Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik szerokopasmowej komunikacji elektronicznej
  • Kwalifikacja: INF.05 - Montaż i eksploatacja instalacji wewnątrzbudynkowych telewizji satelitarnej, kablowej i naziemnej
  • Data rozpoczęcia: 8 czerwca 2026 16:10
  • Data zakończenia: 8 czerwca 2026 16:14

Egzamin zdany!

Wynik: 40/40 punktów (100,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Skrótem DVB-C oznacza się standard systemu telewizji

A. dozorowej.
B. naziemnej.
C. kablowej.
D. satelitarnej.
Skrót DVB-C oznacza „Digital Video Broadcasting – Cable”, czyli standard cyfrowej telewizji kablowej. Chodzi o sposób przesyłania cyfrowego sygnału telewizyjnego właśnie przez sieci kablowe operatorów. W praktyce, kiedy podłączasz telewizor do gniazdka od kablówki i skanujesz kanały DVB-C, to korzystasz bezpośrednio z tego standardu. Moim zdaniem warto to mieć dobrze w głowie, bo w technice RTV/SAT takie podstawy wracają cały czas. DVB-C wykorzystuje modulację QAM (np. 64-QAM, 256-QAM) do upakowania dużej ilości kanałów w jednym kanale częstotliwości. Dzięki temu operator może przesłać jednocześnie dziesiątki programów TV i usług dodatkowych, jak radio cyfrowe, EPG, VoD czy kanały w jakości HD i 4K. W sieciach kablowych stosuje się zwykle medium koncentryczne lub HFC (hybrid fiber-coax), a DVB-C jest zoptymalizowane właśnie pod takie warunki transmisji: stosunkowo dobry stosunek sygnału do szumu, stabilne parametry linii, ale za to wielu abonentów podłączonych do jednego segmentu sieci. Z mojego doświadczenia w serwisie RTV typowym zadaniem jest ustawienie telewizora lub dekodera, gdzie trzeba wybrać właściwy tryb tunera: DVB-C dla kablówki, DVB-T/T2 dla naziemnej i DVB-S/S2 dla satelity. Jeśli pomylisz ten standard, sprzęt po prostu nie znajdzie kanałów, mimo że sygnał fizycznie jest w kablu. Branżowe dobre praktyki mówią, żeby przy projektowaniu instalacji w budynkach wielorodzinnych wyraźnie rozdzielać linie przeznaczone pod DVB-C od instalacji antenowych DVB-T i DVB-S, bo każda z tych technologii ma inne wymagania co do poziomu sygnału, tłumienia, jakości przewodu i sposobu rozdziału. W kablówce szczególnie pilnuje się ekranowania przewodów i złącz, żeby uniknąć zakłóceń i „przebijania” sygnałów z sieci operatora do eteru i odwrotnie. Standard DVB-C jest też ściśle zdefiniowany w normach ETSI, co gwarantuje, że dekodery i telewizory różnych producentów będą ze sobą współpracować w jednej sieci kablowej, jeśli tylko spełniają te same specyfikacje techniczne.

Pytanie 2

W zakres czynności konserwacyjnych instalacji telewizyjnej nie wchodzi

A. czyszczenie przewodów koncentrycznych.
B. ustawienie anten.
C. pomiar sygnału w gniazdku abonenckim.
D. regulacja wzmacniaczy RF.
Poprawnie – czyszczenie przewodów koncentrycznych faktycznie nie wchodzi w zakres typowych czynności konserwacyjnych instalacji telewizyjnej. W praktyce serwisowej i eksploatacyjnej instalacji TV koncentrujemy się na elementach, które realnie wpływają na parametry toru sygnałowego: poziom sygnału, odstęp sygnał–szum, zniekształcenia, dopasowanie impedancyjne 75 Ω. Przewód koncentryczny jest elementem pasywnym, a podstawą jego prawidłowej pracy jest odpowiedni dobór, poprawne prowadzenie, brak uszkodzeń mechanicznych, właściwe zakończenie złączami F lub IEC oraz zachowanie minimalnych promieni gięcia. Samo „czyszczenie” przewodu na zewnątrz nie poprawi ani tłumienia, ani dopasowania, ani jakości odbioru. Jeśli kabel jest zabrudzony, zakurzony czy nawet lekko przybrudzony farbą, to z punktu widzenia parametrów transmisyjnych nic to praktycznie nie zmienia. W procedurach utrzymaniowych zgodnych z dobrą praktyką branżową (różne wytyczne operatorów kablowych, normy z rodziny PN‑EN 50083 dotyczące systemów zbiorowego odbioru sygnałów TV i SAT) kładzie się nacisk na kontrolę ciągłości przewodu, pomiar tłumienia, sprawdzanie ekranowania, stan złączy, a nie na ich kosmetykę. Z mojego doświadczenia, jeśli przewód wygląda brudno, ale ma poprawne parametry na mierniku, to nikt rozsądny go nie wymienia ani specjalnie nie czyści. Inaczej jest z zanieczyszczeniami wewnątrz złączy – tam czyści się styki, usuwa korozję, wymienia złącza, ale to już dotyczy elementu złączowego, nie samego kabla jako takiego. Dlatego w typowym harmonogramie konserwacji znajdziesz regulację wzmacniaczy RF, ustawianie anten czy pomiar sygnału w gniazdku abonenckim, natomiast „mycie kabla” nie jest uznawane za sensowną czynność techniczną.

Pytanie 3

W obwodzie elektrycznym przedstawionym na schemacie należy wykonać pomiary napięcia elektrycznego, natężenia prądu i mocy pobieranej przez odbiornik. Wskaż prawidłowe umiejscowienie poszczególnych mierników.

Ilustracja do pytania
A. 1-watomierz, 2-amperomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
B. 1-woltomierz, 2-amperomierz, 3-watomierz, 4-woltomierz
C. 1-amperomierz, 2-watomierz, 3-woltomierz, 4-woltomierz
D. 1-woltomierz, 2-watomierz, 3-amperomierz, 4-woltomierz
Prawidłowe rozmieszczenie przyrządów: 1 – woltomierz, 2 – amperomierz, 3 – watomierz, 4 – woltomierz wynika bezpośrednio z zasad budowy klasycznego układu pomiarowego w obwodzie prądu stałego. Woltomierze zawsze włączamy równolegle do elementu, którego napięcie chcemy zmierzyć. Dlatego przyrząd oznaczony jako 1 mierzy napięcie źródła zasilania, a przyrząd 4 – napięcie bezpośrednio na odbiorniku (obc). Dzięki temu można porównać spadek napięcia na przewodach, stykach czy aparaturze, co w praktyce serwisowej jest bardzo przydatne, np. przy diagnozie zbyt dużych spadków napięć w instalacjach niskonapięciowych. Amperomierz (2) musi być włączony szeregowo w obwód, tak aby cały prąd płynął przez jego wewnętrzne uzwojenie. To jest standardowa zasada, którą podają zarówno podręczniki SEP, jak i normy dotyczące pomiarów eksploatacyjnych w instalacjach. Gdyby amperomierz podłączyć równolegle, praktycznie zrobiłby zwarcie, bo ma bardzo małą rezystancję wewnętrzną. Watomierz (3) ma dwa obwody: prądowy i napięciowy. Obwód prądowy włącza się szeregowo tak jak amperomierz, natomiast obwód napięciowy równolegle do odbiornika. Na schemacie zaznaczone gwiazdkami zaciski watomierza są połączone prawidłowo – tak, żeby mierzył moc pobieraną przez obciążenie, a nie moc strat np. w przewodach. W praktyce warsztatowej takie ustawienie przyrządów stosuje się np. przy pomiarach silników DC, rezystorów mocy, grzałek czy żarówek – dokładnie tak samo: amperomierz w szereg, woltomierze na źródle i na odbiorniku, watomierz w układzie mieszanym. Moim zdaniem warto zapamiętać sobie taki „szkielet” połączeń, bo potem, przy bardziej skomplikowanych układach pomiarowych, zasada zostaje identyczna, tylko przyrządów robi się więcej.

Pytanie 4

Aby za pomocą kabla koncentrycznego 75 Ω doprowadzić sygnał z anteny dipolowej o impedancji 300 Ω do odbiornika TV, należy wykorzystać

A. filtr.
B. symetryzator.
C. sumator.
D. wzmacniacz.
Prawidłową odpowiedzią jest symetryzator, bo w tym układzie trzeba jednocześnie rozwiązać dwa problemy: dopasować impedancję 300 Ω anteny dipolowej do 75 Ω kabla koncentrycznego oraz przejść z linii symetrycznej (dipol) na linię niesymetryczną (kabel koncentryczny). Typowy dipol półfalowy ma impedancję w okolicach 300 Ω i jest źródłem symetrycznym, natomiast kabel koncentryczny 75 Ω jest to linia niesymetryczna, gdzie oplot jest najczęściej połączony z masą odbiornika. Symetryzator (często nazywany balunem, od „balanced–unbalanced”) realizuje właśnie te dwie funkcje naraz: transformację impedancji oraz konwersję z układu symetrycznego na niesymetryczny. W praktyce, w instalacjach RTV/SAT zgodnych z wytycznymi branżowymi (np. zalecenia producentów sprzętu, normy typu PN-EN dotyczące instalacji antenowych) stosuje się gotowe symetryzatory 300/75 Ω montowane bezpośrednio w puszce antenowej albo w postaci krótkiego adaptera F/300 Ω. Takie rozwiązanie minimalizuje niedopasowanie, odbicia sygnału (tzw. fale stojące) i straty mocy, a także ogranicza zakłócenia i „ściąganie” śmieci z otoczenia przez ekran kabla. Moim zdaniem to jest jedno z takich podstawowych pojęć, które w technice antenowej wraca ciągle: jak tylko łączysz dipol z kablem koncentrycznym, automatycznie powinna zaświecić się lampka „balun / symetryzator”. W dobrze zrobionej instalacji TV naziemnej: antena kierunkowa z dipolem 300 Ω, w puszce symetryzator 300/75 Ω, dalej dobrej jakości kabel koncentryczny 75 Ω do gniazda abonenckiego i dopiero potem ewentualne wzmacniacze, rozgałęźniki czy filtry. To jest po prostu standardowa i zalecana przez fachowców praktyka.

Pytanie 5

W który sposób należy ułożyć kable w instalacjach telewizyjnych, aby poprowadzić kabel koncentryczny pomiędzy szafą serwerową a gniazdem abonenckim?

A. Luźno po podłodze przy ścianie.
B. Dowolnie, jak najkrótszą drogą do gniazda.
C. Dowolnie, aby doprowadzić kabel do gniazda.
D. W pionie i poziomie w stosunku do ścian i stropów.
Prawidłowe ułożenie kabla koncentrycznego „w pionie i poziomie w stosunku do ścian i stropów” wynika z podstawowych zasad projektowania i wykonania instalacji teletechnicznych. Chodzi o to, żeby trasy kablowe były prowadzone w liniach prostych, równolegle do krawędzi pomieszczeń: ścian, sufitów i podłóg. Dzięki temu instalacja jest przewidywalna, łatwa do zlokalizowania przy późniejszych przeróbkach, a ryzyko przypadkowego przewiercenia kabla przy remontach jest dużo mniejsze. W praktyce, zgodnie z dobrą praktyką branżową i zaleceniami norm (np. PN-EN 50174 dla instalacji okablowania strukturalnego, które stosuje się też jako wzór dla innych instalacji niskoprądowych), trasy kablowe wyznacza się w tzw. strefach instalacyjnych – określone odległości od sufitu, podłogi i narożników. Moim zdaniem to jest jedna z tych zasad, które wydają się „biurokratyczne”, ale później ratują skórę przy każdej modernizacji. W instalacjach TV, szczególnie w budynkach biurowych czy wielorodzinnych, kabel koncentryczny prowadzimy zwykle w korytach kablowych, peszlach, kanałach instalacyjnych lub w szachtach – zawsze tak, żeby biegł równo, bez niepotrzebnych przekosów po skosie przez ścianę. Dodatkowo takie prowadzenie pomaga zachować odpowiedni promień gięcia kabla, unikać zbyt ostrych łuków, a co za tym idzie – ogranicza tłumienie i odbicia sygnału (VSWR). Przy trasowaniu w pionie i poziomie łatwiej też zachować separację od kabli energetycznych 230 V, co zmniejsza podatność na zakłócenia elektromagnetyczne. W porządnie zrobionej serwerowni czy szafie multimedialnej od razu widać, czy ktoś trzymał się tej zasady: wiązki są równe, przejścia przez ściany w ustalonych miejscach, a nie „jak się uda”. To później procentuje przy szukaniu uszkodzeń i rozbudowie instalacji – wiadomo mniej więcej, gdzie kabel może iść, a gdzie na pewno go nie ma.

Pytanie 6

W instalacji przedstawionej na rysunku występuje brak możliwości odbioru jakichkolwiek programów telewizji satelitarnej przez dekoder DS1, przy jednoczesnym wykluczeniu uszkodzenia tego dekodera oraz prawidłowym funkcjonowaniu odbiorników telewizyjnych TV1 i TV2 oraz dekodera DS2. Uszkodzenie którego z wymienionych elementów instalacji jest przyczyną dla tych objawów?

Ilustracja do pytania
A. Toru górnego pasma konwertera sygnału satelitarnego.
B. Odcinka kabla pomiędzy sumatorem, a gniazdem Gn1.
C. Konwertera satelitarnego Twin.
D. Gniazda abonenckie Gn1.
W tej instalacji kluczowe jest to, że tylko dekoder DS1 nie odbiera programów satelitarnych, a jednocześnie DS2 działa normalnie, podobnie jak odbiór DVB-T na obu telewizorach. To od razu podpowiada, że konwerter Twin, sumator SAT/DVB-T oraz wspólne odcinki kabli działają poprawnie, bo gdyby tam było uszkodzenie, problemy wystąpiłyby na obu stanowiskach. Moim zdaniem to jest właśnie typowa sytuacja serwisowa: jeden punkt abonencki „pada”, a reszta sieci chodzi jak złoto – wtedy prawie zawsze winne jest gniazdo lub kawałek lokalnej instalacji. W poprawnej odpowiedzi wskazano gniazdo abonenckie Gn1. To ma sens techniczny, bo gniazdo SAT/DVB-T zawiera w sobie odpowiednie tory filtrujące i rozdzielające: osobny tor dla sygnału satelitarnego (950–2150 MHz, z możliwością przepuszczenia zasilania 13/18 V i sygnału 22 kHz do konwertera) oraz osobny tor dla sygnału naziemnego DVB-T (pasmo VHF/UHF). Jeśli w gnieździe Gn1 uszkodzi się tor satelitarny – np. przerwie się ścieżka, upali się rezystor separujący, wygnie się lub zaśniedzieje złącze F wewnątrz – dekoder DS1 nie będzie w stanie ani zasilić konwertera, ani odebrać sygnału z pasma IF SAT. Jednocześnie tor DVB-T w tym samym gnieździe może działać normalnie, więc TV1 nadal odbiera telewizję naziemną. To bardzo częsty przypadek w praktyce. Dobre praktyki mówią, żeby w instalacjach multiswitchowych i z sumatorami stosować gniazda końcowe dedykowane do SAT/DVB-T, z pełnym przelotem DC w torze SAT i odpowiednim ekranowaniem (klasa A lub lepsza, zgodnie z EN 50083). W serwisie zazwyczaj sprawdza się takie gniazdo przez: podmianę na nowe, pomiar miernikiem sygnału SAT na wyjściu SAT gniazda albo chociaż prosty test – podłączenie dekodera bezpośrednio do kabla wychodzącego z sumatora. Jeśli po ominięciu gniazda DS1 zaczyna działać, to praktycznie pewne, że winne jest właśnie Gn1. Warto też pamiętać o poprawnym zarabianiu przewodu koncentrycznego (RG-6, pełna miedź, odpowiednia długość odizolowania dielektryka), bo słabe połączenie w samym gnieździe też potrafi skutkować identycznymi objawami jak uszkodzenie elementów wewnętrznych.

Pytanie 7

Przedstawiony na rysunku element to

Ilustracja do pytania
A. modulator RF
B. spliter RF
C. rozgałęźnik RF
D. multiswitch RF
Poprawnie – na rysunku jest multiswitch RF. To charakterystyczne urządzenie stosowane w instalacjach telewizji satelitarnej i naziemnej, szczególnie w blokach, hotelach, pensjonatach, gdzie z jednej anteny satelitarnej i jednej anteny naziemnej trzeba zasilić wiele gniazd abonenckich. Multiswitch ma kilka wejść z konwertera LNB (zwykle cztery dla pasm/polaryzacji: H/V i low/high) oraz osobne wejście dla sygnału naziemnego DVB-T/DAB/FM. Na dole widoczne są wyjścia „REC1, REC2, REC3, REC4” – to typowe oznaczenia wyjść do tunerów/gniazd abonenckich. Dodatkowo na obudowie widać zakresy częstotliwości: dla SAT 950–2150 MHz i dla sygnału naziemnego 47–862 MHz, co jest zgodne ze standardowymi pasmami pracy instalacji zbiorczych RTV-SAT. Multiswitch nie tylko rozdziela, ale też selekcjonuje odpowiednią połówkę pasma i polaryzację na podstawie napięcia 13/18 V i tonu 22 kHz wysyłanego przez tuner. Dzięki temu każdy abonent może niezależnie wybierać dowolny transponder, mimo że współdzieli tę samą antenę i konwerter typu quattro. W porządnie zaprojektowanej instalacji zgodnej z normami PN-EN 50083 czy wytycznymi operatorów kablowych multiswitch montuje się zwykle w szafce teletechnicznej, zapewniając prawidłowe uziemienie (na zdjęciu jest zacisk „Ground”) oraz stabilne zasilanie z zasilacza 18 V DC. Moim zdaniem to jedno z ważniejszych urządzeń, jeśli ktoś myśli poważnie o zbiorczych sieciach RTV-SAT, bo pozwala uniknąć „lasu” anten na elewacji i zapewnić stabilny poziom sygnału na wielu gniazdach.

Pytanie 8

Rozgałęźnik aktywny TV pracujący w zakresie częstotliwości 1 GHz ÷ 2,7 GHz jest wykorzystywany w instalacjach telewizji

A. kablowej.
B. satelitarnej.
C. naziemnej.
D. dozorowej.
Rozgałęźnik aktywny TV pracujący w zakresie 1 GHz ÷ 2,7 GHz jest typowym elementem instalacji telewizji satelitarnej, bo właśnie w tym paśmie pracuje sygnał z konwertera LNB na dachu. Po wyjściu z LNB sygnał satelitarny jest przesuwany do tzw. pasma pośredniego IF, mniej więcej 950–2150 MHz, a urządzenia instalacyjne często mają zapas pasma nawet do 2,5–2,7 GHz, żeby poprawnie przenosić wszystkie multipleksy, sygnały sterujące DiSEqC, sygnały z kilku satelitów itd. Dlatego, jeśli widzisz na rozgałęźniku zakres do ok. 2400–2700 MHz, to praktycznie od razu można go kojarzyć z instalacją SAT. W instalacjach satelitarnych stosuje się aktywne rozgałęźniki po to, żeby kompensować tłumienie długich kabli koncentrycznych, przejść przez multiswitche, gniazda przelotowe i inne elementy toru. Z mojego doświadczenia, przy większych budynkach wielorodzinnych bez wzmacniania sygnału na poziomie IF praktycznie nie da się zapewnić stabilnego odbioru na wszystkich gniazdach.
Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: telewizja naziemna DVB-T/T2 pracuje do ok. 790–862 MHz (w praktyce dziś zwykle max 700 MHz), telewizja kablowa DOCSIS i DVB-C najczęściej do ok. 860–1000 MHz, a wszystko, co idzie wyżej – w okolice 2 GHz – to już typowo satelita. Rozgałęźniki, wzmacniacze, multiswitche satelitarne mają na obudowie zakres mniej więcej 5–2400 MHz lub 950–2400 MHz, właśnie po to, żeby przenosić sygnał w pełnym paśmie pośrednim. W dobrych praktykach instalatorskich pilnuje się, żeby do SAT używać komponentów klasy „SAT/TV”, z pełnym pasmem do co najmniej 2150 MHz, ekranowanych zgodnie z normami EN 50083 (klasa A, A+), co ogranicza zakłócenia i poprawia stabilność odbioru. Aktywny rozgałęźnik w tym paśmie pozwala też na poprawne zasilanie LNB napięciem 13/18 V oraz przesył sygnałów sterujących (22 kHz, DiSEqC) – urządzenia przeznaczone do niższych częstotliwości po prostu tego nie zapewniają.

Pytanie 9

Złącza kompresyjne w instalacjach telewizyjnych stosowane są w celu

A. przystosowania instalacji do pracy w podwyższonym ciśnieniu atmosferycznym.
B. przystosowania instalacji do pracy w podwyższonych temperaturach.
C. zabezpieczenia instalacji przed wpływem wilgoci.
D. zwiększenia wytrzymałości mechanicznej połączeń.
Prawidłowo – złącza kompresyjne w instalacjach telewizyjnych stosuje się głównie po to, żeby uszczelnić połączenie i zabezpieczyć je przed wpływem wilgoci. Chodzi o to, że kabel koncentryczny ma bardzo precyzyjną strukturę: żyła wewnętrzna, dielektryk, ekran (oplot + folia) i płaszcz zewnętrzny. Jeśli do środka dostanie się woda, to zaczyna się kłopot – zmienia się impedancja falowa, rosną tłumienia, pojawiają się odbicia sygnału, a w skrajnym przypadku całkowita utrata odbioru. Z mojego doświadczenia w instalacjach zewnętrznych (anteny dachowe, masztowe, multiswitche na poddaszach nieogrzewanych) to właśnie wilgoć i kondensacja pary wodnej na złączach są najczęstszym powodem „magicznych” zaników sygnału. Złącza kompresyjne, w przeciwieństwie do zwykłych nakręcanych, zaciska się specjalnym narzędziem, które dociska tuleję złącza do płaszcza kabla na całym obwodzie. Powstaje coś w rodzaju pierścienia uszczelniającego – połączenie jest szczelne, stabilne mechanicznie i bardzo powtarzalne. W dobrych praktykach branżowych (instalacje wg zaleceń producentów sprzętu SAT/TV, norm PN‑EN dotyczących okablowania koncentrycznego) przyjmuje się, że na zewnątrz budynku powinno się stosować wyłącznie złącza kompresyjne lub przynajmniej samozaciskowe z uszczelką. W systemach zbiorczych RTV-SAT w budynkach wielorodzinnych to już praktycznie standard – operatorzy i instalatorzy wymagają złączy kompresyjnych na wszystkich odcinkach narażonych na zmiany temperatury i wilgotność. W praktyce dobrze wykonane złącze kompresyjne potrafi bezawaryjnie pracować przez lata, nawet na dachu, o ile kabel sam w sobie jest odporny UV i poprawnie ułożony. Dlatego kluczowa funkcja tych złączy to właśnie ochrona przed wilgocią i wynikającymi z niej problemami z parametrami elektrycznymi połączenia.

Pytanie 10

W tabeli przedstawiono kartę katalogową rozgałęźnika aktywnego

NazwaRozgałęźnik aktywny ARA-1/3F
KodB1214
Wejścia1
Wyjścia3
Zakres częstotliwości [pasmo]1-69
[MHz]40-862
Wzmocnienie [dB]Wy A i B: 5 (40 MHz) – 8 (862 MHz)
Wy C: 8 (40 MHz) – 12 (862 MHz)
Współczynnik szumów [dB]< 2 dB
Maksymalny poziom wyjściowy [dBuV]Wy A i B: 85
Wy C: 82
Wymiary [mm]90x40x25
A. telewizji satelitarnej.
B. systemu monitoringu IP.
C. telewizji naziemnej.
D. systemu monitoringu.
Rozgałęźnik aktywny ARA-1/3F z tej karty katalogowej jest typowym urządzeniem do instalacji telewizji naziemnej. Widać to od razu po kilku parametrach. Po pierwsze, zakres częstotliwości 40–862 MHz oraz oznaczenie pasma 1–69 odpowiada klasycznym kanałom TV naziemnej w paśmie VHF i UHF. Dla DVB-T/DVB-T2 właśnie ten zakres jest używany w standardowych instalacjach zbiorczych i domowych. Gdyby to był sprzęt do telewizji satelitarnej, widniałby zakres rzędu 950–2150 MHz i zwykle opis typu „SAT” lub „IF”.
Moim zdaniem bardzo charakterystyczne jest też to, że mamy jedno wejście i trzy wyjścia o określonym wzmocnieniu i maksymalnym poziomie wyjściowym w dBµV. Takie aktywne rozgałęźniki stosuje się np. w domowej instalacji RTV, gdzie z jednej anteny naziemnej rozprowadzamy sygnał do kilku gniazd abonenckich. Wzmacniacz wbudowany w rozgałęźnik kompensuje tłumienie przewodów koncentrycznych oraz samych rozgałęzień, dzięki czemu na każdym wyjściu poziom sygnału mieści się w zalecanym przedziale, zwykle ok. 60–80 dBµV dla DVB-T według dobrych praktyk branżowych.
Współczynnik szumów < 2 dB pokazuje, że urządzenie jest zaprojektowane z myślą o poprawie stosunku sygnał/szum, a nie tylko „pompowaniu” poziomu. To ważne, bo w telewizji naziemnej mamy często słabsze sygnały, wrażliwe na zakłócenia. Nierówne wzmocnienie na wyjściach (A/B vs C) pozwala z kolei dopasować długości kabli: na dłuższy odcinek dajemy wyjście o większym wzmocnieniu. W praktyce takie aktywne rozgałęźniki montuje się w skrzynce multimedialnej, na strychu albo przy wejściu kabla z anteny i dalej rozprowadza się sygnał do pokojów. To jest bardzo typowe rozwiązanie w nowoczesnych instalacjach RTV w domach jednorodzinnych i małych budynkach wielorodzinnych.

Pytanie 11

Aby poprawić zbyt słaby sygnał, zmierzony z anteny telewizji naziemnej należy

A. zmienić ustawienia anteny zewnętrznej.
B. przeprogramować odbiornik telewizyjny.
C. wymienić kabel koncentryczny na kabel o innej impedancji falowej.
D. zmienić lokalizację odbiornika telewizyjnego.
Właściwym sposobem na poprawę zbyt słabego sygnału z anteny telewizji naziemnej jest przede wszystkim zmiana ustawień anteny zewnętrznej, czyli jej dokładne wycelowanie i odpowiednie zamocowanie. Antena pracuje kierunkowo, ma tzw. charakterystykę promieniowania – oznacza to, że z jednego kierunku „widzi” nadajnik lepiej, z innego gorzej. Dlatego zgodnie z praktyką instalatorską zawsze zaczyna się od ustawienia anteny na maksymalny poziom sygnału i jak najlepszy wskaźnik jakości (MER, C/N, minimalny BER), a dopiero potem myśli się o innych elementach instalacji. W telewizji naziemnej DVB-T/DVB-T2, zgodnie z zaleceniami ITU i dobrymi praktykami branżowymi, kluczowe jest nie tylko to, żeby sygnał był „jakiś”, ale żeby miał odpowiedni margines jakości – przesunięcie anteny o kilka stopni potrafi zmienić sytuację o kilkanaście dB. Z mojego doświadczenia instalatorskiego wynika, że w większości przypadków problem „słabego sygnału” rozwiązuje poprawne ustawienie anteny: zmiana azymutu, czasem lekkie podniesienie lub opuszczenie kąta, czasem przeniesienie anteny wyżej na maszcie, aby wyjść ponad przeszkody terenowe czy dachy sąsiadów. Dobra praktyka mówi też, żeby używać miernika sygnału (profesjonalnego albo chociaż wskaźników w TV) i patrzeć nie tylko na poziom, ale właśnie na jakość. Dopiero kiedy antena jest ustawiona optymalnie, można ewentualnie dołożyć wzmacniacz masztowy o odpowiednich parametrach, ale bez poprawnego ustawienia anteny nawet najlepszy wzmacniacz będzie tylko wzmacniał zakłócenia i szum. W skrócie: antena jest „oczami” całego systemu, więc jak źle patrzy, to reszta toru antenowego nic tego nie nadrobi.

Pytanie 12

Zakłócenia w pracy instalacji telewizyjnej w najwyższych kanałach pasma telewizyjnego, które obejmuje zakres częstotliwości 474 – 794 MHz najczęściej są spowodowane przez pracę znajdujących się w sąsiedztwie

A. urządzeń wykorzystujących technologie Bluetooth.
B. trójfazowych silników elektrycznych prądu przemiennego.
C. stacji bazowych telefonii komórkowej.
D. punktów dostępowych sieci WiFi.
Prawidłowa odpowiedź wskazuje na stacje bazowe telefonii komórkowej i to dokładnie trafia w sedno problemu. Zakres 474–794 MHz obejmuje tzw. pasmo UHF wykorzystywane przez naziemną telewizję cyfrową DVB-T/DVB-T2. W górnej części tego pasma, szczególnie powyżej ok. 700 MHz, od kilku lat następuje tzw. refarming – czyli przekazywanie części częstotliwości z telewizji na potrzeby sieci komórkowych LTE i 5G (tzw. pasma 700 MHz, 800 MHz). W praktyce oznacza to, że anteny telewizyjne, zwłaszcza szerokopasmowe i wzmacniacze masztowe, bardzo chętnie „zbierają” silne sygnały z pobliskich stacji bazowych. Moim zdaniem to jest dziś jedna z najczęstszych przyczyn dziwnych zaników sygnału na wyższych kanałach TV: na mierniku wszystko niby jest, a obraz się sypie przez przesterowanie toru antenowego. W dobrych praktykach instalatorskich od lat zaleca się stosowanie filtrów LTE/5G (tzw. filtrów pasmowo-zaporowych), które odcinają pasma komórkowe powyżej ostatniego kanału roboczego TV. Producenci osprzętu RTV-SAT często oznaczają urządzenia jako „LTE ready” lub „LTE/5G proof” – chodzi właśnie o odporność na zakłócenia od stacji bazowych. W praktyce, przy montażu instalacji w pobliżu masztu GSM/LTE, trzeba uważać na kierunek anteny (żeby nie „patrzyła” prosto w sektor stacji bazowej), dobrać antenę o odpowiednim zysku i zastosować selektywny wzmacniacz kanałowy zamiast szerokopasmowego. W pomiarach zgodnych z normami (np. zalecenia ITU, ETSI, krajowe wytyczne UKE) zawsze sprawdza się nie tylko poziom użytecznego sygnału DVB-T2, ale też poziom zakłóceń w sąsiednich pasmach komórkowych. Dzięki temu instalacja jest stabilna, a odbiór telewizji w górnych kanałach nie „siada” po uruchomieniu nowej stacji bazowej w okolicy.

Pytanie 13

Jaki jest minimalny poziom sygnału na wyjściu abonenckim w telewizji kablowej zapewniający poprawny odbiór sygnału TV?

A. 62 dBµV
B. 20 dBµV
C. 95 dBµV
D. 35 dBµV
Minimalny poziom sygnału na wyjściu abonenckim w sieci telewizji kablowej przyjmuje się na poziomie około 62 dBµV i właśnie dlatego ta odpowiedź jest uznawana za prawidłową. Ten poziom nie jest wzięty z sufitu – wynika z praktyki eksploatacyjnej oraz zaleceń norm dotyczących sieci CATV, gdzie zakłada się, że przy takim poziomie napięcia sygnału tuner TV lub dekoder kablowy ma zapewnione wystarczające odstępy zakłóceń i szumów (SNR) oraz odpowiedni margines bezpieczeństwa. W uproszczeniu: przy około 62 dBµV typowy odbiornik radzi sobie stabilnie, obraz nie śnieży, nie pojawiają się piksele, a fonia jest czysta. Moim zdaniem to jest taki rozsądny kompromis między jakością a ekonomią budowy sieci.
W praktyce instalator, projektując sieć HFC lub klasyczną sieć kablową, liczy poziomy sygnałów na każdym odcinku: od głowicy stacji czołowej, przez wzmacniacze magistralne i budynkowe, odgałęźniki, rozgałęźniki, aż po gniazdo abonenckie. W bilansie mocy uwzględnia się tłumienia kabli koncentrycznych, elementów pasywnych oraz rezerwę na starzenie się sprzętu i spadek poziomów z czasem. Dobrą praktyką jest zapewnienie w gniazdku poziomu rzędu 62…70 dBµV, tak żeby nawet przy niewielkich wahaniach poziomu, zmianie odbiornika czy dołożeniu dodatkowego kabla wewnętrznego nadal mieć poprawny odbiór.
Warto też pamiętać, że za samym poziomem napięcia stoją inne parametry: współczynnik MER, BER, odstęp sygnał–szum, intermodulacje. Jeżeli poziom byłby znacząco niższy, tuner mógłby mieć problem z demodulacją QAM, szczególnie przy kanałach cyfrowych HD lub przy gęstych modulacjach. Z kolei zbyt wysoki poziom powoduje przesterowanie głowicy odbiornika. Dlatego trzymanie się okolic 62 dBµV na wyjściu abonenckim jest traktowane jako sensowny standard branżowy, który w realnych warunkach mieszkaniówki po prostu działa i rzadko sprawia kłopoty serwisowe.

Pytanie 14

Który wniosek o działaniu instalacji antenowej można wysnuć na podstawie wyników pomiarów poziomu sygnału i MER wykonanych w gnieździe abonenckim?

POMIARY SYGNAŁÓWPoziom sygnałuMER
(wymagany: 48<x<74 dB)(wymagana: >26 dB)
DVB-T MUX 185 dB30 dB
DVB-T MUX 265 dB18 dB
DVB-T MUX 345 dB22 dB
A. Współczynnik błędów modulacji tylko dla transpondera MUX 2 jest za niski.
B. Poziomy sygnałów dla wszystkich transponderów są prawidłowe.
C. Współczynnik błędów modulacji dla wszystkich transponderów są za niskie.
D. Poziom sygnału dla transpondera MUX 1 jest za wysoki.
Wyniki pomiarów bardzo ładnie pokazują, dlaczego prawidłowy wniosek dotyczy zbyt wysokiego poziomu sygnału dla MUX 1. W tabeli masz podane wymagania: poziom sygnału w gnieździe abonenckim powinien mieścić się w przedziale 48–74 dBµV. Dla MUX 1 zmierzono 85 dBµV, czyli wyraźnie powyżej górnej granicy. Z punktu widzenia praktyki instalatorskiej to już jest poziom, który może przesterować wejście tunera lub wzmacniaczy pośrednich, powodować intermodulację, a nawet objawy typu zacinanie obrazu mimo „mocnego” sygnału. MER dla MUX 1 wynosi 30 dB, czyli spełnia wymaganie >26 dB, więc jakość modulacji jest poprawna. Problem nie leży w jakości, tylko w mocy sygnału. W poprawnie zaprojektowanej instalacji RTV-SAT stosuje się tłumiki, odpowiednie rozgałęźniki oraz regulowane wzmacniacze, żeby właśnie utrzymać poziom sygnału w widełkach normowych, zwykle zgodnie z wytycznymi ETSI i PN-EN dla instalacji zbiorczych. Z mojego doświadczenia za wysoki poziom w gnieździe jest tak samo groźny jak za niski – tuner nie jest miernikiem mocy i często użytkownik widzi tylko „brak sygnału”. W praktyce, gdy na jednym multipleksie masz 80–85 dBµV, a na innych znacząco mniej, to sugeruje nadmierne wzmocnienie jednego pasma, złą regulację wzmacniacza kanałowego albo brak wyrównania poziomów między MUX-ami. Dobrym nawykiem jest po każdym uruchomieniu instalacji przejście po wszystkich gniazdach z miernikiem i sprawdzenie: poziom, MER, BER. Dzięki temu od razu widać, że MUX 1 trzeba stłumić lub skorygować ustawienia wzmacniacza, zanim instalacja zostanie odebrana przez inwestora.

Pytanie 15

Które elementy należy zastosować, aby wykonać montaż kabli koncentrycznych na ścianie z cegieł i wykonać instalację podtynkową?

A. Elementy 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Elementy 1
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Elementy 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Elementy 2
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowa odpowiedź wskazuje elementy, które realnie nadają się do montażu kabli koncentrycznych na ścianie z cegieł i przy instalacji podtynkowej. W takim przypadku kluczowe są dwa aspekty: pewne mocowanie do podłoża oraz zachowanie właściwej geometrii kabla (promień gięcia, brak zgnieceń). Stosuje się specjalne uchwyty i kołki do kabli koncentrycznych, które po osadzeniu w cegle trzymają przewód w ustalonej pozycji, a jednocześnie nie deformują ekranu ani dielektryka. Moim zdaniem to jest właśnie to, co odróżnia „profesjonalną” instalację RTV/SAT od amatorskiego przybijania przewodu byle jakimi zszywkami.
W praktyce wygląda to tak, że najpierw wierci się otwory w murze (zwykle Ø6 mm), czyści z pyłu, a następnie osadza kołki lub uchwyty kablowe dobrane do średnicy kabla koncentrycznego, np. RG‑6 lub TRISET‑113. Przy prowadzeniu podtynkowym kabel układa się w bruzdzie, mocuje uchwytami punktowo co 30–40 cm, a dopiero potem zakrywa tynkiem lub masą szpachlową. Dobrze dobrany element montażowy ma odpowiednią elastyczność, jest z tworzywa nieprzewodzącego i odporny na starzenie, dzięki czemu nie uszkadza oplotu ani nie powoduje lokalnych załamań. Normy i zalecenia branżowe (np. PN‑EN 50174, wytyczne producentów kabli i osprzętu RTV/SAT) podkreślają, żeby nie stosować rozwiązań powodujących nadmierny nacisk punktowy na przewód i żeby zachować minimalny promień gięcia. Właśnie dedykowane uchwyty/kołki do kabli koncentrycznych, takie jak w poprawnym wariancie, spełniają te wymagania: zapewniają estetyczny montaż na cegle, możliwość późniejszego serwisu instalacji oraz stabilność mechaniczną nawet przy pracy urządzeń o dużej mocy nadajnika czy przy większych długościach linii koncentrycznej.

Pytanie 16

Które wyniki pomiarów wykonane w gnieździe abonenckim są prawidłowe dla instalacji telewizji naziemnej?

A. Poziom sygnału 60 dBµV, MER 10 dB
B. Poziom sygnału 55 dBµV, MER 28 dB
C. Poziom sygnału 30 dBµV, MER 20 dB
D. Poziom sygnału 95 dBµV, MER 70 dB
Poprawna odpowiedź wskazuje na zestaw parametrów, które w praktyce instalacji DVB-T/DVB-T2 uważa się za typowe i bezpieczne dla gniazda abonenckiego. Poziom sygnału 55 dBµV mieści się w zalecanym przedziale dla telewizji naziemnej, który według zaleceń branżowych i norm (m.in. PN-EN 50083, wytyczne operatorów) zwykle wynosi około 47–74 dBµV na gnieździe. Taki poziom jest wystarczająco wysoki, żeby tuner telewizyjny pracował stabilnie, ale jednocześnie na tyle niski, że nie powoduje przesterowania wejścia odbiornika. Z mojego doświadczenia, zakres 55–70 dBµV w mieszkaniu to taki „złoty środek” – jest zapas, a jednocześnie wszystko chodzi spokojnie, bez cudów. Drugi parametr, MER = 28 dB, jest jeszcze ważniejszy dla jakości odbioru cyfrowego. MER (Modulation Error Ratio) opisuje jakość modulacji, czyli jak bardzo sygnał jest zniekształcony przez szumy, zakłócenia, odbicia. Dla stabilnej pracy DVB-T przy modulacji 64-QAM przyjmuje się, że minimalne MER to około 24–25 dB, ale w praktyce instalacyjnej celuje się raczej w wartości powyżej 26–27 dB, żeby mieć zapas na zmiany warunków, starzenie się elementów, wahania propagacji. MER 28 dB oznacza więc, że sygnał jest „czysty”, z dobrym odstępem od zakłóceń, i odbiornik ma komfortową sytuację do dekodowania strumienia. W praktyce pomiarowej instalator podchodzi do gniazda, podpina miernik i patrzy nie tylko na sam poziom dBµV, ale właśnie na MER oraz BER (błędy bitowe). Taki zestaw jak 55 dBµV i MER 28 dB praktycznie zawsze przekłada się na stabilny obraz bez pikselizacji, zawieszania czy zaników przy byle zmianie warunków. Moim zdaniem to też przykład poprawnie zbilansowanej instalacji: antena, wzmacniacze i tłumiki są dobrane tak, żeby w gniazdach końcowych uzyskać optymalne, a nie rekordowe parametry. Przy projektowaniu i serwisie instalacji warto pamiętać, że nie „im więcej, tym lepiej”, tylko „w normie i z zapasem jakości”.

Pytanie 17

Na której ilustracji został przedstawiony odgałęźnik stosowany w instalacjach telewizyjnych?

A. Ilustracja 2
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Ilustracja 3
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Ilustracja 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Ilustracja 1
Ilustracja do odpowiedzi D
Na ilustracji 1 pokazany jest typowy odgałęźnik (ang. tap) stosowany w instalacjach telewizyjnych, szczególnie w sieciach zbiorczych i kablowych. Widać to już po samym opisie na obudowie: „1-WAY TAP / 10 dB” oraz oznaczeniach „IN”, „OUT” i „TAP”. Odgałęźnik różni się od zwykłego rozgałęźnika tym, że sygnał przechodzi przelotowo pomiędzy wejściem IN a wyjściem OUT z niewielkim tłumieniem, natomiast na wyjściu TAP sygnał jest mocno stłumiony o określoną wartość (tu 10 dB). Dzięki temu można kaskadowo łączyć kilka odgałęźników wzdłuż pionu lub magistrali i stopniowo „podbierać” sygnał do mieszkań, nie przeciążając i nie rozstrajając całej instalacji. W praktyce wygląda to tak, że przewód koncentryczny z multiswitcha lub wzmacniacza idzie pionem klatki schodowej, a na każdym piętrze montuje się odgałęźnik – wyjście TAP idzie do gniazda abonenckiego, a wyjście OUT do kolejnego odgałęźnika wyżej. Zgodnie z dobrą praktyką i zaleceniami projektowymi (PN‑EN 50083, wytyczne producentów jak Telmor, Johansson, Triax) dobiera się wartości tłumienia TAP (np. 8, 10, 14, 20 dB), tak aby poziomy sygnału w gniazdach były możliwie wyrównane. Moim zdaniem to jeden z ważniejszych elementów w nowoczesnych instalacjach RTV/SAT, bo pozwala zrobić porządną sieć magistralną zamiast chaotycznego „drzewa” z samymi rozgałęźnikami. Warto też zwrócić uwagę na napis „POWER PASS” – oznacza, że przez określony tor może przechodzić zasilanie DC (np. do wzmacniacza masztowego czy LNB), co jest częstym wymaganiem w instalacjach satelitarnych i szerokopasmowych.

Pytanie 18

Aby za pomocą kabla koncentrycznego 75 Ω doprowadzić sygnał z anteny dipolowej o impedancji 300 Ω do odbiornika TV, należy wykorzystać

A. sumator.
B. symetryzator.
C. wzmacniacz.
D. filtr.
Prawidłowa odpowiedź to symetryzator, bo mamy tu klasyczną sytuację niedopasowania impedancji i rodzaju linii. Antena dipolowa ma impedancję około 300 Ω i jest elementem symetrycznym, natomiast kabel koncentryczny 75 Ω jest niesymetryczny (asymetryczny). Jeżeli połączylibyśmy je „na krótko”, bez żadnego dopasowania, pojawią się odbicia sygnału, straty mocy, pogorszenie współczynnika fali stojącej (SWR) i różne dziwne efekty w odbiorze – szumy, duchy, zrywanie sygnału, szczególnie w DVB-T. Symetryzator (często nazywany balunem – z ang. balanced–unbalanced) pełni dwie funkcje naraz: dopasowuje impedancję 300 Ω do 75 Ω oraz zamienia obwód symetryczny na niesymetryczny. Dzięki temu energia z anteny jest efektywnie przekazywana do kabla, a dalej do wejścia tunera TV. W praktyce taki element jest zwykle schowany w puszce antenowej, przy samym dipolu, i ma postać małego transformatora, odcinka linii ćwierćfalowej albo układu ferrytowego. W instalacjach RTV/SAT zgodnych z normami (np. PN-EN 50083, wytyczne dla sieci zbiorczych) zawsze zaleca się stosowanie dopasowania impedancyjnego, właśnie po to, żeby uniknąć odbić i promieniowania niepożądanego. Z mojego doświadczenia, jak ktoś „dla świętego spokoju” wyrzuca symetryzator i wkręca kabel bezpośrednio do dipola, to czasem coś tam działa, ale parametry są słabe, a przy gorszych warunkach pogodowych od razu widać problemy. W nowoczesnych antenach telewizyjnych symetryzator bywa zintegrowany z płytką wzmacniacza lub osobnym małym modułem. Warto też pamiętać, że samo wstawienie wzmacniacza bez dopasowania nie rozwiązuje problemu, bo wzmacniacz tylko podbija to, co dostanie – w tym straty i zniekształcenia wynikające z niedopasowania. Dlatego poprawnym i podręcznikowym rozwiązaniem jest użycie symetryzatora 300/75 Ω na wejściu kabla koncentrycznego.

Pytanie 19

Aby naprawić uszkodzony – przecięty kabel koncentryczny, należy wykonać

A. lutowanie uszkodzonych końcówek kabla.
B. połączenie kabla za pomocą kostki zaciskowej.
C. skręcenie końcówek uszkodzonego kabla i zabezpieczyć je taśmą izolacyjną.
D. połączenie kabla za pomocą tzw. beczki.
Prawidłowo – uszkodzony, przecięty kabel koncentryczny naprawia się za pomocą tzw. „beczki”, czyli złącza F–F (lub innego typu, zależnie od systemu), które łączy dwa odcinki kabla zakończone standardowymi wtykami. Dzięki temu zachowana jest ciągłość impedancji falowej (najczęściej 75 Ω w instalacjach TV/SAT), ekranowanie oraz poprawna geometria przewodu. To jest klucz, bo kabel koncentryczny to linia transmisyjna, a nie „zwykły drut”. Każde miejsce, gdzie zmienia się jego struktura, może powodować odbicia sygnału, tłumienie, zakłócenia, a czasem całkowity brak odbioru. Beczka jest elementem specjalnie zaprojektowanym: ma odpowiednią impedancję, metalową obudowę zapewniającą ekranowanie 360°, a przy prawidłowym montażu praktycznie nie psuje parametrów toru. W praktyce wygląda to tak: obcinasz uszkodzone miejsce, na oba końce zakładasz złącza F (lub kompresyjne/skręcane, zależnie od standardu instalacji), dokręcasz je do beczki i całość ewentualnie zabezpieczasz przed wilgocią (np. taśmą samowulkanizującą) jeśli połączenie jest na zewnątrz. W instalacjach profesjonalnych, np. w systemach CCTV, TV kablowej czy zbiorczych instalacjach antenowych, stosuje się wyłącznie takie złącza i łączniki, bo gwarantują powtarzalność parametrów i zgodność z normami (np. PN‑EN 50117 dla kabli koncentrycznych). Moim zdaniem warto też pamiętać, że porządna beczka + dobre złącza kompresyjne potrafią wytrzymać lata bez żadnych problemów, o ile kabel nie jest mechanicznie naprężony i nie pracuje na zgięciach. To jest po prostu „branżowy standard” naprawy takiego uszkodzenia, a nie prowizorka.

Pytanie 20

Aby naprawić uszkodzony – przecięty kabel koncentryczny, należy wykonać

A. skręcenie końcówek uszkodzonego kabla i zabezpieczyć je taśmą izolacyjną.
B. połączenie kabla za pomocą tzw. beczki.
C. połączenie kabla za pomocą kostki zaciskowej.
D. lutowanie uszkodzonych końcówek kabla.
Wybór połączenia kabla koncentrycznego za pomocą tzw. „beczki” (złącza F–F lub innego złącza łączącego dwa odcinki koncentryka) jest dokładnie tym, co zalecają praktyka serwisowa i dobre normy instalacyjne. Kabel koncentryczny to linia transmisyjna o określonej impedancji falowej (najczęściej 75 Ω w instalacjach RTV/SAT). Żeby sygnał przechodził bez odbić, tłumienia i zakłóceń, musi być zachowana ciągłość ekranu, żyły oraz geometrii kabla. „Beczka” jest właśnie specjalnym złączem przelotowym, które zapewnia dopasowanie impedancyjne i poprawne ekranowanie połączenia. W praktyce wygląda to tak: na oba końce uszkodzonego kabla zakładasz złącza F (prawidłowo zarobione, z dbałością o nieprzecięcie ekranu, brak zwarcia żyły z oplotem itp.), a następnie skręcasz je w „beczce”. Takie połączenie jest mechanicznie stabilne, ekranowane dookoła i ma znormalizowane parametry. W instalacjach telewizji naziemnej, kablowej czy satelitarnej, a także w systemach CCTV analogowych, użycie dedykowanych złącz i łączówek jest standardem branżowym – inaczej po prostu robią się problemy: spadek poziomu sygnału, śnieżenie, pikselizacja obrazu, zakłócenia od LTE, itp. Moim zdaniem to jest właśnie różnica między „majsterkowaniem” a robotą po fachowemu: nie kombinujemy z lutowaniem czy kostkami, tylko sięgamy po element, który został zaprojektowany dokładnie do tego celu i ma powtarzalne parametry elektryczne. W profesjonalnych instalacjach dodatkowo zwraca się uwagę na jakość „beczek” – lepiej stosować złącza kompresyjne, dobrej klasy łączniki z pełnym ekranowaniem, a na zewnątrz dodatkowo zabezpieczyć połączenie przed wilgocią (np. taśmą samowulkanizującą). Dzięki temu po naprawie kabel zachowuje się praktycznie jak jeden, nieprzerwany odcinek linii transmisyjnej.

Pytanie 21

Silne pole elektryczne najmniej oddziałuje na przesyłanie sygnałów przez instalację kablową

A. symetryczną.
B. skrętkową.
C. koncentryczną.
D. światłowodową.
Prawidłowa odpowiedź to światłowód, bo w światłowodzie sygnał jest przenoszony nie jako pole elektryczne w przewodniku metalowym, tylko jako fala świetlna w rdzeniu dielektrycznym (szklanym lub plastikowym). Silne pole elektryczne praktycznie nie ma jak się „sprzęgnąć” z takim medium, bo nie ma tam metalowego toru przewodzącego, w którym mogłyby się indukować zakłócenia. Dlatego mówi się, że światłowód jest odporny na zakłócenia elektromagnetyczne (EMI) i pole elektryczne czy magnetyczne. To jest jedna z jego kluczowych zalet w stosunku do kabli miedzianych. W instalacjach przemysłowych, przy dużych silnikach, przemiennikach częstotliwości, spawarkach czy rozdzielnicach wysokiego napięcia, normy i dobre praktyki (np. wytyczne PN-EN 50174, zalecenia producentów automatyki) bardzo często wręcz sugerują stosowanie światłowodów, jeżeli zależy nam na stabilnej transmisji i odporności na zakłócenia. Z mojego doświadczenia, jak w zakładzie jest dużo „brudnej” energetyki, to kable miedziane potrafią łapać różne śmieci, a światłowód ma to po prostu gdzieś. Dodatkowy plus jest taki, że światłowód zapewnia separację galwaniczną – nie przenosi różnic potencjałów, przepięć, pętli masy. To jest mega ważne, gdy łączymy budynki, szafy zasilane z różnych linii czy systemy pracujące na różnych potencjałach uziemienia. W praktyce sieci komputerowe, systemy sterowania, monitoring wideo w trudnych warunkach elektromagnetycznych coraz częściej robi się właśnie na światłowodzie, bo zapewnia on nie tylko dużą przepustowość, ale właśnie wysoką odporność na silne pola elektryczne i magnetyczne, co w tym pytaniu jest kluczowe.

Pytanie 22

W który sposób należy ułożyć kable w instalacjach telewizyjnych, aby poprowadzić kabel koncentryczny pomiędzy szafą serwerową a gniazdem abonenckim?

A. W pionie i poziomie w stosunku do ścian i stropów.
B. Dowolnie, aby doprowadzić kabel do gniazda.
C. Dowolnie, jak najkrótszą drogą do gniazda.
D. Luźno po podłodze przy ścianie.
Prawidłowa odpowiedź wskazuje na prowadzenie kabla koncentrycznego w pionie i poziomie w stosunku do ścian i stropów, i to jest dokładnie to, czego wymagają dobre praktyki instalacyjne. Chodzi o tzw. prowadzenie tras kablowych „po liniach prostych”, równolegle lub prostopadle do elementów konstrukcyjnych budynku. Dzięki temu instalacja jest przewidywalna, łatwa do zlokalizowania przy serwisie i zgodna z zasadami estetyki oraz bezpieczeństwa. W normach dotyczących okablowania strukturalnego i instalacji niskoprądowych (np. PN-EN 50174, chociaż bardziej IT niż TV) wyraźnie sugeruje się, aby trasy kablowe były uporządkowane, prowadzone w korytach, peszlach lub kanałach instalacyjnych, właśnie w pionie i poziomie. W instalacjach telewizyjnych, szczególnie zbiorczych (SMATV, CATV), prowadzenie kabli koncentrycznych po wyznaczonych pionach i poziomach ułatwia późniejsze rozbudowy, pomiary poziomów sygnału oraz lokalizację ewentualnych uszkodzeń. Z mojego doświadczenia, kiedy kable są prowadzone „jak popadnie”, serwisant traci masę czasu na śledzenie trasy przewodu między szafą a gniazdem abonenckim. Natomiast gdy kable idą pionem instalacyjnym, a potem poziomem wzdłuż sufitu lub przy listwach, wszystko jest logiczne i czytelne. Dodatkowo takie prowadzenie ogranicza ryzyko przypadkowego uszkodzenia przewodu, na przykład przy wierceniu w ścianie czy montażu mebli. W praktyce oznacza to, że od szafy serwerowej wychodzimy na wysokości trasy kablowej, idziemy poziomo do najbliższego pionu, następnie pionem do kondygnacji z gniazdem, a potem znów poziomo do puszki lub gniazda. Taka geometria trasy jest też ważna przy zachowaniu minimalnych promieni gięcia kabla koncentrycznego i unikaniu zbędnych załamań, które mogą pogarszać parametry sygnałowe (tłumienie, dopasowanie impedancji). Moim zdaniem to jest jedna z tych „nudnych” zasad, które potem bardzo procentują przy każdej awarii i modernizacji instalacji.

Pytanie 23

Do wykonania pomiarów kontrolnych podczas naprawy instalacji telewizyjnej telewizji naziemnej należy wykorzystać miernik

A. DVB-S
B. DVB-T/T2
C. DVB-C
D. DVB-S/S2
Prawidłowa odpowiedź to miernik DVB-T/T2, bo mówimy o instalacji telewizji naziemnej. Standard DVB-T oraz jego nowsza wersja DVB-T2 służą właśnie do nadawania sygnału z nadajników naziemnych, które odbieramy zwykłą anteną telewizyjną (UHF/VHF, tzw. antena siatkowa, kierunkowa itp.). Żeby rzetelnie sprawdzić taką instalację, fachowiec powinien użyć miernika, który potrafi analizować sygnał w tych standardach, a nie w satelitarnych czy kablowych. Miernik DVB-T/T2 pozwala nie tylko zmierzyć poziom sygnału w dBµV, ale też sprawdzić jakość: MER, BER, C/N, a często również widmo częstotliwości. Dzięki temu można ocenić, czy antena jest dobrze ustawiona, czy przewody i złącza nie wprowadzają zbyt dużego tłumienia, czy nie ma przesterowania wzmacniacza masztowego. W praktyce, podczas naprawy instalacji naziemnej, technik podchodzi z miernikiem do różnych punktów: przy antenie, przed i za wzmacniaczem, w rozgałęźnikach i przy gniazdach abonenckich. Na podstawie pomiarów DVB-T/T2 widać, czy problem leży w samej antenie (zły kierunek, zbyt słaby sygnał z nadajnika), w okablowaniu (uszkodzony przewód koncentryczny, złe złącza F), czy może w elementach aktywnych (wzmacniacz, zasilacz). Moim zdaniem dobry miernik naziemny to podstawa – byle wskaźnik poziomu z tunera w telewizorze jest mało precyzyjny i często wprowadza w błąd. W profesjonalnych pomiarach, zgodnie z praktykami branżowymi, patrzy się przede wszystkim na MER i BER, a nie tylko na „siłę” sygnału. Miernik DVB-T/T2 umożliwia też sprawdzenie, czy dany multipleks jest w ogóle dostępny, jakie ma parametry modulacji (QPSK, 16-QAM, 64-QAM, w DVB-T2 nawet 256-QAM), jaki jest kanał nadawania i szerokość pasma. To wszystko jest kluczowe przy modernizacji czy naprawie instalacji zbiorczej, np. w bloku, hotelu czy pensjonacie. Bez miernika dedykowanego do DVB-T/T2 działamy trochę na ślepo, a to się zwykle kończy reklamacjami od użytkowników, którym „rwie” obraz albo znikają kanały.

Pytanie 24

W wyniku zalania uległ uszkodzeniu konwerter zamontowany na antenie satelitarnej. Umożliwiał on odbiór programów satelitarnych bezpośrednio przez 4 użytkowników. Którego typu konwerter powinien być użyty do wymiany?

A. TWIN
B. SINGLE
C. QUATTRO
D. QUAD
Prawidłowo wskazany został konwerter typu QUAD, bo właśnie ten typ ma cztery niezależne wyjścia, z których każde może obsługiwać osobny tuner satelitarny. W praktyce oznacza to, że czterech użytkowników może równocześnie oglądać zupełnie różne programy z tej samej anteny, bez żadnego wzajemnego blokowania się pasm czy polaryzacji. Konwerter QUAD ma wbudowaną elektronikę przełączającą pasmo i polaryzację na podstawie sygnałów sterujących z tunera (napięcie 13/18 V, sygnał 22 kHz, protokoły typu DiSEqC), więc każdy odbiornik „widzi” go jak zwykły pojedynczy LNB, tylko że ma własne, dedykowane wyjście. W instalacjach domowych i małych biurach to taki standardowy, zdroworozsądkowy wybór, gdy planujemy do 4 dekoderów, np. 2 w salonie, jeden w sypialni i jeden w pokoju dzieci. Nie potrzeba wtedy multiswitcha, dodatkowych zasilaczy, rozbudowanych szafek teletechnicznych – po prostu z konwertera QUAD idą cztery kable koncentryczne bezpośrednio do gniazd przy tunerach. Moim zdaniem to najwygodniejsze rozwiązanie przy małych instalacjach indywidualnych, bo jest tanie, proste w montażu i serwisowaniu. Warto też pamiętać o dobrych praktykach: stosować kable koncentryczne o przyzwoitym ekranowaniu (np. klasa A), złącza F dobrze zarobione i uszczelnione przy konwerterze, żeby uniknąć właśnie takich uszkodzeń jak zalanie. Profesjonalne normy branżowe i zalecenia producentów sprzętu satelitarnego wyraźnie sugerują konwertery QUAD dla instalacji do czterech niezależnych tunerów, bez potrzeby dalszego rozdzielania sygnału. Dzięki temu instalacja jest stabilna, a późniejsza diagnostyka ewentualnych usterek dużo prostsza.

Pytanie 25

Przedstawiony na rysunku plastikowy kołek montażowy przeznaczony jest do przymocowania elementu konstrukcyjnego do ściany wykonanej z

Ilustracja do pytania
A. płyty kartonowo-gipsowej.
B. płyty OSB.
C. desek drewnianych.
D. otynkowanej cegły.
Kołek pokazany na rysunku to typowy plastikowy kołek szybkiego montażu do płyt kartonowo‑gipsowych, często nazywany potocznie „ślimakiem” lub kołkiem wkręcanym do GK. Charakterystyczny jest jego szeroki, agresywny gwint o dużym skoku, który ma się wgryźć w stosunkowo miękką strukturę płyty g‑k i zapewnić rozłożenie obciążeń na większą powierzchnię. Tego typu kołek nie wymaga klasycznego kołkowania w murze – pracuje wyłącznie w warstwie płyty. W praktyce montuje się go w ten sposób, że najpierw wykonuje się niewielki otwór prowadzący (albo od razu wkręca się kołek wkrętakiem krzyżakowym), a następnie wkręca się do niego wkręt mocujący element wyposażenia, np. listwę, lekki uchwyt, półkę na książki, karnisz czy oprawę oświetleniową. Dobre praktyki mówią, żeby dla obciążeń większych niż kilkanaście kilogramów stosować kilka takich kołków lub systemowe kotwy rozprężne do płyt g‑k zgodne z zaleceniami producenta i aprobatami technicznymi ETA. Ważne jest też, aby nie montować ich zbyt blisko krawędzi płyty, bo można ją po prostu wyrwać. Moim zdaniem przy lekkich zabudowach wewnętrznych to jeden z najwygodniejszych i najszybszych w użyciu łączników – szczególnie w remontach, kiedy ściany są z płyt gipsowo‑kartonowych na ruszcie stalowym i nie ma dostępu do pełnej cegły czy betonu za płytą. Zwróć uwagę, że w drewnie czy w płycie OSB taki kołek nie ma sensu, bo tam używa się bezpośrednio wkrętów do drewna lub wkrętów konstrukcyjnych, a w murze stosuje się klasyczne kołki rozporowe do betonu i cegły.

Pytanie 26

Aby podłączyć przedstawiony na rysunku nadajnik optyczny do instalacji światłowodowej, należy zastosować złącza

Ilustracja do pytania
A. SC/APC
B. FC
C. SC/UPC
D. ST
Poprawna jest odpowiedź SC/APC, ponieważ na zdjęciu widać charakterystyczne zielone gniazdo prostokątne z zatrzaskiem, czyli złącze typu SC w wersji APC (Angled Physical Contact). Kolor w tym przypadku naprawdę dużo mówi: w praktyce instalacyjnej przyjęło się, że zielone złącza oznaczają polerowanie APC, niebieskie – UPC, a kremowe – PC. W złączach SC/APC czoło ferruli jest szlifowane pod kątem 8°, co zgodnie z normami IEC/ITU pozwala uzyskać bardzo niski współczynnik odbicia wstecznego (typowo poniżej −60 dB). Dla nadajnika optycznego, szczególnie pracującego w systemach CATV lub RF overlay, ograniczenie refleksów jest kluczowe, bo odbite sygnały mogą modulować laser i powodować zniekształcenia obrazu albo zakłócenia sygnału RF. Z mojego doświadczenia w sieciach FTTH i HFC praktycznie wszystkie nadajniki nadawcze 1310/1550 nm do telewizji kablowej mają wyjścia SC/APC właśnie z tego powodu. Mechanicznie złącze SC jest bardzo wygodne: ma zatrzask push-pull, dobrze trzyma w gnieździe i jest odporne na przypadkowe wyrwanie, co w szafkach abonenckich czy na masztach ma duże znaczenie. Dobra praktyka mówi też, żeby w jednej trasie optycznej nie mieszać typów polerowania – jeśli nadajnik ma SC/APC, to patchcord również powinien być SC/APC z obu stron, ewentualnie SC/APC–SC/APC do splittera z gniazdami APC. Ważne jest też zachowanie odpowiedniego promienia gięcia i czystości czoła ferruli, bo przy APC brud potrafi mocno popsuć parametry. W skrócie: kształt obudowy złącza (SC) plus zielony kolor i zastosowanie w nadajniku optycznym jednoznacznie wskazują na SC/APC i to jest zgodne z obecnymi standardami branżowymi dla torów o wysokich wymaganiach na tłumienie odbiciowe.

Pytanie 27

Które narzędzie należy zastosować do wymiany uszkodzonego wtyku typu F kompresyjnego?

A. Narzędzie 1
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Narzędzie 3
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Narzędzie 2
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Narzędzie 4
Ilustracja do odpowiedzi D
Poprawnie wskazane zostało narzędzie 3, czyli specjalna zaciskarka do złącz kompresyjnych typu F na przewodach koncentrycznych. Ten typ wtyku nie jest zwykłą „beczułką” do zaciśnięcia szczypcami, tylko precyzyjnym złączem, które po wsunięciu na przygotowany kabel jest osiowo ściskane – tuleja wtyku skraca się i ciasno obejmuje oplot oraz płaszcz przewodu. Właśnie do tego służy zaciskarka kompresyjna: ma prowadnicę podtrzymującą złącze F, regulację długości skoku oraz mechanizm zapadkowy gwarantujący powtarzalną siłę docisku. Dzięki temu połączenie spełnia wymagania norm dla instalacji RTV/SAT i sieci kablowych, m.in. pod kątem tłumienia, dopasowania impedancji 75 Ω, szczelności ekranowania i odporności na wpływy środowiskowe. W praktyce, przy wymianie uszkodzonego wtyku F kompresyjnego najpierw ściąga się izolację i dielektryk przy użyciu ściągacza do kabli koncentrycznych, potem nasuwa nowy wtyk i dopiero wtedy używa zaciskarki kompresyjnej (narzędzie 3), wykonując jeden pewny cykl zacisku. Moim zdaniem bez takiego narzędzia nie da się zrobić profesjonalnej instalacji satelitarnej na złączach kompresyjnych – szczególnie w systemach multiswitchowych czy przy długich magistralach koncentrycznych, gdzie każdy dodatkowy niedokładny styk potrafi dołożyć szum, odbicia sygnału i problemy z MER/BER. Dobre praktyki mówią wprost: do złączy kompresyjnych używamy wyłącznie zaciskarek kompresyjnych dopasowanych do danego systemu wtyków, tak jak w tym pytaniu.

Pytanie 28

Przedstawiony na rysunku symbol graficzny oznacza w instalacjach TV

Ilustracja do pytania
A. filtr.
B. gniazdo.
C. zwrotnicę.
D. wzmacniacz.
Ten symbol przedstawia zwrotnicę stosowaną w instalacjach telewizyjnych i RTV-SAT. Charakterystyczny jest schemat w kształcie litery „Y” umieszczony w prostokącie – sugeruje on podział lub sumowanie kilku torów sygnałowych wewnątrz jednego urządzenia. Zwrotnica w praktyce to układ filtrów częstotliwościowych, który rozdziela lub łączy sygnały z różnych pasm, np. VHF, UHF, pasmo radiowe FM, czasem także sygnał satelitarny. Dzięki temu można jednym przewodem koncentrycznym doprowadzić do mieszkania komplet usług, a dopiero potem je rozdzielić na odpowiednie gniazda.

W typowej instalacji domowej zwrotnicę montuje się w pobliżu masztu antenowego, gdzie łączy się sygnały z kilku anten kierunkowych, albo w szafce multimedialnej, gdzie sumuje się sygnał z anteny naziemnej DVB-T2 z sygnałem z konwertera satelitarnego. Z mojego doświadczenia wynika, że dobra zwrotnica, zgodna z normami PN-EN 50083 i ogólnie z zasadami projektowania instalacji zbiorczych, zapewnia właściwe dopasowanie impedancji (zazwyczaj 75 Ω), minimalne tłumienie w paśmie przepustowym i odpowiednią separację między wejściami. To przekłada się na stabilny odbiór, brak przesterowań wzmacniaczy i mniejsze ryzyko zakłóceń między kanałami.

W praktyce instalatorskiej zwraca się uwagę, żeby zwrotnica była dobrana dokładnie do zakresów częstotliwości używanych w danej instalacji. Inaczej mówiąc, zwrotnica do FM/VHF/UHF będzie inna niż zwrotnica RTV-SAT. Ważne jest też prawidłowe oznaczenie portów (np. VHF, UHF, SAT, R/TV) i trzymanie się schematu producenta. W porównaniu z filtrem, który „wycina” albo przepuszcza określone pasmo na jednym torze, zwrotnica zawsze kojarzy się z rozdzielaniem lub sumowaniem kilku torów. Dlatego ten symbol, z rozgałęzieniem wewnątrz prostokąta, jednoznacznie wskazuje na zwrotnicę, a nie na filtr, gniazdo czy wzmacniacz.

Pytanie 29

W jaki sposób należy ułożyć kable w instalacjach telewizyjnych, aby poprowadzić kabel koncentryczny pomiędzy szafą serwerową a gniazdem abonenckim?

A. Dowolnie, jak najkrótszą drogą do gniazda.
B. Luźno po podłodze przy ścianie.
C. W pionie i poziomie w stosunku do ścian i stropów.
D. Dowolnie, aby doprowadzić kabel do gniazda.
Prawidłowa odpowiedź wskazuje na prowadzenie kabli w pionie i poziomie w stosunku do ścian i stropów, czyli tzw. trasami prostokątnymi. To jest jedna z podstawowych zasad estetycznego i technicznie poprawnego układania okablowania niskoprądowego, w tym instalacji telewizyjnych. Taki sposób prowadzenia przewodów ułatwia późniejszą eksploatację, serwis i rozbudowę instalacji – dokładnie wiadomo, którędy kabel idzie, można go łatwiej zlokalizować, opisać i w razie czego wymienić. Z mojego doświadczenia wynika, że instalacje prowadzone „po linijce” są po prostu mniej awaryjne i dużo wygodniejsze w utrzymaniu.
Kabel koncentryczny jest dość wrażliwy na zginanie, załamania i uszkodzenia mechaniczne. Prowadząc go w pionie i poziomie wzdłuż ścian, stropów, w korytach kablowych, peszlach lub kanałach instalacyjnych, ograniczamy ryzyko ostrych łuków, przypadkowego nadepnięcia czy przygniecenia meblami. Trzymamy się też minimalnych promieni gięcia zalecanych przez producentów, co ma bezpośredni wpływ na parametry sygnałowe: tłumienie, dopasowanie impedancyjne 75 Ω, poziom odbić sygnału. W instalacjach telewizyjnych, szczególnie zbiorczych (SMATV, RTV-SAT), takie „drobiazgi” potrafią mocno zaważyć na jakości obrazu u abonenta.
W praktyce zgodne z dobrymi standardami (np. ogólne zasady z normy PN-EN 50174 dla okablowania, choć ona bardziej dotyczy sieci teleinformatycznych) jest prowadzenie kabli w trasach równoległych do krawędzi pomieszczenia, w liniach prostych, z przejściami pod kątem 90°, w dedykowanych korytach, listwach lub szachtach. Dzięki temu trasy nie krzyżują się chaotycznie, można zachować odpowiednie separacje od kabli energetycznych, łatwiej też spełnić wymagania przeciwpożarowe i BHP. W szafie serwerowej (lub multiswitchowej) kable wchodzą z góry lub z dołu w uporządkowany sposób, są wiązane opaskami i opisywane. Taki porządek instalacyjny to nie jest „fanaberia”, tylko realne zmniejszenie ryzyka zakłóceń, pomyłek przy podłączaniu oraz uszkodzeń mechanicznych. Moim zdaniem warto się do tej zasady przyzwyczaić od początku nauki zawodu, bo potem w pracy zawodowej to jest standard, a nie wyjątek.

Pytanie 30

Aby uzyskać najlepszą moc sygnału satelitarnego TV, należy po stronie odbiorczej zastosować antenę

A. VHF.
B. dipolową.
C. paraboliczną.
D. izotropową.
Prawidłowa jest antena paraboliczna, bo w praktyce tylko ona zapewnia wystarczające wzmocnienie (zysk energetyczny) dla sygnałów z satelitów telewizyjnych na pasmach Ku (ok. 10–12 GHz) czy czasem C. Antena satelitarna typu „talerz” skupia fale radiowe odbite od czaszy w jednym punkcie – w ognisku – gdzie znajduje się konwerter LNB. Dzięki temu energia z dużej powierzchni czaszy jest „zbierana” i przekazywana do bardzo małej apertury wejściowej konwertera. To właśnie daje wysoki zysk, rzędu kilkunastu, a nawet ponad 30 dB, zależnie od średnicy.
Moim zdaniem warto kojarzyć to z optyką: czasza działa jak lustro paraboliczne, a LNB jak „oko” w ognisku. Im większa czasza, tym węższa charakterystyka kierunkowa i lepsza odporność na zakłócenia z innych kierunków. W praktyce, zgodnie z zaleceniami instalatorskimi (np. wytyczne operatorów satelitarnych, normy serii EN 50083 i EN 60728 dotyczące systemów zbiorczych), w instalacjach domowych stosuje się anteny paraboliczne 60–120 cm, ustawiane bardzo precyzyjnie na konkretnego satelitę. W systemach profesjonalnych, stacjach czołowych TVK czy uplinkach operatorskich używa się czasz jeszcze większych, często z dokładnym obliczaniem marginesu deszczowego (rain fade) i budżetu łącza.
W praktyce instalatorskiej dobra czasza plus porządny LNB o niskim współczynniku szumów i odpowiednio ekranowany przewód koncentryczny to podstawa, żeby mieć stabilny odbiór HD/4K nawet przy gorszej pogodzie. Anteny innych typów po prostu nie zapewniają takiej koncentracji energii i selektywności kierunkowej w zakresie mikrofal, dlatego w telewizji satelitarnej standardem branżowym jest właśnie antena paraboliczna.

Pytanie 31

Aby przymocować maszt antenowy do komina, należy użyć

A. taśm obejmujących komin.
B. kołków o długości 100 mm.
C. gwoździ o długości 100 mm.
D. śrub na przewierconym na wylot kominie.
Prawidłowo – maszt antenowy do komina mocuje się za pomocą taśm obejmujących komin. Chodzi o specjalne opaski stalowe (często ocynkowane), które tworzą rodzaj obejmy dookoła komina, bez jego uszkadzania. Takie rozwiązanie jest zgodne z dobrą praktyką montażu anten i z zaleceniami producentów masztów oraz uchwytów kominowych. Kluczowe jest to, że komin jest elementem murowanym, pracującym w wysokiej temperaturze, z przewężeniami, dylatacjami itp. Wiercenie w nim na wylot albo wbijanie czegokolwiek może naruszyć jego nośność, szczelność i odporność ogniową. Taśmy obejmujące komin przenoszą obciążenia od wiatru, ciężaru masztu i anteny w sposób równomierny, na większą powierzchnię muru. Dzięki temu nie ma koncentracji naprężeń w jednym punkcie, jak przy kołkach czy śrubach. W praktyce stosuje się komplet: uchwyt kominowy, dwie lub więcej taśm stalowych z napinaczami oraz odpowiednie dystanse, żeby maszt nie opierał się bezpośrednio o cegłę. Dobrze jest, gdy taśmy są z materiału odpornego na korozję (stal nierdzewna albo bardzo porządny ocynk), bo pracują na zewnątrz, w deszczu, mrozie, przy dużych wiatrach. Z mojego doświadczenia wynika, że poprawnie napięte taśmy, zamontowane na prostym odcinku komina, z zachowaniem pionu masztu, wytrzymują spokojnie wieloletnią eksploatację, oczywiście przy okresowych przeglądach. Tak zalecają też normy i wytyczne dotyczące mocowania lekkich konstrukcji na dachach – minimalna ingerencja w konstrukcję komina, maksymalne rozłożenie sił. Warto też pamiętać o tym, aby nie zakładać taśm tuż przy krawędzi komina, ale trochę niżej, na stabilnej części muru, i sprawdzić stan cegieł oraz spoin przed montażem.

Pytanie 32

Na schemacie przedstawiono instalację telewizyjną typu

Ilustracja do pytania
A. przelotowego.
B. rozgałęźnego.
C. gwiazdy.
D. pierścieniowego.
Na schemacie pokazano instalację telewizyjną, w której sygnał z anteny przechodzi kolejno przez gniazda abonenckie – właśnie taki sposób prowadzenia przewodu koncentrycznego nazywa się instalacją przelotową. Kluczowy jest tu jeden wspólny kabel „przelatujący” od pierwszego gniazda do ostatniego, a gniazda pośrednie mają wejście i wyjście oraz odpowiednie tłumienie przelotowe i końcowe. W praktyce używa się tu gniazd typu przelotowego (np. oznaczanych właśnie jak na rysunku SSD 2-10), a na końcu linii montuje się gniazdo końcowe (np. SSD 2-00) lub osobny rezystor zakończeniowy 75 Ω. Takie rozwiązanie jest zgodne z typowymi wytycznymi dla małych instalacji RTV w mieszkaniach i domach jednorodzinnych, gdzie liczba gniazd jest niewielka, a długości przewodów umiarkowane. Z mojego doświadczenia w małych blokach i pensjonatach takie instalacje przelotowe są często spotykane, bo są tańsze w wykonaniu niż pełna gwiazda i przy 2–4 gniazdach zapewniają jeszcze wystarczająco równomierny poziom sygnału. Ważne, żeby dobrać gniazda o odpowiednich wartościach tłumienia, tak aby sygnał na pierwszym i ostatnim odbiorniku nie różnił się zbyt mocno – zgodnie z dobrymi praktykami poziom sygnału w gniazdach nie powinien spadać poniżej zalecanych wartości podawanych w dokumentacjach producentów sprzętu RTV i normach branżowych (np. w zakresie około 60–80 dBµV dla DVB-T). W odróżnieniu od instalacji gwiazdowej, tutaj nie ma rozdzielacza w jednym centralnym punkcie, tylko sygnał „idzie po kolei” przez wszystkie punkty. Dzięki temu łatwo rozpoznać, że na rysunku chodzi właśnie o instalację przelotową, a nie rozgałęźną czy pierścieniową.

Pytanie 33

Którym z wymienionych wtyków powinien być zakończony patchcord umożliwiający bezpośrednie połączenie przedstawionego na rysunku odbiornika optycznego do części światłowodowej instalacji telewizyjnej?

Ilustracja do pytania
A. SC/UPC
B. FC/UPC
C. FC/APC
D. SC/APC
W tym odbiorniku optycznym gniazdo widoczne na zdjęciu to klasyczne złącze SC w wersji APC, czyli z polerowaniem skośnym (Angled Physical Contact). Rozpoznaje się je po zielonym kolorze – w branży RTV/SAT i FTTH przyjęło się, że złącza SC/APC są zielone, natomiast SC/UPC zazwyczaj niebieskie. Żeby poprawnie podłączyć urządzenie do światłowodowej instalacji telewizyjnej, patchcord musi mieć na jednym końcu właśnie wtyk SC/APC, który będzie wpięty do tego odbiornika. Skośne polerowanie APC (kąt ok. 8°) pozwala uzyskać bardzo niski współczynnik odbicia wstecznego (typowo poniżej –60 dB), co jest szczególnie ważne w instalacjach RF over Fiber, GPON, RFoG oraz w sieciach HFC. Odbicia powodowałyby zniekształcenia sygnału TV, intermodulacje, a czasem wręcz niestabilną pracę nadajników optycznych. Moim zdaniem w telewizji kablowej i zbiorczych instalacjach SAT/TV praktycznie standardem stało się stosowanie SC/APC, właśnie ze względu na parametry odbiciowe i dużą powtarzalność. Dodatkowo złącze SC ma prostokątny kształt i zatrzask, co ułatwia montaż w panelach krosowych, splitterach optycznych i gniazdach abonenckich. W praktyce spotkasz takie same zielone gniazda SC/APC w ONU/ONT operatorów FTTH, w konwerterach optycznych SAT, w węzłach optycznych i w optycznych wzmacniaczach sygnału TV. Dobrą praktyką jest, żeby w całym torze telewizyjnym trzymać się jednego typu polerowania – czyli jak zaczynasz na SC/APC, to wszystkie splittery, adaptery i patchcordy również APC, bez żadnych mieszanek z UPC. To upraszcza serwis i zmniejsza ryzyko dziwnych, trudnych do zdiagnozowania strat sygnału.

Pytanie 34

Jeżeli w instalacji telewizyjnej należy wymienić uszkodzoną zwrotnicę połączoną do anten przez wzmacniacze instalowane bezpośrednio przy antenach, to należy zwrócić szczególną uwagę na to, aby nowa zwrotnica bezwzględnie

A. blokowała przepływ prądu stałego pomiędzy wejściem i wyjściem.
B. posiadała dodatkowe gniazdo zasilania dla wzmacniacza.
C. była wyposażona w wyłącznik zasilania wzmacniacza.
D. umożliwiała przepływ prądu stałego pomiędzy wejściem i wyjściem.
Prawidłowa odpowiedź wynika z samej zasady działania instalacji antenowej ze wzmacniaczami montowanymi przy antenach. Tego typu wzmacniacze są zasilane tzw. zasilaniem po kablu koncentrycznym, czyli prąd stały jest podawany z zasilacza lub z tunera/odbiornika od strony zwrotnicy w kierunku anteny. Żeby to w ogóle mogło działać, zwrotnica musi umożliwiać przepływ prądu stałego pomiędzy wejściem i wyjściem, inaczej wzmacniacz przy antenie po prostu nie dostanie zasilania i przestanie wzmacniać sygnał. Moim zdaniem to jest taki typowy „przekos” w praktyce: ktoś wymienia element na pozornie podobny, wszystko wygląda dobrze, złącza pasują, pasmo się zgadza, a instalacja nagle głuchnie, bo nowa zwrotnica blokuje DC. W dobrze zaprojektowanych instalacjach RTV-SAT zwraca się uwagę nie tylko na parametry w paśmie radiowym (tłumienie, dopasowanie, izolacja między wejściami), ale też właśnie na tor zasilania wzmacniaczy – zgodnie z dobrą praktyką trzeba sprawdzić, które wejścia zwrotnicy przepuszczają prąd stały, a które mają go odcięty. W katalogach producentów jest to zwykle oznaczane jako „DC pass” lub odpowiednią ikonką. W praktyce monterzy często stosują zasadę, że tam gdzie pracują wzmacniacze masztowe, wszystkie elementy po drodze – zwrotnice, rozgałęźniki, odgałęźniki – muszą mieć zapewnioną ścieżkę DC, przynajmniej na jednym torze. Brak tego powoduje typowe objawy: brak sygnału, albo sygnał bardzo słaby i niestabilny, szczególnie przy większych odległościach i dłuższych kablach. Dlatego przy wymianie uszkodzonej zwrotnicy nie wystarczy patrzeć tylko na zakres częstotliwości, trzeba bezwzględnie dopilnować, żeby nowa konstrukcja umożliwiała przepływ prądu stałego między wejściem a wyjściem odpowiedniego toru, tak jak wymaga tego projekt danej instalacji.

Pytanie 35

Element instalacji antenowej, który wzmacnia sygnały odbierane z satelity i przesuwa je w zakres pierwszej pośredniej częstotliwości satelitarnej to

A. zwrotnica.
B. spliter.
C. konwerter.
D. wzmacniacz.
Prawidłowa odpowiedź to konwerter, bo właśnie ten element instalacji satelitarnej wykonuje dwie kluczowe funkcje naraz: wzmacnia bardzo słaby sygnał odebrany z czaszy anteny oraz przesuwa jego częstotliwość z pasma mikrofalowego (np. pasmo Ku około 10,7–12,75 GHz) do zakresu tzw. pierwszej pośredniej częstotliwości satelitarnej, czyli mniej więcej 950–2150 MHz. Ten element nazywa się fachowo LNB (Low Noise Block converter) i jest montowany w ognisku anteny satelitarnej. Z mojego doświadczenia to właśnie dobór porządnego konwertera ma ogromny wpływ na stabilność odbioru, szczególnie przy gorszej pogodzie. Konwerter ma w sobie wzmacniacz o niskim współczynniku szumów oraz mieszacz z lokalnym oscylatorem, który realizuje przemianę częstotliwości. Dzięki temu sygnał można bez większych strat przepuścić zwykłym kablem koncentrycznym 75 Ω na dłuższy dystans do tunera, dekodera czy multiswitcha. Gdybyśmy próbowali przesyłać oryginalny sygnał z pasma 11–12 GHz bezpośrednio, tłumienie w kablu byłoby ogromne, a złącza F i typowe przewody klasy RG-6 po prostu by sobie z tym nie poradziły. W praktyce, zgodnie z zaleceniami producentów i dobrymi praktykami z branży RTV-SAT, przy projektowaniu instalacji zawsze zaczyna się od doboru odpowiedniego typu konwertera: pojedynczy, twin, quad, quattro, zależnie od tego, czy sygnał ma trafić tylko do jednego odbiornika, czy do całej instalacji z multiswitchem. Warto też patrzeć na parametr „noise figure” (np. 0,1–0,5 dB) oraz stabilność oscylatora, bo to przekłada się na jakość odbieranych transponderów, szczególnie w modulacjach DVB-S2, 8PSK czy wyższych. Podsumowując, jeżeli w pytaniu pojawia się przesunięcie do pierwszej pośredniej częstotliwości satelitarnej, to automatycznie powinna zapalić się lampka: chodzi o konwerter LNB, a nie o zwykły wzmacniacz czy rozdzielacz.

Pytanie 36

W instalacjach telewizyjnych jedną z funkcji multitapów jest

A. rozkodowanie sygnału TV
B. wzmocnienie sygnału TV
C. skompensowanie tłumienia kabli TV
D. filtrowanie sygnału TV
Prawidłowo – multitap w instalacjach telewizyjnych (szczególnie w sieciach zbiorczych i kablowych) stosuje się właśnie po to, żeby skompensować tłumienie kabli TV. Chodzi o to, że sygnał wysokiej częstotliwości, przesyłany kablem koncentrycznym, stopniowo słabnie (ma tłumienie jednostkowe, np. w dB/100 m), a do gniazd abonentów musi dotrzeć w określonym poziomie, zgodnym z normami, np. PN-EN 60728. Multitap ma kilka wyjść o różnym tłumieniu odczepów, dzięki czemu można tak dobrać wyjścia i długości kabli, żeby na każdym gnieździe poziom sygnału był możliwie wyrównany. W praktyce wygląda to tak, że mieszkanie najbliżej wzmacniacza podłącza się do wyjścia multitapu o największym tłumieniu, a najbardziej oddalone do wyjścia o najmniejszym tłumieniu. W ten sposób kompensuje się spadki poziomu sygnału na długich odcinkach przewodów. Moim zdaniem to jest jedna z kluczowych umiejętności instalatora – umieć „rozsypać” tłumienia na multitapach i kablach tak, żeby wszędzie było w normie, bez przesterowania i bez za słabego sygnału. Dodatkowo multitapy zapewniają poprawne dopasowanie impedancji (najczęściej 75 Ω), co też wpływa na stabilność poziomów i brak odbić sygnału. W dobrze zaprojektowanej instalacji zbiorczej RTV-SAT multitapy łączy się z wzmacniaczami magistralnymi, rozgałęźnikami i odgałęźnikami tak, aby kompensacja tłumienia była zrobiona zarówno „pasywnie” (odczepy multitapu), jak i „aktywnie” (regulacja wzmocnienia wzmacniaczy). W nowoczesnych systemach zgodnych z wytycznymi operatorów kablowych i standardami telewizji cyfrowej dba się też o odpowiedni margines sygnał/szum, więc właściwy dobór multitapów i ich tłumień to nie jest kosmetyka, tylko podstawa stabilnej pracy całej instalacji.

Pytanie 37

Odbiornik satelitarny należy podłączyć do telewizora, wykorzystując złącza RCA. Na którym rysunku przedstawiono przewód z tego typu złączami?

A. Na rysunku 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Na rysunku 4
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Na rysunku 1
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Na rysunku 2
Ilustracja do odpowiedzi D
Na rysunku 4 pokazany jest przewód zakończony złączami RCA (często mówi się na nie „cinch”). Charakterystyczne są okrągłe wtyki z pojedynczym bolcem w środku i metalowym pierścieniem masy na zewnątrz. Standardowo występują w trzech kolorach: żółty dla sygnału wideo kompozytowego, biały i czerwony dla kanałów audio lewy/prawy. Właśnie takie przewody od lat stosuje się do podłączania odbiorników satelitarnych, odtwarzaczy DVD, starszych konsol czy kamer do telewizorów, szczególnie tych z wejściami AV. W praktyce, gdy w instrukcji dekodera lub telewizora jest napis „VIDEO IN (RCA)” albo „AUDIO OUT (RCA)”, szukamy dokładnie takich okrągłych gniazd i używamy kabla jak na rysunku 4. Moim zdaniem warto zapamiętać, że RCA to analogowy standard niesymetryczny – każdy sygnał ma osobny przewód ekranowany i własną wtyczkę. Dobre praktyki mówią, żeby używać kabli o rozsądnej długości (bez przesady z 10 m w salonie), z porządnym ekranowaniem, bo przy długich przewodach może pojawić się przydźwięk, zakłócenia lub zanik koloru. W nowoczesnych instalacjach TV zwykle wybiera się HDMI, ale w serwisie i w starszych systemach AV znajomość RCA jest nadal bardzo potrzebna. Przy łączeniu odbiornika satelitarnego z telewizorem za pomocą RCA pamiętamy o poprawnym dopasowaniu kolorów wtyków do gniazd, dociśnięciu wtyczek do końca i unikaniu prowadzenia kabla równolegle z przewodami zasilającymi 230 V – tak zalecają praktycznie wszystkie podręczniki i instrukcje producentów.

Pytanie 38

Przy użyciu miernika cęgowego, metodą bezinwazyjną indukcyjną możliwe jest dokonywanie bezpośrednich pomiarów

A. napięcia prądu stałego i zmiennego.
B. napięcia i natężenia prądu stałego.
C. natężenia prądu stałego i zmiennego.
D. napięcia i natężenia prądu zmiennego.
W tej odpowiedzi chodzi o zrozumienie zasady działania miernika cęgowego. Miernik cęgowy w trybie bezinwazyjnym wykorzystuje zjawisko indukcji elektromagnetycznej: prąd płynący w przewodzie wytwarza pole magnetyczne, a cęgi miernika „obejmują” ten przewód i przetwarzają to pole na sygnał elektryczny proporcjonalny do natężenia prądu. Dlatego poprawnie wskazana jest możliwość bezpośredniego pomiaru natężenia prądu, a nie napięcia. W nowoczesnych miernikach cęgowych spotykamy konstrukcje pozwalające mierzyć zarówno prąd przemienny (AC), jak i stały (DC). Dla prądu AC klasyczne cęgi działają jak przekładnik prądowy. Dla prądu DC stosuje się zazwyczaj czujniki efektu Halla, które reagują na stałe składowe pola magnetycznego. W praktyce oznacza to, że elektryk może zmierzyć obciążenie pojedynczego przewodu fazowego w instalacji trójfazowej, prąd rozruchowy silnika, pobór prądu przez zasilacz impulsowy, a także prąd ładowania akumulatora czy prąd w obwodzie automotive – wszystko bez rozpinania obwodu i bez wpinania miernika szeregowo. To jest ogromna zaleta z punktu widzenia bezpieczeństwa pracy i zgodności z zasadami BHP oraz normami typu PN-EN 50110 czy ogólnie dobrymi praktykami pracy pod napięciem. Moim zdaniem każdy technik elektryk powinien mieć „w ręku” taki miernik i umieć go używać właśnie do szybkiej diagnostyki obciążeń. Warto pamiętać, że poprawny pomiar wymaga objęcia tylko jednego przewodu, a nie całego kabla wielożyłowego, bo wtedy pola magnetyczne się znoszą i miernik pokaże praktycznie zero. Pomiar napięcia takim miernikiem wymaga już użycia klasycznych sond i połączenia galwanicznego, a nie samej indukcji. Dlatego w kontekście pytania jedyną sensowną odpowiedzią jest pomiar natężenia prądu stałego i zmiennego metodą indukcyjną, bezinwazyjną.

Pytanie 39

Regulację poziomu wzmocnienia zbiorczego wzmacniacza w instalacji antenowej, należy przeprowadzić w taki sposób, aby poziom mocy sygnału w gnieździe abonenckim zawierał się w zakresie

A. 90-98 dBuV
B. 48-74 dBuV
C. 82-89 dBuV
D. 30-40 dBuV
Zakres 48–74 dBµV w gnieździe abonenckim jest przyjętym w branży zakresem pracy dla poprawnie zaprojektowanej instalacji RTV/SAT, zgodnym z zaleceniami norm, np. PN-EN 50083 czy ogólnie wytycznymi dla sieci kablowych i zbiorczych instalacji antenowych. Chodzi o to, żeby poziom sygnału był wystarczająco wysoki, aby tuner telewizora lub dekoder mógł stabilnie zdekodować sygnał (z odpowiednim marginesem C/N i MER), ale jednocześnie na tyle niski, żeby nie doprowadzić do przesterowania wejścia odbiornika albo wzmacniaczy pośrednich. Moim zdaniem to jest właśnie ten „złoty środek” w praktyce instalatorskiej. Jeśli ustawiasz wzmocnienie wzmacniacza zbiorczego, to zawsze patrzysz na to, co dostanie abonent na gnieździe końcowym, a nie tylko na poziom na wyjściu wzmacniacza. Przyjmuje się, że dla sygnałów telewizji cyfrowej DVB-T2 typowe poziomy w okolicach 60–70 dBµV zapewniają bardzo stabilny odbiór, nawet przy niewielkich wahaniach tłumienia kabla, złącz czy rozgałęźników. Daje to zapas na starzenie się elementów, zmiany warunków propagacji i lekkie rozstrojenia anteny. W praktyce, jeśli na gnieździe masz np. 50–65 dBµV, to większość odbiorników działa bez problemu, bez pikselizacji i zacinania obrazu. Z kolei górna granica 74 dBµV jest po to, żeby nie wchodzić w rejony, gdzie zaczyna się ryzyko nieliniowości i zniekształceń intermodulacyjnych, szczególnie przy pracy z wieloma kanałami jednocześnie. Fachowcy przy uruchamianiu instalacji używają mierników poziomu sygnału i mierzą nie tylko sam poziom w dBµV, ale też parametry jakościowe jak BER, MER, C/N. Ustawiają wzmocnienie tak, żeby w najniekorzystniejszym gnieździe (najdalszym, najbardziej wytłumionym) nie zejść poniżej dolnej granicy, a w najbliższych gniazdach nie przekroczyć górnej. Dlatego regulacja wzmacniacza zbiorczego zawsze jest kompromisem między różnymi odgałęzieniami, a zakres 48–74 dBµV jest takim praktycznym i sprawdzonym przedziałem roboczym dla całej instalacji.

Pytanie 40

Na obrazie przedstawiono schemat instalacji DVB-S, DVB-T oraz radiowej. Wszyscy użytkownicy tej instalacji zgłaszają, że nie odbierają jedynie sygnału DVB-T. Który element został prawdopodobnie uszkodzony?

Ilustracja do pytania
A. Konwerter.
B. Zwrotnica antenowa.
C. Zabezpieczenie przepięciowe.
D. Antena satelitarna.
Poprawna jest odpowiedź: zwrotnica antenowa. W tym schemacie instalacji mamy trzy niezależne tory sygnałowe: DVB-S z anteny satelitarnej przez konwerter, DVB-T z anteny naziemnej oraz radio FM/DAB z anteny radiowej. Zwrotnica antenowa (często nazywana też sumatorem lub diplexerem/triplexerem) służy do połączenia tych różnych pasm częstotliwości w jeden wspólny kabel, który dalej wchodzi do multiswitcha. Jeśli wszyscy użytkownicy tracą tylko DVB-T, a nadal odbierają satelitę i radio, to bardzo silnie wskazuje, że uszkodził się właśnie tor naziemny w zwrotnicy. Satelita idzie osobnymi przewodami z konwertera do multiswitcha, więc awaria zwrotnicy nie wpływa na DVB-S. Podobnie bywa z radiem – wiele zwrotnic ma oddzielne wejście FM/DAB i często pada tylko sekcja UHF/TV. W praktyce instalator, zgodnie z dobrymi praktykami PN-EN 50083 i wytycznymi producentów multiswitchy, zawsze zaczyna diagnostykę od sprawdzenia, czy sygnał DVB-T jest obecny na wyjściu zwrotnicy i czy nie ma przerwy w torze UHF. Moim zdaniem w takich układach warto też pamiętać o poprawnym ekranowaniu przewodów koncentrycznych i stosowaniu złączy F dobrej jakości, bo złe połączenie na zwrotnicy może dawać podobne objawy jak jej uszkodzenie. W serwisie często robi się prosty test: odłącza się zwrotnicę i podaje sygnał DVB-T bezpośrednio na multiswitch lub miernik poziomu sygnału. Jeżeli obraz wraca, sprawa jest jasna – zwrotnica do wymiany. To klasyczny przypadek z praktyki instalatorskiej w budynkach wielorodzinnych, gdzie zwrotnica jest jednym wspólnym elementem dla wszystkich gniazd abonenckich.