieniowaniem jonizującym musi się na nim opierać. Tymczasem w medycynie nuklearnej rozróżniamy wyraźnie tryb diagnostyczny (głównie γ, PET) i terapeutyczny (β, czasem α), a pojęcie „źródła otwartego” oznacza substancję wprowadzoną do wnętrza organizmu, a nie urządzenie stojące obok stołu pacjenta.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).